GryGry Wideo

Gierkołaz #15 – marzec 2026

Sporo się działo w marcu. Największym wydarzeniem była chyba premiera Crimson Desert, która graczy najpierw podzieliła, a potem… pogodziła. Ciekawy przypadek.

Zapowiedzi

Ruiner 2

Nadchodzi kontynuacja polskiego, cyberpunkowego twinstick-shootera od Reikon Games. (O pierwszej części pisaliśmy tu.) Kr4wi3c przy okazji pierwszej odsłony mało co pada nie połamał. Czy druga zapewni podobnie intensywne wrażenia? Przekonamy się. Póki co nie poznaliśmy daty premiery.

https://store.steampowered.com/app/2936810/RUINER_2/

Hoarder

Nowa gra od twórcy Darkwood. HOARDER – bo o nim mowa, zaczyna się jako zwyczajny symulator sprzątania, by stopniowo przerodzić się w survivalowy horror. Gra ma ponoć bardzo stawiać na budowanie odpowiedniej atmosfery i mieszanie gatunkami. Data premiery, póki co, nieznana.

https://store.steampowered.com/app/3551140/Hoarder/

Expanse: Osiris Reborn

Nadchodzący Expanse ma być cRPG space operą, swoim rozmachem przypominającą Mass Effect. Dostaliśmy nowy trailer i przybliżoną datę premiery, póki co dość odległą i dość ogólną – wiosna 2027.

Premiery

Legacy of Kain: Defiance Remastered (PC, PS5, XSX)

Odświeżona wersja klasycznej przygody z 2003 roku, która nie została dość dobrze przyjęta przez graczy i szybko zyskała prześmiewczy przydomek „Defajans”. Remaster ponoć zawiera nie tylko poprawioną oprawę, ale także dopracowano w nim sterowanie oraz pracę kamery. Oceny na Steam zbiera bardzo pozytywne. Cena też nie odstrasza, więc chyba warto się skusić.

Legacy of Kain: Ascendance

Pojawienie się nowego, zremasterowanego Legacy of Kain na tegorocznym State of Play było sporą niespodzianką. A jeszcze większą była zapowiedź nowej gry z tego uniwersum, mająca miejsce chwilę po prezentacji PlayStation. Ascendance to prequel Legacy of Kain: Soul Reaver, będący dynamiczną, pikselartową platformówką 2D, co z jednej strony nieco rozczarowuje, z drugiej daje nadzieję, że to badanie rynku i za jakiś czas dostaniemy jakiś wypasiony tytuł z tego uniwersum. Chociaż ja najchętniej przygarnąłbym odświeżone klasyczne Blood Omen: Legacy of Kain.

Marathon – multiplayer shooter od twórców Halo i Destiny. Odbiór ma bardzo pozytywny, zobaczymy czy przetrwa próbę czasu.

Planet of Lana II: Children of the Leaf – kontynuacja przygód Lany i jej kotowarzysza Mui. Przyjemna, casualowa platformówka, z charakterystyczną ścieżką dźwiękową i oprawą graficzną.

Slay the Spire 2 – karciany roguelike, który dość szybko uzyskał świetne wyniki sprzedażowe.

Timberborn – po dłuższym czasie we wczesnym dostępie gra debiutuje w wersji 1.0. To polski postapokaliptyczny city-builder z bobrami w roli głównej, a w grze będziemy nie tylko budować, ale też terraformować okolicę. Tytuł jest chwalony, zgarnął też szereg nagród.

Crimson Desert – tytuł, który na premierę podzielił graczy – jedni byli bardzo zadowoleni, inni narzekali na nudę i słabą fabułę. Jednak szybko wydawane łatki poprawiają najczęstsze bolączki i błędy, dodatkowo uwzględniając feedback od graczy, co przechyliło szalę ocen w kierunku pozytywnych. Koniec końców gracze są zgodni – tej grze wiele brakuje do ideału, ale jednocześnie trudno się od niej oderwać. W tej chwili oceny oscylują powyżej 8/10.

Death Stranding 2 (PC) – swoją pecetową premierę ma również druga część specyficznego tytułu o przygodach roznosiciela paczek. Jedni ją uwielbiają, inni kompletnie nie rozumieją.

Różne

Zapowiedziany hucznie na grudniowych The Game Awards Highguard, który premierę miał pod koniec stycznia, już 12 marca został ubity. Gra była udostępniona w modelu free to play, więc sporo osób poszło ją sprawdzić, ale liczby jednocześnie grających bardzo szybko spadły. W studiu najpierw doszło do zwolnień, a niedługo potem gruchnęła informacja, że serwery zostaną wyłączone. Pojawiały się głosy, że gracze po prostu nie są gotowi na ten nowatorski i wspaniały tytuł, ale z rozmów z deweloperami jasno wynikało, że to gra nie była gotowa – ze względu na ograniczenia czasowe i budżetowe wypuszczono po prostu niedokończony produkt.

Dying Light: The Beast otrzymało darmową aktualizację, dodającą tryb hardkorowego survivalu: zasoby się nie respawnują, ale dla równowagi zombie też. By przeżyć, musisz dbać o jedzenie i baterie do latarki, a dla tych, którzy szukają największych wrażeń, dodano też opcję perma-death (czyli grasz do pierwszego zgonu).

Plotki głoszą, że Sony zamierza w większym stopniu chronić swoje największe marki, pozostawiając je wyłącznie na własnym sprzęcie. Dotyczy to przede wszystkim gier nastawionych na rozgrywkę jednoosobową. Według informatorów Sony w ostatnich tygodniach miało wycofać się z planów przeniesienia kilku własnych produkcji na PC, w tym Ghost of Yotei oraz Saros. Decyzja nie została oficjalnie potwierdzona, a przedstawiciel PlayStation odmówił komentarza w tej sprawie.

Potwierdzono istnienie Assassin’s Creed IV Black Flag Resynced i udostępniono pierwszy art z remaku.

Fala zwolnień dosięgła także Epic Games, gdzie zwolniono ponad 1000 osób! Wpływy z Fortnite oraz Unreal Engine okazały się niewystarczające i firma Tima Sweeneya ogłosiła masowe zwolnienia. Za powód oficjalnie podaje się słabnące zainteresowanie Fortnitem. Nieoficjalnie Epic przepalał olbrzymie ilości pieniędzy, przyciągając do swojego sklepu „darmowymi” grami. W dłuższej perspektywie taka taktyka okazała się zgubna i powodowała, iż studio wydawało znacznie więcej pieniędzy, niż było w stanie ich zarabiać. W efekcie trzeba było dokonać znacznych cięć, aby utrzymać finansowanie firmy.

Dla posiadaczy abonamentu GamePass to obfity okres – w ramach usługi można ograć takie perełki jak Cyberpunk 2077, The Alters, Disco Elysium, a od 2 kwietnia również Clair Obscur: Expedition 33.

The Alters zostało nominowane do nagród BAFTA w trzech kategoriach: Game Beyond Entertainment, New Intellectual Property oraz Narrativ. Rozdanie nagród nastąpi 17 kwietnia – trzymamy kciuki!

Działająca od dwóch lat inicjatywa PolishOurPrices, walcząca o zmianę niekorzystnego dla nas przelicznika USD-PLN na Steam i uświadamiająca developerów o takim stanie rzeczy, w końcu odniosła sukces. Valve oficjalnie zmienia domyślny kurs dla naszej waluty. Nowy przelicznik będzie miał zastosowanie tylko dla nowych tytułów, dla tych już wydanych deweloperzy mogą zmienić to ręcznie.

Mamy Geralta w Warszawie! Praski dąb, który „zagrał” w Wiedźminie 3, został oficjalnie uznany za pomnik przyrody.

Projekt_bez_nazwy_(1).png

Trochę liczb

Gothic obchodzi swoje ćwierćwiecze.

Slay the Spire 2, czyli kontynuacja karcianego roguelika, sprzedała 3 miliony kopii.

Resident Evil Requiem sprzedał się w ponad 5 milionach egzemplarzy w ciągu zaledwie 5 dni od premiery, po dwóch tygodniach przebił próg 6 milionów. Gra pobiła rekord sprzedażowy Resident Evil 6 o pół miliona egzemplarzy. Według Capcomu na dzień 31 grudnia 2025 roku seria Resident Evil sprzedała się w łącznym nakładzie 183 milionów egzemplarzy. Najlepiej sprzedającą się grą z serii jest Resident Evil 2 (2019) z wynikiem 16,8 miliona, a następnie Resident Evil 7 (16,4 miliona) i Resident Evil Village (13,5 miliona)

Pragmata, nowa marka od Capcomu, uzyskała wynik dwóch milionów pobranych wersji demonstracyjnych i tyle samo wishlist. Premiera 17 kwietnia.

Bloober Team pochwaliło się 5 milionami egzemplarzy Silent Hill 2 Remake. Wynik ten obejmują również pudełka wysłane do sklepów i graczy z PS Plus

Gierkołaz powstał dzięki współpracy z trocheograch.pl gdzie zapraszamy po pigułki świeżych newsów, bądź na eXTwittera: https://x.com/troche_o_grach

Co ogrywaliśmy?

Alexandretta

W marcu sporo się działo w tym naszym giereczkowie. Czekałam na Planet od Lana 2, ale po odpaleniu… nie zaiskrzyło. O ile pierwsza część bardzo szybko mnie do siebie przekonała (mimo że prawie w ogóle nie gram w platformówki), tak tutaj coś poszło nie tak. No cóż, spróbuję innym razem, może wtedy zaskoczy.

Wróciłam do Monster Hunter Wilds po prawie roku przerwy. Po pierwsze: odnalezienie się w tym tytule po takim czasie nie było łatwe, próg ponownego wejścia jest dość wysoki, bo trzeba sobie przypomnieć, jak działa broń, co jest gdzie w tym nieszczęsnym menu (jedno z gorszych UI jakie widziałam), i tak dalej. Dużo tego wszystkiego naraz. Ale jak już przebrnęłam, to postanowiłam spróbować czegoś nowego. Poprzednio grałam głównie na dystans (łuk, trochę łukodziałko), a teraz chciałam sprawdzić, czy w zwarciu też będzie fajnie. No i jest… po pierwsze, ciekawiej, po drugie… jakby… łatwiej? Nie wiem, na czym to polega, ale potwory, z którymi się potwornie (hehe) męczyłam na łuku, z pomocą miecza rozkładam na czynniki pierwsze bardzo sprawnie. Tarcza też pomaga, nie ukrywam. Drogą eksperymentów wytypowałam miecz+tarcza oraz lancopał (lanca z wbudowanym działkiem) jako moje główne bronie na ten moment. Jest fajnie, i o to chodzi.

Kr4wi3c

Marzec głównie minął mi pod kątem oglądania seriali (skończyłem w końcu długo odkładany „Expanse”) i rozjazdów, co skłoniło mnie do grania w mniejsze gry. Głównie na Steam Decku. Pograłem trochę w Reanimal oraz Planet of Lana II: Children of the Leaf.

Reanimal wygląda mniej więcej tak, jak można się spodziewać. Tak wyglądałoby Little Nightmares III, gdyby pracowało przy nim Tarsier Studios. Pierwsze co rzuca się w oczy, to niesamowicie sugestywny i mroczny klimat. Już od samego początku wiadomo, że będzie dziwnie. Trochę mrocznie, trochę strasznie. W rozgrywce nie ma wielkich rewolucji, choć nie zabrakło kilku nowości oraz nowych sposobów na szokowanie gracza.

Z Planet of Lana II mam póki co taką love-hate relację. Z jednej strony jest równie ładna co pierwsza część. Niezbyt wymagająca, z dość prostymi zagadkami. Mam jednak wrażenie, że twórcy bali się tutaj nieco poeksperymentować. Pierwsza część była w sumie typowa jak na grę w konwencji Limbo. Dość proste zagadki, trochę nieprzesadnie skomplikowanego skakania i wspinania się po platformach. Dwójka to praktycznie to samo plus rozwinięcie znanych już mechanik. Nic odkrywczego, żadnej próby przełamania konwencji. W tej kwestii nadal American Arcadia jest nie do pobicia. Tam na każdym kroku czekało na gracza coś innego. Przełamywanie konwencji, a czasem nawet perspektywy, od czego momentami mózg się przegrzewał. No i zdecydowanie za dużo tu moim zdaniem elementów, do których mam awersję. Znaczy pływania i eskortowania. Ale jeszcze się nie poddaję, jeszcze będę walczył.

Crowley

U mnie marzec upłynął wybitnie w klimacie retro. Najpierw odpaliłem zapomnianego już trochę hack 'n slasha pod tytułem Nox. Gra Westwood Studios nie zrobiła może wielkiej kariery i została „zjedzona” przez wydanego niedługo później drugiego Diaboła, ale i tak ma dziś status zapomnianej perełki. Owszem, nie dorasta wspomnianemu konkurentowi do pięt w kwestii różnorodności ekwipunku ani możliwości kreacji postaci, ale nadrabia w innych miejscach. Przede wszystkim jest utrzymana w zupełnie innym tonie. To zdecydowanie bardziej przygodowe, wręcz pulpowe wydanie fantasy (bohaterem jest amerykański chłopak, którego wessało do świata Nox przez telewizor) ze sporą ilością humoru. Do tego dochodzi system magii i walki uwzględniający prostą fizykę – pociski magiczne odbijają się od ścian, beczkę można przesunąć, żeby po jej rozbiciu rozlana woda ugasiła pobliski ogień, itp. Niby drobiazgi, a cieszą. Ponadto fantastyczna oprawa dźwiękowa, zwłaszcza soundtrack, dopracowane mapy, trzy kompletnie różne postacie do wyboru (początek przygody jest różny dla każdej z nich) i otrzymujemy naprawdę świetną grę, która bez problemu śmiga na nowym sprzęcie.

Drugim tytułem, który zainstalowałem po tym, jak zaczęliśmy z synem katować się serią „Szybcy i wściekli”, jest… Need for Speed Underground. Okazuje się, że można bez większych problemów zmusić tę grę do działania, a w wysokiej rozdzielczości i na panoramicznym monitorze wygląda zaskakująco dobrze. Powiem więcej – ona wygląda dokładnie tak, jak ją zapamiętałem, co w przypadku starych gier jest raczej niespotykane. A jak rozgrywka? No cóż, jak już przyzwyczaimy się do baaaardzo arcadowego stylu (tu akurat w pamięci miałem trochę inne wspomnienia), to absolutnie wszystko się tu zgadza. Super szybka i dynamiczna rozgrywka, rewelacyjny system ulepszania i tuningowania samochodów, wredni i oszukujący rywale, kultowy soundtrack i tony, tony świetnej zabawy. Zamierzam przejść wszystko na „hardzie”.

 

Kartka z kalendarza.

31 lat temu, w marcowym numerze ŚGK znalazła się recenzja niepozornej strategii czasu rzeczywistego autorstwa pewnego nieznanego studia. Mowa o pierwszej części Warcrafta (możecie kojarzyć) od Blizzard Entertainment.

To mi się podoba 4
To mi się nie podoba 0

kr4wi3c

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych. Kiedyś NaPograniczu, obecnie FGSK

Crowley

Maruda międzypokoleniowa i mistrz w robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę. Straszliwy łasuch pożerający wszystko, co związane z popkulturą. Miłośnik Pratchetta i Clancy'ego, kiedyś nawet Gwiezdnych wojen, a przede wszystkim muzyki starszej niż on sam.

Polecamy także

Komentarzy: 2

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button