
Pozwiedzajmy trochę świata. Kilka filmów z najróżniejszych krajów i gatunków. Miszmasz egzotyki z klasyką, cichego dramatu z trzymającą w napięciu akcją, komedii z dramatem sportowym. Będzie o wzruszeniach, będzie o śmiechu, będzie o ogromnym zaskoczeniu, a także o tym, że krytycy filmowi często zamykają się we własnej bańce i tylko sprawiają wrażenie, że śledzą wszystko, co najciekawsze. Tymczasem wiele prawdziwych perełek przechodzi niemal bez echa. Zapraszam na pierwszą – ale mam nadzieję nie ostatnią – międzynarodową, w całości nieanglojęzyczną odsłonę szybkich recenzji.
Czy Irlandia to kraj wiecznych melancholików?
Zacznijmy od filmu, który otrzymał nominację do Oscara za najlepszy film międzynarodowy podczas gali w 2023 roku. Cicha dziewczyna prosto z Zielonej Wyspy. Kocham ten film za jego prawdziwość. Za sposób budowania relacji między bohaterami, za doskonale rozłożone akcenty i za to, jak subtelnie gra na emocjach widza. Kocham go także za zakończenie, przy którym naprawdę trudno powstrzymać łzy. To jednak przede wszystkim znakomite kino pod względem scenariusza i reżyserii. W wielu momentach przypomina niemal fabularyzowany dokument – realizowany z całkowitą powagą i niezwykłą wrażliwością. Genialna praca kamery oraz niezwykle stonowane aktorstwo sprawiają, że świat poza ekranem przestaje istnieć. Pozostają jedynie bohaterowie, ich emocje i atmosfera miejsca. To film, który wymaga skupienia. Trzeba go oglądać uważnie, chłonąć obraz i dźwięk, pozwolić mu działać własnym rytmem. Właśnie po to powstają takie produkcje.
Trójka głównych bohaterów to postacie złożone i wiarygodne. Dziewczynka oraz dwoje starszych ludzi próbują odnaleźć własną drogę do szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. To opowieść o potrzebie miłości, o poszukiwaniu bliskości, o dobroci i bezinteresowności, ale także o brutalności życia. Wokół nich funkcjonują bohaterowie drugoplanowi, którzy w większości nie budzą sympatii, ale dzięki temu jeszcze mocniej podkreślają wyjątkowość głównych postaci.
Czy można było zrobić coś lepiej? Szczerze mówiąc, trudno mi wskazać taki element. Czy film miał szansę stać się wielkim przebojem? Raczej nie. Wielu widzów uzna go za zbyt powolny, zbyt cichy i pozbawiony wyraźnych atrakcji. W czasach nieustannego bombardowania bodźcami cierpliwość stała się towarem deficytowym. Nie oznacza to jednak, że trzeba wstydzić się kina, które nie wpisuje się w dominujące trendy. Wręcz przeciwnie – takie filmy przypominają, jak wielką siłę może mieć prostota. Cicha dziewczyna to produkcja, którą naprawdę warto poznać i pozwolić jej wybrzmieć do samego końca.
Cicha dziewczyna (An Cailín Ciúin) (2022) – Ocena: 8/10
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej in… czarnej komedii
Javier Bardem wciela się tutaj w siwiejącego właściciela fabryki wag, który sprawuje władzę twardą ręką. Bardzo szybko okazuje się, że nie liczy się dla niego ani przyjaźń, ani rodzina, ani pracownicy, ani moralność. Liczy się wyłącznie on sam. Szef roku to czarny komediodramat. Choć wiele scen potrafi rozbawić, trudno nie zauważyć, jak wiele z przedstawionych sytuacji przypomina realne relacje pomiędzy pracownikami a bezwzględnymi przełożonymi. Film w błyskotliwy sposób obnaża hipokryzję człowieka, który nieustannie opowiada o rodzinnej atmosferze w firmie, a jednocześnie traktuje ludzi wyłącznie jako narzędzia do realizacji własnych celów. Wraz z rozwojem fabuły wszystko zaczyna się sypać. Każdy kolejny problem odsłania nowe oblicze głównego bohatera, a postacie drugoplanowe otrzymują własne, istotne zadania do wykonania. To właśnie dzięki nim historia nie zamienia się w prostą satyrę, lecz staje się znacznie bardziej wielowymiarowa.
Film ogląda się tak dobrze, ponieważ widz przez cały czas liczy na moment refleksji, na choćby odrobinę skruchy. Tymczasem bohater grany przez Bardema konsekwentnie brnie dalej, pogrążając się w kolejnych moralnie wątpliwych decyzjach. Hiszpański aktor po raz kolejny udowadnia, że potrafi całkowicie zniknąć za swoją rolą. Jest jednocześnie odpychający i fascynujący. Szef roku to w dużej mierze teatr jednego aktora, ale niezwykle skuteczny. To inteligentne połączenie komedii z gorzkim dramatem społecznym. Film ma bardzo specyficzny klimat i chłodną, niemal sterylną estetykę, która świetnie współgra z jego przesłaniem. Końcówka może nie zaskakuje, ale właśnie dzięki temu wydaje się jeszcze bardziej wiarygodna.
Szef roku (El buen patrón) (2021) – Ocena: 7/10
Za nim nastał maestro Scorsese
Kino Hongkongu kojarzy się wielu widzom przede wszystkim z widowiskowymi filmami wuxia, ale dwa lata przed premierą Domu latających sztyletów powstała produkcja, która w pewnym sensie odmieniła współczesne kino gangsterskie. Mowa o Infernal Affairs: Piekielnej grze. Sam tytuł nie brzmi szczególnie zachęcająco, ale nie dajcie się zwieść. To nie kolejny bezmyślny akcyjniak oparty wyłącznie na strzelaninach i pościgach. To inteligentny thriller, który Martin Scorsese wykorzystał później jako podstawę do stworzenia kultowej i wspaniałej Infiltracji. Pierwszy raz obejrzałem Infernal Affairs już po seansie hollywoodzkiej wersji i byłem pod ogromnym wrażeniem liczby rozwiązań przeniesionych niemal jeden do jednego. To właśnie w Hongkongu narodziły się pomysły na podwójną infiltrację, psychologiczną grę pomiędzy bohaterami oraz zakończenie, które do dziś robi ogromne wrażenie.
Jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że Infernal Affairs nie jest dziełem tak kompletnym jak Infiltracja. Wynika to jednak głównie z faktu, że stanowi pierwszą część większej trylogii. Wiele wątków zostaje jedynie zarysowanych, a bohaterowie nie otrzymują jeszcze takiej głębi, jaką później zapewnił im Scorsese. Jako osobny byt jest to film po prostu niekompletny. Mimo to trudno mieć większe zastrzeżenia do scenariusza, reżyserii czy aktorstwa. Czuć wpływy zachodniego kina, ale jednocześnie film zachowuje własną tożsamość. Nie ma tu przesadnej egzaltacji czy charakterystycznej dla części azjatyckich produkcji ekspresji. Dzięki temu historia okazała się niezwykle uniwersalna i podatna na późniejszą hollywoodzką adaptację. Choć osobiście wyżej cenię Infiltrację, to bez wahania oddaję należny szacunek Andrew Lauowi, Alanowi Makowi oraz twórcom oryginalnego scenariusza.
Infernal Affairs: Piekielna gra (Mou gaan dou) (2002) – Ocena: 8/10
Efektowne pożegnanie ze Sborną
Dobrych filmów o piłce nożnej jest zaskakująco niewiele. Paradoksalnie najpopularniejszy sport świata bardzo trudno przenieść na ekran w sposób przekonujący. Dlatego najlepsze produkcje sportowe zwykle skupiają się nie na samych meczach, lecz na ludziach. Taką drogą poszedł rosyjski „Trener” z 2018 roku. Danila Kozłowski – jeden z najbardziej rozpoznawalnych rosyjskich aktorów ostatnich lat, znany z serialu Wikingowie oraz chociażby filmu Wiking o podboju Rusi Kijowskiej – nie tylko zagrał główną rolę, ale również wyreżyserował film i współtworzył scenariusz. Widać tu inspiracje hollywoodzkim kinem sportowym, ale jednocześnie twórcy starają się zachować własną tożsamość.
Największą siłą filmu są emocje. Są momenty autentycznie wzruszające, jest klasyczna historia upadku i odkupienia, a także kilka scen, które na długo pozostają w pamięci. Szczególnie imponujący jest przemarsz kibiców ulicami miasta zakończony panoramicznym widokiem portu – jedna z tych sekwencji, które przypominają, dlaczego sport potrafi tak mocno jednoczyć ludzi. Oczywiście film korzysta z wielu znanych schematów. Mamy outsiderów walczących z przeciwnościami losu, budowanie drużyny od podstaw oraz nieuchronne dążenie do wielkiego celu. Mimo to Trener ma w sobie coś autentycznego, prawdziwie rosyjskiego. Jest tu też odrobina humoru, sporo serca i szczera wiara w ludzi.
Najbardziej podoba mi się jednak to, że film nie sprowadza marzeń wyłącznie do sportowego sukcesu. Pokazuje również wartość wdzięczności, lojalności i relacji międzyludzkich. Właśnie dzięki temu wykracza poza ramy typowego kina sportowego.
Trener (2018) – Ocena: 8/10
Czy Belgia w ogóle istnieje?
Na koniec odrobina klasycznej francuskiej rozrywki od Dany’ego Boona – jednego z najciekawszych twórców komediowych XXI wieku. Nic do oclenia opowiada o belgijsko-francuskiej granicy, która wraz z europejską integracją zaczyna stopniowo tracić swoje znaczenie. To punkt wyjścia do historii pełnej stereotypów, wzajemnych uprzedzeń i sytuacyjnego humoru. Jest tu i walka nienawidzących się stron, ukrywana przed światem miłość, ciapowata policja oraz dość zaskakujący wątek kryminalny – ot typowe lato na prowincji. Film jest bardzo francuski – zarówno pod względem tempa, jak i rodzaju żartów. Nie każdemu taki humor przypadnie do gustu, ale jeśli ktoś lubi kino znad Sekwany, szybko poczuje się tutaj jak w domu.
Nic do oclenia reprezentuje ten rodzaj europejskiej komedii, który nie próbuje udawać czegoś więcej, niż jest w rzeczywistości. Nie sili się na wielkie przesłania ani rewolucyjne pomysły. Po prostu chce dostarczyć widzowi dobrej zabawy – i robi to bardzo skutecznie. To ten rodzaj filmu, który Amerykanie uwielbiają sobie pożyczyć i przerobić na własną modłę, udając, że oryginał nie istnieje. Że wspomnę tu o uroczym Rozumiemy się bez słów, które potem stało się oscarową CODĄ.
Dodatkowym atutem jest sympatyczny prowincjonalny klimat oraz umiejętne wyśmiewanie zarówno Belgów, jak i samych Francuzów. Dany Boon ma wyjątkowy talent do pisania dialogów i tworzenia bohaterów, których łatwo polubić. Nawet jeśli przez większość seansu doskonale wiemy, dokąd zmierza fabuła, trudno oderwać wzrok od ekranu.
Nic do oclenia (Rien à Déclarer) (2010) – Ocena: 8/10
I to już wszystko w tym krótkim przeglądzie kina z różnych zakątków świata. Pięć filmów, pięć zupełnie różnych historii i pięć odmiennych spojrzeń na rzeczywistość. Każdy z nich reprezentuje inną kulturę, inny sposób opowiadania i inne filmowe tradycje. Wszystkie jednak mają jedną wspólną cechę – zdecydowanie warto dać im szansę. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę mógł podzielić się podobnymi odkryciami z najróżniejszych stron świata.
-
Cicha dziewczyna (An Cailín Ciúin) (2022) - 8/108/10
-
Szef roku (El buen patrón) (2021) - 7/107/10
-
Infernal Affairs: Piekielna gra (Mou gaan dou) (2002) - 8/108/10
-
Trener (2018) - 8/108/10
-
Nic do oclenia (Rien à Déclarer) (2010) - 8/108/10









Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:
Regulamin zamieszczania komentarzy
Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:
[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]