Seriale

Pomylone Analizy: Ród Smoka, sezon 2, odcinek 1 – „Syn za syna” [SPOILERY]

Wracamy! Po dwóch latach oczekiwania, nowy sezon Rodu Smoka znów trafił na nasze ekrany. A zatem nie pozostaje nic innego, jak solidnie mu się przyjrzeć, omówić, zanalizować i – niejednokrotnie – czepiać się rzeczy drugorzędnych. To w końcu nasza specjalność. W przypadku dwóch pierwszych odcinków zadanie to spocznie głównie na moich barkach, ale od trzeciego epizodu (a może nawet od drugiego) dołączy do mnie Bluetiger. Ba, powiedział nawet, że postara się co nieco dopisać do wcześniejszych tekstów, tyle tylko, że uczyni to z opóźnieniem. To tyle tytułem wstępu, nie ma co przedłużać czekania. Spójrzmy, co wydarzyło się w tym odcinku.
DaeL


Nowa czołówka

Zazwyczaj sam fakt zmiany czołówki przez serial nie stanowi wydarzenia, które zasługuje na szczegółowe omówienie, ale w tym wypadku chyba jest inaczej. A przynajmniej wydaje mi się, że sekwencja rozpoczynająca odcinki sezonu drugiego zawiera kilka smaczków, których nie można przemilczeć.

Jak zapewne pamiętacie, czołówka sezonu pierwszego przedstawiała strumyki krwi płynące przez starożytną valyriańską budowlę (lub też jej model). Strumyczki te miały reprezentować linie krwi ważnych, serialowych Targaryenów. Wielu (w tym chyba również ja) narzekało, że brak trochę tej sekwencji polotu i oryginalności intra Gry o Tron. Twórcy najwyraźniej w głosy te postanowili się wsłuchać, bo drugi sezon rozpoczyna się czołówką, na której widzimy gobelin przedstawiający ważne wydarzenia z historii Targaryenów.

Na początku ukazuje się nam starożytna Valyria. Następnie widzimy coś, co chyba jest procesem ujarzmiania smoków. Co ciekawe, gobelin pokazuje dwie postaci z białymi włosami – jedna klęczy, druga trzyma sztylet. To by pasowało do mojej teorii o tym jak w rzeczywistości przebiegał proces uzyskania kontroli nad smokami przez rody smoczych jeźdźców.

Po chwili gobelin pokazuje nam śpiącą (chyba) postać, która zapewne jest Daenys Marzycielką oraz zagładę Valyrii. Następnie przewijają się znane nam obrazy z historii Westeros. Widzimy Aegona Zdobywcę z jego siostrami, potem między paszczami smoków znajduje się Harrenhal oraz Pole Ognia (a na nim – między innymi – tarcza z herbem Gardenerów). Widzimy też składających hołd Aegonowi Torrhena Starka, Edmunda Tully’ego i lady Arryn (wybaczcie, nie pamiętam imienia) wraz z jej synem.

I tak zaczyna się panowanie dynastii, które również obfituje w różne mniej lub bardziej tragiczne wydarzenia. Widzimy więc Maegora, który rzekomo umarł na tronie. Dla równowagi jest też para naprawdę niezłych władców – Jaehaerys i Alysanne. No i Wielka Rada, która powierzyła koronę Viserysowi. W końcu widzimy konflikt pomiędzy Alicent i Rhaenyrą. Na jednym z kolejnych gobelinów zielona ręka wysyła kruki, a czarna smoki. I w końcu Vhagar pożera Lucerysa wraz z pilotowanym przez niego smokiem. I przez to jesteśmy w nieciekawym położeniu. A jakim konkretnie?

Na Murze

Wracamy do Winterfell! Starszy syn Rhaenyry, Jacaerys, szuka wsparcia Północy. Negocjuje z Creganem Starkiem, który zabiera go na Mur, aby dowieść, że na świecie są większe zagrożenia niż kłótnie dwóch królowych. Ostatecznie obiecuje tysiące weteranów, mężczyzn na tyle starych, iż wkrótce mogliby stać się obciążeniem dla swych społeczności. Ot, taki północny obyczaj. W trakcie konwersacji dowiadujemy się dwóch interesujących rzeczy. Pierwsza jest wiadoma czytelnikom Ognia i krwi – smoki nie odmawiają przefrunięcia na drugą stronę Muru. W książce była mowa tylko o incydencie ze Srebrnoskrzydłą, serial dorzucił do tego smoka króla Jaehaerysa. Powodem tego zachowania raczej nie jest zimno. Druga informacja jest równie ciekawa – okazuje się, że Torrhen, król, który ukląkł, wprowadził zwyczaj wysyłania 1/10 zbrojnych na Mur. Moim zdaniem wszystko to zmierza w kierunku ujawnienia tego, iż Torrhen postanowił złożyć hołd Aegonowi, ponieważ ten przekonał go o zagrożeniu ze strony Innych.

A wracając do samej sceny – miłą konwersację przerywa przybycie kruka z wiadomością o śmierci Lucerysa.

Każdy przeżywa żałobę po swojemu

Rhaenyra jest zrozpaczona i nie dowierza temu co się stało. Daemon, bardzo proaktywny, próbuje przejąć kontrolę nad wydarzeniami. Gdy Rhaenys, wraca z jednego ze swych smoczych lotów, potrzebnych do utrzymania blokady Gardzieli (a co za tym idzie – Królewskiej Przystani), Daemon rozkazuje jej ponownie wsiąść na smoka. Chce we dwójkę (i na dwóch smokach) dopaść Aemonda i zabić Vhagar. Rhaenys odmawia. Książę Łotrzyk nie omieszkuje jej przypomnieć fatalnego zachowania w trakcie koronacji, kiedy z wszystkich możliwych wyjść, wybrała to najgorsze.

Na Driftmarku, Corlys, trochę sponiewierany przez los, dokonuje inspekcji napraw swego okrętu i dziękuje Alynowi z Hull za uratowanie mu życia. Oznajmia, że jest mu teraz dłużny. Wąż Morski jest przy tym wyraźnie zakłopotany, co potwierdza moją hipotezę, iż Alyn (tak jak i jego brat – Addam) okaże się być jego bękartem. Zresztą bękartami Laenora być raczej nie mogą nie tylko ze względu na jego preferencje, ale również ich wiek. Alyna (a zapewne również Addama) serial mocno postarzał. Nie wiem, czy zmiana ta mi odpowiada, wydaje mi się, że zachowania braci są bardziej zrozumiałe, gdy to po prostu nastolatkowie.

Co słychać u Zielonych?

W Czerwonej Twierdzy Ser Arryk przechadza się po murach obronnych (dla przypomnienia – Arryk wspiera Aegona, podczas gdy jego bliźniak Erryk stanął po stronie Rhaenyry). Ktoś zauważa smoka, więc żołnierze przygotowują skorpiony (tak właściwie to ze względu na swój rozmiar powinniśmy nazywać te machiny balistami, no, ale skoro serial trzyma się nazwy skorpion, to też tak uczynię). Okazuje się jednak, że to Aemond na Vhagarze. Fałszywy alarm.

A życie rodzinne toczy się powoli. Criston Cole usługuje królowej Alicent. Z kolei król Aegon wchodzi do pokoju swojej siostry-żony Helaeny, gdzie bawi się ich córka Jaehaera (a Helaena haftuje). Aegon szuka swojego syna, Jaehaerysa. W serialowej wersji wydarzeń ma tylko jednego męskiego potomka, co zresztą wkrótce okaże się dla scenarzystów małym problemem. Ale nie uprzedzajmy faktów. Na do widzenia Helaena dodaje, że boi się szczurów. Ona też lubi uprzedzać fakty.

Na Małej Radzie Aegon zachęca Jaehaerysa do figiel i psót oraz irytowania usłużnego Tylanda Lannistera. Przy okazji dowiedzieliśmy się, do czego służą te kule członków Małej Rady – to zabawki dla dzieci. Ale na naradzie pada też kilka poważniejszych słów. Zieloni nie mają jeszcze wiadomości, czy Północ lub Dolina opowiedzą się po ich stronie. Ale wiedzą, że mają wsparcie Krain Burzy, Zachodu i Reach. Dorzecze wydaje się najbardziej problematyczne. Aegon, pod wpływem Aemonda, preferuje siłowe rozwiązanie tego problemu. Alicent i Otto nawołują do cierpliwości i argumentują, że król nie powinien się narażać, a Vhagar to główna obrona stolicy (wszak Czarni mają więcej smoków).

Gdy narada dobiega końca, Larys Strong zatrzymuje Alicent. I ma trzy cele. Po pierwsze – chce przypomnieć o sobie widzom serialu. Po drugie – by delikatnie zasugerować, że wie, co królowa wyrabia ze swym rycerzem. I wreszcie po trzecie – by poinformować, że wybił ludzi Mysarii. Nie dodał niestety, że niedokładnie.

Na chwilę przenosimy się na wybrzeże w Krainach Burzy. Rybacy wyłowili szczątki smoka. Rhaenyra przybywa, by zobaczyć to na własne oczy. To fragmenty skrzydła Arraksa i szaty Lucerysa. Ja wiem, że prawdopodobieństwo wyrzucenia ich przez fale, akurat gdy w okolicy była Rhaenyra, są niskie, ale sama scena była wzruszająca.

Rządy i spiski

Wróćmy do Królewskiej Przystani. Aegon II zabiera się do nudnego zajęcia, jakim jest faktyczne rządzenie królestwem. Odpowiada więc na petycje swych poddanych i chyba nawet ma dobre intencje, ale będąc skończonym ignorantem, którego przez lata nie interesowała polityka, tylko się błaźni. Warto zwrócić tu uwagę na kowala imieniem Hugh. Coś mi mówi, że jeszcze go zobaczymy.

Larys zauważa, że Otto musi króla wciąż poprawiać i wykorzystuje okazję, by zaszczepić w Aegonie myśl, że może przydałby mu się inny Namiestnik. Zwłaszcza że chodziły plotki, niepozbawione pewnej racji, iż Hightower owijał sobie Viserysa wokół palca.

Z kolei Alicent rozmawiają o Aegonie i Aemondzie. Ojciec królowej o Aegonie może i nigdy dobrego zdania nie miał, ale wyraźnie czuje sympatię do Aemonda i jest przekonany, że problemy z chłopakiem miną gdy trochę dojrzeje.

Wracamy do Czarnych

W trakcie inspekcji okrętu handlowego Erryk znajduje Mysarię i przyprowadza ją przed oblicze jej dawnego kochanka, Daemona. Książę Łotrzyk jest wściekły za to, że sprzedając wszystkie sekrety Otto Hightowerowi skomplikowała mu życie. I znów – to nie jej wina, tylko scenarzystów, którzy wymyślili ten absurdalny zwrot akcji. Przy okazji Daemon kłóci się też z Errykiem, wyrzucając mu, że rycerz nie zabił Aegona, kiedy miał okazję. Daemon ciągle ma pretensje, że ktoś kogoś nie zabił.

W końcu wraca Rhaenyra. W komnacie z Malowanym Stołem członkowie jej rady streszczają swoje działania i plany. Daemon chce polecieć do Harrenhal (zadziwiające, że on i Aemond mają te same pomysły), by zapewnić Rhaenyrze poparcie Dorzecza. Blokada morska Velaryonów uniemożliwia dostarczanie jakichkolwiek zaopatrzeń do Królewskiej Przystani drogą morską. Rhaenyra nie odnosi się do tych działań i planów. W całym odcinku wypowiada tylko jedno zdanie: „Chcę Aemonda Targaryena.”

Daemonowi dwa razy nie trzeba powtarzać, że jest ktoś do zamordowania. Przekonuje Mysarię, aby pomogła mu w zamian za wolność. W międzyczasie Jacaerys melduje o swoich poczynaniach, po czym załamuje się, wpadając w objęcia matki. Razem opłakują Lucerysa.

Wkrótce na Smoczej Skale rozpoczynają się uroczystości pogrzebowe Lucerysa. To okazja, by przypomnieć sobie o istnieniu innych dzieci Rhaenyry – o Joffreyu oraz Aegonie i Viserysie. W przebitkach widzimy jak Alicent zapala świece dla zmarłych. W tym jedną dla Lucerysa. Wkrótce będzie musiała zapalić kolejne.

Twaróg i Jucha

Daemon zakrada się do Królewskiej Przystani w Kapturze Niewykrywalności. Przekupuje miejskiego strażnika, pamiętającego jeszcze czasy, gdy to książę stał na czele złotych płaszczy. W serialu nie usłyszycie imienia tego strażnika, ale to książkowy Jucha. Razem wynajmują jednego z łapaczy szczurów z Czerwonej Twierdzy (imieniem Twaróg), aby poprowadził Juchę do zamku przez tajne korytarze zbudowane przez Maegora. Te same, z których korzysta Larys (i z których w przyszłości skorzysta Varys). A po co? Naturalnie w celu zamordowania Aemonda. Twaróg pyta Daemona, co powinni zrobić, jeśli nie znajdą Aemonda. Scena się urywa przed jego odpowiedzią, co oczywiście nie wydaje się ani trochę złowieszcze.

Gdzieś w Czerwonej Twierdzy, Aemond opracowuje plany wojenne z Cristonem Cole’em. Chcą wyprowadzić armię z Królewskiej Przystani, wzmocnić ją załogami położonych niedaleko zamków i z Vhagar jako osłoną ruszyć do Dorzecza. Aemond martwi się, że królowa Alicent i ser Otto pozostają zbyt skłonni do szukania pokoju. Criston broni królowej, ale zauważa przytomnie, że jej sympatia do Rhaenyry powstrzymuje konieczne ruchy. Niespodziewanie pojawia się Otto, który odprawia Cristona i próbuje nakłonić Aemonda, by nieco powściągnął swoje plany i ambicje.

Twaróg prowadzi Juchę do Czerwonej Twierdzy. Wchodzą do sali tronowej. Pijany Aegon II w otoczeniu wazeliniarzy, rozsiadł się na słynnie Żelaznym Tronie w sposób, który Maegora przyprawiłby o ciarki. Notabene Aegon jest przekonany o wielkiej lojalności Aemonda. O słodka naiwności!

Jucha i Twaróg docierają w końcu na piętro, na którym mieszka rodzina królewska. Przechodzą przez komnatę, w której jeszcze przed chwilą knuli Aemond i Criston Cole. Ale Aemonda nie znajdują. Zamiast tego Twaróg łapie królową Helaenę. Dowiadujemy się też jak brzmiały alternatywne rozkazy Daemona. „Syn za syna.”

Twaróg zauważa, że Jaehaera i Jaehaerys śpią w tym samym pokoju. Zamachowcy pytają Helaenę, które z nich to chłopiec. Królowa wskazuje jedno ze swych dzieci. Twaróg widzi, że mówi prawdę. Łowca szczurów i jego kompan zabijają dziecko. Wprawdzie nie na naszych oczach, ale dźwiękowcy nie oszczędzili nam odgłosów mordu. Helaena łapie Jaehaerę i ucieka. Przebiega dobre kilkadziesiąt kroków przez pozbawione straży korytarze, by w końcu wpaść do komnat Alicent, która aktualnie jest zajęta odpłacaniem Cristonowi Cole’owi za poprzednią przysługę. Skulona w kącie, Helaena wyjękuje: „Zabili chłopca”.

Kontrowersje

Odcinek dał nam dwie bardzo istotne zmiany w stosunku do fabuły książkowej. Po pierwsze – przedstawił romans Alicent i Cristona. Po drugie – zmienił przebieg wydarzeń związanych z zamachem Twaroga i Juchy. Obydwie zmiany wymagają kilku słów komentarza. Zacznę od tego, co szczególnie mi nie doskwiera, czyli od romansu.

Podobno sugestie, że między królową-matką a jej rycerzem coś iskrzy, miały się pojawić już w pierwszym sezonie. Ba, wskazówki, że młoda Alicent jest ser Cristonem zauroczona znajdowały się w scenariuszu pierwszych odcinków. Ostatecznie sceny te wycięto, by oszczędzić na czasie. To dobrze, bo wydaje mi się, że wątek ten nie jest potrzebny dla zrozumienia motywacji obu tych postaci. Ale też nie sądzę, że wprowadzenie go teraz jest jakimś drastycznym zniekształceniem opowieści. Królowa to stosunkowo młoda wdowa, rycerz z kolei nie jest naiwnym młodzieniaszkiem wierzącym w celibat, nic tu jakoś  szczególnie mi nie wadzi. Zaryzykuję wprawdzie stwierdzenie, że szczególnie pierwsza scena, pozbawiona jakiejkolwiek czułości jest metodą zniechęcania widza do Alicent i Cristona, ale ogólnie rzecz biorąc, ta zmiana mi nie przeszkadza.

Gorzej z Juchą i Twarogiem, bo spodziewałem się po tym wątku znacznie więcej. To miał być odpowiednik Krwawych Godów, scena jednocześnie szokująca, jak i odzierająca widza z pewnych złudzeń. Ale nie wyszło, przez jakąś dziwną powściągliwość, nawet nie w ukazaniu aktu przemocy, co w poruszeniu najbardziej emocjonalnych jego aspektów. Zamordowanie księcia Jaehaerysa było w książkach o wiele bardziej drastyczne. Helaena została zmuszona, by wybrać pomiędzy jednym a drugim synem. Wskazała Maelora, wierząc naiwnie, że młodsze dziecko nie będzie tak bardzo cierpieć, bo nie zrozumie, co się dzieje. Jucha i Twaróg przemyślnie zignorowali jej wybór, aby zadać dodatkowy cios – ocalić Maelora przekonanego, że matka go nie kocha i zabić Jaehaerysa, którego kobieta próbowała uratować. Bestialstwo pozostawiło Helaenę w stanie niemal katatonicznym i stanowiło ostateczne świadectwo okrucieństwa Czarnych.

Serial wypaczył niemal wszystko. Począwszy od celu, którym jest Aemond, przez istotę wyboru, do jakiego zmuszona jest Helaena (i tego wyboru konsekwencje), a skończywszy na wręcz absurdalnej logice całej sceny, której uwieńczeniem jest brak straży wokół komnat i bieg samotnej królowej przez korytarze opustoszałego zamku. Tego ostatniego nie da się zresztą wytłumaczyć błędem ser Cristona, który postanowił spędzić noc z królową. Dlaczego? – zapytacie pewnie. Bo nie chodzi tylko o to, że w zamku nie było straży. Jucha i Twaróg zachowywali się tak, jakby wiedzieli, że nie napotkają na straż! Nic sobie nie robili z faktu, że uciekła im królowa! To nie mógł więc być dla nich szczęśliwy traf.

Doprawdy, nie mogę zrozumieć, jak można było scenę o tak wielkim potencjale tak dokumentnie położyć. To nie był zły odcinek, przeciwnie, sądzę, że świetnie nas wprowadził w drugi sezon. Ale skala niewykorzystanej w zakończeniu szansy jest wręcz kosmiczna. Cóż, czekam na następny epizod, bo ten zakończył się srogim rozczarowaniem.

Related Articles

Komentarzy: 84

  1. Mam pytanie dotyczące maszyn miotających , balist czy tam skorpionów. Mianowicie , czy historyczne skorpiony miały możliwość takiego obracania się jak w serialu ?

    1. Podzieliłbym to pytanie na dwie części. Pierwsze – czy stosowano takie mechanizmy? I tu odpowiedź jest prosta. Nie. To nie znaczy, że nie można było regulować nachylenia maszyny. Można było, tyle że za pomocą wbijanych w odpowiednie miejsca drewnianych klinów. I to chwilkę trwało. Natomiast drugie pytanie, jakie należy postawić, to czy byłoby w ogóle możliwe stworzenie ruchomego skorpiona przy użyciu późno-średniowiecznej technologii? Wydaje mi się, że tak. To nie jest taka sytuacja jak np. z balonem na gorące powietrze, gdzie rzecz musiała powstać dopiero pod koniec XVIII wieku, bo wcześniej nie było odpowiednich materiałów do stworzenia poszycia, ani odpowiedniego paliwa, itd… W zasadzie, żeby balista ruszała się w dwóch osiach, to potrzebne byłoby łożysko. A tę technologię znaliśmy od starożytności, tyle tylko, że wczesne łożyska były bardzo zawodne. Hipotetycznie, zakładając pewne prawidła gatunku fantasy i nadzwyczajne okoliczności (konieczność stworzenia broni przeciw smokom), to ja bym akurat te machiny twórcom serialu odpuścił.

    2. A ja z kolei oniemiałem bo myślałem że balisty wymyślono dużo później tj w ostatnich sezonach pierwszej gry o tron. Ale może źle zrozumiałem któryś z odcinków gdy sie pojawiły po raz pierwszy.

      1. To rzekomo skorpiony, nie balisty. I były już w czasach Aegona Zdobywcy. Ponoć właśnie ze skorpiona Dornijczycy zabili jednego ze smoków Aegona. Oczywiście to, jak je przedstawiono w GoT i teraz, nie ma nic wspólnego z prawdziwym wyglądem i techniką strzelania ze skorpionów i balist. Zarówno tych prawdziwych, jak i tych martinowskich. To czysta fantazja pirogów z HBO.

  2. Kurde pierwsze co pomyślałem po obejrzeniu. Jak można było zmarnować potencjał wątku Juchy i Twaroga. W ogóle to za każdym razem kiedy scenarzyści chcą coś poprawić to wychodzi im kaszana. Martin ostatnio chyba na swoim blogu napisał taki długi tekst o współczesnych scenarzystach i showrunnerach, że każdy biorąc istniejący już tekst chce to zrobić po swojemu nawet jeśli nie ma za grosz talentu.

  3. A pokazanie Hugh Młota na poziomie serialowego Wiedźmina. Tak mi się to kojarzy z tym jak „wprowadzono” Leo Bonharta. Przecież jak ta postać zacznie odgrywać jakąś poważniejszą rolę to mało kto skojarzy, że ta postać już się pojawiła.

  4. Cregan mówi Jace’owi Watersowi, że to jego ojciec gościł Starego Króla Jaehaerysa i Dobrą Królową Alysanne na Murze, co jest błędne, Jaehaerys nie odwiedził Muru ze względu na próby rozwiązania konfliktu między Pentos a Tyrosh. Starkiem, który władał wówczas północą był Alaric a nie ojciec Cregana, Rickon.

    1. Jaehaerysa wychwyciłem. I tak sobie pomyślałem, że mogli to zmienić celowo, żeby bardziej wybrzmiało, że nad Murem nie chciały przelecieć smoki (w liczbie mnogiej), a nie tylko jakiś pojedynczy smok. Natomiast przegapiłem podmiankę lordów. Dziwna zmiana, nic nie wnosi poza odstępstwem od tego, co ustaliły książki.

      1. Do tego rozbija chronologię, bo lord Stark jest wyraźnie za młody, żeby być synem dziadka Rhaenyry.

        1. Cregam mi nie pasuje. Nie wygląda na nadąsaną, który potrafi zdisować chłopców z Dorzecza. Rzecz jasna – kwestia gustu, ale do książkowego mi nie pasuje

      2. Hehe, też mi się to wpisanie na siłę Jahearysa nie podobało, ale to w sumie pierdoła.

  5. Rzeczywiście wątek Juchy i Twaroga położony. Poza tym wydawało mi się, że królowa nie bardzo przejęła się koniecznością wyboru. Ok wybrała syna i tyle. Nie widziałem jakiegoś wahania. Co do straży ona nawet ich nie wołała kiedy była bezpieczna.

  6. „Na początku ukazuje się nam starożytna Valyria. Następnie widzimy coś, co chyba jest procesem ujarzmiania smoków”

    Co sądzisz o popularnej na Reddicie opinii, że te obrazy pokazują coś przeciwnego, a mianowicie upadek Valyrii? Ten ze sztyletem i następny to ma być skrytobójstwa valyriańskich magów, które doprowadziły do utraty kontroli na wulkanami. Pasuje to do następnego fragmentu gobelinu, gdzie widać Zagładę (erupcję niszczącą miasto i ginące w niej smoki).

    1. No ale właśnie zagłada jest w następnym obrazku, razem z Danys. Nie, myślę, że ludzie to jednak nadinterpretowują. A wskazówek na to, że okiełznanie smoków ma związek z ofiarami z ludźmi jest aż nadto.

  7. Że zacytuje samego siebie (wiem, że słabe, ale z własną naturą nie wygrasz): „ Moim zdaniem ma powód. Nie wierzę w oddanie 1:1 wątku Juchy i Twaroga w serialu – był zbyt makabryczny. Stawiam hipotezę, że któreś z dzieci bądź wszystkie zginą w czasie zamieszek – zabite przez morderców raczej już tłum, ale w innych nieco niż książce okolicznościach”. Oczywiście pomyliłem się co do zamieszek, natomiast co do osłabienia wymowy sceny miałem rację. We współczesnej telewizji nie ma miejsca na to co mogło wydarzyć się dekadę wcześniej, to jest krwawe gody. Tym bardziej, że mordowanie dzieci ma jednak cięższy kaliber emocjonalny dla widzów. Szczerze: o ile nie przepadam za zmianami, jakoś nie martwi mnie osłabienie makabry z książki. To co pokazano w serialu z naddatkiem starczy na uzasadnienie szaleństwa matki.

    Osobiście uważam, że scena mogła być lepsza, ale wygrało podejście biznesowe: kontrowersje są fajne, ale bez przesady. I tak całkiem możliwie, że wzmożeni moralnie rzucą się na twórców serialu.

    Jest też druga rzecz: ostatecznie chyba można postawić krzyżyk na Dareonie. Jeśli była możliwość wspomnienia o nim to w scenie Otta z Alicent. Wielka szkoda.

    Odcinek zachwycił mnie zdjęciami (szczególnie Północ), natomiast stanowił umiarkowanie dobre wprowadzenie do sezonu. Aczkolwiek zbyt wielu głupotek nie było, nie licząc spierzchniętych warg biednego ser Cole’a.

    1. Po dokładnym obejrzeniu muszę przyznać, że zdjęcia w ogóle są genialne, szczególnie z tuneli i komnat na koniec odcinka. Do tego dobrze oddali „brudny klimat” szczurołapów.

      Winterfell prezentuje się okazalej niż w Grze o tron.

      Czy ja dobrze zrozumiałem, że gwardyjscy bliźniacy wstąpili do gwardii w wieku 8 i 10 lat?

        1. Ale jeżeli dobrze pamiętam, to lektor to przeczytał jako „8 i 10 lat” co brzmi głupio i sprawia wrażenie, że bliźniacy urodzili się w odstępie 2 lat 😐

          1. Dziękuję za wyjaśnienia, teraz się zgadza mi:)

            Natomiast w teorii 8 i 10 lat (nie licząc, że to nielogiczne) jest o tyle możliwe, że bracia nie musieli być przyjęci do Gwardii jednocześnie.

            1. No właśnie mnie się wydawało, że o to chodzi, że jeden został przyjęty jak miał 8 a drugi 10, to, że bliźniacy nie znaczy, że wszystko w jednym czasie muszą robić, aczkolwiek potem się zastanowiłem: 8 letni gwardzista ktoś tu zdrowo przesadził.

              1. Nie zdziwiłbym się. To przecież HBO. Myślisz, że ktoś tam ma pojęcie czym była Gwardia i że w wieku 8 lat chłopak nie mógłby jeszcze nawet być giermkiem?

  8. Dael o co chodzi z tą niemożnością wynalezienia balonu przed XVIII wiekiem. Jeżeli wiki ma rację to tylko płótno plus ogień żeby rozgrzać powietrze nic czego nie było w starożytności.

    1. To zależy o jakim balonie mówimy. Bo wiadomo, że pomysł, iż ciepłe powietrze może unieść bardzo lekką konstrukcję było znane w starożytności – w końcu Chińczycy te swoje latające lampiony mieli od bardzo dawna. Ale jeśli chcemy, żeby to był balon unoszący gondolę z ludźmi, no to już mamy wyzwania konstrukcyjne, które pokonano dopiero w XVIII wieku. Przede wszystkim – płótno lniane się nie nadawało, dlatego pierwsze balony używały bawełny. A żeby mieć płótno bawełniane trzeba było wynaleźć krosno mechaniczne. Czyli przenosimy się w drugą połowę XVIII wieku.
      Ze źródłem ciepła jest podobnie – OK, możesz zrobić sobie wielkie ognisko, rozgrzać powietrze i pofruwać sobie parę minut. Ale jeśli chodzi nam o balon, który się wzbija na kilkaset metrów wraz z pasażerami, no to opcje są dwie – potrzebujemy albo wodoru (wydaje mi się, że eksperymenty z wytwarzaniem to był późny wiek XVII – ale mogę się mylić), albo palnika na paliwo ciekłe (znów – druga połowa XVIII wieku).
      Chciałem tu poczynić rozróżnienie pomiędzy wynalazkami, które mogły być wynalezione przed swoim czasem (np. maszyna parowa czy bateria – spokojnie mogły powstać stulecie przed swoim czasem), a takimi, które jednak musiały poczekać, bo hamowało je kilka innych technologii (jak właśnie balon). Te ruchome skorpiony na łożyskach zaliczam do grupy pierwszej.

      1. Szukając jak dawno można było zbudować balon, trafiłem na ciekawostkę. Pewien baloniarz wysnuł teorię że tworzenie petroglifów Nazca mogło być koordynowane z powietrza i z ciekawości zbudował balon dostępnymi ówcześnie metodami. I poleciał nim.
        https://nott.com/nazca/
        A z innych technologii – tkanina jedwabna to starożytność, kwas siarkowy czyli olej witriolowy prawdopodobnie wytworzyli arabscy alchemicy w IX-Xw destylując witriol zielony (siarczan żelaza), a chlapnąć nim na żelazo i odkryć wodór to już kwestia szczęścia.

  9. Plus odcinka jest taki, że było wszystko widać 🙂 Skończyli mam nadzieję z miłością do ciemności.

    Słaba ta ostatnia scena, w ogóle mnie Helena nie przekonała swoim graniem.
    I dobrze rozumiem, że to by było tylko Starkow do końca sezonu a nawet serialu?

    Sezon ma mieć mniej odcinków i to niestety widać.

    1. No nie, w końcówce serialu to jeszcze Cregan będzie mieć swoje 5 minut (trwające 6 dni i nazywane Godziną Wilka – tak żeby bardziej zamieszać :)). Ale faktycznie, w tym sezonie chyba Starków nie zobaczymy, chyba że serial zmieni dowódcę tego zastępu weteranów (bo w książkach to był chyba lord Dustin).

        1. Nie no – znaczy zależy co pokażą, ale książkowo zrobił jednak niezły rozpierdziel, plus to co lubimy u Starków, czyli dekapitacje.

    1. Chyba będę go musiał jeszcze raz obejrzeć, żeby sobie wyrobić zdanie, ale waham się między 6 a 7 na 10. To nie był zły epizod (zwłaszcza jak na początek sezonu), no ale położył końcówkę kompletnie.

  10. Czy mi się wydaje , czy w tym sezonie zabrakło któregoś z showrunnerów z pierwszego sezonu?? Bo chybA były takie newsy. Bo jeśli tak , to chyba zaczynam się martwić o przyszłość tego serialu – po odświeżeniu sobie pierwszego sezonu dochodzę do wniosku że ten odcinek jest jeszcze uboższy, w moim mniemaniu, w dramaturgię (nawet mimo ostatniej sceny) i bardziej przepełniony głupotkami niż dwa poprzednie odcinki. Albo w równym stopniu co one

      1. I dobrze. Od jego odcinków (Hardhome) gra o tron zaczęła być kiepskim fanfikiem nastawionym na durne zwroty akcji

  11. Teraz jeszcze na to zwróciłem uwagę – chyba mieliśmy w tym odcinku pokazanych dosłownie wszystkich bohaterów, którzy jeszcze żyją. Całkiem nieźle jak na 59 minut

  12. Jacaerys tak łatwo uwierzył Creganowi Starkowi? on mu powiedział, że wyśle mu emerytów bo ma ważniejsze rzeczy do pilnowania za murem i młody mu uwierzył? Przecież to brzmi jak potwarz, królowa go wzywa do wsparcia w pokonaniu uzurpatora a ten wysyła emerytów i zasłania się murem.

    1. W książce argumentem było wolne zbieranie sił z rozległych terenów Północy. A Wilki Zimy to może są emeryci, ale bardzo dziarscy.

      A idąc logiką serialową – co mógł zrobić Jacaerys? Grozić spaleniem i niszczeniem koła jak Szalona Królowa? Żeby komuś grozić, trzeba przynajmniej potencjalnie być zdolnym te groźby spełnić. A tak: lepiej robić dobrą minę do złej gry i przyjąć warunki licząc, że lepszy wróbel w garści w postaci emerytów i obiecanego późniejszego wsparcia. Po prostu Czarni nie mają na ten moment mocnych argumentów i muszą albo kupować poparcie (smok do obrony Doliny), albo przyjmować warunki, jakie stawiają Starkowie.

      1. W takim razie Cregan go dobrze rozegrał, coś tam obiecał, miał argument, że musi się czymś zająć i kupił sobie czas.

    2. O ile pamiętam to tylko Wilki Zimy lorda Dustina składały się z „emerytów” (ja bym rzekł raczej – weteranów). Wojska drugiego rzutu, które przybyły ze Starkiem, to byli już normalni wojownicy w sile wieku. Wszak większość wzięła sobie potem żony z Południa.

  13. Ogólnie też mnie wkurzył brak straży na początku, ale później gdzieś na FB przeczytałam, że na warcie miał stać Criston (który jak wiemy postanowił zająć się czymś innym), natomiast innym zbrojnym mógł kazać iść z Aegonem albo gdziekolwiek indziej, żeby nie byli świadkami jego opuszczenia warty i czmychnięcia w stronę komnat królowej (honor and decency, tak to szło?) na długą chwilę. Jucha i Twaróg wiedzieli, że na korytarzu nikogo nie ma, skoro Jucha dosłownie moment wcześniej też tam był i zauważył brak wartowników:). Dwa smaczki:

    1) brak Maelora teraz stawia Aegona w butach Viserysa, ponieważ nie ma męskiego dziedzica. I albo może mianować dziedzicem Jaehaerę (dziewczynkę, podważając w ten sposób swoje roszczenia do tronu), albo brata. Więc brak małego może w serialu nam nieźle namieszać (ale czy bardziej, niż brak Daerona?).
    2) Ktoś na FB wyłapał, że Helaena mieszka teraz w dawnych pokojach Rhaenyry, więc aby dojść z Jaehaerą do komnat Alicent musiała pokonać dokładnie tę samą trasę co Rhaenyra niosąc małego Joffreya do Alicent w sezonie 1.

    1. Heleana idzie w przeciwny kierunku którym szła Rhaenyra w 5 odcinku. Haelena zajęła pokoje królowej zgodnie z jej pozycją, podczas gdy Alicent przenieśli do dawnych komnat Rhaenyry.

  14. Ehh , ale naprawdę, jak nie będzie Daerona , to ja nie wiem o co w tym serialu chodzi, albo będzie chodzić. Czym oni się kierują wprowadzając te zmiany?? Naprawdę jedna więcej postać im popsuje koncept ?? Zwłaszcza biorąc pod uwagę że postacie będą pomalutku umierać i będzie coraz więcej miejsca na kolejne. Czy ktoś może się do tego odnieść, bo ja dopiero po komentarzu Dżądżena to zauważyłem, i teraz mi to nie daje spokoju. Kolejny minus tego odcinka , jak dla mnie

    1. Irytuję się , bo fajnie by było , chociaż raz , się załapać na serial ze świata Lodu i Ognia (z GOT nie zdążyłem-obejrzałem 3 sezony i dopiero książki ) znając fabułę i nie musieć się obawiać nieuzasadnionych zmian , w stosunku do materiału źródłowego , ze strony twórców. Z pierwszym sezonem było przecież wystarczająco dobrze , tak że Daelowi się udało nawet dwie teorie napisać , czyli oprócz dobrego przeniesienia na ekran dostawało się coś dodatkowego , nie licząc paru dziwów , typu Laenor w essos albo Rhaenys i jej wyjście z koronacji. Teraz czekać na Dunka i Jajo (jeśli powstanie) i 10 000 okrętów. Bo do Wichrów to się za bardzo nie opłaca czekać

    2. Olivia Cooke przyznała w jednym z wywiadów, że Alicent ma 3 synów (wymieniła imię Daerona), nie wydaję się żeby go tak po prostu wycieli. W tym sezonie wystarczą wzmianki o nim (co przyznaje pasowałoby żeby już padły). Wydarzenia w Reach te najważniejsze są dosyć odległe więc trzymanie w rezerwie Tessarion nie jest głupie. Co innego królewskiego syna, o którym pół widowni nie ma pojęcia.

  15. Zgadzam się co do Juchy i Twaroga. Zabrakło mi całkiwicie dramatrugii całej sceny a już jej największym minusem była Halaena.
    Co do romansu Alicent i Cristona. Ciekawe, że Cole obraził się na Rhaenyre kiedy ta zrobiła sobie z niego kochanka a w przypadku Alicent już mu to nie przeszkadza 😉

  16. Ech, a ja muszę czekać do soboty, bo obiecałem synowi, że razem obejrzymy. 🙂

    A tak patrząc po komentarzach. Dobrze rozumiem, że nie będzie Sary Snow? To do dupy. :/ Wkręcili Cole’a w romans z Alicent? LOL. Nie rozumiem po jaką cholerę? On jest wystarczająco podłą gnidą i bez tego. Widzę, że dalej robią z Daemona miotającego się, irytującego dupka? A z Aemonda jakąś przeciwwagę dla „złego” Aegona? Obawiałem się, że będą wybielać tę odrażającą postać. W książce on nie był żadnym lepszym bratem. Obaj byli siebie warci. Głupi, podli, brutalni. Mam nadzieję, że nie będą próbowali zastępować nim Daerona.

    1. Nie zapowiada się aby pojawiła się Sara Snow. Podobnie jak Daeron. Co mnie również bardzo irytuje, bo przez wycięcie postaci wątki (niektóre) tracą sens itd. Wygląda na to, że scenarzyści „lepiej wiedzą” co zadziała i gmerają coraz bardziej przy materiale źródłowym (na co marudził ostatnimi czasy GRRM).

      1. Moim zdaniem Aegon jest na swój sposób uroczy. Aczkolwiek obawiam się, że po tym odcinku przestanie być.

        1. No cóż, nie da się ukryć, że w 1 sezonie serialowy Aegon jest sympatyczniejszy od swego książkowego pierwowzoru. Ujął mnie zwłaszcza tym, iż zdawał sobie sprawę, że za głupi jest na króla. 🙂 Książkowy Aegon nie miał takich wątpliwości.

          1. Dla mnie serialowy aegon jest dobrym rozwinięciem książkowego. No bo przed koronowaniem go na króla nie mamy zbyt wielu opisów charakteru jego osoby , a nawet jest scena w której mówi że nie chce kraść korony swojej siostry , dopiero po zasiąściu na tronie staje się takim gnojkiem. Ale nawet to dla mnie jakoś specjalnie nie świadczyło o jego okrucieństwie, tylko o jego narwaniu i braku zrozumienia dla polityki , co właśnie w serialu jest wg. mnie dobrze poprowadzone – najpierw mamy nastoletniego obszczymurka , który robi pranki młodszemu bratu , szydzi ze swojej siostry i w ogóle nie żadnych ambicji , co później przejawia się w jego niekompetentnym rządzeniu.

            1. „a nawet jest scena w której mówi że nie chce kraść korony swojej siostry”
              Daj spokój, przecież wszyscy wiemy, że to tylko takie droczenie się. Źle by wyglądało wśród ludu, gdyby zareagował radosną zgodą od pierwszej chwili. Nawet nowo wybrany papież zdaje się musi najpierw dwukrotnie odmówić i zgodzić się dopiero za trzecim razem (a może to nie papież? na pewno jednak gdzieś był taki obyczaj). 🙂
              „jakoś specjalnie nie świadczyło o jego okrucieństwie”
              No proszę cię. A o czym świadczyło to, co zrobił maesterowi Gerardysowi. Co Rhaenyrze? Co chciał zrobić Baeli? Normalny człowiek zabija, gdy musi, ale nie w taki sposób. Tak zabija psychopata.
              „szydzi ze swojej siostry”
              No właśnie. Przypominam, że to właśnie Aegon pierwszy rozpowszechniał plotki o bękarctwie dzieci Rhaenyry. W serialu robi to pewnie z głupoty, ale w książce robił na poważnie. Książkowy Aegon nie jest błaznem, jak serialowy. Po co by to robił, gdyby nie pragnął korony?
              O takich drobiazgach jak los jego bękartów nawet nie wspominam. On był właściwie gorszy od Aemonda (a w każdym razie nic nie lepszy) i tylko odniesione rany, które wyłączyły go na pewien czas, sprawiły, że nie zdążył w pełni „zabłysnąć”.

              1. To znaczy , akurat ta rozmowa w której odmawia korony , to chyba w książce prywatnie była, więc nie wiem co chęć przypodobania się ludowi ma do tego. No , ale ogólnie to co mówisz, na temat tego że był okrutny , to prawda tylko , mi chodzi o to że podoba mi się obraz tego że złoczyńca wcale nie musi być kolesiem typu Maegor I żeby robić takie rzeczy. I to tylko taki mój odbiór książki, który prawdopodobnie został jeszcze przez serial podbudowany. Bo naprawdę, jeśli ktoś by mnie spytał, o to jaki był ksiazkwowy Aegon przed koronacją, to pewnie jednym z pierwszych skojarzeń była by właśnie ta scena , a innych scenek rodzajowych z jego dzieciństwa nie potrafię sobie nawet teraz przypomnieć. I w trakcie oglądania pierwszego sezonu , zauważyłem że twórcy poszli właśnie tym tropem , więc pewnie mi się to tym bardziej utrwaliło. A co do tego co zrobił Rhaenyrze , to przecież było później, jak już był spalony połamany, żądny zemsty , za śmierć dzieci i za wszystko , co mi tym bardziej pasuje do tego typu króla który się głównie kieruje emocjami. Przecież ,
                jeśli dobrze pamiętam, on był początkowo za tym żeby Rhaenyra się poddała. Ale mogę się mylić

                1. Mylisz się. To Alicent i Otto chcieli zaproponować Rhaenyrze godne warunki kapitulacji (i odwrotnie). Aegon był zdecydowanie za wojną i chciał wszystkich pozabijać.
                  Mogę zrozumieć, że był żądny zemsty na Rhaenyrze (choć to oni przelali pierwszą krew, sprawa z dziećmi była autorską robotą Daemona nie Rhaenyry, a ona była jego siostrą u diabła. co sądzą bogowie Westeros o człowieku rozszarpującym smokiem własną siostrę? ktoś normalny skazałby ją na odosobnienie i tyle. jak Rhaenyra Alicent, Helaenę i Jaehaerę po zajęciu KP), ale co mu zrobili maester Gerardys i Baela?
                  A rozmowa o przyjęciu korony nie była prywatna. Odbyła się na jednej ze szczurzych aren, gdzie znaleziono podpitego Aegona. Musiał tam być tłum ludzi.
                  Ale spoko, rozumiem co masz na myśli. 🙂

              2. Widzimy błazna Aegona przez jeden odcinek, co może i pewnie się zmieni po wydarzeniach z finału 1 odcinka. Aegon w pierwszym odcinku to Aegon ze względnie bezpieczną pozycją, który bagatelizuje drugą stronę, pyszni się swoją nową pozycją i czuję absolutne bezpieczeństwo w postaci Vhagar. To się będzie z odcinka na odcinek zmieniało i tak samo jego zachowanie. Dla mnie bardzo dobrze oddaje swoją młodzieńczość bo nic złego jeszcze się dla niego nie wydarzyło, to Alicent i Otto myślą o strategii dla tego konfliktu, i to Aemond od lat myśli o wojnie na smoki, przelewaniu krwi rodziny (bądź co bądź) i przygotowuje się do tego stając się najlepszym szermierzem w Zielonych. Aegon ma od początku kiedy go poznajemy jako nastolatka opinie i usposobienie beztroskiego gościa. Co nie jest zarzutem do książki bo tam nie znamy go na tyle żeby to wyraźnie stwierdzić jakie są jego cechy charakteru ale i ta książka nie jest wiarygodnym źródłem i nie powinna być tak traktowana.

                1. Nie sądzę, żeby to się miało zmieniać. Kreują go takim od samego początku, więc pewnie mają w tym swój cel. Wszystkie sceny pokazujące Aegona jako beztroskiego przygłupa zostały wymyślone w HBO, w książce nie był taki ani razu. Będą to ciągnąć, podobnie jak ten wątek przyjaźni Alicent i Rhaenyry, z rzyci wzięty.
                  Co do Aemonda to robią go takim dla przeciwwagi wobec Aegona. W książce nie ma ani słowa o tym, jakoby posiadał on jakieś wyjątkowe umiejętności szermiercze. Zresztą jak na razie tutaj też nie stoczył jeszcze żadnej walki. Znowu każą nam wierzyć na słowo. Słowo wyjątkowej kanalii, jaką jest Criston Cole nawiasem mówiąc. W książce Aemond był nawet okrutniejszy i głupszy od Aegona. Przypomnijmy, że Lucerysa zabił podpuszczony przez głupią wulgarną gówniarę, która naśmiewała się z niego. Wszyscy zgodnie uznali to za wyjątkowo głupi postępek, oczywiście poza jego równie głupim bratem. Wychowanie Aegona i Aemonda to oczywista klęska wychowawcza Alicent, jeżeli porównać ich z wychowywanym w Reach Daeronem.

  17. Szkoda że wątek zabójstwa dziecka zesrali, bo to bylo w książce bardzo ważne. Do tego nie podoba mi się jak przedstawiany jest Aegon. Tu wychodzi na głupka, a w książce był okrutnym draniem. Dodatkowo nie podoba mi się brak Sary Snow oraz wątek na północy. Zamiast pokazać negocjacje o wsparciu Starków oraz lordów północy dla czarnych, to oni bredzą o murze. Największym błędem jest ciągłe wspominanie o innych. To był wątek z got, a dawanie go do tańca smoków uważam za błąd. Romans Alicent oraz Cristona uważam za ciekawy. Widać było w poprzednim sezonie, że będą mieli romans. Można było to przewidzieć

  18. A co do Juchy i Twaroga największym błędem było przedstawienie wszystkich przygotowań do tego czynu. Wyobrażacie sobie sceny jak Freyowie szykują krwawe gody ? To zepsuło cały szok.

  19. Przecież w serialu idą zabić Aemonda nie małego księcia. Sprytnie jest urwana scena odpowiedzi Daemona gdy Twaróg pyta a co jak nie spotkają Aemonda.

    1. Sprytnie albo i nie bo odpowiedź była jasna. Mieli zabić księcia. Nieważne którego. Chyba nawet to stwierdzenie pada w komnatach Halaeny. A z drugiej strony dziwne było to pytanie ze strony Twaroga…od razu sugerowało, że misja się nie powiedzie…

  20. Dla mnie właśnie watek romansu i to morderstwo powodują że odcinek był słaby. Wnioski dla mnie takie, Ci są źli i niemoralni a po drugiej stronie cierpiący strasznie biorą odwet który jest pokazany jakby każdy sobie mógł wejść do domu „głowy państwa” i mordeować do woli, szkoda że jeszcze sobie nie pożartowali z matką dzieciaka.

    1. Nie no…przecież Rhaenyra również moralnością nie grzeszyła 🙃 dla mnie raczej wygląda to tak, że Alicent albo zagarnia to co powinno należeć do Rhaenyry (lub do niej należało) a czego mieć nie może to jej zazdrości. Zaczynając od tytułu królewskiego, przez Daemona, komnaty, a kończywszy na Cristonie. I robi się z tego jakaś chora obsesja.

      1. No tak, ale Rhaenyra nie zgrywała niewinnej Agnieszki. 🙂 Takie zachowanie stawia Alicent w pozycji wyjątkowej hipokrytki, bo przecież cały 1 sezon robiła za strażniczkę moralności na dworze. Co do Cristona Cole’a to jego wizerunkowi już nic nie zaszkodzi…
        A tak nawiasem – Larys Strong nie jest zazdrosny?

        1. Też…jednak dla mnie ona po prostu ma coś mocno nie tak z głową. A Larys pewnie z tej zazdrości zaczął podjudzać Aegona przeciwko Otto 🙃

          1. Pytam, bo motywów działania Larysa w książce nigdy nie odkryto. Byłoby tragicznie, gdyby w serialu postanowili zrobić, że działał z zazdrości. :/

            1. Ja odczytałam ten moment kiedy Larys sugeruje Alicent, że wie o niej i Cristonie, jako właśnie lekką zazdrość z jego strony. Wcześniej jeszcze dopytywał czemu królowa nie chciała się z nim spotkać 1:1 mimo, że o oto prosił.
              Taka trochę złość chłopca, że ktoś mu zabrał zabawkę.

              1. Tak myślałem. Podejrzewam, że ten watek jeszcze się rozwinie. Larys nie należy do ludzi, którzy łatwo rezygnują z czegoś, co uważają za swoje.

  21. DaeL, uwielbiam Twoje teksty, ale Helaena Targaryen mogła co najwyżej skulić się w kącie, a nie w koncie. 😉

  22. Hej,
    scena z Juchą i Twarogiem nie była moim zdaniem zwyczajnie wypatrzona co zmieniana w podstawach.
    Haelena w serialu ma smocze sny. Po wcześniejszej scenie z tego odcinka możemy bardzo wyraźnie przypuszczać, że widziała już śmierć swojego syna i wiedziała ze nie może jej zaradzić. Bardzo dobre aktorstwo Phii Saban, u której po spojrzeniu widzimy kompletne przerażenie ale i niedowierzanie że to dzieje się na jawie (przynajmniej w mojej interpretacji). Nie miała ona szans by oszukać zabójców bo w jej śnie Jaehaerys umarł a ryzykuję tu życie drugiego dziecka. Scena książkowa nie wydaje się potrzebna po zmianach jakie wprowadzili w królowej czyniąc ją trochę inną osobę .
    Dobrze wypunktowana ucieczka i samo pozwolenie na nią, zwłaszcza że zabójców jest dwóch, nie wiem czy to miało nam pokazać paralel miedzy jej drogą a Rhaenyry po tych samych schodach czy sama związek Alicole o którym teraz wie Haelena. Nie zastanawia natomiast brak straż, Cole był dowódcą więc łatwo mógł ich odwołać na wymagany czas, dostajemy zuchwałą decyzje zuchwałego i bezczelnego bohatera, którą przecież jest.

    1. Tu się zgadzam. Znaczy się w kwestii straży, bo samą scenę wolałbym bardziej książkową. Konieczność wyboru między jednym synem a drugim każdego rodzica przyprawiłaby o szaleństwo. Tutaj Helaena tak naprawdę żadnego wyboru nie miała. Zabójcy mogli łatwo sprawdzić czy mówi prawdę.
      Wracając do straży. To oczywiste, że Cole nie chciał aby jego ludzie włóczyli się po korytarzach, podczas gdy on będzie chędożył królową. Zasłużył tym samym po raz kolejny na tortury i ścięcie. To byłby mój pierwszy rozkaz, gdybym był Aegonem. Ale nie wątpię, że po raz kolejny sprawa dziwnie rozejdzie się po kościach i nikt nie będzie mu czynił wyrzutów z tego powodu (pewnie poza Larysem Strongiem, który jak widzę już zaczął ryć pod Zielonymi).

    2. A mnie i tak ta samotna wędrówka Halaeny nie przekonuje. Nie było jeszcze tak późno by w zamku wszyscy spali i nikt nie zauważył braku gwardzistów. I czy naprawdę potrzeba było dwóch ludzi do zamordowania małego dziecka? Tym bardziej, że Jucha już praktycznie go miał? Wystarczyło wbić sztylet i po sprawie a dostaliśmy takie efekty jakby conajmniej małego ćwiartowali za żywca. Kolejną głupotą było brak zabezpieczenia drzwi w komnacie Alicent gdy ta bawiła się w najlepsze (z innych okoliczności wiadomo, że drzwi bez problemu da się zamknąć od środka 😉 ). Wcale nie trzeba być Larysem Strongiem, który wszystko widzi, wszystko wie i wszędzie ma swoich ludzi bo tak naprawdę każdy mógł tam wejść.

      1. Zgubiło ich to, co zwykle gubi najczęściej – rutyna. Nie trzeba zamykać drzwi, kiedy stoją pod nimi straże. Ba, to wręcz niewskazane, bo jeżeli w komnacie wybuchnie pożar (częsta przecież rzecz w czasach świec i kominków) z zewnątrz nie będzie można udzielić pomocy uwięzionym.

  23. Kompromitująca jest ta zmiana z wyborem które dziecko ma zabić jucha i twaróg
    O ile ta zmiana z romansem alicent i cole jest do zaakceptowania to zmiana akcji twaroga i juchy i wykreślenie drugiego syna dla mnie nie do zaakceptowania

    Więcej takich zmian i dla mnie serial padnie

  24. ,,smoki nie odmawiają przefrunięcia na drugą stronę Muru”
    Chyba właśnie odmawiają

  25. Eeee, ale przecież romans Alicent i Cole’a trwa od dawna, to jak odcinek wprowadził?

    1. Nie wiadomo od kiedy trwa, ale dopiero w tym odcinku pokazali. W 1 sezonie nie było nawet takiej sugestii. Larys Strong obskakiwał Alicent.

  26. Ogólnie aktorsko serial jest położony na plecy. Dobór aktorów jest fatalny. Dzieci grają dorosłych, dorośli grają dzieci. No i tych czarnoskórych jest już tyłu…zaraz Wakanda najedzie na Królewska Przystań czy cos, daje to po oczach strasznie. A gdzie Samuel L. Jackson? No i ta scena z Twarogiem i Jucha…raz, że kopnięcie psa mogli sobie darować. Dwa, że bez kitu pozwolili Helence uciec…co może pójść nie tak w takiej sytuacji? Już sezon 1 byl pełen bzdur, których starałeś się nie zauważać Daelu. Szkoda, że tak późno, ale dobrze ze teraz jest inaczej. Serial oglada się fajnie, ale 70% to jest nostalgia po GoT i książkach

    1. E tam, zgodność z książkami jest na poziomie pierwszych sezonów GoT. Z późniejszymi nawet nie ma co porównywać, bo to było szambo. Więc jaka nostalgia? Ja to bym wolał raczej szybko zapomnieć o GoT niż nosić nostalgię po tych bzdurach. Owszem, tu też pojawiają się bzdury. Grafomani z HBO nie byliby sobą, żeby czegoś nie poprzekręcali albo nie pododawali od siebie. Ale w porównaniu z 5-8 sezonami GoT to drobna kosmetyka, nie problem. Aktorsko serial prezentuje się dużo lepiej niż GoT. Tutaj jedyny nietrafiony casting to Aemond. W GoT drewnianych postaci było pełno na każdym kroku, również wśród głównych bohaterów. A Wakanda teraz jest wszędzie. HBO przynajmniej daje dobrych aktorów, rozumiejących w czym biorą udział, jak Szary Robak czy Corlys. Podejrzewam, że to ty masz nostalgię za GoT i jesteś tu przez pomyłkę, bo tak naprawdę chciałbyś obejrzeć coś, czym Ród Smoka nie jest i nigdy nie miał być. Dla mnie na razie jest OK. Byłoby lepiej, gdyby bardziej trzymali się książek, ale wiem też, że mogło być duuużo gorzej, jak w drugiej połowie GoT.

  27. Powrót do Westeros, lubię takie wycieczki. To był dobry odcinek. Nowa czołówka zaskoczyła mnie, sama niewiem która mi się bardziej podoba ta z 1 czy 2 sezonu, zastanawia mnie czy co sezon mają zamiar zmieniać. Miło było odwiedzić północ, Winterfell i Mur. Podobało mi spotkanie Małej Rady w Króleskiej Przystani, tak jak w 1 sezonie nie podobał mi się aktor który gra Aegona uważałam że słabo gra, tak w 2 sezonie już w 1 odcinku zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, uważam że poprawił swoje umiejętności aktorskie, wszystkie sceny z jego udziałem bardzo mi się podobały. Aemond zdobył moje serce już w 1 sezonie, tak samo jak Daemon więc scen z ich udziałem nie będę chwalić bo to jest jasne. Rozmowa Aemonda z Cristonem, potem z Otto to wszystko było bardzo dobre. W ogóle rozmowy, poszczególne dialogi uważam że były bardzo dobre. Sam koniec odcinka, końcowa scena ponoć to miały być Krwawe Gody 2 no niestety to nie było nawet w 1% tak dobre jak Krwawe Gody w GoT. Nie było w tym nic, zero emocji, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia a miało chyba. Wiedziałam że żadnej brutalności tu nie będzie, teraz jest wszystko takie grzeczne i poprawne. Kopnięcie psa wywołało u mnie emocje, złość, uważam że ta scena była niepotrzebna, uważam nawet że była po to żeby odwrócić naszą uwagę od tej końcowej sceny zabicia dzieciaka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button