Szalone Teorie: Kim jest Cytrynowy Płaszcz?

Na pierwszy rzut oka Cytryn, zwany też Cytrynowym Płaszczem, to po prostu ciekawa postać drugoplanowa, przez którą dane jest czytelnikowi lepiej poznać Bractwo Bez Chorągwi. Cytryn jest wielki, dość gburowaty i niezwykle zdeterminowany w swej misji zaprowadzania królewskiej sprawieliwości w Dorzeczu. Mimo, iż król, w którego imieniu walczy, od dawna nie żyje. Wydaje się więc Cytryn być modelowym członkiem bractwa, kimś kto uosabia wszystkie jego idee… i niczym więcej.

A jednak w toku lektury odnajdujemy dziwne słowa i sytuacje, które każą spojrzeć na Cytryna z innej perspektywy. W dzisiejszym odcinku Szalonych Teorii przyjrzymy się bliżej temu, kim naprawdę jest Cytryn. Odkryjemy ogromną tragedię i tajemnicę skrytą pod Cytrynowym Płaszczem.

Tajemniczy rycerz

Naszą analizę powinniśmy rozpocząć od wyglądu zewnętrznego Cytryna. Mężczyzna znacznie przewyższa wzrostem pozostałych członków bractwa, jako jeden z nielicznych naprawdę przypomina żołnierza.

Stojący obok niego mężczyzna był o dobrą stopę wyższy i wyglądał na żołnierza. U jego wysadzanego ćwiekami pasa wisiały miecz i sztylet, w koszulę miał wszyte szeregi zachodzących na siebie żelaznych pierścieni, a na głowie nosił czarny, żelazny półhełm o kształcie stożka. Miał zepsute zęby i krzaczastą, brązową brodę, najbardziej jednak przyciągał wzrok jego żółty płaszcz z kapturem. Ciężki i gruby, pokryty plamami od trawy i krwi, wystrzępiony na dole i załatany na prawym barku kawałkiem jeleniej skóry, nadawał właścicielowi wygląd ogromnego, żółtego ptaka.
—Nawałnica mieczy—

Oczywiście w oczy najbardziej rzuca nam się charakterystyczny żółty płaszcz Cytryna. I rzeczywiście, powinniśmy zwracać na niego uwagę. Ale warto zapamiętać całą “kolorystykę” tego mężczyzny. Jaskrawożółty płaszcz kontrastuje z czarną, żelazną zbroją lamelkową.

Cytryn. Na szczęście na obrazku się nie uśmiecha.
Cytryn. Na szczęście na obrazku się nie uśmiecha.

Na tym jednak charakterystyczne, wyróżniające Cytryna z tłumu cechy się nie kończą. Cytrynowy Płaszcz okazuje się mieć całkiem rozległą wiedzę na temat szczegółów rebelii Roberta.

– Synowie lorda Lychestera zginęli podczas buntu Roberta – mruknął Cytryn. – Niektórzy walczyli po jednej stronie, a inni po drugiej. Od tej pory ma źle w głowie. Żadna cholerna pieśń nic na to nie pomoże.
—Nawałnica mieczy—

To, w połączeniu z bardzo konkretnym, bezpośrednim, żołnierskim stylem bycia, każe przypuszczać, że Cytryn sam był kiedyś rycerzem. Jego historia nie jest nam jednak znana, możemy co najwyżej domyślać się jej elementów z półsłówek wypowiadanych przez niektórych z jego towarzyszy.

– Gdybym wam podała kubek zupy, w której pływa mnóstwo zdechłych much, to czy byście ją wypili?
– Arry by wypiła – wyrwał się Gorąca Bułka. – To znaczy Gołąbek.
– Cytryn też – wtrącił Anguy z chytrym uśmiechem.
—Nawałnica mieczy—

 

A tak wygląda uśmiechnięty...
A tak wygląda uśmiechnięty…

Pocałunki i kości

Arya Stark byłą dwukrotnie świadkiem spotkania Bractwa z tajemniczą wieszczką zwaną Duchem z Wysokiego Serca. Ta fascynująca postać sama zasługuje na osobny tekst, tutaj wspomnijmy tylko, iż jej talent do przewidywania przyszłości jest autentyczny, a jej przeszłość… zastanawiająca.

Tom Siedem Strun wyjaśnił jej, że Wysokie Serce było świętym miejscem dzieci lasu i utrzymują się tu jeszcze resztki ich magii.
– Temu, kto tu śpi, nie może się stać nic złego – oznajmił minstrel. Arya pomyślała, że to z pewnością prawda. Wzgórze było bardzo wysokie, a otaczająca je okolica zupełnie płaska. Żaden wróg nie zdołałby zbliżyć się do niego niepostrzeżenie.
Tom mówił też, że miejscowi prostaczkowie unikają wzgórza, gdyż podobno straszą na nim duchy dzieci lasu, które zginęły tu, gdy andalski król zwany Erregiem Zabójcą Krewnych ściął gaj. Arya wiedziała co nieco o dzieciach lasu i o Andalach, nie bała się jednak duchów.
—Nawałnica mieczy—

Tym dziwniejsze wydaje się zainteresowanie, jakim Duch obdarza Cytryna. Jako zapłaty za wieszczenie i przekazywanie wiadomości, domaga się między innymi pocałunku od – raczej mało urodziwego – Cytrynowego Płaszcza.

– Nie zjem srebrnego jelenia ani nie zdołam go dosiąść. Bukłak wina za moje sny, a za wieści pocałunek tego wielkiego głąba w żółtym płaszczu. – Zachichotała. – Wilgotny pocałunek, z języczkiem. Czekałam już zbyt długo, zbyt długo. Jego usta będą smakowały cytrynami, a moje kośćmi. Jestem za stara.
—Nawałnica mieczy—

Dziwne? Nie, jeśli zdamy sobie sprawę z prawdziwej intencji wieszczki. Staruszka w tych kilku zdaniach oznajmiła, iż zna prawdziwą tożsamość Cytryna.

Ten “wielki głąb”, noszący kolory czarno-cytrynowe kolory, ten weteran rebelii Roberta, to nikt inny jak rycerz pocałunków i kości. Ser Richard Lonmouth. Giermek i towarzysz Rhaegara Targaryena.

Herb rodu Lonmouth
Herb rodu Lonmouth

Rhaegar i Robert

Przypomniana przez Cytryna historia lorda Lychestera w pewien sposób koresponduje z tym, co wydarzyło się w życiu ser Richarda. W młodości Cytrynowy Płaszcz był giermkiem Rhaegara Targaryena, przez niego też został pasowany na rycerza. Przez ten czas zdążył się z młodym księciem zaprzyjaźnić.

– Giermkiem księcia Rhaegara był Myles Mooton, a po nim Richard Lonmouth. Kiedy zdobyli ostrogi, pasował ich osobiście, i od tej pory zostali jego bliskimi towarzyszami. Młody lord Connington również był drogi księciu, ale jego najstarszym przyjacielem był Arthur Dayne.
—Nawałnica mieczy—

Wiemy też, iż ser Richard Lonmouth otwarcie wspierał księcia Rhaegara i jego koncepcję reformy królestwa.

Księcia Rhaegara popierali młodsi dworzanie, tacy jak lord Jon Connington, ser Myles Mooton ze Stawu Dziewic oraz ser Richard Lonmouth.
—Świat Lodu i Ognia—

Ale podczas turnieju w Harrenhal, kiedy śpiew, gra na harfie i odwaga księcia Rhaegara uwodziły narzeczoną Roberta Baratheona – Lyannę Stark, uwiedziony został ktoś jeszcze. Rubaszność, otwartość, prostolinijność i mocna głowa Roberta Baratheona, na swój sposób uwiodły ser Richarda.

Smoczy książę zaśpiewał pieśń tak smutną, że wilcza dziewczyna pociągała nosem, ale kiedy jej najmłodszy brat zaczął się z niej wyśmiewać, że płacze, wylała mu wino na głowę. Przemówił czarny brat, który prosił rycerzy, by wstępowali do Nocnej Straży. Lord burzy przepił rycerza od czaszek i pocałunków w pojedynku na puchary wina.
—Nawałnica mieczy—

Niefortunne zakończenie turnieju w Harrenhal.
Niefortunne zakończenie turnieju w Harrenhal.

Nowi przyjaciele – Robert i Richard – chcieli nawet wspólnie zdemaskować tajemniczego Rycerza Roześmianego Drzewa.

– Nocą w wielkim zamku lord burzy oraz rycerz od czaszek i pocałunków przysięgli, że go zdemaskują. Król namawiał też innych rycerzy, by rzucili mu wyzwanie, ogłaszając, że ten, kto kryje twarz pod tym hełmem, nie jest mu przyjacielem. Rankiem jednak, gdy heroldzi zadęli w trąby, a król zasiadł na swym miejscu, pojawiło się tylko dwóch zwycięzców. Rycerz Roześmianego Drzewa zniknął. Król bardzo się gniewał i wysłał nawet na poszukiwania swego syna, smoczego księcia, znaleziono jednak jedynie wiszącą na drzewie pomalowaną tarczę. W turnieju zwyciężył ostatecznie smoczy książę.
—Nawałnica mieczy—

Rok później miało się okazać, iż wszystkie wydarzenia turnieju, zwycięstwo Rhaegara, ucieczka Rycerza Roześmianego Drzewa, pijackie zawody i w końcu korona królowej miłości i piękna wręczona Lyannie – miały postawić ser Richarda przed najtrudniejszym wyborem w życiu. Wyborem pomiędzy Rhaegarem, a Robertem. Inaczej niż Lyanna, ser Richard wybrał Roberta.

Upadek rycerza

Późniejszych jego losów możemy się domyślać z licznych licznych półsłówek i nie do końca jasnych fragmentów tekstu. Kiedy Ruta, karczmarka z burdelu “Pod brzoskwinią”, żartuje sobie z “płaszcza Gwardii Królewskiej”, jej żart może mieć drugie dno. W czasie rebelii, ranny Robert ukrywał się w tej właśnie, dość szczególnej gospodzie, ser Richard musiał mu wówczas towarzyszyć, a sama Ruta, jako kobieta w średnim wieku, mogła to doskonale pamiętać.

– Cytryn, czy to ty? Wciąż nosisz ten swój nędzny płaszcz? Wiem, dlaczego nigdy go nie pierzesz. Boisz się, że szczyny się spiorą i przekonamy się, że w rzeczywistości jesteś rycerzem Gwardii Królewskiej!
—Nawałnica mieczy—

Bractwo bez Chorągwi. Od lewej: Gendry, Arya, Anguy, Cytryn, Beric Dondarrion, Thoros z Myr, Edric Dayne, Tom z Siedmiu Strumieni, Harwin.
Bractwo bez Chorągwi. Od lewej: Gendry, Arya, Anguy, Cytryn, Beric Dondarrion, Thoros z Myr, Edric Dayne, Tom z Siedmiu Strumieni, Harwin.

Nie jest też trudno odgadnąć los rodziny Cytryna i przyczynę jego nienawiści do Lannisterów. Powód, wydaje się oczywisty, gdy spojrzymy na konfrontację pomiędzy Cytrynem (noszącym hełm Ogara), a Brienne.

– Podrick nie zrobił wam żadnej krzywdy. Mój ojciec zapłaci za niego okup. Tarth zwą szafirową wyspą. Wyślijcie chłopaka z moimi kośćmi do Wieczornego Dworu, a dostaniecie szafiry, srebro, co tylko zechcecie.
– Ja chcę odzyskać żonę i córkę – odparł Ogar. – Czy twój ojciec może mi je oddać? Jeśli nie, mam go w dupie. Chłopak zgnije razem z tobą. Wasze kości ogryzą wilki.
– Masz zamiar powiesić tę sukę, Cytryn? – zapytał Jednooki. – Czy może postanowiłeś zagadać ją na śmierć?
—Uczta dla wron—

Jako dworzanin, ser Richard sprowadził swoją żonę i dziecko do Królewskiej Przystani. Rzeź miasta, urządzana przez Tywina Lannistera nie pozostawia wątpliwości co do losu, jaki ich spotkał.

Tak oto umarł ser Richard Lonmouth, przyjaciel Rhaegara Targaryena i Roberta Baratheona, a narodził się nienawidzący Lannisterów Cytryn, skrywający pod swym żółtym płaszczem cały szereg tajemnic. A przecież nie wszystkie udało nam się jeszcze odkryć. Czy rycerz kości i pocałunków wie o tym co naprawdę łączyło Rhaegara i Lyannę? Czy przebywając w jednym miejscu z Edrikiem Dayne, zaczął domyślać się tożsamości Jona Snow? Kto wie, być może na niektóre z tych pytań już wkrótce otrzymamy odpowiedzi. A póki co, pozostaje nam niecierpliwie czekać na konfrontację Cytrynowego Płaszcza z pierwszą postacią, która może go zdemaskować. Wszak Pani Kamienne Serce zażyczyła sobie, aby Brienne sprowadziła do niej Jaimego Lannistera…

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Kim jest Cytrynowy Płaszcz?"

  • DaeL
    6 grudnia 2015 at 20:17
    Permalink

    Niespodzianka! Nie, spóźnienie się nie jest niespodzianką, to raczej standard. Ale niespodzianką niech będzie nagła zmiana tematu. Musicie mi wybaczyć, Różowy List będzie dopiero za tydzień, bo zdałem sobie sprawę, że wcześniej powinienem opublikować swój film na temat jednego z rozdziałów Wichrów zimy. W tekście w końcu robię do niego pewne odwołania.
    Ale będąc dobrym Mikołajem, postanowiłem mocno się sprężyć, i napisać na szybko tekst awaryjny, który zresztą chodził mi po głowie od dłuższego czasu.
    Miłej lektury!

    Reply
    • 6 grudnia 2015 at 21:38
      Permalink

      DaeL’u można teraz prosić o teorie z tożsamością Rycerza Roześmianego Drzewa?

      Reply
      • DaeL
        7 grudnia 2015 at 00:44
        Permalink

        W bliżej nieokreślonej przyszłości na pewno o tym napiszę. Wprawdzie wszyscy domyślają się “jego” tożsamości (podpowiem – imię zaczyna się na literę “L”, a kończy na “yanna”. Ale rzecz można ładnie uargumentować, a nawet wyciągnąć z tego wiele ciekawych wniosków, które mogą posłużyć do dalszego teoretyzowania.
        Ale na pewno tekst ten nie będzie następny w kolejce. Czekają w końcu teksty o Różowym Liście, o tożsamości zakapturzonego człowieka i o nowych krwawych godach… Ale potem… czemu nie?

        Reply
        • 7 grudnia 2015 at 08:51
          Permalink

          Którego zakapturzonego? Grabarza? Nie, przecie o tem już był tekst 😉

          Reply
          • 7 grudnia 2015 at 12:39
            Permalink

            Chodzi raczej o tajemniczą postać widzianą w Winterfell,podobno powiązaną ze śmiercią ludzi Freyów i Boltonów … chyba;p

            Reply
          • 7 grudnia 2015 at 15:29
            Permalink

            Alter ego Theona? Tak mawiają spekulanci. Osobiści jestem zwolennikiem tej teorii.

            Reply
          • 8 grudnia 2015 at 22:14
            Permalink

            A gdziekolwiek o nim była mowa? W sensie skąd ten przydomek “zakapturzony człowiek”? Przecież o tych morderstwach dowiadujemy się z rozdziałów Theona, więc według tej teorii nie mógł widzieć sam siebie.

            Reply
          • DaeL
            8 grudnia 2015 at 23:45
            Permalink

            Przydomek jest… wymyślony. Jakoś gościa trzeba nazwać, a jedyna charakterystyczna, widoczna na pierwszy rzut oka cecha, to kaptur. Faceta rzeczywiście widzimy w rozdziale Theona. Czy Theon mógł, pod wpływem dramatycznych przeżyć, mieć halucynacje? Mógł. Ale moim zdaniem to jak najbardziej prawdziwa postać, która będzie miała do odegrania pewną rolę.
            Co do morderstw… większość to robota włóczniczek. Ale nie wszystkie (tego młodego Freya raczej nie zabiły). No i pamiętajmy, że zakapturzony człowiek nie musi nikogo zabijać. Ciekawe jest co innego. Po pierwsze – zna Theona. Po drugie – Theon uważał, że zakapturzony człowiek nie żyje.
            Dobra, więcej nie powiem 🙂

            Reply
          • 9 grudnia 2015 at 14:27
            Permalink

            A to nie przypadkiem Benjen ?

            Reply
        • 20 grudnia 2015 at 00:03
          Permalink

          Dael, przepraszam, ale na serio? Lya….??? Z opowieści Reedów (3 tom) w rozdziale Brana, Meera sugeruje – “małego wyspiarza” co mnie wydawało się logiczne, że mowa o ich ojcu Howlandzie.

          Reply
  • 6 grudnia 2015 at 20:32
    Permalink

    Daelu, rewelacja! Ależ Ty masz fenomenalnie analityczny umysł, a PLiO znasz chyba na pamięć… A i tematyką potrafisz zaskoczyć – miało być na różówo, a jest na cytyrynowo 🙂

    Reply
    • DaeL
      6 grudnia 2015 at 20:55
      Permalink

      Z chęcią przypisałbym sobie całą zasługę, ale skojarzenie herbu rodu Lonmouth ze sceną z Duchem to akurat robota kogoś z reddita. Przynajmniej ja to tam znalazłem parę miesięcy temu. Tak więc tym razem pomysł nie jest mój, ja po prostu zrobiłem nieco głębszy risercz i wydobyłem trochę więcej detali.

      Reply
  • 6 grudnia 2015 at 20:37
    Permalink

    A o co chodzi w tym zdaniu:
    “Czy przebywając w jednym miejscu z Edrikiem Dayne, zaczął domyślać się tożsamości Jona Snow?”?

    Reply
    • DaeL
      6 grudnia 2015 at 20:46
      Permalink

      Edric Dayne to ten młody chłopaczek, który przyłącza się do Bractwa i opowiada Arii o Asharze, Wylli, Jonie Snow, itd… On sam sądzi, że matką Jona Snow jest właśnie Wylla, ale myślę, że jeśli Cytryn ma głowę na karku i usłyszy tę historię, to może skojarzyć pewne fakty i zrozumieć, że Jon jest synem Rhaegara i Lyanny.

      Reply
    • DaeL
      6 grudnia 2015 at 20:56
      Permalink

      W środę. Zwróć uwagę, że nie mówię w którą 😉

      Reply
      • 6 grudnia 2015 at 21:40
        Permalink

        Spokojnie na twoje materiały mogę czekać nawet kilka miesięcy ! ^^

        Reply
        • DaeL
          7 grudnia 2015 at 00:44
          Permalink

          Nawet mi nie mów takich rzeczy, bo się kompletnie rozleniwię.

          Reply
  • 6 grudnia 2015 at 21:34
    Permalink

    DaeL, alez ty masz oko do szczegółów, gratuluję 😀
    Tylko jeśli Lonmouth popierał Roberta, i Robert wygrał, to czemu Lonmouth z rycerza stał się żołnierzem i w pewnym sensie wygnańcem?

    Reply
    • 6 grudnia 2015 at 21:45
      Permalink

      Nie chciał służyć Lannisterom? W końcu Cersei została królową. Robert mógł mu chociażby odmówić sprawiedliwości na Tywinie mając na uwadze, że go potrzebował.

      Mnie zastanawia inna rzecz, może przeoczyłam: czy Caitlin była na turnieju w Harrenhall?

      Reply
      • DaeL
        7 grudnia 2015 at 01:15
        Permalink

        Na pewno jej nie było. Dlatego później mówi, że zobaczyła Neda po raz pierwszy tuż przed swoim ślubem i była trochę rozczarowana, bo nie był tak przystojny jak Brandon.
        W ogóle we wszystkich opisach turnieju brakuje wzmianki o kimkolwiek z Tullych. Nawet Blackfisha nie ma, choć był wówczas uważany za jednego z najlepszych rycerzy Siedmiu Królestw.
        Ja to sobie w swojej głowie tłumaczyłem zawsze na dwa sposoby.
        Pierwszy jest taki, iż miał wówczas miejsce jakiś konflikt pomiędzy Whentami a Tullymi. Tylko, że to byłoby raczej dziwne, zważywszy na fakt, że żoną Hostera Tully była właśnie Minisa (imię cytuję z pamięci, mogę się mylić) Whent. No, ale nie takie rzeczy się zdarzają.
        Drugie wyjaśnienie też jest czysto spekulacyjne, i na pewno dziwi brak jakiegoś odniesienia do tego faktu w książkach, ale tak sobie myślę, że to po prostu mogło być krótko po śmierci Minisy. Catelyn gdzieś wspomina, że jej matka umarła w połogu, próbując dać Hosterowi drugiego syna. Oczywiście w takiej sytuacji wszyscy Tully byliby w żałobie. Biorąc pod uwagę ramy czasowe miałoby to pewien sens, ale oczywiście dziwi, że w żadnej książce nie znalazło się ani jedno zdanie, które by tę opcję potwierdzało.

        Reply
        • 7 grudnia 2015 at 06:36
          Permalink

          To może trzecia możliwość: Cat była już po zaręczynach z Brandonem, tym samym odrzucony Littlefinger uwiódł Lyse i mieli całą dramę z usunięciem jej ciąży na głowie?

          Reply
          • DaeL
            8 grudnia 2015 at 13:20
            Permalink

            Hmmm… faktycznie, to chyba też możliwe. Wydawało mi się, że ta sytuacja miała miejsce parę miesięcy później, ale to technicznie możliwe.

            Reply
    • 6 grudnia 2015 at 22:23
      Permalink

      Cytryn jak i całe Bractwo Bez Chorągwi wciąż walczy za króla Roberta, więc Cytrynowy Płaszcz jest wierny swojemu przyjacielowi, chociaż ten już umarł.

      Reply
    • DaeL
      7 grudnia 2015 at 01:02
      Permalink

      Tak jak zauważyli Nadia i Pyro – najprawdopodobniej poróżnili się o to, co stało się gdy Lannisterowie zdobyli Królewską Przystań. Nie wykluczałbym takiej opcji, iż był ranny pod Tridentem (to picie wody z muchami uderzyło mnie trochę jak aluzja do tego, że przeżył mniej więcej to samo co Starszy Brat z cichej Wyspy). W takim wypadku mógłby w ogóle nigdy nie wrócić do domu, ani do Królewskiej Przystani (na pewno nie jest głową rodu Lonmouth – tą, od wielu lat jest Joffrey Lonmouth, prawdopodobnie młodszy brat Richarda). Richard mógł pozostać w Dorzeczu jako wędrowny rycerz albo najemnik, i przyłączyć się do Bractwa dopiero po śmierci Roberta, aby oddać honor jego pamięci. Jeśli Beric Dondarrion jeszcze w tym czasie cokolwiek pamiętał, to musiał znać Richarda Lonmouth.
      Ale to są oczywiście czyste spekulacje. Prawda jest taka, że ostatnią rzeczą, jaką na pewno wiemy o Richardzie jest to, że jego żona i córka zmarły.

      Reply
    • 7 grudnia 2015 at 10:48
      Permalink

      Możliwe, że po tym jak Robert poślubił Lannisterównę, i tym samym przypieczentował sojusz z Tywinem.

      Reply
  • 6 grudnia 2015 at 21:57
    Permalink

    Daelu jak zwykle doskonała robota. Taka drobna uwaga: na obrazku z bractwem nie ma imienia osoby pomiędzy Thorosem a Tomem. To powinien być Ned jeśli się nie mylę.

    Reply
    • DaeL
      7 grudnia 2015 at 00:19
      Permalink

      O, faktycznie. Zaraz poprawię. Dzięki.

      Reply
    • DaeL
      7 grudnia 2015 at 01:17
      Permalink

      Cześć. Zapoznam się i dam Ci znać co o tym myślę.

      Reply
      • 7 grudnia 2015 at 10:51
        Permalink

        Ta teoria o Innych jest baardzo interesująca ale pasuje raczej do twojego poprzedniego artykułu bo jest nieco obłąkana ale ciekawi mnie co o niej sądzisz.

        Reply
        • 7 grudnia 2015 at 17:06
          Permalink

          Masz rację, jest nieco obłąkana
          Jestem również ciekawy Twojej opinii DaeL 😉
          Znalazłem tę stronę kilka dni temu i strasznie przypadła mi do gustu. Jest mega

          Reply
        • DaeL
          8 grudnia 2015 at 13:37
          Permalink

          Tekst jest bardzo fajny, ale zmusza nas do odrzucenia rzeczy, które znamy z książek i zastąpienia ich spekulacjami. Na przykład – Nocny Król miał być trzynastym Lordem Dowódcą Nocnej Straży, Azor Ahai (czy też Ostatni Bohater) był pierwszym. Bunt Nocnego Króla miał miejsce w Czarnym Zamku i jest powodem, dla którego zamki na Murze same nie mają żadnych umocnień od południa (więc mamy namacalny ślad tego buntu). Ale wiemy też, że Mur powstał już po zwycięstwie nad Białymi Wędrowcami. Więc następna rzecz się nie zgadza. Obsydian przy Pięści Pierwszych Ludzi świadczy o tym, że Biali Wędrowcy musieli być w bardzo głębokim odwrocie… Stwierdzenie, że Inni nie atakują Dzikich jest dziwaczne, zwłaszcza, że wiemy o tym, iż atakowali od prologu Gry o tron. No i dlaczego – jeśli to Biali Wędrowcy go stworzyli – Mur jest obsadzony przez ludzi?
          Gdyby chodziło tylko o to jak Nocny Król został zapamiętany jako postać negatywna, a w rzeczywistości był gościem, który doprowadził do pokoju pomiędzy ludźmi, a Innymi, to nie miałbym z teorią większego problemu. Ale w momencie gdy trzeba cały szereg detali uznawać za fikcyjne, to chyba autor trochę przesadził.
          Ale zgadzam się co do jednego, i wydaje mi się, że Wy też macie podobne odczucia. Biali Wędrowcy na pewno nie są złem w rozumieniu tolkienowskim. Tak samo jak ludzie czy dzieci lasu nie są po prostu “tymi dobrymi”. Pisałem już tutaj kiedyś, że wydaje mi się, iż cała migracja Innych to po prostu następstwo zmian klimatycznych. Biali Wędrowcy nie są z gruntu źli, ale ich koegzystencja z ludźmi jest raczej niemożliwa. Więc wojna jest nieunikniona.

          Reply
    • 7 grudnia 2015 at 12:51
      Permalink

      Jak dla mnie teoria świetna – faktycznie do świata Martina nie pasuje opcja “Inni są źli, bo są źli”, a taka motywacja wydaje się bardzo sensowna. Nie pasuje mi jednak kilka rzeczy – po pierwsze Rhaegar prorok. Skąd niby miał wiedzieć, że trzeba w sobie rozkochać Lyannę (i że się to uda!), żeby urodziła syna, który będzie miał tak wiele do powiedzenia? Słabe dla mnie – moim zdaniem zrobił, co zrobił w błogiej nieświadomości. Po drugie wizja, że historia zakończy się małżeństwem Jona z Inną – za bardzo cukierkowe mi się to wydaje. Prędzej bym rzekł, że obie strony konfliktu się wzajemnie zarżną w trakcie wojny, a przeżyje ją tylko np. Varys 😉

      Reply
      • 7 grudnia 2015 at 13:32
        Permalink

        No to też mi nie pasuje z poślubieniem Innej, chociażby z tego powodu, że ten proces mieszania krwi ludzi i Innych już miał miejsce i zgodnie z teorią to Starkowie już są mieszańcami. Brakowało tylko ognia, a teraz jest.
        Miałam już wcześniej przeczucie, że Biali Wędrowcy to nie czyste zło tylko bardziej skomplikowany wątek, taki Martinowski diabeł w szczegółach, jak właśnie opowieść o Nocnym Królu i miłości do Innej. Jeśli byliby tak zupełnie demonami to czy byliby zdolni do miłości ?
        Natomiast Czerwoni Kapłani nie do końca czczą, moim zdaniem, tego dobrego, albo przeinaczają wiarę tak jak Mel.

        Reply
      • 7 grudnia 2015 at 13:41
        Permalink

        A no i jeszcze Rhaegar prorok, tu też moge się zgodzić z teorią bo książe, który śpiewał Pieśń lodu i ognia to właśnie Rhaegar, musiał więc coś wiedzieć jak spłodzić księcia, którego obiecano.
        A jeśli chodzi o jekieś szczegóły co do sukcesji, czy ewentualnego bękarctwa Jona to w starciu o świat chyba nie ma to znaczenia, to już nie gra o żelazny tron.

        Reply
  • 7 grudnia 2015 at 05:08
    Permalink

    Teoria bardzo dobra i oby było w niej dużo prawdy.
    Od początku nie bardzo sympatyzuje z Melisandre i coś mi nie pasowało. Miałam cały czas nadzieję że cała ta jej postać to farsa, oby tak było.
    Poza tym chodziło mi po głowie dlaczego Mirri Maz Duur używając magii krwi ostrzega Danny przed złowrogimi skutkami i mrokiem, co nasuwa nam myśl o negatywach tego sposobu, podczas gdy Mel posługuje się nią bez ogródek.
    No i jeszcze w serialu ta scena z Nocnym Królem i Jonem też interesująca..
    Jeszcze coś, a może faktycznie światłonośca to nie miecz fizycznie rzecz biorąc, a osoba, która płonie, ale się nie spala. To ktoś, kto niesie światło samym sobą, niekoniecznie go dzierży w dłoni.
    Azor Ahai wykuwa miecz ale ten pęka, dopiero gdy poświęca ukochaną Nissę i zatapia w jej sercu jeszcze rozżarzone ostrze, osiąga cel. Dalej mamy Danny, stos całopalny i trzy poświęcone osoby, syn, Kal i Mirri, magia krwi daje jej smoki, trzy życia, za trzy, ale co jeśli nieświadome poświęcenie ukochanych dwóch dało jej coś jeszcze ?
    Troche naciągane ale poszły wodze fantazji na luz.

    Reply
    • 7 grudnia 2015 at 05:09
      Permalink

      To miała być odpowiedź do linka o Innych.

      Reply
  • 7 grudnia 2015 at 08:18
    Permalink

    Szacun Deal ze potrafisz takie rzeczy wylapac. Zastanawia mnie jeszcze czy myslales o tym zeby swoje teorie przekladac na jezyk angielski? Mysle ze dzieki temu moglbys zyskac duze grono nowych czytelnikow.

    Reply
    • DaeL
      8 grudnia 2015 at 14:30
      Permalink

      Za mało czasu. Poza tym mam wrażenie, że jest naprawdę masa świetnych, regularnie ukazujących się źródeł po angielsku (i 10 razy więcej źródeł kiepskich, ale tak już jest ze wszystkim). Są blogi, portale, podcasty, etc… Zresztą, co tu dużo mówić, na Zachodzie niektórzy ludzie żyją z pisania i mówienia o PLiO (ba, niektórzy, jak Elio Garcia i Linda Antonsson zostają nawet współautorami przy innych projektach GRRM-a).
      Tak więc jeśli mam jakieś swoje przemyślenia, to dzielę się nimi głównie na reddicie (parę moich pomysłów się zresztą jakimś małym echem odbiło), ale tłumaczenie całej serii Szalonych Teorii nie ma sensu. Raz, że na anglojęzycznym “rynku” 3/4 rzeczy o których piszę było już w jakiejś formie przerobionych. A dwa, że na liście zajęć i projektów nad którymi pracuję, Szalone Teorie są gdzieś dopiero na 5 czy 6 miejscu. Wiem, że fajnie byłoby, gdybym mógł im poświęcić więcej czasu, ale człowiek musi znać swoje priorytety, w przeciwnym razie nie będzie miał pieniążków na Wichry Zimy 🙂

      Reply
  • 7 grudnia 2015 at 09:02
    Permalink

    Dael, brakuje mi jednej rzeczy w Twoich teoriach, mianowicie wniosków/spekulacji, które z prawdziwości danej teorii mogą wyniknąć. Bo np. w tej teorii nie widzę żadnych istotnych dla sagi implikacji (pewnie po jednym przeczytaniu nie wyłapałem tylu szczegółów).

    Reply
    • DaeL
      8 grudnia 2015 at 14:33
      Permalink

      To jest w sumie całkiem niezły pomysł. Zazwyczaj strasznie się śpieszę pod koniec pisania, bo deadline jest już daleko za mną, więc nie chcę już tekstu rozwlekać. Ale pomyślę nad tym następnym razem. Może nawet w ramach odwiedzania co jakiś czas starszych tekstów co nieco do niektórych dopiszę.

      Reply
      • 8 grudnia 2015 at 22:16
        Permalink

        To dawaj gdzieś wtedy znać, że coś edytowałeś 😉

        Reply
        • DaeL
          10 grudnia 2015 at 01:16
          Permalink

          Będą informacje w indeksie, jak zwykle. Od czasu do czasu wrzucę też przypominajkę w komentarzach pod najnowszym tekstem.

          Reply
  • 7 grudnia 2015 at 09:40
    Permalink

    Dla mnie implikacją jest fakt, że wesoła kompanija może poskładać do kupy tożsamość Jona. Ciekawa w sumie byłabym wtedy reakcji Kamiennego Serca.

    Reply
    • 7 grudnia 2015 at 12:45
      Permalink

      No ok, ale co to de facto może dać? Ruszą do niego na mur? Jakoś mi się to nie klei w nic sensownego.

      Reply
      • DaeL
        8 grudnia 2015 at 14:34
        Permalink

        Oj, przecież Jon dług na Murze nie usiedzi 😉

        Reply
        • 8 grudnia 2015 at 22:17
          Permalink

          No jasne, ale tak czy siak nie widzę powiązania po prostu jakiegoś bezpośredniego. Ot, połapie się chłopina i tyle.

          Reply
  • 7 grudnia 2015 at 13:10
    Permalink

    Przecież Jon na murze nie będzie wiecznie siedział. Nudno tam i piździ. 🙂

    Reply
  • 7 grudnia 2015 at 18:54
    Permalink

    Szczęka mi opadła… W życiu nie podejrzewałabym postaci Cytryna o jakiekolwiek drugie dno! Jak zaczynałam czytać ten artykuł myślałam, że nawet jeśli wyjaśnisz nam jego pochodzenie, to nie będzie ono miało szczególnego wpływu na fabułę. Tymczasem Cytryn może okazać się kluczową postacią, która być może rzuci światło na naprawdę istotne tajemnice. Jak ja czytałam tą książkę, że przegapiłam tyle informacji… Tym bardziej, że kiedy czytam twoje teksty, wszystkie te wiadomości wydają się takie oczywiste:)

    Reply
    • DaeL
      8 grudnia 2015 at 16:49
      Permalink

      “Jak ja czytałam tą książkę, że przegapiłam tyle informacji… Tym bardziej, że kiedy czytam twoje teksty, wszystkie te wiadomości wydają się takie oczywiste:)”
      Nie przejmuj się, gdybym miał pisać Szalone Teorie po jednokrotnej lekturze książek, to powstałby chyba tylko tekst o rodzicach Jona Snow (a i on w połowie). GRRM jest bardzo sprytny jeśli idzie o chowanie kluczowych detali, dopiero sięgając po książki po raz drugi zaczynamy widzieć pewne związki.

      Reply
  • 8 grudnia 2015 at 12:37
    Permalink

    Witam
    ja tak z zupełnie innej beczki https://www.youtube.com/watch?v=kDBlJe5GQcg czy ktoś ma dostęp do tego filmiku z tłumaczeniem? Ewentualnie czy ktoś by się mógł tym zająć? Od 5 miesięcy nie przybywa tłumaczenia, więc już straciłem nadzieję na to, że osobą, która zaczęła tłumaczyć dokończy ten temat. Niestety marnie u mnie z angielskim, a chciałbym się zapoznać do końca. Z góry dzięki

    Reply
    • DaeL
      8 grudnia 2015 at 16:04
      Permalink

      Cześć. Obawiam się, że poza wersją serialu na DVD, nigdzie nie znajdziesz w pełni przetłumaczonych napisów. Ale z drugiej strony – w tych materiałach nie ma niczego, czego nie znalazłbyś w książkach. Tak więc polecam lekturę 😉

      Reply
      • 8 grudnia 2015 at 19:58
        Permalink

        Ten post po spodem to był do tej teorii z linka, o Innych.
        Coś tablet głupieje i nie robi do the math, a później komentarz zamiast w odpowiedzi pojawia sie jako kolejny, sorry.

        Reply
        • DaeL
          9 grudnia 2015 at 00:26
          Permalink

          To jest trochę urok wordpress, na którym wisi strona. Przy każdym odświeżeniu trzeba ponownie wybrać pod jakim postem chce się odpowiadać.

          Reply
      • 9 grudnia 2015 at 09:27
        Permalink

        Czytam książkę 😉 aktualnie ucztę dla wron. Pierwszą część tego filmiku zobaczyłem nim zacząłem czytać i jakoś to skłoniło mnie ku drugiej. Z drugiej strony, często zaglądam tutaj, czytałem wszystkie z Twoich SZT. Pomagają zrozumieć wiele tematów i podpowiadają na co zwrócić uwagę.

        Reply
  • 8 grudnia 2015 at 19:56
    Permalink

    Zgadzam się ale w teorii zaciekawiło mnie to, że Starkowie mają w genach coś z Innych, to całkiem ciekawe, a jest jeszcze na tej stronce teoria o Targaryenach i mieszaniu smoczych genów i jest poparte ciekawymi dowodami jak np. to, że kilka targaryeńskich kobiet w tym Danny wydały na świat zniekształcone, często ślepe, z ogonami i pokryte łuskami potworki.
    A co do teorii o Innych to masz sporo racji ale sama idea o przypuszczalnym pochodzeniu Starków i przymierzu między ludźmi, a Wędrowcami jest całkiem prawdopodobna.
    No i myślę, że Mel też się myli co do wspaniałości R hllora, ogień daje światło ale też symbolizuje magię chosu. Poza tym GRRM często podkreśla swoją fascynację zimą, więc raczej nie umieściłby tam najbardziej negatywnych istot w całej powieści.
    A kiedy teoria o księciu, którego obiecano ?

    Reply
    • 8 grudnia 2015 at 22:19
      Permalink

      W ogóle świetną uwagą w tym tekście wydaje mi się ta o zawołaniu Starków – że tak naprawdę ono też jest groźbą jak wszystkie inne.

      Reply
      • 9 grudnia 2015 at 13:58
        Permalink

        No może być, bo takie tam, że nadchodzi se jakaś tam zima, kogo to obchodzi ale jeśli podejść do tego tak jak w tekście to byłoby niezłe zawołanie.
        Nadchodzi zima, a z nią nie tylko śnieg i mróz, nadchodzimy my.

        Reply
  • 8 grudnia 2015 at 21:23
    Permalink

    mam pytanie nie do tematu. Czy żelazny tron jest zbudowany z valyriańskich mieczy?

    Reply
    • 8 grudnia 2015 at 21:30
      Permalink

      Z tego co wiem to nie, teoretycznie kilka mieczy z valyriańskiej stali mogło się trafić, ale nie wierzę, że ich nie wyłapali i nie wyciągnęli przed przetopem. To była ogólnie zbyt cenna rzecz by ją marnotrawić.

      Reply
    • DaeL
      9 grudnia 2015 at 00:24
      Permalink

      Tak jak mówi Nadia – raczej nie. Tron miał być stworzony z tysiąca mieczy. W całym Westeros było tylko 227 valyriańskich mieczy. I większość prawdopodobnie nadal jest w posiadaniu różnych rodów.
      Czy kilka valyriańskich mieczy mogło mimo tego tam trafić? Nie sądzę. To by po prostu była głupota. Nawet zakładając, że Targaryenowie komuś miecze odebrali (w co wątpię), to bardzo wątpliwym jest, aby taki majątek zmarnowali na tron. Jeden miecz z valyriańskiej stali wart jest tyle co parę wiosek. O wiele lepiej jest dać taki miecz jakiemuś wasalowi. Jego ród będzie o tym akcie dobrej woli pamiętał przez wiele pokoleń.

      Reply
      • 9 grudnia 2015 at 07:32
        Permalink

        A że tego nie zrobili, to widzimy na przykładzie Lannisterów 🙂

        Reply
  • 8 grudnia 2015 at 23:28
    Permalink

    O co chodzi w tej teorii o innych ? Bo nie znam za bardzo angielskiego

    Reply
    • DaeL
      8 grudnia 2015 at 23:47
      Permalink

      W skrócie – Biali Wędrowcy wcale nie są tacy źli, Nocny Król nie był żadnym zdrajcą, on po prostu zawarł z nimi rozejm podparty małżeństwem, a w żyłach Starków płynie ich (tzn. Białych Wędrowców) krew.

      Reply
    • 9 grudnia 2015 at 14:12
      Permalink

      Smoki są zniszczeniem i trzeba zbalansować świat, czyli Targaryen + Stark, ogień i lód, Rhaegar i Lyanna.

      Reply
  • 9 grudnia 2015 at 16:50
    Permalink

    Minęły już trzy dni, czas zadać tradycyjne pytanie: Kiedy następna teoria? Albo chociaż filmik?

    Reply
    • 9 grudnia 2015 at 17:35
      Permalink

      Teoretycznie w środę wieczorem. Myślę, że do piątku będzie. 😉

      Reply
      • 9 grudnia 2015 at 18:50
        Permalink

        Ale w którą środę? Tego wciąż nie wiemy

        Reply
        • DaeL
          10 grudnia 2015 at 01:13
          Permalink

          W tę najbliższą środę, która wypada w niedzielę 🙂

          Reply
  • 9 grudnia 2015 at 20:52
    Permalink

    Obstawiam środę popielcową. 🙂

    Reply
  • 9 grudnia 2015 at 22:18
    Permalink

    W tradycyjnym, radosnym oczekiwaniu na nową Teorię proponuję małą zabawę. Wskażmy, które nierozwikłane zagadki GRRM nas najbardziej interesują. Oczywiście nie chodzi mi o główne wątki fabularne (jak potoczą się dalej losy pierwszoplanowych bohaterów, np. Daenerys, Jona, Tyriona itd), ale o te drobniejsze sprawy. Ja ze swej strony mam następujący ranking zapowiedzianych już Teorii:
    1. sprawa “różowego listu”,
    2. krwawe gody II,
    3. książę, którego obiecano.
    Z innych spraw wymieniłbym w pierwszej kolejności:
    1. tajemnice Howlanda Reeda,
    2. gdzie jest Benjen Stark?
    3. kim jest Plama?
    Może lista naszych propozycji stanie się też inspiracją dla dalszych planów Daeła, czego sobie i Wam życzę.

    Reply
    • 9 grudnia 2015 at 22:24
      Permalink

      Howland, “zakapturzony zabójca” i Rickon.

      Reply
    • 9 grudnia 2015 at 23:22
      Permalink

      Mnie intryguje Hodor. No i oczywiście Benjen 😉 przepowiednie Plamy i maester Marwyn z tymi swoimi świecami. Quaithe.

      Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 01:14
      Permalink

      To jest całkiem niezły pomysł. Będę się posiłkował tą listą jak skończę najbliższe teksty.

      Reply
    • 10 grudnia 2015 at 22:02
      Permalink

      książę, którego obiecano
      Howlan Reed
      maesterowie

      Reply
      • 11 grudnia 2015 at 12:06
        Permalink

        1. Howland Reed
        2. Różowy list
        3. Krwawe gody II
        4. Maester Marwyn
        5. Książe, którego obiecano
        6. Littlefinger
        7. Septa Lemore
        8. Benjen
        9. Zakapturzony zabójca
        10. Quaithe

        Reply
    • 11 grudnia 2015 at 16:03
      Permalink

      Uzupełniam moją listę:
      – jaką rolę odegra Gendry?
      – jakie były intencje Dayne’a atakującego Myrcellę?
      – zamiary kapłana Moqorro,
      – kim właściwie jest Zimnoręki?
      – czy lady Taena jest wtyczką Tyrellów?
      – czym zaowocuje układ Littlefingera z Kattleblackami?

      Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 01:15
      Permalink

      Nie. Theon nie ma powodów, by sądzić, że Blackfish nie żyje. Mam w zasadzie dwie mocne kandydatury, ale na razie nie puszczę pary z gęby 🙂

      Reply
      • 10 grudnia 2015 at 21:06
        Permalink

        DaeL muszę zadać to pytanie, jak to interpretujesz 🙂 Czy Theon twoim zdaniem wyczuwa od tajemniczego zakapturzonego śmierć czy może jest święcie przekonany, że jej obecność jest niemożliwa gdyż jego zdaniem zginęła/zaginęła np. w czasie wojny z Lanisterami?

        Pozdrawiam:)

        Reply
        • 10 grudnia 2015 at 21:07
          Permalink

          Wybacz, nie doczytałem postów poniżej.
          Mea culpa 🙁

          Reply
          • DaeL
            10 grudnia 2015 at 21:19
            Permalink

            Żaden problem. Tak jak pisałem – to jest ktoś znany Theonowi, i Theon jest przekonany, że ta postać umarła.

            Reply
      • 13 stycznia 2016 at 20:20
        Permalink

        Jeśli ta postać jest odpowiedzialna za te tajemnicze śmierci (lub ich część) to może… jakaś młoda dziewczynka bez twarzy? 😀

        Reply
    • 10 grudnia 2015 at 09:45
      Permalink

      Ja obstawiam Benjena ale może to być też Osha choć Theon nie ma pewnych informacji o śmierci, no chya że ta postać to Ned =-O

      Reply
  • 10 grudnia 2015 at 11:36
    Permalink

    Chyba coś mi umknęło. Skąd to założenie, iż zakapturzony zabójca z Winterfell jest martwy?

    Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 13:03
      Permalink

      Theon jest wyraźnie zdziwiony, a spotkanie konkluduje stwierdzeniem, że w Winterfell są duchy (i że sam też jest duchem). Moim zdaniem to wskazówka, iż Theon spotkał postać, którą dobrze znał, i którą uważał za martwą.

      Reply
      • 13 stycznia 2016 at 20:25
        Permalink

        Stwierdzenie że ta tajemnicza postać jest duchem nie musi oznaczać, ze Theon uważał ją za martwą. Szczególnie, że stawia samego siebie w jednym rzędzie z tą postacią twierdząc że sam też jest duchem.
        Może więc chodzić o postać, która tak jak Theon porzuciła (lub ukrywa) swoją wcześniejszą tożsamość.

        Reply
        • 13 stycznia 2016 at 20:39
          Permalink

          Teraz tak sobie pomyślałem, że skoro Theon stawia niejako znak równości między zakapturzonym i sobą (twierdząc, że obaj są duchami)… To może zakapturzonym był Fetor, ale ten pierwszy?

          Reply
  • 10 grudnia 2015 at 11:39
    Permalink

    Przepowiednia Melisandre o Plamie:
    “Twarz Melisandre pociemniała.
    – Ten stwór jest niebezpieczny. Wielokrotnie widziałam go w płomieniach. Niekiedy otaczają go czaszki, a usta ma czerwone od krwi.”
    Czy i tutaj czaszki i usta symbolizują herb rodu Lonmouth? A jeżeli tak to co to może znaczyć?

    Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 13:00
      Permalink

      Sądzę, że Melisandre znowu pokopała wizje. Myśli, że widzi Plamę, bo ma przed oczami wzór szachownicy. Ale chyba jednak chodzi o Cytryna. Jakie to ma znaczenie? Cóż, pewnie się jeszcze kiedyś spotkają… 🙂 Nie przypuszczam, żeby sam Plama był z nim spokrewniony.
      Zastanawiałem się, czy poruszyć ten wątek w tekście, ale postanowiłem na razie to odpuścić. Przynajmniej dopóki nie uda mi się rozgryźć Plamy (co pewnie nie nastąpi przed ukazaniem się Wichrów). Bez tego poruszamy się w sferze czystych spekulacji.

      Reply
  • 10 grudnia 2015 at 13:26
    Permalink

    Tylko z tego co pamiętam każdy POV jest zatytulowany imieniem lub jak w przypadku Arii jakas nazwa Typu Cat znad kanałów. Ten rozdział w którym dochodzi do tych zabójstw i gdzie Theon rozmawia z gościem w kapturze jest zatytulowany Duch z Winterfel A ze jest to rozdzial Theona to wyraźnie wskazuje że to on jest tym duchem, a ze ma problemy psychiczne, to mógł sobie wymyśleć te spotkanie. Dziwnym trafem Theon zawsze jest przed morderstwem w danym miejscu.

    Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 21:21
      Permalink

      Owszem, rozdział jest zatytułowany Duch z Winterfell. Ale Theon uważa, że jest jednym z kilku duchów. Co do morderstw… hmmm… włóczniczki się niemalże przyznają do niektórych z nich.

      Reply
      • 10 grudnia 2015 at 23:32
        Permalink

        Theon w istocie jest jak duch, przecież istotny jest tu fakt, że wszyscy ludzie boltonów czują do niego szczerą pogardę, a nawet ignorują go. Czy to nie znaczy, że może poruszać się nie wzbudzając większego zainteresowania? Dosłownie jak duch, dlatego uważam, iż sam za takiego się uważa.

        Reply
  • 10 grudnia 2015 at 14:01
    Permalink

    Czyli Fetor spotyka Theona? Ta koncepcja rozdwojenia jazni nie do końca mnie przekonuje – taka metafizyka jakoś nie za bardzo pasuje mi do konwencji Martina. To się zresztą wyjaśni – Theon jest już poza murami, zatem zabójstwa powinny się skończyć.

    Reply
  • 10 grudnia 2015 at 16:11
    Permalink

    Według mnie on stoi za zabójstwami tych zbrojnych, bo małego waldera zabił duży walder A żółtą kuske wloczniczki Manca

    Reply
    • 10 grudnia 2015 at 18:28
      Permalink

      To też możliwe ale czy Fetor byłby zdolny do zabójstw ? Doskonale znamy jego postawę, służalczy, wystraszony.

      Reply
  • 10 grudnia 2015 at 16:51
    Permalink

    Moim zdaniem albo duchem jest Theon, albo ktos kto “zginal” podczas okupacji Winterfell przez zelaznych ludzi, moze benjen stark poniewaz “w winterfell zawsze musi byc stark”, no a jesli to bedzie Ned to mozg roz****ny

    Reply
    • 11 grudnia 2015 at 20:51
      Permalink

      Mam pytanie. Czy podpis Croupe nie tyczy się aby pewnego bohatera Malazańskiej Księgi Poległych? Jeśli tak miło spotkać w tym kraju kogoś kto czytał 😉

      Reply
      • 23 lutego 2016 at 10:16
        Permalink

        Akurat to był Kruppe, nie sądze, aby ktoś aż tak zniekształcał to imię. A Malazańska wbrew pozorom ma sporą grupę fanów w Polsce 😉 Swoją drogą jakby tak HBO nakręciło w przyszłości kolejny serial, tym razem na podstawię Księgi, to dopiero byłaby epicka produkcja. Ehh, marzenia.

        Reply
  • 10 grudnia 2015 at 17:45
    Permalink

    A co Dael sądzi o teorii, jakoby Lyanna nie była w ciąży z Rheagarem a z Howlandem Reedem?
    Ciekawa teoria, która wskazuje na wątłe dowody na porwanie Lyanny przez Targaryana, jak i całkowicie inna interpretacja rozmowy Neda z Arthurem Daynem pod Wieżą Przyjemności(Radości?), która faktycznie mogła nie mieć wiele wspólnego z Lyanną.

    Reply
    • 10 grudnia 2015 at 19:48
      Permalink

      Lyanna nie została porwana, ona uciekła. Wcale nie chciała wychodzić za Roberta, a tu nagle zjawia się książę z bajki i jest gotów wywołać wojnę by z nią być.

      I jak każda prawdziwa miłość i ta została u martina ukarana. 😉

      Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 20:59
      Permalink

      Ouuuu… to już chyba przesada. Jak George nie wypuści szybko Wichrów Zimy, to ludzie powariują od tych teorii 🙂

      Reply
      • 10 grudnia 2015 at 21:13
        Permalink

        Zaraz powstanie teoria, że Howland Reed była kobietą, a Jon jest synem jej i Neda. 🙂

        Reply
  • 10 grudnia 2015 at 17:53
    Permalink

    Ja najbardziej chciałby dowiedzieć się więcej o maesterach. A co do ducha, to właśnie przyszła mi pewna kandydatura do głowy, nie chcę pisać kto, bo mógłbym popsuć DaeLowi tekst jeśli bym przypadkiem zgadł. Muszę poszukać odpowiedniego rozdziału i się upewnić.

    Reply
  • 10 grudnia 2015 at 18:22
    Permalink

    Jak ktoś kto zginął to czytałem teorie ze to ten maester, którego theon wrzucił to studni, a jak Bran do niego mówił że Winterfel zaleje morze to mówił że umie dobrze pływać, więc by się zgadzało.

    Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 20:57
      Permalink

      To nie był maester, tylko septon. Septon Chayle.

      Reply
  • 10 grudnia 2015 at 20:44
    Permalink

    Tak, pomyślałem o maesterze Luwinie. W książce jego śmierć nie była chyba pewna.

    Reply
    • 11 grudnia 2015 at 11:06
      Permalink

      Z tego, co pamiętam, to właśnie prędzej w serialu była niepewna (Luwin tylko kiwną głową do Oshy), a w książce wydaje mi się, że Bran z ekipą widzieli go martwego.
      A co do maesterów to w ogóle uważam, że to jeden z lepszych pomysłów Martina – te ich symboliczne łańcuchy, wykuwanie ogniw w zależności od kompetencji, świetnie pomyślane 🙂 Tylko zastanawia mnie jedna rzecz – skoro każdy maester sam wykuwa swoje ogniwa, to skąd Marwyn ma ogniwo z valyriańskiej stali, jeżeli wiedza na temat jej wykuwania zaginęła?

      Reply
      • 11 grudnia 2015 at 14:59
        Permalink

        Z tego co wiem nikt nie potrafi tworzyć tego metalu, ale potrafią go przekuwać. Tak zrobili z mieczem Neda, powstały dwa mniejsze. Jeden dostał Joff a drugi Jaime (później dał go Brienne). Nie pamiętam czy było to w książce, serialu, czy tylko mojej chorej wyobraźni, ale czy Luwin też nie miał ogniwa z valyriańskiej stali? Chodzi mi po głowie scena w której pokazywał je Branowi.
        Czekam na tekst DaeLa o maesterach. Nie wydaje mi się żeby u Martina organizacja posiadająca swoich ludzi (inteligentnych, wykształconych, znających się na truciznach) w całym Westeros, po różnych stronach konfliktu, a w dodatku praktycznie kontrolująca wszelką korespondencje, nie wykorzystała tego do przejęcia władzy, lub innych niecnych celów. Chyba że już sprawują faktyczną władzę, pozostając w cieniu.

        Reply
        • 11 grudnia 2015 at 18:08
          Permalink

          Miał ogniwo z valyriańskiej stali. Pokazywał je Branowi, gdy ten przyszedł z nim porozmawiać o swoich snach. oczywiście, standardowo po meastersku zaprzeczył wszystkim metafizycznym aspektom 😛
          Swoją drogą również uważam że measterzy pełnią większą rolę w społeczeństwie niż się wielkim lordom wydaję. W końcu to oni do spółki z wiarą wymordowali smoki 😉

          Reply
        • DaeL
          11 grudnia 2015 at 19:25
          Permalink

          Z obróbką valyriańskiej stali to jest tak:

          1. Tworzyć jej nikt już nie potrafi.

          2. Przekuwać valyriańską stal tak, żeby dało się z niej zrobić sensowną broń potrafią tylko rzemieślnicy z Qarthu. Ma to oczywiście sens jeśli znamy prawdziwe procesy technologiczne zachodzące przy tworzeniu mieczy. Od razu mówię – te wszystkie sceny z filmów i seriali (w tym z Gry o Tron), w których miecze są odlewane przez wolno płynący żółto-pomarańczowy metal, to po prostu bzdet nad bzdety. Miecze to sobie odlewano z brązu. A potem przychodził najeźdźca z mieczem z żelaza i przecinał miecz z brązu na pół 🙂 Miecze żelazne oraz stalowe były wykuwane poprzez obróbkę metalu gdy uzyskiwał on pod wpływem temperatury pewną plastyczność. Ale nikt ich do jasnej ciasnej nie odlewał. A już na pewno nikt ich nie odlewał w jakiejś dziwacznej, półotwartej formie, którą by trzeba dodatkowo od góry obrabiać jakąś szlifierką.
          W ogóle cały myk z bronią stalową (i do pewnego stopnia żelazną) polega na tym, że trzeba usunąć zanieczyszczenia, albo przynajmniej doprowadzić do takiej ich homogenizacji, żeby broń nie miała słabych punktów. To jest skomplikowany proces technologiczny, i nie można po prostu wziąć sobie jednego miecza, podgrzać go trochę i zrobić sobie z niego dwa miecze. W świecie Pieśni Lodu i Ognia też ma to zastosowanie, właśnie w odniesieniu do stali valyriańskiej. Na to się nakłada cały szereg innych problemów – miecz stalowy to nie jest po prostu ostry kawałek metalu. Przy ich tworzeniu ważne są dziesiątki detali. Wystarczy, że środek ciężkości przesunie się o parę centrymetrów od rękojeści, i nagle leciutki mieczyk staje się kompletnie nieporęczny. Z kolei jak centrum oscylacji rozminie się za bardzo z ostrzem, to nigdy nie wykonamy prawidłowego cięcia, bo miecz będzie pod wpływem drgań “skręcał” przy każdym uderzeniu.
          Tak więc z przekuciem valyriańskiego miecza jest dokładnie tak jak z przekuwaniem mieczy stalowych w naszym średniowieczu. Wygląda na łatwe, ale w rzeczywistości wymaga ogromnego know-how.

          3. Ale już takie ogniwo łańcucha to bardzo prosta sprawa. Bierzesz piec kowalski, kawałek stali i młot. I jak tylko stal się rozgrzeje – nawalasz w nią młotem aż uzyskasz pożądany kształt. Nie musisz przejmować się homogenizacją zanieczyszczeń, środkami ciężkości, centrami oscylacji, ani tysiącem innych bzdetów. Interesuje Cię tylko, żeby wyszło metalowe ogniwo.

          Reply
          • 11 grudnia 2015 at 20:42
            Permalink

            A umiejętności przeróbki valyriańskiej stali nie mają jeszcze w Qohor, jednym z Wolnych Miast?

            Reply
          • 11 grudnia 2015 at 20:48
            Permalink

            Słuszna uwaga. Gdy oglądałem tą scenę w serialu to płakałem ze śmiechu 😉 Miecz stalowy, podgrzewasz i rozkuwasz młotem, i tak setki razy. Ale fajnie widzieć, że gdzieś tam na zachodzie, są ludzie tak naiwni i w swej niewiedzy pewni siebie na tyle, że nawet tak prostą scenę w serialu mogą spartolić. Typowo “amerykańska” ignorancja scenarzystów

            Reply
          • DaeL
            11 grudnia 2015 at 22:05
            Permalink

            EJM – Qohor, faktycznie. GRRM przesadził z tymi miastami na Q. Cały czas mi się Qohor i Qarth mylą.

            Reply
          • 11 grudnia 2015 at 23:12
            Permalink

            Mam do was pytanie, co wiadomo na temat Igły. Skąd się wzięła w Winterfell, czy Mikken mógł ją wykuć? Skąd Jona było stać na taki drogi prezęt?

            Reply
          • 11 grudnia 2015 at 23:20
            Permalink

            Biorąc pod uwagę iż Mikken nie pochodził raczej z Qohortu ani Quartu, przypisuje mu się stworzenie Igły (Jon o tym wspomina, a Ned w Igle rozpoznaje kunszt Mikkena). Ok może i Mikken był mistrzem w swoim fachu, ale skąd miał valyriańską stal, a raczej broń którą przekuł w Igłę (tak podobno łatwiej). Przy niewątpliwym Popycie i deficycie oręża z valyriańskiej stali, nawet taka mała Igła kosztowałaby krocie. Trochę mi to się nie klei. Mogę się mylić bo I tom czytałem ost z półtora roku temu.

            Reply
          • DaeL
            11 grudnia 2015 at 23:33
            Permalink

            borewicz – odpowiedź na Twoje pytania jest bardzo prosta. Igła nie jest z valyriańskiej stali 🙂

            Reply
          • 11 grudnia 2015 at 23:36
            Permalink

            Wiec mój chory umysł musiał zrodzić kolejną chorą teorię;p nie wiem skąd mi się to wzięło, aż złapałem za I tom i muszę sam sprawdzić;(

            Reply
          • 11 grudnia 2015 at 23:50
            Permalink

            rzeczywiście;/ tyle lat życia w błędzie, nie wiem kiedy sobie to ubzdurałem;p
            Chyba najwyższa pora zrobić sobie powtórkę przed wichrami:) o ile wyjda:p

            Reply
      • 11 grudnia 2015 at 18:04
        Permalink

        Luwin poprosił Oshe o dar łaski. Co prawda Bran – narreator – nie potwierdził samej smierci ale nie mamy poddstaw sądzić, że tego daru nie otrzymał.

        Reply
  • 11 grudnia 2015 at 18:01
    Permalink

    Jeśli chodzi o ducha z Winterfell to tak jak Dael obstawiam dwie postaci.
    Jedną z nich jest alterego Fetora – czyli Theon;)
    Drugą zaś wspomniany już wcześniej Septon rodem z Białego Portu – Chayle.
    Napiszę jeszcze tylko że obie kandydatury mają dość mocne podstawy, ale nie będę ich przytaczał żeby nie psuć DaeLowi kolejnej szalonej teorii, bo coś mi mówi że też te 2 osoby miał na myśli 😉

    Reply
  • 11 grudnia 2015 at 20:39
    Permalink

    Septon został utopiony i kropka. Definicja utopienia jest potrzebna? Trzymali mu głowę pod wodą tak długo aż zrobił się siny na twarzy i zimny jak ryba. Czy coś mi umknęło? Waszym zdaniem pewnie miał słomkę i przez nią oddychał pod wodą. Ludzie, przecież żelaźni byli żeglarzami, nie wmawiajcie mi i sobie samym, że człowiek który całe życie spędził na morzu nie pozna kogoś czy żyje czy nie. Poza tym, jeśli argumenty logiczne nic nie dają to powiem tak, to był SEPTON! Ilu księży znacie z historii, którzy przebierali się dla niepoznaki i mordowali dzieci wśród setek żołnierzy?
    Co do Theona ze schizofrenią – nie żartujmy sobie. Ta akurat choroba nie powstaje w wyniku drastycznych przeżyć, w stylu \”ucieli mi palec\”. Theon jest zastraszony, może być, że na skraju choroby psychicznej (w pewnym momencie), ale nie jest schizofrenikiem.

    Reply
    • 11 grudnia 2015 at 22:13
      Permalink

      W obu wypadkach masz absolutnie rację. Zakapturzonego musimy szukać wśród dawnych mieszkańców Winterfell, co do których Theon jest przekonany o ich śmierci, a Martin nie postawił kropki nad i.

      Reply
    • 11 grudnia 2015 at 22:31
      Permalink

      O, będzie dygresja psychiatryczna 😉 Po pierwsze- tak zwana osobowość mnoga zalicza się do zaburzeń dysocjacyjnych, które to z kolei włączają się do zaburzeń nerwicowych, nie do schizofrenii. Zaburzenia dysocjacyjne powstają na skutek bardzo traumatycznych przeżyć, takich “sytuacji bez wyjścia”. Chyba pasuje to do Theona, w jego sytuacji nie trudno o dysocjację, a już na pewno o coś ze spektrum nerwic 😉 Co do schizofrenii, to jak najbardziej może ona ujawnić się na skutek drastycznych przeżyć u osoby predysponowanej, ale jakoś nie widzę u Theona typowych objawów.
      No ale to tylko dygresja, nie dowody

      Reply
    • 12 grudnia 2015 at 23:20
      Permalink

      Nie pamiętam dokładnie, ale czy z Chaylem nie było przypadkiem tak, że Theon kazał go wrzucić do studni i założył optymistycznie że septon pewnie się utopi?

      Reply
      • 13 grudnia 2015 at 17:28
        Permalink

        Bardzo dobrze pamiętasz Florian 😉

        Reply
    • 13 grudnia 2015 at 17:29
      Permalink

      Tak jak mówiłem wcześniej, chętnie podyskutuję na ten temam w momencie kiedy DaeL wypuści właściwą teorię 😛

      Reply
  • 11 grudnia 2015 at 22:35
    Permalink

    Może Harwin ? Kamienne Serce ma wtyke w Riverrun więc może też mieć w Winterfel. Albo Robett Glover? O Hullenie tym który ciało Neda odwozil też jakoś nie słychać, innych typów odnośnie ludzi i z północy nie mam.

    Reply
    • 11 grudnia 2015 at 23:22
      Permalink

      Harwin może ale jakoś wątpię, Robett Glover na pewno nie (ma inne zadania w Białym Porcie), Hal Mollen (to on wiózł ciało Neda) też raczej nie dotarł. Blackfish odpada zdecydowanie, Benjen tak samo (uznajmy dla bezpieczeństwa że Dario też odpada;) ). Ja sądzę, że mógł być to ktoś z dawnych mieszkańców Winterfell, może któryś z tych co prowadzili pościg za Branem i Rickonem, albo ten co się psami zajmował, może kucharz, wszyscy on zginęli wg Theona, a któryś mógł się skitrać. Nie musi być to jakiś Lord przecież, zabić 8 letniego Waldera dałby radę byle kto, nawet Duży Walder. W końcu Mały Walder był przed nim w kolejce do dziedziczenia. Albo to prowokacja żeby wywołać chaos np. Umberów.

      Reply
      • 14 grudnia 2015 at 10:03
        Permalink

        Witam. A czy tym tajemniczym osobnikiem nie jest Wex? Tak miał chyba na imię ten giermek Theona. Nie mogłem znaleźć fragmentu, więc pewien nie jestem.

        Reply
        • 14 grudnia 2015 at 10:28
          Permalink

          Wex to jest w białym porcie z manderlym, może popłynie z Davosem po Rickona

          Reply
          • 15 grudnia 2015 at 10:14
            Permalink

            Jak może być z Manderlym w Białym Porcie skoro ten przebywa w Winterfell? Wątpię też, że Wex popłynie z Davosem. Bardziej pasuje mi Wex do roli skrytobójcy niż septon, który jakimś cudem miałby wydostać się ze studni…

            Reply
          • 15 grudnia 2015 at 19:58
            Permalink

            zgadzam się z tym, że to nie był septon na pewno, Theon wrzucił go do studni zaraz po zajęciu winterfell, potem minął naprawdę spory czas zanim winterfell upadło, tak długo w studni nawet bardzo dobry pływak w studni by nie wytrzymał, poza tym jak niby wylazłby z tej studni? drabina była?

            Reply
        • 17 grudnia 2015 at 21:15
          Permalink

          To nie może być Wex, bo Wex jest niemy

          Reply
    • 11 grudnia 2015 at 23:28
      Permalink

      Ja również zastanawiam się nad Hullenem. Kolejny znak zapytania to może ktoś kto uszedł cało z Krwawych Godów, chęć zemsty? Nie wiem;p Musimy czekać na artykuł Daela, może nam coś rozjaśni w głowach:)

      Reply
      • 13 grudnia 2015 at 23:02
        Permalink

        Ktokolwiek wiózł kości Neda, raczej nie dotarł na Północ – lady Dustin w którejś rozmowie z Theonem zwierza mu się z nienawiści do Starków i mówi, że kości Neda utknęły na Przesmyku, ale kiedy tylko dotrą na Północ, ona je przejmie i dopilnuje żeby Stark nigdy nie spoczął w Winterfell

        Reply
    • 13 grudnia 2015 at 21:36
      Permalink

      Filmik miał być we środę, która wg Daela wypada dziś. Ale na podstawie obserwacji możemy stwierdzić, że te terminy to on odczytuje z ognia i radzi się Melisandre, stąd ich precyzja i dokładność 😉

      Reply
      • DaeL
        14 grudnia 2015 at 13:35
        Permalink

        Wygląda na to, że środa wypadnie jednak w środę. Jest szansa na wtorek, ale nie chcę zbyt wiele obiecywać. Do środy na pewno będzie.
        A teoria w czwartek lub piątek.
        A w niedzielę niespodzianka 🙂

        Reply
  • 14 grudnia 2015 at 09:14
    Permalink

    Cos podejrzewam ze stal valyrianska moze byc odpowiednikiem naszej stali damascenskiej, ktota byla bardzo unikatowa i trwala a wykonywali ja tylko arabscy kowale z Damaszku

    Reply
    • 14 grudnia 2015 at 19:16
      Permalink

      No co ty nie powiesz? 🙂

      Reply
    • DaeL
      14 grudnia 2015 at 21:38
      Permalink

      Tak i nie. To znaczy na pewno inspiracją dla stali valyriańskiej była stal damasceńska, ale raczej w takiej trochę zmitologizowanej formie. Prawdziwa stal damasceńska to nie był jakiś super-materiał, który górował nad “zwykłą” stalą tak jak stal nad żelazem, a żelazo nad brązem. To była po prostu stal tak twarda, jak najtwardsza stal wysokowęglowa, ale jednocześnie zachowująca trochę większą giętkość (więc nie groziło jej pęknięcie). Nawiasem mówiąc prawdopodobnie nie pochodziła jednak z Damaszku, ani nawet z Bliskiego Wschodu, ale z Indii.
      Natomiast stal valyriańska jest jednak u Martina czymś z zupełnie innej półki. Nie wymaga ostrzenia, jest lżejsza od zwykłej stali, itd… Także jeśli coś tu było inspiracją, to raczej mity, które istnieją wokół stali damasceńskiej, niż prawdziwa stal damasceńska.

      Reply
    • 14 grudnia 2015 at 22:12
      Permalink

      Już nie mówiąc o tym, że w przypadku stali valyriańskiej powstawała ona – o ile dobrze pamiętam – także przy pomocy odrobiny magii no i smoczego ognia, czego w przypadku damasceńskiej raczej powiedzieć się nie da 🙂

      Reply
  • 15 grudnia 2015 at 11:28
    Permalink

    A teraz coś innego: czy ktoś z Was ma róg Joramuna?

    Reply
    • 15 grudnia 2015 at 20:01
      Permalink

      każdy facet ma róg Joramuna, ale żeby ktoś miał dwa? No, no, ciekawe, to prawie jakby mieć jedno jajko w dwóch torbach 😉

      Reply
  • 15 grudnia 2015 at 18:41
    Permalink

    Mam nawet dwa.

    Reply
    • 15 grudnia 2015 at 20:27
      Permalink

      Wy tu sobie, panocku dowcipasy, a sprawa poważna! Znaleźli – nie znaleźli? Zburzą murek czy nie? I kto jest tym kapelmistrzem?

      Reply
      • 16 grudnia 2015 at 11:44
        Permalink

        Z tego co pamiętam to na pewno szukali. Kojarzę rozmowę Ygritte z Jonem chyba po wspinaczce na mur mówiła coś w stylu, że podczas przeszukiwania jakiś grobowców znaleźli coś innego i o wiele groźniejszego i chyba wtedy zaczęła płakać i urwała temat. Zastanawiam się czy nie chodziło jej o to, że to może dzicy obudzili w jakiś sposób Innych. Jest jakiś spec co bo to mógł potwierdzić? (ja książki nie mam i ciężko znaleźć cytat z tej rozmowy) Bo nie wiem czy mam rację czy tylko halucynację z głodu o nową część książki i niedożywienia nowymi szalonymi teoriami.

        Reply
        • 16 grudnia 2015 at 12:01
          Permalink

          O ten fragment mi chodziło:
          “Ygritte walnęła go otwartą dłonią w pierś, tak mocno, że zabolało go nawet przez wełnę, kolczugę i utwardzaną skórę.

          – Nie bałam się. Nic nie wiesz, Jonie Snow.

          – To czemu płaczesz?

          – Nie ze strachu! – Kopnęła gwałtownie piętą lód, odłamując spory okruch. – Płaczę dlatego, że nie znaleźliśmy Rogu Zimy. Otworzyliśmy pół setki grobów i wypuściliśmy na świat pół setki cieni, ale nie znaleźliśmy Rogu Joramuna, który pozwoliłby nam zburzyć tę zimną ohydę!”

          Reply
          • 16 grudnia 2015 at 13:09
            Permalink

            Poruszyłem ten temat mając nadzieję, że może kiedyś Dael zajmie się sprawą. Wiadomo, że Mance usilnie poszukiwał rogu Joramuna i chyba nie do końca było wyjaśnione, jakie to przyniosło efekty (choć przecież nie został użyty). Pamiętam, iż była teoria, że to Samwell ma ten róg. Rogi, jako na wpół magiczne instrumenty (vide róg Eurona/Victariona) mają u GRRM duże znaczenie, ale żaden z nich nie pokazał jeszcze w pełni swej siły – nawet podczas imprezki na Starej Wyk. W każdym bądź razie temat jest naprawdę ciekawy.

            Reply
          • 16 grudnia 2015 at 14:02
            Permalink

            A to nie Melisandre go spaliła, jak wpuszczali ze Stannisem Dzikich za Mur? Bo ja też kiedyś myślałem, że może to ten róg znaleziony przez Dzikich Sam wiezie do Cytadeli, ale on wiezie ten znaleziony na Pięści razem z tymi ostrzami i grotami z obsydianu (chociaż na dobrą sprawę nikt nie powiedział, że to nie jest właśnie róg Joramuna).

            Reply
          • 16 grudnia 2015 at 14:51
            Permalink

            Otóż to: same tajemnice. Sporo tych rogów, a co róg to zagadka. Dlatego to takie frapujące.

            Reply
          • 16 grudnia 2015 at 15:18
            Permalink

            I właśnie ten róg który Sam zabrał do Starego Miasta jest najbardziej prawdopodobny jako róg Joramuna. Proste, czy ktoś z Was oglądał film “Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”? Odnajdują tam oni Święty Graal i pada pewne określenie, że to był kielich cieśli, a nie króla, dlatego też nie jest on ze złota, nie jest wysadzany klejnotami. Podobnie sprawa ma się z rogiem Joramuna. Przedmiot o rzekomo tak potężnej mocy raczej nie przyciąga uwagi wyglądem, wielkością ani ozdobami. Pęknięty, prosty róg, znaleziony wraz z grotami z obsydianu, owinięty w czarny płaszcz, zakopany w ziemi, a jednak płaszcz nie jest zniszczony – i tu dwie opcje, albo przedmiot jest tak potężny że zachowuje w jakiś sposób przedmioty z którymi się styka, albo druga opcja, bardziej prawdopodobna, czyli że ktoś go tam podrzucił gdyż wiedział że niedługo będzie tam nocna straż. Ciekawe jest że odnajduje go Duch (i w tym czasie zachowuje się w dziwny sposób – nie słucha Jona, warczy na niego), tak jakby ktoś wwargował się w Ducha, tzn. Bloodraven. Może posiadał on ten róg i “oddał” go nocnej straży, jako tym co powinni go pilnować. Jon daje go Samowi zamiast wyrzucić, Sam zabiera go ze sobą do Starego Miasta (ze wszystkich rzeczy logicznie że wybiera jedyną, która jest zepsuta i nie nadaje się do niczego), tam odnajdzie go ktoś z Żelaznych Ludzi, gdy już w końcu spustoszą Stare Miasto, a potem niech się wszystko wali…

            Reply
          • 13 stycznia 2016 at 20:53
            Permalink

            @Enjorlas – Bloodraven? Raczej Zimnoręki albo Benjen (zakładam, że to nie jest ta sama postać). Choć być może na polecenie/sterowani przez Bloodravena.

            Reply
    • DaeL
      16 grudnia 2015 at 18:37
      Permalink

      Teoria będzie w piątek albo sobotę. Dzisiaj miał być filmik. Kończy się właśnie renderować, ale nie wiem czy dam radę go jeszcze dzisiaj wrzucić. Możliwe, że będzie dopiero jutro. A w niedzielę będzie jeszcze dodatkowa niespodzianka 🙂 Tak więc mam nadzieję, że wybaczycie opóźnienia, bo koniec tygodnia będzie emocjonujący 🙂

      Reply
      • 17 grudnia 2015 at 17:45
        Permalink

        Czekamy z niecierpliwością.

        Reply
          • DaeL
            17 grudnia 2015 at 20:37
            Permalink

            I… jeszcze chyba trochę poczekacie. Hmmm… to zabrzmiało buńczucznie, a tymczasem naprawdę mi głupio, ale musiałem parę rzeczy dograć i się nie wyrobiłem czasowo. Tym niemniej na głównej jest nowy tekst, taka zajawka jutrzejszego 🙂 materiału. I można głosować nad nazwą, do czego zachęcam.

            Reply
  • 16 grudnia 2015 at 16:58
    Permalink

    To co piszesz jest wielce ciekawe. Ale czy to aby Bloodraven? Jest chyba zbyt mało mobilny 🙂 no i skąd miałby płaszcz? Mnie raczej coś tu pachnie Benjenem… Poza tym zdajesz się sugerować, że Jon i (lub) Sam wiedzą, co mają w rękach i celowo wywożą róg jak najdalej od Muru i tych, którym zależałoby na jego zniszczeniu. Albo żeby wypowiedzieli się maesterzy. Nie wiem, czy są racjonalne przesłanki do takiego twierdzenia. A na marginesie: jak to jest z możliwością wejścia warga w zwierzę opanowane już przez innego zmiennoskórego? Sześć Skór, jak pamiętam, atakuje Ducha swym orłem, a nie zamierza go sam opanować. Bloodraven chyba też nie ma takich zdolności.

    Reply
  • 16 grudnia 2015 at 17:33
    Permalink

    Ja uważam że Bloodraven jako najwyższy kapłan starej wiary ma takie umiejętności, aby opanować na chwilę czyjegoś wilka. Przecież nie chce go na stałe, nie, on ma tysiące i jednego wilka, parafrazując przysłowie z czasów Aegona V. Co do mobilności – Zimnoręki był w pobliżu pięści pierwszych ludzi i to on na polecenie BR schował róg i groty. A potem “przypadkowo” spotkał Sama i mu pomógł wrócić za mur. Co do świadomości Jona i Sama – oczywiście nie są świadomi ważności rogu. Ale lekka sugestia na temat rogu jest możliwa np. poprzez sen lub drzewo serce. Najlepszy przykład Theona w Winterfell, dzięki czemu przypomniał sobie swoje imię (“drzewo mnie zna”) co dodało mu odwagi przed wielkim skokiem. Poza tym, nie może być przypadkiem, że Sam zabiera róg na południe. U GRRM nie ma tego typu przypadków. Coś się wydarzy, tylko nie wiadomo co … 😉

    Reply
  • 7 lutego 2016 at 17:24
    Permalink

    Ja mam taką małą dygresje na temat staruszki “zwanej Duchem z Wysokiego Serca”. Czytając Świat Lodu i Ognia, a potem drugi raz PLIO, znalazłem zbieżność, o której nie pisałeś.
    “Jenny ze Starych Kamieni pojawiła się na dworze w towarzystwie karłowatej albinoski, która ponoć była leśną wiedźmą z dorzecza. Sama lady Jenny w swej ignorancji twierdziła, że kobieta jest dzieckiem lasu”. [ŚLiO]
    Wiedźma ta miała przepowiedzieć, że książę, którego obiecano narodzi się z linii powstałej z małżeństwa Aerisa II i jego siostry Rhaelly – a więc całkiem możliwe, że jest autorką przepowiedni na której bazuje cała PLiO.
    2 wzmianki, na podstawie, których sądzę, że to jedna i ta sama osoba:
    1) pieśń, o którą staruszka poprosiła w zapłacie za wieści “Och tak. Pieśń mojej Jenny” – z dostępnego repertuaru Westeroskich minstreli znamy pieśń o jednej Jenny – Jenny ze starych kamieni, żonie księcia Duncana.
    2) tekst którym wita Arię “Postąpiłaś okrutnie, przychodząc na moje wzgórze, okrutnie. Nasyciłam się już żałobą w Summerhall” – Summerhall jako miejsce wielkiej tragedii w której zginął król Aegon V, a także prawdopodobnie książę Duncan wraz z żoną Jenny – Jenny ze starych kamieni, która musiała być bliska rzeczonej staruszce. [Nawałnica Mieczy]

    Oczywiście towarzyszka lady Jenny była wiedźmą już za czasów Aegona V, więc teraz musiałaby być w bardzo podeszłym wieku, ale może po prostu Jenny nie była, aż taką ignorantką.
    Dlaczego w ogóle o niej piszę? Bo mam nadzieję, że jeszcze się pojawi na łamach PLiO i oprócz przepowiadania przyszłości, odsłoni nam rąbka tajemnic przeszłości – dokładną przepowiednie o księciu którego obiecano, a także co tak na prawdę stało się na pępkowym księcia Rhaegala z którego nie ma sensownej relacji, a w którym zginęło sporo Targaryenów.

    Reply
    • 23 listopada 2017 at 21:07
      Permalink

      Oczywiście, że to ta sama osoba. Ponadto, sama mówi, że włosy jej wypadają garściami już od tysiąca lat:)

      Reply
  • 31 maja 2017 at 16:31
    Permalink

    Jakie reformy chciał wprowadzić książe Rhaegar

    Reply
    • DaeL
      31 maja 2017 at 17:12
      Permalink

      Chciał przeprowadzić reformę Małej Rady. Prawdopodobnie chodziło o to, żeby w Małej Radzie zasiadali przedstawiciele wszystkich prowincji Siedmiu Królestw.

      Reply
  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków