Szalone Teorie: Klątwa Harrenhal

Harrenhal. Największy zamek Siedmiu Królestw. Potężna i mroczna twierdza górująca nad Okiem Boga. Jej mury nie miały sobie równych w całym Westeros, swym ogromem przywodziły na myśl nie fortyfikacje, a górskie urwiska. Brama Harrenhal miała rozmiary porównywalne z donżonem Winterfell, a wjeżdżający przez nią do zamku mijał aż dwanaście mordowni – pomieszczeń-pułapek, w których łucznicy i kusznicy mogli bezkarnie razić napastników. Harrenhal mieściło zbrojownię z potężną kuźnią i liczne dziedzińce, w tym jeden tak wielki, iż ćwiczyć na nim mogły jednocześnie całe chorągwie rycerstwa. Mało który zamek w Westeros miał wieżę, która mogłaby dorównać wysokością najniższej spośród pięciu wież Harrenhal. A najwyższa wieża sięgała niemal nieba. Były na zamku koszary, kuchnie, łaźnie urządzone na wzór tych z wolnych miast i niedźwiedzia jama. W wielkiej sali Harrenhal znajdowało się aż sto kominków, a zmieścić się miała tam nie jedna rycerska chorągiew, ale cała armia. Zamek Harrena Czarnego był trzy razy większy od potężnego Winterfell.

Mury Harrenhal były tak grube, że brama przypominała kamienny tunel.
—Nawałnica mieczy—

I tak jak w Winterfell, był też w Harrenhal boży gaj. Ogromny, bo liczący aż dwadzieścia akrów. W jego centrum do dziś rośnie samotne czardrzewo. Ale jego twarz jest wyjątkowa. Wykrzywiona w grymasie bólu i nienawiści.

Harren Czarny.

Być może jest ku temu powód. Ludzie mówili, że zamek przeklął jego budowniczy, Harren Hoare, zwany Harrenem Czarnym. Król Wysp i Rzek poświęcił na budowę twierdzy niemal całe swoje czterdziestoletnie panowanie. Zamek miał być niezwyciężony, zdolny przetrzymać wieloletnie oblężenia. Miał nieść śmierć każdemu, kto podniósłby na Harrena i ród Hoarów rękę. Ale gdy pod jego murami pojawił się Aegon Zdobywca, zamek okazał się złudną obroną przed ogniem Baleriona. Harren nie ugiął kolana przed Aegonem, a Valyrianin spełnił swą obietnicę. Tego dnia linia Harrena Czarnego wygasła.

Kamień nie płonie, zgodnie z przechwałką Harrena, ale jego zamku nie wzniesiono wyłącznie z tego surowca. Drewno i wełna, konopie i słoma, chleb, solona wołowina i zboże – wszystko to stanęło w płomieniach. Żelaźni ludzie starego króla również nie byli z kamienia. Dymiący, krzyczący, lizani językami ognia biegali po dziedzińcach i spadali z murów, by rozbić się o ziemię. Zresztą i kamień popęka i stopi się, jeśli płomień jest wystarczająco gorący.
—Świat Lodu i Ognia—

Kolejni lordowie Harrenhal

Niewiele lepszy los czekał kolejnych właścicieli Harrenhal.

Harrenhal prędzej czy później niszczy wszystkich.
—Starcie królów—

Aegon powierzył Dorzecze Tullym, ale Harrenhal trafiło w ręce Qoherysów. Sami Qoherysowie stanowią ciekawą zagadkę. Brak o nich wzmianki w czasach poprzedzających Podbój, do tego nazwisko ma essoskie brzmienie. Niewykluczone, że Qoherysowie byli jednym z klienckich rodów Targaryenów (jak Velaryonowie i Celtigarowie). Niestety nigdy nie zdołaliśmy poznać całej ich historii. W trakcie panowania Aenysa I, drugi lord Harrenhal z rodu Qoherysów – Gorgon – został pojmany, wykastrowany, a następnie zabity przez banitów pod przewodnictwem Harrena Czerwonego, rzekomego wnuka Harrena Hoare’a. Ród Qoherysów wygasł.

Herb Qoherysów.

Ale i Harren Czerwony długo zamkiem się nie nacieszył. Musiał schronić się w lesie przed armią Tullych i króla Aenysa, a w końcu zginął z ręki giermka lorda Stokewortha. Bezpotomnie.

Odzyskane Harrenhal objął jeszcze za panowania Aenysa I lord Lucas Harroway. Lord Lucas miał jednak nieszczęście wydać swą córkę za króla Maegora. Kiedy Alys Harroway urodziła Maegorowi martwe, zdeformowane dziecko, król powziął przypuszczenie, że został zdradzony. A za tym przypuszczeniem poszła – oczywista dla niego – konkluzja: należało zamordować żonę i całą jej rodzinę. Jak pomyślał, tak uczynił. Ród Harrowayów wygasł.

Król Maegor postanowił nie bawić się w politykę i oddać Harrenhal najsilniejszemu ze swych wiernych mieczy. Zorganizował więc naprędce bohurt w którym wzięli udział jego rycerze domowi. Zwyciężył ser Walton Towers, który tytułem lorda Harrenhal nie cieszył się zbyt długo, albowiem wkrótce zmarł w wyniku ran odniesionych podczas rzeczonego bohurtu. Zamek pozostał w jego rodzinie przez dwa kolejne pokolenia, kiedy to wraz z bezpotomną śmiercią ostatniego lorda Towersa, wygasł.

Za panowania króla Jaehaerysa I na znaczeniu zyskał wywodzący się z Dorzecza ród Strongów. W uznaniu zasług i talentów Lyonela Stronga, król właśnie jemu nadał zamek. Lord Lyonel służył staremu królowi, a potem również Viserysowi I, ale ostatecznie, wraz ze swym najstarszym synem zginął w pożarze. Harrenhal przypadło młodszemu synowi lorda Lyonela, który wszakże nie przeżył Tańca Smoków.

Ruiny Harrenhal.

Po Strongach Harrenhal objęli we władanie Lothstonowie. To wyniesiona do najwyższych zaszczytów rodzina wywodząca się z drobnego rycerstwa. Ser Lucas Lothston był dowódcą straży w Czerwonej Twierdzy. Rycerz posłużył królowi Aegonowi III do zatuszowania skandalu, jakim był romans księcia Aegona (późniejszego Aegona IV Niegodnego) z Faleną Stokeworth. Ser Lucas otrzymał więc tytuł lorda Harrenhal i lady Stokeworth za żonę. Było to w zasadzie tylko odroczenie kolejnego skandalu, bo 27 lat później Aegon IV powierzył lordowi Lothstonowi tytuł Namiestnika i uwiódł jego córkę. Ale to nie z tego powodu Lothstonowie nie cieszyli się dobrą reputacją. W kolejnych latach mieli kilkukrotnie dokonywać zmian stron i zdradzać ludzi, którym poprzysięgli wierność. Tak było chociażby z Daemonem Blackfyrem, którego lord Manfred Lothston zdradził na polu bitwy. O lady Danelle Lothston mawiano, że kąpie się we krwi, je ludzkie mięso i para się czarną magią. Lady miała ściągnąć na swój ród zagładę. Okoliczności wygaśnięcia Lothstonów nie są do końca znane. Wiadomo tylko tyle, że ród miał wyginąć w niewyjaśnionych okolicznościach za panowania Maekara I, który nie był entuzjastą magii, za to miał bardzo pragmatyczny stosunek zabijania ludzi, którzy mogli zagrozić Siedmiu Królestwom.

Król Maekar powierzył Harrenhal pozostającym na służbie u Lothstonów Whentom. Ród ten sprawował nad Harrenhal pieczę wyjątkowo długo, bo ponad sześćdziesiąt lat. W roku 298, kiedy król Joffrey pozbawił Whentów zamku, żyły już tylko dwie żeńskie przedstawicielki tego rodu. Linia męska wygasła, a małżeństwa matrilinearne nie wchodzą w grę, możemy więc uznać, iż również nazwisko Whentów wkrótce odnaleźć będzie można tylko w kronikach prowadzonych przez maesterów.

Harrenhal zostało więc odebrane Whentom wspierającym swych seniorów – Tullych. Otrzymał je za to Janos Slynt. Nie nacieszył się jednak tytułem orda zbyt długo. Pozbawiony zaszczytu przez pełniącego obowiązki Namiestnika Tyriona Lannistera, został zesłany na Mur, gdzie po drobnej sprzeczce zabił go jakiś bękart.

Nad zamkiem przez krótki czas panował Tywin Lannister, który po niespełna roku został zamordowany przez własnego syna co – jak twierdzą niektórzy – rozpoczęło proces upadku jego rodu.

Spalenie Harrenhal.

Amory Lorch, który sprawował przez krótki czas komendę nad pozostawionym w Harrenhal garnizonem, został pokonany i zjedzony przez niedźwiedzia.

Vargo Hoat, przywódca Dzielnych Kompanionów, otrzymał tytuł lorda Harrenhal z zupełnie innej strony. Został w ten sposób kupiony przez Roose’a Boltona. Ale nie cieszył się twierdzą zbyt długo. Wskutek gorączki Kozioł zaczął tracić zmysły. Schwytany przez Gregora Clegane został pokrojony na kawałki i zjedzony przez pozostałych jeńców Góry.

Odebrane Slyntowi Harrenhal król Joffrey oddał Petyrowi Baelishowi, w uznaniu dla roli, jaką Paluszek odegrał w zawarciu sojuszu z Tyrellami. Co ciekawe, od momentu otrzymania tytułu Littlefinger ani razu nie odwiedził zamku, nie poczynił też żadnych decyzji z nim związanych.

Prawdziwe źródło klątwy

Czy w obliczu tych faktów można wątpić w klątwę Harrenhal? Cóż, wątpić można, tym bardziej, że istnieje cały szereg czynników, które w sposób obiektywny pogarszają sytuację rodów władających czarną twierdzą. Harrenhal jest ogromne i wymaga wielkich nakładów finansowych. Jest zamkiem narażonym na ataki, a stopione fortyfikacje nie mają takiego potencjału obronnego jak przed Podbojem.

— Cóż to za wspaniałe zamczysko… ogromne komnaty i sypiące się w gruzy wieże, duchy i przeciągi… piekielnie kosztowne do ogrzania i niemożliwe do obsadzenia… jest też drobna kwestia klątwy.
—Uczta dla wron—

Nie ulega też wątpliwości, że wejście w posiadanie Harrenhal musi w ogromny sposób rozbudzać ambicje wyniesionego do zaszczytu rodu. Wszystkie te czynniki same w sobie mogą być niebezpieczne, gdy zamek we władanie obejmuje niewielka, świeżo wyniesiona do zaszczytu rodzina.

To powiedziawszy trzeba też przyznać, że ilość zbiegów okoliczności związanych z Harrenhal jest zaskakująco wysoka. I to właśnie zbiegi okoliczności powinny naprowadzić nas na prawdziwe źródło klątwy Harrenhal. Klątwa Harrena Czarnego nie jest tak naprawdę klątwą wypowiedzianą przez dawnego Króla Rzek i Wysp. To klątwa, której Harren Czarny był pierwszą ofiarą.

Romantyczne ruiny wielkiego zamku.

Aby zrozumieć ten fakt, wystarczy rozważyć jeden, kosmicznie wprost niewiarygodny zbieg okoliczności. Harren Czarny zakończył budowę swego zamku dokładnie w tym samym dniu, w którym Aegon Zwycięzca wylądował na brzegu Westeros. A rozpoczęty tego dnia podbój doprowadził do zagłady całego rodu Hoare’ów.

A gdy Harrenhal wreszcie ukończono, tego samego dnia, gdy zamieszkał w nim król Harren, w Królewskiej Przystani wylądował Aegon Zdobywca.
—Starcie królów—

Ale jeśli i Harren był ofiarą wcześniejszej klątwy, to kto ją rzucił? Moim zdaniem odpowiedzią są wydarzenia związane z budową zamku.

Harrenhal wznoszono przez blisko czterdzieści lat. A jako że żelaźni ludzie nie mieli własnej siły roboczej, używali do tego niewolników. Mówiono potem, że w kamieniołomach ginęło ich tak wielu, iż każdy kamień, który trafiał na budowę, spływał krwią.

W swej dumie Harren zapragnął mieć największy zamek i najwyższe wieże w całym Westeros. Budowa gmachu, który wznosił się na brzegu jeziora niczym olbrzymi cień, trwała czterdzieści lat. Cały ten czas armie Harrena nękały sąsiadów, łupiąc kamień, drewno, złoto i robotników. Tysiące jeńców postradały życie w kamieniołomach, gdzie musieli ciągnąć sanie, albo przy budowie pięciu kolosalnych wież. Zimą ludzie zamarzali, a latem dręczył ich upał.
—Starcie królów—

Czy krew na kamieniach i krew jako zaprawa to tylko metafora? Jeśli nie, to musiała kapać na wyjątkowo podatny grunt. W miejscu, gdzie powstało Harrenhal, wokół Oka Boga, rósł największy boży gaj w Westeros. Rósł. Bo Harren postanowił go wykorzystać.

Czar-drzewa, które rosły trzy tysiące lat, ścięto na belki i krokwie.
—Starcie królów—

Czy możemy zatem nie wierzyć w klątwę, jeśli Harren ściągnął na siebie gniew Starych Bogów? Czy poddamy w wątpliwość jej siłę wiedząc, że Harren sam wykorzystując niewolników, dostarczył krew dla dopełnienia rytuału? I czy nadal dziwić nas będzie to, jak wykrzywiona i zła jest twarz jedynego czardrzewa pozostałego wewnątrz Harrenhal?


Więcej Szalonych Teorii znajdziecie TUTAJ.

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Klątwa Harrenhal"

  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

  • 30 października 2017 at 12:06
    Permalink

    wow, punktualnie

    Reply
  • 30 października 2017 at 12:15
    Permalink

    Świetna teoria. Jestem ciekaw jak władztwo nad Harrenhal odbije się czkawką pewnemu Paluszkowi, na co mam, przyznaję, cichą nadzieję 😉

    Reply
    • 30 października 2017 at 12:20
      Permalink

      No i kto będzie następny 😉

      Reply
  • 30 października 2017 at 12:55
    Permalink

    Fajny i ciekawy tekst, ale nie zapominajmy o jeszcze o Boltonie. Roose chwilowo rządził Harrenhal

    Reply
    • 31 października 2017 at 10:34
      Permalink

      I jeśli jedna z szalonych teorii się sprawdz, ro Roose już niedługo skończy jako istotny element w długim łańcuchu pokarmowym innego przedstawiciela swojej ekosfery.

      Reply
  • 30 października 2017 at 13:05
    Permalink

    Super tekst, jak zawsze. A czy będzie teoria o białym jeleniu?

    Reply
  • 30 października 2017 at 13:31
    Permalink

    Dokładnie, o Boltonie nie należy zapominać. Ale myślę, że Martin ma już na niego jakiś pomysł 😉
    Pointa teorii sugeruje, że starzy bogowie coś jednak ROBIĄ. Bo do tej pory było tak, że nie brali udziału w “ziemskich sprawach”, jedynie pozwalając zielonym jasnowidzom oglądać świat za pomocą czardrzew. Choć być może przegapiłem coś, co było jednoznaczną interwencją starych bogów?

    Reply
    • 30 października 2017 at 14:30
      Permalink

      Robią i to dużo. Za murem i w okolicach muru. Inni i Dzieci Lasu są z nimi ściśle związani – więc może się okazać, że cała machina ataku nadchodzącej wielkiej zimy jest związana właśnie z nimi.

      Reply
    • 1 listopada 2017 at 19:03
      Permalink

      Til to zobacz historie władców całego Dorzecza opisanych po podboju Andalow. I czym to Dorzecze było jeszcze przed przybyciem Pierwszych Ludzii. Dorzecze z pewnością było smakowitym kaskiem dla kazdego lorda czy najeźdźcy. Dziwnym trafem najdłużej udawało sie panować tylko tym, w których żyłach płynęła krew Blackwoodow albo byli z nimi spowinowaceni.

      Reply
  • 30 października 2017 at 15:43
    Permalink

    A to nie było Demaskuj z Daelem? 😛
    Dwa pytania: kto w Krainach Burzy może dołączyć do Aegona (Młodego Gryfa) ile ci lordowie mogą mieć ludzi?

    Reply
    • 30 października 2017 at 16:50
      Permalink

      Większość lordów jest w KP, część ze Stannisem, a reszta w swych zamkach. Po klęsce Stannisa, raczej mało jest chętnych na starcie z Lannisterami

      Reply
      • 30 października 2017 at 17:08
        Permalink

        Zgadzam się z resztą nie mają wogóle interesu by go poprzeć. Część jest zmęczona wojną, inni popierają Stannisa na północy, jeszcze inni chcą go popierać, ale Żelazny Tron ma zakładników, a są równieże tacy jak Rudy Ronnet co regularnie wspierają Lannisterów.

        Reply
        • 30 października 2017 at 17:38
          Permalink

          A co z takimi rodami, jak Dondarrion, czy Selmy, które mają honorowe powody do zemsty na Lannisterach. Jon Connington wspominał o sojusznikach właśnie w Krainach Burzy. Jeden z rodów (Penrose) może być też daleko spowinowacony z Targaryenami.

          Reply
          • 31 października 2017 at 15:44
            Permalink

            Penrose byłby skłonny poprzeć Aegona z powodu, że jego siły nie ucierpiały, nie ma zakładników, a nie jest przychylny Stanisław. Ród Dondarrion jest po stronie Lannisterów, a Selmy po śmierci Renlego poparł Stannisa i obecnie mają bardzo wyniszczone siły. Oprócz Penrosów w Krainach Burzy nie obstawiałbym poparcia dla Smoków.

            Reply
            • DaeL
              1 listopada 2017 at 23:14
              Permalink

              Są jeszcze Conningtonowie 😉

              Reply
              • 3 listopada 2017 at 21:48
                Permalink

                Możliwe też że Lonmouthowie, jeśli Cytryn miał jakiś innych prosmoczych krewnych. Siły jakie zostały w Krainach Burzy mogą niedługo mieć znaczenie w prawdopodobnym marszu na KP. Czytając teorię o sojusznikach Aegonai i Conningtona miałem wrażenie że ten ostatni liczy na kogoś konkretnego w Krainach Burzy.

                Reply
  • 30 października 2017 at 16:28
    Permalink

    Czy Bonifera Hastyego można uznać za władcę zamku?

    Reply
    • 30 października 2017 at 16:56
      Permalink

      Na takiej samej zasadzie jak Lorch, a on się liczy. Dodatkowo śmierć Hastyego od klątwy Starych Bogów miałaby fantastyczny foreshadowing ,,Nie boję się żadnego cienia, ser. W Siedmioramiennej Gwieździe napisano, że duchy, upiory i wskrzeszeńcy nie mogą skrzywdzić pobożnego człowieka, dopóki otacza go zbroja wiary.”

      Reply
  • 30 października 2017 at 16:36
    Permalink

    Okejka leci

    Liczyłem trochę na “gdzie po drobnej sprzeczce zabił go jakiś NISKI bękart.” ale też nie jest źle

    Reply
    • DaeL
      1 listopada 2017 at 23:12
      Permalink

      Że niski, to się rozumie samo przez się 😉

      Reply
  • 30 października 2017 at 19:25
    Permalink

    Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale dręczy mnie dziwny zbieg okoliczności. Gdzieś w okolicy przekazania władzy nad zamkiem Littlefingerowi, Starkom jakoś zaczęło lepiej się wieść. A legalni Starkowie pochodzą podwójnie po kądzieli od Whentów…
    Dokładnie kolejności zdarzeń nie pamiętam, wiki nie ufam, więc mogę się mylić. Ale spójrzcie – Paluch dostaje Harrenhal – i nagle Sansa uwalnia się od Joffreya, Arya dostaje monetę od Jaquena, Bran i Rickon uciekają z Winterfell zanim dorwał ich Ramsay. Przypadek?
    Niby ta poprawa losu powinna rozpocząć się wcześniej – w końcu Slynt dostał Harrenhal przed Krwawymi Godami, Robba też powinno to objąć – ale śmierć Robba nie była całkowitym przypadkiem, doprowadziło do niej wiele decyzji, jego i innych ludzi. On już od jakiegoś czasu był osaczony, trzeba było trochę więcej niż szczęścia, by ocalić jego i Cat. Sansa miała szczęście, bo Petyr przeniósł uczucia na nią. Arya – bo Jaquen z jakiegoś powodu uznał, że powinna dostać szansę na zostanie zawodowym zabójcą. Bran i Rickon – bo Theon i Ramsay nie wpadli na to, by szukać ich w kryptach.
    A może śmierć Cat i Robba była niezbędna do poprawy losu reszty dzieciaków? Kto tam wie tych Starych Bogów…

    Reply
    • DaeL
      1 listopada 2017 at 23:11
      Permalink

      Szczerze mówiąc nie wiem… I wydaje mi się, że Littlefinger unika póki co klątwy dzięki temu, że nie postawił stopy w Harrenhal.

      Reply
  • 30 października 2017 at 21:50
    Permalink

    Wg mnie nadinterpretowujesz 😉

    Reply
  • 30 października 2017 at 22:34
    Permalink

    Drogi Daelu Czy mógłbyś zrobić albo masz w planach zrobienie artykułu, w którym porównałbyś ze sobą wszystkie zamki Westeros, ilu członów załogi mieszczą, ilu “dobrych ludzi” wystarczy aby go obronić i tego typu podstawowe parametry bo człowiek trochę się już w tym gubi…

    Reply
    • DaeL
      30 października 2017 at 23:22
      Permalink

      Do tej pory takich planów nie miałem. Ale teraz rozważam. Oczywiście w grę wchodzą tylko największe zamki, bo tylko o nich mamy sensowne informacje.

      Reply
    • 4 listopada 2017 at 02:38
      Permalink

      Genialny pomysł, z pewnością takie porównanie leciałoby do moich ulubionych.

      Reply
  • 31 października 2017 at 03:01
    Permalink

    A mnie nurtuja te cienie, ciagle sa od samego początku. Danderys ma wizje i rozumie ,ze cienie tańcza, ciagle Martin wspomina o cieniach tej czy innej osoby, Harenhol tez rzuca cień, przewija sie od poczatku motyw tańca i cienia. Tańczące cienie, cos musi ważnego to oznaczac skoro tyle tego jest , nawet chyba sa sugestie,ze to wszystko rozgrywaja miedzy sobą cienie, raz sa z ognia ar az to zwyczany cień w zaqmku , do czego to prowadzi taniec cieni?

    Reply
    • DaeL
      1 listopada 2017 at 23:11
      Permalink

      Mnie od samego początku kojarzyło się to z magią z Asshai. Tymi sztuczkami, które robiła Melka czy Mirri Maz Duur.

      Reply
  • 31 października 2017 at 10:38
    Permalink

    Ten Harrenhal pod względem swojej wielkości zawsze wydawał mi się trochę groteskowy. Zupełnie jakby dziecko chciało narysować niezdobyty zamek, albo jak coś do skeczu Monthy Pythona.

    Reply
  • 31 października 2017 at 15:03
    Permalink

    Daelu w takim razie co z rodem Greenfield z zachodu których cały zamek jest zbudowany z czardrzewa, czy i oni są przeklęci?

    Reply
    • DaeL
      1 listopada 2017 at 23:10
      Permalink

      Chyba nie. Widać nie dawali drzewkom napić się krwi 🙂

      Reply
      • 3 listopada 2017 at 23:47
        Permalink

        A w takim Razie co z strażnikami i mieszkańcami Wilczego Barlogu ? W końcu Ser Bartimus opowiada nam o ludziach z północy rozwieszających ścierwa handlarzy niewolników na drzewach sercach. A co z Skaggos ?

        Reply
        • 6 listopada 2017 at 10:23
          Permalink

          Jeśli ci ludzie karmią czardrzewa krwią ale ich nie ścinają, to starzy bogowie chyba powinni ich lubić. Może nawet otrzymują z tego powodu jakieś błogosławieństwa, albo coś?

          Reply
  • 31 października 2017 at 16:43
    Permalink

    Offtop 🙂 Wyjaśniam paru osobom dlaczego Gendry nie ma prawa być następcą Roberta Baratheona. Bo jest bękartem, a bękarty się nie liczą. Oki.

    Wobec tego jaka jest oficjalna linia sukcesji po Robercie? Joffrey -> Myrcella -> Tommen ->Stannis-> Cercei? Najpierw oficjalne dzieci w kolejności starszeństwa, potem brat, potem legalna żona. A potem co? Linia wygasa?

    Reply
    • 31 października 2017 at 17:55
      Permalink

      Gendry nie jest uznanym bękartem dlatego nigdy nie będzie miał możliwości ubiegania się o tron. A co do dziedziczenia wygląda to mniej więcej tak: Joff > Tommen > Myrcella > Stannis > Shireen > Renly. Lannisterowie żadnych praw do tronu nie mają – żony nie dziedziczą po mężu, mogą jednak na mocy specjalnego edyktu/zgodą seniora rządzić włościami męża w razie jego bezpotomnej śmierci, dopóki kwestia dziedziczenia nie zostanie rozstrzygnięta. Dalej to zagadka. Oficjalnie Robert objął tron dlatego że był wnukiem córki Jaja, Rhaelle Targaryen. Linia po Aerysie oczywiście jest wykluczona z sukcesji, dlatego trzeba by szukać po braciach Jaeharysa… którzy nie mieli potomstwa. Czyli trzeba cofnąć się do rodzeństwa Jaja. Tu jest już ciekawie. Aerion Jasny Płomień miał syna Maekara i być może faktycznie ta linia przetrwała na wygnaniu w Essos. Potem jest córka Daerona, Vaella, nie ma niestety info na temat tego żeby była ona z kimś ożeniona oraz miała dzieci. Potem zostają siostry Jaja, odpowiednio Daella i Rhae. O ile majaczenia umierającego Aemona można przyjąć za pewnik to obie miały jakieś potomstwo. Wtedy wyglądałoby to tak: Joff > Tommen > Myrcella > Stannis > Shireen > Renly > potomstwo Maegora(jeśli istnieje) > potomstwo Vaelli(jeśli istnieje) > potomstwo Daelli(jeśli linia wciąż istnieje) > potomstwo Rhae(jeśli linia wciąż istnieje). Oczywiście potomstwo Targaryenówek straciło nazwisko matki, więc byłby to jakiś inny ród. Najprawdopodobniej jednak gdyby kolejno wszyscy wymierali naturalnie do Renly’ego to następcą Roberta ogłoszono by Edrica Storma na jakiejś Wielkiej Radzie bądź doszłoby do wojny i Siedem Królestw znowu by się rozpadło na niezależne królestwa od siebie. Jest jeszcze opcja że szukano by dalekich przodków Baratheonów i ich pobocznych linii, tutaj dopiero poboczna linia istniała/istnieje dopiero w osobie córki Lyonela Baratheona, o którą zresztą był spory raban za panowania Jaja.

      Reply
      • 31 października 2017 at 19:34
        Permalink

        Lannisterów dałem z uwagi na małżeństwo Cersei i Roberta, sami w sobie praw nie mają. Dzięki za szczegóły, ale wolałbym wersję skróconą 🙂 Czyli: kto po Cersei + potwierdzenie wygaśnięcia linii. Ci następcy Targów to taka piąta woda, że każdy by się mógł pod to podpiąć.

        Reply
      • 1 listopada 2017 at 22:17
        Permalink

        Stannis nie powinien być przed Myrcellą ?

        Reply
        • 2 listopada 2017 at 14:06
          Permalink

          Nie. Tylko w rodzie Targaryenów przekładano pierwszeństwo męskiego potomka kosztem żeńskiej linii(skutek zdaje się Tańca Smoków), w prawie andalskim(który przyjął się także na Północy) dzieci władcy mają pierwszeństwo przed braćmi i siostrami umierającego, dlatego kasztelan Karholdu, Arnolf Karstark bezprawnie obnosi się tytułem Lorda choć pierwszeństwo przed nim ma uwięziony Harrion i Alys. Wraz z przejęciem władzy przez Roberta obowiązuje na Żelaznym Tronie andalskie prawo dziedziczenia, potwierdza to rozmowa Stannisa z Renlym, gdzie JPK jasno deklaruje że jeżeli Renly ugnie kolano to wyznaczy go następcą w ramach przyjaznego gestu, oczywiście do czasu gdy sam nie spłodzi męskiego potomka.

          Reply
    • DaeL
      1 listopada 2017 at 23:08
      Permalink

      W momencie śmierci Roberta kolejność wyglądała tak:
      1. Joffrey
      2. Tommen (chyba, że stosujemy prawo dornijskie, wtedy jest za Myrcellą)
      3. Myrcella (chyba, że mamy problemy z dziedziczeniem tronu przez kobiety – niektórzy mieli)
      4. Stannis
      5. Shireen (ten sam problem co z Myrcellą)
      6. Renly
      – w tym momencie idziemy w górę linii Baratheonów i szukamy albo innych potomków z linii męskiej (nie ma), albo żyjących potomków z linii żeńskiej. Dwa najbliższe rody (patrząc pokoleniowo) do których wżeniły się kiedyś panny z rodu Baratheonów to Crakehallowie i Lannisterowie (aczkolwiek nie wiem, czy chodzi o linię główną Lannisterów, czy którąś z gałęzi bocznych). Inna sprawa, że tutaj sięgamy tyle pokoleń wstecz, że to się robi deczko mało prawdopodobne i wątpię, żeby to było istotnym argumentem w walce o Żelazny Tron.

      Reply
      • 2 listopada 2017 at 09:09
        Permalink

        Gdzie znalazłeś informację o małżeństwie między Crakehallem a Baratheonówną? Nie przypominam jej sobie, a wikia również nie wspomina o takim mariażu.

        Reply
        • 2 listopada 2017 at 20:00
          Permalink

          Przejrzałem dość pobieżnie jak wygląda linia Baratheonów i od Lyonela mamy mniej więcej jakieś informacje, chociaż każdy z jego potomków mógł mieć braci bądź siostry niewymienionych jeszcze w powieści. Na stan wiedzy obecnej kolejny w kolejce powinien być potomek Harberta(o ile był Baratheonem), następnie zaś siostry jego i Ormunda. Dalej są bracia Lyonela, jeden niewymieniony z imienia mógł mieć jakieś potomstwo zaś Gowen miał tylko syna który umarł w wieku niemowlęcym. Chciałbym sam wiedzieć kiedy niby Crakehall ożenił się z Baratheonówną, być może wyjaśniłoby to kwestie dziedziczenia.

          Wrzucam dodatkowo drzewko genealogiczne Baratheonów zrobione na szybko:
          https://scr.hu/2WNPVJ

          Reply
  • 31 października 2017 at 18:01
    Permalink

    DaeL coś kiedyś wspominał o Crakehall’ach, ale nie pamiętam dokładnej ścieżki sukcesyjnej 😉

    Reply
  • 2 listopada 2017 at 10:57
    Permalink

    Czy poprawne jest stwierdzenie że wspomniany tu Larys Strong, ostatni z tego rodu, nie przeżył Tańca Smoków. Jeśli został ścięty podczas tzw. Godziny Wilka, która miał już miejsce po zakończeniu walk i śmierci obu władców ?
    A tak swoją drogą czy ród Butterwallów też został przeklęty skoro do budowy zamku użyli Czardrzew ?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków