Pomylone Analizy: Ostatni scenariusz George’a R.R. Martina

Kilka tygodni temu, zainspirowany tekstem z Vanity Fair, w którym Joanna Robinson opowiadała o ciekawostkach ukrytych w scenariuszach “Gry o Tron”, zapowiedziałem, że przyjrzę się tym spośród scenariuszy, które wyszły spod pióra samego George’a R.R. Martina, na pierwszy ogień biorąc odcinek “Lew i Róża” z czwartego sezonu. Ale jako że za bardzo się z realizacją obietnicy nie śpieszyłem, zdążyło mnie już kilka osób wyprzedzić. Nie zrażony tym faktem, chciałbym Wam jednak przedstawić garść moich refleksji po lekturze tak scenariusza, jak i spostrzeżeń opublikowanych w Vanity Fair.

Zacznijmy od małego kontekstu historycznego. Był rok 2013. Po ogromnym sukcesie trzeciego sezonu serialu, “Gra o Tron” była na ustach wszystkich. Zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami Martina, w 2014 roku mieliśmy ujrzeć “Wichry zimy”. Ale pisarz zaczynał przeczuwać nadchodzące kłopoty. Stwierdził, iż jest “zaniepokojony” perspektywą wyprzedzenia książek przez serial. Ale to, co dla GRRM-a było tylko niepokojącą wizją, dla duetu Benioff i Weiss było pewnikiem. W 2013 miała więc miejsce słynna wielodniowa “nasiadówka”, w trakcie której Martin opowiedział showrunnerom zarówno o planach na zakończenie “Pieśni Lodu i Ognia”, jak i pewnych ważniejszych elementach fabuły, których czytelnicy (oraz widzowie) mają doświadczyć po drodze. Martin nie opowiedział wszystkiego, ale wystarczająco dużo, aby twórcy mogli planować kolejne sezony. Ustalono też wówczas, że scenariusz do odcinka “Lew i Róża” będzie – do wydania “Wichrów zimy” – ostatnim, który wyjdzie spod pióra Martina. Pisarz miał się skoncentrować na dokończeniu książek.

#RoyalWedding

Spekulowałem już kilkukrotnie na temat powodów, dla których drogi “dedeków” oraz Martina się rozeszły. Bo rzeczywiście od tego momentu relacje pomiędzy obiema stronami zaczęły stygnąć, a panowie Weiss i Benioff prezentowali zupełnie odmienne od Martina stanowisko w kwestii ilości sezonów, jakich mieliśmy oczekiwać. Przypuszczam, że podczas owego spotkania Martin odkrył wszystkie karty, pokazując jednocześnie, że jest w lesie z książkami. A Dan i David, zarzucani ofertami z Hollywood, nie mieli ochoty dreptać w miejscu, realizując z pietyzmem fabułę “Uczty” oraz “Tańca” (za którymi chyba nie przepadali – opowiadając o swoich ulubionych fragmentach książek zawsze sięgali po pierwsze trzy tomy) i czekając, aż Martin skończy choćby “Wichry” (o “Śnie” nie wspominając).

Tak jak wspomniałem, Martin miał jeszcze napisać ostatni scenariusz, do odcinka “Lew i Róża”, w którym zobaczyliśmy Purpurowe Wesele. Lektura skryptu GRRM-a była wyjątkowo pouczająca. Przede wszystkim ze względu na styl i język, jakiego używa pisarz (literacko przewyższa on pozostałe scenariusze, wręcz miażdżąc korzystające z potocznego, niejednokrotnie wulgarnego języka skrypty Weissa i Benioffa z późniejszych sezonów). Ale również z powodu tego, co Dan i David postanowili pominąć, realizując odcinek. Zmian jest multum i w moim przekonaniu mogą nam one powiedzieć całkiem dużo na temat pomysłów Martina na późniejsze książki. A zatem, nie przedłużając, przedstawiam Wam krótką analizę elementów scenariusza “Lwa i Róży”, których nie zobaczyliśmy w serialu.

Wizje Brana

Benioff i Weiss bardzo długo opierali się przed prezentacją wizji i proroctw, zakładając, że serial mógłby wpaść w pułapkę “Lost” lub “Twin Peaks” i z jednej strony skonfundować widza, z drugiej odciągać od dramatycznych i teraźniejszych wydarzeń. A jednak Martin na te sceny nalegał. W jego wersji odcinka, Bran doświadczył następujących wizji:

  • Lord Eddard czyścił Lód w bożym gaju Winterfell.
  • Aerys II obserwował egzekucję Brandona i Rickarda Starków.
  • Jon Snow stał koło Ducha.
  • Benjen i Lyanna ćwiczyli walkę drewnianymi mieczami w bożym gaju.
  • Robb umierał na Krwawych Godach, a jego twarz przemieniała się w głowę Szarego Wichra.
  • Jaime i Cersei kochali się w wieży w Winterfell.
  • Kudłacz stał na wzgórzu i wyczuwał Brana.
  • Pojawiały się małe dzieci z czarnymi oczyma.
  • Cień smoka przelatywał nad Królewską Przystanią.
  • Arya stała z Igłą w ręku. Jej twarz zaczęła się topić i zmieniać.
  • Na dalekiej północy, między czterema wzgórzami rosło gigantyczne czardrzewo.

Wydaje mi się, że nie ma w tych wizjach niczego nadzwyczajnego – z perspektywy czytelnika i widza. Ale bardzo żałuję, że scena została tak dramatycznie skrócona (zobaczyliśmy tylko drzewo). Stopienie twarzy Aryi to fantastyczny foreshadowing. Pojawienie się Kudłacza przypomniałoby widzom o Rickonie. Dostalibyśmy też pierwsze spojrzenie na Dzieci Lasu, no i zwrócono by naszą uwagę na Lyannę. Wszystko to sprawiłoby, że “Gra o Tron” jeszcze bardziej by nas fascynowała. No i szaleni teoretycy dostaliby mały smaczek. Robba, którego twarz staje się “wilkołacza”, można interpretować jako potwierdzenie teorii, iż przed śmiercią wwargował się w Szarego Wichra (choć wiele mu to nie pomogło).

GRRM chciał Ramsaya wyswatać z fałszywą Aryą, Weiss i Benioff z prawdziwą Sansą.
Przyszłość Ramsaya

Dwie istotne zmiany dotyczyły scen, w których udział miał Ramsay Snow. Według pierwotnej wizji George’a, scena polowania na dziewczynę była o wiele bardziej krwawa. Pisarz w didaskaliach nalegał na pokazanie ogarów bękarta jako wyjątkowo niebezpiecznych, ponieważ – i zostało to powiedziane wprost – w przyszłości będą one walczyć z wilkorami. Istotna jest tu liczba mnoga, z której możemy wnioskować, że GRRM zupełnie inaczej zaplanował losy Rickona i Kudłacza. Czy to wskazówka, że w książkach Jon i Rickon połączą siły? Tak sądzę.

Tym bardziej, że druga zmiana tycząca się Ramsaya również odchodziła od fabuły książek. W pierwotnej wersji scenariusza, Roose mówi Ramsayowi, że znalazł dla niego kandydatkę na żonę. Aryę Stark. Innymi słowy, serial miał podążyć tymi samymi torami co książka, i wprowadzić ponownie postać Jeyne Poole – fałszywej Aryi.

Na weselu

W scenariuszu, który przygotował George, wyjaśniała się zagadka zamachu na Brana. Po tym, jak Joffrey dostaje w prezencie “Wdowi Płacz”, chłopak stwierdza, że valyriańska stal nie jest dla niego nowością. W pierwotnej wersji scenariusza Tyrion ciągnął konwersację dalej, pytając się o to, co stało się ze sztyletem króla Roberta. Zdenerwowany Joffrey zaczyna “plątać się w zeznaniach” i stwierdza, że ukradli go ludzie z Północy. Jego współudział w zamachu jest dość oczywisty.

Sceny z Purpurowego Wesela zmieniono jeszcze na dwa inne sposoby. Weiss i Benioff usunęli rozmowę Jaime’a Lannistera z Tyrionem, z której wynikało, że Królobójca wybiera się do Dorzecza, by zakończyć wojnę, przez którą głodują ludzie. David i Dan ostatecznie wysłali Jaime’go do Dorne, a wędrówkę po Dorzeczu przesunęli w czasie do sezonu szóstego. Ostatnią istotną zmianą była śmierć Joffreya. W didaskaliach Martin opisywał ją znacznie brutalniej – młody król rozdrapywał sobie gardło, próbując złapać oddech.

Stosy Melisandre

Być może najbardziej fascynująca zmiana, pokazująca nam coś, czego nie dostrzegliśmy nawet w książkach, dotyczyła ofiar składanych R’hllorowi przez Melisandrę. Stannis obserwuje autentyczną (czy na pewno?) demonstrację potęgi R’hllora. Słyszy potężny ryk, widzi jak płomienie zmieniają kolor, a w końcu dostrzega płonące postaci, jak bez bólu, ale z radością unoszą się ku niebu. Niewykluczone, że to iluzja Melisandre, a zadziwiająco “bezbolesny” i “błogi” sposób, w jaki przebiega egzekucja, wpłynie na późniejsze decyzje króla.

Mogło być znacznie bardziej malowniczo.

Różnic pomiędzy wizją Martina, a tym, co ostatecznie zobaczyliśmy na ekranie, było jeszcze kilka (chociażby wygląd Fetora, którego didaskalia opisywały jako siwego), ale wymienione powyżej należą do najistotniejszych. Stanowią one doskonałą ilustrację rozejścia się dróg pomiędzy koncepcją, jaką na serial miał GRRM, a tym, co na etapie przygotowań do kręcenia czwartego sezonu postanowili Weiss i Benioff. Przynajmniej dwie decyzje – usunięcie wzmianek o Dorzeczu w kontekście Jaime’go oraz rezygnacja ze ślubu z fałszywą Aryą – są najlepszym dowodem na to, że showrunnerzy mieli w planach “kompresję” wątków i szybki marsz w kierunku zakończenia serialu. Można się oczywiście na to zżymać, bo istotnie od czwartego sezonu serial rozpoczął powolne obniżanie lotów. Ale z drugiej strony, jeszcze w 2013 Benioff był przekonany, że serial wyprzedzi książki. Najwyraźniej po rozmowie z Martinem miał lepszy ogląd sytuacji od samego pisarza.

Czy w takiej sytuacji możemy winić Davida i Dana za przemodelowanie wizji GRRM-a?

Spoiler! Pokaż

A na koniec tradycyjnie zapraszam Was do zapoznania się z Szalonymi Teoriami poświęconymi “Pieśni Lodu i Ognia”.

-->

Kilka komentarzy do "Pomylone Analizy: Ostatni scenariusz George’a R.R. Martina"

  • 21 stycznia 2019 at 12:43
    Permalink

    Świetny tekst! Czyli przed bitwą bękartów można liczyć, że Davos sprowadzi Rickona na północ. Daelu odnośnie stosów Melisandre – czy sugerujesz, że Stannis wyraził zgodę na spalenie Shireen? Zakładałam, ze jeśli ona spłonie to za sprawą swej fanatycznej matki.

    Reply
    • 21 stycznia 2019 at 12:46
      Permalink

      Co do Shireen to ja bym obstawiał zawieruchę na Murze tuż po zamachu na Jona.

      Reply
    • 21 stycznia 2019 at 12:55
      Permalink

      ciezko mi uwierzyc o bitwe bekartow w ksiazce, skoro stannis ma wygrac bitwe o winterfell

      Reply
      • 21 stycznia 2019 at 13:20
        Permalink

        Kto wie… Może wygra tylko pierwszą część bitwy. Tą nad jeziorem.

        Reply
      • DaeL
        21 stycznia 2019 at 15:58
        Permalink

        Nie zapominajmy, że Ramsay ma w zapasie jeszcze jedną twierdzę. Jeśli uzna, że w Winterfell coś mu grozi, może zwiewać do Dreadfortu.

        Reply
        • 21 stycznia 2019 at 19:34
          Permalink

          Ciekawe, czy lord Manderly nie wywinie jakiegoś numeru i Ramsay nie będzie miał dokąd uciekać.

          Reply
          • 22 stycznia 2019 at 09:47
            Permalink

            Nic na to nie wskazuje. Manderly jest raczej wrogiem Dreadfort i brak poszła aby miało mu się opłacać zmienić stronę, zwłaszcza na rzecz przegrywającej.

            Reply
            • 22 stycznia 2019 at 11:28
              Permalink

              O to mi chodzi. Wiadomo, że Manderly jest wrogiem Boltonów i kto wie, może planuje zdobyć podstępem Dreadfort? Nie przybył do Winterfell ze wszystkimi siłami, więc ma taką możliwość. Jednak tak jak piszesz: nic na to nie wskazuje.

              Reply
              • 22 stycznia 2019 at 18:20
                Permalink

                Opacznie Cię zrozumiałem, że myślisz o tym, że Ramsay będzie mógł schronić się na ziemiach Manderlyego.

                Reply
  • 21 stycznia 2019 at 12:44
    Permalink

    Ciekawe z czego jeszcze zrezygnowali D&D…
    I jak bardzo będą się różnić książki od serialu

    Reply
  • 21 stycznia 2019 at 12:56
    Permalink

    Ja myślę, że Martin zmienił zdanie w tym co im zdradził i w zakończwniu będzie inaczej niż powiedział dedekom.

    Reply
    • 21 stycznia 2019 at 13:19
      Permalink

      Ponoć większość utworów Martina kończy się w nieoczywisty, słodko-gorzki sposób pozostawiając czytelnika w uczuciem niedosytu.
      Nie wiem ile w tym prawdy bo jeszcze nie czytałem innych jego utworów. Jednak może z tego wynikać to, że autor nie powiedział im w bezpośredni definitywny sposób jak kończy się historia…

      Reply
    • 21 stycznia 2019 at 13:22
      Permalink

      Myślę, że nie musiał zmieniać zdania. Od początku chciał im sprzedać gorsze, prostsze rozwiązanie, którego w swojej książce by się zwyczajnie wstydził. Dla siebie zostawił to właściwe, ale przez swoje ślimacze tempo pisania, możemy go nigdy nie poznać…

      Reply
      • 21 stycznia 2019 at 13:24
        Permalink

        Albo od momentu w którym zdał sobie sprawę, że nie chcą trzymać się jego wizji

        Reply
  • 21 stycznia 2019 at 13:56
    Permalink

    Dlaczego ,, purpurowe” wesele? Serio pytam. Tyrelówna miała purpurową suknie ślubną?
    I pytanie nr 2, do autora : DaeLu, w co według Ciebie gra Euron Szararadość? Czy jego celem jest posadzenie **** na żelaznym tronie, czy celuje w coś co jest wyżej? Bo przeczytałem bardzo ciekawą teorię, jakoby Euron był swoistym kontynuatorem zła. W czasie pierwszej Długiej Nocy był to Lew Nocy i wielki Inny. Oni zostali pokonani przez AA. Więc teraz na scenę wkracza Panna Zrobiona Ze Światła. Jednak sama nie da rady, potrzebuję swojej prawej ręki, która jest Euron. Tadddddaaaaam.
    Nie kupuję też teorii o tym, że róg znaleziony przez Jona, który ma Sam stworzy trzęsienie ziemi. Z jednego prostego powodu : Sam już w niego zadął. Róg był PĘKNIETY i nic się nie stało. A na dodatek kolejny argument : Gdy Euron na wiecu dmie w rogi przez niewolników, sceneria aż wbija nas w fotel. W scenie z rogiem Sama, czegoś takiego nie ma. Jesr powiedziane mimochodem. Wiem, że to Martin, no ale bez przesady.
    Co o tym myślicie? Zapraszam do dyskusji.

    Reply
    • 21 stycznia 2019 at 14:07
      Permalink

      U Martina to co niepozorne ma większe znaczenie, niż to co wspaniałe i bogate. Przypomnij sobie o rogu z namiotu Mance’a, który spaliła Melisandre. Co do Eurona, to moim zdaniem jest zwykłym psycholem z przebłyskami geniuszu, a wszystkie jego cuda to zwykła ściema.

      Reply
      • 21 stycznia 2019 at 15:21
        Permalink

        1)Pokonał jedynych czarodziejów jakich widzieliśmy w sadze,
        2)Został wybrany przez wiec na Króla Żelaznych Wysp,
        3)Pływał w ruinach Valyrii,
        4)Jest jedną z niewielu osób przez którą przewineło się smocze jajo (w sensie że je posiadał),
        5)ma okręt wiosłowany przez ludzi z obciętymi językami o czarnych żaglach, czarnej banderze i z admirałem o sercu tak czarnym, że szatan nie chciał go w piekle (Piraci z Karaibów, ale opis na miejscu :-D)
        Prawdopodobnie :
        6) Jest wargiem
        7) Ma krakena
        8) Najsilniejszą flotę w sadze (pacz. punkt 7)
        Jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i je chleb jak kaczka, to na pewno jest kaczką

        Reply
        • 21 stycznia 2019 at 15:35
          Permalink

          mała poprawka
          *3)Twierdził, że pływał w ruinach Valyrii,

          Reply
          • 21 stycznia 2019 at 15:43
            Permalink

            Jego brat widział jak morduje wszelkie religie na żelaznym tronie mając zbroję z valyriańskiej stali. Myślę, że jednak tam był.

            Reply
            • 21 stycznia 2019 at 20:13
              Permalink

              3)Pływał w ruinach Valyrii,
              vs

              [Uczta dla Wron – rozdział Victariona]


              Na sinych wargach Eurona pojawił się drwiący usmieszek.
              – Ja jestem sztormem, lordzie Rodriku. Pierwszym i ostatnim. Wyprawiałem się z Ciszą w znacznie dłuższe rejsy i znacznie niebezpieczniejsze. Zapomniałeś o tym? Żeglowałem po Dymiącym Morzu i widziałem Valyrię.
              Każdy z obecnych wiedział, że Zagłada nadal trzyma Valyrię w swoich szponach. Nawet morze wokół niej wrzało i buchało dymem, a na lądzie było pełno demonów. Powiadano, że każdy marynarz, który choć na chwile ujrzy ogniste góry Valyrii wynurzające się z fal, wkrótce zginie. straszliwą śmiercią… ale Wronie Oko wrócił cały i zdrowy.
              – Naprawdę – zapytał cichutko Czytacz.
              Z sinych ust Eurona zniknął uśmieszek.
              – Czytaczu – odparł jeszcze ciszej – lepiej byś zrobił, gdybyś trzymał nos w księgach.”

              Nie pływał. Wczytaj się dokładnie w fragment rozdział Vica z Uczty, który zacytowałem jeszcze raz. Rodrick Harlaw nie dowierzając w jego bajkę otwarcie(choć ze strachem) się go o to pyta, zaś Euron w odpowiedzi między słowami mu grozi, żeby zważał na słowa. Zauważmy, że wcześniej nawet ten użyty róg z wiecu na Kościach Naggi nie przekonał Czytacza do przechwałek Wroniego Oka, co już dużo samo w sobie mówi. Dla mnie to wystarczające przesłanki i dowód na to, że cokolwiek przywiózł Euron, nawet potencjalnie valyriańskiego pochodzenia, to w samych ruinach Valyrii nie był. Zwłaszcza, że Czytacz był raczej JEDYNĄ osobą w sali, która mogłaby kłamstwa Eurona przejrzeć zadając mu odpowiednie pytania. Euron zdaje sobie z tego doskonale sprawę, więc sprawę ucina.

              Jeżeli ta zbroja z Wichrów, którą Czupryna widział faktycznie jest pochodzenia Valyriańskiego, to Euron mógł fant zdobyć gdzieś indziej, np u Asshai’ów(są znani z handlowania podejrzanym towarem). Inna sprawa, że Aeron nigdy nawet w Arbor nie był(to jeden z najmniej obytych ze światem POV), nie byłoby dziwnym, gdyby cudaczna zbroja była innego pochodzenia.

              Reply
              • 21 stycznia 2019 at 21:52
                Permalink

                ten fragment można rozumieć również czy to na pewno Euron a moze juz nie do końca , może coś w niego weszło w tych ruinach i sam jest jakims demonem w połowie i dlatego zapytał sie naprawdę wiedząc ,ze rozmawia z kimś innym albo w połowie z kimś innym?

                Reply
                • 21 stycznia 2019 at 23:13
                  Permalink

                  Wronie Oko wyrobił swoją reputację szaleńca, okrutnika i sadysty na długo przed wygnaniem przez Balona. Jego działania tak można by tłumaczyć nawet w tamtym czasie. Wątpię, żeby Czytacz uważał go za opętanego a już na pewno w to, że to była przyczyna kwestionowania przez niego historyjek Eurona.

                • 21 stycznia 2019 at 23:34
                  Permalink

                  no ale jednak nie był do tego stopnia, chyb NAWET W KSIAZCE JEST OT powiedziane, ze mu sie pogłebiło odkad wrócił z Valyri dlatego nie watp do końca , bo mogło cos sie tam stac z nim jednak

        • 21 stycznia 2019 at 16:28
          Permalink

          1) Wziął ich do niewoli na morzu i nie znamy okoliczności. Może skończyła im się mana? Magia w ŚLiO to nie rzucanie fireballi na prawo i lewo.
          2) Przebłysk geniuszu połączony ze śmieciami rzekomo pochodzącymi z Valyrii
          3) To on tak twierdzi.
          4) To on tak twierdzi.
          5) Żeby mieć załogę złożoną z ludzi pozbawionych języków nie trzeba być uosobieniem zła i świadomym narzędziem w ręku złego boga. Wystarczy być zwykłym sadystą.

          6) Szalona teoria
          7) Szalona teoria
          8) Paxter Redwyne ma silną flotę. Do tego jest łysy jak kryminalista i garbaty, a jak garbaty, to na pewno coś knuje.

          Reply
    • 21 stycznia 2019 at 14:46
      Permalink

      Z tego co pamiętam to nie Sam w niego zadął a Jon, a to ma istotne znaczenie z punktu widzenia usuniętego fragmentu książki w tłumaczeniu, dotyczącym tego, że Sam był przez magów “maczany” we krwi. Dlatego do uruchomienia rogu potrzeba osobowy niejako związanej z magią krwi (trochę jak z rogiem na smoki Eurona). Czy to jednak wystarczy? Moim zdaniem nie. I tutaj pomaga obecne umiejscowienie rogu czyli Cytadela. Wkrótce dojdzie do starcia na morzu między Euronem a resztą floty Królestwa, która będzie niezwykle krwawa (to możemy z góry założyć), a Euron na pewno nie będzie czekał i zbliży się do Starego Miasta. Wobec tego można przyjąć, że te dwie sprawy mają istotne powiązanie i mogą wywołać efekt jaki róg ma wywołać. Poza tym Martin nie zwykł puszczać takich nic nie wartych wskazówek tak często, bo przecież mógł napisać o rogu raz, a nie opisywać go w tak dużej ilości scen. Co do Shirreen i jej spalenia na stosie mamy wskazówki w obecnych książkach co to spowoduje. Może jakąś obłąkaną analizę takich “ścinek” dam radę zrobić, tylko zupełnie nie mam czasu obecnie. Może więc Daelowi tylko rzucę informacje, jak będzie chciał to wykorzysta.

      Reply
    • 21 stycznia 2019 at 15:15
      Permalink

      “Dlaczego ,, purpurowe” wesele? Serio pytam. Tyrelówna miała purpurową suknie ślubną?”

      Od sinego koloru twarzy dobrego króla Joffreya, gdy jego dusza opuszczała swe doczesne szczątki.

      Reply
    • DaeL
      21 stycznia 2019 at 16:32
      Permalink

      Pytanie numer 1 – od koloru facjaty Joffreya.
      Pytanie numer 2 – moim zdaniem łatwiejsze od odszyfrowania planów Eurona jest zrozumienie roli jaką będzie pełnił w książkach. A jestem przekonany, że będzie postacią w rodzaju Sarumana. Niekoniecznie ze względu na współpracę z Białymi Wędrowcami, ale dlatego, że ma “know-how”, który mu pomoże tę sytuację wykorzystać.

      Reply
  • 21 stycznia 2019 at 17:49
    Permalink

    Bardzo ciekawy tekst.

    Reply
  • 21 stycznia 2019 at 21:40
    Permalink

    Z całym szacunkiem, ale mam ich winić za to, że wykonają swoją robotę czy za to, że są konkretniejsi niż GRRM?

    Reply
    • 22 stycznia 2019 at 09:46
      Permalink

      Za to, że wbrew sugestiom autora oryginału (który wolał dokładniej opowiedzianą historię), jak również wbrew interesowi stacji-pracodawcy (HBO też wolało dziesięć sezonów, to DeDeki naciskali na mniejszą liczbę – teraz HBO będzie musiało promować jakiej spin-offy, by zapełnić pustkę w ramówce po swoim jedynym wysokobudżetowym serialu high-fantasy) – za to, że wbrew wszystkim, postanowili wszystko na siłę skompresować, zbanalizować, byle wybuchało i hajda do przodu – co w efekcie poskutkowało zauważalnym przez wszystkich spadkiem jakości od czasu, jak drogi Martina-scenarzysty i dwóch panów D się rozeszły.

      Reply
  • 21 stycznia 2019 at 22:04
    Permalink

    Kudłacz stał na wzgórzu i wyczuwał Brana – dlaczego Kudłacz wyczuwał Brana jego jest Lato?
    Arya stała z Igłą w ręku. Jej twarz zaczęła się topić i zmieniać. – czyli Arya jednak przestanie być Starkiem i się przemieni?
    Jon Snow stał koło Ducha. czyli Jon umrze i ożyje?
    Reszta jest jasna jeśli idzie o te wizje
    Zastanawia mnie scena ostatnia z Tańca ze smokami odkąd przeczytałam dzieci na końcu chodzące dokoła Varysa to zwykłe dzieci czy dzieci lasu , nie daje mi to spokoju od lat, sama scena to prawie już z horroru mi się zimno zrobiło jak przeczytałam te ostatnia scenę?

    Reply
    • 21 stycznia 2019 at 22:30
      Permalink

      DZIECI LASU NA USLUGACH VARYSA
      dobre, tego jeszcze nie grali

      Reply
      • 21 stycznia 2019 at 23:37
        Permalink

        a czemu nie Varys jest cały podejrzany az za bardzo jak dla mnie , cos z nim dziwnego jest i nie chodzi mi tylko o te jawne kretactwa i manipulacje

        Reply
    • DaeL
      21 stycznia 2019 at 23:39
      Permalink

      Z opisu wyglądu wilka wynika, że to Kudłacz, nie Lato. Stopienie się twarzy to raczej sugestia związana z tym, że Arya uda się do Braavos. W czwartym sezonie Arya była jeszcze w Westeros!

      Reply
  • 21 stycznia 2019 at 22:38
    Permalink

    Hej, pytanko! Orientujecie się, czy nowe odcinki będą się pojawiać na HBO GO w tym samym czasie co premiera w tv, czy z opóźnieniem? Pamięta może ktoś jak to było przy poprzednich sezonach?

    Reply
    • 21 stycznia 2019 at 23:38
      Permalink

      chyba było w tej samej porze, ja ogładałam na standardowym HBO w telewizorni wiec nie pamietam tak calkiem

      Reply
    • DaeL
      22 stycznia 2019 at 00:00
      Permalink

      Nie pamiętam kiedy była premiera na polskim HBO, ale w zeszłym sezonie oglądałem (jeśli mnie pamięć nie myli) w poniedziałkowy poranek właśnie na HBO GO.

      Reply
  • 22 stycznia 2019 at 17:09
    Permalink

    Nigdy specjalnie nie interesowałam się serialem. Oglądać, oglądałam odcinki, ale nie czułam się jakoś z tym wszystkim mocno związana albo zachwycona. O wiele wyżej cenię sobie książki. Obejrzenie serialu, a nie przeczytanie książek to trochę jak patrzenie na sam czubek góry lodowej, bez dostrzegania tego co znajduje się pod wodą. Jeśli ktoś lubi serial i nie ciągnie go do książek, to oczywiście rozumiem, chociaż uważam, że sporo traci.
    Sceptycy od dawna przewidywali, że serial wyprzedzi same “Wichry Zimy”, no i niestety (?) mieli rację. Niektórzy rzucali nawet teoriami, że Martin celowo opóźnia wydanie książki, żeby przypadkiem nie przyćmiła serialu 😉
    Byłoby ciekawie zobaczyć w książkach walkę wilkorów z ogarami. Rickon to jedyny Stark, który do tej pory nie otrzymał żadnego bardziej rozbudowanego wątku (pewnie dlatego że jest najmłodszy), mam więc spore nadzieje, że w przyszłości będzie miał coś więcej do roboty niż bycie ruchomym celem do ustrzelenia xD

    Reply
  • 25 stycznia 2019 at 17:38
    Permalink

    Ja najbardziej winie panów DD za to że jak najszybciej chcą zakończyć serial i że skrócili sezon 7 i 8, Martin chciał więcej sezonów, HBO chciało więcej tylko twórcy nie chcieli, zazwyczaj to działa w odwrotna stronę twórcy chcą a stacja nie chce. Inni twórcy byli by zachwyceni gdyby stacja chciała przez lata kontynłować ich serial a Dedekom zabrakło w tej kwestii rozumu. Naprawdę mieć najpopularniejszy serial na świecie i HBO które by wyłożyło kasę na ile by tylko sezonów chcieli twórcy i kończyć to na dużo mniejszej liczbie sezonów niż można było by skończyć to naprawdę jest więcej niż głupota. Żałuje że HBO nie przycisło w tej kwestii Dedeków i nie nakazało zrobić więcej sezonów. Osobiście chciałabym oglądać np. 12 sezonów GoT niż jakieś prquele.

    Reply
  • 25 stycznia 2019 at 17:42
    Permalink

    A tak w ogóle bo zapomniałam na początku wspomnieć(chyba przez złość na DD ;)) że świetny teks, super mi się czytało 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków