Pieśń Lodu i OgniaSeriale

Pomylone Analizy: Ród smoka, sezon 3, odcinek 2 – „Przystań królowej” [SPOILERY]

Drugi odcinek trzeciego sezonu, a tak naprawdę dziesiąty drugiego za nami.

Streszczenie

Trupy unoszą się w wodzie, a smoki w powietrzu. Niedobitki floty niszczą przybyli na swych skrzydlatych wierzchowcach Addam, Hugh i Ulf. Tymczasem Baela na Księżycowej Tancerce leci z ciałem narzeczonego na Smoczą Skałę. Strażnicy smoków, którzy w zeszłym sezonie zastrajkowali, teraz przejmują martwego Jacearysa i  zanoszą go do komnat królowej Rhaenyry. Widzi to ser Lorent i już wie, że jego służba, ale też i życie nie potrwają zbyt długo. Królowa tymczasem zdołała uwolnić się w końcu ze swojej sypialni, lecz tylko po to, by być świadkiem przybycia ponurej procesji. Scena, ukazująca matkę nie mogącą pogodzić się ze stratą syna, w mojej ocenie jest rzeczywiście przejmująca. Ser Lorent najpierw odrywa królową od ciała Jaceaerysa, potem zaś pada na kolana, prosząc, by go straciła. Zrozpaczona królowa pyta, czy śmierć gwardzisty przywróci życie jej synowi.

Na brzegu Drifrmarku lądują siły Velaryonów, by rozprawić się najeźdźcami z Triarchii. Alyn tymczasem prowadzi z łodzi poszukiwania Węża Morskiego, który w zeszłym odcinku wpadł w pełnej zbroi do morza. Podobny los spotkał Tylanda Lannistera, o nim jednak wszyscy – najwyraźniej łącznie ze scenarzystami – zapomnieli.

Lady Jeyne Arryn myślała, że w końcu uwolniła się od Rhaeny Targaryen, gdy ta niespodziewanie pojawia się pod Krwawą Bramą na Owcokradzie. Jest to o tyle dziwne, że wysłała ją przecież z młodszymi synami królowej Rhaenyry do Pentos. Rozczochrana Rhaena błaga ją o pomoc mówiąc, że uczyniła straszną rzecz. Nie wie nawet jak bardzo, ale niezawodna lady Arryn informuje ją o śmierci księcia Jacearysa. Targaryenówna zaczyna się nieskładnie tłumaczyć, lecz pani Doliny nie ma zamiaru wysłuchiwać jej wymówek. Miała proste zadanie: zabrać synów królowej za Wąskie Morze! Teraz zaś ściągnęła na Dolinę zagrożenie, gdyż Rhaenyra będzie ją ścigać. Dziewczyna jest przekonana, że nikt nie wie, iż to ona dosiadała Owcokrada. Lady Arryn słysząc to, zastanawia się, czy Rhaena straciła rozum, dochodzi jednak do wniosku, że nie można utracić tego, czego nigdy się nie posiadało. Zamierza ją wygnać, lecz Targaryenówna przedstawia ofertę: lady Arryn chciała dostać smoka do obrony, ale królowa przysłała tylko smocze pisklę. Teraz to ona jej oferuje ochronę, tym cenniejszą, że Aemond pali na Vhagar wszystkich stronników Czarnych, których napotka. W zamian ma przymknąć oko na obecność Rhaeny i Owcokrada w Dolinie. Lady Jeyne przyjmuje ofertę pod warunkiem, że córka Daemona nie będzie jej się więcej pokazywać na oczy.

Co prawda zabrakło w tym odcinku Tylanda, za to pojawia się jego brat bliźniak – choć w postaci wbitej na zaostrzony palik głowy. Obok niej nabito łeb zwierza, które Lannisterowie wzięli sobie na sztandary. Martwe lwy oglądają świętujących ludzi z Dorzecza oraz straceńców z Północy. Rody Ruina to nie tylko zakapior, ale również świetny kompan do kielicha. Z przelanej niedawno krwi w dość nieeleganckich słowach cieszy się również Oscar Tully. Serialowy lord Riverrun jest kompilacją książkowych Kermita i Oscara Tullych z Benjicotem Blackwoodem zwanym Krwawym Benem. Ten ostatni był chyba jednym z najmłodszych wojowników oraz dowódców w historii Siedmiu Królestw, lecz mimo ponurego przydomka nie zwykł z lekkością podchodzić do zabijania. Świętujący śpiewają o Karmieniu Ryb, jak nazwano bitwę na zachodnim brzegu Oka Boga, podczas której doszło do straszliwej masakry wojsk Zachodu. To właśnie po niej książkowy Benjicot rozpłakał się widząc, jak wielu ludzi zginęło, stąd serialowy Oscar, który opiewa rzeź wulgarną piosenką, jest w mojej ocenie dość mocnym zgrzytem. W zabawie uczestniczy też kobieta, którą jest prawdopodobnie Alysanne Blackwood – tu z jakimś absurdalnym kamuflażem czy innym malunkiem na twarzy. Śpiewy przerywa przybycie Simona Stronga. Na cześć zwycięstwa Daemona wytoczył z piwnic Harrenhal najlepsze wina. Sytuacja Strongów po tym, jak ich skarbiec wywiózł Szpotawa Stopa, jest chyba naprawdę fatalna, bo dźwiganie trunku spoczywa na barkach synów kasztelana. Tak naprawdę jednak powód wizyty ser Simona jest inny – przynosi on wieści od królowej Rhaenyry. Pamiętając co spotkało ostatniego kuriera, który przybył do Daemona z niepokojem rozglądałem się, czy w pobliżu nie znajduje się jakiś hełm, tym razem jednak książę zachowuje się – o dziwo – jak człowiek rozumny. Zawiadamia dowódców, że książę Jacearys nie żyje, a on na swym smoku ma przyłączyć się do ataku na Królewską Przystań. Nakazuje wojskom maszerować na południe oraz obsadzić Harrenhal i czekać na jego powrót.

Kolejna scena dzieje się chyba znowu na Wyspie Twarzy, gdzie Daemon wylądował, by pogadać z Alys Rivers. Wiedźma z nie do końca jasnych powodów jest przekonana, że to jej książę zawdzięcza armię Dorzecza. Być może chodzi jej o to, że zatrzymała Daemona (rzecz jasna w serialu, nie książce), gdy na wpół oszalały zamierzał umknąć z przeklętej twierdzy. Za tę przysługę domaga się Harrenhal. Targaryen reaguje na jej żądania z równym zdumieniem co my, słusznie zauważając, że Korona nie ma w zwyczaju darować zamków znachorkom bez nazwiska. Rozczarowana Alys ostrzega Daemona, by dla własnego dobra więcej już do Harrenhal nie wracał. Scena prawdopodobnie jest echem książkowej rzeczywistości, gdzie Alys faktycznie zawładnęła twierdzą Harrena Czarnego, ale w zupełnie innych i całkiem sensownie uzasadnionych okolicznościach.

Alyn wędruje po zasłanej trupami plaży. Przybywa na smoku Balea, która deklaruje, że będzie razem z nim szukać Corlysa. Już wiem, czemu Alyn nie ma przyjaciół: najwyraźniej każdego zanudza opowieściami o ciężkim żywocie bękarta. Świetnie dogadałby się z Jonem Snowem. Tymczasem poszukiwania prowadzi jeszcze jeden smoczy jeździec – Addam. I to z lepszym skutkiem niż brat.

Znad morza przenosimy się do krukarni na kółkach. Aegon jest wściekły na Stronga za wyjawienie ich tożsamości. Ten z charakterystycznym dla tego sezonu znudzeniem tłumaczy, że inaczej – z powodu tego, jak król zachował się wobec żołnierzy – straciliby życie. Ich wóz jest najwyraźniej pechowy, gdyż znowu zostaje zatrzymany. Tym razem powodem jest atak żołnierzy Triarchii, którzy najwyraźniej wylądowali nawet na kontynencie. Aegon i Larys wykorzystują zamieszanie i uciekają z wozu. Dwaj z trudem poruszający się mężczyźni wyruszają piechotą w długą podróż.

Ocalony Corlys rozmawia z Alynem, Addamem i Baelą, powtarzając książkową frazę o tym, że jeśli to, co stało się Gardzieli, uznać za jego zwycięstwo, to modli się, by nie odnieść kolejnego.  Zamek Węża Morskiego spłonął, jest więc zrujnowany. Może dać swym bękartom jedynie nazwisko. Nie tylko Addam, ale też nawet Alyn, który po bitwie zmienił zdanie co do ojca, ze wzruszeniem przyjmują propozycję.

Alicent stoi na murach Czerwonej Twierdzy. Ujęcie jest bardzo ładne i jeszcze takiego widoku na zamek nam nie prezentowano. Patrzy, jak odlatuje Vhagar. Potem schodzi do koszar Złotych Płaszczy, naruszając prywatność strażników miejskich i nasze granice dobrego smaku. Gdy odnajduje dowódcę, informuje go, że rządząca pod nieobecność regenta królowa Helaena podda miasto zbliżającym się do niego Czarnym. Alicent chce wiedzieć, co uczyni wtedy straż miejska.

Daemon wraca na Smoczą Skałę i odkrywa, że zakwaterowała się tam swołocz. Dokładnie Hugh i Ulf. Pijanica wita Targaryena przezwiskiem Książę Łotrzyk. Zszokowany bezczelnością Daemon chce wiedzieć, co hołota robi w zamku, zamiast zgodnie z rozkazem królowej czekać na Aemonda w Harrenhal. Głupie tłumaczenia Ulfa przerywa efektownym plaskaczem na odlew. Więcej uwagi prostakom nie poświęca, kierując się do komnat żony. Po drodze jednak trafia na Białego Robaka. To kolejne niemiłe zaskoczenie – gdy opuszczał Smoczą Skałę, Mysaria siedziała w lochu, teraz zaś jest doradczynią królowej. Wzajemne przytyki przerywa przybycie wielkiego maestera z wiadomością o wyruszeniu Vhagar do Dorzecza. Normalnie poinformowałby o tym królową, ale ta obecnie nikogo nie przyjmuje. Daemon postawia sam przekazać jej informacje.

Chroniący Alicent ser Rickard jest zaniepokojony tym, że królowa szlaja się samopas jak i wyjątkowym wzmożeniem, panującym w Czerwonej Twierdzy. Królowa opryskliwie rozkazuje mu zając się zabezpieczeniem sali obrad Małej Rady i pośpiesznie się oddala, by dalej w spokoju spiskować.

Daemon rozmawia z Rhaenyrą. Ta przekazuje mu relację Baeli o ataku Owcokrada z nieznanym jeźdźcem na Księżycową Tancerkę, co ostatecznie sprowadziło śmierć na Jace’a. Królowa nakazuje mężowi odnaleźć tajemniczego jeźdźca, ten zaś obiecuje się tym zająć. Na razie ma jednak pilniejsze informacje: Aemond na Vhagar opuścił stolicę. To tylko wzmaga rozpacz królowej – jej synowie umarli po to, by mogła zasiąść na Żelaznym Tronie? Daemon przypomina o swojej wizji z Harrenhal: mroku z północy, Pieśni Lodu i Ognia oraz srebrnowłosej dziewczynie ze smokami u piersi. Jeśli to, co ujrzał oraz co przekazał córce Viserys, jest prawdą, czy mogą zrezygnować z walki o tron?

Jesteśmy w połowie odcinka, zatem tradycyjnie już w tym sezonie stężenie głupot wzrasta diametralnie. Pakującej się Alicent przeszkadza Żelazny Pręt. Wie o jej romansie z namiestnikiem jak i spisku, który uknuła, a którego domyślił się ser Rickard. I co postanawia z tą wiedzą zrobić? Otóż zgwałcić królową. W tym momencie Panna Zrobiona ze Światła odwróciła swój wzrok od ziemi, a ja zacząłem okładać się pilotem po głowie. Lord Jasper był dotąd jednym z rozsądniejszych bohaterów, ale widać scenarzyści znaleźli inny pomysł na tę postać. Aktowi kryminalnemu kres stawia wtargnięcie do komnaty wielkiego maestera Orwyle’a na czele strażników. Jasper Wylde poprawiając spodnie informuje o zdradzie królowej. Może i ktoś by mu uwierzył, ale tak się składa, że Orwyle w przeciwieństwie do maestera Aemona ma oczy i widział, co się przed chwilą tu działo. Nakazuje aresztować Starszego nad Prawami.

Rhaenyra zjawia się w Sali Malowanego Stołu, gdzie zasiada jej coraz mniejsza Mała Rada. Informuje ją, że wraz z mężem i nowymi smoczymi jeźdźcami leci zdobyć Królewską Przystań. Doradcy ostrzegają, że nie będzie mieć wsparcia z morza, gdyż siły Velaryonów rozproszono. Królowa na to nie zważa. Najwyraźniej w międzyczasie zmieniła zdanie co do zasadności śmierci ser Lorenta, gdyż na odchodnym rozkazuje, by rycerz wybrał, jak chce umrzeć. Tymczasem Daemon nakazuje Hugh i Ulfowi pilnować miasta z powietrza i tym razem tego nie spartaczyć. Oraz słuchać rozkazów i pod żadnym pozorem nie myśleć, bo kiepsko im to wychodzi.

Cztery smoki lecą nad Gardzielą, tymczasem Helaena, ku utrapieniu śpieszącej się matki, ogląda jakieś robaczki w bożym gaju. Starsza kobieta informuje córkę o swym planie poddania stolicy. Muszą przekonać garnizon, by nie podejmował walki. Potrzebuje do tego Helaeny, która sprawuje rządy pod nieobecność regenta. Córka przystaje na ten pomysł: nie chce być królową, wolałyby zająć się hodowlą drobiu. Ja, rozbiwszy wcześniej pilot, mogę już tylko bezradnie oglądać dalej. Tymczasem Alicent i Helaena wchodzą na mury i odwołują rozkazy regenta odnośnie strzelania do innych smoków niż Vhagar. Królowa-matka okłamuje żołnierzy, mówiąc, że król abdykował, a regent porzucił miasto.

Tymczasem wojska Cole’a dostrzegają Vhagar. Namiestnik nakazuje maszerować na Harrenhal. Z zamczyska, nad którym pojawia się smok, uciekają nietoperze. Świetna scena! Gad pali nieliczny garnizon. Ujęcia zamku z lotu smoka wyglądają naprawdę dobrze. Vhagar ląduje i popieli tych, którzy przetrwali atak z powietrza. Aemond wyrzyna niedobitków. W końcu możemy zobaczyć, jakim jest kozakiem na miecze, szczególnie walcząc z płonącymi ludźmi. Strongów zastaje na tym, czemu oddają się chyba przez większość czasu – to jest na jedzeniu. Jednooki pyta ich o Daemona. Strong próbuje swoich starych sztuczek, ale tym razem ma przed sobą kogoś, kto posiadając wszystkie wady Księcia Łotrzyka, jest jednocześnie pozbawiony jego zalet. Aemond nakazuje starcowi sięgnąć po miecz, a gdy ten rozbrajająco informuje, że go nie ma, rozkazuje, by mu go przynieść. Strong tradycyjnie chce się poddać, ale jednooki szaleniec zabija go. Potem morduje jego synów, choć jeden z nich przed śmiercią ciężko go rani. Gdy jatka się kończy, pojawia się Alys. Aemond czołga się w jej stronę, błagając o pomoc, i traci przytomność.

Smoki nadlatują nad stolicę przy bierności obrońców na murach. Helaena niesie córkę, królowa zaś tobołki. Mieszkańcy Królewskiej Przystani piszczą i krzyczą, a my wśród prostaczków widzimy naszych starych znajomych. Przybycie gadów wygląda bardzo malowniczo. Daemon ląduje na dziedzińcu i przyjmuje kapitulację garnizonu. Hugh i Ulf pozostają w powietrzu, on zaś wkracza z Rhaenyrą do zamku. Zabija kilku Zielonych, jednak schody zaczynają się dopiero w sali tronowej, gdzie obrońców jest kilkunastu z ser Rickardem na czele. Może trzeba było jednak wybrać się zdobywać tron w więcej niż dwie osoby. Rickard wygląda na rozbawionego widokiem pary przeciwników, z których jeden zdaje się nie wiedzieć za bardzo, jak trzymać miecz. I ja się mu nie dziwię: osamotnieni i zaskoczeni oporem Rhaenyra i Daemon wyglądają naprawdę idiotycznie, tym bardziej gdy do sali wbiega kilkudziesięciu kolejnych uzbrojonych ludzi, tym razem w złotych płaszczach. Wydaje się, że cały misterny plan… się wziął i popsuł. Kto by się spodziewał? Szczęśliwie dla Czarnych ludzie w złotych płaszczach to dawni funfle Daemona. Gdyby tak Książe Łotrzyk nie zapomniał o tym, jak wielu jego stronników pozostało w mieście, mógłby przygotować atak tak, jak to miało miejsce w książce, nie narażając się na niepotrzebny stres. W każdym razie po przejściu Złotych Płaszczy na stronę Czarnych ostatni Zieloni składają broń.

Nim Rhaeryra zasiądzie na tronie, żąda sprowadzenia przed jej oblicze Aegona. Jednak w jego komnatach zastają tylko Orwyle’a, który ponownie musi się tłumaczyć przed porywczym facetem o długich jasnych włosach, że nie miał nic wspólnego ze zniknięciem króla. Gdy maester dowiaduje się, że Alicent również uciekła, przysięga wierność Rhaenyrze. Problem w tym, że Daemon postanowił dziś komuś koniecznie ściąć jakąś głowę, skoro zatem nie ma Aegona, będzie musiała wystarczyć mu maesterska. Orwyle ma jednak lepszego kandydata do dekapitacji.

Alicent tymczasem wraz z córką i wnuczką przeciska się incognito przez tłum na ulicach.

Daemon schodzi do lochów, gdzie zamknięto Wylde’a. Gdy sobie miło gawędzą, pojawia się jakiś oprawca, informując, że lord Larys Strong zostawił księciu prezent, na wypadek gdyby ten wrócił. Targaryen schodzi do ciemnicy. Widok, który ukazuje się jego oczom, niezwykle go cieszy.

W sali tronowej gromadzą się uwolnieni stronnicy Czarnych. Następnie wprowadzają tam spętanego Jaspera Wylde’a. Po chwili pojawia się Daemon, prowadząc mocno zaniedbanego Otto Hightowera. Były namiestnik kroczy z wysoko uniesioną głową. Królowa jest zdumiona nieoczekiwanym jeńcem. Daemon informuje Rhaenyrę o zniknięciu Aegona. Tymczasem Otto zakłada, że wszyscy inni Zieloni zginęli. Zrezygnowany pragnie tylko, by to się wreszcie skończyło. Daemon namawia królową, by własnoręcznie zabiła byłego namiestnika, podkreślając, że udowodni tym swoją siłę oraz fakt, że naprawdę objęła rządy. Ta nie może się na to zdobyć. Hightower nie boi się śmierci, chciałby jednak, by była czysta, prosi więc, by zrobił to Daemon. Ten jednak ujawnia swoje oblicze mściwego skurczybyka i wręcza Mroczną Siostrę królowej. Hightower mówi Rhaenyrze, że jej ojciec nigdy by nie uwierzył w to, co się tu właśnie dzieje. Królowa jest wściekła, bo wie, że ma rację. Otto przyjmuje swój los z godnością, natomiast królowa partaczy robotę i musi poprawiać. Daemon jest w siódmym niebie. Odbiera od żony miecz i nim lord Jasper wypowie ostatnie słowa, dekapituje również jego. Rhaenera wychodzi z kałuży krwi i zostawia krwawe ślady, idąc do Żelaznego Tronu.

Tymczasem okazuje się, że rozpoznano i pojmano królową Helaenę oraz jej matkę. Żołnierze wprowadzają je do sali tronowej – nie ma jednak z nimi dziecka. Kobiety widzą ciało Otto Hightowera, zaś siedząca na tronie Rhaenyra przez chwilę zdaje się pragnąć być zupełnie gdzie indziej.

Komentarz

Zdjęcia znowu są ładne, gra aktorska zaś więcej niż przyzwoita. Wyborów fabularnych dokonano takich, a nie innych, teraz zaś zaczynamy oglądać ich konsekwencje. Wycinając Nettles, scenarzyści postanowili najwyraźniej utrzymać spór Rhaenyry z jeźdźcem Owcokrada. Jeśli Daemon zgodnie z życzeniem królowej wytropi go, przekona się, że jest nim jego córka. W teorii powinien mieć tym większe opory przed wykonaniem rozkazu zabicia jej (w książce Nettles na żądanie Czarnej Królowej zgładzić miał lord Motton, wcześniej obezwładniając Daemona), problem w tym, że serial nieszczególnie ukazał więź łączącą Księcia Łotrzyka z córkami z pierwszego małżeństwa. Mniej uważnym widzom należałoby wręcz przypomnieć, że to on jest ich ojcem. Nie wiem za bardzo, co z tego wyjdzie, Owcokrad w każdym razie wcześniej niż w książce znalazł się w Dolinie i pozostaje życzyć mu, by przynajmniej on znalazł spokój i mógł bez przeszkód obżerać się baraniną.

Wątek Aegona i Larysa póki co jest… zabawny. Mam wątpliwości, czy to dobrze. Szczególnie problematyczne wydaje mi się to w przypadku Aegona – w mojej ocenie najciekawszej postaci drugiego sezonu. Jego udział w dalszych wydarzeniach ma niezwykle mroczny wymiar, sam zaś jest postacią wybitnie tragiczną, co do tej pory było w serialu chyba nawet pokazane lepiej niż w książce. Ryanie Condal i psie Sabo: nie idźcie tą drogą!

Do problemu pewnego wypaczenia postaci Oscara Tully’ego, łączącego w sobie trójkę „Chłopaków” z materiału książkowego już się odnosiłem, ale póki co do tego wątku mam najmniej zastrzeżeń. W jakiś sposób musiał zostać skrócony, tym bardziej że mieliśmy spektakularną Bitwę w Gardzieli. Może gdyby tak jak pierwotnie planowano, znalazła się ona w drugim sezonie, mielibyśmy więcej czasu na walki w Dorzeczu, ale jest jak jest. Nie tracę nadziei, że scenarzyści zdołają go jeszcze zepsuć.

Póki co w mojej ocenie dobrze – jak na serialowe, czyli bardzo uproszczone standardy – rysuje się dynamika między aroganckim Daemonem a dumnym Hugh i bezczelnym Pijanicą. Trzeba oddać Targaryenowi, że posiada niezwykle wybitny talent do zrażania wobec siebie ludzi, co już niedługo powinno wydać dość paskudne owoce.

Jak poprzednio problemy zaczynają się od połowy odcinka. Wątek Jaspera Wylde’a pomijam, bo głupotą przebija nawet zamknięcie Rhaenery w sypialni. Upadek stolicy natomiast – w książce tak sensownie zarysowany – wystarczyło naprawdę przenieść jeden do jeden, zamiast mieszać w to Alicent, a jeśli już tak postanowiono, to chociaż wspomóc go działaniami Mysarii, która skoro okazała się tak skuteczna w poprzednim sezonie, mogła teraz przekazać Złotym Płaszczom wiadomość od ich byłego dowódcy. Zamiast tego dostaliśmy atak na Królewską Przystań, który musiał zakończyć się katastrofą i tylko cudownym zrządzeniem losu, a raczej scenarzystów, Rhaenyra i Deamon nie zginęli kretyńsko w sali tronowej.

Odcinek kończy scena śmierci Otto Hightowera. Ja wiem, że książkowy Szpotawa Stopa, ukrywając się w Królewskiej Przystani wpływał na wydarzenia w stopniu niezwykle istotnym, przyczyniając się prawdopodobnie do buntu Pasterza czy wcześniej wykradając króla Aegona i jego dzieci. Pamiętam też, że Varys prawdopodobnie porwał Tyreka Lannistera i po dziś dzień gdzieś go ukrywa. Ale pojmanie i trzymanie przez tyle czasu w lochach królewskiego zamku dziadka monarchy wydaje się zadaniem dość karkołomnym. Machnijmy jednak już na to ręką. Sama śmierć ser Otto – akurat zgodna z kanonem książkowym jeśli chodzi o chronologię – byłaby doskonałym domknięciem zarówno jego wątku w drugim sezonie, jak i samego sezonu. I tak prawdopodobnie było według pierwotnych planów. Sezon drugi jednak skrócono, a Hightower wrócił na trzy minuty w trzecim, by pożegnać się z serialem i głową. Zagrane zostało to po mistrzowsku, jakkolwiek pomysł, by ścięła go nigdy dotąd nikogo bezpośrednio życia nie pozbawiająca Rhaenyra, znowu uznałbym za szczyt głupoty, gdyby nie tak mocna konkurencja w tym sezonie. Scenarzyści potrzebowali widać łopatologicznie pokazać nam, że droga Czarnej Królowej do Żelaznego Tronu jest krwawa. Jakbyśmy po dwudziestu odcinkach tego jeszcze nie zauważyli. Zabrakło za to symbolu nieco bardziej subtelnego, który pozostawił Martin: Rhaenyra zasiadając na tronie kaleczy się, co niezbyt dobrze wróży jej rządom.

To mi się podoba 5
To mi się nie podoba 1

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 7

  1. Nie da się tego serialu oglądać, jak ktoś nie czytał książek to kompletnie nie wie kto z kim walczy i jakie siły posiada i z czego mogą wynikać kolejne bitwy. Wejście królowej i jej małżonka do KP było tragicznie tragiczne a Alicent idzie na jakąś nagrodę dla najgłupszej osoby w całej historii Westeros, to co ona wyprawia to jest jawna kpina. Zresztą dlaczego w ogóle udało się przekonać żołnierzy żeby otworzyli bramę i zrezygnowali z obrony murów, ale nie udało się przekonać tych w korytarzach żeby nie rzucali się desperacko do beznadziejnego ataku. To ci żołnierze ze środka nie mogli ruszyć na mury i strzelać, mieliby tysiąckrotnie większe szanse. Jak można było tak popsuć najprostszy najłatwiejszy do przeniesienia jeden do jeden wątek z książki. No i jeszcze ta super mądra Alicent dała się wraz z Heleną i tak złapać. Na koniec jeszcze jedna uwaga, z góry przepraszam za te słowa, ale scenarzyści za wszelką cenę starają się udowodnić, nie wiem czemu, że baby do niczego się nie nadają, a już na pewno nie do wojny czy rządzenia, bo ciągle zmieniają zdanie, łatwo na nie wpływać i podejmują decyzję zupełnie bez jakiegokolwiek przemyślenia. Teraz Alicent nagle pewnie znów będzie się chciała mścić na swojej dawnej przyjaciółce, której jeszcze chwile wcześniej oddałaby literalnie wszystko co ma.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 2
    1. Nie, teraz Alicent, pomimo tego, że Rhaenyra zabuła jej ojca i ją więzi, będzie dawała jej dobre rady i generalnie wciąż będą psiapsi.

      To mi się podoba 1
      To mi się nie podoba 0
  2. Koniec sezonu 2. Szkoda, że nie udało się tego zrobić tak, jak miało być, może wtedy odbiór sezonu 2 byłby nieco lepszy. Nie usuwa to oczywiście wszelkich głupot fabularnych, które już z nami zostaną do końca.

    Ogólnie mam problem z tym sezonem. Po kiepskim drugim poprzeczka jest tak nisko, że właściwie podoba mi się to co oglądam (zwłaszcza wizualnie), ale jak się potem zaczynam zastanawiać co tu się wydarzyło, to mam ochotę odjąć parę punktów, przyznanych na świeżo po obejrzeniu odcinka. Atak na Królewską Przystań jest szalenie rozczarowujący i pozbawiony emocji, bo przecież wiadomo (nawet nie czytając książki – jest jeszcze kilka odcinków przed nami i 4 sezon), że się uda. Ale udało się tylko dlatego, że tak chcieli scenarzyści. Jak bardzo waży jedna jedyna decyzja, by uznać Alicent za głównego bohatera po stronie Zielonych i dać jej tyle wymyślonych wątków…

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
  3. Mogliby sobie już darować kręcenie tego w ten sposób, na razie jest tak jak mawiał Tywin Madness, madness and stupidity. Pomijając już oczywiste głupoty w które scenarzyści dalej brną to jestem ciekaw jak oni wyjaśnią jakim cudem ród Blackwoodów przetrwał skoro. Wycięto Krwawego Bena – Alicent Blackwood jest chyba gdzieś w tle ale przecież ona wyjdzie za Cregana, a Willema Blackwooda ścieli w poprzednim sezonie XD.

    PS: Ponawiam pytanie o Deala i Bluetigera parafrazując gdzie jest Gondor kiedy ród smoka upada

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
    1. Za Kolegów wolałbym nie odpowiadać:) na razie odcinki omawiam ja, zobaczymy co będzie dalej.

      To mi się podoba 0
      To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button