Pieśń Lodu i OgniaRód Smoka

Pomylone Analizy: Ród smoka, sezon 3, odcinek 3 – „Triumf Rhaenyry” [SPOILERY]

Po dwuodcinkowym wstępie kończącym poprzedni sezon, w końcu przechodzimy do właściwego sezonu trzeciego.

Streszczenie

Jak to bywa z początkiem sezonu, nim wybrzmi skoczna czołówka, mamy scenę otwierającą. Potężna armia Hightowerów rozciągnęła się w pełnym szyku na równinie. Pomiędzy jednostkami, niczym w komputerowych Hirołsach, stoi sobie niebieski smok. Problem w tym, że naprzeciwko przeciwnik rozstawił trzy znacznie większe: Vermithora, Srebnoskrzydłą i Caraxes. Jeździec tej ostatniej, z charakterystyczną dla siebie dezynwolturą przedstawia Ormundowi Hightowerowi warunki pokoju: albo uzna Rhaenyrę za królową, albo zginie. Daemon żartuje sobie z ubezpieczającego go Ulfa, mówiąc, że po wybiciu Hightowerów być może to Pijanicy odda Wysoką Wieżę. Światło Przewodnie Południa przyjmuje jego warunki. Daemon upomina się dodatkowo o giermka Hightowera – Daerona Targaryena, najmłodszego syna królowej Alicent. Ormund nakazuje przyprowadzić chłopca, z wyglądu bardzo podobnego do starszych braci. Uważny widz być może zapamiętał, że wcześniej Hightowerowi towarzyszył inny odziano podobnie młodzieniec, choć o włosach brązowych nie złotych. Ormund pozwala zabrać chłopaka. Daemon jest zadowolony, że tak łatwo poszło.

Po czołówce widzimy Rhaenyrę, której nie opuścimy już do końca odcinka. Królowa przyjmuje meldunek od Daemona o kapitulacji Hightowerów i wzięciu w niewolę Daerona. Książe chce go stracić, ale królowa po objęciu władzy wolałaby prowadzić politykę nawiązującą do Viserysa, nie Maegora. Na razie jednak najbardziej zajmuje ją planowanie swej koronacji. Chce nią przyćmić intronizację Aegona. W międzyczasie Złote Płaszcze przyprowadzają Daerona. Młodzieniec, który w książce zasłużył sobie na przydomek Dzielny, wygląda na dość przestraszonego i milczy, gdy królowa wypytuje go o plany Hightowerów oraz starszych braci. Zirytowana Rhaenyra odsyła go pod strażą do jego komnat. Królowa spodziewała się, że chłopak będzie starszy. Niezależnie od wieku Daemon chce go stracić.

Gdy małżonkowie wchodzą do sali obrad Małej Rady, widzą, jak Corlys próbuje się dowiedzieć od wielkiego maestera Orwyla, gdzie podział się skarbiec. Ten – jak zwykle w tym sezonie – nie okazuje się zbyt pomocny. Informuje, że skarb wywieziono na rozkaz Starszego nad Monetą. Problem w tym, że według Corlysa Tyland Lannister zginął podczas Bitwy w Gardzieli. Wąż Morski jest przekonany, że ktoś oprócz Starszego nad Monetą musiał wiedzieć, co stało się z pieniędzmi. Ma rację: Orwyle informuje, że w plany Lannistera był wtajemniczony lord Jasper. Tak się jednak pechowo złożyło, że Daemon pozbawił go głowy w poprzednim odcinku, nim ten cokolwiek zdołał powiedzieć. W książce Czarni zabijali w bardziej przemyślany sposób, a Starszy nad Monetą został w stolicy i poddano go torturom, by wyznał, co zrobił z pieniędzmi. Zdawałoby się, że jego miejsce w kazamatach Czerwonej Twierdzy w serialu zajmie Orwyle, którego w książce również aresztowano, ale dla odmiany zachowuje on miejsce w Małej Radzie. Wchodzi też do niej Biały Robak ku zrozumiałej zgrozie Daemona, któremu nie podoba się zbyt bliska relacja aktualnej żony i dawnej kochanki. Żeby było zabawniej, Rhaenyra nie ma zamiaru wzywać swych doradców ze Smoczej Skały, uważając, że zdradzili ją jeśli nie uczynkiem, to zaniedbaniem. Biały Robak i Wąż Morski proszą królową, by przełożyła swą koronację: nie mają na nią środków, zresztą nie wypada organizować hucznej uroczystości, gdy ludność stolicy przymiera głodem. Impregnowana na argumenty Rhaenyra nakazuje napisać do wdowy w Casterly Rock, licząc, że może tam ukryto skarbiec, planuje też opodatkować wielkich lordów. Po omówieniu kwestii finansowych porusza problem Aemonda: chce wiedzieć, gdzie podział się Jednooki. Orwyle informuje ją, że ostatnio widziano go w Harrenhal, gdzie zabił wszystkich łącznie z kasztelanem, po czym zniknął. Daemon jest wściekły. Nie dziwię się: też lubiłem Simona Stronga, jednego z nielicznych rozsądnych bohaterów w tym serialu. Książę pyta o losy tamtejszej wiedźmy, ale Orwyle nic o niej nie wie. Królowa chce odnaleźć Vhagar oraz Owcokrada i nakazuje wysłać Baelę na zwiady do Harrenhal. Czyżby zamierzała pozbyć się narzeczonej swego zmarłego syna? Mnie to przyszło na myśl, ale jej ojcu niekoniecznie, gdyż nijak tego pomysłu nie komentuje. Opuszczając salę obrad, królowa o mało nie potyka się na szczurze. Usłużny Orwyle przypomina, że król Aegon kazał stracić wszystkich szczurołapów.

Królowej przemierzającej korytarze Czerwonej Twierdzy z prędkością pocisku hipersonicznego nie dają spokoju kolejni suplikanci. Okazuje się, że w stolicy brakuje wszystkiego: jedzenia, wina, świec, królewskich gwardzistów. Tylko szczurów jest pod dostatkiem. Coraz bardziej zirytowana Rhaenyra wpada do komnat, w których w areszcie domowym przetrzymywane są Alicent i Helaena. Chce zobaczyć szmal! Królowe nie wiedzą, co stało się ze skarbcem. Alicent informuje ją, że za regencji Aemonda odsunięto ją od rządów. Odesłałaby królową do swego ojca, który być może miałby coś więcej w tej sprawie do powiedzenia, ale tak się składa, że Rhaenyra ucięła mu głowę. Królowe przez chwilę kłócą się, by ostatecznie wszystko zwalić na mężczyzn. No tak, bo serialowe Rhaenyra i Alicent to wzór władczyń idealnych. Niezależnie od niesnasek Zielona Królowa radzi Czarnej – widać wciąż niezrażona do przyjaciółki, która zabiła jej ojca i w jakimś, nawet jeśli bardzo pośrednim stopniu, przyczyniła się do śmierci wnuka i okaleczenia syna – by ogłosiła, iż Aegon nie żyje. Jeśli w przyszłości Larys Strong postanowi go ujawnić, ogłosi się, że to samozwaniec, co jest o tyle ułatwione, że Aegon nie przypomina już siebie z powodu doznanych oparzeń. Rhaenyra, odwdzięczając się za radę, obiecuje, że uwolni obie kobiety oraz małą Jaehaerę, gdy tylko dopadnie Aemonda.

Wciąż dreptając po zamku, Rhaenyra nakazuje ser Luthorowi – dowódcy Złotych Płaszczy – poinformować miasto o śmierci Aegona oraz sprowadzić do Królewskiej Przystani jej syna Joffreya, który teraz jest jej dziedzicem. Gdy dociera do Sali Tronowej, czeka tam na nią już Wielki Septon. Hierarcha informuje królową, że nie może jej namaścić, ponieważ przed kilkoma miesiącami ogłosił już królem Aegona. Rhaenyra informuje go, że jej przyrodni brat nie żyje, ale ten chce dowodów. Jeśli umarł w Czerwonej Twierdzy, czemu nikt nie wezwał Milczących Sióstr? W pewnym momencie dyskusja o legalizmie i teologii schodzi na temat smoków. Wielki Septon – delikatnie mówiąc – nie jest szczególnym miłośnikiem tych gadów. Uważa je za pomiot czarnej magii i narzędzie zagłady, nie tworzenia. Ostrzega też królową, by nie czyniła sobie z Wiary wroga.W kolejnej scenie królowa spożywa wieczerzę w towarzystwie Węża Morskiego oraz Alyna i Addama. Corlys wyznaje, że mężczyźni są jego synami. O ile Rhaenyra przyjmuje to całkiem nieźle, gorzej reaguje na propozycję, by ich zalegitymizowała i ogłosiła Velaryonami.

Następnego ranka królowej pomaga się ubierać jej dawna służka, będąca w rzeczywistości człowiekiem Białego Robaka. Pięknie przystrojona przyjmuje audiencję prostaczków. Ci jak zwykle mają miliony problemów, na które uniwersalnym remedium zdaje się złoto, którego jednak królowa nie posiada. Solidne, oparte na materializmie podejście poddanych zakłóca dawna ulubienica Aemonda, domagająca się abstrakcyjnej sprawiedliwości w postaci ukarania bogaczy, którzy wykupili większość żywności w Królewskiej Przystani, gdy miasto blokowała flota Velaryonów. Rhaenyra wysłuchuje skarg, mając za towarzystwo pałętające się wokół jej nóg szczury.

Znów mamy posiedzenie Małej Rady. Daemon ostrzega przed wichrzycielami, którzy nastają na bogatych, Biały Robak zaś ich broni. Królowa cierpi miesięczne bóle i dostaje herbatkę, która najwyraźniej źle się jej kojarzy. Pyta, czy Baela wróciła z patrolu. Okazuje się, że tak i widziała zwłoki Sunfyre’a. W książce smok przeżył, choć był potwornie okaleczony.

Nowi smoczy jeźdźcy czekają na pasowanie. Gdy królowa pyta Ulfa, jak chce się zwać, niezawodny Pijanica odpowiada, że Targaryen. W końcu staje na Ulfie Białym. Hugh zostaje Młotem, a Addam – ku swemu zdziwieniu – zamiast Velaryonem zostaje nazwany Addamem z Hull. Daemon, nie skrywając przesadnie obrzydzenia, pasuje całą trójkę.

Generalnie Rhaenyra podczas swych wędrówek spotyka naprawdę dużo osób. Niektóre z nich nie żyją – jak jej syn Jacaerys. Inne – jak Baela, którą mija bez słowa – chyba chciałaby widzieć martwe.

W czasie wspinaczki po schodach królowa omawia z ser Luthorem ucztę, którą zamierza wydać dla możnych. W tle trwa nieustanne sprzątanie zamku i ściąganie niezliczonych chorągwi Zielonych. Ustalenia przerywa Hugh. Jego żona uciekła z miasta do Tumbleton. Królowa każe mu po nią posłać. Nagrodzi ich siedzibą, jak tylko wróci z Białego Portu. Na razie jednak tam się nie wybiera.

Szczury radośnie hasają po zamku, królowa jednakowoż nie podziela ich entuzjazmu. Jakby miała mało zmartwień, nachodzi ją Alicent. Prosi, by odesłać szczątki jej ojca do Starego Miasta, aby mógł spocząć obok żony. Królowa przystaje na to. Przypomina Alicent, że to ona de facto władała, gdy Viserys chorował. Jak sobie radziła z tymi wszystkimi petycjami? Alicent każe jej zabić chłopca i pozwolić narodzić się mężczyźnie. Czy jakoś tak. Rhaenyra upiera się, że władza jej nie zmieni, tak jak nie zmieniła jej ojca. Wdowa po nim przypomina jej, że Viserys żył we własnym świecie i żadna z nich tak naprawdę nie miała do niego wstępu.

Zaczyna się uczta dla możnych. Służba wnosi posiłek: pieczone szczury, choć na talerzu jest chyba też jakaś surówka. Posiłek ma pokazywać, czym musieli się żywić prostaczkowie zamieszkujący stolicę, gdy bogacze wypełnili swe spichrze. Królowa informuje zebranych, że kiedy oni tu siedzą, do ich domów wchodzą Złote Płaszcze, by zarekwirować żywność. Życzy smacznego i oddala się. Przed drzwiami czeka na nią wielce z siebie zadowolony Torrhen Manderly. Gratuluje jej zręcznego ruchu: być może dzięki niemu prostaczkowie zapomną, że nędzę w stolicy wywołali nie bogacze, a ona, blokując ją flotą Velaryonów.

Z murów Daemon i Rhaenyra obserwują skonfiskowane zapasy. Książę ostrzega żonę, że możni nie zapomną jej tego. Królowa nie boi się gniewu pomniejszych lordów i kupców. Oboje wiedzą, że konfiskata to tylko gest, który nie rozwiąże w żadnym stopniu problemów żywnościowych stolicy. Dlatego królowa nakazuje Daemonowi polecieć do Doliny, by przekazać lady Arryn, że skoro nie wysłała posiłków w czasie wojny, teraz powinna wspomóc skarb swym złotem. Daemon zauważa, że nie muszą liczyć miedziaków, skoro mają dwa razy więcej smoków niż Aegon Zdobywca. Mogą w końcu włączyć Dorne do Siedmiu Królestw. A nawet Wolne Miasta. Potem już w ogóle odpływa i zaczyna bredzić o Yi Ti, na końcu zaś wspomina o mieście na krańcu świata, gdzie ludzie mają mieć skrzydła. To ostatnie to całkiem fajne nawiązanie do mapki ze Świata Lodu i Ognia. Mogą stworzyć imperium. Rhaenyra uważa, że mąż widzi w nich najeźdźców, ale książę zaprzecza: raczej bogów. Jak inaczej rozumieć proroctwo? Rhaenyra przypomina słowa jego brata: smoki są siłą, z którą nie należy igrać. Daemon odpowiada, że choć przed śmiercią pojednał się z bratem, nie zapomniał, że ten wyrzekł się smoka i nie pragnął wielkości. W rzeczywistości książkowej Viserys był ostatnim jeźdźcem Baleriona Czarnego Strachu. Smok jednak był bardzo stary, gdy ten go dosiadł i niedługo później zdechł. Królowa przypomina, co spotkało Valyrię i rozsądnie wskazuje, że może nim podbiją świat rozwiązaliby problemy stolicy. Sprowadzony na ziemię Daemon przypomina królowej o innej niecierpiącej zwłoki kwestii: straceniu Daerona.

Biały Robak pod nieobecność Rhaeny dzielnie pełni rolę najbardziej irytującej postaci w serialu. W powozie królowej dyskutuje z nią o wściekłości. Docierają pod sept, gdzie zgromadziły się już tłumy wiwatujące na część Rhaenyry. Biały Robak zauważa, że to jest jej prawdziwa koronacja. Królowa wspina się na wóz z jedzeniem i przemawia do ludu. Pokonała uzurpatorów, objęła rządy, a teraz ma dar dla mieszkańców Stolicy. Rhaenyra wraz z Białym Robakiem rozdają biedocie żarcie ku ogólnej uciesze gawiedzi. Jest tego cały wóz, miasto więc z pewnością się nasyci…

Gdy wraca, spotyka Węża Morskiego. Corlys chce wiedzieć, czemu uczyniła Addama rycerzem, ale nie Velaryonem. Królowa przeprasza, ale nie może obecnie spełnić jego prośby. Zszokowany Corlys przypomina, ile poświęcił, służąc jej. Królowa broni się: przez plotki o jej synach nie może zacząć swych rządów od legitymizowania bękartów. Wściekły Corlys przypomina ikoniczne słowa swego brata z pierwszego sezonu: Joffrey, Lucerys i Jacaerys to… BĘKARTY! Aż mi się łezka w oku zakręciła.

Królowa odwiedza Alicent. Informuje ją, że w Czerwonej Twierdzy znajduje się Daeron, którego wydał jej kapitulujący kuzyn. Mówi, że nie straci go, gdyż chłopiec robił tylko to, co nakazywali mu starsi krewni, więc odeśle go na Mur. Alicent przypomina, że nie widziała go od lat, i chce się z nim zobaczyć.

Rhaenyra oznajmia milczącemu chłopcu, że dołączy do Nocnej Straży. Informuje, że jest tu jego matka. Gdy Alicent wchodzi, chłopak unika jej wzrokiem. Słusznie! Zielona Królowa nie tylko nie rozpoznaje w nim syna, ale jeszcze mówi o tym Rhaenyrze. A żeby ją Mlaskacze zeżarli! Chłopak wyznaje, że Ormund Hightower zmusił go do udawania Daerona, grożąc, że powiesi jego matkę. Tę prawdziwą. Rhaenyra wścieka się: czy Hightower myślał, że jego podstęp się nie wyda? No, pewnie tak i nawet by mu się udało, gdyby nie to, że Alicent zdradziła swój ród i wyrzekła się mózgu.

Rhaenyra drałuje dalej po schodach. Sługa informuje ją, że w końcu zdjęli wszystkie sztandary Hightowerów. Królowa nakazuje je spalić. Jeden ze Złotych Płaszczy informuje ją, że u bramy czeka stróż smoków. Ten przekazuje jej informację, że Hightowerowie zajęli Tumbleton. Jest z nimi młody smok. Wściekła królowa zapowiada, że ich spali. Wtedy też słudzy zapalają sztandary Zielonych, których jest zaskakująco mało jak na to, że ściągano je przez cały odcinek. Królowa przygląda się płomieniom ponurym wzrokiem.

Komentarz

Oceniając adaptację – szczególnie na tak zaawansowanym etapie i po tak daleko idących zmianach wprowadzonych w stosunku do oryginału – należy się zastanowić, na ile w ogóle ma sens zwracanie uwagi na różnice z pierwowzorem. W mojej ocenie na takiej stronie jak FSGK, która zawsze skupiała się przede wszystkim na twórczości Martina, nie adaptacjach, jest to nieuniknione i wręcz pożądane. A jednak oceniając Ród Smoka powinno się moim zdaniem zwracać również uwagę na wewnętrzną spójność rzeczywistości wykreowanej przez serial, ze wszystkimi tego dobrymi i złymi stronami.

Wątek z podmianką Daerona, która naprawdę powinna się natychmiast wydać, jest jednym z głupszych, choć konkurencja w tym sezonie jest spora, więc raczej nie zajmie on miejsca na podium. Na jego obronę mogę co najwyżej zauważyć, że spodobało mi się, jak od początku sygnalizowano widzom, że syna Alicent zastąpił przebieraniec. Trudno też śledzi się walkę o sprawiedliwość społeczną, gdyż przedstawiono ją w tak topornej formie, że przy oglądaniu ścierałem uzębienie w tempie Stannisa. Problemem największym – którzy scenarzyści sami na siebie ściągnęli – jest oczywiście nieszczęsna współpraca Alicent z Rhaenyrą, w wyniku której Zielona Królowa naraża dosłownie całą swoją rodzinę i naprawdę trudno zrozumieć, w imię czego córa Hightowerów ją kontynuuje. Początkowo nawet ciekawy na swój sposób pomysł, by wbrew oryginałowi uczynić z nich przyjaciółki, okazał się książkowym wręcz przykładem efektu motyla: jedna dość drobna zmiana wywołała huragan demolujący sens całej opowieści. By jednak być całkowicie uczciwym: scenarzyści mieli naprawdę dużo okazji, by w sposób całkowicie wiarygodny zerwać tę patologiczną na tym etapie relację między dwoma kobietami, przemieniając ją w naturalną wrogość. Wolą jednak brnąć w to dalej.

Zdaje się, że twórcy zarysowują nam przyszły konflikt Rhaenery nie tylko z Rhaeną, ale także Baelą, tyle że kompletna obojętność Daemona wobec córek każe się zastanowić, czy naprawdę to one staną się zarzewiem sporu między księciem a jego królową. Ich związek jest wyjątkowo burzliwy, ale nie z powodu latorośli Daemona z pierwszego małżeństwa. Myślałem, że absurdalny rozkaz Rhaenery, by Baela na swojej Księżycowej Tancerce szukała przerośniętego Owcokrada i gigantycznej Vhagar, wywoła u księcia jakiś sprzeciw, ale ten widocznie był zbyt zajęty snuciem swym absurdalnych planów dotyczących podboju Essos.

Rozmowa Rhaenyry z Wielkim Septonem jest ciekawa z kilku powodów. Po pierwsze pobrzmiewają w niej echa twórczości Martina. Wiara przez jakiś czas miała przecież wielki problem z Targaryenami, co prawda nie z powodu smoków, lecz ich zwyczajów matrymonialnych, i przyczyniła się w jakimś stopniu do upadku oraz śmierci Aenysa – następcy Aegona Zdobywcy. Dopiero Jaehaerys Pojednawca zakończył ten konflikt. Kolejnym nawiązaniem do twórczości Martina są słowa o niszczycielskiej naturze smoków – tego samego obawia się przecież Daenerys, gdy próbuje władać Meereen. Tu chciałbym jednak zauważyć, że książkowa Rhaenyra nie tyle miała problemy z Wiarą, co motłochem podburzonym przez samozwańczego i raczej obłąkanego proroka, zwącego się Pasterzem. Był on zresztą głową jednego z trzech ośrodków, które po ucieczce Czarnej Królowej przejęły władzę w pogrążonej w chaosie stolicy. Nie wierzę, by wątek ten został przeniesiony wiernie do serialu i trudno się temu dziwić: jak zauważył pod ostatnim odcinkiem Kuba, widz niezaznajomiony z książką już teraz zaczyna się gubić, kto z kim walczy i nie potrzeba mu dołożenia kilku stronnictw powstańców. Otwartym pozostaje pytanie, czy wątek niepokojów w Królewskiej Przystani zostanie uproszczony, czy też całkowicie zmodyfikowany w kierunku ewidentnie niezgodnym z materiałem książkowym.

Przy wszystkich tych problemach nie sposób odmówić temu odcinkowi logicznej kontynuacji zarysowanych w poprzednich sezonach wątków. Alicent ma rację mówiąc, że ekranowa wersja Viserysa żyła we własnym świecie, w którym największą wartością jest rodzina, i ta – mimo oczywistych sporów, niemożliwych tak naprawdę do rozwiązania – powinna trzymać się razem. Serialowy Viserys ma mało wspólnego z książkowym, ale to właśnie ten z Rodu Smoka był bohaterem zdecydowanie lepiej zarysowanym i ciekawszym. Również Daemon w tym odcinku, mimo, a może właśnie dzięki snuciu kompletnie urojonych mocarstwowych planów, współgra z dotychczas wykreowanym na potrzeby serialu bohaterem. Nawet męczące i kompletnie niezgodne z książkową rzeczywistością ambicje socjalne niektórych bohaterów kontynuują wątki pojawiające się już od pierwszego sezonu. Bardzo cieszy, że twórcy konsekwentnie posługują się symboliką wprowadzoną do serialu już w pierwszych odcinkach: mam rzecz jasna na myśli szczury, których pojawienie się zwiastuje upadek rządów. Sprawnie wprowadzono, czy raczej przywrócono wątek bękartów, zwieńczony fantastyczną sceną z Corlysem. Może mniej finezyjnie, acz dostatecznie dobrze i jednak konsekwentnie sygnalizowane nam są narastające problemy z nowymi smoczymi jeźdźcami, których rosnących aspiracji nikt nie zamierza spełnić, nawet jeśli niektóre z nich wcale nie są wygórowane i zdają się wręcz racjonalne.

Podsumowując: nie licząc moim zdaniem niepotrzebnego, acz wymagającego od widza minimum czujności wątku podmiany Daerona, odcinek uważam za całkiem niezły, przynajmniej na tle dwóch wcześniejszych. Nie uratował, gdyż jest to już niemożliwe, skopanych kompletnie wątków z poprzedniego i początku tego sezonu, ale gdyby zgodnie z planem to on był odcinkiem pierwszym, wlałby w moje czarne serce odrobinę nadziei, że ten serial może jeszcze pójść w jakimś choćby umiarkowanie sensownym kierunku.

To mi się podoba 3
To mi się nie podoba 0

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 6

  1. Wysyłanie po chłopaka kogoś kto nawet nie ma pojęcia jak ten wygląda to totalna głupota.
    Ale dla mnie nie tyle problemem była podmianka Daerona o ile całkowite zlekceważenie Tessarion i pozostawienie jej w obozie Hightowerów.

    To mi się podoba 2
    To mi się nie podoba 0
    1. Tak, nad tym pozostawieniem smoka nie chciałem się już pastwić generalnie, ale nie było to szczególnie logiczne. Oczywiście – zabranie go do stolicy również mogłoby być problematyczne, aczkolwiek teoretycznie można by go umieścić w Smoczej Jamie.

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0
    1. W sumie byłby niezły plot twist gdyby wrócił a tu ma dwóch nowych braci z nazwiskiem i w kolejce do Driftmarku.

      To mi się podoba 1
      To mi się nie podoba 0
      1. Jeśli dobrze pamiętam, w drugim sezonie mówili, że zginął gdzieś w Essos. Jak coś pomyliłem, to mnie poprawcie.

        To mi się podoba 0
        To mi się nie podoba 0
  2. Ciekawy odcinek, sporo się w końcu działo politycznie, w kuluarach. Pierwsze decyzje Rhaenyry i już problemy z lordami, z Corlysem, czy potencjalnie z trzema Smoczymi Nasieniami. Tylko nie mogę się pozbyć wrażenia przy tej ostatniej scenie, jak Rhaenyra patrzy w ogień. Muzyka i przedłużona statyczna scena jako żywo wyjęta z tureckich seriali 😀

    Nie podoba mi się też fakt, że Daerona wzięli bez smoka, bez sprawdzenia itp. A potem Rhaenyra jeszcze pyta, czy Ormund się nie spodziewał, że przejrzy jego podstęp. No więc, gdyby nie Alicent, to by się nie zorientowała… Przez dwa dni nawet nie pomyślała, żeby sprawdzić, czy coś jest nie tak. A jakby go ścięła, to nie dowiedziałaby się nigdy.

    Alicent oczywiście dalej jest przyjaciółką Rhaenyry, choć dopiero co ta straciła jej ojca – nic nie pokona kobiecej przyjaźni. Co więcej, mimo tego, że zdradza i skazuje na śmierć swoich dwóch synów, to Daerona jednak jej szkoda. Tak, Alicent jest bardzo dobrze napisaną postacią, w której motywacje jak najbardziej można uwierzyć…

    Przy tym wszystkim wciąż ten serial dobrze się ogląda, w dużej mierze ze względu na to jak wygląda, jaka jest w nim muzyka i gra aktorska (oprócz Mysarii, ale tu w sumie żadnej gry nie ma więc może nie powinienem nawet o niej wspominać). Dopiero po pewnym czasie włącza się logiczne myślenie i Ród Smoka zaczyna się sypać.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button