Pieśń Lodu i OgniaRód SmokaSeriale

Pomylone Analizy: Ród smoka, sezon 3, odcinek 2 – „Przystań królowej” [SPOILERY]

Drugi odcinek trzeciego sezonu, a tak naprawdę dziesiąty drugiego za nami.

Streszczenie

Trupy unoszą się w wodzie, a smoki w powietrzu. Niedobitki floty niszczą przybyli na swych skrzydlatych wierzchowcach Addam, Hugh i Ulf. Tymczasem Baela na Księżycowej Tancerce leci z ciałem narzeczonego na Smoczą Skałę. Strażnicy smoków, którzy w zeszłym sezonie zastrajkowali, teraz przejmują martwego Jacearysa i zanoszą go do komnat królowej Rhaenyry. Widzi to ser Lorent i już wie, że jego służba, ale też i życie nie potrwają zbyt długo. Królowa tymczasem zdołała uwolnić się w końcu ze swojej sypialni, lecz tylko po to, by być świadkiem przybycia ponurej procesji. Scena, ukazująca matkę niemogącą pogodzić się ze stratą syna, w mojej ocenie jest rzeczywiście przejmująca. Ser Lorent najpierw odrywa królową od ciała Jaceaerysa, potem zaś pada na kolana, prosząc, by go straciła. Zrozpaczona królowa pyta, czy śmierć gwardzisty przywróci życie jej synowi.

Na brzegu Drifrmarku lądują siły Velaryonów, by rozprawić się najeźdźcami z Triarchii. Alyn tymczasem prowadzi z łodzi poszukiwania Węża Morskiego, który w zeszłym odcinku wpadł w pełnej zbroi do morza. Podobny los spotkał Tylanda Lannistera, o nim jednak wszyscy – najwyraźniej łącznie ze scenarzystami – zapomnieli.

Lady Jeyne Arryn myślała, że w końcu uwolniła się od Rhaeny Targaryen, gdy ta niespodziewanie pojawia się pod Krwawą Bramą na Owcokradzie. Jest to o tyle dziwne, że wysłała ją przecież z młodszymi synami królowej Rhaenyry do Pentos. Rozczochrana Rhaena błaga ją o pomoc mówiąc, że uczyniła straszną rzecz. Nie wie nawet jak bardzo, ale niezawodna lady Arryn informuje ją o śmierci księcia Jacearysa. Targaryenówna zaczyna się nieskładnie tłumaczyć, lecz pani Doliny nie ma zamiaru wysłuchiwać jej wymówek. Miała proste zadanie: zabrać synów królowej za Wąskie Morze! Teraz zaś ściągnęła na Dolinę zagrożenie, gdyż Rhaenyra będzie ją ścigać. Dziewczyna jest przekonana, że nikt nie wie, iż to ona dosiadała Owcokrada. Lady Arryn słysząc to, zastanawia się, czy Rhaena straciła rozum, dochodzi jednak do wniosku, że nie można utracić tego, czego nigdy się nie posiadało. Zamierza ją wygnać, lecz Targaryenówna przedstawia ofertę: lady Arryn chciała dostać smoka do obrony, ale królowa przysłała tylko smocze pisklę. Teraz to ona jej oferuje ochronę, tym cenniejszą, że Aemond pali na Vhagar wszystkich stronników Czarnych, których napotka. W zamian ma przymknąć oko na obecność Rhaeny i Owcokrada w Dolinie. Lady Jeyne przyjmuje ofertę pod warunkiem, że córka Daemona nie będzie jej się więcej pokazywać na oczy.

Co prawda zabrakło w tym odcinku Tylanda, za to pojawia się jego brat bliźniak – choć w postaci wbitej na zaostrzony palik głowy. Obok niej nabito łeb zwierza, które Lannisterowie wzięli sobie na sztandary. Martwe lwy oglądają świętujących ludzi z Dorzecza oraz straceńców z Północy. Rody Ruina to nie tylko zakapior, ale również świetny kompan do kielicha. Z przelanej niedawno krwi w dość nieeleganckich słowach cieszy się również Oscar Tully. Serialowy lord Riverrun jest kompilacją książkowych Kermita i Oscara Tullych z Benjicotem Blackwoodem zwanym Krwawym Benem. Ten ostatni był chyba jednym z najmłodszych wojowników oraz dowódców w historii Siedmiu Królestw, lecz mimo ponurego przydomka nie zwykł z lekkością podchodzić do zabijania. Świętujący śpiewają o Karmieniu Ryb, jak nazwano bitwę na zachodnim brzegu Oka Boga, podczas której doszło do straszliwej masakry wojsk Zachodu. To właśnie po niej książkowy Benjicot rozpłakał się widząc, jak wielu ludzi zginęło, stąd serialowy Oscar, który opiewa rzeź wulgarną piosenką, jest w mojej ocenie dość mocnym zgrzytem. W zabawie uczestniczy też kobieta, którą jest prawdopodobnie Alysanne Blackwood – tu z jakimś absurdalnym kamuflażem czy innym malunkiem na twarzy. Śpiewy przerywa przybycie Simona Stronga. Na cześć zwycięstwa Daemona wytoczył z piwnic Harrenhal najlepsze wina. Sytuacja Strongów po tym, jak ich skarbiec wywiózł Szpotawa Stopa, jest chyba naprawdę fatalna, bo dźwiganie trunku spoczywa na barkach synów kasztelana. Tak naprawdę jednak powód wizyty ser Simona jest inny – przynosi on wieści od królowej Rhaenyry. Pamiętając co spotkało ostatniego kuriera, który przybył do Daemona, z niepokojem rozglądałem się, czy w pobliżu nie znajduje się jakiś hełm, tym razem jednak książę zachowuje się – o dziwo – jak człowiek rozumny. Zawiadamia dowódców, że książę Jacearys nie żyje, a on na swym smoku ma przyłączyć się do ataku na Królewską Przystań. Nakazuje wojskom maszerować na południe oraz obsadzić Harrenhal i czekać na jego powrót.

Kolejna scena dzieje się chyba znowu na Wyspie Twarzy, gdzie Daemon wylądował, by pogadać z Alys Rivers. Wiedźma z nie do końca jasnych powodów jest przekonana, że to jej książę zawdzięcza armię Dorzecza. Być może chodzi jej o to, że zatrzymała Daemona (rzecz jasna w serialu, nie książce), gdy na wpół oszalały zamierzał umknąć z przeklętej twierdzy. Za tę przysługę domaga się Harrenhal. Targaryen reaguje na jej żądania z równym zdumieniem co my, słusznie zauważając, że Korona nie ma w zwyczaju darować zamków znachorkom bez nazwiska. Rozczarowana Alys ostrzega Daemona, by dla własnego dobra więcej już do Harrenhal nie wracał. Scena prawdopodobnie jest echem książkowej rzeczywistości, gdzie Alys faktycznie zawładnęła twierdzą Harrena Czarnego, ale w zupełnie innych i całkiem sensownie uzasadnionych okolicznościach.

Alyn wędruje po zasłanej trupami plaży. Przybywa na smoku Balea, która deklaruje, że będzie razem z nim szukać Corlysa. Już wiem, czemu Alyn nie ma przyjaciół: najwyraźniej każdego zanudza opowieściami o ciężkim żywocie bękarta. Świetnie dogadałby się z Jonem Snowem. Tymczasem poszukiwania prowadzi jeszcze jeden smoczy jeździec – Addam. I to z lepszym skutkiem niż brat.

Znad morza przenosimy się do krukarni na kółkach. Aegon jest wściekły na Stronga za wyjawienie ich tożsamości. Ten z charakterystycznym dla tego sezonu znudzeniem tłumaczy, że inaczej – z powodu tego, jak król zachował się wobec żołnierzy – straciliby życie. Ich wóz jest najwyraźniej pechowy, gdyż znowu zostaje zatrzymany. Tym razem powodem jest atak żołnierzy Triarchii, którzy najwyraźniej wylądowali nawet na kontynencie. Aegon i Larys wykorzystują zamieszanie i uciekają z wozu. Dwaj z trudem poruszający się mężczyźni wyruszają piechotą w długą podróż.

Ocalony Corlys rozmawia z Alynem, Addamem i Baelą, powtarzając książkową frazę o tym, że jeśli to, co stało się Gardzieli, uznać za jego zwycięstwo, to modli się, by nie odnieść kolejnego. Zamek Węża Morskiego spłonął, jest więc zrujnowany. Może dać swym bękartom jedynie nazwisko. Nie tylko Addam, ale też nawet Alyn, który po bitwie zmienił zdanie co do ojca, ze wzruszeniem przyjmują propozycję.

Alicent stoi na murach Czerwonej Twierdzy. Ujęcie jest bardzo ładne i jeszcze takiego widoku na zamek nam nie prezentowano. Patrzy, jak odlatuje Vhagar. Potem schodzi do koszar Złotych Płaszczy, naruszając prywatność strażników miejskich i nasze granice dobrego smaku. Gdy odnajduje dowódcę, informuje go, że rządząca pod nieobecność regenta królowa Helaena podda miasto zbliżającym się do niego Czarnym. Alicent chce wiedzieć, co uczyni wtedy straż miejska.

Daemon wraca na Smoczą Skałę i odkrywa, że zakwaterowała się tam swołocz. Dokładnie Hugh i Ulf. Pijanica wita Targaryena przezwiskiem Książę Łotrzyk. Zszokowany bezczelnością Daemon chce wiedzieć, co hołota robi w zamku, zamiast zgodnie z rozkazem królowej czekać na Aemonda w Harrenhal. Głupie tłumaczenia Ulfa przerywa efektownym plaskaczem na odlew. Więcej uwagi prostakom nie poświęca, kierując się do komnat żony. Po drodze jednak trafia na Białego Robaka. To kolejne niemiłe zaskoczenie – gdy opuszczał Smoczą Skałę, Mysaria siedziała w lochu, teraz zaś jest doradczynią królowej. Wzajemne przytyki przerywa przybycie wielkiego maestera z wiadomością o wyruszeniu Vhagar do Dorzecza. Normalnie poinformowałby o tym królową, ale ta obecnie nikogo nie przyjmuje. Daemon postawia sam przekazać jej informacje.

Chroniący Alicent ser Rickard jest zaniepokojony tym, że królowa szlaja się samopas jak i wyjątkowym wzmożeniem, panującym w Czerwonej Twierdzy. Królowa opryskliwie rozkazuje mu zając się zabezpieczeniem sali obrad Małej Rady i pośpiesznie się oddala, by dalej w spokoju spiskować.

Daemon rozmawia z Rhaenyrą. Ta przekazuje mu relację Baeli o ataku Owcokrada z nieznanym jeźdźcem na Księżycową Tancerkę, co ostatecznie sprowadziło śmierć na Jace’a. Królowa nakazuje mężowi odnaleźć tajemniczego jeźdźca, ten zaś obiecuje się tym zająć. Na razie ma jednak pilniejsze informacje: Aemond na Vhagar opuścił stolicę. To tylko wzmaga rozpacz królowej – jej synowie umarli po to, by mogła zasiąść na Żelaznym Tronie? Daemon przypomina o swojej wizji z Harrenhal: mroku z północy, Pieśni Lodu i Ognia oraz srebrnowłosej dziewczynie ze smokami u piersi. Jeśli to, co ujrzał oraz co przekazał córce Viserys, jest prawdą, czy mogą zrezygnować z walki o tron?

Jesteśmy w połowie odcinka, zatem tradycyjnie już w tym sezonie stężenie głupot wzrasta diametralnie. Pakującej się Alicent przeszkadza Żelazny Pręt. Wie o jej romansie z namiestnikiem jak i spisku, który uknuła, a którego domyślił się ser Rickard. I co postanawia z tą wiedzą zrobić? Otóż zgwałcić królową. W tym momencie Panna Zrobiona ze Światła odwróciła swój wzrok od ziemi, a ja zacząłem okładać się pilotem po głowie. Lord Jasper był dotąd jednym z rozsądniejszych bohaterów, ale widać scenarzyści znaleźli inny pomysł na tę postać. Aktowi kryminalnemu kres stawia wtargnięcie do komnaty wielkiego maestera Orwyle’a na czele strażników. Jasper Wylde poprawiając spodnie informuje o zdradzie królowej. Może i ktoś by mu uwierzył, ale tak się składa, że Orwyle w przeciwieństwie do maestera Aemona ma oczy i widział, co się przed chwilą tu działo. Nakazuje aresztować Starszego nad Prawami.

Rhaenyra zjawia się w Sali Malowanego Stołu, gdzie zasiada jej coraz mniejsza Mała Rada. Informuje ją, że wraz z mężem i nowymi smoczymi jeźdźcami leci zdobyć Królewską Przystań. Doradcy ostrzegają, że nie będzie mieć wsparcia z morza, gdyż siły Velaryonów rozproszono. Królowa na to nie zważa. Najwyraźniej w międzyczasie zmieniła zdanie co do zasadności śmierci ser Lorenta, gdyż na odchodnym rozkazuje, by rycerz wybrał, jak chce umrzeć. Tymczasem Daemon nakazuje Hugh i Ulfowi pilnować miasta z powietrza i tym razem tego nie spartaczyć. Oraz słuchać rozkazów i pod żadnym pozorem nie myśleć, bo kiepsko im to wychodzi.

Cztery smoki lecą nad Gardzielą, tymczasem Helaena, ku utrapieniu śpieszącej się matki, ogląda jakieś robaczki w bożym gaju. Starsza kobieta informuje córkę o swym planie poddania stolicy. Muszą przekonać garnizon, by nie podejmował walki. Potrzebuje do tego Helaeny, która sprawuje rządy pod nieobecność regenta. Córka przystaje na ten pomysł: nie chce być królową, wolałyby zająć się hodowlą drobiu. Ja, rozbiwszy wcześniej pilot, mogę już tylko bezradnie oglądać dalej. Tymczasem Alicent i Helaena wchodzą na mury i odwołują rozkazy regenta odnośnie strzelania do innych smoków niż Vhagar. Królowa-matka okłamuje żołnierzy, mówiąc, że król abdykował, a regent porzucił miasto.

Tymczasem wojska Cole’a dostrzegają Vhagar. Namiestnik nakazuje maszerować na Harrenhal. Z zamczyska, nad którym pojawia się smok, uciekają nietoperze. Świetna scena! Gad pali nieliczny garnizon. Ujęcia zamku z lotu smoka wyglądają naprawdę dobrze. Vhagar ląduje i popieli tych, którzy przetrwali atak z powietrza. Aemond wyrzyna niedobitków. W końcu możemy zobaczyć, jakim jest kozakiem na miecze, szczególnie walcząc z płonącymi ludźmi. Strongów zastaje na tym, czemu oddają się chyba przez większość czasu – to jest na jedzeniu. Jednooki pyta ich o Daemona. Strong próbuje swoich starych sztuczek, ale tym razem ma przed sobą kogoś, kto posiadając wszystkie wady Księcia Łotrzyka, jest jednocześnie pozbawiony jego zalet. Aemond nakazuje starcowi sięgnąć po miecz, a gdy ten rozbrajająco informuje, że go nie ma, rozkazuje, by mu go przynieść. Strong tradycyjnie chce się poddać, ale jednooki szaleniec zabija go. Potem morduje jego synów, choć jeden z nich przed śmiercią ciężko go rani. Gdy jatka się kończy, pojawia się Alys. Aemond czołga się w jej stronę, błagając o pomoc, i traci przytomność.

Smoki nadlatują nad stolicę przy bierności obrońców na murach. Helaena niesie córkę, królowa zaś tobołki. Mieszkańcy Królewskiej Przystani piszczą i krzyczą, a my wśród prostaczków widzimy naszych starych znajomych. Przybycie gadów wygląda bardzo malowniczo. Daemon ląduje na dziedzińcu i przyjmuje kapitulację garnizonu. Hugh i Ulf pozostają w powietrzu, on zaś wkracza z Rhaenyrą do zamku. Zabija kilku Zielonych, jednak schody zaczynają się dopiero w sali tronowej, gdzie obrońców jest kilkunastu z ser Rickardem na czele. Może trzeba było jednak wybrać się zdobywać tron w więcej niż dwie osoby? Rickard wygląda na rozbawionego widokiem pary przeciwników, z których jeden zdaje się nie wiedzieć za bardzo, jak trzymać miecz. I ja się mu nie dziwię: osamotnieni i zaskoczeni oporem Rhaenyra i Daemon wyglądają naprawdę idiotycznie, tym bardziej gdy do sali wbiega kilkudziesięciu kolejnych uzbrojonych ludzi, tym razem w złotych płaszczach. Wydaje się, że cały misterny plan… się wziął i popsuł. Kto by się spodziewał? Szczęśliwie dla Czarnych ludzie w złotych płaszczach to dawni funfle Daemona. Gdyby tak Książe Łotrzyk nie zapomniał o tym, jak wielu jego stronników pozostało w mieście, mógłby przygotować atak tak, jak to miało miejsce w książce, nie narażając się na niepotrzebny stres. W każdym razie po przejściu Złotych Płaszczy na stronę Czarnych ostatni Zieloni składają broń.

Nim Rhaeryra zasiądzie na tronie, żąda sprowadzenia przed jej oblicze Aegona. Jednak w jego komnatach zastają tylko Orwyle’a, który ponownie musi się tłumaczyć przed porywczym facetem o długich jasnych włosach, że nie miał nic wspólnego ze zniknięciem króla. Gdy maester dowiaduje się, że Alicent również uciekła, przysięga wierność Rhaenyrze. Problem w tym, że Daemon postanowił dziś komuś koniecznie ściąć jakąś głowę, skoro zatem nie ma Aegona, będzie musiała wystarczyć mu maesterska. Orwyle ma jednak lepszego kandydata do dekapitacji.

Alicent tymczasem wraz z córką i wnuczką przeciska się incognito przez tłum na ulicach.

Daemon schodzi do lochów, gdzie zamknięto Wylde’a. Gdy sobie miło gawędzą, pojawia się jakiś oprawca, informując, że lord Larys Strong zostawił księciu prezent, na wypadek gdyby ten wrócił. Targaryen schodzi do ciemnicy. Widok, który ukazuje się jego oczom, niezwykle go cieszy.

W sali tronowej gromadzą się uwolnieni stronnicy Czarnych. Następnie wprowadzają tam spętanego Jaspera Wylde’a. Po chwili pojawia się Daemon, prowadząc mocno zaniedbanego Otto Hightowera. Były namiestnik kroczy z wysoko uniesioną głową. Królowa jest zdumiona nieoczekiwanym jeńcem. Daemon informuje Rhaenyrę o zniknięciu Aegona. Tymczasem Otto zakłada, że wszyscy inni Zieloni zginęli. Zrezygnowany pragnie tylko, by to się wreszcie skończyło. Daemon namawia królową, by własnoręcznie zabiła byłego namiestnika, podkreślając, że udowodni tym swoją siłę oraz fakt, że naprawdę objęła rządy. Ta nie może się na to zdobyć. Hightower nie boi się śmierci, chciałby jednak, by była czysta, prosi więc, by zrobił to Daemon. Ten jednak ujawnia swoje oblicze mściwego skurczybyka i wręcza Mroczną Siostrę królowej. Hightower mówi Rhaenyrze, że jej ojciec nigdy by nie uwierzył w to, co się tu właśnie dzieje. Królowa jest wściekła, bo wie, że ma rację. Otto przyjmuje swój los z godnością, natomiast królowa partaczy robotę i musi poprawiać. Daemon jest w siódmym niebie. Odbiera od żony miecz i nim lord Jasper wypowie ostatnie słowa, dekapituje również jego. Rhaenera wychodzi z kałuży krwi i zostawia krwawe ślady, idąc do Żelaznego Tronu.

Tymczasem okazuje się, że rozpoznano i pojmano królową Helaenę oraz jej matkę. Żołnierze wprowadzają je do sali tronowej – nie ma jednak z nimi dziecka. Kobiety widzą ciało Otto Hightowera, zaś siedząca na tronie Rhaenyra przez chwilę zdaje się pragnąć być zupełnie gdzie indziej.

Komentarz

Zdjęcia znowu są ładne, gra aktorska zaś więcej niż przyzwoita. Wyborów fabularnych dokonano takich, a nie innych, teraz zaś zaczynamy oglądać ich konsekwencje. Wycinając Nettles, scenarzyści postanowili najwyraźniej utrzymać spór Rhaenyry z jeźdźcem Owcokrada. Jeśli Daemon zgodnie z życzeniem królowej wytropi go, przekona się, że jest nim jego córka. W teorii powinien mieć tym większe opory przed wykonaniem rozkazu zabicia jej (w książce Nettles na żądanie Czarnej Królowej zgładzić miał lord Motton, wcześniej obezwładniając Daemona), problem w tym, że serial nieszczególnie ukazał więź łączącą Księcia Łotrzyka z córkami z pierwszego małżeństwa. Mniej uważnym widzom należałoby wręcz przypomnieć, że to on jest ich ojcem. Nie wiem za bardzo, co z tego wyjdzie, Owcokrad w każdym razie wcześniej niż w książce znalazł się w Dolinie i pozostaje życzyć mu, by przynajmniej on znalazł spokój i mógł bez przeszkód obżerać się baraniną.

Wątek Aegona i Larysa póki co jest… zabawny. Mam wątpliwości, czy to dobrze. Szczególnie problematyczne wydaje mi się to w przypadku Aegona – w mojej ocenie najciekawszej postaci drugiego sezonu. Jego udział w dalszych wydarzeniach ma niezwykle mroczny wymiar, sam zaś jest postacią wybitnie tragiczną, co do tej pory było w serialu chyba nawet pokazane lepiej niż w książce. Ryanie Condal i psie Sabo: nie idźcie tą drogą!

Do problemu pewnego wypaczenia postaci Oscara Tully’ego, łączącego w sobie trójkę „Chłopaków” z materiału książkowego już się odnosiłem, ale póki co do tego wątku mam najmniej zastrzeżeń. W jakiś sposób musiał zostać skrócony, tym bardziej że mieliśmy spektakularną Bitwę w Gardzieli. Może gdyby tak jak pierwotnie planowano, znalazła się ona w drugim sezonie, mielibyśmy więcej czasu na walki w Dorzeczu, ale jest jak jest. Nie tracę nadziei, że scenarzyści zdołają go jeszcze zepsuć.

Póki co w mojej ocenie dobrze – jak na serialowe, czyli bardzo uproszczone standardy – rysuje się dynamika między aroganckim Daemonem a dumnym Hugh i bezczelnym Pijanicą. Trzeba oddać Targaryenowi, że posiada niezwykle wybitny talent do zrażania wobec siebie ludzi, co już niedługo powinno wydać dość paskudne owoce.

Jak poprzednio problemy zaczynają się od połowy odcinka. Wątek Jaspera Wylde’a pomijam, bo głupotą przebija nawet zamknięcie Rhaenery w sypialni. Upadek stolicy natomiast – w książce tak sensownie zarysowany – wystarczyło naprawdę przenieść jeden do jeden, zamiast mieszać w to Alicent, a jeśli już tak postanowiono, to chociaż wspomóc go działaniami Mysarii, która skoro okazała się tak skuteczna w poprzednim sezonie, mogła teraz przekazać Złotym Płaszczom wiadomość od ich byłego dowódcy. Zamiast tego dostaliśmy atak na Królewską Przystań, który musiał zakończyć się katastrofą i tylko cudownym zrządzeniem losu, a raczej scenarzystów, Rhaenyra i Deamon nie zginęli kretyńsko w sali tronowej.

Odcinek kończy scena śmierci Otto Hightowera. Ja wiem, że książkowy Szpotawa Stopa, ukrywając się w Królewskiej Przystani wpływał na wydarzenia w stopniu niezwykle istotnym, przyczyniając się prawdopodobnie do buntu Pasterza czy wcześniej wykradając króla Aegona i jego dzieci. Pamiętam też, że Varys prawdopodobnie porwał Tyreka Lannistera i po dziś dzień gdzieś go ukrywa. Ale pojmanie i trzymanie przez tyle czasu w lochach królewskiego zamku dziadka monarchy wydaje się zadaniem dość karkołomnym. Machnijmy jednak już na to ręką. Sama śmierć ser Otto – akurat zgodna z kanonem książkowym jeśli chodzi o chronologię – byłaby doskonałym domknięciem zarówno jego wątku w drugim sezonie, jak i samego sezonu. I tak prawdopodobnie było według pierwotnych planów. Sezon drugi jednak skrócono, a Hightower wrócił na trzy minuty w trzecim, by pożegnać się z serialem i głową. Zagrane zostało to po mistrzowsku, jakkolwiek pomysł, by ścięła go nigdy dotąd nikogo bezpośrednio życia niepozbawiająca Rhaenyra, znowu uznałbym za szczyt głupoty, gdyby nie tak mocna konkurencja w tym sezonie. Scenarzyści potrzebowali widać łopatologicznie pokazać nam, że droga Czarnej Królowej do Żelaznego Tronu jest krwawa. Jakbyśmy po dwudziestu odcinkach tego jeszcze nie zauważyli. Zabrakło za to symbolu nieco bardziej subtelnego, który pozostawił Martin: Rhaenyra zasiadając na tronie kaleczy się, co niezbyt dobrze wróży jej rządom.

To mi się podoba 28
To mi się nie podoba 1

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 74

  1. Nie da się tego serialu oglądać, jak ktoś nie czytał książek to kompletnie nie wie kto z kim walczy i jakie siły posiada i z czego mogą wynikać kolejne bitwy. Wejście królowej i jej małżonka do KP było tragicznie tragiczne a Alicent idzie na jakąś nagrodę dla najgłupszej osoby w całej historii Westeros, to co ona wyprawia to jest jawna kpina. Zresztą dlaczego w ogóle udało się przekonać żołnierzy żeby otworzyli bramę i zrezygnowali z obrony murów, ale nie udało się przekonać tych w korytarzach żeby nie rzucali się desperacko do beznadziejnego ataku. To ci żołnierze ze środka nie mogli ruszyć na mury i strzelać, mieliby tysiąckrotnie większe szanse. Jak można było tak popsuć najprostszy najłatwiejszy do przeniesienia jeden do jeden wątek z książki. No i jeszcze ta super mądra Alicent dała się wraz z Heleną i tak złapać. Na koniec jeszcze jedna uwaga, z góry przepraszam za te słowa, ale scenarzyści za wszelką cenę starają się udowodnić, nie wiem czemu, że baby do niczego się nie nadają, a już na pewno nie do wojny czy rządzenia, bo ciągle zmieniają zdanie, łatwo na nie wpływać i podejmują decyzję zupełnie bez jakiegokolwiek przemyślenia. Teraz Alicent nagle pewnie znów będzie się chciała mścić na swojej dawnej przyjaciółce, której jeszcze chwile wcześniej oddałaby literalnie wszystko co ma.

    To mi się podoba 14
    To mi się nie podoba 4
    1. Nie, teraz Alicent, pomimo tego, że Rhaenyra zabuła jej ojca i ją więzi, będzie dawała jej dobre rady i generalnie wciąż będą psiapsi.

      To mi się podoba 8
      To mi się nie podoba 0
    2. Ja po scenie w sali tronowej zacząłem kibicować żeby Daemon zabił żone i sam objął rządy (chociaż nie, sam fakt że zgodził się na samotne wejście do wrogiego zamku świadczy o nim równie źle.) Nie rozumiem czemu scenarzyści nie łapią jednej rzeczy, władca nawet jeżeli byłby wojownikiem z magicznymi zdolnościami mogącym pokonać 100 przeciwników nie wchodziłby sam do wrogiej twierdzy. Liczy się jeszcze prestiż. Jak to wygląda gdy Rhaenyra tylko z nim pałęta się po zamku ? Władca musi mieć obstawę dla imidżu po prostu. O mam porównanie. Dwór i obstawa stanowiły dla osoby prawnej króla jakby strój. Bez nich był nagi.

      To mi się podoba 14
      To mi się nie podoba 0
      1. Dokładnie tak i dotąd akurat Rodzie Smoka o to dbali – w poprzednich sezonach szczególnie Czerwona Twierdza była wypełniona służbą, ale też choćby na Smoczej Skale herold zwykle zapowiadał przybycie kolejnych postaci do Sali Malowanego Stołu.

        To mi się podoba 10
        To mi się nie podoba 0
    3. „Nie da się tego serialu oglądać, jak ktoś nie czytał książek to kompletnie nie wie kto z kim walczy i jakie siły posiada i z czego mogą wynikać kolejne bitwy.”

      Ja nie czytałem książek, a łapię, jaki jest rozkład sił i kto z kim walczy więc aż tak źle nie jest. Ale co do reszty komentarza się zgadzam.

      To mi się podoba 1
      To mi się nie podoba 0
  2. Koniec sezonu 2. Szkoda, że nie udało się tego zrobić tak, jak miało być, może wtedy odbiór sezonu 2 byłby nieco lepszy. Nie usuwa to oczywiście wszelkich głupot fabularnych, które już z nami zostaną do końca.

    Ogólnie mam problem z tym sezonem. Po kiepskim drugim poprzeczka jest tak nisko, że właściwie podoba mi się to co oglądam (zwłaszcza wizualnie), ale jak się potem zaczynam zastanawiać co tu się wydarzyło, to mam ochotę odjąć parę punktów, przyznanych na świeżo po obejrzeniu odcinka. Atak na Królewską Przystań jest szalenie rozczarowujący i pozbawiony emocji, bo przecież wiadomo (nawet nie czytając książki – jest jeszcze kilka odcinków przed nami i 4 sezon), że się uda. Ale udało się tylko dlatego, że tak chcieli scenarzyści. Jak bardzo waży jedna jedyna decyzja, by uznać Alicent za głównego bohatera po stronie Zielonych i dać jej tyle wymyślonych wątków…

    To mi się podoba 5
    To mi się nie podoba 0
  3. Mogliby sobie już darować kręcenie tego w ten sposób, na razie jest tak jak mawiał Tywin Madness, madness and stupidity. Pomijając już oczywiste głupoty w które scenarzyści dalej brną to jestem ciekaw jak oni wyjaśnią jakim cudem ród Blackwoodów przetrwał skoro. Wycięto Krwawego Bena – Alicent Blackwood jest chyba gdzieś w tle ale przecież ona wyjdzie za Cregana, a Willema Blackwooda ścieli w poprzednim sezonie XD.

    PS: Ponawiam pytanie o Deala i Bluetigera parafrazując gdzie jest Gondor kiedy ród smoka upada

    To mi się podoba 9
    To mi się nie podoba 2
    1. Za Kolegów wolałbym nie odpowiadać:) na razie odcinki omawiam ja, zobaczymy co będzie dalej.

      To mi się podoba 5
      To mi się nie podoba 0
  4. Ale jest jeden plus tego odcinka. Haelena i hodowanie kur, to mnie rozczuliło. Dajcie jej przeżyć i hodować kury incognito. Skoro i tak bawicie się fabułą.

    To mi się podoba 14
    To mi się nie podoba 1
    1. Jako ktoś kto kiedyś w jakimś stopniu hodował kury nie jestem pewien czy wie czego pragnie, z drugiej jednak strony skoro lubi robaki, to może faktycznie jej się to spodoba.

      To mi się podoba 7
      To mi się nie podoba 0
      1. ej ja hodowałem niewielkie stadko kur (10), i było super, ta satysfakcja z jajecznicy, no i przywiązałem się do nich, dbanie o zwierzęta było dla mnie kojące (może i dla Haeleny będzie). Ale ja też lubię robaki:D

        To mi się podoba 3
        To mi się nie podoba 0
  5. Nie oglądałem 2 sezonu, czy kiedy kolwiek było pokazane kto i kiedy wsadził Ottona do celi, a skoro siedział tam tyle czasu to Alicja nie zaczęła się przypadkiem zastanawiać gdzie jest jej ojciec??

    To mi się podoba 6
    To mi się nie podoba 0
    1. Nie zostało pokazane, natomiast jeśli dobrze pamiętam Alicent dziwiła się, że ojciec nie dotarł do Starego Miasta.

      To mi się podoba 4
      To mi się nie podoba 0
  6. Ciężko mi się zdecydować czy to jest fajne czy głupie.
    Chyba jedno i drugie. Niektóre momenty są jak z Pierścieni Władzy. Bez sensu.
    Królowa jest celowo robiona na taką idiotkę?

    To mi się podoba 6
    To mi się nie podoba 0
  7. Najlepsze było jak szedł Daemon z Rhaenyrą w zamku i pojedynczy wyskakiwali przeciwnicy zeby ich mógł zabić, jak w grze xd

    To mi się podoba 10
    To mi się nie podoba 0
    1. Maniera takiego przedstawiania walk wzięła się nie z gier, tylko z kina made in Hongkong, a potem Chin. Pamiętasz Wejście Smoka i finałową rozpierduchę? Podobnie jest w ich kinie historycznym. Każda bitwa natychmiast zamienia się w jeden wielki ciąg indywidualnych pojedynków. Kiedyś w USA i Europie filmowano to inaczej. W klasycznym filmie miecza i sandałów albo po prostu wszyscy rzuciliby się na niego razem i zatłukli, albo ich najlepszy człowiek wyzwałby go na pojedynek.

      To mi się podoba 5
      To mi się nie podoba 0
      1. A mi się to skojarzyło bardziej z taką grą typu Prince of Persia, ale tak, skojarzenie z kinem made in Hongkong jest jak najbardziej na miejscu!

        To mi się podoba 3
        To mi się nie podoba 0
  8. UWAGA MÓJ KOMENTARZ ZAWIERA SPOJLERY Z KSIĄZKI!

    Czy tylko ja się zastanawiam jakim cudem ten serial jest tak dobrze oceniany? Ja rozumiem, że konkurencję w postaci Wiedźmina od Netflixa czy Pierścieni Władzy od Amazona to ten serial wypada nieźle (a już w szczególności pod względem aktorskim czy kostiumowym) ale to wciąż nie wystarczające powody by tak go dobrze w sumie oceniać.
    Aegon i Strong – dwie kaleki urządzające sobie pieszą wycieczkę na terenie wroga zamiast skorzystać z tych koni i karawany (czy co to tam jest) jako chyba bardziej wygodniejszy środek transportu.

    Ten durny rycerz od Rhaenyry, który zamknął swoją cholerną królową wbrew jej woli w pokoju, oraz sama Rhaenyra która zamiast skazania tego durnia na śmierć się pyta, czy to przywróci do życia jej syna? NIE, ale przynajmniej pokaże że za odjebanie takich akcji są KONSEKWENCJE! A nie że pokazujesz że w sumie można z tobą robić co się chce i ch**a z tym robisz.

    Daemon, który na luzie ścina żołnierzy Zielonych, bo oczywiście że będą podchodzili do niego jeden po drugim, dając się zabijać jak imbecyle, zamiast grupowo się na niego rzucić. I oczywiście ten wspaniały moment w sali tronowej, gdzie czekają na nich grupa od Zielonych oraz wbijają tam Złote Płaszcze. Czy to koniec panowania naszej Reńki zanim w ogóle się zaczęło? A gdzie tam bo oczywiście że straż miejska jest po ich stronie o oczym nasze duo nie miało absolutnie żadnego pojęcia! Taka tam wola bogów i tyle.

    Ta druna próba gwałtu na Alicent jakby…wtf typiarzu! Autentycznie teraz zamiast antagonizować Alicent tak jak to intensywnie robili na początku serialu to teraz chcą robić jej jakiś redemption arc czy coś oraz praktycznie robią z niej cały czas ofiarę. Już nie mówiąc o tym, że przecież jak Aemond by się o tym dowiedział to typ miałby chyba śmierć w męczarniach…

    I chyba jeden z moich największych zarzutów, czyli śmierć Jacaerysa oraz sprawy Aegona Młodszego. Śmierć pierwszego Stronga była dla mnie smutnym wydarzeniem, ale taka bez dramatyzmu. W książce powodem dla którego w ogóle ruszył do Gardzieli było to, że Aegon Młodszy wpół żywy przybył do Smoczej Skały by powiedzieć że statek z jego młodszym bratem przejęła Triarchia! Jace zginął próbując ratować swojego młodszego brata co było o wiele bardziej dramatyczne niż to co dostaliśmy w serialu, w którym w sumie kij wie co się dzieje z resztą bombelków Rhaenyry. Jak to wyjaśnią, kiedy pokażą dramatyczną ucieczkę Aegona Młodszego do domu?!

    Przepraszam za mój długi rant, ale musiałam to z siebie wyrzucić, miłego dnia.

    To mi się podoba 14
    To mi się nie podoba 0
    1. Sprawa Aegona III w kontekście dalszych losów postaci i sytuacji po Tańcu Smoków jest w tym serialu nie do wybaczenia. Aczkolwiek twórcy mogą mieć na to (wiadomo co) bo przecież nie będą kręcić dalszych losów Targaryenów.

      To mi się podoba 5
      To mi się nie podoba 0
  9. Ja generalnie jestem w stanie dużo głupot wybaczyć, jeśli całość jest dobrze zaprezentowana i idzie z grubsza wytyczną oryginałem ścieżką.
    Wycięcie Nettles? Nie jestem radykałem, spoko. Pod niekórymi względami nawet ciekawa zmiana.
    Zamknięcie królowej w pokoju? No głupie, ale ośmiesza gwardzistę, postać trzecioplanową przy czym pewnie ma podkreślać szlachetność i miłość do matki Jacaerysa etc. etc.
    Friendly-fire-sheapstealer? No głupie, ale może potrzeba dla dzisiejszej publiki postaci zagubionej nastolatki chcącej udowodnić swoją wielkość.

    Ale na R’hllora, doprowadzanie Daemona to roli bezmózga wjeżdżającego solo bez żadnego planu do twierdzy wroga to jest nie tylko zniszczenie jednej z najciekawszych postaci uniwersów, ale również i genialnego castingu. Przyznam, że na początku Mateusz Szmyt wydawał mi się… taki sobie do tej roli, ale sprawdził się genialnie. A teraz wychodzi na szczęśliwego gamonia.
    Nie o taki serial nic nie robiłem.

    To mi się podoba 6
    To mi się nie podoba 0
    1. Wycięcie Nettles, choć mi się nie podoba, też jakoś jestem w stanie zrozumieć. Zamknięcia w sypialni już nie, a akcja z Owcokradem nie wiem do czego ma prowadzić – pod tym względem jestem staromodny: jeśli coś pokazujesz w odcinku pierwszym powinno mieć wpływ na odcinek ostatni. Całkiem możliwe rzecz jasna, że będzie zresztą mieć, ale czy będzie on sensowny? Zobaczymy za kilka tygodni.

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 0
      1. Historia z Nettles znakomicie pokazuje, że z tego serialu jest jeden wielki bałagan. Wycinają ciekawą ciemnoskórą postać z książki, żeby w jej miejsce dać postać, która w książce ciemnoskóra nie była. Bo jest dla mnie teraz oczywiste, że Daemon i Rhaena odegrają smutną historię Daemona i Nettles z książki. Tyle, że zamiast podopiecznej mamy córkę. Po co?

        To mi się podoba 5
        To mi się nie podoba 1
      2. Tutaj ewidentnie twórcy chcą doprowadzić do konfliktu między Daemonem a Rhaenyrą podobnie jak to było w książce. Tylko zamiast urojonej (albo nie) miłości męża do Nettles, będzie prawdziwa miłość męża do córki. I to byłby fantastyczny pomysł (choć zostawienie Nettles też byłoby OK), gdyby nie jeden problem – serial nie pokazał szczególnej więzi między Daemonem a jego córkami. Więc ciężko będzie uwierzyć, jeśli Daemon porzuci sprawę Rhaenyry dla Rhaeny. No chyba, że głónym powodem będzie szaleństwo Daener… Rhaenyry.

        To mi się podoba 6
        To mi się nie podoba 0
  10. „Już wiem, czemu Alyn nie ma przyjaciół: najwyraźniej każdego zanudza opowieściami o ciężkim żywocie bękarta. Świetnie dogadałby się z Jonem Snowem.”
    No raczej nie bardzo. Akcja serialu rozgrywa się ok 130 lat po podboju, a Jon żyje gdy od podboju minęło 300 lat. Niby w jaki sposób tych dwóch miałoby się spotkać i rozmawiać o ciężkim życiu bękarta?

    To mi się podoba 2
    To mi się nie podoba 16
          1. patrząc na ilość fabularnych głupot w uniwersum jakie tworzą scenarzyści, to wcale nie zdziwiłby mnie spinoff pt. „bekarty wojny” i w roli glownej Jon Snow, Alyn i Gendry

            To mi się podoba 3
            To mi się nie podoba 0
            1. No akurat po scenarzystach patrząc to tam jeszcze by Bloodravena, Bittersilla i Orysa czy tam Ormunda Baratheona wrzucili (Tego co przejął Koniec burzy w imie Aegona zdobywcy)

              To mi się podoba 2
              To mi się nie podoba 0
              1. obawiam się ze scenarzyści tych postaci nie kojarzą nawet jesli były wspomniane w poprzednich odcinkach…

                To mi się podoba 2
                To mi się nie podoba 0
  11. Macie rację, ze to bałagan wielki.
    Choć osobiście uważam, że niektóre zmiany same w sobie nie są złe, ale od pewnego momentu scenarzyści zrobili już przez nie zbyt wielki bałagan.

    Motyw przyjaźni czy przepowidni, według mnie to nie były złe pomysły. Ale już jakieś wplątywanie wymuszonych gwałtów, solo rajdów przez zamki czy zapominanie o waznych postaciach. To rodzi problemy. Gdzie są Aegon, Viserys i Joffrey?

    W ogóle ta główna scenarzystka od 2 sezonu na siłę próbuje wzmacniać kobiecie postaci i to widać i to psuje trochę oglądanie. Miotanie się Alicent, Szary Robak, Rhaenyra wiecznie rozpłakana. No kiepsko to wygląda.
    Ale sam serial wciąż ma potencjał, tylko chyba oni nie są w stanie zrobić czegoś na miarę 1 sezonu.
    Postacie drugoplanowe są dla nas kompletnie obce.

    To chyba jakiś sposób robienia seriali teraz. Podobny problem widziałem w 2 sezonie Pierścienie Władzy, gdzie po prostu świat poza bohaterami wygląda jak gra komputerowa z postaciami NPC.

    To mi się podoba 5
    To mi się nie podoba 0
    1. Dla mnie motyw przepowiedni jest głupi. Nie wiem, po Martin się w to bawił.

      Ba, jak ja mam wierzyć, że Aegon to widział i potem postanowił – nic nie robię z Północą. Niech sobie sami rządzą nadal. Żadnych reform, umocnienia nocnej straży. A może warto było powiedzieć Torhenowi, wiesz… ja miałem wizję, że będziesz mieć zombiaki pod bokiem, może też zadbaj o edukację swoich dzieci ?

      To mi się podoba 7
      To mi się nie podoba 0
      1. Przecież to nie Martin to wymyślił. Wystarczy spojrzeć, jak głupi to pomysł, żeby od razu domyślić się, że nie pochodzi z książki, tylko z pustego łba tych telewizyjnych grafomanów. :/

        To mi się podoba 7
        To mi się nie podoba 0
        1. Showrunner twierdził, że to od Martina. Ale może masz rację, że może Martin mówił im tylko coś ogólnego, że była jakaś przepowiednia- bo Rhaegar w końcu coś w tych księgach wyczytał, a oni poszli w głupią interpretację, że naglę Targaryenowie siedzą na bombie i nic nie robią. Bo nic nie robili z Północą.

          To mi się podoba 5
          To mi się nie podoba 0
          1. Nie ma się co przywiązywać ani do tego co mówią showrunnerzy, ani do tego co mówi w kontekście serialu sam Martin. Tak samo przez długi czas krył scenariuszowe bzdury dedeków. Obowiązuje go kontrakt i nie może wprost powiedzieć „że te durnie wymyśliły sobie jakąś bzdurę”. Gdyby to był naprawdę jego pomysł to MUSIAŁBY się pojawić w OiK. Musiałby. Dobrą wskazówką jest ten nóż, który u Martina był tylko narzędziem zbrodni, a u dedeków i tutaj nabiera nagle jakiejś magicznej roli. Podejrzewam, że chcieli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony tą głupią komedią omyłek z umierającym Viserysem trochę wybielić Alicent (może już mieli w głowie plany jej dalszej współpracy z Rhaenyrą) oraz „pośmiertnie” nadać trochę sensu swoim głupim pomysłom z Gry o Tron.

            To mi się podoba 9
            To mi się nie podoba 0
    2. Motyw przyjaźni wymusił kolejne zmiany, choć pewnie dałoby się go jakoś sensownie ograć, gdyby za scenariusz odpowiadał ktoś mnie ambitny, za to bardziej utalentowany. Ale przepowiednia to po prostu wpadka warsztatowa i fabularny kamień u szyi. Nie da się tego sensownie sprzedać bez brnięcia w idiotyzmy.

      Biały Robak. Szary to mężczyzna (przynajmniej nominalnie). 😉

      To mi się podoba 3
      To mi się nie podoba 0
      1. Dla mnie motyw przyjaźni był zły od początku.

        To miał być motyw macochy i pasierbicy, a nie, że to kobiety dobrze chciały i to mężczyźni doprowadzili do wszystkiego. Książkowa Alicent to spłonęłaby ze wstydu, za serialową Alicent.

        To mi się podoba 6
        To mi się nie podoba 1
        1. Owszem, był zły, nie zaprzeczam. Ale dobry scenarzysta dałby radę go jeszcze uratować. Z motywem przepowiedni nie da się nic zrobić. Kolejny serial wyrzucony w błoto, jeżeli chodzi o budowę uniwersum.

          To mi się podoba 2
          To mi się nie podoba 2
      2. Moim zdaniem oba motywy niezłe, ale potem już kiepsko to poprowadzili. Za bardzo wszedł feminizm Pani scenarzystki, która za wszelką cenę chciało ośmieszyć tez Deamona. Sama się przyznała, że go nienawidzi.
        Dla mnie to jest problemem, nie sam motyw.
        Dlatego teraz widzimy głupoty z jakimiś ganianiem po murach czy gwałtem.

        Przepowiednia ma dla mnie sens, tak jak szukanie jakichś tajemnych księg. Niestety chyba też to popsuli, sprowadzając do Daenerys.

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
        1. Szukanie tajemnych ksiąg ma sens np. w kontekście Rhaegara, o którym od zawsze było wiadomo, że czegoś szukał, czy nawet Daemona w kontekście władzy nad smokami. Ale nie ma żadnego sensu wtrynienie teraz plot-twista, że Aegon podbił 7 Królestw, bo miał wizję nadejścia Innych. To po pierwsze charakterologicznie nie pasuje do Aegona, jakiego znamy, a o którym wiemy, że miał kompletnie wyje…ne na takie sprawy. Po drugie, podbił i co? I zapomniał? Aegon nigdy nawet nie był na Północy, nie mówiąc o przedsięwzięciu tam jakichś kroków zabezpieczających (podobnie zresztą wszyscy kolejni królowie targaryeńscy). Interesowało go Dorne, nie Północ. Jeżeli Martin też w to pójdzie, będę się po prostu czuł oszukany. Jak po zmartwychwstaniu Imperatora w SW.

          To mi się podoba 6
          To mi się nie podoba 0
          1. Ale północy nie musiał akurat ostrzegać. Był Mur, była nocna straż po to stworzona.
            Przepowiednie mogły być, sny też. Ale czy akurat one spowodowały podbój to faktycznie trochę przesadzone.

            To mi się podoba 3
            To mi się nie podoba 0
            1. Ale Mur i Nocna Straż były też i przed Podbojem. 🙂 Po cholerę więc ten Podbój, skoro w jego następstwie nie zrobiono dosłownie nic (wyjąwszy przekazanie Straży pół wieku później Nowego Daru za namową królowej Alysanne)? O tym w jaki sposób ta przepowiednia miałaby zostać przekazywana dalej nie wspominając, bo to po prostu brak znajomości materiału źródłowego ze strony tfurcuf serialu. Tego nie da się obronić.

              To mi się podoba 6
              To mi się nie podoba 1
              1. Zgadzam się z Iluvatarem, oba motowy same w sobie były niezłe, psiapsi Alicji i Rheanyry dobrze mi się oglądało w 1 sezonie. Inna sprawa że nie przeczytałem wtedy ognia i krwi inie wiedziałem że książkowa Alicja to zupełnia inna osoba chyba pod każdym względem. A co do przepowiedni Aegona, moim zdaniem zdobywca przy podboju zachowuje się trochę jak Rhaegar, niby walczy ale z obowiązku, chce podbić westeros ale nie wyjawia dlaczego. W mkim headcanonie popchnęła go przepowiednia, ale rzeczywiście brak zainteresowania magią północy jest w tym kontekście idiotyczny. Znając targów pewnie znowu źle zinterpretowali

                To mi się podoba 2
                To mi się nie podoba 0
              2. Zwłaszcza, że Aegon żył jeszcze przeszło 30 lat po Podboju. Cóż, mnie te nowinki fabularne się nie podobają, szczególnie ta o przepowiedni (na dodatek boję się konsekwencji w przyszłości, gdy np. zechcą zrobić serial o Aegonie). Ale jeżeli komuś podeszły, to tylko pozazdrościć. Na pewno pomaga to w oglądaniu serialu. 🙂

                To mi się podoba 3
                To mi się nie podoba 0
  12. Najbardziej chce mi sie śmiać,że zgodnie już z owczesna (początek pierwszego sezonu) moda na wybielanie kobiet a atakowanie zgniły mężczyzn scenarzysci sami zabrneli w ślepy zaulek. Mieli pokazać,że to tylko ci krwiozerczy i relatywnie zwykle dość głupi mezczyzni sprowokowali wojnę, której chciały zapobiec dobre kobiety (zupełnie wycinając faktyczne i zgodne z realiami quasi średniowiecza informacjami z ksiazki) ,a wyszło na to,że każda kolejna głupia d3cyzja i alimenty i rhaenyra nie nadawały sie do rządzenia. Czyli tak naprawdę kobiety zostały w ten sposób obrażone. Choć z drugiej strony w pewien sposób potwierdzili,ze książkowe też sie do tego nie nadawały,zwłaszcza rhaenyra, ale nie wynikało to z ich płci, tylko charakteru i podejmowanych decyzji. Alyssanne jakby wstała z grobu na pewno rozga nauczyłaby i mezczyzn i kobiety jak rządzić.

    To mi się podoba 6
    To mi się nie podoba 2
    1. Tylko Alysanne nie była królową panującą, tylko małżonką króla. Musiała robić to, co kazał jej mąż.

      Zabawne, wszyscy chwalą Martina za bohaterki kobiece, a wychodzi na to, że nie ma ani jednej dobrej bohaterki-władczyni. Cersei, szkoda gadać. Daenerys, jeszcze bardziej.

      Nie mówię o postaciach typu niezależna lady na włościach, ale królowa – nie ważne czy regentka czy panująca. Bo współmałżonka nie ma takiej władzy jak regentka/ panująca.

      Swoją drogą czytałam fanfica, gdzie fan odrodził się jako Joffrey i ograł Cersei. Poszedł na turniej namiestnika i wykazał się dobrą walką, a Robert pasował go na rycerza. Czyli kiedy Cersei morduje króla – bo w tym fanficu nie było polowania, ale zwykłe otrucie. To kiedy Joffrey chce ją wysłać do Casterly Rock, ona krzyczy, że jest regentką. On patrzy na nią i mówi, że jest pasowanym rycerzem. Zaś rycerz to dorosły mężczyzna. Czyli jest królem w pełnym słowa tego znaczeniu.

      To mi się podoba 3
      To mi się nie podoba 0
      1. To gdybyśmy szukali historycznych władczyń to można chyba wskazać Nymerię albo Merię Martell, o których może dużo nie wiemy, ale z pewnością wykazały się sporą sprawczością i raczej nie dawały sobie w kaszę dmuchać.

        To mi się podoba 9
        To mi się nie podoba 0
        1. No tak, ale znowu to nie jest kobieta,
          którą znamy. To historia. Tak samo jak Bran Budowniczy, Torhen Stark czy Lann Sprytny.

          Po prostu chcę zaznaczyć, że George wcale nie jest taki feministyczny jak się go maluje. Zwłaszcza, że doprowadził, że Catelyn Stark robi wszystkie złe ruchy na planszy. I jeszcze gadał, że ona jest wzorowana na Eleonorze Akwitańskiej! No przecież prawdziwa Eleonora byłaby zniesmaczona Catelyn! Można było napisać upadek Starków bez robienia z Catelyn winnej.

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 0
      2. Tu nie chodzi o to, czy Martin jest nastawiony prokobieco czy nie, lecz po prostu stara się oddać względnie realia tamtych czasów, gdy kobiet – władczyć było relatywnie niewiele, z uwagi na zasady dziedziczenia. Często tez kobiety będące małżonkami króla miały dużą władzę lub co najmniej wpływ na króla, przez co można by rzec, że sprawowały w jakiejś części ten trud, raz lepiej raz gorzej. Daenerys nie jest taka tragiczna, po prostu nie ma zupełnie doświadczenia i ba, struktur które by ją wspomagały, ale jest to jeden z nielicznych władców, który przynajmniej w założeniach stara się myśleć o poddanych, a nie o własnych przywilejach. Rhaenyra i Alicent myślały tylko o sobie i własnych członkach rodzin.

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
        1. Ale przecież nie chodzi mi o to, że Martin źle oddaje realia. Chociaż to wymyślone realia bo to nie jest prawdziwe średniowiecze. Ale jak już ma kobietę u władzy to wychodzi z tego, że lepiej jednak trzymać ją w domu, niż na tronie.

          Przecież Cersei można było napisać, nie jako pustogłową idiotkę, ale okrutną kobietę, co jednak zna się na władzy. A jej błędy wynikają z okrucieństwa, a nie z braku pomyślunku jak dawać broń wróblom. Albo Daenerys. Miota się i nie wie, czy robić rewolucję w Essos czy płynąć do Westeros. Można było napisać, że Daenerys buduje własne państwo w Essos i dopiero później zrobi kampanię przeciwko Westeros. Że ma jakiś plan!

          To mi się podoba 1
          To mi się nie podoba 0
          1. Ale tak na prawdę u Martina nikt nie nadaje się na władcę z perspektywy prawdziwej historii. Ned Stark, który odrzuca stosowanie szpiegostwa, i nie chce porwać dzieci z łóżek bo uważa że to okrutne. Jednocześnie nie ma nic przeciwko pokazywaniu 8 latkowi ścianania ludzi. Tywin nadmiernie okrutny nikt by mu nie zaufał zwłaszcza po sprawie z Elią. Robert tylko pije, Joeffrey wiadomo. Stannis wszystkich zniechęcał do siebie poza wąską grupą. Może Tyrellowie byliby spoko ale o nich stosunkowo mało wiemy.

            To mi się podoba 2
            To mi się nie podoba 0
            1. Ned jak najbardziej (podobnie jak Robb) to mógłby być dobry władca… Ale w kontekście. Są czasy i miejsca, gdzie nie ma potrzeby być okrutnym. Ba, gdyby nie wpełzł z zewnątrz do KP, to być może by i tam sobie poradził. Wystarczyło nie ufać Petyrowi…

              Tywina, nawet po sprawie z Elią, większość królestwa poważała. Stannis jakoś dał radę utrzymywać wierność u niektórych ludzi – też w pewnych realiach historycznych w naszym świecie byłby dobrym wladcą. Mamy Manderly’ego, Starego Mormonta, Jaehaerysa I mordercę sądowego (ale według martinowskich opisów sprawiedliwego)… Trochę takich ludzi się przewinęło. Nie ideałów, bo tych nie ma. Ba, nawet ten Renly pasuje!

              A co do historii, może Historia pokazuje, że może i Ci zawyżajacy standardy kończyli często z nożem w plecach, ale Ci zaniżający niemal zawsze albo sami ginęli karani za swe okrucieńsywo, albo mściło się ono na ich następcy.

              To mi się podoba 1
              To mi się nie podoba 0
              1. Prawda, na dłuższą metę po prostu opłaca się być dobrym. Inaczej świat już dawno pochłonąłby chaos. Jak to mówił Yoda o ciemnej stronie? Szybsza, łatwiejsza, ale NIE SILNIEJSZA?

                To mi się podoba 1
                To mi się nie podoba 0
              2. Ned to stracił głowę bo uwierzył żonie. A powinien myśleć jak mężczyzna. Czy były rywal do ręki jego ukochanej, naprawdę miałby taki stosunek do niego?

                A nie usunąć go i pocieszyć wdowę ? Przecież tam nie ma chrześcijaństwa i kultury cnoty.

                To mi się podoba 1
                To mi się nie podoba 0
                1. Rywal jego brata, poza tym od wydarzeń minęło 15 lat. To wystarczająco dużo, aby takie rzeczy mogły nie mieć znaczenia. Lecz dla Neda powinno być bardziej zastanawiające, czemu ten jeszcze jest kawalerem zamiast już mieć jakąś żonę – zamiast tego jest właścicielem luksusowych burdeli; poza tym jakim (rzeczywiście) cudem zyskał tak wielką przychylność Jona Arryna.

                  To mi się podoba 1
                  To mi się nie podoba 0
        2. Zgodzę się, że błędy Daenerys wynikają przede wszystkim z braku doświadczenia. Ona w życiu niczym nie rządziła, nawet samą sobą. Robi więc to, co wyobraża sobie, że będzie dobre. Zaufania do doradców też nikt jej nie nauczył. Ani obiektywnej ich oceny, ocenia więc znowu na podstawie własnego braku doświadczenia. Daario jest przystojny, więc na pewno będzie dobry. 🙂

          A Rhaenyra byłaby dobrą królową na czas pokoju. Gdyby jej pozwolono nią zostać, gdyby nie obskoczyły jej szakale. Jest jak jej ojciec. U wszystkich zakłada dobrą wolę. Nie potrafi prowadzić wojen, nie potrafi bronić się przed złymi ludźmi, również tymi w swoim otoczeniu.

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 1
          1. Ale przecież ja nie zarzucam Daenerys, że nie umie w ocenę doradców czy ocenienia Dario. Mówię, że ona przegrywa już na poziomie strategicznym. Bo nie wie co ma robić.

            A Rheynyra to przegrała bycie królową w momencie narodzin Aegona. Wiadomo było, że lordowie będą woleli syna. Jej własny ojciec został królem, dlatego. Ona miałaby szansę, gdyby nie było męskiego dziedzica. Przecież Jadwiga u nas została królem, bo Ludwik miał tylko córki.

            To mi się podoba 2
            To mi się nie podoba 0
          2. Nie do końca mogę się zgodzić, że Rhaenyra byłaby dobrą królową, a przynajmniej mamy ku temu za mało informacji, jak chociażby co do tego, czy nauczyła się czegoś od ojca podczas zarządzania królestwem, gdy zabierał ją na rady etc. Przede wszystkim wskazuje na to nazwijmy to „nierozgarnięcie” emocjonalne w zakresie partnerów. Choć ze względu na różne zapiski nie do końca wiadomo co się wydarzyło, moim zdaniem można przyjąć, że to Rhaenyra próbowała uwieść Cristona Cola, czemu ten się opierał, a poniewczasie wyznał jej miłość, która jakby nie patrzeć słusznie została wzgardzona. Inaczej trochę trudno wytłumaczyć taką nienawiść, jaką zaczął do niej Gwardzista żywić. Jednocześnie pozwoliła sobie na „samowolkę” w zakresie wyboru pierwszego partnera w osobie Harwyna Stronga (myślę, że tu wątpliwości raczej nikt nie powinien mieć), przez co zaryzykowała bardzo dużo, de facto tron. Ktoś taki, kierujący się głównie emocjami, nie rozumem, miałby dobrze rządzić? Tak, wiem w jakim była wieku oraz jakie okoliczności temu towarzyszyły, ale porównać to z Jaeherysem czy Alyssanne. Mało tego, potężna sprzeczka w zakresie poślubienia Laenora Velaryona i jej reakcja – niezależnie od tego, czy splunęła królowi w twarz czy się ukorzyła – nie świadczy o niej dobrze. Zresztą tymi emocjami kierowała się przez resztę życia. Na domiar wszystkiego, uważała władzę za swoje prawo i przywilej, a nie odpowiedzialność, na co wpływ miała w dużej mierze fatalna decyzja Viserysa o wymuszeniu zaakceptowania jej jako następczyni tronu. Wiem, że masz inny pogląd na ten temat, ale wyjaśnię, dlaczego tak uważam. Jaeherys stanął przed tym samym problemem (w pewnej mierze), więc co zrobił? Zwołał ogólne zgromadzenie, które zdecydowało o tym, o czym wiedział, że ze względu na stabilność państwa sam nie może decydować. A co zrobił Viserys? Wymusił tak naprawdę zgodę lordów na swoją wizję władzy. Stało za nim niewątpliwie trochę to, że nie było wtedy męskiego potomka z jego krwi (bezpośrednio), a nikt nie chciał Daemona, ale można było zrobić to trochę inaczej. Nawet Stalin pewnych rzeczy nie mógł wymusić bez zgody współpracowników, więc taka decyzja musiała skończyć się tragicznie, całkiem możliwe, że nawet, gdyby Viserys nie wziął ponownie ślubu.

            To mi się podoba 6
            To mi się nie podoba 1
            1. Tylko Viserys sam sobie strzelił w kolano następnym ślubem.

              Gdyby nie miał syna, to lordowie musieliby poprzeć córkę króla bo nie chcieliby jego brata na tronie. Ale jak już mamy męskiego dziedzica…

              On sam podkopał pozycje Rhaenyry poprzez kolejny ślub! Nie było mowy, że Rhaenyra zostałaby królową. Nawet zakładając, że Viserys umiera wcześniej, kiedy dzieci Alicent są niepełnoletnie to władza Królowej Rhaenyry trwałaby te kilka lat, a potem dostałaby trucizny do kielicha! Wtedy Aegon obejmuje tron.

              Gdybym ja była Rhaenyrą to nie próbowałabym walczyć o coś, co mój własny ojciec wytrącił mi z ręki!

              To mi się podoba 2
              To mi się nie podoba 0
              1. Myślę, że i tak, nawet jakby Viserys nie miał męskich potomków, jeżeli w Królestwie zaczęłoby się źle dziać, to pojawiłaby się silna opozycja próbująca jakiegoś męskiego Targaryena na tron wyprowadzić. Czy skutecznie to inna niższość. Warto zaznaczyć przy tym, że u Martina zwykle w rodzinie najbliższej nie są do siebie zbyt negatywnie usposobieni, a w naszej historii regularnie ojciec i syn próbowali ze sobą walczyć.

                To mi się podoba 3
                To mi się nie podoba 0
                1. Ale kto? Daemon był diabłem z pudełka i nie miał dzieci z Rheą Royce. Lordowie by go nie chcieli. Velaryonowie mieli prawa poprzez Rhaenys, ale byli dalej, a poza tym kto miałby tam bruździć ? Laenor? Bo w tej wersji zakładam, że Rhaenyra nie poślubiłaby go.

                  Mówię, gdyby nie drugie małżeństwo Viserysa to jego córka miałaby ten tron.

                  To mi się podoba 6
                  To mi się nie podoba 0
            2. @ManiekPRL @Sigyn
              Powiedzmy sobie szczerze. Ten rzekomy wielki opór przed rządami kobiety to kolejny wymysł serialu, żeby odhaczyć tematy feministyczne. W książce niczego takiego nie mamy. Pominąwszy może Borrosa Baratheona, który powszechnie jest uznawany za prostaka i tępaka. W Dolinie rządzi kobieta, w Reach i jeszcze w paru pomniejszych miejscach też. Westeros to nie Bliski Wschód. Jedyny prawdziwy problem z rządami Rhaenyry mieli Hightowerowie. Wiemy dlaczego. Zresztą co tu dużo gadać. Wiadomo kto wygrał tę wojnę. Gdyby był tak powszechny opór przed rządami królowej nikt by nie poparł Rhaenyry. Tymczasem poza bezpośrednio zainteresowanymi Hightowerami, obrażonymi Lannisterami, przygłupim Borrosem i paroma drobniejszymi zdrajcami nikt nie poparł Zielonych. Gdyby Rhaenyra lepiej prowadziła tę wojnę i nie dała się głupio zabić, to byłaby tą królową. Wystarczyło chwilę poczekać. To chyba o czymś mówi?

              To mi się podoba 7
              To mi się nie podoba 1
            3. @ManiekPRL
              Jedyne co można naprawdę zarzucić Rhaenyrze to owe „nierozgarnięcie emocjonalne” (choć próbę uwiedzenia Cole’a można raczej włożyć między bajki i rozbuchaną wyobraźnię Grzyba). Jednak dokładnie to samo można zarzucić Jaehaerysowi I, który uparł się poślubić Alysanne, mimo iż groziło to niemal pewnym wybuchem kolejnej rebelii. A wszyscy wspominają go jako wspaniałego króla. Moim zdaniem, gdyby Rhaenyrze pozwolono realizować to, co przewidział dla niej ojciec i ją by tak wspominano. Wyciągano jej życie prywatne, żeby obrzydzić ją jako królową.

              To mi się podoba 3
              To mi się nie podoba 0
  13. Rhaena, nikt mnie tak nie irytuje jak ona. No Alyn i to jego gadanie, ale miże już się skończy. Scenarzyści idą na dramrurgię gdzie Daemon będzie musiał wybrać, żona a zarazem królowa i matka jego dzieci czy córka. A że to książe łotrzyk to co nie wybierze będzie złe. Scena z próbą gwałtu? Jaki to miało sens? Alicja wogóle jest poprowadzona strasznie, tu spiskuje, lekką ręką wydaje wyrok na swoich synów, zdradza ich i oddaje władzę i miasto czarnym a sama nie umie sobie zorganizować drogi ucieczki? Czego się boi? Skoro ona swoją część umowy wypełniła? Można się wiele czepiać, jest bez ładu i składu, jednak jak jest do ogladania to oglądam. Dowiedzieliśmy się że królewski namiestnik jest też artystą, pewnie usłyszał o pomyśle dopłat dla artystów nad Wisłą, bo zabawy ze smokami to niepewny kawałek chleba 😉. Mam też wrażenie że podróż Larysa i Aegona zacznie żyć swoim życiem i tak odkryjemy co było inspiracją dla przygód Pat i Mat.

    To mi się podoba 4
    To mi się nie podoba 0
  14. Zaczynając od pozytywów – nie chcąc zapeszyć, widać że sezon 3 dostał budżet, którego brakowało sezonowi 2. Smok smoka smokiem pogania, w niemal każdej scenie. Drugi odcinek z rzędu, na którym widz ma szansę nie usnąć, nie tylko ze względu na wspomniane gady. Oczywiście wynika to z nawarstwienia się wątków, które powinny dostać swój payoff już w poprzednim sezonie. Jeśli nie dało się zmieścić obu odcinków w poprzednim sezonie, to wystarczyło chociaż wcisnąć ten poprzedni. Drugi odcinek byłby doskonałym otwarciem, a poprzedni finałem drugiego sezonu. Ciekawe, czy nie odbyło się to kosztem reszty odcinków sezonu, zobaczymy.
    Idąc dalej, doskonały Matt Smith, po prostu urodzony Daemon. Na plus w tym odcinku Emma D’Arcy, mimo że fanem jej wersji tej postaci na pewno nie jestem. O ile podmianka młodej Alicent na starszą wyszła dosyć naturalnie, to po prostu nie jestem traktować nowej i starej Rhaenyry jako tej samej osoby. Dwa różne charaktery, zupełnie inne zachowanie. Oczywiście dużą rolę ma w tym pewnie fakt że jest postacią bierną, zwyczajnie słabo pisaną. Niemniej w tym odcinku dużo dobrego aktorstwa.
    Jeśli chodzi o negatywy, praprzyczyną większości bzdur fabularnych ziarno zasiane jeszcze w 1 sezonie, czyli cała ta przyjaźń i rówieśnictwo Alicent i Rhaenyry, wszystko to co było tego konsekwencją, te tajemne pertraktacje, istny nonsens. Przy Cersei w GoT, HBO odpięło wrotki i była jakąś karykaturą postaci, villainem z komiksu. Przy Alicent, królowej w wielu względach podobnej, twórcy idą w stronę przeciwną. Niewiarygodne motywacje, ciągłe zmiany zdania. Widziała że za życia Viserys stał za Rhaenyrą przy każdej okazji, a jakieś mamrotanie starca w agonii przekonało ją, że w ostatniej chwili zmienił zdanie. Dopóki wyglądało to na wygodną wymówkę dla koronowania Aegona, nie ma problemu. Ale w chwili gdy pod wpływem jakichś bzdur zasłyszanych od dawnej przyjaciółki zmienia zdanie o 180 stopni, odwraca się od własnych dzieci i de facto skazuje je na śmierć. A no i jeszcze dlatego, że smutni starzy panowie w radzie nie chcieli jej słuchać. A i dodajmy, że Aegon nie sprawuje władzy już od pewnego czasu. Naprawdę nikt nie uwolnił ser Otto z lochu? Aemond i Alicent nie wiedzieli że jest w lochu? Cyrk. No i oczywiście, jak już ktoś tu wcześniej wspomniał, chyba największym grzechem całego serialu jest to, że zarysowanie sytuacji nazwijmy to geopolitycznej w Westeros całkowicie leży. Ktoś nieznający książek nie wie kto jest gdzie, z kim walczy, jak ta wojna w ogóle przebiega. Jedynym co nas interesuje to kto aktualnie jest w Królewskiej Przystani i Harrenhal.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
  15. Mocny odcinek ze względu na mocny początek i końcówkę, ale pomiędzy nimi było już sporo głupot…
    Najpierw pozytywy – nie jestem fanem aktorstwa Emmy D’Arcy, ale muszę przyznać, że świetnie odegrała zrozpaczoną matkę opłakującą syna, ta scena naprawdę chwytała za serce.
    Końcówka ze ścięciem Otto Hightowera i przybywającą chwilę później Alicent, która ujrzała ciało ojca, a następnie wymiana spojrzeń pomiędzy nią a Rhaenyrą, też były mocne.
    No i ładne ujęcia wraków okrętów w Gardzieli, smoków latających nad stolicą czy atakujących Harrenhall – nie ma się do czego przyczepić.

    Ale już te niektóre fabularne głupoty raziły po oczach:
    – Rhaenyra i Daemon wchodzący tylko we dwójkę do Czerwonej Twierdzy, bez żadnej obstawy… Przecież to było tak absurdalne, że szkoda gadać. Ten „plan” wypalił tylko dzięki fartowi, że akurat trafili na lojalnego wobec Daemona dowódcę Złotych Płaszczy, ale jednocześnie cała ta scena zrobiła z królowej i jej męża kretynów, którzy liczą, że wroga wobec nich wcześniej Alicent faktycznie postanowiła zawrzeć pokój nawet za cenę dwóch synów i oddać dobrowolnie stolicę, a Rhaenyra i Daemon nie mieli nawet planu B na wypadek, gdyby to była jednak pułapka…
    – Daemon wycinający w pojedynkę wrogów, którzy rzucali się na niego po kolei, zamiast wszyscy naraz
    – podobna sytuacja z Aemondem, który zdobył Harrenhall w pojedynkę… Rozumiem, że miał smoka, który spalił część garnizonu, ale naprawdę nie było w całym zamku ani jednego łucznika czy kusznika, który po prostu zastrzeliłby Aemonda, gdy ten przebijał się przez zamek? Podobnie dziwne jest, że kasztelan też nie miał żadnej zbrojnej obstawy i tylko sam siedział sobie z synami… Dobre chociaż to, że Aemond został przez jednego z nich zaskoczony i jest ranny, ale znając życie pomoże mu tamta wiedźma i się z tego wyliże
    – Alicent oddająca stolicę i życie dwóch synów, a jednocześnie niepotrafiąca zorganizować ucieczki swojej i córki. Skoro już tyle oddała to powinna wcześniej zadbać o to, żeby ona i Helena miały pewną drogę ewakuacji i powinna to wcześniej dograć z Rhaenyrą, a nie tak losowo uciekać licząc na czysty fart…
    – Helena marząca o tym, żeby hodować kury 😀 Wątpię, żeby to był wymysł Martina, zapewne to inwencja scenarzystów, ale niezbyt mądra
    – starszy nad prawami próbujący zgwałcić królową w jej komnatach – no bardzo mądre, nie ma co.
    – Otto Hightower czyli dziadek monarchy przetrzymywany w lochach stolicy przez starszego nad szeptaczami, a potem przez jego sługę, bez wiedzy rodziny panującej – kompletnie nieprawdopodobne. Swoją drogą trochę mi szkoda Otto, bo był ciekawą postacią i miałem nadzieję, że skoro po dłuższym czasie go wyciągnięto z powrotem na światło dzienne to nie po to, żeby od razu go zabito. Szkoda.
    – cudowne ocalenie Corlysa. Ok, może dla fabuły to będzie ciekawsze, ale gość wpadł do morza w pełnej zbroi i raczej mało prawdopodobne, że by przeżył. A tu ot tak leżał sobie na brzegu wyrzucony przez morze i nic mu nie było. Przyznam, że sam się nabrałem na jego „śmierć” w poprzednim odcinku, ale zakładałem najbardziej logiczne rozwiązanie, a tu się okazało, że Corlys dostał plot armor. Tak samo zresztą jak Daemon i Aemond.

    Jestem oczywiście ciekaw, co będzie dalej, bo książek nie czytałem i nie znam dalszej fabuły, ale te scenariuszowe bezsensowności trochę zaczynają irytować…

    A, no i zgadzam się z opiniami powyżej, że wplecenie do tej historii przepowiedni o zagrożeniu ze strony Innych dużo bardziej jej szkodzi niż pomaga i jest to kolejny nietrafiony wymysł scenarzystów (bo nie wierzę, że sam Martin by na to wpadł).

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
    1. I słusznie, że nie wierzysz. 🙂 Choć akurat zajęcie KP w książce nastąpiło dość spokojnie. Stoczono kilka potyczek, ale to wszystko. Jednak smoków było więcej, Złote Płaszcze otworzyły bramy przed wojskami Czarnych i spacyfikowały Hightowerów, a Rhaenyra wylądowała dopiero, gdy Daemon uznał, że jest już bezpiecznie. To co widzimy w serialu to taka bieda-wersja książki. Reszta wymienionych przez ciebie głupot to już czysta inwencja scenarzystów. 🙂

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button