KsiążkiPieśń Lodu i Ognia

Wszystkie demony Daenerys Targaryen (część 1 – Obsesje)

Losy Daenerys Targaryen to nie tylko historia przemiany zagubionej i zahukanej dziewczyny w zdobywczynię, a potem królową. To również obraz tego jak pragnienia i obawy stopniowo przeradzają się w obsesje, od których nie można się wyzwolić. Jakie demony skrywa w sobie Matka Smoków?

Zdrada

Daenerys nie zna zbyt dobrze okoliczności, które doprowadziły do Buntu Roberta. Sama przyszła na świat już pod jego koniec, zaś będący bezpośrednim świadkiem wydarzeń jej starszy brat Viserys niewiele mógł z nich rozumieć, gdyż był wtedy dzieckiem. Trudno się zatem dziwić, że z ich perspektywy rebelia jest odbierana jako monstrualna zdrada westeroskich lordów, którzy od trzystu lat składali przysięgę wierności kolejnym Targaryenom, by w czasie buntu wybić ich prawie ze szczętem. Opuszczeni przez wszystkich z wyjątkiem wiernego Willema Darry’ego po jego śmierci tułali się po od jednego Wolnego Miasta do drugiego. Kolejnym przeprowadzkom zawsze towarzyszyły ostrzeżenia Viserysa przed siepaczami Uzurpatora, mającymi podążać za nimi krok w krok. Wiemy, że Robert Baratheon rzeczywiście wysłał skrytobójcę, by zgładził Daenerys, ale stało się to dopiero na wieść o jej ciąży, będącej owocem małżeństwa z khalem Drogo. Wcześniej mordercze zapędy króla tonował jego namiestnik Jon Arryn, co z żalem przyznaje Renly, gdy w czasie Małej Rady poruszają temat zlecenia zamachu na brzemienną khaleesi. Pozostawiając otwartym pytanie na ile Viserys słusznie obawiał się skrytobójców, a na ile próbował ukryć przed siostrą fakt, że kolejni essoscy możni tracili zainteresowanie utrzymywaniem „Żebraczego Króla”, bezspornym jest, iż Daenerys dorastała w przeświadczeniu grożącego jej nieustannie zagrożenia. Przeprowadzony na nią nieudany zamach w Vaes Dothrak tylko utwierdził ją w tym przekonaniu, zresztą do kolejnych dochodzi w qartheńskim porcie oraz pod murami Meereen. W międzyczasie dziewczynę oszukuje Mirri Maz Duur, porzuca ją khalasar Droga i manipulują nią qartheńscy możni. Wszystko powyższe stworzyło niezwykle podatny grunt pod całkiem uzasadnioną nieufność wobec bliźnich, jednak ziarno, które zacznie zatruwać duszę Daenerys, zasieje dopiero przepowiednia Nieśmiertelnych.

Trzy zdrady cię spotkają… jedna za krew i jedna za złoto i jedna z miłości…

– Starcie królów –

Jakkolwiek Nieśmiertelni również okazują się nieszczególnie godnymi zaufania, próbując w czasie zsyłanych Daenerys wizji wyssać z niej życie, ich przepowiednię Zrodzona w Burzy traktuje śmiertelnie poważnie. Utwierdzi ją w tym zdrada Joraha Mormonta – człowieka, którego traktowała jak najwierniejszego przyjaciela i najbliższego doradcę, a który okazał się agentem donoszącym o jej poczynaniach Varysowi. Od tego czasu Daenerys nie jest w stanie nikomu zaufać. Słowa, które usłyszała w Pałacu Pyłu bez przerwy ją prześladują, rozpaczliwie też próbuje przyporządkować je do tego, co dotąd ją spotkało.

Nieśmiertelni z Qarthu powiedzieli, że czekają ją trzy zdrady. Pierwszą była Mirri Naz Duur, drugą ser Jorah. Czy trzecią będzie Reznak? Golony Łeb? Daario? A może ktoś, kogo nigdy bym nie podejrzewała, ser Barristan, Szary Robak albo Missandei?

– Taniec ze smokami –

Dodatkowy problem stanowi niejasny sens przepowiedni. Tajemnicze słowa o zdradach za krew, złoto i z miłości powiększają tylko mętlik w głowie Daenerys, tym bardziej że sama jest przekonana, że zdradzono ją znacznie więcej niż trzy razy. Przeniewierstw zresztą wciąż przybywa, gdyż Meereen jest prawdziwym kłębowiskiem żmij, ona zaś kompletnie nie orientuje się w dworskich gierkach i spiskach jej otoczenia, w którym dodatkowo znajdują się znani z niestałości najemnicy. Królowa szuka zdrajców w dużej mierze na oślep, podejrzewając może i właściwych ludzi, ale z niewłaściwych powodów.

– Minęło już wiele czasu – powiedziała ser Barristanowi nie dalej jak wczoraj. – Co jeśli Daario zdradził? Przeszedł na stronę moich wrogów? – Trzy zdrady cię spotkają. – Co, jeśli poznał inną kobietę? Jakąś lhazareńską księżniczkę?

– Taniec ze smokami –

Paranoję Królowej podsyca – trudno powiedzieć celowo czy nieintencjonalnie – Quaithe, starając się ostrzec Daenerys przed grożącymi jej niebezpieczeństwami. Słowa zamaskowanej kobiety, która objawia się Królowej na tarasie Wielkiej Piramidy, przestrzegając przed Perfumowanym Seneszalem, Krakenem, Czarnym Płomieniem, Lwem i całą resztą menażerii więcej zaciemniają, niż wyjaśniają.

Kiedy pojawili się Reznak i Skahaz, złapała się na tym, że spogląda na nich nieufnie, pamiętając o trzech zdradach. Strzeż się perfumowanego seneszala. Powąchała podejrzliwie Reznaka mo Reznaka. Mogłabym kazać Golonemu Łbu aresztować go i przesłuchać. Czy to powstrzymałoby proroctwo? Czy może jakiś inny zdrajca zająłby jego miejsce? Proroctwa są podstępne – powtórzyła sobie. Niewykluczone, że Reznak jest tylko tym, kim się wydaje.

– Taniec ze smokami –

Rozmowa z zamaskowaną kobietą dobitnie pokazuje nam jeszcze jedno: wbrew apelom kobiety, by Daenerys pamiętała o Nieśmiertelnych, Królowa skupiła się wyłącznie na ich słowach dotyczących zdrad.

 […] – O Nieśmiertelnych też pamiętam. Nazwali mnie dzieckiem trojga. Obiecali trzy wierzchowce, trzy ognie i trzy zdrady. Jedną za krew, jedną dla złota i jedną z…

– Taniec ze smokami –

Jeden z najbardziej zagadkowych wątków w całej Pieśni lodu i ognia – Nieśmiertelni i bijące mimo zgnilizny serce unoszące się w ich komnacie.

Do sytuacji Daenerys jak ulał pasują słowa: to, że jesteś paranoikiem, nie znaczy, że nie chcą cię zabić. Wszak rzeczywiście otoczona jest przez wrogów, a jej życiu ciągle zagraża niebezpieczeństwo. Tyle że skupiając się na niejasnym proroctwie Nieśmiertelnych, nie dostrzega prawdziwych zagrożeń. Zresztą, jak zauważył już kiedyś DaeL – możliwe, że źle je zinterpretowała, gdyż niekoniecznie dotyczy zdrad, które spotkają Daenerys, lecz tych, których to ona się dopuści. To drugie wyjaśnienie przepowiedni nawet przez moment nie przychodzi Królowej do głowy – prawdopodobnie dlatego, że jest zbyt zaabsorbowana tropieniem kolejnych spisków.

Szaleństwo

Daenerys wielokrotnie słyszy, że jest szalona. Za taką mają ją Dothrakowie, gdy rozkazuje im wznieść stos dla Drogo, na którym umieszcza też bezcenne smocze jaja. Podobnie określa ją Mirri Maz Duur, gdy zaczyna rozumieć, co Daenerys zamierza zrobić przy okazji oddania płomieniom ciała męża. Xaro Xhoan Daxos powątpiewa, czy udało jej się opuścić Dom Nieśmiertelnych zachowując zdrowe zmysły i wprost nazywa szaleństwem prowadzoną przez nią w Zatoce Niewolniczej politykę. Trudno zaprzeczyć, że niektóre podjęte przez nią działania – na czele z wejściem na płonący stos – rzeczywiście mogą budzić pewne wątpliwości co do jej poczytalności. Zresztą sama Daenerys obawia się, że stanie się równie obłąkana jak jej brat Viserys.

Nawet w koronie nadal jestem żebraczką – pomyślała. Stałam się najwspanialej ubraną żebraczką na świecie, to wszystko. Nienawidziła swej sytuacji. Jej brat musiał się czuć podobnie. Wszystkie te lata ucieczki z miasta do miasta, o krok przed nożami uzurpatora, błagania o pomoc archontów, książąt i magistrów, płacenia za żywność pochlebstwami. Z pewnością wiedział, że z niego drwią. Nic dziwnego, że był taki gniewny i zgorzkniały. Na koniec przywiodło go to do szaleństwa. Ze mną stanie się tak samo, jeśli na to pozwolę.

– Starcie królów –

Dopiero jednak po rozmowie z Barristanem Daenerys poważnie zaczyna zastanawiać się nad tym, czy z jej zdrowiem psychicznym faktycznie wszystko jest jak należy. Stary rycerz, gdy prawda o jego tożsamości wychodzi na jaw, właśnie obawami o poczytalność ostatniej z Targaryenów tłumaczy skrycie przed nią swego prawdziwego miana.

– Twojego ojca zwą w Westeros „Obłąkanym Królem”. Czy nikt ci o tym nie mówił? […] Powiedziałem ci przedtem, że przybrałem fałszywe imię po to, by Lannisterowie nie dowiedzieli się, że się do ciebie przyłączyłem. To była mniej niż połowa prawdy, Wasza Miłość. Cała prawda wygląda tak, że chciałem cię poobserwować przez pewien czas, nim przysięgnę ci służbę. Upewnić się, że nie jesteś…
– … córką swego ojca?
Jeśli nie była córką swego ojca, to w kim takim razie była?
– … obłąkana – dokończył. Ale nie widzę w tobie skazy.
– Skazy? – obruszyła się Dany.
– […] każde dziecko wie, że Targaryenowie zawsze tańczyli zbyt blisko obłędu. Twój ojciec nie był pierwszy. Król Jaehaerys rzekł mi kiedyś, że obłęd i wielkość są dwiema stronami tej samej monety. Powiedział, że za każdym razem, gdy rodzi się nowy Targaryen, bogowie rzucają w górę monetę i świat wstrzymuje oddech, by zobaczyć, na którą stronę ona spadnie.

– Nawałnica mieczy –

To właśnie stary rycerz uświadamia jej, że przezwisko „Szalony Król” nie było tylko czarną legendą wymyśloną przez buntowników, mającą zohydzić i skompromitować jej ojca. Od czasu tej rozmowy Daenerys nie uwolni się już od myśli o „skazie”, którą miało w sobie tylu Targaryenów wcześniej. Ale przecież na długo przed poznaniem prawdy o swym rodzie sama użyła podobnych słów w swej ostatniej rozmowie z Mirri Maz Dur, nim spaliła ją żywcem na stosie pogrzebowym swego męża:

– Czy aż tak daleko od szaleństwa do mądrości?

– Gra o tron –

Z pewnością zachowaniu zdrowych zmysłów nie pomaga wpływ, jaki ewidentnie usiłują na nią wywrzeć parające się magią osoby, zsyłając jej wizje i sny. Tu znów najwięcej zła wyrządza – być może starająca się Daenerys pomóc – Quaithe. Jej nietypowe sposoby komunikacji, polegające na nagłym objawianiu się i równie nagłym znikaniu, wzbudzają w Królowej zrozumiałe wątpliwości co do tego, czy wciąż prawidłowo postrzega rzeczywistość.

Dany zerknęła na drzewo. Nikt pod nim nie stał. Nie widziała szaty z kapturem, lakierowanej maski ani Quaithe.
Nie ma nikogo. To był cień. Wspomnienie. Była krwią smoka, ale ser Barristan ostrzegał ją, że w tej krwi kryje się skaza. Czy to możliwe, że tracę zmysły? Jej ojca zwano kiedyś obłąkanym.

– Taniec ze smokami –

Choć z pewnością intencje Selmy’ego były inne, być może nieopatrznie uruchomił proces, który okaże się samospełniającą przepowiednią.

Czy jestem obłąkana? Czy jest we mnie skaza?

– Nawałnica mieczy –

Sprawiedliwość

– […] Sprawiedliwość… po to właśnie są królowie.

– Nawałnica mieczy –

Słowa te w pierwszym odruchu przypisalibyśmy Stannisowi, tymczasem wygłasza je właśnie Daenerys. Sam Baratheon w tej kwestii potrafi iść na kompromisy, jak choćby w przypadku ułaskawienia lordów Burzy, którzy wcześniej służyli jego młodszemu bratu, uzurpującemu sobie tytuł królewski. Rozumie ją też inaczej niż Daenerys. Dla Stannisa jest to przede wszystkim odpłacanie wszystkim tym, na co zasłużyli – najlepszym tego przykładem jest Davos, którego jednocześnie nagradza za dostarczenie zaopatrzenia do oblężonego Końca Burzy i karze za długoletnie paranie się przemytem. Daenerys tymczasem postrzega ją bardziej jako ochronę słabszych przed silniejszymi i w tej kwestii nie widzi miejsca na jakiekolwiek ustępstwa. Być może dlatego, że sama była latami maltretowana przez Viserysa, choć jako jej brat i król winien jej strzec. Po raz pierwszy w obronie skrzywdzonych staje będąc żoną Drogo, gdy usiłuje uratować gwałcone przez Dothraków kobiety. Prawdziwym wstrząsem jest jednak dla niej przybycie do piekła na ziemi, jakim jest Zatoka Niewolnicza.

– Skąd się wzięło to szaleństwo? Czy mam uznać, że poszczęściło mi się, iż nie wyzwoliłaś moich niewolników, gdy byłaś moim gościem w Qarthu? […] – Twoi niewolnicy robili wrażenie dobrze traktowanych i zadowolonych. Dopiero w Astaporze otworzyły mi się oczy. Czy wiesz jak się produkuje i szkoli Nieskalanych?

– Taniec ze smokami –

Szkolenie Nieskalanych, w skład którego wchodzi kastracja, morderczy trening i niszczenie wszelkich ludzkich odruchów poprzez zmuszanie do mordowania niemowląt jest być może najbrutalniejszym, ale zaledwie jednym z przejawów potworności, jaką jest niewolnictwo. Trudniący się nim Gishcarczycy są zresztą ludem mających wiele odrażających zwyczajów, począwszy od kulinarnych, przez rozrywkowe, aż po społeczno-gospodarcze. Daenerys, która w swej drodze na zachód zatrzymała się w Zatoce Niewolniczej wyłącznie po to, by zdobyć armię, nie potrafi zamknąć oczu na okropności, które ogląda na Placu Kar w Astaporze.

Niewolników obdarto ze skóry tak, jak obiera się jabłko, długim krętym pasem. […] – Co on takiego zrobił? – zapytała dziewczynkę.
– Podniósł rękę przeciw swojemu właścicielowi.

– Nawałnica mieczy –

Zdobywając Nieskalanych zyskuje narzędzie, by położyć kres tym potwornościom. I nie ma oporów, by je wykorzystać. Wymordowanie Dobrych Panów pozwala Daenerys zachować smoka, którego zaoferowała w zamian za armię niezrównanych żołnierzy. Zdradzieckość tego czynu ktoś bardziej cyniczny sprytnie mógłby próbować usprawiedliwić „większym dobrem” w postaci uwolnienia dziesiątek tysięcy okrutnie traktowanych niewolników. Tyle że kolejne działania Daenerys jasno pokazują, że walka o wolność i sprawiedliwość dla najsłabszych jest głównym, nie zaś pobocznym motywem jej działań. Pierwszym tego przejawem jest wyzwolenie Nieskalanych, którzy od tego czasu służą jej jako wolni ludzie. Pozornie na tym ruchu nic nie traci, gdyż – przynajmniej do końca Tańca ze smokami – najlepsza piechota świata jest jej fanatycznie oddana. Czy jednak rzeczywiście rozsądnym było zamienić armię niewolników gotowych rzucić się na własne miecze, gdyby im tak rozkazała, na armię wolnych, którzy choć teraz zrobią wszystko, co im nakaże, mogą nie być równie posłuszni za trzy, pięć czy dziesięć lat? Wiemy wszak, że „odczłowieczenie” Nieskalanych jest odwracalne, inaczej Dobrzy Panowie nie obawialiby się sprzedawać ich w grupach mniejszych niż stu. Skoro kontakt z innymi niewolnikami czy wolnymi może sprawić, że Nieskalani „zapominają, kim są”, jak wpłynie na nich kilka lat wolności?

Daenerys na tym etapie pewnie by przyklasnęła przemianie swych doborowych żołnierzy w bardziej ludzkich, tym bardziej że kolejne jej działania świadczą o szczerej wierze w możliwość zaprowadzenia w Zatoce Niewolniczej powszechnej sprawiedliwości. Pozwala zatem, by za jej wojskiem szły tysiące astaporskich wyzwoleńców, mimo że ci są dla niej olbrzymim logistycznym obciążeniem, nie tylko ją spowalniając, ale też utrudniając zaopatrzenie jej własnych żołnierzy. Z kolei gdy dociera pod Yunkai, zamiast zadowolić się gigantycznym okupem – który w trakcie twardych negocjacji popartych potęgą jej armii być może udałoby się powiększyć o zapasy oraz flotę, dzięki którym na czele swych Nieskalanych mogłaby próbować dostać się do Pentos choćby i drogą lądową – domaga się, by Mądrzy Panowie wyzwolili wszystkich swych niewolników. Gdy ci z obawy przed nią na to przystają, ponownie pozwala wyzwoleńcom przyłączyć się do siebie, przez co ma już dziesiątki tysięcy „gąb do wyżywienia” nie stanowiących żadnej siły militarnej. Zaglądający byłym niewolnikom w oczy głód zmusza ją niejako do zwrócenia swych sił przeciw Meereen. Wielcy Panowie rządzący miastem z kolorowych cegieł popełniają wtedy koszmarny błąd, który przypieczętowuje ich los.

[…], do każdego słupa milowego nadmorskiego traktu biegnącego z Yunkai przybili żywcem niewolnicze dziecko. Wszystkie miały wyprute wnętrzności, a jedną ręką wskazywały na Meereen. Dowodzący jej strażą przednią Daario rozkazał zdejmować dzieci, nim Dany zdąży je ujrzeć, odwołała jednak ten rozkaz, gdy tylko jej o tym powiedziano.
– Zobaczę je – oznajmiła. – Zobaczę wszystkie. Policzę je i spojrzę w ich twarze. I będę pamiętała.

– Nawałnica mieczy –

Oprócz zapamiętania, zamierza też wymierzyć sprawiedliwość za okrutną zbrodnię. Meereen wydaje się jednak nie do zdobycia: nie w sytuacji, gdy Wielcy Panowie zniszczyli wszystkie zasiewy i spalili drzewa, ona zaś z powodu braków zaopatrzenia nie jest w stanie przeprowadzić oblężenia, nie ma też jak zbudować machin oblężniczych, by zdobyć miasto szturmem. Ominięcie go doradzają jej wszyscy dowódcy, choć wcześniej nigdy w niczym nie mogli się zgodzić. Daenerys nie potrafi jednak zapomnieć ani o zamordowanych dzieciach, ani też wyzwoleńcach, których zamierza wykarmić zapasami zgromadzonymi w mieście. I stawia na swoim: Meereen pada, Królowa zaś wymierza sprawiedliwość stu sześćdziesięciu trzem Wielkim Panom, skazując ich na ten sam los, który zgotowali dzieciom.

Zdawałaby się, że zdobycie Meereen oznacza ziszczenie się jej marzenia o zaprowadzeniu sprawiedliwości w Zatoce Niewolniczej. Okazuje się jednak, że podbijać jest prościej niż rządzić, zaś jeszcze gorszy od niewolnictwa jest chaos i głód. Znów jej doradcy niezwiązani z Zatoką jednomyślnie radzą, by rzuciła to wszystko w diabły i udała się do Westeros, kończąc z uszczęśliwianiem na siłę mieszkańców tego jałowego wybrzeża. Daenerys nie przyjmuje tej argumentacji. Wciąż wszak nie zapanowała sprawiedliwość, ona zaś czuje się odpowiedzialna za wyzwoleńców. To w końcu jej dzieci, a przynajmniej tak ich postrzega od czasu kapitulacji Yunkai.

– Mhysa! – krzyknął do niej jakiś mężczyzna o śniadej skórze. Niósł na barana dziecko, małą dziewczynkę, która wykrzykiwała cienkim głosikiem to samo słowo. – Mhysa! Mhysa!
Dany popatrzyła na Missandei.
– Co oni wołają?
– To znaczy „matko” po ghiscarsku, w starym, czystym języku.
Dany poczuła lekkość w piersi. Nigdy nie urodzę żywego dziecka – przypomniała sobie. Uniosła drżącą rękę. Być może się uśmiechnęła. Z pewnością tak, gdyż mężczyzna wyszczerzył radośnie zęby i powtórzył swój okrzyk. Podjęli go inni.
– Mhysa! – wołali. – Mhysa! MHYSA!

– Nawałnica mieczy –

Gdy kończy się Taniec ze smokami, sprawiedliwości jak nie było, tak nie ma i nic nie wskazuje na to, by w dającej się przewidzieć przyszłości miało się coś w tej sprawie zmienić. Rozumieją to wszyscy poza Daenerys. Jej obsesja uwięziła ją w Zatoce Niewolniczej, choć przecież tak pragnęła odzyskać tron ojca. Tylko czy rzeczywiście o tym marzy? Odpowiedź poznacie w następnym odcinku.

To mi się podoba 6
To mi się nie podoba 0

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Jeden komentarz

  1. „Dany poczuła lekkość w piersi. Nigdy nie urodzę żywego dziecka – przypomniała sobie.”

    To chyba kolejna obsesja.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button