Niedzielne Fiszki: Białe tortury

Załóżmy, że chcielibyście kogoś trochę potorturować. Nie ma co się zapierać, każdy miewał czasem takie myśli. Tortury towarzyszyły przecież początkom naszej cywilizacji. Asyryjczycy stosowali tortury (w szczególności obdzieranie ze skóry) zarówno w celu wydobycia informacji, jak i dla rekreacji. Cywilizowani Grecy i Rzymianie ograniczali stosowanie tortur do niewolników… no, chyba, że okoliczności były nadzwyczajne. Największy postęp w dziedzinie tortur, zarówno ilościowy, jak i jakościowy, dokonał się oczywiście w czasach wczesnonowożytnych, kiedy wojny religijne rozpaliły (dosłownie i w przenośni) cały kontynent, zachęcając ludzi do poszukiwania a to czarownic, a to heretyków, a to znów papistów.

W XVIII wieku, pod wpływem nowego nurtu w prawie – humanitaryzmu – stosowanie tortur znacząco ograniczono, a pod koniec XVIII wieku całkowicie zniesiono w większości europejskich krajów (choć nie we wszystkich, np. Norwegia trwała w barbarzyńskiej praktyce do 1819). Poza argumentami natury etycznej, jednym z najważniejszych powodów zniesienia tortur było rosnące przekonanie o ich niskiej użyteczności w przesłuchaniu. Jest to argument częściowo trafny, bo rzeczywiście jako środek wydobywczy tortury same w sobie mają niską wartość. Zmuszają do mówienia… ale niekoniecznie do mówienia prawdy. Stają się efektywne dopiero jako element większej gry, wsparte przez środki służące dezorientacji torturowanej osoby, oraz przez autentyczną wiedzę przesłuchujących, która służy do wyrobienia w ofierze przekonania, że jej oprawca już wszystko wie. Rzecz jasna historycznie rzadko kiedy przesłuchujący mieli taki komfort działania, skutkiem czego tortury były raczej drogą na skróty.

Waterboarding wygląda tak.

Dziś wydawać by się mogło, że tortury, czy to legalne, czy odbywające się za przyzwoleniem państwa, są już echem przeszłości. W końcu stosowania technik wywołujących ból i cierpienie zabrania szereg aktów prawa międzynarodowego, na czele z Konwencją w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych i ratyfikowana przez 170 państw. A jednak wciąż istnieje pewna szara strefa, wykorzystywana z lubością przez tajne służby i policje. Weźmy na przykład stosowane w tajnych więzieniach CIA osławione “rozszerzone techniki przesłuchania”, na czele z waterboardingiem, czyli symulowaniem uczucia topienia się.

O ile jednak waterboarding został bez trudu zakwalifikowany jako tortura, to istnieje technika, wynaleziona w XXI wieku, która stanowiła jeszcze większy przedmiot kontrowersji. To tak zwana “biała tortura”, oparta na deprywacji sensorycznej. O tym, że odcięcie człowieka od doznań zmysłowych może prowadzić do niespodziewanych efektów psychologicznych wiedzieliśmy od dość dawna. Krótka deprywacja sensoryczna ma pozytywne skutki terapeteutyczne wprowadzając człowieka w stan głębokiej relaksacji. Jej przedłużone stosowanie wywołuje jednak szereg niebezpiecznych doświadczeń psychodelicznych. Użyteczność tej metody w przesłuchaniach była jak dotąd niewielka – wymagane były specjalne komory deprywacyjne wypełnione roztworem siarczanu magnezu, no i współpraca osoby poddawanej temu zabiegowi. W 2004 wyszło jednak na jaw, że podobny efekt można osiągnąć przy użyciu znacznie mniejszych środków, tyle że stosowanych przez dłuższy okres. Tak powstała biała tortura, stosowana w irańskich więzieniach dla jeńców politycznych.

A to komora do terapeutycznej deprywacji sensorycznej.

Na czym polega biała tortura? W największym skrócie – przesłuchiwany jest zamknięty w perfekcyjnie wytłumionym, białym pomieszczeniu oświetlanym przez mocno rozproszone światło nie rzucające cieni. Wszyscy strażnicy są zobowiązani do zachowania pełnej ciszy, a nawet wyposażeni w miękkie kapcie. Ofiara widzi więc niemal wyłącznie biel, a nie słyszy nic poza własnym głosem. Perwersyjność tej metody tortury polega na tym, że nie można jej zakazać na podstawie ograniczenia snu więźnia. W końcu sen można monitorować i w odpowiednim momencie światło gasić. Wytłumienie dźwięków też nie musi być perfekcyjne ani trwać całą dobę. Chodzi tylko o to, aby przez większą część dnia ofiara miała bardzo mocno ograniczony dostęp do normalnych doznań zmysłowych. A efekty są zdumiewające. Już po kilku dniach pojawiają się pierwsze problemy z odbiorem bodźców zmysłowych, ofiara przestaje dostrzegać kontury pomieszczenia, traci węch i ma wrażenie przebywania w białej pustce. Po kilku tygodniach skutki są zbliżone z efektami zbyt długiego pobytu w komorze deprywacyjnej, włączywszy w to halucynacje, doświadczenia psychodeliczne, stany lękowe, problemy z rozpoznaniem granic własnego ciała… i podatność na sugestie.

Istnieją przesłanki, by sądzić, że irański wynalazek służący łamaniu niepokornych dziennikarzy, powoli przyjmuje się w innych częściach świata. Pod koniec kadencji George’a W. Busha organizacja Amnesty International oskarżyła amerykańskie tajne służby o eksperymentowanie z białą torturą, która miała zastąpić waterboarding. Wiemy też, że biała tortura zawitała do wielu państw Ameryki Południowej, na czele z Wenezuelą. To właśnie w tym kraju mieści się słynny “Grobowiec” (La Tumba), czyli stworzony przez agencję wywiadowczą SEBIN kompleks cel służących do deprywacji zmysłowej. I zapewne bez interwencji społeczności międzynarodowej, proceder ten będzie rozprzestrzeniał się na inne części świata.

A czemu akurat dziś Wam o tym piszę? Otóż jutro mam umówioną wizytę u dentysty, który ma w swoim gabinecie poczekalnię mocno przypominającą owe cele do białych tortur. Na szczęście nie jest ona wyciszona, więc można skoncentrować się na wsłuchiwaniu w odgłosy wierteł i jęki pacjentów. Chociaż to też tortura. Miłego weekendu!

-->

Kilka komentarzy do "Niedzielne Fiszki: Białe tortury"

  • 30 sierpnia 2020 at 12:21
    Permalink

    Daelu, czy będziesz kontynuował serię “Niewiarygodna Historia Rzymu”?

    Reply
    • DaeL
      30 sierpnia 2020 at 12:28
      Permalink

      Tak jest, trwają prace nad kilkoma następnymi odcinkami (jednocześnie, bo chcę, żeby to miało ręce i nogi narracyjnie). Na pewno we wrześniu z tym ruszę.

      Reply
  • 30 sierpnia 2020 at 15:12
    Permalink

    A czy lepszego efektu nie daje zamknięcie w idealnie ciemnym pomieszczeniu ? O tym też coś słyszałem.

    Reply
  • 30 sierpnia 2020 at 23:04
    Permalink

    Deprywacja a nie deprawacja?

    W ciemnej celi schizy miał Ned Stark.

    Reply
    • DaeL
      31 sierpnia 2020 at 00:11
      Permalink

      Deprawacja to zepsucie moralne. Deprywacja to niezaspokojenie jakiejś potrzeby. Więc deprywacja.

      Reply
      • 31 sierpnia 2020 at 12:33
        Permalink

        Bardzo dobrze DaeLu. Krótko z takimi cwaniakami co tylko chcą zabłysnąć i komuś błąd wytknąć, a samemu nie mają pojęcia o świecie.

        Reply
  • 31 sierpnia 2020 at 14:10
    Permalink

    Ej ej ej, nie wytykałem błędu, tylko pytałem czy to aby nie literówka.

    Reply
    • DaeL
      31 sierpnia 2020 at 14:45
      Permalink

      Nie przejmuj się, tak po prostu lubi trollować 😉

      Reply
  • 31 sierpnia 2020 at 14:44
    Permalink

    Dobra, dobra. Swoje 5 minut już miałeś. Panu podziękujemy

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków