
Daenerys jest przekonana, że jej życiową misją jest ochrona najsłabszych i zbudowanie lepszego, sprawiedliwszego świata. Jednocześnie nie może się uwolnić od przeczucia nieuchronnej klęski, towarzyszącego wszystkim jej staraniom, oraz obaw przed katastrofą, którą sprowadzi.
Eroeh
Eroeh miała pecha mieszkać w jednym z lhazareńskich miast, które znalazło się na drodze khalasaru Drogo. Po jego zdobyciu Dothrakowie brutalnie poczynają sobie z miejscowymi i dziewczynę z rąk oprawców ratuje dopiero Daenerys. Eroeh zostaje jedną ze służek Zrodzonej w Burzy, co w teorii gwarantuje jej bezpieczeństwo. I faktycznie tak jest – przynajmniej dopóki khalem jest Drogo.
– Pamiętasz Eroeh? – zapytała go.
– Tę lhazareńską dziewczynę?
– Gwałcili ją, lecz powstrzymałam ich i wzięłam ją pod swą opiekę. Ale gdy mój słońce i gwiazdy umarł, Mago wziął ją sobie z powrotem, wykorzystał i zabił. Aggo powiedział, że było jej to przeznaczone.– Nawałnica mieczy –
Daenerys nie może zapomnieć o tym, co spotkało dziewczynę i jak daremna okazała się pomoc, której jej udzieliła. Będzie wracała pamięcią do tych wydarzeń, patrząc na skutki swej polityki w Zatoce Niewolniczej. Wyzwolenie niewolników – choć moralnie słuszne – doprowadziło do katastrofy gospodarczej handlujących żywym towarem miast oraz nieopisanego chaosu. Najwyraźniej widać to w Astaporze, gdzie ustanowiona przez Daenerys rada mędrców szybko zostaje obalona przez miejscowego rzeźnika, który następnie ogłasza się królem. Uzurpator przywraca niewolnictwo i na nowo kastruje chłopców, by sprzedawać ich jako Nieskalanych, w mieście zaś panuje głód i bezprawie. Wieści o ponurym losie Astaporu docierają do świeżo co zdobytego przez Daenerys Meereen. Jej reakcja jest znamienna.
Dany najbardziej zdziwił fakt, że w ogóle nie była zdziwiona. Przypomniała sobie Eroeh, lhazareńską dziewczynę, która ongiś próbowała ratować, i los, jaki ją spotkał. Kiedy wyruszę w drogę, w Meereen wydarzy się to samo.
– Nawałnica mieczy –
To jednak dopiero początek dramatu Astaporczyków. Yunkai, które kapitulując przed Daenerys uniknęło splądrowania, dąży do przywrócenia dawnych porządków w Zatoce Niewolniczej. W tym celu zawiera sojusze i rekrutuje najemników. Pierwsze uderzenie spada właśnie na Astapor, gdzie w międzyczasie obalono króla-rzeźnika i wybuchła wojna domowa. Nic zatem dziwnego, że Czerwone Miasto nie jest w stanie oprzeć się Żółtemu oraz jego aliantom. Zebrana naprędce przez Astaporczyków armia zostaje rozbita, zaś yunkijska koalicja przystępuje do oblężenia. Na domiar złego w mieście wybucha zaraza. Astapor ostatecznie upada, a jego mieszkańcy idą pod miecz. Słuchając tych wieści, Daenerys znów przypomina sobie nieszczęsną dziewczynę.
– Wiem. Wiem. Znowu jest tak samo jak z Eroeh.
– Kto to jest Eroeh – zapytał Brązowy Ben Plumm ze zdziwieniem w głosie.
– Dziewczyna, którą chciałam uratować przed gwałtem i męczarniami, a w sumie ściągnęłam na nią jeszcze gorszy los. Wszystko co osiągnęłam w Astaporze, to Eroeh powielona dziesięć tysięcy razy.– Taniec ze smokami –
Im dłużej Daenerys przebywa w Zatoce Niewolniczej, tym mocniejszego nabiera przekonania, że mimo najlepszych chęci, cokolwiek robi, prowadzi to tylko do jeszcze większych nieszczęść.
Będę zgubiona, jeśli się obejrzę
Ktoś inny widząc, jak zgubne skutki przynoszą jego działania, mógłby zastanowić się nad ich modyfikacją jeśli nie całkowitym zarzuceniem. Ale nie Daenerys, która nawet gdy zaczyna rozumieć swoje błędy, nie rozpamiętuje ich, lecz bierze się za bary z kolejnymi wyzwaniami.
Dany zwróciła się do kapłanki:
– Ostrzegałaś mnie, że tylko śmiercią można okupić życie. Myślałam, że miałaś na myśli konia.
– Nie – odrzekła Mirri Maz Duur. – Sama siebie okłamywałaś. Wiedziałaś, jaka będzie cena.
Czy rzeczywiście wiedziała? Będę zgubiona, jeśli się obejrzę.– Gra o tron –
Myśl o zgubie, która czeka Daenerys, jeśli ta spojrzy za siebie, nie opuszcza jej od końcówki Gry o tron. Ale by w pełni zrozumieć sens tych słów, powinniśmy wejść ze Zrodzoną w Burzy do dwóch korytarzy, przez które przechodzi. Pierwszym idzie w czasie niespokojnych snów nawiedzających ją po utracie swego nienarodzone dziecko.
Szła długim korytarzem pod wysokim kamiennym sklepieniem. Nie mogła obejrzeć się do tylu, nie może tego zrobić. […] Czerwone drzwi znajdowały się tak daleko przed nią, a z tyłu lizał ją lodowaty oddech. Gdyby ją pochwycił, umarłaby czymś więcej niż śmiercią, wyjąc bez końca samotnie w ciemności. Zaczęła biec.
– Gra o tron –
Sen ten zapamiętujemy głównie z powodu występujących w nim uzbrojonych w miecze z bladego ognia duchów o oczach z opali, ametystów i turmalinów oraz przemiany Daenerys w smoka. Równie ważna w mojej opinii jest jednak droga, którą zmierza Khaleesi – prowadząca do nieznanego celu, ale zawsze naprzód, nie dająca szans na zejście z niej i nie pozwalająca zawrócić. Niedługo później w takim korytarzu Matka Smoków znajdzie się w rzeczywistości, wkraczając do Pałacu Pyłu, by spotkać się tam z Nieśmiertelnymi z Qarthu.
Dany wybrała położone najbardziej na prawo i weszła do długiego, ciemnego korytarza o wysokim suficie. W jego prawą ścianę zatknięto szereg kopcących, lśniących pomarańczowym światłem pochodni. Drzwi jednak były tylko po lewej stronie. […] Wydawało jej się, że szła jeszcze całą godzinę, nim długi korytarz zakończył się nagle stromymi, kamiennymi schodami, które zbiegały w ciemność. Wszystkie drzwi, które mijała – otwarte czy zamknięte – były po lewej stronie. Dany obejrzała się za siebie i z nagłym drżeniem strachu zdała sobie sprawę, że pochodnie gasną. Paliło się ich jeszcze może ze dwadzieścia. Najwyżej trzydzieści. Na jej oczach zgasła następna i ciemność posunęła się kawałek w głąb korytarza, zbliżając się do niej. Gdy się wsłuchała, wydawało się jej, że zbliża się też coś innego, co wlecze się powoli szurając po wyblakłym dywanie. Ogarnęła ją groza.
– Starcie królów –
Przed wejściem do Domu Nieśmiertelnych Pyat Pree przestrzegł ją, by zawsze wybierała drzwi po prawej, zatem idąc korytarzem Daenerys nie ma innego wyjścia niż – podobnie jak w swym śnie – cały czas zmierzać przed siebie. Odwrót również jest niemożliwy, gdyż to, co podąża za nią krok w krok, przepełnia ją strachem. Co czai się w ciemności?
Smoki nie sadzą drzew
Po opuszczeniu Qarthu Daenerys trafia do Zatoki Niewolniczej i jest przerażona tym, co tam zastaje. Wcześniej nie zastanawiała się nad losem niewolników i dopiero w Astaporze pojęła, jak obrzydliwym procederem jest handel ludźmi. Choć przybyła tam, by zdobyć armię, widząc okrucieństwo Ghiscarczyków postanawia położyć mu kres. Gdy kończy się Nawałnica mieczy Daenerys, podbija lub zmusza do kapitulacji wszystkie trzy leżące nad Zatoką miasta, ale ledwo zdobywa Meereen, dowiaduje się o tragicznej sytuacji, która zapanowała w Astaporze. Już wtedy dochodzi do ponurych wniosków odnośnie swych dotychczasowych osiągnięć.
Wszystkie zwycięstwa obracają mi się w rękach w proch – pomyślała. Cokolwiek bym uczyniła, przynoszę tylko śmierć i grozę.
– Nawałnica mieczy –
Rezultaty jej rządów w Meereen również są dalekie od optymalnych. Miasto znajduje się na skraju wojny domowej: każdej nocy dochodzi do ataków nie tylko na jej żołnierzy, ale także wyzwoleńców, okrutnie mordowanych w swych domach. Nie lepsza jest sytuacja Wielkich Panów, z których część zginęła, gdy Daenerys zdobywała Meereen, innych sama skazała na śmierć, zaś wielu z tych, którzy przeżyli, zostało ograbionych i wyrzuconych na bruk przez swych dawnych niewolników. W mieście panuje straszliwa nędza, zmuszająca ludzi do sprzedawania się w niewolę. Nie dziwi zatem narastająca rezygnacja Daenerys, spotęgowana jej autentyczną niechęcią do Ghiscarczyków i ich odrażających zwyczajów.
Jestem królową miasta zbudowanego na pyle i śmierci.
– Taniec ze smokami –
Marzenia królowej o zbudowaniu sprawiedliwego świata rozbijają się o brutalną rzeczywistość: królewskie dekrety nie zmienią mentalności ludzi, nie sprawią też, by jałowe wybrzeże pozbawione naturalnych bogactw stało się nagle krainą mlekiem i miodem płynącą. Sama Daenerys znajduje jednak inne wyjaśnienie swych własnych niepowodzeń.
– […] Pragnęłam odpoczynku, chciałam się śmiać, sadzić drzewa i patrzeć jak rosną. Jestem tylko młodą dziewczyną.
Nie. Jesteś krwią smoka. Szept był coraz słabszy, jakby ser Jorah zostawał z tyłu. Smoki nie sadzą drzew. Pamiętaj o tym. Pamiętaj, kim jesteś, do czego się zrodziłaś. Pamiętaj swoją dewizę.
– Ogień i krew – powiedziała Daenerys kołyszącym się na wietrze trawom.– Taniec ze smokami –
Czy rzeczywiście tylko ogień i krew jest tym, co Daenerys może przynieść? Myśl ta nieprzyjemnie współgra z obawami Królowej dotyczącymi sprowadzenia na świat smoków. Jeszcze niedawno były pociesznymi pisklakami, wzbudzającymi zachwyt mieszkańców Qarthu i stanowiącymi zagrożenie co najwyżej dla pleniących się pod pokładami statków szczurów. Tyle że gdy gady urosły, ich jadłospis rozszerzył się nie tylko o kozy i owce, ale również ludzi, o czym Daenerys przekonuje się, gdy w jej sali audiencyjnej zrozpaczony ojciec wysypuje z worka zwęglone kości córki. Dziecko jest ofiarą Drogona, który zresztą pod koniec tomu urządzi masakrę na meereeńskiej arenie. Z kolei jego rodzeństwo, po tym, gdy uwolni je Quentyn Martell, stanie się mieczem wiszącym nad miastem, uniemożliwiającym jego normalne funkcjonowanie. I choć o tym ostatnim Daenerys nie wie, gdyż nie przebywa już wtedy w Meereen, zaczyna zdawać sobie sprawę z konsekwencji wyklucia skamieniałych przed stuleciami smoczych jaj.
Matka smoków – pomyślała Daenerys. Matka potworów. Co sprowadziłam na świat? Jestem królową, ale mój tron jest zrobiony ze spalonych kości i stoi na ruchomych piaskach. Jak mogła utrzymać Meereen bez smoków, nie wspominając już o odzyskaniu Westeros? Jestem krwią smoka. Jeśli one są potworami, to ja również.
– Taniec ze smokami –
Z tej perspektywy sen Daenerys, który nawiedza ją po utracie nienarodzonego dziecka, zdaje się szczególnie złowieszczy.
Szła długim korytarzem pod wysokim kamiennym sklepieniem. Nie mogła obejrzeć się do tylu, nie może tego zrobić. Daleko przed nią znajdowały się drzwi, bardzo daleko, lecz wiedziała, że są pomalowane na czerwono. Przyspieszyła. Jej gołe stopy zostawiały na kamiennej posadzce krwawe ślady.
– Gra o tron –
Krwawe ślady rzeczywiście znaczą miejsca, przez które przeszła Daenerys. Potwierdzą to qartheńscy Czarnoksiężnicy. Zgodzą się z nimi Dobrzy Panowie z Astaporu. Nie zaprzeczą też temu mieszkańcy Meereen. Czy właśnie dlatego Królowa boi się spojrzeć za siebie? Czy podejrzewa, że tym, co kroczy za nią, jest Śmierć?
Dom z czerwonymi drzwiami
Cokolwiek za nią idzie, cel, ku któremu zmierza Daenerys, przynajmniej dla niej wydaje jasny: jest to Żelazny Tron. Tyle że do śmierci Viserysa nie zaprzątał on szczególnie jej myśli, podobnie zresztą jak samo Westeros.
Może smok pamiętał, ale nie Dany. Nigdy nie widziała ziemi za wąskim morzem, którą jej brat uważał za ich własność. Wszystkie miejsca, o których opowiadał, ich nazwy – Casterly Rock, Orle Gniazdo, Wysogród, Dolina Arrynów, Dorne, Wyspa Twarzy – były tylko słowami.
– Gra o tron –
Są ludzie autentycznie tęskniący za ojczyzną, której nigdy nie widzieli na oczy, ale Daenerys zdaje się do nich nie zaliczać. Zastanawia się czasem nad tym, jak jest w Siedmiu Królestwach, na przykład czy Czerwona Twierdza może pochwalić się podobnymi wygodami jak rezydencja Xaro Xhoan Daxosa, ale nie jest to coś, co szczególnie często zaprząta jej głowę. Dość w gruncie rzeczy chłodny stosunek do Siedmiu Królestw nie wynika z cech charakteru Khaleesi: Daenerys potrafi rozpaczliwie tęsknić i pożądać, co widzimy śledząc jej relację z Daario Naharisem, i to jeszcze przed nawiązaniem z nim romansu. Nie może przestać myśleć na najemniku i w zasadzie traci dla niego głowę. Oczywiście relacje romantyczne rządzą się swoimi prawami, ale Daenerys jeszcze mocniej niż Naharisa pragnie jeszcze jednego: prawdziwego domu.
”Kochana siostrzyczko, kiedyś odzyskamy to wszystko – zwykł mawiać Viserys. Czasem jego ręce drżały, kiedy o tym mówił. – Klejnoty, jedwabie, Smoczą Skałę, Królewską Przystań i Siedem Królestw, odzyskamy wszystko, co nam zabrano”. Viserys żył w oczekiwaniu na ten dzień. Daenerys zaś pragnęła jedynie ogromnego domu z czerwonymi drzwiami i drzewem cytrynowym za oknem oraz dzieciństwa, którego nie pamiętała.
– Gra o tron –
To właśnie dom, nie zaś pełen zadziorów Żelazny Tron jest tym, na czym tak naprawdę zależy Daenerys. Być może zresztą Martin subtelnie sygnalizuje nam brak zainteresowania Zrodzonej w Burzy koroną już w jej pierwszym rozdziale w całej Pieśni lodu i ognia.
– Nie chcę być jego królową. – Usłyszała swój własny, cienki głos. – Proszę, proszę, Viserysie. Nie chce. Chcę wrócić do domu.
– Gra o tron –
Oczywiście mamy tu określony kontekst: Daenerys wypowiada te słowa odnosząc się do planów Illyrio Mopatisa i jej brata, by wydać ją za khala Drogo, a dom, o którym wspomina, jest pałacem magistra. Tym niemniej wszystko czego potem dowiadujemy się o Zrodzonej w Burzy jasno pokazuje, że zdobycie władzy nie jest najważniejszym motywem jej działań, co widzimy choćby z Zatoce Niewolniczej, którą podbija nie po to, by wykroić sobie własne królestwo, lecz by zaprowadzić w niej sprawiedliwość. Co innego dom, który oznacza jedno: bezpieczeństwo.
– Tu jesteś, mała księżniczko – rzekł grubym, serdecznym głosem. – Chodź – mówił – chodź pani, jesteś już w domu, jesteś już bezpieczna.
– Starcie królów –
Daenerys w swoim życiu nigdy nie czuła się bezpieczna. Nie mogła, skoro starszy brat był znęcającym się nad nią psychopatą, od najmłodszych lat wmawiającym jej, że krok w krok podążają za nimi mordercy wysłani przez Uzurpatora. Nie była bezpieczna przy Drogo, bo to właśnie wtedy po raz pierwszy przeprowadzono na nią zamach. Po jego śmierci by się ratować musiała uciec na Czerwone Pustkowie, gdzie omal nie zginęła. Dwa razy próbowano zabić ją w Qarth. Zagrożona była również w rządzonym przez siebie Meereen, otoczona siecią spisków i zdrad. Rozumie zresztą, że w Zatoce Niewolniczej nie ma dla niej miejsca.
Meereen nie było jej domem i nigdy się nim nie stanie.
– Taniec ze smokami –
Czy będzie nim Westeros? Nawet sama Daenerys wydaje się w tej sprawie sceptyczna, co widać po reakcji na propozycję Xaro Xhoan Daxosa, oferującego jej trzynaście galer w zamian za opuszczenie Meereen i pożeglowanie ku Siedmiu Królestwom.
– O nim nie warto myśleć, ale te statki… Waszą Miłość, mogłyby ją zanieść do domu jeszcze przed końcem roku.
Dany nigdy nie miała prawdziwego domu. W Braavos był dom z czerwonymi drzwiami, ale to wszystko.– Taniec ze smokami –
Wychowana w Essos ostatnia z Targaryenów po przybyciu do Siedmiu Królestw może okazać się tam równie obca jak w Zatoce Niewolniczej. Daenerys – choć jeszcze sama się przed sobą do tego nie przyznaje – zdaje się przeczuwać, że prawdziwy dom utraciła wraz zamknięciem się za nią malowanych na czerwono drzwi. I choćby przemierzyła, a nawet podbiła cały świat, nigdy już go nie odzyska.




Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:
Regulamin zamieszczania komentarzy
Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:
[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]