Wieści z Cytadeli #17: Sklepik, podcaścik, budżecik

Od ostatnich Wieści z Cytadeli minął już ponad miesiąc. A przecież nie znaczy to, że w świecie “Gry o Tron” oraz “Pieśni Lodu i Ognia” brakowało wartych omówienia wydarzeń. Najwyższa więc pora nadrobić zaległości i porozmawiać na temat tego, czego dowiedzieliśmy się w ostatnich tygodniach.

Ale żeby zaostrzyć Wasz apetyt na newsy, zaczniemy od dwóch ogłoszeń związanych z FSGK.

Sklepik

Tak jest moi drodzy, ogłaszałem to już od miesięcy, ale wygląda na to, że naprawdę lada moment uruchomimy nasz mały butik z koszulkami, kubkami i innymi gadżetami. Pierwsze wzory są już gotowe i – jak sądzę – powinny Wam przypaść do gustu. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to wielkie otwarcie nastąpi już w najbliższy poniedziałek.

Podcast

Wczoraj miałem przyjemność wziąć udział w nagraniu podcastu Westeros.pl poświęconego rozważaniom na temat siódmego sezonu “Gry o Tron”, a także przyszłości serialu. Wydaje mi się, że wyszło bardzo fajnie, a zaproszeni goście (nie mówię o sobie, ja przynudzałem) zaprezentowali ciekawe i oryginalne opinie. Warto śledzić kanał youtube’owy “łesterosów”, bo nagranie powinno się tam już niebawem pojawić.

Bryan Cogman i prequele

W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że prequel, w którego tworzenie jest bezpośrednio zaangażowany George R.R. Martin, to projekt Bryana Cogmana. Cogman pracował nad “Grą o Tron” niemal od samego początku, a zarazem utrzymywał bardzo bliskie stosunki z Georgem R.R. Martinem. Podsumowując sezon siódmy pisałem o sporze pomiędzy GRRM-em, a Weissem i Benioffem, należy jednak odnotować, że akurat Bryan Cogman nie był osobą dążącą do szybkiego zakończenia serialu. Co więcej, scenarzysta był chwalony przez Martina za troskę, jaką wkładał w to, aby kanon książek i serialu zbytnio od siebie nie odstawały (w przeciwieństwie do showrunnerów – choć to nie zostało nigdy powiedziane wprost). Wygląda więc na to, że projekt Cogmana i Martina ma największe szanse na podchwycenie przez HBO. A nieustający zapał i entuzjazm Bryana Cogmana powinny gwarantować, że scenarzysta nie będzie chciał pożegnać się z serialem po 3-4 latach.

Bryan Cogman
Budżet sezonu ósmego

Jak donosi tygodnik Variety, HBO przeznaczyło na sfilmowanie ósmego sezonu “Gry o Tron” kwotę 90 milionów dolarów. Dla porównania, budżet sezonu szóstego wyniósł 100 milionów, a budżet sezonu siódmego – 95 milionów. Wydawać by się więc mogło, że mamy do czynienia z ograniczeniem budżetu, jednakże następna seria będzie najkrótszą z wszystkich dotychczasowych, więc w przeliczeniu na odcinek obserwujemy konsekwentny wzrost wydatków. I jeszcze dla porównania – odcinek “Czarny Nurt” z sezonu drugiego kosztował 8 milionów dolarów, co było wówczas kwotą rekordową.

Cóż, skoro budżet jest tak duży, to może nawet Duch doczeka się jednej albo dwóch scen…

Reżyseria

Budżet budżetem, ale naprawdę dobrą wiadomością jest dobór reżyserów, którzy będą pracować nad sezonem ósmym. Powracają więc Miguel Sapochnik (znany z odcinków “Hardhome”, “Bitwa bękartów” i “Wichry zimy”) oraz David Nutter (“Deszcze Castamere”, “Taniec smoków”). Ponadto odcinek finałowy reżyserować będą Benioff i Weiss (buuuuuu!).

Jon i Ygritte

Oficjalny profil Twitterowy HBO donosi, że Kit Harrington (Smalljon Snow) i Leslie Rose (Ygritte) zaręczyli się. Naprawdę.

Wywiad z Davidem J. Petersonem

Na stronie Westeros.pl znajdziemy niezwykle smakowity kąsek. To wywiad z Davidem J. Petersonem, twórcą obcych języków używanych w serialowej “Grze o Tron”. Polecam wywiad nie tylko osobom zainteresowanym “kuchnią” tworzenia valyriańskiej czy dothrackiej mowy, ale szerzej wszystkim, których intrygują tajemnicze kultury Westeros, Essos, a nawet odległych krain za Murem.

Urodziny

George R.R. Martin skończył 69 lat. “Taniec ze smokami” skończył lat 6. A “Gra o tron” ma już 21 lat.

Kilka komentarzy do "Wieści z Cytadeli #17: Sklepik, podcaścik, budżecik"

  • 28 września 2017 at 12:22
    Permalink

    “Cogman przacował nad “Grą o Tron” niemal od samego początku”

    Reply
    • DaeL
      28 września 2017 at 12:41
      Permalink

      Siup i poprawione.

      Reply
    • DaeL
      28 września 2017 at 13:51
      Permalink

      Tak, znam. To znaczy prawdopodobnie nie przeczytałem wszystkiego co na ten temat napisano, bo ilość materiału jest ogromna, a LmL ciągle się produkuje na blogu, na forach i na podcastach, ale znam ogólne założenia. I nie jestem fanem tej teorii (a może całego systemu teorii, bo rzecz jest przeogromna i próbuje tłumaczyć każdy magiczny/mitologiczny aspekt martinowskiego świata). Jestem oczywiście pod wrażeniem ogromu pracy włożonego w napisanie tych tekstów. I pod jeszcze większym wrażeniem osoby, która to tłumaczyła na język polski. Sadze, że w tekstach tych znajduje się kilka trafnych i wartościowych spostrzeżeń. Ale raczej nie rozumiem entuzjazmu, z jakim LmL jest przyjmowany wśród fanów PLiO.
      Z dwóch powodów. Czysto subiektywnie – wydaje mi się, że teoria jest… “nieelegancka”, zbyt zagmatwana. Może to mój błąd, może nie kumam Martina tak jak mi się wydaje, ale mam wrażenie, że rozwiązania proponowane przez LmL kompletnie by się nie sprawdziły w książkach, i są raczej całkowicie sprzeczne ze stylem GRRM-a. Ale – jak wspomniałem – to tylko opinia, możliwe, że moje intuicje są tu błędne. Natomiast drugi powód jest bardziej istotny.
      Otóż LmL wynajduje jakieś fakty, które cudownie łączą wszystko w jedną całość, a potem nie jest w stanie podać źródeł. Na przykład kwestia imienia Nissa. Pisząc teorię o znaczeniu imion byłem niesamowicie podekscytowany stwierdzeniem LmL-a, że “Nissa” to w języku Indian “księżyc”. A więc “Nissa Nissa” to dwa księżyce. Jest tylko jeden problem. Poszukiwania języka rdzennych Amerykanów, w którym rzeczywiście słowo “nissa” oznaczałoby księżyc chyba nadal trwają 🙂 Google odsyła nas tylko do tekstów LmL-a, a sam autor pytany o źródło tej wiedzy nie jest w stanie nas do niego skierować. Jest to cokolwiek dziwaczne. Nie twierdzę, że LmL zmyśla, ale chyba w kilku miejscach chwytał się różnych rzeczy zasłyszanych i niesprawdzonych.
      Ja w każdym razie jestem prostym człowiekiem, i wolę prostsze rozwiązania. Wydaje mi się, że AA i NN byli prawdziwymi ludźmi, że Światłonośca był prawdziwym mieczem, itd…
      A kto ma rację zobaczymy. Albo i nie, bo przecież Martin nie musi nam wcale mówić jak to z tym Azorem i Nissą było. Opowiedziana przez niego historia może być satysfakcjonująca nawet jeśli mity pozostaną mitami.

      Reply
      • 28 września 2017 at 14:00
        Permalink

        Rozumiem, Dziękuje bardzo za odpowiedź 😉

        Reply
      • 28 września 2017 at 22:04
        Permalink

        Też wiele rzeczy mi się nie zgadzało w tej teorii. Na przykład mit o AA został wytlumaczony jako katastrofa jednego z księżyców, którego zderzenie z kometą miało wyglądać jak przebijanie Nissy Nissy mieczem. W wyniku tego kataklizmu nasyąpiła Długa Noc i inne katastrofy naturalne. Tymczasem w świecie lodu i ognia AA miał powstrzymać Długą Noc, a nie ją spowodować. Wydaje mi się ta teoria jakoś naciągana i pełna tautologizmów.

        Reply
        • 29 września 2017 at 12:49
          Permalink

          Wielkie dzięki za poruszenie tutaj tematu Mitycznej Astronomii. Jak będę miał dostęp do komputera to napiszę dłuższą odpowiedź, na razie przekaże tylko odpowiedź LMLa na pytanie o tłumaczenie słowa Nissa –
          ‘To tłumaczenie że Nissa = księżyc znalazłem w internecie i spróbowałem zweryfikować, ale okazało się to niemożliwe, więc to porzuciłem. W każdym razie, to pojedyncze słowo i tak nie robi żadnej różnicy w mojej teorii’

          Obecnie LML skłania się ku temu, że NN była albo Dzieckiem Lasu albo miała wśród nich przodków, bo w skandynawskim folklorze pojawia się duszek o imieniu Nisse, który ma np. kocie oczy i cztery palce, dokładnie tak jak martinowskie Dzieci, a na dodatek jest zmiennoskóry.

          Warto zauważyć również, że Nissa Nissa to przerobiony niemal dokładna odwrotność słowa ASSASSIN.

          NISSA NISSA = ASS (IN) ASSIN

          Reply
        • 29 września 2017 at 16:36
          Permalink

          ‘Tymczasem w świecie lodu i ognia AA miał powstrzymać Długą Noc, a nie ją spowodować. Wydaje mi się ta teoria jakoś naciągana i pełna tautologizmów.’

          Przypominam, że w ‘Świecie Lodu i Ognia’ jest też napisane, że to Elia Martell zabiła swoje dzieci, a Robert to najlepszy władca w historii Siedmiu Królestw. Oczywiście, nie chodzi mi to o to, że Yandel celowo fałszuje mity o Długiej Nocy – historie maestra o Westeros często są nieobiektywne, z przyczyn politycznych, ale w przypadku legend i opisów Essos problemem jest po prostu czas i odległość… Więc do tych starożytnych mitów trzeba podchodzić z rezerwą. Na dodatek, o Azorze Ahai wiemy tylko tyle ile raczyła nam powiedzieć sama Melisandre… a nawet ta (moim i LMLa zdaniem) zmanipulowana wersja historii AA nie brzmi dla niego zbyt korzystnie – i w samym PLIO pojawia się wątek postaci kwestionujących promowane przez R’hlorryzm ofiary z ludzi (podobno w celu ‘ocalenia świata’), a Salladhor Saan zauważa, że z takich poczynań nie wynika nic dobrego.

          Davos reprezentuje taki ‘chłopski rozum’ i zdrowy rozsądek, potrafi przejrzeć na wylot zakłamanych lordów Stannisa (którzy zmieniają władców jak rękawiczki)… więc chyba warto przemyśleć jego opinię dot. Melisandre i jej boga…

          ‘Azor Ahai przebił dymiącym mieczem jej bijące serce. Mówi się, że jej krzyk boleści i ekstazy zostawił pęknięcie na twarzy księżyca. Lecz jej krew, jej dusza i cała jej siła, w całości przeszły w stal. Oto historia wykucia Światłonoścy, Czerwonego Miecza Herosów.’

          Według LMLa Azor Ahai to test, wybór przed jakim stawia czytelnika GRRM…

          ‘Historia o Azorze Ahai stawia przed nami moralną zagadkę: by ocalić świat Azor Ahai miał zrobić coś okropnego. To szczyt makiawelistycznej logiki – to właśnie ta logika usiłuje usprawiedliwić Krwawe Gody – ‘bo zakończyły wojnę’ – i koniec końców mogły ocalić życia. Ta sama logika dyktuje, że Daenerys postąpiła dobrze składając Mirri Maz Duur w ofierze, by uskutecznić magię krwi. Martin zadaje nam pytanie – w co chcemy wierzyć? Czy jesteśmy makiawelistami? Czy abominacja, jaką jest magia krwi i składanie ofiar z ludzi, może być usprawiedliwiona, gdy jest użyta, by ‘ocalić świat’?’ (Lucifer Means Lightbringer, rozdział Moralność w PLIO).

          Na dodatek, dla magicznego miecza (który ‘daje więcej dymu niż światła’, jak zauważa chyba? Aemon) GRRM wybrał nazwę Lightbringer… a niemal pewne jest, że Martin wie, że to słowo jest tłumaczeniem łacińskiego wyrazu ‘Lucifer’ czyli jednej z nazw planety Wenus w astrologii i starożytnej astronomii… (Na dodatek w ŚLIO wprowadza postać ‘Lucifera Drylanda, dornijskiego króla’)… w ŚLIO pokazuje nam również tajemniczego Krwawnikowego Cesarza, który okazuje się być bardzo podobny do AA… Ale tak naprawdę, to, że Azor był tym złym można zauważyć nawet znając tylko PLIO.

          Reply
      • 29 września 2017 at 16:54
        Permalink

        ‘Otóż LmL wynajduje jakieś fakty, które cudownie łączą wszystko w jedną całość, a potem nie jest w stanie podać źródeł.’

        Rzeczywiście, dość mało prawdopodobne jest to, że GRRM zna słowo ‘Nissa’ akurat z tego języka Indian. Osobiście skłaniam się ku temu, że Nissa Nissa to nawiązanie to dużo lepiej znanego słowa ‘Nisse’, czyli takiego elfa/gnoma z legend i folkloru Skandynawii. Z ‘RRRetrospektywy’ wiemy, że podczas studiów uczęszczał na kurs Profesora Franklina D. Scotta, gdzie studiował literaturę, historię i kulturę nordycką (m.in. Eddy i Sagi), więc taka teoria jest IMO lepsza od szukania jakichś bliżej nikomu nie znanych etymologii u malutkiego plemienia Indian na drugim końcu USA od Santa Fe, gdzie mieszka GRRM. Albo wywodzenie ‘Nissa Nissa’ od arabskiego Nisha, hebrajskiego Nissan itd.

        ‘Z dwóch powodów. Czysto subiektywnie – wydaje mi się, że teoria jest… “nieelegancka”, zbyt zagmatwana. Może to mój błąd, może nie kumam Martina tak jak mi się wydaje, ale mam wrażenie, że rozwiązania proponowane przez LmL kompletnie by się nie sprawdziły w książkach, i są raczej całkowicie sprzeczne ze stylem GRRM-a. Ale – jak wspomniałem – to tylko opinia, możliwe, że moje intuicje są tu błędne. Natomiast drugi powód jest bardziej istotny.’

        Jest zagmantwana, po od 2015 LML odrzucał i przyjmował wiele nowych hipotez, na dodatek ani on ani ja, ani ktokolwiek inny w środowisku Mitycznej Astronomii nie jest doktorem ani profesorem literatury (na dodatek wbrew pewnym plotkom ja nie jestem żadnym profesjonalnym tłumaczem ani nawet znawcą angielskiego, nie mam w tym kierunku żadnego wykształcenia)… Tu chodzi bardziej o pokazanie w jaki sposób GRRM kontynuuje tradycję używania symbolizmu, metafory, tworzenia Legendarium, archetypów, czerpania z bogactwa dorobku literackiego wielu różnych kultur itd, a nie o jasne stwierdzenie, że ‘NISSA NISSA ZNACZY KSIĘŻYC, tego się trzymamy i do widzenia’. W mitycznej astronomii chodzi o zachęcenie innych do badania i analizowania PLIO pod kątem astronomii, mitów opartych na niej, w stylu Sir Jamesa George’a Frazera (autor niezwykle ważnego w antropologii dzieła ‘Złota gałązka’), Roberta Gravesa (autor ‘Białej Bogini, czyli gramatyki historycznej mitu poetyckiego’), JRR Tolkiena, C.S. Lewisa, a nawet współczesnego badacza kontrowersyjnych i dość nieprawdopodobnych (ale i tak ciekawych) teorii o globalnej katastrofie w 12600 r. p.n.e. , Grahama Hancocka.

        ‘ Ale raczej nie rozumiem entuzjazmu, z jakim LmL jest przyjmowany wśród fanów PLiO.’
        średnio 12 wyświetleń na esej to raczej nie entuzjazm, ehh 😉

        ‘Wydaje mi się, że AA i NN byli prawdziwymi ludźmi, że Światłonośca był prawdziwym mieczem, itd…’
        Aktualnie zdanie LMLa jest takie, że istotnie byli oni prawdziwymi ludźmi, ale w micie ich historia zlała się w jedno z rzeczywistym wydarzeniem astronomicznym – w myśl zasady ‘jako na ziemi tak i na niebie’.

        Reply
        • 29 września 2017 at 17:16
          Permalink

          ‘Z dwóch powodów. Czysto subiektywnie – wydaje mi się, że teoria jest… “nieelegancka”, zbyt zagmatwana. Może to mój błąd, może nie kumam Martina tak jak mi się wydaje, ale mam wrażenie, że rozwiązania proponowane przez LmL kompletnie by się nie sprawdziły w książkach, i są raczej całkowicie sprzeczne ze stylem GRRM-a. Ale – jak wspomniałem – to tylko opinia, możliwe, że moje intuicje są tu błędne. Natomiast drugi powód jest bardziej istotny.’

          Hmm… A co dokładnie Twoim zdaniem jest niemartinowskie? W moim przypadku to właśnie przeczytanie starszych dzieł GRRMa sprawiło, że bardziej przekonałem się do Mitycznej Astronomii – bo wielokrotnie pojawia się tam wątek ‘fałszywych’ religii i mitów opartych na np. astronomii (w Nightflyers). Wykorzystanie mitologii opartej na astronomii i tego typu symbolizmu jest spotykane dość często w literaturze (np. opis komety w Panu Tadeuszu, w Wielkiej Improwizacji też jest symbolizm oparty na Gwieździe Porannej/Wieczornej Wenus, w ‘Upiorze’ (też Mickiewicza)

          – Serce ustało, pierś już lodowata,/Ścięły się usta i oczy zawarły/Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!/Cóż to za człowiek? – Umarły.
          /Patrz, duch nadziei życie mu nadaje,/Gwiazda pamięci promyków użycza,/Umarły wraca na młodości kraje/Szukać lubego oblicza.(…)Oczy na gwiazdę poranną wywrócił

          albo u Tolkiena, którego GRRM zna bardzo dobrze – u którego sama nazwa ‘Śródziemie’ pochodzi z poematu, który kiedyś badał, w którym przewija sie właśnie ‘symbolizm oparty na astronomii’. We Silmarillionie jest wątek upadku Morgotha/Melkora oparty na symbolice i rzeczywistym zachowaniu Wenus, historia Earendila – Gwiazdy Porannej, a we Władcy odtwarzanie scen z mitologii – choćby nordyckiego mitu o drzewie Barnstokkr. A z dzieł JRRT George czerpie sporo inspiracji – Wielkie Cesarstwo Świtu i Stare Miasto jako Numenor i Królestwa Gondoru i Arnoru, Minas Ithil i jego przemiana w Minas Morghul, miecze z czarnego żelaza z meteorytów (np. Anglachel Turina, który prawdopodobnie jest wzorem Azora Ahai), Sansa jako Luthien (wątek przemiany w nietoperza i wilka) itp.

          W Mitycznej Astronomii chodzi o to, że GRRM jednocześnie składa hołd swoim poprzednikom (stąd tak liczne literackie nawiązania w PLIO) i dodaje swoją cegiełkę, swój głos, kontynuuje tą tradycję symbolizmu, metafor, tworzenia mitologii, archetypów…

          Jak dla mnie dużym argumentem za Mityczną A. jest to, że sensownie wyjaśnia Długą Noc – biorąc pod uwagę to, że Martin powiedział, że czysto naukowe teorie nie mają tu sensu, ponieważ w Długiej Nocy dużą rolę odegrała magia.

          Reply
          • 29 września 2017 at 18:32
            Permalink

            Uwaga, rozpoczynam argumentację przeciw Mitycznej Astonomii.

            BRZYTWA OCKHAMA

            Koniec.

            Reply
            • 29 września 2017 at 19:54
              Permalink

              Wiem, że z tą teorią Ci nie po drodze, ale nie widzę powodu, żebyś sobie ze mnie kpił. Nie przypominam sobie, żebym Cię zmuszał do czytania.

              Jeśli chcesz sobie ze mnie kpić, to mógłbyś przynajmniej wysilić się na jakiekolwiek argumenty. Brzytwa Ockhama… ostatnim razem gdy sprawdzałem, stosowało się ją jako element naukowej metody prowadzenia badań w naukach przyrodniczych. A nie w filozofii, religii, literaturze….

              Reply
              • 29 września 2017 at 20:43
                Permalink

                Ktoś ci zatem głupot naopowiadał, gdyż B. O. stosuje się w filozofii i religii od czasu jej sformułowania. Więc coś kiepskie te twoje źródła.

                Zasada ekonomii myślenia polega na tym, że kiedy słyszysz tętent, to myślisz “koń” a nie “jednorożec”. Prostsze rozwiązania są bardziej prawdopodobne (acz niekoniecznie prawidłowe, jak nauka pokazuje) – a M.A. jest tak komicznie przekombinowana, że prawdopodobieństwo jej prawidłowości w porównaniu do konwencjonalnej interpretacji książkowych wydarzeń jest moim zdaniem zbieżne do zera.

                I nie, nikt mnie nie zmusza do czytania. Na szczęście. Nie czytam – zerknąłem na początku, myślałem, że to może być coś ciekawego, ale to jednak zupełnie bez sensu, sztuka dla sztuki. Spoko, można się bawić, naciągać fakty do teorii, ale po co? To i tak się nigdy nie sprawdzi, bo nie ma tu wielkiej historii w historii. 😛

                Reply
                • 29 września 2017 at 21:13
                  Permalink

                  Skoro sam przyznajesz, że nie czytałeś MA, to czemu z góry zakładasz, że:
                  a) naginamy rzeczywistość
                  b) naciągamy fakty
                  c) robimy sztukę dla sztuki
                  d) jest zupełnie bez sensu

                  a jakie są te: ‘konwencjonalnej interpretacje książkowe’?

                  ‘Zasada ekonomii myślenia polega na tym, że kiedy słyszysz tętent, to myślisz “koń” a nie “jednorożec”. Prostsze rozwiązania są bardziej prawdopodobne’

                  Czyli prostszym rozwiązaniem jest to, że jeden z najlepszych autorów fantasy naszej epoki nigdy nie wpadł na to, żeby użyć symbolizmu?

                  Gdyby każdy filozof kierował się BO, to nie mielibyśmi dzisiaj Freuda, Junga, Gravesa, Frazera, Campbella, ani żadnego pisarza, który używał symboliki.

                  ‘Ktoś ci zatem głupot naopowiadał, gdyż B. O. stosuje się w filozofii i religii od czasu jej sformułowania. Więc coś kiepskie te twoje źródła’

                  Może i (Twoim zdaniem) kiepskie, ale przynajmniej jakieś mam. Podobnie z merytorycznymi argumentami.
                  Moja odpowiedź w tym wątku liczy sobie 1134 słów, twoja 2.

              • 30 września 2017 at 12:43
                Permalink

                Spróbuj poćwiczyć lapidarność stylu, że tak sparafrazuję słynnego poetę. 😛

                Reply
                • 30 września 2017 at 18:24
                  Permalink

                  @Robin Blackett
                  Po to jest dzieło literackie, żeby je można było interpretować. Miliony dzieci w szkołach codziennie wymyślają własne interpretacje jakiś utworów (chodzi mi o znane i lubiane “co autor miał na myśli?”). Większość z tych interpretacji się autorom tychże utworów nawet nie śniło. Więc po co szukasz przydatności w fanowskich teoriach i stosujesz naukowe metody do sprawdzania ich użyteczności.
                  Z wielką przyjemnością czytałem Mityczną Astronomię i chylę czoła przed jej autorem, przed jego pasją. Nie wydaje mi się, żeby Martin to wszystko faktycznie “miał na myśli”, ale nie przeszkadza mi to w cieszeniu się takimi teoriami. One pokazują jaką siłę złożoności i wolność interpretacji prezentuje sobą PLiO.

  • 28 września 2017 at 14:22
    Permalink

    czy za brak otrzymanych gadżetów należy winić pocztę polską ?:(

    Reply
    • DaeL
      28 września 2017 at 15:30
      Permalink

      Jeszcze nie. Chociaż to zależy od osoby. Bo część już rozesłana, część jeszcze nie (musiałem zamówić więcej). Jeśli nie dostałeś maila z informacją, że już do Ciebie przesyłka idzie, to jeszcze poczty nie wiń. Ale jeśli nie dostaniesz w ciągu 2-3 tygodni, ewidentnie listonosz buchnął.

      Reply
  • 28 września 2017 at 14:37
    Permalink

    Raczej autorów, którzy chcą ewidentnie zacząć zarabiać na swoich tekstach. Po ile te koszulki będą? 50 złotych 😀

    Reply
    • 28 września 2017 at 15:42
      Permalink

      Oficjalne koszulki Barcelony chodzą ponoć po 100 Euro. Wobec tego koszulka z fsgk powinna być droższa 😀

      Reply
    • DaeL
      28 września 2017 at 15:46
      Permalink

      Ciut poniżej. I będą też tańsze produkty (kubki, itd…). Prowizja dla FSGK będzie wynosić od 5 do 10 złotych na produkcie. Więc nie przesadzajmy z tymi kokosami 🙂 Poza tym wszyscy piszący dla FSGK mają inne źródła utrzymania, więc nikt tu się nie chce na tiszertach dorobić. Chodzi raczej o to, żeby serwis miał fundusze na funkcjonowanie, tudzież sporadyczne ekstrawagancje w rodzaju wyjazdów na konwenty.

      Reply
      • 28 września 2017 at 19:04
        Permalink

        Czyli na następny wyjazd do Leśnicy masz Ferrari w pakiecie 🙂

        Bądźmy poważni. Od teraz. 5 dych za koszulkę to nie jest za dużo. Szmatki w galeriach handlowych kosztują więcej, a nadruki mają bez sensu. Ja czekam na kubek. Jakby były podkładki pod mysz to też biorę.

        Reply
  • 28 września 2017 at 21:14
    Permalink

    Będzie można kupić jakieś breloki do kluczy ?

    Reply
    • DaeL
      28 września 2017 at 22:11
      Permalink

      Niestety nie. Będziemy mieli tiszerty, kubki, podkładki pod myszkę, plakaty… Po jakimś czasie może również bluzy albo naklejki.

      Reply
  • 28 września 2017 at 23:41
    Permalink

    A co powiecie na teorie o związku benjena starka z ashara dayne? Być może nieszczęśliwa miłość była właśnie przyczyną jego wstąpienia do nocnej straży ?

    Reply
    • 29 września 2017 at 13:50
      Permalink

      skąd ten pomysł? jakiś cytat na potwierdzenie? ;>

      Reply
  • 29 września 2017 at 00:30
    Permalink

    A propos wieści z uniwersum PLiO, ostatnio natrafiłem na ciekawy artykuł dotyczący tego, co wiadomo na temat Wichrów Zimy: http://piesnloduiognia.pl/wichry-zimy-co-o-nich-wiemy/

    Zaintrygował mnie zwłaszcza jeden fragment: “Z trzecioplanowych ciekawostek, jest szansa że w Wichrach przeczytamy więcej o Zakonie Zielonej Ręki, do którego należy m.in. Manderly.”
    Co to za Zakon Zielonej Ręki? Jaki jest jego cel działania i czy fakt, że należy do niego Wyman Manderly, może mieć jakieś znaczenie dla wydarzeń na Północy? Ktoś mógłby coś na ten temat powiedzieć?

    Reply
    • DaeL
      29 września 2017 at 01:23
      Permalink

      To był zakon rycerski założony w Reach w czasach, gdy krainą rządzili królowie z dynastii Gardenerów. Ostatni rycerze zakonu zginęli na Polu Ognia, w trakcie podboju Aegona. Aczkolwiek Manderly zwiali z Reach duuuużo wcześniej (nie wiadomo dokładnie kiedy, ale jakoś między 600 a 1000 rokiem przed podbojem), więc twierdzą, że to oni są ostatnimi rycerzami.

      Reply
  • 29 września 2017 at 14:41
    Permalink

    Ok, dzięki za odpowiedź. Myślałem, że to bardziej coś na kształt tajnego bractwa, które działa w ukryciu i może jeszcze odegrać jakąś rolę w Wichrach, a tu wygląda na to, że członkostwo w tym zakonie oznacza jedynie możliwość chwalenia się dodatkowym tytułem 🙂 Szkoda.

    Reply
    • 29 września 2017 at 14:43
      Permalink

      To miała być odpowiedź do DaeLa, ale coś komentarz nie wskoczył na właściwe miejsce 😛

      Reply
  • 30 września 2017 at 22:45
    Permalink

    Dael Ty hultaju powiedz mnie co sądzisz o tym, że sztylet Aryi to jest 1/3 światłonoścy (3głowy smok) i pozostałe2 części to inne sztylety/krótkie miecze?

    Reply
    • DaeL
      1 października 2017 at 19:36
      Permalink

      Fifak, łobuzie, nie wiem co o tym myśleć. To znaczy sądzę, że nie ma żadnych przesłanek, które by na to wskazywały. A jest jedna poważna przesłanka przeciw (z tego co wiemy Światłonośca nie był mieczem z valyriańskiej stali).

      Reply
  • Pingback: Podsumowanie miesiąca: Wrzesień 2017 – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków