
Październik przyniósł nam zarówno udane premiery, jak i złe wiadomości, a także, jak co roku, targi gier w Poznaniu – PGA, które świętowały swoją 20 edycję.
Zapowiedzi
Machinarium 2 – czeska przygodówka doczeka się kontynuacji po 17 latach, niestety jeszcze nie wiadomo kiedy dokładnie.
Powstaje Serious Sam: Trzecie starcie, który ma być bezpośrednią kontynuacją starcia drugiego. Na ten moment nie ma jeszcze szczegółów, ale na pierwszy rzut oka wygląda to na powrót do korzeni serii.
Kojarzycie studio Lichthund, które zrobiło grę Lichtspeer oraz bohaterów dokumentu „Wszystko z nami w porządku„, pokazujący perypetie powstawania tego tytułu? Niedawno ogłosili swój nowy projekt – ROCKBEASTS, w którym będziemy zarządzać zespołem rockowym w alternatywnych latach ’90. W grę zaangażowane jest Critical Role (brali udział m.in przy Dispatch), a głosu jednej z postaci udziela Iggy Pop. O warstwę dźwiękową tego tytułu chyba można być spokojnym. Do przetestowania demo na Steam.
Premiery
Gears of War: E-Day – seria wreszcie powróciła do korzeni, oferując to, za co pokochali ją gracze – soczystą rozwałkę i korytarzowe lokacje, dzięki którym tempo nie zwalnia. Zła wiadomość: niestety nie można głaskać piesków ani kotków. Dobra wiadomość: można głaskać szarańczę. Co prawda piłą, ale można.
Valor Mortis – mocno wyczekiwany pierwszoosobowy souls-like od polskiego One More Level (autorów serii Ghostrunner) zaliczył udaną premierę, z ocenami oscylującymi między 7 a 8. Gra nie jest pozbawiona problemów (jak balans niektórych przeciwników czy kwestie techniczne), ale gracze chwalą mroczny klimat, interesującą historię i określają ją jako udany eksperyment z przeniesieniem tego gatunku do perspektywy pierwszej osoby. Po tygodniu twórcy ogłosili, że finansowo już wyszli na czysto.
Planet Zoo 2 – Kolejna gra z cyklu „Planet…” od Frontier. Tym razem zabrali się za odświeżenie niesamowicie wciągającego symulatora budowania ogrodów zoologicznych i wyszło… dobrze (85/100 Metacritic, 62% na Steam). Oczywiście błędy są, co niestety staje się standardem, do którego się przyzwyczailiśmy (chyba). Pojawiło się kilka irytujących zmian (ale też wiele usprawnień), natomiast nadal budowanie ogrodu, obserwowanie zwierząt i ich zachowania na wybiegach czy w (nowość) tworzonych rezerwatach przyrody, do których wysyłamy grupy adaptacyjne, daje ogromną frajdę. Dobra wiadomość dla osób, które chcą się dobrze bawić, tworzyć atrakcyjne zoo, a nie do końca mają umiejętności (patrz, Razor) – jest łatwiej dzięki pędzlom scenerii i łatwemu dostępowi do warsztatu z wnętrza gry. Dobra wiadomość numer dwa: łatki reagujące na zgłoszenia na razie pojawiają się dość szybko.
Clive Barker’s Hellraiser: Revival – jedna z najbardziej ohydnych i krwawych gier, dziejąca się w świecie kultowego Hellraisera. W grze wcielisz się w Aidana, który ruszy śladem swojej uprowadzonej kochanki. Przyjdzie mu zarówno przemierzać świat ludzi, jak i betonowe, nieskończone korytarze Labiryntu rządzonego przez Leviathana. Gra powstała we współpracy z Clive’em Barkerem, a w Pinheada ponownie wcielił się Doug Bradley. Tytuł stanowi powrót do znanej atmosfery oryginalnego Hellraisera – pełnego body horroru, ekstremalnej przemocy i gore, bez żadnych kompromisów.
Warhammer 40,000: Boltgun 2 – sequel świetnie przyjętego Boltguna, który z miejsca stał się niemal kultowy, ale nie ma się co dziwić, bo to jeden z najlepszych boomershooterów. Przytłaczająco pozytywne opinie na Steam tylko udowadniają, że dwójka zdecydowanie trzyma poziom.
Phantom Blade Zero – kolejna w tym roku gra o machaniu mieczem. Tylko tym razem w świecie chińskich sztuk walk. W tym aRPG wcielasz się w postać Soula, wojownika, któremu pozostało zaledwie sześćdziesiąt sześć dni życia na oczyszczenie swojego imienia.
You Are Empty: Absolute Edition – bez zapowiedzi i zupełnie niespodziewanie na Steam pojawił się zapomniany i nieco przykryty kurzem shooter You Are Empty. Strzelanka ta została osadzona w alternatywnej rzeczywistości sowieckiego Kijowa lat 50. XX wieku, gdzie większość mieszkańców miasta w tajemniczych okolicznościach zniknęła, a po opuszczonych ulicach grasują przerażające potwory. W swoim czasie dość szybko przepadła i latała na srogich promocjach. Była też rozdawana jako pełniak na CoverCD czasopism.
Silver Pines – survival horror w stylu metroidvania osadzony w amerykańskim miasteczku. Dwuwymiarowy świat, zagadki i ograniczone zasoby. Atmosfera mocno nawiązuje do Twin Peaks i klasycznych gier z pogranicza survival horroru, tj.: Silent Hill czy Resident Evil.
Różne
CD Projekt RED nie dotrzymał obietnicy i wypuścił nowego patcha do Cyberpunka. Aktualizacja 2.5 wyszła przy okazji premiery drugiego sezonu Edgerunners i zawiera kilka odniesień do tego serialu (quest, nieco przedmiotów), ale także dodaje fajne nowości – między innymi opcję strzelania z dwóch pistoletów lub rewolwerów jednocześnie, możliwość lepszego poznania Night City i jego historii czy integrację z platformą modów (jest nowy kafelek w menu, mody zainstalujemy od razu z poziomu gry). Przy tej okazji gra znów wjechała na górę topsellerów Steam i ma najwyższą liczbę jednocześnie grających od czasu premiery dodatku. Pełna lista zmian dla zainteresowanych: [link]
Wspomniany wyżej serial, czyli Cyberpunk: Edgerunners 2, zbiera mieszane opinie. O ile pierwszy sezon był powszechnie chwalony, tak przy drugim zdania są podzielone. Jedni uważają go za co najmniej tak dobry jak pierwowzór, chwaląc nowy kierunek rozwoju historii, inni natomiast wskazują na liczne dziury fabularne, zły pacing czy ciągłe przeskakiwanie między postaciami, przez co nie mamy czasu ich poznać i się z nimi zżyć.
CD Projekt RED ma już gotową wizję świata dla swojego nowego, autorskiego IP, funkcjonującego pod nazwą kodową Hadar. Teraz powoli ruszają prototypy gameplayu. Niestety nadal nie wiemy, co to jest ani w jakich klimatach.
Paramount pracuje nad filmem z uniwersum Cyberpunk. Na ten moment wiemy tylko tyle, że nie będzie to przeniesienie wydarzeń z gry na duży ekran, ale osobna historia dziejąca się w tym uniwersum (czyli prawdopodobnie tak jak zrobiono z serialem Edgerunners).
Luke Dale, który w serii Kingdom Come: Deliverance wcielał się w Jana Ptaszka, otworzył w Pradze stylizowany na średniowieczny pub – The Nobleman. Miejsce z marszu przyciągnęło tłumy.
Zamknięto studio BioWare. Nowi właściciele Electronic Arts najwidoczniej nie widzieli potencjału w powstającym Mass Effect 5. Z jednej strony przykro, że znika studio z tak potężną historią, ale z drugiej widać było, że najlepsze czasy ma już za sobą. Kilka dni po ogłoszeniu zamknięcia, w sieci znalazł się trailer tego, nad czym pracowało studio, nazwane Mass Effect Universe. Fani są załamani, powstała nawet petycja o uratowanie marki lub oddanie jej innemu studiu.
Twitter uważa, że studio upadło, bo było za bardzo woke. BlueSky uważa, że dla nowego właściciela było zbyt gejowskie, a prawdziwym powodem ma być podobno powstający Star Wars: Battlefront, który istnieje jak na razie na etapie koncepcji. Taką opinią podzielił się ostatnio na exTwitter Jason Schreier.
Metro 2039 otrzyma pełną polską lokalizację.
Z okazji 30-lecia Tomb Raidera powstał album zawierający utwory ze wszystkich odsłon serii, w tym remiksy i nowe aranżacje. Licząca około 500 pozycji playlista jest dostępna na YouTube, ma trafić także na Spotify i inne platformy streamingowe.
Football Manager 27 – Jaki był FM26, wie chyba każdy. Sporo bugów, błędów – zmiana silnika (która i tak była opóźniona o rok – przypominam że nie było FM25) okazała się ogromnym wyzwaniem dla Sports Interactive i wyszło… no, tak jak wyszło. Jakież pozytywne zaskoczenie nas spotkało w tym roku. Otóż w dniach 29.10 – 03.11 KAŻDY będzie mógł przetestować najnowszą odsłonę serii na PC całkowicie za darmo. Steam, Epic, MS Store czy GamePass – sami wybieracie, instalujecie i sprawdzacie, czy warto wydać wasze pieniądze jeszcze przed premierą zapowiedzianą na 10.11.2027. W chwili pojawienia się tego wydania Gierkołaza jeszcze chwila darmowego dostępu została, więc…
Według magazynu Fortune wewnętrzne raporty Microsoftu mówią, że nadchodzący konsolo-pecet Project Helix będzie kosztować między 1200 a 1800 dolarów, o ile firma nie planuje dokładać do każdej sztuki. Dochodzą do tego raporty o rekordowych wynikach producentów pamięci (Hynix zanotował ponad 200% wzrostu zysku netto rok do roku) i fakt, że moce przerobowe fabryk są zajęte na dwa lata do przodu, więc tanich pamięci po prostu nie będzie. Tanio już było, więc jeśli M$ zdecyduje się na dopłaty do konsol, najpewniej odrobi to sobie, podnosząc ceny abonamentu Game Pass albo w ogóle zmieniając jego strukturę, żeby wyciągnąć od graczy więcej forsy. Krążą też plotki o kolejnych podejściach do sprzedaży całej marki Xbox prywatnemu inwestorowi. Szacunkowo mowa o transakcji wartej 100-150 mld dolarów, może więcej.
Trochę liczb
- Control Resonant sprzedał milion kopii
- Tyle samo rozeszło się Star Wars Zero Company
- Seria Metro rozeszła się w 50 milionach egzemplarzy. Z tej okazji zapowiedziano darmowe aktualizacje do Metro 2033 oraz Last Light, dodające poprawione tekstury, oświetlenie oraz tryby 60 i 120 FPS.
- Czeska przygodówka Machinarium ma już 17 lat
- Dispatch ma już rok. Z tej okazji twórcy ogłosili, że sprzedaż sięgnęła 5 milionów kopii, na święta planowane są wersje pudełkowe, dojdzie nieco zawartości dla posiadaczy wersji deluxe, a już w grudniu dostępna będzie wersja na iOS / Android.
- Seria Tomb Raider w tym roku obchodzi swoje 30-lecie.
- Gears of War: E-Day sprzedało się ponoć bardzo słabo. Mówi się o 400 tys. sprzedanych egzemplarzy.
Co ogrywaliśmy?
Alexandretta
W Dressmaker zeszło mi dużo więcej czasu, niż zakładałam. Jestem osobą bardzo praktyczną i takie też były moje kreacje, którym daleko do cudów tworzonych przez społeczność. Okazuje się, że to w niczym nie przeszkadza i bawiłam się świetnie. I nadal bawię.
Artisan of Glimmith – gra jest całkiem obszerna, powoli pracuję nad rozwiązywaniem pominiętych wcześniej łamigłówek (to co było łatwe i przyjemne, już mam zrobione, heh). Da mi to dostęp do ostatniego obszaru, który, jak podejrzewam, będzie ostatecznym sprawdzianem. Zapowiada się ciekawie.
Był też krótki powrót do Lost and Found, do którego dodano dwie nowe plansze z okazji Halloween. Uwielbiam tę grę i czekam na DLC / drugą część / cokolwiek więcej.
Razorblade
Gears of War: E-day – o matko, jak mi brakowało takich Gearsów! Oczywiście czasu mam tyle, co kot napłakał, ale wspomniane głaskanie szarańczy jest zaiste satysfakcjonujące! Do tego historia do momentu, w którym się znalazłem na chwilę obecną, cały czas wciąga, a walki z bossami to nie jest zwykły spacerek. Tryb multiplayer jeszcze do odkrycia przeze mnie.
Planet Zoo 2 – Czy gra ma wady? Tak. Czy są one naprawiane? Tak. Czy wciąga? Tak. Czy łatwiej budować ładne zoo? Tak. No więc gram i buduję. Wiem, że sporo narzekań było m.in. na system akredytacji, bo to on nam daje dostęp do nowych zwierząt. Sam zacząłem się irytować w pewnym momencie, ale… jak wspomniałem, czasu mało i jakież było moje pozytywne zdziwienie, iż już to usprawnili. Jest dobrze. Nie idealnie, ale dobrze i myślę, że za kilka łatek będzie nawet lepiej.
Football Manager 27 – Sprawdzam, co i jak w darmowym dostępie dla każdego. Na razie nie bardzo mogę się wypowiedzieć, ale szacunek za taką możliwość po zeszłorocznej… mówmy otwarcie: na dłuższą metę wtopie.
Crowley
Pewnie obiło się Wam o uszy, że jacyś wariaci stworzyli wersję Need for Speed Underground 2, która działa w przeglądarce. Bez instalowania, paczowania, kombinowania. Sprawdziłem któregoś wieczora z ciekawości i… cały tydzień chodziłem niewyspany, bo zarwałem przy grze kilka nocy. Co poszło nie tak, że przestaliśmy robić fajne ścigałki? Wiecie, często odpalając starą grę, jak już się zdejmie różowe okulary nostalgii, okazuje się, że to już nie to. A stare NFSy wchodzą jak złoto. Model jazdy jest w nich taki, że niczego nie trzeba się uczyć, po prostu pamięć mięśniowa działa niezawodnie i od samego początku ma się z tego tony frajdy. I chociaż nadal nie zmieniłem zdania i wolę pierwszego Undergrounda, to klimacik w obu tych grach jest fantastyczny. I jak nigdy nie lubiłem numetalu, tak teraz podkręcam volume i nie mogę się nadziwić, że tak dobrze się przy tym jeździ i że taka muzyka była kiedyś mainstreamem. Szalone, piękne czasy. Polecam każdemu, żeby sobie zerknął. Gra odpala nawet na telefonie. Nie mam pojęcia, jak oni to robili, ale mamy ciekawą sytuację, kiedy z odrobiną wiedzy i umięjętności za pomocą różnych EjAjów da się odtwarzać od zera całe gry. Bez emulatorów, wrapperów, cudowania ze sterownikami, itp. Obserwuję rozwój sytuacji z wypiekami na twarzy ale i z obawą, że za moment różnej maści korporacje się zdenerwują wykorzystywaniem swoich własności intelektualnych i skończy się rumakowanie.
kr4wi3c
Październik stał u mnie głównie strzelankami. Jakieś mniejsze gry też się przewinęły, ale najwięcej czasu spędziłem w SPRAWL zero oraz w Gears of War: E-day.
SPRAWL zero pojawiło się na moim radarze dość niespodziewanie. Ten kolejny retroshooter, napędzany adrenaliną i wyśmienitą muzyką zaskarbił sobie moje zainteresowanie niebanalnym podejściem do pętli rozgrywki oraz tym, że niemal z miejsca dostał przytłaczająco pozytywne recki na Steam. Coś było na rzeczy, a ja nie zamierzałem przejść obok tego obojętnie.
Według tego co piszą autorzy, ten na pierwszy rzut oka typowy boomershooter ma stanowić hołd dla klasyków FPS z lat 2000 – klimatem i mechanikami nawiązując do Fear, Half Life 2 czy Killzone. Wprowadza przy tym własne podejście do posługiwania się bronią, stawiając nacisk na nieco inne aspekty. To odmienne podejście świetnie tu zagrało i sprawiło, że to obecnie jeden z lepszych shooterów na rynku.
W odróżnieniu od innych FPSów nie przenosimy tu całego arsenału na plecach, a jesteśmy ograniczeni do jednej strzelby, którą w danym momencie możemy mieć przy sobie. Żeby było jeszcze bardziej zabawniej, to każda z broni jest jednorazowa. Kiedy skończy się amunicja, broń staje się bezużyteczna i można co najwyżej rzucić nią w łeb najbliższego oponenta i za pomocą antygrawitacyjnych rękawic podnieść kolejną. Polegamy więc na tym, co znajdziemy, albo co wypadnie z przeciwników i żonglujemy bronią. A arsenał jest całkiem szeroki. Od pistoletów na kapiszony, po karabinki, strzelby, snajperki, rewolwery rakietnice, a nawet młoty. Każda z broni została także pogrupowana na klasy i niczym w lootershooterach mieni się różnymi barwami określającymi jej moc. Pozwala to na łatwe rozeznanie się, po co warto w następnej kolejności sięgnąć, tym bardziej że pola bitwy potrafią w bardzo szybkim tempie zapełniać się porzuconymi pukawkami.
Pętla rozgrywki jest bardzo uzależniająca, a dynamiczna rozgrywka napędzana świetną muzyką potrafi nieźle wkręcić. Gra jest dość krótka, ale niezwykle dynamiczna. Powinna przypaść do gustu wszystkim tym, którzy szczególnie lubią improwizację oraz zabawy z fizyką.
Najwięcej czasu spędziłem w tym miesiącu przy Gears of War: E-day, które jest kolejnym silnym pretendentem do gry roku. W końcu marka wróciła na właściwe tory. Już dawno głaskanie Szarańczy Lancerem nie było tak soczyste i satysfakcjonujące. Owszem zdarzają się potknięcia, frustrujące momenty oraz rozczarowujące zachowanie naszych towarzyszy sterowanych przez AI. Zdarzą się również jakieś dziwne graficzne artefakty, których póki co nawet ostatnie patche skutecznie nie wyeliminowały. To wszystko jednak pierdoły, na które można przymknąć oko, bo już dawno nie dostaliśmy tak koherentnych Gearsów.
Jeśli chodzi o fabułę i kreację bohaterów, niestety nie wszystko mi zagrało i mam pewne zastrzeżenia – szczególnie do jednej z nowych postaci, która sprawia wrażenie wciśniętej na siłę. Jej historia niczego istotnego nie wnosi, a jednocześnie za bardzo się panoszy, odbierając Marcusowi i Domowi przywództwo oraz kradnąc najlepsze pomysły. Co znamienn, w kluczowych dla fabuły momentach jej nie ma i to właśnie one wypadają najmocniej, jednocześnie niosąc bardzo mocny wydźwięk.
Pograłem także w chyba najbardziej kontrowersyjną grę tego roku (póki co), czyli Mixtape. Gdyby gamepleyowo stała na podobnym poziomie co ścieżka dźwiękowa, to byłby niekwestionowany hit. A tak to dostaliśmy wydmuszkę, która momentami przechodzi się sama. Serio, były momenty, że nic nie musiałem robić, ludek sam jechał na desce po ulicy i kończyłem w ten sposób fragment gry, nawet nie dotykając gałki na padzie. Tak w skrócie: gra stanowi mix symulatora chodzenia, dziwnych minigierek i jazdy na desce. Plusy są dwa. Fabuła jest całkiem ciekawa, a gra dość krótka. No i świetna ścieżka dźwiękowa, choć trochę nierówna, więc trzy.
W grze cofamy się do lat ’90, aby wraz z grupą przyjaciół przeżyć ostatni najlepszy wieczór. Jedna laska z paczki bowiem następnego dnia zamierza opuścić rodzinne strony i zacząć nowe życie w Nowym Jorku. Fabuła kręci się wokół dotarcia na imprezę, wcześniej jednak trzeba się zaopatrzyć w alko, bo tak na krzywy ryj, to słabo wbijać. Będzie dużo życiowych rozkmin, wspominania starych czasów i kombinowania, skąd wziąć alkohol. Fabuła może nie jest jakichś super wysokich lotów, ale całkiem się to wszystko sprawnie klei. W przeciwieństwie do mizernego gameplayu.
Poznań Game Arena 2026
Udało nam się w tym roku odwiedzić PGA, zorganizowane już po raz 20. Była to już nasza czwarta (albo piąta, trudno nam się doliczyć) wizyta na tych targach. Zacznijmy od tego, czego tam nie było.
Nie było stoiska Xboxa. Zawsze duże i zrobione „na bogato”, reklamujące swoje największe hity, w tym roku nie zagościło na targach. Prawdopodobnie ma to związek z zamknięciem polskiego oddziału Xboxa wcześniej w tym roku. Szkoda.
Strefa gier niezależnych co prawda była, ale mamy wrażenie, że co roku jest ona coraz mniejsza. Kiedyś zajmowała całą halę, teraz wydzielono jej jeden kąt w hali głównej. Szkoda, bo zdarzało się wypatrzeć tam naprawdę ciekawe rzeczy, na które inaczej byśmy pewnie nie trafili. A w tym roku nawet nie było na czym zawiesić oka…
A czego było dużo?
Nintendo się rozpanoszyło, mieli dużą strefę w głównej hali. Wybór gier do wypróbowania był szeroki – od tytułów dla dzieci, po najnowszego Resident Evil.
Bardzo dużo miejsca poświęcono też strefie retro, gdzie można było popykać w Quake czy Osadników, i oczywiście pooglądać stare sprzęty, wzdychając, że „kiedyś to było”.
Dużo ludzi stało w kolejce do ogrania nowego polskiego souls like Valor Mortis oraz nadchodzącego Metro 2039.
Jedna z największych kolejek ustawiała się do budki z Wiedźminem, czyli przedpremierowego pokazu dodatku do tej już 11-letniej gry. Pieśni Przeszłości zadebiutują w 2027 roku i powiemy tylko, że jest na co czekać. Podczas 40-minutowego dema, rozgrywanego na żywo, zobaczyliśmy fragment nowego obszaru, z jednej strony malowniczego, a z drugiej skrywającego mroczną tajemnicę. Po drodze spotkaliśmy kilku nowych przeciwników oraz bossów, a także udało się pogłaskać psa. Niewątpliwie ten dodatek będzie gratką dla wszystkich miłośników Białego Wilka.
Bezpośrednio z targów można było wysłać za darmo paczkę za pośrednictwem Orlen Paczka. Świetna sprawa, jak ktoś nie chce z zakupionymi gadżetami łazić przez cały dzień po halach, albo robił zakupy dla kogoś. Mieliśmy okazję przetestować i działało to bardzo sprawnie. Ci, którzy wysyłali w ten sposób pierwszy raz, mogli liczyć na pomoc dostępnej na stoisku ekipy. Pomagali, tłumaczyli co i jak i przeprowadzali przez cały proces.
Ubisoft miał całkiem spore stoisko – a właściwie 4, na których prezentowano: Rayman Legends Retold, Assassin’s Creed Black Flag Resynced, Just Dance: Decades of Hits oraz Heroes of Might and Magic III Remake.

































































Alexandretto – zagraj w Hatred, to gra dla Ciebie i ma bardzo ładny soundtrack też
Na którymś NFSie spaliłem wzmacniacz. Nie pamiętam niestety już na którym. Był to albo Underground 2, albo Most Wanted. Zarówno w jednym jak i drugim był rewelacyjny soundtrack, który wchodził wybornie. To też dzięki tym grą dowiedziałem się o kilku kapelach które słucham obecnie. Do most Wanted to lubię sobie co jakiś czas wracać – ostatnio uruchomiłem go nawet na Steam Decku. Sprawdzałem możliwości tej konsolki i trafiłem gdzieś na jakiegoś patcha na SD, nie wiele myśląc sprawdziłem jak to działa. Rewelacyjnie. Nawet niska rozdzielczość nie przeszkadza i oczu nie wypala.