Szalone Teorie: Trzeci zielony jasnowidz

childrenoftheforestgreenseer
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterPrint this page

Zieloni jasnowidze. Zapiski historyczne maesterów wspominają, iż były to zielono- lub czerwono-okie dzieci lasu. Obdarzone ułomnością fizyczną, ale również dwoma nadzwyczajnymi, choć być może tylko legendarnymi talentami: zdolnością wcielania się w inne istoty oraz zielonymi, profetycznymi snami. Pierwsi ludzie uważali, że to właśnie zieloni jasnowidze rzeźbili twarze w czardrzewach i traktowali ich jako władców społeczności dzieci lasu.

– Ci, których zwiesz dziećmi lasu, mają oczy złote jak słońce, ale raz na bardzo długi czas rodzi się wśród nich ktoś o oczach czerwonych jak krew albo zielonych jak mech porastający drzewo w samym sercu lasu. Takimi znakami bogowie wyróżniają tych, którzy otrzymali dar. Wybrańcy są słabego zdrowia i chodzą po świecie niewiele lat, albowiem w każdej pieśni musi być równowaga. Ale gdy już znajdą się w drzewach, żyją naprawdę bardzo długo. Tysiąc oczu, sto skór i mądrość sięgająca głęboko jak najstarsze korzenie. Zieloni jasnowidze.
—Taniec ze smokami—

W Tańcu ze smokami dowiedzieliśmy się, że część naszych wcześniejszych wyobrażeń na temat zielonych jasnowidzów jest mylna. W tym jedno, fundamentalne. Zielonym jasnowidzem może zostać również człowiek, choć jest to dar nadzwyczaj rzadki.

– Może wy też zostaniecie zielonymi jasnowidzami – powiedział zamiast tego.
– Nie, Bran – odparła dziewczyna ze smutkiem w głosie.
– Tylko nielicznym jest dane pić z tej zielonej fontanny, gdy nadal zamieszkują śmiertelne ciało, słyszeć szepty liści, widzieć to, co widzą drzewa. Co widzą bogowie – dodał Jojen. – Większość nie otrzymuje takiego błogosławieństwa. Mnie bogowie dali tylko zielone sny. Moim zadaniem było zaprowadzić cię tutaj. Wykonałem już to zadanie.
—Taniec ze smokami—

Na kartach powieści widzimy dwóch zielonych jasnowidzów. Bloodravena oraz Brana. Czy powinniśmy zatem przyjąć, że dar ten jest aż tak rzadki? Odpowiedzi dostarcza nam sam Brynden Rivers, zwany też Trójoką Wroną.

– Jeden człowiek na tysiąc rodzi się zmiennoskórym – rzekł mu pewnego dnia lord Brynden, gdy już Bran nauczył się latać. – A tylko jeden zmiennoskóry na tysiąc może zostać zielonym jasnowidzem.
—Taniec smoków—

Jako że nie mamy powodów by sądzić, iż podawane przez Bloodravena liczby są tylko metaforą (w końcu dane nam było zobaczyć na kartach książek całkiem sporą liczbę wargów i zmiennoskórych), możemy założyć, że jedno na milion dzieci jest potencjalnym zielonym jasnowidzem. W liczącym ok. 40 milionów mieszkańców Westeros powinno to dawać nam aż czterdziestu potencjalnych zielonych jasnowidzów.

Musimy jednak pamiętać o pewnym dodatkowym ograniczeniu. Dwa znane nam przypadki zielonych jasnowidzów wiążą się z krwią Pierwszych Ludzi. Bran był oczywiście Starkiem, natomiast matka Bryndena Riversa pochodziła z zamieszkującego Dorzecze, ale wywodzącego się od Pierwszych ludzi rodu Blackwood.

Ale nawet uznawszy, że tylko ktoś z krwią Pierwszych ludzi może zostać jasnowidzem, musimy spojrzeć naszym czujnym, uśmiechniętym okiem, na pewną bardzo szczególną postać. Na mordercę, psychopatę i szaleńca. Na Eurona Greyjoya, zwanego Wronim Okiem.

Wronie Oko. Euron Greyjoy.

Wronie Oko. Euron Greyjoy.

Magia Starych Bogów nie jest na Żelaznych Wyspach niczym nowym. Żelaźni Ludzie wywodzą swe korzenie właśnie od pierwszych zdobywców Westeros. Ponadto odnotowywane są wśród nich przypadki zmiennoskórych, takich jak na przykład Farwyndowie z Samotnego Światła.

O Farwyndach i prostaczkach, którymi władają, krążą osobliwe opowieści. Niektórzy mówią, że pokładają się oni z fokami, by spłodzić półludzkie dzieci, inni zaś szepczą, że są zmiennoskórymi potrafiącymi przybrać postać lwów morskich, morsów, a nawet wielorybów cętkowanych, tych wilków zachodnich mórz.
—Świat Lodu i Ognia—

Wiemy zatem, że nie istnieją przesłanki negatywne, które wykluczałyby Eurona z kategorii potencjalnych jasnowidzów. Ale czy coś przemawia za tą tezą?

Zielone sny

W Uczcie dla wron Euron Greyjoy odbywa ze swym bratem, Victarionem, rozmowę, która na pozór wydaje się być tylko dowodem jego szaleństwa.

– Gdy byłem małym chłopcem, śniło mi się, że umiem latać – zaczął. – Kiedy się obudziłem, okazało się, że tego nie potrafię… tak przynajmniej powiedział maester. Ale co, jeśli kłamał?
Victarion czuł zapach morza wpadający przez otwarte okno, choć w pokoju śmierdziało winem, krwią i seksem. Zimne, słone powietrze rozjaśniło mu w głowie.
– O co ci chodzi?
Euron zwrócił się ku niemu, wykrzywiając sine wargi w słabym uśmieszku.
– Być może umiemy latać. Wszyscy. Jak mamy się o tym dowiedzieć, jeśli nie skoczymy z jakiejś wysokiej wieży? – Wpadający przez okno wiatr poruszył czarnym płaszczem. Nagość Eurona miała w sobie coś obscenicznego i niepokojącego. – Żaden człowiek nie dowie się, na co go stać, dopóki nie odważy się skoczyć.
—Uczta dla wron—

A jednak w zwierzeniu Eurona jest coś więcej. Pewien powtarzający się wzór, który skądś już znamy. Oto we śnie mały chłopiec jest przekonywany, iż potrafi latać…

Ziemia przybliżyła się – chociaż wciąż znajdowała się daleko od niego, oddalona o tysiąc mil – lecz teraz była coraz bliżej. Tutaj, w ciemności, panował chłód. Nie było słońca ani gwiazd, jedynie ziemia w dole, przybliżająca się, żeby go roztrzaskać, i jeszcze szara mgła i szepcący głos. Miał ochotę płakać.
Nie płakać. Latać.
- Nie potrafię latać – powiedział Bran. – Nie potrafię, nie potrafię…
Skąd wiesz? Próbowałeś kiedyś?
—Gra o tron—

…ale jego przekonanie zostaje wystawione na próbę przez maestera.

- Wrona obiecała, że będę latał.
Maester Luwin westchnął. – Mogę cię nauczyć historii, uzdrawiania, ziołolecznictwa. Mogę też nauczyć cię języka kruków, jak zbudować zamek i jak sterować statkiem według gwiazd. Mogę cię nauczyć mierzyć dni, oznaczać pory roku, a w Cytadeli Starego Miasta uczą o wiele więcej. Jednakże nikt nie nauczy cię magii.
—Gra o tron—

Czy paralela pomiędzy snami Brana i Eurona, a także reakcją otoczenia na te sny jest wyłącznie zabiegiem literackim mającym podkoloryzować nieco postać żelaznego pirata? A może kryje się za nią coś więcej? Pamiętajmy, że we snach Brana gościł Bloodraven. Trójoka Wrona. Czy mamy jakiekolwiek dowody na to, że podobnie było w przypadku Eurona?

Osobisty herb Eurona Greyjoya.

Osobisty herb Eurona Greyjoya.

 

Jak najbardziej. A jeśli nie dowody, to przynajmniej bardzo mocne poszlaki. Bo jak inaczej określić herb, jaki przybrał sobie Euron? Krakena Greyjoyów zastąpiły dwie wrony i czerwone oko w koronie. Oko bardzo charakterystyczne, i chyba należące do naszego starego znajomego.

– Czy jesteś trójoką wroną? – usłyszał własny głos Bran. Trójoka wrona powinna mieć troje oczu, a on ma tylko jedno i to czerwone. Bran czuł, że lśniące w blasku pochodni jak kałuża krwi oko wpatruje się w niego.
—Taniec ze smokami—

Zmiennoskóry

Euron – kaleki, jednooki chłopiec, w którego snach pojawiła się Trójoka Wrona. Niewątpliwie byłby to fantastyczny kandydat na zielonego jasnowidza. I chyba wszyscy domyślamy się dlaczego Bloodraven, mimo próby nawiązania kontaktu z Euronem, postanowił poczekać na innego jasnowidza. Wronie Oko już w dzieciństwie był potworem.

Ale ten przelotny kontakt musiał wywrzeć na Euronie ogromne wrażenie. Kto inny, jeśli nie Bloodraven pchnął Greyjoya w stronę fascynacji magią? To przez Bloodravena Euron zaczął pić Cień Wieczoru, ersatz pasty, jaką spożywał Bran. I to przez Bloodravena Euron dotarł aż do Valyrii. A z czasem, objawiać zaczął się również drugi, obok zielonych snów, talent jasnowidzów.

Talent, który sprawia, że Wronie Oko porozumiewa się z załogą Ciszy – ludźmi którym sam Euron wyrwał języki – bez słów.

Talent, który pozwolił Euronowi zdominować i zniszczyć potężnych czarnoksiężników.

Ostatni byli dwaj czarnoksiężnicy, o skórze bladej jak grzyby i ustach purpurowo-niebieskich od sińców, wychudzeni tak, że pozostały z nich tylko skóra i kości. Jeden nie miał nóg. Niemowy powiesiły go na krokwi.
- Pree – łkał kołysząc się w tę i z powrotem – Pree, Pree!
—Wichry zimy (tłumaczenie moje)—

Pyat Pree.

Pyat Pree.

I w końcu talent, który sprawia, że Euron nigdy nie opuścił Victariona.

Gdy otworzył drzwi kapitańskiej kajuty, smagła kobieta zwróciła się ku niemu, milcząca i uśmiechnięta… ale kiedy zobaczyła towarzyszącego Victarionowi czerwonego kapłana, odsłoniła zęby i zasyczała przeciągle z furii jak wąż.
—Taniec ze smokami—

Jak myślicie, czy bez języka można syczeć jak wąż? Chyba Victarion popełnił wielki błąd, nie wsłuchując się w swą pierwotną intuicję…

Dary Eurona są zatrute – powiedział sobie kapitan, gdy smagła kobieta przybyła na pokład. Nie chcę resztek po nim. Postanowił, że poderżnie kobiecie gardło i wrzuci ją do morza jako krwawą ofiarę dla Utopionego Boga, ale z jakiegoś powodu dotąd się na to nie zdobył.
—Taniec ze smokami—

…bo Euron Greyjoy jest człowiekiem groźniejszym, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.


 

Spragnieni kolejnych Szalonych Teorii? Zapoznajcie się z ich spisem.

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterPrint this page

You may also like...

140 Responses

  1. Lady Aguś pisze:

    Ciekawa teoria. Wygląda na to, że Euron jest postacią o wiele bardziej znaczącą niż na początku może się wydawać.

    Zastanawiam się tylko, czy Euron okaże się nowym, niezależnym graczem, czy raczej stanie po stronie któregoś z dotychczasowych głównych bohaterów. Wydaje mi się, że większość najistotniejszych postaci była wprowadzana na samym początku książki, a tacy, którzy pojawili się później albo marnie kończą (Quentyn) albo okazują się czyimiś pionkami (Aegon).
    Podoba mi się szczególnie wspomniana już kiedyś teza, że Euron zostanie partnerem Obłąkanej Królowej Danearys.

    I mam jeszcze dwa, malutkie pytanka:
    Czy gdzieś jest wyjaśnione jak Euron stracił oko?
    I jak to ostatecznie jest z kolorem oczu u jasnowidzów? Bloodraven ma oko czerwone, Euron może mieć zielone, ale Bran ma chyba błękitne oczy, odziedziczone po Cat. Czy ten ścisły związek oczu z jasnowidzeniem dotyczy tylko dzieci lasu?

    • LordSnow998 pisze:

      A z tym okiem to nie było tak, że ma oba ale zakrywa lewe po to aby przyzwyczaić je do ciemności, czy jakoś tak?

      • Kahn pisze:

        Właśnie to samo sobie przypominam. Jakaś postać wspominała o tym ,że to dziwne ,że Euron ma przepaskę pomimo dwóch zdrowych oczu

      • DaeL pisze:

        Tak robili prawdziwi piraci :)
        Euron oczywiście ma parę oczu, tylko, że jedno jest całe ciemne, niemal czarne. Nie wiemy, czy na nie widzi, całkiem możliwe, że nie. Prawdopodobnie to czarne oko miał od dzieciństwa. Nie jest to powiedziane nigdzie wprost, ale we „wspominkach” z dzieciństwa Aeron nazywa Eurona Wronim Okiem. Jeśli przydomek jest późniejszy, to byłoby to zachowanie dziwaczne. Jeśli ktoś wspomina szkolne czasy z – dajmy na to – prezydentem, to nie używa słowa prezydent. Zazwyczaj.

        • Elf pisze:

          Dziwne, że do teorii nie włączyłeś Tyriona, jako czwartego kandydata. Też urodził się słabowity jak reszta (poza Branem ) , posiada dwoje oczu o różnym kolorze. Poza tym miewał również sny o tym, że lata i zastanawiał się, czy będzie mógł latać naprawdę.

    • DaeL pisze:

      Wymóg czerwonych i zielonych oczu był jasno sformułowany wyłącznie w stosunku do dzieci lasu.

  2. Lorem Ipsum pisze:

    „To przez Bloodravena Euron zaczął pić Cień Wieczoru, ersatz pasty, jaką spożywał Bran.”
    wkradł się mały błąd :)

  3. zyx pisze:

    Tylko dlaczego czarnoksiężnik wzywa pyata pree?

  4. tak pisze:

    Kiedy następna teoria DaeL’u?

  5. rossssw pisze:

    Bardzo interesująca teoria. Czytając sagę, przydomek Wronie oko, odnosiłem raczej do jakiegoś nieprzyjemnego wydarzenia związanego z wroną i utratą oka jednocześnie. Teraz widzę, że z automatu zasugerowałem się historią Morsa Umbera zwanego Wronojadem.
    Ta teoria mogłaby też wyjaśniać szaleństwo Eurona – kontakt z zielonym jasnowidzem mógł tak podziałać na jego umysł. To ma sens.

  6. Maggus pisze:

    Dael wie jak poprawić nastrój w pracy w poniedziałek.

  7. Super teoria, ale rzecz nie daje mi spokoju, a mianowicie czy Euron nie został za późno wprowadzony do sagi. Chodzi mi o to, że Wichry Zimy to ostatni czas dla graczy, bo Sny o Wiośnie, będzie o walce z Innymi. Euron raczej nie przeżyje WZ, chyba że Martin ma dla niego jeszcze jakieś zadanie.

    • DaeL pisze:

      Wydaje mi się, że GRRM bardzo rozmyślnie podzielił sagę na trzy etapy, i każdemu z nich przypisał inny, dominujący czarny charakter.
      Gra o tron, Starcie królów i Nawałnica mieczy są książkami o władzy pozbawionej legitymizacji moralnej, więc głównym czarnym charakterem jest Joffrey. To nie on pociąga za wszystkie sznurki, ale jego najbardziej nienawidzimy i to on jest ucieleśnieniem przewodniego motywu.
      Uczta dla wron i Taniec ze smokami są książkami o chaosie na ziemiach wyniszczonych przez wojny i o tym co dzieje się, gdy tradycyjne struktury feudalne zostają zastąpione przez prawo silniejszego. Dlatego głównym czarnym charakterem jest Ramsay. Choć technicznie rzecz biorąc to Ramsay też był postacią trochę wyciągniętą „z kapelusza” :) Oryginalnie Taniec miał się kończyć bitwą Stannisa z Boltonami (ale rozdziały te zostały ostatecznie wycięte), więc sądzę, że Ramsay by Tańca nie przeżył (tak jak Joffrey nie przeżył Nawałnicy).
      No i pozostają nam dwa ostatnie tomy, których motywem przewodnim będą zagrożenia nadnaturalne i magia. A jaki czarny charakter ucieleśniałby ten motyw lepiej niż Euron?

      • Lorem Ipsum pisze:

        genialne :D

        • tak pisze:

          Nie genialne. Kilka szalonych teorii temu była rozmowa w komentarzach odnośnie czarnych charakterów w PLiO oraz tego podziału w stylu część o władcach i wojnie – Joffrey, część o zwykłych ludziach i skutkach wojny – Ramsay, część o magii – Euron. DaeL po prostu spisał to stamtąd i przedstawił tutaj

          • DaeL pisze:

            Musisz w takim razie koniecznie powiedzieć kto tam – jako pierwszy – tak to objaśnił. To musi być bardzo inteligentna osoba, i źle by się stało, gdybyśmy nieopatrznie przypisali zasługę komuś innemu.

      • HrabiaZuo pisze:

        „No i pozostają nam dwa ostatnie tomy, których motywem przewodnim będą zagrożenia nadnaturalne i magia. A jaki czarny charakter ucieleśniałby ten motyw lepiej niż Euron?”

        Hmmm.. może na przykład Nocny Król/Wielki Inny/przywódca Białych Wędrowców?

        • tak pisze:

          Brawo dla HrabiiZuo, który zaorał DaeL’a. Gdzie teraz są obrońcy „Wszystkiego co DaeL powie”. Nie ma już szkalowania za niezgadzanie się z DaeLem?

          • fishka pisze:

            Czasem trolling jest na tyle wyrafinowany, iż naprawdę ma się wrażenie, że ma się do czynienia z kimś o wątpliwej inteligencji. Zazdroszczę i chyba zapiszę się na stosowne szkolenie. :D

          • HETMAN JAREMA pisze:

            @fishka, na tym forum na żartach naszego wesołka znają się tylko Atos i Croup, a takie stare capy jak ja i Ty, którzy już tak dawno skończyli gimnazjum, za nimi nie nadążamy. :)

        • DaeL pisze:

          Raczej nie. To znaczy w tym sensie, że Innych nigdy nie zobaczymy z bliska, nie usłyszymy ich rozmów, nie poznamy ich motywacji. Biali Wędrowcy to zagrożenie przypominające bardziej siłę natury, niż czarne charaktery. Dlatego potrzebny jest Euron.

  8. Kamil pisze:

    świetna teoria, pozdrawiam

  9. HETMAN JAREMA pisze:

    Zacna teoria DaeL. Znakomita!
    Chciałbym dorzucić kilka tropów dotyczących Eurona i chyba potwierdzających Twoją teorię.
    Według mnie Euron jest wzorowany na nordyckim bogu Odynie. Atrybutami Odyna były m.in dwie wrony: Hugin (Myśl) i Munin (Pamięć), które były jego szpiegami/oczami które informowały go co się dzieje w innych światach.
    Odyn również miał jedno oko. „Odyn odznacza się prawdziwą mądrością – by ją posiąść, powiesił się na drzewie Yggdrasil na dziewięć dni, przebity własną włócznią, przez co nauczył się osiemnastu magicznych pieśni i dwudziestu czterech run. Następnie poświęcił jedno oko, dając je Mimirowi w zamian za napicie się z jego studni wiedzy.” Odyn umiał czytać runy, a Euron nauczył się czytać magiczne znaki jakie pokrywały Smoczy Róg, który dał swemu bratu. Może to również wyjaśnia jak Euron stracił oko.
    „Wronie Oko wypełnił dwa puchary niezwykłym, czarnym winem, które było gęste jak miód.
    – Wypij ze mną, bracie. Spróbuj tego trunku.
    Podał jeden z kielichów Victarionowi. Kapitan wziął w rękę ten drugi puchar i podejrzliwie powąchał jego zawartość. Widziany z bliska płyn wydawał się raczej granatowy niż czarny. Był gęsty, oleisty i cuchnął zepsutym mięsem. Victarion spróbował mały łyczek i natychmiast go wypluł.
    – Cóż to za świństwo? Chcesz mnie otruć?
    – Chcę ci otworzyć oczy. – Euron pociągnął długi łyk ze swego kielicha i uśmiechnął się. – To cień wieczoru, wino czarnoksiężników. Znalazłem jego beczułkę na zdobytej galeasie z Qarthu.”
    Może było tak, że gdy Euron pojmał czarnoksiężników Ci w zamian za oko, nauczyli go korzystać z tego niezwykłego napoju i nauczyli go magii a ten gdy zrozumiał, że utrata oka nie była do tego wymagana postanowił ich później zabić w okrutny sposób? :)
    I teraz chyba najciekawsze dla fanów teorii Euron=Daario. Odyn słynął z tego, że podróżował po świecie pod różnymi postaciami. Raz przybierał wizerunek młodego, silnego wojownika a innym razem siwobrodego
    starca. Jeśli Euron był wzorowany na Odynie to ta absurdalna teoria może być prawdziwa (zawsze budziła u mnie tylko śmiech, ale teraz zaczynam się poważnie nad nią zastanawiać).
    Euron oraz Odyn mają podobne cechy wewnętrzne. Są inteligentni, mądrzy, sprytni ale też podstępni, okrutni, przebiegli. Kłamią i oszukują gdy trzeba. Dla własnych korzyści są w stanie poświęcić wszystko i wszystkich.
    Co o tym sądzisz DaeL?

    • richard696 pisze:

      Wydaje mi się że możesz mieć dużo racji, aczkolwiek ja uważam że nie oddał oka czarnoksiężnikom, gdyż znany był jako Wronie Oko już od dawna, jeszcze przed wygnaniem przez Balona. A przydomek ten mógł nadać sobie sam pod wpływem Trójokiej Wrony, która odwiedzała go w snach (on miał jedno oko, więc nazwał się Wronim Okiem). Co do teorii Euron=Daario, również może być prawdziwa ale moim zdaniem jedynie przy założeniu, że Euron „wślizguje się” w Daaria tak jak w niemą kobietę podarowaną Victarionowi.

    • DaeL pisze:

      Wydaje mi się, że czarne oko Euron musiał mieć od urodzenia, albo od wczesnej młodości. Euron swoje podróże w poszukiwaniu czarowników rozpoczął po rebelii Balona Greyjoya. I od tego czasu nikt go na Żelaznych Wyspach nie widział. A jednak wszyscy o tym oku wiedzą. Poza tym, jak wspomniałem wyżej, Aeron we wspomnieniach nazywa Eurona Wronim Okiem, co sugerowałoby, że pirat miał ten przydomek od dzieciństwa.
      Nie znaczy to oczywiście, że postać Eurona nie nawiązuje do Odyna. Masz tutaj rację, podobieństwa są uderzające. I chociaż nie jestem fanem teorii, że Euron to Daario, Benjen, Hodor, czy kto tam jeszcze… To faktycznie nie zdziwiłbym się, gdyby rozwiązanie które podsunął richard696 okazało się prawdziwe.

  10. Croup pisze:

    Ileż to smaczków Martin ukrywa w swoich powieściach to aż szok. Sam już kilkukrotnie zastanawiałem się czy nie zacząć czytać jeszcze raz sagi od początku i starać się wyłowić coś nowego, ale za każdym razem dochodzę do wniosku, że jest jeszcze tyle książek których nie przeczytałem a miałbym chęć, że szkoda mi czasu rozgrzebywać całą Pieśń od początku więc dziękuję że ktoś za mnie to robi i dzieli się swoimi spostrzeżeniami.
    Co do samej teorii to wydaję się mieć sens tylko nie kojarzę czy Euron był słaby na zdrowiu fizycznym, zakodowało mi się że to niezłomny wojownik i kawał skurczybyka. Są w PLiO jakieś opisy sugerujące jego słaby stan zdrowia fizycznego? Czy chodzi o to że nie ma oka i to jest jako ten defekt?

    • Argotin pisze:

      To dzieci lasu były słabsze, nic nie mówi sie, że ludzie będą słabsi.
      Przecież sam Bran jest normalnym chłopakiem, a taki Brynden Rivers był świetnym wojownikiem

      • DaeL pisze:

        No… Bran jest kaleką. A Bloodraven albinosem, który źle reagował na światło słoneczne. No i w końcu stracił oko.

        • jagienkaa pisze:

          „No… Bran jest kaleką.”
          Bran został kaleką w wyniku działania osób trzecich. Nie był słabego zdrowia od urodzenia.
          „A Bloodraven albinosem, który źle reagował na światło słoneczne. No i w końcu stracił oko.”
          Poza byciem albinosem, utrata oka też jest „zasługą” osób trzecich.
          Być może, tak jak pisałeś, kolor oczu i stan zdrowia tylko dla dzieci lasu jest determinujący, ale dla ludzi nie. Dopiero wydarzenia z późniejszego życia niejako przybliżają ich do „wzorca”?

          • Argotin pisze:

            Kalectwo nie było wrodzone, a samo to, że Bran przeżył upadek pokazuje, że był silną osobą, a Bloodraven był albinosem, ale nie można o nim było powiedzieć, że był słaby i pożył kilka lat.
            No i nie pamiętam, czy to było w książce, ale w serialu Robert mówi o Branie „Jesteś silny, będziesz rycerzem”.

    • DaeL pisze:

      Obawiam się, że przy tempie pisania GRRM-a, masz jeszcze sporo czasu na ponowne przeczytanie wszystkich książek :)
      Co do Eurona – tak, chodziło mi o to, że to czarne oko jest defektem. Tak samo jak kalectwo Brana albo albinizm Bloodravena.

  11. Lai pisze:

    Magia Starych Bogów nie jest na Żelaznych Wsypach niczym nowym.

    Taka tam literówka ;)

  12. enjolras pisze:

    Coś mi umknęło? Z jakiej racji i na jakiej podstawie niektórzy z Was twierdzą, że Euron ma jedno oko? MA DWA. ZDROWE. Cytat z rozdziału Theona z Wichrów Zimy:
    „Wronojad. Theon pamiętał. Stary człowiek, wielki i potężny, o rumianej twarzy i białej, potarganej brodzie. Siedział na koniu od pługa, odziany w futro gigantycznego polarnego niedźwiedzia, z głową ukrytą w kapturze. Pod nim miał skórzaną, barwioną łatkę na oko, co przypominało Theonowi wuja Eurona. Zapragnął zedrzeć ją z twarzy Umbera, żeby upewnić się, że pod nią jest tylko pusty oczodół, a nie czarne oko błyszczące złą wolą.”

    • HETMAN JAREMA pisze:

      Hmmm a może chodzi o to, że na oko, które ma zakryte nie widzi tak jak normalni ludzie? Z tego co pamiętam to odsłonięte oko ma kolor niebieski. Napisałem wyżej o utracie oka przez Eurona, ale miałem na myśli kontekst, że tak jak Bran, „stracił” nogi ale mimo to umie „podróżować” tak Euron poświęcił swoje zdrowe oko może w ramach jakiegoś rytuału. Nie wiem wydaje mi się, że gdyby Euron stracił oko w jakiś naturalny sposób, albo to oko rzeczywiście odczuwalnie błyszczało złą wolą to Euron paradował by z odkrytym okiem, żeby jeszcze bardziej zmieszać ludzi wokół siebie, napawać ich strachem. Według mnie to oko zostało poddane jakiemuś rytuałowi jak ręka Victariona i stało się magiczne. Pisząc o utracie oka rozumiałem to jako poświęcenie oka zdrowego, żeby dostać magiczne, które pozwala mu patrzeć na świat z innej perspektywy.

    • DaeL pisze:

      Ma dwa. Ale z tym zdrowiem to bym nie był taki pewny. Ono jest czarne. Poza tym, gdyby było w pełni funkcjonalne, to Euron by go ciągle nie zasłaniał.

  13. Izabela pisze:

    Bardzo interesująca teoria! Czegoś mi brakowało w wątku Eurona i ta teoria świetnie współgra z tym brakiem :) Ciekawe, jak to w serialu rozwiną, mam nadzieję, że zmienią aktora, albo obecnemu przeszczepią jaja ;)

    • DaeL pisze:

      Oj, raczej nie. Lecimy w stronę zakończenia na łeb na szyję, więc dodatkowych wątków raczej już scenarzyści nie wprowadzą. Serialowy Euron pozostanie serialowym Euronem.

  14. Igorjan Wielki pisze:

    Skąd wiadomo, że w Westeros mieszka 40 mln osób? Gdzieś było to napisane czy to jedynie domysły?

    • fishka pisze:

      Wydaje mi się, że w miarę wiarygodne dane można uzyskać przeliczając zdolności mobilizacyjne regionów według wskaźnika właściwego naszemu średniowieczu i o ile pamiętam liczba ta wynosi właśnie tyle w przybliżeniu.

    • DaeL pisze:

      Dokładnie tak. W okresie wojen, a zarazem przy dobrych żniwach, średniowieczne społeczeństwo było w stanie utrzymać w formie zawodowego lub pół-zawodowego wojska ok. 1% swojej populacji. Wszystkie armie Westeros liczą ok. 400 tysięcy ludzi, więc powinno się to przekładać na 40 milionów ludzi. To był zresztą argument, który podniósł Elio Garcia – współautor Świata Lodu i Ognia.

      Podobną liczbę otrzymamy analizując jaką część populacji mogły utrzymać miasta średniowiecznej Europy. Przed wybuchem epidemii dżumy, w Europie (rozumianej „współcześnie”) było ok. 100 mln ludzi, z czego jakieś 4 mln (a więc 4%) żyło w dużych miastach. W Westeros w dużych miastach żyje ok. 1,5 mln ludzi, (co, przy zachowaniu proporcji, dawałoby nam jakieś 37,5 mln mieszkańców. Z tym ostatnim porównaniem są oczywiście pewne problemy, bo miast w Westeros jest bardzo mało, za to są naprawdę bardzo duże, ale wydaje mi się, że jeśli dwa źródła kierują nas do tej samej konkluzji, to coś jest na rzeczy.

      • HETMAN JAREMA pisze:

        „W okresie wojen, a zarazem przy dobrych żniwach, średniowieczne społeczeństwo było w stanie utrzymać w formie zawodowego lub pół-zawodowego wojska ok. 1% swojej populacji.” 1% społeczeństwa pod bronią nakazywały utrzymywać dopiero traktaty wojskowe w czasach nowożytnych, właściwie gdzieś od końca 17 w. Było to strasznie trudne do osiągnięcia, nawet wtedy gdy powoływano armię z poboru i było dużo łatwiej o rekruta. Wyjątkiem były Prusy, gdzie utrzymywali 3,5% społeczeństwa. Ale to naprawdę wyjątek. W średniowieczu nie było państwa które by było w stanie utrzymywać stale 1% społeczeństwa pod bronią. Może włoskie państwa-miasta jak Genua czy Wenecja… No chyba, że chodziło Ci ile jednorazowo byli w stanie wystawić, to wtedy tak 1-2% się zgadza. Ale stałe utrzymywanie zawodowego lub pół-zawodowego wojska w takiej proporcji to czasy nowożytne.
        Te 400 tys to chyba łącznie armie od czasów rebelii Roberta do lądowania Dany :) Podsumowując armie z wojny 5 królów+ teoretyczne rezerwy nawet bardzo optymistyczne dają taki wynik, że dalej brakuje grubo ponad 100 000 do liczby, którą podałeś.
        Co do populacji to też osobiście stawiam, że wynosi ona 20-40 mln, ale raczej bliżej tej dolnej granicy. Żeby było 40 mln to musiałoby być w Westeros dużo więcej miast. Oczywiście liczby, które obaj podajemy to tylko nasze domysły liczone na podstawie różnych technik szacunkowych, ale z całym szacunkiem chyba Twoje liczby są za bardzo optymistyczne. Trzeba brać pod uwagę specyficzny klimat Westeros jakże różny od średniowiecznego, który wpływa na populacje :) Bardzo chciałbym, żebyś kiedyś DaeL zrobił taki artykuł poświęcony sprawą technicznym, demograficznym itp w Westeros, ale to żmudna i trudna praca i pewnie ciekawa tylko dla garstki fanów :(

        • DaeL pisze:

          „1% społeczeństwa pod bronią nakazywały utrzymywać dopiero traktaty wojskowe w czasach nowożytnych, właściwie gdzieś od końca 17 w.”
          Ale rozróżnijmy dwie rzeczy. Co innego utrzymywanie armii stałej, co innego maksymalna zdolność mobilizacji pod broń. Przykładowo – w pierwszej połowie XVII wieku łączna wielkość armii stałej w Rzeczypospolitej wynosiła ok. 30 tys. ludzi. To byli ludzie na żołdzie – wojsko kwarciane, wojsko suplementowe, kozacy rejestrowi, gwardia królewska, itd… Była to jedna z większych stałych armii w Europie. I stanowiła ok. 0,3% populacji. Ale do tego dochodziły wojska prywatne, pospolite ruszenie, wyprawy łanowe, wyprawy dymowe, kozacy nierejestrowi, wojska powiatowe, itd… W praktyce pewnie dałoby się z tego wycisnąć i 200 tysięcy ludzi (2% populacji), gdyby tylko dało się jakoś wyegzekwować zebranie się tej hałastry w jednym miejscu. A gdyby Batory przeforsował wprowadzenie piechoty łanowej, takiej jak we Francji, to pewnie dałoby się zebrać i 400 tysięcy wojska.
          I analogicznie było w średniowieczu. Masz rację pisząc, że 1% stałej armii to się udało osiągnąć w czasach nowożytnych. Ale w średniowieczu to byłą górna granica nie stałej armii (ta była znacznie niżej, pewnie 0,1%), ale maksymalnej ilości ludzi, których można było powołać pod broń w czasie wojny. Więc tu się wliczają również straże miejskie, załogi pozostawiane w zamkach, rycerze, giermkowie, etc…

          Odnośnie liczby 400 000 – chyba po raz 3 albo 4 zaczynamy tę samą dyskusję. Źródeł w pełni kanonicznych nie ma (wyjąwszy kilka uwag samego GRRM-a, który powiedział na przykład, że Dorzecze ma więcej ludzi niż Północ, oraz że Północ, Dolina i Dorne mają taką samą liczbę wojska). Źródło półkanoniczne jest – to podręcznik do RPG Gra o tron. I to źródło szacuje nam całkowitą liczbę ludzi, których można wezwać pod broń w całym Westeros – od Muru aż po Słoneczną Włócznię – na ok. 395 tys.

          To oczywiście nie znaczy, że wszyscy ci ludzie pójdą na wojnę. Każdy zamek musi mieć przecież tę 10-osobową załogę, aby spełniać swoją podstawową funkcję. A zamków są setki. Straże miejskie też muszą pozostać w miastach. Ale to jest teoretyczna, maksymalna liczba zbrojnych, jaką można powołać w Westeros na początku wojny 5 królów.

          • HETMAN JAREMA pisze:

            Masz rację już kilka razy była podobna dyskusja :) Trzeba też pamiętać, że jak podajemy liczebność armii, a skoro już wywołałeś RON to pamiętajmy, że u nas podawano tylko, że np. wojska kwarciane w danym roku liczyły 5 000 porcji (porcja to stawka żołdu, oficerowie brali po kilka porcji, więc taką liczbę zawszę trzeba obniżyć o 10%, więc mamy około 4 500 wojaków) więc już jest zamieszanie w papierach, przy tym polskiej armii zawsze towarzyszył tabor i morze czeladzi i pachołków (przyjmuje się, że było ich co najmniej tyle samo co wojskowych, oczywiście nie znaczy, że każdy miał pachołka :) ) więc już mamy tak naprawdę 10 000 ludzi zdolnych do walki, a mowa była o 5000 :) W takiej Francji jak podawali ile mają wojska to wliczali w to wszystko od muszkieterów królewskich po milicję miejską. Więc tu widzimy dlaczego tak cholernie ciężko nam dojść do porozumienia w tej kwestii wyliczeń. :)
            Wiesz źródła półkanoniczne to… źródła półkanoniczne :) i w tym ich problem. Przewodnik turystyczny po Westeros mówi wprost, że KL liczy 500 000 ludzi. Taką liczbę jak pamiętamy podał tylko Tyrion, i jeśli sobie przypomnimy w jakim kontekście rozmowy ją przytoczył to się zgodzimy, że ta liczba miała przestraszyć Oberyna, i raczej wątpliwe by była prawdziwa. Myślę, że KL liczy jakieś 250-350 000 mieszkańców. Tyrion mówi o tym w nerwach, Oberyn go wtedy drażnił więc po prostu tak palnął, zamiast powiedzieć: powąchaj jak śmierdzi 387 184 mieszkańców plus Joff :) Po prostu zaokrąglił liczbę wygodnie dla siebie :)

          • DaeL pisze:

            @HETMAN JAREMA OK, ale George też powiedział, że Królewska Przystań jest większa od średniowiecznego Paryża (ok. 250 tys ludzi), ale mniejsza od Konstantynopola (w porywach do 800 tys.). Więc to by pasowało do tych 500 tys.

          • HETMAN JAREMA pisze:

            A to zwracam honor :) swoją drogą DaeL, może to jest materiał na jakiś artykuł w przyszłości, jakbyś napisał co tam Martin kiedyś o czymś szepnął przed spaniem :) Wiele razy mówisz, że Martin miał pierwotny plan na PLiO inny niż teraz, albo coś gdzieś ciekawego powiedział, sprostował, sprecyzował lub wyjaśnił. Nie żebym Ci wymyślał dodatkową robotę (szanuję bardzo Twoją pracę, powiem nawet, że z żyjących jesteś moim ulubionym współczesnym bohaterem historycznym :)) ale myślę, że takie ciekawostki byłyby fajne.
            Wiem, wiem, dzisiaj gadam jak nienormalny, ale jeszcze skoro jesteśmy przy grach, a pokoleniowo myślę, że wychowywaliśmy się na tym samym, grałeś w Kozacy 3? Jedynka należy do moich ulubionych tytułów, a trójka mnie strasznie rozczarowała…

          • DaeL pisze:

            @HERMAN JAREMA
            E, każdy może sobie te wszystkie rzeczy przeczytać tutaj: http://www.westeros.org/Citadel/SSM/
            Oczywiście jak ma cierpliwość, hie hie hie…
            Kompilację trudno zrobić, bo nigdy nie wiadomo co akurat jest ważną informacją, dopóki nie wypływa ona w innym kontekście.

            Co do Kozaków – grałem tylko w drugą część. W trójkę jeszcze nie. Ostatnia gra, którą ukończyłem to było Tropico 5 (zresztą zaraz po skończeniu Tropico 4). I na razie mam dość. Za dużo roboty, żebym mógł się teraz poświęcić kilkadziesiąt godzin na kolejną strategię.

          • furtianludwik pisze:

            Bardzo interesująca dyskusja (a właściwie kontynuacja wcześniejszych).
            Ale… nie da się tak łatwo ustalić populacji Westeros nie biorąc pod uwagę kilku czynników:
            1. Nic nie wiadomo o spisach powszechnych albo chociaż częściowych ludności (albo ludności i jej majątku). Niby pobiera się podatki ale w sumie nie wiele o tym jest napisane (owszem, poborcy podatkowi są nudni i ich praca również ale nawet w Biblii znalazło się dla nich parę ciepłych słów).
            2. Wcale nie jest tak łatwo umrzeć w Westeros. Niektórzy umierają po wiele razy, inni co prawda raz ale i tak wstają i snują się po świecie (czy podlegają obliczeniom populacyjnym?)
            3. Wargowie: niektórzy osobnicy są powcielani w zwierzęta a nawet innych osobników (Hodor)
            4. Ludzie bez Twarzy. Jeden taki CBT może być wieloma różnymi osobami, nawet za nich się podpisywać i brać kredyty. :/
            To tylko niektóre z problemów a może być ich więcej. :)

  15. Avaranche pisze:

    Kochana społeczności FSGK, na pewno są wśród was gracze, ogrywający obecnie lub w przeszłości Crusader Kings II z modem Game of Thrones. Ja przymierzam się właśnie do zakupu, ale gra interesuje mnie tylko ze względu na tegoż moda. Widziałem, że sama gra posiada nieoficjalne spolszczenie, jednak do moda takowego nie znalazłem. I tu moje pytanie – Czy takowe spolszczenie do moda istnieje? I jeśli nie – czy gra wymaga wysokiej znajomości angielskiego? Kompletnie zielony w kwestii tego języka nie jestem, z serialową GOT w angielskiej wersji daję radę, ale słyszałem, że cała gra opiera się w dużej mierze na budowaniu związków między rodami etc. dlatego obawiam się, że mogę nie wyłapywać wszystkiego jeśli znajdę tam zawiłości na poziomie PLiO. Da się to ogarnąć?

    • DaeL pisze:

      Gra jest fenomenalna. Mod jest fantastyczny. Ale obawiam się, że spolszczenia nie ma. Właściwie to nawet spolszczenie podstawowej gry jest… takie sobie.
      Co do wymaganego poziomu angielskiego… wydaje mi się, że do komfortowej gry trzeba znać język na poziomie B2 (co się w certyfikatach przekłada na FCE). Poniżej tego poziomu można próbować, ale jednak to jest gra, która w znacznej części opiera się na różnych losowych eventach, wymagających czytania. Więc może to być trochę mordęga.

      • Avaranche pisze:

        Jeśli masz rację z tym FCE to jestem optymistą. Matura rozszerzona w wersji pisemnej raczej nie stanowi dla mnie problemu. W każdym razie zabiorę się tak czy tak, potrzeba zagrania w dobrą grę w uniwersum PLiO jest zbyt wielka :)

        • DaeL pisze:

          To przy okazji polecam też mod Clash of Kings do gry Mount and Blade: Warband. Gra jest – delikatnie mówiąc – technologicznie już parę lat w plecy. Ale klimat ma nieziemski. Przypomina trochę taki staruteńki tytuł – Pirates – skrzyżowany z Chivalry. Ale oczywiście w realiach Westeros i Essos. Gra wprawdzie tworzy alternatywną wersję wydarzeń z książki, ale wiedza ludzi, którzy pracowali nad detalami naprawdę momentami obezwładnia. Zwłaszcza gdy odtwarzają różne ukryte lokacje. Naprawdę polecam.

          Ostatnio pomogłem pewnemu królowi w bitwie morskiej…
          https://dl.dropboxusercontent.com/u/32712184/20160831223024_1.jpg
          … za co dostałem nadanie ziemskie, ale również trudną misję…
          https://dl.dropboxusercontent.com/u/32712184/20160831203816_1.jpg
          Wsparłem też Nocną Straż w walce z wycieczką dzikich…
          https://dl.dropboxusercontent.com/u/32712184/20160831143501_1.jpg
          … co wynagrodzono mi pewnym ciekawym mieczem…
          https://dl.dropboxusercontent.com/u/32712184/20160831144406_1.jpg
          No i teraz w ogóle bujam się po Westeros z niezłą gwardią przyboczną.
          https://dl.dropboxusercontent.com/u/32712184/20160904142508_1.jpg

          • Avaranche pisze:

            Świetny herb mają Reynowie, nie widziałem go wcześniej :) Można dodać własny ród, czy mod rozpoczyna się przed ich pogromem?

          • DaeL pisze:

            Avaranche: Tworzysz od zera dowolną postać i wybierasz dla niej herb oraz detale historii. Jak zobaczyłem, że można wybrać herb Reyne’ów, to wiedziałem, że muszę zagrać jako ostatni potomek rodu, który poprzysiągł zemstę na Lannisterach :)

          • ig pisze:

            pytanko dot. M&B. poprawiono już buga w linii fabularnej, dotyczącej służby Jedynemu Prawdziwemu? Jak ja grałem kilka miesięcy temu to po egzekucji Renlyego nie można było wziąć kolejnego zadania.

            Co do CK2 AGOT, to niestety, rzeczywiście trochę na angielskim trzeba się znać. Ja osobiście na moda bardzo się nagrzałem ale odbiłem się od niego właśnie przez wzgląd na słabą znajomość języka.

          • Argotin pisze:

            Ja żadnego problemu nie miałem, zabiłem Renly’ego, a po tym sam zagarnąłem ostatnie twierdze Krain Burzy i koronowałem sie na Aerysa III Targaryena(bardzo oryginalnie)

          • HETMAN JAREMA pisze:

            Grałem w mount and blade ogniem i mieczem i gra jest ciekawa, możemy toczyć bitwę jako husarz z grzbietu własnego konia i to jest cudowne ale jeśli chodzi o fabułę i dialogi to są nudne, źle napisane a zadania są zbugowane jak cholera. Szturmy na miasta na najtrudniejszym poziomie trwały kilka godzin, żeby na ostatnim etapie grę wywaliło do pulpitu… W modzie dotyczącym Westeros też jest tyle bugów?
            Co do Chivalry: Medieval Warfare: nie ma co tutaj robić recenzji. Po prostu każdy teraz wchodzi na steama, kupuje tę grę, swoją postać ubiera w barwy Lannisterów, Starków lub Targów, wbijamy na server, chwytamy młot i jednym ciosem rozbijamy czerep naszemu przeciwnikowi. Gra jest fenomenalna. Są servery nawet dla ponad 100 graczy. 2 teamy po 50 chłopa to już namiastka średniowiecznej potyczki. Można odciąć dosłownie wszystko, każdą kończynę. Kocham tę grę. :)

          • DaeL pisze:

            @HETMAN JAREMA Clash of Kings jest modem do M&B: Warband, natomiast Ogniem i Mieczem to był mod (sprzedawany jako samodzielna gra) do oryginalnego M&B. Czym się różni zwykły M&B od Warbanda? Ano właśnie bugami. I grafiką.
            Nb. niedługo wyjdzie M&B2: Bannerlord. Na screenach i filmikach wygląda świetnie.

        • zyx pisze:

          https://spolszczenieck2.wordpress.com/ Tu masz link do spolszczenia ck2 obejmuje wszystkie dlc aż do way of life.

          Dael może zrobisz jakiś wpis o grach związanych z PLIO? :D

          • HETMAN JAREMA pisze:

            Czy w modzie CK2 mamy również tryb toczenia bitew czy to jest tylko widok na mapę i gra bazuje na dyplomacji itp? Nie grałem w to nigdy a widzę, że gra zbiera dobre noty.
            „Dael może zrobisz jakiś wpis o grach związanych z PLIO? :D” super pomysł. Podpisuję się pod tym. Od siebie mogę polecić fenomenalną grę Medieval 2 Total War: Kingdoms, na którym to dodatku bazuje kilka znakomitych modów dotyczących Westeros. Możemy np. rozegrać kampanię w czasach gdy w Westeros było 1000 królestw- Age of petty kings; jest kampania dotycząca rebelii Blackfyra- Blackfyre Rebellion; możemy się też przenieść w czasy gdy istniało królestwo Tristifera IV z rodu Muddów- The King of Rivers and Hills- jeden z moich ulubionych modów. Jest nawet mod Rhaegar’s Vengeance- gdzie historia potoczyła się nieco inaczej i okazało się, że Rhaegar żyje i zaczyna walczyć o swoje, z np. Ogarem u boku :) fantazja ale fajny mod. I oczywiście mody dotyczące wojny pięciu królów np. Westeros: A New Beginning.
            Zaletą gier z serii Total War jest to, że poruszamy się po mapie:
            https://i.ytimg.com/vi/O6xSC_bEnfc/maxresdefault.jpg
            mamy opcje dyplomacji, rekrutacje, budujemy budynki w osadach, ustalamy podatki itp, a gdy dochodzi do bitwy to przenosimy się z mapy na pole bitwy i WALCZYMY!:
            https://i.ytimg.com/vi/TBL2ZQCL5zw/maxresdefault.jpg
            Gra ma już swoje lata, ale według mnie Medieval 2 Total War: podstawka i mnóstwo modów dotyczących średniowiecza lub Westeros należy do najlepszej części. Możemy pokierować w zależności od modu ogromną liczbą frakcji i staczać epickie bitwy. Jak już mówiłem nie grałem w CK2, ale myślę, że Medieval oferuję lepszy produkt bo oprócz rozbudowanej mapy, i dyplomacji daję nam również możliwość toczenia bitew.
            #teammedieval2 :)

          • DaeL pisze:

            Chyba tak. Chciałem się zabrać za Telltale’ową przygodówkę w świecie Gry o tron, ale jakoś nie mogę się zmusić do skończenia ostatniego epizodu. Bardzo lubię gry z Telltale, ale Grę o tron skopali.

          • DaeL pisze:

            @HETMAN JAREMA
            Gra jest świetna, ale to zdecydowanie strategia dyplomatyczna. Owszem, wojna odgrywa w niej pewną rolę, ale jest narzędziem trzeciorzędnym. Żeby w ogóle wojnę rozpocząć, trzeba mieć jakieś sensowne roszczenie do ziem przeciwnika, bo rozpoczęcie wojny bez tego grozi akcją w stylu huzia na Józia, w której łupnia spuszczą Ci wszyscy sąsiedzi wraz z Twoimi własnymi wasalami. Obleganie zamków trwa bardzo długo, a wasale mają kiepską cierpliwość i zaczynają Cię nienawidzić, jeśli zwołasz ich wojska na długi czas. Duże armie są bardzo szybko wyniszczane przez złe warunki pogodowe i geograficzne. A armie zaciężne są niesamowicie drogie. Czasem trzeba oszczędzać 20 lat, żeby przeprowadzić szybką kampanię militarną z udziałem kompanii najemniczej. Ba, trzeba też wszystko dobrze przekalkulować, bo jak braknie kasy, to najemnicy mogą przejść na stronę wroga, albo wykroić sobie państewko z Twoich prowincji.
            Więc z jednej strony wojna jest w CK2 uproszczona – bo wszystko jest symulowane na głównej mapie, bez bitew w stylu Total War… ale z drugiej jest daleko bardziej skomplikowana niż w innych strategiach.
            Ale jak wspomniałem – wojna to może 1% czasu spędzonego na tej grze. Państwa zdobywa się nie wojną, ale polityką dynastyczną – małżeństwami i spiskami. Trzeba się hajtnąć z jakąś księżniczką, która może być na przykład 10 w kolejce do tronu u sąsiadów, a potem tak manipulować i tak knuć, żeby wyprzedzający ją w kolejce do tronu poumierali bezpotomnie. A potem – siup, robimy sobie syna, i jest on królem już nie jednego, ale dwóch państw.
            To oczywiście tylko przykład, bo sposobów na przejmowanie innych państw w drodze dyplomacji i spisków jest znacznie więcej.
            W modzie Clash of Kings wojna ma nieco większe znaczenie niż w standardowej grze, i pewne mechaniki (na przykład utrzymywanie wielkich armii) zostały złagodzone, ale w głębi to nadal CK2. Czyli dyplomacja i intrygi są ważniejsze od armii.
            A za polecankę Medieval 2 dziękuję bardzo. Jestem fanem Total Warów (szczególnie uwielbiam Shoguna 2). Medievala skończyłem… bo ja wiem, chyba z 7-8 lat temu. Zerknąłem teraz do Steama, i wygląda na to, że DLC Kingdoms nie mam. Ale przy najbliższej wyprzedaży nie omieszkam kupić :)

          • HETMAN JAREMA pisze:

            @DaeL nie wiem jak to jest ale, żeby pobrać te mody z Westeros do MTW2: Kingdoms to chyba trzeba mieć wersję nie ze Steama. No chyba, że na steamie też będą do pobrania fanowskie mody. Ale nawet jak będzie tylko oryginał Kingdoms to kampania w Europie Wschodniej (oficjalnie krzyżacka, ale oczywiście można grać Polską) oraz kampania krzyżowców w Ziemi Świętej powinny Ci się spodobać :) Jeszcze mamy kampanie brytyjską i w ameryce więc jest dużo godzin zabawy :) MTW 2 jest o tyle fajna, że na jej podstawie powstaje mnóstwo modów, polecam też mod Third Age dotyczący władcy pierścieni. Trwają też ponoć prace nad modem do Wiedźmina.
            Chyba rzeczywiście ten CK2 może być ciekawy, ale udział w bitwie to chyba plus dla MTW2 :)

  16. Avaranche pisze:

    A zadam jeszcze jedno drobne pytanie: W jakim momencie w historii Westeros rozpoczyna się gra? 1 sezon? Ma się wybór między Rebelią/Podbojem Aegona/teraźniejszością itd?

    • DaeL pisze:

      To się zmieniało parę razy. Pamiętam, że wczesna wersja moda miała cały ogrom opcji, łącznie z cofaniem się do czasów bardzo historycznych. Późniejsze wersje jeśli dobrze pamiętam oferowały start na przełomie Gry o tron i Starcia królów – to znaczy jeszcze przed zdeklarowaniem się Stannisa, ale już po ogłoszeniu roszczenia przez Renly’ego.
      Jak to wygląda w tej chwili to pewny nie jestem, bo nie grałem w CK2 co najmniej z pół roku.

      • Avaranche pisze:

        Dzięki za wszystkie informacje. A z innej beczki: planujesz pełnoprawną teorię nt wielokrotnie wspominanej wcześniej bitwy na lodzie Stannisa?

        • DaeL pisze:

          Chyba nie mam wyboru. Myślałem, że nie zdążę przed publikacją Wichrów, ale na to, że pojawią się w tym roku to już się nie zanosi :)

          • Avaranche pisze:

            To świetnie, ciekawi mnie jak potoczy się konfrontacja sił Stannisa i Manderly’ego. Serce chce by połączyli siły przeciw Boltonom, ale rozum podpowiada, że jeden wyeliminuje drugiego. A w przypadku porażki lorda Wymana,przyszły Król Północy traci ostatniego lorda, pozostającego w pełni sił

  17. Monika pisze:

    Super! Dla takich teorii śledzę ten portal i po takich teoriach tęsknię za książka. Teoria fenomenalna.

  18. Elf pisze:

    „Magia Starych Bogów nie jest na Żelaznych Wyspach niczym nowym. Żelaźni Ludzie wywodzą swe korzenie właśnie od pierwszych zdobywców Westeros. ”

    Wybacz, ale nieprawda. Wiara w starych bogów to wiara dzieci lasu, którą pierwsi ludzie od nich przejęli. Żelaźni ludzie jako jedyni pierwsi ludzie nie przyjęli religii dzieci lasu, a pozostali przy swojej wierze w utopionego boga. Ponadto zmieszali się z Andalami w przeciwieństwie do ludzi Północy.

    • DaeL pisze:

      Toteż napisałem „magia”, a nie „wiara”. Zresztą na Żelaznych Wyspach są pozostałości czardrzew… aczkolwiek trudne do zauważenia. To chyba temat na następną Szaloną Teorię :)

    • Argotin pisze:

      I niekoniecznie zostali przy swojej wierze, a raczej zaczęli czcić tylko jednego boga, prawdopodobnie jednego ze Starych Bogów.
      No i wierzyli jeszcze w Boga Sztormów.

      • Elf pisze:

        Tak, ale utopiony bóg to jedyne bóstwo pierwszych ludzi, które się ostało.

        • Argotin pisze:

          Jedyne, które sie ostało?
          Przecież na Północy i za Murem wiara w Starych Bogów nadal dominowała(na południu też nie została wypleniona), a to, że nikt nie wymawia imion bogów nie znaczy, że o nich zapomniano, może po prostu nie wymawia sie ich imion tak samo jak chrześcijanie nie wypowiadają imienia „Jahwe”(a Żydzi już w ogóle).
          No jest możliwe, że zapomniano imiona wszystkich bogów, ale to nie znaczy, że o nich zapomniano.

          • Kwiliniosz pisze:

            Bóstwa pierwszych ludzi to niekoniecznie to samo co Starzy Bogowie. Przed przybyciem do Westeros też w coś musieli wierzyć, a Utopiony Bóg jest prawdopodobnie ostatnią pozostałością.

          • Argotin pisze:

            Pierwsi Ludzie nie byli żeglarzami, nie sądzę, by bóstwo wody miało u nich tak silną pozycje.

          • Elf pisze:

            Argotin, skoro nie byli żeglarzami, to jak dotarli do Westeros? Myśl czasem chłopie. Wiem, że to może być szok dla neofity, ale wiara w czardrzewa i cała ta magia na Północy to nie jest domena pierwszych ludzi, a zwykłe zapożyczenie od dzieci lasu. Pogódź się z tym, albo porzuć powieść. Żelaźni ludzie jako jedyni czczą bóstwo pierwszych ludzi.

          • Kwiliniosz pisze:

            Pierwsi Ludzie dotarli do Westeros przez Ramię Dorne (to, które potem „się strzaskało”), co nie zmienia faktu, że ludy wyznające politeizm miewają bogów odpowiadających różnym dziedzinom życia, także tym mało popularnym. Rzymianie nie byli urodzonymi żeglarzami, jednak czcili Neptuna. Zresztą nawet jeśli Pierwsi Ludzie dotarli do Westeros drogą lądową, to na Żelazne Wyspy tak już się nie dało. Musieli nauczyć się tego i owego o żegludze i widocznie ją polubili.

          • Argotin pisze:

            Tak jak napisano powyżej, nie byli żeglarzami, bo przeszli przez Ramie Dorne, a jest różnica między dopłynięciem na Żelazne Wyspy a przepłynięciem Wąskiego Morza.
            Równie dobrze, na Żelaznych Wyspach może żyć zupełnie inny lud, na przykład Żelaźni Ludzie mogą wywodzić sie z na przykład niewolników Merlingów, których pokonali w buncie i stąd to ich przywiązanie do morza.
            Utopiony mógł być bóstwem Pierwszych Ludzi, ale to nie znaczy, że Żelaźni Ludzie jako jedyni czczą Starych Bogów. Bo skoro Starzych Bogów była niezliczona ilość, to Żelaźni Ludzie porzucili politeizm na rzecz monoteizmu, podobnego do Zaratusztrianizmu, a pozostali Pierwsi Ludzie nadal czcili wszystkich Starych Bogów.
            No i Rzymianie nie byli ludem żeglarzy, ale też od czasów wojen punickich nie było żadnej siły, która by ich pokonała na morzu, a sami następcy Rzymu – Bizantyjczycy bardzo mocno opierali swoją dominacje na silnej flocie.
            A ponadto, sam Neptun nie był tylko bogiem żeglarzy, a wszystkich wód, chmur i trzęsień ziemi i prawda, przed IV wiekiem p.n.e. nie był za bardzo popularny, ale wzraz z rozwijaniem sie tradycji morskich Rzymian, ten był czczony coraz bardziej.
            PS Czemu nazywasz mnie neofitą?

          • Elf pisze:

            A co ma jedno z drugim wspólnego? To, że utopiony mógł nie być jedynym bóstwem czczonym o przez pierwszych ludzi, nie jest dowodem na to, że oni na swoim kontynencie tak ogromnym zbiegiem okoliczności mieli taką samą religię jak jakieś humanoidalne istoty z Westeros.
            Czy logika boli?

  19. tomek pisze:

    mam takie pytanie nie na temat, kiedy catlyn porywa krasnala, mówi mu o tym, że Littelfinger powiedział iż sztylet, którym chciano zabić Brana należy do niego. Czemu Tyrion nie zabił go za to kiedy został namiestnikiem? czyżby zapomniał?

    • DaeL pisze:

      Powodów było wiele.
      Po pierwsze – Littlefinger zaprzeczył, jakoby sztylet należał do niego, więc na pewno zaprzeczyłby pozostałym elementom tej historii.
      Po drugie – Littlefinger miał na dworze bardzo wysoką pozycję, w końcu to jego zdrada umożliwiła zajęcie tronu Joffreyowi.
      Po trzecie – Littlefinger prawie wszędzie miał swoich ludzi, więc spiskowanie przeciw niemu było trudne.
      Po czwarte – Littlefinger miał własnych gwardzistów, więc skrytobójstwo też raczej odpadało.
      Po piąte – Tyrion uważał, że Littlefingera nie można usuwać dopóki nie uporządkuje się spraw państwa.
      No i jak wiemy – przeliczył się. Kiedy tylko Tyrion – niechcący – zasugerował że wie kto stoi za zabójstwem Jona Arryna, przypieczętował swój los (o czym pisałem w teorii o sekretach Littlefingera).

  20. EJM pisze:

    Littelfinger był mu potrzebny, bo sytuacja w stolicy była ciężka i potrzeba było złota

  21. HETMAN JAREMA pisze:

    DaeL, napiszę tutaj bo na górze już trochę ciasno. Na serio Game of Thrones: A Telltale Games Series Ci się nie spodobało? A co konkretnie? Ja tam czekam z niecierpliwością na drugi sezon. Jedyne co mnie denerwuje to fanowskie spolszczenie, które działa tylko jak gram na pierwszym zapisie. Jak chcę zagrać jeszcze raz to mi wywala wszystkie polskie znaki i jest mega uciążliwe… Gry od Telltale mają niesamowity klimat. 1 sezon The walking dead też mi się bardzo podobał.

    • DaeL pisze:

      No nie bardzo. Nie mówię, że gra jest zła. Po prostu jest najsłabsza z wszystkich przygodówek z Telltale od czasu rewolucji jaką zrobili z Walking Dead. Ponoć Batman im też nie wypalił, ale tego nie wiem, bo nie grałem. Mogę za to powiedzieć, że do Walking Dead, Wolf Among Us czy nawet głupiego Tales from Borderlands, gra się po prostu nie umywa. Gorsze dialogi, za dużo skakania pomiędzy postaciami, przez co do większości się nie przywiązujemy, zbyt oczywiste oszustwa przy „widełkach”, które mają rzekomo pokazywać konsekwencje różnych decyzji, niezbyt ciekawe QTE…
      No i to, co mnie doprowadza do szewskiej pasji, czyli kompletne rozjechanie się z kanonem książek (i po części również serialu). Weźmy pierwszą rzecz z brzegu. Ród Forresterów, czyli główni bohaterowie gry. To są wasale rodu Gloverów z Deepwood Motte (którzy z kolei są wasalami Starków/Boltonów), a więc ród trzeciorzędny. Nawet gorzej. Książki traktują ich mniej więcej tak jak górskie klany. Tylko, że zamiast w górach, mieszkają w lesie.
      A w grze? Mają kamienny zamek wielkości Winterfell, z własnym zagajnikiem czardrzew i własnym maesterem. Gloverowie – ród seniorów Forresterów – siedzą w małym donżonie otoczonym drewnianymi palisadami, ale Forresterowie mają duży, kamienny zamek. No absurd. Ale takich absurdów jest w grze kilkadziesiąt.
      Jeśli dajesz radę nie zwracać na to uwagi, to OK. Mnie się to czasem udaje z serialem. Ale w tym wypadku odstępstwa od kanonu po prostu popsuły mi całą zabawę.

      • HETMAN JAREMA pisze:

        To zależy z tą zgodnością z kanonem. Ja uważam, że serial na podstawie książki powinien być zgodny. W grze gdybyśmy się wcielili np. w Tyriona i robili to co on w książce nie było by żadnej przyjemności z takiej gry. W tym wypadku mamy produkt, który dzieje się w świecie Martina, główni bohaterowie są wplątani w wątki książkowe, ale mamy nową i oryginalną historię. Ale rozumiem twoje uczucia. Ja takie jak Ty do gry PC mam do serialu :)
        PS. Arrynowie też mają malutką siedzibę a są najwyższym seniorem Doliny :) a poza tym nie odczułem, żeby zamek Forresterów był taki duży, może to kwestia ustawień graficznych :) Mimo wszystko dziękuje za opinie DaeL :)

        • Avaranche pisze:

          Taa typowa sekwencja w Game of Thrones od Telltale:
          1) Stajesz przed szalenie trudnym wyborem, gra daje ci do zrozumienia, że od tego zależy być albo nie być rodu
          2) Po jego podjęciu, gra informuje cię, że będzie to miało konsekwencje
          3) W finale orientujesz się, że równie dobrze mogłeś klikać wszystko na chybił trafił bo i tak wszystko kończy się zawsze tak samo

        • Avaranche pisze:

          Fabuła też jest po prostu naiwna. Whitehillowie, posiadający sporą armię(i do tego wsparcie Boltonów) mają zaatakować na siedzibę Forresterów. Asher ma sprowadzić do Essos odsiecz. I sprowadza garstkę najemników, których można policzyć na palcach jednej ręki… Poza tym już widzę jak Ramsey buja się po przeogromnej Północy żeby rozwiązywać jakieś wojenki między 4-rzędnymi rodami.

          • HETMAN JAREMA pisze:

            Przecież mogłeś wybrać, chociażby który brat ma zachować życie. lol
            Idąc Twoim tokiem rozumowania, można powiedzieć, że u Martina Rebelia Roberta też jest naiwna. Lord Głąb z Wysogrodu, który mógł liczyć na ponad 100 000 mieczy oblega wszystkimi siłami Koniec Burzy, zamiast dymać z armią nad Trident i rozstrzygnąć losy bitwy.
            Ramsay to wredny skurczybyk, który lubi dokuczać innym. Sam też chciał się wzbogacić na konflikcie tych 4-rzędnych rodów.
            Bez obrazy ale Twoje minusy są słabe. Chyba napisałeś tak tylko dlatego, że DaeL skrytykował grę. Gra jako produkt też nie była zbyt droga. Coś za coś. Rozumiem jakbyś się czepiał do kolejnych drogich odsłon cod albo fify, które dają nam co roku to samo…
            The walking dead sezon pierwszy też mi się bardziej podobał, i myślę, że dla tego jesteś tak krytyczny do GoT, bowiem oceniasz go na podstawie innych produkcji studia Telltale. Chciałbym, żeby kolejne sezony serialu miały tak „naiwną” fabułę jak ta gra pc. Wtedy można by było dawać po 5 cytrynowych ciasteczek.

          • Avaranche pisze:

            No tak, wybór między braćmi to JEDYNA decyzja, która ma na coś wpływ. 3 razy powtarzałem pierwszą scenę z Rodrikiem, by zdobyć przychylność Glenmorów. I co mi to dało? Nic. Jak zwykle. Szczerze mówiąc nie grałem w żadną inną odsłonę Telltale, a w tę zagrałem tylko ze względu na GOT. A opinia DaeLa nie wiem co tu ma do rzeczy. Nie mamy po pięć lat, żeby czerpać własne zdanie od innych. Patrzę na recenzję innych gier od Telltale i widzę, że ta jest jedną z najgorzej ocenianych, ale ja porównań nie robię, bo tak jak mówię – w inne nie grałem. A co do fabuły gry – dla mnie jest tylko pretekstem do wepchnięcia tylu aktorów z serialu na ile to możliwe. Tylko wątek Rodrika i Ironrath interesował mnie na tyle, że przedzierałem się przez te usypiające momenty na Północy i w stolicy.

          • Avaranche pisze:

            W ostatnim zdaniu oczywiście miałem na myśli tą dalszą Północ – Mur i okolice

          • HETMAN JAREMA pisze:

            Ok rozumiem. Gra ma plusy i minusy. Według mnie ma więcej plusów. Ale nie pisz, że gra jest słabo oceniana, bo to nie prawda. Wystarczy zobaczyć oceny na steamie…

      • Argotin pisze:

        Zamek Forresterów był zbudowany z ironwood(nie wiem jak to nazwać w naszym języku), którym handlowali, więc możliwe, że byli bogatsi od Gloverów

  22. Danka92 pisze:

    Daelu czy masz jakieś pomysły na lady Asharę Dayne? Dręczy mnie jej historia nocami, ulżyj w cierpieniu :D

    • Argotin pisze:

      Odpowiem za DaeLa, czyli moja ulubiona aktywność na tym portalu.
      Umarła

      • DaeL pisze:

        To niestety najbardziej prawdopodobna wersja. Sam bym chciał uwierzyć, że Ashara to septa Lemore, ale uważam za niewiarygodne, aby Tyrion w opisie Lemorashary przegapił taki drobiazg jak fioletowe oczy.

  23. Danka92 pisze:

    Błyskotliwie. Interesuje mnie to czemu tak naprawdę , co tam się wydarzyło. Nigdy noe znaleziono jej ciała. I czy faktycznie coś łączyło ją z Nedem.

    • Val pisze:

      Też mnie to zastanawia. Ser Barristan uważa, że miała intymne kontakty z Nedem, które zaowocowały dzieckiem. Tyle, że ser Barristanowi nawet do głowy by nie przyszło, że rycerz może romansować z kobietą będąc związanym słowem z inną, także nie wziął pod uwagę, że bardziej prawdopodobnym kandydatem był raczej śmiały Brandon Stark niż wycofany Ned (z którym Ashara tańczyła na prośbę Brandona). Dziecko być może istniało, jest nawet szansa, że był nim Jon (w końcu R+L jest takie banalne…), a mogło być tylko przykrywką dla jej zniknięcia. Napisałam swego czasu komentarz pod teorią o Światłonoścy, miedzy innymi o tym, gdzie może być Ashara, nie chcę się powtarzać, ale chodziło o to, że podejrzewam ją o ukrywanie rzeczonego miecza w Strażnicy nad Szarą Wodą. Tak czy owak, więcej światła na sprawę mogliby nam rzucić członkowie rodziny Dayne, a dwóch z nich na kartach powieści poznaliśmy, także nic straconego :)
      Oczywiście to tylko przemyślenia. Może faktycznie miała romans z Nedem, a ja tylko doszukuję się głębszej historii. Ale wolałabym tę wersję z mieczem :)

      • DaeL pisze:

        Nie… Wprost przeciwnie. Barristan zakłada, że Ashara romansowała z Brandonem, nie z Nedem. Niestety jest to ukryte między wierszami. Zwróć uwagę, że w kontekście romansu Ashary nigdy nie mówi wprost o Nedzie, tylko używa sformułowania „Stark, który ją pohańbił” . I ewidentnie ma o tym Starku bardzo złą opinię. Natomiast o Nedzie zawsze wyraża się w sposób nad wyraz pozytywny, a nawet broni go przed oskarżeniami Daenerys.

        • Val pisze:

          Nie niestety, tylko właśnie dobrze, czytanie po raz kolejny zawsze odkrywa takie smaczki :) Ja – i tu zasłużone niestety – czytałam sagę jak dotąd raz, więc przeoczyłam. Punkt dla Barristana, zaczyna nabierać kolorów.
          Jak najbardziej przychylam się do opinii, że Brandon był sprawcą domniemanej ciąży Ashary, tylko czy ta ciąża naprawdę istniała? Może była udawana?

          • Lai pisze:

            Val,jak tylko znajdziesz czas to koniecznie przeczytaj :)
            Cytat z TzS dot. Ashary i jej córki

            Być może powinien już się do tego przyzwyczaić. W Czerwonej Twierdzy ludzie również mieli tajemnice. Nawet Rhaegar. Książę Smoczej Skały nigdy mu nie ufał w takim stopniu, jak Arthurowi Dayne’owi. Harrenhal stało się tego dowodem. Rok fałszywej wiosny.
            Owo wspomnienie nadal zachowało gorzki smak. Stary lord Whent ogłosił turniej wkrótce po wizycie swego brata, ser Oswella Whenta z Gwardii Królewskiej. Król Aerys słuchał podszeptów Varysa i zrodziło się w nim przekonanie, że własny syn spiskuje przeciwko niemu, pragnąc pozbawić go tronu, i że turniej Whenta zorganizowano tylko po to, by dać Rhaegarowi
            pretekst do spotkania z tyloma wielkimi lordami, ilu tylko uda się zgromadzić. Od czasu Duskendale Aerys nie ruszał się ani na krok z Czerwonej Twierdzy, a mimo to niespodziewanie oznajmił, że wyruszy z księciem Rhaegarem do Harrenhal. Od tej chwili wszystko zaczęło iść źle.
            Gdybym był lepszym rycerzem… gdybym wysadził księcia z siodła w tym ostatnim pojedynku, to ja wybierałbym królową miłości i piękna.
            Rhaegar wybrał Lyannę Stark z Winterfell. Barristan Selmy obdarzyłby swą łaską kogoś innego. Nie królową, która była nieobecna. Nie Elię z Dorne, choć była dobra i miła, a gdyby ją wybrano, uniknięto by wielu wojen i nieszczęść. Jego wybranką byłaby młoda panna, która dopiero niedawno przybyła na dwór, jedna z dam do towarzystwa Elii… choć w porównaniu z Asharą Dayne dornijska księżna wyglądała jak kuchenna posługaczka.
            Choć minęło już tak wiele lat, ser Barristan nadal pamiętał uśmiech Ashary i brzmienie jej śmiechu. Musiał tylko zamknąć oczy, by znowu zobaczyć jej długie, ciemne, opadające na ramiona włosy i te niesamowite fioletowe oczy. Daenerys ma takie same.Czasami, gdy królowa na niego spoglądała, miał wrażenie, że patrzy na córkę Ashary.
            Ale córka Ashary urodziła się martwa i jego piękna pani wkrótce potem rzuciła się z wieży, oszalała z żałoby po utraconym dziecku i być może również po mężczyźnie, który pohańbił ją w Harrenhal. Zginęła, nie mając pojęcia, że ser Barristan ją kocha. Skąd miałaby wiedzieć? Był rycerzem Gwardii Królewskiej i ślubował celibat. Gdyby wyznał jej swoje uczucia, nie wynikłoby z tego nic dobrego. Ale z milczenia też nie wynikło. Gdybym wysadził z siodła Rhaegara i
            ukoronował Asharę na królową miłości i piękna, czy mogłaby spojrzeć na mnie, zamiast na Starka?
            Nigdy się tego nie dowie. Ze wszystkich porażek, jakie w życiu poniósł, to wspomnienie prześladowało go najbardziej.

          • Lai pisze:

            Niszczyciel królów, Taniec ze smokami, tom 2

          • Val pisze:

            Prędko to nie będzie, na razie ostrzę sobie zęby na Niebezpieczne kobiety, Łotrzyków i ŚLiO, a nawet te pozycje nie wiem kiedy przeczytam…

            Wracając do Ashary – żałoba po mężczyźnie, gdy Ned jeszcze żył? Pomyśleć, że tak łatwo przeoczyć podobnie wiele wyjaśniające zdanie…
            Barristan nie jest dla mnie wiarygodnym żródłem w kwestii życia lub śmierci dziecka Ashary, z tego prostego powodu, że wątpię, by był przy porodzie. Można założyć, że po turnieju Ashara wróciła do Dorne, gdzie przeczekała wojnę. W całej tej zawierusze wszelkie informacje, jakie o niej mógł uzyskać Barristan, były mocno opóźnione, a więc łatwe do sfabrykowania. Wystarczyło słowo rodu Dayne, że było tak, a nie inaczej, a ród Dayne może mieć swoje powody, by nie mówić prawdy – nie byliby pierwsi, zresztą Dornijczycy nie słyną z prawdomówości. Edric przekazuje Aryi wersję z Nedem w roli głównej, ale skoro Ned jest mało prawdopodobny, mamy tu małego kłamczucha. Jeden Dayne kłamie, więc dlaczego nie inni? Co mają do ukrycia i dlaczego Ned Stark zdecydował się w tym uczestniczyć (bo na swój sposób uczestniczył – zabraniając mówić o Asharze jako domniemanej matce Jona wcale nie uciął domysłów, a pewnie nawet pozwolił im nadal się rozwijać, po prostu nikt nie mówił o tym głośno)? Jak dla mnie ani śmierć Ashary, ani istnienie jej dziecka nie są wcale pewnikami. Mogła najzwyczajniej w świecie zniknąć, by wypełnić jakąś misję, a wszystko, czego potrzebowała, to współpraca rodziny i sfabrykowana śmierć.

        • Chatai pisze:

          To nie musi być Brandon, ale Benjen w końcu o nim Barristan też nie wspomina.
          .

          • Meryditta pisze:

            W czasie Turnieju w Harrenhall Benjen miał ok. 13 lat. Nie mówię, że to niemożliwe, pamiętając o tym, że nasze poczucie kto jest dzieckiem a kto mężczyzną (kobietą) jest inne niż w GoT ale sądzę, że mało prawdopodobne. Stawiałabym na Brandona.
            Kluczowe (moim zdaniem) pytanie: czy jest możliwe, że Ashara nie wiedziała o śmierci Brandona aż do przyjazdu Neda…? Wtedy jej samobójstwo byłoby wyrazem rozpaczy po śmierci ukochanego, nie dziecka. Selmy twierdzi, że to śmierć córki ale Turniej w Harrenhall to rok 281 a Ashara popełniła samobójstwo w 283. Zakładam, że ciąża, mimo wszystko, trwa u Martina miesięcy 9, więc wersja Selmego mi nie gra. Wizyta Neda musiała być triggerem, zakładam, więc, że Ashara czegoś się dowiedziała…

          • Chatai pisze:

            Nigdzie jakoś nie potrafię znaleźć daty urodzin i Ashary i Benjena. Mógłbyś mi je podać?

  24. Val pisze:

    Wspomnienie o Euronie w teorii i Tyrionie w komentarzach nasunęło mi pewną myśl. Bloodravena nazywa się Trójoką Wroną, chociaż nie wiadomo dlaczego. Fizycznie ma jedno oko, metaforycznie tysiąc i jedno. Gdzie tu trójka, od której bierze się pseudonim?
    Ano u innych ludzi, jak tamte tysiąc. Euron ma czarne oko, i Tyrion również. Obaj śnili o lataniu. Może Tyrion, jak Euron, był jednym z kandydatów na zielonego jasnowidza, porzuconym z jakiegoś Bloodravenowi tylko znanemu powodu. A może Trójoka Wrona to nie tylko pseudonim starego jasnowidza, ale też zbiorcze określenie trzech osób, które, jak trzy głowy smoka, będą miały do odegrania rolę połączoną wspólnym wątkiem fabularnym? Euron, Tyrion i Bran. Pozornie łączą ich tylko sny o lataniu, a wkrótce być może także specyficzny defekt na twarzy (w końcu Bloodraven swój też nabył, a nie urodził się z nim… Odliczanie trwa, Bran). Przebywają w ogromnych odległościach od siebie. A mimo to wątpię, by takie podobieństwo było przypadkowe. Coś się kroi. Czyżby trzy wronie oczy w trzech smoczych głowach?
    Oczywiście, może to być też fałszywy trop. Sny o lataniu to tylko dowód, że Bloodraven prowadził poszukiwania następcy, mniej lub bardziej szkodliwe dla kandydatów (nie ma to jak stary dureń, któremu się wydaje, że wiek, doświadczenie i zdobyta wiedza uprawniają go do mieszania ludziom w głowach dla własnych celów). Niemniej jednak, dlaczego wrona jest trójoka?

    • HETMAN JAREMA pisze:

      Wydaje mi się, że Martin wykorzystał tutaj symbolikę tzw. Oka Opatrzności. Oko takie należy do boga, który wszystko widzi. Możemy to porównać do Oka zamkniętego w trójkącie jak np. w symbolice chrześcijańskiej, albo do oka znajdującego się w małej piramidzie masońskiej, taka jaka jest np. na amerykańskich banknotach. Taka definicja wszystkowidzącego oka ma swoje korzenie w starożytności a dokładniej odnosi się do oka Horusa. Podsumowując, wydaje mi się, że Martin wyszedł właśnie z takiej symboliki i stąd trójoka wrona oznacza metaforycznie tyle, że jest to osoba, która potrafi wszystko dostrzec, zobaczyć, zauważyć.

    • DaeL pisze:

      Moim zdaniem trzecie oko nawiązuje do duchowości wschodu, szczególnie do hinduizmu, gdzie utożsamiano rzekomo położoną na czole „czakrę” z trzecim okiem. Otwarcie się na świat duchowy nazywano otwarciem trzeciego oka.
      A dlaczego wrona? Sam to wyjaśnił. Bo był kiedyś wroną. Jak rozumiem to aluzja do bycia członkiem Nocnej Straży.

  25. Ogar pisze:

    Mam pytanie odnośnie Varysa, Sansy i Ogara. Varys nazywa swoich szpiegów ptaszkami. Ogar mówi do Sansy \\\”ptaszyno\\\”. Może się to odnosić do tego, że Sansa jest jak ptak uwięziony w klatce. W przypadku Martina taka zbieżność mimo wszystko jest podejrzana. Myślicie, że kolejny foreshadowing? Jest możliwe, że Sansa będzie szpiegować dla Varysa?

    • fishka pisze:

      Ogar lubi kurczaki. Mówi do Sansy „ptaszyno”. Czy jest możliwe, że Ogar ją zje? :D
      Teraz losy Sansy trochę się z Varysem rozmijają, już prędzej mogłaby donosić wcześniej, ale była wtedy na tyle głupia, że to również wątpliwe. :P

  26. Ghj pisze:

    Czy nie ma analogii między Greyjoyami a Baratheonami?
    Stary, konserwatywny król(Robert,Balon)
    Nowy król, podejmujący odważne decyzje, świetny dowódca,zafascynowany magią(Stannis,Euron)
    Niezdarny młodszy brat skłócony z żyjącym starszym bratem (Renly,Victarion i Aeron)

  27. Meryditta pisze:

    @Chatai: Benjen ur. 267 lub później, Ashara ur między 260-269, Turniej w Harrenhall 281 za awoiaf.westeros.org

    (Wybacz, że odpisuje tu ale pod Twoim pytaniem nie ma buttona ‚Odpowiedz’.)

  28. Chatai pisze:

    Czyli on mógł być od niej starszy nawet o dwa lata, więc to nie aż takie niemożliwe.
    (Nie szkodzi :) )

  29. ref pisze:

    czemu nikt nie pyta kiedy teoria?

  30. Croup pisze:

    @ref
    Bo Dael już mówił kiedy – „wkrótce” ;)

  31. Joe pisze:

    Zastanawiam się tylko – w sumie czemu Euron ma *czerwone oko* w herbie?

    Bran w snach go nie widział, zdaje się.

    Czy Euron też spotkał się z Bloodravenem za murem?

    A może po prostu jemu ukazywał się w innej postaci?

  1. 21 listopada 2016

    […] Trzeci zielony jasnowidz […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>