
Nie gram w gry typu hidden object, ale Lost and Found Co. przykuło moją uwagę, zainstalowałam więc demo, żeby zobaczyć, co to dokładnie jest. Okazało się, że to gra, której nie wiedziałam, że potrzebuję.
Pierwsze, co mnie nieco zaskoczyło, to fakt, że jest tu całkiem sporo fabuły. Poznajemy losy Mei, byłej bogini wojny, która powoli traci swoją moc, w związku z czym z postaci ludzkiej zmieniła się w małego, różowego… powiedzmy „smoka”. By odzyskać dawną świetność, potrzebuje nowych wyznawców. Wkrótce odkrywa, że pomaganie ludziom w odnajdywaniu ich zagubionych rzeczy może być właściwą do tego drogą, co też przy okazji pozwoli jej się „przebranżowić”. Do pomocy werbuje Ducky’ego, zamienione w człowieka kaczątko. Tak zaczyna się ich szalona przygoda. (Wszystkie wstawki fabularne można sobie pominąć, jeśli ktoś ma takie życzenie.)
Przejdźmy jednak do samych plansz, które stanowią gwóźdź programu. Te zaskoczyły mnie szczegółowością, złożonością i interaktywnością. Poziom detali i wypełnienie lokacji różnymi elementami naprawdę robi wrażenie! Niektóre mają nawet kilka pięter i są bardzo pokaźnych rozmiarów. Dodatkową zachętą do eksploracji jest fakt, że nie są to tylko statyczne obrazki, ale całe żyjące scenki, na które możemy w pewnym stopniu wpływać. Praktycznie każdy obiekt jest klikalny, a interakcji towarzyszy drobna animacja i zabawny dźwięk. Niektóre interakcje zaowocują humorystyczną scenką albo odkryciem sekretu, co zachęca do eksperymentowania i zaglądania w każdy kąt, otwierania szafek i lodówek. Na planszach znajdziemy też easter eggi, nawiązujące do szeroko pojętej popkultury. Wszystko to razem sprawia, że na twarzy grającego często zagości uśmiech.
Miejsca, które odwiedzimy, są bardzo różnorodne. Obejrzymy ogrody, tętniące życiem centra handlowe i sklepy, kocią kawiarnię, zwykłe domy mieszkalne, ale też magiczne krainy czy port pełen piratów. Na pewno nie będziemy narzekać na monotonię. Co też fajne, w kolejnych lokacjach czasem będziemy spotykać znane nam już osoby, stanowiące fajne powiązanie z wcześniejszymi wydarzeniami.
Na każdej planszy jako zadanie podstawowe mamy do odnalezienia szereg elementów. Są do nich przygotowane podpowiedzi, dające ogólną sugestię, gdzie danego przedmiotu szukać. Na pewnym etapie gry odblokujemy też drugi poziom podpowiedzi, dużo bardziej precyzyjny, dzięki czemu nie utkniemy, jeśli nie będziemy w stanie sami czegoś wypatrzyć. Oprócz tego każda plansza oferuje też kilka wyzwań opcjonalnych, polegających na odnalezieniu kolejnych przedmiotów, sekretów lub wywołaniu interakcji. Do nich jednak nie mamy żadnych podpowiedzi, ale dzięki nim intensywne wpatrywanie się w ekran i szturchanie różnych rzeczy nie idzie na marne.
Przez wątek fabularny poprowadzi nas 11 zadań. Pomiędzy kolejnymi misjami zobaczymy krótkie wstawki animacji w komiksowym stylu oraz pogadamy z całym gronem barwnych postaci. W przerwach między zadaniami głównymi możemy wykonywać dodatkowe zlecenia, a później także dekorować naszą bazę i urządzać pokój Ducky’ego, jeśli ktoś lubi takie rzeczy (aktywność opcjonalna, spokojnie można to pominąć).
Gra ma rysunkowy charakter, który nadaje jej nieco bajkowego charakteru, pozostając jednak w pełni czytelnym, co jest bardzo istotne przy wypatrywaniu szczegółów. Początkowo myślałam, że to japońska produkcja, bo plansze i ich zawartość czerpią bardzo dużo z Kraju Kwitnącej Wiśni. Za Lost and Found Co. stoi jednak tajskie studio. Tak czy inaczej, jeśli lubicie te wschodnie klimaty, to tym bardziej zachęcam do zapoznania się z przygodami Ducky’ego.
Podsumowując – Lost and Found Co. było szeregiem miłych zaskoczeń. Napakowana szczegółami i humorem gra, w której spędziłam około 15 godzin i nie żałuję ani minuty.
Polecam samemu ją przetestować – dostępne demo jest całkiem obszerne.
https://store.steampowered.com/app/2101390/Lost_and_Found_Co/
Gra zakupiona we własnym zakresie.







Ja tylko przypominam, że miał być tekst podsumowujący ród smoka. Teksty były w środę. Nie pojawił się, przymknąłem oko. W czwartek również tekstu nie było, no ok, widzę Dżądżen leci w kulki. Jest piątek tekstu dalej brak, cóż czas najwyższy zainterweniować przeciw temu lenistwu. Domagam się ruszenia dupy i zrobieniu tego co jest do zrobienia. Oczekuję, że podsumowanie pojawi się jeszcze dziś lub najpóźniej jutro. Przypominam także, że na poniedziałek należy nam się kolejny rozdział z czytajów. Proponuję nie zostawiać tego również na ostatnią chwilę, aby nie okazało się że artykuł jest zrobiony po łebkach zamiast jakościowej treści. Sądzę, że inni również poprą moje stanowisko, ale żeby nie być gołosłownym proponuję prostą i uczciwą ankietę pod tym komentarzem przy pomocy plusów i minusów.
Okejke nich zostawią ci, którzy podobnie jak ja lubią czytać teksty dotyczące twórczości Martina i liczą, że będą one nadal publikowane.
Czerwony X niech zostawią ci, którzy są do mnie w opozycji i nie chcą publikacji kolejnych tekstów Dżądżena
Zostawiłem czerwonego iksa
Przepraszam bardzo miłego i uprzejmego skądinąd serdecznego Pana Dządżena, ale mimo sympatii do niego również zostawiłem czerwone iksa
Dzięki! I tak tu sobie żyjemy w kulki lecąc:)
Wracając jednak do meritum: gra wydaje mi się fantastyczna, przypomniałem sobie dzieciństwo, gdy miałem taką książeczkę, gdzie się szukało widelców, noży itd. i grałem w to z bratem do znudzenia, mimo że dosłale już pamiętałem co gdzie jest ukryte.
Ja proponuję się trochę pohamować – strona bez reklam z merytorycznym kontentem to w dzisiejszych czasach właściwie niespotykana rzecz. Gdyb jeszczey czytelnik był jednym z kluczowych sponsorów, którego wkład w utrzymanie strony znacząco wpływał na naszą działaność, ale sprawdzam Patronite… i no nie bardzo.
Pozwoliłem sobie również go sprawdzić.
– 19 patronów
– 220zł miesięcznie
– 5 progów, a na każdym jedynie podziękowanie za wsparcie
Jak na moje te 220 zł miesięcznie, to całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że nie oferujecie nic w zamian
„nic w zamian” xDDD
220 złotych miesięcznie to raczej nie starcza nawet na pokrycie kosztów utrzymania strony – hosting, domena, przestrzeń na serwerze, certyfikaty bezpieczeństwa, przy całkowitym braku AdSense… no to się nie spina.
Wygląda na to, że Redaktorzy dokładają z własnej kieszeni zebys mógł w ogóle tu wchodzic, więc japa cicho tam.
220 złotych miesięcznie to 2640 złotych rocznie. To są jak najbardziej pieniądze pozwalające utrzymać nawet z cztery strony internetowe.
Oczywiście nie znam kosztów FSGK, ale stwierdzenie, że 220 złotych miesięcznie nie wystarczy by w 2026 roku utrzymać stronę internetową tego typu, nie jest prawdziwe (co nie zmienia faktu, że oczywiście mogą płacić więcej).
Na moje oko to koszta to jakieś 500-700 złotych rocznie (zapytane Gemini oszacowało na 500-900), 2640 złotych rocznie wystarczy na 100%.
zapytałem chata got, przeklejam podsumowanie odpowiedzi:
***
Czyli moja ocena FSGK wygląda tak:
Koszt gotówkowy utrzymania portalu:
👉 ~1–3 tys. zł rocznie
Realny koszt wraz z pracą ludzi:
👉 ~20–50 tys. zł rocznie, a potencjalnie więcej, zależnie od tego, ile pracy faktycznie wykonuje redakcja.
Koszt stworzenia porównywalnego przedsięwzięcia od zera jako profesjonalnego portalu:
👉 już raczej kilkadziesiąt tysięcy złotych na start + kilka/kilkanaście tys. rocznie.
I to właśnie jest moim zdaniem interesujące w przypadku FSGK: finansowo utrzymanie serwera może być śmiesznie tanie w stosunku do wartości wytwarzanej przez redakcję. Przy modelu bez reklam portal może funkcjonować niemal za grosze, jeśli autorzy pracują społecznie.
aha, i nie uwzględniles że Patronite pobiera 8% prowizji od każdej wpłaty.
Mam dziwne wrażenie, że chatgpt wyhalucynował to na podstawie tego fragmentu, z artykułu gdy otwierali patronite:
Nasz cel to osiągnięcie przychodów na poziomie około 2500–3000 pln rocznie. Pokryje to stałe koszty utrzymania strony oraz zabezpieczy na ewentualność niespodzianek. Jeżeli udałoby się nam uzbierać więcej, nadwyżka pokryje koszty filmów, seriali, gier czy książek, których normalnie byśmy nie kupili i przez to nie recenzowali, a także wyjazdów na imprezy. A jak DaeL napisze nową teorię o 7.3% szybciej, jeśli dostanie odrestaurowaną klawiaturę IBM Model M, to też chcielibyśmy móc to opłacić. Nie da się też ukryć, że sam fakt, że ktoś chce nas wspierać jest niesamowitym motywatorem do dalszej pracy, tak samo jak Wasze komentarze, czy rosnące statystyki wyświetleń.
Tylko z tego fragmentu jasno wynika, że 2,5 tysiąca (czyli mniej ile dostają z patronite, bo po odliczeniu owych 8% zysk zmienia się tam około na 2420 zł), to jest kwota z naddatkiem.
Zapytałem też znajomego który planuje uruchomić własną stronę i ten też idzie w stronę kilkuset zlotych rocznie.
Tak czy inaczej dopóki nie odezwie się ktoś z fsgk to wrożymy z fusów. Ale gdy dopytałem dokładnie czata no to wypluł takie coś:
Moja wycena FSGK:
~800–1000 zł rocznie — absolutnie możliwe, jeżeli zoptymalizować infrastrukturę.
~1200–1600 zł rocznie — według mnie bardzo rozsądny budżet na komfortowe utrzymanie.
~2000–2500 zł rocznie — nadal można uzasadnić, jeśli hosting jest mocniejszy, są porządne backupy i zapas zasobów.
3000+ zł rocznie — chciałbym już zobaczyć konkretną fakturę i parametry usługi, zanim uznałbym taki koszt za konieczny.
więc gdy tylko dopytasz go, do nagle zmienia zdanie… Bo chat nie zrozumiał, że w artykule o patronicie mowa też o zabezpieczeniu. Być może też strona przepłaca, też opcja.
Dużo zależy od generowanego przez stronę ruchu. Im go więcej, tym koszty utrzymania wyższe. Kiedyś też mi się wydawało, że 500–700 złotych rocznie powinno wystarczyć, brutalna rzeczywistość szybko to jednak zweryfikowała.
Zwracam honor. Widzę, że dość mocno się pomyliłem. Po ankiecie jasno widać, że społeczność nie chce tekstów ze świata Martina.
Oczywiście mam nadzieję, że uszanujecie tę wolę i zaprzestaniecie dalszej ich publikacji.
Dżądżen, zupełnie Ci się nie dziwię, że dałeś czerwony X widząc jaką wdzięczność okazują ludzie, którzy pomimo wysokiej jakości twoich tekstów wręcz jednogłośnie zagłosowali, że więcej twoich teksów nie chcą. Sam w takiej sytuacji pewnie dałbym czerwony X i zwyczajnie zaprzestał publikacji. Mam nadzieję, że jakkolwiek pocieszający będzie dla ciebie fakt, że przynajmniej ja szanowałem twoją pracę i czerpałem z niej radość.
marna manipulacja, żałosny trolling.
Nie wiem po co w ogóle dyskutujecie z tym idiotą? Zapomnieliście już kto to jest? Kiedy on co mądrego napisał? Możliwości są dwie. Albo trolluje, albo – co gorsza – pisze szczerze, a to oznacza, że jest niereformowalnym bucem. Tak czy inaczej, wszelka interakcja z nim oznacza bezpowrotnie stracone kilka minut życia, jak mawiał Skipper. pzdr 🙂
Ksaveriusz – skoro jest podany koszt 3k rocznie przez Autorów, to n ajakieje podstawie podwazasz te wyliczenia w ogóle? AI nie ma pojęcia o czym mówi, na tej stronie sam backup wszystkich tekstów przekracza podstawowe opcje hostingowe. tu jest archiwum z ponad 10 lat, a nie świeżo odpalona stronka na której nie ma żadnych wpisów. Średnio się w temacie orientuje, ale jeśli porządny hosting – np ovh to tam sensowne opcje zaczynają się od 2k rocznie. dodaj do tego, że domena jest już znana i ma swoje miesięczne odsłony, więc nazwa.pl nie kasuje tyle co od Twojego kumpla który sobie wymyśli adres i dostanie rok za złotówkę, tylko to pewnie jest sporo powyżej kilku stówek, w zależności od ratingu strony. a rating jest niezły, bo sam trafiłem na nią kiedyś z pierwszych wyników wyszukiwania w google.
ludzie nie wierzcie ślepo w ai że ono się zna, bo jakbym ja dopytal swojego chata, to tak samo by się za chwilę zgodził, że i 5k rocznie może być.
Na kosztach funkcjonowania stron się nie znam, więc nie będę się mądrzył, ale na AI co nieco. I widzę, że ma ono naturę lizusa. Zawsze stara się zadowolić odbiorcę, nawet jeżeli musi zwyczajnie nazmyślać. Zresztą poszczególne AI różnią się od siebie znacznie. Moim zdaniem najlepszy jest GROK. To jedyny moduł AI, który gdy czegoś nie wie lub nie może znaleźć, potrafi się przyznać, że nie wie, zamiast konfabulować. Takie zwykłe AI z Googla nadaje się tylko do szybkiego odszukania jakichś powszechnie znanych faktów.
bo ludzie nie wiedzą jaki jest główny priorytet AI. mysla, że przedstawianie wiedzy, pomoc użytkownikowi. nie. główny priorytet to utrzymywanie interakcji, bo tylko dzięki interakcji algorytmy mogą się rozwijać i udoskonalać. a interakcje najłatwiej utrzymać uszczęśliwiając usera. dlatego AI gada tak jak gada.
Mam podobne zdanie. Grok jest najlepszy. Nie wymądrza się, nie stara się za wszelką cenę zadowolić odbiorcy, a także zdarza mu się rzucić mięsem 😉
Dokładnie. 🙂
Po pierwsze to Ty użyłeś AI jako pierwszy, a ja tylko odpowiedziałem Ci tym samym, używając tego samego AI, do tego już po moim faktycznym komentarzu, jako dodatek xD Właśnie to Ci udowadniałem – że AI halucynuje i ponownie, trzeba poczekać aż ktoś z FSGK się odniesie.
Po drugie, krótszy cytat, samo mięso: około 2500–3000 pln rocznie. Pokryje to stałe koszty utrzymania strony oraz zabezpieczy na ewentualność niespodzianek.
2500 złotych ma wystarczyć na pokrycie stałych kosztów utrzymania strony i zabezpieczyć na ewentualność niespodzianek. Nie mam zielonego pojęcia skąd wyciągasz (tak jak ChatGPT), że jest to koszt strony. No nie. To koszt + nadwyżka. Czyli jeśli koszt utrzymania to mniej niż 8% od 2640 złotych, czyli 2428,8 złotych, wychodzi na moje, że do samej strony nie dokładają.
Na koniec powtórzę by zaczekać na kogoś z FSGK kto się wypowie i zaaapeluję o intelektualną uczciwość – jeśli wyciągasz AI w dyskusji, musisz liczyć się z tym, że ktoś użyje go do odpowiedzi i wtedy zarzut o używanie AI wygląda śmiesznie.
PS: Znaczy ja też dodałem co mi wypluł AI po wpisaniu zapytania w Chrome, ale zrobiłem to wyłącznie jako dodatek, jasno zaznaczony i to pod sam koniec, jako kolejny przykład. Ale Ty przekleiłeś w całości ChataGPT.
Ksaveriusz o 14:17:
„Na moje oko to koszta to jakieś 500-700 złotych rocznie (zapytane Gemini oszacowało na 500-900), 2640 złotych rocznie wystarczy na 100%.”
FLOREK o 15:35:
„zapytałem chata got, przeklejam…”
Ksaveriusz o 20:54:
„Po pierwsze to Ty użyłeś AI jako pierwszy”
Kurtyna.
Ksaveriusz o 20:56:
PS: Znaczy ja też dodałem co mi wypluł AI po wpisaniu zapytania w Chrome, ale zrobiłem to wyłącznie jako dodatek, jasno zaznaczony i to pod sam koniec, jako kolejny przykład. Ale Ty przekleiłeś w całości ChataGPT.
Kurtyna.
aha, no i zadajmy sobie jeszcze jedno fundamentalne pytanie – czy „pokrycie kosztów utrzymania strony” to jest zasadniczo wystarczająca motywacja do zapełniania jej treścią? gdzie nawet niezorientowany chatgpt wycenia content tworzony przez redaktorów na kilkadziesiąt tysięcy złotych?
sam sobie odpowiem: w dzisiejszych czasach – nie bądźmy śmieszni.
z tego co wiem, na stronie są fani gry o tron. i oczywiście od czasu do czasu znajdują się krzykacze, jak ten dzban u góry, którzy uznają że się wszystko im należy za darmo. ale spójrzcie prawdzie w oczy.
jak myślicie, z dlaczego DaeL przestał tu pisać? dlaczego Bluetiger przestał się udzielać? dlaczego SithFrog przestał recenzować filmy z taką częstotliwością jak parę lat temu?
na te pytania nie odpowiem, to są pytania retoryczne.
sytuacja byłaby kompletnie inna gdyby strona generowała zyski dla redakcji.
Dael tu pisze dalej, owszem, od czterech miesięcy nic nowego, ale u niego przerwy są raczej typowe.
A wydaje mi się, że akurat na stronie fanów GOT-a nie ma, przynajmniej niezbyt wielu, raczej antyfani GOT-a i miłośnicy PLiO.
GOT to uniwersum seriali itp., Smród Oka, GOT, Rycerz Siedmiu Królestw, PLiO (ASOIAF) to uniwersum książkowe, kanon.
Czuje się trochę wywołany do tablicy, bo obecnie odpowiadam za większość rozliczeń za usługi dzięki którym funkcjonuje FSGK oraz wszelkie kwestie techniczne.
Nie wiem na jakiej podstawie niektórym wyszło że koszt utrzymania tej strony to ok 500-900 zł ale chętnie się dowiem bo on zależy od wielu czynników.
1. Hosting – wybór hostingodawcy jest kluczowy, a co się z tym wiąże przekłada się bezpośrednio na koszt usługi. Wiadomo, firma krzak która nie świadczy supportu, nie oferuje backupu, nie ma odpowiednich mechanizmów przed atakami DDos będzie tańsza niż topowe firmy na rynku. Chociaż nie dotyczy to akurat znanych na naszym rynku firm jak nazwa.pl lub home.pl które są drogie bo są drogie.
2. Generowany przez stronę ruch – to jest kluczowy czynnik, zaraz po wyborze firmy hostingowej. Im ruchu na stronie więcej, tym potrzeba silniejszych serwerów które będą w stanie go obsłużyć.
Kiedy zmienialiśmy hosting wybrałem pośredni z dostępnych pakietów wychodząc z błędnego założenia że w zupełności powinien wystarczyć (wtedy faktycznie był to koszt pomiędzy 500 a 900). Po publikacji tekstu Daela strona padła i przez dłuższy czas czytelnicy mogli jedynie podziwiać pojawiające się błędy (500, 404 itp).
3. Certyfikaty, domeny, itp – koszt utrzymania domeny jak i certyfikatu SSL jest stały roczny – o ile cen nie podniosą. Nie jest zależny od rankingu strony, seo oraz innych rzeczy. Ceny są zależne od usługodawcy – firmy w której utrzymywana jest domena.
4. Koszty dodatkowe – wszystkie inne koszty za rzeczy których nie jesteśmy w stanie ogarnąć sami. Czasem prosicie nas o dodanie dodatkowych funkcjonalności czy modyfikacji a których sami nie jesteśmy w stanie zrobić i musimy je zlecać programistom.
Wspomniany koszt utrzymania strony (500-900 zł.) dotyczy sajtu który ma co najwyżej kilkaset wyświetleń miesięcznie. Ale nie w przypadku serwisu na którym ruch liczony jest w tysiącach, bądź dziesiątkach tysięcy. Chyba że wpadnie Dael który napisze jakiś tekst o GoT i nagle statystyki wystrzelą w kosmos, a do nas odezwie się usługodawca że przekroczyliśmy dostępne zasoby na serwerze, więc przykręcają nam kurek i trzeba wykupić wyższy pakiet. I tak to się żyje 😅
Fundusze pozyskane w ramach Patronite pozwalają na utrzymanie roczne serwisu z niewielkim zapasem. Nie obejmują one jednak kosztów robocizny administratora oraz redaktorów którzy za wniesiony wkład nie otrzymują z tego tytułu ani grosza.
Z całym szacunkiem do waszej twórczości, ale no nie bardzo rozumiem z czego miałyby wynikać pieniądze dla piszących artykuły? Ja za pisanie komentarzy, również nie pobieram wynagrodzenia. Inni jak sądzę, również nie mają za to płacone. Z tego co rozumiem strona jest zajęciem hobbystycznym. Ja czasem obejrzę sobie film, zagram w jakąś grę, na co również poświęcam czas i nikt mi za to nie płaci. Ja rozumiem, że w tym świecie, a zwłaszcza w tych czasach wszystko kręci się wokół pieniędzy, ale no jeśli coś robię dobrowolnie, bo lubię to robić to już bez przesady, że koniecznie zaraz trzeba wszystko na złotówki przeliczać
Chłopie albo jesteś poważnie chory albo masz tak spaczone poczucie humoru, ze współczuje twojemu otoczeniu (w sumie w obydwu przypadkach im współczuje a trzeciej opcji nie widzę) cytat z ciebie (żart, nie żart? Jeśli nie żart to jednak choroba): „Domagam się ruszenia dupy i zrobieniu tego co jest do zrobienia. Oczekuję, że podsumowanie pojawi się jeszcze dziś lub najpóźniej jutro. Przypominam także, że na poniedziałek należy nam się kolejny rozdział z czytajów”. Znasz znaczenie słowa hobbystyczne, bo chyba to słowa NALEŻY nam się, nijak się w hobby nie wpisuje.
To nie ma sensu…
Ale gra wygląda całkiem fajnie. 😛
Dziękuję za wyjaśnienie wszystkiego. Ponieważ odpowiedziałeś sam na jakiej zasadzie moje szacunki byłyby prawidłowe, nie będę Cię powtarzał, cieszę się, że przynajmniej mój szacunek, że wam starcza z Patronite okazal się trafiony 😊
Nie ma za co 🙂