Czytamy Starcie Królów #40: Jon VI, Sansa IV

Cały czas byli w Winterfell. Ukrywali się pod zamkiem razem ze zmarłymi. Pieśń mówi, że dziewczyna kochała Baela tak bardzo, iż powiła mu syna…

Jon VI [51]

Miejsce akcji: Wąwóz Pisków

Zwiadowcy pod dowództwem Qhorina Półrękiego od wielu dni wędrują wąwozami na północ. O zmierzchu zauważają ognisko rozpalone przez dzikich. Kamienny Wąż wraz z Jonem Snowem wspinają się na skalną półkę i wspólnie przekradają do obozowiska. Zabijają dwóch mężczyzn, a gdy Jon zamierza zgładzić trzeciego z dzikich, odkrywa, że to dziewczyna. Młoda włóczniczka poddaje się i mówi, by spalili ciała pokonanych. Kamienny Wąż nie chce rozpalać większego ognia, zrzuca nagie ciała w przepaść, gdzie zostają rozszarpane przez cieniokoty. Zapala pochodnię i daje sygnał Półrękiemu. Czekając na braci, Jon wypytuje dziką o obozowisko i plany Króla za Murem, ale dziewczyna nie chce odpowiadać na pytania. Później Ygritte opowiada bękartowi historię Baela Barda i zimowej róży z Winterfell. Nad ranem zjawia się Półręki, który mówi Jonowi, że musi uczynić to, co konieczne. Sugeruje zabicie dzikiej. Czarni bracia zostawiają ich samych. Snow daruje Ygritte życie i dziewczyna ucieka.

Postaci występujące w rozdziale:

  • Jon Snow
  • giermek Dalbridge
  • Ebben
  • Orell
  • Qhorin Półręki
  • Kamienny Wąż
  • Ygritte
  • trzeci z dzikich

Kto zmarł w rozdziale?

  • Orell i jego kompan

Bitwy i starcia:

  • miało miejsce “ukradzenie” Ygritte
Kici kici.

Czego się dowiedzieliśmy?

  1. Grupa Qhorina wypatruje nocą ognisko na stoku góry. Ebben stwierdza, że król za Murem obdarłby swoich ludzi ze skóry, gdyby dowiedział się o ogniu.
  2. Giermek Dalbridge zastanawia się, czego boi się Mance Rayder. Czarni bracia podejrzewają, że dzicy śledzą przełęcz (zapewne chodzi o Innych – w NM Mance zastanawiał się, czemu Inni nie zaatakowali obozu wolnych ludzi).
  3. Półręki rozkazał swoim ludziom, by nigdy nie palili otwartego ognia w górach. Zwiadowcy posilają się zimnymi paskami solonej wołowiny, chlebem i serem.
  4. Mężczyźni śpią przytuleni do siebie pod futrami, co przypomina Jonowi zimne noce w Winterfell, w czasie których dzielił łoże z braćmi. Z czarnymi braćmi Snow dzieli łoże “z kamienia i ziemi”.
  5. Turnie pokryte są śniegiem i lodem. Wspinaczka nocą będzie ciężka, ale mimo to Jon Snow chce spróbować dotrzymać kroku Kamiennemu Wężowi.
  6. Wspinacze zabierają ze sobą długie zwoje liny, torbę z żelaznymi hakami oraz młotek z obuchem owiniętym w filc. Zostawiają konie, hełmy, kolczugi i Ducha na dole.
  7. Jako pierwszy rusza Kamienny Wąż, posiwiały i żylasty pięćdziesięciolatek, który doskonale widzi w ciemności. Jon bardzo ostrożnie i powoli podąża za nim.
  8. Wąwóz Pisków to seria pnących się w górę turni i ukrytych dolin. W trakcie wędrówki Jon Snow podziwiał zamarznięte wodospady oraz górskie łąki pełne jesiennych kwiatów: niebieskich pomroźców, szkarłatnych mroźnych ogników i kępy rdzawej trawy kobziarza.
  9. Niektóre mijane przez czarnych braci wąwozy były tak głębokie i mroczne, że Snow uznał je za bramy piekieł. Pewnego razu przejeżdżali przez naturalny skalny most wysoko w górach.
  10. Na szczytach turni mają swe gniazda potężne orły, a pośród skarłowaciałych drzew cieniokoty polują na muflony. Jon żałuje, że nie potrafi poruszać się jak cieniokot. Do pleców przytroczony ma Długi Pazur, a przy pasie długi i krótki sztylet.
  11. Kamienny Wąż wybrał krętą ścieżkę, która była pełna rozpadlin, luźnych kamieni i zagłębień. Po przeczekaniu wichury wspinacze podejmują zadanie. Snow zdjął rękawiczki, przez co zdarł sobie paznokieć z kciuka.
  12. W trakcie walki z górą Jon myśli o Branie, który uwielbiał się wspinać. “Gdybym tylko miał choć jedną dziesiątą jego odwagi”.
  13. Dzicy obozują w płytkim zagłębieniu obok skały, która osłaniała ich przed wiatrem. Jon i Wąż czołgają się w kierunku wrogów, z których jeden śpi zwinięty pod skórami, drugi siedzi przy ogniu, a trzeci obserwuje przełęcz.
  14. Snow zabija Orella Długim Pazurem, a Kamienny Wąż dzikiego z rogiem. Jon wyciąga sztylet i chwyta Ygritte za włosy. Mimo nalegań czarnego brata, Jon Snow nie chce zabić włóczniczki.
  15. Kamienny Wąż ostrzega Jona, że dzika prędzej odgryzie sobie język, niż będzie odpowiadać na jego pytania. Ygritte mówi czarnym braciom, że powinni spalić ciała zabitych – w przeciwnym razie mogą powstać i ich zaatakować.
  16. Kobieta nie chce odpowiadać na pytania o wykopaliska w Mroźnych Kłach, marsz na Mur i o Benjenie Starku. Jon Snow jest bardzo wyczerpany, ale wie, że musi pilnować jeńca.
  17. Jon pyta Ygritte, kim byli jej towarzysze. Wówczas słyszy o pokrewieństwie, jakie rzekomo łączy wolnych ludzi i Starków z Winterfell – potomków Baela Barda.
  18. Jon przerywa Ygritte opowieść o zimowej róży, pytając, którego Brandona dotyczy – Budowniczego z Ery Herosów, Brandona Podpalacza, Brandona Żeglarza, czy innego?
  19. Słysząc o Boltonie, który zdarł skórę ze Starka, syna Baela, Snow stwierdza, że cała historia opowiedziana przez dziką to jedno wielkie kłamstwo.
  20. Qhorin nie komentuje obecności Ygritte. Pyta ją, co zrobili by dzicy, gdyby pojmali go żywcem. Półręki rozkazuje Jonowi uczynić to, co koniecznie – gdyż Snow jest człowiekiem z Nocnej Straży, w którego żyłach płynie krew Winterfell.
  21. Gdy czarni bracia schodzą w dół stoku, Ygritte czeka na egzekucję. Pyta Jona, czy kiedykolwiek zabił kobietę i sugeruje mu, że król za Murem przyjmie go do swojego zastępu.
  22. Włóczniczka grozi Jonowi, że będzie go straszyć po śmierci, jeśli nie uderzy mocno i celnie. Snow opuszcza miecz i każe Ygritte uciekać, nim wróci mu rozsądek.
Jak zdobyć kobietę w 3 krokach – poradnik.

Cytat/foreshadowing

  • Giermek Dalbridge był kompanem króla Jaehaerysa II Targaryena, ojca dobrego króla Aerysa II. Zawsze śni o pięknych, nagich kobietach (które zapewne oglądał w Królewskiej Przystani za młodu). Powody, dla których wstąpił do Nocnej Straży, są nieznane.

– Obserwatorzy w Wąwozie Pisków – zadziwił się najstarszy z nich. W latach wiosny swego życia był giermkiem króla i czarni bracia po dziś dzień zwali go giermkiem Dalbridge’em. – Ciekawe, czego się boi Mance Rayder?

  • Czy Mroźne Kły to najbardziej sroga kraina za Murem? Czy może Thenn?

Odkąd opuścili las i weszli w góry, Jon nie widział żywej duszy poza swymi towarzyszami. Bogowie nie stworzyli krainy, która byłaby bardziej okrutna i wroga ludziom niż Mroźne Kły. Wiatr ciął tu jak nóż, a nocami zawodził niczym opłakująca zabite dzieci matka. Widzieli tylko garstkę drzew, skarłowaciałych i groteskowych, wyrastających na boki ze skalnych szczelin. Szlak często wiódł pod skalnymi półkami, z których zwisały sople, wyglądające z oddali jak długie, białe zęby.

  • Jon nabiera doświadczenia we wspinaczce wysokogórskiej, które przyda mu się w “Nawałnicy Mieczy”, gdy wraz z Ygritte dołączy do grupy Jarla i magnara Thennu.

– Góra jest twoją matką – powiedział mu Kamienny Wąż podczas wspinaczki przed kilkoma dniami. – Uczep się jej, wciśnij gębę w jej cycki, a wtedy cię nie zrzuci.
Jon obrócił to w żart, mówiąc, że zawsze się zastanawiał, kim była jego matka, ale nie spodziewał się, że odnajdzie ją w Mroźnych Kłach. W tej chwili nie wydawało się to mu już tak zabawne. Krok za krokiem – myślał, trzymając się mocno.

  • Uczucia, które towarzyszą bękartowi z Winterfell, gdy po raz pierwszy staje naprzeciwko wroga.

Kamienny Wąż dotknął jego ramienia i wskazał na dzikiego z rogiem. Jon skinął głową w kierunku tego, który siedział przy ogniu. Czuł się dziwnie, wybierając człowieka, którego miał zabić. Połowę życia spędził z mieczem i tarczą, przygotowując się do tej chwili. Czy Robb też tak się czuł przed pierwszą bitwą? – zadał sobie pytanie. Nie miał jednak czasu zastanawiać się nad tą kwestią. Kamienny Wąż rzucił się do ataku z szybkością zwierzęcia, któremu zawdzięczał swe imię.

  • Jon kradnie Ygritte, zdobywając jej przychylność i ochronę w nadchodzących tygodniach. Valar cebulis.

Jon widział strach i ogień w jej oczach. Krew spływała po białym gardle z miejsca, gdzie skaleczył ją sztylet. Jedno pchnięcie i po wszystkim – tłumaczył sobie. Była tak blisko, że czuł, iż jej oddech pachnie cebulą. Nie jest starsza ode mnie. Coś w niej przywiodło mu na myśl Aryę, choć wcale nie była do niej podobna.
– Poddajesz się? – zapytał, wykonując półobrót sztyletem. A jeśli się nie podda?
– Poddaję.
Jej słowom towarzyszyła buchająca z ust para. (…)
– To włóczniczka. – Zwiadowca wskazał na topór o długim drzewcu, który leżał przy jej posłaniu. – Kiedy ją złapałeś, sięgała po to. Jeśli dasz jej cień szansy, wbije ci topór między oczy.

  • Ach ten GRRM i jego pierwotne plany romansu Jona i Aryi… Każda atrakcyjna kobieta będzie przypominać Jonowi młodszą siostrę?

Ygritte przyglądała się temu bez słowa. Jon zdał sobie sprawę, że jest starsza niż mu się z początku zdawało. Mogła mieć nawet dwadzieścia lat, lecz była niska jak na swój wiek, miała krzywe nogi, okrągłą twarz, małe dłonie i zadarty nos. Jej rude, potargane włosy sterczały we wszystkich kierunkach. Przykucnięta, sprawiała wrażenie pulchnej, większość z tego stanowiły jednak warstwy futra, wełny i skóry. Pod nimi mogła być równie chuda, jak Arya.

  • Legenda o Baelu Bardzie i córce lorda Starka oraz jej podobieństwo do historii Lyanny i Rhaegara (harfa, krypty, syn i zimowe róże).

Stark z Winterfell pragnął głowy Baela, ale nie potrafił go pojmać, a smak niepowodzenia był dla niego gorzki. Pewnego dnia w swym rozgoryczeniu nazwał Baela tchórzem, który atakuje tylko słabych. Gdy wieść o tym dotarła do barda, postanowił dać lordowi nauczkę. Wspiął się na Mur, ruszył królewskim traktem i pewnej zimowej nocy zawitał w Winterfell z harfą w dłoni, przedstawiając się jako Sygerrik ze Skagos. „Sygerrik” znaczy „oszust” w starym języku, którym niegdyś mówili Pierwsi Ludzie, a po dziś dzień mówią olbrzymy. Na północy czy na południu, wszyscy zawsze chętnie witają pieśniarzy, Bael jadł więc za stołem lorda Starka i grał dla niego, gdy zasiadał na tronie na podwyższeniu. W ten sposób minęło pół nocy. Wykonywał pieśni stare i nowe, które sam ułożył. Grał i śpiewał tak dobrze, że kiedy skończył, lord zaproponował, by sam powiedział, jakiej nagrody pragnie. Bael rzekł mu: „Proszę tylko o kwiat. Najpiękniejszy kwiat z ogrodów Winterfell”. Tak się złożyło, że właśnie zakwitły zimowe róże, a to najrzadsze i najcenniejsze z kwiatów. Stark wysłał człowieka do szklarni, rozkazując mu, by zerwał najpiękniejszą z zimowych róż i przyniósł ją pieśniarzowi. Tak też się stało. Rankiem jednak okazało się, że śpiewak zniknął… razem z dziewiczą córką lorda Brandona. W jej łożu znaleziono tylko jasnoniebieską różę, którą Bael zostawił na poduszce, tam gdzie dziewczyna składała głowę. (…) Lord Brandon nie miał innych dzieci. Na jego prośbę czarne wrony opuściły setkami swe zamki, nigdzie jednak nie znalazły żadnego śladu Baela ani dziewczyny. Szukały prawie rok, aż wreszcie lord stracił nadzieję i legł złożony chorobą. Wydawało się, że ród Starków wygaśnie. Ale pewnej nocy, gdy leżał w łożu, czekając na śmierć, usłyszał płacz dziecka. Podążył za tym dźwiękiem i znalazł córkę w jej sypialni, śpiącą z niemowlęciem u piersi. (…) Cały czas byli w Winterfell. Ukrywali się pod zamkiem razem ze zmarłymi. Pieśń mówi, że dziewczyna kochała Baela tak bardzo, iż powiła mu syna… choć, szczerze mówiąc, w pieśniach wszystkie dziewczyny go kochają, bo to on je pisał. Tak czy inaczej, Bael zostawił dziecko jako zapłatę za różę, którą zerwał bez pozwolenia i chłopak wyrósł na następnego lorda Starka. Dlatego w twoich żyłach płynie krew Baela, tak samo jak w moich. (…) Pieśń kończy się w chwili znalezienia dziecka, ale opowieść ma inne, mroczniejsze zakończenie. Po trzydziestu latach, gdy Bael był królem za Murem, to młody lord Stark spotkał go przy Zamarzniętym Brodzie… i zabił go, bo gdy skrzyżowali miecze, Bael nie potrafił skrzywdzić własnego syna. (…) Ale bogowie nienawidzą ojcobójców, nawet jeśli dokonali tego czynu nieświadomie. Kiedy lord Stark wracał z bitwy i matka ujrzała na jego pice głowę Baela, z żalu rzuciła się z wieży. Syn nie przeżył jej długo. Jeden z jego lordów zdarł z niego skórę i zrobił sobie z niej płaszcz.

Szalone Teorie:

Sandor podrywa Sansę.

Nie ma prawdziwych rycerzy, tak samo jak nie ma bogów. Ten, kto nie potrafi obronić się sam, powinien zginąć, żeby zrobić miejsce dla tych, którzy to potrafią. Światem władają ostra stal i silne ręce.

Sansa IV [52]

Miejsce akcji: Królewska Przystań

Do stolicy zbliża się armia Stannisa Baratheona. Królewski las płonie, podpalony przez zwiadowców króla i górskie klany. Powietrze przesycone jest pyłem i popiołem. Złote Płaszcze i Królewscy Gwardziści zostają wysłani na mury miejskie. Sansa, niepilnowana przez nikogo, przekrada się do bożego gaju, gdzie rozmawia z Dontosem o ucieczce. Błazen zapewnia ją, że będzie ona możliwa po powrocie do miasta jego przyjaciela, który wynajmie dla nich statek. Starkówna wraca do Warowni Maegora, ale zamiast iść do swoich komnat, rusza na dach wieży, skąd obserwuje pożary i miasto. Od czasu zamieszek chlebowych dręczą ją koszmary, płacze i jest niespokojna. Bardzo boli ją brzuch. Sandor straszy dziewczynę, która omal nie spada. Sansa dziękuje mu za uratowanie życia i zmusza się do spojrzenia na jego poparzoną twarz. Ogar, nie przebierając w słowach, wyraża swój stosunek do bogów, rycerzy i lordów. Mówi dziewczynie, że on sam jest szczery, a to świat jest straszny. Nocą Sansa zapada w sen, w którym tłuszcza atakują ją tak jak w dniu, w którym Myrcella odpłynęła do Dorne. Dziewczyna budzi się i z przerażeniem odkrywa, że rozpoczęła się jej pierwsza menstruacja. Próbuje spalić pościel i materac, by nikt nie dowiedział się prawdy. Służące znajdują Sansę w zadymionym pomieszczeniu, kąpią i prowadzą do królowej. Cersei rozmawia z nią o trudach porodu, miłości do mężczyzn i ich słabościach. Stwierdza, że Sansa nadal jest głupia i naiwna, skoro chce być kochana.

Postaci występujące w rozdziale:

  • Sansa Stark
  • Cersei Lannister
  • Dontos Hollard
  • Sandor Clegane
  • służące

Bitwy i starcia:

  • górskie klany z Doliny Arrynów nękają zwiadowców Stannisa Baratheona w królewskim lesie
Koszmar Sansy.

Czego się dowiedzieliśmy?

  1. Płonie królewski las i nabrzeże – budynki portowe, magazyny, domy mieszkalne i burdele, które znajdowały się pod murami miejskimi. Powietrze przesycone jest zapachem pożarów i popiołów.
  2. Boży gaj w Końcu Burzy spłonął jako ofiara dla Pana Światła. Według pogłosek (albo opowieści rozpowszechnianych przez Wielkiego Septona nr 2 na rozkaz Tyriona) Stannis planuje spalić Wielki Sept Baelora. Sansa nie ma nic przeciwko zbezczeszczeniu świątyni Siedmiu – na jej schodach ścięto Eddarda Starka.
  3. Nikt nie pilnuje Starkówny od chwili, gdy na drugim brzegu Czarnego Nurtu pojawili się zwiadowcy Stannisa. Sansa jest przekonana, że to idealna okazja do ucieczki, ale Dontos mówi jej, że bramy miasta i rzeka są pilnie strzeżone.
  4. Dwie noce temu straż przednia Baratheona rozbiła namioty nad rzeką. Sansa słyszała, że JPK ma około 5 tys. żołnierzy. Pośród sztandarów widać Gorejące Serce z jeleniem, zielone i czerwone jabłka Fossowayów, żółwia Estermontów, lisa Florentów i czarną wronę w locie Guyarda Morrigena.
  5. Armada Baratheona ma do pokonania długą drogę z Końca Burzy – musi opłynąć Hak Masseya, przepłynąć Gardziel i ujście Czarnego Nurtu. Hollard wierzy w dobrych bogów, którzy ześlą na wrogów sztorm.
  6. Błazen prosi Sansę, by wykazała się cierpliwością, bo wkrótce jego przyjaciel wróci do miasta i zabierze ich na statek. Sansa jest przerażona, nocą dręczą ją koszmary o zamieszkach chlebowych.
  7. Prostaczkowie w mieście kryją się za zamkniętymi okiennicami i zaryglowanymi drzwiami – ostatnim razem, w czasie rebelii Roberta, Lannisterowie gwałcili, grabili i mordowali, mimo iż dobry król Aerys II rozkazał otworzyć bramy. Dontos cieszy się, że nie jest rycerzem i nie musi walczyć na murach.
  8. Dobry król Joffrey i królowa regentka Cersei uważają Sansę za głupią. Hollard mówi jej, że tak jest bezpiecznie.
  9. Sansa w swojej sypialni czuje się jak w pułapce, dlatego wspina się na dach wieży, skąd widzi forty narożne Czerwonej Twierdzy, zatokę na wschodzie i płonący wszędzie ogień.
  10. Gdy dziewczyna spogląda na trzy katapulty przy Błotnistej Bramie, przeszywa ją spazm bólu i zatacza się. Spadłaby, gdyby nie Sandor Clegane.
  11. Sansa zdaje sobie sprawę, że powinna podziękować Ogarowi za ratunek. “Pies nie potrzebuje odwagi, żeby przegonić szczury” – słyszy w odpowiedzi.
  12. Sandor widzi, jak dziewczyna krzywi się na jego bezpośrednie i gwałtowne uwagi o zabijaniu. Mówi jej, by darowała mu fałszywą pobożność.
  13. Sansa oburza się, gdy słyszy sugestię, jakoby zabijanie było przyjemne. Przywołuje przykład swojego ojca, dla którego był to przykry obowiązek.
  14. Córka Neda dochodzi do wniosku, że Sandor boi się jedynie ognia i swojego brata. Ogar zachowuje się jak złośliwy pies, gotów rozszarpać głaskającą go rękę.
  15. Sandor mówi, że tylko tchórze walczą ogniem, a Stannis nie jest takim wojownikiem jak Robert, który nie pozwoliłby, by zatrzymała go rzeka.
  16. Sansa ucieka od Sandora, choć w głębi ducha chciałaby, by Dontos odrobinę go przypominał. Aby podnieść się na duchu, dziewczyna powtarza w myślach, że bogowie i prawdziwi rycerze istnieją. “Niemożliwe, by wszystkie opowieści kłamały”.
  17. Rankiem spanikowana Sansa wycina z prześcieradła zakrwawiony fragment, ściąga koce i pościel, wpycha je do kominka, oblewa oliwą z lampy i podpala. Następnie wciska materac do kominka.
  18. Cersei proponuje narzeczonej syna śniadanie i pyta, dlaczego Sansa została podpalaczką. Rozmawiają o menstruacji, brudzie, magii i macierzyństwie.
  19. Królowa orzeka, że dobry król Joffrey zawsze “był trudny”. Męczyła się półtora dnia wydając go na świat.
  20. Sansa zapewnia, że kocha króla z całego serca, a wówczas Cersei sugeruje jej, żeby nauczyła się nowych kłamstw, które przypadną do gustu Stannisowi.
  21. Joffrey zawsze płakał, gdy Robert Baratheon brał go na ręce. Z kolei bękarty króla zawsze radośnie reagowały na widok ojca, a Robert był złakniony uśmiechów i okrzyków. Dlatego – zdaniem Cersei – gustował w towarzystwie przyjaciół i dziwek.
  22. Tyrion cierpi na tę samą chorobę, co poprzedni król – pragnie być kochany. Sansa również, na co królowa dzieli się z nią kobiecą mądrością: “Miłość to trucizna. Jej smak jest słodki, ale zabije cię niezawodnie”.
A byli taką piękną parą…

Cytat/foreshadowing

  • Czy Dontos sprzedaje tajemnice jedynie Baelishowi? Czuje się bezkarny, przemykając do bożego gaju – tak jakby Varys donosił Cersei jedynie o Sansie, pomijając obecność błazna…

– Lord Stannis chce dymem wykurzyć stamtąd dzikusów Krasnala. – Dontos zachwiał się na nogach, wspierając się jedną dłonią o kasztanowiec. Na czerwono-żółtej błazeńskiej bluzie miał plamę od wina. – Zabijają jego zwiadowców i atakują tabory. Sami też wzniecają pożary. Krasnal powiedział królowej, że Stannis będzie musiał nauczyć swe konie jeść popiół, bo nigdzie nie znajdzie ani źdźbła trawy. Sam to słyszałem. Jako błazen słyszę mnóstwo różnych rzeczy, których nie słyszałem, gdy byłem rycerzem. Zachowują się tak, jakby mnie nie było, a… – Pochylił się nad Sansą, dmuchając jej prosto w twarz cuchnącym winem oddechem. – …Pająk płaci złotem za każdy drobiazg. Podejrzewam, że Księżycowy Chłopiec służy mu od lat.

  • Ach, gdyby ser Irmy wysłał zwiad w górę rzeki… nadchodząca bitwa potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Czarny Nurt był zupełnie pusty. Sansa nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziała. Wszystkie promy wycofano na północny brzeg, a galery handlowe uciekły lub zostały skonfiskowane przez Krasnala, który przerobił je na okręty wojenne. Pod miastem pływały jedynie królewskie galery, które bez końca przemieszczały się to w górę, to w dół rzeki, trzymając się głębokiej wody po jej środku i wymieniając serie strzał ze stacjonującymi na południowym brzegu łucznikami Stannisa.

  • Czyżby Dontos sugerował, że któraś z kobiet z rodu Stokeworth sprzedaje tajemnice Baelishowi?

Królowa Cersei, Krasnal, Varys i im podobni obserwują się nawzajem, uważnie jak jastrzębie. Opłacają to tych, to tamtych, żeby szpiegowali innych wielmożów, ale nikt nie zwraca uwagi na córkę lady Tandy, prawda? – Dontos zasłonił usta dłonią, by stłumić beknięcie. – Niech bogowie mają cię w opiece, moja maleńka Jonquil. – Zrobił się płaczliwy. Wino zawsze tak na niego działało. – Daj swojemu Florianowi buziaka. Buziaka na szczęście.

  • Sansan get hype!

– Ptaszyna wciąż nie może na mnie patrzeć, prawda? – Ogar puścił dziewczynę. – Ale ucieszyłaś się z widoku mojej twarzy, gdy dopadł cię tłum. Pamiętasz? (…)
Gdy napastnicy rzucili się do ucieczki, ryknął śmiechem i jego okropna, poparzona twarz zmieniła się na chwilę.
Zmusiła się do tego, by się jej przyjrzeć, naprawdę przyjrzeć. Tego wymagała uprzejmość, a dama zawsze musiała być uprzejma.
Blizny nie są takie straszne, ani te drgające usta. Najgorsze są oczy.

  • GRRM i zaburzenia chronologii w obrębie własnego uniwersum… Jeśli trzymamy się 5 tys. lat od Długiej Nocy, to co z tymi 3 tysiącami lat i legendami o Starkach?

– Twój ojciec kłamał. Zabijanie to najsłodsza rzecz na świecie. – Wyciągnął miecz. – Oto jest prawda. Twój wspaniały ojciec przekonał się o tym na schodach Baelora. Lord Winterfell, królewski namiestnik, namiestnik północy, potężny Eddard Stark z rodu liczącego sobie osiem tysięcy lat… ale miecz Ilyna Payne’a i tak przeciął jego szyję, prawda? Pamiętasz jaki taniec odstawił, kiedy głowa spadła mu z karku?

  • Wesołe wspominiki Sandora z czasów młodości.

Sansa oplotła się ramionami, porażona nagłym chłodem.
– Dlaczego zawsze jesteś taki okropny? Chciałam ci podziękować…
– Zupełnie jakbym był jednym z tych prawdziwych rycerzy, których tak kochasz. Jak ci się zdaje, czym się zajmują rycerze, dziewczynko? Myślisz, że tylko przyjmują wstążki od dam i paradują w złotych zbrojach? Rycerze zabijają. – Dotknął ostrzem miecza jej szyi, tuż poniżej ucha. Sansa poczuła ostrą stal. – Pierwszy raz zabiłem człowieka, gdy miałem dwanaście lat. Nie potrafię policzyć, ilu uśmierciłem od tego czasu. Wielkich lordów o starych nazwiskach, tłustych bogaczy w aksamitach, rycerzy nadętych jak balon od zaszczytów, i kobiety i dzieci, tak jest. Wszystko to zwierzęta rzeźne, a ja jestem rzeźnikiem. Niech sobie zatrzymają swoje ziemie, bogów, złoto i swoje tytuły. – Sandor Clegane splunął Sansie pod nogi, by jej pokazać, co o tym sądzi. – Dopóki mam to – powiedział, cofając miecz od jej gardła – nie muszę się bać nikogo na świecie.

  • Sen Sansy i pragnienie, by ocalił ją bohater z pieśni.

Nocą znowu śniły się jej zamieszki. Zewsząd otaczała ją wrzeszcząca tłuszcza, przypominająca oszalałą bestię o tysiącu twarzy. W którąkolwiek stronę się zwróciła, widziała oblicza zamienione w monstrualne, nieludzkie maski. Powtarzała z płaczem napastnikom, że nie zrobiła im nic złego, lecz i tak ściągnęli ją z konia.
– Nie – krzyczała – proszę, nie, nie róbcie tego.
Nikt nie zwracał uwagi na jej słowa. Wołała ser Dontosa, braci, nieżyjącego ojca i nieżyjącą wilczycę, a także dzielnego ser Lorasa, który podarował jej kiedyś czerwoną różę. Nikt z nich jednak się nie zjawił. Potem zaczęła wzywać bohaterów z pieśni, Floriana, ser Ryama Redwyne’a i Aemona Smoczego Rycerza, ale nikt jej nie usłyszał. Kobiety dopadły ją niczym łasice, szczypiąc ją w nogi i kopiąc w brzuch. Ktoś uderzył ją w twarz tak mocno, że aż poczuła wypadające zęby. Potem ujrzała jasny błysk stali. Nóż wbił się w jej brzuch i zaczął pruć, aż wreszcie zostały z niej tylko lśniące, wilgotne strzępy.

  • Zwyczaje króla Roberta, losy małżeństwa z Cersei oraz… przepowiednia dzieci Sansy z królem?

Robert polował. Taki był jego zwyczaj. Gdy tylko zbliżał się mój czas, mój królewski małżonek uciekał do lasu ze swymi łowczymi i psami. Po powrocie dawał mi w prezencie trochę skór i jeleni łeb, a ja odwdzięczałam się mu dzieckiem. Co prawda, wcale nie chciałam, żeby był ze mną. Miałam wielkiego maestera Pycelle’a i całą armię położnych, i miałam też brata. Kiedy Jaime’owi mówiono, że nie wolno mu wejść do komnaty, w której rodziłam, uśmiechał się tylko i pytał, kto spróbuje go powstrzymać. Obawiam się, że Joffrey nie okaże ci podobnego przywiązania. Mogłabyś podziękować za to swej siostrze, gdyby jeszcze żyła. Nigdy nie zdołał zapomnieć o tym dniu na Tridencie, kiedy upokorzyła go na twoich oczach. Dlatego teraz odgrywa się na tobie. Ale ty jesteś silniejsza, niżby się zdawało. Przeżyjesz odrobinę poniżenia. Ja przeżyłam. Być może nigdy nie pokochasz króla, ale będziesz kochała jego dzieci.

Szalone Teorie i inne teksty:

-->

Kilka komentarzy do "Czytamy Starcie Królów #40: Jon VI, Sansa IV"

  • 8 grudnia 2018 at 12:42
    Permalink

    Opowieść o Baelu Bardzie- możliwe nawiązanie do Lyanny, a być może także i jeszcze do jednej kobiecej postaci. Bo kto rzucił się z wieży po otrzymaniu informacji od Starka? 😉 Jeżeli pewna naprawdę szalona teoria jest prawdziwa i wzorowy rycerz królestwa nie był taki święty, mielibyśmy dwa w jednym. Chociaż nie wierzę w to, ale gdyby tak było to chylę czoła przed Martinem, że stworzył takie niepozorne wskazówki w takich fragmentach.

    Reply
    • 8 grudnia 2018 at 13:34
      Permalink

      Rozwiń proszę o którą teorię chodzi 🙂

      Reply
      • 8 grudnia 2018 at 16:21
        Permalink

        Arthur Dayne jako ojciec dziecka Ashary Dayne- taka teoria pojawiła się pod którymś z artykułów. A rzucenie się z wieży oczywiście dotyczy Ashary na wieść o śmierci Dayne? lub z jakiegoś innego powodu.

        Reply
        • 8 grudnia 2018 at 17:27
          Permalink

          Ashara uczuciem innego darzyła.

          Reply
  • 8 grudnia 2018 at 13:49
    Permalink

    “Jon obrócił to w żart, mówiąc, że zawsze się zastanawiał, kim była jego matka, ale nie spodziewał się, że odnajdzie ją w Mroźnych Kłach. W tej chwili nie wydawało się to mu już tak zabawne. Krok za krokiem – myślał, trzymając się mocno.”
    Yggrite to matka Jona! Udało mu się dochować wierności zwyczajom Targaryenów 😛 Lubię te rozdziały, w których widzimy jak Sansa powoli dorasta. Mocno się zdzwię, jeśli nie zobaczymy jej na ślubnym kobiercu z Aegonem.

    Reply
    • 8 grudnia 2018 at 14:32
      Permalink

      wcale nie Ygritte! zmanipulowales ten cytat, pozbawiając go najwazniejszej czesci!
      “– Góra jest twoją matką – powiedział mu Kamienny Wąż podczas wspinaczki przed kilkoma dniami. – Uczep się jej, wciśnij gębę w jej cycki, a wtedy cię nie zrzuci.”
      i po co to wszystkie teorie o rodzicach jona, jak wszystko jest jasne? 🙂

      Reply
    • 9 grudnia 2018 at 01:30
      Permalink

      Sansa mi średnio do niego pasuje z charakteru juz lepiej chyba by mu z Aria było.On miałby smoka , którym mogłby palic wrogów a aria mogłaby ich zabijac jako kto inny zyli by długo i szczesliwie i nikt by im nie podskoczył.

      Reply
  • 8 grudnia 2018 at 14:28
    Permalink

    Lai. Kropkę stawiamy po znaku cudzysłowu. Żebym miał potem mniej do poprawiania 😀
    #uczsiezkłantalupą

    Reply
    • 8 grudnia 2018 at 14:32
      Permalink

      dobsz mamo, dziękuję
      #walczzadhdlai

      Reply
      • 9 grudnia 2018 at 01:21
        Permalink

        on was zameczy hehe, moze tez sie zarejstruje jak wszyscy sie tak rejestruja XD

        Reply
    • 8 grudnia 2018 at 18:01
      Permalink

      Faktycznie, coś może w tym być, że niby nie jesteś tą samą kłantalupą.

      Gdybyś bowiem zarejestrował/a się z tego samego maila, to z automatu przypisałoby ci ten sam avatar do wszystkich twoich poprzednich postów.

      Spójrz na naszą dyskusję

      https://fsgk.pl/wordpress/2018/12/debaty-malej-rady-reformy-jaehaerysa-i-i-mikolajki/#comment-47041

      Patrz na twoje wpisy. Patrz ma moje.

      Mi przypisało avatar nawet do moich postów jeszcze sprzed rejestracji, nawet pomimo tego, iż podpisywałem się inaczej.
      Przypisało po mailu.

      Ba! Nawet lepiej. Przypisało mi ten avatar, który sobie ustawiłem na gravatarze, chociaż w ogóle się tutaj nie zarejestrowałem.
      Wszedłem, patrzę, a avatar przy Ktosiu stoi, pomimo iż ja tutaj nic ten tego.
      Więc ostatecznie zdecydowałem się w związku z tym jednak zarejestrować – skoro mój gravatar tak czy siak widniał przy moich wszelkich dotychczasowych postach.

      A zidentyfikowało mnie po mailu – niezależnie, jak bym się nie podpisał.

      Innymi słowy – tyś żeś wcale nie jest ta sama kłantalupa. Tyś żeś jest ktoś inny, z innego maila.
      Zdemaskowałem cię!

      😉

      Reply
      • 8 grudnia 2018 at 18:33
        Permalink

        po prostu ten mail ktory podawalem przy wpisach nie istnial, wpisywalem w te pole mailowe cokolwiek, bo nie uwazalem zeby bylo to komukolwiek potrzebne

        Reply
        • 8 grudnia 2018 at 19:00
          Permalink

          Ha!

          Każdy mógłby tak powiedzieć!

          A fakty są takie, proszę oskarżonego, że nie macie żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów!

          Skąd w takim razie mamy wiedzieć, czy nie jesteście jakimś trollem, wykorzystującym głupawe tłumaczenie o nieistniejących mailach i podszywającym się pod mości kłantalupę?

          W związku z tym wszystkim – ogłaszam wyrok!

          Uznaję was za winnego zarzucanych czynów i wymierzam karę 30 banów sękatą rózgą na gołą dupę!

          Reply
          • 8 grudnia 2018 at 20:19
            Permalink

            “Skąd w takim razie mamy wiedzieć, czy nie jesteście jakimś trollem, wykorzystującym głupawe tłumaczenie o nieistniejących mailach i podszywającym się pod mości kłantalupę?”
            a widziales dzisiaj gdzies spam komentarzy z literowkami? bo ja chyba nie 😀

            “Uznaję was za winnego zarzucanych czynów i wymierzam karę 30 banów sękatą rózgą na gołą dupę!”
            o nieee, tylko nie to! a tak w ogole bez sensu ta kara, jesli nie rozwiazuje w zaden sposob kwestii, ktora poruszyles ;<

            Reply
            • 9 grudnia 2018 at 09:11
              Permalink

              a widziales dzisiaj gdzies spam komentarzy z literowkami? bo ja chyba nie

              Ha!

              To niczego nie dowodzi!

              Albo wręcz przeciwnie – jest to dowód na to, iż prawdziwego kłantalupę, który trudnił się tym procederem, pisząc z “nieistniejącego” maila, musiałeś uprowadzić i uwięzić w piwnicy!
              Tak, właśnie tak!

              A sam przywłaszczyłeś sobie jego tożsamość!

              Ha!

              Reply
          • 8 grudnia 2018 at 20:43
            Permalink

            Jest to nasza kłantalupa, Lordzie Ktosiu. Admini i redakcja sprawdzili (np. po IP), nim powierzyli mu korektę tekściorów.

            Reply
            • 9 grudnia 2018 at 09:19
              Permalink

              Och, wy naiwni!

              Jeśli pisze z jego komputera, to oczywistym jest, że będzie miał takie samo IP.

              Co więcej, niewiasto, od teraz zwracaj się do mnie per Lordzie Friezo!
              Lub, jeśli wolisz po japońsku – Frieza-Sama!

              Bo jak nie, to zniszczę całe to wasze Planetos! I żadne z was nie za zasiądzie już na tym całym ostrokrawędzistym stołku!

              Reply
              • 9 grudnia 2018 at 09:41
                Permalink

                Rozumiem, że sobie żartujecie z kłantalupą, ale proponuję się powstrzymać przed zwracaniem się do mnie per niewiasto. Nie wiem, czy bawi was taka forma arogancji, ale mnie na pewno nie. Z góry dziękuję i zakończmy proszę tę dyskusję.

                Reply
                • 9 grudnia 2018 at 10:55
                  Permalink

                  Uznałem po prostu, że określenie “niewiasto” nie powinno być dotkliwym. No, że będzie najbardziej taktownym z dostępnych.

                  Na pewno mniej, niż per “kobieto!”

                  A w rolę wczuć się jakoś musiałem… 😉

                  Myślałem, że ty sama również uśmiechniesz się pod nosem na takową stylizowaną formę…

                  Przepraszam więc za niestosowne słownictwo i na przyszłość obiecuję poprawę. 🙂

    • 9 grudnia 2018 at 01:25
      Permalink

      Kłatos ty jestes polonistą i myslisz ,ze forum to szkoła czy uwazasz ,ze masz misje do spełnienia, jak np. Danka w GoT?

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków