Historia Lodu i Ognia: Pierwsza Wojna Dornijska (część 2 – Gniew Smoka)

W 7 roku od Podboju, Aegon Zdobywca zapłacił okup za Orysa Baratheona. I być może pogodziłby się z faktem, że sytuacja w Dorne wróciła do normy – podbita kraina błyskawicznie powstała przeciw najeźdźcom i nim Targaryen zdążył wygodnie rozsiąść się na Żelaznym Tronie, Dornijczycy odbili większość zamków. Ale okaleczenie przyrodniego brata króla, było ostatnią potwarzą, której Zdobywca nie zamierzał puścić płazem.

Oko za oko

Tym razem nie planował mobilizacji wielkiej armii, zamiast tego postanowił samemu wysłać zdradzieckiemu Wylowi, który odciął prawe dłonie Orysowi i jego ludziom, stosowny sygnał. Wsiadł na Baleriona i powoli, sukcesywnie, spalił wszystkie twierdze i strażnice należące do górskiego watażki. Samego Kochanka Wdów nie zdołał przysmażyć, bo ten, dornijskim zwyczajem, zdołał uciec do jaskini.

Wydawać by się jednak mogło, że taka zemsta przynajmniej chwilowo zaspokoiła gniew Aegona, a podporządkowanie Dorne zostało odłożone na plan dalszy. Tyle że Dornijczycy nie dali o sobie zapomnieć. W 8 roku od Podboju, korzystając z suszy, wynajęli pirackie okręty i wylądowali na Przylądku Gniewu w Krainach Burzy. Złupili kilka wiosek i miasteczek oraz wzniecili ogromny pożar, który strawił połowę Deszczowego Lasu.

Dornijski wypad do Deszczowego Lasu.

“Ogień za ogień”, rzekła ponoć księżna Meria. Czegoś takiego Targaryenowie nie mogli pozostawić bez odpowiedzi.
—Ogień i Krew, tom I—

Jeszcze w tym samym roku Visenya podpaliła Słoneczną Włócznię, Cytrynowy Las, Wzgórze Duchów i Tor. A to miał być tylko początek. Rok później towarzyszył Visenyi sam Aegon. Razem, dwa smoki zaatakowały Piaskowiec, Vaith i Hellholt. Każda inna nacja Westeros przyjęłaby do wiadomości niezaprzeczalne fakty. Targaryenowie byli w stanie odpowiedzieć na każdy pożar i łupieżczą wyprawę w trójnasób. A jednak wcale to Dornijczyków nie powstrzymało.

Dorne kontra smok.

W 10 roku od Podboju, dornijski lord Fowler zebrał armię i przeprowadził ją przez Książęcy Wąwóz uderzając na Reach. Dornijczycy łupili i palili wioski, zdołali też zająć szturmem Nocną Pieśń. To wywołało reakcję ze strony Starego Miasta. Syn lorda Manfreda Hightowera – Addam – zebrał swe zastępy, by odzyskać zamek. Dornijczycy tylko na to czekali. Gdy zbrojni opuścili Stare Miasto i jego okolice, z gór zeszła druga dornijska armia, dowodzona przez Joffreya Dayne’a. Zaczęło się oblężenie Starego Miasta. Dornijczycy nie zdołali go wprawdzie zdobyć, ale wyrządzili niepomierne szkody.

Jego mury okazały się zbyt potężne dla Dornijczyków, ale Dayne spalił pola, gospodarstwa rolne i wsie w promieniu sześćdziesięciu mil. Zabił też młodszego syna lorda Hightowera, Garmona, gdy chłopak prowadził wycieczkę przeciw niemu.
—Ogień i Krew, tom I—

Addam Hightower, gdy przekonał się, że Nocna Pieśń została puszczona z dymem, a lord Fowler wraz z rodziną wzięci w niewolę, natychmiast zawrócił swe siły, by wesprzeć Stare Miasto. Ale Dayne zdołał zaniechać oblężenia na tyle szybko, iż udało mu się uciec przed pościgiem Hightowerów w góry.

Wraz z rychłą śmiercią Manfreda Hightowera i zajęciem jego miejsca przez Addama, w Reach powstały dwa stronnictwa. Hightowerowie, bezpośrednio zagrożeni wypadami Dornijczyków, namawiali Aegona do kolejnej inwazji. Tyrellowie, pamiętający problemy poprzedniej kampanii i zniknięcie okupującego Dorne Harlana Tyrella, opowiadali się za pokojem.

Ostatecznie przeważyła opcja pośrednia. Aegon postanowił jeszcze raz odpowiedzieć smoczym ogniem. Zaatakował na Balerionie zamek Fowlerów – Skyreach – tym razem niszcząc go doszczętnie. Visenya podłożyła ogień pod siedzibą Dayne’ów – Starfall. A Rhaenys miała w podobny sposób zaatakować Hellholt. Ale na zamku położonym w środku piekielnego pustkowia, prysnąć miał mit niepokonanych smoków. Meraxes zginęła trafiona w oko ze skorpiona.

Śmierć Meraxes.

Łuski dorosłego smoka są twardsze niż stal i nawet te strzały, które trafiły w cel, z reguły najwyżej rozjuszały wielkie bestie. Gdy jednak Meraxes zawracała nad Hellholtem, jeden z obrońców stojący na najwyższej wieży zamku wystrzelił ze skorpiona i żelazny bełt długości jarda wbił się w prawe oko smoka królowej. Meraxes nie zginęła natychmiast, lecz runęła na ziemię w agonii, niszcząc w przedśmiertnych drgawkach wieżę oraz znaczną część muru kurtynowego.
—Ogień i Krew, tom I—

Co stało się z królową – nie wiadomo. Najprawdopodobniej zginęła na miejscu. Być może umarła w torturach. Niewykluczone, że stała się zakładniczką. Nie wiemy tego i pewnie nigdy prawdy nie poznamy. Póki co liczy się tylko to, że Aegon uznał swą ukochaną żonę/siostrę za poległą. I zapragnął, by całe Dorne pochłonęły ogień i krew.

Gniew Smoka

Przez kolejne dwa lata Aegon Zdobywca oddał się bez reszty misji zniszczenia Dorne. W krainie nie pozostał ani jeden zamek, który nie posmakowałby smoczego ognia trzykrotnie. Balerion zionął na Hellholt tak długo, że pustynia wokół niego zamieniła się w szkło. Ale Aegon na tym nie poprzestał. Wiedział, że lordowie Dorne ukrywają się w jaskiniach. Obiecał więc sowite nagrody za ich głowy. I znaleźli się śmiałkowie gotowi, by je odebrać. Z polecenia Aegona zamordowano lordów Fowlera, Vaitha, lady Toland i czterech lordów Hellholtu. Wydawało się, że jeden człowiek topi Dorne we krwi.

Dorne zmieniło się w płonącą pustynię, dręczoną głodem, zarazą i innymi nieszczęściami. Kupcy z Wolnych Miast zwali je “spaloną ziemią”.
—Ogień i Krew, tom I—

Gniew Smoka.

Ale Dornijczycy nie pozostawali bezczynni. Kontynuowali szybkie wypady niewielkich grup zbrojnych, łupili południe Reach i Krain Burzy, a przede wszystkim imali się skrytobójstwa.

Lorda Conningtona z Gniazda Gryfów zabito podczas polowania, lorda Mertynsa z Mglistego Lasu zatruto razem ze wszystkimi domownikami beczką dornijskiego wina, a lorda Fella uduszono w burdelu w Królewskiej Przystani.
—Ogień i Krew, tom I—

Nadzieję na koniec wojny Dornijczycy widzieli w śmierci Targaryenów. Podjęli się więc trzech prób zamachu na Aegona – dwukrotnie niemal dopięli swego celu, gdyby nie Gwardia Królewska. Grupa skrytobójców zaatakowała również Visenyę. Dwóch strażników oddało życie w obronie królowej, ale to ona sama rozpłatała ostatniego z napastników.

Za jedną z najbardziej potwornych zbrodni z tego okresu stał oczywiście Wyl, zwany Kochankiem Wdów. W 12 roku od Podboju, watażka zaatakował uczestników wesela lorda Jona Cafferena i Alys Oakheart. Dornijczycy zamordowali większość gości, wykastrowali pana młodego, zgwałcili pannę młodą, a następnie sprzedali ją i jej służki handlarzom niewolników z Myr.

Pokój

Wszystko wskazywało na to, że wojna będzie trwać tak długo, jak choćby jeden Dornijczyk zdolny będzie trzymać w ręku włócznię. Ale jedna śmierć wszystko to zmieniła. W 13 roku od Podboju umarła Meria Martell. Jej syn, Nymor, rozpoczął panowanie od wysłania poselstwa do Królewskiej Przystani. Księżniczka Deria stojąca na czele poselstwa zwróciła Aegonowi czaszkę Meraxes i przekazała list od swego ojca z propozycją pokoju.

Wydawać by się mogło, że sugestia nie padła na podatny grunt. Visenya domagała się bezwarunkowej kapitulacji Dornijczyków. Wspierał ją Orys Baratheon, który zasugerował, by księżniczkę odesłać do domu bez ręki. Lord Oakheart nalegał, by w ogóle nie odsyłać, ale upokorzyć jej ojca, oddając dziewczynę do najgorszego burdelu w mieście.

Deria Martell.

Wszyscy się zgadzali, że Aegon znużył się już wojną, ale zgoda na pokój bez kapitulacji równałaby się przyznaniu, że jego ukochana siostra Rhaenys zginęła na próżno, że cała ta krew i zniszczenia poszły na marne. Lordowie z jego małej rady ostrzegali też, że ludzie uznają taki pokój za oznakę słabości, co może doprowadzić do dalszych buntów, które z kolei trzeba będzie stłumić.
—Ogień i Krew, tom I—

Ale tylko Aegon przeczytał list napisany przez księcia Nymora. A jego treść nim wstrząsnęła.

Ludzie opowiadali, że gdy później wstał, z jego dłoni kapała krew. Spalił list i nigdy później o nim nie wspominał. Tej samej nocy dosiadł Baleriona i poleciał nad wodami Czarnej Zatoki do Smoczej Skały z jej dymiącą górą. Następnego ranka wrócił i zgodził się na warunki proponowane przez Nymora.
—Ogień i Krew, tom I—

Aegon i tajemnicza wiadomość.

Nikt nie wie, co było w liście. Ojcowski, emocjonalny apel? Lista poległych po obu stronach? Groźba wynajęcia Ludzi Bez Twarzy, by zabili małego Aenysa Targaryena? A może to nie treść listu była ważna, a rzucone na niego zaklęcie? Hipotez jest całe multum. Ja nie mogę pozbyć się przeczucia, że Rhaenys przeżyła upadek. I że to z nią Aegon spotkał się na Smoczej Skale. Ogień i Krew w kilku miejscach dawał nam do zrozumienia, że choć Aegon pozostawał zakochany w swojej młodszej siostrze, to ta nie odwzajemniała uczucia z tak wielką intensywnością, uwielbiając towarzystwo innych mężczyzn. Kto wie, może jako zakładniczka księżnej Dorne znalazła tam prawdziwą miłość? Jeśli rzeczywiście tak było, jeśli Aegon pozwolił jej odejść i puścił w niepamięć zbrodnie Dornijczyków, to chyba w głębi serca był o wiele bardziej miękki, niż to przekazała historia. Ale oczywiście prawdy na temat listu nigdy nie poznamy.

Pewność możemy mieć tylko co do jednego. Pokój z Dorne został zawarty, ale nie był wieczny. A nienawiść wlana w serca lordów pogranicza miała jeszcze trzy razy znaleźć swoje ujście.

-->

Kilka komentarzy do "Historia Lodu i Ognia: Pierwsza Wojna Dornijska (część 2 – Gniew Smoka)"

  • 8 sierpnia 2019 at 12:45
    Permalink

    Dla mnie to niepokonane Dorne i te pojawienia i znikanie jest głupie. Wątek jest naiwny i najsłabszy w historii Westeros

    Reply
    • 8 sierpnia 2019 at 13:20
      Permalink

      Dla mnie też. Dorne to było odbicie ze skrajności w skrajność. Sześć Królestw Aegon zdobył ot tak, a z ostatnim męczył się jak w jakim slapsticku. I tylko zastanawia mnie jedno… co Ci Dornijczycy jedli jak się chowali na pustyni? Kamienie? Ogólnie jak Aegonowi tak bardzo zależało na podbiciu ich to wystarczyło przejąć kontrolę nad dorzeczem Zielonej Krwi. Niezłomnych Dornijczyków zmorzyłby głód. Albo po prostu spróbować dyplomacji i tyle…

      Reply
  • 8 sierpnia 2019 at 12:51
    Permalink

    Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą…

    Reply
  • 8 sierpnia 2019 at 14:34
    Permalink

    Dziwi mnie, że Targaryenowie jako potomkowie Starej Valyrii nie spróbowali podboju poprzez budowę nabrzeżnych i przyrzecznych ufortyfikowanych kolonii.

    Co prawda byłby to wysiłek do realizacji dla kilku pokoleń. Wymagałby też nie tyle co środków i cierpliwości co niezwykłej czujności oraz dyscypliny obsady fortów, a także regularnych smoczych (oraz mieszanych) patroli. Pogranicze też powinno dostać trochę podobnej troski.

    Nie po raz pierwszy widać sztuczność tego świata przedstawionego. Niedobór innowacji, postępu technologicznego oraz studiowania wojennych doświadczeń. A przede wszystkim uporczywe zatracanie pamięci o dorobku przodków.

    Reply
    • DaeL
      8 sierpnia 2019 at 15:09
      Permalink

      Czy sztuczność? Może odrobinę. GRRM bardzo chciał mieć swój Wietnam i Afganistan w jednym. Z drugiej strony pewne rzeczy mają pokrycie w realiach historycznych. Średniowieczne armie naprawdę miały problem z aprowizacją, długimi kampaniami i okupacją. W szczególności na nieprzyjaznym, nieznajomym terenie. Jak ktoś się zawziął, to walka szła bardzo powoli – wystarczy poczytać krucjatach północnych.
      No i warto też pamiętać, że z tymi wojnami dornijskimi to nie do końca jest tak, że Dornijczycy stawiają opór militarny. Po prostu po pierwszej wtopie z nieudaną okupacją, nikt za bardzo nie miał ochoty całego kraju zajmować (do czasu Daerona I). Po prostu kolejne wojny służyły temu, żeby zlikwidować w Dorne jakieś konkretne źródło zagrożenia dla pogranicza. Ale zresztą jeszcze do tego dojdziemy, bo zamierzam przerobić kolejne trzy wojny dornijskie oraz podbój Daerona.

      Reply
      • 8 sierpnia 2019 at 17:17
        Permalink

        Hm, coś w tym jest.

        Tym bardziej warto docenić podejście Valyrian. Tych przed Aegonem, który mimo wszystko miał solidny pancerz fabularny. Pierwsze zamachy na rodzinę królewską zaczęły się dopiero podczas wojny z ludźmi pustyni, którzy podczas wyniszczającej wojny przenikali gdzie chcieli. Nikt inny na to nie wpadł (i nie miał możliwości ani chęci) widząc na horyzoncie pancerne smoki. Pomijając bękarciego brata Torrhena Starka. I tu Torrhena przynajmniej można zrozumieć. Nie ryzykował. Chciał ocalić zamki i spichrza z uwagi na zimę. Do Dorne ona nie dociera, spichrza i zamki, jak się szybko okazuje, są bez znaczenia. Co robi Zdobywca? – pali wyludnione zamki.

        Wojna partyzancka na pustyni różni się od walki w puszczach czy górzystych pustkowiach, gdzie można bardziej sukcesywnie polować lub wypasać zwierzęta hodowlane. Bojownicy nie umrą z głodu jeśli odetnie się ich od żyznych ziem i zamorskich dostaw.

        W tym przypadku pustynni Dornnijczycy prędzej czy później będą zmuszeni zaatakować (zaproponowane przeze mnie powyżej) umocnienia agresora czy to na wybrzeżu czy pograniczu. Albo umrą z głodu jak w oblężonej twierdzy. Może nie wszyscy ale to bez znaczenia. Dodatkowo podczas tego wielopokoleniowego podboju ucierpi ich uzbrojenie. To znaczy stare się rozsypie a nowego tej samej klasy już nie wytworzą w swoich jaskiniach.

        Reply
        • 8 sierpnia 2019 at 22:28
          Permalink

          Problem z pustynną partyzantką jest taki, że teren wcale nie daje przewagi. No bo co z tego, że najeźdźca dostaje w kość, jak Ty też? Tak, w Afganistanie się udało, ale tam były zupełnie inne realia. Jeśli któraś kraina miała by być westeroskim Wietnamem to Dolina Arrynów. Nie ma lepszego terenu pod defensywę jak góry. Zwłaszcza w quasiśredniowiecznych realiach.

          Co do Dorne to ich taktyka była wręcz groteskowa i gdyby nie pancerz fabularny, skończyłaby się piękną katastrofą. Spichlerze spalone, a oni na pustyni. Oddali high ground walkoweverem. Na własne życzenie znaleźli się w ciemnej d… i udało się tylko dlatego, że Aegon dał się wodzić za nos. A wystarczyłoby żeby okopał się na swojej pozycji. Wtedy zaczęłoby się odwrócone oblężenie. Targaryeni w ciepłych zamkach, a Dornijczycy na nieurodzajnej pustyni. Tylko czekać aż głód ich zmorzy…

          Reply
          • 9 sierpnia 2019 at 00:01
            Permalink

            Zgadzam się co do dorne. Jedno usprawiedliwienie to większość lordów jest z pustynnych gór. Co nie gra to jednak możliwości ich mobilizacyjne. Wszystko zniszczone a oni nadal trwają co jedzeniem i zapasami? Skąd tak szybko odzyskują siły? Ktoś z zewnątrz ich finansuje? Tu jest wiele braków no jednak Aegon wyszedł na głupca bo jednak samo zniszczenie nie wystarczy brakuje dywersji dyplomatycznej. A co do listu też mam wrażenie że Królowa przeżyła tylko warunki pokoju były takie a nie inne że Aegon to przyjął, wyjazd na Smocza skalę jakby potwierdzał ostatnie spotkanie. Dalej się nie zgadzam że ona znalazła miłość. Zakładam że została zakładnikiem lub była pod protekcja Dorne a za pokój milczenie pozwolono jej żyć i Aegon jako niemy świadek miał tego dopilnować.

            Reply
            • 10 sierpnia 2019 at 15:43
              Permalink

              Popieram wszystkie wątpliwości, dorzucając jeszcze jedną.W Dorne mogli się kryć w jaskiniach, ale w Reach czy podczas oblegania Starego Miasta byli wystawieni na ataki smoków, które mogły się przecież przemieszczać znacznie szybciej niż nawet najszybsze konne armie. Podczas tych wypadów powinny zostać spopielone i byłoby po ruchu oporu.

              Reply
    • 8 sierpnia 2019 at 16:47
      Permalink

      … ale już nie w HBO. Ciekawe 😛

      Reply
    • 8 sierpnia 2019 at 18:21
      Permalink

      “Ogłoszono nawet pierwszy projekt, serial “Confederate”, którego akcja miała się rozgrywać w alternatywnej rzeczywistości, gdzie Południe wygrało wojnę secesyjną i niewolnictwo pozostało legalne. Po kontrowersjach, jakie wzbudził, projekt ten został jednak zarzucony.”
      ehhh…

      Reply
  • 8 sierpnia 2019 at 19:06
    Permalink

    Dael ta teoria z młodszą siostrą Aegona naprawdę świetna. Masz może też jakąś teorię jak potoczyły się jej losy po spotkaniu z bratem, gdzie się udała, kim był jej wybraniec?

    Reply
  • 10 sierpnia 2019 at 19:48
    Permalink

    Myślę, że przeżyła i była zakładniczką. Nie wiem czy się z nią spotkał

    Reply
  • 12 sierpnia 2019 at 21:41
    Permalink

    Dornijczycy żyli tam od tysięcy lat. Znali każdy kamień, każdą kępę trawy, każdą łachę piachu. Znali sposoby przeżycia w takim terenie. Wiedzieli, gdzie szukać jaszczurek do żarcia, gdzie szukać wody, z jakich roślinek ją wycisnąć, jak z mgły skraplać wodę czy inne sposoby, jak skutecznie konserwować żywność (myślicie, że zabili bydło nic nie biorąc sobie?). To był ich dom. Biorąc pod uwagę trudności w przetrwaniu dla najeźdźców, sprawa podboju Dorne nie jest tak niewyobrażalna, jak niektórzy sądzą.
    Dodać jeszcze zdolność maskowania, myślenia sposobem przeciwnika i VOILA! Przepis na sukces 😉

    Na Północy mogli niby to samo zastosować, ale może Torrhenowi z zimna krew zmroziło w żyłach, stąd jego historyczne klęknięcie?

    Reply
    • 17 sierpnia 2019 at 15:16
      Permalink

      Chyba trochę przeceniasz możliwości Dornijczyków… albo naoglądałeś się za dużo Bear Gryllsa. Pustynia to pustynia, niezależnie od tego jak dobrze jej nie znasz. Także sorry, ale na diecie ze zdobycznych traszek i wyciśniętych agaw ciężko utrzymać pododdział partyzantów, a oni całe miasta wyprowadzili w sam środek tego szkwału. Cywile nigdy nie byli tak zaangażowani w partyzantkę, nawet w XXI wieku to nadal nie jest realne. Zresztą, oni wcale nie byli z pustynią tak bardzo za pan brat. Znaczna większość dornijskiego osadnictwa mieściło się wzdłuż rzek i na wybrzeżu. Jedyne większe miasto w głębi lądu to Sandstone. Co do “maskowania i myślenia sposobem przeciwnika” to jak planujesz ukryć tysiące ludzi? Zakopiesz ich pod ziemią? A konserwowanie żywności? Cóż… z tym był problem aż do wynalezienia lodówki, ale co to dla dornijskich prepersów.

      Reply
  • 15 sierpnia 2019 at 12:07
    Permalink

    Dornijskie tunele… Czy kogoś zastanawiało jak dużo musi ich tam być?

    Reply
  • 16 sierpnia 2019 at 13:46
    Permalink

    Moim zdaniem Rhaenys przeżyła, ale wcale nie znalazła żadnej miłości, tylko tortury. I ceną za pokój miało być albo pozostawienie jej w spokoju, albo ewentualnie zakończenie jej męczarni. Ale raczej to pierwsze, bo po śmierci Rhaenys nie mieliby karty przetargowej. No i nie mamy powodu podejrzewać, że Rhaenys nie kochała Aegona. Mógł po prostu zakładać, że skoro on ma dwie żony, to ona może mieć kochanków. Odniosłam właśnie wrażenie, że Aegon i Rhaenys byli ze sobą z miłości, a Aegon i Visenya – z obowiązku.

    Reply
    • 16 sierpnia 2019 at 14:13
      Permalink

      Może Aegon był bezpłodny, ale nie chciał, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział i pragnął, by dynastia Targaryenów przetrwała, więc sam namówił Rhaenys, by wzięła sobie kochanka i miała z nim dziecko, Aenysa? W ten sposób dzieło całego życia Aegona nie poszło na marne i ród Targaryenów nie wygasł na nim. Jeśli tak było, to podejrzewam, że Dornijczycy mogli się o tym dowiedzieć i zagrozili, że ujawnią to całemu światu – chyba że Aegon zaprzestanie prób podboju ich królestwa.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków