
Arianne uniosła zalaną łzami twarz.
– Jak się dowiedział? – zapytała kapitana. – Byłam taka ostrożna. Jak się dowiedział?
– Ktoś zdradził. – Hotah wzruszył ramionami. – Zawsze ktoś zdradza.– Uczta dla wron –
Spisek Arianne, mający na celu ukoronowanie Myrcelli Baratheon na królową Siedmiu Królestw, upadł, nim na dobre się zaczął. Przekonana o swej przebiegłości dornijska księżniczka nie zdawała sobie sprawy, że jej zamierzenia niemal od samego początku zna Doran Martell.
– Powiedz, skąd się dowiedziałeś o moich planach? – spytała.
– Jestem księciem Dorne. Ludzie chcą się wkupić w moje łaski.
Ktoś zdradził.– Uczta dla wron –
Mimo nalegań córki książę nie ma zamiaru wydać konfidenta, stąd nie poznajemy jego tożsamości. Jednak moim zdaniem w dwóch rozdziałach Arianne, które dostajemy w Uczcie dla wron, kryje się rozwiązanie tej zagadki.
Brzytwa Ockhama
Zaprezentowane przeze mnie wyjaśnienie będzie miało sens tylko w ramach ściśle przyjętych założeń. Pierwszym z nich jest uznanie, że Doran nie kłamie w sprawie tego, w jaki sposób dowiedział się o spisku. Nie widzę fabularnych powodów, by akurat w tym przypadku miał mijać się z prawdą. Więcej: zdrajca pośród spiskowców najlepiej wyjaśnia, skąd Martell wiedział, co planuje Arianne i gdzie wysłać Hotaha, by przejął Myrcellę.
Drugim założeniem jest to, że donosicielem rzeczywiście był jeden z uczestników spisku, zatem musiał to być ktoś z piątki: Santagar, Dayne, Oakheart, Dalt lub Garin. Gdyby było inaczej, Doran i Hotah nie mówiliby w końcu o zdradzie. Z kolei przyjęcie, że doniósł jakiś sługa, który podsłuchał rozmowy spiskowców, nie ma zbyt wielkiego sensu fabularnego. Nie można tego rzecz jasna wykluczyć, ale nie po to Arianne cały rozdział, który spędza w swej luksusowej celi, zastanawia się kto ją zdradził, żeby Martin potem napisał, że Doranowi o wszystkim powiedział jakiś stajenny.
Po trzecie: w swoim rozumowaniu kieruję się zasadą Brzytwy Ockhama.
Brzytwa Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii myślenia) – zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie pojęć i założeń. Tradycyjnie wiązana jest z nazwiskiem Williama Ockhama.
– Wikipedia.pl –
Czy jest to niezawodna metoda dochodzenia do słusznych przesłanek? W żadnym razie – możemy znaleźć mnóstwo przykładów, gdy za jakimiś wydarzeniami stały niezwykle złożone przyczyny. Zasada ta jednak wymusza pewną dyscyplinę myślenia i niejako z góry wyklucza wszystkie „masterplany”, na końcu których zawsze znajdujemy Bloodravena.
Tyle założeń. Czas odkryć, kto zdradził naszą biedną księżniczkę.
Gerold Dayne
Ciemna Gwiazda wydaje się osobą najbardziej podejrzaną. W przeciwieństwie do Sylvy, Garina i Dreya nie przyjaźni się z Arianne, nie jest też jej kochankiem (przynajmniej obecnie) jak Arys. Wiemy natomiast, że to szalenie niebezpieczny człowiek, który od początku ma wrogie zamiary wobec Myrcelli.
Ktoś zdradził. Garin, Drey i Cętkowana Sylva byli jej przyjaciółmi z dzieciństwa, równie bliskimi jak kuzynka Tyene. Nie potrafiła uwierzyć, by któreś z nich na nią doniosło… ale w takim przypadku zostawał tylko Ciemna Gwiazda, a jeśli on był zdrajcą, to dlaczego wyciągnął miecz na biedną Myrcellę? Chciał ją zabić, nie ukoronować, powiedział to w Shandystone. Mówił, że tylko w ten sposób mogę wywołać wojnę, której pragnę. To jednak nie miało sensu. Jeśli to ser Gerold był robakiem w jabłku, dlaczego miałby atakować Myrcellę?
– Uczta dla wron –
Czy Gerold przyłączył się do spiskowców tylko po to, by wyciągnąć Myrcellę z bezpiecznego pałacu i zamordować na pustyni? Nie można tego wykluczyć, ale po co w takim razie włączył w to Dorana, który wysyłając Hotaha z oddziałem raczej utrudnił mu zadanie, niż ułatwił. Gdyby nie walka, która wybuchła między książęcymi ludźmi, a Oakheartem, koń Myrcelli nie spłoszyłby się i dziewczynka w wyniku ataku Gerolda zamiast ucha straciłaby głowę. Patrząc, z jaką łatwością Ciemna Gwiazda umknął pościgowi, równie dobrze mógł zamordować dziewczynkę będąc w towarzystwie spiskowców, po czym zbiec na pustynię. Zaangażowanie w to wszystko księcia Dorne nie ma więc za wiele sensu.
Jest jeszcze jeden powód, który moim zdaniem wyklucza Dayne’a z grona podejrzanych: kwestie charakterologiczne. Bycie konfidentem jest co do zasady czymś uwłaczającym, a Ciemna Gwiazda jest osobą niezwykle przeczuloną na swoim punkcie.
– Mój ród liczy sobie dziesięć tysięcy lat. Dlaczego mój kuzyn jest jedynym Dayne’em, o którym ludzie pamiętają?
– Uczta dla wron –
Trudno sobie wyobrazić, by dumny Gerold zniżył się do donoszenia kalekiemu Martellowi o poczynaniach jego córki. Zaraz, zaraz, ktoś powie: chyba lepiej być konfidentem niż mordercą bezbronnych dziewczynek, a to drugie Ciemnej Gwieździe najwyraźniej nie przeszkadza. Tyle że Dayne, jak zresztą wielu innych westeroskich rycerzy, postrzega swój honor dość wybiórczo. Najlepszym przykładem takiego podejścia jest Robert Baratheon. Gdy dowiaduje się o ciąży Daenerys, nakazuje wysłać do niej skrytobójców, ale reaguje oburzeniem na sugestię, by użyć trucizny, co Ned Stark słusznie uznaje za szczyt hipokryzji. Moim zdaniem Dayne jest podobnym człowiekiem: gotów jest zabić dziecko, byle osiągnąć swoje cele, ale wstydziłby się donosić, uważając to za niehonorowe. Gdybym jednak mylił się co do Gerolda, z pewnością podobnego błędu nie popełniłby Doran Martell.
– Czy złapaliście ser Gerolda?
Doran potrząsną głową.
– Bardzo bym tego pragnął. Postąpiłaś głupio, wciągając jego w to wszystko. Ciemna Gwiazda jest najniebezpieczniejszym człowiekiem w Dorne. Na spółkę wyrządziliście nam wielką szkodę.– Uczta dla wron –
Książę Dorne przyznaje się przed Arienne, że mimo poinformowania go o jej planach, nie chciał wierzyć, że córka spiskuje przeciw niemu. Czekał więc na rozwój wypadków. Nie sądzę, by wykazał się równą cierpliwością wiedząc, że do spisku przyłączył się ktoś tak bezwzględny i nieobliczalny jak Gerold Dayne. Tak więc to nie on zdradził.
Arys Oakheart
Dla Arysa spisek kończy się tragicznie: widząc, że barka, którą mieli zabrać Myrcellę, została zajęta przez ludzi Hotaha, rusza do samobójczej szarży, co kończy się jego dekapitacją. Arianne, opłakując rycerza, zastanawia się równocześnie, czy to on ją wydał.
Ktoś zdradził. Czy to mógł być ser Arys? Czy poczucie winy wzięło w nim górę nad żądzą? Czy kochał Myrcellę bardziej niż Arianne i zdradził swą nową księżniczkę, by zadośćuczynić zdradę starej? Czy tak bardzo wstydził się swego uczynku, że wolał zginąć nad Zieloną Krwią, niż żyć z hańbą?
– Uczta dla wron –

Założenie, że to biały rycerz okazał się zdrajcą, jest problematyczne z kilku powodów. Po pierwsze musiałby pójść ze swymi rewelacjami do księcia Dorana, który może nie jest szybki w działaniach, ale z pewnością dobrze łączy kropki. Gdyby Arys wyznał mu, że przyłączył się do spisku Arianne, książę dociekałby, co go tego skłoniło. Wtedy Gwardzista musiałby przyznać się Martellowi, że nie tylko złamał swe śluby, ale jeszcze z jego córką. Co prawda Doran jest niespotykanie spokojnym człowiekiem, Dorne zaś krainą dość liberalną pod względami obyczajowymi, ale na miejscu rycerza obawiałbym się, że takie wyznanie może kosztować utratę czegoś więcej niż honoru. Wydaje się zatem mało prawdopodobne, by postanowił iść do księcia. Ale nawet zakładając, że wyrzuty sumienia skłoniły Gwardzistę do porzucenia spisku, nie potrzebował Dorana, by mu zapobiec. W końcu to Arys przyprowadza Myrcellę do czekającej na pustyni Arianne. Gdyby pozostał z dziewczynką w Słonecznej Włóczni, cały plan spaliłby na panewce. Ponadto – co tu dużo mówić – walory intelektualne Arysa raczej nie pozwoliłyby mu na uknucie tak piętrowej intrygi.
Pod płaszczem rycerz miał wams ze złotogłowiu, na którym wyhaftowano trzy zielone, dębowe liście jego rodu. Na głowę włożył lekki, stalowy hełm z wyszczerbionym kolcem, wokół którego owiązał sobie na dornijską modłę żółtą chustkę. Można by go wziąć za rycerza z Dorne, gdyby nie płaszcz. Uszyto go z lśniącego, białego jedwabiu, był jasny jak księżycowy blask, a przy tym lekki jak piórko. Od razu widać, że to płaszcz Gwardii Królewskiej. Rycerski dureń.
– Uczta dla wron –
Ktoś kto do misji mogącej się udać jedynie pod warunkiem zachowania jej jak najdłużej w tajemnicy, zakłada płaszcz, którego nikt oprócz niego w Dorne nie nosi, raczej nie jest zdolny obmyślić czy nawet tylko zrealizować planu, polegającego na wprowadzeniu swoich towarzyszy w pułapkę. Nie, Arys nie zdradził Arianne, choć sprzeniewierzył się wszystkiemu, co symbolizował płaszcz, z którym tak bardzo nie chciał się rozstać.
Sylva Santagar
Przechodzimy do trójki przyjaciół Arianne, z którymi ta zna się jeszcze z dzieciństwa. Księżniczce trudno uwierzyć, by ktoś z nich okazał się zdrajcą, ale pozostałą dwójkę już wykluczyliśmy. Czy zatem o intrydze Arianne doniosła Cętkowana Sylva? Z pewnością jak każdy w Dorne nie wzgardziłaby wdzięcznością księcia, aczkolwiek akurat jej sytuacja i perspektywy nie należą do najgorszych.
Czy mogę ci przedstawić lady Sylvę Santagar, królowo? – powiedziała Arianne. – Moją najmilszą Cętkowaną Sylvę?
– Dlaczego tak cię nazywają? – zapytała Myrcella.
– Dlatego, że mam piegi, Wasza Miłość – wyjaśniła Sylva – choć wszyscy udają, że to dlatego, iż jestem dziedziczką Cętkowanego Lasu.– Uczta dla wron –
W Dorne dziedziczy najstarsze dziecko niezależnie od płci, Sylva zatem po śmierci swego ojca otrzyma jego zamek, ziemie i tytuł. Czy książę Doran mógłby zaoferować jej coś bardziej satysfakcjonującego? Z pewnością. Tyle że udział w spisku kończy się dla niej raczej średnio.
– […] Lady Sylvy nie spotkała żadna kara, ale była już w odpowiednim wieku do małżeństwa. Ojciec wysłał ją na Zielony Kamień, żeby wyszła za lorda Estermonta.
– Uczta dla wron –
Jaime Lannister, który swego czasu spędził w Zielonym Kamieniu kilka tygodni, przezwał go „zielonym gównem”. Zamek leży na górzystej wyspie, w której ktoś mniej złośliwy od niego mógłby pewnie dostrzec pewien urok. Jest to trudniejsze w przypadku jej pana – Eldona Estermonta – będącego w okolicach siedemdziesiątki. Nie jest to przesadnie atrakcyjna partia dla młodej dziedziczki Cętkowanego Lasu, niemającej zresztą większych nadziei na powiększenie majątku, skoro jej nowy pan mąż zapewnił sobie własnych dziedziców. Los, który spotyka Sylvę, wskazuje, że to nie ona zdradziła księżniczkę.
Garin
Garin jest nie tylko przyjacielem z dzieciństwa Arianne, ale także jej „mlecznym bratem”, można zatem powiedzieć, że znają się dosłownie całe życie. W przeciwieństwie jednak do lady Santagar nie jest nikim znaczącym.
– A to jest Garin, nasza wesoła sierota, która zawsze mnie rozśmiesza – oznajmiła Arianne. – Jego matka była moją mamką.
– Przykro mi, że umarła – rzekła Myrcella.
– Nie umarła, słodka królowo. – Garin błysnął złotym zębem; kupiła mu go Arianne, żeby zastąpić ten, który wybiła. – Księżniczka chciała powiedzieć, że jestem jedną z sierot z Zielonej Krwi.– Uczta dla wron –
To właśnie Garin informuje Arianne o tym, że jej młodszy brat – Quentyn – szukał w Mieście z Desek statku mającego zawieźć go za Wąskie Morze. Księżniczka jest przekonana, że wybrał się tam wynająć Złotą Kompanię, by z jej pomocą pozbawić ją dorniskiego tronu. By temu zapobiec, postanawia koronować Myrcellę, wywołując tym wojnę z Królewską Przystanią, co pozwoliłoby jej zwołać swoich zwolenników w Dorne, łaknących zemsty za śmierć Oberyna Martella. Mając za sobą większość krainy, mogłaby odsunąć od władzy ojca, zabezpieczając się w ten sposób przed pominięciem przy sukcesji.
Książę Doran nadal utrzymywał, że jej brat jest z lordem Yrondwoodem, ale matka Garina widziała go w Mieście z Desek, gdzie udawał kupca. Jeden z jego towarzyszy miał leniwe oko, tak samo jak Cletus Yronwood, niewyżyty syn lorda Andersa. […] Arianne miała przyjaciół wśród sierot z Miasta z Desek i niektórzy z nich zainteresowali się, dlaczego książę i lordowski syn podróżują pod fałszywymi nazwiskami, chcąc się przeprawić na drugi brzeg Wąskiego Morza. Jeden z nich zakradł się nocą przez okno do pokoju Quentyna, otworzył wytrychem zameczek do jego pancernej skrzynki i znalazł ukryte wewnątrz zwoje. […] Kuzyn Garina nie odważył się złamać pieczęci, żeby je przeczytać, ale…
– Uczta dla wron –
Skoro Garin powiadomił Arianne o tym, że Quentyn opuścił Dorne, stając się poniekąd inicjatorem – choć raczej nieświadomym – całego spisku, nie może być jednocześnie informatorem Dorana. Dlaczego? Bo aż do rozmowy z córką, która odbywa się już po aresztowaniu spiskowców, książę nie zdaje sobie sprawy, iż Arianne wie o wyjeździe młodszego brata.
– Muszę usłyszeć, skąd dowiedziałaś się, że Quentyn wyjechał za granicę.
– Uczta dla wron –
Gdyby to Garin zdradził Arianne, trudno sobie wyobrazić, by Doran nie dowiedział się od niego również o tym, że powiedział księżniczce o Quentynie. Nawet jeśli Sierota nie domyślił się, że to ta informacja skłoniła przyjaciółkę do działania, książę raczej połączyłby te fakty. Pozostaje jeszcze jedna kwestia: Garin, który w przeciwieństwie do Sylvy z powodu niskiego statusu byłby teoretycznie łatwiejszy do kupienia, też nie wychodzi zbyt dobrze na udziale w spisku.
– […] Garin dwa następne lata spędzi w Tyrosh. Od jego kuzynów sierot wziąłem pieniądze i zakładników.
– Uczta dla wron –
O ile wyjazd do Tyrosh nie wydaje się przesadnie surową karą, prawdziwe sankcje spadają na rodzinę Garina. To pokazuje, iż nie on był zdrajcą.
Andrey Dalt
Kolejny towarzysz dziecięcych zabaw Arianne, a nawet pierwszych eksperymentów seksualnych, w przeciwieństwie do Garina jest szlachetnie urodzony.
– Wasza Miłość, oto ser Andrey Dalt, dziedzic Cytrynowego Lasu.
– Uczta dla wron –

Wydawać by się mogło, że rycerz znajduje się dokładnie w takiej sytuacji jak Sylva, ale podobieństwo jest pozorne: Drey nie jest dziedzicem swego ojca, lecz starszego brata. I przestanie nim być, gdy ten doczeka się pierwszego dziecka. Czy ktoś, dla kogo całkiem realną perspektywą jest zostanie w najlepszym razie domowym rycerzem w zamku brata, mógł okazać się łasy na względy księcia Dorne? Nie można tego wykluczyć. Charakterystyczne jest też zachowanie Dreya, gdy spiskowcy wpadają w pułapkę Hotaha.
Drzwi na łodzi otworzyły się z głośnym trzaskiem. W blask słońca wyszedł Areo Hotah z halabardą w rękach.
Garin zatrzymał się raptownie. Arianne poczuła się tak, jakby oberwała halabardą w brzuch. To nie tak miało się skończyć. To nie powinno się wydarzyć.
– To ostatnia twarz, jaką miałem nadzieję tu ujrzeć – odezwał się Drey.– Uczta dla wron –
Podczas gdy księżniczka i Garin są autentycznie zszokowani, Dalt wydaje się zaskakująco spokojny. Nie wydaje się też skłonny do dalszego oporu czy choćby ucieczki, którą proponuje spanikowana Arianne.
– Poddaj się księżniczko – zawołał kapitan. – W przeciwnym razie będę musiał zabić wszystkich poza dzieckiem i tobą. Tak rozkazał twój ojciec.
Księżniczka Myrcella siedziała nieruchomo na koniu. Garin odsunął się powoli od łodzi, trzymając ręce uniesione. Drey odpiął pas.
– Chyba najrozsądniej będzie się poddać – zawołał do Arianne, rzucając miecz na ziemię.– Uczta dla wron –
Do złożenia broni zachęca też bardziej gorące głowy.
Ciemna Gwiazda zaśmiał się w głos.
– Jesteś ślepy czy głupi, Oakheart? Jest ich zbyt wielu. Odłóż miecz.
– Zrób, jak ci powiedział, ser Arysie – poparł go Drey.– Uczta dla wron –
Znamienny jest los, jaki spotyka go na tle innych spiskowców. Oakheart traci życie. Wyjęty spod prawa Dayne jest poszukiwany. Santagar zostaje wydana za starca, który mógłby być jej dziadkiem. Rodzina Garina opłaca się zakładnikami i pieniędzmi. A co czeka Dreya?
– […] Ser Andreya wysłano do Norvos, gdzie będzie służył twojej matce przez trzy lata.
– Uczta dla wron –
Tyrion Lannister w młodości marzył o wyjeździe do Wolnych Miast, co było częstą praktyką wśród młodych lordów. Być może trzy lata w Norvos mogą się trochę dłużyć, ale na tle innych Dalt wychodzi ze spisku obronną ręką. Swoją drogą interesujące, że – niezależnie jak bardzo nieudane wydaje się na ten moment małżeństwo Dorana – wysyła on człowieka, który dopuścił się zdrady, by służył jego żonie. Czyżby Mellario była aż tak niesympatyczną towarzyszką, czy też Dalt wcale nie został ukarany, lecz chwilowo – możliwe że dla własnego bezpieczeństwa – wysłany na wschód? Czy po powrocie do Dorne czeka go nagroda, czy został tak wyposażony, że będzie mógł wieść dostatnie życie w Wolnych Miastach? Tego nie wiem, ale nie mam wątpliwości, że to właśnie Drey zdradził Arianne.




Ciekawie opisane, i całkiem prawdopodobne. Ogólnie to jedna z ciekawszych według mnie zagadek w PLiO. Ja jednak uważam, że była to Tyene. Jej również nie spotkały żadne większe konsekwencje, a w przeciwieństwie do reszty, jako jedyna – no, obok Ciemnej Gwiazdy – jest głębiej przedstawiona. Jakie znaczenie dla czytelnika i samej Arianne ma fakt, czy zdradził Drey, Sylvia czy Garin? Pojawiają się w tym samym czasie, znikają w tym samym czasie, ich kwestie dialogowe można by pomieszać I nie budziłoby to większych kontrowersji ani implikacji fabularnych. A Tyene? Już sama Arianne, zastanawiając się nad tożsamością zdrajcy, mówi że „Tyene nigdy by mnie nie zdradziła”. W innych rozdziałach przedstawia ją jako substytut siostry, najbliższą towarzyszkę i przyjaciółkę. Zdrada kogokolwiek innego była dla niej bolesna, ale wyobrażalna, zdrada Tyene nie, i gdyby wyszła na jaw, może mieć najciekawsze konsekwencje w zachowaniu pięknej księżniczki. Jednocześnie Tyene pozostaje w grze – wyrusza do Królewskiej Przystani i będzie w centrum wydarzeń, więc ujawnienie tajemnicy miałoby większe znaczenie, niż „zrobił to ten chłopak, który wróci z wygnania 2 lata po zakończeniu fabuły książek”. No i last but not least – Tyene to córka Oberyna, czerwonej żmii. Mi tam nietrudno sobie wyobrazić, że ktoś taki może okazać się niegodny zaufania 😉
Dzięki!
Jakie znaczenie ma dla czytelnika zdrada kogoś, kto pojawił się w jednym rozdziale? Nie ma żadnych. Natomiast w mojej ocenie jest to po prostu mała zagadka zaszyta przez Martina w tekście.
Tak jak wskazywałem – wnioski wyciągnięte w tekście mają sens tylko przy określonych założeniach. Natomiast wydaje mi się, że to nie mogła być Tyenne z jednego powodu: w czasie spisku Arienne Sandówna siedzi już zamknięta w celi.
Siedzi w celi ale dopiero od niedawna, rozkaz aresztowania pada na koniec rozdziału Hotaha. Prawdopodobnie była wtajemniczona wcześniej. Nie mam przy sobie książek, ale tam była wpowiedź Dorana w ostatnim rozdziale Airanne, parafrazując „dla Ciebie tajemnica to tylko kolejna ciekawostka którą wyszepczesz do ucha przed snem Garinowi i Tyene. Garin jak to sierota jest plotkarzem, a Tyene nie ma tajemnic przed Nym i Obarą. Wręcz gdyby nie uwięzienie Tyene mogłaby wyruszyć razem ze spiskowcami, a tak to np przehandlowała wiedzę o spisku na wolność swoją i starszych sióstr (swoją drogą długo w tej wieży nie siedziały). To też może tłumaczyć, że Doran nie wiedział o Geroldzie, bo ten dołączył do spisku dopiero po uwięzieniu żmijowych bękarcic.
To jest ważne spostrzeżenie. Tłumaczyłoby wiele faktów. Doran spodziewał się grupki niedoświadczonych paniątek, których Hotah wybierze, jak kurczęta z gniazda. Gdyby wiedział, że towarzyszy im śmiertelnie niebezpieczny zbir, zareagowałby inaczej. A Tyene nie wiedziała o Daynie…
Zdradził nas Martin, serwując po Nawałnicy tak dłużące się tomy Uczty i Tańca 😛
Ja nawet szczerze mówiąc nie pamiętam połowy akcji z Dorne i Dorzecza. Tylko smutny koniec Quentyna.
Mam to samo. Ucztę czytałem jakoś w 2010 roku, Taniec w 2012 i w ogóle już nie pamiętam szczegółów spisku Arianne. A od tego czasu minęło już 14 lat i Wichrów dalej nie ma…
Niemniej tekst jak zwykle świetny i ja tę teorię (czy spekulację) kupuję 🙂
Dzięki:)
Mało tego – ja jestem na takim etapie, że już nawet nie planuje czytać Wichrów, jeśli się kiedyś ukażą. Za to takie teksty o PLiO jak najbardziej 🙂
no wszystko fajne, ale ja to bym chcial zobaczyc podsumowanie czytajów z nawałnicy…
juz 2 miesiace minely od omówienia epilogu 🤣
Powstaje w bólach…
Wyjdzie razem z podsumowaniem Uczty dla Wron. Tak samo jak Wichry wyjdą razem ze Snem o Wiośnie
Obstawiałam Sylvę, bo ślub z bogatym dziadkiem, któremu wiele życia nie zostało nie brzmi jak kara 🙂
Chciałem to dodać 🙂 Do tego w normalnych okolicznościach bardzo spokojna okolica – no ale Doran w momencie decyzji jeszcze nie wiedział, że właśnie Złota Kompania zmierza w te strony.
Sylwia nie traci praw do dziedziczenia, jej wygnanie jest bardzo wygodne – do tego jeszcze względnie niedaleko ale jednocześnie na tyle daleko, że nie będzie możliwa na niej zemsta przynajmniej przez jakiś czas kamratów uczestniczących w zbrodni – jeśliby chcieliby się na niej mścić.
Wcale. Młoda kobieta ma pewno marzy by spędzić lata w łożu ze starcem(Estermont jest z ćwierć wieku młodszy od Waldera Freya i nic nie wiemy by był pół ćwierci od śmierci), nie zyskując na tym ani ziem, ani bogactw, do tego spędzi je na odludziu…
Trzeba się naprawdę gimnastykować by wymyślić, czemu ślub z Estermontem to nie kara i czemu Doran nie nagrodziłby jej sensownie.
A przy Dreyu wszysko się zgadza i faktycznie wydaje się dostać nagrodę.
Według mnie to Tyene zdradziła. To najbardziej boli. Jej prawie siostra. Poza tym plan Arianne to był wcześniejszy plan Oberyna, i omawiał go z Tyrionem. Nawet będąc w celi, Tyene mogłaby się domyślić o co chodzi. Bo plan wymyślił jej ojciec za życia.
Tyene w czasie spisku Arianne siedzi już w celi, więc nie może być zdrajczynią.
Może. Jeżeli plan opracowały jeszcze przed zamknięciem Tyene to żaden problem. Arianne realizowała po prostu to, co wcześniej razem wymyśliły. Dodatkową wskazówką może być fakt, że Doran nie wiedział, iż będzie tam Dayne. Arianne zwerbowała Dayne’a już po uwięzieniu Tyene, więc ta nie mogła o nim wiedzieć. Gdyby zdrajcą był ktoś z wolnych towarzyszy Arianne, Doran wiedziałby o udziale Dayne’a.
Też już słabo pamiętam te dornijskie rozdziały, więc trudno mi np. ocenić możliwy udział Tyene. Nie wspomniałeś o niej w tekście. Ja bym jednak nie skreślał Dayne’a. Po pierwsze, facet ewidentnie coś knuje, ma jakiś własny plan. Po drugie, warto na to spojrzeć z innej strony. Po co ktoś taki przyłączałby się do tej wesołej gromadki o łagodnie mówiąc dość nienachalnej inteligencji? Jak sam powiedziałeś, reszta to przyjaciele i kochankowie Arianne, robią to dla niej. Ale co tam robi Dayne? Może wierzył, że pomimo zasadzki ludzi księcia i tak zdąży załatwić Myrcellę i uciec? Zaś obecność tych ludzi dawała mu gwarancję, że w przypadku niepowodzenia Arianne i tak nie zrobi jej tą królową? Poza tym tylko jemu udaje się uciec, co już samo w sobie jest fabularnie podejrzane.
Swoją drogę zaciekawiłeś mnie. Muszę sobie przypomnieć te rozdziały.
Nie wspominam o żadnej ze Żmijowych Bękarcić, bo siedzą zamknięte w celach, więc w mojej ocenie nie mogą znać szczegółów, które byłyby niezbędne do przekazania precyzyjnych informacji Hotahowi, takich też nie tylko jak miejsce gdzie uciekają, ale też kiedy. Spisek jest w jakiejś mierze odpowiedzią na zamknięcie Bękarcić. Pozostaje też kwestia poruszonej przez Ciebie ich nienachalnej inteligencji (z wyłączeniem Sarelli, ale ona prowadzi własną grę od roku w Cytadeli), która w mojej ocenie robi z nie spiskowców równie dobrych co Arys:)
No widzisz, a ja nie pamiętałem, że Bękarcice zostały uwięzione jeszcze przed spiskiem. 🙂 To by faktycznie eliminowało Tyene, jako zdrajczynię, bo Doran i Hotah mają zbyt dokładne informacje. No, chyba że dziewczyny już wcześniej miały ułożony szczegółowy plan i Arianne realizowała go bez zmian (co by nawet do niej pasowało). Inna możliwość, że Doran po prostu kazał śledzić Arianne i jej przyjaciół. W takim przypadku miejsce na zasadzkę byłoby oczywiste. Po co jednak byłaby ta wzmianka, że ktoś zdradził Arianne? Być może, żeby nauczyć córkę nieufności?
Jeszcze takie małe spostrzeżenie, trochę obok tematu. Wiadomo, że Gerold Dayne nie ma osobistych powodów, żeby nienawidzić Lannisterów ani pchać Dorne do wojny z Siedmioma Królestwami. Po co więc to robi? Chce, niczym Littlefinger, wywindować się na chaosie? A może stoi za tym coś więcej? Czy nie jest możliwe, że Gerold współpracuje z Varysem i frakcją fAegona?
Może gra na to, aby zostać Lordem Starfall (bo obecnie jest raczej w kolejce w najlepszym wypadku trzeci a całkiem prawdopodobne, że będą jakieś piąte wody po kisielu z innych rodów, z lepszymi prawami do Starfall niż ta linia poboczna Daynów)
Gdyby miał taką ambicję, jakikolwiek układ cementujący status quo nie pozwoli mu osiągnąć celu.
Być może. Jednak to nie jest Littlefinger, który na chaosie i wojnie mógł tylko zyskać. Gerold ma przecież zamek i jakieś włości. Równie dobrze może to stracić. Inaczej rzecz się prezentuje, gdyby związał się z nowym królem. W przypadku zwycięstwa wszystko czego pragnie leżałoby na wyciągnięcie ręki.
Ten Wysoki Azyl nie wiadomo czym do końca jest – może jakąś starą wpół-ruiną, wysuniętą placówką należącą do Daynów, która została przekazana pobocznej linii. Do tego interesujące jest to, że Gerold ma tytuł „Rycerza z Wysokiego Azylu”, co ewidentnie jest oznaką, że stoi niewiele wyżej od wędrownych rycerzy a sam nominalnie podlega swojemu krewniakowi(który jest jego kuzynem wg spisu na końcu Uczty).
Jeśli moje przypuszczenie jest prawdziwe, to racjonalnym jest więc przyjąć, że Gerold miał mocodawce, który w przypadku powodzenia planu miał realne możliwości i władze, by nadać mu taki tytuł.
Kto by mógł być tym mocodawcą?
– Littlefinger – moim zdaniem on nie gra w Grę o Tron by sam zasiąść na nim, tylko raczej o bycie główną szarą eminencją na dworze z możliwie marionetkowym królem. Nie mamy podstaw sądzić, że wie o Aegonie. Atak Dayna dziwnie przypomina incydent z Lynem Corbrayem, tylko wynik miał być zupełnie inny. Problem w tym, że na chwilę obecną nam nic nie wiadomo o jakichkolwiek działaniach Petyra dalej niż na południe Wysogrodu. Littlefinger na pewno odniósłby korzyści z działań Gerolda – wpisuje się to też w jego modus operandi – problem tylko w tym, że Paluszek nie ma co mu w zasadzie dać, może poza pieniędzmi. Chyba, że Paluszek ma jakiegoś grubego haka i Gerold ma nóż na gardle.
– Varys – moim zdaniem mocny kandydat. Jeśli ujawniłby to, że Aegon ma wkrótce przybyć i przekonał go do „mącenia wody” w Dorne – w tym – jeśli tylko będzie to możliwe – uprowadzenie Myrcelli – to wszystko się układa. Dlaczego tak uważam, że to ma sens? Bo cała Uczta i Taniec ewidentnie wskazują, że Doran nie gra w drużynie z Varysem i nie działa z nim w komitywie.
Udana koronacja oznaczałaby podniesienie chorągwi właśnie w tym momencie – jeśli przed lądowaniem Aegona – to odciągnie główne siły Lannisterów i Tyrrelów w beznadziejnej kampanii na pograniczu, nieudana (przy dekapitacji Myrcelli) – też doprowadzi do wojny z Lannisterami. Paradoksalnie największym wygranym, oprócz Dorana, nieudanego zamachu na życie Myrcelli są …. Lannisterowie, którzy wciąż mają możliwości ponownego zwołania chorągwi i nie walczą w beznadziejnej walce na trudnym froncie.
Aegon na tronie miałby możliwości dać mu to, czego pragnie.
– Euron – każde dołączenie południowców do sprawy Eurona jest „przeskoczeniem rekina” i wystawia sagę na pośmiewisko i utratę wiarygodności(no jeśli te leaki są prawdziwe, to no cóż… nie podoba mi się ten wątek wcale). Lecz technicznie nie niemożliwe – Starfall leży nad morzem i Euron naprawdę ma chore ambicje i na rękę byłoby mu osłabienie Dorne, będzie w stanie zagrozić Starfall. Pytanie jak miałby się skontaktować z Geroldem? Bo wiemy, że Euron niemal cały czas przebywa na morzu od lat, a jeszcze w Starciu Królów był gdzieś w rejonie Zatoki Niewolniczej. Gerold raczej nie jest posiadaczem magicznych przedmiotów.
– jakiś inny gracz lokalny – to technicznie nie niemożliwe, ale to byłaby bomba, która oznaczałaby granie na usunięcie Martellów w Dorne. Problem w tym, że może lordowie Dorne podlegli Doranowi być może go nie lubią, ale tu raczej grają jak dotąd wspólnie – nawet ci, których określilibyśmy jako najpoważniejszych rywali. Ekipa z Oberynem do stolicy przybyła mocna. Za to ekipa Arianne to ekipa retardów bez realnej armii, którą dopiero miała pozyskać. Moim zdaniem opcja baardzo mało prawdopodobna.
– jakiś inny gracz poza Dorne np. ktoś z trójcy Lys, Myr, Tyrosh – nie sądzę, by akurat dla nich teraz Dorne miało jakiekolwiek znaczenie. Chyba, że kogoś Doran poparł i komuś to nie pasuje. Opcja marginalna.
– Cersei – no technicznie widziałbym nawet opcje szukania sojusznika, który mógłby mącić Doranowi(a przy tym dobrze by wpisywało się to do jej zdolności powierzania spraw ludziom delikatnie mówiąc niegodnym zaufania), ale Cersei co by o niej nie pisać nie ryzykowałaby życiem córki. Poza tym trudno byłoby uzasadnić brak wzmianki w POV. Opcja nierealna.
– Stannis – opcja wykluczona – za daleko, nie ma w tym politycznego interesu, to nie ma sensu żadnego w obecnym momencie.
A Dayne nie gra na to, aby dostać Dawn? Edric jest za młody, jego ojciec nie żyje. Na pewno żyje jego ciotka, co była narzeczoną Lorda Błyskawicy… ewentualnie żyje też matka Edrica. Czyli co… kilka kobiet i małolat. Jeśli Gerold przekona te kobiety w Startall, że zasługuje na otrzymanie miecza… Ale tu trzeba chyba zakładać, że Daynowie chcieli wojny z Lannistersmi. O tym nie wiemy. Ale daję tu możliwość. Skoro szanowali Neda…
Świt to raczej narzędzie (ewentualnie) pomocne do uzyskania większego celu, nie cel sam w sobie. Nie wiem po co miałby aż tak ryzykować, żeby tylko zdobyć miecz – co prawda świetny, ale to tylko miecz. Nie sądzę, aby motywem ataku na Myrcelle była jakaś zemsta za ścięcie Neda, brzmi to jakkolwiek irracjonalnie wg mnie.
Co prawda motyw chęci uzyskania tytułu lordowskiego i pozyskania Starfall przez Gerolda to tylko hipoteza na którą nie ma na razie żadnych dowodów, ale gra o bycie Lordem Starfall dobrze wpisuje się w konwencje i motyw całej sagi składającej się przecież z „Gry Tronów” i „Grę o Tron”.
Tak czy inaczej, jeśli wykluczyć opcje nierealne/niemożliwe, to najprawdopodobniej Gerold jest agentem Varysa w Dorne.
Do tego cały czas zmierzam. Tylko wtedy działania Gerolda mają sens. Jeżeli tylko wywoła chaotyczną wojnę to równie dobrze może na niej stracić co zyskać. Ale mądre ustawienie się po właściwej stronie wojny to zupełnie co innego. Gdy Aegon zostanie królem może go zrobić zarówno lordem Starfall, jak i dać mu ten upragniony miecz.
Gdyby został królem mając za żonę Lannisterkę…
Aegon? Odpada. Po Robercie nikt już nie wejdzie do tej samej wody. To były mrzonki Oberyna. Aegon na 90% poślubi Arianne. I nie myślę tu o żadnych przeciekach, od lat na to stawiam.
Koledzy widzieli obsadę do tej sztuki o Rebelii Roberta? Bo Starkowie są tam czarni… to miała być Północ, a nie Dorne czy Letnie Wyspy…
Powiedziałbym, że jestem zaskoczony, ale nie jestem. A kto odpowiada za to coś?
Sztuki teatralnej, tak?
Akurat w teatrze kolor skory, lleć, wzrost są umowne. To nie film. Kobieta może grac mężczyznę bez zmiany płci postaci, taka konwencja.
Kolor skóry postaci nie jest istotny, gdy np. wystawiają Szekspira w lokalnym domu kultury w Kongo. Wiadomo, mają takich aktorów jakich mają. Ale w USA to chyba nie jest problem? Podobnie z płcią. Jeżeli ktoś umyślnie w tym grzebie, to jest to albo taki eksperyment artystyczny, albo manifest polityczny. W pierwszym przypadku zupełnie mnie taka produkcja nie interesuje, o drugim nawet szkoda gadać.
Zwłaszcza, że Lannisterów wybrali tak jak byli w książce… biała skóra, jeden aktor ma blond włosy, a druga aktorka jest ruda – ale od czego są peruki…
Ashara i Artur też są czarnoskórzy – taka mocna afrykańska czerń. To jeszcze bym przełknęła, chociaż to już też mieszanie bo Dorne to nie Wyspy Letnie.
To takie mieszanie jest najgorsze. Jak w nowym Potterze. Cała obsada jak w książce, a tu nagle Snape…
A to akurat oczywiste. Lannisterowie to przecież ci źli. Źli mogą być biali. Ba, wręcz powinni. Ci dobrzy są oczywiście czarni. Prymitywne, rzekłbym wręcz prostackie, ale Amerykanie nie są szczególnie wyrafinowani.
A słyszałeś, że dopiero odkryli co to kompot?
Słyszałem. Kompot i chyba jeszcze coś, choć nie pamiętam co. 🙂
Rhaegar też biały, a Lyanna czarnoskóra…
Przypadek? Nie sądzę… 😉
Chociaż wyobraź sobie wystawienie Otella w Afryce… no… Maur miał być jedyny czarny… a tu aktorzy są tego samego koloru…
Ale tam się chyba nie wystawia Szekspira? Mają swoje opowieści przodków, maski rytualne… a jakby Hollywood naprawdę chciało dać reprezentację to zrobiłoby oryginale filmy o tym. A istnieje tylko Czarna Pantera. I to, tylko dlatego, że Marvel wymyślił sobie supermetal, więc nagle mamy superbogaty kraj w Afryce. Oryginalnie bogaty, bez żadnych kolonistów.
Myślę, że Szekspira wystawia się wszędzie. To ponadczasowe historie, zrozumiałe w każdej kulturze. Choć pewnie w Afryce robi się to rzadziej niż w Europie i USA, bo ogólny poziom kultury jest niższy.
edit: no żesz, za każdym razem to samo! błąd captcha.
Jak słyszę o czarnych Starkach to jeszcze bardziej się cieszę, że Władca Pierścieni Petera Jacksona został nakręcony 25 lat temu. Gdyby kręcili to dziś to pewnie połowa obsady byłaby czarna (poza orkami i uruk-hai – oni zostaliby biali ;)), żeby tylko pewne grupy się nie burzyły.
Bezimienny. Podobno Peter Jackson walczy o prawa do Silmarillionu, bo nie żyje Christopher Tolkien. Czyli może stworzyć kolejne wspaniałe dzieła. O ile nie zaraził się poprawnością jak Nolan. Ale tu nie wiem, nie śledziłam jakie on ma poglądy.
Ja po Hobbicie (a zwłaszcza ostatniej części, która dla mnie była delikatnie pisząc olbrzymim rozczarowaniem) to bym z ostrożnością podchodził do dzieł PJ-a, zwłaszcza że za bardzo nie błyszczy filmografią po Hobbicie.
Fakt, Hobbit wybitny nie był… Z drugiej strony tam było mało materiału źródłowego i decyzja o zrobieniu trylogii z tak małej objętościowo książki musiała się skończyć wciskaniem masy wątków wymyślonych z czapy, żeby czymś ten czas ekranowy wypełnić. No i wyszło jak wyszło. Z Silmarillionem nie będzie tego problemu, bo tam będzie podobna historia jak z Władcą Pierścieni – trzeba by było raczej wycinać pewne wątki (jak z Tomem Bombadilem we Władcy), żeby to wszystko zgrabnie opowiedzieć. Choć na pewno będzie to trudniejsze, bo co innego jedna obszerna historia, a co innego zbiór różnych opowieści i zekranizowanie mitologii Śródziemia, jaką jest Silmarillion. Na pewno byłoby to sporym wyzwaniem, ale jeśli już ktoś ma się za to wziąć to zdecydowanie wolałbym Petera Jacksona, który siedzi w tym uniwersum od ponad 25 lat, czuje ten klimat i jednak ma na koncie filmowe arcydzieło ze świata wykreowanego przez Tolkiena niż eksperymentować z kimś zupełnie nowym, z kim ryzyko klapy byłoby dużo większe.
Wydaje mi się, że Peter Jackson jest dość racjonalny w tym temacie i nie bawiłby się sam z siebie w czarnoskóre elfy, ale reżyser to jedno, a drugie to studio, które za nim stoi. Obawiam się, że ktokolwiek nie zabrałby się za ekranizację Silmarillionu, będzie pewnie odczuwać różne naciski „z góry”, żeby wprowadzić odpowiednią liczbę czarnoskórych, gejów itd. Mam nadzieję, że mimo wszystko do tego nie dojdzie i dostaniemy coś bardziej zbliżonego do Władcy Pierścieni niż do współczesnych produkcji…