
Dawno nie odwiedzaliśmy Żelaznych Wysp, czas zatem nadrobić zaległości.
Streszczenie
W Dziesięciu Wieżach zebrali się wasale Rodrika Harlawa. Asha, która dopiero co przybyła, spodziewała się większego odzewu na wezwanie Czytacza. Rodów, które zgromadziły się na Harlaw, jest zbyt mało do realizacji jej planów. Wśród żłopiących ale brakuje samego lorda Rodrika, który nad pijatyki przedkłada lekturę. Od Trzyzębej – jego przerażającej służącej – Asha dowiaduje się, że Czytacz opuścił ucztę razem z Tristiferem Botleyem. Obecność tego ostatniego nieprzesadnie raduje Ashę.
Zmierzając do wuja, rozmyśla, jak to się stało, że jej słabego zdrowia matka przeżyła swego męża, który zawsze wydawał się silny i twardy. Gdy odpływała na wojnę, obawiała się, że to raczej jej może już więcej nie zobaczyć. Asha widziała po raz ostatni matkę, gdy przybiła do Harlaw w drodze na Północ. Lady Alannys – przed laty pełna pasji i wesoła – w czasie jej wizyty gapiła się nieobecnym wzrokiem w morze. Pytała o Theona. Asha usprawiedliwiła brata, mówiąc, że lord Balon posłał go, by łupił Kamienny Brzeg. Teraz będzie musiała powiadomić matkę, iż jej ostatni syn nie żyje.
Odnajduje Czytacza w jego bibliotece. Jest w trakcie lektury Księgi zaginionych ksiąg arcymaestera Marwyna. Informuje Ashę, że przybyła na Wyspy za późno. Kobieta chce wiedzieć, czy jej ojca zamordowano. Rodrik odpowiada, że tak uważa jej matka. Sam nie zdradza wprost, co myśli. Asha zwraca uwagę na dziwną koincydencję śmierci ojca i powrotu Eurona po trzech latach nieobecności. Czytacz doprecyzowuje, że Cisza przybyła na Pyke na drugi dzień po tym, jak król spadł z mostu, zaś w feralnym momencie znajdowała się na pełnym morzu. Asha zmienia temat: w porcie naliczyła tylko czterdzieści okrętów. To za mało, by pokonać Wronie Oko. Czytacz odpowiada, że większość lordów popłynęła na Królewski Wiec zwołany przez Aerona. Asha nic o nim nie słyszała i jest zszokowana, że stryj poważył się na takie szaleństwo. Chce wiedzieć, czy Wronie Oko też weźmie w nim udział.
Ostatnią wiadomością, którą Rodrik otrzymał od Eurona, było wezwanie go na Pyke, by złożył mu hołd. Czytacz jest jednak przekonany, że na Wiecu stawi się Victarion. On sam na Starą Wyk się nie wybiera i Asha również powinna jej unikać. Obawia się, że Euron Greyjoy zrobi to samo, co tysiące lat wcześniej Urron Greyiron, który położył kres elekcjom, wysyłając na obradujących kapitanów swoich toporników. Marzenia Ashy o tronie to szaleństwo. Potrzebują ziemi, nie kolejnych królów. Powinni wykorzystać okazję, jaką jest wojna między Tywinem Lannisterem a Stannisem Baratheonem i wesprzeć jednego z nich. Zwycięzca nagrodzi ich ziemiami, których tak potrzebują. Asha obiecuje to rozważyć, gdy już zasiądzie na Tronie z Morskiego Kamienia. Rodrik próbuje jej wytłumaczyć, że nie ma na to szans – Żelaznymi Ludźmi nigdy nie władała kobieta, a ona ma trzech stryjów. Asha nie daje się przekonać. Mając za sobą Czytacza, dysponuje całą potęgą Harlaw – najbogatszej i najludniejszej z Żelaznych Wysp. Czytacz pozostaje jednak nieubłagany: jego wasali jest zbyt mało, by została wybrana, sam zaś Wiec stanowi dla niej śmiertelne niebezpieczeństwo. Zresztą nawet gdyby jakimś cudem zasiadła na tronie, nie utrzyma się na nim długo: Żelazne Wyspy są bez szans w starciu przeciw Siedmiu Królestwom.
Z tym ostatnim Asha akurat się zgadza. Wie, że jej ojciec był dzielnym człowiekiem, ale fatalnym lordem. Rozmowa schodzi na matkę Ashy: kobieta obiecuje, że odwiedzi ją nazajutrz. Czytacz ostrzega, że będzie pytała o Theona. Rodrik jak dotąd oszczędnie ją informował, tym bardziej że sam niewiele wie o jego losie. Czy na pewno nie żyje? Asha tego nie wie. Była w ruinach Winterfell, widziała ciała, a raczej to, co pozostawiły z nich wilki. Nie potrafi powiedzieć, co dokładnie wydarzyło się w twierdzy Starków, ale wygląda na to, że ludzie z Północy walczyli między sobą. Rodrik z przygnębieniem zauważa, że tak jest teraz wszędzie.
– Mieliśmy jednego króla, a potem pięciu. A teraz widzę tylko wrony, walczące ze sobą o trupa Westeros.
Chcąc przekonać Ashę, by nie płynęła na Starą Wyk, obiecuje, że jeśli zostanie na Harlaw, uczyni ją dziedziczką Dziesięciu Wież. Jego dwaj synowie zginęli u brzegów Pięknej Wyspy, a on raczej nie ożeni się ponownie. Tytuł lorda odziedziczy po Rodriku Harras Harlaw, zwany Rycerzem, ale władzę może sprawować ze swojej siedziby w Szarym Ogrodzie. Asha odrzuca ofertę. To zamku i korony ojca pragnie. Popłynie na Wiec.
Po opuszczeniu biblioteki Czytacza zamierza udać się do swych ludzi, natyka się jednak na Trisa Botleya. Składa mu wyrazy współczucia z powodu ojca i pyta, czy teraz to on jest lordem Botleyem. Formalnie tak, bo jego starszy brat poległ w Fosie Cailin od zatrutej strzały. W praktyce niczym jednak nie włada, gdyż Wronie Oko oddał ziemie i zamek ojca Trisa swym zwolennikom. Asha obiecuje, że gdy już zasiądzie na tronie, zwróci wszystko, co Euron mu odebrał. Botley nie wydaje się tym zainteresowany. Co innego Ashą. Kobieta przypomina sobie ich młodzieńcze eksperymenty. Jej zainteresowanie chłopcem osłabło, gdy ten zaczął snuć plany o dzieciach, które urodzi mu Asha. Ją bardziej od bycia żoną i matką interesowały przygody. Potem zresztą zostali przyłapani na zabawach i lord Balon odesłał chłopaka na Blacktyde. Nie rozpaczała jakoś szczególnie z tego powodu – młodzieniec znudził ją swymi niezdarnymi zalotami. Pyta Trisa, czy popłynie poprzeć ją na Królewskim Wiecu. Ten potwierdza, podziela jednak obawy Harlawa i Blacktyde’a, że Euron pozabija oponentów. Asha lekceważy ostrzeżenia. Tymczasem Tris oświadcza się kobiecie, informując jednocześnie, że jej matka już się zgodziła. Przysięga, że nigdy nie dotknął innej. Na Ashy wszystkie te deklaracje nie robią dobrego wrażenia. Dość brutalnie uświadamia Trisowi, że ona nie wykazała się podobną wstrzemięźliwością. Zamiast zrezygnować, mężczyzna wciąż deklaruje miłość i oddanie. Asha, która i bez tego ma dość problemów, traci cierpliwość. Gdy Botley chwyta ją za ramię, przystawia mu sztylet do gardła i zabrania, by kiedykolwiek jej dotykał. Jest jego królową, nie żoną!
Postaci występujące w rozdziale
- Asha Greyjoy
- Rodrick Harlaw zwany Czytaczem
- Trzyzęba (obecnie ma jeden ząb)
- Tristifer Botley
Wspomniani
- Qarl Panienka
- Boremund Harlaw
- Hotho Harlaw
- Harras Harlaw
- Sigfryd Harlaw
- Gwynesse Harlaw
- Euron Greyjoy
- Victarion Greyjoy
- Sawane Botley
- Harren Botley
- Alannys Greyjoy
- Balon Greyjoy
- Theon Greyjoy
- Rodrik Greyjoy (poległy brat Ashy)
- Maron Greyjoy (poległy brat Ashy)
- Sybelle Glover
- Robert Glover
- Theomore Harlaw (przodek Rodrika, który wzniósł Dziesięć Wież)
- arcymaester Marwyn
- Daenys Targaryen zwana Marzycielką (niewymieniona z imienia)
- Aenar Targaryen
- Maegor Targaryen
- maester Wendamyr
- Baelor Blacktyde
- Aeron Greyjoy
- Beron Blacktyde, zwany Ślepym (kapłan Utopionego Boga)
- Tarle Po Trzykroć Utopiony (kapłan Utopionego Boga)
- Starzec Szara Mewa (kapłan Utopionego Boga)
- arcymaester Haereg
- Urron Greyiron
- arcymaester Rigney
- maester Denestan
- Stannis Baratheon
- Tywin Lannister
- Aegon Targaryen zwany Zdobywcą
- Harren Hoare zwany Harrenem Czarnym
- Waldon Wynch
- Eddard Stark
- Germund Botley
- maester Qalen
- maester Joseran
- Alyn Orkwood
- Jon Myre zwany Małą Gębą
- Lucas Codd zwany Leworęcznym
- Harren Półsiwy
- Rudy Wioślarz
- Kemmett Pyke Bękart
- Rodrik Wolno Urodzony
- Torwold Brązowy Ząb
Ważne informacje
- Ród Harlaw ma liczne gałęzie, z których każda posługuje się wariacją herbu głównej linii: srebrnej kosy na czarnym polu. Są one wasalami Harlawów z Dziesięciu Wież, podobnie jak rody Volmarków, Stonetree, Kenning i Myre.
- Obecnie na Żelaznych Wyspach wiara w Siedmiu nie jest dobrze widziana. Wcześniej Czytacz trzymał w Dziesięciu Wieżach septonów, nie jednak z powodów religijnych, lecz dla dobra ksiąg.
- Harlaw jest jedną z siedmiu Żelaznych Wysp. Jest z nich najbogatsza i najludniejsza.
- Matka Ashy – Alannys – jest siostrą lorda Rodrika. Przebywa w Dziesięciu Wieżach i zajmuje komnaty w Wieży Wdowy. Nazwa budowli wzięła się od innej lokatorki: Gwynesse Harlaw – kolejnej siostry Czytacza. Po śmierci swego męża, który poległ w czasie Buntu Balona w pobliżu Pięknej Wyspy, zamieszkała w wieży, zapowiadając, że będzie zajmować ją tylko na czas żałoby. Trwa ona najwyraźniej nadal, gdyż lady Gwynnese nie wyprowadziła się. Kobieta lubi przypominać, że jest starsza od brata o siedem lat i to jej powinien przypaść zamek. Jest to oczywiście nieprawda, gdyż prawa dziedziczenia na Żelaznych Wyspach dają mężczyźnie pierwszeństwo przed kobietą.
- Lady Alannys w ostatnich latach, które spędziła na Pyke, często chodziła nocą po zamku, szukając synów.
- Euron Greyjoy utopił ojca Tristifera – Sawane’a Botleya.
- Asha dba o wziętą do niewoli Sybelle Glover i jej dzieci. Najmłodsze choruje, zaś lady Glover straciła mleko podczas rejsu. Asha chciała porwać mamkę dla dziecka na Kamiennym Brzegu, jej ludzie znaleźli jednak tylko kozę.
- Dziesięć Wież jak na warunki Westeros jest stosunkowo nowym zamkiem. To najmłodsza twierdza na Żelaznych Wyspach. Wzniósł ją lord Theomore, który stracił w kołysce trzech synów i winił za to niezdrowe warunki panujące w poprzedniej warowni Harlawów. Nowa twierdza była przestronniejsza i lepiej położona, ale jej budowniczy, będąc człowiekiem zmiennym, nie mógł zdecydować się, jak zamek ma wyglądać. Efekt jest taki, że każda wieża sprawia wrażenie, jakby pochodziła z innej twierdzy.
- Czytacz znany jest z zamiłowania do ksiąg, a lekturze oddaje się w każdej wolnej chwili, a nawet w czasie audiencji i rejsów. Jego zamiłowanie do słowa pisanego wielu Żelaznym Ludziom zdaje się niezrozumiałe i niemęskie.
- W Księdze zaginionych ksiąg Marwyn utrzymuje, że odnalazł trzy karty ze Znaków i omenów – wizji, które Daenys Marzycielka spisała jeszcze przed Zagładą Valyrii.
- Kapłani Utopionego Boga noszą dziwne przydomki.
- Nie żeby inni Żelaźni Ludzie mieli normalniejsze.
- Poprzedni Królewski Wiec, zwołany jeszcze przed przybyciem Andalów, skończył się krwawo: Urron Greyiron wysłał na swych oponentów toporników, kończąc tym samym tradycje elekcyjne na Żelaznych Wyspach.
- Czytacz uważa, że Balon miał więcej odwagi niż rozsądku. Dopóki Westeros było podzielone, Żelazne Wyspy mogły być niezależne i żyć według dawnych zwyczajów. Wszystko skończyło się wraz ze śmiercią Harrena Czarnego i siłowym zjednoczeniem Westeros przez Aegona Zdobywcę.
- Załogę Ashy dokonania jej kapitana-kobiety napełniają przewrotną dumą, a jej ludzie gotowi są dla niej zginąć.
- Waldon Wynch był pierwszym lordem, który złożył Euronowi hołd. W nagrodę za to dostał połowę ziem Botleyów.
- Cisza miała powrócić na Żelazne Wyspy z ładowniami wypełnionymi skarbami. Wronie Oko kupuje sobie nimi poparcie lordów. Miał też przywieźć ze sobą potwory i czarodziejów. Asha – przynajmniej w rozmowie z Bottleyem – lekceważy te wieści, uważając, że jak dotąd jej stryja nie poparł żaden znaczący ród na Wyspach.
- Córka Krakena to jedyny rozdział napisany z perspektywy Ashy w Uczcie dla wron.
Komentarz
Sugestia Czytacza, by Żelaźni Ludzie opowiedzieli się albo za Stannisem albo Tywinem wskazuje, że na archipelag nie dotarły jeszcze wieści o śmierci Lannistera. Moim zdaniem dlatego, że w momencie rozmowy Ashy z wujem, Pan Skały wciąż żyje. W omówieniu Cersei I wskazywałem, że akcja Proroka toczy się jeszcze przed Krwawymi Godami. Nie sądzę, by od ogłoszenia Królewskiego Wiecu przez Aerona minęło wiele czasu, skoro wieści o nim nie dotarły dotąd do Ashy. Wątpię też, by córka Balona zamarudziła zbyt długo na Północy po otrzymaniu informacji o śmierci ojca. Zresztą w rozdziałach poprzedzających i opisujących Królewski Wiec wciąż nie słyszymy nic o Tywinie, choć Żelaźni Ludzie wiedzą już, że Robb Stark nie żyje.
Pomijając kwestie chronologiczne, warto zauważyć, że plan Czytacza w jakimś stopniu pokrywa się z propozycją Balona skierowaną do Żelaznego Tronu, o której słyszymy w trzecim rozdziale Tyriona w Nawałnicy mieczy. Król Żelaznych Wysp zaoferował pokój w zamian za uznanie jego zdobyczy na Północy. Tywin nie odrzucił propozycji wprost. Uznał, że na tym etapie wojny lepiej nie robić sobie wrogów z zagrażających Zachodowi Żelaznych Ludzi, przynajmniej do czasu, aż nie rozprawi się ze Stannisem Baratheonem. Plan Czytacza jest mniej ambitny: chce sojuszu, ale nie wierzy, by Żelazne Wyspy zachowały suwerenność. Uważa, że nowe ziemie mogą zdobyć i utrzymać tylko jako wasale Żelaznego Tronu. Asha zgadza się z nim co do tego, że archipelag jest zbyt słaby, by stawać do wojny przeciw Siedmiu Królestwom, ma jednak własny plan, którego szczegóły poznamy w kolejnych rozdziałach.
Sam Czytacz – człowiek wykształcony, ostrożny i pragmatyczny – jest niewątpliwie ewenementem na Żelaznych Wyspach. Nie jest jednak wolny od uczuć, gdyż to właśnie nimi zdaje się kierować, wzywając w imieniu Ashy ludzi pod swe sztandary. Po śmierci synów siostrzenicę traktuje jak własną córkę. Widać u niego też – podobnie jak u Samwella Tarly’ego – ostrożność w wyciąganiu wniosków, a może bardziej wstrzemięźliwość w dzieleniu się nimi. Rodrik doskonale wie – zdaje się lepiej od Ashy – do czego zdolny jest Euron, stąd jego błagania, by nie płynęła na Królewski Wiec. I choć nie chce przyznać tego wprost, podziela podejrzenia siostrzenicy co do zamordowania Balona przez Wronie Oko. Inaczej wszak nie obawiałby się, że to samo zrobi ze swymi rywalami na Wiecu.
Jeśli chodzi o samą Ashę – zdecydowanie więcej w niej Greyjoyów niż Harlawów, choć na tle ojca, brata i stryjów wydaje się osobą najtwardziej stąpającą po ziemi. Rozumie – być może poniewczasie – że wywołana przez jej ojca wojna na dłuższą metę jest nie do wygrania. Trzeźwym oglądem sytuacji wykazywała się już wcześniej, choćby ostrzegając Theona, że nie utrzyma Winterfell. Po ponownym upadku twierdzy wraca tam zresztą, próbując dowiedzieć się, co spotkało jej brata, trafnie odgadując, że doszło w niej do walki między ludźmi z Północy.
To jednak Czytacz w tym rozdziale wykazuje się największą przenikliwością. Ma rację, że Westeros stało się żerem dla wron. Szczególnie tych jednookich.






Ostatnio mam taką fantazję. Chciałbym, żeby Pani Asha Greyjoy (specjalnie z dużej) usiadła mi swoim żylastym, zahartowanym zadkiem na twarzy. Wyobrażam sobie jak przychodzi do komnat w Deepwood Motte po ciężkim dniu, zmęczona i lekko wkurwiona, bo musiała użerać się z Gloverami, i ma ochotę na relaks. Każe mi położyć się na płasko na kamiennej podłodze, po czym ściąga płaszcz wierzchni, zostając w samej skórzanej koszuli, ciasno opinającej jej gładkie ciało. Uśmiecha się do mnie krzywo i zadbanymi dłońmi z krótkimi paznokciami głaszcze mnie w okolicach masztu. Całuje delikatnie me usta, po czym zdejmuje portki, obraca się tyłem i siada na mojej twarzy.
Jest to najbardziej merytoryczny komentarz jaki widziano na tym portalu od lat.
I jakże pasujący do prozy Martina!
Naucz się świadomego śnienia – lucid dream. To będziesz mógł spełnić fantazję.
Po calym dniu lub kolku bez kąpieli to powodzenia 🤣🤣🤣
Dzięki, Dżądżenie, za kolejny świetny rozdział.
Lubię rozdziały wyspiarzy, choć nie cenię ich przesadnie wysoko. Wyjątkiem jest właśnie Rodrik Czytacz. Lubię takie postaci w PLiO. Ludzi sprawujących władzę nie po to, żeby fundować poddanym wciąż nowe „przygody”. Mądrych, rozsądnych i potrafiących patrzeć dalej niż własne emocje. Takich właśnie jak Rodrik i Doran Martell.
Czy Asha z obrazka otwierającego wątek nie powinna mieć bardziej kobiecej, dorosłej twarzy (i drapieżniejszych rysów)? Ta wygląda jak dziecko. Dać jej tylko rude włosy i piegi i mamy Pippi Langstrump. 😉
Dzięki!
Szczerze mówiąc to nie czuję się zbyt biegły w robieniu obrazków za pomocą gadającego tostera i jak te mniej więcej w mojej ocenie przypominają postać, to zostawiam jak jest, ciesząc się, że mam to za sobą 😉
Spróbuj pisać zawsze wiek postaci do tego, to powinny wychodzić lepsze grafiki.
W tym rzecz, że właśnie wpisuję. Więcej: zwykle nawet zawyżam plus 5 lat młodszym postaciom i plus 10 starszym.
Czytacz najlepsza postać na Żelaznych Wyspach. Niech wszyscy Żelazni Ludzie wymrą, gdy weźmie się za nich Stannis w siódmym tomie, ale niech dadzą mu czytać w spokoju.
Stanissa nie będzie w siódmym tomie. Nie będzie siódmego tomu
Content localization has shifted dramatically from basic re-cropping to intelligent visual reconstruction, as accurately mapped out in czytamy ucztę dla wron #12: córka krakena. The emergence of specialized erasure suites—exemplified by utilities like caption remover online—proves that hardcoded captions no longer represent an insurmountable barrier for cross-border content creators. Where do you see automated video cleaning heading as multi-modal video synthesis models mature over the coming year?
Przez takie rozdziały jak ten „Uczta dla wron” przy lekturze męczyła mnie już. Miałem wrażenie, że ciągle kręcę się kółku z fabułą, że po wielkiej obietnicy z „Nawałnicy mieczy” zamiast jej spełnienia dostaje zapychacze i wątki poboczne. Rozumiem, że to poszerza świat przedstawiony, ale w żaden sposób nie posuwa głównych wątków do przodu. Jakie znaczenia będzie miała Asha dla rozwiązania sagi? Szkoda, że ten cykl tak stracił tempo już w czwartej części.
Zapewne spore – według jednej z hipotez, właśnie dzięki Ashy, która przywiezie Theona Opóźnionego lub jego syna z córką kapitana „Myrahama” na wyspy, czym unieważni wiec królewski, delegitymizując władzę Eurona.
Dlaczego miałoby to zdelegitymizować władzę Eurona? On nie został królem na drodze dziedziczenia, tylko wybrał go wiec. Powrót Theona nic by nie zmienił. Gdyby chcieli trzymać się zwykłych zasad to Asha byłaby królową, nie Euron.
Asha była na wiecu, więc nie może sama podważyć jego wyniku. Dael pisał kiedyś o tym
https://fsgk.pl/2019/10/oblakane-spekulacje-ponowne-wybory-na-zelaznych-wyspach/
Wiec był nie ważny, bo nie było uprawnionego kandydata, który może to podnosić – jak u Torgona Spóźnionego. Dael o tym pisał, kolega już dał linka.
PS: Na mocy praw dziedziczenia ŻW dalej Theon/jego syn ma lepdze prawa niż Asha.
1. Bzdura. Torgona nie powiadomiono umyślnie, był więc powód do unieważnienia. Natomiast Theon jest powszechnie uznawany za zmarłego, a przynajmniej za zaginionego. Nie da się go powiadomić, a króla wybrać trzeba. Jego strata.
2. Oczywiście. Pod warunkiem, że by żył. W sytuacji takiej jak ta, dziedziczyłaby Asha. Prawo dziedziczenia na Wyspach preferuje córki władcy przed jego braćmi.
A czy Theon się liczy? Kandydat-eunuch? Sam ten fakt może go wyłączyć z jakiejkolwiek walki o władzę.
Zresztą jeśli drugi królewski wiec odbędzie się gdy Victarion jest w Essos to wtedy Victarion może przyjechać i znowu obalić wiec, że znowu mamy błąd formalny bo nie było wszystkich kandydatów. I tak możemy się bawić w kółko.
Nie będzie żadnych drugich ani trzecich wieców. Nie ma ku temu żadnych podstaw. Kto miał być, to był na pierwszym. Euron jest królem i koniec. Można go obalić tylko siłą.
Nie, nie może, bo nie dożyje xD Ale fakt, gdyby robili drugi wiec… Ale nie ma co gdybać. Czemu?Bo Victarion nie ma prawa zaskarżenia tego wiecu, a drugiego wiecu zapewne nie będzie – nic nie słyszymy, by Torgon miał drugi wiec, on kontra Urrion. Wręcz przeciwie! Torgon podniósł jedynie, że Urrion rządzi bezprawnie, ergo jest mordercą jego braci itp., podniósł bunt i rządził bez wiecu przez 40 lat.
Theon może to zrobić na tej samej zasadzie – Euron został wybrany bezprawnie, ergo to morderca np. ojca Trisa Botleya, czy Aeriona Mokrej Czupryny. A jam jest syn Balona Greyjoya i to mi należy się tron, który jest pusty.
Jeżeli kandydata wybierałby wiec, to Theon powinien się liczyć. Możliwość spłodzenia potomka jest tu nieistotna. Inna rzecz przy klasycznym dziedziczeniu. Wtedy to podstawa.
Bycie eunuchem to fakt znany powszechnie. To znaczy wie Ramsay, paru ludzi Boltona i Theon. Ci pierwsi zapewne nie będą mieli okazji nikomu nie gadać, a ten drugi nie będzie miał powodu, zwłaszcza, że zapewne ma już dziecko, z córką kapitana Myrahama.
Dopóki więc to się nie wyda, ŻL nie wiedzą o tym.
1. No to wskaż fragment, gdzie to jest podstawa, że go nie powiadomili? Podstawą jest to, że go nie było! A to dlaczego, nie było tu istotne. Zresztą Asha, której myśli nie znamy: „szkoda, że myśleliśmy, że Theon nie żyje, teraz już nie może podważyć władzy Eurona”. Nie ma niczego takiego. Nie ma żadnej informacji, że to przeciwwskazanie – masz tu ewidentną furtkę zostawioną przez Martina dla ŻW i nie masz jak jej zbić. Po prostu nie masz.
Ale masz rację, że aby zmienić Eurona na tronie, potrzeba siły. Tylko, że fakt nieobecności Theona to potrzebny pretekst, by wysunał swoje rozszczenia, a honorowi kapitanowie mogli (słusznie) porzucić Wronie Oko. A skoro nie było go na wiecu, no to wiec był nie ważny.
Zresztą Theon to na 100% nie był pierwszy kandydat, który w historii ŻL był powszechnie uznany za martwego. Różnica jest taka, że na ważnych wiecach czekano i faktycznie próbowano kapitanów odnaleźć. A zarówno wiec Torgona, jak i Eurona był zwołany na szybko – no bo gdyby jakiś kapitan był w Essos, to na wiec Eurona by nie zdążył.
Ściemniasz jak zwykle, aby tylko udowodnić, że nie mam racji. Przecież to oczywiste. Poczytaj tekst:
„Zamiast wysłać mu wiadomość, jego bracia pośpiesznie zwołali królewski wiec, sądząc, że korona z wyrzuconego na brzeg drewna przypadnie któremuś z nich.”
ZAMIAST WYSŁAĆ MU WIADOMOŚĆ. Czyli oczywistym jest, że wedle prawa powinni go byli powiadomić, a tego nie zrobili. Drugi fragment:
„oznajmił, że wiec był bezprawny, ponieważ nie mógł na niego przybyć, by zgłosić swe pretensje.”
A dlaczego nie mógł przybyć? Bo złamał nogę? Nie. Bo go o nim nie powiadomili! Użyli podstępu. Dla wszystkich jest to oczywiste poza tobą. Zresztą podejrzewam, że dla ciebie też, ale przekora nie pozwala ci zgodzić się z innymi. :/
W przypadku Theona ten argument odpada, bo NIE MOGLI go powiadomić. Nie żył lub zaginął i nikt nie wiedział gdzie jest. Łapiesz różnicę? Dlaczego zatem wiec miałby być bezprawny?! Bo ktoś nie mógł przybyć? Walić go. W ten sposób żaden wiec nie byłby w stanie wyłonić króla, bo zawsze znalazłby się ktoś, kto nie mógł akurat przybyć. Kingsmoot nie jest ograniczony tylko do krewnych zmarłego króla. Każdy może zgłosić swoją kandydaturę, więc każdy mógłby podać jakiś powód, dla którego nie mógł przybyć. Wiec ogłoszono, nie mogłeś przybyć to twój problem. Widocznie ci nie zależy. I daruj sobie ten niby argument o zwołaniu wiecu na szybko. Do Victariona wieść o wiecu jakoś dotarła, mimo iż był praktycznie oblężony w Fosie Cailin.
No i Theon też może twierdzić. Chyba, że ktoś go zawiadomił? Nie? Upsik. Błąd w procedurze jest? Jest. A to, że sądzono, że Theon nie żyje najwidoczniej, co wiemy z myśli Ashy, nie ma znaczenia. Inaczej by o tym pomyślała: „fajnie, że pretekst jest, ale niestety, myśleliśmy, że Theon umar, szkoda, że to go wyklucza”.
Torgon twierdził, że nie wiedzioł, Theon też tak będzie twierdził, bo jego też nie zawiadomiono!
Jest dokładnie tak, jak piszę.
Ponownie – nie bez powodu Martin wprowadził to rozwiązanie.
A i tak btw – to kolejny raz, gdy zarzucasz mi jakieś intencje, których nie mam. Argumenty ad personam są słabe i naprawdę polecam je odpuścić.
Ech, nie mam już do ciebie siły. Naprawdę nie dostrzegasz różnicy między nie powiadomieniem kogoś umyślnie, a nie powiadomieniem, bo nie ma jak tego zrobić? Bo typ nie żyje albo przepadł bez wieści? No to się nie dogadamy. Jestem ciekawy czy ktoś jeszcze podziela tutaj ten punkt widzenia?
Aha, i z łaski swojej ogranicz się do faktów. Jak ja. Argumenty w rodzaju „bo Asha o czymś nie pomyślała” albo „bo Martin czegoś nie napisał” są żałosne.
To nie ma wtedy ten przepis sensu – cała reszta kapitanów stwierdzi, że myśleli, że przepadł, więc niech nie robi problemów.
Nigdzie nie ma tak napisane, że tylko celowe niepowiadomienie, w celu pominięcia kandydata się liczy. Ponownie – wtedy nikt nie podnosiłby, że Theon może podważać wiec!
A argumenty: „Martin po coś tak napisał”, albo „jego POV o tym nie myśli” są sensowne.
Problemy będzie robił, jak każdy niedoszły król. Powiedziałem tylko, jaki może być legalny powód podważenia wyboru. To o czym mówisz nie może nim być. Nie można przecież zostawić tronu pustego, bo zaginął jeden z ewentualnych kandydatów. A może nigdy się nie znajdzie? Mamy rozpuścić lordów kosiarzy i niech każdy rządzi się na własną rękę? Co zatem zrobić? Wybrać króla po linii dziedziczenia? Od razu byłby ten sam problem, bo Theon jest przed Ashą. Powierzyć władzę regentowi? I kto nim zostanie? Przecież to oznacza prawdopodobnie dożywotnią władzę. Trzeba by go wybierać tak samo jak króla. Nie lubię Eurona, ale przepadło. Królem jest legalnym. Wszyscy żyjący, łącznie z Ashą i Victarionem zaakceptowali wiec. Nie ma żadnych powodów do unieważnienia wyboru.
Myślę Robercie Snow, że Asha może grać na tym, nie że naprawdę legalne, wygląda na legalne. Bo masz rację, że faktycznie Theon mógł zginąć w niewoli u Ramseya, zresztą to cud u Martina, że nie umarł od tych szykan i tortur.
Myślałam intensywnie nad tą sprawą. Jak to kiedyś mówiłeś, że Euron naobiecywał cudów i głosowali na niego bezmyślnie. A teraz jaką mamy sytuację ? Niezbyt piękną. Utknęli na wyspach Reach, odsiecz się szykuje. Chyba, że faktycznie uwolniłby tego krakena, ale moim zdaniem to chyba niemożliwe. Teorie są kosmiczne, ale jakby się zastanowić to Martin ma już na głowie jak poradzić sobie z Innymi. I co? Wciągać kolejne monstrum z horroru? I jak to potem pokonać ?
Czyli Asha wie, że wśród kapitanów szerzy się niechęć do Eurona, daje kruczek prawny / naprawdę można wątpić o jego zastosowaniu, ale przecież ci barbarzyńcy to wiedzą tyle o prawie, co nic. To żadna wysmakowana elita. Byle prowincjonalny polski szlachcic z XVIII wieku bije ich na głowę intelektem i ogładą. Ale jest podstawa, aby usuwać Eurona bez poczucia jawnej zdrady. Oni na to pójdą bo jak mówię, to żadni legaliści. To Stannis by się nad tym zastanawiał, a nie oni. Dla nich jest tylko łatwa wymówka, aby wymówić posłuszeństwo królowi, co ich oszukał.
My tu rozważamy kwestie prawne, kiedy prawda jest brutalna. Te psy, ci piraci, to jest najgorszy rynsztok, który wcale nie myśli. Pomyśl jak uwierzyli Euronowi w smoki, jakby nagle Królowa Valyriańskiej Krwi miała spojrzeć na obdartych piratów z łaskawością. Albo jak popłynęli na biedną Północ w imię dumy Balona, zamiast zrobić bunt i łupić bogaty Zachód. Mówimy o takim rynsztoku. Mówię byle szlachcic, co miał kilka wsi i zardzewiałą szablę wygląda przy nich jak tytan wysmakowanej kultury politycznej.
Wiara w to, że Daenerys Targaryen spojrzy na śmierdzących szkorbutem, obdartych piratów z Żelaznych Wysp i pomyśli „Oczywiście, oddam rękę jednemu z was!”, wymaga nieskończonych pokładów urojenia. To poziom myślenia politycznego dzikiego plemienia, które dostaje paciorki od kolonialnych handlarzy.
Zamiast uderzyć w bogate, bezbronne od strony morza spichlerze i kopalnie Zachodu (przypominam, że nie mieli floty od czasu pierwszego buntu Greyjoyów!), Balon pcha ich na skute lodem, biedne zamki Północy, gdzie nie ma nic poza śniegiem, głodem i szyszkami.
Mówimy o takich tuzach intelektu. Ja wcześniej myślałam o tym z kompletnie błędnej pozycji legalizmu, pewnej kultury politycznej. Ale po głębszej refleksji… to my tu rozbijamy głowę o kruczki prawne, kiedy ta chołota chętnie pójdzie na jakąkolwiek wymówkę, aby usunąć Eurona za jego łgarstwa.
Niby tak, ale musisz wziąć pod uwagę, że nawet bardzo prymitywni ludzie niechętnie pozbywają się praw, którymi ich obdarzono. Pozwolono im wybrać króla, a teraz ktoś miałby ich wybór podważać? To na pewno by się nie spodobało. Podałaś tu przykład naszych Sarmatów, więc pamiętasz zapewne, jak bardzo byli wyczuleni na punkcie swoich praw (nawet jeżeli nie znali kodeksów). Z drugiej strony w takiej społeczności zawsze nietrudno znaleźć chętnych do buntu. Asha nie musiałaby się pewnie wysilać na jakieś prawne uzasadnienia, żeby zebrać ludzi przeciw Euronowi. Wystarczyłby jej autorytet i uroda. Tak jak powiedziałem – z punktu widzenia legalizmu trudno coś zarzucić wyborowi Eurona. Jednak z praktycznego punktu widzenia bunt jest niemal pewny. Nie wiem czy na jego czele stanie Victarion, Asha czy Theon (może oboje?), ale z pewnością do niego dojdzie.
Zgodziłabym się z tobą, że niechętnie oddaje się prawa… ale akturat Żelaznych Ludzi by nie posądzała o przywiązanie do tego. Poza tym, zakładasz,że oni będą nad tym dumać i rozważać. To nie są Sarmaci. Im to wystarczy demagogia. Jeśli Euron wygrał wiec z tymi cudami na kiju, to Asha z naciąganym kruczkiem prawnym tym bardziej ma szansę.
Jeśli Euron wygrał na kłamstwie, to Asha nie musi budować swojego planu na bezbłędnej, skrupulatnej egzegezie starożytnych statutów. Wystarczy jej wygodna wymówka. Kruczek prawny z Theonem – choćby najbardziej naciągany i wątpliwy- to po prostu alibi. Daje kapitanom to, czego najbardziej potrzebują w obliczu nadchodzącej katastrofy: usprawiedliwienie wobec samych siebie. Pozwala im powiedzieć: „Nie zdradzamy naszego króla z tchórzostwa czy słabości; ten król okazał się oszustem, a jego wybór od początku był skażony grzechem przeciwko krwi Balona”. Brzmi ładniej niż zdrada.
Zakładasz, że Asha będzie walczyć o prawa Theona? Śmiem w to wątpić. I to najdelikatniej mówiąc. To ambitna dziewczyna. A jeżeli jeszcze naprawdę się okaże, że Theon to eunuch, to już w ogóle bez szans.
Ona nie będzie walczyć o prawa Theona tylko o to żeby Żelazne Wyspy były wolne od Eurona.. Jeżeli jest eunuchem o czym inni nie będą wiedzieć tym lepiej. Wtedy jest szansa dla jej potomstawa na dziedziczenie tronu.
Jasne. Pro bono. Nie rozśmiesza mnie kolega. 🙂 Mogli zatrzymać Eurona już na wiecu, ale żadne z nich nie było gotowe zrezygnować z własnych ambicji. Zresztą już widzę, jak Asha porwałaby tłumy do walki o tron dla Theona Sprzedawczyka, który całe życie służył obcym, a teraz wydał na śmierć rodaków w Fosie Cailin. O tron dla siebie być może miałaby szansę zawalczyć,bo popierają ją Harlawowie, ale nie dla Theona.
A gdyby Theon był eunuchem to wydałoby się raz dwa. To by była pierwsza rzecz, o którą próbowano by się dowiedzieć po jego powrocie z niewoli i tortur.
@Robert Snow
Asha ma wszelkie powody by walczyć za Theona. Obecnie nie ma nic – znaczy ma męża, którego upokorzyła, być może dziecko w brzuchu i garstkę ludzi. Theon natomiast będzie mógł co najmniej jej zapewnić bogactwa wynagradzające jej pomoc, rozwiązanie/spacyfikowanie Łamacza Kowadeł, no i duża szansa, że za jego pośrednictwem będzie miała wpływ na władzę – duża szansa, że uległby, by była namiestniczką.
Tak, tak, jasne, bo Theon to ma całą armię… 🙂 Asha ma to, czego Theon nie będzie mieć nigdy – szacunek Żelaznych Ludzi i poparcie niektórych rodów. On ma tylko pogardę. Swoich i wrogów.
W pollityce były dziwniejsze alianse. Jeżeli Asha cieszy się takim szacunkiem wśród rodów to może udzielić mu poparcia. Poza tym nie rozumiesz jednego. Martin nie zawsze posługuje się logiką życiową, tylko logiką iteracką. Nie po to zawiesza się strzelbę Czechowa w postaci Theona którego nie było na wiecu i wspomina o podobnym wypadku, żeby potem tego nie wykorzystać. To tak jakby wspominać o matce Jona a na końcu stwierdzić że był bękartem Neda i jakiejś wieśniaczki.
Tych strzelb Czechowa wisiało już w PLiO wiele. I większość nigdy nie została użyta. Martin ma po prostu taki styl pisania. Tworzy różne możliwości, choć wykorzystać można tylko jedną. Taki jego urok. Dzięki temu wciąż możemy rozkminiać co i jak zrobi. Uwierzę jak zobaczę. Ale póki co kieruję się logiką zwykłą. 🙂
A jakich strzelb nie wykorzystał których nie może jeszcze użyć ?
Jak ktoś lubi bawić się w teorie to niech sobie zrobi analizę tekstu pod tym kątem. Mnie na to szkoda czasu. Dla mnie sytuacja z Theonem nie jest żadną strzelbą Czechowa.