Orzeł Biały 2 (Marcin Przybyłek)

Czy słyszeliście o projekcie “Orzeł Biały” Marcina Przybyłka? Jeśli nie, to zapraszam Was do zapoznania się z recenzją pierwszej części książki, w której opisałem ciekawy pomysł pisarza. Natomiast dzisiaj chciałbym przedstawić swoją opinię na temat drugiej części “Orła Białego”. Jak zwykle, nim przejdziemy do omówienia powieści, zacznę od szybkiego opisu strony technicznej tego wydania. Podobnie jak to było w przypadku pierwszej części serii, powieść “Orzeł Biały 2” powstała nakładem wydawnictwa “Rebis”. Książka trafi w nasze ręce w miękkiej oprawie, a akcję będziemy śledzić na niemal 800 stronach. Tutaj ponownie duża zasługa wydawnictwa, że mimo rozmiarów powieść nie przytłacza i nie męczy nas samym wyglądem drobno zapisanych stronic. Chciałbym również uprzedzić, iż w poniższej recenzji pojawią się drobne spojlery dotyczące poprzedniczki, postaram się jednak aby nie były zbyt “inwazyjne” jeśli jeszcze się z nią nie zapoznaliście. Spojlery mogą pojawić się również na zdjęciach tekstu.

Przejdźmy więc do treści. Akcja “Orła Białego 2” zaczyna się dokładnie w tym miejscu w którym kończy się poprzedni tom. Po brawurowej misji głęboko na terenie wroga, batalion “Orzeł Biały” powrócił do kraju i odbiera zasłużone odznaczenia. Ale nie będzie dane mu spokojnie wypocząć. W podziemiach pałacu przebudził się bowiem jeden z gigantów. Ponadto część obywateli, głównie ta starsza i schorowana, wcale nie jest zadowolona z tego, że Orki mogą cieszyć się zdrowiem i nieśmiertelnością i głośno zaczyna owo niezadowolenie wygłaszać. Powstaje ruch “Zielonej Przyszłości”, który zamierza zdobyć N-Gen. W to wszystko zostaje wplątany właśnie nasz tytułowy batalion, który ponownie dostaje zadanie specjalne. Tym razem musi przeprowadzić szaleńczy rajd na terenie wroga aby… pomóc członkom ruchu “Zielonej Przyszłości” spełnić ich marzenie. W tym czasie coś dziwnego zaczyna dziać się na wschodzie… Orki, które dotychczas zainteresowane były głównie piciem, paleniem i odtwarzaniem starych, popularnych teleturniejów telewizyjnych, zaczynają się łączyć w potężną ordę.

Tak jak w pierwszej części serii – sztandary wyznaczające rozdziały

Powieść, jak to zwykle bywa z książkami Przybyłka, czytało mi się bardzo dobrze i przyjemnie. Fantastycznie przedstawiony świat i szalona wizja przyszłości świetnie współgra z jego stylem. Aczkolwiek nie obyło się bez wad. Jeśli przeczytaliście recenzję “Orła Białego” to wiecie doskonale, że miałem do niej kilka zarzutów. Jak na tym tle wypada więc druga część? Przede wszystkim nadal podtrzymuję swoją tezę – Marcin strasznie wydłuża wstępy i nic się pod tym względem nie zmieniło! Moim zdaniem redaktor książki mógłby wyciąć kilkadziesiąt stron i nic strasznego by się nie stało, przeciwnie, książka zyskałaby na dynamice. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Idąc dalej tropem rzeczy do których można się przyczepić – jeśli czytaliście pierwszą część i zaczynaliście gubić się w pewnych momentach w mrowiu postaci, to tutaj będzie jeszcze gorzej. Sam batalion został mocno rozbudowany, a i ilość bohaterów po stronie Orków narasta w szalonym tempie. Ale to cena pomysłu na projekt “Orła Białego”, w którym to wszak pierwsze skrzypce grają czytelnicy i znajomi Przybyłka w swoich książkowych inkarnacjach.

W pierwszej części nie odpowiadało mi również przesycenie powieści erotyzmem czy wulgarnym humorem. Na szczęście tutaj jest dużo lepiej. Po pierwsze sceny erotyczne, które w mojej opinii pojawiały się w miejscach nieodpowiednich, praktycznie zniknęły. Pikantnych fragmentów kilka jest, ale tym razem dobrze pasują do całości. Podobnie jak z koszarowym humorem – musimy pamiętać, iż książka traktuje o życiu prostych żołnierzy, więc rubaszny dowcip ma swoje uzasadnienie. Po prostu tym razem pojawia się on w dużo bardziej adekwatnych miejscach. I znów – to co było wadą pierwszej części, zostało przekute w zaletę. Bo humor przedstawiany w książkach Marcina, włącznie z nawiązaniami do rzeczywistości, spełnia swoją rolę.

Nawiązanie absolutnie nie wiadomo do czego… absolutnie…

Cenię też obydwie książki za dość realistyczne podejście do science-fiction. Autor nie wymyśla jakichś nowych, niestworzonych minerałów czy źródeł energii. Oczywiście musiały pojawić się nowe rozwiązania i technologie, ale wszystko to zgrabnie współgra z postapokaliptycznym światem. Aczkolwiek od tego realizmu pojawiło się jedno odstępstwo. Jeden, dość spory zgrzyt. Ostrzegam, że to spoiler…

Spoiler! Pokaż

Ale dość już o problemach, bo jeszcze przypadkiem stworzę mylne wrażenie, że książka mi się nie podobało. A tymczasem przy drugiej części “Orła Białego” bawiłem się naprawdę przednio. Powieść czytało mi się lekko i przyjemnie, a sceny akcji opisane przez Przybyłka wyjątkowo trafiły w mój gust. Dlatego z całą stanowczością wystawiam tej pozycji:

a mogłoby być i jedno oczko wyżej gdyby nie wspomniana w spoilerze sytuacja. Ja tego zwyczajnie nie kupiłem.

Na koniec jeszcze jedna informacja. Jeśli marzycie aby znaleźć się również na kartach powieści to… śledźcie uważnie fanpage “Orła Białego” na Facebooku (a i dobrze śledzić profil autora). Była bowiem prowadzona rekrutacja do trzeciej części serii (kto wie, może jeszcze się nie zakończyła… kto pyta nie błądzi). Nawet jeśli jest zakończona to… pewnie tak jak przy drugiej części będą pojawiały się szybkie “rekrutacje”. Trzeba być czujnym.

-->

Kilka komentarzy do "Orzeł Biały 2 (Marcin Przybyłek)"

  • 10 sierpnia 2018 at 17:23
    Permalink

    Pierwszy tom był całkiem ciekawym czytadłem. Jeśli drugi jest lepszy, to na pewno się zapoznam.

    Reply
  • 11 sierpnia 2018 at 22:47
    Permalink

    Jeszcze nie czytałem drugiej części, ale pierwsza była naprawdę sympatyczna. Wątek ze spoilera (nie wytrzymałem i kliknąłem!) każe obawiać się, czy aby w przyszłości “uniwersum” nie skręci w ścieżkę Gamedeca. Tam pierwsze dwie, a w zasadzie prawie trzy części to świetna futurystyczna wizja z dynamiczną fabułą, która w pewnym momencie zboczyła w metafizyczne mambo dżambo. Duchy, diabły, taroty i inne siły nieczyste zastąpiły komputery i niestety nie dało się tego czytać. A szkoda, bo prozę Marcina bardzo lubię.

    Reply
  • 12 sierpnia 2018 at 16:57
    Permalink

    Skoro artykuł ma dwa komentarze, w tym jeden nepotyczny, to znak, że powinien być ostatnim. Jest wielu pisarzy, którzy bardziej na tekst zasługują.

    Reply
    • 13 sierpnia 2018 at 20:54
      Permalink

      Marcinowi się należy miejsce dożywotnie za Grao Story z ŚGK. 😉
      No i recenzje filmowe też dość często mają ledwie po kilka komentarzy.

      Reply
      • 13 sierpnia 2018 at 23:32
        Permalink

        To pewnie chodziło o mnie a nie Marcina 😉.

        Na poważnie – nie uważam ze jest jakiś autor któremu z automatu należy się miejsce i tekst lub nie… tym razem przybliżyłem drugą część “Orła” bo… moim zdaniem jest po prostu bardzo dobrą pozycją w polskiej fantastyce z bardzo fajnym konceptem. Warto pamiętać że zwyczajne w niektórych przypadkach ilość komentarzy o niczym nie świadczy. Patrz “Kasacja” Mroza z 25 komentarzami czy tez komputerowa “This War of Mine” z 5…

        Ale as I said… pewnie chodziło o mnie 🤔😉

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków