Seriale

Absurdalnie subiektywny ranking odcinek 15 (Najlepsze seriale maj – czerwiec 2026)

Jubileuszowy, piętnasty odcinek ARS będzie miał trochę inną formę niż zazwyczaj, bo ostatnie dwa miesiące w streamingu, delikatnie mówiąc, nie rozpieściły i pozycji nie będzie za wiele. Sporo za to będzie narzekania lub mówienia o rzeczach, o których nie mam pojęcia (pewnie powiecie, że to ostatnie to dla Was standard). No to jedziemy.

Najpierw garść wyróżnień in plus (takich nie będzie) i in minus, i wszystkich innych

Cytadela (Citadel – Prime Video)

Pamiętacie wielką serialową klapę Braci Russo za grube setki milionów zielonych dolarów? Wiedzieliście, że ten projekt nie umarł po pierwszym, absurdalnym sezonie? To już wiecie. Jest drugi sezon. Czy lepszy? Nie jestem pewien, na pewno nie gorszy, ale poprzeczka leżała przecież na ziemi, może nawet wkopana nieco niżej. Nie polecam nikomu sięgania po ten serial, nie warto nawet dla Stanleya Tucciego, który jako jedyny stara się grać i robi to za całą wielką ekipę. Nie ma w tej historii logiki, nie ma napięcia, nie ma dobrych scen akcji, nie ma nic. Pustka. Zero. Fatalny projekt za ogrom siana.

Berlin i Dama z Gronostajem (Berlín y la dama del armiño – Netflix)

Kolejny serial, który, nie wiadomo po co, otrzymał drugi sezon. Pierwsza odsłona samodzielnych przygód Berlina była fatalna, pozbawiona jakiegokolwiek klimatu oryginalnego Domu z papieru, więc co dopiero powiedzieć o drugiej odsłonie? Nic się nie dzieje, nie ma praktycznie w ogóle akcji, a jak już jest, to nie ma kompletnie sensu. Temat samego skoku potraktowano gorzej niż po macoszemu. Vinci pokazało coś podobnego tysiąc razy lepiej (i to nie jest przenośnia, pod każdym względem Berlin ustępuje polskiej produkcji). Ekipa głównego bohatera skupia się tylko na sobie, są jakieś absurdalne dramaty, od których boli głowa, i których nie da się oglądać na poważnie. Źle rozłożone akcenty, tragiczne rozwiązania fabularne i zero charyzmy u kogokolwiek na ekranie. Drugi sezon Berlina to rozciągnięty na aż osiem odcinków dramat. Coś fatalnego. Jak można było tak bardzo nie mieć pomysłu na taką postać jak Berlin? Po tym co zaprezentował w pierwszych dwóch sezonach Domu z papieru wydawało się, że jego solowy serial powinien być samograjem. Przykro się na to patrzy.

Nemezis (Nemezis – Netflix)

O mojej niechęci do filmu Gorączka chyba wiecie. A kto nie wie, odsyłam do tej topki. A czy wiecie, że Netflix zrobił serialową, marną, rozciągniętą do granic możliwości, afroamerykańską wersję owej Gorączki? Nie chciało im się nawet za wiele zmieniać, jest bardzo dużo podobnych scen, podobny schemat fabuły i tylko gra aktorska jest na żenująco niskim poziomie. To taki typowy Netflix robiony pewnie za dużą kasę, za to scenariuszowo i reżysersko całkowicie na odwal. Faktury się zgadzają, przelewy poszły, a kto tam by się przejmował jakością samego obrazu? Ludzie i tak nie za wiele z tego zapamiętają, bo Netflix coraz częściej służy temu, by w pomieszczeniu nie było ciszy podczas skrolowania telefonu, ewentualnie prasowania ubrań. 🙂

Pełna przyjemność gwarantowana (Maximum Pleasure Guaranteed – Apple TV)

W zasadzie ciężko mi o tym serialu coś napisać, bo widziałem tylko trzy odcinki (co prawda nie lubię porzucać seriali w trakcie, moje FOMO napiera na mnie wtedy z siłą Pudziana w najlepszej formie, wygrywającego seryjnie zawody strongmanów komentowane przez Irka Bieleninika), które bardzo mnie zmęczyły. A spowodowane to było faktem, że nie rozumiem właściwie, jaki gatunek ten serial reprezentuje i jakim cudem Tatiana Maslany tak źle pokierowała swoją obiecującą karierą. Początek serialu to historia o bezpieczeństwie (czy raczej niebezpieczeństwach) w sieci, potem wjeżdża jakiś dziwny brutalny thriller kryminalny z elementami erotycznymi, tyle tylko że w tle cały czas czuć, że to jednak taka trochę komedia, ale nie na tyle zabawna, żeby się przy niej pośmiać. Czemu dałem to do wyróżnień? Otóż naczytałem się w internecie, że to bardzo dobry, wręcz przełomowy i wysoko oceniany serial. Ja odpadłem między innymi przez postać irytującej do granic możliwości policjantki i przez absurdalny watek poboczny jakiejś szkolnej, dziewczęcej drużyny piłkarskiej. Nie wiem, w jaki sposób ten serial w kolejnych odcinkach (jest ich 10) miałby się rozwinąć w jakąś interesującą i zachęcającą stronę.

Właściwy ranking

Miejsce 5. – Każdy kolejny rok (Every Year After – Prime Video)

Amazon poszedł bardzo mocno w young adult, do czego jeszcze wrócimy. W serialu Każdy kolejny rok ukazana jest skomplikowana wakacyjna relacja między dwójką nastolatków, a później w pełni dorosłych osób. Serial na pewno można docenić za wspaniałą grę głównej bohaterki (w tej roli Sadie Soverall), można też docenić wieloątkową fabułę, ale gdzieś po drodze scenarzyści trochę zapominają, jak rozkładają akcenty za kulisami, a co rzeczywiście pokazują. Następuje bowiem spory rozdźwięk między tym, co bohaterowi mówią o swojej przeszłości, a na co potem w retrospekcjach stawiany jest nacisk. Niemniej parę razy można się wzruszyć. Jeśli lubicie seriale o ludziach u progu dorosłości, ten powinien przypaść Wam do gustu. Jeśli ta stylistyka zupełnie do Was nie przemawia, jeśli uważacie, że produkcje o nastolatkach należy zostawić nastolatkom, to najnowsza oferta i kierunek jej dalszego rozwoju na platformie Prime powinien Was delikatnie zmartwić (zorganizowali nawet specjalny festiwal właśnie dla produkcji YA).

Miejsce 4. – Dom duchów (The House of the Spirits – Prime Video)

Bardzo lubię film Dom dusz z 1993 roku z genialną hollywoodzką obsadą. Tym bardziej byłem ciekawy, jak będzie wyglądać chilijska wersja oparta na powieści Isabel Allende (Chilijki właśnie). Jest lepiej niż dobrze – oddano zarówno klimat południowoamerykańskiego realizmu magicznego, jak i ciężki charakter poszczególnych postaci. To jest wersja jeszcze bardziej bliska temu, jak świat postrzegają ludzie z kręgu kultury okołoandyjskiej naznaczonej hiszpańskimi naleciałościami. To robiona na poważnie mini-telenowela z poważnymi problemami. To też dobra produkcja, by zobaczyć zupełnie inny niż hollywoodzki styl opowiadania historii, zupełnie inne tempo i zupełnie inne rozkładanie akcentów. Inny szkielet, inna kolorystyka i inna gra aktorska, inny sposób ukazywania i budowania dialogów. Dom duchów jest serialem, który zdecydowanie warto zobaczyć, oczywiście o ile widz ma cierpliwość i chce skupić się wyłącznie na ekranie telewizora, bo tego wymaga fabuła i konstrukcja, nie dając w zamian efektownych wybuchów i spektakularnej akcji.

Miejsce 3. – Legendy (Legends – Netflix)

Świetny brytyjski serial w starym stylu od Netflixa. Brawa należą się za stylizację na lata 90. i za ukazanie absurdów wynikających z upływu czasu. W Legendach grupa celników staje się nagle tajniakami rozpracowującymi gangi narkotykowe. Oczywiście, jako że to serial brytyjski, trzeba było pokazać Brytanię w stereotypowy, typowy dla samych Brytyjczyków sposób i to się doskonale udaje. Serial cały czas utrzymuje dobre, choć niezbyt szybkie (znów typowo brytyjskie) tempo narracji. Jest kilka nieprawdopodobnych, naciąganych splotów wydarzeń, ale nie jest to na tyle rażące, by specjalnie to serialowi wytykać. Zamiast tego można cieszyć się obłędnymi dialogami, ukazaniem przerysowanej (a może i nie) brytyjskiej biurokracji i tego, jak ten naród specyficznie podchodzi do życia i służby. Brytyjskość w pigułce, wylewająca się z ekranu na widza. Znów – kto nie kocha brytyjskiego klimatu, ten pewnie tego serialu nie doceni, bo stoi on praktycznie tylko na tym i na pokazaniu w małej skali czegoś, co mogliśmyy podziwiać w Infiltracji: rozdwojenie jaźni spowodowane pracą pod przykrywką, mania prześladowcza i niemożność powrotu do normalnego, spokojnego życia.

Miejsce 2. – Off Campus (Off Campus – Prime Video)

Znów Amazon Prime Video i znów young adult, ale jakie doskonałe young adult! Co prawda można powiedzieć, że jest tutaj za dużo wyuzdanego seksu, który tylko częściowo wnosi coś ważnego fabuły, ale lepiej skupić się na ogromie pozytywów, których w serialu nie brakuje. Większość pewnie odniesie wrażenie, że to serial o przygodach bananowej, rozwydrzonej do granic możliwości młodzieży bez hamulców, którym w głowie jest tylko zabawa. Trzeba jednak docenić nagromadzenie poważnych wątków i to, jak scenarzyści doskonale sobie z nimi radzą. W gruncie rzeczy to bardzo dojrzały obraz, poruszający i mający do przekazania coś ważnego. Czasami może nie trafiać w punkt z powodu jawnej przesady i zbytniego rozpasanie twórców, ale ostatecznie w wielu miejscach dowozi doskonałe treści. W tle mamy jeszcze sport, choć hokej w tym przypadku jest potraktowany po macoszemu i ma być tylko pretekstem do ukazania zaborczego, złego, okrutnego, wyrachowanego ojca i jego relacji z synem oraz by pokazać pewną bardzo osobliwą i ważną konfrontację dwóch „ogierów”. Jakby spojrzeć na serial Off Campus z boku, pewnie będzie wydawał się być infantylną papką dla dzieci tik-toka, tymczasem ta produkcja naprawdę zachwyca swoją głebią.

Miejsce 1. – Gwiezdne miasteczko (Star City – Apple TV)

Zwyciężca trochę z braku laku, co pokazuje, jak słabe to były miesiące w streamingu. Gwiezdne miasteczko, a więc spin-off For All Mankind nie jest serialem słabym, ale nie jest aż tak mocarny, żeby stawiać go w ścisłej czołówce całego roku (powiedzmy, że oscyluje gdzieś koło dziesiątej pozycji). Osią opowieści jest pokazanie wyścigu kosmicznego z perspektywy Sowietów. Serial ma świetną scenografię, kostiumy, potrafi oddać klimat zimnej radzieckiej rzeczywistości, ale czasami gubi się w scenariuszowych głupotkach. Wielu w internecie porównuje go do Czarnobyla i choć jest w tym przesada, to jednak niektóre odcinki naprawdę osiągają wyżyny sztuki filmowej. Historia znanej z głównej serii Iriny Morozovej rozwija się w bardzo dobry sposób. Świetnie skonstruowano wątek szpiegowski. Czuć w nim emocje jak z filmu Szpieg z Garym Oldmanem. Gwiezdne miasteczko jest ponadto wybitnie udźwiękowione, twórcy zadbali o najdrobniejsze szczegóły. Wygląda to naprawdę tak, jakby jeszcze raz nakręcono pierwsze dwa sezony For All Mankind.

Nagrody publiczności, czyli sporo narzekania i popis niekompetencji

Spider-noir (Spider-Noir – Prime Video)

Bardzo szanuję opinię Kr4wca, ale jakoś nie mogę się z nim zgodzić co do serialu Spider-noir, choć wyjaśniam, że nie udało mi się zmęczyć całego sezonu. Nie poczułem klimatu noir, nie poczułem, że to jest coś świeżego, nowego, przekraczającego jakieś granice, nie poczułem też, że ten serial stoi na jakichkolwiek fundamentach. Historia wyciągnięta ze środka i nie mająca początku, rozwinięcia ani czegoś, co od wejścia by mnie zachęciło do pozostania przy niej. Dodatkowo twórcy robiąc dwie wersje (i to raczej z kolorową jako docelową, na co wskazuje jakość wersji czarno-białej) pokazali, że nie wierzą w pełni w swój projekt i nie chcę sprzedać go jako czarno-białe noir. Przecież aż prosiło się o coś w stylu Sin-City. Zmarnowano potencjał sprzedając półprodukt, który już na wstępie przez decyzję producentów był rzeczą wadliwą. Kr4wiec wypowiedział swoje rozbudowane zdanie, ja dołożyłem garść narzekań, z którymi nikt się nie musi zgadzać. Nie jestem fanem Spider-noir, choć nie ukrywam też, że od początku nie wierzyłem w ten serial.

A skoro o noir mowa… Sugar (Sugar – Apple TV)

Jeśli chcecie zobaczyć, czym jest prawdziwe neo-noir, to gorąco polecam Wam sięgnięcie po drugi sezon serialu Sugar. Ach, cóż to jest za klimatyczna produkcja. Po prostu perełka. I nikt mi nie wmówi, że ludzie od Amazonu tworząc przygody swojego Pajączka wiedzieli, czym prawdziwe noir powinno zachwycać i jak wyglądać, jakie mieć tempo i jak wykorzystywać najbardziej charakterystyczną rzecz, czyli narratora. Colin Farrell wchodzi na aktorski Everest. Dalsze pochwały zachowam na koniec drugiego sezonu, ale już teraz to jest serialowa topka roku. Piątki są piękne dzięki Apple TV.

Agencja (The Agency – Paramount+)

Jeszcze sporo odcinków przed nami, ale już teraz chyba można powiedzieć, że drugi sezon Agencji przebija mocno ten pierwszy. Postać grana przez Fassbendera staje się dużo bardziej dwulicowa i bezczelna. Mężczyzna pogrywa wszystkimi dookoła, by osiągnąć swój egoistyczny cel. Jestem też pod wrażeniem tego, co wyprawia Richard Gere. To zawsze był wybitny aktor, ale nigdy nie dawał się przekonać do gry w serialach. To zmieniło się w 2019, kiedy zadebiutował na małym ekranie (w roli innej niż gościnna) w MatherFatherSon, a potem przyszła Agencja, gdzie wniósł ogrom jakości jako mocno niejednoznaczny szef Bosko, który nie wtrąca się zbytnio swoim podwładnym w robotę, ale zawsze wie, kiedy opieprzyć ich z góry na dół. Drugi sezon Agencji śledzi się z zapartym tchem i oby nie zmarnowano w końcówce tego ogromnego potencjału.

Ranczo Duttonów (Dutton Ranch – Paramount+)

Taylor Sheridan osiągnął stan, w którym opowiada po raz kolejny tę samą historię, tylko że po prostu zmienił o pokolenie jednostkę centralną historii. Nie twierdzę, że spin-off jest słaby, ale to wszystko już w zasadzie widzieliśmy. Można oczywiście zachwycić się jeszcze raz tym samym, można wrócić do tego uniwersum z wypiekam na twarzy. Po fatalnym Marshallu oglądanie Beth i Ripa musi dawać satysfakcję, ale ja wolałbym więcej Maddison aniżeli Rancza Duttonów. Zresztą tu, trochę podobnie jak w Marshallu, żeby popchnąć fabułę do przodu, trzeba było postawić na głowie wszystko, co zbudował ostatni sezon Yellowstone, żeby nowy rozdział rozpoczynać z całkowicie czystą kartą (ponoć jakieś warunki umów między wytwórniami wymuszają na Sheridanie, by spin-offy Yellowstone miały jak najmniej punktów wspólnych z oryginalnym serialem, ale nie wiem, czy to prawda).

Stamtąd (From – MGM+)

Ponoć to serialowy następca LOST-ów. Już samo to sprawia, że nie bardzo chce mi się to oglądać, bo zwyczajnie serial miałby poprzeczkę zawieszoną tak wysoko, że raczej na sto procent by mnie rozczarował. Daję jednak nagrodę publiczności, bo naczytałem się trochę o tym, jak solidnie ta produkcja jest zbudowana. Czy to prawda? Pozostawiam ocenę Wam.

Wdowia zatoka (Widow’s Bay -Apple TV)

A skoro jesteśmy już przy serialach z pogranicza horroru, to muszę tu wspomnieć o Wdowiej zatoce, która jest wymieniana w internecie jako potencjalnie najlepszy serial roku. Uwielbiam Matthiew Rhysa, który jest nadal mocno niedocenionym aktorem. We Wdowiej zatoce gra główną rolę i to wokół niego kręci sie fabuła. Na pewno jest to pozycja do nadrobienia i wyrobienia sobie zdania. Jednak jeśli tak wiele niezależnych od siebie źródeł poleca to obejrzeć, to zakładam, że warto.

The Boys (The Boys – Prime Video)

Zostawiłem to sobie na koniec. Wiem, że nie lubicie kiedy narzekam na ten serial, co zaznaczacie w komentarzach, pisząc, że nie tak mocno, że warto dostrzegać także pozytywy. Macie do tego pełne prawo. Ja napiszę więc tylko, że finałowy odcinek to było największe rozczarowanie jakimkolwiek serialem w całym moim życiu. Nawet fatalny Wiedźmin nie sprawił mi takiego bólu, nawet Gra o Tron (nie byłem aż tak wielkim fanatykiem tej serii, by ten gniotowaty ostatni sezon mną aż tak wstrząsnął). Zakończenie wątku Ojczysnosława jest niegodne i fatalne, a na dodatek potem są jeszcze dalsze sceny, każda głupsza od poprzedniej. Jedyne co mi się w tym finale podobało, to kiedy w trakcie napisów wjechały zdjęcia z planu wszystkich sezonów. Wzruszyłem się i jeszcze mocniej przeklinałem Pana Kripke, że doprowadził ten serial do tak wielkiego fabularnego upadku.

Dziękuje za uwagę.

To mi się podoba 2
To mi się nie podoba 0

Polecamy także

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button