Szalone Teorie: Śmierć Harrolda Hardynga

Po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim jeszcze w Uczcie dla wron, gdy lady Waynwood storpedowała sugestie Petyra Baelisha, by Harry został jego wychowankiem w Orlim Gnieździe. Potem dotarły do nas plotki o jego bękartach oraz wiadomość o tym, iż został pasowany na rycerza. W końcu zaś Littlefinger odsłonił przed nami (i Sansą) zamiar ożenienia Harrolda ze Starkówną. I wyjaśnił, dlaczego Harry zwany jest Dziedzicem – w przypadku śmierci Słowiczka wygasłaby główna linia Arrynów, a pierwszym w kolejce do dziedziczenia byłby wnuk Alysa Arryna, noszący nazwisko Hardyng. Samą postać tajemniczego Harry’ego Dziedzica mogliśmy zobaczyć dopiero w jednym z ujawnionych przez Martina rozdziałów z Wichrów zimy. Chłopak, nazywany Młodym Sokołem, nie robi zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Owszem, jest przystojny, ale jednocześnie arogancki i opryskliwy w stosunku do Sansy. Drugie wrażenie, jakie próbuje wywołać, jest lepsze, ale wydaje się raczej rezultatem wyuczonej kurtuazji, tudzież pogadanką z lady Waynwood, niż efektem poruszonego sumienia.

Ale czy to wszystko ma znaczenie? Moim zdaniem nie ma sensu przywiązywać się do Harry’ego Dziedzica, bo wiele czasu to on z nami nie spędzi.

Pięć małżeństw Sansy

Powodów, dla których tak uważam, jest kilka. O pierwszym z nich pisałem już bodaj cztery lata temu w tekście Pięć małżeństw Sansy Stark. I gorąco zachęcam do ponownej jego lektury. Teraz przedstawię ów argument w skróconej formie. Otóż jak dotąd, Sansa miała czterech narzeczonych. Byli to kolejno Joffrey Baratheon, Willas Tyrell, Tyrion Lannister i wspomniany Harrold Hardyng. Nazwisko Hardyng – wyjąwszy aktualne wydarzenia z Doliny – pojawia się w książkach Martina tylko raz. I – co zaskakujące – dokładnie w takiej samej sekwencji, jak ta opisująca kolejnych narzeczonych Sansy: Baratheon, Tyrell, Lannister, Hardyng. To kolejni czempioni turnieju w Ashford. Ale oczywiście jest też czempion piąty – Valarr Targaryen. Sądzę, że taka kolejność nazwisk (w tym bardzo rzadkiego – Hardynga) nie jest przypadkowa i Sansa, tak jak lady Ashford, będzie miała pięciu “czempionów”. Piątym narzeczonym okaże się ktoś nazywający się Targaryenem (choć niekoniecznie będzie to Targaryen prawdziwy – tak jak Joffrey był udawanym Baratheonem).

Czerwony śledź

Ale skoro o nazwisku Hardyng mowa, to jego brzmienie, przynajmniej w formie anglojęzycznej, dość mocno upodabnia się do wyrazu “herring”, oznaczającego śledzia. Jakie to ma znaczenie? Otóż czerwony śledź, czyli red herring to anglojęzyczna nazwa fałszywego tropu, literackiego środka polegającego na chwilowym odwróceniu uwagi przez wątek albo postać, która nie ma dla fabuły realnego znaczenia. Czy jednak Martin pokusiłby się o sugestię losów postaci zawartą w jej imieniu lub nazwisku? Ależ on to robi cały czas. Bywa, że jest to wyjątkowo subtelne, o czym traktuje moja Szalona Teoria poświęcona znaczeniu imion. Sięgnijmy po kilka przykładów z brzegu – Bran to po walijsku wrona, Lysa pochodzi od Lyssy – greckiej bogini roznoszącej szaleństwo, zaś Aemon nawiązuje do egipskiego Amona, czyli “ukrytego, schowanego”. Bywa też, że nawiązanie jest bardziej oczywiste. Wilkor Rickona, czyli Kudłacz, to w oryginale Shaggydog, pochodzący z humorystycznej historyjki, która ciągnie się bez końca, ale z której nic nie wynika. No i mamy ukryte tożsamości Aryi i Sansy – Cat znad kanałów i Alayne. Cat i Alayne. Catelyn. Więc Harrold Hardyng będzie Red Herringiem.

Foreshadowing

Równie istotny jest foreshadowing, jakim uraczył nas Martin tuż po spotkaniu pomiędzy Sansą a Harrym. Pamiętacie jeszcze małą modlitwę Starkówny podczas bitwy nad Czarnym Nurtem?

W przejściach stało mnóstwo ludzi i musiała się przepychać przez tłum, podczas gdy septon błagał Kowala, by wzmocnił miecz i tarczę Joffreya, Wojownika, by dodał mu odwagi, a Ojca, by bronił go w potrzebie. Niech jego miecz się złamie, a tarcza pęknie – pomyślała zimno Sansa, wychodząc na zewnątrz. Niech odwaga go opuści i wszyscy się od niego odwrócą.
—Starcie królów—

Wobec Harrolda formułuje podobne życzenie.

I niech twój koń się potknie Harry Dziedzicu, tak byś upadł na swój głupi łeb już w pierwszym starciu.
—Wichry zimy (tłum. moje)—

Harrold Hardyng.

Nie twierdzę oczywiście, że modlitwy Sansy mają moc sprawczą, istnieją wszakże paralele pomiędzy Joffreyem a Harroldem, które mogą wskazywać na podobny los. A w związku ze zbliżającym się turniejem, trudno nie dostrzec podobieństwa Harrolda do innego rycerza z Doliny, który szybko wspiął się do zaszczytów, by równie szybko umrzeć. Ku niemal całkowitej obojętności Sansy.

Najokrutniejszy moment dnia miał miejsce w czasie drugiego pojedynku ser Gregora, kiedy jego kopia uderzyła młodego rycerza z Doliny pod naszyjnik zbroi i przebiła mu gardło, zabijając go na miejscu. Młodzieniec spadł na ziemię zaledwie o kilka stóp od miejsca, w którym siedziała Sansa. Widziała, jak krew tryska coraz słabiej z otworu po kopii ser Gregora. Jego zbroja lśniła nowością, a ognista smuga słonecznych promieni przecięła jego wyciągnięte ramię. W następnej chwili słońce zaszło za chmurę i smuga zniknęła. Płaszcz miał niebieski, błękitny jak bezchmurne niebo, ozdobiony na brzegach sierpami księżyców; przesiąknięty krwią, pociemniał, a księżyce kolejno przybierały czerwoną barwę.
Jeyne Poole zaniosła się histerycznym płaczem, tak że septa Mordane musiała ją zabrać, żeby się uspokoiła, natomiast Sansa siedziała z dłońmi na kolanach ogarnięta dziwną fascynacją. Nigdy wcześniej nie widziała umierającego człowieka. Może wypłakała już wszystkie swoje łzy nad Branem i Damą. Wmawiała sobie, że zachowałaby się inaczej, gdyby chodziło o Jory’ego, ser Rodrika albo jej ojca. Młody rycerz był dla niej obcym z Doliny, którego imienia nawet nie zapamiętała. Teraz, zdała sobie sprawę, świat także o nim zapomni, nikt nie będzie śpiewał o nim pieśni. Myśl ta napełniła ją smutkiem.
—Gra o tron—

Skutki nagłej śmierci

To, w jaki sposób umrze Harrold, musi pozostawać zagadką. Choć raczej nie jest nią czas jego śmierci – wszystko wskazuje na zbliżający się turniej, w którym ma być wyłoniona Skrzydlata Gwardia Roberta Arryna. Harroldowi może wydarzyć się wypadek… ale równie dobrze któregoś z innych uczestników turnieju może ponieść gniew. Ludźmi łatwo manipulować. W końcu jak uczył Littlefinger:

Każdy czegoś pragnie, Alayne. A kiedy odkryjesz, czego człowiek pragnie, będziesz wiedziała, kim jest i jak nim pokierować.
—Nawałnica mieczy—

A chyba nie mamy wątpliwości, czego pragnie Lothor Brune…

Mychel był najlepszym z młodych szermierzy w Dolinie, i był też bardzo rycerski… tak przynajmniej myślała biedna Mya do chwili, gdy poślubił jedną z córek Spiżowego Yohna. Jestem pewna, że lord Horton nie dał mu wyboru, ale i tak okrutnie potraktował biedną Myę.
– Ser Lothor ją lubi. – Alayne zerknęła na jadącą dwadzieścia kroków niżej dziewczynę od mułów. – A nawet więcej niż lubi.
– Lothor Brune? – Myranda uniosła brwi. – A czy ona o tym wie? – Nie czekała na odpowiedź. – Biedaczysko nie ma u niej szans.
—Uczta dla wron—

Potencjalny sprawca nieszczęścia – Lothor Brune.

Gdyby tak ktoś podszepnął mu, że Harrold Hardyng skrzywdziłby Myę, lub ma wobec niej złe zamiary… Czy to nie zabawne, jak łatwo byłoby potem zrzucić odpowiedzialność za tę śmierć na Littlefingera? I jak banalnym byłoby wskazanie – na ustawionym procesie – że to on odpowiada za otrucie (lub podtruwanie) Słowiczka? Nienawidzący Littlefingera Lordowie Deklaranci są przecież na miejscu. I może nie posłuchaliby Alayne Stone… Tylko że dziewczyna nie musi polegać na Baelishu. W końcu jej prawdziwą tożsamość znają Anya Waynwood i Myranda Royce. A jeśli nawet nie były tego pewne, to Sansa kilka razy potwierdziła ich przypuszczenia.

– Mamy nowego Wielkiego Septona, słyszałaś o tym? Aha, i dowódcą Nocnej Straży został młody chłopak, jakiś bękarci syn Eddarda Starka.
– Jon Snow? – palnęła zaskoczona Alayne.
– Snow? Tak, to pewnie będzie Snow.
—Uczta dla wron—

Oczywiście ten scenariusz pozostaje hipotetycznym, a wydarzenia mogą rozegrać się w inny sposób. Ale śmierć Harry’ego Dziedzica wydaje się przesądzona. A jej następstwa będą dramatyczne.


I jeszcze mały drobiazg, który umknął mi podczas pisania tego tekstu – osoby z przydomkiem “młody” (Młody Smok, Młody Wilk) raczej nie żyją zbyt długo.

-->

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Śmierć Harrolda Hardynga"

  • 29 czerwca 2020 at 16:00
    Permalink

    Paluszek raczej nie ozeni Sansy z Młodym Gryfem ,w koncu Varys… Chociarz chciałbym ,i mam nadzieję ,ze smok upiecze rudą wiewiórę

    Reply
  • 29 czerwca 2020 at 19:02
    Permalink

    Skoro Młody Smok i Młody Wilk nie żyli za długo to czy nie taki sam los czeka Młodego Gryfa?

    Reply
    • 29 czerwca 2020 at 20:22
      Permalink

      Tu raczej chyba nikt nie ma większych wątpliwości 😉

      Jest jeszcze Młody Lew, chociaż może Jaime uniknął złego losu przez przemianowanie na Królobójcę. Ot, szczęście w nieszczęściu.

      Reply
      • 30 czerwca 2020 at 11:04
        Permalink

        Młody Lew? A Jaimie nie był czasem złotym, a nie młodym lwem?

        Reply
        • 30 czerwca 2020 at 11:18
          Permalink

          Jeśli się nie mylę, to określene “Młody Lew” jest użyte w odniesieniu do niego tylko raz – gdy Jaime sam tak nazywa się w myślach wspominając dzień swojego pasowania.

          Reply
          • 30 czerwca 2020 at 17:10
            Permalink

            Być może, ale nie jest wykluczone, że go tak kiedyś nazywano. Później Królobójca tak do niego przylgnął, że nikt już nie pamiętał wcześniejszego przydomka. No, chyba że ktoś z rodziny, a takie osoby, poza Tywinem i jego dziećmi, rzadko się wypowiadają na temat przeszłości Jaime’a.

            Reply
            • 1 lipca 2020 at 04:23
              Permalink

              Czysto teoretycznie można więc przyjąć, że Młody Lew też umarł szybko i tym samym pozwolił narodzić się królobójcy.

              Reply
  • 29 czerwca 2020 at 20:49
    Permalink

    Hm, tylko czy tamto życzenie Sansy się spełniło? Joff nie miał nawet okazji do użycia tarczy i miecza, a odwagę trzeba mieć, żeby kogoś miała opuścić. Chyba, że mówimy o ogólnym wyniku bitwy, ale wówczas paralela do Harrolda, jako jednostki, wydaje się nie do końca trafna, zwłaszcza, że Sansa ewidentnie miała na myśli Joffreya.

    Ale, ale, czyżbyś, DaeLu, sugerował, że Słowiczka da się uratować? Bo skoro turniej za chwilę, proces zapewne zaraz po, to może się młody uchowa? 😉

    Osobiście czekam na pożegnanie z Paluchem, bo ta karykatura z siódmego sezonu dalej mi siedzi w głowie. Jeśli doczekamy się Wichrów, będą prawdopodobnie rzadkim przypadkiem sytuacji, gdy wersja późniejsza historii zamazuje negatywne wrażenia po wcześniejszej.

    Reply
    • DaeL
      30 czerwca 2020 at 12:18
      Permalink

      No, niespełniło się dosłownie, ale myślę, że to ciekawa paralela – jednemu narzeczonemu źle życzyła i jest trup. Drugiemu źle życzy…

      Co do Słowiczka – nie wiem. Wydaje mi się, że w ostatecznym rozrachunku nie. Może już być za późno. Ale dopuszczam możliwość, że Harry ginie przed Słowiczkiem. I jestem przekonany, że oskarżenie Littlefingera o zabicie Roberta i Harrolda, to najpewniejszy sposób na to, aby Sansa mogła uzyskać przewagę nad Baelishem i szybko go usunąć. Bo momentalnie pociągnęłaby za sobą Lordów Deklarantów.

      Reply
      • 30 czerwca 2020 at 17:23
        Permalink

        Joffreyowi bardzo dużo osób źle życzyło. Niektóre nawet podjęły jakieś kroki, zamiast tylko życzyć 🙂 Za to Harrold aż tak nielubiany raczej nie jest, choć do sympatycznych nie należy. Jasne, że na pewno ma wrogów i rywali, ale chyba jednak nie na taką skalę, jak Joff. Oczywiście z Martinem wszystko jest możliwe, ale samo życzenie, i to wcale nie śmierci, miałoby śmierć sugerować?
        Nie, żebym uważała, że Harrold przeżyje 😉

        Hm, tylko dlaczego właściwie mieliby zgiąć kolano przed obcą? Jeśli Myranda i Nestor knują przeciw Hardyngowi, to czy na pewno w interesie Sansy, czy może raczej swoim? Bo jednak Sansa nie jest silną kandydatką na tron Orlego Gniazda.

        Reply
  • 30 czerwca 2020 at 00:37
    Permalink

    A ja stawiam orzechy przeciw kasztanom, że Wichry Zimy nie powstają w próżni i Martin widzi teorie spiskowe (raczej redditowe niż te z FSGK) i może zagrać nam na nosie nie raz i się okaże, że Młody Gryf wcale tak prędko nie zginie.

    Reply
  • 30 czerwca 2020 at 04:39
    Permalink

    Ja wczoraj czytałam sobie dla przypomnienia wiadomości o micie arturiańskim. I wszyscy porównuja GOT tylko do Tolkiena.
    A Excalibur to miecz, którego nazwę ze starowalijskiego na polski tłumaczy się miecz światła albo świetlny miecz. Miecz magiczny wbity w kamień a ten kto go jest w stanie wyciągnąć będzie władał Brytanią. Westeros to jednak kontynenet odwzorowujący wyspę brytyjską a światlonośca to excakibur.
    Może jednak Jon jako król Westeros. Brana ze światlonoścą w ręku ciężko mi sobie wyobrazić a Bran w drzewie albo jakoś inaczej unormowany jako wszechpotężna istota mająca wpływ na losy świata, ale nie będąca królem w dosłownym tego słowa znaczeniu. Bran ostatni bohater, Jon AA król z mieczem światła w dłoni?
    Takie zakończenie arturiańskim stylu było by najlepsze.

    Reply
    • 30 czerwca 2020 at 11:09
      Permalink

      “Wszyscy porównują GOT tylko do Tolkiena”

      Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia, są całe serie, gdzie omawiane są arturiańskie paralele w PLIO (jeden z najlepszych tekstów na ten temat jest podlinkowany w którymś z wczesnych tłumaczeń “Mitycznej Astronomii”). Są też obszerne materiały na temat inspiracji mitologią nordyjską, grecką (+ rzymską), wierzeniami Azteków i Majów, chińskimi, japońskimi itd…. w zasadzie jeśli jest jakaś w miarę dobrze znana mitologia, zbiór legend czy opowieści, można z dużą dozą prawdopodbieństwa przypuszczać, że ktoś napisał tekst na temat ich związków z PLIO.

      Reply
      • 30 czerwca 2020 at 11:22
        Permalink

        Wydaje mi się, że walijska nazwa, od której pochodzi “Excalibur” – Caledbulch – wcale nie znaczy “miecz światła”, ale musiałbym to jeszcze sprawdzić w jakimś dobrym słowniku etymologicznym. Ale oczywiście ten miecz może być jedną z inspiracji dla Martinowskiego Światłonoścy, jednak podejrzewam, że nie jedyną. GRRM chyba niezmiernie rzadko przenosi cokolwiek do swojego świata jeden do jeden. A płonących czy świecących mieczy jest w różnych mitach i opowieściach całkiem sporo.

        Reply
        • 30 czerwca 2020 at 11:34
          Permalink

          W każdym razie, już od dawna jestem zdania, że skupianie się na tylko jednym potencjalnym źródle inspiracji dla PLIO nie jest zbyt dobre. W sensie, oczywiście lepiej będzie, jeśli ktoś kto dobrze zna się na np. Tolkienie albo mitach nordyjskich będzie pisał przede wszystkim o tym, a nie nagle na siłę zacznie pisać eseje o wpływach, dajmy na to, wierzeń Azteckich. Ale w wielu przypadkach przychodzi potem taki moment, że autor czy autorka teorii zupełnie marginalizuje wszystkie inne inspiracje i wpływy GRRM-a, tworząc jakieś daleko idące przypuszczenia na temat zakończenia PLIO tylko na podstawie np. ragnaroku albo Wojny Dwóch Róż. Moim zdaniem PLIO jest raczej jak mozaika i nawet jeśli ustalimy, skąd pochodzą poszczególne kamyczki (źródła arturiańskie, nordyjskie, historia, inne dzieła literackie), to jednak cała opowieść jest czymś więcej niż sumą tych elementów, bo GRRM dodaje wiele od siebie, reinterpretuje dawne motywy itd.

          Reply
        • 30 czerwca 2020 at 19:28
          Permalink

          Z walijskiego znaczy.Natomiast skąd trafila do walijskiego ta nazwa to już inna bajka i ma trzon łaciński znaczy miecz wykonany przez i tu nazwa plemienia czy ludu wchodzi, ale po zadomowieniu się w walijskim nabrała znaczenia miecz światła, świetlny miecz czy ten oksymoron wymyślony przez tłumacza Got światlonośca.

          Reply
          • 30 czerwca 2020 at 19:44
            Permalink

            Ale ta nazwa jest pierwotnie walijska, a wtórnie zostala zlatynizowana w różnych dziełach wykorzystujacych starsze celtyckie motywy. Ta łacińska forma – Caliburnus – pochodzi od Geoffreya z Monmouth (XII w.), w starowalijskim było “Cadelbulch”, od caled + bwlch, co nie ma ze światłem nic wspólnego.

            Reply
            • 30 czerwca 2020 at 21:06
              Permalink

              Nie czytałam o najnowszych wnixksch językoznawców, z ostatnich lat. Gdzie to wczoraj przeczytałam teraz nie powiem, przeglądnęłam parę stron i to co napisałam to koncepcję lat ostatnich. O oirwitnej nazwie łacińskiej, która później została przemielona prze język walijski.

              Reply
        • 30 czerwca 2020 at 19:34
          Permalink

          W różnych mitach tak, ale weteros jest odpowiednikiem Brytanii a mit arturiański to mit staroangielski więc tu bym najpewniej szukala, inne rzeczy są i owszem, ale to jednak nie ta moc. Weteros jest odpowiednikiem Anglii czy wyspy brytyjskiej, nawet Żelazne wyspy mają swój odpowiednik. Dlatego mit arturiański jest najbardziej skolerowany z GOTem.

          Reply
          • 30 czerwca 2020 at 19:41
            Permalink

            “mit arturiański to mit staroangielski”

            Legendy arturiańskie są po części oparte na motywach celtyckich, a rozwijały się m.in. w Walii i Bretonii (gdzie w V. wieku uciekło kilka tysięcy przedstawicieli elit romano-brytońskich). Ale obecny kształt nadali im autorzy piszący po łacinie albo po francusku (Geoffrey z Monmouth, Robert Wace). We Francji sporo wprowadził Chretien de Troyes, potem to wszystko dotarło do anglo-normańskich kręgów w samej Anglii. Krótko mówiąc, z okresem staroangielskim nie ma to nic wspólnego. Może poza tym, że w niektórych wersjach Artur broni Brytanii (post-rzymskiej i celtyckiej) przed Anglosasami.

            Reply
            • 30 czerwca 2020 at 21:09
              Permalink

              Do końca tak nie jest Artura bym bardziej uznała za ostatniego korzystającego magii na taką skalę i pierwszego, który zapoczątkował świat bez magii jednocześnie. Jest uznawany za pierwszego legendarnego władcę Anglii jednak, trochę jak Piast Kołodziej, chociaż mit arturiański o niebo lepszy. Jaki kraj taki mit

              Reply
              • 1 lipca 2020 at 10:25
                Permalink

                Według legend Artur może być co najwyżej ostatnim władcą Brytanii przed jej podbiciem (za wyjątkiem m.in. Walii i jeszcze dość długo Hen Ogledd) przez Anglów, Sasów i Jutów (i prawdopodobnie przedstawicieli kilku innych ludów, m.in. Fryzów). Prawdę mówiąc, w kontekście okresu, kiedy mają się jakoby rozgrywać te opowieści mówienie o Anglii jest anachronizmem, wtedy nie ma jeszcze nawet Anglosaskiej Heptarchii.

                Reply
                • 1 lipca 2020 at 10:25
                  Permalink

                  Ale bardzo, bardzo upraszczając, nie będzie chyba wielkim błędem powiedzieć, że według legend Artur bił się o to, żeby żadnej Anglii nie było.

                • 2 lipca 2020 at 01:34
                  Permalink

                  Moim zdaniem można go uznać też za pierwszego i zdania nie zmienię. To, że os jest niezgodne nie z twoja myślą nue oznacza, że nie jest prawda, jest tylko niezgodne z twoim przekonaniem. Masz do niego prawo tak jak ja mam do mojego zdania i mojej interpretacji

                • 2 lipca 2020 at 14:51
                  Permalink

                  Ktoś kto jeśli w ogóle istniał żył w V albo VI wieku siłą rzeczy nie mógł być pierwszym królem królestwa, które powstało kilkaset lat później…

                  A nawet jeśli uznać, że o Anglii mówimy już od momentu, gdy powstały jakies pierwsze plemienne państewka Anglosasów (jeszcze nawet nie np. Wessex, Mercja czy Kent – ten ostatni ponoć pod władzą Jutów), to Artur – jeśli istniał – był przywódcą Brytów, którzy przeciwko tym Anglosasom walczyli i ponieśli porażkę.

                  Artur może być co najwyżej symbolem jakiejś ogólnej brytyjskości. Ale nie angielskości.

                • 2 lipca 2020 at 23:20
                  Permalink

                  Moim zdaniem można go uznać za kogoś kto niesie nowe. Nie jestem pierwsza osoba, której próbujesz narzucić swoją i interpretacje. Mit jest angielski jednak i jest pierwszym legendarnym władca Anglii w rozumieniu zjednoczenia kraju jako całości.
                  I

                • 2 lipca 2020 at 23:25
                  Permalink

                  I tak wiem że do zjednoczenia kraju jeszcze daleko piss, 3 to dlatego, że pewnie zaraz wyskoczysz i mi napisze,, że to nie ten czas i tak dalej. Chodzi mi. O to, że od Artura zaczyna się symboliczne jednoczenie kraju. I dlatego jest uznawany za człowieka niosącego nowe i tego będę się trzymać.

  • 30 czerwca 2020 at 04:57
    Permalink

    Legendy arturiańskie – zbiór opowieści związanych z legendarnym królem Arturem i rycerzami Okrągłego Stołu. Odnaleźć w nich można ślady wydarzeń historycznych i wpływy wielu kultur, szczególnie mitologii celtyckiej, wierzeń chrześcijańskich, oraz średniowiecznej kultury dworskiej.
    Główna narracja związana jest z historią rządów króla Artura. Uther Pendragon po latach bitew jednoczy Brytanię. W związku z Igerną płodzi Artura, którego oddaje Merlinowi. Artur rośnie w ukryciu, jako przybrany syn sir Hektora. Kiedy wyciąga wetknięty w skałę magiczny miecz, zostaje uznany nowym królem Brytanii. Osiada w zamku Camelot, gdzie zbiera wokół siebie najznamienitszych rycerzy, znanych jako rycerze Okrągłego Stołu. Poślubia Ginewrę, córkę Leodegrance’a. Duża część legend arturiańskich dotyczy dworskiego życia w Camelocie i przygód poszczególnych rycerzy. Ten „złoty okres” musi jednak dobiec do końca. Ginewrę i pierwszego rycerza Okrągłego Stołu – Lancelota, łączy romans, który doprowadzi do rozbicia jedności Camelotu. W siłę rosną też przeciwnicy rządów Artura, np. Morgana Le Fay i Mordred. W wielkiej bitwie pod Camlann Mordred rani Artura. Rana okazuje się śmiertelna i Artur w towarzystwie trzech królowych odpływa do Avalonu.
    Równie ważna linia narracyjna związana jest z poszukiwaniem Graala. Kultura dworska i celtycka ustępują tu pierwszeństwa wpływom chrześcijańskim i gnostyckim. Jedynie nieliczni rycerze (Bors, Galahad, Parsifal), odpowiadający nowemu ideałowi świętego rycerza mogą wypełnić misję Graala. Wraz z wypełnieniem się misji Graala, epoka arturiańska odchodzi w przeszłość.
    Wolałabym,zeby Martin zakończył na zostaniu królem.

    Reply
    • 30 czerwca 2020 at 11:26
      Permalink

      GRRM bez wątpienia zna legendy arturiańskie całkiem dobrze. Pomijając nawet kwestię głębszych zależności – jak np. motywy – mamy liczne zapożyczone imiona (sir Lancelot > Lancel, sir Bors > Boros (Blount), sir Balin > Balon (Swann), Gawain > Gawen, Joyeuse Garde > Wieża Radości itd.). To zainteresowanie widać też w jego wcześniejszych utworach, szczególnie w niektórych z cyklu o Tysiącu Światów, gdzie w jednym opowiadaniu kluczowa jest postać Morgany le Fay.

      Reply
      • 30 czerwca 2020 at 11:26
        Permalink

        Jest też opowieść o tym, jak czarodziejka Nimue uwięziła Merlina w drzewie, w której niektórzy fani doszukują się podobieństw do losów Bloodravena.

        Reply
  • 30 czerwca 2020 at 05:09
    Permalink

    Artur wyciągnął najpierw jednak miecz z kamienia został królem w wieku 15 lat nie mając pojęcia o swoim królewskim pochodzeniu a miecz światła dostał od pani jeziora po tym jak złamał miecz z kamienia. Dużo podobieństw do Jona Snow.

    Reply
  • 30 czerwca 2020 at 05:32
    Permalink

    Istnieje legenda, że Caliburn miał być po śmierci przekazywany z rąk do rąk wszystkim rycerzom godnym jego posiadania, ale jest to wątpliwe i bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, że został rozbity i tworzy 13 skarbów Brytanii, zawiezionych na wyspę Bardsey wraz z Merlinem. Dalszą częścią legendy jest fakt iż Caliburn może zostać odrodzony tylko z czystej miłości dziecka, co do dzisiaj jest nie do rozszyfrowania, albowiem ten który będzie dzierżył miecz musi być „mężem prawym, sprawiedliwym i wolnym od nienawiści i zła tego świata”.

    Dziecko, z którego ma się odrodzic miecz to Jon. Martin skubaniec na tym się bardziej wzoruje i dlatego za dużo nie mówi o mitach arturisnskich. Za dużo zbieżnoścido nich. Co mógł wyczytać książę który potrzebował dziecka, że miecz swuatlonosca odrodzi się z czystej miłości dziecka a a ten kto go będzie dzierzyl będzie wolnym od nienawisci, prawym, sprawiedliwym.

    Reply
    • 30 czerwca 2020 at 19:43
      Permalink

      Teraz się jeszcze zastanawiam czy miecz slbo ten cały róg nie będzie na wyspie Skagos tam gdzie jest Rikon. Skoro to wyspa cudów i jednorożców. Rikon raczej nie będzie tym czystym dzieckiem, ale dzięki jego powrotowi z wyspy zostanie znaleziony jskiś artefakt.

      Reply
  • 30 czerwca 2020 at 10:37
    Permalink

    Mysle ze Martin sparuje Sanse z Jonem. Ona jest teraz bekartem a on lordem, snsa nawet za nim teskni. Gryf zginie szybko tak jak mlody Martel. A Jon bedzie jej pieknym ksieciem z bajki pol zywym z poorana przez Orela twarza. Czy nie o takim kims marzyla? No i jeszcze zawsze nim gardzila. Jak ogarem do czasu

    Reply
    • 30 czerwca 2020 at 11:07
      Permalink

      czyim bękartem jest Sansa? :O

      Reply
      • 30 czerwca 2020 at 11:44
        Permalink

        Jako Alayne jest bękartem Littlefingera. Oczywiście tylko w założeniach na potrzeby mistyfikacji.

        Reply
    • 30 czerwca 2020 at 18:11
      Permalink

      Nie wróżę Młodemu Gryfowi szybkiej śmierci, w 8 sezonie pojawiła się Złota Kompania, a ona nigdy w życiu w książce nie walczyłaby dla Cersei. Uważam, że Aegon i Cersei mogą zawrzeć przymierze, jeżeli Tommen zginie – Cersei obarczyłaby winą za jego śmierć Tyrellów, a Aegon mógłby poślubić Myrcellę, jeżeli Daenerys będzie uważana przez niego za martwą (JonCon uważał Elię za niegodną Rhaegara, więc aby zapobiec kolejnemu małżeństwu z Dornijką, może “poślubić” Arianne samemu). Myrcella ma oficjalnie trochę smoczej krwi po Robercie, a jeżeli Jaime i Cersei to bękarty Aerysa to….dla Targaryena, który chce żony ze smoczą krwią, byłaby partią idealną (przy założeniu wiary w śmierć Dany).

      Reply
      • 1 lipca 2020 at 09:37
        Permalink

        Bardzo mi się podoba ta teoria. Jednak myślę że to Cercei może być żoną Aegona

        Reply
      • 1 lipca 2020 at 10:57
        Permalink

        “w 8 sezonie pojawiła się Złota Kompania, a ona nigdy w życiu w książce nie walczyłaby dla Cersei”
        “Uważam, że Aegon i Cersei mogą zawrzeć przymierze”

        W serialu od 6 sezonu pojawiają się cuda na kiju.Poza genezą Hodora ,która jest zbyt dobra by Dumb and Dumber mogli to wymyślić ,niczego bym nie brał tam na poważnie .

        A co z przepowiednią ,ze pojawi się młodsza która zabierze jej wszystko?? Nie wieże ,ze by to była Danka ,Cerseri straci władze dużo,dużo wcześniej i skończy w piachu albo w Casterly Rock

        Reply
  • 30 czerwca 2020 at 11:59
    Permalink

    A i dodaj Daelu do indeksu tę teorię i chyba parę poprzednich też, bo kończy się na “czego sobie życzysz?”. Podobnie jest z recenzjami filmowymi, a wyszukiwarka często dość słabo działa i nie można odnaleźć od razu filmów (np. Spiderman 2, Aladyn, Logan itp.).

    Reply
  • 30 czerwca 2020 at 15:42
    Permalink

    Czytając raz jeszcze Szalone Teorie znalazłem zapowiedź kolejnej, która chyba się nie ukazała.

    W teorii o smoczej krwi użytkownik Wojo zadał pytanie:

    “Dael co sądzisz o fragmencie w którym na Shivers (czytam wersje angielska wiec zakładam że przetłumaczono to jako „Dreszcze”) umiera córka Jaeherysa i Alysanne – Daenerys? Jest tam wyraźnie powiedziane że Targaryenowie, szczególnie Ci z krwią starej Valyrii, nie chorują, a jednak Daenerys, która posiada jedynie Valyrianska krew, umiera półtora dnia po pierwszych objawach. Czy może to oznaczać ze tajemnicze Dreszcze, których oczywistym objawem było poczucie zimna, mogły mieć cokolwiek związanego z Innymi i dlatego nawet Smocza Krew im uległa?
    Dodatkowo, czy myslisz że może to być ukryta zapowiedź/foreshadowing śmierci Dany z PLiO w walce z Innymi?”

    na co DaeL odpowiedział tylko “Bardzo Cię przepraszam, ale wolałbym na to pytanie nie odpowiadać, bo rozważam dłuższy tekst na ten temat 😉”

    Może teraz jest czas ? 😀

    Reply
  • 1 lipca 2020 at 12:20
    Permalink

    Pytanie czy Sansa jest już na takim etapie (zarówno dojrzałości jak i rozwoju literackiego wątku), żeby planować pozbycie się Petyra. To musiałoby się stać w pierwszej połowie powieści (a wręcz na początku, turniej pewnie będzie opisany w drugim rozdziale Sansy).

    Reply
  • 8 października 2020 at 14:55
    Permalink

    A ja mam zastrzeżenie co do tej teorii. W jednym z odcinków “pytań do maesterów” zadałem pytanie, kto jest następcą Harry’ego Hardynga. Odpowiedziałeś mi, że może to być Sansa Stark, która była by jego dziedziczką z prawa męża (podałeś tu przykład Jadwigi Andegaweńskiej). Ale w tej teorii spekulujesz, że Młodego Sokoła pożegnamy jeszcze w czasie turnieju w Dolinie. Także jak Sansa miałaby objąć władzę nad Doliną? Bo same zaręczyny raczej nie wystarczą.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków