Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu)

Na podstawie odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa: Great Empire of the Dawn: Flight of the BonesAstronomy of Planetos: Fingerprints of the DawnThe Great Empire of the Dawn (wspólny odcinek History of Westeros i Mitycznej Astronomii)

***

Autor Mitycznej Astronomii, LML, przyznał kiedyś, że jego zdaniem historia Wielkiego Cesarstwa Świtu jest najważniejszą informacją zawartą w Świecie Lodu i Ognia. Czytając różnego rodzaju teorie powstałe od 2014 roku, to jest od czasu ukazania się tego kompendium martinowskiego uniwersum, można istotnie odnieść wrażenie, że do podobnych wniosków doszło bardzo wielu fanów. Zdaniem niektórych Wielkie Cesarstwo to miejsce, gdzie po raz pierwszy oswojono smoki, inni idą o krok dalej, sugerując, że ten gatunek został stworzony właśnie przez jego mieszkańców. Za potomków Wielkiego Cesarstwa uznawani są, w zależności od tego, kogo się zapyta, Dayne’owie, Valyrianie, Dothrakowie, Ghiskarczycy, Lengijczycy, Pierwsi Ludzie, Andalowie, Sarnorczycy, mieszkańcy Qarthu, Yi Ti czy Neferu. W Wielkim Cesarstwie fani doszukują się korzeni Zakonu Maesterów, Nocnej Straży, Wiary Siedmiu, Kościoła Gwieździstej Mądrości, i innych organizacji i bractw. Można czasem odnieść wrażenie, że znaczna część fandomu Pieśni Lodu i Ognia oszalała na punkcie tego państwa, Wielkie Cesarstwo Świtu stało się odpowiedzią na niemal każde pytanie. Sceptycy żartują, że Cesarstwo zamieniło się w “szarą taśmę” dobrą na wszystko, zwłaszcza zalepianie dziur w mniej prawdopodobnych teoriach.

Powątpiewanie w to, czy Wielkie Cesarstwo rzeczywiście ma tak wielkie znaczenie dla opowieści GRRM-a jest czymś logicznym. W końcu, czy można się spodziewać, że kluczem do rozwikłania tak wielu zagadek PLIO jest jakieś mityczne państwo, o którym na kartach samej sagi nie ma ani słowa, a jedyne wszystkie informacje pochodzą z dosłownie ostatnich stron pobocznej publikacji? Takie wątpliwości można z łatwością zrozumieć… ale można również przedstawić pewne fakty, które są w stanie pokazać, że obawy są niepotrzebne. Pozwolę sobie postawić na wstępie kilka odważnych tez, które wielu z Was z pewnością uzna za przesadzone i nierealne. Mam jednak nadzieję, że zaprezentowane w tym eseju przemyślenia sprawią, że stwierdzenie, iż Wielkie Cesarstwo rzeczywiście jest czymś ważnym, wręcz kluczowym, nie będzie brzmiało tak nieprawdopodobnie.

Położenie Asshai przy Cieniu.

Po pierwsze, moim zadaniem jest przekonać Was, że Wielkie Cesarstwo Świtu nie zostało wymyślone przez George’a na potrzeby ŚLIO, lecz istniało już w czasie pisania pierwszego tomu. Już wówczas GRRM wiedział, że w stworzonym przez niego uniwersum istniała starożytna cywilizacja, podobna pod pewnymi względami do Atlantydy i Numenoru, która poprzedzała nawet Starą Valyrię, przerastając ją pod względem poziomu nauki, techniki i magii. To właśnie mieszkańcy tego państwa jako pierwsi posiedli zdolność kontrolowania smoków, którą następnie w jakiś sposób przekazali Valyrianom. Co, gdybym Wam powiedział, że właśnie to niemal wprost mówi nam GRRM już w Grze o tron, choć wyrażenie “Wielkie Cesarstwo Świtu” słyszymy dopiero w Świecie Lodu i Ognia? Powiem więcej: już w pierwszym tomie widzimy przedstawicieli tej nacji, zaś w Starciu królów znów się nam ukazują. Świat Lodu i Ognia podał nam jedynie jakim terminem mamy tę cywilizację określać, lecz niemal wszystko co o niej wiemy, pochodzi z samej sagi. Już w drugim rozdziale Daenerys słyszymy nazwę stolicy tego państwa, a z Gry dowiadujemy się o niej więcej niż o samej Valyrii. Można nawet odnieść wrażenie, że na samym początku George chciał, by to właśnie owo miasto odgrywało ważniejszą rolę niż metropolia smoczych lordów. Czy wiecie już, do czego zmierzam?

Oto najważniejsza teza tej teorii: Wielkie Cesarstwo Świtu jest niczym innym jak nazwą pradawnej cywilizacji, która upadła podczas Długiej Nocy, pozostawiając jednak pewne dowody swego istnienia, swoiste ślady palców odciśnięte na Essos i Westeros. Jej głównym ośrodkiem, a zapewne również stolicą, była metropolia znana obecnie jako Asshai, miasto przy Cieniu. Jak to możliwe?

***

Prawdę o przeszłości Asshai nietrudno ukryć. Złowrogie miasto czarnoksiężników i kapłanów mrocznych bóstw nie przypomina już wspaniałego miasta, jakim było w zenicie swojej świetności. Najprawdopodobniej na początku nie było zbudowane z tajemniczego czarnego kamienia, który pochłania światło, nie było również skryte w wiecznym mroku. Asshai przyćmiewa swym ogromem wszystkie miasta znanego świata, jego mury otaczają obszar, w którym bez przeszkód jednocześnie zmieściłyby się: Volantis, Qarth, Królewska Przystań i Stare Miasto. Pomimo tego, liczba jego mieszkańców nie przewyższa populacji przeciętnego miasteczka targowego. Oznacza to, że miasto większe od Rzymu w czasach największej świetności Imperium, metropolia mogąca bez problemu pomieścić przynajmniej milion ludzi, jest zamieszkana przez nie więcej niż kilka tysięcy osób. Asshai to miasto pustych domów, ulic i placów, po którym można spacerować przez kilka godzin, nie napotkawszy żywego ducha.

Wszystkie te cechy usilnie sugerują, że powinniśmy uwierzyć na słowo obecnym mieszkańcom Asshai, którzy przyznają, że nie mają pojęcia kto i kiedy zbudował ich miasto:

Starożytny port Asshai, wysunięty najdalej na wschód i na południe ze wszystkich wielkich miast znanego świata, jest położony na końcu długiego klina lądu, na przylądku, przy którym Morze Nefrytowe spotyka się z Cieśninami Szafranowymi. Jego początki zaginęły w pomroce dziejów. Nawet sami Asshai’i nie twierdzą, że wiedzą, kto zbudował ich miasto. Mówią tylko, że stoi tu ono od początku świata i będzie stało aż do jego końca.
—Świat Lodu i Ognia, Kości i ziemie położone za nimi: Asshai przy Cieniu—

Wszystko wskazuje na to, że pierwotni budowniczowie Asshai byli przedstawicielami jakiejś potężnej cywilizacji, która z niewyjaśnionych przyczyn upadła. Przemawiają za tym następujące fakty:

Asshai jest wręcz niewyobrażalnie ogromne – gdyby od zawsze panowały w nim takie warunki jak obecnie, żadne plemię nie miałoby powodów, by się w tym miejscu osiedlać. Nawet gdyby Asshai było miejscem gdzie magia jest szczególnie silna, można by spodziewać się, że nawet jeśli grupa magów zbuduje w tej okolicy swoją osadę, nigdy nie rozrośnie się ona to tak absurdalnych rozmiarów. Jednym słowem, zbudowanie największego miasta świata w miejscu, które zupełnie nie nadaje się do zamieszkania, byłoby wręcz niewyobrażalnie głupie. Możemy stąd wywnioskować, że to, co obecnie znamy jako Asshai, to zaledwie pozostałość zniszczonego przez jakiś kataklizm dawnego Asshai, a cały region znany jako Krainy Cienia był pierwotnie żyzny i nieskażony. Z kolei kataklizm wyjaśnia dlaczego obecni mieszkańcy Asshai nie znają historii powstania tego miasta – pierwotni Asshai’i wymarli lub przenieśli się gdzie indziej, a po wielu stuleciach lub tysiącleciach ruiny ich stolicy zasiedlili magowie, którzy z jakichś przyczyn uznali tę lokalizację za odpowiednią do swoich celów.

Asshai na ilustracji Marco Iozzi.

Asshai jest również niezwykle stare – zbudowanie tak ogromnego miasta przez kulturę zbieracko-łowiecką lub koczowników nie wchodzi w grę, a przecież na takim właśnie poziomie Pierwsi Ludzie i Andalowie pozostawali jeszcze przez wiele tysięcy lat od czasu wzniesienia metropolii. Asshai nie zostało również zbudowane przez essoskie cywilizacje, które zazwyczaj uznaje się za starożytne – Valyrię, Ghis czy Sarnor. Gdy Valyria dopiero powstawała, Ghis istniało już od tysiącleci, lecz Asshai już wtedy było tak stare, że jego początki ginęły we mgle stuleci. Cywilizacja, która była w stanie zbudować metropolię takich rozmiarów musiała rozwinąć się tysiące lat przed Valyrią i istnieć przez wystarczająco długi okres czasu. Jak mówi przysłowie: “Nie od razu Rzym zbudowano”. Podobnie Asshai musiało powstawać stopniowo przez niezliczone wieki. Na dodatek, taka nacja musiała stać na wysokim poziomie technologicznym i kulturowym. Asshai musiało być dziełem potężnego ludu, który dysponował ogromnymi zasobami. Rzym potrzebował rozległego Imperium, by zaspokoić swoje potrzeby. Tak samo musiało być z Asshai. Miasto musiało dać początek wielkiemu państwu, kontrolującemu wszystkie okoliczne krainy. Tak się składa, że w mniej więcej tym samym czasie i tym samym miejscu istniało właśnie takie imperium, Wielkie Cesarstwo Świtu. O ile wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, dwie potężne cywilizacje nie zajmowały tej samej lokalizacji w tym samym okresie, można przyjąć, że to właśnie Wielkie Cesarstwo jest owym cesarstwem stworzonym przez Asshai’i.

Na początku, jak piszą kapłani-skrybowie z Yin, cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (wliczając nawet wielką i świętą wyspę Leng), tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła, podróżujący po swych domenach w lektyce wyrzeźbionej z pojedynczej perły i noszonej przez sto królowych, jego żon. Przez dziesięć tysięcy lat Wielkie Cesarstwo Świtu cieszyło się pokojem i dobrobytem pod władzą Boga na Ziemi, aż wreszcie odszedł on między gwiazdy, dołączając do swych przodków.
—Świat Lodu i Ognia, Yi Ti—

 

KlarfeldEssos.png
Mapa Essos autorstwa Michaela Klarfelda.

Powyższa mapa pokazuje, że Asshai leży niezwykle blisko Wielkiego Cesarstwa i po prostu nie ma tam miejsca na jeszcze jedno wielkie imperium.

W rozdziale o powstaniu Valyrii maester Yandel wspomina, że septon Barth, pracując nad Historią nienaturalną, gromadził i badał różne legendy i zapiski o pochodzeniu smoków. Valyrianie utrzymywali, że smoki pojawiły się po raz pierwszy w Czternastu Płomieniach, wulkanach w samym sercu Starej Włości. Opowieści z Qarthu twierdzą, że smoki przybyły z drugiego księżyca Planetos, który zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca.

W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty – wszystkie niewiarygodnie starożytne – utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai’i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.
Jeśli jednak smoki udomowili najpierw mieszkańcy Cienia, dlaczego nie zostali zdobywcami, jak Valyrianie?

Odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama – maester po prostu nie połączył dwóch ważnych informacji. Starożytni mieszkańcy Cienia rzeczywiście zostali zdobywcami, tworząc największe imperium Znanego Świata, Wielkie Cesarstwo Świtu. Asshai znajduje się na samej granicy terenów, co do których wiemy, że stanowiły część tego państwa, a zakładając, że przed Długą Nocą “Krainy Cienia” nie były skażoną ziemią niezdatną do zamieszkania, można stwierdzić, że to właśnie ono stanowiło ważny ośrodek Cesarstwa, a najprawdopodobniej jego stolicę. Warto pamiętać, że obecni Asshai z całą pewnością nie są potomkami budowniczych miasta – nie wiedzą skąd wzięło się owe miasto i jaki starożytny lud jako pierwszy zamieszkiwał Cień. Nie podają się również za spadkobierców tej cywilizacji, w przeciwieństwie do Yi Tijczyków, którzy mówią o sobie, że są dziedzicami Wielkiego Cesarstwa. Jednak, czy gdyby Yi Ti było tożsame z Wielkim Cesarstwem, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie istniałby naród zdolny wznieść metropolię rozmiarów Asshai i na dodatek posiadający smoki, czyż Cesarstwo mogłoby podbić tak wielkie terytoria i kontrolować je przez wieki? Valyria nie była w stanie tolerować rywala w postaci Ghis, Rzym zniszczył Kartaginę. Podobnie, można by się spodziewać, że poszerzające się “Wielkie Cesarstwo Świtu” stworzone przez Yi Ti dość szybko musiałoby popaść w konflikt z sąsiednim Imperium Asshai. Tak się jednak nie stało, co pozwala sądzić, że Yi Ti i Asshai były niegdyś częścią tego samego tworu.

Asshai, Cień, Yi Ti – mapa autorstwa Wertheada z “Atlas of Ice and Fire”.

Sugeruję zatem, że nieznane z nazwy plemię zamieszkujące krainę obecnie zwaną “Cieniem”, lecz w Erze Świtu bardzo żyzną, rzeczywiście jako pierwsze oswoiło lub stworzyło smoki, dzięki czemu stało się potęgą zdolną ujarzmić i podbić wszystkich sąsiadów i wznieść Asshai, największe miasto świata. Jego upadek spowodowała Długa Noc, zaś “Krainy Cienia” znalazły się w epicentrum jakiegoś kataklizmu, którego skutki utrzymują się w tym regionie po dziś dzień. To właśnie ta katastrofa sprawiła, że pierwotni Asshai, pierwsi smoczy lordowie, naród, który stworzył Wielkie Cesarstwo, wymarł (choć możliwe jest, że jego część ocalała i przeniosła się w inne miejsce). W każdym razie, przez pierwsze wieki po Długiej Nocy, wypalone Asshai w sercu skażonej krainy całkowicie nie nadawało się do zamieszkania. Niemal cała jego kultura, wiedza, technika i magia bezpowrotnie zaginęła. Dopiero później z jakiegoś powodu miasto zostało ponownie zasiedlone przez różnego rodzaju uciekinierów, magów i kapłanów z innych części świata. Maester Yandel wspomina nawet, że każdy z ludów zamieszkujących Wielkie Cesarstwo poszedł po jego upadku w inną stronę, a mitycznie imperium Ery Świtu nigdy nie zostało odbudowane:

Wielkie Cesarstwo Świtu nie narodziło się jednak na nowo, odzyskany świat był bowiem pęknięty. Każde z ludzkich plemion poszło swoją drogą, bojąc się pozostałych, a wojna, nieczystość i morderstwo przetrwały aż do dzisiejszych czasów. W to przynajmniej wierzą ludzie Dalekiego Wschodu.

Mieszkańcy Yi Ti twierdzą, że ich Złote Cesarstwo jest następcą Wielkiego Cesarstwa, lecz prawda zapewne wygląda inaczej. Nie można zaprzeczyć, że Yi Tijczycy byli kiedyś częścią Wielkiego Cesarstwa, ale podobnie było z wieloma innymi narodami. Imperium zamieszkiwały liczne plemiona, jak informuje nas Świat Lodu i Ognia. Możliwe, że to właśnie w Yi Ti przetrwało najwięcej z wiedzy i kultury Cesarstwa, ponieważ znajdowało się ono w takiej odległości, że katastrofa, która zamieniła Asshai i Krainy Cienia w mroczne pustkowie, nie dotknęła go bezpośrednio. Jednak nie oznacza to w żadnym wypadku, że to Yi Tijczycy stworzyli Wielkie Cesarstwo. Boscy Cesarze Yi Ti po prostu nawiązywali do tradycji tego potężnego państwa, europejscy monarchowie nawiązywali do tradycji Rzymu, tytułując się cesarzami, imperatorami, carami i augustami. Złote Cesarstwo Yi Ti jest dla Wielkiego Cesarstwa tym, czym dla Imperium Rzymskiego było Święte Cesarstwo Rzymskie.

Czy możemy w jakikolwiek sposób dowiedzieć się czegoś więcej o twórcach pierwszego imperium Planetos? Kim byli, jak wyglądali, co się z nimi stało, czy rzeczywiście nie pozostał po nich ślad?

Tutaj dochodzimy do kolejnej śmiałej tezy: Lud, który jako pierwszy oswoił smoki, wzniósł Asshai i dał początek Wielkiemu Cesarstwu Świtu, nie zniknął z powierzchni ziemi całkowicie. Część ocalałych smoczych lordów Ery Świtu przeniosła się na zachód, gdzie dała początek Valyrii, jak sugeruje septon Barth.

***

Motyw smoków pochodzących z Asshai nie jest czymś nowym, pojawia się już w początkowych rozdziałach Gry o tron:

– Widziałyście kiedyś smoka? – zapytała Dany służące, gdy Irri szorowała jej plecy, a Jhiqui wypłukiwała piasek z włosów. Dany słyszała, że pierwsze smoki przybyły ze wschodu, z Krainy Cienia za Asshai i wysp na Morzu Nefrytowym, być może trochę ich jeszcze żyło w tych niezwykłych, dzikich królestwach.

Podobny pomysł jest zawarty w wizji pogrążonego w śpiączce Brana:

Podniósł oczy i z łatwością popatrzył ponad wodami wąskiego morza na Wolne Miasta, na zielone morze Dothraków, a potem sięgnął wzrokiem jeszcze dalej do Vaes Dothrak, do baśniowych krain Morza Nefrytowego, do Asshai w Cieniu, gdzie smoki zaczynały się poruszać w promieniach słońca.

Obraz ten nie oznacza oczywiście, że w czasie, gdy rozgrywa się akcja sagi w Asshai rzeczywiście żyją smoki, choć nie można tego wykluczyć. Bez wątpienia ważny jest tutaj symboliczny przekaz – Asshai to miejsce w jakiś sposób związane ze smokami. Magister Illyrio twierdzi, że smocze jaja podarowane Daenerys pochodzą z “Krainy Cienia za Asshai”. Całkiem prawdopodobne jest to, że Mopatis kłamie, zaś jaja pochodzą z innego źródła, ale i tak dowiadujemy się dzięki tej wzmiance czegoś ważnego – dla ludzi żyjących w Westeros i Essos stwierdzenie, że smocze jaja mogą pochodzić z Asshai lub Cienia, nie jest czymś niewiarygodnym, są w stanie uwierzyć, że słowa Illyria mogą być prawdziwe.

Warto dodać, że w Grze o tron słowo “Valyria” pojawia się tylko 9 razy, zaś przymiotnik “valyriański” 22 razy, lecz głównie w kontekście valyriańskiej stali lub valyriańskiego języka. Z pierwszego tomu Pieśni Lodu i Ognia dowiadujemy się o Valyrii stosunkowo niewiele, nie odgrywa ona też szczególnej roli w fabule. Z kolei o Asshai mówi się całkiem sporo: Illyrio utrzymuje, że sprowadził z niego smocze jaja, Bran widzi smoki budzące się o wschodzie słońca w Asshai, Jorah opowiada Dany o rosnących w Krainach Cienia przy Asshai zjawotrawach o źdźbłach bladych jak mleczne szkło, Dany wspomina również, że słyszała opowieści, według których z Asshai przybyły pierwsze smoki. Dowiadujemy się również, że wraz ze Zgubą Valyrii magia zniknęła na zachodzie, ale możliwe, że przetrwała na wschodzie – na wyspach Morza Nefrytowego ponoć żyją mantykory, w dżunglach Yi Ti można napotkać bazyliszki, zaś w Asshai czarnoksiężnicy i kapłani odprawiają mroczne rytuały. W Vaes Dothrak Dany widzi posągi bóstw i potworów zrabowanych przez Dothraków w Krainach Cieni za Asshai. Na Wschodnim Targu stolicy jeźdźców Dany spotyka kupców z Yi Ti, Asshai i Krain Cienia. O Asshai wspomina również Mirri Maz Duur, która miała tam ponoć studiować, poznając zaklęcia księżycowych śpiewaczek Jogos Nhai i nauki maestera Marwyna. Jorah wielokrotnie proponuje Dany, że zabierze ją do Asshai po śmierci khala Drogo.

Można odnieść wrażenie, że na początkowym etapie tworzenia PLIO George zamierzał przyznać Asshai ważną rolę, być może miasto miało mieć większe znaczenie niż sama Valyria. GRRM chciał nawet zabrać Daenerys do Asshai, choć ostatecznie z tego pomysłu zrezygnował. Możliwe, że to właśnie w tych rozdziałach poznalibyśmy historię Wielkiego Cesarstwa. Tak się jednak nie stało, więc ostatecznie te wskazówki umieszczone zostały w Świecie Lodu i Ognia. Podkreślę jednak, że motyw smoków w Asshai pojawia się już na samym początku PLIO i nie został wymyślony na potrzeby dzieła Yandela.

LML sugeruje, że owych tajemniczych przodków Valyrian, pierwszych smoczych lordów, widzimy już w Grze, w jednym ze snów-wizji Daenerys:

Widziała w korytarzu duchy ubrane w wyblakłe królewskie szaty. W dłoniach trzymały miecze z bladego ognia. Włosy ze srebra, włosy ze złota i platyny, oczy z opali, ametystów, turmalinu i nefrytu. – Szybciej – krzyczały – szybciej, szybciej!

Na pierwszy rzut oka postaci z wizji mogą wydawać się Valyrianami – mają charakterystyczne dla tego narodu włosy, zaś jeden z duchów ma ametystowe, czyli fioletowe, oczy. Jednak nigdy nie słyszeliśmy o Valyrianach o oczach barwy turmalinu (ten kamień występuje w wielu odmianach: czerwonej, brązowej, różowej, zielonej, fioletowej, niebieskiej, żółtej lub pomarańczowej), nefrytu (odcienie zieleni) lub opalu (na ogół niebieski). Nie zgadzają się również miecze – valyriańska stal jest ciemna, niemal czarna, na dodatek nigdy nie widzieliśmy, by stała w płomieniach lub świeciła. Opis ten przypomina jedynie Świt, oręż Dayne’ów (o Dayne’ach i ich związkach z Wielkim Cesarstwem porozmawiamy w innym odcinku).

Kim są owe postaci, zachęcające Dany, by obudziła smoki? Nasuwa się jedynie jedna logiczna odpowiedź – duchy nie są Valyrianami, ale przynajmniej niektóre z nich posiadają cechy typowe dla Valyrian, mają również emocjonalny związek z Dany, najprawdopodobniej są jej przodkami. Skoro nie są Valyrianami, mogą jedynie być przedstawicielami owego tajemniczego narodu, który jako pierwszy oswoił smoki, zaś przed swoim równie tajemniczym zniknięciem z kart historii przekazał swoją wiedzę, a być może również geny, prymitywnym pasterzom, przodkom Valyrian. Możliwe, że koczownicze plemię, które zamieszkiwało Krainy Długiego Lata u podnóża Czternastu Płomieni wcale nie posiadało cech tak charakterystycznych dla Valyrian: fioletowych oczu i srebrno-złotych włosów. Cechy te mogą być rezultatem włączenia genów Wielkiego Cesarstwa, genów pierwszych Asshai’i, do puli tych proto-Valyrian. Część smoczych lordów z Asshai mogła uciec na zachód po upadku Wielkiego Cesarstwa i zasymilować się z tubylcami, dając początek Valyrii.

Opal, ametyst, turmalin, nefryt… dokładnie te cztery kolory widzimy również w innym miejscu. Oto opis dziejów Wielkiego Cesarstwa Świtu po odejściu Boga na Ziemi:

Władza nad ludzkością przeszła w ręce jego najstarszego syna, który był znany jako Perłowy Cesarz i władał przez tysiąc lat. Po nim nastąpili kolejno Nefrytowy Cesarz, Turmalinowy Cesarz, Onyksowy Cesarz, Topazowy Cesarz oraz Opalowy Cesarz. Każdy z nich władał przez stulecia… ale rządy każdego trwały krócej niż rządy jego poprzednika i towarzyszyło im więcej niepokojów, albowiem na granice Wielkiego Cesarstwa naciskali dzicy ludzie i złowrogie bestie, pomniejsi królowie rośli w dumę i stawali się buntowniczy, natomiast prości ludzie oddawali się chciwości, zazdrości, nieczystości, morderstwu, kazirodztwu, nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu oraz lenistwu.
Gdy córka Opalowego Cesarza zasiadła po nim na tronie jako Ametystowa Cesarzowa, zawistny młodszy brat obalił ją i zabił, a potem ogłosił się Krwawnikowym Cesarzem i rozpoczął rządy terroru.

Nefryt, turmalin, opal, ametyst… czy to przypadek, że tajemniczy przedstawiciele przed-valyriańskiego ludu, który ma jakiś związek z Valyrianami i smokami, mają oczy w kolorach odpowiadających barwom czterech z ośmiu władców Wielkiego Cesarstwa? Nie sądzę, by postaci takie jak “Turmalinowy Cesarz” powstały w umyśle George’a już w czasie prac nad pierwszym tomem, było raczej tak: GRRM postanowił, że w jego uniwersum będzie istniała zaginiona cywilizacja przodków Valyrian, której członkowie mieli oczy w kolorach różnych kamieni szlachetnych, zaś valyrianie odziedziczyli tylko geny odpowiadające za fioletowe, liliowe lub ametystowe oczy. Pisząc o Wielkim Cesarstwie w ŚLIO GRRM po prostu wykorzystał opis z Gry o tron, tworząc Nefrytowego, Turmalinowego i Opalowego Cesarza oraz Ametystową Cesarzową, dając nam wskazówkę, że powinniśmy skojarzyć ich z duchami z pierwszego tomu.

Owych smoczych lordów z Asshai, przodków Daenerys i Valyrian, widzimy również w Starciu królów:

Za drzwiami znajdowała się wielka sala, pełna wspaniałych czarodziejów. Niektórzy mieli na sobie wystawne szaty z gronostajowego futra, rubinowego aksamitu i złotogłowiu. Inni woleli zdobne zbroje wysadzane klejnotami albo wysokie, spiczaste kapelusze upstrzone gwiazdami. Były wśród nich również kobiety, przystrojone w nadzwyczaj piękne suknie. Przez okna z barwionego szkła do środka wpadały snopy słonecznego blasku, a powietrze wypełniała najpiękniejsza muzyka, jaką w życiu słyszała.
Mężczyzna o królewskim wyglądzie, odziany w bogate szaty, podniósł się z uśmiechem na jej widok.
– Daenerys z rodu Targaryenów, witaj. Chodź spożyć z nami jadło wieczności. Jesteśmy nieśmiertelnymi z Qarthu.
– Czekaliśmy na ciebie długo – odezwała się siedząca obok niego kobieta, obleczona w różowe i srebrne szaty. Pierś, odsłonięta na qartheńską modłę, była tak nieskazitelna, jak to tylko możliwe.
– Wiedzieliśmy, że do nas przyjdziesz – oznajmił król-czarodziej. – Wiedzieliśmy o tym już przed tysiącem lat i cały ten czas czekaliśmy na ciebie. Wysłaliśmy kometę, by wskazała ci drogę.
– Mamy wiedzę, którą się z tobą podzielimy – oznajmił wojownik w lśniącej szmaragdowej zbroi. – I magiczną broń, którą ci damy. Przeszłaś wszelkie próby. Usiądź teraz z nami a odpowiemy na wszystkie te pytania.
Postąpiła krok naprzód, lecz nagle Drogon zerwał się z jej ramienia, wylądował na szczycie drzwi z hebanu i czardrewna, przycupnął tam i zaczął gryźć rzeźbioną framugę.
– Samowolna bestia – roześmiał się młody, przystojny mężczyzna. – Czy mamy cię nauczyć sekretnej mowy smoczego rodzaju? Chodź, chodź.

Oczywiście, cała ta scena jest iluzją, Nieśmiertelni zamierzają zwabić Daenerys w pułapkę i w tym celu przybierają wspaniały wygląd i obiecują jej różne cuda. Zatrzymajmy się jednak nad tym obrazem. Kogo właściwie tu widzimy? Dlaczego czarnoksiężnicy, którzy utrzymują, że znają jakąś “sekretną mowę smoków”, której nie znali nawet Valyrianie – jednym słowem, podają się za przedstawicieli cywilizacji, która jako pierwsza ujarzmiła lub nawet stworzyła smoki – wcale nie przypominają Valyrian? Przecież cała ta wizja jest fałszywa, Nieśmiertelni maskują swój prawdziwy, odrażający wygląd. Dlaczego nie przybrali formy Valyrian, przodków Daenerys? Są przecież świadomi tego, że Matka Smoków pochodzi z rodu Targaryenów ze Starej Valyrii. Za kogo podają się czarnoksiężnicy? Powietrze wypełnia “najpiękniejsza muzyka”, która może być nawiązaniem do “muzyki smoków”, która rozbrzmiewa w ostatnim zdaniu Gry o tron, zbroje i szaty wysadzane klejnotami mogą nawiązywać do kamieni szlachetnych w oczach duchów, które zachęcały Dany, by obudziła smoki śpiące w kamieniu. Nieśmiertelni podszywają się pod właśnie te duchy, tajemniczych przodków Daenerys, Targaryenów, Valyrian, za smoczych lordów Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Zdanie “Wysłaliśmy kometę, by wskazała ci drogę” może mieć podwójne znaczenie – owszem, na pierwszy rzut oka chodzi tu po prostu o wskazanie drogi do Qarthu, i rzeczywiście może to być poprawna interpretacja, ale równocześnie Nieśmiertelni mogą nawiązywać do sceny, w której Dany po raz pierwszy ujrzała kometę i uznała ją za znak, impuls, by wejść w ogień stosu pogrzebowego Droga.

Jhogo dostrzegł ją pierwszy. – Tam. – Powiedział cichym głosem. Dany spojrzała i ją dostrzegła. Nisko na wschodzie. Pierwszą gwiazdą była kometa, płonąca czerwienią. Krwawą czerwienią, płomienną czerwienią. Była ogonem smoka. Nie mogła prosić o silniejszy znak.

To właśnie sny Daenerys w tajemniczy sposób sprawiają, że przyszła Matka Smoków wyzbywa się lęku i zachęcają ją, by obudziła smoki. Być może to właśnie te wizje zaszczepiły w jej podświadomości co dokładnie ma uczynić, by sprawić, że smoki wyklują się z jaj. Ostatecznie, to właśnie kometa jest omenem, który przekonuje Daenerys, że powinna podjąć tę próbę. “We sent the comet to show you the way”. Drogę do Qarthu czy sposób obudzenia smoków? A może jedno i drugie?

Nieśmiertelni, chcąc uśpić czujność Daenerys, pokazują jej wspaniałą wizję jej przodków, lecz nie tych z Valyrii, lecz tych z Wielkiego Cesarstwa, pierwszych smoczych jeźdźców w historii Planetos. Iluzja nie jest doskonała, czarnoksiężnicy mogą jedynie przedstawić pewnego rodzaju wspomnienie o rzeczywistym Wielkim Cesarstwie i jego mieszkańcach. Tak naprawdę nie posiadają wiedzy i magii smoczych lordów, ta zaginęła na wschodzie wraz z Długą Nocą, jedynie jej część zachowała się na zachodzie, gdzie ostatni ocalali Asshai’i połączyli się z proto-Valyrianami, dając początek nowemu imperium. To właśnie Valyrianie są prawdziwymi dziedzicami Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Mapa Essos Wertheada z “Atlas of Ice and Fire” – to właśnie Daleki Wschód tego kontynentu odwiedzimy w kolejnym odcinku.

Lecz nie tylko oni. W Essos i Westeros można odnaleźć inne ślady palców smoczych lordów z Ery Świtu. W kolejnym odcinku przyjrzymy się rodowi Dayne’ów, którego przedstawiciele posiadają typowo valyriańskie cechy, fioletowe oczy i srebrne włosy, choć GRRM zaprzeczył, by byli Valyrianami. Najbardziej tajemniczy z westeroskich rodów liczy sobie ponoć dziesięć tysięcy lat, jego korzenie sięgają właśnie Ery Świtu. Dayne’owie władają ponadto niezwykłym mieczem, tak podobnym do mieczy z bladego ognia, które trzymały duchy ze snu Daenerys. Odwiedzimy również Stare Miasto. Wrócimy do Qarthu, szukając w tym wielkim mieście dziedzictwa Wielkiego Cesarstwa. Spróbujemy również zidentyfikować niektóre z plemion i ludów, które zostały podbite przez Imperium Asshai, zaś po jego upadku rozeszły się na różne strony świata. W ich wierzeniach i kulturze poszukamy pozostałości Wielkiego Cesarstwa. Mam tu na myśli Yi Ti i Leng, dwa państwa Dalekiego Wschodu Essos, które powstały na gruzach dawnego imperium… ale również mniej oczywiste ludy: Jogos Nhai, a także Sarnorczyków i Dothraków, którzy uciekając przed tym, co wydarzyło się w Krainach Cienia, przekroczyli Kości. Dalszy ciąg naszej pogoni za dziedzictwem Wielkiego Cesarstwa nadejdzie w odcinku Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium.

Dziękuję za uwagę i serdecznie zachęcam do przeczytania kolejnej części!

-->

Bluetiger

Bluetiger jest tłumaczem polskojęzycznej "Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LML-a". Prowadzi również bloga "The Amber Compendium" ("Bursztynowe Kompendium"). Jest autorem "The Tolkienic Song of Ice and Fire" - serii esejów poświęconych wpływowi dzieł J.R.R. Tolkiena na twórczość George’a R.R. Martina.

Kilka komentarzy do "Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu)"

  • 18 lutego 2019 at 12:16
    Permalink

    No! I to jest coś! Świetny tekst! Więcej takich!

    Choć oczywiście zaraz znajdą się tacy, którzy będą smęcić, że za daleko idąca teoria, że oni woleli teorie o ciastkach i pasztetach DaeLa – a ta za bardzo spekuluje i takie srutu tutu.

    Nie przejmuj się nimi. Świętna robotę robisz. Tak trzymać. 😉

    Reply
    • 18 lutego 2019 at 16:50
      Permalink

      Choć oczywiście zaraz znajdą się tacy, którzy będą smęcić, że za daleko idąca teoria, że oni woleli

      bo to prawda, ale czemu miałoby to przeszkadzać w zerknięciu na ten artykuł?

      Reply
  • 18 lutego 2019 at 12:29
    Permalink

    HA! Podobną formę tekstów i treści miał Snufkin92 na polskim wykopie. ,,Dziwnym zbiegiem okoliczności” akurat ja podrzuciłem BlueTigerowi tego wykopowicza. Autor tego artykułu zgodził się ze mną, iż Snufkin92 i LML doszli do tych samych wniosków innymi drogami.
    BlueTigerze, może jakieś linki do #gotologia na wykopie? 😀

    Reply
    • 18 lutego 2019 at 12:36
      Permalink

      Nie widzę w tym problemu, ale muszę przyznać, że akurat tego tekstu z Wykopu nie czytałem i na ogół wolę nie polecać artykułów, których po prostu nie znam. Wszystkie treści zawarte w powyższym artykule pochodzą z tych trzech źródeł:
      https://www.youtube.com/watch?v=McX_v93MaLE&t=8s
      https://www.youtube.com/watch?v=JfDBq1c7LdA
      https://lucifermeanslightbringer.com/2018/12/30/great_empire_of_the_dawn_flight_of_the_bones/

      Postaram się jeszcze dzisiaj przeczytać odpowiedni odcinek z WykopPL i jeśli uznam, że rzeczywiście jest związany z tematem, dodam do niego link pod koniec mojego artukułu, zaznaczając, że można w nim zobaczyć jak dojść do podobnych wniosków inną ścieżką, ok?

      Reply
    • 18 lutego 2019 at 23:11
      Permalink

      Szukałem wspomnianych przez Ciebie tekstów i natknąłem się na niemiłą niespodziankę… pod adresem tego bloga na Bloggerze nic nie ma….

      I proszę, nie mówmy tu o jakiś “zbiegami okoliczności”. Podrzuciłeś mi link, który nie działa, więc nawet gdybym chciał coś zaczerpnąć od Snufkina, to nawet bym nie mógł. Przy okazji zapewniam, że gdyby jego teksty w jakikolwiek sposób były dla mnie inspiracją, na pewno umieściłbym na samej górze, tuż pod nagłówkiem, link to jego strony i poleciłbym ją każdemu. Zawsze działam w ten sposób. Kiedy pisałem jeden z moich pierwszych esejów o Tolkienie w PLIO, ktoś podesłał mi na Twitterze link to teorii autora, który kiedyś zjamował się podobną tematyką. Nie zgadzałem się z jego metodami i wnioskami, ale i tak przez grzeczność wspomniałem o tym i zalinkowałem jako alternatywę. LML też zawsze uznaje zasługi innych “badaczy”. Inny przykład: gdy w 2016 roku powstawała Mityczna Astronomia, założyłem ją ja i WielkiMou (nick z “Ognia i Lodu”). Dlatego na blogu Mitycznej Astronomii jest na bocznym pasku logo:

      BLUETIGER MOU. POLSKIE TŁUMACZENIA MITYCZNEJ ASTRONOMII LML-A.

      Mou z powodu braku czasu (i poniekąd “wypalenia” zapału do PLIO) nie współpracuje ze mną (w sprawach Mitycznej Astronomii) od ponad dwóch lat. Jego nick i tak zawsze tam będzie, choć wielokrotnie mówił mi, że nie muszę go tam trzymać i mogę robić z Mityczną Astronomią PL co chcę… ale ja nadal mam nadzieję, że kiedyś znów będziemy współpracować, a nawet jeśli do tego nie zejdzie, zawsze będę go szanował i doceniał rolę jaką odegrał na samym początku, gdy namówił mnie do powrotu do polskiego fandomu PLIO tamtego dnia pod koniec czerwca prawie trzy lata temu. Bez niego nie byłoby Mitycznej Astronomii PL. I za to zawsze będę mu wdzięczny. A gdyby zechiał wrócić lub z jakiegoś powodu uznał, że źle prowadzę ten projekt, w każdej chwili podporządkowałbym się jego decyzji, bo Mityczna Astronomia Lodu i Ognia PL była jego pomysłem.

      Więc, jeszcze raz, proszę nie podejrzewaj mnie o jakieś plagiaty czy coś w tym stylu. Pisząc ten artykuł i kolejne korzystałem tylko z tekstów LMLa (przede wszystkim eseju o Dzieciach Świtu i Śladach Palców Świtu z 2015 roku, odcinkach z History of Westeros na YouTube i z “Flight of the Bones”, które zbiera wszystkie te informacje w formie jednego eseju). Jeśli da się gdzieś znaleźć teksty Snufkina, bardzo proszę o link, i jeśli z chęcią zalinkuje je jako “alternatywną ścieżkę do podobnych wniosków”.

      Reply
      • 19 lutego 2019 at 00:17
        Permalink

        Jeśli mogę się wtrącić to ten blog już niestety nie istnieje. Ale resztki dawnej wiedzy nadal krążą po internecie. Oto one:
        https://www.wykop.pl/tag/gotologia/
        A tu wyjaśnienie co się stało z blogiem
        https://www.wykop.pl/wpis/38218891/gotologia-got-gamesofthrones-snufkin91-zyjesz-jesz/
        Skoro już pisze tego posta, muszę zadać kolejne pytanie. Czy rzekomy róg który przywiózł Euron, a który został użyty podczas wiecu, pochodzi faktycznie z Valyrii? Ja uważam, że nie, chociaż nie mam żadnych dowodów na poparcie swych słów. Podejrzewam, że Euron nigdy w Valyrii nie był, a rozpowiada to by zwiększyć własną chwałę, a róg mógł zdobyć w Asshai, gdyż pełno tam magicznego asortymentu. Nawiedziła mnie również myśl, że ów róg mógł powstać dzięki wskazówkom magów z WCŚ, dzięki czemu Valyrianie szybko “oswoili” smoki. Co o tym sądzisz? Pozdrawiam.

        Reply
        • 19 lutego 2019 at 07:49
          Permalink

          Poszedłbym dalej. Nie wiemy nic na temat magicznych właściwości rogu Eurona. Jedyną niezwykłą rzeczą, jaką uczynił ten instrument było spowodowanie śmierci niemowy. Jaki problem wysmarować ustnik (czy jak tam się zwie ta część w którą się dmie) jakąś paskudną trucizną przywiezioną z dalekiego wschodu, a nieznaną w Westeros?

          Reply
        • 20 lutego 2019 at 20:36
          Permalink

          Trudno powiedzieć, róg jest umieszczony w obręczach z czerwonego złota i valyriańskiej stali, są też na nim valyriańskie glify. Teoretycznie możliwe, że te zdobienia dodano później, a glify nie są valyriańskie, tylko podobne, bo np. pismo Valyrian powstało na bazie pisma z Wielkiego Cesarstwa Świtu. Możliwe, że valyriańska stal była znana przed powstaniem Valyrii i może ją wykonać każdy, kto ma dostęp do smoczego ognia. Możliwe, że glify nie są valyriańskie, a Victarion i Aeron tak pomyśleli, bo Euron twierdzi, że róg jest z Valyrii. Możliwe, że Moqorro wie, że glify nie są valyriańskie, ale kłamie, bo religia R’hllora jest tak naprawdę nową wersją Kultu Gwiezdnej Mądrości, który jest zbyt mroczny, by jawnie go promować. Możliwe, że świecące glify na rogu to te same znaki lub wzory, które pojawiają się na skórze Melisandre podczas jej ognistej przemiany/transu/wizji w “Tańcu ze smokami”…
          … ale to wszystko jest trochę naciągane. Gdyby nie te okucia z valyriańskiej stali i valyriańskie znaki, powiedziałbym, że Euron zdobył róg w Asshai albo Yi Ti… kto wie.

          Jest również wiele teorii o tym, że róg Eurona tak naprawdę nie umożliwia zapanowania nad smokami, tylko nad ludźmi i Valyrianie stworzyli go, by kontrolować swoich niewolników. Euron mógł go znaleźć na Wyspach Bazyliszkowych lub w Gogossos, gdzie Ghis i Valyria robiły różne mroczne doświadczenia. Według tych teorii Euron wykorzystał róg, który jest “nastawiony z nim” lub “przywiązany do niego”, żeby namącić lordom i kapitanom na wiecu. Cała ta scena jest jakaś dziwna. Aeron wpada w jakiś trans i weług relacji innych uczestników wkłada Euronowi na głowę koronę, a potem sam mało co z tego pamięta i nie wie jak to zrobił. Na wiecu dzieją się dziwne rzeczy. Do momentu, gdy rozlega się głos rogu wszyscy (oprócz stronników) nie kupują opowieści Eurona o Valyrii i smokach, potem nagle rozlega się ten dźwięk, Euron bez żadnych dowodów zaczyna obiecywać smoki i wielkie podboje (przedstawia 0 dowodów)… i nagle wszyscy w to wierzą i nawet przeciwnciy zaczynają krzyczeć jego imię… a już w rozdziale na Wyspach Tarczowych kapitanowie i lordowie zaczynają mieć wątpliwości, knuć, wytykać Euronowi, że zmyśla… Dziwna sprawa. Ciekawe co się stanie, gdy Victarion użyje rogu… może nagle zamieni się w bezwolną marionetkę, która zacznie wykonywać plan Eurona?

          Reply
  • 18 lutego 2019 at 13:37
    Permalink

    Nie kupuje całej mitologii a im więcej o niej czytam to bardziej jestem sceptyczny. Co do pradawnego tworu i Smoków, uważam że jednak to Valyrianie je wyczarowali, w Asshai może i było wielkie miasto ale zakładam że np w starciu z magią przeistoczyło się w takie a nie inne ewentualnie to właśnie Valyrianie byli w Asshai ale je porzucili bo na Włościach znaleźli więcej zasobów jakich używali do swojej magii a ich magowie wiedzieli że Asshai jest “przeklęte” i tam nie wracali. Nie chce mi się wierzyć że ktoś kto posiadał smoki i magię nagle by tak zginął z kart historii. Valyrianie zginęli bo nastąpił wybuch czyli katastrofa w przyrodzie zapewne spowodowana ich działalnością ale ktoś po nich pozostał. Myślę że Martin stworzył Ashai owiane tajemnicą i takie ma pozostać, a że ktoś do tego dorabia swoje produkcje to nie ma nic w tym złego ale dla mnie one się nie trzymają jak reszta Martina dzieła.

    Reply
    • 18 lutego 2019 at 14:00
      Permalink

      W części drugiej będzie właśnie o tym w jaki sposób Valyrianie mogą być potomkami smoczych lordów z Asshai. Przynajmniej dla mnie logicznym jest, że musiał być jakiś wspólny przodek Valyrian i Dayne’ów (którzy mają ponoć 10 000 lat, czyli wywodzą się z tego samego okresu co Wielkie Cesarstwo Świtu), a ponieważ GRRM sam wplata w swoje powieści sugestie, że w Asshai są/były smoki, myślę, że coś jest na rzeczy…

      Reply
  • 18 lutego 2019 at 14:27
    Permalink

    Chciałam zwrócić uwagę na błąd jakim jest wyrażenie „ślady palców”, szczególnie w tytule coś bardzo zgrzyta, bo ja w pierwszej chwili myślałam że chodzi o jakieś legendarne „Palce Świtu”.
    Moim zdaniem jest to błędna kalka z języka angielskiego. Słowo fingerprint przetłumaczone na język polski oznacza odcisk palca (a nie ślad palca!), czyli odbicie niepowtarzalnego wzoru na opuszkach palców, który ma każdy człowiek, służący do szeroko rozumianej identyfikacji.
    W kulturze anglojęzycznej przyjęło się określenie „figerpint” w języku codziennym w kontekście śladów, wskazówek, poszlak, także unikatowych, wyjątkowych cech. Ale po polsku się tak nie mówi, odcisk palca to odcisk palca. Wydaje mi się ze o wiele lepiej brzmiałyby po prostu ślady.

    Reply
    • 18 lutego 2019 at 14:37
      Permalink

      Tytuł jaki LML wybrał dla swojego eseju o Wielkim Cesarstwie brzmi “Fingerprints of the Dawn” – to nawiązanie do książki Grahama Hancocka Fingerprints of the Gods. Ta książka została wydana w polsce jako Ślady palców bogów i właśnie ten szablon chciałem zachować. Czy polski tłumacz Hancocka odpowiednio dobrał tutaj słowa to inna sprawa…

      Reply
      • 18 lutego 2019 at 15:08
        Permalink

        O losie! To faktycznie komplikuje sprawę. Mimo że nadal utrzymuję, że zarówno forma „odcisk palca” jak „ślad palca” jest sztuczna i nie pasuje do języka polskiego, jestem skłonna docenić koncepcję tłumacza wspomnianej książki. Ja tu widzę nawiązanie do wyrażenia „palec boży”, co chyba trafnie oddaje tematykę książki. Tytuł „Ślady bogów” byłby więc zbyt uproszczony, natomiast „Ślady palców bogów” sugerują ingerencję jakiś potężnych boskich sił, a także istnienie dowodów na te ingerencje.
        A dobór słów przez tłumaczy to oczywiście temat rzeka, co było wielokrotnie dyskutowane również na tej stronie 🙂

        Reply
  • 18 lutego 2019 at 14:33
    Permalink

    Trochę nie na temat, ale jestem ciekaw co o tym sądzicie. Maesterzy zajmujący się magią wykuwają ogniwo z valyriańskiej stali. To znaczy, że wiedza nt obróbki tego metalu albo nie zaginęła, albo kowale z Qohoru nie są jedynymi ludźmi którzy potrafią ją obrabiać. Poza tym skoro wykuwają te ogniwa, Cytadela musi posiadać zapas tego metalu, ponieważ ani go nie wydobywają ani nie skupują. Tylko jeśli tak jest, to skąd Cytadela wzięła te resztki? Handlowała z Valyrią gdy jeszcze istniała czy poświęcili miecz który ukradli, znaleźli lub kupili?

    Reply
    • 18 lutego 2019 at 15:10
      Permalink

      O kurde, muszę przyznać, że ciekawe pytanie! Podpisuję się pod nim, bo też chciałabym się dowiedzieć 🙂

      Reply
    • 18 lutego 2019 at 16:59
      Permalink

      Wiedza o samym przetworzeniu istniejącej już Valyrianie stali jest w Westeros znana bo przecież Tywin dał do przekucia Starkowy “Lód”. Nikt nie powiedział że Maesterzy sami to wykuwają. Problemem jest pozyskanie nowej Valyrianskiej stali bo to wymagało zaklęć itp.

      Reply
      • 18 lutego 2019 at 17:18
        Permalink

        Nie, nie jest znana. Jedyną osobą w Westeros która jest w stanie to zrobić jest kowal Tobho Mott który tajników obróbki uczył się od kowali z Qohoru. Tak więc nadal nie wiemy skąd maesterzy znają tę tajemnicę, chyba, że kowale z Qohoru dzielą się tą tajemnicą z niektórymi.

        Reply
        • 18 lutego 2019 at 18:52
          Permalink

          jak nie wiemy jak wiemy, maester pol byl w qohorze i przyniosl do cytadeli te wiedze

          Reply
        • 18 lutego 2019 at 21:53
          Permalink

          Mott przechwala się, że tylko on to potrafi ale myślę, że maestrzy potrafią przekuć ten metal w jako takie “kółeczko”. Nie musi być ono mocne jak miecz

          Reply
          • 19 lutego 2019 at 01:44
            Permalink

            Maester Marwyn posiada valyriańską maskę, pierścień, laskę i ogniwo w łańcuchu.

            Reply
          • 19 lutego 2019 at 10:49
            Permalink

            Może posiadają “tylko” podstawową wiedzę na temat obróbki valyriańskiej stali.
            Przecież nie każdy kowal jest w stanie wykuć miecz.

            Reply
            • 20 lutego 2019 at 19:06
              Permalink

              Według “Nawałnicy mieczy” najwięksi mistrzowie kowalscy umieją przekuć valyriańską stal, ale tylko niektórzy najwybitniejsi kowale z Qohoru potrafią to zrobić w taki sposób, żeby metal nie stracił swojej niezwykłej wytrzymałości i ostrości. Podejrzewam, że ogniwa w łańcuchach tych maesterów są z valyriańskiej stali, ale właśnie z tej gorszej odmiany.

              W tym wywiadzie z 2001 roku – https://www.westeros.org/Citadel/SSM/Entry/Maester_Chains_and_Valyrian_Steel_Links – GRRM został zapytany o to, czy maesterzy sami wykuwają sobie te ogniwa. George powiedział, że to tylko taka metafora, maesterzy uczą się o różnych metalach i stopach, ale nie wszyscy ćwiczą się w kowalskim fachu. Następnie padło pytanie o to, czy Luwin zna odpowiednie zaklęcia, czy po prostu wziął istniejący już kawał blachy i odpowiednio ko ukształtował. GRRM odparł, że Luwin studiował księgi na temat historii i magii, aż posiadł wystarczającą ilość tajemnej wiedzy, by zrobić wrażenie na arcymaesterze, który przyznał mu ogniwo z valyriańskiej stali. Nie musiał osobiście jej przygotować.

              Reply
    • 19 lutego 2019 at 20:21
      Permalink

      A co się dzieje z łańcuchem Maestera po jego śmierci? Czy taki łańcuch, a właściwie ogniwa nie wracają czasem do “puli” dostępnych ogniw dla przyszłych maesterów szkolących się w Cytadeli?

      Reply
    • 20 lutego 2019 at 19:59
      Permalink

      Jeśli pierwszą fortecę rzeczywiście zbudowali Valyrianie sugerowałoby to, że smoczy lordowie przybyli do Westeros na tysiąclecia przed tym, nim założyli swoją placówkę na Smoczej Skale, na długo przed przybyciem Andalów, a nawet Pierwszych Ludzi. Jeżeli rzeczywiście tak było, to czy ich celem był handel? Czy byli łowcami niewolników, być może poszukującymi olbrzymów? Czy chcieli poznać magię dzieci lasu, zielonych jasnowidzów i czardrzewa? A może mieli inne, mroczniejsze zamiary?
      Te pytania do dziś pozostają bez odpowiedzi. Przed Zagładą Valyrii maesterzy i arcymaesterzy często podróżowali do Włości w poszukiwaniu wyjaśnień, ale żadnych nie znaleźli. Septon Barth twierdził, że Valyrianie przybywali do Westeros, ponieważ ich kapłani przewidzieli, że Zguba Człowieka nadejdzie z krainy za wąską wodą, możemy jednak śmiało odrzucić to przekonanie jako nonsens, podobnie jak wiele bardziej dziwacznych opinii i przesądów Bartha.
      Bardziej kłopotliwe i zasługujące na większą uwagę są argumanty tych, którzy utrzymują, że pierwszej fortecy wcale nie zbudowali Valyrianie.
      Świat Lodu i Ognia: Reach – Stare Miasto

      Cytadela często wysyłała ludzi do Valyrii, być może wtedy zakupili zapas valyriańskiej stali na ogniwa…

      Przy okazji, według Mitycznej Astronomii ta tajemnicza forteca z czarnego oleistego kamienia na której wzniesiono Wysoką Wieżę jest dziełem smoczych lordów, ale nie Valyrian, lecz ich przodków z Wielkiego Cesarstwa Świtu.

      GRRM może nawiązywać tu do Minas Anor-Tirith, której fundamenty i pierwszy krąg były zbudowane z czarnego lśniącego kamienia.
      (Przepraszam za brak polskich cytatów)

      Reply
      • 20 lutego 2019 at 20:13
        Permalink

        Opis Pierwszego Kręgu Minas Tirith:

        At first men laughed and did not greatly fear such devices. For the main wall of the City was of great height and marvellous thickness, built ere the power and craft of Númenor waned in exile; and its outward face was like to the Tower of Orthanc, hard and dark and smooth, unconquerable by steel or fire, unbreakable except by some convulsion that would rend the very earth on which it stood. (LOTR vol. 5, The Siege of Gondor)

        Opis Isengardu:

        There stood a tower of marvellous shape. It was fashioned by the builders of old, who smoothed the Ring of Isengard, and yet it seemed a thing not made by the craft of Men, but riven from the bones of the earth in the ancient torment of the hills. A peak and isle of rock it was, black and gleaming hard: four mighty piers of many-sided stone were welded into one, but near the summit they opened into gaping horns, their pinnacles sharp as the points of spears, keen-edged as knives. Between them was a narrow space, and there upon a floor of polished stone, written with strange signs, a man might stand five hundred feet above the plain. This was Orthanc, the citadel of Saruman, the name of which had (by design or chance) a twofold meaning; for in the Elvish speech orthanc signifies Mount Fang, but in the language of the Mark of old the Cunning Mind.

        (…)

        They came now to the foot of Orthanc. It was black, and the rock gleamed as if it were wet. The many faces of the stone had sharp edges as though they had been newly chiselled.

        Sama nazwa “Wysoka Wieża”, The Hightower, może być grą słów, ponieważ we “Władcy Pierścieni” Elrond opowiada o Dunedainach w następujący sposób:

        In the South the realm of Gondor long endured; and for a while its splendour grew, recalling somewhat of the might of Númenor, ere it fell. High towers that people built, and strong places. and havens of many ships; and the winged crown of the Kings of Men was held in awe by folk of many tongues. Their chief city was Osgiliath, Citadel of the Stars, through the midst of which the River flowed. And Minas Ithil they built, Tower of the Rising Moon, eastward upon a shoulder of the Mountains of Shadow; and westward at the feet of the White Mountains Minas Anor they made, Tower of the Setting Sun.

        Kto walczył z kim na Bitewnej Wyspie? Azor Ahai z jakimś czarodziejem (zielonowidzem? Garthem?)

        We “Władcy” Wysoką Wieże najechał Czarnoksieżnik z Angmaru, Władca Nazguli, Lord Minas Morgul, zbezczeszczonego Minas Ithil, Wieży Księżyca… Czarnoksiężnik dzierży w tej scenie płonący miecz… Światłonoścę. W PLIO mamy Azora Ahai/Krwawnikowego Cesarza, który też włada ognistym mieczem i jest panem trupiego miasta Stygai, opisywanego w ten sam sposób co Minas Morgul.

        Może to być foreshadowing ataku Eurona, którego godłem jest Oko Saurona + Żelazna Korona Angmaru, na Stare Miasto…

        W każdym razie, napisałem kiedyś esej o paralelach pomiędzy Starym Miastem, Minas Tirith i Osgiliath

        Reply
        • 20 lutego 2019 at 20:25
          Permalink

          https://theambercompendium.wordpress.com/2018/08/21/the-tolkienic-song-of-ice-and-fire-minas-tirith-and-the-hightower/

          Krótko mówiąc, Dayne’owie i Hightowerowie to Dunedainowie, potomkowie Edainów (Dayne-Edain) z Numenrou, czyli Wielkiego Cesarstwa Świtu. Opalowy Cesarz to Tar-Palantir, Ametystowa Cesarzowa to Tar-Miriel, Krwawnikowy Cesarz to Ar-Pharazon, Wysoka Wieża to Minas Tirith, Honeywine to Anduina, Cytadela to Cytadela Zastępu Gwiazd w Osgiliath, szklane świece to palantiry, herb Hightowerów to gondorski stos sygnałowy (Lord Hightower ma wśród swoich tytułów “The Beacon of the South”, nawiązanie to “Beacons of Gondor”, a Gondor to Południowe Królestwo Dunedainów). Dayne’owie to stronnictwo Elendila, Świt to Narsil, Valyrianie to Ludzie Króla, którzy też przetrwali upadek Numenoru i wojowali z Gondorem. Tytuł “Voice of Oldtown” i przydomek “Starzec ze Starego Miasta” to nawiązania do Sarumana, który mieszkał w fortecy wzniesionej przed Numenorejczyków i tak jak Leyton śledził z jej szczytu ruchy gwiazd. Chodzi tu o “Głos Sarumana” i rozdział “The Voice of Saruman”. Nazwa rodowego miecza, Vigliance (Czujność) może być kolejnym nawiązaniem, gdyż Minas Tirith znaczy Wieża Czat/Wieża Straży.

          Mój znajomy (i rywal, w sensie pozytywnym, ponieważ obaj piszemy o wpływie Tolkiena na PLIO) Joe Magician z “The Clanking Dragon Blog” uważa, że imię i nazwisko “Arthur Dayne” to gra słów z “Arthedain”, nazwą jednego z królestw na które rozpadł się Arnor.

          Tutaj można obejrzeć moje nie-zdolności plastyczne i poglądowy szkic Minas Tirth z uwzglęnieniem faktu, że Pierwszy Krąg jest z czarnego kamienia:
          https://theambercompendium.files.wordpress.com/2018/08/20180818_200526-1.jpg?w=768

          Reply
  • 18 lutego 2019 at 15:20
    Permalink

    A tak swoja drogą muszę przyznać, że tekst bardzo dobry! O wiele lepiej mi “podchodzi” niż poprzedni z serii Mitycznej Astronomii, którą swoją droga raczej słabo kupuję.

    Ten jednak naprawdę przypadł mi do gustu i uważam, że został porządnie opracowany.

    I tak jeszcze na koniec odbiegając od tematu – DaeL’u! czy możemy w najbliższym czasie liczyć ( w końcu!) na Szaloną Teorię gdzie zniknął Tyrek? Albo inną, tylko nieco ciekawszą niż ostatnie spekulacje o narzeczonej dla Edda (tak, ja wiem, że to było bardziej w żartobliwym tonie i podobała mi się ta spekulacja, nie mniej jednak czekam na jakieś WOW!) 🙂

    Reply
  • 18 lutego 2019 at 16:01
    Permalink

    Tak sobie myślę… Jeżeli prawdą jest, że na terenie obecnych Krain Cienia istniała kiedyś prężnie rozwijająca się cywilizacja, której kres położyła Długa Noc, to jest to trzeci na kartach PLiO przypadek (po Valyrii i Hardhome), kiedy to jakieś miasto/społeczność/kultura została unicestwiona przez katastrofę o ponad naturalnych przyczynach. Może więc – tak jak w dwóch wspomnianych wcześniej przykładach – Cesarstwo Świtu nie padło ofiarą Długiej Nocy, tylko w pewnym sensie ją wywołało? W wypadku Valyrii i Hardhome mieliśmy do czynienia z kataklizmami na stosunkowo niewielką geograficznie skalę, które zniszczyły życie na obszarze, który wcześniej dynamicznie się rozwijał. Logicznym jest, że do unicestwienia nie miasta, ale całego imperium potrzebna była katastrofa o zdecydowanie większej sile i zasięgu i może takim właśnie zdarzeniem była Długa Noc? Biorąc pod uwagę umiejscowienie Pięciu Fortów i hipotezę o kulistości Planetos można przyjąć, że coś co wydarzyło się na terenie Krain Cienia i doprowadziło do upadku Cesarstwa Świtu mogło – pod postacią Dłgiej Nocy – dotknąć także Westeros i inne terytoria.

    Reply
    • 20 lutego 2019 at 16:47
      Permalink

      W innych odcinkach LML spekuluje, że to właśnie Krwawnikowy Cesarz wywołał Długą Noc przy pomocy swojej magii, która może mieć coś wspólnego z czarnym meteorytem, któremu Kult Gwiezdnej Mądrości oddawał cześć. Cała ta historia jest nawiązaniem do Kultu Gwiezdnej Mądrości z dzieł Lovecrafta, więc “czarny kamień, który spadł z nieba” to po prostu Lśniący Trapezoedr. LML podejrzewa, że Kult Gwiezdnej Mądrości przechowuje go w sercu cienia, w trupim mieście Stygai. Meteoryt spowodował skażenie całej okolicy i powstanie Krain Cienia, może mieć też coś wspólnego z wyglądem mieszkańców Asshai, ich wrażliwością na światło i koniecznością noszenia masek (promieniowanie?).

      Połowa historii Krwawnikowego Cesarza jest zaczerpnięta od Lovecrafta, reszta od Tolkiena (mam tu na myśli dzieje Ar-Pharazona Złotego i upadku Numenoru). Czarny kamień z Wielkiego Cesarstwa do połączenie Lśniącego Trapezoedru i czarnego kamienia z Erech, który ponoć spadł z nieba, choć mędrcy powiadali też, że Isildur mógł przywieźć go z Westernesse. Na kamień z Erech przysięgały plemiona z Białych Gór Gondoru, gdy składali obietnicę wsparcia Dunedainów w wojnie z Sauronem.

      W każdym razie, Krwawnikowy Cesarz jest oparty na Ar-Pharazonie z dodatkiem pewnych bardziej nadprzyrodoznych atrybutów Saurona, który opanował ostatniego króla Numenoru (to Sauron był nekromantą, dokładnie tak jak Krwawnikowy Cesarz). Pharazon był uzurpatorem, który skradł tron swojej kuzynce Tar-Miriel, czwartej Rządzącej Królowej, zmuszając ją do małżeństwa (podejrzewam, że Ametystowa Cesarzowa też została do niego zmuszona).

      GRRM tworząc Wielkie Cesarstwo zdał sobie sprawę z tego jak te dwie historie, upadek Numenoru od Tolkiena i opowieści Lovecrafta, do siebie pasują. Zresztą Akkalabeth najbardziej ze wszystkich opowieści Tolkiena przypomina styl Lovecrafta (obok wątku Czatownika z Wód, Nienazwanych Istot z głębin pod Khazad-dum, opisu trupiego miasta Minas Ithil-Morgul, Ungolianty, wątku Księgi Mazarbul i rozpaczliwych relacji towarzyszy Balina o nadchodzącej Zgubie, porywania Elfów przez Łowcę i Jeźdźca i kamienia z Erech).

      Sauron spokojnie mógłby być Nyarlathotepem, lub na odwrót. Wysłannikiem uwięzionego w Pustce poza Czasem Morgotha.

      Reply
  • 18 lutego 2019 at 17:21
    Permalink

    Czy Valyrianie na pewno są potomkami Cesarstwa Świtu? Według mnie nie. Pierwszą potęgą, która pojawiła się po Długiej Nocy to Stare Ghis , które powstało chyba ponad tysiąc lat lub więcej przed Valyrią. Gdyby Valyrianie byli potomkami mieszkańców Cesarstwa Świtu nie powinni szybciej odbudować swojego imperium i być pierwszym znanym imperium po Długiej Nocy? Targaryenowie 100 lat po zagładzie Valyrii podbili większość Westeros. Legendy o smokach występują w wielu kulturach Essos i Westeros ale smoczy jeźdźcy związani są tylko z Valyrią.

    Reply
    • 20 lutego 2019 at 19:22
      Permalink

      Myślę, że Ghis po prostu miało szczęście, bo było na tyle daleko, że nie ucierpiało zbyt poważnie w wyniku katastrofy, która skaziła Krainy Cienia i doprowadziła do upadku Wielkiego Cesarstwa. Według Yandela i jego źródeł Ghis powstało w “najwcześniejszej Erze”, w tym samym czasie, gdy Azor Ahai dokonywał swoich bohaterskich czynów. Oznacza to, że Stare Ghis jest albo pierwszą cywilizacją powstałą po Długiej Nocy, albo pierwszą cywilizacją, która się po niej podniosła. Niestety, nie wiemy jak dokładnie z tym było, ponieważ ŚLIO mówi, że Ghis dopiero “formowało” swoje imperium za czasów Azora Ahai. Może to oznaczać, że dopiero wtedy powstało, albo, że dopiero wtedy zaczęło się na dobre rozszerzać (np. Rzym istniał stosunkowo dość długo, zanim stworzył swoje imperium).

      Reply
      • 20 lutego 2019 at 19:34
        Permalink

        Zacząłem się zastanawiać czy w świecie lodu i ognia cyklicznie powracają epoki kiedy magia jest silna, i takie, gdy jest słaba. Może po Długiej Nocy wróciła “równowaga mocy” i magia niemalże zniknęła? Może dlatego po Długiej Nocy najszybciej rozwinęły się cywilizacje, które nie polegały na magii – Ghis, Rhoynarzy, Sarnor, Qaathi, Wyspy Letnie itd. – a Valyrianie musieli czekać na swoją kolej, na czas gdy, że się tak wyrażę, gwiazdy odpowiednio się ułożą?

        W swym domu w Stygai Krwawnikowy Cesarz czeka śniąc zielone sny…

        Reply
        • 22 lutego 2019 at 18:31
          Permalink

          W Starciu Królów mamy fragmenty, które sugerują że siła magii związana jest z żywymi smokami. Jeśli poziom mocy magii jest cykliczny, to czy Valyrianie podobnie jak Dany nie obudzili smoków ze skamieniałych jaj? Ale z drugiej strony chyba w Grze o Tron, master Luwin mówi Branowi że czasy prawdziwej magii przeminęły i że Valyria była ostatnią “iskrą” magii, która też już zgasła. Od zagłady Valyrii do czasów panowania Aegona III żyły smoki, ale nie było dodatkowo jakiś większych przejawów magii.

          Reply
          • 22 lutego 2019 at 20:01
            Permalink

            Moim zdaniem jest na odwrót – to nie smoki powodują powrót magii, tylko “nasilenie” magii umożliwia powrót smoków. “Od zagłady Valyrii do czasów panowania Aegona III żyły smoki, ale nie było dodatkowo jakiś większych przejawów magii” – to prawda, ale nawet w okresie, gdy w Westeros żyło najwięcej smoków, było ich tylko 20. Gdy Valyria walczyła z Rhoynarami w obronie Volantis, w jednej bitwie wzięło udział ponad 300 smoków, a kto wie ile zostało w samej Valyrii i ile przebywało w innych miastach Włości… Smoki Targaryenów to ostatnie tchnienie Valyrii. Magia stopniowo zanikała – Targaryenowie niemal od samego początku mieli problemy z wykluwaniem smoków i sytuacją stawała się gorsza z każdym pokoleniem.

            Reply
            • 22 lutego 2019 at 21:07
              Permalink

              Magia i smoki mogą być tak samo powiązane jak Inni i chłód. Do końca nie wiadomo czy Biali Wędrowcy powodują ochłodzenie terenu, czy na odwrót, czyli dzięki ochłodzeniu terenu mogą się pojawić Biali Wędrowcy.

              Masz rację że w Valyrii żyło mnóstwo smoków i poziom magicznej technologii Włości był ogromny. Tylko że Targaryenowie na początku raczej dobrze radzili sobie z hodowlą smoków. Bezpośrednio z Valyrii pochodził tylko Balerion, do czasów podboju doszły im jeszcze 2 smoki, a na początku Tańca mieli około 20, ale to i tak nic w porównaniu z liczbą smoków żyjących kiedyś w Valyrii.

              Reply
              • 22 lutego 2019 at 22:53
                Permalink

                Możliwe… co do Innych/Białych Wędrowców, wydaje mi się, że bardziej logiczne jest to, że muszą czekać na nadejście nowej Długiej Nocy/jakieś inne zdarzenie, które umożliwi im powrót. Gdyby było inaczej, nie musieliby czekać osiem tysięcy lat.

                Co do smoków, nie wiem czy 2 nowe smoki w ciągu ponad stulecia (od przybycia Aenara na Smoczą Skałę do rozpoczęcia Podboju). Aenar Wygnaniec w chwili opuszczenia Valyrii miał pięć smoków, jednym z nich był Balerion.

                Po Aenarze Smoczą Skałę odziedziczył jego syn Gaemon Wspaniały. Potem współnie władały dzieci Gaemona, Aegon i Elaena. Następnie lordem został ich syn Maegon. Co ciekawe, Maegon najwyraźniej nie miał dzieci, ponieważ po jego śmierci zastąpił go brat Aerys. Dalej robi się jeszcze ciekawiej – po Aerysie był jego syn Aelyx, ale Aelyx nie zostawił dziedzica i kolejnym lordem został jego brat Baelon. Z Baelonem było podobnie, ponieważ ostatecznie głową rodu Targaryenów został trzeci z braci, Daemion. Synem Daemiona był lord Aerion, mąż Valaeny Velaryon (której matka również pochodziła z rodu Targaryenów), ojciec Visenyi, Aegona i Rhaenys.

                Zastanawia mnie, czemu tak wielu z wczesnych Targaryenów nie zostawiało po sobie spadkobierców (nie mieli potomstwa? dzieci umierały w młodym wieku?) – i czy to ma jakiś związek z tym, że od Aenara do Aegona Zdobywcy wykuły się tylko dwa smoki.

                Czy liczba “nowych” smoków jest proporcjonalna do liczby żyjących w danym czasie Targaryenów? Do liczby urodzonych dzieci (w końcu smocze jaja wkładano im do kołysek)? Czy kondycja zdrowotna smoków jest powiązana ze stanem Targaryeńskiej dynastii?

                Reply
  • 18 lutego 2019 at 21:55
    Permalink

    Świetny tekst, bardzo mi sie podoba. Szkoda, że następny nie będzie jutro

    Reply
  • 19 lutego 2019 at 09:28
    Permalink

    Świetny tekst. Uwielbiam takie historyczne teorie niemal na równo z tym “odkrywczymi”, a tu się nawet mieszają 😀
    Pytanko, a nawet dwa:
    1. Czy wiemy coś o Ulos i Ulthos i ktoś znany nam postawił tam nogę?
    2. Co się dzieje w Yi Ti w czasie trwania PLiO?

    Reply
    • 19 lutego 2019 at 10:12
      Permalink

      W dzisiejszych czasach stolicą Yi Ti znowu jest Yin. Tam właśnie siedemnasty lazurowy cesarz Bu Gai zasiada w splendorze w pałacu większym niż cała Królewska Przystań. Jednakże daleko na wschodzie, poza granicami właściwego Złotego Cesarstwa, za legendarnymi Górami Jutrzenki, w mieście Carcosa nad Morzem Ukrytym mieszka wygnany czarnoksiężnik, który podaje się za sześćdziesiątego dziewiątego żółtego cesarza, choć ta dynasta wygasła tysiąc lat temu. Niedawno zaś generał znany jako Pol Qo, Młot na Jogos Nhai, przybrał tytuł cesarski i ogłosił się pierwszym pomarańczowym cesarzem. Jego stolicą jest prymitywne, choć rozległe miasto garnizonowe, znane jako Miasto Kupców. Pytanie, który z tych trzech cesarzy okaże się zwycięski, lepiej zostawić przyszłym historykom.
      – maester Yandel, Świat Lodu i Ognia

      Czyli w Yi Ti mamy coś na kształt wojny domowej, ale trzeba brać pod uwagę z jakim opóźnieniem wieści z Dalekiego Wschodu docierają do Westeros. W “Grze o tron” Daenerys spotyka na wchodnim targu Vaes Dothrak karawany kupieckie z Asshai, Kayakayanayi, Bayasabhadu, Samyriany i Yi Ti. Z kolei w “Uczcie dla wron” Garin opowiada Arianne o tym, że w Yi Ti wybuchła niedawno “szara plaga” – może chodzi o epidemię szarej łuszczycy?

      Reply
      • 19 lutego 2019 at 11:15
        Permalink

        O Ulos wiemy tyle, że jest najdalej wysuniętą na wschód wyspą w Znanym Świecie. Na mapie w “Lands of Ice and Fire” są na niej zaznaczone jakieś ruiny. Ktoś z reddita albo westeros.org odkrył kiedyś, że “ulos” znaczy po fińsku “na zewnątrz”.

        Ulthos może być kontynentem lub wyspą rozmiarów Wielkiej Moraq, GRRM celowo tego nie precyzuje (jak przyznał w wywiadzie), by osiągnąć efekt tajemniczości. To takie jego “hic sunt dracones”. Tu są smoki.

        Reply
      • 19 lutego 2019 at 11:53
        Permalink

        Ze “Świata Lodu i Ognia” znamy jedenaście panujących w Yi Ti dynastii cesarskich:

        * Szara Dynastia (ród Har) – znanym monarchą z tego okresu jest Har Loi, który całe panowanie spędził na wojnie

        * Indygowa Dynastia (ród Choq) – jedyny znany cesarz: Choq Choq zwany Garbatym, piętnasty i ostatni przedstawiciel, według legend miał sto żon, tysiąc konkubin i niezliczone córki, ale nigdy nie społodził syna

        * Nefrytowozielona Dynastia (ród Mengo) – znany cesarz: Mengo Quen (trzeci władca z tej dynastii), zwany “Lśniącym Bogiem”, według legend podłogi i ściany jego pałacu pokrywał złoty liść, zaś wszystkie meble były wykonane ze złota

        * Szkarłatna Dynastia (ród Lo) – 22 cesarz z tej dynastii, Lo Tho, miał być jakoby czarnoksiężnikiem i kanibalem. 34 cesarz, Lo Doq (Lo Przygłup) był chory psychicznie, lecz pomimo tego miał ponoć mądrze panować przez ponad 30 lat, choć bardziej prawdopodobne jest, że wszystkie decyzje podejmowała tak naprawdę jego małżonka, cesarzowa Bathi Ma Lo. 42 szkarłatny cesarz, Lo Han, trzyktotnie prowadził swe wojska przeciwko Jogos Nhai, zmuszając jhatów do złożenia mu hołdu. Wszystkie te wysiłki na niewiele się zdały. Jego syn Lo Bu, 43 szkarłatny cesarz, poprowadził licząca 300 000 żołnierzy armię przeciwko Jogos Nhai. Młody władca podzielił swoje wojska na 13 mniejszych zastępów i wysłał je w pogoń za uciekającymi na wszystkie strony jeźdźcami zorsów. Zdesperowani Jogos Nhai zjednoczyli się pod przywówdztwem jhattar Zhei Okrutnej, która w ciągu dwóch lat zdołała zniszczyć wszystkie 13 armi dzięki wykorzystaniu terenu i sprytnych manewrów. Lo Bu poległ w ostatniej bitwie tej wojny i na nim skończyła się szkarłatna dynastia

        * Perłowobiała Dynastia (Dziewięciu Eunuchów) – dali Yi Ti 130 lat pokoju (może to być nawiązanie do “pięciu dobrych cesarzy rzymskich” – Nerwy, Trajana, Hadriana, Antoninusa Piusa i Marka Aureliusza. Ci władcy płodzili dziedziców w młodym wieku, po czym poddawali się kastracji, by skupić się wyłącznie na sprawach państwa

        * Dynastia Morskiej Zieleni (ród Jar) – znamy 6, 7 i 8 cesarza z tej dynastii, są to: Jar Har oraz jego synowie Jar Joq i Jar Han. Za nich nastąpił zenit potęgi Złotego Cesarstwa. Za Jar Hara Yi Ti podbiło Wielką Moraq i Świętą Wyspę Leng. Za Jar Hana trybut Yi Ti płaciły Qarth, Asshai i Ghis, ponadto cesarz handlował z Valyrią. Z Jar Harem wiąże się ciekawa historia – po zajęciu Leng cesarz wysłał swoich żołnierzy, by sprawdzili, czy w tajemniczych podziemnych ruinach rzeczywiście mieszkają Przedwieczni (Old Ones). Część wojowników wróciła obłąkana, inni nigdy nie ujrzeli światła dziennego. Cesarz rozkazał zamurować wejścia do podziemi i wydał edykt, który pod groźbą śmierci zabraniał podejmowania prób dostania się do nich. (Przedwieczni z Leng są nawiązaniem do Starych Istot (Przedwiecznych, nie mylić z Wielkimi Przedwiecznymi, The Great Old Ones) z dzieł Howarda Philipsa Lovecrafta.

        Reply
        • 19 lutego 2019 at 12:02
          Permalink

          Sama nazwa “Leng” jest nawiązaniem do płaskowyżu Leng z opowidania “W poczukiwaniu nieznanego Kadath”, z którego pochodzi również nazwa miasta K’Dath. (O nawiązaniach do Lovecrafta i Leng będzie w jednym z kolejnych odcinków “Śladów Palców Świtu”. O Przedwiecznych opowiada niedawny odcinek Mitycznej Astronomii, The Great Old Ones.

          * Żółta Dynastia (ród Chai) – czwartym władcą z tej dynastii był Chai Duq, którego małżonką była szlachetnie urodzona Valyrianka. Ponoć na jego tworze trzymano smoka. Za dziedzica żóltych cesarzy podaje się czarnoksiężnik z Carcosy, 69 żółty cesarz.

          * Lazurowa Dynastia (ród Bu) – według Yandela 17 lazurowy cesarz, Bu Gai, włada Złotym Cesarstwem z Yin w czasach, gdy rozgrywa się akcja PLIO.

          * Pomarańczowa Dynastia (ród Pol) – generał Pol Qo, Młot na Jogos Nhai, ogłosił się pierwszym pomarańczowym cesarzem. Włada z Miasta Kupców w północnych prowincjach Yi Ti.

          Znamy jeszcze dwie dynastie, ale tylko z nazwy – Fioletowa Dynastia miała swoją stolicę z Tiqui, podczas gdy Brunatna Dynastia władała z Jinqi, skąd bronili granic przed najazdmai z Krain Cienia.

          W Yi Ti włada Boski Cesarz (God-Emperor, jak w Diunie), na Wyspie Leng Boska Cesarzowa (God-Empress). Jedyną znaną Boską Cesarzową Leng jest Khiara Wielka, która założyła obecną dynastię. Boskie Cesarzowe biorą sobie dwóch mężów, Lengiczyka i Yitijczyka. Lengijczyk dowodzi armiami cesarstwa, Yitijczyk flotą.

          Reply
  • Pingback: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu) – artykuł na FSGK.PL | The Tolkienic Song of Ice and Fire

  • 20 lutego 2019 at 14:02
    Permalink

    Witam, a co jeśli Konsekwencje Długiej Nocy (tworzenie arni Białych wędrowców) wsiąknęło większość ludzi na wschodzie i była to armia tak ogromna że pustoszyła cały wschód. Dopiero przybycie Azora Ahai powstrzymało walki. Mało co ludzi pozostało i rozeszli się tak jak piszesz?

    Reply
    • 20 lutego 2019 at 16:54
      Permalink

      Myślę, że Inni działali tylko w Westeros, choć możliwe, że np. zamarzło całe Morze Dreszczy i dostali się do północnego Essos. Głownym skutkiem Długiej Nocy na Dalekim Wschodzie było raczej skażenie wywołane przez meteoryt Krwawnikowego Cesarza.

      Reply
      • 20 lutego 2019 at 22:59
        Permalink

        Jeśli Inni działali tylko w Westeros to dlaczego perłowy cesarz wybudował 5 majestatycznych fortów na północno wschodniej granicy swego imperium ( na długo przed długa nocą ) – czego mogło bać się najpotężniejsze państwo świata i czym były demony lwa nocy ???

        Reply
        • 21 lutego 2019 at 11:54
          Permalink

          Niektórzy uczeni z zachodu sugerowali, że w budowie Pięciu Fortów uczestniczyli Valyrianie, potężne mury zbudowano bowiem z pojedynczych brył stopionego, czarnego kamienia, przywodzącego na myśl niektóre valyriańskie cytadele na zachodzie… nie wydaje się to jednak prawdopodobne; forty powstały w czasach poprzedzających powstanie Włości, a żadne zapiski nie sugerują, by smoczy lordowie kiedykolwiek dotarli tak daleko na wschód.
          Powstanie i przeznaczenie Pięciu Fortów musi zatem pozostać tajemnicą. Wszystkie stoją do dziś, nietknięte przez czas, strzegąc pogranicza Złotego Cesarstwa przed łupieżcami z Szarego Pustkowia.
          (…)
          Owe twierdze są starsze niż samo Złote Cesarstwo. Niektórzy twierdzą, że zbudował je Perłowy Cesarz, by zabronić Lwu Nocy i jego demonom dostępu do krainy człowieka…
          – Świat Lodu i Ognia: Yi Ti –

          Według legend Perłowy Cesarz był synem i następcą Boga na Ziemi, a zatem wnukiem Panny Zrobionej ze Światła i Lwa Nocy. O gniewie Lwa Nocy skierowanym przeciwko Wielkiemu Cesarstwu słyszymy dopiero w opisie panowania Krwawnikowego Cesarza. Lew Nocy był po prostu bóstwem, od którego ponoć wywodzili się boscy cesarze, zresztą w PLIO Lew Nocy ma w Braavos wyznawców i w Yi Ti nadal oddaje się mu hołd.

          Zwykły, złoty lew symbolizuje zwykłe słońce. Czym jest “Lew Nocy”? Wyobrażeniem słońca przebywającego w nocy w zaświatach. Starożytni Egipcjanie obrazowali to sobie jako zejście krainy Duat. Może to się wydawać niezwykłe, ale w wielu mitologiach występuje przekonanie, że istnieje mroczne “słońce nocy”, które włada nocą, tak jak zwykłe, jasne słońce włada dniem. U Majów zamiast lwa był jaguar. Za dnia był symbolem/towarzyszem słońca, w nocy przekształcał się w “boga-jaguara-podziemi”. Jego symbolami było “Słońce Nocy” i “Ogień Podziemi”, przeciwieństwa “Słońca Dnia” i “Ognia Ziemi”.

          Jak wykazała Sweetsunray z “The Mythological Weave of Ice and Fire”, GRRM poświęcił sporo uwagi mitom cywilizacji przedkolumbijskich. (esej “The Spider’s Origin, Part I – The Silk Route”).
          W ŚLIO GRRM pisze o zaginionym mieście Lyber, gdzie akolici pajęczej bogini i wężowego boga toczą nieustanną walkę. To nawiązanie do miasta Teotihuacan, gdzie Pierzasty Wąż Quetzalcoatl był czczony w tej samej świątyni co pajęcza bogini. Skoro GRRM wie o takich detalach, sądzę, że wie również o Jaguarze Nocy, i to na nim oparł Lwa Nocy.

          Czyli, sytuacja przed Długą Nocą – Panna Zrobiona ze Światła (Dzień) i Lew Nocy (Noc) żyjący w harmonii – symbolizuje naturlaną równowagę i porządek. Na czas Długiej Nocy Panna znika i Lew Nocy włada niepodzielnie. To dość logiczne. Potem Panna Zrobiona ze Światła wraca, ale Lew Nocy nadal jest potężny, nie ma już równowagi, bóstwo działa teraz przeciwko Yi Ti. Możliwe, że miasz rację i jego armie to rzeczywiście Inni, albo jakieś podobne istoty. W takim razie “Lew Nocy” to po prostu imię pod jakim na wschodzie znany jest Nocny Król.

          Reply
          • 21 lutego 2019 at 22:51
            Permalink

            Nocny Król ?? hm… tak zapewne to tzw ostatni bohater zimnoręki i najpewniej Brandon Budowniczy ale nie Lew nocy on kojarzy mi się raczej z wielkim innym

            Reply
            • 22 lutego 2019 at 23:03
              Permalink

              Zastanawia mnie czy Lew Nocy ma coś wspólnego z hrakkarami, czyli białymi lwami, które w Uniwersum Martina są osobnym gatunkiem kotowatych (jak wiele innych leucystycznych zwierząt, np. białe słonie i wielbłądy, które w naszym świecie pojawiają się w rezultacie mutacji, a u GRRM-a to po prostu oddzielne gatunki). Jeśli Lew Nocy to hrakkar, zgoda, może być Yitijskim imieniem Wielkiego Innego.

              Reply
  • 21 lutego 2019 at 19:41
    Permalink

    te całe Yi – Ti to zwyczajne chiny są a Cień podejrzanie przypomina kształtem i to ,ze graniczy z Chinami subkontynent Indyjski a ,ze i tam jest znana legenda podobna o wielkiej nocy to znaczy ,ze to był kataklizm obejmujący cały świat.

    Reply
    • 21 lutego 2019 at 19:46
      Permalink

      To, że Yi Ti jest oparte na Chinach jest bardzo oczywiste. Np. imperialny generał Pol Qo, samozwańczy Pomarańczowy Cesarz, to najprawdopodobniej essoski An Lushan. Leng to w gruncie rzeczy Japonia, ale GRRM nigdy nie przenosi czegoś z naszego świata do swojego uniwersum 1:1. I tak, Yi Ti i Wielkie Cesarstwo ma mnóstwo elementów zaczerpniętych z historii Numenoru, Lew Nocy jest oparty na Jaguarze-Słońcu Nocy z mitologii Majów, Leng to jednocześnie jedno wielkie nawiązanie do Lovecrafta (głównie opowiadania o Randolphie Carterze i Kadath)…

      Reply
      • 21 lutego 2019 at 23:03
        Permalink

        Dla mnie wązniejsze jest to ,ze te wszystkie historie opowiadane w róznych wersjach na róznych kontynentach w Pieśni lodu i ognia to jedna i ta sama historia, która sie wydarzyła 8 tys. lat wczesniej a to ,ze sa zmienone niektóre imiona i fakty to wytwór kulturowy i wiadomo ,ze troche musiały ulec zmiano poprzez przekazy, ale to jedno i to samo.

        Reply
  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

  • Pingback: Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 1) – FSGK.PL

  • Pingback: Table of Contents/Spis treści | The Tolkienic Song of Ice and Fire

  • Pingback: Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium (część 1) – artykuł na FSGK.PL | The Tolkienic Song of Ice and Fire

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków