Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 2, rozdział 1: Królestwa Stepów)

Na podstawie odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa: Great Empire of the Dawn: Flight of the BonesAstronomy of Planetos: Fingerprints of the DawnThe Great Empire of the Dawn (wspólny odcinek History of Westeros i Mitycznej Astronomii)

***

Od ukazania się poprzedniej części tego artykułu upłynęło sporo czasu, sądzę więc, że warto wyjaśnić kilka kwestii.

W tekstach z cyklu Mityczna Astronomiaktóre dzięki uprzejmości redakcji od kilku miesięcy ukazują się na FSGK, przybliżam polskim Czytelnikom teorie popularnego w anglojęzycznym fandomie Pieśni Lodu i Ognia LML-a, prowadzącego bloga, podcast i kanał The Mythical Astronomy of Ice and Fire. W październiku ubiegłego roku odwiedzający FSGK mieli okazję przeczytać podzielony na dwie części Wstęp do Mitycznej Astronomii, podczas gdy w styczniu 2019 roku opublikowane zostały dwa odcinki polskiego tłumaczenia tekstu LML-a Świt jest pierwotnym Lodem. Poniższy tekst należy do trzeciej serii, zatytułowanej Ślady Palców Świtu. Podobnie jak Wstęp, i w przeciwieństwie do eseju “Świt jest….” , są to teksty mojego autorstwa, które powstały jednak na podstawie esejów LML-a. Oczywiście, znajdują się w nich również pewne elementy (przykłady, porównania, własne przemyślenia), które zostały dodane w celu urozmaicenia wywodu i uczynienia go bardziej interesującym, lecz same teorie – co chcę jeszcze raz podkreślić – są dziełem przede wszystkim LML-a.

Essos z “The Lands of Ice an Fire”.

Ślady Palców Świtu to seria skupiająca się na zamierzchłej przeszłości Świata Lodu i Ognia, w szczególności Essos, a mówiąc dokładniej, na wydarzeniach mających miejsce tuż przed Długą Nocą, a także w jej bezpośrednim następstwie. W artykule Asshai przy Cieniu postawiona została teza, iż: “Wielkie Cesarstwo Świtu jest niczym innym jak nazwą pradawnej cywilizacji, która upadła podczas Długiej Nocy, pozostawiając jednak pewne dowody swego istnienia, swoiste ślady palców odciśnięte na Essos i Westeros. Jej głównym ośrodkiem, a zapewne również stolicą, była metropolia znana obecnie jako Asshai, miasto przy Cieniu”.

Według naszej teorii to właśnie starożytni Asshai’i jako pierwsi oswoili lub stworzyli smoki, dzięki czemu byli w stanie podbić rozległe krainy na dalekim wschodzie Essos, i stworzyć pierwsze w historii prawdziwe imperium. To potężne państwo upadło podczas Długiej Nocy, i nigdy nie zostało odbudowane. Pamięć o nim przetrwała w legendach o Wielkim Cesarstwie Świtu, i w pewnych tekstach spisanych przez lud, który na nowo zasiedlił opuszczone Asshai’i. LML sugeruje również, że George R.R. Martin już w pierwszym tomie swojej sagi zawarł pewne wskazówki na ten temat, między innymi w wizji Daenerys Targaryen o duchach, które zachęcają ją do “obudzenia smoków”.

“Widziała w korytarzu duchy ubrane w wyblakłe królewskie szaty. W dłoniach trzymały miecze z bladego ognia. Włosy ze srebra, włosy ze złota i platyny, oczy z opali, ametystów, turmalinu i nefrytu”.

Przed-valyriańscy smoczy lordowie byli w planach autora od samego początku. W Świecie Lodu i Ognia po prostu otrzymali nazwę. To właśnie oni byli przodkami Valyrian – takim wnioskiem kończy się pierwszy odcinek.

W smoczych snach Daenerys pojawiają się duchy imperatorów, które zachęcają ją do “obudzenia smoków”.

W stanowiącym kontynuację Asshai przy Cieniu artykule Dzieci Imperium staramy się lepiej poznać Wielkie Cesarstwo Świtu. W tym celu przyglądamy się różnym ludom Essos, które mogły należeć do plemion wchodzących w skład tego imperium. Zwracając uwagę na ich legendy, tradycje i wierzenia, oraz poddając analizie przeróżne podobieństwa i różnice pomiędzy nimi, usiłujemy zgromadzić “rozproszone elementy prawdy” na temat Wielkiego Cesarstwa. W opublikowanej w lutym 2019 roku części pierwszej omówieni zostali Jogos Nhai, DothrakowiePatriarchat Hyrkoonu, i do pewnego stopnia Yi Ti oraz Qarth.

Zapowiedziana wówczas część druga miała opowiadać o Sarnorze, Złotym Cesarstwie Yi Ti, Świętej Wyspie Leng, Valyrii, mieście Qarth oraz rodzie Dayne’ów. Miałem nadzieję, że zdołam ją napisać w ciągu kilku tygodni. Jak wiecie, tak się jednak nie stało, czego główną przyczyną były moje przygotowania do egzaminów maturalnych. Teraz, gdy matury mam już za sobą, nareszcie mogę wrócić do Mitycznej Astronomii. Nie pozostaje mi nic innego jak poprosić o zrozumienie i podziękować osobom, które pisały do mnie, dopytując się o drugą część Dzieci Imperium. Świadomość, że są Czytelnicy, którzy na nią czekają była dla mnie bardzo miła, a przede wszystkim motywująca. ? Mam nadzieję, że po przeczytaniu dzisiejszego tekstu będziecie mogli powiedzieć, że warto było czekać.

Okazuje się, że temat Sarnoru jest bardzo obszerny. Z tego powodu w poniższym artykule “nie zmieściły” się Qarth, Valyria oraz Dayne’owie. Tych, których szczególnie interesują akurat ci potencjalni potomkowie Wielkiego Cesarstwa, od razu uspokajam – przyjdzie na nich czas.

Bluetiger

Wielkie Cesarstwo Świtu przed upadkiem (wizja fanowska).
Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 2)
Rozdział 1: Królestwa Stepów

Jak już wiemy, wydaje się, że wiele ludów zamieszkujących niegdyś Wielkie Cesarstwo Świtu, jak choćby Dothrakowie, uciekło na zachodnią stronę łańcucha górskiego znanego jako Kości, docierając do stepów. Dlatego właśnie musimy uważnie przyjrzeć się pierwszemu i najpotężniejszemu ze stepowych królestw, które powstały po Długiej Nocy – Sarnorowi.

Należy jednak zaznaczyć, że stepowy lud, z którego rozwinęło się to państwo, był najprawdopodobniej grupą zupełnie niezwiązaną z Wielkim Cesarstwem. Jednakże, wiemy, że pewne elementy kultury owego imperium przedostały się na tą stronę gór, razem z przodkami Dothraków i innymi uciekinierami. Nie można wykluczyć, że przynajmniej niektóre z tych plemion dotarły na ziemie późniejszego Sarnoru i wymieszały się z tubylcami. Kolejną wskazówką, że również wśród Sarnorczyków należy szukać śladów Cesarstwa Świtu, stanowią zdania takie jak poniższe:

Ich piękne miasta były rozrzucone po stepach niczym klejnoty na płaszczu z zielonego aksamitu, lśniące w blasku słońca i gwiazd.
– Świat Lodu i Ognia

Klejnoty na zielonym płaszczu przywodzą na myśl boskich cesarzy Yi Ti, kolejnej cywilizacji nawiązującej do tradycji Wielkiego Cesarstwa, którzy nosili szaty barwy nefrytu przyozdobione zielonymi perłami. Ten zwyczaj może być nawiązaniem do legendarnej postaci Nefrytowego Cesarza, syna Perłowego Cesarza i wnuka założyciela Wielkiego Cesarstwa. Sama wzmianka o klejnotach mogła zostać umieszczona w opisie Sarnoru, by przypominać o monarchach Świtu, których imiona bądź tytułu nawiązują do szlachetnych kamieni, i którzy mogą być ponadto tożsami z duchami o oczach z “opali, ametystów, turmalinu i nefrytu”, których ujrzała we śnie Daenerys.

Bez względu na poprawność takiej interpretacji, same słowa o miastach “lśniących w blasku słońca i gwiazd” zdają się mówić o cywilizacji silnie związanej z astronomią. Oczywiście, może to być tylko zbieg okoliczności. Jednak w połączeniu z innymi wzmiankami o uciekinierach ze Wschodu, którzy w swej wędrówce przemierzają stepy, to dość, by umocnić przekonanie, że Sarnorowi warto się głębiej przyjrzeć…

Sarnath, spadkobierca Królestwa Królowych Rybaczek (wizja fanowska).

… a jest na co patrzeć. Wśród wspaniałych osiągnięć tej cywilizacji maester Yandel wymienia: Sarnath od Wysokich Wież, ze swoim Pałacem Tysiąca Pokojów, z którego władał Najwyższy Król Sarnoru; KasathMiasto KarawanSatharMiasto WodospaduSallosh nad Srebrnym Brzegiem, zwane Miastem Uczonych, słynące ze swej biblioteki i ze swych Malowanych Murów; Gornath nad Jeziorem, miasto znane ze swych kanałów; RathylarHornoth i Kyth, zamożne rzeczne miasta; położone w delcie rzeki Sarne bliźniacze porty Saath (które jako jedyne z sarnorskich miast przetrwało Stulecie Krwi) i Sarys; wreszcie Mardosh – Miasto Żołnierzy – słynące jako Mardosh Niezdobyte.

Ludzie, którzy stworzyli wszystkie te cuda byli “wojownikami, czarnoksiężnikami i uczonymi” – ten opis pasuje do tego, co wiemy o mieszkańcach Wielkiego Cesarstwa Świtu: zdobywców, którzy wykuli w ogniu i krwi pierwsze prawdziwe imperium Znanego Świata; sprawnych użytkowników magii (jak choćby Krwawnikowy Cesarz); mędrców, którzy pragnęli gwieździstej mądrości i wiedzy.

Sarnorczycy uważali siebie za spadkobierców dziedzictwa innej cywilizacji, której korzenie sięgały Ery Świtu – Królestwa Królowych Rybaczek. Według podań władały one wszystkimi ziemiami przylegającymi do wielkiego śródlądowego Morza Srebrnego (które od tego czasu zanikło). Maesterzy nie są zgodni co do miejsca, gdzie powstała “pierwsza cywilizacja”. Yandel wymienia następujących kandydatów (choć informacje, które podaje, są niekiedy sprzeczne): Stare Ghis, Yi Ti, stepy nad rzeką Sarne, pierwsze miasta na brzegach Rhoyne oraz Asshai. Wszystkie te wątpliwości i rozważania pokazują, że w Cytadeli nie ma w tej sprawie konsensusu.

Ruiny w Essos, pozostałość po Sarnorczykach (by Pablo Palomeque).

Nie można wykluczyć, że cywilizacja rozwinęła się w Essos w kilku miejscach jednocześnie. Maester Yandel ma tu zresztą na myśli cywilizacje, które jako pierwsze powstały po Długiej Nocy. Aby dowiedzieć się czegoś o tym, co było wcześniej, musimy sięgnąć po mity i opowieści, tak chętnie odrzucane przez uczonych z Cytadeli – “wątpliwe pretensje Qarthu”, “yitijskie legendy o Wielkim Cesarstwie Świtu” oraz “opowieści o baśniowym Asshai”, które ich zdaniem należy pominąć, ponieważ trudno w nich “oddzielić ziarna od plew”. Oto opis stepów Essos ze Świata Lodu i Ognia:

Właśnie pośród tych traw w Erze Świtu zrodziła się cywilizacja. Dziesięć tysięcy lat temu – albo nawet więcej – gdy Westeros było jeszcze dzikim pustkowiem, zamieszkanym tylko przez olbrzymy i dzieci lasu, na brzegach rzeki Sarne i niezliczonych dopływów wpadających do niej po krętej drodze nad Morze Dreszczy, pojawiły się pierwsze prawdziwe miasteczka.
Niestety, z owych dni nie zachowały się żadne przekazy, albowiem królestwa stepu pojawiły się i zniknęły na długo przed opanowaniem przez człowieka sztuki pisania. Przetrwały jedynie legendy. Opowiadają one o królowych rybaczkach, które władały krainami na brzegach Morza Srebrnego – wielkiego śródlądowego morza położonego w samym sercu stepów – i mieszkały w pływającym pałacu, przemieszczającym się nieustannie wzdłuż jego brzegów.
Królowe rybaczki były ponoć mądre i dobre, a bogowie im sprzyjali. Królowie, lordowie i mędrcy przybywali do pływającego pałacu, by słuchać ich rad. Poza ich domeną inne ludy wznosiły się i upadały, walcząc o miejsce pod słońcem. Niektórzy maesterzy wierzą, że tam właśnie zrodzili się Pierwsi Ludzie, by potem wyruszyć w długą wędrówkę na zachód, która zaprowadziła ich przez Ramię Dorne do Westeros. Andalowie również mogli mieć swój początek na żyznych obszarach na południe od Morza Srebrnego.
– Świat Lodu i Ognia –

W pewnym momencie przyszedł jednak kres tego mitycznego państwa Królowych Rybaczek, zaś samo Morze Srebrne wyschło i pozostały po nim jedynie trzy jeziora. Wydaje się wysoce prawdopodobnym, że ten upadek królestwa i zanik jeziora miały miejsce, lub przynajmniej rozpoczęły się, wraz z nastaniem Długiej Nocy. Domena Królowych Rybaczek to bez wątpienia królestwo Ery Świtu – jest mowa o mądrych i sprawiedliwych władczyniach, przychylności bogów. To atrybuty “złotego wieku” ludzkości. Na to samo wskazuje występowanie matriarchatu, który zdaniem niektórych badaczy, cechował wczesne ludzkie społeczności (podobnego zdania był Robert Graves, do którego dzieł George R.R. Martin wydaje się niekiedy nawiązywać). Oczywiście, ta teoria budzi wiele kontrowersji. Jej prawdziwość nie ma jednak znaczenia dla autora powieści fantastycznej – GRRM mógł po prostu wykorzystać ciekawą koncepcję przy kreowaniu swojego świata.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że w wielu państwach i u wielu ludów, które zamieszkują ziemie dawnego Wielkiego Cesarstwa występuje pewna forma matriarchatu – u Jogos Nhai pozycja księżycowych śpiewaczek jest bardzo wysoka, u Dothraków ogromne znaczenie mają Dosh Khaleen, Świętą Wyspą Leng zawsze włada boska cesarzowa. Można mówić nawet o motywie odchodzenia od matriarchatu, jaki panował przed Długą Nocą (Królowe Rybaczki, Ametystowa Cesarzowa) do patriarchatu (Krwawnikowy Cesarz, Patriarchat Hyrkoonu) po Długiej Nocy.

To, że królestwo Królowych Rybaczek istniało przed Długą Nocą sugerują również wzmianki o Pierwszych Ludziach, którzy w tamtych czasach żyli jeszcze w Essos i mieli dopiero rozpocząć swój pochód do Westeros. W innym miejscu Yandel wspomina, że choć Cytadela odrzuca legendy o Wielkim Cesarstwie Świtu, maesterzy zgadzają się co do tego, iż yitijska cywilizacja jest bardzo starożytna i mogła być współczesna dla państwa Królowych Rybaczek. Jak w wielu sprawach, westeroscy uczeni raczej nie mają tu racji – Yi Ti powstało dopiero po Długiej Nocy, na gruzach wcześniejszego tworu, który z braku lepszego określenia musimy nazywać Wielkim Cesarstwem lub Imperium Asshai. To właśnie on istniał w tym samym czasie co Królowe Rybaczki.

Mapa migracji z Królestwa Rybaczek wykonana przez u/House_Thorne (za obrazki należy obwiniać Lai).

Sam obraz Morza Srebrnego, którego królowa włada z pałacu w kształcie perły bardzo silnie przywołuje symbolikę związaną z księżycem, podczas gdy przemiana Morza Srebrnego w trzy jeziora wpasowuje się we wzór “jednego księżyca, który rozpada się na trzy rzeczy” (pomyślcie o trzech smoczych jajach Daenerys, smokach “które przybyły z księżyca i trzech smokach, które wyobrażają deszcz meteorów).

Pisząc o Sarnorze i Morzu Srebrnym w eseju Great Empire of the Dawn: Flight of the Bones, na podstawie którego powstała seria Ślady Palców Świtu, LML omówił teorię autorstwa Crowfood’s Daughter The Disputed Lands na temat Morza Dothraków i Morza Srebrnego. Według wspomnianej teorii położone w pobliżu Vaes Dothraki i Matki Gór jezioro zwane Macicą Świata było trzecim z jezior, które pozostały po Morzu Srebrnym. Na mapach ze Świata Lodu i Ognia oraz Lands of Ice and Fire na stepach dawnego Królestwa Sarnoru widoczne są jedynie dwa jeziora – nad jednym leży Sallosh, nad drugim Gornath. W takiej sytuacji trzecim z jezior mogło być jedynie jezioro, nad którym leży Vaes Dothraki, setki mil na wschód. Czyniłoby to Morze Srebrne naprawdę ogromnym. Tak wielkie morza śródlądowe nie sa jednak niespotykane.

Według Crowfood’s Daughter George R.R. Martin mógł nawiązywać tutaj do historii geologicznej Ameryki Północnej, a dokładniej do regionu Wielkich Równin, które były niegdyś epikontynentalnym Morzem Środkowego Zachodu. Co ciekawe, jednym z ludów Wielkich Równin byli Czejenowie (ang. Cheyenne), którzy według autora Gry o tron byli jednym ze źródeł inspiracji dla Dothraków. Morze Dothraków mogło być niegdyś rzeczywistym morzem, które autorka teorii utożsamiła z Morzem Srebrnym. Teoria ta jest bardzo ciekawa, osobom, które mają taką możliwość, bardzo polecam jej obejrzenie na kanale The Disputed Lands – The Dothraki Sea Theory: New theory with Dawn Age implications.

Niestety, od czasu jej ukazania się okazało się, że uznanie Macicy Świata za trzecie z jezior-pozostałości Morza Srebrnego nie jest poprawne – okazuje się, że na mapę z Lands of Ice and Fire, na podstawie której powstała również mapa ze Świata Lodu i Ognia, podobnie jak wiele fanowskich map, wkradł się błąd. Na “oficjalnej” mapie widnieją tylko dwa jeziora, co dało pole do spekulacji, że Macica Świata jest trzecim z nich. Okazuje się jednak, że “zniknięcie” trzeciego z jezior było po prostu pomyłką. Zgodną z martinowską wizją geografię Sarnoru pokazuje Mapa Świata przygotowana z okazji emisji drugiego sezonu serialowej Gry o tron. Wyraźnie widać na niej trzy jeziora, połozone stosunkowo blisko siebie.

Mapa Sarnoru z bloga Atlas of Ice and Fire.

Zapytany o pewne niejasności związane z geografią Saronoru i stepów, Elio Garcia (współpracownik GRRM-a i współautor ŚLIO) wyjaśnił, że istnieją również inne błędy powstałe podczas kopiowania ręcznie wykonanych map George’a. Na jednej z map jezioro, nad którym leży Gornath i położone bardzo blisko niego bliźniacze jezioro nie są połączone z Sarne, podczas gdy w zamyśle autora wielka rzeka powstaje z wypływających z dwóch jezior rzek, które spotykają się w miejscu, gdzie zbudowano miasto Sathar. Następnie rzeka płynie na zachód, by ostatecznie skręcić na północ i utworzyć rozległą deltę nad Morzem Dreszczy. Na mapie z Lands of Ice and Fire w wyniku pomyłki jedno z jezior “zniknęło”, pojawiła się za to rzeka, która wypływa z jeziora nad którym leży Gornath i łączy się z rzeką nad która leży Sallosh, by wreszcie ujść do Zatoki Kłów.

Według George’a wszystkie miasta Sarnorczyków (oprócz Sallosh?) leżą wzdłuż jednego systemu rzecznego, w kolejności: Gornath, Sathar, Kasath, Sarnath, Rathylar, Hornoth, Kyth, Mardosh. Następnie Sarne rozgałęzia się, tworząc deltę, w której powstały Saath i Sarys. Jak już wspomniałem, najazdy Dothraków podczas Stulecia Krwi, które nastąpiło po Zagładzie Valyrii, przetrwało jedynie Saath. (Sarys było ostatnim z sarnorskich miast, które zostały spalone i splądrowane przez khalów. Portowe Saath zdołało przetrwać dzięki swoim białym murom, wsparciu Lorath i Ib, a także rzece, która oddzieliła je od ziem podbitych przez władców koni).

Tworząc swoją teorię, Crowfood’s Daughter posługiwała się wadliwą (jak się okazało) mapą z Lands of Ice and Fire. Z tego powodu poświęciła sporo miejsca jezioru nad którym leży Vaes Dothrak jako trzeciemu, “zaginionemu”, z sarnorskich jezior. Teraz, gdy sprawa błędów na mapie została już wyjaśniona, ten element teorii jest w oczywisty sposób niepoprawny. Nie oznacza to jednak, że całość jest błędna – istnieją również inne przesłanki, pozwalające sądzić, że Morze Dothraków było niegdyś prawdziwym śródlądowym morzem. Są to głównie: symbolika, metafory oraz gry słów (jedną z nich jest gra słów Green Sea/See, odkryta przez RavenousReader – tej teorii chciałbym poświęcić kiedyś osobny tekst). Być może, starożytne morze obejmujące obszar stepów Essos było Morzem Srebrnym. Możliwe, że były to dwa różne akweny, istniejące w różnych okresach. Nie można również wykluczyć, że Macica Świata była częścią Morza Srebrnego, lecz ze względu na znaczną odległość od jego trzech pozostałości znajdujących się na ziemiach Sarnoru, maesterzy po prostu przeoczyli ten fakt.

Serialowe Vaes Dothrak pod Matką Gór nad Macicą Świata.

Na związek pomiędzy Morzem Srebrnym, Macicą Świata i Matką Gór wskazuje również księżycowa symbolika. Według dothrackiej legendy z toni Macicy Świata wynurzył się Pierwszy Człowiek (ang. First Man). Można podejrzewać, że to po prostu inna wersja podania o Królowych Rybaczkach. Dothracka legenda mogła pierwotnie odnosić się do Morza Srebrnego, z którego wyszli pierwsi ludzie, jednak z czasem, gdy Morze Srebrne zanikało, władcy koni “przenieśli” tą historię na Macicę. Legenda o Pierwszym Człowieku, przodku Dothraków, który wychodzi z jeziora, w oczywisty sposób nie pasuje do naszej teorii o pra-Dothrakach, którzy przybywają na stepy zza łańcucha Kości. Wydaje się jednak logicznym, że skoro Dothrakowie niemal zupełnie zapomnieli, że żyli niegdyś w zupełnie innej części Essos, po prostu stworzyli nową antropogeniczną opowieść o powstaniu swojego ludu.

Przodkowie Dothraków oraz innych konnych koczowników ze stepów wiedzieli jednak lepiej, niektórzy z nich pamiętali bowiem, że sami przekroczyli ongiś te góry, wędrując ze wschodu.
– Świat Lodu i Ognia –

Można nawet podejrzewać, że przybywszy na stepy, Dothrakowie napotkali tam ocalałych tubylców z królestw Morza Srebrnego, które upadły podczas Długiej Nocy, i po prostu zaadaptowali istniejącą opowieść o “Pierwszym Człowieku”, który wynurza się z wód jeziora Królowych Rybaczek. Czy to przypadek, że jednym z ludów, który ponoć zamieszkiwał pierwotnie krainy nad brzegiem tego śródlądowego morza nazywano Pierwszym Ludźmi?

Wiemy, że po zagładzie krainy Królowych Rybaczek, którą najprawdopodobniej zapoczątkowała Długa Noc, trzy ocalałe plemiona – Cymmerian, Zoqora oraz Gippów, zostały podbite i wchłonięte przez nowo przybyły lud, który mówił o sobie Tagaez Fen, Wysocy Ludzie. Z czasem nadana im została nazwa Sarnorczyków. Legendarnym herosem, który przewodził tym podbojom i który pojął za żony córki przywódców każdego z tych trzech królestw, był ponoć Huzhor Amai, zwany Zdumiewającym. Bohater miał być jakoby zrodzony z ostatniej z Królowych Rybaczek. Warto wspomnieć, że w legendach arturiańskich powraca motyw Króla Rybaka, strażnika Świętego Graala. Królowe Rybaczki zapewne są nawiązaniem do tej koncepcji. Zdaniem LML-a Huzhor Amai jako potomek Królowych Rybaczek i w pewnym sensie “Król Rybak” może symbolizować strażnika i spadkobiercę ich linii rodowej (ang. bloodline, dosłownie linia krwi), niejako “graal” dla ich krwi.

To oczywiście Conan, a nie Huzhor Amai, ale GRRM kreując uniwersum wielokrotnie nawiązywał do bohatera Roberta E. Howarda.

Nie ulega wątpliwości, że imię Huzhor Amai (hjuzor emaj) brzmi niezwykle podobnie do Azor Ahai (ejzor ejhaj). Gdyby uznać, że Huzhor Amai, ostatni dziedzic Królowych Rybaczek, to nic innego jak zniekształcone wspomnienie o Azorze Ahai, sprawa byłaby jasna – Sarnorczyków można by spokojnie uznać za kolejny z zaginionych ludów Wielkiego Cesarstwa Świtu. Niestety, wszyscy inni władający ognistym mieczem bohaterowie pojawiają się po drugiej stronie Kości, a w legendzie o Huzhorze Amai nawet najmniejszy szczegół nie przywodzi na myśl Azora Ahai lub Krwawnikowego Cesarza. Nie ma mowy o płonącym mieczu, czarnym kamieniu, mrocznej magii, zabiciu żony, złożeniu ofiary ani uzurpacji.

Podobieństwo łatwiej wytłumaczyć tym, że język Sarorczyków jest po prostu spokrewniony z mową Asshai’i, a właściwie językiem Wielkiego Cesarstwa Świtu. Ostatnim z wielkich sarnorskich wojowników był Mazor Alexi, którego imię również przywodzi na myśl Azora Ahai. Nie może być jednak żadnych wątpliwości, że Mazor nie jest kolejnym zniekształconym przez upływ czasu i odległość wspomnieniem o Azorze Ahai – Mazor Alexi żył jedynie cztery stulecia przed wydarzeniami z Pieśni Lodu i Ognia. Był ostatnim Najwyższym Królem Sarnoru, który poległ w walce z Dothrakami podczas Stulecia Krwi. Według LML-a te podobieństwa świadczą o pokrewieństwie sarnorskiego i języka Wielkiego Cesarstwa. Być może imię Huzhor Amai nawiązuje do jakiegoś wcześniejszego herosa, który rzeczywiście był podobny do Azora Ahai. Może sam Azor Ahai to przydomek nadany na cześć jakiegoś bohatera z mitologii Wielkiego Cesarstwa, a może w spokrewnionych językach Asshai i Sarnoru pewne określenia i epitety po prostu brzmią podobnie, i “Azor Ahai” i “Huzhor Amai” znaczą coś podobnego, na przykład “wspaniały bohater”. Jeśli przodkowie Sarnorczyków przybyli na stepy z Dalekiego Wschodu, mogli przynieść ze sobą jakąś wersję tego imienia, która z czasem przeszła na późniejszego wodza. Nie można również wykluczyć, że jeden z ludów, które Sarnor podbił i wchłonął pochodził z Wielkiego Cesarstwa i to z jego języka sarnorscy zdobywcy przejęli wyrażenie Huzhor Amai.

Języki Znanego Świata Lodu i Ognia (klasyfikacja według Bluetigera)

Świat Lodu i Ognia nie precyzuje, czy Sarnorczycy żyli w pobliżu Morza Srebrnego zanim rozpoczęli swoje podboje, czy przybyli na te ziemie z dalekich stron (choć słowa “Inne ludy zniszczono, wygnano, bądź też podbili je i zasymilowali ci, którzy przyszli później” zdają się do tego nawiązywać). Królestwo Morza Srebrnego Królowych Rybaczek to niemal z całą pewnością cywilizacja poprzedzająca Długą Noc, tymczasem Królestwo Sarnoru powstało mniej więcej w tym samym czasie co Ghis i Valyria, było zatem jednym z pierwszych imperiów, które pojawiły się gdy ludzkość podniosła się po katastrofie. Wiemy również, że Sarnorczycy toczyli boje zarówno z Valyrią, jak i z Ghis, zaś z tego co pamięta Daenerys Targaryen, ostatnia z wojen valyriańsko-ghiscarskich zakończyła się pięć tysięcy lat przed wydarzeniami z Nawałnicy mieczy (odwiedzająca Astapor Dany wspomina zdobycie Starego Ghis przez smoczych lordów). Tak więc, chronologia pasuje tutaj do teorii, że podbicie tubylczych ludów stepów przez przybyłych Sarnorczyków, którzy masowo opuścili jakiś inny region, miało miejsce w stuleciach lub tysiącleciach tuż po Długiej Nocy.

Zguba Sarnoru, czyli Dothrakowie.

Warto dodać, że Sarnorskie armie urządzały wypady przeciwko Dothrakom i innym koczowniczym ludom stepów na długo przed Stuleciem Krwi, co dowodzi, że Dothrakowie nie przybyli na zachód po Zagładzie Valyrii i nie rozpoczęli swoich podbojów od razu, lecz zamieszkiwali ziemie położone u podnóża Kości przez wiele wieków. Doskonale pasuje to do teorii przedstawionej w poprzednim odcinku, według której władcy koni wywodzą się od plemienia spokrewnionego z Jogos Nhai, które przeprawiło się przez góry uciekając przed skutkami Długiej Nocy (w tym ze skażeniem Asshai i tego, co stało się Krainami Cienia), a być może również przed złowrogim Krwawnikowym Cesarzem. Nie można wykluczyć, że wszystkie ludy stepów – Dothrakowie, Lhazareńczycy i Sarnorczycy – mają wspólnych protoplastów. (Pokrewieństwo tych dwóch pierwszych grup jest niemal pewne, jako jedyne ludy świata lodu i ognia mają skórę barwy miedzi). Sarnorczycy, czyli Tagaez Fen, mają brązową skórę i czarne oczy oraz włosy, zaś Dothrakowie również mają czarne włosy i czarne oczy – na przykład, oczy khala Drogo są opisywane jako onyksowe. Być może przodkowie Sarnorczyków, tacy jak sam Huzhor Amai, byli jeszcze bardziej podobni do Dothraków. Nie można tego jednak dokładnie określić, ponieważ jak wyjaśnia maester Yandel, zdobywcy zasymilowali trzy ludy żyjące nad Morzem Srebrnym już wcześniej, Cymmerian, Zoqora i Gippów. Nie wiemy jak wyglądali Cymmerianie, choć możliwe, że ten lud, którego osady były położone wśród wzgórz, był spokrewniony z Rhoynarami – obie grupy są uznawane za wynalazców sztuki obróbki żelaza. O wyglądzie Gippów nie można nic powiedzieć, lecz Zoqora byli ponoć podobni do Sarnorczyków, lecz mieli jasne włosy.

Ciąg dalszy nastąpi…


PS. A tu poprawna mapa, sprzed zniknięcia jeziora (przyp. Lai).

The Sarne River from the TV map released in Season 2, apparently based on Martin’s original sketch, before the line of the river was accidentally erased so that the Lands of Ice and Fire is in error and shows the Silver Sea draining north instead of west. [LINK]
-->

Bluetiger

Autor "The Tolkienic Song of Ice and Fire", cyklu esejów poświęconych wpływowi dzieł J.R.R. Tolkiena na twórczość George’a R.R. Martina (dostępnych na blogu The Amber Compendium/Bursztynowe Kompendium). Student. Z FSGK współpracuje od października 2018 roku. Opublikowane cykle: Ślady Palców Świtu, Eneida Aenara, Taniec z Mitami. Zainteresowania: Legendarium J.R.R. Tolkiena; historia Wysp Brytyjskich (zwłaszcza V - XVI wiek); język angielski i jego ewolucja; mitologia - zwłaszcza nordycka i wierzenia anglosaskie; historia i kultura średniowiecznej Skandynawii; inspiracje mitami w fantastyce; twórczość George'a R.R. Martina; wpływ mitologii - w tym tolkienowskiej - na "Pieśń Lodu i Ognia"; kanon Sherlocka Holmesa.

Kilka komentarzy do "Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 2, rozdział 1: Królestwa Stepów)"

  • 23 maja 2019 at 13:07
    Permalink

    Apetyt rośnie w miarę jedzenia, czekam na więcej wpisów dot. mitycznej astronomii,
    każdy czytam po kilka razy

    Reply
  • 23 maja 2019 at 13:51
    Permalink

    Dzięki, dobra odtrutka po 8 sezonie. Dayne? Czekam niecierpliwie 🙂

    Reply
  • 23 maja 2019 at 17:04
    Permalink

    Myślałem, że się nie doczekam

    Reply
  • 23 maja 2019 at 17:08
    Permalink

    Doceniam nakład pracy i chętnie czytam jednak całą tą astronomię uważam że dorabianie teorii do dzieł Martina bo przecież na bazie poszczególnych fragmentów można snuć różne przypuszczenia. Teorie są ciekawe i jakby rozwijają to czego jeszcze Martin nie opowiedział jednak czasami aż mi się to wszystko miesza.

    Reply
  • 23 maja 2019 at 17:13
    Permalink

    Bluetiger w końcu zdał maturę! 😀

    Reply
  • 23 maja 2019 at 19:57
    Permalink

    A propos 8 sezonu. Czy nie lepiej byłoby gdyby to szalony Jon zabił niewinną Dany ? To byłoby świetne nawiązanie do cesarstwa świtu, dobra matka, zabita przez brata/bratanka dla władzy, co początkuje epokę chaosu. Według niektórych plotek Jon był synem córki rybaka…

    Reply
    • 23 maja 2019 at 20:17
      Permalink

      Moim zdaniem to nie samo zakończenie było problemem, tylko to jak do tego doprowadzono. Więc co to za różnica, kto by oszalał, skoro droga do tego szaleństwa byłaby niesatysfakcjonująca i nielogiczna.
      Zresztą ja przy praktycznie każdym wątku czuje się wydymany (za przeproszeniem). Wszystkie te zakończenia poszczególnych postaci wyglądają jak wyciągnięte z kapelusza, po to tylko żeby zaskoczyć widza. Zaczynając od NK, poprzez Dany i na nowym królu Westeros kończąc. Dostali od Martina naszkicowany plan na koniec książek, który mógł być bardzo dobry po uprzedniej podbudowie, ale schrzanili całą drogę z punktu A do B lecąc na skróty z nielogicznymi wydarzeniami, które prowadziły do kolejnych nielogicznych wydarzeń, dzięki którym dotarli do tej zamierzonej końcówki, przeplatając wszystko fan serwisem, dramą i cringem. Niestety zamiana ról nic by tu nie poprawiła.

      Reply
  • 23 maja 2019 at 20:13
    Permalink

    Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy jaką w ten tekst, ale jeśli mogę być szczery to nie jestem fanem Mitycznej Astronomii. Chronologia Ery Świtu “odtworzona” na podstawie pojedynczych myśli. Ze strzępków informacji wyciśnięto 500% wiedzy (ciekawe jaką minę GRRM miałby jakby usłyszał co się w ŚLiO doczytali). Dodano mocno naciągane interpretacje a’la Peladophobian (Sarnor przyrównali do kamieni na płaszczu -> uznajmy to za nawiązanie do Wielkiego Cesarstwa Świtu -> Królestwo Rybaczek jako pozostałość ww. confirmed). A potem to już z górki… teorie implikowane przez teorie i tak nie mając praktycznie żadnych danych wejściowych, otrzymujemy rodowód wszystkich języków Planetos.

    Reply
    • 23 maja 2019 at 23:30
      Permalink

      Z jednej strony to wszystko wydaje się nad interpretacją, ale z drugiej … po coś są te fragmenty umieszczone w książkach
      Wszystko sprowadza się do założenia że Martin stara się wpleść w opowiadaną historie wskazówki co do genezy swoich cywilizacji. Można się z tym założeniem nie zgadzać i wtedy wszystkie te teksty są niewiarygodne, albo uznać że jest to kolejny foreshowing i spróbować się zabawić w odczytywanie znaczeń 🙂
      Mnie przekonał, że coś w tym jest jeden fragment:
      ,,Przodkowie Dothraków oraz innych konnych koczowników ze stepów wiedzieli jednak lepiej, niektórzy z nich pamiętali bowiem, że sami przekroczyli ongiś te góry, wędrując ze wschodu.
      – Świat Lodu i Ognia –”
      I tu pytanie, po co jest ten fragment? Jaki jest jego cel? Co wnosi? Przecież wierzenia Dothraków mamy opisane dokładnie w pierwszym tomie, ba nawet są one ważnym elementem pozwalającym posunąć fabułę do przodu.
      Więc po co nagle je podważać? Może po nic. A może żeby podpowiedzieć czytelnikowi, że prawda nie jest tak oczywista i należy jej szukać między wierszami 😉

      W każdym razie brawo Bluetiger za cykl świetnych esejów i brawa za wielką pracę żeby zebrać to razem (i mam nadzieję brawa za wyniki matur 🙂 )
      W prawdzie jeszcze nie w pełni wierzę w teorię o Wielkim Cesarstwie Świtu, ale coraz bardziej mnie przekonujesz 😉

      Reply
      • 6 czerwca 2019 at 09:14
        Permalink

        “Z jednej strony to wszystko wydaje się nad interpretacją, ale z drugiej … po coś są te fragmenty umieszczone w książkach”
        No… nie jestem przekonany. Nie można domniemywać, że każde zdanie ma ukryte przesłanie, nawet u Martina. Oczywiście, umiłował sobie foreshadowing i symbolizm jak nikt, ale nawet on nie osiąga takich stężeń drugiego dna. Dialogi i opisy służą też przecież innym celom. Rozwój świata, rozwój postaci czy ot względy artystyczno-estetyczne. I to ostatnie widzę w przyrównaniu miast Sarnoru do kamieni na płótnie. Ale nie autorzy Mitycznej Astronomii. Oni analizują Martina słowo po słowu jak jakiego Nostradamusa i wyszło im, że wyżej wymieniony tekst jest dowodem na genealogię narodów Essos. Jak zamierzamy tak to rozpatrywać to wyjdzie nam, że wszystko ze wszystkiego można rozpatrywać.
        “Można się z tym założeniem nie zgadzać i wtedy wszystkie te teksty są niewiarygodne, albo uznać że jest to kolejny foreshowing i spróbować się zabawić w odczytywanie znaczeń :)”
        Założenia to jedno, wnioski to drugie. I tak wpadamy w błędne koło. Nieprawdopodobne teorie na podstawie nieprawdopodobnych przesłanek. Oczywiście, możemy to potraktować jako zabawę, ale na tym powinno się kończyć. Nie możemy krzyknąć w geście triumfu “Ha, rozpracowaliśmy kolejny foreshadowing GRRM!”. I mówię to z doświadczenia. Zobacz tylko co się stało z fanbazą SW po TLJ. Traktowali swoje “teorie” zbyt poważnie, RJ ich nie uwzględnił, a potem były płacz i zgrzytanie zębów.
        “I tu pytanie, po co jest ten fragment? Jaki jest jego cel? Co wnosi?”
        Jak już pisałem, nie każde zdanie ma cel bezpośrednio fabularny. Spójrz na Homera chociażby. Potrafił przerwać akcję by ruszyć z obszernymi opisami. Wydawałoby się, że po nic. Z Dothrakami celem było rozszerzenie świata. Nadanie mu kolorytu, niuansów i uczynienie bardziej podobnym do naszego. Wszak po to ŚLiO powstało.
        “Więc po co nagle je podważać? Może po nic. A może żeby podpowiedzieć czytelnikowi, że prawda nie jest tak oczywista i należy jej szukać między wierszami ;)”
        Ewentualnie chciał uczynić świat mniej encyklopedycznym, a bardziej żywym. No, ale zawsze możemy przyjąć, że tutaj nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet Sansa lubi cytrynowe ciastka z jakiegoś powodu. Tylko jaki ma to ukryty sens? Może wypieki z obsydianową posypką będą tym co zatrzyma Białych Wędrowców?

        Reply
      • 6 czerwca 2019 at 09:14
        Permalink

        “Z jednej strony to wszystko wydaje się nad interpretacją, ale z drugiej … po coś są te fragmenty umieszczone w książkach”
        No… nie jestem przekonany. Nie można domniemywać, że każde zdanie ma ukryte przesłanie, nawet u Martina. Oczywiście, umiłował sobie foreshadowing i symbolizm jak nikt, ale nawet on nie osiąga takich stężeń drugiego dna. Dialogi i opisy służą też przecież innym celom. Rozwój świata, rozwój postaci czy ot względy artystyczno-estetyczne. I to ostatnie widzę w przyrównaniu miast Sarnoru do kamieni na płótnie. Ale nie autorzy Mitycznej Astronomii. Oni analizują Martina słowo po słowu jak jakiego Nostradamusa i wyszło im, że wyżej wymieniony tekst jest dowodem na genealogię narodów Essos. Jak zamierzamy tak to rozpatrywać to wyjdzie nam, że wszystko ze wszystkiego można rozpatrywać.
        “Można się z tym założeniem nie zgadzać i wtedy wszystkie te teksty są niewiarygodne, albo uznać że jest to kolejny foreshowing i spróbować się zabawić w odczytywanie znaczeń :)”
        Założenia to jedno, wnioski to drugie. I tak wpadamy w błędne koło. Nieprawdopodobne teorie na podstawie nieprawdopodobnych przesłanek. Oczywiście, możemy to potraktować jako zabawę, ale na tym powinno się kończyć. Nie możemy krzyknąć w geście triumfu “Ha, rozpracowaliśmy kolejny foreshadowing GRRM!”. I mówię to z doświadczenia. Zobacz tylko co się stało z fanbazą SW po TLJ. Traktowali swoje “teorie” zbyt poważnie, RJ ich nie uwzględnił, a potem były płacz i zgrzytanie zębów.
        “I tu pytanie, po co jest ten fragment? Jaki jest jego cel? Co wnosi?”
        Jak już pisałem, nie każde zdanie ma cel bezpośrednio fabularny. Spójrz na Homera chociażby. Potrafił przerwać akcję by ruszyć z obszernymi opisami. Wydawałoby się, że po nic. Z Dothrakami celem było rozszerzenie świata. Nadanie mu kolorytu, niuansów i uczynienie bardziej podobnym do naszego. Wszak po to ŚLiO powstało.
        “Więc po co nagle je podważać? Może po nic. A może żeby podpowiedzieć czytelnikowi, że prawda nie jest tak oczywista i należy jej szukać między wierszami ;)”
        Ewentualnie chciał uczynić świat mniej encyklopedycznym, a bardziej żywym. No, ale zawsze możemy przyjąć, że tutaj nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet Sansa lubi cytrynowe ciastka z jakiegoś powodu. Tylko jaki ma to ukryty sens? Może wypieki z obsydianową posypką będą tym co zatrzyma Białych Wędrowców?

        Reply
  • 23 maja 2019 at 21:25
    Permalink

    Śledzę forum od jakichś dwóch lat, za sprawą Twoich komentarzy, Bluetigerze, trafiłam na forum ogienilod, a także Twoją stronę. Jeszcze nigdy nie napisałam słowa komentarza (generalnie jakoś się przed tym wzdrygam). Dziś jednak, gdy doczekałam się kolejnego Twojego tekstu, postanowiłam złamać moją żelazną zasadę. Tylko po to, by napisać: chapeau-bas. Masz lotny umysł, doskonałą znajomość angielskiego (zwłaszcza jak na swój wiek!) i wyjątkowo zgrabne pióro – a wydaje mi się, że wiem, co piszę, bo z zawodu jestem dziennikarką (i nie skrobię, z całym szacunkiem, dla lokalnych małych pisemek, tylko ogólnopolskich tygodników i portali). Wiem, że swego czasu byłeś dość zniechęcony brakiem reakcji na Twoje teksty – i to kolejny powód, dlaczego ośmielam się zabrać głos. Nie ustawaj w swej pracy, bo czytając Ciebie, aż rosnę z dumy i nadziei, że jednak młodsze o dekadę pokolenie nie jest do końca stracone 🙂

    Reply
  • 23 maja 2019 at 23:14
    Permalink

    Jaki paradoks – mając szczątki informacji można zbudować teorie, które się zazębiają i tworzą logiczną całość, a dostając soczyste informacje na temat losu bohaterów da się stworzyć taki nielogiczny gniot tyle, że w ładnym opakowaniu.
    Czekam na kolejne części bo dobrze się to czyta pomimo, że pewnie nie wszystko zgadza się z zamysłami GRRM.
    Uważam, że nawet jak ktoś tego nie kupuje to musi przyznać, iż jest to takie mądrzejsze fanfiction.
    Pozdrawiam.

    Reply
  • Pingback: Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 2, rozdział 2: Przyszła na Sarnor zagłada) – FSGK.PL

  • 27 maja 2019 at 10:57
    Permalink

    Jak zwykle świetny tekst i warto było czekać!

    Reply
  • Pingback: Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium (część 2) | The Tolkienic Song of Ice and Fire

  • Pingback: Table of Contents/Spis treści | The Tolkienic Song of Ice and Fire

  • 5 czerwca 2019 at 12:51
    Permalink

    A czy są jakieś niezerowe szanse na pojawienie się 3 rozdziału i kolejnych (rozdziałów lub cześci?)

    Reply
    • 5 czerwca 2019 at 16:48
      Permalink

      Na pewno nie w takim kształcie jaki miałem w planach. Jest to spowodowane sprawą związaną z tymi oświadczeniami: https://theambercompendium.wordpress.com/2019/05/27/oswiadczenia-sanrixian-i-lml-a/

      Wydawało mi się, że na dokończenie cyklu “Ślady Palców Świtu” potrzebuję jeszcze dwóch rozdziałów. Pierwszy byłby o Valyrii i Qarthcie, drugi o Dayne’ach. W tym ostatnim podsumowałbym też całą serię. Ale teraz, gdy Mityczna Astronomia upadła (a przynajmniej na to wygląda), a wobec autora są poważne oskarżenia… cóż, to również koniec polskojęzycznej Mitycznej Astronomii. LML od 26 marca przestał udzielać się w mediach społecznościowych i nie ma z nim kontaktu. Z kolei zarzuty wyglądają na raczej wiarygodne. Wielu twórców wycofało pozwolenia na używanie ich prac albo wspominanie o ich teoriach w czymkolwiek związanym z Mityczną Astronomią. Wszystkie teorie LML-a przeplatają się z pomysłami innych twórców, więc bardzo trudno napisać coś o Mitycznej Astronomii nie łamiąc życzeń lub zakazów tych innych autorów. Zresztą, w takiej sytuacji nie mogę dalej współpracować z LML-em. Gdyby sprawia się wyjaśniła, można o tym pomyśleć. Ale jak na razie on przepadł, oświadczenie w którym się bronił przyniosło odwrotny skutek do zamierzonego i przekonało jeszcze więcej osób o jego winie… W tej sprawie znam obie strony i po prostu nie potrafię opowiedzieć się po jednej z nich – a dalsze promowanie teorii LML-a byłoby właśnie jego wspieraniem. Jeśli on naprawdę przywłaszczył sobie te pieniądze (w dość znacznej kwocie) i potraktował Sanrixian w ten sposób, a teraz idzie w zaparte, po czym znika…

      Reply
      • 5 czerwca 2019 at 16:57
        Permalink

        Z drugiej strony, uznałem, że Czytelnicy zasługują na jakąś konkluzję tej obszernej serii. W zasadzie w eseju o Sarnorze wyczerpałem teorię z eseju LML-a “Great Empire of the Dawn: Flight of the Bones”. W kolejnych odcinkach miałem sięgnąć po związaną z tematem Wielkiego Cesarstwa teorię z “The Stark that Brings the Dawn”, a potem po esej “The Great Old Ones” w kontekście wpływu Lovecrafta na PLIO. W związku z zaistniałą sytuacją i oskarżeniami nie mogę wykorzystać tych tekstów.

        Na szczęście spora część “”The Stark that Brings the Dawn” została przez LML-a napisana na podstawie mojej własnej teorii (w zasadzie to co się tam znajduje to streszczenie wielu moich długich tekstów). Postanowiłem jednak, że nie poruszę kwestii Tolkiena w PLIO w “Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu”, tylko w zupełnie nowym, całkowicie moim, cyklu. Wtedy nie będę musiał przejmować się sytuacją z LML-em i będę mógł z czystym sumieniem to promować.

        Ostatni odcinek “Śladów Palców Świtu” też w większości będzie na podstawie moich esejów (m.in. “The Jade Empire” i “Aenar’s Aeneid”). Jedynie na samym końcu w podsumowaniu całego cyklu nawiążę do pierwszych czterech odcinków, zawierających przede wszystkim teorie LML-a.

        Reply
        • 5 czerwca 2019 at 17:00
          Permalink

          W skrócie: będzie jeszcze jeden odcinek “Śladów Palców Świtu”, ale oparty na moich własnych teoriach, nie na tekstach LML-a. Jego wpływ zostanie ograniczony do minimum. Planowane dalsze odcinki “Śladów Palców Świtu” oparte na Mitycznej Astronomii nie powstaną – chyba, że okaże się, że LML jest niewinny.

          Reply
  • 7 sierpnia 2019 at 19:21
    Permalink

    Konkluzja “Śladów Palców Świtu” i “rekonstrukcja” dziejów Wielkiego Cesarstwa Świtu i jego upadku?

    W znajdujących się powyżej komentarzach, a także w komentarzach pod artykułem “Przyszła na Sarnor Zagłada” pisałem, że nie powstaną planowane uprzednio odcinki serii “Ślady Palców Świtu”, w których byłaby mowa m.in. o wpływie twórczości H.P. Lovecrafta na kreację Martinowskiego Dalekiego Wschodu Essos. Zapowiedziałem jednak, że powstanie tekst zawierający teorię o wydarzeniach mających miejsce w bezpośrednim następstwie katastrofy Długiej Nocy. Pierwotnie zamierzałem przedstawić tę teorię, własnego autorstwa, pod koniec serii opartej głównie o teksty LML-a, jako pewnego rodzaju alternatywę, a w pewnym stopniu dopełnienie. Krótko mówiąc, na podstawie mojego tekstu z grudnia 2018 roku noszącego tytuł “Aenar’s Aeneid” miała powstać część ostatniego odcinka “Śladów Palców Świtu”.

    Ostatecznie stało się tak, że powstał liczący trzy odcinki cykl “Eneida Aenara”, niezwiązany ze “Śladami Palców Świtu”. Te trzy teksty ukazały się pod koniec czerwca, a dokładniej 22, 29 i 30. Poniżej zamieszczam linki do tych artykułów:
    https://fsgk.pl/wordpress/2019/06/eneida-aenara-czesc-1-wprowadzenie/
    https://fsgk.pl/wordpress/2019/06/eneida-aenara-czesc-2-bron-i-meza-opiewam/
    https://fsgk.pl/wordpress/2019/06/eneida-aenara-czesc-3-qarth-musi-zostac-zniszczony/

    Pozostaje jednak kwestia zakończenia “Śladów Palców Świtu”. Jak już mówiłem, nie planuję obecnie żadnego tekstu, który wprowadzałby do tej serii coś nowego (taki odcinek powstałby na bazie kilku esejów LML-a poświęconych m.in. Lovecraftowi). Obiecałem jednak konkluzję tego, co już opublikowałem w języku polskim, i nadal uważam, że należy się ona Czytelnikom, którzy od lutego do maja śledzili cykl “Ślady Palców Świtu”.

    Jeśli chcecie, napiszę stanowiący takie podsumowanie tekst – zawierałby skrót najważniejszych tez i pomysłów z czterech poprzednich artykułów, i stanowiłby pewnego rodzaju rekonstrukcję, a raczej próbę rekonstrukcji dziejów Wielkiego Cesarstwa, jego upadku, migracji mających miejsce później i wreszcie powstania państw założonych przed ludy niegdyś zamieszkujące Cesarstwo Świtu. Wydaje mi się, że taki tekst mógłby być ciekawy i zainteresować nowych odbiorców, a tym, którzy już wcześniej czytali cztery pierwsze eseje przypomnieć omawiane tam teorie.

    Na taki tekst trzeba by było trochę poczekać, ale jeśli uważacie, że warto stworzyć taką rekonstrukcję, prędzej czy później pojawiłby się na moim blogu.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków