
Pozostajemy w Krainach Korony, gdzie Brienne prowadzi swoje poszukiwania.
Streszczenie
Gdybyście szukali trzynastoletniej dziewicy oraz towarzyszącego jej rycerza czy też błazna koło czterdziestki, to jak byście to robili? Brienne na ten przykład pyta ludzi, czy nie widzieli trzynastoletniej dziewicy oraz towarzyszącego jej rycerza czy też błazna koło czterdziestki. Mieszkańcy Rosby nie spotkali żadnego z opisanych. Przez miejscowość prowadzi najkrótsza droga do Duskendale – najbliższego portu od Królewskiej Przystani. Brienne nie poddaje się łatwo. Dostrzega chłopaka na tarantowatym koniu, ale nim zdoła się do niego zbliżyć, by spytać o dziewicę i błazna, ten już znika za budynkami. Zamiast go ścigać, opuszcza miejscowość, kierując się ku Duskendale.
Nim wyruszyła na poszukiwania, postarała się dowiedzieć jak najwięcej o Sansie w Królewskiej Przystani, mając nadzieję, że w ten sposób ustali, gdzie mogła się udać. Nie na wiele jej się to zdało, jest jednak przekonana, że dziewczyny nie ma w stolicy, inaczej już dawno wpadłaby w ręce polujących na nią Złotych Płaszczy. Brienne wie, że gdyby to jej groziło niebezpieczeństwo, wróciłaby do swego ojca na Tarth. Sansa straciła jednak bliskich, zaś Winterfell spalono. Kobieta przez chwilę zastanawia się, czy zlecenie jej poszukiwań nie było tylko sprytnym wybiegiem, by ukryć, iż Sansę zgładzono, ale szybko odrzuca tę myśl, nie wierząc, by Jaime ją oszukał. To w końcu od niego dowiedziała się, że dziewczyna wieziona na Północ, by wydać ją za mąż za bękarta Boltona, nie jest prawdziwą Aryą Stark, która prawdopodobnie od dawna już nie żyje. Została więc tylko Sansa. Obiecała Jaimemu, a wcześniej lady Catelyn, że sprowadzi ją do domu, i ma zamiar dotrzymać słowa.
Na trakcie panuje duży ruch, ale mijani podróżni również nie widzieli dziewczyny. Wieczorem Brienne natyka się na obóz dwóch wędrownych rycerzy. Z powodu dość zaawansowanego wieku i stanu rynsztunku nie wydają się szczególnie groźni, ale Ślicznotka woli zachować czujność. Napotkani rzecz jasna nie widzieli ani dziewicy, ani błazna, ale przynajmniej dzielą się z nią kolacją. Nazywają się Creighton Longbough oraz Illifer Bez Grosza. Ten pierwszy to kłamca i samochwała, drugi natomiast jest całkiem bystry i rozpoznaje Brienne. Zauważa, że na tarczy nosi herb zhańbionych Lothstonów i oskarża ją o zamordowanie króla Renly’ego. Kobieta przysięga na swój miecz, że jest niewinna. Gdy rycerze odpowiadają, że tylko pasowani mają prawo to robić, Brienne wzywa na świadków Siedmiu. Obcym to wystarczy. Noc mija spokojnie, a nieniepokojona przez nikogo Dziewica z Tarthu dochodzi do wniosku, że przy wszystkich swych wadach dwaj rycerze są jednak przyzwoitymi ludźmi. Gdy ruszają razem w dalszą drogę, pośród różnych bredni, które Longbough wygaduje, pojawia się prawdopodobnie jedna prawdziwa informacja: nocą dostrzegł przejeżdżającego niedaleko nich chłopaka na tarantowatym koniu.
Popołudniem natrafiają na kilkudziesięcioosobową grupę braci żebrzących i uchodźców, którzy toczą ze sobą dwukółkę wypełnioną czaszkami i kośćmi. Niektórzy są uzbrojeni – głównie w pałki, czasem topory. Jeden z pielgrzymów ma wyciętą na piersi siedmioramienną gwiazdę. Uchodźcy oznajmiają, że zmierzają do Królewskiej Przystani, by zawieźć kości pomordowanych Baelorowi Błogosławionemu i błagać króla o opiekę. Przewodzi im chudy septon o ostrych rysach, brązowej, przeszywanej siwizną brodzie i rzadkich włosach zawiązanych w kucyk. Jest bosy i nazywa siebie oraz swych towarzyszy „Wróblami”, by podkreślić, że są równie skromni i pospolici jak te niepozorne ptaszki. Kapłan mówi o potwornościach, do jakich cały czas dochodzi w Dorzeczu, i wzywa rycerzy, by porzucili swych panów i stanęli w obronie Wiary. Mężczyźni mogą zapewnić im eskortę do stolicy, ale nie za darmo. Wróble jednak nie śmierdzą groszem, tak więc obie grupy ruszają w swoją stronę.
Tego samego dnia spotykają kupca, zmierzającego ku Duskendale, któremu oprócz służących towarzyszy kolejny wędrowny rycerz – ser Shadrich z Cienistego Wąwozu, zwany Szaloną Myszą. Brienne tradycyjnie pyta o trzynastoletnią dziewicę – obecnie utrzymuje, że to jej siostra, woląc nie posługiwać się imieniem Sansy, gdyż ta jest oskarżona o zamordowanie króla – oraz rycerza czy też błazna. Shadrich domyśla się prawdziwej tożsamości poszukiwanej, o czym mówi Brienne na osobności. Proponuje jej współpracę – Varys płaci za informacje o dziewczynie, a on jest zrujnowany po wykupieniu siebie z niewoli po Bitwie nad Czarnym Nurtem. Podzieli się nagrodą z Brienne, o ile ta pomoże mu znaleźć Sansę. Kobieta udaje, że nie wie, o kogo chodzi. Rycerz jej nie wierzy, tym bardziej że o ile wymyśliła „legendę” dla żony Tyriona, nie wpadła już na pomysł, kim miałby być towarzyszący jej błazen. Tymczasem Shadrich wie, że Dontos Hollard zniknął razem z Sansą, a on pochodzi z Duskendale i właśnie tam Pomylony Gryzoń ma nadzieję ich odnaleźć. Zostawia oszołomioną Brienne z tymi rewelacjami.
Wieczorem docierają do gospody zwanej Stary Kamienny Most. Brienne odwdzięcza się za kolację i stawia towarzyszom posiłek oraz nocleg w karczmie. Przy wieczerzy rozmowa schodzi na temat Królobójcy: ponoć wilkor odgryzł mu prawą dłoń. Rycerze zastanawiają się, jak to jest walczyć lewą ręką. Brienne wraca myślami do swej potyczki z Jaimem w lesie, nim wpadli w ręce Krwawych Komediantów. Mimo że ten był osłabiony długotrwałym pobytem w lochu oraz spętany łańcuchami, ledwo sobie z nim poradziła. W pełni sił i wolny mógł jej zdaniem pokonać każdego. Okaleczenie go było okrutniejsze niż zabicie. Zmęczona gwarem idzie na górę. Czeka tam, aż całe towarzystwo ułoży się spać, po czym zabiera swoje rzeczy, schodzi do stajni i chyłkiem opuszcza gospodę.
Postacie występujące w rozdziale
- Brienne z Tarhu
- Podrick Payne (chłopak na tarantowatym koniu)
- Creighton Longbough
- Illifer Bez Grosza
- septon znany później jako Wielki Wróbel
- Shadrich z Cienistego Wąwozu zwany Szaloną Myszą
- Hibald
- Naggle
Wspomniani
- Sansa Lannister
- Dontos Hollard
- Jaime Lannister
- Catelyn Stark
- Joffrey Baratheon
- Selvyn Tarth
- Arya Stark
- Roose Bolton
- Ramsey Bolton (wspomniany jako bękart Boltona)
- Cleos Frey
- Lucas Lothstone zwany Rajfurem
- Manfryd Lothstone zwany Manfrydem od Czarnego Kaptura
- Renly Baratheon
- Tyrion Lannister
- Tommen Baratheon
- Varys
- Galladone z Morne
- Aemon Targaryen zwany Smoczym Rycerzem
Ważne informacje
- Port w Królewskiej Przystani nadal leży w ruinie po spaleniu go w czasie Bitwy nad Czarnym Nurtem. Większość towarów sprowadzanych drogą morską kierowanych jest do Duskendale, przez co w tamtejszym porcie odnotowano niespotykany wcześniej ruch.
- Tłok panuje również na traktach. Droga do Duskendale jest w miarę bezpieczna, jednak dalej na północ w lasach grasują banici i złamani.
- Kolor liści lub ich brak na drzewach wskazują, że jesień ma się ku końcowi.
- Brienne została dobrze wyposażona przez Jaimego Lannistera przed wyprawą: oprócz Wiernego Przysiędze darował jej wielką gniadą klacz razem z rzędem, tarczę, którą zabrał z Harrenhal z namalowanym na nim herbem rodu Lothstone, kolczugę, hełm, sakiewki wypełnione złotem i srebrem oraz nakaz podpisany przez króla Tommena do udzielania wszelkiej pomocy okazicielce dokumentu – Brienne z Tarthu.
- Dziewica z Tarthu, będąc w Królewskiej Przystani, kupiła inny miecz, który nosi obecnie u pasa. Wiernego Przysiędze wraz ze zdobną pochwą trzyma zawiniętego w posłanie. Wcześniej posługiwała się mieczem Renly’ego, który zabrała po jego śmierci. Straciła go jednak, gdy pojmali ich Krwawi Komedianci.
- Brienne była zakochana w Renlym od czasu, gdy Baratheon przybył na Tarth podczas objeżdżania swych wasali, świętując w ten sposób osiągnięcie pełnoletności. Renly okazał się wobec niej niezwykle uprzejmy, do czego wyśmiewana dotąd przez wszystkich dziewczyna nie była przyzwyczajona. Gdy zaprosił ją do tańca, pierwszy raz w życiu poczuła się zwyczajna i ładna. Od tego czasu nie marzyła o niczym innym, niż mu służyć i go chronić.
- Tyrion Lannister ma fatalną opinię. Brienne uważa go za najokrutniejszego z Lannisterów. Zastanawia się, czy zmusił Sansę, by pomogła mu otruć króla.
- Podczas podboju Westeros przez Andalów wojownicy przybywający ze wschodu mieli wycięte na ciałach siedmioramienne gwiazdy.

Komentarz
Brienne prowadzi poszukiwania Sansy Stark równie metodycznie, co bez sensu. Choć jej naiwność może śmieszyć, nie należy uważać jej za nierozgarniętą. Próba zdobycia informacji w Królewskiej Przystani jest jak najbardziej sensowna, udanie się w kierunku Duskendale – gdy takowych nie uzyskała – również. Sposób prowadzenia przez nią poszukiwań wskazuje nie tyle na deficyty intelektualne, co raczej nieludzką wręcz determinację: Dziewica z Tarthu gdyby miała dość czasu, gotowa byłaby przepytać wszystkich mieszkańców Westeros. Ostatecznie zresztą skrupulatna Brienne natrafi na tropy córki Catelyn Stark, błędnie jednak założy, że chodzi o Sansę, nie zaś Aryę, którą ma za dawno zmarłą.
W poszukiwaniach, jak zauważył ser Shadrich, biorą udział również inni myśliwi i to znacznie od Brienne bezwzględniejsi. A także zdecydowanie mniej prawdomówni. Shadricha rozszyfrował Dael. Według niego mężczyzna rzeczywiście pracuje dla Varysa, ale bynajmniej nie z potrzeby podreperowania uszczuplonego wykupieniem się z niewoli skarbca. Szalona Mysz w rzeczywistości ma być Lhotstonem, który to ród wbrew słowom ser Illifera nie wymarł, lecz znalazł się na wygnaniu. Innym jego przedstawicielem jest oficer Złotej Kompanii, będący – jak zauważa Jon Connigton – w jakimś stopniu wtajemniczony w spiski eunucha i magistra. Szczegółową argumentację znajdziecie w przywołanym tekście, od siebie pragnę tylko dodać, że bardzo po martinowsku jest najpierw oskarżyć Brienne o posługiwanie się nie swoim herbem, by jeszcze w tym samym rozdziale skonfrontować ją z człowiekiem, który ma do niego prawo, lecz posługuje się fałszywym.
Z późniejszych rozdziałów dowiadujemy się zresztą, że Shadrich rzeczywiście odnalazł Sansę. Co więcej: przedstawił mu ją sam Littlefinger, u którego Szalona Mysz wstąpił na służbę. Czyżby okazał się lepszym detektywem niż Brienne? Moim zdaniem niekoniecznie, przynajmniej jeśli przyjmiemy, że faktycznie pracował dla Varysa. Z rozdziału Tyriona w Nawałnicy Mieczy wiemy, że Pająk jest świadomy, iż Sansa ostatni raz widziana była z Dontosem. Eunuch co prawda próbuje przekonać Karła, że nie ma pojęcia, co stało się z jego żoną później, ale moim zdaniem kłamie. Dlaczego? Tu musimy przejść do innego tekstu Daela. Z niego to właśnie możemy dowiedzieć się, że Varys w przeciwieństwie do Tyriona doskonale rozumiał, komu w rzeczywistości służył Mandon Moore, który o mało nie zabił Karła. Biały Rycerz nie był człowiekiem ani Cersei, jak podejrzewał jej brat, ani nawet Jona Arryna, choć to z nim przybył z Doliny. Gwardzista chodził na pasku Littlefingera. Skoro eunuch o tym wiedział, czy mógłby przeoczyć, że w kieszeni Baelisha siedzi również nieostrożny i niezbyt bystry Hollard? Teoretycznie tak, tym bardziej że Shadrich zdaje się nie wiedzieć o Dontosie nic więcej ponad to, że pochodził z Duskendale, stąd jego założenie, że to właśnie tam szuka teraz schronienia. Problem w tym, że Hollard opuścił je jako dziecko po tym, gdy całą jego rodzinę wymordowano na rozkaz Szalonego Króla. Czego miałby tam szukać i kto miałby mu pomóc, skoro w mieście nie został nikt, kogo by znał? Szalona Mysz może rzecz jasna o tym nie wiedzieć, ale fakt, że ostatecznie udało mu się odnaleźć Sansę, wkręcając się do służby u Littlefingera, pozwala przypuszczać, że Shadrich zmierzał do Duskendale w innym celu: szukał statku. Jest to w końcu najbliższy czynny port, zaś podróż morska to najlepszy obecnie sposób, by dostać się do Doliny Arrynów, o czym boleśnie przekonał się w poprzednim tomie Sandor Clegane. Podsumowując: moim zdaniem Varys wiedząc, że Sansa uciekła z pracującym dla Littlefingera Hollardem, uznał, że błazen zabrał ją do swego pana, którego obecność w Dolinie jest powszechnie znanym faktem. Posłał tam zatem Shadricha, który widząc Brienne, prawdopodobnie postanowił sprawdzić, czy Ślicznotka wie cokolwiek na temat dziewczyny, a może nawet wykorzystać ją, by odebrać Starkównę Littlefingerowi. A jako że w oczach świata – a przynajmniej tej jego części, która niechętna jest Lannisterom i ich sojusznikom – to właśnie Sansa uchodzi za legalną dziedziczkę Robba Starka, stanowi ona łakomy kąsek dla grających o tron.
Jeszcze ciekawszym bohaterem od Shadricha jest bezimienny chudy septon, zmierzający na czele uchodźców do stolicy – to wszak Wielki Wróbel, choć pod tym mianem nie jest jeszcze znany. Tym, co wyniesie go wkrótce do władzy – oprócz krótkowzroczności Cersei – jest przede wszystkim wojna, a raczej jej skutki. O ile walki zebrały okrutne żniwo wśród lordów i rycerzy, prawdziwą katastrofę sprowadziły na gmin, zdany na łaskę przewalających się przez Dorzecze wojsk i maruderów. Bogata i żyzna kraina zmieniła się w tytułowe żerowisko dla wron. Zresztą nawet ci, których walki ominęły, cierpią nędzę z powodów zakłóceń dostaw żywności i napływu uchodźców. Skutki Wojny Pięciu Królów, nie tylko w kontekście ofiar czy zniszczeń, co przede wszystkim radykalizacji tych, którzy przeżyli, to jeden z najważniejszych motywów tego tomu.
W centrum rozdziału jest jednak Brienne. Oprócz nieludzkiej determinacji dostrzegamy zwyczajną wrażliwą dziewczynę, bolejącą nad tym, że nie mieści się w klasycznych kanonach kobiecości, ale jednocześnie z tym pogodzoną. Nie ma jednak w tym rezygnacji, lecz raczej – charakteryzowana przez Tyriona jeszcze w Grze o tron – specyficzna odwaga, polegająca na gotowości przyjmowania rzeczywistości taką, jaką jest, choćby rysujący się obraz był nieprzyjemny i bolesny. Nie oznacza to wszak, że Brienne jest wolna od tych samych potrzeb, co inni. Wie jednak, że nie będzie ich w stanie w podobny sposób co pozostali realizować. Robi to więc po swojemu: zakochana w Renlym – pierwszym mężczyźnie spoza domu rodzinnego, który okazał jej minimum uprzejmości – nie mogąc go mieć, zostaje jego gwardzistką. Wymaga to od niej podwójnej ofiary: nie tylko cierpi nieodwzajemnioną miłość, lecz traktowana jest przez pozostałych jak dziwoląg, dla którego nie ma miejsca w męskim świecie. Świetnie widzimy to w tym rozdziale, gdy gorsi od niej rycerze odbierają jej prawo ślubowania na miecz. Dramat Brienne polega na tym, że w kobiecym również nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Wybiera więc własną drogę.
Uczucia, które odczuwa wobec Jaimego, są jeszcze bardziej skomplikowane: początkową pogardę zastąpił szacunek i wdzięczność za uratowanie najpierw przed najemnikami, potem zaś niedźwiedziem, gdzie za każdym razem sam ryzykował życiem. Czy Dziewica z Tarthu zakochała się w Królobójcy? Z pewnością niczym zauroczona dziewczyna wraca wspomnieniami do wspólnych chwil, które ze sobą spędzili. W ich przypadku nie jest to romantyczny spacer w blasku księżyca czy pierwszy pocałunek, lecz walka na śmierć i życie stoczona w jednym z przepływających Dorzecze strumieni. Okrutny los przetnie ich ścieżki jeszcze raz i to w jeszcze bardziej dramatycznych okolicznościach, do których doprowadzą Brienne jej poszukiwania oraz wierność składanym przysięgom. To ostatnie, jak wiemy na przykładzie choćby Eddarda Starka, w świecie Martina zwykle kiepsko się kończy.





I zaczynamy moje „ulubione” rozdziały z całej sagi. Kiedy czytałem Brienne za pierwszym razem, nie dałem rady i posiłkowałem się streszczeniami na AWOIAF. Cieszę się, że będę mógł wszystko odświeżyć dzięki pracy Dżądżena.