Debaty Małej Rady: Czy Daenerys popełniła błąd?

Mała Rada przemówiła! Trzy tygodnie temu zadałem Wam pytanie o to, który z pretendentów do tronu byłby najlepszym władcą Siedmiu Królestw. I zgodnie z moimi oczekiwaniami, dyskusja była wyjątkowo burzliwa. W grubo ponad setce komentarzy broniliście swoich kandydatów z pasją rzeczników prasowych w trakcie kampanii wyborczej. Gorąco polecam wszystkim, którzy nie zdołali zapoznać się z całością dyskusji nadrobienie zaległości. Warto. Niektóre komentarze były śmieszne, inne straszne, ale całość była bardzo pouczająca.

Ale ostatecznie wszystko sprowadziło się do głosowania. A w nim wygrał – zgodnie z oczekiwaniami – ulubieniec fanów, skrzywdzony przez twórców serialu, czyli król Stannis Baratheon. Niektórzy mogli by argumentować, że otoczony fanatykami religijnymi, zgrzytający zębami i trudny we współpracy z innymi ludźmi Stannis nie nadaje się na Żelazny Tron w tak trudnych czasach. Ale postawmy sprawę jasno – żadna z kandydatur nie była idealna. A dla ponad 30% z Was zalety Stannisa, takie jak jego zmysł strategiczny, merytokratyczne podejście do rządów czy w końcu prawo do tronu, wyraźnie górowały nad jego wadami.

A jak rozłożyły się ostatecznie głosy? Oto uporządkowana lista naszych pretendentów.

Przy okazji – gorące pozdrowienia dla człowieka, który głosował na Balona.


A skoro jeden problem już rozstrzygnęliśmy, to pora rozpatrzyć kolejne pytanie. Ale w tym celu musimy przenieść się na kontynent Essos. Do Meereen.

Wszyscy wiemy, jak wyglądała polityka prowadzona przez Daenerys po zdobyciu Meereen. Młoda królowa miotała się, z jednej strony pragnąc pozostać wierną swemu przesłaniu zniesienia niewolnictwa, z drugiej próbując osiągnąć swe cele metodami bezkrwawymi. Targaryenka kilkukrotnie posunęła się do działań brutalnych, by nie rzec wręcz – potwornych. A jednak cofnęła się przed ostateczną rozprawą z Wielkimi Panami. Odrzuciła przedstawianą przez Golonego Łba sugestię wymordowania dzieci-zakładników (a gdyby i ten sposób zawiódł – wymordowania samych Wielkich Panów). Wierzyła, że jest w stanie zaprowadzić pokój bez ludobójstwa. Szukała kompromisu.

Ale… czy miała rację? I czy miała alternatywę?

Czy Daenerys Targaryen popełniła błąd odrzucając krwawe plany Skahaza mo Kandaqa?

Czekam na Wasze opinie!

This poll is closed! Poll activity:
Start date 02-11-2017 00:00:16
End date 15-11-2017 23:59:59
Poll Results:
Czy Daenerys popełniła błąd odrzucając plany Skahaza?

Kilka komentarzy do "Debaty Małej Rady: Czy Daenerys popełniła błąd?"

  • 2 listopada 2017 at 12:05
    Permalink

    popełniła błąd zostając w mieście, gdzie jej nie chcą

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 12:24
    Permalink

    Jej błąd polegał najpierw na zostaniu w mieście a potem na odrzuceniu Quentyn’a Martell’a.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 13:19
    Permalink

    Z teorii na temat tego, co się naprawdę działo w meereen wiemy, że nie zrobiła błędu – za zabójstwa nie byli odpowiedzialni wielcy panowie. Chyba, że pytanie ma drugie dno, czyli czy podejrzewamy, że zielona gracja w jakiś sposób współpracowała z wielkimi panami?

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 14:36
      Permalink

      Jak to nie, synowie Harpii rekrutowali się przecież z bogatych rodów, na dodatek musieli mieć potężnych protektorów.

      Reply
  • 2 listopada 2017 at 13:49
    Permalink

    Błędem Daenerys jest sam jej pobyt w Zatoce Niewolniczej po zdobyciu Nieskalanych. Gdyby nie zamarudziła w Meereen, to mogłaby w tym momencie razem z Aegonem maszerować na Królewską Przystań.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 14:30
    Permalink

    Zrobiła błąd że została w Meerem, ale przynajmniej przekonaliśmy się że jest beznadziejnym władcą. Co do planu golonego łba, był zbyt okrutny, dodatkowo miałoby to zgubne konsekwencje na przyszłość (już ma złą opinie, a ten czyn pokazał by że jest szalona). Trzeba też wspomnieć, że jej decyzja o uwolnieniu niewolników namieszała w Essos tak, że to będzie miało bardzo ciekawy finał

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 14:38
    Permalink

    Głosuję na nie, a dlaczego? Sam plan byłby dobry i Wielcy Panowie byliby posłuszni , ale kosztem niewinnych dzieci?. Polityka polityką, ja na jej miejscu teże bym zrobił rzeźle właścicieli niewolników.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 15:14
    Permalink

    Drobna uwaga. Nazywanie wybicia nawet sporej części mieszkańców Meereen ludobójstwem jest lekką przesadą…

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 17:00
      Permalink

      To zależy ilu mieszkańców ma Meereen. Jeśli np jest jak NY to zabicie powiedzmy 20% byłoby ludobójstwem jak dla mnie.

      Reply
  • 2 listopada 2017 at 17:31
    Permalink

    Zgadzam się z większością, że największym błędem Daenerys było pozostanie w zatoce niewolniczej. Szybka ewakuacja znacznie obniżyłaby ryzyko jej śmierci albo utraty smoków a dodatkowo niosłaby korzyści w postaci współpracy z Aegonem i Złotą Kompanią. Skupiając się jednak na aktualnym zagadnieniem, stwierdzam że Dany powinna posłuchać Golonego Łba. Ten niemoralny i ohydny czyn byłby manifestacją powagi i pozycji Daenerys jako królowej. Matka Smoków nakazała przysłać zakładników jako gwarant lojalności ze strony Wielkich Panów ale to ewidentnie było za mało. Rody Meeren raz po raz wystawiały Targaryenkę na próby a ta nie reagowała. Takie bierne działanie tylko rozochociło Synów Harpii, którzy wiedzieli że ich krewni nie poniosą strat więc atakowali coraz częściej. Gdyby Daenerys, na kolejny zamach odpowiedziała śmiercią jednego z dzieci, Harpie musiałyby zastanowić się nad konsekwencjami swoich działań.

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 18:12
      Permalink

      ona nie miała pojęcia o aegonia

      Reply
      • 2 listopada 2017 at 18:20
        Permalink

        Ale gdyby od razu popłynęła do Pentos to by go poznała. Dla szeroko rozumianego środowiska około Targaryeńskiego byłaby to najlepsza sytuacja.

        Reply
  • 2 listopada 2017 at 17:33
    Permalink

    A gdzie odopowiedź “Dracarys”? Błędem Daenerys było robienie rewolucji w Zatoce Niewolniczej skacząc z miasta do miasta, zamiast przeprowadzić planowy podbój miast po kolei i zmianę systemu społecznego na inny, a także przekonania arystokracji, że jej również nowy porządek bardziej się to opłaca. Względnie płynąć prosto do Pentos i Westeros (gdzie moim zdaniem nigdy nie dotrze).

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 18:13
      Permalink

      gdyby nigdy nie dotarla do westeros jej wątek okazałby sie nic nie warty

      Reply
      • 2 listopada 2017 at 21:03
        Permalink

        Zdziwię się, jeśli jej się uda. Jak dla mnie Daenerys umrze na wschodzie-obecnie ma ona siły które w Westeros zakończyłyby “grę o tron”. Reszta pretendenów walczy klasycznie-mamy tam odrobinę magi, a nie trzy smoki, sprawdzające się wizje przyszłości w każdej książce, pseudo-Spartan i pseudo-Mongołów. Sensem wątku Dany byłoby to, co sensem wątku Eddarda-nie każdy może wygrać walkę o władzę, zwłaszcza jeśli popełnia błędy, a tych Danka trochę narobiła.

        Reply
        • 2 listopada 2017 at 22:39
          Permalink

          Nie zgodzę się z Tobą. Śmierć Neda miała ogromny wpływ na dalsze losy innych bohaterów, przede wszystkim swoich dzieci. Zaś gdyby Daenerys w tym momemcie zginęła, innym postaciom w sumie nie zrobiłoby to dużej różnicy, a czytelnicy mieliby poczucie, że przez 5 książek śledzili jej losy bezsensownie.

          Reply
          • 3 listopada 2017 at 22:16
            Permalink

            Jon Connington, Aegon, Varys, Ilyrio, Tyrion, Jorah, Ben Plumm, Dario. Na nich by to raczej wpłynęło :P. Nie twierdzę, że Dany zginie, a na pewno nie teraz. Wydaję mi się, że nie dopłynie do Westeros, bo albo zostanie w Meereen, albo umrze w drodze
            i jej armia się rozpadnie. Nie mogę się przekonać do wolnych miast Ghiscaru i Daenerys w Siedmiu Królestwach jednocześnie. Albo zniesienie niewolnictwa albo Żelazny Tron.

            Reply
    • 2 listopada 2017 at 22:08
      Permalink

      Obawiam się, że nie tak łatwo jest wprowadzić skuteczną i przede wszystkim trwałą zmianę systemu społecznego (i gospodarczego zresztą też) Zatoki Niewolniczej. Gdyby Dany faktyczne miała przeprowadzić takie zmiany to do wyboru ma tylko dwie opcje:

      a) Pokojowe, bardzo długotrwałe przemiany – poświęcić całe życie na próby skłonienia arystokracji do zmiany punktu widzenia, gromadzenie zwolenników oraz próby stopniowego przekonywania ludności do drastycznych zmian które chciałaby kiedyś wprowadzić i mieć nadzieję że kiedyś, być może już po jej śmierci społeczeństwo faktycznie będzie gotowe na wprowadzenie systemu który starała się stworzyć

      b) Rozwiązanie siłowe – zrobić taką rewolucję, że to co proponował Golony Łeb to przy jej krwawych rządach dziecinna igraszka; olbrzymią dawką brutalności i okrucieństwa wybić im z głów stare idee i wszczepić nowe

      Reply
      • 3 listopada 2017 at 22:04
        Permalink

        Moim zdaniem Dany miaĺa cztery możliwości:
        – Prosto do Pentos, podbój Westeros z Aegonem
        -Kupić, lub zdobyć Nieskalanych, odpłynąć
        -Złupić Zatokę Niewolniczą, zdobyć więcej wojska, pieniędzy i statków, wyzwolić niewolników, rozwiązanie siłowe, które pewnie by nie zadziałało na dłuższą metę
        -Po Astaporze zdobyć Yunkai, potem Meereen. Ogłosić się królową Zatoki Niewolniczej albo Cesarzową Ghiscaru. Zostawić Westeros i zbudować imperium bez niewolnictwa.
        To co zrobiła Dany, było głupie-to z jej winy niewolnicy teraz umierają, Meereen jest oblegane, a Astapor zburzony.
        Jej decyzje to bardziej wybory nastolatki niż królowej.

        Reply
  • 2 listopada 2017 at 17:53
    Permalink

    Uważam, że mordowanie niewinnych nigdy nie jest dobrym wyjściem. Nawet jeżeli Daenerys mogłaby w ten sposób ocalić innych, to co by to zmieniło? Rządy terroru jakie proponował Skahaz są sytuacją prawdopodobnie jeszcze gorszą od niewolnictwa. Daenerys swoją siłę powinna pokazać każąc winnych np. organizując masową egzekucję synów harpii. Poza tym po zabiciu dzieci, Wielcy Panowie byliby wściekli i już nic nie powstrzymałoby ich przed wszczęciem powstania.

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 18:14
      Permalink

      zeby zrobic egzekucje na synach harpii najpierw trzeba ich zlapac xdd

      Reply
      • 2 listopada 2017 at 18:39
        Permalink

        A czy tym przypadkiem nie zajmowali się nieskalani i golone łby? Wprawdzie niezbyt skutecznie, ale myślę, że paru zbrodniarzy zdołaliby schwytać.

        Reply
  • 2 listopada 2017 at 18:56
    Permalink

    Głosuję na tak- a dlaczego? Tu nie chodzi o żadne okrucieństwo- przecież nie musiała zabijać wszystkich zakładników przy pierwszej śmierci, a skoro ich wzięła to robi się to w określonym celu. Przypomnijcie sobie działania pod Riverrun i bezsensowne ciągnięcie Edmura na szafot. Tak jak to Eddar Stark zawsze uznawał- nie przyjaźń się z tymi, których kiedyś być może trzeba będzie posłać na śmierć. A Dany tym ruchem pokazała, że jest słaba i można żądać dalszych ustępstw z jej strony. Czy jednak śmierć nie sprowadziłaby wybuchu walk w mieście? Pojedyncza śmierć nie, aczkolwiek uważam, że istniałoby ryzyko samego skrytobójczego zamachu na nią, bo moim zdaniem to Zielona Gracja powstrzymywała Wielkich Panów przed takim rozwiązaniem. Brak ustępstw mógłby spowodować krwawą rozprawę. Tak naprawdę mogła spróbować poszukać ustępstw ze strony Quarthu i innych miast a także samego Meeren, aby dostać wystarczającą liczbę statków do przewiezienia siebie i wyzwoleńców do Westeros, a pozostawiając miasto same sobie. Pozostanie było błędem nie tylko wobec niemożności zaprowadzenia harmonii, także ze względu na brak odpowiednich kadr (nieraz narzekano, że musi większośc rzeczy sama rozstrzygać), ale również z powodu jej teoretycznych planów powrotu do Westeros. Czy Hizdrah miałby być królem w Westeros? W to by nikt nie uwierzył. A sama wpadał coraz bardziej w wir załatwiania spraw w mieście, przez co ani by się obejrzała, a na powrót do Westeros byłoby za późno. Lot na Drogonie był najlepszym co ją mogło spotkać, bo pewnie gdy wróci będzie już pozbawiona wątpliwości.

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 20:49
      Permalink

      Dlatego uważam, że pomyłką było wogóle branie dzieci na zakładników, skoro królowa i tak nie potrafi ich zabić. I chyba dobrze, bo to moralnie zrównałoby ją z Cersei, a że umiejętności rządzenia też mają podobne, to po ewentualnym zajęciu tronu w zasdzie zmieniłby się rządzacy, ale nie rządy. Mówisz o jednym dziecku, ale skoro zabije jedne, to przy następnym zamachu będzie musiała zabić drugie. To nie jest dobra droga.

      Reply
      • 3 listopada 2017 at 21:30
        Permalink

        Następnego zamachu by nie było, nie poświęcili by dzieci, się wtedy prawdopodobnie probowaliby uderzyć bezpośrednio w nią bądź przygotować grunt pod rewolucję z pomocą yunkai i innych.

        Reply
  • 2 listopada 2017 at 19:10
    Permalink

    Mam pewne nurtujące pytanie do DaeLa. Przepraszam, że tutaj, ale wątek świeży, więc większa szansa, iż adresat tutaj zajrzy. Dlaczego wszyscy (wydaje się, że wraz z twórcami serialu) automatycznie zakładają, że prawa do tronu (w obrębie dynastii Targaryenów) Jona Snow są większe niż Daenerys? Ja to raczej widzę w ten sposób: Oficjalnym następcą tronu jest Rhaegar, tak? Zatem po jego śmierci nad Tridentem prawo to przechodzi na jego dzieci – Aegona i ewentualnie Rhaenys. Dotąd raczej wszystko jasne. Ale niebawem i one giną. Tego samego dnia co i stary król, nie znam kolejności, więc kwestią dyskusyjną jest czy mały Aegon sam zdążył zostać królem. I co teraz? Przypominam, że Jon Snow jeszcze się nie urodził. Minie zapewne kilka tygodni nim Ned Stark dotrze z KP do Wieży Radości, żeby być świadkiem porodu Lyanny. Prawo następstwa (nie mylić z oficjalną koronacją, która jest tylko obrzędem) nie może przecież pozostawać przez ten czas w zawieszeniu. Nawet gdyby powszechnie było wiadomo, iż Rhaegar ma kolejne dziecko w drodze, to może ono urodzić się martwe, matka może umrzeć przed porodem lub może urodzić się dziewczynka (co w systemach agnatycznych dyskwalifikuje z kolejki do tronu). Jak więc wygląda to lege artis, że tak powiem? Czy prawo dziedziczenia może sobie “zaczekać”, żeby zobaczyć co tam wyjdzie z kolejnego związku Rhaegara? Raczej w to wątpię. Prawo to przechodzi na kolejnego w rodzinie. A po śmierci Aerysa i małego Aegona królem powinien zostać Viserys. Co z kolei prowadzi do wniosku, iż po jego bezpotomnej śmierci prawo do tronu przechodzi na jego siostrę – Daenerys – a nie na syna brata, którego linia dziedziczenia wcześniej wygasła. Prawo wróciłoby do Jona dopiero, gdyby Daenerys zmarła bezpotomnie. Czy mam rację?

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 20:08
      Permalink

      Według targaryeńskiego prawa dziedziczenia mężczyźni bezwzględnie dziedziczą przed kobietami. Daenerys mogłaby być nawet najstarszą córką Aerysa, ale i tak byłaby w kolejce za wszystkimi mężczyznami z rodu.

      Reply
      • 2 listopada 2017 at 20:47
        Permalink

        nie wiem jak z czasem to wychodzi ale koledze chodzi o ze linia Rhaegara wymarła przed narodzeniem Jona i ze korone powinien przejąc Viserys

        Reply
        • 3 listopada 2017 at 09:43
          Permalink

          Ale Viserys i tak ją przejął – został koronowany na Smoczej Skale. Jest jednak martwy, a ostatnim męskim potomkiem Aerysa jest Jon (ok, jest Aegon, ale co do jego prawdziwej tożsamości są ogromne wątpliwości), więc to on jest pierwszy w kolejce spośród targaryeńskich pretendentów.

          Reply
          • 3 listopada 2017 at 10:36
            Permalink

            Ale jakich pretendentów, proszę kolegi? Legalną królową z dynastii Targaryenów jest Daenerys. Koniec i kropka. Została nią po śmierci Viserysa, kiedy jeszcze nikt nie miał pojęcia o istnieniu Jona. Pytanie brzmi tylko czy powinna teraz zrzec się swego tytułu czy Jon musi jeszcze poczekać (patrz moje posty poniżej).

            Reply
            • 3 listopada 2017 at 14:53
              Permalink

              Takich jak Aegon i (być może, w przyszłości) Jon. Daenerys i jej dzieci zgodnie z prawami Targaryenów (a właściwie prawem salickim ustanowionym przez ostatnich Kapetyngów – ktoś poniżej wspominał Królów Przeklętych, polecam) nie mogą odziedziczyć Żelaznego Tronu – ten precedens został ustanowiony podczas pierwszej Wielkiej Rady w 101 AC podczas panowania Jaehaerysa I. Precedens ten próbował złamać syn Jaehaerysa, Viserys, który chciał posadzić na tronie swoją córkę Rhaenyrę, co doprowadziło do Tańca Smoków. W późniejszych latach ten precedens był cały czas utrzymywany i tak Viserys II został królem po swoim bratanku Baelorze (w sukcesji pominięto siostry Baelora), podobnie Aegon V podczas drugiej Wielkiej Rady przeskoczył w kolejce swoją bratanicę Vaellę i bratanka Maegora.

              Daenerys przejęła prawa do korony po Viserysie tylko dlatego, że nie była świadoma istnienia innych Targaryenów (Aemon jako maester i brat z Nocnej Straży jest wyłączony z dziedziczenia). W momencie gdy ujawniają się Aegon (i nikt nie ma dowodów podważających jego pochodzenie) oraz Jon, Daenerys spada w kolejce do tronu na sam koniec. Tak, w kolejce, bo wprawdzie może się ogłosić władczynią Siedmiu Królestw, ale dopóki ich sobie nie zdobędzie (i w jakiś sposób nie pozbędzie się swoich bratanków), dopóty jest pretendentką do tronu – tak samo jak Aegon, Stannis, Renly czy Euron. I to prawa Aegona są na chwilę obecną mocniejsze (pomijając już to, że jest on w Westeros i faktycznie walczy o tron).

              Reply
              • 3 listopada 2017 at 23:55
                Permalink

                Czyli kolega twierdzi, że w Westeros za czasów Targaryenów panował agnatyczny system dziedziczenia (dziedziczyć tron mogą tylko mężczyźni) i został zmieniony po rebelii? Bo że za Baratheonów panuje system agnatyczno-kognatyczny (kobiety dziedziczą, gdy nie ma męskich potomków) to jestem pewien. Martin wyraźnie wspomina w którymś miejscu książki, że Myrcella jest trzecia w kolejce do tronu (po Joffreyu i Tommenie).

                Reply
                • 4 listopada 2017 at 12:05
                  Permalink

                  Ja nie twierdzę, to jest fakt. Prawo salickie w Westeros stosowali tylko Targaryenowie, pozostałe rody stosowały klasyczne zasady dziedziczenia (najpierw bracia i ich dzieci, potem siostry i ich dzieci), oczywiście z wyjątkiem Dorne, gdzie decydowało tylko starszeństwo.

                • 4 listopada 2017 at 19:14
                  Permalink

                  No cóż, na razie nie mam żadnych wskazówek, że jest inaczej, więc póki co wierzę na słowo. 🙂 Dzięki za odpowiedzi.

    • 2 listopada 2017 at 21:41
      Permalink

      U targów to wystarczy przeczytać co się działo w czasie tańca smoków, wolna amerykanka. Ale co do linii sukcesji to ja bym rację ci przyznał

      Reply
    • 2 listopada 2017 at 21:50
      Permalink

      Po śmierci Rheagara królem został Viserys. Kiedy, jednak umarł korona przechodzi na męskiego potomka. Czyli Jona.

      Reply
  • 2 listopada 2017 at 21:04
    Permalink

    Nie mam jakiejś fachowej wiedzy w materii sukcesji, ale sądzę, ze Jon ma większe prawo do tronu ze względu na płeć i pochodzenie od Rhaegara
    Gdyby Targaryenowie nie przegrali wojny ten okres ,,zawieszenia” pewnie byłby regencją.
    Tak ja w przypadku króla Francji Ludwika X. Ten umierając miał dwóch młodszych braci i ciężarną żonę. I do czasu narodzin pogrobowca w kraju rządził regent. Dopiero po śmierci dziecka i wygaśnięciu lini Ludwika X królem został jego brat.

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 21:53
      Permalink

      Dziękuję, też miałem o tym wspomnieć XD ktoś tu czytał królów przeklętych?

      Reply
    • 3 listopada 2017 at 03:43
      Permalink

      No tak, pytanie tylko czy to żelazna zasada prawna, czy tylko jednorazowy ukłon w stronę poprzedniego króla, bo wszystko od początku było jasne i wiedziano, że potomek jest już w drodze? Bo przecież gdyby nie wiedziano o ciąży królowej, to nowym królem zostałby jednak jego brat. I co potem? Gdyby się już okazało, że urodziła? Uznano by, że ten brat zasiadł na tronie bezprawnie?
      Owszem, u Targaryenów mężczyzna dziedziczy przed kobietą. Ale tylko w obrębie konkretnej linii dynastycznej. Gdyby każdy mężczyzna z rodu dziedziczył przed każdą kobietą, to i maester Aemon miałby prawo do tronu przed Daenerys (więc co to za pretensje z jej strony, gdy staruszek jeszcze żył? 😛 ) Mamy tutaj jedną linię dynastyczną w poziomie (Rhaegar, Viserys i Dany) oraz trzy w pionie (ich dzieci). Linia Rhaegara wygasła (tak przynajmniej się wydawało), Viserysa również, więc kolej na Daenerys. Teraz okazuje się, że linia Rhaegara się odrodziła. Ale Daenerys jest już prawną królową. Owszem, Jon ma prawa do tronu, ale tylko gdy linia Daenerys wygaśnie i będzie można wrócić do linii Rhaegara. Przynajmniej ja tak myślę, choć mogę się mylić.

      Reply
      • 3 listopada 2017 at 23:21
        Permalink

        W chwili śmierci Aerysa głową rodu został Aegon, choć na bardzo krótko. Następnie Viserys. Nie pamiętam, czy został koronowany, ale zasadniczo nie musiał, bo władzę przejął kolejny ród. Po śmierci Viserysa teoretycznie głową rodu jest Dany, i to ona ma największe prawa… pod warunkiem, że Jon jest bękartem, a Aegon Blackfyrem. Żadne z tej trójki nigdy nie zostało koronowane przez przedstawiciela Wiary, w Westeros, a to jednak są warunki, które ustanowił Aegon Zdobywca. To dlatego Młody Gryf nie został koronowany w Essos i nie ogłosił się królem już, teraz – idzie do Królewskiej Przystani, by zrobić to jak należy, i wyprzedzić Dankę.
        Także na obecny stan wiedzy książkowej – pierwszy jest Aegon, druga Daenerys. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, kto jest legalny, a kto prawdziwy.
        A na koniec to wszystko nie będzie miało znaczenia, bo największe prawa ma ten, kto je sobie wywalczy, zamiast jęczeć, że mu/jej się należą.

        Reply
        • 4 listopada 2017 at 00:02
          Permalink

          Oficjalna koronacja w majestacie Wiary jest tylko potwierdzeniem już nabytych praw. Nie zawsze da się ją przeprowadzić od razu. Gdyby np. Rhaegar nie zginął, tylko dalej prowadził wojnę po śmierci Aerysa i tak byłby prawowitym królem, mimo iż nie koronował się oficjalnie w Sepcie Baleora.

          Reply
          • 4 listopada 2017 at 00:38
            Permalink

            I te prawa, nabyte drogą dziedziczenia oraz pierwszeństwa linii męskiej nad żeńską, ma w tej chwili Aegon, dopóki nie udowodni mu się, że nie jest Targaryenem. Bo jeśli byłby prawdziwym synem Rhaegara, miałby pierwszeństwo przed Viserysem, ponieważ żył w trakcie ‘panowania’ wuja. Ale nawet jeśli jest to mało prawdopodobne, w realiach książkowych wciąż ma zastosowanie – nikt poza Randyllem Tarlym (który zrobił to na użytek Cersei) nie zakwestionował jego pochodzenia.

            Reply
  • 2 listopada 2017 at 21:39
    Permalink

    To jedna z tych sytuacji, kiedy jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Krwawe rozwiązanie mogłoby sprowokować do większego buntu, ale jego brak to pokaz słabości królowej. Wybrałem 2 opcję, ale tylko dlatego że była moralna. Dla mnie Dany popełniła błąd już na początku, gdy zapragnęła władzy.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 21:40
    Permalink

    Zrobiła gigantyczny błąd i brakowało tam Jaimiego Lannistera, który nauczyłby ją, jak Freyów pod Riverrun, że nie można rzucać gróźb, których się nie spełnia. Strasznie irytowało mnie to w książce, że w tak niesamowicie hardym świecie handlarzy niewolników, ona próbowała być śnieżnobiała. Byłoby to okrutne i niemoralne, ale gdyby za każdego zamordowanego przez Synów Harpii spadałaby jedna głowa zakładnika, to ataki wkrótce by się skończyły. Popełniła błąd, którego całe życie ustrzegał się Ned Stark – polubiła swoich zakładników.
    I oczywiście pełna zgoda z wypowiedziami wyżej – pierwszym i podstawowym błędem było mieszanie się do spraw Zatoki i pozostanie w Meereen. Wziąć smoki, Dothraków, swój Khalasar i wziuuum do Westeros. Ciekaw jestem jak rozwiąże to Martin.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 21:43
    Permalink

    Osobiście uważam, że nie powinna słuchać Golonego Łba, jednak to i tak lepsze od tego, co zrobiła, czyli nic. Najlepszym planem byłoby ukrycie dzieci i użycie fanatycznie oddanych Nieskalanych do ich pilnowania, następnie wystawienie jednego spalonego ciała dziecka na widok publiczny. W ten sposób nie zabija niewinnych, nadal ma zakładników, wielkie rody nie wiedzą, czy to ich dziecko posłużyło jako karma dla smoka, w związku z tym nie mogą zaryzykować zdrady. Gdyby posłuchała Golonego Łba, wielkie rody nie miałyby już motywacji, żeby ulec, skoro najgorsze, co się mogło stać z zakładnikami, już się stało. Natomiast nie robiąc nic, pokazała wszystkim, że jej groźba jest całkowicie pusta.

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 23:27
    Permalink

    Dany nie nadaje się do władzy. Chce być matką, wyzwolicielką z okowów itd. a później każe torturować córki na oczach ojca, bo krążą plotki, ze on coś wie. Przyjmuje uciekinierów z Astaporu, no bo nie może ich zostawić, przecież jest dobra! Co nie przeszkadzało jej krzyżować Panów, tylko z racji tego, kim się urodzili. Wrzuciła wszytkich do worka ,,ciemiężyciele” i… cóż są źli, niechaj cierpią.
    Dany za wszelką cenę obrała sobie zniesienie niewolnictwa w…Zatoce Niewolniczej. Wszystkie te miasta od zarania dziejów opierały się na niewolnictwie i jakaś tam ,,zdobywczyni” nie wykorzeni tego zwyczaju ot tak. Dla nich to naturalne. Dlatego sadzę, ze bardziej pomogłaby niewolnikom stopniowo nadając im jakieś prawa, niż robiąc wielką rewolucję.
    Coś się tyczy jej decyzji, to zaznaczyła nie, ponieważ niewinne dzieci nie powinny cierpieć, lecz jeżeli bierze się zakładników i nie zamierza się zrobić z nich użytku , to po co w ogóle zakładnicy? Jeżeli wiedziała, ze nie będzie w stanie nic im zrobić, dlaczego nie uciekła się do innych metod?

    Reply
  • 3 listopada 2017 at 09:51
    Permalink

    Zasadą każdego władcy ówczesnej epoki była zasada “nie stracić”. Nie stracić władzy, bo to mogło się zakończyć utratą również życia. Deny już raz “straciła” wszystko, co prawie doprowadziło ją do śmierci. Udało jej się jednak przeżyć, a nawet coś odzyskać. Po przygodach w niewolniczych miastach może powiedzieć jedno – niczego nie straciła, a cały czas zyskiwała. W tym kontekście, a Synowie Harpii nie są dla niej problemem, ani zakładnicy, ani Golone Łby – bo żadne z nich nie może jej pozbawić władzy. Zagrożeniem za to, które sama dla siebie wykreowała, stał się jej mąż. Zamiast brać najważniejszą osobę w mieście, powinna wziąć – jeśli musi już kogoś wziąć – za męża kogoś politycznie słabego. Czyli powinna w praktyce zastosować starożytną zasadę: “Divide et impera”. Nie wspiera się najmocniejszego gracza we wrogim obozie. Wspiera się tego słabszego, ale równie ambitnego.

    Reply
  • 3 listopada 2017 at 10:37
    Permalink

    Niektórzy za bardzo zaszaleli z prawem dziedziczenia Jona. Nie mamy żadnych dowodów na to, że Snow jest synem Rhaegara, tylko poszlaki. A nawet jeśli, to jak to udowodni? Targaryenowie stracili tron, i na razie są pretetendami do tronu.

    Reply
  • 3 listopada 2017 at 12:17
    Permalink

    O proszę, kolejne debaty kto lepszy, kto gorszy, a system dalej ten sam. Dlaczego o tym nie ma dyskusji, pytam się?! Dlaczego nikt nie poruszy zagadnienia zmiany systemu?! Coraz bardziej uświadamiam się w przekonaniu, że to głupie społeczeństwo po prostu musi sprawować funkcję niewolnika, bo inaczej nie dałoby rady przeżyć. I przez was, drodzy państwo, my – około 5% wszystkich – cierpimy. Mamy związane ręce. Będą was okradać, będą was gnębić i będą was niszczyć. Nie liczcie na więcej. Nie zasługujecie.

    Reply
  • 4 listopada 2017 at 00:17
    Permalink

    Danuta powinna posłuchać Golonego Łba. Nie dlatego, że ja osobiście bym tak zrobiła albo że tak jest właściwiej moralnie. Dlatego, że trzeba być konsekwentnym w tym, co się robi. Najpierw się morduje ludzi, w tym dzieci, bo tak, a potem nagle innym dzieciom okazuje się łaskę, bo je zna? To samo zrobi w Westeros? Weźmie za zakładników obecną parę królewską, a potem ich wypuści, bo Tommen jest taki słodki, a Margaery taka miła i przyjacielska? A może Cersei zostanie jej najbliższą przyjaciółką?
    Trochę późno na zmianę strategii, dziewczyna opiera swą władzę na elementach zastraszających (smoki, Dothrakowie, Nieskalani), więc niech się tego trzyma.

    Szczerze wątpię, że Dany się ogarnie, chyba, że Tyrion do niej dołączy (nie chcę się sugerować serialem, i liczę, że jak już do niej dotrze, będzie uprzejmy zaskoczyć nas nową porcją błyskotliwości). Pójście w stronę serialową jest zbyt proste, ona cały czas będzie miała ten wewnętrzny konflikt, z jednej strony ‘należy mi się, dracarys’, a z drugiej ‘oto ja, wasza Alysanne 2.0, niosę wam nową erę dobrobytu’. Ale czego wymagać od kogoś, kto rządzenia uczył się od obłąkanego megalomana, barbarzyńcy, pantoflarza, rycerza bez przysłowiowej skazy, a w dodatku jeszcze ufa każdej napotkanej kobiecie (nieważne, że dwie z nich wywodziły się z podbitych narodów, jedna nawet twarzy nie pokazywała, a jeszcze inna jest podejrzanie mądra jak na małe dziecko – grunt, że to kobiety) oraz własnym narkotycznym wizjom? Wychowano ją na żonę dla Viserysa, niewykształconą i nieobytą – a potem nie miała nikogo, kto posłużyłby jej dobrą radą, bo otaczali ją idealiści, no i Drogo.
    Ale może jeszcze nie wszystko stracone. Sansa w rozdziale z Wichrów zaskoczyła mnie pozytywnie. Może Danucie też się uda.

    Reply
  • Pingback: Debaty Małej Rady: Wierny Robb – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków