
Wracamy do Westeros. Zapraszam Was na pierwszy odcinek Czytamy Ucztę dla wron. Przerwaną opowieść podejmujemy w nie byle jakim miejscu, tylko samym Starym Mieście, gdzie w pewnej gospodzie serwują okrutnie mocny cydr.
Streszczenie
Na skrytej we mgle wysepce na Miodowinie grupka nowicjuszy i akolitów z Cytadeli dyskutuje o smokach i marnuje dobre jabłka. Oblewają zdobycie przez jednego z nich – Allerasa, zwanego Sfinksem – miedzianego ogniwa. Pod Piórem i Kuflem, bo tak zwie się gospoda, towarzystwo spotyka Pate’a – kolegę ze studiów. Pochodzi on z Zachodu i wieku trzynastu lat przybył do Cytadeli, by wykuć swój łańcuch. Jak na razie z marnym skutkiem: przez pięć lat nie zdobył ani jednego ogniwa, symbolizującego opanowanie danej dziedziny wiedzy. Pate powoli godzi się ze świadomością, że nigdy nie zostanie maesterem. Obecne jedynym, czego pragnie, jest Rosey: piętnastoletnia córka jednej z pracujących w gospodzie prostytutek, której dziewictwo matka wyceniła na złotego smoka. Dla Pate’a jest to kwota astronomiczna, ale tak się składa, że dziewczyna przedstawiła mu trzy dni wcześniej mężczyznę podającego się za Alchemika, który miał zmieniać żelazo w złoto. W dłoniach nieznajomego pojawił się upragniony złoty smok, lecz gdy złożył Pate’owi propozycję, chłopak odmówił. Nie był złodziejem. Alchemik powiedział, że jeśli zmieni zdanie, znajdzie go w tawernie za trzy dni.
Trzy dni minęły, zaś Pate okazał się złodziejem. Zamiast mężczyzny spotkał jednak świętujących przyjaciół. Obecnie grupka zabawia się, obserwując, jak Sfinks strzela z łuku do jabłek rzucanych przez Mollandera. Pate jest rozczarowany, że Alchemik się nie zjawił, ale bynajmniej niezbyt tym zdziwiony. Generalnie nie wiedzie mu się zbyt dobrze. Pamięta, jak cieszył się, gdy wyznaczono go do pomocy arcymaesterowi Walgrave’owi przy krukach. Okazało się, że zakres jego obowiązków oprócz opieki nad ptakami obejmował również zajmowanie się samym arcymaesterem, który z powodu wieku słabował już na umyśle i nie potrafił niekiedy trafić do własnych komnat czy też zapanować nad fizjologią. Ogniwa zaś i tak nie zdobył, gdyż teraz przyznawał je zastępujący Walgrave’a maester Gormon, szczerze Pete’a nie znoszący.
Między marnowaniem jedzenia i wywoływaniem zagrożenie dla rzecznego ruchu w postaci spadających z nieba strzał młodzieńcy kłócą się na temat prawdziwości przynoszonych przez marynarzy wieści o smokach. Wszystkie zgodne są co do tego, że gady powróciły, różniły się jednak odnośnie miejsca, w którym do tego doszło, wskazując Asshai, Qarth, Meereen czy któryś z dothrackich khalasarów. W opowieściach występuje jeszcze jeden punkt wspólny: piękna i młoda królowa. Sfinksowi w końcu kończą się strzały, dosiada się więc do towarzyszy i uświadamia ich, że władczynią opiewaną przez marynarzy jest Daenerys Targaryen. Większość słuchaczy ma o niej blade pojęcie, niektórzy wręcz mylą ją z zamordowaną córką Rhaegara. Gdy sprzeczają się o to, dołącza do nich kolejny student z Cytadeli: Leo Tyrell, zwany Leniwym, choć trafniejszym byłoby określenie Wredny. Dla każdego z towarzystwa ma złośliwe przezwisko, Pate’a na przykład ze względu na imię nazywa świniarczykiem. Leo mimo paskudnego charakteru okazuje się najlepiej poinformowany: potwierdza, że Daenerys Targaryen wykluła trzy smoki. Marwyn Mag jest o tym przekonany, co dla większości słuchaczy jedynie odbiera tym informacjom wiarygodności: wszyscy wiedzą, że Mag ma nie po kolei w głowie. Tyrell wyśmiewa ich uprzedzenia wobec arcymaestera. Mag wie o rzeczach, o których inni w Cytadeli boją się nawet myśleć. Co więcej w jego komnatach świeci się szklana świeca.
Pate nigdy nie słyszał, by obsydianowa świeca się paliła, Leo jednak utrzymuje, że widział to na własne oczy. Zdaniem Marwyna nadchodzi wiek cudów i grozy, a Tyrell chętnie by za to wypił. Problem w tym, że pozostali nie mają ochoty spędzać czasu w jego towarzystwie. Wszyscy z wyjątkiem Pate’a wracają do Cytadeli. Świt wciąż nie nadszedł, chłopak ma więc nadzieję, że Alchemik jeszcze się zjawi. Tyrell próbuje sprowokować Pate’a, ale ten wie, że paniczyk jest szkolony do walki, w tym stylu zbirów z Wolnych Miast. Gdy słońce wstaje, Alchemika wciąż nie ma. Pate zastanawia się, czy, jeśli odłoży na miejsce to, co zabrał, nadal będzie złodziejem?
W ponurym nastroju, wśród dźwięku witających poranek dzwonów wraca do Cytadeli. I wtedy pojawia się Alchemik. Widząc chłopaka w towarzystwie innych, nie chciał podchodzić. Pate przyznaje się, że ukradł to, czego tamten żądał: uniwersalny klucz, otwierający wszystkie drzwi w Cytadeli. Każdy arcymaester posiada podobny, zwykle jednak ma go przy sobie lub dobrze ukrywa. Tyle że Walgrave, mający problemy z zapamiętaniem, która komnata należy do niego, trzymał go po prostu w szkatułce pod łóżkiem.
Pate, nim odda klucz, chce zobaczyć złotego smoka, ale Alchemik nie chce dokonywać wymiany na uczęszczanej drodze. Mężczyzna prowadzi go coraz węższymi zaułkami. Gdy znajdują się w takim, w którym nikogo nie ma, Alchemik pokazuje mu monetę, przesuwając ją wzdłuż nasady palców. Pate wyrywa mu ją z dłoni. Nie chcąc wyjść na ignoranta, gryzie pieniążek, bo widział, że inni tak robią. Alchemik domaga się klucza, lecz młodzieniec żąda, by wcześniej pokazał mu swą twarz, dotąd skrytą pod kapturem. Nieznajomy nie widzi problemu.
Był zwyczajnym mężczyzną o nieprzyciągających uwagi rysach. To była zwykła, młoda twarz o pełnych policzkach pokrytych cieniem zarostu. Na prawym policzku uwidaczniała się słaba blizna. Miał haczykowaty nos i gęste, kędzierzawe, czarne włosy, owijające się ciasno wokół uszu. Pate nie poznawał tej twarzy.
– Nie znam cię.
– Ani ja ciebie.
– Kim jesteś?
– Nieznajomym. Nikim. Naprawdę.
Pate wręcza mu klucz. Czuje, jak kręci mu się w głowie. Nie dochodzi nawet do połowy zaułka, gdy pada na ziemię. Umiera myśląc o Rosey.
Postaci występujące w rozdziale
- Pate
- Mollander
- Alleras zwany Sfinksem (a w rzeczywistości Sarella Sand)
- Roone
- Armen Akolita
- Leo Tyrell zwany Leniwym
- Alchemik, znany kiedyś jako Jaqen H’ghar
Wspomniani
- Rosey
- Emma
- Aegon III Targaryen
- arcymaester Ebrose
- arcymaester Walgrave
- maester Gormon
- arcymaester Benedict
- Balon Greyjoy
- Renly Baratheon
- arcymaester Vaellyn
- Viserys Targaryen, zwany Żebraczym Królem
- Daenerys Targaryen
- Rhaegar Targaryen
- Aegon Targaryen (syn Rhaegara)
- Rhaenys Targaryen (córka Rhaegara)
- Tywin Lannister
- Varys
- arcymaester Perestan
- arcymaester Ryam
- arcymaester Marwyn, zwany Magiem
- maester Cressen
- Moryn Tyrell
- Mace Tyrell
- Leyton Hightower
- Aegon I Targaryen
- Stannis Baratheon
Ważne informacje
- Gospoda Pod Piórem i Kuflem wznosi się na wysepce na Miodowinie. Ma tam być już od sześciuset lat i przez ten czas nigdy nie zamknięto drzwi przed gośćmi. Jej kolejnym znakiem rozpoznawczym jest serwowany tam okrutnie mocny cydr.
- Ostatni znany w Westeros smok dokonał żywota za Aegona III.
- W Cytadeli oprócz arcymaesterów i maesterów mamy akolitów i nowicjuszy. Akolici zdobyte ogniwa, których jest zbyt mało do złożenia łańcucha, noszą na rzemieniach zawieszonych na szyi.
- Każdą dziedzinę wiedzy reprezentuje jeden arcymaester i to on ma prawo przyznać ogniwo symbolizujące opanowanie jej.
- Walgrave jest tytularnym arcymaesterem w dziedzinie krukarstwa, ale z powodu wieku, który odebrał kiedyś wybitnemu mędrcowi większość rozumu, zastępuje go maester Gormon. Staruszek z łatwością odróżnia od siebie poszczególne kruki, gorzej idzie mu z ludźmi. Pate’a niekiedy nazywa Cressenem.
- Białe kruki są dumą arcymaestera Walgrave’a – starzec zażyczył sobie, by zjadły go po śmierci. Ptaki znają imię Pate’a i powtarzają je, gdy tylko przychodzi je nakarmić. Chłopak nienawidzi tego i ma wrażenie, że jego również chciałyby pożreć. Ciekawe, czy zareagowałaby tak samo na człowieka wyglądającego jak on, ale będącego kimś innym?
- Wojna Pięciu Królów, jak przyjęło się już nazywać pustoszący Siedem Królestw konflikt, w rzeczywistości nigdy nie angażowała więcej niż czterech monarchów równocześnie: Renly Baratheon zginął, nim królem ogłosił się Balon Greyjoy.
- Alleras opisany jest jako przystojny młodzieniec, zawsze lekko uśmiechnięty, jakby znał jakiś sekretny żart. Strzyże się bardzo krótko, ma czarne włosy oraz zakola. Przebywa w Cytadeli od roku i zdobył już trzy ogniwa. Posiada przepiękny łuk wykonany z drewna złotego serca – niezwykle rzadkiego, rosnącego na Wyspach Letnich. Stać też go na drogie dornijskie wina. Jego ojciec był Dornijczykiem, matka zaś Letniaczką.
- Arcymaestera Marwyna powszechnie zwą Magiem, Leniwy Leo przezywa go natomiast Mastifem. Nie cieszy się najlepszą opinią: zadaje się ze wszelkim podejrzanym autoramentem i składa ofiary egzotycznym bóstwom. Odwiedza podejrzane speluny i ponoć miał kiedyś zatłuc pięściami człowieka. Wrócił do Starego Miasta po ośmioletnim pobycie na wschodzie, gdzie szukał zaginionych ksiąg i pobierał nauki od czarnoksiężników.
- W Cytadeli znajdują się cztery obsydianowe świece przywiezione z Valyrii na tysiąc lat przed Zagładą: trzy czarne i jedna zielona, każda długa i powykręcana. Ostatniej nocy przed złożeniem ślubów akolita odbywa całonocne czuwanie w krypcie, gdzie nie ma żadnego źródła światła poza szklanymi świecami. Niektórzy próbują je zapalić – bez skutku – ale za rozsądniejszych uważa się tych, którzy po prostu idą spać. Ma to być lekcja pokory.
- W Cytadeli mają znajdować się valyriańskie zwoje, których egzemplarzy nie ma już nigdzie indziej na świecie.
- Leo jest synem Moryna Tyrella – komendanta Straży Miejskiej Starego Miasta i kuzyna Mace’a Tyrella.
- Jednym z tytułów Leytona Hightowera, lorda Starego Miasta, jest Protektor Cytadeli. Ponoć od dekady nie opuścił Wysokiej Wieży.
- Stare Miasto wzniesiono z kamienia, zaś ulice są tam brukowane, czym różni się od stolicy, będącej w dużej mierze skupiskiem lepianek, pomiędzy którymi przebiegają błotniste ulice. Na zachodnim brzegu Miodowiny wznoszą się wspaniałe Domy Cechowe. Cytadela jest skupiskiem kopuł i wież połączonych mostami. Gwiezdny Sept zbudowano z czarnego marmuru. Symbolem miasta jest jednak Wysoka Wieża, wnosząca się na Wyspie Bitewnej. Ponoć na podstawie rzucanego przez nią cienia rodowici mieszkańcy Starego Miasta potrafią określić godzinę.
- Pate Plama to bohater setek barwnych przypowiastek. Ten niezbyt mądry świniarczyk obdarzony jest prostackim sprytem, pozwalającym wykiwać wielkich rycerzy i dumnych lordów.
- W Starym Mieście obawiają się Varysa, który wszędzie ma mieć swoich donosicieli.
Komentarz
GRRM zabiera nas w końcu do osławionego Starego Miasta! Opisuje je być może dość oszczędnie, ale jakże pięknie! Klimatyczna, skryta we mgle gospoda na wysepce, jabłonie i okrutnie mocny cydr, wyłaniające się w promieniach wschodzącego słońca kamienne budynki i lśniące od nocnej wilgoci brukowane ulice. Wszystko jest wspaniałe i olśniewające. Wszystko z wyjątkiem bohatera prologu: Pate’a, prostego chłopaka obdarzonego imieniem pasującym raczej do świniopasa niż maestera. Równie proste jak sam Pate’a są jego marzenia. Początkowo pragnął wykuć łańcuch, ale nie z zamiłowania do wiedzy, lecz dlatego, że widział w tym szansę poprawy swego statusu. Nie on pierwszy, nie ostatni, chciałoby się rzecz, ale nawet awans społeczny postrzega w sposób pozbawiony większego polotu, ograniczając się do wizji siebie na pięknym koniu, z którego grzbietu mógłby łaskawie uśmiechać się do prostaczków. Na tym etapie swego życia rozumie jednak, że nigdy to się nie ziści: chłopak od pięciu lat nie potrafił zdobyć nawet jednego ogniwa. Swe pragnienia przenosi więc na piętnastoletnią Rosey, której dziewictwo własna matka wystawiła na sprzedaż. Nieszczęsny Pate uroił sobie, że gdyby to on je kupił, dziewczyna zostałaby z nim już na zawsze i mogliby wędrować po Wolnych Miastach lub przemierzać wioski Westeros, a chłopak utrzymywałby ich pracując jako balwierz. A jednak nawet tych niewygórowanych marzeń nie będzie mu dane spełnić – gdy poznajemy go, zostaje mu tylko kilka godzin życia, co czyni jego historię niezwykle smutną.
Choć sam bohater prologu jest wręcz uosobieniem pospolitości, wszystkiego, co się dzieje wokół niego, za takie uznać nie można, nawet jeśli on sam nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Nie robią więc na nim zbyt wielkiego wrażenia opowieści o pojawieniu się smoków, w typowy dla Martina sposób będące kakofonią informacji prawdziwych, zmyślonych albo źle zinterpretowanych. Okazuje się, że nawet w Cytadeli znajdziemy osoby mające braki w podstawowej wiedzy dotyczącej historii najnowszej, co widzimy po ich nieudolnych próbach ustalenia, czy Daenerys, jeśli w ogóle żyje, jest raczej córką czy wnuczką Szalonego Króla. Interesującym zabiegiem są występujące w historiach o smokach różne miejsca, w których miały się pojawić: wszystkie z nich, nie licząc Asshai, Daenerys rzeczywiście odwiedziła, gdy gady przyszły już na świat. Skąd zatem wzięło się w nich ponure miasto leżące na skraju Cienia? Czy ta informacja ma jakikolwiek związek z tajemniczą wizją Brana z jego trzeciego rozdziału w Grze o tron, w której właśnie w Ashai dostrzega zaczynające się poruszać w promieniach słońca smoki? Na ten moment wydaje mi się to sporą nadinterpretacją, zresztą nawet gdyby przyjąć, że ogniste gady rzeczywiście przetrwały tak daleko na wschodzie, trudno mi sobie wyobrazić, jaki mogłyby mieć rzeczywisty wpływ na fabułę. Bardziej prawdopodobne, że smoki „widziano” w Ashai, gdyż wszystko co magiczne i tajemnicze wiązane jest z tym owianym złą sławą miastem.
Pate nie tylko słucha o niesamowitych wydarzeniach, z których niewiele rozumie, lecz również obraca się wokół niezwykłych ludzi, choć równie nieświadomie. Pierwszym z nich jest Alleras, który w rzeczywistości jest nikim innym niż Sarellą Sand – jedną ze Żmijowych Bękarcić spłodzonych przez Oberyna Martella. Dziewczyna w przeciwieństwie do swych przyrodnich sióstr zdaje się bardziej przypominać stryja niż ojca, nad działanie preferując wcześniejsze jego przemyślenie. Sfinks od razu zyskuje naszą sympatię, broniąc towarzyszy przed okrutnym językiem Leo Tyrella. Sam Leniwy jest kimś w rodzaju przybocznego jeszcze ciekawszej postaci, to jest Marwyna Maga, choć w kolejnym rozdziale, dziejącym się w Starym Mieście, zobaczymy, że to Sfinks awansował na najbardziej zaufanego człowieka Mastifa. Czy jeśli jednak w prologu Leo zdaje się być lepiej poinformowany o ustaleniach Maga, oznacza to, że Alleras dopiero po ich rozmowie wkręcił się do otoczenia kontrowersyjnego arcymaestera? Na ten moment nie da się chyba tego rozstrzygnąć. Wracając do samego Marwyna: jak pisał swego czasu DaeL, Mag miał pojawić się we własnej osobie już w prologu, ostatecznie jednak jego postać wycięto i będzie nam dane poznać go dopiero w ostatnim rozdziale Uczty dla wron. Słyszeliśmy o nim jednak wcześniej i to już w Grze o tron od Mirri Maz Duur, w Nawałnicy mieczy zaś od Qyborna. Obie te persony trudno uznać za szczególnie godne zaufania, aczkolwiek nikt nie może odmówić im wiedzy i pewnej mocy. Z pewnością takowe posiada również Marwyn: arcymaester wyższych tajemnic, jak w uczony sposób w Cytadeli próbuje się określać magię, który faktycznie w jakiś sposób zdołał zapalić obsydianową świecę, czego potwierdzenie znajdujemy w ostatnim rozdziale Uczty. Otwartym pozostaje pytanie, czy Marwyn okaże się równie bezwzględny i niebezpieczny jak osoby, które spotkały go na swej drodze. Przekona się o tym najpewniej Daenerys, do której wybierze się po spotkaniu z Samem. Co ciekawe, inna prawdopodobna użytkowniczka szklanych świec – Quaithe z Cienia – wśród wielu, przed którymi przestrzega Królową, Mastifa akurat nie wymienia.
Jeszcze mroczniejszą personą okazuje się tajemniczy Alchemik. Dopiero w rozmowie z nim dowiadujemy się, co właściwie ukradł Pate: uniwersalny klucz, otwierający wszystkie drzwi w Cytadeli. To była jednak zaledwie jedna z dwóch rzeczy, które Alchemik zamierzał „kupić” za złotego smoka. Trudno powiedzieć, czy trucizna, którą posmarował monetę działała przez skórę, on zaś zażył wcześniej antidotum, czy uaktywniała się dopiero po wprowadzeniu do organizmu doustnie. Jedno jednak nie podlega wątpliwości: od początku zamierzał zabić Pate’a. Musiał – jak inaczej mógłby się pod niego podszyć? Alchemik zresztą wyznaje młodzieńcowi, kim jest. Nikim. Wcześniej zaś był znany jako Jaqen H’ghar.
We wspomnianym już przeze mnie tekście DaeLa, w jednej z porzuconych wersji prologu, Alchemik planował wykraść obsydianową świecę. O tego typu artefaktach słyszymy jeszcze w Starciu Królów, aczkolwiek poza sugestią, iż mają magiczny charakter, nie dowiadujemy się o nich nic więcej. Prolog również nie poszerza szczególnie naszej wiedzy w tym zakresie, ale kolejne rozdziały powiedzą nam na ten temat nieco więcej. Czy zmodyfikowanie przez Martina prologu oznacza zmianę planów Alchemika? Tego nie wiemy, ale z ostatniego rozdziału Uczty dla wron dowiadujemy się, że przybierając postać Pate’a rzeczywiście udało mu się dostać do Cytadeli, a nawet znaleźć w pobliżu Maga i obsydianowej świecy. Czy od początku obrał młodzieńca na swą ofiarę, wiedząc, że pełni służbę u słabującego na umyśle arcymaestera Walgrave’a, łatwiejszego do okradnięcia od innych i po sąsiedzku z Marwynem zajmującego komnaty w Krukarni? Oznaczałoby to, że Alchemik był dość dobrze poinformowany o sytuacji w Cytadeli, aczkolwiek nie są to aż tak ekskluzywne informacje, których sprytny człowiek nie mógłbym wyciągnąć od służby, nowicjuszy czy akolitów, którzy, jak widzimy już w prologu, chętnie korzystają z uroków, jakie oferuje Stare Miasto.
Prolog pozostawia nas z otwarciem jednego z najbardziej tajemniczych wątków w całej Pieśni lodu i ognia, jakim są obsydianowe świece, my zaś będziemy się zastanawiać, kto jeszcze w nie patrzy, w jakim celu oraz jaki wpływ z ich pomocą ma nadzieję wywrzeć na Daenerys Targaryen – prawdziwą bohaterkę tego rozdziału.





Ten prolog jest bardzo mocnym otwarciem bardzo średniej książki. Obiecuje wiele przez samą swą konstrukcję wielu odpowiedzi i jeszcze większej ilości pytań. Szkoda, że później akcja przenosi się głównie do mniej ciekawych wątków. Wątek Cersei jest trudny do przebrnięcia a Brienne z tego co pamiętam, opuściłem podczas czytania, zadowalając się streszczeniami. Nie wątpię jednak, że ich rozdziały analizowane przez Dżądżena i być może BT, będą świetną lekturą.
Cieszę się, że nie kończycie tej serii! PLiO dzięki Wam wciąż żyje.
No przecież szklane świece służą do telekonferencji, Dael o tym pisał w swojej szalonej teorii 😀