KsiążkiPieśń Lodu i Ognia

Czytamy Ucztę dla wron #7: Arya I

Przenosimy się za Wąskie Morze, na mgliste wybrzeża północnozachodniego Essos.

Streszczenie

Nad przestworem wód, nad którym unosi się mgła, Arya dostrzega światło. Dla towarzyszącego jej na dziobie Córki Tytana Denya to znak, że wrócił do domu. On, ale nie Arya. Ona nie ma ani do kogo, ani dokąd wracać. Został jej tylko znajdujący się na Murze Jon Snow i dlatego chciała popłynąć do Wschodniej Strażnicy, ale czy kiedykolwiek udało jej się dotrzeć tam, dokąd zmierzała? Pociesza się, że być może w Braavos spotka Jaqena H’ghara, od którego dostała żelazną monetę, która w ogóle umożliwiła jej tę podróż. Nie był co prawda jej przyjacielem, ale z tych nigdy nie miała pożytku. Nie potrzebuje nikogo, póki u boku ma Igłę.

Choć w Solankach kapitan zgodził się wziąć ją na pokład, później nie miał czasu na rozmowy. Marynarze traktowali ją różnie: jedni wyraźnie unikali, drudzy jednak byli przyjaźni i wręczali prezenty, powtarzając przy tym swe imię tak długo, aż je zapamiętała. Nikt jednak nie pytał, jak ona się nazywa. Z racji portu, w którym się zaokrętowała, zwali ją Solą. Gdy Denyo – najmłodszy z synów kapitana – opowiada jej o Tytanie, Arya przypomina sobie historie, jakie snuła o nim Stara Niania. Szybko wypiera wspomnienia. Skoro Winterfell spłonęło, mieszkańcy zamku prawdopodobnie zginęli. Valar morghulis. Dopiero na Córce Tytana dowiedziała się, co to znaczy: wszyscy muszą umrzeć. Dużo wcześniej, nim poznała znaczenie tych słów, dobrze zrozumiała ich sens.

Denyo opowiada jej o Braavos i znajdujących się tam świątyniach, Arya zaś zastanawia się, czy jest tam boży gaj z czardrzewem pośrodku. Nie ośmiela się jednak o to pytać, pamiętając o roli, którą gra: jest Solą i wsiadła w Solankach, czemu zatem miałaby się interesować Starymi Bogami? Zresztą są oni pewnie równie martwi jak jej bracia. Przypomina sobie słowa ojca: gdy przychodzi zima, samotny wilk umiera, ale wataha przetrwa. Mylił się. To wataha zginęła i pozostała tylko ona – samotna wilczyca. Gdy Denyo wspomina jej o tajemniczym Bogu o Wielu Twarzach, zastanawia się, czy on odpowiedziałby na jej modlitwę: litanię imion ludzi, których pragnie zabić. W ostatnim czasie mocno się ona skróciła: zostali tylko Gregor Clegane, Dunsen, Raff Słodyczek, Ilyn Payne, Meryn Trant i królowa Cersei. Ogara już nie wymienia, zakładając, że zmarł. Żałuje tylko, że odmówiła mu daru łaski.

Mgły rozstępują się i Arya widzi w końcu Tytana w całej okazałości. Wciąż jest bardzo daleko, dlatego wydaje się zbliżony rozmiarami do posągu Baelora Błogosławionego w Królewskiej Przystani. Do czasu. W rzeczywistości jest tak wielki, że ich galeasa przepływa między jego nogami. Towarzyszy temu ogłuszający ryk, który dobywa się z trzewi Tytana. Mijają Arsenał i port wojenny pełen okrętów, kierując się do Szachownicowego Portu. Aryi nie będzie jednak dane tam dotrzeć: kapitan informuje dziewczynę, że jego syn Yorko odstawi ją łodzią na brzeg. Starkówna wolałaby zostać na Córce Tytana, ale nikt jej tego nie proponuje. Kapitan prosi ją, by zapamiętała jego imię oraz przysługę, którą jej wyświadczył.

Płynąc wzdłuż nabrzeży, Arya widzi, jak ogromnym i bogatym miastem jest Braavos. Królewska Przystań wygląda przy nim jak zapadła dziura. Mijając świątynie R’hllora, zastanawia się, czy miejscowi kapłani są równie biegli w ożywianiu jak Thoros z Myr. W końcu docierają do niewielkiej, zadaszonej przystani u stóp schodów prowadzących do Domu Czerni i Bieli. Yorko wysadza tam Aryę, prosząc, by zapamiętała jego imię, po czym odpływa. Dziewczyna obiecuje sobie, że nie będzie się bać, i zaczyna wspinać się po schodach. Widok wyrzeźbionego z czardrzewa i hebanu oblicza księżyca, znajdującego się na czarno-białych drzwiach, przypomina Aryi drzewo serce z Winterfell. Dochodzi do wniosku, że drzwi na nią patrzą. Popycha je, ale okazują się zamknięte. Zaczyna się dobijać, używając niezbyt uprzejmych słów, potem jednak wyciąga przed siebie żelazną monetę i wymawia: Valar morghulis. Wtedy drzwi otwierają się bezgłośnie, mimo że nikogo za nimi nie ma. Gdy tylko Arya przez nie przechodzi, ponownie się zatrzaskują. W ręce dzierży Igłę.

Ciemność ledwo rozświetlają nieliczne świece, palące się u stóp posągów. Słyszy czyjś płacz, kroki oraz szmer wody. Gdy jej wzrok przyzwyczaja się do ciemności, zauważa, że świątynia w środku zdaje się znacznie większa niż z zewnątrz. Mijając kolejne posągi bogów, dziewczyna wyczuwa, jak zmienia się zapach świec. Teraz przypominają jej o domu. Uspokaja ją to na tyle, że chowa miecz. Gdy dociera do znajdującego się pośrodku świątyni basenu, dostrzega siedzącego przy nim płaczącego młodzieńca. Próbuje napić się wody. Arya podchodzi, napełnia jeden ze stojących obok basenu kamiennych kubków i podaje mu. Ten z pewnym zdziwieniem przyjmuje naczynie. Gdy młodzieniec wypija zawartość i wstaje, Arya dostrzega, że jest ranny. Ten jednak ignoruje ją i dowleka do najbliższego kamiennego łoża, na którym się kładzie. Niektóre są zajęte przez innych ludzi. Dziewczynka z początku myśli, że śpią, i potrzebuje chwili na zrozumienie, iż są martwi.

Wtedy właśnie czuje na ramieniu czyjąś dłoń. Gdy się odwraca, dostrzega małą bladą dziewczynkę ubraną w czarno-białą szatę z kapturem. Ostrzega ją, że ostatni, który próbował ją złapać, skończył ze stalą w bebechach. Dziewczynka nie rozumie jej. Dołącza jednak do niej mówiący w języku powszechnym towarzysz. Arya ma dość ciągłego wyrastania kolejnych osób jak spod ziemi. Nowo przybyły jest odziany tak samo jak dziewczynka. Twarz skrywa mu kaptur. Arya chce wiedzieć, gdzie jest. Mężczyzna uspokaja ją: to Dom Czerni i Bieli, miejsce pokoju, ale rzadko ktoś tak młody jak ona przybywa po dar Boga o Wielu Twarzach. Jak każdy człowiek, kiedyś go spotka, radzi jednak, by się do niego nie śpieszyła. Arya odpowiada, że przybyła tu odnaleźć Jaqena H’ghara, ale mężczyzna nigdy o nim nie słyszał. Rozczarowana dziewczyna mówi, że obiecał nauczyć ją swych tajemnic i dał jej żelazną monetę. Kapłan przygląda się przez chwilę pieniążkowi, po czym pyta ją, jak się nazywa. Dziewczyna podaje szereg imion, ale mężczyzna nie daje za wygraną: jak nazywa się naprawdę? W końcu wyznaje: Arya z rodu Starków. Mężczyzna stwierdza, że nie ma tu dla niej miejsca. Dziewczyna prosi, by pozwolił jej zostać, gdyż nie ma dokąd pójść. Gdy nieznajomy pyta, czy boi się śmierci, zaprzecza. Wtedy opuszcza kaptur, pod którym kryje się czaszka pokryta resztkami ciała. W oczodole wije się cmentarny robak. Chrapliwym głosem prosi, by Arya go pocałowała. Starkówna nie takie rzeczy w życiu robiła, więc bez ceregieli całuje go tam, gdzie powinien być nos, wyciągając mu jednocześnie z oczodołu robaka, żeby go zjeść. Okazuje się, że zarówno on, jak i czaszka, były iluzją. Mężczyzna, którego teraz widzi, obdarzony jest obliczem przemiłego staruszka. Kapłan przyznaje, że nikt dotąd nie próbował pożreć robala. Z pewnością musi być głodna. Arya nie może zaprzeczyć, ale to nie jedzenia pragnie.

Smacznego!

Postaci występujące w rozdziale

  • Arya Stark
  • Ternesio Terys
  • Yorko Terys
  • Denyo Terys
  • braavoski zbir
  • Dziewczynka
  • Miły Staruszek

Wspomniani

  • Jon Snow
  • Yoren
  • Cytryn
  • Anguy
  • Tom Siódemka
  • Sandor Clegane
  • Syrio Forel
  • Jaqen H’ghar
  • Stara Niania
  • Sansa Lannister
  • maester Luwin
  • Catelyn Stark
  • Eddard Stark
  • Robb Stark
  • Brandon Stark
  • Rickon Stark
  • Gregor Clegane
  • Dunsen
  • Raff Słodyczek
  • Ilyn Payne
  • Meryn Trant
  • Cersei Lannister
  • Polliver
  • Łaskotek
  • Beric Dondarrion
  • Thoros z Myr
  • Gendry

Ważne informacje

  • W Braavos szanuje się wszystkich bogów, dlatego pełno w nim świątyń i kapliczek. Jest nawet sept, zwany Septem Za Morzem, do którego uczęszczają westeroscy marynarze.
  • Księżycowe Śpiewaczki zaprowadziły zbiegłych niewolników w miejsce, gdzie nie zdołali ich odnaleźć smoczy lordowie, i tam właśnie zbudowano Braavos. Ich świątynia jest największą w mieście. Innym z ważnych dla mieszkańców Braavos bogów jest Ojciec Wód. Przybytki pozostałych bóstw znajdują się na Wyspie Bogów pośrodku miasta. Tam też znajduje się Dom Czerni i Bieli – świątynia Boga o Wielu Twarzach.
  • Braavos zbudowano w lagunie, którą otaczają strome stoki porośnięte sosnami i świerkami. To olbrzymie i bogate miasto dysponujące potężną flotą handlową i wojenną. Praktycznie wszystkie znajdujące się w nim budynki zbudowano z cegieł lub kamienia. Dziesiątki wysp, na których się wznoszą, łączą kamienne mosty. Transport odbywa się w dużej mierze kanałami, po których poruszają się długie smukłe łodzie lub barki. Miasto pozbawione jest murów obronnych. A także drzew, nie licząc tych porastających skały otaczające lagunę. Akwedukt dostarcza z kontynentu słodką wodę zasilającą miejskie fontanny.
  • Tytana wzniesiono nad prowadzącą do laguny cieśniną. Jedną nogą stoi na jednym brzegu, a drugą na przeciwległym. Nogi wykuto z granitowych skał, z których wyrasta. Na biodrach ma zrobioną z brązu spódniczkę, obecnie pozieleniałą. Z tego samego wykonano napierśnik i hełm. Włosami są malowane na zielono sznury. W jednej dłoni wznosi ku górze złamany miecz. Oczy stanowią dwie jaskinie, w których płoną wielkie ogniska, zatem obok funkcji reprezentacyjnych Tytan służy za latarnię morską. Przede wszystkim jest jednak strukturą obronną, strzegącą wejścia do zatoki, zaopatrzoną w strzelnice i machikuły. Obsadzająca go załoga zawiadamia dźwiękowo o wchodzących do laguny statkach pobliski Arsenał.
  • Arsenał wznosi się na najbliżej położonej Tytana wyspie. To zarówno twierdza, jak i stocznia. Ta druga jest na tyle zaawansowana, że do zbudowania okrętu potrzebuje zaledwie jednego dnia.
  • Świątynię Księżycowych Śpiewaczek wzniesiono z białego marmuru i przykryto posrebrzaną kopułą. Okna uformowano na kształt różnych faz księżyca. U wejściowej bramy wznoszą się wysokie marmurowe posągi przedstawiające młode kobiety, które podtrzymują nadproże w kształcie sierpa księżyca.
  • Świątynia Pana Światła przypomina fortecę: czerwony surowy budynek zwieńczony jest kwadratową wieżą, na której szczycie nigdy nie gaśnie ogień.
  • Święty Azyl – zwany też Labiryntem – zbudowano z cegieł i z zewnątrz bardziej przypomina magazyn. Czci się w nim bogów, o których większość świata już zapomniała.
  • Dom Czerni i Bieli wzniesiono z ciemnoszarego kamienia. Nie ma okien. Z zadaszonej przystani prowadzą do niego długie schody. U ich szczytu znajdują się wysokie drzwi, których lewe skrzydło wykonano z czardrzewa, zaś prawe z hebanu. Pośrodku wyrzeźbiono oblicze księżyca: hebanowe po lewej i czardrzewiowe po prawej. Wewnątrz znajdują się posągi przeróżnych bóstw. Na środku świątyni umieszczono czarny basen wypełniony wodą i oświetlony czerwonymi świecami, wokół którego rozstawiono kamienne kubki.
  • W pierwszym swoim rozdzialeNawałnicy mieczy Arya też wcinała robale – był ich pełen owoc, który zerwała z jabłoni, na której powieszono ludzi.
  • Braavoskie jednostki mają fioletowe żagle i kadłuby.

Komentarz

Arya rzeczywiście nigdy nie jest w stanie dotrzeć tam, dokąd zmierza. Yorenowi nie udało się odprowadzić dziewczynki do Winterfell, jej trafić do Riverrun, Bractwu dostarczyć ją do Bliźniaków, a Ogarowi do Orlego Gniazda. Teraz, zamiast płynąć na Mur, by spotkać się z Jonem, Starkówna ląduje w Braavos – najpotężniejszym z Wolnych Miast i w przeciwieństwie do Starego Volantis, wciąż prężnie się rozwijającym. W kolejnych rozdziałach przekonamy się, jak kwitnącym i pełnym życia jest ten ośrodek, choć akurat sama Arya trafi w miejsce specjalizujące się w tego życia odbieraniu.

Ona również utraciła swoje dawne życie. Jest przekonana, że praktycznie cała jej rodzina nie żyje, straciła dom i uważa, że została porzucona przez przyjaciół. Nie ma nikogo, nie ma też dokąd wracać. Skoro nie może dotrzeć do Jona, zaś żelazna moneta od Jaqena H’ghara pozwoliła jej najpierw dostać się do Braavos, potem zaś do Domu Czerni i Bieli, uznaje to za naturalną – i jedyną – drogę, która przed nią jeszcze została. Nie pojmuje jednak, gdzie właściwie trafiła.

Jest to okrutna ironia, zważywszy, że wszyscy dookoła niej doskonale rozumieją, co związane jest z żelazną monetą i słowami Valar morghulis towarzyszącymi jej okazaniu. Widać to po zachowaniu załogi statku. Jedni jej unikają, inni zaś próbują wkupić się w łaski, licząc, że zapamięta ich imię, żaden jednak nie pyta, jak ona się nazywa. W pełni sens ich zachowania pojmiemy dopiero, gdy oczami Aryi obserwować będziemy naradę Ludzi Bez Twarzy. W jej czasie rozdzielą między siebie zlecenia zabójstw. Okazuje się, że nie podejmują się mordowania ludzi, których znają. Nie przeszkadza im jednak, by taką osobę zabił ich współbrat, o czym już marynarze najwyraźniej nie wiedzą.

Sam Dom Czerni i Bieli od początku – mimo swego rzekomego spokoju – sprawia wrażenie co najmniej niepokojące. To, że wydaje się znacznie większy w środku niż z zewnątrz, może rzecz jasna wynikać ze zręczności architektów, którzy wznieśli świątynię. Z drugiej strony nasza dotychczasowa wiedza o Ludziach Bez Twarzy i wszystko, czego się jeszcze o nich dowiemy, sugeruje, że za złudzeniem może stać coś więcej. Podobnie zastanawiające jest działanie czarno-białych wrót z wyobrażonym na nich obliczem księżyca, które zdają się spoglądać na stających przed nimi i otwierać tylko po wypowiedzeniu odpowiednich słów. Czy była to tylko sztuczka, czy zadziałał jakiś rodzaj magii? Wejście do Domu Czerni i Bieli przypomina trochę Czarną Bramę pod Nocnym Fortem, tę zaś Sam z pewnością otworzył zaklęciem.

Kapłan, który wita Aryę pod postacią Śmierci, posługuje się rzecz jasna iluzją. Ale równie nieprawdziwe jak czaszka jest też oblicze, które pod nią skrywa. Miły Staruszek, jak Arya będzie go nazywać, być może naprawdę wygląda jak stereotypowy ukochany dziadunio, lecz pod tą przyjemną dla oka aparycją kryje się ktoś nie tylko niezwykle inteligentny, ale przede wszystkim bezwzględny. Człowiek, który zawodowo zajmuje się odbieraniem życia. Czy czyni to tylko z pobudek religijnych? Szczerze wątpię. Zbyt często słyszymy o bajońskich sumach, których Ludzie Bez Twarzy żądają za swe usługi.

To wszystko jednak spekulacje. Jedno natomiast jest pewne: Arya trafiła w przerażające miejsce. Dużo straszniejsze nawet od Harrenhal, choć tu nikt w gniewie nie podniesie na nią nie tylko ręki, ale nawet głosu. Jak odmieni ono Starkównę? Wydaje mi się, że raczej nie na lepsze, co chyba przewidziała już zresztą pewna stara i również dość przerażająca Karlica.

To mi się podoba 2
To mi się nie podoba 0

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 3

  1. Jednocześnie przerażające i fascynujące jest, że oglądamy to wszsytko oczami wciąż jeszcze (względnie) niewinnego dziecka, które nie rozumie co się dzieje w Domu Czerni i Bieli. I my także pozostajemy w sporej niewiedzy, przynajmniej póki co, choć już słyszeliśmy o Ludziach Bez Twarzy wielokrotnie. Ta aura tajemniczości, niedopowiedzeń ale i znanej już nam reputacji LBT, powowduje, że w ich Domu czujemy się bardzo niepewnie. Ale też ciekawi, do czego tu dojdzie, kim stanie się Arya.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
  2. Ja tam nie przepadam za rozdziałami Aryi w Braavos. Wydają mi się nudne i z innej beczki.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 2

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button