Warszawskie Targi Fantastyki – relacja

W niedzielę 17 marca w towarzystwie Królowej Margaery dostąpiłyśmy zaszczytu wstąpienia na Żelazny Tron. Co prawda na krótko, ale i innych atrakcji było co niemiara. Podziwiałyśmy cosplayerów, wystawców, fanów gier planszowych, pisarzy i artystów. Wzmocnione bubble tea i głaskaniem ogromnego Pusheen, udałyśmy się do kącika literackiego, a w przerwach zażywałyśmy relaksu w strefie HBO.

Premiera Złego lasu

Każdy panel z Andrzejem Pilipiukiem jest interesujący, szczególnie słuchanie o jego pomysłach na kolejne książki, planach podróżniczych i wspominek z poprzednich konwentów. Na premierze najnowszego tomu bezjakubowego autor mówił o snuciu opowieści, wyborze krótkiej formy przy przygodach Roberta Storma, treści Złego lasu, w którym nie przeczytamy co prawda nic o doktorze Skórzewskim, ale za to będzie okazja spotkać go w kolejnym tomie opowiadań (AP zainspirował się jednostką AK badającą wąglik do trucia Niemców). Poruszany jeszcze na Imladrisie 2017 pomysł powieści o duchach powoli dojrzewa w głowie Andrzeja, ma już 30 tys. napisanych znaków, ale weźmie się za projekt dopiero w drugiej połowie roku po ukończeniu najnowszego Wędrowycza. Będzie to historia trzech młodych arystokratek, które znudzone życiem w wiejskim dworku, nabijają armatę i dzięki temu genialnemu pomysłowi zostaną skazane na odbycie kary czyśćca na ziemi. Jako trzy niesforne duchy będą miały okazję dręczyć sanację, gestapowców, komunistów, zlikwidują PGR i muzeum. Oczywiście Pilipiuk nie byłby sobą, gdyby nie wspomniał o Szukalskim. Zapytany o tryb pracy, Andrzej mówił o sposobie powstawania opowiadań bezjakubowych, np. tytułowy Zły las powstawał 2 miesiące. Pisarz wspominał również poprzednie wakacje, kiedy wybrał się ze znajomymi w podróż naokoło Skandynawii, zrobili autem ponad 4 tys. kilometrów, odwiedzili nowe miejsca, których nie widział przed napisaniem Raportu z Północy. W Sundborn Pilipiuk widział dom Carla Larssona, szwedzkiego malarza, którego określił “ładniejszym Wyspiańskim”. AP oglądał fiordy oraz kościoły, m.in. Urnes stavkirke (najstarszy zachowany kościół klepkowy Norwegii, który powstał około 1130 roku). Jedyne miejsca, których Andrzejowi nie udało się odwiedzić to muzeum nordyckie w Sztokholmie i mieszkanie Astrid Lindgren. Wraz z żoną Pilipiuk udał się po raz trzeci do Wenecji, opowiedział słuchaczom spotkania autorskiego o Arsenale, który cieszył się złą sławą wśród szpiegów Europy (oczywiście AP na swój urokliwy sposób wcielił się w kustosza arsenału, który oprowadza szpiega po wystawie armat). W Wenecji będzie się rozgrywać kilka kolejnych części Oka jelenia. Pisarz narzekał, że nie ma gdzie trzymać księgozbioru 4,5 tys. książek; a przed podpisywaniem książek fani podarowali AP premierowy tort.

Ten w centrum to Andrzej Pilipiuk.
Spotkanie z Robertem M. Wegnerem

Imperium Meekhańskie: Robert chce, by 6. tom Meekhanu ujrzał światło dzienne o wiele szybciej, niż Każde martwe marzenie. Zaczął już nawet pisać pierwsze rozdziały. Pytania zadawane RMW dotyczyły głównie 5. tomu i planów na przyszłość. Robert powiedział, że jest na półmetku opowieści z pogranicza. Stara się unikać tolkienowskiego czarno-białego podziału. Podkreślał, że musimy pamiętać o jednej ważnej kwestii: historię piszą zwycięzcy. W kolejnym tomie przyjrzymy się Matce Dobrych Panów, trudnej sytuacji Kennetha i jego oddziału, konsekwencjom wydarzeń na Dalekim Południu. Akcja Każdego martwego marzenia toczyła się około 2-3 tygodnie. Obserwowaliśmy, jak Altsin z pionka staje się figurą, co prawda nieznaczną, ale na meekhańskiej szachownicy wszystko może ulec zmianie. Bogowie i inne byty toczą grę o wysoką stawkę, a historia meekhańskiego świata jest o wiele bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Elementy tej układanki możemy znaleźć w dwóch pierwszych tomach z opowiadaniami. Pewne podpowiedzi Robert zawarł także w Każdym martwym marzeniu. Wykształcenie Deany, Pieśniarki Pamięci, pomoże jej w przyszłości, ale ważne jest to, że legendy Issaram nie zawierają całej prawdy, jedynie jej część. Robert mówił także, że nie lubi upgrade’owania bohaterów, dodawania im nowych skilli, gdyż znacznie ciekawiej kreuje się historię zwykłych ludzi. Jego bohaterowie zdobędą pewną wiedzę, ale niektórzy nie przeżyją. Poruszona została także kwestia trudnej sytuacji Nesbordczyków i innych ludów północy. Wegner wspominał o inspiracjach historią Europy, omówił również kwestię Pax Meekhana, który zapewnił stabilizację plemionom po wielkich wojnach religijnych. Na koniec zapytaliśmy o bogów, którzy są bytami fizycznymi, i którzy oprócz śmierci mają swoje inne, ukryte lęki. Istoty te są potężne, od tysiącleci toczą grę, a kilkusetletnia przerwa nic dla nich nie znaczy. Bogowie nie czują się niepokonani – na innych płaszczyznach działają siły, które mogą im zagrozić. Robert ma nadzieję, że uda mu się zachować równowagę i zdrowy rozsądek w drodze do wielkiego finału sagi.

Robert z lewej.
Harda Horda

12 kobiet, 12 opowiadań, 12 fantastycznych podróży do krain wyobraźni niezwykłych 12 polskich pisarek. Tworzą sf, fantasy i miksy z pogranicza gatunków, od lat zachwycają, bawią bądź smucą czytelników. Rok temu zebrały siły i teraz wspólnie prezentują owoc swojej pracy: 12 historii o przekraczaniu granic. Aleksandra Janusz, Magdalena Kubasiewicz i Martyna Raduchowska promowały na targach Hardą Hordę, opowiadając o początkach inicjatywy, różnorodności opowiadań oraz o originie grupy Fantastic Women Writers of Poland. Panie poruszyły bardzo ważny problem, który często przewija się w recenzjach książek pisanych przez kobiety. Niestety, pokutuje pogląd, że fantastykę umieją tworzyć jedynie faceci, tak jakby płeć determinowała sprawność w wymyślaniu kolejnych historii, kreacji bohaterów czy wątków. Co by było, gdyby Andrzej Sapkowski był kobietą? Na pewno pojawiłyby się zarzuty o jego silne postaci kobiece. Harda Horda stara się wspierać na spotkaniach, realizuje wspólne projekty, ale przede wszystkim stara się dotrzeć do świadomości polskiego czytelnika z jasnym przekazem: zarówno faceci, jak i kobiety piszą dobrej jakości powieści fantasy i sf. Dzięki Hardej Hordzie Milena Wójtowicz i Ewa Białołęcka wróciły do pisania, powstała antologia Fenixa, autorki wymieniają się doświadczeniami – często gorzkimi, gdyż początkujący pisarze na polskim rynku nie mają wsparcia, nie wiedzą, co mogą negocjować i jakie przysługują im prawa.

Martyna, Aleksandra i Magda.

Panie opowiedziały o swoich opowiadaniach z antologii Harda Horda – Martyna Raduchowska wraca do świata Szamanki od umarlaków z historią, która połączy wątki Demona Luster i Fałszywego Pieśniarza (Jak daleko może posunąć się człowiek, by ratować ukochaną osobę?). Aleksandra Janusz stworzyła krótką formę opartą na dwóch podróżach do Japonii, jest to sf rozgrywające się w naszym świecie w latach 80. XXI w. Magda Kubasiewicz wzięła na warsztat coś zupełnie innego, niż tworzy na co dzień i w klasycznym fantasy przybliża maga-nekromantę, który otrzymuje zadanie pozbycia się duchów z dworku. Kolejne opowiadania o nekromancie powstają. Aleksandra Janusz planuje dokończyć Miasto Magów i Kroniki Rozdartego Świata, a później chciałaby wziąć się za historię wiedeńskich artystów z czasów międzywojennych. Martyna Raduchowska oprócz 3. tomu Szamanki planuje dopisać Taniec Pszczół, trzeci tom Czarnych Świateł. Pisarki zaznaczyły, że choć wspierają się w Hardej Hordzie, nie zawsze podobają im się książki tworzone przez koleżanki z grupy i jeśli coś polecają (tak jak np. Agnieszka Hałas) to tylko w przypadku, gdy dana powieść lub opowiadanie naprawdę przypadły im do gustu. Gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością polskich autorek fantastyki.

-->

Kilka komentarzy do "Warszawskie Targi Fantastyki – relacja"

  • 22 marca 2019 at 12:33
    Permalink

    A gdzie fotka Lai na żelaznym tronie? 🙁

    Reply
  • 22 marca 2019 at 16:11
    Permalink

    Tak blisko były targi a ja nic nie wiedziałem ?. Czy wśród zaproszonych była także, wspomniana w artykule, Ewa Białołęcka? Dawno, dawno temu czytałem jej ” Tkacza Iluzji” oraz następną część przygód Kamyka. Czy wypowiadała się na temat kontynuacji książki?

    Reply
    • 24 marca 2019 at 09:38
      Permalink

      Ewy nie było na Targach. Proponuję poszukać info na jej profilu, ewentualnie na stronie Fantastic Women Writers of Poland

      Reply
  • 28 marca 2019 at 23:00
    Permalink

    Kajam się bardzo, że zamiast na własną rękę wznowić poszukiwania, chciałem mieć wszystko podane na tacy. Gdyby ktoś był zainteresowany Białołęcką i tym, czemu od nowa napisała, pierwszą część opowieści o Tkaczu Iluzji oraz o innej twórczości Ewy odsyłam do starego wywiadu z 2006r http://katedra.nast.pl/artykul/1490/Wywiad-z-Ewa-Bialolecka/

    Reply
  • Pingback: Wieści ze Szczurzej Nory #1: Garść njusów – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków