
Czerwiec oznacza pokazy, a pokazy oznaczają mnóstwo nowych zapowiedzi. Nie przedłużając – zapraszamy do lektury czerwcowego Gierkołaza.
Zapowiedzi
W tym miesiącu za sprawą m.in. State of Play, Summer Game Fest, Xbox Game Showcase oraz PC Gaming Show zapowiedzi jest tak dużo, że podzieliliśmy je według dat premier. Przy czym nie skupialiśmy się na konkretnych pokazach, w zamian za to wyłowiliśmy z nich same najlepsze kąski.
Część 1: konkretne daty (2026 & 2027)
Doom Dark Ages Revelations, rozszerzenie do najnowszej odsłony kultowej strzelanki, zadebiutuje 7 lipca 2026. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
The Alters: Last Variable – zapowiedziano dodatek do The Alters, który zadebiutuje już niedługo – 13 lipca. Rozwinie wątek Jana Naukowca, który będzie zgłębiał tajniki planety, terraformując ją wraz z innymi Janami-naukowcami. Dojdzie około 20 godzin gry oraz kilku nowych Janów do poznania. Trailer tutaj.
Star Wars Zero Company, czyli starłarsowy X-COM, zadebiutuje 27 sierpnia, gameplay trailer można obejrzeć tutaj.
Blood of Dawnwalker – 3 września 2026. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
Control Resonant – 24 września 2026. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
End of Abyss – nowy horror zadebiutuje 1 października 2026. Zwiastun do obejrzenia tutaj.
Gears of War: E-Day – 6 października 2026. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
Valor Mortis, nowa marka od polskiego One More Level (ci od Ghostrunnera), będąca soulslikiem osadzonym w epoce napoleońskiej, zadebiutuje 13 października 2026. W postać Napoleona wciela się aktor Vincent Cassel. Dostępne jest też demo na Steam, trailer można zaś obejrzeć tutaj.
Tomb Raider Legacy of Atlantis – 12 lutego 2027. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
Fable – 23 lutego 2027. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
Metro 2039 – luty 2027. Nowy zwiastun można obejrzeć tutaj.
Trine 6: Together in Time – w nowe przygody trójki bohaterów zagramy 17 września. Na Steam dostępne jest demo.
Część 2: premiery w 2027 (bez dokładnej daty)
Zobaczyliśmy nowy zwiastun Clockwork Revolution, steampunkowego erpega (przywodzącego nieco na myśl Bioshocka) od InXile, który ma zadebiutować w przyszłym roku.
Ogłoszono też, że powstaje trzecia część sagi Hellblade, tym razem zatytuowana po prostu Senua. Premiera w 2027. O ile projekt uda się dowieźć do końca, bo Xbox przechodzi teraz wiele zmian i chodzą plotki o zwolnieniach i zamykaniu studiów.
Powraca marka Crazy Taxi. W nową odsłonę, Crazy Taxi: World Tour zagramy w przyszłym roku.
Powraca również fioletowy smok, czyli Spyro: A Realm Beyond. W to również zagramy w przyszłym roku.
Wolf Among Us 2 wyskoczył trochę jak filip z konopii, ale jak wszystko dobrze pójdzie, to zagramy w niego w przyszłym roku. Natomiast już niedługo (lato 2026) ma się ukazać remaster pierwszej części.
Final Fantasy VII Revelation, trzecia i ostatnia część remaku tego słynnego jrpg, zadebiutuje wiosną 2027.
Resident Evil Veronica – Capcom szykuje remake tego tytułu. Premiera w 2027.
Lords of the Fallen 2, kontynuacja polskiego soulslike, ma zadebiutować w pierwszym kwartale 2027.
Część 3: zapowiedzi bez dat
Rozszerzenie do Cronos: The New Dawn będzie się nazywało Lazarus. Data premiery nie jest jednak jeszcze znana.
Mamy Star Treka w domu! Oprócz Cronosa, Bloober Team pracuje również nad survival horrorem osadzonym w uniwersum Star Trek, z podtytułem Shadow Frontier. Na ten moment mamy tylko krótki trailer, ale studio specjalizuje się w cięższych klimatach, więc może z tego wyjść coś ciekawego.
Dla fanów kapitana Kirka powstało również Star Trek Outposts Unknown. Na pierwszy rzut oka wygląda to podobnie do Surviving Mars, tylko że będziemy budować placówki badawcze. Dokładna data premiery nie jest znana, ale tytuł ma wyjść jeszcze w tym roku. Dostępne jest demo.
Powstaje Alien Isolation 2. Na ten moment brak jednak szczegółów.
Nowej odsłony doczeka się też jedno z fajniejszych MMORPG – Guild Wars. Na Guild Wars z numerkiem 3 jednak jeszcze trochę poczekamy, bo jesienią 2027 mają wystartować dopiero otwarte beta testy.
Studio znane z kultowego Shadow of the Colossus zaprezentowało trailer swojego nowego projektu – gen ATLAS. Wygląda intrygująco.
Thief The Dark Project – ten pierwszy, stareńki Thief z 1998 – również doczeka się odnowienia. Zremasterowana wersja będzie zawierała dodatki z edycji Thief Gold oraz kilka usprawnień ułatwiających życie. Poza tym to nadal ta sama skradanka. Trailer tutaj.
Bad Magpie – opowieść o sroce-nielocie, która lubi wtykać dziób w nie swoje sprawy. Gra przywodzi na myśli Untitled Goose Game. Otrzymamy otwarty świat, który możemy eksplorować i robić w nim zamieszanie. Historia ma być opowiedziana bez użycia słów.
Premiery
Gothic Remake zbiera pozytywne oceny, mimo że gra ma problemy natury technicznej. Gracze chwalą natomiast klimat gry, postacie oraz dialogi – jest to gra zrobiona z poszanowaniem oryginału, ale dodająca też coś nowego. Stanowi również miłą odskocznię od gier prowadzących nas wszędzie za rękę, z mapami pełnymi znaczników – tu trzeba słuchać, co NPC mówią, i samemu poznawać okolicę. Pozytywny odbiór i niezła sprzedaż dają nadzieję na remake drugiej odsłony.
Frostpunk 2: Breach of Trust – dodatek do Frostpunka 2, dzięki któremu nasi podopieczni już nie będą marznąć, bo w okolicy pojawił się wulkan. Lód, mróz, ogień i lawa – ciekawe połączenie. Pierwsze opinie są pozytywne.
Trochę liczb
- 007 First Light – młody Bond chyba jest w formie, bo sprzedało się 2,7 mln kopii w pierwszym tygodniu.
- Gothic Remake – pół miliona osób skusiło się na przygodę z Bezimiennym w ciągu tygodnia od premiery.
- Paralives – te alternatywne simsy zaliczyły dobry start i nie zwalniają tempa – twórcy pochwalili się, że w miesiąc od premiery sprzedaż osiągnęła milion kopii.
- Kingdom Come Deliverance 2 sprzedało ponad 6 milionów sztuk.
- Crimson Desert, tegoroczny erpeg z otwartym światem, sprzedał 6 milionów kopii
- Blasphemous, soulsowa platformówka, przekroczyła sprzedaż 5 milionów kopii.
- Milion graczy doświadczyło przygody w Indika
- Deus Ex obchodzi 26 urodziny.
- Quake ma już 30 lat.
- The Elder Scrolls VI zostało zapowiedziane 8 lat temu.
Różne
Bloober Team dołącza do Fantasy & Magic Con już 11–12 lipca w Warszawie. Podczas konwentu będziecie mogli odwiedzić stoisko polskiego studia, gdzie czeka na Was mnóstwo atrakcji.
Cronos: The New Dawn (od wyżej wymienionego studia) otrzymał nagrodę „Teraz Polska”, co czyni ją pierwszym gamingowym przypadkiem tego typu.
Fala zwolnień przetoczyła się przez warszawskie 11 bit studio. Jak informuje Gram.pl, studio miało pożegnać się z około 20 specjalistami. Cięcia etatów ponoć mają nie wpłynąć na planowane projekty.
Serwery World War 3 zostaną wyłączone 3 Sierpnia 2026. Ten projekt od samego początku miał pod górkę. Gliwickie Farm 51 miało ambicję zrobienia polskiej odpowiedzi na Battlefielda, ale nie podołało zadaniu i ostatecznie skończyło się na odsprzedaży tego tytułu. Nowy właściciel po nieco dwóch latach podjął decyzję o wyciągnięciu wtyczki.
Zbliżająca się powoli premiera GTA VI podgrzewa atmosferę. Pod koniec czerwca ruszyła przedsprzedaż, więc w końcu poznaliśmy ceny – przyjdzie nam zapłacić 359zł za wersję standardową oraz 429zł za edycję ultimate (dodającą nieco kosmetycznych elementów). Wartym odnotowania jest tu fakt, że wersja pudełkowa nie będzie zawierać płyty, a jedynie kartkę z kodem. Po tej informacji gracze zaczęli się zastanawiać, czy to początek końca gier na nośnikach [oczywiście dotyczy to konsol, bo na PC segment pudełek jest praktycznie martwy już od dawna – dop. kr4wi3c].
Steam Machine – konsoloputer od Valve – w końcu ujrzał światło dzienne. Entuzjazm graczy bardzo szybko ostudziła cena (od 4 389PLN za najbardziej podstawowy model [bez kontrolera i z dyskiem 512BG – dop. kr4wi3c]), a chwilę później również zmiana opisu urządzenia, sugerująca, że wydajność może nie być tak rewelacyjna jak początkowo zapowiadano (miało być 4K przy 60 FPS z FSR, usunięto fragment „60FPS” i dodano „do 4k”). Steam Deck im się udał, czas pokaże, jak będzie ze Steam Machine – to może być ciekawy przypadek, bo to nie jest zamknięta konsola, tylko PC, więc będzie służył nie tylko do grania.
Co ogrywaliśmy?
kr4wi3c
Ależ to był dobry miesiąc. Pogoda w początkach miesiąca nie rozpieszczała (w przeciwieństwie do tego co przygotowano nam w ramach Nie E3 czy State of Play i wszystkich innych okolicznych pokazów). Czerwiec był więc wyśmienitym miesiącem na tracenie czasu przed ekranem komputera. Tym razem grałem w gry, które w normalnym układzie są daleko poza moją strefą zainteresowań – wszystko dzięki kolejnemu Steam Festowi (ten odbył się w dniach 15 – 22 czerwca), podczas którego mogłem sprawdzić kilka soczystych demek.
Valor Mortis
Polskie One More Level po dwóch częściach Ghostrunnera postawiło na coś zupełnie innego. Soulslike osadzony w epoce napoleońskiej brzmi co najmniej dziwnie i już z miejsca intryguje, był więc na pierwszym miejscu listy demek do ogrania. Jak zatem wypadł? Rewelacyjnie. To jest jedna z tych gier, w które zapewne nie będę umiał grać, ale niezmiernie mi się podobają. Design, udźwiękowienie, wykonanie, ba – świetna oprawa graficzna. Wszystko jest niesamowicie spójne i przyjemne. Mam wrażenie, że walka jest dużo mniej chaotyczna niż w Ghostrunnerach, przez co zdecydowanie łatwiej można odczytywać zamiary przeciwników, by parować i wyprowadzać kontry. Ciekawe jak będzie z historią, ale sądząc po demku będzie poważnie i mrocznie. Zapowiada się świetny tytuł.
The Sinking City 2
Co prawda segment filmów przygodowych obecnie nie istnieje, ale na szczęście gry tego typu mają się dobrze. Tym razem szykuje się nie lada gratka dla wielbicieli szeroko pojętej grozy, a już w szczególności tej która wyszła spod pióra samotnika z Providence. W samym demie jest już sporo referencji do Cthulu, Necronomiconu oraz postaci samego Lovecrafta. Sprawia to trochę wrażenie poplątania z pomieszaniem i ciekaw jestem, jak to wypadnie w ogólnym rozrachunku w finalnej wersji. Co do gameplayu, to trochę przypomina Indiana Jones i Wielki Krąg oraz inne tego typu przygodowe gry akcji. Przemieszczamy się po zalanym mieście, poznajemy jego historię, rozwiązujemy niezbyt trudne zagadki i walczymy z zarażonymi/zombie. Niby nic szalenie wybitnego, ale gameplay jest przyjemny.
BoltGun 2
Pixelartowy FPS w świecie Warhammera 40k przyjął się co najmniej dobrze, więc sequel był tylko kwestią czasu. Tym razem autorzy zaszaleli i dostaniemy więcej niż jedną grywalną postać. Po co? Nie mam pojęcia, bo i tak znaczna większość wybierze Space Marine, który sieje pożogę i zniszczenie, nie bojąc się wskoczyć nawet w największą grupę wrogów. Grając w demo, miałem generalnie wrażenie, że gram w zestaw misji do podstawowego BoltGuna. Ale czy to coś zmienia? W moim przekonaniu absolutnie nie, bo to świetna i prosta gra, w której chodzi tylko o to, żeby przeć naprzód jak czołg przez kolejne etapy, eliminując wszystko, co stanie na drodze. W sumie niczego więcej nie oczekuję od takiej produkcji, żeby się dobrze bawić. Pierwsza część była świetna, liczę więc na to, że i druga mnie nie zawiedzie.
Onimusha: Way of the Sword
Gra wygląda biednie i brzmi biednie. Voiceovery są straszne, mimika postaci woła o pomstę do nieba, przeciwnicy rozczarowują, ale mechanika walki wgniata w fotel. Ogrywając demo, odniosłem wrażenie, że cała para poszła w machanie mieczem i budżetu nie starczyło już na inne rzeczy. Wszystko tu jest takie nijakie, kompletnie niezachęcające do grania. Sytuację ratuje walka. Chociaż początkowo nie zachwyca (mamy raptem dwa ciosy lekki i silny oraz blok), w miarę rozgrywki dochodzą do tego ataki specjalne, finiszery, odbijanie lecących z łuku strzał i kombosy. Na sam koniec demka dostajemy zaś kapitalnie zaprojektowaną i wyreżyserowaną, dynamiczną, a przy tym o dziwo – niezwykle mało chaotyczną walkę z bossem. Musiałem przy niej zbierać szczękę z podłogi z wrażenia. To było jedno z najlepszych starć, jakie stoczyłem w całym swoim growym życiu. Owszem, sporo tu skryptów, ale dzięki temu uzyskano nieco filmowy efekt,, więc jestem w stanie to wybaczyć. Za to nie do końca jestem przekonany, czy ostatecznie dam się przekonać do zakupu z powodu ogólnej nijakości tej produkcji oraz wysokiej ceny oscylującej w granicach 300 zł. Czyli cena jak za tytuł AAA, ale przy jakości bliższej do AA.
Taxi Simulator
Najlepsze zostawiłem na koniec. Żartowałem. To najgorsza gra samochodowa, w jaką grałem, z kompletnie skopaną mechaniką jazdy. Ktoś porównał jeżdżenie w tej grze do pływania łódką. Według mnie jest nawet gorzej. Przez cały czas miałem bowiem wrażenie, że auto, które prowadzę, stoi w miejscu, za to cały świat się obraca. Coś niesamowitego. Panie, kto to panu tak … Chciało by się rzec. Za grą stoi studio Asmodev, które do tej pory zasłynęło dość głośnym symulatorem księdza – Priest Simulator: Vampire Show. Priest widocznie jakoś tam się sprzedał, pewnie nie najgorzej, więc studio zabrało się za kolejny dziwny projekt – również nieco inspirowany Trudnymi sprawami i innymi tego typu paradokumentami. Widocznie oni już tak mają, że trzymają się pewnej śmieszkowej konwencji, którą próbują nadrabiać braki techniczne. Aaa, wspominałem, że gra chodzi jak kupa? Nie? No to teraz wspominam. Niby nie ma tu jakiejś fotorealistycznej grafiki i aż tak zaawansowanej fizyki, żeby móc usprawiedliwić srogie dropy klatek Na sprzęcie, na którym testowałem to demko, taka na przykład Pragmata chodzi znośnie, a to, szkoda gadać.
Oprócz tego pograłem sporo w jeszcze jeden tytuł, ale więcej napiszę o nim za miesiąc. W lipcu wychodzi bowiem całkiem spory dodatek do tej gry, więc będzie podwójny powód, żeby się o niej rozpisać.
Alexandretta
W czerwcu ciąg dalszy zabawy w Paralives na przemian z Path of Exile 2. Oba tytuły wciągnęły mnie całkiem mocno i na dłużej, niż się spodziewałam. O tym pierwszym już pisałam, o drugim będziecie mogli poczytać niebawem.
Razorblade
Dla mnie ten miesiąc to z kolei miesiąc powrotów (i początków) do gier, które może niekoniecznie zbierały/ją pochlebne opinie, ale cóż… opinie mnie często nie interesują, lubię mieć swoje…
Europa Universalis V
Powiem tak – wiem, że to Paradox, więc jakiekolwiek ogarnianie i znajdowanie bolączek trwa. Wiem, że obecnie nie zbiera najlepszych recenzji, choć przecieki z open beta patch 1.3.x są bardzo optymistyczne. Natomiast od IV części wielokrotnie się odbijałem, a przy okazji kolejnej rozgrywki w planszową wersję stwierdziłem, że dam szansę jeszcze raz. Wybór padł na V część i po pierwszych (wielokrotnych) bankructwach w końcu mój Neapol jakoś prosperuje. Na pewno widzę problemy z ekonomią. Na pewno widzę problemy z kolonizacją (jakim cudem odkryłem pierwszy Ameryki czy Australię?). Ale pierwszy raz nie odbiłem się do EU (nie licząc I EU), więc jestem zadowolony, poświęcam czas na naukę i liczę, że na koniec dnia gra dowiezie.
Civilization VII
Unpopular opinion – VII odsłona Cywilizacji nie była zła. Ba, bardzo niepopularna opinia: VII część na premierę była lepiej „dopracowana” pod kątem gameplayowym niż V, a może nawet VI! Do tego to jest nieprawdopodobnie piękna odsłona! Zmiana cywilizacji nigdy mi nie przeszkadzała, postawienie na epoki też. Było to zrobione duuuużo lepiej niż w takim Humankind.
Niestety… z czasem wady zaczęły wypływać coraz bardziej po pierwszej pozytywnej reakcji. System oceny epok sprawił, że każda rozgrywka zaczynała wyglądać dosłownie tak samo. Interfejs odsłaniał wady i braki informacji. AI nie potrafiło zakończyć rozgrywki zwycięstwem z jakiegoś powodu, mimo że miało wszelkie możliwości ku temu. Dalej wracałem, ale bywało męcząco. Jako że w maju pojawił się update „Test of Time”, powróciłem do Civki w czerwcu i… znów się dobrze bawię. Update pozwala grać jedną cywilizacją, przebudował całkowicie system zwycięstw (pracujemy w końcu na nie na poważnie od początku), poprawia interfejs… Jeszcze „trochę” pracy przed twórcami, natomiast ja też mam w pamięci, że tak IV, V jak i VI część stawały się faktycznie kultowe dopiero w pełnych wydaniach po wszystkich dodatkach… Zwłaszcza dotyczy to V, gdzie wprowadzono zasadę jednej jednostki na polu i pola hexagonalne. Ile pomyj na to wylewano… Starzy ludzie już tak mają, że takie rzeczy zwyczajnie pamiętają. 🙂
Nova Roma
Nie jest to ultra nowość. Ogrywałem w kwietniu, przypomniałem sobie, dlaczego nie lubię Early Accessów i odłożyłem. W czerwcu wróciłem na chwilę, nadal dobrze bawiłem się tworząc osadę rzymską i znów przypomniałem sobie, dlaczego nie lubię Early Accessów. Chodzi o niefinalny kontent, utykanie w miejscach, w których absolutnie nie chce się „utknąć”, i czasem niedociągnięcia, które nie wiadomo kiedy naprawią, bo „Early Access”.
Nie zmienia to faktu, że jest to bardzo przyjemny city builder w klimatach antycznego Rzymu, z bardzo ciekawą i rozbudowaną mechaniką wody oraz jej dystrybucji. Jako że nadal w Xbox Game Pass dostępne, to jak ktoś nie sprawdzał – polecam. Przy czym uprzedzam: Early Access.
Kartka z kalendarza
Wacki Kosmiczna rozgrywka
Pamiętacie przygody Franca i Edka, bohaterów tej klasycznej polskiej przygodówki point&click? Gra wydana 1 lipca 1998 przez Seven Stars zyskała sympatię graczy za sprawą absurdalnego i przerysowanego humoru oraz swojskich klimatów. Do budowania kultu wokół tej produkcji swoją cegiełkę dołożyło CD-Action, które dołączyło pełną wersję gry do magazynu w lipcu 1999 roku.
Wacki to idealna gra na wakacje, jej akcja jest bowiem osadzona właśnie w tym czasie, na typowym polskim osiedlu, kiedy dwójka naszych bohaterów się nudziła. Siedząc na ławce, zastanawiali się nad sensem własnego życia, szukając jakiegoś zajęcia, kiedy nagle pojawił się przybysz z innego wymiaru i poprosił ich o pomoc. Grupa terrorystów skradła bowiem wehikuł czasoprzestrzenny, przez co jego rodzimej plancie oraz Ziemi zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Edek i Franc wyruszają więc na pełną przygód wyprawę w poszukiwaniu części urządzenia o nazwie ACME – Atomowego Czasoprzestrzennego Modyfikatora Energii, by dzięki temu uratować świat. W grze przyjdzie nam sterować dwiema postaciami na przemian, eksplorować kolejne lokacje, rozwiązywać niezbyt trudne zagadki, zbierać przedmioty i prowadzić dialogi. Czyli standardowo, jak to w przygodówkach. Za to Wacki na tle innych tego typu produkcji wyróżniał się absurdalnym humorem i całą masą nawiązań do polskiej kultury lat 90.
Gra jest wykonana nieco siermiężnie. Grafiki przywodzą na myśl plansze rysowane w Paincie. Jeszcze gorzej prezentują się filmiki wykonane w niskiej rozdzielczości i w małej ilości klatek. Całość tworzy pewien specyficzny, komediowo-prześmiewczy klimat, który miał swoich zwolenników.
W czerwcu tego roku pojawił się niezależny port, dzięki któremu można tę grę uruchomić na współczesnym sprzęcie. Napisany od zera silnik w C/SDL2, odtworzony ze zdekompilowanego WACKI.EXE jest funkcjonalnie kompletny – gra przechodzi się od intra do napisów końcowych z większością mechanik i detali oryginału.
Do uruchomienia gry będą oczywiście potrzebne oryginalne pliki gry, ale skąd je zdobyć, jak je razem poskładać, żeby uruchomić tytuł – wszystko jest prosto i czytelnie opisane w kilku krokach na stronie projektu:
https://mszula.github.io/wacki/platformy/windows.html











Z tą Maszyną parową to strasznie słaba sprawa. Nie można było trafić w gorszy moment. Ceny, przy wydajności, jaką ten sprzęt oferuje, są absurdalne. Niestety kryzys związany z pamięciami RAM rozwala branżę. Póki co jeszcze tego nie czujemy, bo aktualne konsole i 2-3 letnie komputery pociągną każdy tytuł, ale za rogiem premiera PS6, a GTAVI też pewnie pokaże, że przydałby się jednak nowy sprzęt. I będziemy mieli powtórkę z krachu koparkowego, kiedy karty graficzne podrożały 2-3-4 krotnie i już nigdy nie wróciły do rozsądnych cen, bo… ludzie i tak kupią. Coś czuję, że zmierzamy do nowej normalności, w której konsola zbliży się ceną do 4-5 tys., a PC do 10. A już się wydawało, że wychodzimy na prostą. Sam bym bardzo chętnie przytulił takie Steam Machine z uwagi na ogromną bibliotekę gier na Steam, ale w takiej cenie nie ma to sensu.
Steam Machine jak dla mnie jest totalnie bez sensu. Co najwyżej ciekawostka. Przeglądając exTwitter można było dojść do wniosku że tak uważa 80% komentujących – po czym jak ruszyły zamówienia to się okazało że sprzętu dla wszystkich nie wystarczy i będzie losowany wśród zamawiających – dotyczy to jednak tylko najsłabszej wersji, bo ponoć te droższe wersje są dostępne bez problemu. To jest dopiero fikołek. Ja tam czekam sobie spokojnie na nowego Steam Decka, bo ten akurat ma sens, w przeciwieństwie do tych wszystkich wynalazków – nad tym prace ponoć już trwają, ale nadal nie wiadomo kiedy się pojawi.
BTW, do ogrywania mniejszych gier to nadal jest świetna platforma.
Będzie jakaś recenzja StarFoxa ?