
Jakiś czas temu pisałam o serii programów BBC, które pokazywały życie codzienne na farmie na przestrzeni wieków. Uwielbiam taką historię praktyczną, a Brytyjczycy zrobili całkiem sporo tego typu produkcji. Dziś zapraszam na kolejny program – historia codziennych zakupów i tego jak zmieniały się sklepy, życie właścicieli oraz ich klientela. Zaczynamy w roku 1870, a kończymy sto lat później, w momencie gdy handel detaliczny zaczął przybierać formę, jaką znamy dzisiaj.
Władze brytyjskiego miasteczka Shepton Mallet zastanawiały się, jak ożywić rynek – niegdyś tętniące życiem centrum, skupiające lokalną społeczność, teraz jednak opustoszałe, bo zakupy najczęściej robimy w marketach zlokalizowanych na obrzeżach. Ale to stosunkowo nowy trend. Co by było, gdyby w opuszczonych lokalach otworzyć sklepy żywcem wyjęte z innej epoki? Czy zdołałyby zadowolić współczesnych konsumentów? Czy rynek znów zapełniłby się ludźmi?
Do eksperymentu zaproszono kilka rodzin, które na co dzień prowadzą swój biznes w XXI wieku – piekarzy, rzeźników, sklepikarzy oraz kowala – i powierzono im sklepy, które mieli prowadzić zgodnie z zasadami panującymi w danej epoce, korzystając ze specjalnie przygotowanych instrukcji, objaśniających standardy obsługi, przepisy czy podział pracy (na przykład co kobiety mogą robić, a czego nie). Po tygodniu następowało podsumowanie, sprawdzające czy i ile udało się naszym przedsiębiorcom zarobić, po czym przejście do następnej epoki – nowe towary, nowe sprzęty, nowe zasady i nowe wyzwania.
Czy współczesny piekarz poradzi sobie z przygotowaniem chleba według XIX-wiecznej receptury? Jak rzeźnik zachęci ludzi do zakupu różnych „dziwnych” rzeczy, które dziś nie są już w zasadzie spotykane? Czy szeroko pojęte towary i usługi, które wyszły z mody dobrych kilkadziesiąt lat temu, znajdą miejsce we współczesnym świecie?
Program pokazuje również opinie mieszkańców, którzy zgodzili się na udział w tym eksperymencie, deklarując, że podczas trwania całego wydarzenia będą się zaopatrywać wyłącznie w tych niedzisiejszych sklepach. Nie było to łatwe zadanie ze względu na specyficzną ofertę produktów i usług. Przez zdecydowaną większość czasu sklepy nie miały lodówek, a w okresie wojennym dochodziło też racjonowanie. Sprzedawcy robili wiele, by przekonać klientów do siebie i swoich produktów, starali się wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom, jak tylko mogli.
Program pokazuje codzienność ludzi pracujących w sklepach i warsztatach, a przy okazji cały proces przemiany, który zachodził na przestrzeni lat oraz zmiany kulturowe i społeczne z nim związane. Warto obejrzeć – chociażby ze względu na uświadomienie sobie (po raz kolejny), że nasze dzisiejsze życie jest dość łatwe w porównaniu do tego, którego doświadczylibyśmy jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Program do obejrzenia na youtube (po angielsku).
Część 1 – epoka wiktoriańska (1870), edwardiańska (początek XX wieku) oraz okres międzywojenny:
Część 2 – czasy II wojny, lata ’60 oraz ’70:




Bez sensu tak trwonić publiczne pieniądze na takie programy, kiedy można by było nagrać jak gwizady tańczą na wodzie czy coś tam. 😉
A tak bardzoej serio, to była u nas kiedy Telewizja edukacyjna. Pana Wiktora Niedzickiego do dziś podglądam na FB i YT. Komu to przeszkadzało? Niestety domyślam się.
Bardziej sensowne niż smarowanie dupy masłem leserom z trzeciego świata, którzy w zamian gwałcą i mordują gospodarzy. 🙂
bardzo ciekawa inicjatywa! Obawiam się że wiele produktów spożywczych w stylu XIX w byłaby albo niesmaczna, albo wręcz niejadalna dla delikatnych brzuszków XXI w.
Ale też zauważam chęć powrotu do różnego tradycyjnego jedzenia. Nie wiem jak w dużych miastach, ale na prowincji mnóstwo ludzi kupuje produkty bezpośrednio u źródła, a domowe wyroby wszelkiej maści cieszą się też dużą popularnością.
Pełna zgoda. Zmierza to w dobrym kierunku. Odpowiedzialne społeczeństwo, które kupuje lokalne warzywa, a nie importowane z drugiego końca świata to błogosławieństwo.
Mi chodziło o jakość np. mąki dawniej w której był i piasek i sporysz i niewiadomo co jeszcze.
Jeśli chodzi o dawne przepisy to bym spróbował garum czyli rzymskiego sosu ze sfermentowanych rybich odpadków. Podobno z wieprzowiną top.
Uwielbiam czytać dawne poradniki o prowadzeniu domu, aktualnie mam na tapecie „Dwór wiejski”, część druga, poświęcona kuchni…
Ile oni tłuszczu dawali do potraw, to my dzisiaj w tydzień nie zużyjemy. Drugie co mi się rzuciło w oczy, to gotowanie świeżych ogórków na zupę (nie kiszonych!) i gotowanie sałaty, a także przepisy wymagające użycia przemarzniętej kapusty (podobno miała być wyjątkowo smaczna).
Ale niektóre przepisy ciekawe, np farsz do naleśników z cukru, bułki tartej i soku pomarańczowego (po szklance).
Tak samo słynna Ćwierczakiewiczowa – potrawy jakie proponowała w jej czasach były nowością i uchodziły za oszczędne, na przykład pierogi z płuckami (ok, płucka są tanie, ale dziergaj to człowieku, pół dnia z głowy) albo „kotlety tanie restauracyjne” – po naszemu schabowe.
Ciekawie tak sobie poczytać, zwłaszcza że potem wchodzę do własnej kuchni, z kuchenką gazową, lodówką, robotem planetarnym i maszynką do mielenia mięsa 🤣 i zaraz mi się wydaje, że mam mniej roboty 🤣🤣🤣
Podczas wojny wietnamskiej zaobserwowano ciekawe zjawisko. Zwłoki poległych Wietnamczyków rozkładały się w dżungli niemal natychmiast, natomiast zwłoki Amerykanów leżały tygodniami, tak były przesiąknięte najróżniejszymi konserwantami i chemią. 🙂
Coś ze staroci –
[Niewiarowska] Florentyna i [Małecka] Wanda, Kucharka polska czyli szkoła gotowania tanich, smacznych i zdrowych obiadów, zebrana przez… Wydanie ósme, cz. 2, Lwów [ok. 1901]
Obiady proszone wystawne.
W zimie.
1. Rumiana zupa a la Julienne, rosół z bulionem lub barszcz czysty.
2. Majones z drobiu lub ryb.
3. Polędwica garnirowana.
4. Sandacz lub Szczupak z chrzanem ze śmietaną.
5. Pasztet z dzikiego ptactwa we francuskiem cieście.
6. Marchewka, groszek z kotlecikami z mózgu.
7. Sarnina, zając lub indyk z mięszanym komputem konserwowanym lub z komputem z jabłek, pomarańcz; sałata mieszana z rozmaitych pikli, ubrana endywią.
8. Piankowa legumina, tort hiszpański.
9. Krem malinowy, ponczowy lub śmietankowy.
Na Wiosnę lub w Lecie:
1. Zupa rakowa, szczawiowa ze śmietaną, lub chłodnik.
2. Paszteciki we francuskiem cieście lub w muszelkach.
3. Polędwica garnirowana lub kotlety cielęce bite z jarzynkami.
4. Szczupak lub sandacz w całości podany faszerowany z sosem piquante.
5. Bażanty, bekasy, lub kwiczoły.
6. Szparagi, kalafiory, szpinak lub groszek okładany rakami.
7. Kurczęta smażone, indyk lub kapłony z sałatą świeżą i komputem z wisien, renglotów lub brzoskwiń.
8. Tort z lodów hiszpańskich, lub lody same.
9. Poziomki lub inne Owoce.
W Jesieni:
1. Zupa z drobiu ze śmietaną lub rosół rumiany z jarzynami.
2. Paszteciki w krachem cieście.
3. Majones z ryb.
4. Cząber sarni z komputem.
5. Kalafiory, karczochy.
6. Dzikie kaczki, kuropatwy, indyczki lub kaczki młode z mieszaną sałatą.
7. Budyń migdałowy z szodonem, krem śmietankowy lub wanilowy.
8. Lody brzoskwiniowe, ananasowe lub morelowe.
9. Rengloty, winogrona, brzoskwinie, gruszki, jabłka tyrolskie.