
Littlefinger udowadnia, że nie zawsze in vino veritas.
Streszczenie
Śpiew osadzonego w podniebnej celi Marilliona zakłóca sen Sansy, ale nie można temu zaradzić, dopóki nie przybędzie Nestor Royce. Littlefinger uspokaja, że odpowiednio przygotowany przez Morda minstrel powie, co trzeba, a nawet jeśli nie, to Royce prędzej uwierzy im, bo to korzystniejsze. Dziewczyna boi się, że Nestor ujrzy w jej oczach strach, ale zdaniem Baelisha to wyłącznie uwiarygodni opowieść, zaś Sansa ma oczy Catelyn, w których niejeden utonie. Niech powie to samo, co Robertowi Arrynowi. Gdy Sansa przypomina, że wtedy kłamali z litości, słyszy, że obecnie muszą ocalić siebie. Petyr zapewnia, że się uda. Sansa czuje, że jest okłamywana, ale z dobroci. Baelish tłumaczył przedśmiertne wyznania Lysy obłędem. Uratował Sansę, bo kochał Catelyn i ją. Pomógł Alayne, ale to przecież Sansa. Baelish też jest rozdwojony, na przyjaznego Petyra i obojętnego Littlefingera. W stolicy wspierali ją inni, ale ostatecznie to on ją zabrał. Littlefinger to maska, ale trudno odgraniczyć ją od Petyra. Poza nim nie pozostał jej jednak nikt.
Gdy nazajutrz zjawia się Nestor, Alayne idzie po Roberta. Chłopiec skarży się, że przez Marilliona nie może spać, a ktoś zamknął go w komnacie. Sansa sama kazała tak zrobić, bo Robert chce u niej nocować. By uspokoić małego lorda, mówi mu, że Baelish również tęskni za Lysą, choć kochał tylko Catelyn. Już w Górnej Komnacie Robert wyjaśnia gościom, że świadkami śmierci Lysy byli Alayne i Petyr. Pod wpływem relacji Sansy Słowiczek doznaje ataku padaczki i musi zostać wyniesiony. Nestor i jego rycerze wyrażają niechęć wobec szydzącego z nich minstrela. Lord protektor zgadza się, iż Lysa wyniosła go za wysoko. Tłumaczy, że przekonał żonę, by go odprawiła, co doprowadziło do feralnego spotkania. Gdy Baelish stwierdza, że tak zabił żonę, przybysze proszą go, by się nie obwiniał. Mord przyprowadza Marilliona, który przyznaje się i tłumaczy zbrodnię utratą panowania nad sobą po tym, jak Lysa odrzuciła go i wyjawiła, że jest w ciąży z Baelishem. Łaskawy protektor zostawił mu harfę i język. Zdegustowany Royce ma dość, a rycerze chcą, by winowajca wyleciał przez Księżycowe Drzwi. Baelish przeprasza, że potraktował Marilliona zbyt łagodnie, bo mu współczuje. Royce przewiduje, że minstrel niebawem wyskoczy z celi.
W samotni Alayne nalewa Littlefingerowi i Nestorowi złote arborskie. Gość przestrzega, że Yohn Royce nie ufa Baelishowi. Ten wie, że jeśli lord Runestone i jego stronnicy podejmą próbę usunięcia go ze stanowiska, nie zdoła ich powstrzymać. Jako ostatni dar żony wręcza Nestorowi akt czyniący Księżycowe Bramy jego dziedzicznymi dobrami. Wzruszony Royce cieszy się, że Lysa go doceniła. Littlefinger tłumaczy, że sam podpisał dokument, bo jego małżonka nie zdążyła. Nestor przeczuwa, że takie nadanie wzbudzi niezadowolenie, gdyż Bramy były zimową królewską siedzibą Arrynów. Przyznaje, że liczył na taką nagrodę za wierną służbę. Littlefinger wznosi toast za młodszą gałąź Royce’ów.
Littlefinger objaśnia później Sansie, że dumny Royce oburzyłby się na łapówkę, więc przedstawił mu kłamstwo, w które Nestor chciał uwierzyć ze względu na zazdrość wobec Spiżowego Yohna i dla polepszenia losu syna. Honorowi ludzie zrobią dla dzieci to, czego nie zrobiliby dla siebie. Gdy Sansa odgaduje, że Petyr sam podpisał akt, by odtąd Nestorowi zależało, aby pozostał protektorem, Littlefinger chwali bystrość Alayne. Sansa próbuje powiedzieć, że tylko ją udaje, ale każe jej o tym nie wspominać, bo ktoś może podsłuchać i będzie go miała na sumieniu. Chciałby móc rzec, że to nie gra, ale to przecież gra o tron. Sansa wolałaby się nie przyłączać, bo błąd skutkuje śmiercią. Przypomina, że Oswell zapewne zna jej tożsamość. Baelish stwierdza, że Brune także, ale oni wzajemnie się pilnują. Nikomu nie można zaufać, więc Sansa musi być Alayne nawet w sercu. Sansa nie wie, czy temu podoła, ale wie, co chce usłyszeć Petyr. Zapewnia, że jest Alayne. Littlefinger stwierdza, że połączenie jego umysłu i urody Catelyn pozwoli jej zdobyć wszystko. Nocą do jej sypialni przychodzi Robert, który pyta, czy teraz to ona jest jego matką. Alayne przytakuje. Kłamie, ale z dobroci.
Postaci występujące w rozdziale
- Sansa Stark vel Alayne Stone
- Petyr Baelish
- Nestor Royce
- Albar Royce
- maester Colemon
- Gretchel
- Maddy
- Robert Arryn
- Marwyn Belmore
- Lothor Brune
- rycerz z rodu Waxleyów (Edmund?)
- Mord
- Marillion
- Oswell Kettleblack
Wspomniani
- Eddard Stark
- Jonquil
- Florian Błazen
- Jenny ze Starych Kamieni
- Duncan Targaryen, zwany Księciem Ważek
- Lysa Arryn
- Jon Arryn
- Catelyn Tully
- Cersei Lannister
- Joffrey Baratheon
- Tyrion Lannister
- Sandor Clegane
- Garlan Tyrell
- Dontos Hollard
- Bran Stark
- Rickon Stark
- Robb Stark
- Edmure Tully
- Brynden Tully
- Czarny Robin
- Alysanne (z pieśni, być może Alysanne Targaryen)
- Artys Arryn, zwany Skrzydlatym Rycerzem
- Robert Baratheon
- Yohn Royce
- Symond Templeton
- Anya Waynwood
- Benedar Belmore
- Gilwood Hunter
- Horton Redfort
- Samwell Stone, zwany Silnym Samem
- Lyonel Corbray
- Lyn Corbray
- Jasper Arryn
- Ronnel Arryn
- Denys Arryn
(Kursywą zaznaczono postaci z legend i pieśni).
Poniżej zamieszczone są informacje odnoszące się do wszystkich wydanych dotąd tomów Pieśni Lodu i Ognia, a także Ognia i krwi, Rycerza Siedmiu Królestw i Świata Lodu i Ognia. Jest także mowa o rozdziałach zapowiadających Wichry zimy oraz przypuszczeniach dotyczących fabuły tego tomu.
Ważne informacje
- Marillion stracił oczy i ponoć również niektóre palce u rąk (Sansa nie jest pewna, czy te pogłoski są prawdziwe).
- Po zastosowaniu przez Morda środków „perswazji” Marillion jest odpowiednio przygotowany do rozmowy z Nestorem Royce’em, w której przyznaje się do zamordowania Lysy. Royce i towarzyszący mu rycerze uważają, że powinien za to zginąć.
- Mord sprawił sobie złote zęby, najpewniej za pieniądze otrzymane od Tyriona1George R.R. Martin, Gra o tron, przeł. Paweł Kruk, bmw. brw. [dalej: GoT], rozdz. 42, Tyrion VI, s. 439..
- Littlefinger wie, którzy możni z Doliny są mu nieprzychylni i planują pozbawić go urzędu lorda protektora. Są to: Yohn Royce, Symond Templeton, Anya Waynwood, Benedar Belmore, Gilwood Hunter, Horton Redfort i Lyn Corbray. Popierają ich także rody Tollettów, Shettów i Coldwaterów. Według Baelisha mogą oni wystawić przeciw niemu dwadzieścia tysięcy zbrojnych.
- Lord protektor wręcza Nestorowi rzekomo przygotowany przez Lysę akt, w którym jego gałąź Royce’ów zostaje ustanowiona dziedzicznymi kasztelanami Księżycowych Bram (zob. niżej, czy rzeczywiście chodzi o tytuł kasztelana). Dokument podpisał Baelish. W rzeczywistości Lysa nie miała zamiaru oddawać Bram Nestorowi i chciała, by kiedyś osiadł w nich młodszy brat Słowiczka.
- Księżycowe Bramy były zimową siedzibą Arrynów. Po Podboju godność zarządzającego nimi także była wyjątkowo zaszczytna, a lordowie zwykli powierzać ją swym krewnym. Otrzymali ją m.in. sam Jon Arryn (za czasów swego ojca, Jaspera), a później jego brat Ronnel i kuzyn Denys.
- Oswell Kettleblack i ser Lothor Brune wiedzą, że Alayne to Sansa. Littlefinger nie ufa w pełni żadnemu z nich i polecił każdemu pilnować drugiego.
- W tym rozdziale sam autor ustami Littlefingera zestawia złote wino arborskie z kłamstwem – tę symbolikę można dostrzec także w innych fragmentach PLiO2DaeL, Symbolika pokarmu (część 1 – trunki, kłamstwa i trucizny), FSGK, 11.10.2015, https://fsgk.pl/2015/10/szalone-teorie-symbolika-jedzenia/ [dost. 10.10.2026], sekcja „Złote arborskie”..
Kwestie tłumaczeniowe
- Tłumaczenie nie uściśla, komu Baelish dał słowo, z powodu którego nie może na razie nic zrobić ze śpiewaniem Marilliona. Oryginał precyzuje, że dał je samemu minstrelowi, a nie na przykład listownie Nestorowi czy innym możnym Doliny, bo w odpowiedzi na pytanie Sansy lord protektor mówi: „I gave the man my word, sweetling”3George R.R. Martin, A Feast for Crows, London 2011 [dalej: AFFC], rozdz. 10, Sansa, s. 164..
- W polskim przekładzie powstał dziwny fragment: „Sansa widziała już kiedyś lorda Nestora Royce’a, na ślubie Petyra z jej ciotką. Royce był kasztelanem Księżycowych Bram, wielkiego zamku, który wznosił się u podstaw góry i strzegł schodów wiodących do Orlego Gniazda. Weselnicy zatrzymali się u niego na noc, zanim ruszył w góry”4George R.R. Martin, Uczta dla wron, t. 1, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012 [dalej: UdW, t. 1], rozdz. 10, Sansa, s. 209.. Przede wszystkim Nestor Royce wcale nie był obecny za ślubie Lysy i Baelisha, który odbył się na Paluchach5George R.R. Martin, Nawałnica mieczy, t. 2, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012 [dalej: NM, t. 2] rozdz. 68, Sansa VI, s. 332 i n.. Poza tym, to nie Nestor ruszył „w góry”, tylko orszak Lysy po postoju w Księżycowych Bramach kontynuował podróż po zboczach Kopii Olbrzyma, do Orlego Gniazda. Dlatego fragment powinien brzmieć choćby tak: „Sansa spotkała już kiedyś lorda Nestora Royce’a, po ślubie Petyra z jej ciotką. Royce był kasztelanem Księżycowych Bram, wielkiego zamku, który wznosił się u podnóża góry i strzegł schodów wiodących do Orlego Gniazda. Weselnicy zatrzymali się u niego na noc, zanim rozpoczęli wspinaczkę” (oryginał: „Sansa had met Lord Nestor Royce once before, after Petyr’s wedding to her aunt. Royce was the Keeper of the Gates of the Moon, the great castle that stood at the base of the mountain and guarded the steps up to the Eyrie. The wedding party had guested with him overnight before beginning their ascent”6AFFC, rozdz. 10, Sansa, s. 164.).
- W polskiej wersji Sansa myśli, że „Tyriona skazano na śmierć za zamordowanie Joffreya”7UdW, t. 1, rozdz. 10, Sansa, s. 212.. Jednak oryginał sugeruje coś więcej. Sansa jest na tym etapie przekonana, że Tyrion już nie żyje. Myśli, że „Tyrion had been put to death for killing Joffrey”8AFFC, rozdz. 10, Sansa, s. 167.. Gdyby autorowi chodziło o to, że Tyrion został skazany, napisałby „had been sentenced/condemned to death”, podczas gdy „had been put to death” oznacza, że Sansa sądzi, że do wykonania wyroku już doszło. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro taki przebieg wydarzeń, jaki się rzeczywiście dokonał, trudno byłoby przewidzieć. W najbliższym rozdziale o Dolinie Baelish i Alayne będą już wiedzieć, że Tyrion uciekł i zabił Tywina (Littlefinger wspomina o tym, gdy opowiada, jaki zły los spotkał wszystkich władających Harrenhal9UdW, t. 1, rozdz. 23, Alayne I, s. 470.). Rzeczone zdanie powinno więc brzmieć: „Tyriona stracono za zamordowanie Joffreya”.
- W rezultacie urozmaicania tłumaczenia wyrazu chest (najpierw „kufer”, potem „skrzynia”) powstało niegramatyczne zdanie: „Otworzył skrzynię, wyjął z niego zwój i podał go lordowi Nestorowi”10UdW, t. 1, rozdz. 10, Sansa, s. 222..
- Według przekładu Lysa nazywała Nestora „kowadłem”, a jego syna, Albara, określała mianem „młota”. W oryginale starszego Royce’a nazywała rock („skałą”), zapewne w nawiązaniu do wyrażenia dumb as a rock (dosł. „głupi jak skała”), a młodszego clod, co oznacza „grudkę ziemi”, ale zarazem „matoła”. Polskie wersje nie są najszczęśliwsze, zwłaszcza w westeroskim kontekście, gdyż przywodzą na myśl raczej przydomki Maekara i Baelora Targaryenów nawiązujące do ich roli w bitwie na Polu Czerwonej Trawy11George R.R. Martin, Rycerz Siedmiu Królestw, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2014, „Zaprzysiężony Miecz”, s. 162., podczas gdy Lysa zamierzała obrazić Nestora i Albara. Przy czym określenie Nestora powinno być oddane przez wyraz, który może mieć i pozytywne, i negatywne skojarzenia (skała jako opoka, na której można polegać kontra skała jako określenie głupca).
- Ze względu na swą długość, fragment dotyczący tego, jak powinien brzmieć w przekładzie tytuł Nestora Royce’a, oddany jako „kasztelan Księżycowych Bram”, został zamieszczony po komentarzu do rozdziału.

Komentarz
W rozdziale, którego motywem przewodnim jest kłamstwo, Sansa rozmyśla nad janusowym obliczem Petyra Baelisha. Po jednej stronie stoi życzliwy, dowcipny i ciepły Petyr, który kochał jej matkę, a teraz pomaga jej córce, którą najpierw ocalił przed Cersei, a następnie przed Lysą. Naprzeciw niego widnieje wyrachowany, opanowany i chłodny Littlefinger, który trzymał z Lannisterami i patrzył, gdy królowa i Joffrey dręczyli Starkównę. To pozorny przyjaciel każdego, kto ma władzę i może zapewnić mu jakieś korzyści. Człowiek, który umie wszystko załatwić i który omotał wielkich Westeros tak ściśle, że jeszcze pod koniec Uczty Jaime będzie sobie wyobrażał, że po powrocie do stolicy i wyrwaniu Tommena spod wpływów Cersei, ustanowi Baelisha namiestnikiem, bo pomniejszy, niegroźny lord doskonale się do tego nadaje12George R.R. Martin, Uczta dla wron, t. 2, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2006 [dalej: UdW, t. 2], rozdz. 44, Jaime VII, s. 430.. Sansa usiłuje przekonać samą siebie, że Littlefinger jest jedynie maską, zakładaną z konieczności przez dobrego Petyra. Nie potrafi jednak do końca w to uwierzyć, dostrzegając, że Petyr i Littlefinger aż tak się nie różnią. Cóż jednak po tej wiedzy, skoro musi polegać na Baelishu, bo nikt inny jej nie pomoże? Sansa nie ma jeszcze świadomości, że przedrzeźniaczowy lord robił rzeczy, które natychmiast pokazałyby jej, że nie ma żadnego dobrotliwego Petyra, gdyż to tylko kolejna maska. Nie zna jeszcze losu swej przyjaciółki, Jeyne Poole, którą Baelish przygotował do roli żony Ramsaya Snowa13UdW, t. 1, rozdz. 17, Cersei IV, s. 350. Por. George R.R. Martin, Taniec ze smokami, cz. 2, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2011 [dalej: TzS, cz. 2], rozdz. 37, Książę Winterfell, s. 33.. Nie wie, jaka była rola Baelisha w pojmaniu jej ojca. Co do tego, czy to on szepnął Joffreyowi słowa, które nakłoniły go do stracenia lorda Eddarda, pewności nie mają również czytelnicy, ale wydaje się to bardzo prawdopodobne, zwłaszcza odkąd w Nawałnicy mieczy dzięki Stannisowi poznaliśmy dokładniej powiązania pomiędzy Littlefingerem i Janosem Slyntem14NM, t. 2, rozdz. 78, Samwell V, s. 469.. W końcu sama Cersei wyrazi w Tańcu ze smokami zdziwienie tym, że komendant straży miejskiej i królewski kat z taką gorliwością pośpieszyli, by wypełnić rozkaz jej syna wbrew temu, co planowała regentka15TzS, cz. 2, rozdz. 65, Cersei II, s. 531.. Sansa wprawdzie słyszała od Lysy o liście wysłanym do Catelyn, zarzucającym Lannisterom zamordowanie Jona Arryna, ale chyba jeszcze nie wie dość o wszystkich okolicznościach, by rozpoznać, jak doniosły miał on wpływ na dalsze wydarzenia. List ten kazał zaś napisać Petyr Baelish. Sansa nie wie też jeszcze, że dotyczące Nestora Royce’a i jego syna Albara słowa o tym, że honorowi ludzie robią dla dzieci rzeczy, których nie uczyniliby dla siebie, są tak naprawdę wyjaśnieniem, dlaczego jej ojciec przyznał się do zdrady na placu przed Wielkim Septem. Można przypuszczać, że to właśnie uzyskanie przez Sansę przynajmniej części z tych informacji sprawi, że pozbędzie się ostatnich złudzeń co do tego, że Petyr to prawdziwa twarz Baelisha, zaś Littlefinger to jakoby tylko zmyłka dla ich wspólnych wrogów16O powodach, dla których Sansa może wystąpić przeciwko Baelishowi zob. DaeL, Sekrety Littlefingera (część 5 – upadek tytana), FSGK, 16.5.2016, https://fsgk.pl/2016/05/szalone-teorie-sekrety-littlefingera-czesc-5-upadek-tytana/ [dost. 10.10.2026], sekcje „Sansa kontra Petyr” i „Trzy zdrady Baelisha”. DaeL wskazuje także na możliwość wyjścia na jaw roli Petyra w udaremnieniu planu wydania Sansy za Willasa Tyrella.. Jednak już teraz, po ciężkich doświadczeniach ze stolicy i Doliny, Sansa potrafi wyczuć w Petyrze fałsz.
Wszystko, czego dotąd się dowiedzieliśmy o Baelishu, sugeruje, że Petyr to taka sama maska jak Littlefinger. Co jest pod spodem? Postać Baelisha polega chyba właśnie na tym, że ten człowiek przez ciągłe udawanie, oszukiwanie i manipulowanie zatracił samego siebie tak bardzo, że pod maskami jest tylko pustka i ciemność. Być może dawno temu była tam miłość do Catelyn, ale to uczucie zmieniło się w nim tak bardzo, że jest już do siebie niepodobne. Dla tej „miłości” Baelish puścił w ruch wydarzenia, które zniszczyły Catelyn i całą jej rodzinę, a także sporą część Westeros. Teraz sam Baelish chyba nie wie już, czego naprawdę pragnie. Sądzi najwyraźniej, że swoje uczucie do Catelyn przeniósł na Sansę, ale wygląda na to, że nawet on nie ma pewności, kim w zasadzie ma być dla niego Sansa. Czasem Baelish traktuje ją bardziej jak córkę, którą mógłby mieć z Catelyn. Kiedy indziej można odnieść wrażenie, że postrzega ją jako nową Catelyn. Dlatego czasem opada maska wykalkulowanego Littlefingera i Petyr w przypływie emocji zapomina się, jak wtedy, gdy pocałował Sansę na dziedzińcu Orlego Gniazda, choć mogła to zobaczyć podejrzliwa i zazdrosna Lysa, co w istocie się stało17NM, t. 2, rozdz. 80, Sansa VII, s. 496 i 501.. Można też odnieść wrażenie, że Baelishowi szczególnie zależy na tym, by Sansa go podziwiała. Zapewne dlatego, że zawsze chciał, by chwaliła go Catelyn. Stąd jego „gadatliwość”. Oczywiście, jego rozmowy z Sansą, w których opowiada o swych intrygach, służą temu, by zapoznać z tymi sprawami czytelników, którzy nie mają innego dostępu do wnętrza Baelisha. Umiejętność pisarza polega jednak na tym, by te wyjaśnienia nie wydawały się sztuczne i nieuzasadnione, lecz wynikały z całej konstrukcji danej postaci. W przypadku Petyra ma to sens, jeśli uznamy, że mówi on o tych wszystkich planach Sansie – czy to w charakterze zastępczej Catelyn, czy też jego udawanej córki z Catelyn – właśnie dlatego, że w ten sposób udowadnia „Catelyn”, jak bardzo jest wspaniały i jak bardzo zasługiwał na jej rękę. Jest w tym też chyba sporo zemsty wobec Starków. Z jednej strony, pokazania Brandonowi i Nedowi, że Baelish zawsze był od nich lepszy – sprytniejszy, bardziej zaradny, sprawniejszy w grze o tron. W pierwszym tomie intryga Baelisha wymierzona w Eddarda może się wydawać wcielona w życie beznamiętnie. Czy jednak na pewno tak jest? Spod całego tego opanowania zdaje się przebijać wielka satysfakcja czerpana przez Baelisha z tego, że nie tylko pokonuje Neda, ale wręcz go upokarza. Bawi się tym, że może wodzić rywala za nos. W tym kontekście także potencjalne namówienie Joffreya do stracenia Neda może być odczytane nie tylko jako część politycznych machinacji, lecz również jako zemsta na Starkach, którzy według Baelisha odebrali mu Catelyn. Kiedyś Brandon Stark w pojedynku odebrał mu ukochaną. Teraz Littlefinger w zupełnie innym pojedynku, który nie opiera się na honorze, unicestwia jego brata – tego, który ostatecznie został mężem Cat.
W Baelishu miłość do Catelyn dawno temu stała się więc tak wypaczona, że tak naprawdę już jej nie ma. Możliwe, że Littlefinger mówi sobie, że nadal się nią kieruje – że to uczucie jest prawdą ukrytą pod wszystkimi maskami. W rzeczywistości jednak jego motywacja to zemsta18O motywacjach tej postaci zob. DaeL, Sekrety Littlefingera (cz. 5), sekcja „Cierpienia młodego Baelisha”. – ta wyraźniejsza, w formie zniszczenia Starków i Tullych, i ta druga, która przemienia najpierw Catelyn, a potem Sansę wyłącznie w trofeum. Dowód tego, że Baelish jest lepszy od konkurentów.
W PLiO może dziwić, że nigdy nie poznajemy bezpośredniej reakcji na Krwawe Gody dwóch postaci. Pierwszą jest Jon, który w jednym rozdziale najwyraźniej jeszcze nie wie o śmierci Robba19NM, t. 2, rozdz. 73, Jon X, s. 419. Gdy wojska Stannisa atakują obóz Mance’a Raydera, Jon zastanawia się, czy Robb wrócił na Północ., a w kolejnym, po przybyciu Stannisa, już o tym słyszał20NM, t. 2, rozdz. 76, Jon XI, s. 452. Stannis i Jon rozmawiają o nieżyjącym Robbie, ale kontekst sugeruje, że to nie w tej konkretnej rozmowie Snow słyszy o tym po raz pierwszy., ale brak wyjaśnienia, co czuł, gdy się dowiedział. Drugą z tych postaci jest Baelish. Rzecz jasna nie ma rozdziałów z jego punktu widzenia, więc trudno o jakieś introspekcje. Jednak nigdy później w rozmowie z Sansą do tego nie nawiązuje. Jeśli mówi o Catelyn, to z czasów ich młodości. Nie ma nawet wskazówki, jak zareagował na śmierć Cat. Nie wiadomo też, czy wiedział o całym planie z wyprzedzeniem. Tywin, Walder i Roose nie mieli powodu, by go wtajemniczać, ale to jednak on „przygotował” Jeyne Poole dla Ramsaya, więc musiał co najmniej się domyślać, że istnieje w miarę konkretna wizja pozbycia się Robba i oddania Północy Boltonom. To prawda, że Catelyn wcale nie miała zginąć, tylko zostać pojmana21NM, t. 2, rozdz. 53, Tyrion VI, s. 119.. Czy Baelish wyobrażał sobie, że gdy po śmierci Robba to on zostanie nowym panem Dorzecza, jakimś cudem Catelyn zgodzi się za niego wyjść, zwłaszcza po tym, jak stanie się w jej oczach bohaterem, który ocalił Sansę? Do takich zamysłów nie pasowałoby jednak to, że już przedtem podjął się misji pozyskania ręki Lysy, by Dolina nie wystąpiła przeciw Lannisterom22George R.R. Martin, Nawałnica mieczy, t. 1, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012 [dalej: NM, t. 1], rozdz. 19, Tyrion III, s. 263-264. Swoją drogą zaskakuje fakt, że Baelish wprost przyznaje na posiedzeniu Małej Rady, że miał romans z Lysą Arryn. Skoro po śmierci lorda Jona natychmiast opuściła ona Dolinę, zaś Littlefinger od tego czasu opuszczał miasto jedynie, by udać się do Tyrellów na negocjacje, siłą rzeczy musiałoby to mieć miejsce jeszcze za życia namiestnika lub przed jego ślubem z Lysą. Wyznanie Petyra dziwi tym bardziej, że taka wieść nie wzbudza żadnego wrażenia u zebranych, choć można by się spodziewać, że uznają to za skandal.. Mógł oczywiście zamierzać pozbyć się Lysy, tak jak to faktycznie zrobił. Plany Baelisha sprzed Krwawych Godów to niezwykle ciekawa kwestia, ale nie da się o tym powiedzieć nic pewnego. Czy pogodził się z tym, że Catelyn nigdy nie zostanie jego żoną i odtąd zastępować mu ją miała Sansa – czy to jako żona, czy jako rzekoma córka? Okazuje się, że małżeństwo z Sansą chodziło mu po głowie już w Grze o tron, bo po pojmaniu Neda Starka miał nawet przyjść z taką propozycją do Cersei23TzS, cz. 2, rozdz. 65, Cersei II, s. 531., choć wówczas formalnie Sansa była wciąż narzeczoną Joffreya. Czy zrobił to na chłodno, bo w ten sposób wydostałby Sansę z rąk Lannisterów i mógłby uczynić ją elementem jakichś swoich dalszych kombinacji, czy też na moment spadła wtedy maska Littlefingera, tak jak w śnieżnym zamku pod balkonem Lysy? Nie wiadomo. Druga opcja sugerowałaby, że już wtedy spisał Catelyn na straty. Tak czy inaczej – gdyby kluczem do Baelisha naprawdę miała być miłość do Cat, to musi zadziwiać, z jaką łatwością zastąpił Catelyn Sansą. Jeśli jednak prawdą jest to, że Baelish tak naprawdę chciał głównie satysfakcji z tego, że zdobył rękę córki wielkiego lorda, której kiedyś mu odmówiono, to zmiana stawałaby się łatwiejsza do wytłumaczenia. Tak naprawdę konkretna osoba – Sansa czy Catelyn – nie ma znaczenia, a „Catelyn” to dla Baelisha pewne wyobrażenie.
Załóżmy jednak nawet, że Baelish w PLiO wciąż nosi w sobie miłość do Catelyn, jak w młodości w Riverrun. Okazuje się wówczas, że wtedy wszystko w jego dalszym życiu zbudowane jest na kłamstwie. Baelish był przekonany, że nocą przyszła do niego Catelyn24NM, t. 2, rozdz. 80, Sansa VII, s. 502-503., która wcześniej sześć razy z nim tańczyła, ale nie pozwoliła się pocałować. W rzeczywistości była to Lysa25O doniosłości tej pomyłki zob. DaeL, Sekrety Littlefingera (cz. 5), sekcja „Cierpienia młodego Baelisha”.. Nie wiadomo, czy Baelish zna już prawdę. Nawet jeśli Lysa mu ją wyznała, co wydaje się bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że mówi o tym również Sansie, to Petyr mógł uznać, że to Lysa kłamie z zazdrości. Wiadomo też, że w stolicy Baelish rozgłaszał pierwszą wersję26GoT, rozdz. 31, Tyrion IV, s. 319.. Swoją drogą, to znów przykład przydarzającej się mu czasami „gadatliwości”, która w tym przypadku jest szczególnie zdumiewająca, na co zwracał kiedyś uwagę komentujący na FSGK Robert Snow. To by jednak doskonale pasowało do tego, że „Catelyn” to dla Baelisha nie osoba, tylko statuetka, której zdobyciem może się chwalić przed lordami. Teraz takim samym trofeum chce uczynić Sansę. Kłamstwa i złote arborskie – Baelish chce nimi upoić Nestora Royce’a, pozostałych lordów Doliny i w zasadzie cały świat. Szczególnej ironii nabiera wobec tego fakt, że przed laty to on sam zbytnio się upoił i w tym stanie pomylił młodszą siostrę Tully ze starszą. Tekst nie podaje, czy pił wtedy złote arborskie. Nie ma to jednak większego znaczenia. Ważne jest, że to, na czym zbudował całą swoją przyszłość Petyr Baelish – miłość do Catelyn – było oparte na iluzji wywołanej przez trunek. Pod maskami, które przywdziewa lord przedrzeźniacz, jest zatem tylko coś opartego na kłamstwie. Littlefinger nalewa wszystkim z czary kłamstwa, ale już dawno upoił fałszem samego siebie27Por. DaeL, Sekrety Littlefingera (cz. 5), sekcja „Królestwo kłamstw”..
W tym rozdziale widzimy, jak Sansa przyzwyczaja się do stosowania kłamstwa dla osiągania swych celów. Zaczyna się od kłamstw „z dobroci”, jak te, które powiedziała Słowiczkowi, by nie poznał prawdy o śmierci matki. Potem następują kłamstwa „z konieczności”, by uchronić się przed odpowiedzialnością. Tu warto zwrócić uwagę, że Baelish sprytnie wmówił Sansie, że jeśli wyjdzie na jaw jego wina, ona również zostanie stracona. Sansa sądzi, że pod żadnym pozorem nie może powiedzieć żadnemu z lordów Doliny, kim jest naprawdę, bo wówczas zostanie wydana Cersei jako zamieszana w królobójstwo. Nawet w drugim rozdziale odrzuci myśl, by oddać się pod opiekę Yohna Royce’a, którego pamięta z czasów, gdy odwiedził Neda w Winterfell, odprowadzając Waymara na Mur, bo przecież skoro lord Runestone nie walczył za Robba, to nie pomoże i jej28UdW, t. 1, rozdz. 23, Alayne I, s. 469 i 473-474.. W rzeczywistości Yohn Royce był – z tego co wiadomo na podstawie dość ogólnych wzmianek – przyjacielem Neda Starka i stanął nawet na czele stronnictwa, które chciało, by Dolina wsparła Młodego Wilka w wojnie29NM, t. 2, rozdz. 80, Sansa VII, s. 491. Co ciekawe, w tamtym rozdziale Sansa wie, że Yohn Royce chciał poprzeć Robba, a w UdW jakby o tym zapomniała.. Sansa uważa zatem, że tylko jako Alayne pozostanie bezpieczna, a Alayne pozostanie bezpieczna, jeśli Petyr Baelish zachowa urząd lorda protektora. To także kłamstwo. Po kłamstwach z litości i z rzekomej konieczności przychodzą kłamstwa dla korzyści. Sansa zaczyna rozumieć, że Petyr chce, by udawała Alayne. I to chyba nie tylko dla zachowania w tajemnicy jej obecności w Dolinie, która to tajemnica raczej nie jest wcale aż tak ścisła, jakby się wydawało, skoro są przesłanki, że prawdę znają Nestor Royce (zob. rozmowę Alayne z Myrandą30UdW, t. 2, rozdz. 41, Alayne II, s. 362., w której Alayne demaskuje się nadzwyczajnym zainteresowaniem wieściami o Jonie Snow31Preston Jacobs, Littlefinger’s Mistake, YouTube, 14.9.2015, https://youtu.be/_jmjShTTjqw?si=uwgDGcJBV8wFXiFB [dost. 10.10.2026], 9.17-9.47; tak też DaeL, Śmierć Harrolda Hardynga, FSGK, 29.6.2020, https://fsgk.pl/2020/06/szalone-teorie-smierc-harrolda-hardynga/ [dost. 10.10.2026], sekcja „Skutki nagłej śmierci”.) i zapewne Anya Waynwood (por. jej słowa o trudnych przeżyciach Alayne, które znacznie lepiej pasują do Sansy32DaeL, Sekrety Littlefingera (część 4 – królotwórca), FSGK, 9.5.2016, https://fsgk.pl/2016/05/szalone-teorie-sekrety-littlefingera-czesc-4-krolotworca/ [dost. 10.10.2026], sekcja „Dziedzic Starków i dziedzic Arrynów”. ). Sansa podejmuje więc grę z Baelishem. Od tej pory stanie się Alayne. Z nagłówków jej rozdziałów znika „Sansa”, zastąpiona przez „Alayne”. Odtąd również w trzecioosobowej narracji z jej punktu widzenia nie będzie występowała jako Sansa, lecz jako Alayne (choć zastąpienie imion nie jest pełne, bo czasem przebija się Sansa33UdW, t. 1, rozdz. 23, 480. Zapewne nie bez znaczenia jest to, że narrator stwierdza, iż miecz z valyriańskiej stali ser Lyna Corbraya przypomina Lód nie „Alayne”, lecz „Sansie”. Oczywiście w obu rozdziałach Alayne w UdW jest wielokrotnie mowa o Sansie, gdy Alayne myśli o przeszłości lub porównuje się z nią. Jednak w „teraźniejszości” tych rozdziałów samo imię Sansa pojawia się rzadko.). Czytając te rozdziały, warto jednak mieć w pamięci, że Alayne pojawia się, bo Sansa wie, że tego chce Petyr Baelish. Przemiana w jego córkę to kłamstwo, którym go karmi, bo zdaje sobie sprawę, że tego pragnie. A jak on sam ją nauczył, jeśli wie się, czego ktoś pragnie, zyskuje się nad nim władzę34NM, t. 2, rozdz. 68, Sansa VI, s. 328..

Los Marilliona
W kolejnym rozdziale osadzonym w Dolinie Marillion ma być już martwy. Narrator nawet podkreśla, że Sansa nie widziała ciała, ale śmierć jest pewna35UdW, t. 1, rozdz. 23, Alayne I, s. 464.. Pojawiają się jednak elementy, które razem wzięte mogą posłużyć za podstawę domysłów (nie przesądzając, jak solidną), że śpiewak pozostaje wśród żywych. Warto więc odnieść się do tej kwestii.
Po pierwsze, w tym rozdziale w jednym miejscu jest mowa o tym, że Littlefinger dał Marillionowi co do czegoś słowo, a w innym, że zawarli jakiś układ. Później skutki tortur, którym poddano minstrela, zostają przesłonięte i przed postaciami, i przed czytelnikami. Podobno Marillion stracił oczy, ale przesłania mu je bandaż. Mord miał też go pozbawić niektórych palców, ale co do tego sama Sansa wyraża wątpliwości. Z kolei w rozdziale „Alayne I” Słowiczek twierdzi, że Marillion żyje, bo nadal dręczą go jego pieśni. Czy to możliwe, że doszło do mistyfikacji i minstrel po odegraniu swej roli przed Nestorem Royce’em został wypuszczony? Owszem – to możliwe, ale inna sprawa czy prawdopodobne.
Zanim przejdziemy dalej, trzeba zaznaczyć jeszcze inną rzecz. W polskim przekładzie „Alayne I” znajduje się taki fragment: „Alayne nie widziała ciała minstrela, podobnie jak Robert, ale nie wątpiła w fakt jego śmierci. Zabili go Lordowie Deklaranci ze swoim głupim paktem. – On nie żyje, naprawdę”36UdW, t. 1, rozdz. 23, Alayne I, s. 464.. To, co Sansa sobie tu myśli, podpowiada, że jej zdaniem śpiewak nie wyskoczył sam z podniebnej celi, tylko został zabity, żeby nie dostał się w ręce wrogów Baelisha, którym mógłby wyznać niewygodną prawdę. Rzecz zaskakująca: zdania „Zabili go Lordowie Deklaranci ze swoim głupim paktem” nie ma w oryginale. Odpowiedni fragment brzmi tak: „Alayne had not seen the body, no more than Robert had, but she did not doubt the fact of the singer’s death. »He’s gone, truly«”37AFFC, rozdz. 23, Alayne I, s. 371.. Można z łatwością wytłumaczyć zniknięcie jakiegoś fragmentu w przekładzie. Jak jednak wyjaśnić pojawienie się zdania, którego nie było? Trudno przypuszczać, żeby tłumacz je sobie dopisał. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest to, że przekład powstał na podstawie wersji tego rozdziału, w której znajdowało się takie zdanie.
Czy to możliwe, że z niejasnych przyczyn rozdział „Alayne I” dotarł do tłumacza w wersji roboczej, a nie ostatecznej? Dałoby się to zrozumieć na przykład wtedy, gdyby rozdział ten został opublikowany w takiej wersji jako zapowiedź Uczty, a potem Martin zdecydował się na wprowadzenie zmian. Nic nie wiadomo o tym, by „Alayne I” była znana przed publikacją Uczty w 2005 roku, różnica nie wzięła się więc raczej z umieszczenia w polskim przekładzie nieostatecznej wersji znanej z takiego źródła.
Co ciekawe, w przypadku innego rozdziału Uczty – „Cersei II” – rzeczywiście mamy do czynienia z opublikowaniem dwóch wersji. W niektórych wydaniach PLiO są dodawane pojedyncze rozdziały z kolejnych tomów. Na przykład, w anglojęzycznej edycji Tańca w miękkiej oprawie z 2013 roku znalazł się rozdział Barristana z Wichrów zimy38George R.R. Martin, The Dragons Are Here, wpis na blogu, 29.10.2013, https://grrm.livejournal.com/344674.html [dost. 10.10.2026]. (a w rzeczywistości raczej rozdział przeniesiony do Wichrów z Tańca, jak zresztą chyba wszystkie zapowiedzi Wichrów). Na analogicznej zasadzie w pewnym wydaniu Nawałnicy znalazł się rozdział „Cersei II” z Uczty. Różnice widać w scenie rozmów Cersei z dworzanami w Wielkim Sepcie. W wersji z Nawałnicy Cersei dziękuje ser Lymanowi Turnberry’emu, który ślubował, że będzie nosił opaskę na oku, aż Tyrion zostanie zabity. W wersji z Uczty królowa nic mu nie odpowiada, a narrator nazywa głupcem rycerza, który zwie się tu ser Lambert Turnberry. [Sprostowanie 12.10.2026: pierwotnie przez pomyłkę zamieniłem tu miejscami imiona Turnberry’ego. „Lambert” pojawia się w Uczcie, zaś „Lyman” występuje w wersji dodanej do Nawałnicy]. Największą różnicą jest brak w wersji z Nawałnicy rozmowy Cersei z Falyse Stokeworth i jej mężem o nadaniu imienia dziecka Lollys. Fragment o Tommenie i Tyrellach też w wersji z Uczty jest przeredagowany39AFFC, rozdz. 7, Cersei II, 116-117. Por. George R.R. Martin, A Storm of Swords, New York 2011 [dalej: ASOS], s. 1187-1188 (strony te miałyby taką numerację, gdyby była kontynuowana, w rzeczywistości sięga ona s. 1177, na której kończy się dodatek do NM.. Kłopot w tym, że wydanie Nawałnicy, w którym znalazła się ta inna (zapewne starsza) wersja rozdziału „Cersei II”, wcale nie pochodzi sprzed wydania Uczty, tylko z 2011 roku. Wyraźnie jest mowa o tym, że Uczta jest już dostępna40ASOS, de facto s. 1181 (brak numeracji)., więc nie jest to kwestia powielenia w nowym wydaniu czegoś, co znalazło się w jakimś wydaniu sprzed Uczty. Również copyright na początku wydania informuje, że fragment Uczty (czyli „Cersei II”) pochodzi z 2005 roku, a zatem z wydanej już książki. Ktoś, kto zamieścił w Nawałnicy ten rozdział Uczty, był zatem widocznie przekonany, że to jest dokładnie ten sam tekst, co „Cersei II” w opublikowanej wersji. Tak jednak nie jest, bo pojawiają się wskazane rozbieżności. Nie jest to zatem taka sytuacja, z jaką mielibyśmy np. do czynienia, gdyby ostatecznie w Wichrach rozdział Barristana, opublikowany w Tańcu jako zapowiedź szóstego tomu, znalazł się w innej wersji. Wówczas byłoby to celowe zastąpienie tymczasowej wersji ostateczną. Warto podkreślić, że polski przekład odpowiedniego fragmentu rozdziału „Cersei II”41UdW, cz. 1, rozdz. 7, Cersei II, s. 150. zgadza się z wersją z Uczty, a nie Nawałnicy.
W przypadku „Alayne I” w polskim przekładzie musiało chyba zajść coś nieco podobnego jak z rozdziałem „Cersei II” w przypadku tych dwóch anglojęzycznych wersji. Przez pomyłkę do tłumacza akurat ten rozdział trafił w roboczej wersji i stąd mamy zdanie o uśmierceniu Marilliona przez pakt lordów Doliny. To by wszakże oznaczało, że GRRM w trakcie dalszych prac nad Ucztą postanowił, że takiego zdania nie powinno być. Zgodnie z jego późniejszym zamysłem nie miało być wyrażonej tak jasno sugestii, że Baelish kazał zabić Marilliona.
Od tego jednak daleka droga do przyjęcia, że wobec tego śpiewak nie zginął. Jak słusznie zauważył Preston Jacobs, nawet gdyby założyć, że Marillion żyje, to trudno uwierzyć, żeby ukrywający się człowiek, który uchodzi za zmarłego, nadal śpiewał po nocach. Jacobs łączy to ze swoją tezą, że śpiewy, które słyszeli Sansa i Słowiczek, nie pochodziły od Marilliona. Twierdzi on np., że istnieje rozbieżność między pięknym głosem, który śpiewa nocą, a ochrypłym, zamęczonym brzmieniem Marilliona, gdy ten przyznaje się do winy przed Nestorem42Preston Jacobs, The Minds of Wolves and Robins Part 5, YouTube, 5.8.2015, 6.45-9.49, https://youtu.be/nNgGIgXmOAw?si=NH7geEnrESHiWsnA [dost. 10.10.2026].. Jacobs przypomina też fragment z Gry o tron, zgodnie z którym wokół zamku wieje głośny wiatr, więc nie powinno być słychać, co Marillion śpiewa w celi43Jacobs, The Minds… Part 5, 6.27-6.45.. Nie szedłbym tak daleko. Gdyby to nie minstrel śpiewał, a Sansa i Robert słyszeli jakieś tajemnicze głosy, to wzbudziłoby to zdziwienie innych postaci. (Jacobs wiąże słyszenie głosów z jakoby telepatycznymi zdolnościami Sansy i Słowiczka jako potomków Whentów44Jacobs, The Minds… Part 5, 9.25-9.32.). Jednak nic nie świadczy o tym, by np. Littlefinger czy służący nie słyszeli tych pieśni. Słowa Baelisha sugerują coś wręcz odmiennego. Gdy Sansa skarży się na hałasy, Petyr nie dziwi się i nie odpowiada, że wcale ich nie ma, tylko podaje powód, dla którego Marillion na razie musi mieć możliwość śpiewania. Łączenie całej sprawy z fragmentem Gry o głośnym wichrze to też moim zdaniem przesada, bo to, że wiatr bywa głośny, nie znaczy, że zawsze będzie zagłuszał śpiew. A nawet gdyby przyjąć, że istnieje tu rozbieżność, to GRRM mógł równie dobrze zapomnieć o takim szczególe. Moim zdaniem tekst sugeruje jedynie, że zagadkowe jest to, co słyszy Słowiczek po śmierci Marilliona. Chłopiec twierdzi bowiem, że minstrel wciąż śpiewa. Sansa zaczyna się obawiać, że Robert popada w obłęd45UdW, cz. 2, rozdz. 23, Alayne I, s. 464.. Być może co do wyjaśnienia Jacobs faktycznie ma rację i należy to wiązać z podobieństwami Słowiczka do Brana (chorowitość, podawanie środków nasennych przez maestera, tron z czardrewna)46Jacobs, The Minds of Wolves and Robins Part 6, YouTube, 13.8.2015, https://youtu.be/c-0QvezCtdQ?si=v82TTGUoywhlAfcr [dost. 10.10.2026]. Nie można wykluczyć, że Słowiczek potencjalnie ma podobne zdolności. Może to być wszakże tylko symbolika, bo GRRM lubi tworzyć paralele między postaciami, nawet gdy nie należy ich rozumieć dosłownie. Tak czy inaczej, jak zauważa Jacobs, zagadkowe śpiewy, które ponoć słyszy później Robert Arryn, nie oznaczają w żadnym razie, że Marillion na pewno żyje47Jacobs, The Minds… Part 5, 7.27-7.50..
To prawda, że GRRM nie zamknął sobie tej furtki. Słowiczek upiera się, że minstrel żyje, więc sam tekst wprowadza pewną wątpliwość. Podobnie nie ma pewności, czy śpiewak naprawdę został okaleczony. Littlefinger opowiada coś o jakimś układzie między nimi. Nie można wykluczyć, że Marillion przeżył. Uważam jednak, że takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne (choć oczywiście autor zadecyduje, czy okaże się prawdziwe).
Przyjmijmy nawet na moment, że Baelish obiecał minstrelowi, że jeśli pomoże oszukać Nestora, to zostanie oszczędzony. Nie wynika z tego w żadnym razie, że Littlefinger dotrzymał słowa, a znając go, jest to raczej mocno wątpliwe. Po co lord protektor miałby ryzykować, że podstęp zostanie zdemaskowany? Po co narażałby się na to, że ktoś gdzieś rozpozna Marilliona i udowodni Baelishowi kłamstwo? Minstrel zna przecież niezwykle niebezpieczną dla Littlefingera prawdę o śmierci Lysy. Pomijając nawet ten aspekt – jak to by się w ogóle miało odbyć od strony logistycznej? Orle Gniazdo jest wręcz absurdalnie niedostępne. By znaleźć się na dole, trzeba przez większą część dnia jechać na mule, a muł potrzebuje przewodników48Por. wspinaczkę Catelyn do Orlego Gniazda w GoT, rozdz. 34, Catelyn VI, s. 355 i n. oraz podróż Sansy na dół w UdW, t. 2, rozdz. 41, Alayne II, s. 357 i n.. Jak Baelish miałby przemycić Marilliona na dół? W skrzyni? Potem sprawa się jeszcze komplikuje: na dole stoją Księżycowe Bramy, którymi zarządza Nestor. Jemu też służą przewodnicy mułów. Jak wobec tego przeprowadzić przez zamek Marilliona? Problemy można tylko piętrzyć. Czy Baelish kazałby udawać, że minstrel jest okaleczony, narażając się na kłopoty, gdyby Nestor czy któryś z rycerzy nalegał na to, by zobaczyć go bez bandaży i rękawiczek? Poza tym, jeśli Marillion miałby wypaść z celi, to siłą rzecz na dole powinno się znaleźć jego ciało. Musiałoby spaść albo na drogę dwieście metrów poniżej zamku, tam gdzie na zboczu znajduje się zameczek Niebo, albo nie trafić w drogę i spaść znacznie niżej. Ciało powinni więc znaleźć albo strażnicy z Nieba, albo ludzie poniżej. Kogoś z nich Baelish musiałby wciągnąć w mistyfikację, chyba że próbowałby przekonać wszystkich, że ciało gdzieś przepadło i nie da się go znaleźć. Dochodzą ponadto trudności z ukryciem Marilliona w niewielkim jednak Orlim Gnieździe i potajemnym opuszczeniem przez niego zamku (nie spędzi tam przecież całej zimy, tym bardziej że wszyscy inni schodzą do Bram49UdW, t. 2, rozdz. 41, Alayne II, s. 347.). Można też rzecz jasna spekulować, czy Marillion nie był agentem Baelisha od początku, ale nic wyraźnie o tym nie świadczy, a jego rola w próbie zabicia Sansy przez Lysę sugeruje raczej, że nim nie był. Nawet zaś gdyby pracował dla Littlefingera, to przykład ser Dontosa dowodzi, że nie ma on oporów przed pozbywaniem się swoich pionków, gdy stają się zagrożeniem. To wszystko skłania do wniosku, że Marillion naprawdę zginął – choć można mieć wątpliwości, czy naprawdę sam skoczył, czy raczej został wyrzucony na polecenie lorda protektora.

Czy Nestor Royce dał się oszukać?
Według tego rozdziału Nestor Royce dał się całkowicie zmylić kłamstwom, przyjął za dobrą monetę opowieść Sansy, wymuszone przyznanie się Marilliona i zapewnienia Baelisha, że Lysa bardzo go ceniła i chciała wynagrodzić Księżycowymi Bramami. Niektórzy kwestionują jednak łatwowierność lorda. Często wskazuje się przy tym na rozmowę jego córki, Myrandy, z Alayne, która może podpowiadać, że Royce’owie z młodszej gałęzi podejrzewają, kim jest rzekoma córka Littlefingera50Jacobs, Littlefinger’s Mistake, 9.17-9.47; DaeL, Śmierć Harrolda Hardynga, sekcja „Skutki nagłej śmierci”.. Preston Jacobs idzie nawet dalej, sugerując, że Nestor już w tym rozdziale doskonale zdaje sobie sprawę, że Baelish próbuje nim manipulować. Podkreśla on istniejące jakoby sprzeczności pomiędzy wersjami zdarzeń Alayne i Marilliona, a także to, że Nestor prawdopodobnie odnalazł but Sansy, który wyleciał przez Księżycowe Drzwi w trakcie szamotaniny z Lysą51Jacobs, Littlefinger’s Mistake, 0.01-6.00.. Co do tej ostatniej kwestii, to wprowadzenie takiego motywu miałoby sens, gdyż GRRM wyraźnie lubi euhemeryzować elementy znane z baśni (wystarczy tu podać przykład Cersei i przepowiedni Maggy Żaby o młodszej królowej52UdW, t. 2, rozdz. 36, Cersei VIII, s. 254. czy balu mającego na celu wybór żony dla Aegona III w Ogniu i krwi53George R.R. Martin, Ogień i krew, cz. 2, ilust. Dough Wheatley, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2019, s. 401 i n.), a to byłoby czytelne nawiązanie do postaci Kopciuszka54Jacobs, Littlefinger’s Mistake, 2.03-2.05.. Możliwe zatem, że Nestor wie już, że udział Alayne nie ograniczał się do przyglądania się w przerażeniu, jak Marillion wypycha Lysę. Co jednak ze sprzecznościami w dwóch relacjach? Zdaniem Jacobsa Nestor bez trudu mógł zauważyć, że według Baelisha Lysa wezwała Marilliona, by oznajmić mu, że ma opuścić zamek, co nie zgadza się ze słowami Marilliona do strażników, że mają nikogo nie wpuszczać, gdy Alayne będzie z Lysą55Jacobs, Littlefinger’s Mistake, 3.12-4.20.. Nestor nie otrzymuje zatem jednoznacznej informacji, z kim tak w ogóle chciała rozmawiać Lysa. Rzeczywiście mamy tu sprzeczność, ale z drugiej strony nigdzie nie mamy wyjaśnienia, czy Nestor spotkał się z tymi strażnikami, by ich wypytać. Myślę, że gdyby chcieć szukać powodów, że Nestor nabrał podejrzeń, to nie trzeba by nawet porównywać, co kto dokładnie powiedział. Pewne rozbieżności w opowieściach różnych osób Baelish mógłby wytłumaczyć ogólnym chaosem i silnymi emocjami świadków śmierci Lysy. Gdyby GRRM chciał dać Royce’owi zachętę do podważenia winy Marilliona, to wystarczyłoby, by lord zwrócił uwagę na coś innego. Panuje zgoda co do tego, że w zamkniętej Górnej Komnacie przebywały trzy osoby: Lysa, Alayne i Marillion. Jacobs wskazuje, że Nestorowi niezbyt jasno wytłumaczono, kiedy przyszedł tam Baelish56Jacobs, Littlefinger’s Mistake, 3.12-3.32., ale nie ma to teraz aż takiego znaczenia. Pomińmy również to, kto i po co zwołał spotkanie. Faktem pozostaje, że na początku Księżycowe Drzwi były zamknięte. Baelish chce, żeby Royce uwierzył, że minstrel, który nie wygląda na szczególnie silnego, zdołał chwycić Lysę, zaciągnąć ją pod drzwi, potem odsunąć zasuwy (co naprawdę zrobiła Sansa) i wreszcie wypchnąć Lysę, którą musiałby cały czas trzymać. Wszystko to miało dziać się tak błyskawicznie, że Alayne nie zdążyła nic zrobić. W dodatku najwyraźniej w którymś momencie miał wejść Baelish, ale i on nie zdołał powstrzymać śpiewaka. Jeśli się nad tym zastanowić, jest to dość mało prawdopodobny przebieg wydarzeń. Nie ma wszakże pewności, czy według autora wersje miały być dostrzegalnie dla Royce’a sprzeczne, czy raczej GRRM uważał, że są zasadniczo spójne i możliwe do przyjęcia przez postaci słuchające tych relacji.

Czy Nestor Royce to „kasztelan”?
Można mieć wątpliwości, czy przełożenie tytułu Nestora – Keeper of the Gates of the Moon – jako „kasztelan Księżycowych Bram” było dobrym rozwiązaniem. Autor nie używa w tym przypadku słowa castellan, choć to w Westeros dość powszechny tytuł (np. ser Axell Florent to kasztelan Smoczej Skały57ASOS, rozdz. 36, Davos IV, s. 490., Mors i Hother Umberowie – Ostatniego Domostwa, Arnolf Karstark – Karholdu, ser Bartimus – Wilczego Barłogu58ADWD, Appendix, s. 1083-1084. itd.). To prawda, że sam Royce jest też nazywany kasztelanem Księżycowych Bram w dodatkach, ale wtedy Martin używa sformułowania castellan of the Gates of the Moon59ASOS, Appendix, s. 1149. AFFC, Appendix, s. 798. ADWD, Appendix, s. 1068.. Tytuł Keeper to wyraźnie nie to samo. Prawdopodobnie kasztelan Bram był też nazywany w taki bardziej podniosły sposób, by podkreślić znaczenie jego urzędu i samego zamku, który był królewską siedzibą. Przed tym rozdziałem nie ma to większego znaczenia. Jednak oddawanie w polskim przekładzie zarówno Keeper, jak i castellan jako „kasztelan” zaczyna rodzić problemy od momentu, gdy Baelish czyni Nestora lordem, ale Royce zachowuje tytuł Keeper. Jest bardzo dobitnie podkreślone, że Nestor zostaje właścicielem Bram: chciał „otrzymać Bramy na własność, zostać prawdziwym lordem, nie tylko tytularnym”60UdW, t. 1, rozdz. 10, Sansa, s. 224., zaś protektor spełnił to marzenie (oryginał jest równie jednoznaczny: „Lord Nestor had dreamed of holding the Gates in his own right, a lord in truth as well as name”61AFFC, rozdz. 10, Sansa, s. 176.). To zatem coś więcej, niż tylko uczynienie gałęzi Nestora dziedzicznymi urzędnikami, a jednak Royce i jego następcy nadal będą Keepers, co oznacza, że odtąd będzie to dodatkowy tytuł przysługujący lordowi Bram. Do sytuacji Nestora po tych zmianach nie pasuje tytuł kasztelana, tym bardziej że w Westeros nigdy nie słyszymy o dziedzicznych kasztelanach, co może wskazywać, że według tamtejszych pojęć takie połączenie jest niespotykane, a przynajmniej dziwne. Warto zwrócić uwagę, że za dynastii Gardenerów Tyrellowie nie byli dziedzicznymi kasztelanami Wysogrodu, tylko jego dziedzicznymi zarządcami62George R.R. Martin, Świat Lodu i Ognia, współaut. Elio M. García jr i Linda Antonsson, przeł. Michał Jakuszewski Poznań 2014, s. 217..
Wobec tego może dziwić, że dodatki Uczty i Tańca wciąż nazywają Nestora kasztelanem Księżycowych Bram. Warto jednak zwrócić uwagę, w którym momencie zaczęło się to zjawisko: w dodatku Nawałnicy63ASOS, Appendix, s. 1149., bo dodatki Gry64George R.R. Martin, A Game of Thrones, London 2014 [dalej: AGOT], s. 789. i Starcia65George R.R. Martin, A Clash of Kings, New York 2012, s. 991. podają tylko tytuł wielkiego zarządcy Doliny. Trzeba tu zaznaczyć, że Royce jest nazywany Keeper już w samym tekście Gry66AGOT, rozdz. 34, Catelyn VI, s. 357., co polski przekład oddaje za pomocą „Rycerz Księżycowej Bramy”67GoT, rozdz. 34, Catelyn VI, s. 356., i co nie ma nic wspólnego z oryginałem. Jest wysoce prawdopodobne, że dodatki Uczty i Tańca, wzmiankując o „kasztelanie”, po prostu powielają ten wcześniejszy dodatek. W przypadku Uczty dałoby się to jeszcze wytłumaczyć tym, że dodatek oddaje stan na początku tomu, a wtedy Nestor jako Keeper jest jeszcze tylko kasztelanem. W Tańcu jest już prawdziwym lordem, ale zapewne GRRM nie uaktualnił materiału o Arrynach w dodatku, tylko wstawił tam wersję z Uczty. W tym kontekście warto wskazać, że w Tańcu powtarza się literówka w imieniu Salladhora Saana („Salladhar”)68ADWD, Appendix, s. 1060., która pojawiła się w Uczcie69AFFC, Appendix, s. 788.. Tak czy inaczej, dodatek, który ma być zbiorczym źródłem informacji o postaciach, nie może mieć przewagi nad jednoznaczną treścią powieści, bo to samej narracji autor poświęca większą uwagę. Jeśli jest wyraźnie podkreślone, że Nestor – wciąż tytułowany Keeper of the Gates of the Moon – stał się w tym rozdziale rzeczywistym lordem, to na podstawie samych dodatków, być może zresztą nieaktualnych co do Royce’a, nie można z niego robić znów jedynie kasztelana.
Myślę, że wobec tego lepiej byłoby zachować urozmaicenie tytułów. Tak przed wyniesieniem do godności lorda, jak i później, Keeper powinien być tłumaczony inaczej niż castellan, bo stosowanie w obu przypadkach słowa „kasztelan” tylko zaciemnia, że zaszła tu istotna zmiana. Polski przekład PLiO ma zresztą tendencję do oddawania w taki sam sposób różnych westeroskich tytułów i nazw urzędów, przez co rozmaitość nazewnictwa stosowanego przez autora jest ograniczana. Tak ma się sprawa na przykład z nazywaniem „namiestnikiem” zarówno piastującego urząd Hand of the King (dosł. Ręka Króla), jaki i tego, kto służy jako Warden jakiegoś obszaru, np. Północy. Jak można zatem oddać tytuł „Keeper”, by wprowadzić tu pewne urozmaicenie? Wyraz ten występuje w rzeczywistym brytyjskim tytule Lord Keeper of the Privy Seal (lord strażnik/opiekun Tajnej Pieczęci), więc Royce mógłby być „Strażnikiem/Opiekunem Księżycowych Bram”. Być może lepszy byłby „opiekun”, zwłaszcza gdyby z np. Warden of the North zrobić „Strażnika Północy”, żeby wyraźnie odróżnić Wardens od namiestnika królewskiego. Przy okazji można zaznaczyć, że jako Warden of the White Knife Wyman Manderly jest w polskim przekładzie nazywany „strażnikiem Białego Noża”70Por. ADWD, rozdz. 19, Davos III, s. 268 z George R.R. Martin, Taniec ze smokami, cz. 1, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2011 [dalej: TzS, cz. 1], rozdz. 19, Davos III, s. 322., co zrywa ze zwyczajem robienia z Wardens namiestników, co pasowałoby do różnych pomniejszych Wardens jeszcze mniej, niż do czterech wielkich „geograficznych”. Tytuł lorda Yronwooda Warden of the Boneway również jest przełożony jako „strażnik Szlaku Kości”, a Warden of the Prince’s Pass lorda Fowlera jako „strażnik Książęcego Wąwozu”71Por. AFFC, rozdz. 40, The Princess in the Tower, s. 672-673 z UdW, rozdz. 40, Księżniczka w Wieży, s. 328..
Zupełny zamęt terminologiczny powstaje jednak w przekładzie Ognia i krwi, gdy jest mowa o krótkotrwałym opanowaniu Dorne przez Aegona Zdobywcę i ustanowieniu lorda Rosby’ego „kasztelanem Słonecznej Włóczni i namiestnikiem piasków”72George R.R. Martin, Ogień i krew, cz. 1, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2018, s. 53. (castellan of Sunspear and Warden of the Sands73George R.R. Martin, Fire and Blood, ilust. Dough Wheatley, London 2020 [dalej: FB], s. 32.). W tym samym akapicie jest podane, że „Wyznaczono też kasztelanów i namiestników wszystkich pozostałych ziem oraz zamków”, co nie dość, że robi z zarządców (stewards) namiestników (czego w polskim PLiO używa się dla przełożenia Wardens, o których nic tu w ogóle nie ma), to jeszcze przez chyba przypadkowe zamienienie kolejności tytułów wywołuje wrażenie, że ziemie miały kasztelanów, a zamki namiestników. Oryginał brzmi: „Stewards and castellans were named for all the other lands and castles”74FB, s. 32., co jest już bardziej prawdopodobne.
Swoją drogą, interesującym zagadnieniem jest różnica między westeroskimi kasztelanem (castellan) a zarządcą (steward). Niektóre zamki mają i jednego, i drugiego. Żeby skomplikować sytuację, niektórym miejscom autor przyznaje seneszala (seneschal), jak Gartha Tyrella, który jest lordem seneszalem Wysogrodu75UdW, t. 2, Dodatek, s. 504. W oryginale: Lord Seneschal of Highgarden. AFFC, Appendix, s. 827., choć przed Podbojem ten sam zamek miał zarządców (stewards), z których ostatni, Harlan Tyrell, podporządkował się Aegonowi76FB, s. 21. Czasem Harlan Tyrell występuje jako Harlen, np. w AFFC, Appendix, s. 826. Wersja z FB jest bardziej prawdopodobna.. Z kolei Słoneczna Włócznia ma i kasztelana – ser Manfreya Martella, i seneszala – Ricassa77UdW, t. 2, rozdz. 40, Księżniczka w Wieży, 320.. Wydaje się, że w Westeros seneszal to tylko nieco bardziej podniosłe określenie urzędu pokrywającego się pod względem funkcji z zarządcą, ale pewności nie ma. W dodatku są także zarządcy nie tylko zamków, lecz całych krain – jak sam Nestor Royce, który jest wielkim zarządcą Doliny78UdW, t. 2, Dodatek, s. 473. (High Steward of the Vale79AFFC, Appendix, s. 798.).
Bibliografia
DaeL, Sekrety Littlefingera (część 4 – królotwórca), FSGK, 9.5.2016, https://fsgk.pl/2016/05/szalone-teorie-sekrety-littlefingera-czesc-4-krolotworca/ [dost. 10.10.2026].
DaeL, Sekrety Littlefingera (część 5 – upadek tytana), FSGK, 16.5.2016, https://fsgk.pl/2016/05/szalone-teorie-sekrety-littlefingera-czesc-5-upadek-tytana/ [dost. 10.10.2026].
DaeL, Symbolika pokarmu (część 1 – trunki, kłamstwa i trucizny), FSGK, 11.10.2015, https://fsgk.pl/2015/10/szalone-teorie-symbolika-jedzenia/ [dost. 10.10.2026].
DaeL, Śmierć Harrolda Hardynga, FSGK, 29.6.2020, https://fsgk.pl/2020/06/szalone-teorie-smierc-harrolda-hardynga/ [dost. 10.10.2026].
Jacobs, Preston, Littlefinger’s Mistake, YouTube, 14.9.2015, https://youtu.be/_jmjShTTjqw?si=uwgDGcJBV8wFXiFB [dost. 10.10.2026].
Jacobs, Preston, The Minds of Wolves and Robins Part 5, YouTube, 5.8.2015, https://youtu.be/nNgGIgXmOAw?si=NH7geEnrESHiWsnA [dost. 10.10.2026].
Jacobs, Preston, The Minds of Wolves and Robins Part 6, YouTube, 13.8.2015, https://youtu.be/c-0QvezCtdQ?si=v82TTGUoywhlAfcr [dost. 10.10.2026].
Martin, George R.R., The Dragons Are Here, wpis na blogu, 29.10.2013, https://grrm.livejournal.com/344674.html [dost. 10.10.2026]
Dzieła George’a R.R. Martina w oryginale:
A Clash of Kings, Bantam Books Mass Market Edition, New York 2011.
A Dance with Dragons, Bantam Books Mass Market International Edition, New York 2012. [ADWD]
A Feast for Crows, paperback ed., London 2011. [AFFC]
Fire and Blood, paperback ed., ilust. Dough Wheatley, London 2020. [FB]
A Game of Thrones, paperback ed., London 2014. [AGOT]
A Storm of Swords, Bantam Books Mass Market Edition, New York 2011. [ASOS]
Dzieła George’a R.R. Martina w języku polskim:
Gra o tron, przeł. Paweł Kruk, bmw. brw. [GoT]
Nawałnica mieczy, t. 1, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012. [NM, t. 1]
Nawałnica mieczy, t. 2, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012. [NM, t. 2]
Ogień i krew, cz. 1, ilust. Dough Wheatley, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2018. [OiK, cz. 1]
Ogień i krew, cz. 2, ilust. Dough Wheatley, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2019. [OiK, cz. 2]
Rycerz Siedmiu Królestw, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2014.
Świat Lodu i Ognia, współaut. Elio M. García jr i Linda Antonsson, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2014.
Taniec ze smokami, cz. 1, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2011. [TzS, cz. 1]
Taniec ze smokami, cz. 2, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2011. [TzS, cz. 2]
Uczta dla wron, t. 1, przeł. Michał Jakuszewski, Poznań 2012. [UdW, t. 1]
Uczta dla wron, t. 2, przeł. Michał Jakuszewski, wyd. I, Poznań 2006. [UdW, t. 2]




Niebieski tygrysie, Opiekunie FSGK, zarządco sekcji Fantasy tejże i strażniku-seneszalu PLIO, ogłaszam pana absurdalnie dociekliwym kocurem 😉
Littlefinger jest tutaj jak Sauron. Zwodził całe Westeros tak bardzo, że na koniec zwiódł sam siebie.
I jestem pewien, że taki koniec zaplanował mu Martin.
Samo imię Marillion też tutaj brzmi jak okrutny żart 😛
Mnie to się zawsze wydawało, że zamiast jakichś butów Sansy czy innych dziwnych rzeczy mających być znalezionymi tyle metrów niżej przez westerowskich Sherlocków Holmsów bardziej prozaicznym wyjaśnieniem jest to, że Roycowie i inne wielkie rody miały wśród służby szpiegów, a gdy Sansa budowała zamek ze śniegu jest fragment, że przygladała jej się służba, trudno uznać też, aby później pocałunek zobaczyła tylko Lysa. To wystarczy do przyjęcia co najmniej dużych wątpliwości, kim jest w rzeczywistości Sansa, a tym samym cała historia z Lysą.
Ja to tłumaczę jeszcze prościej. Nagle Littlefinger ma córkę, akturat w wieku zaginionej Sansy Stark ? Nawet Myranda Royce ją wypytuje, robiąc test czy Sansa zareaguje na przykrywkę o Wierze, czy na temat Jona Snowa. Sansa reaguje na Jona.
Z tym „w wieku” bym nie przesadzał, bo Sansa jest nie tylko z charakteru, a z wyglądu (a tak przynajmniej wnioskują po rozdziale z Wichrów) przynajmniej szesnastolatką (tu ma 13, dopiero dobiega 14. urodzin).
Ale fakt, to jest baaardzo dziwne.
No przecież każdy wiedział ile ma Sansa Stark. Urodziny na dworach różnych były zapamiętywane.
Nie tylko wiek, ale nagle zbliżenie okoliczności – Sansy Stark nie ma w stolicy, a Alayne Stone nagle się pojawia. Jakby Lordowie Doliny pokopaliby głębiej to każdy sept zaprzeczyłby, że mieli ją na wychowaniu.
OK, ale to jest do sprawdzenia szybko w dzisiejszych czasach. W realiach Westeros, jeszcze ogarniętych wojną, znalezienie odpowiedzi zajęłoby co najmniej kilka tygodni, jeśliby się w ogóle udało. Myślę że właśnie na to liczył Littlefinger. No i po prostu miał szczęście. Ten facet ma niewyobrażalnego wprost farta, zaczynając od Brandona, który mógł się przecież okazać sukinkotem i zarąbać Petyra pomimo prośby Catelyn.
A ile czasu mija od przybycia Sansy do Doliny i pierwszych plotek o bękarciej córce Baelisha? Bo wydaje mi się, że jest dość czasu na to.
A z tym szczęściem to też prawda. Nikt nigdy nie doniósł Robertowi ani Arrynowi o tym, co Baelish wygaduje na damy z rodu Tully. Mimo, że obaj bracia Lannisterowie o tym wiedzą. Jeśli plotki dotarły tak wysoko, to dosłownie cud, że nikt nie poszedł na dobre słowo do króla czy namiestnika, aby dostać sakiewkę za informacje.
Swoją drogą tu Westeros jest dziwne, mówi się, jakoby każdy liczył liczy zysk… a potem wychodzą kwiatki, że nikt nie doniósł o gadaniu Baelisha albo żaden z niższych Freyów nie pomyślał, że lepiej donieść Robbowi o spisku, i dostać całą schedę jak już Robb wybije główną linię męską.
Motywy Littlefingera. Była już w Westeros podobna postać, której motywów nie sposób przejrzeć, bo jedne wykluczają drugie. Larys Strong. Najbardziej prawdopodobnym motywem Larysa była chęć zniszczenia. Królestwa i wszystkich graczy. Gdy stało się to już niemożliwe nawet nie próbował ratować życia. Nie zdziwiłbym się, gdyby taką samą przysługę chciał oddać Westeros Petyr Baelish.
Marillion. Ja bym nie wykluczał, że ma (lub miał) jakiś układ z Littlefingerem, o którym jeszcze nie wiemy. Proste pytanie. Po co by krył Baelisha i Sansę? Przecież nie był idiotą, który mógłby łudzić się, że zachowa życie po zamordowaniu władczyni Doliny. Miał też dość czasu, żeby się z tym życiem pożegnać. Co więc powstrzymało go przed zabraniem Baelisha ze sobą do grobu? Musieli mieć jakiś układ i to bynajmniej nie polegający na obiecankach cacankach.
Ten śpiewak to jest podejrzany od pierwszego tomu. Rezygnować z wspaniałej imprezy jaką był turniej Namiestnika na rzecz górskiej wycieczki z Catelyn?
Ciekawe, że kiedy Lothor Brune powstrzymuje Marilliona od gwałtu na Sansie to Petyr się nie pozbywa śpiewaka. Tak, był ulubieńcem Lysy, ale Littlefinger był miłością jej życia. Wystarczyło powiedzieć – Jestem zazdrosny o barda, kochanie. Wyrzuć go. Lysa z ochotą by to zrobiła, czując się wspaniale, że mąż ją kocha.
Littlefinger tego nie robi. Czyli już planował, że ewentualne morderstwo Pani Orlego Gniazda pójdzie na konto śpiewaka ?
Prawda.
Jedyne co kierowało Marillionem to obietnica szybkiej śmierci. Bo za zabicie lady Arryn mógł liczyć na długą bolesną karę
Gdyby chciał szybkiej śmierci to mógł się walnąć z podniebnej celi na główkę w każdej chwili. A przyznając się do zamordowania Lysy on się właśnie skazywał na długą i bolesną karę. Dlaczego więc nie wykorzystał okazji, żeby obciążyć Littlefingera przed Royce’ami? Kto wie? Może mógłby sobie wtedy nawet znacznie przedłużyć życie robiąc za świadka. Wybiera jednak krycie faceta, który go wrobił. To bez sensu. Chyba że stoi za tym coś więcej. Kto wie, czy Baelish nie odstawił tego całego cyrku, żeby po pierwsze wrobić Sansę we współudział, a po drugie doprowadzić małego Arryna do szaleństwa (nocne śpiewy Marilliona).
Ale trzeba pamiętać że to był zwykły śpiewak, wywyższony przez Lyse Arryn. Gdy żyła był nietykalny, a po śmierci jej był skończony. A Littlefinger był lordem Harenhall oraz najwyższym lordem Tridentu, więc jego wersja było ważniejsze od wersji jakiegoś grajka. Więc moim zdaniem był na łasce Baelisha. Zresztą odegrał swoją rolę przed Nestorem Roycem, który i tak nie uwierzył by wersji oskarżającej nowego protektora doliny. To nie spiżowy Yohn Royce.
Mógł nie uwierzyć, a mógł też uwierzyć. Nawet gdyby nie uwierzył, to wieści i tak dotarłyby do spiżowego Yohna, Anyi Waynwood i reszty. A Littlefingera nie lubiano w Dolinie tak samo jak Marilliona. Poza tym pogorszyć swojej sytuacji Marillion i tak już nie mógł. Przyznanie się niczego mu nie dawało. Tylko na obciążeniu Baelisha mógł coś ugrać. Jeżeli nie życie to przynajmniej zemstę.
Tyle, że Yohn Royce by uwierzył. Bo miał interes by uwierzyć. Nie lubił Baelisha.
Tu wychodzi jak Sansa się nie uczy. Mówi w myślach, jak to niby jest mądrzejsza od kuzynek Margaery bo tyle przeżyła, a nie widzi prostej arytmetyki zdarzeń – Dolina by jej nie oddała Królowej. Mogła się pozbyć Littlefingera wtedy. Jak bardzo Ned i Catelyn skrzywdzili to dziecko…
A skąd miała to wiedzieć ? Jedyne co wiedziała, to to że Dolina nie przybyła z pomocą Robbowi. Nawet jej ciotka była wariatką. Uratowała życie Dontosowi a on wziął pieniądze żeby ją wydać. Czemu miała ufać Lordom Doliny ?
Bo powinna zauważyć, że jej ciotka była wariatką, i to właśnie ona powstrzymała Dolinę od walk po stronie Robba. A właściwie Littlefinger – ale Sansa nie była taka sprytna, aby to zrozumieć. Tyle z jej gadania, że nagle jest mądrzejsza niż kuzynki Margaery.
To Słowiczek, 8-latek więcej wie o polityce od niej! Mówi jasno, że kuzyn Harry dybie na jego życie, czekając na jego śmierć. A Sansa go ucisza, a jeszcze nie kuma, że to co Maester robi i rzekomy plan Baelisha… to nie jest czekanie na nieuniknione. To jest plan morderstwa. I ona nie ma nawet
korzyści z wątpliwości bo wie o królobójstwie. Littlefinger już zabił Joffreya paluchami Olenny. Dlaczego nie miałby zabić Roberta Arryna?
No właśnie. Pamiętam jak był odcinek Columbo gdzie kobieta zamknęła mordercę swojej siostrzenicy w sejfie, by umarł. To on umieścił wiadomość, że to ona go zabiła. Nie mógł przeżyć, ale zemścił się zza grobu. To był dowód pieczętujący jej winę. Albo w Inniemamocnych ten bohater, co zginął w jaskini. Ostatnimi resztkami sił napisał hasło do komputera Syndroma.
Pamiętam ten odcinek. To chyba była znana pisarka. Jeden z lepszych odcinków.
Tak, pisarka kryminałów. Swoją drogą słabo to zrobiła. Już lepszy był ten wydawca, co zapłacił szaleńcowi, a sam się upił i zrobił stłuczkę dla alibi. Gdyby słuchał adwokata, aby nic nie mówić Columbo to śledztwo utknęłoby.
Też uważam, że Marillion musiał mieć jakiś większy układ z Littlefingerem, inaczej jego zachowanie nie ma większego sensu. Po co miałby brać na siebie winę za morderstwo Lysy, którego się nie dopuścił i ryzykować nie tylko śmierć, ale i tortury, zamiast po prostu opowiedzieć co naprawdę tam się wydarzyło? Nawet gdyby Littlefinger szedł w zaparte i obstawał przy swojej wersji to i tak Marillion miałby większe szanse na uniknięcie kary niż w przypadku wzięcia na siebie odpowiedzialności za coś, czego nie zrobił. W przypadku Neda miało to sens, bo on chciał chronić córki, ale w przypadku barda takiej sytuacji nie było, bo on podróżował sam i nie mamy informacji o kimkolwiek bliskim, kogo mógłby w takiej sytuacji chronić.
Dokładnie tak.
Od zawsze mnie ciekawił właśnie ten wątek i przyznam, że gdy tylko zobaczyłem jaki rozdział jest omawiany, to czekałem na rozwiązanie tego zagadkowego przyznania się. Dodam tutaj, że kompletnie nie wpadłem sam na możliwość paktu Littlefinger-Marilion. Moje przypuszczenia snuły się raczej w obrębie dwóch możliwości:
– Martin potrzebował takie rozwiązanie wątku, więc takie zrobił. W powieści dostaliśmy zaś informacje o torturach oraz o tym, że Littlefinger łaskawie pozwolił mu grać na harfie w tych ostatnich dniach, a Marillion przystał na ten układ, więc lecimy dalej z fabułą książki. Że tak zacytuję klasyka „na c*** drążyć temat”
– Druga możliwość to właśnie te tortury. Możemy oczywiście z wygodnego fotela pisać, że to przecież nielogiczne, że w tej sytuacji Marillion tym bardziej powinien chcieć pogrążyć Littlefingera skoro nadarzyła się prawdopodobnie jedyna okazja. Logika mi również podpowiada taki obrót spraw, ale podpowiada mi również, że nigdy nie byłem w tak skrajnej sytuacji i zwyczajnie nie wiem co bym zrobił. Domyślam się, że dokładnie tak jak cała reszta forumowiczów.
Mógłbym tu zakończyć temat tej opcji z torturami, ale dorzucę jeszcze pewne zobrazowanie dlaczego takie tortury mogły wystarczyć. Pomijam już radzieckie wynalazki na katowanie, pranie mózgu itd, bo w samej Grze o Tron widzimy coś czym mogę się posłużyć. Tym razem odniosę się do serialu, bo chodzi wyłącznie o zobrazowanie pewnej techniki, a użył jej Ramsey na Fetorze. Po „wstępnych” torturach przyszła do niego podstawiona dziewczyna od Ramseya, aby go uwolnić. Nieświadomy podstępu Theon uciekł prosto do pułapki oraz kolejnej fali tortur. To sprawiło, że gdy jego siostra przybyła na ratunek, to nie chciał z nią odejść bojąc się podstępu oraz konsekwencji.
Nie mówię, że w sytuacji z Marillionem była równie gruba intryga z torturami, chodzi mi jednie, że jestem w stanie przyjąć wyjaśnienie, że to właśnie tortury skłoniły go do przyznania się. Rzecz jasna w połączeniu z tym, że było to wygodne akurat dla Martina. Jednak pomysł z paktem Littlefinger-Marillion znacznie bardziej mnie kupuje od tego jak przez lata ja to postrzegałem. Niezależnie czy Marillion przeżył czy tylko uwierzył, że przeżyje.
Tutaj odpowiedź jest całkiem prosta. Człowiek znosi tortury tak długo, gdy widzi dla siebie jakąś nadzieję. Tak było z Fetorem. Nie powiesił się, ani nie poderżnął gardła Ramsayowi, bo wciąż gdzieś tam miał nadzieję, że wyjdzie z tego. Może złamany i okaleczony, ale żywy. To mechanizm znany z obozów zagłady. Mimo codziennych nieludzkich cierpień i ciągłego widoku śmierci, wypadki gdy więzień rzucał się na druty były wyjątkowo rzadkie. Każdy wierzył, że akurat jemu się uda. Dla Marilliona jedyną nadzieją mogło być tylko obciążenie Littlefingera. Jeżeli nie na przeżycie to przynajmniej na zemstę. A jednak nie korzysta z niej. Dlaczego? Żeby pobrzdąkać parę dni na harfie? Żeby go nie torturowali? Jak powiedziałem, swoje cierpienia mógł zakończyć w każdej chwili. Musiał mieć jakiś układ z Littlefingerem. I to grubszy. To był bard, człowiek inteligentny i sprytny, nie przygłup-pijaczek, który mógłby uwierzyć, że paluch obsypie go złotem, gdy pomoże zamordować króla. Może to czwarty brat Kattleblacków? 😉
Nie wspominałbym największego kretynizmu ze wszystkich pierwszych czterech sezonów jako jakikolwiek przykład do dyskusji, może jedynie wyjątkowo jako przykład zapowiedzi jak będzie wyglądać dalsza fabuła serialu po tym, jak książki parze Dumb & Dumber się skończą.
Czuję potrzebę, aby odnieść się do pewnego sposobu argumentacji stosowanego w komentarzach pod artykułami. W obecnym wątku dotyczą one Sansy, że jest głupia, a myśli że jest mądrzejsza od kuzynek Margaery. Padają m.in słowa, że przecież powinna wiedzieć, że dolina jej nie wyda oraz domyślić się, że Baelish i maester trują Roberta senniczką. Denerwują mnie argumenty post factum, bo nie mają żadnej merytorycznej wartości. Mogą one służyć jedynie temu, aby kreować się na jakąś super przenikliwą osobę w stylu „no ja wiedziałem, że tak będzie, przecież to oczywiste. Jak ktokolwiek mógł tego nie dostrzec” tyle, że w tym przypadku nie sądzę, aby komukolwiek chodziło o jakieś podbicie ego.
Weźmy kwestię senniczki. Jej działanie jest objaśnione jeśli pamięć mnie nie myli w rozdziale Aryi w domu czerni i bieli. No niebywałe, że Sansa tego nie wie. Przecież my mamy tą wiedzę to ona też powinna. Idąc tym tropem, to przecież powinna też wiedzieć, że jej ojciec zginął przez Littlefinger, bo przecież było o tym w rozdziale Neda. To jest tak oczywiste. A i Ned Stark to debil, bo zaufał paluchowi, a przecież w kolejnych tomach jeszcze dobitniej widać jaki z niego manipulant. Przecież Ned powinien to wiedzieć. Robb Stark natomiast nie powinien iść na wesele do Freyów? Po co szedł? Wystarczyło, żeby książkę przeczytał i dowiedziałby się jaki finał będzie miała jego wyprawa.
Jeszcze słowo o tym czy dolina wydałaby Sansę. Z perspektywy Sansy była to słuszna obawa, bo czemu miałaby ją chronić. Robba nie wsparli, to po co teraz ryzykować wojnę z koroną. Oczywiście według niektórych komentarzy Sansa podobnie jak my wszyscy tu na forum przeczytała książki Martina i ma dokładnie taką samą wiedzę, którą my posiadamy, wiec z tej perspektywy: skoro wie, a nic z tym nie robi, to może faktycznie jest głupia.
Gdyby nie myślała, że jest mądrzejsza od innych dziewcząt to bym jej tego nie wyciągała.
Co do Roberta – fakty są takie, że Sansa wie, że Baelish już brał udział w jednym morderstwie pośrednio – Joffreya i dwóch bezpośrednio- Dontos i Lysa. Czemu nie pomyślała, że jeśli Słowiczek będzie żył to nagle układ z Harry’m będzie zniszczony – nic nie wyjdzie z pięknych planów rządzenia Doliną, a Sansa utknęłaby jako żona rycerza bez włości – no wiem, że raczej nie bo Baelish już by się postarał aby owdowiała, ale małżeństwo z Harry’m nic nie daje, póki Słowiczek żyje.
Ironicznie ja lubię Sansę, ale boli mnie jej brak myślenia. Bo życzę jej jak najlepiej.
Sansa nie musiała czytać Martina, na jej oczach Littlefinger zabił dwie osoby.
A Robb to postąpił idiotycznie – wysłanie matki i zgodzenie się na ten most za cenę dwóch małżeństw. Tu przegrał. Tu był korzeń jego klęski. Ja i Robert Snow tłumaczyliśmy, że Robb nie powinien wymuszać tego mostu, ale rąbać drzewa i robić tratwy, albo zmienić strategię na spotkanie w boju Tywina.
Ned Stark też postąpił idiotycznie bo jakim cudem można wierzyć, że mężczyzna zakochany w twojej żonie, nadal nieżonaty to będzie działać na twoją korzyść ? Albo Littlefinger mu wprost dawał sygnał, że nie poprze planu Stannisa. I co? Ned dalej brnie w to, mimo że jego sojusznik ma teraz powód do zdrady.
A Ned wiedział, że Petyr kocha Cat?
A Cat wiedziała, gdy Ned ruszał na Północ, że mimo tak wielu lat Petyr dalej ją kocha?
Z tego co pamiętam nie.
Sansa natomiast, nawet jeśli niesłusznie uważa się za mądrzejszą od kuzynek Margaery, to ma pełne prawo jako TRZYNASTOlatka to pewnej naiwności i stopniowego rozumienia kim są ludzie wokół niej i jakie mają motywy. Zresztą Littlefinger z obu morderstw umiejętnie wybrnął – w obu przypadkach mówi Sansie, że MUSIAŁ to zrobić by JĄ chronić – i w obu przypadkach ma rację, choć to nie jest jednoznacznie. ztym, że musiał akurat mordować.
Osierocona trzynastolatka ma pełne prawo Petyrowi zaufać, zwłaszcza, że to okazał się być pierwszy człowiek od miesięcy, któremu mogła zaufać i który coś dla niej zrobił w końcu. Gdyby nie wyjawiła planów małżeństwa z Willamem Dontosowi, podobne myślenie stosowałaby w przypadku o wiele bardziej zasługujàcych na nie Tyrellów (też nie-ideałóe oczywiście), z jej wspaniałym Panem Mężem (sądzę, że Sansa autentycznie by Willama pokovhała) na czele.
Ned wiedział przecież, że Baelish pojedynkował się z Brandonem o Catelyn. Zaufałbyś facetowi, który kiedyś uderzał do twojej żony i do dziś się nie ożenił?
Pojedynkował się jako dzieciak. Od tego czasu minęły lata. A sam Ned doskonale wie, że istnieją małżeństwa z obowiązku, czy ludzie, których kobiety nie interesują, więc brak bycia żonatym przez Baelisha nie jest czymś bardzo dziwnym.
A poniższe rozumowanie jest o wiele vardziej sensowne niż „piętnaście lat temu zadurzył się w mojej żonie, to arcywróg!!!”: nawet jak Petyr dalej kocha Catelyn, to nie będzie szkodził jej meżowi, bo zaszkodzi też jej, bo jej serca nie zdobędzie. jak już nie kocha to pewnie myśli o niej dobrze, jak deklaruje, więc mi pomoże, by pomóc też jej.
Lata? 16 lat konkretnie. To nie żadne wieki.
I nie żaden dzieciak. Miał 15 lat. W warunkach Westeros to właściwie pełnoletność. Sam zdążył już zrobić dzieciaka Lysie. Może ty jesteś inny, może to różnica pokoleń, ale ja bym w życiu nie zaufał takiemu typkowi. Oka bym z niego nie spuszczał.
Prawie pełnoletność to spora różnica. Ned sam ma syna(ów) niemal w tym wieku. Gdyby Robb miał jakąś miłostkę, to potraktowałby ją poważnie, czy raczej wybiłby mu ją z głowy i stwierdził, że to przelotna zauroczenie?
A o tym, że zrobił dziecko Lysie, wiedziała Lysa i jej ojciec. Ned, ba, nawet Cat nie.
Ned chciał już hajtnąć 3 lata młodszą Sansę. Zaś jego brat Brandon zaręczył się w wieku 15 lat. Więc tak, gdyby znalazła się odpowiednia partia dla Robba to potraktowałby to poważnie.
Przypomnę tylko, że za czasów młodości Baelisha Ned nie kochał się w Cat. Ona miała wyjść za Brandona. Ned wziął ją za żonę z politycznego obowiązku, miłość przyszła później.
Ale jak już był w KL to kochał Catelyn i znał przeszłość Baelisha. I nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, iż rywal do ręki kobiety raczej nie odpuszcza sprawy przy takim upokorzeniu, i bez ożenku z inną kobietą.
Zwłaszcza, że przypominam, że bycie kawalerem bez dzieci nie jest wyborem popularnym w tej kulturze. Baelish był niskiego rodu, ale miał wysokie stanowisko, a w tej kulturze przedłużenie rodu było czymś tak naturalnym, że jak Arya buntowała się przeciw temu, to Ned dał jej lekcje szermierki tylko aby nie popełnić błędów ojca z Lyanną. Sam pewnie uważał, że da się jeszcze ją naprostować na tę kulturę. Aby była żoną i matką.
Ned wcale nie szkolił córki na szpiega, wręcz nie posłuchał co ona mu mówiła. Syrio był tylko dla pobłażania krwi Aryi, aby nie powtórzyła losu Lyanny.
Ale jest wyborem na tyle częstym, że nikogo to specjalnie nie dziwi, zwłaszcza, że do ożenku potrzebujesz albo pozycji, albo majątku. Brynden, Rycerze Gwardii Królewskiej, Rennifer Longwaters, Bronn, ser Bonifar, wielu młodych rycerzy, albo młodszych synów mniej znacznych lordów…
Petyr, żeby się ożenić z kimś „na poziomie” zapewne potrzebowałby gotówki. A on oficjalnie był niemalże goły – to tylko lord Paluchów. Owszem, zapewne opinia publiczna wiedziala, że gdyby bardzo chciał znalazłby sobie żonę, ale czy aż tak ją dziwiło?
To nie jest szokująca sytuacja, że mężczyzna w sile wieku (Petyr jest w okolicach trzydziestki) JESZCZE nie ma żony. Petyr jest jeszcze młody, wielu w naszym średniowieczu żeniło się wlaśnie jakoś w tym wieku, albo później. Nawet wysoko postawionych na drabinie feudalnej, a to wlasnie oni żenili się młodo. To stereotyp, że żeniono się w średniowieczu powszechnie w wieku nastoletnim. Poza wielkimi rodami tak nie było.
Kolejnych dziesięć postaci bezżennych, w wieku powyżej 20 do mniej więcej Petyra albo starszych (potencjalnie niektórzy mogś być wdowcami, ale nie mają dzieci z prawego loza, więc przecież powinni na już się żenić):
Galbart Glover, Hal Mollen, Jory Cassel, Wendel Manderly, Daven Lannister (bogatszy niż oficjalnie Petyr, z lepszego rodu, ale ożeni się dopiero w Wichrach z Freyówną), Rudy Ronnet Connington, Gilbert Farring, Lucion Lannister, Cortnay Penrose, ser Shadrich Szalona Mysz, Willas Tyrell (DZIEDZIC WYSOGRODU!!!)
Daven mówił, że ojciec miał na myśli ślub dla niego z Desmerą Redwyne! Ale to nie było ugadane, więc musiał się ożenić z Freyówną. Willas to kaleka i przez to tak długo był kawalerem, zresztą robili dla niego swaty z Sansą! Reszta to płotki. Gorsza pozycja niż Baelish. Odbiję piłeczkę – Blackfish! To był skandal, że nie chciał się żenić. Był skłócony z Hosterem o to.
Baelish nie był ubogim rycerzem z głębokiej prowincji. Był Starszym nad Monetą w Małej Radzie, jednym z najważniejszych ludzi w państwie. Miał majątek, pozycję i wpływy. Co ważniejsze – Ned doskonale wiedział, że ten człowiek omal nie zginął z rąk jego brata Brandona w pojedynku o Catelyn.
Mężczyzna w sile wieku, na wysokim stanowisku, bez żony, patrzy w oczy człowiekowi, który „zgarnął” kobietę jego życia… A Ned uważa go za niegroźnego kumpla. To nie była „normalna sytuacja”, to była ślepota Neda.
@Ksaweriusz
„zwłaszcza, że do ożenku potrzebujesz albo pozycji, albo majątku.”
To katastrofa. Demografia Westeros upadnie, bo prostaczkowie nie będą mogli się żenić. Trzeba będzie ściągnąć imigrantów z Sothoryos.
„wielu w naszym średniowieczu żeniło się wlaśnie jakoś w tym wieku, albo później”
Zupełna bzdura. Jeszcze za mojej młodości uważano, że z facetem, który nie ożenił się do trzydziestki jest coś nie tak. I nie bez podstaw, bo wszyscy moi znajomi, którzy nie hajtnęli się przed trzydziestką nie zrobili tego do dzisiaj. Moda na późny ożenek to wynalazek dzisiejszych czasów.
@Sigyn
Zgadzam się z ostatnim postem w 100%.
Westeros to nie rewolucyjna Francja z dekretami o rozwodach i obyczajowym wyzwoleniem, gdzie były partner przybija piątkę z nowym mężem. To twardy, patriarchalny feudalizm oparty na prawie Siedmiu, gdzie małżeństwo jest nienaruszalne aż do śmierci. Unieważnienie graniczy z cudem, bo Faith jest bardziej zasadnicza niż Kościół Katolicki, co miał swoje kruczki i za odpowiednią ofiarę chętnie wynajdywał powody na rozwiązanie małżeństwa.
Ja nie mówię, że Ned miałby nagle przewidywać plany Littlefingera. Chodzi o zdrowy męski odruch nieufności wobec rywala. Czy nadal mógłby przegrać nawet z nieufnością ? Oczywiście. Ale przynajmniej zachowałby się racjonalnie.
Ned początkowo nie ufał Baelishowi, ale sama Cat bardzo „pomogła” swoim nagłym przybyciem do Królewskiej Przystani. Zaufanie opinii Catelyn to był dużo większy błąd niż spotkanie z Cersei, bo przestał być wobec niego ostrożny, sam Paluszek go ostrzegał (czym tylko paradoksalnie jeszcze bardziej zamotał mu w głowie, bo ten najwidoczniej pomyślał, że to kolejna jakaś czcza przechwałka w celu powiększenia swoich wpływów).
Temu nie przeczę. Catelyn też się przyczyniła. Ale jest takie powiedzenie: rodziców szanuj, żonę i dzieci kochaj, ale ufaj tylko sobie. 😉
No cóż, Ned nie był pierwszy w sadze , „lepsi” w skillsy od niego jeśli chodzi o intrygi potrafią robić podobne jak nie większe błędy.
O ironio na odwrót – zbytnie nie ufanie przez Roberta swoim braciom a w szczególności Stannisowi (i vice versa) do niczego lepszego nie doprowadziło.
Cóż, nieufność to jeszcze nie mądrość. Choć już dobry krok w jej stronę. 😉
Nie wspominałbym największego kretynizmu ze wszystkich pierwszych czterech sezonów jako jakikolwiek przykład do dyskusji, może jedynie wyjątkowo jako przykład zapowiedzi jak będzie wyglądać dalsza fabuła serialu po tym, jak książki parze Dumb & Dumber się skończą.
poprzedni post pod postem Roberta Snow jeśli można, proszę skasować
W Westeros bezżenność dorosłego, sprawnego lorda bez ślubów zakonnych, braku kasy czy ukrytych preferencji (jak u Renly’ego) to wyrazisty wyłom w kulturze. Littlefinger jako Starszy nad Monetą miał finanse i pozycję, by żenić się z kim chciał z drugiego garnituru możnych. Fakt, że tego nie robił, jasno pokazywał, że ten człowiek żyje obsesją z przeszłości i ma zupełnie inne cele. Ned, ignorując to wszystko, po prostu zignorował najbardziej podstawowe zasady świata, w którym żył. I powinien zapytać samego siebie : dlaczego ten parweniusz co walczył pazurami o pozycję ominął najbardziej logiczną odpowiedź na jego stan – małżeństwo. Tak, za nisko dla Lysy czy innej bogatej pani bez późniejszejszego Harrenhall… ale był w lepszej pozycji niż trzeci syn możnego pana, co prócz nazwiska nie ma nic do zaoferowania. Trzeci synowie ladują zwykle w Night Watch jak Waymar Royce czy w King’s Guard jak Loras Tyrell.
Tyrellowie poznają i analizują Baelisha już w trakcie Wojny Pięciu Królów. Dla nich sytuacja Petyra była absolutnie czytelna – facet dostał Harrenhal i misję poślubienia Lysy Arryn, by przyciągnąć Dolinę do sojuszu. W czasie wojny jego wolny stan cywilny stał się po prostu idealnym narzędziem politycznym.
Ned poznał Baelisha w czasach głębokiego POKOJU. Wtedy nie było realnej szansy na żaden nagły skok terytorialny czy wywłaszczanie wielkich rodów. Jedynym rodzajem awansu, na jaki parweniusz z Paluchów mógł liczyć w stabilnym królestwie Roberta, był właśnie ożenek z rozsądku z panią z drugiego garnituru.
Ned patrzył na faceta, który w czasach pokoju osiągnął szklany sufit i ignorował jedyną logiczną ścieżkę rozwoju dla swojego rodu, woląc zamiast tego wspominać w stolicy o żonie Namiestnika i pomagać jej z dobroci serca, rzekomo. Ned nie zadał sobie wtedy pytania dlaczego? – to był jego tragiczny, polityczny i męski błąd.
Dlatego mam pretensje do Neda. Zwłaszcza, że dorastał obok Roberta. To chyba powinien wiedzieć wszystko o tym, jak zaloty i miłość uderza do głowy. Ba… sam Robert – do dziś przeklina smoczego księcia. Woli iść do katakumb Lyanny, niż posłuchać własnej królowej. I co? Baelish – bez żony i nagle taki usłużny – też nie zapomniał ? Zwłaszcza, że cwaniak nawet nie próbował grać na obojętność, zmianę po latach. Nie… bezczelnie prowokuje.
Nie! Petyr nie jest bogaty z racji bycia Starszym nad Monetą! My nic nie wiemy by Mała Rada dostawała jakąkolwiek pensję! Ba, Ogień i Krew (w szczególności sprawa Lorda Draza, oskarżanego o okradanie króla, od którego był bogatszy), wskazuje, że zapewne nie, bo nigdy o tym nie słyszymy.
Popełniasz tu błąd logiczny – wniosek, że skoro Petyr obraca milionami smoków, to sam dostaje z tego dużo smoków jest wygodny… Ale błędny, bo nic na to nie wskazuje. Petyr nie żyje wystawnie, a, zwłaszcza na Północy, nie jest powszechną wiedzą, że kantuje króla i ma sieć burdeli.
I znów, masz błędne wyobrażenie tego, jak żeniono się zarówno w Westeros jak i Dawnych czasach. Petyr mógł mieć milion powodów, by tego nie robić, z czekaniem na bogatą wdówkę, jak Lysa, na czele. Tak, on musi przedłużyć ród, ale nie musi robić tego już.
„Fakt, że tego nie robił, jasno pokazywał, że ten człowiek żyje obsesją z przeszłości i ma zupełnie inne cele.” – ALE PETYR JEST MŁODY!!! On ma trzy dychy na karku i jeszcze trzy dychy zapewne przed sobą. Zresztą co ja się tu będę produkował – przecież zarówno Willas Tyrell, jak i Edmure Tully, mający odpowiednio w chwili rozpoczęcia akcji Sagi 24-26 lat oraz 25-29 lat.
Oni mają to czego nie ma Petyr – majątek i faktyczną pozycję (choć są jeszcze dziedzicami). Edmure nie ma nawet wady w postaci kalectwa. Zgodnie z twoją logiką Edmure jest w kimś obsesyjnie zakochany albo ma inne preferencje, bo mimo wieku, w którym od dekady mógłby być żonaty, dalej nie ma żony! Co on, durny, nie chce rodu przedłużyć?! Ostatni z rodu, gdy ojciec umrze, jak Baelish! Dramat! Dramat!! Dramat!!! Edmure Tully chce aby jego ród wymarł!!! Dzwonie do Hostera, ród mu tonie!!!!!!!!
A Galbart Glover ma już tytuł, mimo to jego następcą jest brat (lub bratanek, w zależności od wersji), bo nie ma żony (to akurat potencjalny wdowiec).
Jest masa postaci, które zgodnie z twoją logiką powinny być ożenione, ale nie są. Jory Cassel, Cortnay Penrose… Prawdopodobnie wszyscy „ludzie króla”, których Davos wysyła z Edrikiem Stormem… I jeszcze długo mógłbym tak wymieniać.
Ned poznaje Petyra w czasie pokoju, ale to niczego nie wyklucza, bo ponownie, Petyr nie jest w wieku Bryndena, a w wieku Willasa i Edmure’a. On jeszcze ma czas by się ożenić. Zresztą nie ma oficjalnie dużego majątku, a dla samego tytułu, to najwyżej mógłby się żenić z jakąś córką bogatego kupca. Mężczyzna jego pokroju najpierw budował majątek, zyskiwał opcjonalnie tytuł rycerski, a potem się żenił.
PS: To, że trzeci synowie i dalsi kończyli w NS albo GK to bzdura. Waymar Royce to wyjątek, na Murze nie masz żadnych innych znanych trzecich szlacheckich synów (Liddle z górskiego klanu co ciekawe to najstraszy syn), a Gwardzistów jest tylko siedmiu.
Do twoich poprzednich postów odniosłem się już powyżej, tutaj dodam tylko, że to ty popełniasz błąd logiczny. Nikt – a przynajmniej nie ja – nie twierdzi, że w Westeros Petyr Baelish jest jedynym człowiekiem, który powinien być już żonaty, a nie jest. Ale nie rozpatrujemy tutaj sytuacji demograficznej i obyczajowej Westeros, tylko jeden konkretny przypadek. Przypadek faceta, który stawia na szali życie swoje i swoich bliskich na zaufaniu wobec typa z chorobliwą obsesją na puncie jego żony. Do tego stopnia, że nie zawahał się on walczyć o nią na śmierć i życie. :/
Właśnie, dziękuję Robert Snow.
Przecież Littlefinger to cały system red flagów dla Neda. Uczepiłam się tego małżeństwa, aby pokazać, że Baelish wcale nie przebolał Catelyn. Poza tym jak wyciągniesz skąd niby Ned miałby znać psychologię – to znowu Robert Baratheon był dosłownie obok. 15 lat i nadal nie przebolał. Tylko on miał tylko żal i depresję. A Littlefinger wie, że Catelyn jest żywa. Czyli ile dzieli go od niej? Jeden zgon. Zgon Neda. Neda, który zaufał Baelishowi w sprawie przekupstwa.
Dzieli go zgon Neda, wszystkich dzieci Cat, Bryndena, Edmure’a, Hostera… I pewnie samej Cat xD
Gdyby Petyr chciał poślubić wdowę po Nedzie musiałby mieć dużą posiadłość, taką jak Harrenhall, by mieć jakąkolwiek na to szansę, albo przejąć jej otoczenie i do tego ją zmusić. Bo Cat, w przeciwieństwie do Lysy, jako wdowa nie byłaby sama sobie Panią – a gdyby ją Robb odesłał, to trafiłaby pod kuratelę Hostera, potem Edmure’a i Bryndena.
Ale on właśnie wszystko robi w tym kierunku. Zdobywa Harrenhal i planuje zdobycie Doliny. Eliminuje potencjalnych opiekunów Catelyn – Robba i Tullych. Nie wszystkich osobiście, rzecz jasna, ale wspiera ich wrogów. Gdyby Catelyn nie zginęła przypadkiem w Bliźniakach, to już by ją miał. Cersei nie odmówiłaby mu tej nagrody.
Zwłaszcza, że Catelyn miała być wzięta żywcem. Oni dobili ją bo oszalała. Gdyby wcześniej wyprowadzono ją z sali i zamknięto w celi… żyłaby.
Dokładnie.
Poza tym, Ksarweniusz taki to Baelish biedny, że Ned tak opisuje jego strój – Lord Petyr sauntered into the solar as if nothing had gone amiss that morning. He wore a slashed velvet doublet in cream-and-silver, a grey silk cloak trimmed with black fox, and his customary mocking smile.
Ned greeted him coldly. „Might I ask the reason for this visit, Lord Baelish?”
Każda panna w Westeros ze średniej rodziny pewnie potrafi przeliczać to na smoki. Jak Wokulski przeliczał strój Izabeli na ruble. Czyli wcale Baelish nie jest taki biedny.
A co do Edmure’a to on już dawno byłby żonaty z Arianne Martell, gdyby Doran nie knuł swoich spisków. Hoster chciał jej ręki dla syna.
Po prostu Hosterowi brakowało panien na wydaniu w głównych rodach. A właśnie takie małżeństwo planował dla syna.
No dobrze – to tak samo Petyr mógł czekać na jakąś młodą pannę 🙂
A poza tym Edmure to tylko jeden z przykładów jakie wymieniłem.
Istniało tysiąc wyjaśnień czemu Petyr nie ożenił się i chorobliwa NIETYPOWA miłość trwająca piętnaście lat nie jest pierwszym wyjaśnieniem.
Robert to argument za jaki dziękuję bo o tym nie pomyślałem. Na przykładzie Roberta Ned widzi, że wielka miłość do utraconej ukochanej może nie minąć, ale nie przeszkadza w małżeństwie 🙂 Czyli to nic przy Petyrze nie udowadnia.
A co do stroju – przecież ja nie twierdzę, że Petyr był gołodupcem. Ale dobre ubrania, nawet jakiś ładny dom w KP to nie jest majątek na standardy Westeros xD Ned mógłby mieć tysiąc takich strojów gdyby chciał. A przekładanie cen ze Średniowiecza na Westeros nie ma trochę sensu – nie wiemy jak droga była purpura, wiemy jednak, że ładne stroje nosi każdy na dworze Roberta. Roberta, który równie dobrze mógł Petyrowie owe ubrania dać jako jego Pan (albo Jon Arryn), albo wygrać podczas uczciwej gry hazardowej, albo obstawiając Lorasa Tyrella.
Ned widząc, że Petyr ma ładne ubranie nie ma przesłąnki, że to bogacz. Ma przesłankę, że jest normalnie ubrany jak na człowieka z Małej Rady Roberta Baratheona przystało.
I znów, przesłanka finansowa to nie jedyna wyjaśniająca czemu Baelish się nie żeni. Ale obsesyjna miłość do Cat jest na szarym końcu – zresztą znamy myśli Neda, jemu to nawet przez myśl nie przelatuje. Znamy myśli kobiety, o którą Petyr się bił. Jej też to nie przelatuje! Cat nie myśli, że Petyr dalej ją kocha! To jasno wskazuje, że Ned
Zresztą, czy Ty gdybyś po piętnastu latach spotkała niezameżną byłą swojego męża, albo drogi Robercie Snow, niezamężnego byłego twojej żony, to twoją pierwszą myślą byłoby: „NIE MA PARTNERA/RKI BO NA PEWNO DALEJ KOCHA MOJĄ/MOJEGO ŻONĘ/MĘŻA”?
Śmiem wątpić.
Ja obstawiam, że Martin po prostu nie pomyślał o tym i tyle. Zresztą mamy tutaj przykład odwrotny. Caetlyn podczas wojny ani razu nie myśli o obecnej sytuacji Petyra. Nie zastanawia się dlaczego wciąż służy Joeffreyowi chociaż obiecał pomoc Nedowi. Nie próbują kontaktów przez niego. Po prostu znika z ich radaru.
Pomyślałbym o tym. Nie opierałbym pewnie na tym aktualnych stosunków z tą osobą, ale nie zaufałbym jej w żadnej ważniejszej sprawie.
Ja bym powiedziała mężowi prosto – nie chcę tej kobiety w naszym życiu. Nie mógłby nawet iść na kawę z nią. Ale powiedziałbym to szczerze, bez awantury – po prostu mój układ nerwowy nie przeboli nawet niewinnej interakcji. Zresztą ja mam prostą zasadę, że nie wybaczam zdrady małżeńskiej i byłby natychmiastowy rozwód. Czyli w jego interesie jest trzymać się od byłej z daleka. Nie obchodziłoby mnie jakie ona ma cele – bo już zabezpieczyłam flankę u niego. On wie – nawet niewinne spotkanie byłoby bolesne dla mnie, a nie byłoby wybaczenia dla chwilowej słabości. Czyli jego interes to być jak najdalej.
Edit – bo telefon był „poprawił” z powiedziałabym na powiedziałbym
To zrozumiałe.
Myślę, że raczej to uczciwe postawienie sprawy, Robercie. Ja nie mam w zwyczaju robić awantur i zawsze uważałam to za dziwne, że niektórzy nie mówią wprost – Jestem zazdrosny/a. Martwię się, boję się. To twój partner/ partnerka. Nie wróg.
Albo tu – When the herald called, “Lord Petyr Baelish,” he came forth dressed all in shades of rose and plum, his cloak patterned with mockingbirds.
Purpura była niebotycznie droga w średniowieczu. W świecie Martina też ma podobną funkcję – ślimaki co wytwarzają ten barwnik są w Tyrosh. Braavos ma tańszy fioletowy barwnik, ale Baelish tu ma ten lepszy.