
To jemu miałem nadzieję zaufać.
– Starcie królów –
Ta gorzka myśl towarzyszy Tyrionowi przyglądającemu się, jak jego ludzie prowadzą Pycelle’a do ciemnicy. Karzeł odkrył, że to właśnie wielki maester donosi o jego posunięciach Cersei. Tyrion nie jest pierwszym, kto dał się oszukać starcowi, który talentem aktorskim dorównuje prawie Varysowi. Kto jednak kryje się pod komediancką maską, którą nakłada na potrzeby gry o tron?
(Niezbyt) poczciwy staruszek
Wielki maester Pycelle na pierwszy rzut oka robi wrażenie zmęczonego życiem, ale dobrotliwego starca. Aury mędrca, oprócz zdobytej w trakcie studiów wiedzy i zgromadzonego latami służby doświadczenia, przydaje mu długa biała broda. W przeciwieństwie do innych wychowanków Cytadeli, złośliwie określanych z powodu swego ubioru jako „szare owcze”, nie nosi się skromnie, preferując nad ascetyczny strój czerwone aksamity i gronostaje. Wspaniale prezentuje się też jego maesterski łańcuch, wyróżniający się na tle innych nie tylko imponującą liczbą ogniw.
Na szyi nie nosił zwykłego metalowego łańcucha, jakiego używał Luwin. Jego szyję wielokrotnie owijał masywny naszyjnik, który zakrywał go od brody po piersi. Ogniwa wykute były ze wszystkich istniejących metali: czarnego żelaza i czerwonego złota, z jasnej miedzi i matowego ołowiu, a także ze stali, jasnego srebra, mosiądzu, brązu i platyny. Zdobiły go też granaty, ametysty, czarne perły i gdzieniegdzie szmaragdy i rubiny.
– Gra o tron –
Wiekowy Pycelle z racji sprawowanego urzędu na spotkaniach Małej Rady stara się uchodzić za głos rozsądku, ale jest to coś, czego zasadniczo oczekiwano po każdym maesterze, których zadaniem jest w końcu służyć lordom radą. Znacznie bardziej interesująca jest rola, jaką odgrywa przed otoczeniem, prezentując się mu jako nieszkodliwy staruszek, którego siły fizyczne dawno już opuściły.
– Może moglibyśmy zacząć – poprosił Wielki Maester, składając dłonie na pokaźnym brzuchu. – Obawiam się, że zasnę, jeśli będziemy dłużej czekać.
– Gra o tron –
Pycelle’owi zdarza się wracać do dawno minionych wydarzeń i potem przepraszać słuchaczy za typowe dla starca wspominki. Ma to utwierdzić ich w przekonaniu, że jest ostatnim z dworzan, którego powinni się obawiać. Wszystko to jednak pozory. W rzeczywistości wielki maester jest niebezpiecznym i bezwzględnym graczem, który bez skrupułów łamie śluby swego Zakonu, byle tylko osiągnąć zakładane cele. Widzimy to podczas buntu Roberta, gdy namawia Aerysa, by otworzył bramy przed wojskami Tywina Lannistera, co kończy się rzezią miasta i zagładą rodziny królewskiej. Że nie była to po prostu zła rada, lecz działanie absolutnie celowe, po latach wyznaje sam Pycelle, przymuszony do szczerości przystawionym do gardła toporem jednego z zabijaków Tyriona. Jeszcze bardziej wstrząsająca jest jego rola w śmierci Jona Arryna. Maesterzy są westeroskimi lekarzami, tymczasem Pycelle domyśliwszy się, iż namiestnik został otruty, odsunął od opieki nad nim Colemona, którego terapia mogła okazać się skuteczna, i osobiście dopilnował, by Pan Doliny zszedł z tego świata. Zdradzając Targaryenów i Arryna, kierował się tymi samymi motywami.
Tyriona ogarnął niesmak.
– Związać go i zabrać – rozkazał. Zamknijcie go w ciemnicy.
Wywlekli maestera przez rozbite drzwi.
– Lannisterowie – jęczał. – Wszystko co uczyniłem, zrobiłem dla Lannisterów.– Starcie królów –
Maesterowie przysięgają dotrzymywać tego, co my znamy jako tajemnicę lekarską, Pycelle jednak i tutaj łamie swoje śluby. Zastraszony przez Cersei ponownym uwięzieniem w ciemnicy wyznaje, że przygotowywał dla Margaery Tyrell miesięczną herbatę. O ile strach przed zamknięciem w lochach – co musi się dla niego skończyć tragicznie – jest pewnym usprawiedliwieniem, nic nie tłumaczy skali zakłamania, jaką prezentuje w czasie procesu Tyriona, wspominając zamordowanego króla Joffreya.
– Nie. – Pycelle zamrugał powiekami. – Zużyłeś go w całości, by zabić najszlachetniejsze dziecko, jakie bogowie kiedykolwiek umieścili na tej dobrej ziemi.
– Nawałnica mieczy –
O lojalności wielkiego maestera wobec Skały szybko przekonuje się Ned Stark. Gdy próbuje osądzić Gregora Clegane’a za popełnione w Dorzeczu zbrodnie, Pycelle jawnie podważa kompetencje Żelaznego Tronu do rozstrzygania sporów pomiędzy lordami poszczególnych krain, sugerując, by chorążowie Riverrun szukali sprawiedliwości w Casterly Rock. Natomiast gdy lord Winterfell po śmierci Roberta Baratheona zostaje Protektorem Królestwa i próbuje odsunąć od władzy Lannisterów, by przekazać tron prawowitemu spadkobiercy króla – Stannisowi – Pycelle po raz kolejny pokazuje, wobec kogo tak naprawdę jest wierny, przy czym robi to w wyjątkowo żałosny sposób.
Ned wyjął list Roberta.
– Lordzie Varysie, bądź tak dobry i przekaż list lady Lannister. […] – Protektor Królestwa – przeczytała. Czy to ma być twoja tarcza, panie? Kawałek papieru? – Przedarła list na pół, a połowy na ćwiartki, po czym rzuciła go na podłogę.
– To były słowa Króla – przemówił ser Barristan drżącym głosem.
– Teraz mamy nowego Króla – odparła Cersei Lannister.
– Wasze Miłości, Namiestnik knuje zdradę! – zawołał Pycelle. Jego ciężki łańcuch zadzwonił, kiedy starzec opadł na kolana.– Gra o tron –
Na lojalności wobec Lannisterów wielki maester wychodzi kiepsko. Lwy ewidentnie nim gardzą, co widzimy doskonale w sposobie, w jaki traktuje go Tywin, przede wszystkim zaś Cersei, która otwarcie z niego drwi i wręcz mu ubliża. Największą krzywdę wyrządza mu jednak Tyrion, zamykając w ciemnicy. Gdy stamtąd wychodzi, Pycelle jest wrakiem człowieka.
Wielki maester był chwiejącym się na nogach szkieletem, wspierającym się ciężko na zakrzywionej lasce. Zamiast wspaniałej brody cienką kurzą szyję porastało tylko trochę białych włosków.
– Nawałnica mieczy –
Poza wyniszczeniem fizycznym Karzeł dodatkowo upokarza Pycelle’a, goląc jego wspaniałą brodę. Choć ostatecznie dzięki interwencji Cersei maester opuszcza lochy, tak długo, jak obowiązki namiestnika pełni Tyrion, nie ma wstępu na posiedzenia Małej Rady. Gdy władzę przejmuje Tywin, początkowo podtrzymuje decyzję syna, do zmiany zdania zmusza go jednak konklawe arcymaesterów, które w miejsce Pycelle’a specjalnie wybiera człowieka wywodzącego się z Tyrellów. Postawiony przed takim wyborem Pan Skały woli mieć w Radzie wiernego, choć według niego nieudolnego starca, niż kogoś powiązanego z Wysogrodem. Wydaje się jednak, że zarówno ze względów zdrowotnych, jak i politycznych wielki maester jest już trwale zmarginalizowany. Cóż – wielcy jak zwykle przedwcześnie zlekceważyli sprytnego staruszka.
Ostatni dorosły w pokoju
Przetrwanie ciemnicy pokazuje nam jedno: Pycelle wcale nie był tak słabowitym starcem, za jakiego starał się uchodzić. Z ostatniego rozdziału Neda, który również tam trafia, dowiadujemy się, jak straszliwe warunki musi znosić uwięziony w niej człowiek, a jednak będący dobrze po osiemdziesiątce wielki maester jakimś cudem wychodzi stamtąd żywy. O tym, że do czasu aresztowania był w całkiem niezłej formie, przekonuje się osobiście Tyrion, po tym jak wparowując wraz ze swoimi siepaczami do komnat Pycelle’a, w jego łożu oprócz maestera znajduje także młodą służkę. Starzec jest też zdecydowanie inteligentniejszy, niż wszystkim dookoła się wydaje, i bardzo dobrze zorientowany w politycznych gierkach. Nie powinno to zresztą dziwić, zważywszy na to, jak długo zasiada w Małej Radzie.
– Od prawie czterdziestu lat sprawuję urząd Wielkiego Maestera Siedmiu Królestw – odparł Pycelle. – Za rządów naszego dobrego Roberta i Aerysa Targaryena, i jeszcze wcześniej, za panowania jego ojca, Jaeherysa Drugiego, a nawet przez kilka miesięcy panowania jego ojca, Aegona Szczęśliwego, Piątego Tego Imienia.
– Gra o tron –
Pycelle doświadczeniem bije na głowę wszystkich politycznych aktorów poza Bloodravenem, choć ten od dawna gra już o wyższe stawki. Nie dziwi zatem, że przed przysypiającym na spotkaniach wielkim maesterem niewiele jest w stanie się ukryć.
– A co knuł lord Arryn?
– On wiedział – odparł Pycelle. – O… o…
– Wiem o czym wiedział – warknął Tyrion, który nie chciał, by Shagga i Timett również się o tym dowiedzieli.
– Odesłał żonę do Orlego Gniazda, a syna chciał oddać pod opiekę na Smoczą Skałę… zamierzał podjąć działanie…– Starcie królów –
Pycelle był jednym z tych, którzy znali sekret prawdziwego pochodzenia dzieci Cersei. Zrozumiał również, co oznacza zainteresowanie się Jona Arryna pewnym nudnym tomem, opisującym potomków największych westeroskich rodów. Zważywszy na ledwie skrywaną wrogość, jaką wielki maester darzy Varysa, trudno zakładać, by miał się tego dowiedzieć od eunucha. Wątpliwe również, by źródłem tej wiedzy był Littlefinger, gdyż Baelish, który staje się coraz bardziej gadatliwy przy Sansie, nigdy o czymś takim nawet się nie zająknie. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem na tym etapie jest przyjęcie, że podobnie jak Kevan czy Tyrion Pycelle samodzielnie domyślił się prawdy, tym bardziej że jako maester z pewnością wiedział o dziedziczeniu cech genetycznych więcej niż wszyscy inni razem wzięci. Nie jest to pierwszy raz, gdy wykazuje się przenikliwością. W przeciwieństwie do Królowej, jak i przekonanego o swej przebiegłości Tyriona, znacznie lepiej niż oni pojmuje grę, którą prowadzi Varys.
Nie łudź się. Na każdą tajemnicę, którą eunuch wyszeptuje ci do ucha, przypada siedem, które zachowuje dla siebie.
– Starcie królów –
To, że Pycelle wbrew opiniom Lannisterów jest człowiekiem kompetentnym i całkiem rozsądnym, najlepiej widać na tle powołanej przez Cersei Małej Rady. Wielki maester z racji sprawowanego urzędu wciąż do niej należy, okazując się ostatnim dorosłym w pokoju wypełnionym przez głupców i pochlebców. Choć wcześniej sam dość usłużnie wspierał wszystkie, nawet najbardziej niedorzeczne pomysły Cersei, gdy ta objęła pełnię władzy, zrozumiał, jak nieodpowiedzialną i odklejoną od rzeczywistości osobą jest Królowa. Jako jedyny ma odwagę zgłaszać jakiekolwiek zastrzeżenia wobec prowadzonej przez nią polityki. Widzimy to choćby wtedy, gdy w trakcie obrad omawiana jest sytuacja w Dolinie Arrynów, gdzie Lordowie-Deklaranci szykują się do rozprawy z Littlefingerem. Doradcy sugerują Cersei, by Królewska Przystań skorzystała z tego, że żadna ze stron jak dotąd nie domagała się poparcia, i pozostawiła rozwój wypadków w Dolinie własnemu losowi. Tylko Pycelle ostrzega przed katastrofą, jaką będzie rozszerzenie się wojny domowej na kolejną z krain. On też jako jedyny ma wątpliwości co do projektu wodowania nowych okrętów, wskazując na fatalną sytuację finansową Królestwa.
– Proponuję, byśmy zbudowali nowe dromony – podjął Aurene Waters. – Na początek dziesięć.
– A skąd weźmiemy na to pieniądze? – zainteresował się Pycelle.– Uczta dla wron –
To wielki maester zwraca również uwagę, że genialny pomysł Cersei, by wstrzymać się ze spłacaniem należności Żelaznemu Bankowi, może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.
– Wasza Miłość – odezwał się drżącym głosem Pycelle. – Obawiam się, że to spowoduje więcej kłopotów, niż ci się zdaje. Żelazny Bank…
– Nadal znajduje się w Braavos, daleko za morzem. Braavosowie dostaną złoto, maesterze. Lannister zawsze płaci swoje długi.
– Braavosowie też mają swoje powiedzenie. – Ozdobiony klejnotami łańcuch Pycelle’a zadźwięczał cicho. – Brzmi ono: „Żelazny Bank otrzyma swą należność”.– Uczta dla wron –
To wielki maester ostrzega, że znajdujący się na Murze Stannis stara się zawiązać przymierze z Dzikimi, jak też przed tym, by z dystansem podchodzić do zapewnień Wymana Manderly’ego o jego wierności Koronie, przypominając, że otyły lord zawsze był lojalnym chorążym Eddarda Starka. On też słusznie radzi Cersei, by kapitanami nowych okrętów uczynić sprawdzonych ludzi, którzy przeżyli bitwę nad Czarnym Nurtem, nie zaś nominatów Watersa. Ma rację: gdy Cersei zostanie aresztowana przez Wiarę, bękart uprowadzi świeżo zbudowaną flotę, żeglując w sobie tylko wiadomym kierunku. Gdy dochodzi do ataku Żelaznych Ludzi na Wyspy Tarczowe, nieudolna Mała Rada Królowej próbuje doszukiwać się w tym ręki Stannisa, który miałby jakoby zawrzeć sojusz z Euronem, i jedynie Pycelle zwraca uwagę na absurdalność tego założenia, które nie tylko nic Baratheonowi by nie przyniosło, ale jeszcze skłóciłoby go z północnymi lordami, których próbował pozyskać. Przestrzega też Królową przed pomysłem przywrócenia do życia Wiary Wojującej. Wszystko rzecz jasna na nic – Cersei ignoruje wszelkie jego rady, co prowadzi ją do upadku. Gdy Królowa siedzi w lochu, wielki maester energicznie przystępuje do działania.
– Niestety, usunięto mnie z rady, choć jak dotąd pozwalają mi kontynuować pracę z szeptaczami eunucha. Królestwem władają ser Harys Swyft i wielki maester Pycelle. Wysłali kruka do Casterly Rock z prośbą do twego stryja, by wrócił na dwór i został regentem.
– Uczta dla wron –
Stary i wydawałoby się złamany Pycelle przejmuje stery rządów i przekazuje je znów w ręce Lannistera, ale dla odmiany kompetentnego, jakim jest Kevan. Ostatni z synów Tytosa na czele nowej Małej Rady, w której wciąż zasiada Pycelle, stara się opanować chaos, jaki pozostawiła po sobie Królowa. Robi to na tyle skutecznie, że zmusza do działania Varysa, który zabija zarówno regenta, jak i wielkiego maestera. Pycelle umiera we własnych komnatach, być może zdążywszy jeszcze odebrać ostatnią w swym życiu wiadomość: w Westeros rozpoczyna się zima.
Prawdziwe oblicze
Kevan okazuje się równie zdolny co starszy brat, choć nie dano mu zbyt wiele czasu, by mógł pokazać, co naprawdę jest wart. Tego bogowie nie poskąpili natomiast Tywinowi, dwukrotnie sprawującemu urząd namiestnika, po raz pierwszy objął go zresztą w wieku dwudziestu lat. Pycelle był już wtedy mocno dojrzałym mężczyzną, służącym trzeciemu z kolei władcy. A jednak młodzieniec z Zachodu robi na nim doskonałe wrażenie.
„Bogowie stworzyli i ukształtowali tego człowieka na władcę”, napisał o Tywinie Lannisterze wielki maester Pycelle w liście do Cytadeli, po tym, jak przez dwa lata służył z nim w małej radzie.
– Świat Lodu i Ognia –
W czasie ostatniego pożegnania Pana Skały Jaime z pewnym ponurym rozbawieniem konstatuje, że wielki maester wygląda na najbardziej przygnębionego z żałobników. Tym razem Pycelle nie udaje: w Tywinie Lannisterze autentycznie dostrzegał wszystko, czym powinien charakteryzować się władca.
– Ser Jaime, widziałem w swoim czasie straszliwe rzeczy – powiedział starzec. – Wojny, bitwy, plugawe morderstwa… gdy byłem chłopcem w Starym Mieście, szara zaraza zabrała połowę jego mieszkańców i trzy czwarte ludzi w Cytadeli. Lord Hightower spalił wszystkie statki w pocie, zamknął bramy i rozkazał swym strażnikom zabijać wszystkich, którzy będą próbowali ucieczki, mężczyzn, kobiety czy małe dzieci. Zamordowano go, kiedy zaraza się skończyła. Tego samego dnia, gdy otworzył bramy, ludzie ściągnęli go z konia i poderżnęli mu gardło. Tak samo potraktowano jego małoletniego syna. Po dziś dzień ciemni ludzie w Starym Mieście spluwają, gdy słyszą jego imię, ale Quenton Hightower uczynił to, co było konieczne. Twój ojciec był tego rodzaju człowiekiem. Czynił to co konieczne.
– Uczta dla wron –
Trudno się nie zgodzić z wielkim maesterem, że sprawujący władzę powinien być zdolny do podejmowania trudnych, a niekiedy wręcz moralnie złych decyzji, jeśli te miałyby służyć dobru ogółu. Czy w ten sposób tłumaczył sobie również własne niegodziwości? Jego wierność Lannisterom miała ostatecznie służyć dobru Królestwa rządzonego przez człowieka, który wyrastał ponad wszystkich innych? Całkiem możliwe, że rzeczywiście w to wierzył. Prawda moim zdaniem wygląda jednak inaczej, zaś odkryć ją pomaga Tyrion, kiedy rozkazuje zgolić imponującą brodę wielkiego maestera.
Broda Pycelle’a wyglądała wspaniale, biała jak śnieg i miękka jak jagnięcia wełna, porastała policzki i podbródek, opadając niemal do pasa. Wielki maester często ją gładził, perorując. Nadawała mu aurę mędrca i ukrywała wiele odpychających szczegółów: małe, drżące usta i brakujące zęby; brodawki, zmarszczki i starcze plamy tak liczne, że nie sposób ich było zliczyć.
– Uczta dla wron –
Prawdziwe intencje Pycelle’a są równie paskudne jak twarz, którą skrywa za swą piękną brodą. Łamał śluby i popełniał zbrodnie nie dlatego, że nakazywała tak racja stanu, lecz jego własny interes, który ściśle powiązał z najsprawniejszym politykiem, jakiego dane było mu poznać w swym długim życiu. Żywa inteligencja, wszechstronna wiedza i gigantyczne doświadczenie pozwalały mu doskonale rozumieć toczące się wokół tronu gry, a także częstokroć trafnie przewidywać następstwa określonych wydarzeń. Za tymi cechami nie szła jednak siła charakteru, przez co trudno zapamiętać Pycelle’a inaczej niż kogoś, kto w rzeczywistości był zaprzeczeniem wiernego i bezstronnego doradcy lojalnie służącego swą wiedzą rządzącym. Czyli wszystkiego, czym powinien być maester.




Uwielbiam tę serię
Miło przeczytać, dzięki:)
Tekst świetny, seria świetna, ale Pycelle xD Z Pycelle’a taki bohater, jak z Góry dobry człowiek.
Dlatego na niego nie zasługujemy :p
Dzięki!
Występuje w książce, więc w tym sensie jest jej bohaterem, ale faktem jest, że mało w nim z herosa;) Uważam natomiast że jest ciekawą postacią, którą warto opisać.
Świetny artykuł, jak zawsze :D. Planujesz napisać coś o Bloodravenie?
Dzięki!
Pomysł w sumie bardzo fajny, natomiast z drugiej strony były już na stronie teksty o nim, więc trzeba by to było przemyśleć, żeby nie powtarzać.
Proponuje moją teorię o jego master plan hahaha 😀
Joking.
Oj tam, stare dobre podejście z TVGry:
– Szefie, a tego już nie było?
– Było z pięć razy, ale dawno i pod innym tytułem
– Genialne!
Jest na Youtube wycięta scena, gdy rozmawia z Tywinem łowiącym rybym. Polecam.
Świetna scena, żałuję że ją wycieli.
Z postaci ktore warto opisac warto pochylic sie nad Edmurem. Co do Pycelle ciekawe jest ze lud Krolewskiej Przystani dobrze go postrzega co rowniez dobrze swiadczy o jego inteligencji. Moim zdaniem Tyrion popelnil blad umieszczajac go w ciemnicy. Zdradzil na rzecz jego siostry a nie kogos obcego. Lepszy zdrajca o ktorym sie wie niz ktos nowy.
Edmure to zdecydowanie bohater pasujący do tego cyklu.
Tyrion miewał ewidentnie momenty upicia się władzą i działania jak taran. Tym niemniej w mojej ocenie jako jedyny z Lannisterów, ale przecież też innych wielkich lordów jak Arryn czy Stark, szybko zrozumiał, że nie powinien lekceważyć Pycelle’a, gdyż jest niezwykle niebezpieczny. Moim zdaniem większym błędem było wypuszczenie go, ale wtedy Tyrion jeszcze nie był tak krwiożerczy i miał na sumieniu tylko kolegę Lorda Janosa.
W sumie to jednak nie Pycelle doprowadził do upadku Tyriona. Owszem, służalczość kazała mu łgać na procesie, ale i bez niego Tyrion był zgubiony. Na miejscu Tyriona, pierwszym co bym zrobił jako namiestnik byłoby zlecenie zabicia Littlefingera. Nie żadne gierki z nim, ale klasyczne prostackie zabójstwo. W myśl jego własnej zasady. Littlefinger był zbyt niebezpieczny, żeby bawić się z nim w podchody. A jednocześnie dość nieistotny, żeby jego śmierć mało kogo obeszła. Może poza personelem burdeli.
PS. Bardzo dobry odcinek. Tak trzymać.
To byłoby rozsądne. Ale po cichu. Tylko, że Tyrion nie mógł wiedzieć, że jeśli formalnie zabiłby Littlefingera to Lysa Arryn pewnie z zemsty dołączyłaby do siostrzeńca. Dlatego masz rację o skrytobójstwie. Jasne Tyrion nie wiedział, o Lysie. Ale skoro tak się bał formalnie oskarżyć Baelisha to skrytobójstwo robi całą robotę.
Nie no, oczywiście, że po cichu. Tyrion miał nawet dobrych ludzi do takiej roboty, np. Timetta. Miałoby to ten plus, że w razie wpadki zawsze można by zwalić winę na porachunki między Doliniarzami.
Dzięki!
Zgoda, czy Pycelle by żył czy nie, dla Tyriona raczej proces skończyłby się tak samo, natomiast zamykając go a potem wypuszczając zrobił sobie śmiertelnego wroga, który gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej i tak wykorzystałby jakąś inną sytuację by mu zaszkodzić.
Nawet nie ma sensu, żeby go zamykał. Tyrion czasem ma wadę Cersei – myśli, że jest najmądrzejszy. Jak wiesz kto donosi Cersei to nie zamykaj go, tylko dawaj mu fałszywe o informacje.
Prawda. Natomiast jeśli już go zamknął, to nie powinien wypuszczać.
Bardzo ciekawy artykuł. A jak mają się działania Pycella do intryg Cytadeli? Działa sam na rzecz Tywina czy jednak wykonuje jakieś zadania z polecenia zakonu? Zagranie z maesterem Tyrellem pokazuje że Cytadeli jadnak zależy na obecności Pycella na dworze…
Dzięki!
Nie umiem na to odpowiedzieć, bo moim zdaniem brakuje twardszych dowodów by wyciągać jakieś daleko idące wnioski. Działanie Cytadeli w sprawie Pycelle’a można z jednej strony tłumaczyć motywami prestiżowymi: nie będziecie nam w Królewskiej Przystani tak bezkarnie usuwać wielkich maesterów, bo jeszcze wejdzie wam to w nawyk. Drugim wyjaśnieniem jest działanie polityczne: Lannisterowie przestali z nami współpracować, to gramy na drugą nogę sojuszu: Tyrellów.
Ma to sens, dzięki. Może Cytadeli nie zależy aż tak na wpływaniu na bieg wydarzeń co utrzymaniu własnej niezależności
Bardzo fajny odcinek, naprawdę przyjemnie się czyta tę serię 🙂
Liczę też, że kiedyś w ramach tego cyklu pojawi się też Gorąca Bułka 😉
Dzięki!
O Gorącej Bułce trudno dodać coś nowego gdyż wiele już o tym zacnym młodzieńcu napisano;)
Gorącą Bułkę nam obiecano.
I mamy już tekst, ale zbyt krótki.
Już nawet w Starożytnym Rzymie mawiano, że lud chce chleba i igrzysk.
Chleba, czyli bułki.
Bułki, czyli Gorącej Bułki.
Gorącen Bułki, czyli Azora Ahaia.
Ma to sens:D
Słowem sprostowania, „Wasze miłości, namiestnik knuje zdrade” o ile dobrze pamiętam pada tylko w naszym przekładzie, w oryginale nie występuje.
Muszę się czymś z Wami podzielić, bo mnie to rozwaliło 😀 Można przy okazji podleczyć pewne traumy, które zaserwował nam Martin 😉 https://www.instagram.com/reel/DYOQVnaTLvO/?igsh=MTd6ODgxaHVkMjFnbA==
Taką Grę o tron chętnie bym obejrzał 🙂
Dobre! 😀
A propos maesterów to przyszło mi do głowy pewne pytanie, dotyczące sytuacji na Murze:
Kto zastąpi Aemona w Czarnym Zamku?
Maesterzy zajmują się krukami, leczeniem i robią za chodzące encyklopedie. Ktoś taki jest niezbędny na Murze, tak jak w każdym innym ważnym miejscu. Tymczasem od wyjazdu Aemona i Sama Jon nie ma (chyba!) nikogo, kto by go wspierał wiedzą. Stannis chyba nie zabrał ze sobą tego młodego maestera ze Smoczej Skaly? Nie przypominam sobie żeby coś o nim było pisane…
W rozdziale, w którym Sam przybywa do Cytadeli jest tylko powiedziane że Marwyn jedzie do Daenerys. Czy przeoczyłam jakieś wskazówki? Czy to kolejne zaniedbanie Martina?
PS: Swoją drogą wyobraźcie sobie reakcję tego maestera… Jedzie na Mur, gdzie lordem dowódcą jest Jon Snow, tymczasem sytuacja na Murze zmieniła się o 180 stopni 😀
Pylos został na Smoczej Skale. Jon rozmawiał tuż przed wyjazdem do Starego Miasta z Samem mówiąc, że napisze do Cytadeli o nowych maesterów. Sam przekazuje zresztą te informacje, jak i o tym, że zmarł Aemon, akolicie, chcąc umówić się na spotkanie z seneszalem.
Na Murze zostało jeszcze dwóch maestrów: Mullin w Wieży Cieni oraz Harmune we Wschodniej Strażnicy. Jednak zdaniem Jona mało przydatni, Mullin jest bardziej wojownikiem, a Harmune jest częściej pijany niż trzeźwy.
Ps.: Aktualnie Harmune utknął z Cotterem Pyke gdzieś pod Hardhome.
Świetny cykl. Czekam na kolejne odcinki 🙂
Dzięki! Parę pomysłów jeszcze mam;)