
W Królewskiej Przystani nastała grobowa atmosfera…
Streszczenie
Cersei śni, że zasiada na Żelaznym Tronie, a cały dwór składa jej hołd. Tę wzniosłą chwilę psuje pojawienie się Tyriona. Karzeł wskazuje na nią ręką i wybucha śmiechem, który podchwytują inni uczestnicy audiencji. Wtedy Cersei uświadamia sobie, że jest naga. Kuli się i osłania dłońmi, a zadziory Żelaznego Tronu rozszarpują jej ciało. Im mocniej się wyrywa, tym tron szybciej ją pochłania, ku uciesze Karła.
Budzi się potrząsana przez Senelle. Towarzyszą jej Osmund Kettleblack, Boros Blount oraz kilku zbrojnych. Wyglądają na przestraszonych. Przysłał ich lord dowódca, by przyprowadzili królową do samotni ojca. Oszołomiona odnotowuje tylko, że Kettleblack wymienia imię lorda Tywina, a także wspomina o wychodku i kuszy. Zastanawia się, czy nadal śni i zaraz spod łóżka wyskoczy śmiejący się z niej Karzeł. Z ulgą przypomina sobie, że jej obmierzły brat siedzi zamknięty w ciemnicy i dziś ma być stracony. Koszmar był tylko majakiem zrodzonym z wypitego wieczorem wina.
O zmierzchu ja będę się śmiała. Moje dzieci będą bezpieczne, tron Tommena będzie bezpieczny, a mój mały, wypaczony valonqar straci głowę i zgnije w grobie.
Cersei nie może uwierzyć w to, co usłyszała – komnat ojca pilnowali przecież strażnicy! Kettleblack odpowiada, że w kominku w sypialni namiestnika znaleziono ukryte tajemne przejście. Lord dowódca zszedł nim sprawdzić, dokąd prowadzi. Wcześniej wysłał ser Lorasa na czele dwunastu ludzi, by strzegli króla Tommena. Cersei nie komentuje tego, ale nie jest zadowolona. A co, jeśli to Tyrellowie zamordowali lorda Tywina? Królowa wysyła Blounta, by sprawdził, czy Karzeł nadal znajduje się w lochu, sama zaś udaje się z Kettleblackiem do Wieży Namiestnika. Po drodze dowiaduje się, że ciało jej ojca znalazł jeden ze strażników, gdy sam postanowił udać się za potrzebą. Cersei nie może się pogodzić, że ktoś taki jak Tywin Lannister zginął siedząc na klopie. Jest jednak dziwnie spokojna. Ktoś musi zastąpić ojca, by dokończyć jego dzieło. Królowa wie, że powinna działać równie szybko, jak po śmierci Roberta. Zakłada, że za zamachem mógł stać Stannis, który teraz szykuje się do ataku na miasto. Nie boi się ani jego, ani Mace’a Tyrella. Nie boi się nikogo. Nikt już też nie zmusi jej do małżeństwa. Po śmierci ojca to ona stała się głową rodu Lannisterów.
Gdy tylko przybywa do Wieży Namiestnika, od razu zaczyna wydawać rozkazy. Wie, że ma to we krwi. Strażnikom nakazuje, by nie przepuszczali nikogo bez jej zgody. W swym głosie słyszy stal. Zastanawia się, skąd w wieży wzięło się aż tylu ludzi, w tym również sporo służby. Dlaczego wszyscy dowiedzieli o tym, co tu się stało, przed nią? Od strzegącego sypialni Meryna Tranta dowiaduje się, że ciało ojca przeniesiono już na łoże. Przed nim klęczy zrozpaczony Kevan. W kominku dostrzega otwarte przejście. Jest tak niskie, że mężczyzna musiałby się przez nie przeczołgiwać. Ale Tyriona nazywają w końcu Półmężczyzną. Złości się na tę myśl, przypominając sobie, że Karzeł jest uwięziony. Za zabójstwem stoi albo Stannis, albo Tyrellowie. A jednak nie daje jej spokoju myśl, w ilu jeszcze sypialniach znajdują się podobne przejścia, z których mógłby wyjść Krasnal.
Ciało Tywina wydaje się należeć do kogoś znacznie starszego i drobniejszego. Królowa rozkazuje usunąć bełt, który wciąż tkwi w jego podbrzuszu. Jest wściekła, że zostawiono w takim stanie namiestnika trzech królów. Chce wiedzieć, gdzie jest Pycelle. Ku swej irytacji dowiaduje się, że już tu był, ale sobie poszedł. Wychodzi na to, że ją powiadomiono na samym końcu. Rozkazuje wezwać któregoś z pomagających Pycellowi maesterów. Coraz bardziej zirytowana wysłuchuje informacji o tym, że Jaime wszedł do tajemnego przejścia, sprawdzić, dokąd prowadzi. Uważa to za niepotrzebne ryzyko – teoretycznie zabójcy wciąż mogą czaić się w tunelach, a jej brat ma tylko jedną rękę. Tymczasem wysłani strażnicy przyprowadzają mężczyznę podającego się za maestera. Królowa kojarzy go z twarzy – przybył z Jaimem z Harrenhal. Mężczyzna przedstawia się jako Qyburn. Przyznaje, że Cytadela odebrała mu łańcuch, ale to nie znaczy, że wraz z nim utracił umiejętności. Królowa nakazuje mu zająć się namiestnikiem. Eksmaester chce wiedzieć, co ma zrobić z dziewczyną. Cersei zauważa ją dopiero po jego słowach. Gdy zrzuca narzuty, rozpoznaje dawną nałożnicę Karła. W jej szyję wbity jest złoty łańcuch namiestnika. Cersei jest w szoku. Była przekonana, że ojciec po śmierci ich matki nie spotykał się z innymi kobietami. Na głos zaprzecza boleśnie widocznym dla wszystkich faktom, twierdząc, że lord Tywin nie zadawał się z tego typu „elementem”. Więcej: po śmierci swego ojca wygnał jego nałożnicę z zamku, nakazując przez dwa tygodnie prowadzać ją nago po ulicach Lannisportu. Qyburn podpowiada, że może wezwał dziewczynę, by ją przesłuchać. Wyjaśnienie jest absurdalne, zważywszy, że kobieta ma na sobie tylko złoty łańcuch, ale Cersei chwyta się go niczym pijany płotu. Nakazuje Kettleblackom pozbyć się ciała dziewczyny, wynosząc je przez kominek, tak by nikt nie widział. Mają jednak przynieść jej potem łańcuch i uważać, by się nie zniszczył, gdy będą go ściągać z szyi denatki.
Tymczasem kominkiem gramoli się Jaime. Cersei chce wiedzieć, czy znalazł zabójców i jak wielu ich było, przekonana, że z pewnością ojca nie zdołałby zabić jeden człowiek. Bratu udało się tylko dotrzeć szybem w dół do komnaty z sześcioma drzwiami, z których wszystkie były zamknięte na łańcuch. Zakłada, że morderca nadal może się ukrywać w tunelach. Myśli Cersei od razu wracają do Karła. Rozkazuje burzyć ściany, byle tylko dotrzeć do tajnych korytarzy.
Królowa pragnie pocałować brata. Wie, że ten później przyjdzie do niej, by znaleźć pocieszenie. Cersei prosi, aby zajął miejsce ojca jako namiestnik. Razem dokończą jego dzieło. Jaime odmawia. Namiestnik jest Ręką króla, więc w jego przypadku objęcie tego urzędu brzmiałoby jak kiepski żart: Ręka bez ręki. Niech nie prosi go, by rządził. Cersei uświadamia sobie, że odmowę usłyszeli wszyscy w komnacie, w tym Kevan. Wściekła odgryza się, że nie ma mowy o rządach. Ona będzie je sprawować, póki Tommen nie dorośnie. Jaime zastanawia się, czy współczuć bardziej chłopcu, czy Siedmiu Królestwom, za co dostaje po pysku. Kevan każe im przestać robić oborę, przynajmniej do czasu, aż nie zabiorą stąd ciała ich ojca. Wściekła Cersei dochodzi do wniosku, że musiała chyba na głowę upaść, by zaproponować bratu stanowisko namiestnika. Być może po prostu zlikwiduje ten urząd, skoro wszyscy poprzedni sprawiali jej tylko kłopoty. Następny musi znać swoje miejsce. Najlepszym kandydatem jest Kevan, który dotąd wiernie służył jej ojcu. Potrzebuje przeciwwagi dla Tyrellów, których coraz bardziej podejrzewa o zamordowanie Tywina. Nagle uświadamia sobie, że nigdzie nie widzi Varysa, który przecież zawsze jako pierwszy wie o wszystkim, co wydarzyło się w Czerwonej Twierdzy. Dochodzi do wniosku, że musiał być zamieszany w śmierć ojca, być może obawiając się, że namiestnik w końcu się go pozbędzie, przy okazji pozbawiając głowy. Możliwe, że Pająk dogadał się ze Stannisem, z którym przecież przez długie lata zasiadał w radzie Roberta. Nakazuje Trantowi, by przyprowadził eunucha. W tym samym momencie przybywa Blount, oznajmiając, że Karzeł uciekł. Cersei rozumie już, że jej sen był proroczy. Z Karłem zniknął jeden z kluczników – Rugen – a dwóch kolejnych spało. Cersei nakazuje Blountowi dopilnować, by już nigdy się nie obudzili. Królowa jest przerażona. Tyrion najpierw zabił jej matkę, potem syna, teraz zaś ojca i kryje się gdzieś w tunelach. Przyjdzie też po nią, jak zapowiedziała jej kiedyś starucha w swym namiocie, skosztowawszy wcześniej jej krwi i dostrzegając w niej przyszłość. Królowa jest zrozpaczona. Już prawie udało się jej go pozbyć. Poczuła, jakby jego palce zaciskały się na jej szyi.
Postaci występujące w rozdziale
- Cersei Lannister
- Jaime Lannister
- Kevan Lannister
- Meryn Trant
- Boros Blount
- Osmund Kettleblack
- Osfryd Kettleblack
- Osney Kettleblack
- Qyburn
- Senelle
- Jocelyn Swyft
- Puckens
- Krótkie Ucho
- Hoke Końska Noga
Wspomniani
- Tyrion Lannister
- Tywin Lannister
- Robert Baratheon
- Stannis Baratheon
- Tommen Baratheon
- Myrcella Baratheon
- Maegor Targaryen
- Aerys II Targaryen
- Robb Stark
- Catelyn Stark
- Eddard Stark
- Sansa Lannister
- Mace Tyrell
- Margaery Tyrell
- Loras Tyrell
- Tytos Lannister
- Joanna Lannister
- Jon Arryn
- wielki maester Pycelle
- maester Ballabar
- maester Frenken
- Varys/Rugen
- Shae
- Lum
Ważne informacje
- Tywin Lannister – najpotężniejszy lord Siedmiu Królestw i królewski namiestnik – musiał współdzielić wychodek ze swoją strażą.
- Cersei zasapuje się wchodząc po schodach Wieży Namiestnika. Ma ochotę ją zburzyć.
- Cersei ma się za jedynego prawdziwego syna Tywina Lannistera.
- Maegor Okrutny miał zabić budowniczych Czerwonej Twierdzy, tak by nikt poza nim nie znał dokładnego przebiegu przejść i tuneli, przecinających cały zamek.
- Dziadek Cersei i ojciec Tywina – Tytos – umarł na zawał, gdy Cersei miała rok. Tywin służył wtedy jako namiestnik Aerysa II.
- Cersei ostatni raz rozmawiała z Shae na dzień przed pojedynkiem Oberyna z Górą. Dziewczyna prosiła o oddanie klejnotów, które podarował jej Tyrion, jak też zaczęła wspominać o rezydencji w mieście i małżeństwie z rycerzem. Cersei zbyła ją, mówiąc, że nie dostanie od niej nic, póki nie powie, gdzie ukrywa się Sansa Stark. Kto wie – może wtedy dziewczyna postanowiła, że potrzebuje nowego patrona i znalazła go w osobie Tywina Lannistera.
- Cersei uważa, że to „machinacje” Eddarda Starka zmusiły ją, by pozbyła się Roberta Baratheona wcześniej niż planowała, to znaczy przed zneutralizowaniem jego braci.

Komentarz
Rozdział Cersei – kolejnego nowego POV-a – pokazuje nam, jak specyficzną książką, na tle innych tomów, jest Uczta dla wron. Jego akcja toczy się dosłownie godziny po ostatnim rozdziale Tyriona w Nawałnicy Mieczy. Wcześniejsze rozdziały nie tak łatwo umiejscowić w czasie. Wydarzenia ukazane w Prologu mają miejsce co najmniej kilka tygodni po opanowaniu Zatoki Niewolniczej przez Daenerys, gdyż akolici i nowicjusze rozmawiają o smokach w Meereen, a wieści o nich – w związku z tym, że w Essos nie używa się kruków do komunikacji – dostarczyć mogli dopiero marynarze, którzy przypłynęli z tamtych rejonów. Tyle że w gruncie rzeczy niewiele nam to mówi – Bluetiger zwracał mi kiedyś uwagę na fakt, że trudno w Nawałnicy mieczy dokładnie umiejscowić rozdziały Daenerys na tle pozostałych. Wiemy na pewno, że w Starym Mieście nic nie wiedzą jeszcze o śmierci lorda Tywina, a przecież to Cytadela byłaby pierwszym miejscem, do którego dotarłyby kruki. Albo zatem namiestnik żyje, albo dopiero co zginął. Zdecydowanie łatwiej umiejscowić chronologicznie wydarzenia opisane w Proroku. Jego akcja toczy się w okolicach ósmego rozdziału Aryi, w którym to Duch Wysokiego Serca informuje Berica i jego ludzi o śmierci króla Balona, z pewnością zaś przed piątym rozdziałem Catelyn, w którym wieści o zgonie króla i zagarnięciu tronu przez Eurona przynosi do obozu Robba Starka kapitan kogi Myraham. Kruk, który przyleciał do Gorolda Goodbrothera, z pewnością wyprzedził kupca, który musiał najpierw dotrzeć do Seagardu, potem zaś z Mallisterem połączyć się z zastępem Młodego Wilka. Z kolei w Kapitanie straży dowiadujemy się o śmierci Oberyna Martella, nic jednak o zgonie Tywina. Czy królewski namiestnik żył jeszcze, czy po prostu wieści o jego śmierci nie dotarły do Dorne? Znów – nie wiemy, ile Tyrion spędził czasu w ciemnicy, stąd trudno wyrokować. Z pewnością jednak możemy stwierdzić, że to właśnie rozdział Cersei dzieje się w końcu po wydarzeniach, które śledziliśmy dotąd w Królewskiej Przystani.
Zaczyna się od snu królowej, który faktycznie można uznać za proroczy. Cersei przejmie władzę, choć fizycznie na Żelaznym Tronie nie zasiądzie – przynajmniej w dotąd wydanych tomach. Jej rządy zakończą się jednak dla niej tragicznie – obnażona, niczym wspominana przez nią kochanka lorda Tytosa, zostanie wystawiona na pośmiewisko, odbywając marsz pokutny ulicami Królewskiej Przystani. Dojdzie do tego co prawda dopiero w Tańcu ze smokami, ale wynika to wyłącznie ze wspomnianej wcześniej dziwaczności Uczty dla wron, która nie dość, że przedstawiła wątki niektórych tylko bohaterów, to jeszcze części z nich nie doprowadziła do końca. Sen powinien dać do myślenia Cersei jeszcze z jednego powodu – zgodnie z legendą Żelazny Tron kaleczył każdego, kto nie jest godny, by na nim zasiadać. Koszmar kończy się jeszcze gorzej – tron wręcz ją pochłania.
Niezrażona sennymi marami królowa energicznie przystępuje do przejmowania władzy po zmarłym ojcu. Ma zresztą w tym doświadczenie – wszak po śmierci Roberta z pomocą Littlefingera i Pycella szybko opanowała stolicę. Wtedy jednak nie mieliśmy wglądu w jej myśli. Teraz jest inaczej i powiedzmy sobie szczerze: nie jest to zbyt zachęcający obraz. Na pierwsze miejsce wysuwa się ego rozrośnięte do absurdalnych rozmiarów – Cersei jest święcie przekonana, że naprawdę tylko ona może godnie zastąpić Tywina. Śledzimy też galopadę myśli w jej głowie, której bynajmniej nie towarzyszy nadmierna przenikliwość czy trafność osądu, lecz chaos i paranoja. Cersei błyskawicznie przechodzi od oskarżenia Stannisa o zamach po przekonanie – w teorii logiczne, gdyby nie to, że oparte na fałszywych założeniach – że był on tylko wstępem do ataku na stolicę. Na tym etapie królowa rzecz jasna nie może wiedzieć, dokąd udały się siły Baratheona, które opuściły Smoczą Skałę, ale powinna pamiętać, jak były mizerne. Ktoś może powiedzieć, że jest pewna mądrość w tym, by zakładać zawsze najgorszy możliwy scenariusz, ale czy można doszukać się jej również w podejrzewaniu Tyrellów? Na ich udział w zamachu na Tywina Cersei nie ma żadnych dowodów – wystarczy jej odczuwana do nich niechęć i raczej mało odkrywcze założenie, że każdy, kto ma władzę, pragnie posiąść jej więcej. Widzimy też, że królowa wyciąga niezwykle daleko idące wnioski, opierając się na bardzo wątłych podstawach, czego najlepszym przykładem jest założenie przez nią, że Varys z pewnością współdziała ze Stannisem, bo – uwaga – zasiadał z nim przez długie lata w Małej Radzie. To jest właśnie Cersei w pigułce: skupia się na jednej przesłance, ignorując setkę innych, mówiących dokładnie coś przeciwnego.
Królowa – w przeciwieństwie do opisanych w poprzednim rozdziale bękarcich córek Oberyna Martella – nie jest jednak idiotką. Część jej intuicji jest słuszna. Czasami są to po prostu odczucia, którym uparcie nie chce dać wiary, jak męczące ją od wybudzenia przeświadczenie, że jakimś cudem za śmiercią ojca stoi Tyrion. Inne wynikają z szybkiego łączenia kropek: ona pierwsza przecież domyśla się, że w zamachu na Tywina musiał maczać palce Varys. Ta niewątpliwie bystra kobieta jest jednak zbyt emocjonalna i arogancka, by skutecznie grać o tron. Choć co jakiś czas odnosi taktyczne zwycięstwa, brakuje jej cierpliwości, by realizować cele strategiczne. Przykładem jej popędliwości i ulegania emocjom jest zaproponowanie Jaimiemu godności namiestnika. Prawda, że obcesowa odpowiedź Królobójcy w sytuacji, gdy nie znajdują się sami, była zwyczajnie niemądra, ale równie głupie było składanie takiej propozycji nie zadbawszy wcześniej, by mogli porozmawiać na osobności.
Emocje, które targają Cersei w tym momencie, są nie tylko niezwykle silne, ale też sprzeczne. Z jednej strony nie potrafi uwierzyć, że jej potężny ojciec okazał się zwykłym śmiertelnikiem, który nie tylko zginął w dość upokarzających okolicznościach, ale tak jak wszyscy inni posiadał przyziemne pragnienia, tyle że lepiej od nich je skrywał. Z drugiej – odczuwa euforię, że w końcu wyzwoliła się spod jego nieznośnego wpływu, przekonana, że teraz będzie mogła rozwinąć skrzydła i udowodnić swą wartość. Radość z wolności trwa bardzo krótko – prześladujące ją cały czas wrażenie, że to Karzeł stał za zamordowaniem ich ojca, potwierdza się, a paranoja Cersei na punkcie volonqara, której póki co jeszcze do końca nie rozumiemy, z rozdziału na rozdział będzie się tylko pogłębiać.




Cersei nadawałaby się na elektryka, ego ma już odpowiednie 😀