Szalone Teorie: Skąd się biorą czardrzewa?

Dzisiejszy tekst zaplanowałem jako Obłąkaną Spekulację. W końcu skoro Gra o Tron doczekała się swojego spin-offu, dlaczego Szalone Teorie miały być gorsze? Część z Was zapewne pamięta, że posłużyłem się już wcześniej formułą “spekulacji” by napisać o moich przeczuciach (tudzież lękach) związanych z wydarzeniami z “Wichrów zimy”. Tym razem chciałem zaprezentować bardzo konkretną tezę, tyle tylko, że pozbawioną wystarczającego materiału dowodowego. Pragnąłem przy tym nie naginać zasad na jakich funkcjonują Szalone Teorie, a jednocześnie uważałem, że ten temat (a także kilka innych) zasługuje na poruszenie na łamach FSGK.pl. I choć pomysłu publikowania Obłąkanych Spekulacji w całości nie porzucam, to jednak uznałem, że nie ma sensu rozmieniać się w tym wypadku na drobne. Zwłaszcza, że z każdym akapitem argumentów za dzisiejszą tezą przybywało. A zatem spekulacje na temat czardrzew awansowały do roli Szalonej Teorii. Mam nadzieję, że uznacie, iż tekst jest wystarczająco przekonujący.

(I jeszcze drobna uwaga – ponieważ elementem dzisiejszej teorii jest nawiązanie do jednej z książek Orsona Scotta Carda, muszę Was ostrzec przed spoilerami. Jeśli nie czytaliście “Mówcy umarłych” i nie chcecie sobie psuć zabawy, to powinniście tę Szaloną Teorię odłożyć na później).

Czardrzewo w Winterfell.
Młode czardrzewo

A zatem spróbujmy odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. Skąd się tak właściwie biorą czardrzewa? Wszyscy wiemy, że – jak to drzewa – rosną. Mamy w końcu czardrzewa mniejsze, większe i ogromne. Ale czy nie jest zaskakujące, że nie znajdziemy w książce żadnych naprawdę młodych czardrzew? Żadnych małych drzewek, sadzonek, kiełkujących nasion… Najmniejsze czardrzewo jakie widzimy na kartach powieści pojawia się w jednym z rozdziałów Brienne w “Uczcie dla wron”. To pod nim, w trakcie starcia z Krwawymi Komediantami ginie Zręczny Dick.

Pomiędzy nimi stał blady intruz, młode, smukłe czardrzewo o pniu białym jak niewinna dziewica. Jego szeroko rozłożone konary pokrywały ciemnoczerwone liście.
—Uczta dla wron—

Jest to drzewo młode, ale już na tyle duże, iż Brienne wykopuje pod nim grób dla swojego przewodnika.

I to powinno nas skłonić do dociekań. No bo tak właściwie to dlaczego Westeros nie jest pełne szkółek z czardrzewami? W końcu wiemy, że ich drewno uchodzi za użyteczny i kosztowny surowiec. Meble z czardrzew odnajdujemy w Czerwonej Twierdzy (wykonany jest z niego m.in. stół przy którym zbiera się Królewska Gwardia). Materiał ten posłużył również do wykonania wielu ważnych bram i drzwi – w Domu Czerni i Bieli, w Domu Nieśmiertelnych, w Nocnym Forcie (Czarna Brama) czy w Orlim Gnieździe (Księżycowe Drzwi). Z czardrzewa wykonano też krokwie w Harrenhal. No i – co również nie bez znaczenia – drewno to wykorzystuje się do tworzenia wyśmienitej broni (weźmy na przykład łuki Bloodravena albo Ygritte). Innymi słowy – jest w czardrzewach spory pieniądz, a jakoś nikt się po niego nie schyla.

Dzieci lasu w serialu HBO.

Nawet założywszy, że mamy do czynienia z kulturowym tabu zabraniającym hodowli czardrzew dla zysku, to pozostaje kwestia Blackwoodów. Kto jak kto, ale Blackwoodowie powinni mieć motywację, by stworzyć w Raventree nowy boży gaj. A przecież nie powinno to być tak trudne. W końcu widzieliśmy w książce ziarna czardrzew, prawda? Tak twierdziła Liść…

– Musisz to zjeść – powiedziała Liść, wręczając Branowi drewnianą łyżkę.
– Co to jest? – zapytał chłopiec, spoglądając niepewnie na miskę.
– Papka z nasion czardrzew.
Coś w jej wyglądzie przyprawiało Brana o mdłości. Czerwone żyłki zapewne były po prostu czardrzewową żywicą, ale w blasku pochodni dziwnie przypominały krew.
—Taniec ze smokami—

Oczywiście ci z Was, którzy znają mój tekst poświęcony “Papce z Jojena”, wiedzą, że obstawiam, iż skład owej papki był nieco inny. Przynajmniej w 90% składała się z przemielonego Jojena. Tym niemniej Liść może mówić prawdę… metaforyczną.

Mówca umarłych

W jednym z poprzednich tekstów poruszyłem kwestię licznych nawiązań literackich, jakie możemy odnaleźć w prozie George’a R.R. Martina. Pisarz czynił w swoich książkach bardzo wiele ukłonów w stronę innych twórców fantasy i science-fiction, a nieraz wprost pożyczał od nich co ciekawsze motywy i rozwiązania. Stąd też niemało jest w Pieśni Lodu i Ognia pomysłów Lovecrafta, Jordana czy Howarda. I na tym polega moja dzisiejsza Szalona Teoria. Otóż stawiam tezę, że Martin dokonał jeszcze jednego zapożyczenia. Tym razem z Orsona Scotta Carda, a konkretnie z drugiej książki w cyklu Endera, pt. “Mówca umarłych”.

Tym z Was, którzy “Mówcy umarłych” nie czytali, śpieszę z pewnym wyjaśnieniem. Książki Carda, a w szczególności cykl Endera, można w największym skrócie opisać jako opowieści o problemach w komunikacji pomiędzy różnymi cywilizacjami (ale też pomiędzy ludźmi o różnych systemach wartości). W “Mówcy umarłych”, Ender Wiggin (zwany Ksenobójcą, albowiem ma na sumieniu przypadkowe wymordowanie obcej rasy) przybywa na planetę Lusitania, gdzie koegzystują ludzie oraz pokojowa rasa pequeninos (małych i pokojowych stworków, nazywanych pieszczotliwie prosiaczkami). Ender próbuje rozwikłać tajemnicę dokonanego przez pequeninos morderstwa na ludzkim naukowcu. Co skłoniło prosiaczki do tak strasznego i nielicującego z ich naturą czynu? Otóż nie zdawali sobie oni sprawy z jego wagi. Pequeninos przechodzą skomplikowany cykl rozwojowy, w którym swój udział ma wirus descolada, umożliwiający osobnikom tej rasy zachowanie po śmierci świadomości i przemianę w drzewo. Mordując, byli przekonani, że po prostu umożliwiają badaczowi przejście do następnej fazy egzystencji, wcale nie gorszej od dotychczasowego życia.

Ponowne narodziny musi poprzedzić brutalna śmierć – cykl życia “prosiaczków” w komiksowej adaptacji “Mówcy umarłych”.

Czy nie jest fascynujące jak wiele elementów układanki trafia na swoje miejsce, gdy przyjmiemy, że Martin pożyczył od Carda to rozwiązanie? Dlaczego rasa małych istot nazywa się dziećmi lasu? Bo drzewa są kolejną formą ich egzystencji. Dlaczego oddają religijną cześć czardrzewom? Bo to klasyczny dla kultur pierwotnych kult przodków. Dlaczego dzieci lasu wypowiedziały wojnę wyrąbującym czardrzewa pierwszym ludziom? Bo był to akt mordowania samych dzieci lasu. Więcej – wyjaśnia się w ten sposób dwuznaczność słów o “papce z nasion czardrzewa” (zapewne ludzki zielony jasnowidz też może zostać drzewem), a nawet kwestia rzekomych ofiar z krwi składanych Starym Bogom.

Warto czasem umrzeć, jeśli rodzisz się na nowo.
—Mówca umarłych—

Jestem pierwszym, który przyzna, że sama treść dotychczas opublikowanych książek nie wskazuje bezpośrednio na to rozwiązanie. Ale jest to teza, która dostarcza wiarygodnej i prawdopodobnej odpowiedzi na większość naszych pytań dotyczących czardrzew. I pasuje do wszystkiego, co wiemy o sposobie pisania Martina.

A na koniec jeszcze mały “smaczek”. Orson Scott Card to postać bardzo kontrowersyjna, przede wszystkim ze względu na swą religię (jest praktykującym mormonem) oraz poglądy na temat homoseksualizmu. Card naraził się też twórcom serialowej “Gry o Tron”, oskarżając ich o marnotrawienie potencjału, jakim są książki Martina (gwoli ścisłości – pisał o tym już po obejrzeniu dwóch odcinków pierwszego sezonu). Weiss i Benioff odpłacili mu pięknym za nadobne w scenie dialogu pomiędzy uwięzionym Tyrionem oraz Jaimem Lannisterem, kiedy obaj bracia wspominają “przygłupiego kuzyna Orsona”, który całymi dniami zabijał robale (to aluzja do “Gry Endera”). Cóż, jeśli okaże się, że Card był źródłem inspiracji dla Martina, to chyba ostatecznie pisarz postawi na swoim.

-->

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Skąd się biorą czardrzewa?"

  • 10 września 2018 at 12:25
    Permalink

    Ciekawe. I rzeczywiście brzmi całkiem przekonująco.
    Ale w takim razie, to młode drzewo o którym wspominasz oznacza, że niedawno – powiedzmy, że mniej niż 100 lat temu, bo ciężko określić jak szybko rosną czardrzewa – daleko na południe od Muru (to chyba było w Krainach Korony) zginęło Dziecko Lasu. Skąd ono mogło się tam wziąć? Przywędrowało z tej wyspy koło Harrenhall? Czy może Dzieci tak naprawdę mają na południu więcej siedzib, tylko dobrze je ukrywają?

    Reply
    • DaeL
      10 września 2018 at 12:40
      Permalink

      Szczypcowy przylądek to jedno z dziwniejszych miejsc w Westeros. Bagna, lasy, na dodatek legendy o jakichś dziwnych rozumnych stworach. Przypuszczam, że dzieci lasu mogły tam jeszcze niedawno przebywać.

      Reply
      • 10 września 2018 at 18:17
        Permalink

        Są jakieś szacunki ile dzieci lasu mogło dożyć to czasów opisanych w sadze?

        Reply
        • DaeL
          11 września 2018 at 01:12
          Permalink

          Nie ma nawet jak przeprowadzić takich szacunków.

          Reply
  • 10 września 2018 at 12:41
    Permalink

    Dość ciekawe a idąc dalej może żeby było czardrzewo potrzebne są też czary Dzieci Lasu a te jeszcze żyjące nie posiadają tych umiejętności na odpowiednim poziomie i jest też ich mało? Coś jak Aegon V co chciał smoki wskrzesić i wszystko spłonęło. I pytanie czy jedno dziecko lasu to jedno ziarno? A idąc dalej o tym że 3 oka Wrona potrafi się podpiąć pod każde czar drzewo to oznaczałoby że poprostu potrafi się w wargowac w umysł Dzieci Lasu które przeszły w wyższy byt. Jest pytanie jakie sa dodatkowe korzyści dla dzieci lasu z bycia w tym wyższym stanie?

    Reply
    • 10 września 2018 at 13:23
      Permalink

      Mogą widzieć przeszłość i przyszłość, przebywać też z duchami przodków (coś jak w Avatarze), może jeszcze inne okoliczności.

      Reply
    • 10 września 2018 at 13:59
      Permalink

      “Czardrzewa nie umierają nigdy, jeśli nic ich nie niepokoi.” – czy chcesz większe korzyści od nieśmiertelności? 😉

      Reply
      • 10 września 2018 at 14:02
        Permalink

        Swego rodzaju wszechobecność też może być korzyścią, jeśli wszystkie czardrzewa są ze sobą połączone. Bycie obiektem kultu to też niezły bonus.

        Reply
    • 10 września 2018 at 14:02
      Permalink

      Wracając do analogi Prosiaczków, i Endera to drzewa miały świadomość i były ze sobą połączone w sieć a także magazynowały wspomnienia zdobyte w “poprzednim” życiu. A dziwne rytuały tubylców były po prostu metodą komunikacji prosiaczki-drzewa.

      Reply
  • 10 września 2018 at 13:07
    Permalink

    Teoria ciekawa, choć tak jak wspominasz, nie ma na nią przekonujących dowodów i możemy tylko spekulować. Z innej beczki, ostatnio pomyślałem o przyszłości Bronna i myślę, że nasz oportunistyczny najemnik niedługo zajmie Rosby. Dlaczego? W teorii o południowych sojusznikach Aegona Dael pisał o tym, że Martin wspominając nam o kryzysach sukcesyjnych zaznacza możliwość zdrady, czy też zmiany stron. Otóż po śmierci Lorda Gylesa Rosby jedną z pretendentów do tytułu władcy Rosby była Lady Tanda. Jej jedynym żyjącym dzieckiem jest obecnie Lollys, żona Bronna. Rosby jest obecnie pozbawione władcy, a wkrótce Cersei (czy też ktokolwiek będzie rządził wtedy w KP) będzie potrzebowała wszystkich okolicznych sił do obrony przed Aegonem. Wątpię, że świeżo upieczony lord i rycerz nie skorzystał z okazji, jaką stwarza to bezhołowie. W okolicy ma też Hayford, rządzone przez młodziutkie dziecko (które było już zaręczonę z Lannisterem) i które można wydać za Tyriona, bękarta Lollys (ironia PLiO 😀 ), lub zwyczajnie zamordować (to nawet miałoby foreshadowing – kiedy Tyrion pytał Bronna, czy ten zamordowałby niemowlę, ten nie zapytałby “dlaczego”, a “za ile”). Co o tym myślą użykownicy?

    Reply
    • 10 września 2018 at 13:21
      Permalink

      Bronn jeśli będzie ogarnięty może zostać lordem większości północnych ziem korony, co będzie czyniło go wartościowym sojusznikiem dla Tommena /Aegona /Baelisha /Stannisa. Myślę, że byłoby zabawne gdyby Zwycięski Aegon po kolei zajmujący gniazdo gryfów, Koniec Burzy, pokonujący lorda Wysogrodu w Królewskim Lesie, a na koniec zdobywający Królewską Przystań przegrywa z jakimś najemnikiem bez nazwiska.

      Reply
      • 10 września 2018 at 13:32
        Permalink

        Co więcej, byłaby to kolejna ironia, gdyby przegrał Aegon z najemnikiem bez imienia- byłoby to zgodne z motywem książek o upadku ideałów rycerskich i niejako przemianie z wojsk feudalnych na zaciężne/najemnicze, tak jak w Europie miało to miejsce w XV/XVI wieku. To drugie to spora spekulacja, ale nie można wykluczyć, że w przypadku ataku innych, “prawdziwych” rycerzy będzie już niewielu, bo większość zginie na niekończących się od końcówki pierwszego tomu wojnach. Siłą rzeczy będą ich musieli zastąpić zwykli ludzie.

        Reply
        • 10 września 2018 at 14:05
          Permalink

          Moim zdaniem Bronn przed Aegonem raczej uklęknie, chyba że ten straci całe swoje siły zdobywając KP. Ale taka możliwość też istnieje.

          Reply
          • 10 września 2018 at 14:33
            Permalink

            czemu miałby cokolwiek tracic skoro varys i randyll mu otworza bramy xD

            Reply
            • 11 września 2018 at 13:49
              Permalink

              Zboże z Reach przestanie płynąć, w KP wybuchnie epidemia dyzenterii i Aegon będzie miał przesrane 😀

              Reply
      • 10 września 2018 at 15:20
        Permalink

        Czy ja wiem czy aż tak wartościowym? te ziemie Korony o których piszesz, nie mają dużego potencjału, obecna i poprzednia wojna mocno go uszczupliły. Byłoby dobrze, gdyby Rosby, Hayford i Stokeworth były w stanie zebrać obecnie 1500, maksymalnie 2000 pod broń biorąc do woja absolutnie każdego. Ot przydatny ale nie jakiś wielce istotny sojusznik, Bronn nie miałby szans w samotnym, bezpośrednim starciu z Aegonem… ale jako V kolumna? to byłoby zabawne, gdyby doszło do jego oblężenia w KP, Aegon wezwałby wcześniej odpowiednio wszystkich, po czym Bronn w pewnym momencie jego zdradza i atakuje bramy od środka. dzięki czemu atakujący, kimkolwiek są nie muszą marnotrawić wysiłków na długie oblężenie w beznadziejnej do tego porze roku.

        Reply
        • 10 września 2018 at 17:30
          Permalink

          Hmmm prawdę prawisz że wyłuskałby pewnie z 2 tys żołnierzy w obecnej sytuacji, ale ( tu w dam się w dywagacje) Bronn jajo lord Stokeworth i Rosby mógłby spróbować wyjść na lidera regionu tzn. , że w zależności od decyzji Bronna (pewnie najsilniejszgo lorda w ziemiach Korony) mogło by za nim poiść bogate Duskendale i hak Masseya. Do tego za Bronnem przemawia położenie geograficzne. Bronn pobierając np. Stannisa albo Baelisha mógłby w ich imieniu łatwo zająć Harrenhall i Darry. Po prostu podałby się jako wsparcie, a kiedy jego wojska byłyby w środku zrobiłby rzeź od wewnątrz. No, a ten kto władałby Harrenhall byłby wartościowym sojusznikiem.

          Reply
          • 10 września 2018 at 17:36
            Permalink

            jezu ile błędów, wybacz, ale pisałem na telefonie.

            Reply
          • 11 września 2018 at 13:45
            Permalink

            Moim zdaniem go przeceniasz. To jest możliwe, ale nadal mamy w Dorzeczu Freyów, Lannisterów, Bractwo oraz pobliską Dolinę. No i miałby problem z brakiem ludzi, bo wszystkie te ziemie zostały dotknięte wojną, chyba, że zacząłby rekrutować banitów, których wierności nie można być pewnym. Z Hakiem Masseya jest taki problem, że to po drugiej stronie Czarnego Nurtu.

            Reply
    • 10 września 2018 at 22:55
      Permalink

      Ogólnie kryzys sukcesyjny to wdzięczny temat na Debaty Małej Rady. Które rody znikną z drzew genealogicznych? Które domy wypełnią próżnię polityczną po nich? Chyba najbardziej oczywistymi kandydatami do wyginięcia są chyba Baratheonowie (los bękartów Cersei przepowiedziano, Shireen w zasadzie też, a to co się zostało po Robercie nie ma zbytnich praw do nazwiska), ale nie jedynym. Poza Roosem i Ramsayem był wspomniany jakikolwiek inny Bolton? Domeric z przyczyn oczywistych się nie liczy…

      Tyrellowie z kolei niemal na pewno nie podzielą swojego serialowego losu. W książkach bowiem Loras ma dwóch braci, do tego są jacyś dalecy dziedzice po wuju Morynie i kuzynie Quentinie. Także wybić ich wszystkich, podobnie jak Freyów, byłoby naprawdę trudno. Tylko czy utrzymaliby tytuł lordowski? Ich prawa do Wysogrodu były regularnie podważane przez inne Rody Reach, do tego mają teraz kosę z Florentami o lepszej genealogii. Ale z drugiej strony… zawsze umieli spaść na cztery łapy.

      Przyszłość Karstarków też wydaje się niepewna. Niby mamy linię męską po Arnolfie, ale nie jest godna zaufania i poza tym mamy w kolejce do Karhold Alys i Sigorna, ale oni noszą nazwisko Thenn, a że im sprzyja Jon Snow… No i na koniec kolejny specyficzny przypadek, czyli Lannisterowie. U nich linii bocznych tyle, ze nie wyginą, ale coś czuję, że spełni się senny koszmar Tywina i Casterly Rock trafi w ręce Tyriona 😛

      No i oczywiście są pomniejsze rody, ale je sobie może zostawmy na Radę, jesli DaEl podłapie pomysł, rzecz jasna 😀

      Reply
      • 10 września 2018 at 23:14
        Permalink

        Jeśli chodzi o Baratheonów, to myślę, że Gendry zostanie głową rodu.

        Reply
        • 11 września 2018 at 08:14
          Permalink

          W serialu niemal na pewno, ale czy w książce? Tam wszak mamy jeszcze Edrica Storma.

          Reply
          • 11 września 2018 at 14:06
            Permalink

            To prawda ale myślę, że w tym wypadku bd podobnie jak w serialu, Gendry przez Arye jest niejako związany już z Starkami, Sansa z doliną. Taki sojusz z czasów rebelii w wykonaniu następnego pokolenia.

            Reply
      • 11 września 2018 at 12:46
        Permalink

        Zawsze mnie zastanawiało, jak to się stało, że Podbój i Rebelię Roberta przetrwało tyle rodów. Owszem, wymarły rody Hoarów, Gardenerów i Durrandów, ale to jednak trochę mało jak na tak kolosalną zmianę. Podczas Rebelii nie wyginął żaden ród, nawet Targów Robertowi nie udało się wybić.

        Reply
        • 11 września 2018 at 13:36
          Permalink

          Martin ma problem z realistycznym przedstawieniem feudalizmu. Większość rodów w Reach ma, nawet jeśli uznamy, że 3/4 historii Westeros to tylko legendy, przynajmniej dwa tysiące lat. Nawet część “wymarłych” władców Harrenhal nadal ma potomków w najemnych kompaniach w Essos (choć mogą być to tylko ludzie się pod nich podszywający). Podczas całego okresu władzy Targaryenów, od zakończenia Podboju wymarli chyba jedynie Harrowayowie i Darklynowie.

          Reply
          • 11 września 2018 at 13:54
            Permalink

            Nie zapominaj o “Deszczach Castamere” 😉

            Reply
            • 11 września 2018 at 14:07
              Permalink

              Tywin nie wiedział o wybiciu Reynów 😀 Zapominałem, ale to dlatego, że była to działalność Lannist… Takie płaszcze z lwem można kupić w każdym sklepie! Za Tywina były niższe podatki (i to akurat prawda) !

              Reply
              • 11 września 2018 at 15:22
                Permalink

                W sumie racja, nikt nie widział ich śmierci. Można powiedzieć, że wszyscy mają status zaginionych 😉

                Reply
        • 11 września 2018 at 13:53
          Permalink

          Wiesz, Rody Westeros to trochę nieco naiwny konstrukt. Kolor włosów zastępuje badania genetyczne, a drzewa genealogiczne ciągną się przez tysiące lat. Naturalne wyginięcie w linii męskiej się prawie nie zdarzało, a i ze zbrojnym było ciężko. Boltonowie regularnie podpadali Starkom i Winterfell nigdy nie ukręciło łba ten Hydrze. Normalnie jak Polska z Krzyżakami 😉 Także to, że przez Aegona trzy domy wymarły to i tak dużo 😛

          Reply
  • 10 września 2018 at 13:29
    Permalink

    Zgodzę się z tą teorią także i z tego względu, że też nad tym myślałem, chociaż tak jak napisałeś, na razie bezpośrednich dowodów brak (chociaż? Jakby przeanalizować jeszcze raz niektóre informacje, to kto wie- może zbiorę któregoś razu informacje na ten temat). Wydaje mi się jednak, że nie można było utworzyć czardrzewa ze zwykłego dziecka lasu, lecz jedynie z takiego “widzącego”, obdarzonego odpowiednim darem, a być może potrzeba nawet więcej niż jednego. To by mogło też wyjaśniać małą obecnie liczbę czardrzew i niemożność ich ponownego “zalesienia”.

    Reply
  • 10 września 2018 at 13:38
    Permalink

    Zastanawiam się też, czy okoliczności śmierci mogą mieć wpływ na rozwój czardrzewa w równej mierze co miejsce jego zasadzenia? Spójrzmy na nieraz znaczne różnice w ich wyglądzie, chociażby porównując harrenhal czy szczypcowy przylądek lub winterfell.

    Reply
    • 13 września 2018 at 10:36
      Permalink

      Co masz na myśli pisząc o różnicach? Kojarzę tylko te dotyczące wielkości (to naturalne i nie ma sobie co zaprzątać głowę) i w rzeźbieniu twarzy.

      Reply
  • 10 września 2018 at 13:46
    Permalink

    W Pieśni dla Lyanny i w opowiadaniu Kamienne Miasto był poruszony ten temat.
    Czy spoiler działa?

    Spoiler! Pokaż
    Reply
    • 10 września 2018 at 13:48
      Permalink

      Odsyła na górę tej strony, więc nie.

      Reply
      • 10 września 2018 at 13:51
        Permalink

        Nom, coś mamy problemy techniczne, wylogowuje mnie jak piszę szkic posta albo komentarz. Ludki na fejsie też zgłaszają problemy.

        Reply
  • 10 września 2018 at 13:55
    Permalink

    Już dobrze. U mnie na telefonie fsgk jest z jakiegoś powodu oznaczona jako niebezpieczny, lub źle sformatowany adres strony (używam Chrome, telefon z Androidem). Mam tak od niecałych dwóch tygodni. Na komputerach wszystko jest ze stroną w porządku.

    Reply
    • 10 września 2018 at 14:16
      Permalink

      adminu naprawili, powinno być ok z telefonu

      Reply
      • 11 września 2018 at 13:59
        Permalink

        Podziękuj ode mnie adminu.

        Reply
  • 10 września 2018 at 13:57
    Permalink

    Brakuje mi jednego cytatu:
    „– Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze – rzekł Jojen. – Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie. Dzieci lasu nie miały książek. Nie znały inkaustu, papieru ani języka pisanego. Zamiast tego wszystkiego miały drzewa. Przede wszystkim czardrzewa. Po śmierci przechodziły do liści, gałęzi i korzeni, a drzewa pamiętały. Wszystkie ich pieśni i zaklęcia, historie i modlitwy, wszystko, co wiedziały o tym świecie. Maesterzy powiedzą ci, że czardrzewa są święte w oczach starych bogów, ale śpiewacy wierzą, że to one są starymi bogami. Po śmierci stają się częścią tej boskości.”

    Istnieje także wspominka o planowaniu bożego gaju (rozdział Sansy):
    „Wiedziała, że ogród niegdyś zaplanowano jako boży gaj, lecz warstwa gleby okazała się zbyt cienka i kamienista, by mogło w niej zapuścić korzenie czardrzewo. Boży gaj bez bogów, tak samo pusty jak ja. Zebrała garść śniegu i ścisnęła go między palcami.”

    A co do teorii: zastanawiam się, czy istnieje potrzeba mnożenia komplikacji. Papka z Jojena jako nasiona z czardrzew? Wiadomo, że drzewo wymaga ofiary i wyrośnie tylko na krwawym gruncie. Takie wyjaśnienie jest znacznie prostsze i zgodne z tym, co do tej pory wiemy.
    To jest jedyny przytoczony dowód/poszlaka z PLiO. Trochę mało. 😛

    Reply
    • 10 września 2018 at 14:37
      Permalink

      o, wlasnie. dziwne ze dael przeoczyl te fragmenty

      Reply
    • DaeL
      11 września 2018 at 01:14
      Permalink

      Sądzę, że to była w przypadku Jojena taka metafora. To znaczy on mógłby zostać czardrzewem, ale został zjedzony.

      Reply
    • 12 września 2018 at 17:26
      Permalink

      “warstwa gleby okazała się zbyt cienka i kamienista, by mogło w niej zapuścić korzenie czardrzewo”
      Nie jestem pewna czy akurat ten cytat podważa teorię, ponieważ planując reprezentacyjny ogród raczej wsadza się sadzonkę niż próbuje hodować drzewa z ziaren 😉 (żołędzi? kasztanów? xD)
      Nic też chyba nie uprawnia twierdzeń o jakichś wielkich wymaganiach glebowych (ktoś tak niżej pisał) – czardrzewa rosną niemal w każdych warunkach klimatycznych, zwłaszcza na północy, gdzie siłą rzeczy gleby są raczej kiepskie (w sensie żyzności, nie zasobności w magię, krew, etc.).

      Teoria bardzo ciekawa 🙂 I nawet jeśli się nie potwierdzi daje wgląd w inspiracje GRRMa i poszerza spojrzenie na symbolikę PLIO

      Reply
  • 10 września 2018 at 14:38
    Permalink

    Ciekawe… Jest jednak coś czego nie rozumiem. dlaczego w takim razie drzewa obumierały?Drzewo w zamku Blackwood czy żebra naggi? ( teoria o starych bogach na żelaznych wyspach) przecież uschły a więc dusza wewnątrz też umiera/odchodzi? Być może chodzi o jakąś chorobę drzew lecz czy pół-magiczne drzewa otoczone opieką i czcią z połowiczną świadomością ustąpiłyśmy jakiejś przyziemnej chorobie?

    Reply
    • 10 września 2018 at 15:15
      Permalink

      Szary Król wykonał okręt z „twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem”, a także: „Szary Król wybudował z kości Naggi olbrzymią komnatę,używając ich jako krokwi i belek.” Wskazówki do tego, że żebra Naggi to okręt daje nam Theon: „Szkielety spalonych drakkarów i roztrzaskanych galer leżały na kamienistym brzegu niczym kości martwych lewiatanów”.
      Jak napisał pod wspomnianą teorią @Kwiliniosz: „Ciekawe, czy drewno z czardrzew nadawało się do budowy okrętów. Jeśli tak, to dziwne, że nie zostały ścięte i wykorzystane w tym celu.” Rzeczywiście, byłoby to dziwne, dlatego czardrzewa zostały wycięte i wykorzystane w celu budowy statku.
      https://cdn.pixabay.com/photo/2013/04/16/15/37/wreck-105102_960_720.jpg
      Aaaaa, potwór morski! 😀
      http://www.gospodarkamorska.pl/article_thumb2/57796/1200/1000/0/0005zrtuvx2iddro-c322.jpg
      Żebra!

      Reply
      • 10 września 2018 at 16:12
        Permalink

        Za: LML, Mityczna Astronomia Lodu i Ognia: Szary Król i Morski Smok, rozdział: ∆ ∆ ∆ Podejrzane Żebra Naggi ∆ ∆ ∆

        Jest też sprawa czardrzew, które pojawiają się w każdym micie o Szarym Królu. Na przykład: sposobem w jaki heros wszedł w posiadanie ognia Boga Sztormów było płonące drzewo, zapalone przez boski piorun. Jak wspomniałem pod koniec Góry kontra Żmii, czardrzewo to symbol płonącego drzewa. Jego pięcioramienne czerwone liście są opisywane jako ‘zakrwawione dłonie’ lub ‘płomyki’. Dodając krzyczącą twarz płaczącą krwią, otrzymujemy obraz płonącej osoby-drzewa. Związana z czardrzewami magia więzi zielonowidzów rzeczywiście może być postrzegana jako pewnego rodzaju ogień bogów, zaś mitologia związana z Yggdrasil, inspiracją dla czardrzew, ma bezpośrednie związki z motywem zdobycia ognia, magii i wiedzy bogów, jak wkrótce pokażę. Mówiąc prościej, ogólne wyrażenie ‘ogień bogów’ reprezentuje ich wiedzę i moc, a dokładnie to więź z czardrzewem daje zielonowidzowi.

        Mit o morskim smoku również jest związany z czardrzewami, ponieważ łukowe filary z bladego kamienia znane jako Żebra Naggi to niemal na pewno skamieniałe czardrzewa, które po tysiącach lat zamieniają się właśnie w blady kamień. W trzeciej opowieści Szary Król wykonuje pierwszy longship (długi okręt) Żelaznych Ludzi z ‘twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem’. Imię Ygg to dość oczywiste nawiązanie do Yggdrasil, mitycznego drzewa świata, na którym oparte jest wiele aspektów czardrzew – a zatem, znów widzimy motywy związane z czardrzewami przewijające się w micie o Szarym Królu i pierwszych Żelaznych Ludziach. I rzeczywiście, istnieje dobra teoria – o której później porozmawiamy – spekulująca, że blade kamienne filary uznawane za klatkę piersiową morskiego smoka mogą tak naprawdę być odwróconym kadłubem dużego statku wykonanego z czardrzewa. Świat Lodu i Ognia sugeruje, że Szary Król zrobił dokładnie coś takiego – budował drakkary z czardrzewa.

        (…) [https://theambercompendium.wordpress.com/2018/07/05/szary-krol-i-morski-smok-calosc/]

        Reply
      • 10 września 2018 at 23:33
        Permalink

        Nie jestem pewien, czy mnie chwalisz, czy wyśmiewasz 😛

        Reply
    • 10 września 2018 at 16:27
      Permalink

      Może zapomnienie, brak krwawych ofiar ma wpływ na ich śmierć? Albo nawet słabnąc moc Leśnych Dzieci, w końcu zostało ich już nie wiele i nie są w stanie otoczyć opieką wszystkich Czardrzew.

      Reply
    • 10 września 2018 at 20:52
      Permalink

      Być może zabiła je nie przyziemna choroba, tylko wroga magia?
      Blackwoodowie chyba byli przekonani, że ich drzewo zatruli Brackenowie. Być może rzeczywiście tak było – Brackenowie po inwazji Andalów przeszli na wiarę w Siedmiu, ale wcześniej czcili dawnych bogów i zapewne wciąż pamiętali co nieco o działaniu czardrzew i tym co dla nich korzystne lub nie. Mogli popsuć drzewo Blackwoodom jako akt konwersji, tak jak Melka kazała palić gałązki dzikim przy przepuszczaniu ich przez Mur.
      Jeśli chodzi o Żebra Naggi to zawsze wyobrażałam o sobie w ten sposób: część wyspy, na której rosło potężne czardrzewo została do wysokości kilku metrów zalana wodą, co zabiło drzewo. Później zgromadziło się wokół wystającej z wody korony dostatecznie dużo piasku, kamyków czy innego materiału, że wyspa powstała na nowo, z samymi Żebrami wystającymi z ziemii. Ewentualnie można doczepić do tego założenie, że to Utopiony Bóg (albo Bóg Sztormów) odpowiadają za zatopienie podstawy czardrzewa. To znaczy zakładając, że Utopiony Bóg faktycznie dysponuje jakąś własną magią (poza kapłańskim RKO), co chyba nie została jak dotąd przedstawione w książkach. No ale jeśli Euron użyje w bitwie krakenów…

      Reply
      • 11 września 2018 at 00:02
        Permalink

        to co, jesli uzyje w bitwie krakenów? ma to być dowód na posiadanie magii przez utopionego boga? xD

        Reply
  • 10 września 2018 at 17:54
    Permalink

    Co ?? Mam odłożyć szaloną teorię na rzecz jakiejś książki ?? A gdzie tam kurła, panie 😀 xd

    Reply
  • 10 września 2018 at 22:04
    Permalink

    Tak sobie myślę i ta teoria ma sens… przypomnijcie sobie jak wygląda Trójoka Wrona. Facet wrośnięty w drzewo. A, że najpewniej przechodził ten sam proces co Bran…

    Reply
  • 10 września 2018 at 22:21
    Permalink

    Inspiracje Martina: “Zabij chłopca i pozwól narodzić się mężczyźnie” -Gombrowicz “Ferdydurke “

    Reply
  • 10 września 2018 at 22:23
    Permalink

    Według mnie wysuwasz złe wnioski. Jest coś na rzeczy z tym, że Zieloni po śmierci łączą się z Czardrzewami, ale żeby od razu powiedzieć, że się nimi stają, czy też one są nasionami to za dużo. Dlaczego nikt nie uprawia Czardrzew? Duże wymagania glebowe, a do tego zakładam, że bez magii (np. dzieci lasu) nie urosną. Równie dobrze to dzieci lasu mogą łączyć się z drzewem jak Bloodraven, który wrasta w pień, czy też drzewo wrasta w niego. Czy też drzewa żeby urosnąć może posilają się krwią zielonych. Opcji jest strasznie dużo. Zdajesz sobie z tego sprawę, ale dla Ciebie dowodem jest niepewna inspiracja. Jeżeli masz rację to jest to bardziej strzał w lotka niż dojście do jedynego słusznego rozwiązania problemu.

    @fishka podał bardziej wiarygodne cytaty niż Ty w swoim tekście. Po prostu to mnie nie przekonuje. Wpierw wymyśliłeś historie, a później zacząłeś szukać dowodów na jej potwierdzenie. Jak tak podchodzisz do prawdy to ktoś inny wymyśli to samo, ale uzna, że to błędne stwierdzenie i szukając samych zaprzeczeń teorii też by je znalazł.

    Reply
    • 11 września 2018 at 00:04
      Permalink

      o to znajdz takie zaprzeczenia chetnie cie wysluchamy

      Reply
    • 13 września 2018 at 14:43
      Permalink

      Teoria ma wątłe oparcie w materiale książkowym, jednak mimo tego uważam ją za bardzo prawdopodobną (przynajmniej co do idei, niekoniecznie w szczegółach – ale przecież nie o to chodzi w teoriach), a przy tym wszystkim świetną. Szczerze mówiąc mam poczucie, że to właśnie tego typu teorie są kwintesencją Szalonych Teorii (które z uwagi na wyczerpywanie się “zasobów” trochę zatraciły swojego wcześniejszego charakteru).
      Odkąd przeczytałem sagę miałem wrażenie, że rozmnażanie czardrzew wymaga magii zielonowidzów. Wiele na to wskazuje. Jak choćby fakt, że najbardziej kojarzącym się z czardrzewami miejscem w Westeros jest Wyspa Twarzy (nazwa od rzeżbionych czardrzew), będąca siedzibą zakonu zielonych ludzi i położona na Oku Boga (co potwierdza magiczne i rytualne przeznaczenie tego regionu, a dodatkowo nasuwa skojarzenia z zielonowidztwem).
      Motyw z Mówcy umarłych idealnie koresponduje i uzupełnia się z tym wszystkim. W połączeniu z idealnie pasującym cytatem fishk’ego (słowa Jojena), ta teoria mimo iż bardzo poszlakowa wydaje się być cholernie prawdopodobna.
      Przy tym wszystkim Twoje kontrargumenty są zupełnie chybione w stopniu tak oczywistym, że chyba zostały przedstawione na siłę. “Duże wymagania glebowe”? Gdyby tak było, to nie mogłyby rosnąć we wszystkich zakątkach kontynentu, a jak wiemy porastały go cały – łącznie ze skrajnie nieprzyjaznymi wzrostowi wielkich drzew Żelaznymi Wyspami. Poza tym, gdyby to wymagania glebowe były przeszkodą to dlaczego nie hoduje się ich w żyznym, zróżnicowanym i o wysoko rozwiniętych umiejętnościach rolniczych Reach? Natomiast niezbędność magii dzieci lasu (a ściślej zielonowidzów) jest dokładnie tym, o czym mówi ta teoria, więc odwołując się do tej potrzeby, przyznajesz racje temu że ta teoria ma ręce i nogi.

      Reply
  • 11 września 2018 at 01:47
    Permalink

    Nie jestem pewien ale zdaje mi się że kiedyś wspomniałem w komentarzach o takiej możliwości. Co do Hayford nie jestem pewien ponieważ jest tu również drugi kandydat tj. zaginiony Tyrek Lannister, ale Rosby moim osobistym zdaniem przejdzie pod władanie Bronna działaniami mniej lub bardziej dyplomatycznymi. Myślę że Bronna można spokojnie wykluczyć jako stronnika Stannisa, tak samo jak Baelish nic by już nie mógł ugrać przy takim władcy o ile jeszcze by żył. Obstawiam Aegona albo Littlefingera, bo chyba nikt nie wątpi że jego drogi z Cersei się rozchodzą, ona nic już mu nie może dać i nie chce. Za aegonem przemawia to że Tyrion prawdopodobnie do niego dołączy razem z smokiem, oraz to że zajmą stolicę której posiadanie uwarunkowuje stan posiadania w ziemiach korony. Z kolei za jego sojuszem z Doliną przemawia to że prawdopodobnie od samego początku obecności w sadze ma powiązania z lordem protektorem oraz możliwość wywnioskowania przez samego Bronna że Dolina prawdopodobnie włączy się do wojny i jej wojska będą również w pobliżu jego ziem. Jest jeszcze opcja że dołączy do Aegona tylko po to żeby go zdradzić i przypieczętować jego los tak jak to było w innej szalonej teorii.

    Reply
  • 11 września 2018 at 09:57
    Permalink

    Super teoria, po tym jak wymieniłeś tytuł “Mówca umarłych” domyśliłem się reszty. Muszę się przyznać że jest to w tej chwili chyba najfajniejsza teoria. Cykl o Enderze (właściwie: Andrew “Ender” Wiggin) znam bardzo dobrze, a mimo to nie skojarzyłem faktów, brawa dla Ciebie!

    Reply
  • 11 września 2018 at 14:58
    Permalink

    to za tydzien druga czesc teorii. “skąd się biorą dzieci lasu” 😀

    Reply
    • 11 września 2018 at 19:41
      Permalink

      Jak to skąd, rosną na czardrzewach. 😂

      Reply
  • 13 września 2018 at 00:56
    Permalink

    No dobrze ale dalej nie odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, dlaczego ludzie nie ścinają tych drzew? Wiedza o dzieciach lasu czy co XD

    Reply
    • 13 września 2018 at 09:03
      Permalink

      gdyby zaczeli je scinac to szybko by ich zabraklo

      Reply
  • 13 września 2018 at 09:24
    Permalink

    Kto wygra wojnę w Westeros? Żelaznych Ludzi chyba można pominąć, nie mają armii jedynie średnią flotę oraz może uda im się zdobyć smoka. Moim zdaniem co najwyżej wygrają bitwę obok Starego Miasta i złupią część Reach. Dalej mamy Stannisa z Żelaznym Bankiem, Boltonów i Freyów chyba też można skreślić (niedługo zdradzą ich wszyscy w Dorzeczu i Reach (oprócz kilku Karstarków i części rodziny żony Robba), Lannisterowie stracą sojusz z Reach chyba, że Cersei umrze i regentem zostanie ktoś z Reach, Aegon z najbardziej wartościową armią i kilkoma potencjalnymi sojusznikami (Dorne, lordowie z Reach). Zostali Stannis, Lannisterowie i Aegon. Kto zwycięży?

    Reply
  • 15 września 2018 at 15:37
    Permalink

    DaeL, teoria jest bardzo ciekawa i do mnie osobiście przemawia, pomimo skąpego materiału dowodowego 😉 Jakoś pasuje mi to do klimatu Pieśni. Na pewno oczywiste jest, że czardrzewa tworzą ogromną sieć “umysłów” czy też dusz, nie wiem jak to można określić. Stąd jest opcja, że drzewa jako specyficzny rodzaj roślin posiadają jakiś rodzaj świadomości lub też właśnie świadomość ta pochodzi od dzieci lasu, która po śmierci z ich ciał w jakiś sposób przechodzi do drzewa. A może to ich ciała przekształcają się w jakiś sposób w drzewa, czyli tkanki budujące drzewa są taką mieszanką tkanek/komórek dzieci lasu i roślinki. I dlatego tym drzewom składano krwawe ofiary, aby zasilić ich tkanki w krew, której w jakiś sposób potrzebowały, skoro miały w sobie jakieś tam szczątkowe ilości ciała dzieci lasu. Tak więc ta teoria jak dla mnie ma sens i wpasowuje się w to, co wiemy o czardrzewach i dzieciach lasu 🙂
    Mam nadzieję, że te moje wywody nie brzmią bardzo głupio i bezsensownie, tak mnie naszło w trakcie pisania komentarza i piszę co mój mózg natworzył 😛
    P.S. Drzewa faktycznie komunikują się ze sobą i to na duże odległości, odbywa się to poprzez rozległe i połączone ze sobą systemy korzeniowe, tak więc nie jest to całkowita abstrakcja 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków