Pomylone Analizy: Podsumowanie ósmego sezonu Gry o Tron

O ostatnim sezonie Gry o Tron napisałem już masę rzeczy. Ale zgodnie z obietnicą, chciałbym spróbować uporządkować swoje myśli i dokonać jakiegoś podsumowania. Najpierw pozwolę sobie zaprosić Was jednak do zapoznania się ze streszczeniami/analizami, które powstawały na żywo po każdym odcinku. To znaczy, jeśli ich jeszcze nie czytaliście.

Oceny

Zacznijmy trochę nietypowo, od przyznawanych przeze mnie i przez Was ocen. Wyglądało to tak:

  • Odcinek 1 – Winterfell
    Ocena DaeLa – 7/10
    Średnia ocen czytelników – 6.18/10 (260 głosów)
  • Odcinek 2 – Rycerz Siedmiu Królestw
    Ocena DaeLa – 8/10
    Średnia ocen czytelników – 7.51/10 (217 głosów)
  • Odcinek 3 – Długa Noc
    Ocena DaeLa – 6/10
    Średnia ocen czytelników – 5.06/10 (360 głosów)
  • Odcinek 4 – Ostatni ze Starków
    Ocena DaeLa – 5/10
    Średnia ocen czytelników – 3.6/10 (311 głosów)
  • Odcinek 5 – Dzwony
    Ocena DaeLa – 7/10
    Średnia ocen czytelników – 4.97/10 (313 głosów)
  • Odcinek 6 – Żelazny Tron
    Ocena DaeLa – 7/10
    Średnia ocen czytelników – 4.71/10 (323 głosy)

Moja średnia ocena sezonu wyniosła zatem 6,(6) cytrynowego ciasteczka. W przypadku ocen czytelników średnia wyniosła 5,338(3). We wszystkich wypadkach moja ocena była lepsza od zbiorowej (choć nie zawsze tak bywało – w zeszłym sezonie kilka odcinków oceniliście minimalnie lepiej ode mnie). Aczkolwiek byliśmy zgodni w tym, który odcinek sezonu był najlepszy (Rycerz Siedmiu Królestw) i najgorszy (Ostatni ze Starków). Kilka osób sugerowało mi rozważenie mojej oceny ostatniego odcinka. Przyznam, że jeśli miałbym którąś z ocen rewidować, to prędzej zastanowiłbym się nad odcinkiem piątym. Ale póki co, pozostawiam to tak, jak jest.

Czy ósmy sezon był tragiczny?

Nie zgadzam się natomiast z pewną powszechną sugestią, przebijającą się również z Waszych zbiorowych ocen, wedle której ósmy sezon był zdecydowanie gorszy od tego, co oglądaliśmy wcześniej. Wydaje mi się, że pod względem spójności prezentowanych wydarzeń, wiarygodności zachowań i motywacji poszczególnych postaci i po prostu satysfakcjonujących sposobów kończenia wątków, sezon ósmy nie różni się wiele od sezonu siódmego. Różnica polega na tym, że dwa lata temu nic nie było jeszcze ostateczne, problemy związane ze strukturą narracyjną można sobie było tłumaczyć potrzebą ustawienia wszystkich pionków na szachownicy w odpowiednim miejscu, przed rozpoczęciem szalonej przygody, jaką miał być finał. Innymi słowy – mogliśmy się trochę łudzić i te złudzenia zabarwiały rzeczywistość.

Do mocnych i słabych stron ostatniego sezonu jeszcze przejdę, ale chciałbym rozprawić się z jeszcze jednym epitetem, jakim obrzucany jest ostatni sezonu. Otóż słyszałem porównania Gry o Tron z Dexterem. I choć widzę pewne podobieństwa, to dostrzegam też w tym stwierdzeniu ogrom przesady. Dexter to – jeśli ktoś nie wie – emitowany kilka lat temu, liczący osiem sezonów serial o seryjnym mordercy. Jego pierwszy sezon był adaptacją książki “Demony dobrego Dextera”. Kolejne serie powstawały w oderwaniu od książki, dość mocno zmieniając jej pierwotną koncepcję oraz charakter głównej postaci (która ulegała mocnemu wybielaniu). Z perspektywy czasu dość oczywiste jest, że najlepsze sezony to pierwszy i czwarty, a od serii piątej Dexter zaczął mocno obniżać loty. Widzimy tu zatem sporo podobieństw, ale różnice są drastyczne. Ostatni sezon Dextera był kompletnie pozbawionym sensu, chaotycznym dziełem grafomanów (pracujący nad serialem scenarzyści opuścili wcześniej tonący okręt). To było zjawisko niewytłumaczalne nawet w kontekście ciągłego obniżania przez serial lotów. A jakość dialogów osiągnęła pod koniec poziom telenoweli.

Serial, który przeszedł bardzo podobną ewolucję do Gry o Tron.

Moim zdaniem historia Gry o Tron o wiele bardziej przypomina to, co widzieliśmy w serialu Battlestar Galactica (z 2004). Po genialnej mini-serii i świetnym pierwszym sezonie, serial obiecywał satysfakcjonujące rozwiązanie głównej zagadki. Tyle, że rozwiązania nie znał żaden ze scenarzystów. To był blef, który powinniśmy byli odgadnąć już podczas sezonu drugiego. Ale mimo coraz bardziej oczywistych problemów, z roku na rok popularność BSG rosła. Aż dostaliśmy dziwaczne, mało satysfakcjonujące zakończenie, które nijak nie współgrało z tym, co serial obiecywał swymi pierwszymi odcinkami. Battlestar Galactica do końca miała porywające momenty i świetne kreacje aktorskie. Ale nie miała na siebie pomysłu.

I tak właśnie widziałbym losy serialu. Niektórzy powiadają, że cztery pierwsze sezony Gry o Tron są wierną adaptacją prozy Martina. To oczywiście nieprawda. Stosunkowo wierną adaptacją jest co najwyżej sezon pierwszy (a i on odchodzi od treści książek w kilku istotnych momentach). Ale faktycznie pierwsze cztery sezony napędzane są z jednej strony przez martinowskie dialogi i trzymają martinowski kurs. Od sezonu piątego kierownicę przejmują showrunnerzy i zaczyna się seria niezrozumiałych skrętów. A znajomość zakończenia PLiO w niczym im nie pomaga.

Mocne strony

Ale tak jak Battlestar Galactica, Gra o Tron nie staje się przez to serialem fatalnym. Nie była nim nawet w ostatnim sezonie. Dla porządku powinienem więc wspomnieć o tym, co przypadło mi w tej serii do gustu.

  1. Zdjęcia. Wszyscy reżyserzy, którzy pracowali nad ostatnim sezonem, pokazali świetne oko do kamery. Dotyczy to również Davida Benioffa i D.B.Weissa, którzy reżyserowali odcinek finałowy. Wprawdzie to w ich epizodzie napotkamy najwięcej ujęć trącących lekkim kiczem i przerysowaniem… Ale te również pasują do konwencji fantasy.
  2. Kreacje aktorskie. Można bardzo wiele mówić o talencie Leny Headey, Nikolaja Coster-Waldau, Rory’ego McCanna czy Petera Dinklage’a. Oni nigdy nie zawodzili (o ile mieli coś do zagrania). Ale ostatni sezon był też – moim zdaniem – jednym z najlepszych aktorsko dla młodszych gwiazd Gry o Tron. Emilia Clarke zagrała chyba najlepiej od czasu pierwszego sezonu. Wyjątkowo trafił też do mnie Kit Harrington. A Alfie Allen był wprost niesamowity. I chyba tylko w stosunku do Sophie Turner pozostanę sceptyczny. Nie wiem, czy to skutek wskazówek reżyserskich, ale jej monotonny chłód sprawił, że oglądanie scen z Sansą było prawdziwą mordęgą.
  3. Muzyka. Jak zwykle Ramin Djawadi jest jedną z najjaśniejszych gwiazd serialu.
  4. Rycerz Siedmiu Królestw. Naprawdę byłem pod wrażeniem tego odcinka. Obyło się bez większych zgrzytów, a w swoich najlepszych momentach przypominał mi o tym, czym serial mnie niegdyś tak ujął. Ogromne brawa dla scenarzysty – Bryana Cogmana.
Słabe strony

No to żeby nie było za wesoło…

  1. Kompletne zarzucenie zdrowego rozsądku i logiki. Chyba tylko jedna rzecz irytuje mnie bardziej od tych wszystkich głupot pokazywanych na ekranie (na czele z teleportacjami, armiami, które wychodzą zza zamkowych murów, by walczyć w polu, okrętami typu stealth, zmienną siłą smoka w zależności od potrzeby chwili, itd…). Jest nią obrona tych bzdur w internecie. Otóż wyrosła cała rzesza półgłówków, którzy z uporem godnym lepszej sprawy próbują argumentować, że wewnętrzna logika przedstawianych wydarzeń nie ma znaczenia, bo liczą się motywy opowieści, liczą się emocje, jakie obraz w nas wywołuje. Do diaska, zupełnie jakby jedno nie mogło współistnieć z drugim. Gra o Tron to nie jest kino surrealistyczne, żebyśmy mogli rozmnażające się zastępy wojsk Daenerys zbywać wzruszeniem ramionami i tekstem: “Czymże jest w ogóle rzeczywistość, jeśli nie ułudą?”. Jest to o tyle boleśniejsze, że właśnie George R.R. Martin słynie z umiejętnego łączenia rezonujących w nas wszystkich emocji z bardzo realistycznym podejściem do przedstawianych wydarzeń. Ósmy sezon Gry o Tron (tak jak poprzednie) pokazywał na ekranie irytujące głupoty. Nie robił tego ze względu na walory artystyczne, tylko na lenistwo scenarzystów. Koniec, kropka.
  2. Durne bitwy. Poniekąd powtarzam tu punkt poprzedni, ale rzecz trzeba podkreślić. Bitwy były głupsze niż kiedykolwiek. Do tego stopnia, że nawet dzieci po podstawówce były w stanie to dostrzec. Tylko nie wiem, czy winić scenarzystów, czy reżysera.
  3. Lanie wody. W liczącym sześć odcinków sezonie, w którym dwa epizody poświęcone były ogromnym bitwom, udało się i tak zapełnić dwa odcinki tzw. “fillerem”. Co jest tym bardziej dziwne, że dwóm ostatnim odcinkom wyraźnie brakowało ze 30 minut, by lepiej zarysować emocje bohaterów i myśli, z jakimi się biją.
  4. Magia. A właściwie jej brak. Wątki nadprzyrodzone to te, co do których mam pewność, że zostaną przedstawione w książkach w sposób zupełnie inny.
  5. Obalanie oczekiwań. Chyba powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia w tym temacie. To nie jest wartość sama w sobie. Gdyby HBO zamiast ostatniego odcinka wyemitowało gołe tyłki showrunnerów, to oczekiwania też byłyby obalone. Ale niekoniecznie mielibyśmy prawo być zadowolonymi.
  6. Polski akcent w Grze o Tron. Podobno był jakiś polski aktor i tony wywiadów z tej okazji udzielił. Nie znalazłem go.
  7. Małe Westeros. To jeden z istotnych zarzutów wobec reżyserów. Westeros kompletnie straciło swoją skalę. Nie chodzi tylko o wielkość kontynentu (to już dawno zniknęło), ale również o brak aktorskiego drugiego i trzeciego planu. Wszystko dzieje się jakby w pustce, bez zwykłych ludzi.
Wnioski

Pamiętam, że parę razy polemizowałem prywatnie z SithFrogiem (który – nawiasem mówiąc – o książkach u nas nie pisał, ale je czytał) na temat Uczty dla wron i Tańca ze smokami. Mam nadzieję, że oddam tutaj sprawiedliwość jego poglądom, ale w największym skrócie SithFrog uważa, że książki są fatalnie zredagowane, i że dla zachowania poprawnego tempa opowieści i zaangażowania czytelnika, GRRM powinien sobie odpuścić wprowadzanie nowych, nie wnoszących niczego nowego wątków. Przede wszystkim Quentyna Martella.

I choć zgadzam się z moim kolegą, że Uczta dla wron i Taniec są gorzej zredagowane od pierwszych trzech (choć obie książki bardzo lubię), to wydaje mi się, iż ostatni sezon dowiódł, jak istotne były te nowe wątki, które Benioff i Weiss pominęli. Uważam bowiem, że – pomijając wspomniane wcześniej wątki magiczne – zakończenie serialu prezentuje wiele wydarzeń, o których Martin powiedział showrunnerom. Tyle tylko, że nauka dotycząca destruktywności zemsty prawdziwą wymowę zyskuje dopiero, gdy poznajemy historię Pani Kamienne Serce. Nienawiść mieszkańców Westeros do Daenerys ma sens, gdy ci słyszą o potwornościach, jakich dopuściła się w Essos, a nawet podejrzewają ją o zamordowanie Quentyna Martella. Nawet gniew Dany na Królewską Przystań jest zrozumiały, gdy uświadomimy sobie, jak wielbioną postacią będzie uzurpator, Młody Gryf. I nawet to bicie dzwonów jest wymowne, gdy skojarzymy je nie z Daenerys i poddaniem się miasta, ale Jonem Conningtonem i jego przekonaniem, że musi być bezwzględny jak Tywin Lannister. W książkach, albo w naszym wyobrażeniu o książkach, wszystko to ma głębszy sens. Nawet Bran na tronie. I rozpad Siedmiu Królestw (choć pewnie na więcej części).

Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że martinowska droga do zakończenia będzie bardziej satysfakcjonująca. I że będzie się ono jednak różniło na tyle, abyśmy nie mogli powiedzieć, że cała zabawa została przez serial popsuta. I tak jak wspomniałem, sądzę, że walka z Innymi nie będzie krótkim przerywnikiem, ale najbardziej dramatycznym wydarzeniem z książek.

“Wystarczy być”.

Niebawem zaczniemy rozmowy na temat nowych serialów opartych na Pieśni Lodu i Ognia. Tym bardziej, że istnieją poszlaki wskazujące na “miękki reboot”. Oficjalny opis pierwszego z seriali mówi m.in. o tym, że poznamy PRAWDZIWE korzenie Białych Wędrowców. Czyżby wersja z Gry o Tron była niekanoniczna? Interesujące.

Jeśli mógłbym wyrazić swoje dwie sugestie dla wszystkich fanów, którzy tak jak ja nie są do końca zadowoleni z zakończenia ósmego sezonu, to byłyby one następujące. Po pierwsze – nie przesadzajcie ze spekulacjami na temat ukrytych treści w samym serialu. Czytałem już wielostronicowe eseje na temat tego, jak Bran wszystkim manipulował. Kochani, a kiedyż to ostatnim razem serial miał takie ukryte treści? Czy Littlefinger przeżył? Czy Euron zdradził Cersei i przejął władzę? Czy to nie Arya dostała dźgane rany brzucha? Czy Stannis żyje? Czy serial kiedykolwiek był subtelny? Odpuśćmy to sobie. No i sugestia druga – czekajcie na książki. Mam wrażenie, że naprawdę jesteśmy już blisko…

 

 

-->

Kilka komentarzy do "Pomylone Analizy: Podsumowanie ósmego sezonu Gry o Tron"

  • 27 maja 2019 at 14:13
    Permalink

    Hm, czy istnieje jakiś powód, który uniemożliwia dodawanie komentarzy?

    Reply
  • 27 maja 2019 at 14:28
    Permalink

    Też szukałam tego polskiego aktora z podobnym skutkiem zresztą… Ciekawa jestem czy ktokolwiek go znalazł?

    Reply
    • 27 maja 2019 at 21:57
      Permalink

      Lord Hornwood chorąży Starków 3 odcinek

      Reply
  • 27 maja 2019 at 14:33
    Permalink

    DaeLu – rozwiń ostatnie zdanie.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 14:36
    Permalink

    @DaeL,

    Odnalazłem taki fragment w Grze o Tron w VI rozdziale Brana

    “Bran knew; cheering for Lord Stark, for the Lord of Winterfell on his great stallion, with his cloak streaming and Grey Wind racing beside him. They would never cheer for him that way, he relazied with a dull ache. He might be the lord of winterfell while his brother and father were gone, but he was still Bran the Broken”

    Czy uważasz że Martin już na etapie Gry o Tron w 1991 roku posadził Brana na tronie ?

    Reply
    • 28 maja 2019 at 00:43
      Permalink

      ja po ksiązkach doszłam do wniosku ,ze albo Bran albo Jon dwie głowne postaacie na tron, bardziej chciałam Jona , wyszło na brana niemniej uwazam ,ze Martin od początku go chciał na tron bo kreuje go na wszechpotezna istote , na kogos kto wie wszystko, natomiast miałam nadzieje ,ze bedzie osoba , która moze doprowadzi Jona do tronu, pomoze my swoja wiedza i bym wolała żeby tak było

      Reply
  • 27 maja 2019 at 14:39
    Permalink

    Cóż, ostatni akapit pokazuje, że Benioff i Weiss są albo uroczo infantylni, albo potwornie cyniczni. Jeśli to pierwsze to tak, dobrze się skończyło, bo mamy dobrotliwego Króla-Drzewo na tronie, który wie wszystko, pięknie pokieruje ludem a wokół siebie zebrał dream team niedobitków, których wszyscy lubią, z Bronnem na czele. Jego nieliczne, rzucane ot tak teksty typu “byłeś tam gdzie miałeś być” świadczą o jego wielkiej mocy, przenikliwym umyśle i są “ojej, takie wspaniałe tajemnicze”. Jeżeli to drugie, to GoT jest dla mnie oficjalnie jednym z najobrzydliwszych seriali w historii. Bo okazało się, że na tronie zasiadł bezduszny cyborg, który tak pokierował prawowitym p, szlachetnym i dobrym następcą tronu, żeby ten wyeliminował konkurencję i przy okazji sam siebie a jego ekipa to brygada bezmyślnych, bezrefleksyjnych karierowiczów, którzy ot tak sprzedali przyjaciela za stołki. Chodzi mi o to, że nikt oprócz sióstr/kuzynek nie pożałował biednego Jona (a Davos i Tyrion byli świadkami masakry w KL przecież!) i jego tragicznego losu wygnanego, pozbawionego wszystkiego przegrywa (aaa, tam, że go wypędzili jak psa – zemsta Ghosta, hehe – bez procesu, bez większych konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych, przecież Jon i tak by tam pojechał więc kij z tym, wesoło i radośnie bo kwiatek za murem!). Nawet wspaniały Sam nie miał z tego powodu przygnębionej miny… Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką postaci Jona (wolałam tego z książek) ale wykolegowali gościa na końcu i nic sobie z tego nie zrobili (a nie, Tyrion zimno mu powiedział, że jest im “niewesoło” czy coś takiego).
    Odcinek ostatni był fatalny, dla mnie 3/10 za zdjęcia, smoka i czasem grę aktorską, ale cała reszta wręcz obraźliwa!
    – wątek Jona – absurd – pochodzenie, dziedzictwo, moralna waga jego czynu – nic tu się kupy nie trzymało,
    – bzdury scenariuszowe typu Tyrion znajdujący bezbłędnie ciała swojego rodzeństwa po tym, jak zawaliła się na nich ogromna piwnica,
    – rada, jej skład, sposób poprowadzenia całej sceny, absurdalna treść rozmów itd.,
    – Szary Robak, który powinien dostać wyrok za zbrodnie wojenne, których świadkiem był choćby Davos. Poczułam się tak, jakby po Bitwie Bękartów Sansa bała kochanej Ramsi buzi, wypuściła i dała zameczek na pocieszenie, żeby miał gdzie pieski hodować,
    – infantylna zmiana konwencji – pierwsza część odcinka to apokalipsa, spalone miasto, zwłoki, tragedia, zagłada i depresja, druga to jasny Disney, wesoło i radośnie, pośmieszkujmy o odbudowaniu burdeli (twardziele z tych postaci, siedzą w rozwalonym zamku, w nieistniejącym, wymordowany mieście i żartują o głupotach).

    Reply
    • 27 maja 2019 at 18:41
      Permalink

      Jaime po okropnej zdradzie Aerysa został okrzyknięty Królobójcą, ale właściwie został w Gwardii, potem nawet został jej dowódcą. Jona potraktowali jak degenerata. Ciekawe, że Tyrion ot tak umył rączki od sprawy zabicia królowej i absolutnie nikt się za nim nie wstawił, mimo że otoczony był ludźmi, którzy powinni być mu wdzięczni. Zupełnie jakby bardziej zależało im na udobruchaniu Księdza Robaczka z jedynie sobie znanego powodu.
      To znaczy tak to wyglądało, nie sądzę, by ich zachowanie miało większy sens od tego, że imperatyw narracyjny kazał umieścić odpowiednie postaci na odpowiednich miejscach, choćby nie wiem co.

      Reply
      • 27 maja 2019 at 20:01
        Permalink

        Aerys, o ile pamiętam, stosował jeno groźby karalne, dowody na gigantyczną zbrodnię córki walały się po całym KL. Serio liczyłam na to, że jak tylko wybiorą króla, będzie: “no, a teraz, Szary Robaku, wpz woli nowego władcy, sądzik za zbrodnie wojenne”. A jeśli nawet poszli na zgniły kompromis to brakowało mi znowu tej podbudowy emocjonalnej, jakiegoś nie wiem, żalu, poczucia winy, stypy, że dobry, prawy ziomek uratował wszystkich przed psychopatką a my musieliśmy się mu tak odpłacić!
        BTW. Jak to było ze “złapaniem” Jona? Chłopak popełnił zbrodnię doskonałą (nie ma świadków, nie ma dowodów, ciało sobie odleciało w świat, w dodatku lokacja dość mocno wątpliwa, bo w każdej chwili na babę mógł jakiś gzyms spaść, idealna sytuacja!). Chyba sam się przyznał, że zabił “makłin”. Przecież mógł sobie spokojnie wyjść z twierdzy, z miasta i powiedzieć takiemu Davosowi: “pieprzę to, pieprzę wszystko, wracam do ziomalków za mur a wy to ogarnijcie” i tyle. Pozbyliby się bohatera w elegancki sposób i nie byłoby całej biedy. (Tylko Szary Robak z klonami Dothraków – bo podobno całe plemię wyginęło w czasie bezsensownej a jakże widowiskowej świetlnej szarży na zombie, tak powiedział pan scenarzysta i ja mu wierzę! – szukaliby starej po tych ruinach z miesiąc).

        Reply
        • 27 maja 2019 at 22:53
          Permalink

          Jon prawdopodobnie sam się przyznał, widać było, że mocno ciążyło mu to, co zrobił więc pewnie nie dałby rady udawać, że wszystko jest w porządku i ukrywać przed innymi swoją zbrodnię.

          A Robaka trudno było skazać, bo w mieście byli ciągle Nieskalani i Dothrakowie wkurzeni o zabójstwo Danki. Gdyby jeszcze ukarać Robaka to mogłaby się zacząć inba w mieście 😛
          Inna sprawa, że jak Nieskalani sobie odpłynęli to można było Jona ułaskawić.

          Reply
          • 27 maja 2019 at 23:36
            Permalink

            Szkoda ze nie pokazali jak Jon się przyznał… Szkoda ze skróty nie pozwoliły pokazać, jak wyglada sytuacja w KL…
            Tak, stało się jak mówisz – Jon dał się uwięzić i zatrzymanie Robaka mogło spowodować dodatkowy konflikt. Tylko że zachowanie jego kumpli na końcu jest po prostu przykre. Scenarzyści odfajkowali wątek tragicznego Jona i przystąpili do pisania fanserwisowej komedii. Dla mnie największym błędem ostatniego odcinek była ta nagła zmiana konwencji która sprawiła, ze dostałam w mordę. Najpierw budują tragedie i apokalipsę, zniszczenie i smierć a za chwile każą się śmiać z żartów ziomków, którzy śmieszkują sobie w miejscu masakry, jakby nigdy nic. To znaczy – mogą, ale coś powinno być pomiędzy. To tak jakby po gwałcie Sansa w następnej scenie opowiadała strażnikom dowcip.

            Reply
            • 28 maja 2019 at 23:33
              Permalink

              Mam dokładnie te same odczucia.
              Niezła analogia z tą Sansą 🙂

              Reply
        • 28 maja 2019 at 01:55
          Permalink

          |Bran by wiedział i jeszcze by go wysypał hehe taki pseudo brat.

          Reply
    • 27 maja 2019 at 22:59
      Permalink

      Tyrion znajdujący ciała rodzeństwa – to jeszcze na upartego da się wyjaśnić dużym fartem, zwłaszcza jeśli ta ręka Jaime’go wystawała spod gruzu. Ale mnie bardziej zastanawiało, jakim cudem te ciała były zachowane praktycznie w idealnym stanie, skoro spadły na nich tony kamieni. W rzeczywistości ich ciała byłyby zmiażdżone i niezbyt przyjemne do oglądania.

      Reply
      • 27 maja 2019 at 23:28
        Permalink

        O to, to!
        Spodziewałam się masakry a tu pięknie sobie śpią… to znaczy nie sądziłam ze ktoś, kto widział jak wyglądało się zawalenie stropu w odcinku piątym mógł przypuszczać, że ktokolwiek odkopie ich jeszcze w tym samym roku… bo tam poleciał cały korytarz a tu mamy stertkę komuszków, które mały wzrostem człowiek mógł odgarnąć…

        Reply
  • 27 maja 2019 at 14:49
    Permalink

    Ktoś chce uczcić serial godziną ciszy 😛 😛

    Reply
  • 27 maja 2019 at 14:49
    Permalink

    “Mam wrażenie, że naprawdę jesteśmy już blisko…”
    Kiedyś to już czytałem 🙂
    Z wnioskami i analizą się zgadzam, choć myślę, że niektóre słowa były zbyt delikatne 🙂

    Reply
  • 27 maja 2019 at 14:49
    Permalink

    “Mam wrażenie, że naprawdę jesteśmy już blisko…”
    Kiedyś to już czytałem 🙂
    Z wnioskami i analizą się zgadzam, choć myślę, że niektóre słowa były zbyt delikatne 🙂

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:08
    Permalink

    W zasadzie finału (dla mnie on był w 5. odcinku) to można było się domyślić po samym reżyserze. Gostek (albo scenarzyści) w każdej z bitew urządzał jatkę w chińskiej dzielnicy, to i 5. odcinek musiał być taki sam. Szósty odcinek to już musiało być tylko zamknięcie wątków, bo wszystko co najważniejsze się rozegrało wcześniej, morderstwo Danki to była czysta konsekwencja i nic w tym zaskakującego.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:12
    Permalink

    Bardzo rozsądny tekst. GOT padło ofiarą owczego pędu i rozkręcającej się lawinowo histerii. Mimo ze brak logiki i rozsądku był aż nadto widoczny w 7 sezonie, to balon był nadal pompowany i popularność serialu oraz oczekiwania przed finałem rosły. Kiedy po 3 odcinku czara goryczy się przelała, ktoś zakrzykną wreszcie, że „król jest nagi!” i rozpoczęła się nagonka i walenie w serial jak w bęben. Co osobiście jakoś mnie nie martwi, bo uważam że bardzo przyda się ten kubeł zimnej wody panom showrunnerom oraz ich przyszłym pracodawcom.
    Zgadzam się z wypunktowanymi słabymi i mocnymi stronami. Żałuje że np. nie zatrudniono nikogo (w sensie jakiegoś asystenta scenarzystów) kto pilnowałby spójności wątków i dialogów ze światem przedstawionym oraz tym co wydarzyło się wcześniej. Przez te dziury serial wydaje się niesamowicie niechlujny. Można by było stworzyć całą serie memów pt „ (ktośtam) kind of forgot about …”. A przecież wcale nie musiało tak być.
    Co do pkt 7 – ta pusta sala tronowa w KL przez cały sezon! Tu nawet nie chodzi o zwykłych ludzi, gdzie jest dwór? Gdzie są chorążowie głównych rodów?
    Co do spekulacji na temat Brana, to owszem, zgadzam się że manipulował wszystkim, tylko że jest to niezamierzony efekt wynikający właśnie z lenistwa scenarzystów. Gdyby przeczytali choć raz ze zrozumieniem i krytycznie, to co tam wytworzyli, to może by zauważyli że ten ich happy end (dobry młody Stark zostaje królem) jest jakiś śmierdzący (rozegrał przeciwko sobie dwóch głównych pretendentów do tronu, nie zrobił niczego żeby zapobiec zniszczeniu KL, nie zrobił niczego by pomóc siłom ludzi w bitwie w Innymi)

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:15
    Permalink

    Zdjęcia były bardzo dobre, ale nie rozumiem dlaczego chwalisz za nie reżyserów a nie operatorów? Równie dobrze można pochwalić reżyserów za scenografię, montaż i muzykę.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:23
    Permalink

    E tam, serial nie był aż taki zły, po prostu Dedecy nie zekranizowali Szalonych Teorii a te, które ostatecznie się w serialu znalazły (R+L=J) okazały się jakieś takie “chłodne”. A emocje są ważne, ba – najważniejsze. Kto ich nie oczekuje od filmu, ten pewnie znajduje surowe intelektualne rozkosze w oglądaniu telezakupów Mango i retransmisji turniejów snookera z 1993 roku. Dlatego nie na miejscu jest tu nazywanie kogokolwiek półgłówkiem, li tylko i wyłącznie dlatego, że oczekiwał emocji. Nie będę też się odnosić do uwag o obalaniu oczekiwań, bo brzmią absolutnie niewiarygodnie w kontekście “Gry o tron” chwalonej, jako literatura, właśnie za “obalanie oczekiwań”. No chyba, że idziemy ścieżką inżyniera Mamonia i chcemy po raz kolejny czytać/oglądać te same stare sprawdzone historie. Nie ma co wpadać w skrajności.
    Obejrzałem sobie kawałek pierwszego sezonu i nie jest wcale tak, że ósmy jest nie wiadomo jak źle przyklejony do wcześniejszego materiału. Notabene nieszczęsne dzwony w KL pojawiają się i w pierwszym odcinku gdy witamy bliźnięta Lannisterów – te same brzmią gdy żegnamy ich w ostatnim sezonie (przy okazji obu tych scen żegnamy też królewskich namiestników). Istnieje logika dedecka i choć odległa od oczekiwań widzów (niektórych), to jednak ma trochę wewnętrznej spójności – myślę, że wynika ona z tego, że i Martin podsuwał podobne ścieżki a problemy zaczęły się (i tu jesteśmy zgodni), gdy pewnych wątków książkowych zabrakło i trzeba było wypełniać je treściami od czapy a efekt motyla najsilniej był widoczny w sezonie siódmym.
    Bran na tronie nie jest niczym zaskakującym – to on pierwszy ze Starków w serialu widzi króla, koniec końców sam nim zostaje.
    Te klamry są może mało efektowne ale istnieją,

    Reply
      • 28 maja 2019 at 11:06
        Permalink

        Przeczytałem i nie zgadzam się z częścią uwag ale tamten tekst leży już głęboko w przeszłości i odpisywanie nań mija się z celem, więc napisałem tutaj. 🙂
        Moim zdaniem problem leży nie w tym czy oczekujemy czy nie oczekujemy “obalania oczekiwań” i czy ci co tego oczekują są jacyś gorsi od tych, którzy ich nie oczekują. Tylko w oczekiwaniach jako takich. Większość z nas tutaj trafiło i rozpisuje się pod fajnymi tekstami o Szalonych Teoriach, wnikliwych analizach literackich itd. I być może to nas wszystkich nieco “skrzywiło” jeśli chodzi o oczekiwania wobec serialu.
        Tymczasem “obalanie oczekiwań” traktowane jest jako zuo i niedobro i wręcz atak na “poważne” podejście do zarówno serialu jak i książki, a nawet jako ogólny “fetysz” (samo to określenie jest już trochę negatywnie nacechowane), który można przypisać ludziom nieoczytanym, nieokrzesanym i niemądrym. Którzy oczekują tylko rozrywki i poczucia bycia zaskoczonym, miast odkrywania kolejnych tropów, nawiązań, powiązań i cytatów. To, moim zdaniem, nie do końca uczciwe postawienie sprawy a dla części odbiorców/czytelników/widzów, wręcz obraźliwe. 🙂

        Reply
  • 27 maja 2019 at 15:30
    Permalink

    Dael, czytam mocne/słabe strony i… Czyli w skrócie – lubisz zdjęcia, muzykę, aktorów i jeden odcinek, a nie lubisz ogólnie scenariusza (lanie wody, brak logiki, durne bitwy, zawiedzione oczekiwania i co tam jeszcze wymieniłeś). Sezon oceniłeś mniej więcej na 6,5/10, ale tylko dwa odcinki poniżej 7/10. Wiadomo – każdy ma swoją skalę ocen. Jednak trochę mnie dziwi, że ktoś kto przywiązuje tak dużą wagę do fabuły i detali (szalone teorie, recenzje innych filmów) w ocenie odcinków kieruje się głównie walorami audiowizualnymi, a na scenariusz przymyka oko 😉

    Biorąc po uwagę skalę filmwebu (10 arcydzieło, 9 rewelacja, 8 bardzo dobry, 7 dobry, 6 niezły, 5 średni, 4 ujdzie, 3 słaby, 2 bardzo słaby, 1 nieporozumienie) wychodzi u ciebie dobry/niezły. Nie wiem jak sam to u siebie interpretujesz. Ja za scenariusz daję temu sezonowi 3 (słaby). Reżyseria i zdjęcia to jednak sporna sprawa (bitwa z Innymi to był koszmar dla oka, a z takimi scenariuszami ciężko coś z odcinków wycisnąć), więc tutaj daję ocenę niezłą/średnią 5,5/10. Aktorzy nie mieli w tym sezonie za wiele do grania, więc wybitnych ról nie było – trzymali poziom, więc ogólnie dobrze lub nieźle – 6,5/10. Muzyka to jedyne co mnie cieszyło i ją oceniam bardzo dobrze 8/10. Nie oceniam za pomocą średniej arytmetycznej, bo scenariusz jest najważniejszy. Ogólnie moje odczucia to ujdzie/średnio, czyli takie 4,5/10.

    Wszystko zaczęło się od cięcia wątków (Dorne) i przejścia ze stylu Martina na styl Avengers (Arya i jej brzuch w Braavos). Który to był sezon? 5? Mniej więcej połowa. Zostaliśmy oszukani. Kupiono nas Martinem, a w środku historii zmieniono sposób prowadzenia historii. To tak jakby w Breaking Bad było pieczołowicie budowane tak jak było do 3 sezonu, a od 4 sezonu zmieniono by styl serialu i otrzymalibyśmy sezony 4-5 w stylu Szybkich i Wściekłych, czyli logika umiera i otrzymujemy mnóstwo akcji. Biorąc pod uwagę całokształt Gry o Tron – wszystkie 8 sezonów – to nie można dać sezonowi 8 więcej dobrej oceny. Moooże gdy ocenia się go jako odrębny twór i ktoś lubi taką papkę to wtedy ocena 6 czy 7 na 10 się broni. Ale to część całości, a nie coś osobnego.

    Nie rozumiem twojego podejścia Dael. Ale cieszę się, że średnia ocen czytelników pokrywa się mniej więcej z moją oceną. A pokryłaby się jeszcze mocniej, gdyby teraz oceniać odcinki jeszcze raz, bo odcinek 2 (średnia 7,5) zawyża całość, bo zaraz po emisji myśleliśmy, że szykuje nas na coś wspaniałego. Jednak z perspektywy czasu widać, że nie spełnił on swojej roli (pożegnanie z częścią bohaterów) i obecnie pełni on rolę zapychacza. Sympatycznego, ale zbędnego w sezonie (można było połączyć odcinki 1 z 2 i podzielić bitwę na dwa odcinki).

    Chciałem wrócić do serialu i obejrzeć go raz jeszcze od początku do końca, ale nie potrafię się zebrać, bo chyba nie dam rady. Do Krwawych Godów to genialny serial, a później poziom leci ostro w dół. I przez to pewnie już nigdy drugi raz go nie obejrzę. I tyle z aspiracji do “najlepszego w historii” :/

    Reply
    • 27 maja 2019 at 15:34
      Permalink

      “Your comment is awaiting moderation.”

      Aha, dzięki. Czas usunąć fsgk z ulubionych i przenieść się gdzie indziej 🙂 pozdro

      Reply
      • DaeL
        27 maja 2019 at 16:11
        Permalink

        Ewentualnie można spróbować pisać krótsze komentarze, żeby ich filtr antyspamowy nie łapał 😉

        Reply
      • 27 maja 2019 at 17:06
        Permalink

        Też nie rozumiem tak wysokich ocen Daela dla tak marnego 8 sezonu, jak dla mnie oscylują one w okolicach 1-2, ze względu na naprawdę profesjonalne wykonanie (filmowe rzemiosło), ale niestety nic więcej. Esencją jest historia , a ta jest fatalnie napisana i ładne ujęcia czy muzyka niewiele tu zmieniają.

        Reply
  • 27 maja 2019 at 15:32
    Permalink

    Dael, czytam mocne/słabe strony i… Czyli w skrócie – lubisz zdjęcia, muzykę, aktorów i jeden odcinek, a nie lubisz ogólnie scenariusza (lanie wody, brak logiki, durne bitwy, zawiedzione oczekiwania i co tam jeszcze wymieniłeś). Sezon oceniłeś mniej więcej na 6,5/10, ale tylko dwa odcinki poniżej 7/10. Wiadomo – każdy ma swoją skalę ocen. Jednak trochę mnie dziwi, że ktoś kto przywiązuje tak dużą wagę do fabuły i detali (szalone teorie, recenzje innych filmów) w ocenie odcinków kieruje się głównie walorami audiowizualnymi, a na scenariusz przymyka oko ?

    Biorąc po uwagę skalę filmwebu (10 arcydzieło, 9 rewelacja, 8 bardzo dobry, 7 dobry, 6 niezły, 5 średni, 4 ujdzie, 3 słaby, 2 bardzo słaby, 1 nieporozumienie) wychodzi u ciebie dobry/niezły. Nie wiem jak sam to u siebie interpretujesz. Ja za scenariusz daję temu sezonowi 3 (słaby). Reżyseria i zdjęcia to jednak sporna sprawa (bitwa z Innymi to był koszmar dla oka, a z takimi scenariuszami ciężko coś z odcinków wycisnąć), więc tutaj daję ocenę niezłą/średnią 5,5/10. Aktorzy nie mieli w tym sezonie za wiele do grania, więc wybitnych ról nie było – trzymali poziom, więc ogólnie dobrze lub nieźle – 6,5/10. Muzyka to jedyne co mnie cieszyło i ją oceniam bardzo dobrze 8/10. Nie oceniam za pomocą średniej arytmetycznej, bo scenariusz jest najważniejszy. Ogólnie moje odczucia to ujdzie/średnio, czyli takie 4,5/10.

    Wszystko zaczęło się od cięcia wątków (Dorne) i przejścia ze stylu Martina na styl Avengers (Arya i jej brzuch w Braavos). Który to był sezon? 5? Mniej więcej połowa. Zostaliśmy oszukani. Kupiono nas Martinem, a w środku historii zmieniono sposób prowadzenia historii. To tak jakby w Breaking Bad było pieczołowicie budowane tak jak było do 3 sezonu, a od 4 sezonu zmieniono by styl serialu i otrzymalibyśmy sezony 4-5 w stylu Szybkich i Wściekłych, czyli logika umiera i otrzymujemy mnóstwo akcji. Biorąc pod uwagę całokształt Gry o Tron – wszystkie 8 sezonów – to nie można dać sezonowi 8 więcej dobrej oceny. Moooże gdy ocenia się go jako odrębny twór i ktoś lubi taką papkę to wtedy ocena 6 czy 7 na 10 się broni. Ale to część całości, a nie coś osobnego.

    Nie rozumiem twojego podejścia Dael. Ale cieszę się, że średnia ocen czytelników pokrywa się mniej więcej z moją oceną. A pokryłaby się jeszcze mocniej, gdyby teraz oceniać odcinki jeszcze raz, bo odcinek 2 (średnia 7,5) zawyża całość, bo zaraz po emisji myśleliśmy, że szykuje nas na coś wspaniałego. Jednak z perspektywy czasu widać, że nie spełnił on swojej roli (pożegnanie z częścią bohaterów) i obecnie pełni on rolę zapychacza. Sympatycznego, ale zbędnego w sezonie (można było połączyć odcinki 1 z 2 i podzielić bitwę na dwa odcinki).

    Chciałem wrócić do serialu i obejrzeć go raz jeszcze od początku do końca, ale nie potrafię się zebrać, bo chyba nie dam rady. Do Krwawych Godów to genialny serial, a później poziom leci ostro w dół. I przez to pewnie już nigdy drugi raz go nie obejrzę. I tyle z aspiracji do “najlepszego w historii” :/

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:43
    Permalink

    Ten sezon to masakra, jak pod Duskendale. Już 5 sezon był do oglądania, a tu debilizm, nad debilizmem. Próbuję jakoś zapomnieć o tym głupim sezonie i kretyńskim zakończeniu

    Reply
  • 27 maja 2019 at 15:57
    Permalink

    Żeby być obiektywnym należałoby tu dać więcej jak jedną ocenę. I pomimo, że większość sztuki była powyżej wyjściowej oceny 5 w skali 1-10, to scenariusz jest poniżej krytyki i on waży na tak niskich ocenach widzów. Wg mnie Daelu przy twojej średniej ważonej logika i dialogi maja zbyt małą wagę, stąd tak wysokie oceny – aczkolwiek oceny są subiektywne i oczywiście masz do nich prawo.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 16:33
    Permalink

    Punkt szósty najważniejszy, też szukałem tego Polaka ? A media zrobiły z niego nie wiadomo kogo.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 17:29
    Permalink

    Lord Hornwood byl w dwóch lub trzech scenach jako statysta…

    Reply
  • 27 maja 2019 at 18:58
    Permalink

    “A znajomość zakończenia PLiO w niczym im nie pomaga.”
    Hoho, widzę, że kolega Dael należy do tej grupy fanów, która święcie wierzy w te rzekome wskazówki na temat zakończenia, podobno przekazane dedekom przez Martina. Otóż ja nie wierzę w ani jedno słowo na ten temat. Jestem najzupełniej przekonany, że żadnych wskazówek nigdy nie było, a cały ten pic służył tylko przyciągnięciu przez serial fanów książek, którzy spodziewali się w ten sposób dowiedzieć czegoś wcześniej. Mogę dać głowę, że prawdziwego zakończenia sagi nie zna jeszcze nawet sam Martin. A w każdym razie nie znał go jeszcze dwa lata temu, gdy domykano ostatni sezon serialu. To jeden z typowych mitów, jakie towarzyszą każdej większej produkcji. Tak rozbudowanych powieści nie tworzy się z rozpisanym planem w ręku. Za parę lat Martin i dedeki sami to przyznają i będą się z tego śmiać do rozpuku. Ot, jak to artyści.

    Bran został królem tylko z jednego powodu. Z tego samego, dla którego Bronn – który parę sezonów temu nie wiedział jeszcze, co to kredyt – został starszym nad monetą. Bo to idioci, którzy nie znają nie tylko PLiO, ale nawet własnego serialu. I nie ma w tym żadnych ukrytych znaczeń ani tajnych wskazówek.

    Reply
    • DaeL
      27 maja 2019 at 22:04
      Permalink

      Wydaje mi się, że przynajmniej na zrzeczenie się tronu przez Jona i na królowanie Brana jest foreshadowing w książkach. A Dedeki same tego nie wytropiły. Więc myślę, że to musiał Martin podsuflować. Tak samo zresztą ze śmiercią Dany. To wszystko może być w innej kolejności i innych okolicznościach, ale te trzy rzeczy wydają mi się prawdopodobne. No i spalenie KP. Zresztą do wydania Snu o wiośnie jeszcze dużo czasu, zdążymy temat zbadać dogłębnie 🙂
      Natomiast nie mam wątpliwości, że zakończenie wątku Białych Wędrowców było czysto serialowe.

      Reply
      • 27 maja 2019 at 22:15
        Permalink

        “Zresztą do wydania Snu o wiośnie jeszcze dużo czasu”
        jaki sen, jak jeszcze wichrow nie ma xD

        Reply
      • 27 maja 2019 at 22:50
        Permalink

        Oo z pewnością. 🙂 No i oby Martin dotrzymał słowa z tym konwentem w NZ. Wichry Zimy powinny nam już co nieco rozjaśnić.

        Reply
      • 28 maja 2019 at 08:57
        Permalink

        “Wydaje mi się, że przynajmniej na zrzeczenie się tronu przez Jona i na królowanie Brana jest jest foreshadowing w książkach.” ?????
        DeaL chyba już zapomniał, co sam napisał w komentarzach do własnych “Pomylonych Analiz” (Gra o Tron, sezon 8, odcinek 4, “Ostatni ze Starków”).
        Cytuję słowa DeaL’a: “Bran na tronie wydaje mi się pomysłem jeszcze bardziej idiotycznym od wszystkiego, co widzieliśmy do tej pory, więc może się twórcy aż tak daleko nie posunęli”.

        Czyli pomysł już nie idiotyczny, a logiczny, bo z foreshadowingiem w książkach?;)
        Mnie nadal wydaje się ten pomysł idiotyczny;)
        Jeżeli GRRM zdecyduje się na monarchię elekcyjną, to – mam nadzieję – dobrze to uzasadni rozwojem łuku fabularnego Brana i innych głównych bohaterów.
        To, co najbardziej rozzłościło fanów w zakończeniu serialu – są już dziesiątki analiz na ten temat (w różnych językach świata) chociażby na youtubie – to:
        1. brak podbudowy psychologicznej i wiarygodności rozwoju głównych bohaterów i w ziąwzku z tym jakiś taki “od czapy” koniec ich wątku (wątku Daenerys, Jona, ale i młodych Starków, w wieku średnim – jak na Westeros – Lannisterów, i wielu innych)
        2. pospieszne zakończenie historii Białych Wędrowców, największego zagrożenia dla ludzkości Westeros (zagrożenia przywoływanego od 1 sceny 1 sezonu), a w związku z tym upadek całego mistycznego wątku przepowiedni, ożywionego Jona (łączącego lód i ogień), no i tak dalej.

        Bitwę kiepską pod względem strategicznym, ale widowiskową i zgodną jakoś z rozwojem postaci widzowie by wybaczyli. To nie bitwy są główną przyczyną krytyki widzów 😉

        Reply
      • 28 maja 2019 at 10:45
        Permalink

        Daelu, czy mógłbyś podać przykłady na foreshadowing dotyczący zrzeczenia się tronu przez Jona? Na pewno są przesłanki świadczące, że tym królem zostanie (np. kruk Mormonta). Czy o rezygnacji z tej funkcji świadczy Twoim zdaniem przewidywana analogia do decyzji maestera Ameona czy innego / coś więcej ?

        Reply
        • DaeL
          28 maja 2019 at 11:05
          Permalink

          Między innymi Aemon. Ale również rozsiane po całych książkach przypadki, gdy Jon się “odsuwa”, żeby nie wadzić. Począwszy od rozdziału pierwszego, kiedy Bran myśli sobie, że rachuba dzieci i wilkorów (użyta jako argument do przekonania Neda, że to znak), zgadzała się tylko dlatego, że Jon celowo nie policzył siebie wśród dzieci Neda.

          Reply
          • 28 maja 2019 at 11:20
            Permalink

            A czy mógłbyś – w wolnej chwili – ustosunkować się do poprzedniej opinii – cytuję Dealu Twoje słowa: “Bran na tronie wydaje mi się pomysłem jeszcze bardziej idiotycznym od wszystkiego, co widzieliśmy do tej pory, więc może się twórcy aż tak daleko nie posunęli”.
            A teraz z kolei piszesz: “Wydaje mi się, że przynajmniej (…) na królowanie Brana jest jest foreshadowing w książkach.”
            Pytam nie napastliwie, a dociekliwie 🙂
            Sytuacja z wilkorami jako foreshadowing jest w książce fajnie wieloznaczna. Może przepowiadać, że oto odmieniec Jon odstaje od Starków nie jako bękart, a jako książę Targaryen: Jon odsunął się – a został nagrodzony, dostał białego wilkora, w książkach opisanego jako ten najbardziej rozwinięty, m.in. szczeniak nie był już ślepy w odróżnieniu od wikorzego rodzeństwa.

            Reply
            • DaeL
              28 maja 2019 at 15:18
              Permalink

              Tu nie ma sprzeczności. To znaczy kiedy po raz pierwszy o tym przeczytałem, na serio wydawało mi się to idiotyczne 😀
              A i w tej chwili mam bardzo mieszane odczucia. Ale przypuszczam, że to jest część zakończenia z książek Martina, więc liczę, iż zostanie to ciekawiej przedstawione. Może Bran będzie westeroskim odpowiednikiem boga-imperatora z Diuny. To znaczy długowiecznym, pół-człowiekiem. Może po zniszczeniu Królewskiej Przystani będzie rządził np. z Oka Boga obok Harrenhal? Trudno powiedzieć, ale na serio widzę ślady tego przyszłego królowania Brana. I na pewno powstanie o tym dłuższy tekst.

              Reply
              • 28 maja 2019 at 16:42
                Permalink

                Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jakim cudem Martin mógłby wiarygodnie wrobić Brana w to królowanie na Południu. Postać tak mitycznie związaną z Północą. Kurcze, przecież to Stark z Winterfell! Potomek Królów Zimy, a nie jakiś Lannister czy Baratheon.

                Reply
              • 28 maja 2019 at 18:09
                Permalink

                “Trudno powiedzieć, ale na serio widzę ślady tego przyszłego królowania Brana. I na pewno powstanie o tym dłuższy tekst” – wobec tego czekamy na tekst i będziemy dalej dyskutować 🙂
                Jeżeli Bran pod koniec książki osiądzie na Wyspie Twarzy na Oku Boga to – mam nadzieję – jako wieszcz, doradca, a nie król. No, ale zobaczymy, jak GRRM to nam zaprezentuje. “Wichry zimy” w przyszłym roku wiele wyjaśnią. Te wszystkie wątki, które niektórym wydają się rozwleczone, nabiorą dynamizmu, bo bohaterowie w końcu zaczną się spotykać: Arianne z (f)Aegonem i Starym Gryfem, Jaime z Brienne i Panią Kamienne Serce, Tyrion z Daenerys prędzej czy później, itd.

                Reply
    • 27 maja 2019 at 23:27
      Permalink

      Oczywiście że się takie powieści tworzy z jakiś planem lub zarysem całości. Szczególnie biorąc pod uwagę ile podpowiedzi, wizji i wskazówek co do przyszłości znajduje się w książkach(zapowiedź krwawych godów była już w starciu królów). Bez planowania od początku wszystko miało by tyle logiki co Arya skacząca znikąd.

      Reply
      • 28 maja 2019 at 16:36
        Permalink

        Autorzy zawsze starają się stwarzać wrażenie, że wszystko mieli przemyślane i ogarnięte od początku do końca. 🙂 Ale to wierutna bzdura. Plan można mieć i zachować do końca, co najwyżej przy niezbyt długim opowiadaniu, a nie przy wielotomowej powieści z mnóstwem pobocznych wątków, dodatkowo rozwijanych w innych dziełach. Wiem, co mówię, bo sam pisałem trochę fantasy. Martin po prostu umiejętnie wplata te domniemane podpowiedzi, wizje i potencjalne wskazówki w tworzoną historię. Jeżeli je później wykorzysta to dobrze, a jeżeli mu się koncepcja zmieni, to i tak nikt nie zauważy. To bardzo zdolny autor. 🙂

        Reply
        • 28 maja 2019 at 16:58
          Permalink

          tu nie chodzi o szczegóły, chodzi o ogólny zakres historii i jej koniec, wiadomo ,że szczegóły musza dopracowac

          Reply
          • 28 maja 2019 at 17:25
            Permalink

            Właśnie najważniejsze są szczegóły. Zwłaszcza te wychodzące już w trakcie pisania. Bo tak naprawdę to one decydują jak i w jakim kierunku rozwinie się historia oraz jakie będzie jej zakończenie. To jak z tym słynnym “efektem motyla”. Z odpowiednio długą i rozbudowaną powieścią jest dokładnie tak samo.

            Reply
            • 28 maja 2019 at 17:44
              Permalink

              tak ,ale ogólny zakres to wiadomo czy ktos przezyje z głownych czy nie, jak zginą , kto zasiądzie na tronie i o co mniej wiecej chodzi w tej chistoriii, i to raczej widział na poczatku ze ma dzieci starków, wojna, jak zgina, kto bedzie na tronie siedział ze sa inni i jakies magia ciepła zwiazana ze smokami i swiatłonośca , mniej więcej jak to będzie a reszte trzeba dopracować

              Reply
            • 28 maja 2019 at 18:35
              Permalink

              No tak ale istnieje koncepcja i plan do czego mają zmierzać postacie taki mglisty zarys, oczywiście później jak dochodzą szczegóły ten zarys może się zmienić bo pisarz może stwierdzić że inne rozwiązania fabularne będą lepsze ale to zmienia faktu że musi istnieć jakaś koncepcja i plan bo inaczej wychodzą fabularne potworki.

              Reply
              • 28 maja 2019 at 21:20
                Permalink

                Nie no, oczywiście, że każdy kto siada do pisania ma jakiś pomysł na historię. Jakąś wizję świata, w którym to się dzieje, a także pomysł na bohaterów i tego co mniej więcej będą robić. Oraz – tak – także wizję tego, co się z nimi stanie. Ale to jest właśnie tylko pomysł. Czyli coś, co się cały czas rozwija i modyfikuje. To jednak co innego niż z góry powzięty plan. Plan z którym się siada i odhacza punkt po punkcie. Tak się nie da pisać dłuższej powieści. Powieść jest dla pisarza jak daleka podróż w dawnych czasach. Wie mniej więcej jak i dokąd chciałby dojechać. Ale tak naprawdę nie wie, co go w tej podróży spotka, bo świat mało znany, a drogi niebezpieczne. Czy dopłynie statkiem, czy dojedzie konno? Sam czy z innymi? A może los rzuci go do Indii, choć on wybierał się do Egiptu? Zaplanować i wykonać według planu można było podróż do najbliższego miasteczka, a nie na inny kontynent.

                Reply
    • 28 maja 2019 at 02:11
      Permalink

      tworzy sie ogólny zarys posłuchaj autorów co mowia, ze mniej więcej maja zarys jak swiat ma wyglądac, kto ma byc głownym bohaterem, co ma robic i jak skończyc, Sapkowski tez mowił w wywiadach ,ze ogólny zarys swiata i jak skończa głowni bohaterowie miał od poczatku a to co w srodku to sie pisało,to jedno opowiadanie , które napisał to po prostu opowiadanie , które nie ma nic wspónego z sagą tylko napisał to dla żartu a teraz załuje bo go przesladuje to opowiadanie,
      chociaz Martin tak prowadzi watki ,ze jakby postanowił cos zmienic to tez będzie to wytłumaczalne , nie wszystko ,ale jakby zamienił Brana na jona to by sie broniła fabuła bo znaki sa na obu

      Reply
  • 27 maja 2019 at 22:47
    Permalink

    Bardzo lubię to forum, ale obawiam się, że najwięksi fani oryginału są także tymi najmniej obiektywnymi w stosunku do jego adaptacji, skąd może się brać aż tak negatywny odbiór serialu tutaj. Oczywiście rozczarowanie jest bardzo powszechne, i to wśród tych co nie czytali Martina także, ale jednak mam jednak wrażenie trochę przesadnego linczowania Gry o Tron. Nie żeby krytyka się nie należała, bo na tym etapie oczywisty jest fakt, że końcówka jest kilometry za książkami i początkiem serialu, ale to nie jest poziom rynsztoka, tylko widowiskowej historii fantasy, z niestety już niezbyt ambitną fabułą. Ale to w sumie jest konsekwencją każdego serialu, który nie był od początku dobrze zaplanowany. Nie usprawiedliwiam drastycznego obniżenia lotów, ale mogło być gorzej, oprócz wspomnianego Dextera, dodałbym jeszcze House od Cards, gdzie w ostatnim sezonie absurdy dewastują te z Gry o Tron. Podsumowując, nie ma co chwalić za ostatni sezon, ale raczej nie warto tylko wieszać psów. Gra o Tron nie ma nawet sensownej konkurencji w swojej dziedzinie, więc nie ma do czego ją porównać. 8 sezonowi dałbym 6/10 czyli średniak, ale w skali tego serialu raczej nędzny, szczególnie, że nie będzie nijak naprawiony.

    Reply
  • 27 maja 2019 at 23:29
    Permalink

    W 8 sezonie było całe mnóstwo bzdur i głupot, ale przecież to samo można powiedzieć o sezonie 5, 6 i 7. Dla mnie jednak mimo wszystko najgorszy był sezon 5 – bo wtedy jeszcze oczekiwałem po tym serialu dobrego poziomu z wcześniejszych sezonów, a dostałem idiotyczną podmianę Jeyne Poole na Sansę, zrobienie z Littlefingera debila i zmasakrowanie postaci Stannisa. I wtedy już wiedziałem, że z serialem dzieje się bardzo źle. A potem pojawił się sezon 6, w którym na starcie dostaliśmy zniszczenie wątku Dorne. Choć mimo wszystko zdarzały się jeszcze wtedy przebłyski świetnych momentów, jak wątek Wielkiego Wróbla i uwięzienie Cersei czy oblężenie Riverrun. Ale to były po prostu wykorzystane pomysły książkowe. Innymi słowy, serial był dobry tak długo, jak długo wystarczało materiału książkowego. A jak zaczęły się fanfiki Dedeków to poziom absurdu w serialu wzrósł do takich rozmiarów, że ciężko było to oglądać inaczej niż z ironicznym uśmieszkiem na ustach, ewentualnie płacząc w poduszkę 😛 I dlatego wielka szkoda, że Dedeki wycięły Victariona, Arianne, Pani Kamienne Serce, Młodego Gryfa i tak dalej. Bo gdyby serial możliwie dokładnie trzymałby się książek to mielibyśmy pewnie o 2 dobre sezony więcej.
    Ale końcówka nadal byłaby słaba – bo Wichrów i Snu brak więc Dedeki tak czy siak musiałyby tworzyć fanfiki. A że zrobiliby to dużo gorzej od Martina – końcowym efektem byłaby kupa 😛 I rozczarowanie po ostatnim sezonie byłoby takie samo jak teraz, a może i większe, bo i oczekiwania byłyby jeszcze większe.

    W każdym razie ja co do 8 sezonu już wielkich oczekiwań nie miałem więc i rozczarowanie było mniejsze. Choć mimo wszystko liczyłem po cichu, że chociaż starcie z Innymi wyjdzie epicko… A wyszło jak wyszło 😛

    A tak z innej beczki: Słyszeliście, że w ostatnim odcinku Got podczas narady, na której wybierano króla, pomiędzy Samem a Edmure’m siedział Howland Reed? To ponoć ten gość:
    https://media.vanityfair.com/photos/5ce26cfa8d58ba426c1f91eb/master/w_1440,h_723,c_limit/gc-sam-howland-edmure.jpg

    Jeśli to prawda to mamy do kolekcji kolejną głupotę w serialu, bo Howland znał przecież od dawna prawdę o pochodzeniu Jona, a podczas rady ani razu się na ten temat nie zająknął… podobnie jak i rodzeństwo Starków…

    Reply
    • 28 maja 2019 at 02:18
      Permalink

      Dla mnie akurat wycięcie Dorn nie ejst niczym złym bo w ksiązce tez to jest niepotrzebne i sie Martinowi rozrosło. szczególnie jesli prawdopodobnie zakończenie dostaniemy takie jak dostaniemy to Dorn jest na dokładke jako watek boczny i bez Dorn cała historia tez by sie odbyła na spokojnie a ,ze Martin im na początku powiedział co i jak to wiedzieli ,ze Dorn moga zminimalizowac i okroić bardzo.

      Reply
      • 28 maja 2019 at 23:51
        Permalink

        Wiesz, pewnie że bez Dorne też dałoby się napisać całą PLiO, ale jednak wprowadzenie tego wątku moim zdaniem znacznie całą sagę wzbogaciło. Zwłaszcza, że to mimo wszystko dość znacząca kraina, przynajmniej jeśli spojrzymy na to pod kątem historii Westeros. A Doran w książkach jest dobrym graczem i ma swój dokładnie przemyślany plan. I dlatego boli mnie, że w serialu zrobiono z niego gościa, który tylko bezużytecznie siedzi i nie robi totalnie nic, a na końcu daje się frajersko zabić.
        Reasumując – nie chodzi nawet o to, że wycięli dany wątek, ale o sposób, w jaki to zrobili. Jeśli Dedecy nie chcieli Dorne to mogli w ogóle odpuścić ten wątek i go nie pokazywać, a co najwyżej od czasu do czasu coś o nim wspominać ustami niektórych bohaterów. Wtedy mogliby się ograniczyć jedynie do pokazania Oberyna i Ellarii i wyszłoby to dużo lepiej niż to, co ostatecznie pokazano…

        Reply
  • 27 maja 2019 at 23:32
    Permalink

    Mam takie nie odparte przeczucie że jednak dwa tomy WZ i SOW (razem 3000 stron) to za mało by w miarę bez szybkiego tempa mogły swobodnie zmieścić zakończenie sagi. Gdzieś czytałem że ktoś GRRM namawiał na 8 tomów sagi tyle i ile jest powszechnie królestw przed podbojem Aegona (1. Żelazne wyspy, 2. Dorne, 3. Północ, 4. Dolina Arrynów, 5. Krainy zachodu, 6. Dorzecze, 7. Wysogród, 8. Krainy burzy.) No chyba żeby uznać koronę królestwa A Dorne był by niepodległy. W każdym razie ja bym się nie pogniewał na ósmy tom jak by powstał ale nie ma co wymagać jak 6 nie wyszedł.

    Reply
    • 28 maja 2019 at 02:26
      Permalink

      Będzie musiał poucinać i tez porozwiązywać w dość szybki sposób wątki jak nie chce dopisywać 8 tomu , innego wyjścia nie ma. Chciałbym żeby zmienił zakończenie co do osoby króla.

      Reply
  • 28 maja 2019 at 02:58
    Permalink

    “Tyle tylko, że nauka dotycząca destruktywności zemsty prawdziwą wymowę zyskuje dopiero, gdy poznajemy historię Pani Kamienne Serce. ”

    Daelu przecież mam wiele inny przykładów destruktywności zemsty: Oberyn, Rob i Catelyn, Ogar, Olly czy nawet te nieszczęsne serialowe wersje bękarcic. Problem jest jedynie w tym że w innych wątkach DDecy “zapomnieli” xD o tym motywie lub przypomniał im się w ostatniej chwili jak przy Arya.

    Reply
  • 28 maja 2019 at 09:17
    Permalink

    Szczerze mówiąc w moim odczuciu Bran na tronie w książkach, tak jak i w serialu ma mały sens. Uważam, że DD sami sobie nie wymyślili takiego finału serialu i Martin musiał go im przekazać. Nie mam bladego pojęcia jak w swojej powieści Martin doprowadzi do takiego zakończenia całej historii, książki czytałam już dawno ale nie macie wrażenia, że wątek Brana jest urwany- trochę tak jakby autor nie miał na niego pomysłu? Martin chcąc wymyślić najbardziej zaskakujące i nieszablonowe zakończenie zwyczajnie przedobrzył i podejrzewam, że sam ma problem z doprowadzeniem do takiego zakończenia historii.

    Z perspektywy czasu chyba bym wolała żeby DD mieli swoje zakończenie GoT, adekwatne do historii przedstawionej w przyśpieszonych 8 sezonach. Chociaż ta opinia jest pewnie podyktowana tym, że nie podoba mi się Bran na tronie i tyle, już bym np. tą nudną Sanse wolała, z dwojga złego.

    Reply
    • 28 maja 2019 at 17:48
      Permalink

      Właśnie to jest tak ,ze Martin chyba wymyślił sobie ogólnie jak to będzie i chce to doprowadzić do końca a tymczasem ten wątek Brana zrobił się nudny i nie Bran wyrasta w sadze na bohatera, który powinien wyjść zwycięsko z tego galimatiasu w tym jego świecie.

      Reply
  • SithFrog
    28 maja 2019 at 09:28
    Permalink

    To ja będę protestował. Dexter moim zdaniem był wyśmienity przez pierwsze 4 sezony (2 sezon był rewelacyjny przecież!). 5 i 6 były bez szału, ale na poziomie, a dopiero 7 to katastrofa. Co więcej, mam na półce “Demony dobrego Dextera” i to jeden z tych legendarnych przypadków kiedy produkcja telewizyjna czy film okazują się co najmniej 2x lepsze od oryginału.

    Co do BSG – podobnie. Może i twórcy planu nie mieli i pod koniec się pogubili, ale nadal jako całość serial jest bardziej spójny i konsekwentny niż GoT. Nie miałem po finale takiego poczucia rozczarowania jakie dopadło mnie po sitcomowej scenie z Małej Rady.

    Reply
    • 29 maja 2019 at 00:25
      Permalink

      serial ”Czysta Krew” to podobny przypadek
      ciężko okreslić ile razy adaptacja jest lepsza od książek , takim gniotem są książki

      Reply
  • 28 maja 2019 at 10:04
    Permalink

    BSG tez gorzej skończyła niż zaczęła i o co chodzi z ta ziemia można było wyłapać dość szybko, ale zakończenie rzeczywiście nie rozczarowywało . W GOT zakończenie rozczarowało szczególnie z tego powodu ,ze główny bohater został potraktowany przez wszystkich okropnie i wykorzystany po prostu. sporo mu zawdzięczali a potraktowali jak zbrodniarza, którego trzeba sie pozbyć i wysłać do koloni karnej , po prostu wątek zupełnie bez sensu i stąd to rozczarowanie.

    Reply
    • SithFrog
      28 maja 2019 at 10:50
      Permalink

      Nawet takie potraktowanie Jona bym spokojnie przeżył o ile miałoby to oparcie w tym co się działo w serialu, ale problem – jak z większością wątków – jest taki, że wiele rzeczy dzieje się kompletnie z czapy.

      Gdyby Sansa miała w rękawie Brana na tron to ok, czemu nie. Jona zrzucić na drzewo, przemilczeć pochodzenie itp. bo Bran będzie bardziej skory do dania północy niepodległości…

      Ale ona nie wiedziała jak się skończy ta narada i co będzie więc przemilczenie Jona to kompletna bzdura.

      Reply
      • 28 maja 2019 at 14:21
        Permalink

        Z tym całym wątkiem to jest taki problem ,ze w książce tez watek Brana jest nudny lezie i lezie za ten mur i później siedzi z dziećmi lasu i panem wrośniętym w drzewo. Ja natomiast kiedyś pamiętam zdałam sobie pytanie o co chodzi bo musi być jakiś pomysł w tym wszystkim i to się musi układać w całość. U siadłam zaczęłam przeglądać książki i wiązać wątki z serialem i wypowiedziami Martina. Założyłam ,ze miał pomysł na całość i mniej więcej wie jak to sie skończy i o co w tym chodzi, że w tej historii nie ma przypadków.
        Ułożyło mi się to w układankę tego typu ,ze wszystko zaczęło się od wypchnięcia Brana z okna, cała wojna i ten sztylet.
        Wyszło mi ,ze Bran jest jedyna osoba spinającą to wszystko w całość i wątek litefingera, i Sansy i Jona i nawet Daenderys bo jest trójoką wroną a Jon się łączy sie z Daenderys pokrewieństwem i wątek Sama z Goździk i dzieci lasu i Jemi i Cercei, Tyriona, który mu siodło zrobił i Theona, który spalił Weenterfeel.. Bran jest jedynym czynnikiem powiązanym w jakiś sposób bezpośrednio ze wszystkimi , jest czynnikiem spinającym te historię w całość , dlatego jest najważniejszy w tej historii. Pomyślałam ,ze od niego się zaczęło i być może na nim się skończy. Na pewno jest kimś kto będzie kluczowym czynnikiem w zgładzeniu zagrożenia Innych.
        Później to co mówił Martin ,ze zakłócenie pór roku jest typowe dla magii, nie doszukiwac sie w nich czynników naturalnych i w tym momencie na etapie skojarzenia z serialu i książki przyszło mi do głowy ze ciepło i zimno dwie siły przeciwstawne, które zostały stworzone sztucznie tylko po to żeby ze sobą walczyć i wymknęły się spod kontroli. Maja zostać zeutralizowane i ma być przywrócona równowaga planety.
        Dlatego tutaj nasunęła mi się myśl ,ze Jon jako osoba mająca w sobie dwie siły po połowie jest kimś kto może doprowadzić do unicestwienia , neutralizacji tych dwóch sił a powie mu jak to zrobić Bran. Dlatego Ayria była dla mnie zaskoczeniem . Zimno to już serial to NK a ciepło Danka oboje skazani na zagładę, w książce może pojawi się dowódca innych może nie, nie mniej obie siły idą do siebie na mocny sparing. W książkach na pewno będzie ten wątek bardziej rozwinięty, to ,że Bran jest osobą spinającą historię w całość oznaczało ,ze może zostać królem ,ale ,ze może być czynnikiem doprowadzającym do tronu kogoś innego Jona znając jego tajemnicę o pochodzeniu i tez wie gdzie szukać dokumentów itp. rzeczy.
        W książkach wątek magiczny, zachwianie równowaga planety będzie na [pewno bardziej zarysowane. Jak i tez starcie tych dwóch sił. Bran, który wie jak ich pokonać i powie jak to zrobić. Co nie zmienia faktu ,ze jest to wątek dość mocno zakamuflowany schowany pewnie po to żeby było to zaskoczeniem ,ale przez to ,że taki nudny wolałabym na tronie Jona.

        Reply
        • 28 maja 2019 at 14:25
          Permalink

          Jest jeszcze pytanie kto doprowadził do wyrzucenia Brana z okna, żeby był w malignie, żeby nawiązał kontakt z trójoką wroną dzieci lasu a może sam Bran w przyszłości ingerując w przeszłość w celu uspokojenia planety i zażegnania magicznego konfliktu? Jeśli tak to chciałabym żeby Martin zaskoczył i na tronie osadził Jona, którego na ten tron wprowadził Bran.
          W serialu wszystko wyszło do d..py i bez sensu , ładu i składu a samo zakończenie marnie jednak.Może będzie to zaskoczenie w książkach ech…:).

          Reply
          • 28 maja 2019 at 15:44
            Permalink

            Nie przejmuj się przeczuwam, że w książce zamknie się to odwrotnie – Bran pomoże w zagładzie innych i prawdopodobnie będzie maczał palce w zabiciu Daenerys oraz posadzeniu Jona na tronie, a sam pójdzie(lub zostanie wygnany np za wwargowanie w Jona przy uśmiercaniu Daenerys) za mur sobie “drzewować”. Tym samym Targ na tronie, trójoki w drzewie a co do innych to obstawiam, że nie zostaną unicestwieni tak definitywnie. Reszta jest wg mnie drugoplanowa i można to w różny sposób zakończyć.

            Reply
            • 28 maja 2019 at 17:05
              Permalink

              Tak było lepiej jak piszesz, ale zobaczymy. Ja bym nic nie miała przeciw jakby Jon był królem a Bran namiestnikiem , obaj byli by nie do zdarcia . Jakby Bran wrósł gdzieś w drzewo , z punktu widzenia Brana serialowego to jemu chyba i tak wszystko jedno na dobra sprawę.Chociaż wyszło ,że jednak nie jest mu wszystko jedno wręcz przeciwnie.Trza czekać na książkę .

              Reply
              • 29 maja 2019 at 09:35
                Permalink

                Nieee namiestnikiem to musi być ktoś wpływowy i znany ludziom – poza tym starko-targ na tronie wystarczy. Kogoś z innego rodu bym widział, tym bardziej, że istnieje też teoria na temat ostatniego męża Sansy, którym miałby być Jon (oby nie). Bran, jeżeli miałby być bliżej i pomagać czasem a nie widnieć na dworze, to mógłby drzewować na wyspie twarzy. Co do reszty mam kilka przypuszczeń, ale tak jak piszesz “Trza czekać na książkę” – niestety.

                Reply
  • SithFrog
    28 maja 2019 at 10:38
    Permalink

    “Nienawiść mieszkańców Westeros do Daenerys ma sens, gdy ci słyszą o potwornościach, jakich dopuściła się w Essos, a nawet podejrzewają ją o zamordowanie Quentyna Martella.”

    Zgadzam się, że wątek Quentyna może mieć dodatkowy wpływ, ale podtrzymuję: nie musiał być aż tak rozbudowany i zajmować aż tylu stron 😛

    Reply
  • 28 maja 2019 at 17:15
    Permalink

    Spalenie KP, szaleństwo i śmierć Daenerys, Bran na tronie… Nie przywiązywałbym się do tych wątków. To są pomysły klecone na kolanie, jak Arya rozwiązująca problem inwazji Białych Wędrowców. Od 5 sezonu serial nie kieruje się już żadną wewnętrzną logiką. Różni reżyserzy, różni scenarzyści, różna znajomość oryginału, za to każdy z własną koncepcją. I nikogo, kto czuwałby nad spójnością serialu, jako jednej opowieści. To jak w serialu Xena, gdzie fabułę tworzono na potrzeby jednego pomysłu, często wręcz jednego odcinka, bez oglądania się na logikę całości. W jednym odcinku mamy piękną scenę śmierci Jaime’a i Cersei, gdzie mamy wrażenie, że wali się na nich cała Czerwona Twierdza, a w następnym okazuje się, że to była tylko taczka gruzu i gdyby stali dwa kroki dalej to nic by się im nie stało. Bo kolejny Pan Scenarzysta miał pomysł, że zwłoki musi koniecznie znaleźć Tyrion. I tak jest przez cały czas odkąd skończyła się fabuła książek. Jedni zrobią coś naprawdę świetnego, tylko po to, żeby następni zaraz mogli to spieprzyć.

    Reply
    • 28 maja 2019 at 18:25
      Permalink

      Znów wypisujesz bzdury scenarzyści są ci sami przecież, ddecy kontrolują wszystko a odcinki jakie dałeś za przykład pisały te same osoby. Po prostu ddecy są nieudolni a ich fanfik żałosny, te błędy wynikają jedynie z tego jak leniwe i nie przemyślane są ich rozwiązania fabularne.

      Reply
      • 28 maja 2019 at 21:43
        Permalink

        Gówno kontrolują. Chyba tylko to, żeby kasa wpływała na ich konta. Od czasów Xeny i Herculesa w żadnym serialu nie widziałem takiego rozpiździaju w fabule jak w tych ostatnich sezonach GoTa. Porzuca się bez wieści wątki budowane przez całe sezony, a inne rozwiązuje w 5 minut jakimś durnym deus ex machina. W drugą stronę tworzy się wątki kompletnie z dupy wzięte, na potrzebę jednego/dwóch odcinków.
        A podałem akurat ten przykład, żeby pokazać jak bezmyślnie marnuje się nawet dobre sceny. Inny przykład: Po ch… był ten drugi odcinek i pieśń Podricka skoro i tak prawie wszyscy przeżyli?

        Reply
        • 2 czerwca 2019 at 18:30
          Permalink

          No właśnie prawie zginął kto miał zginąć, według scenarzystów to wielka strata, problem był taki że nie mogli tam naprawdę zabić prawie nikogo więcej patrząc po tym kto przeżył do końca. Jedyne czego nie rozumiem czemu tam nie zabili drugiego smoka to był idealny moment zamiast tego mamy te scenę z skorpionami z dupy. A co do sceny jakąś podałeś przecież tu jest 100% spójność, zawala się na nich ściana zwłoki znajduje tyrion tak jest w scenariuszu, jedyna różnica jest w reżyserii obu odcinków. A twoja nie spójność to po prostu głupota scenariusza nikt nie pomyślał że to może tak dziwnie wyglądać że wali się na nich tylko jedna ściana bo finalnie okazuje że tyrion musiał znaleźć ciało więc cała jaskinia nie mogła się zawalić. W całym 8 sezonie nie wprowadzono ani jednego nowego wątku więc nie wiem o jakie wątki z dupy ci chodzi.

          Reply
          • 2 czerwca 2019 at 21:41
            Permalink

            Nie miałem na myśli jedynie 8 sezonu, ale ogólnie wątki z d… tworzone od kiedy zabrakło materiału książkowego.
            Co zaś do wzmiankowanej sceny to przecież widać wyraźnie, że nie wali się na nich żadna ściana, tylko zapadają się w ich kierunku całe lochy. A w następnym odcinku Tyrion wchodzi i lochy nie zapadnięte, tylko kupa gruzu leży tam gdzie stali.

            Reply
  • 28 maja 2019 at 18:51
    Permalink

    Dobrze.
    Dany dostała nożem raz. Jon ze 7 razy. Smok ją zabrał – gdzie? Może do kapłanki R’hllora żeby ją wskrzesiła? Może jeszcze wróci? Smok zniesie jajka i będzie ze 5 smoków i Dany Szurnięta w stylu Pani Kamienne Serce? Przecież są jeszcze Drudzy Synowie, reszta Dothraków.
    Może to tylko koniec Wichrów Zimy, a Sen o Wiośnie to powrót Dany? Tylko muszą poczekać z 10 lat, aż aktorzy się roztyją i zestarzeją (oprócz Sama).

    Czy nikt nie zauważył, że sposób w jaki skończył się serial oznacza koniec rodu Starków, Targaryenów, Greyjoyów ?

    Reply
    • 28 maja 2019 at 19:02
      Permalink

      Z tego co wiem Yara i Sansa mogą mieć dzieci a to że ród jest po ojcu DDeki mają gdzieś. Nie będzie kontynuacji serialu to jest pewne na 1000%.

      Reply
      • 28 maja 2019 at 21:39
        Permalink

        “Z tego co wiem Yara i Sansa mogą mieć dzieci a to że ród jest po ojcu DDeki mają gdzieś. ”
        Niekoniecznie – w Dorne dziedziczenie jest po starszeństwie, jeśli Arianne Nymeros Martell zostałaby po śmierci ojca księżną Dorne, to jej dzieci nosiłyby jej rodowe nazwisko.
        Lady Maege Mormont miała córki z różnych ojców i wszystkie Mormontówny 😉
        Tak więc kiedy Sansa – która dorwała się do królewskiego stołka na Północy – kogoś poślubi i urodzi dzieci, to zapewne będą one Starkami z nazwiska, ew. mogą nosić podwójne, jak w Dorne “Nymeros Martell”.
        Prawo nie jest dane raz na zawsze, a ulega zmianom 😉 Zwł. , że Sansa jako królowa sama może teraz wydawać królewskie dekrety, niezależne i odmienne od Brana Połamańca.
        Np. mogłaby przywrócić paskudne prawo pierwszej nocy, która zniosła targaryeńska królowa w całym Westeros (Jaehaerys wydał dekret, ale za namową królowej;)
        Taka złośliwość na koniec, bo ósmy odcinek był beznadziejny scenariuszowo, choć z piękną scenografią i świetnymi aktorami.

        Reply
        • 28 maja 2019 at 21:57
          Permalink

          Ale czy jest szansa, że wskrzeszą Dany?

          Reply
          • 28 maja 2019 at 22:09
            Permalink

            Niby w jaki sposób? Kontynuując serial? Musieliby znowu zebrać poprzednią ekipę, która zdążyła się już rozejść, podpisać nowe kontrakty itd. Nie ma na to najmniejszych szans. Za jakiś czas może co najwyżej powstać remake z innymi aktorami.
            Na pocieszenie powiem, że w książkach fabuła potoczy się zapewne zupełnie inaczej. Moim zdaniem przynajmniej na 75% Dany nie zginie.

            Reply
            • 29 maja 2019 at 07:23
              Permalink

              Oczywiście technicznie jest ciężko. Chciałbym tylko podsumować:
              -Nie wiadomo czy Daenerys żyje czy nie. Wiadomo, że dostała kosę od Jona.
              -Wiadomo, że ma cały sztab Kapłanek Ognia w Meereen.

              Reply
              • 29 maja 2019 at 08:36
                Permalink

                “Nie wiadomo czy Daenerys żyje czy nie.”
                Ty tak na serio 😀 ?

                Reply
                • 29 maja 2019 at 12:16
                  Permalink

                  W sensie, że umarła od ciosu Jona, ale poleciała na wschód w szponach smoka i została wskrzeszona przez szefową Melisandry.

                • 29 maja 2019 at 18:56
                  Permalink

                  od kiedy melisandre ma szefowo?

            • 29 maja 2019 at 07:31
              Permalink

              W sumie przejrzałem teraz internety, teoria o Danny wskrzeszonej przez Kivarę hula po internecie na dobre. Może GRRM zostawił ciąg dlaszy opowieści dla tylko dla PLIO?

              Reply
              • 29 maja 2019 at 12:48
                Permalink

                Wątpliwe.
                Jeśli już coś takiego się stanie, to w epilogu “Snu o Wiośnie”.

                Reply
              • 29 maja 2019 at 13:36
                Permalink

                przeciez ta cala kinvara okazala sie randomem, byla tylko w jednej krotkiej scenie w 1 odcinku xD

                Reply
              • 29 maja 2019 at 18:00
                Permalink

                Z serialu wiemy tylko tyle, że zginęła od sztyletu Głupiego Jasia i że gdzieś zabrał ją Drogon. Ale na swój prywatny użytek możemy przyjąć cokolwiek. Sam się zastanawiam nad machnięciem sobie jakiegoś fanfika, który by ulżył mi w traumie. 🙂 Ale chyba już poczekam na Martina, skoro faktycznie jest na finiszu z Wichrami.

                Reply
  • 28 maja 2019 at 18:52
    Permalink

    Widzę,ze coraz częściej redaktor wyzywa ludzi od poldebili itp. Frustru frustru,ze ludziom rozumieją pewne umownosci jak szybkie przemieszczenie sie itp. Dael wolałby czas rzeczywisty,żeby jeszcze przez 10 sezonow plawic się w pochlebstwach komentujących jak sknerus mckwacz w skarbcu. A tu zonk,trzeba będzie od nowa wmówić ludziom,ze rozkminanie znaczenia koloru imbryczka w essos na poglowie innych za murem to wartościowy content. Rotfl,frustru frustru

    Reply
    • DaeL
      28 maja 2019 at 22:08
      Permalink

      Czas rzeczywisty nie, to nie jest dramat klasycystyczny. Ale pewne reguły budowy układu zdarzeń nadal istnieją. Nie może być tak, że przez wzajemne przenikanie się fabuły, okazuje się, że w czasie jak Kowalski jadł zupę, to jego sąsiad Nowak odbył podróż dookoła świata.
      Sytuacja jest trochę tak jak z tym kubkiem ze Starbucksa na uczcie w Winterfell. Można go nie zauważyć i nie widzieć problemu. Ale jak ktoś go zauważył, ale próbuje przekonać, że to bardzo dobrze, iż ten kubek się w tym miejscu znalazł, no to trudno używać innych określeń niż to przez Ciebie wspomniane.
      Kwestię imbryczka zbadam.

      Reply
  • 29 maja 2019 at 00:38
    Permalink

    parę spraw :
    1. oceny sezonów Dextera – dla mnie najlepsze były sezony 2 ,4 i 5 a 6 też jakoś nie odstawał bardzo poziomem od np 3
    2. brak magii w sezonie 8 – była tylko w 3 odcinku no chyba że jeszcze to ubicie smoka przez Eurojanusza w 4 odcinku ‘magicznymi bełtami’ (debilizm totalny to to było)
    3. Jon
    źle potraktowany i tak dalej
    no cóż – jakby nie patrzeć zamordował Danutę z zimną krwią – królem Go mieli za to obwołać ?
    ‘wyższa konieczność’ ? maybe, but that’s still murder

    Reply
    • 29 maja 2019 at 09:02
      Permalink

      Najlepsze sezony Dextera to zdecydowanie 1 i 4, ale 2 też jest zaraz za nimi. Sezon 5 i 6 dość mocno już odstawały od tego co było w 1,2,4. Poza tym nawet sezon 7 według większości jest lepiej oceniany od 5 i 6.

      Reply
    • 29 maja 2019 at 13:42
      Permalink

      Dzięki za linka.
      Najbardziej niepokojące zdanie pada koniec wywodów, dlaczego jednak nie będzie 5-letniej przerwy – przeskoku w fabule. GRRM stwierdza:
      “If a twelve-year old has to conquer the world, then so be it.” / “Jeśli dwunastolatek musi podbić świat, to niech tak będzie”.
      A który z bohaterów będzie miał 12 lat pod koniec cyklu PLiO ? No cóż, Brandon Stark, bo jego rówieśnika Tommena i jego kotków już pewnie nie będzie..
      No nie wiem, wolałabym rozwiązanie jednak bardziej “realistyczne” tzn. nawiązujące do historii średniowiecznej Europy, jak założenie nowej dynastii łączącej strony konfliktu. To się wydarzyło naprawdę – wojna Dwóch Róż (do której GRRM przecież nawiązuje) zakończyła się zdobyciem tronu przez Henryka Tudora i ślubem z Elżbietą York ( oboje poprzednio po różnych stronach barykady, okazali się zgodnym małżeństwem i to od nich pochodzi Elżbieta II, i książę Harry 😉
      Zdaje się, że zakończenie historycznej Wojny Dwóch Róż było bardziej “bajkowe”, niż zakończenie serialu fantasy, gdzie ci, co mogli założyć dynastię zginęli, zostali wygnani, a królem został kaleki jasnowidzący nastolatek, o wielu niezidentyfikowanych zdolnościach:)

      Reply
      • 29 maja 2019 at 15:25
        Permalink

        Spotkałem się gdzieś ze stwierdzeniem, że redaktor Martina powiedział, że zna zakończenie wątku wyłącznie jednej postaci, a mianowicie Brana. Nie wiem czy to prawdziwa wiadomość – jak coś znajdę to wrzucę tu linka.

        Ale to trochę zabawne, że już jakiś czas temu Martin podsunął nam podpowiedź co do zakończenia xD

        Możemy liczyć tylko na to, że w książkach zostanie to przeprowadzone dużo lepiej.

        Reply
        • 29 maja 2019 at 15:52
          Permalink

          “Możemy liczyć tylko na to, że w książkach zostanie to przeprowadzone dużo lepiej.”
          Oby! xD

          Reply
  • 29 maja 2019 at 09:03
    Permalink

    To jak spadał poziom w serialu Dexter i Grze o tron jest rzeczywiście dość podobne. Najlepsze pierwsze cztery sezony, później obniżka formy od piątego sezonu i najgorszy finałowy sezon. Choć oczywiście finałowy sezon Dextera był słabszy niż finałowy w Grze o tron. 8 sezon Gry o tron zbiera największe cięgi nie dlatego, że jest wyraźnie słabszy niż 5 i 7, bo nie jest, ale wcześniej ludzie łudzili się i dawali serialowi szanse, bo liczyli, że choć finałowe rozwiązania nie okażą się rozczarowaniem. A DDki poszli po najmniejszej linii oporu. Chodzi mi tu bardziej o skrótową i mało logiczną drogę do wielu rozwiązań, a nie same rozwiązania. W książkach i pierwszych czterech sezonach ta droga do głównych punktów, które następują jest znacznie lepiej ukazana pod względem scenariusza, spójności, logiki jak i same dialogi. Dla mnie rozbicie na poszczególne sezony wygląda tak: S1-10/10…S2-9,5/10…S3-10/10…S4-10/10…S5-7,5/10….S6-8,5/10…S7-7,5/10…S8-7/10. Sądzę, że gdyby zamienić sezon 7 z 8 i to sezon 7 był tym ostatnim z pewnymi zmianami to on zbierałby największe cięgi. Właśnie za to, że jest ostatnim, bo był równie mizerny, skrótowy, głupiutki. Choć sezon 5 też jest głupiutki – cały wątek Dorne, oddanie Sansy Boltonom przez Littlefingera, spalenie Shiren przez Stannisa itp. Z tym, że przy 7 i 8 sezonie głupot nagromadzonych na sezon było więcej niż przy sezonach 5 i 6 mimo, że miały mniej odcinków.

    Reply
  • 3 czerwca 2019 at 13:14
    Permalink

    Dla fanów samego serialu ostatni sezon mógłby być ok. Fani książek wychwytują wszystkie zgrzyty 🙂 ponieważ należę do tych drugich chciałam tylko zodhaczyć zakończenie serialu. Tak od 6 sezonu irytacja mocno we mnie nieznośnie narastała a kulminacja nastąpiła w finałowym sezonie.
    To widok Dragona rozwalającego atomowym oddechem miasta z gipsu :/

    Rozumiem, że na potrzeby serialu trzeba było ograniczyć materiał książkowy ale z niektóre decyzję ciężko zrozumieć. Np. wycięcie pani kamienne serce było zupełnie nieuzasadnione a wysłynie Jaimiego czy Tyriona na zagraniczne tajne misje po prostu głupie.
    Boleśnie odczuwało się, że producenci na szybko starają się zakończyć wszystkie wątki zapominając o wcześniejszym rozwoju postaci.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków