
Wrzesień był napakowany premierami – wszyscy chcą zdążyć pokazać swoje gry, zanim światem zawładnie nowe GTA.
Zapowiedzi
Metro 2039 ma już datę premiery – 4 lutego 2027.
Diablo V – najmocniejsza zapowiedź tegorocznego BlizzConu pojawi się dopiero w 2029. Akcja będzie miała miejsce po tym, jak światem zawładnęły demony, zamiast miasta pełniącego rolę bazy wypadowej będzie karawana. Gra ma powrócić do korzeni i korzystać z losowo generowanych map. Mamy też otrzymać najwięcej klas do wyboru spośród wszystkich odsłon gry (na ten moment potwierdzony jest mnich, rycerz plagi i łowca demonów). W produkcji znajduje się również seria animowana z tego uniwersum (Netflix).
Kolejna zapowiedź BlizzConu, do tego dość niespodziewana. Legandarny StarCraft powraca. Tym razem jako shooter z otwartym światem. Tytuł nazywa się po prostu StarCraft i zadebiutuje w 2030 roku. Będzie to trzecie podejście do stworzenia strzelanki w tym uniwersum. Poprzednie (StarCraft: Ghost oraz Ares) zostały anulowane w trakcie produkcji.
Cywilizacja VII otrzyma pierwsze, płatne DLC, wprowadzające Erę Atomu (1950-2050) oraz pozwalające na eksplorację Układu Słonecznego (chociaż planety będzie można odkrywać i badać już od starożytności). Premiera w 2027.
Premiery
Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tej jesieni, czyli polskie The Blood of Dawnwalker, okazała się całkiem udana. Gra rozeszła się jak ciepłe bułeczki i zebrała bardzo dobre opinie. Wygląda na to, że mamy kolejną rozpoznawalną polską markę z potencjałem na przyszłość.
Moonlighter 2 – druga odsłona przygód sklepikarza z bojowym zacięciem również została ciepło przyjęta.
Onimusha Way of the Sword – kolejna udana wrześniowa premiera (i trzecia rewelacyjna gra od Capcom w tym roku) z bardzo pozytywnymi opiniami i solidną sprzedażą. Rozszaleli się ci Japończycy, ostatnio dostarczając samych dobrych tytułów.
Wolverine – tytuł ekskluzywny na konsole Sony, który zebrał pozytywne opinie, ale któremu daleko do czegoś wyjątkowego czy pozostającego w pamięci na dłużej.
Valheim – pozostający długo w fazie wczesnego dostępu nordycki survival w końcu doczekał się pełnej wersji.
Silent Hill Townfall – Tu już niestety nieco słabej, gracze chwalą stronę wizualną i atmosferę, ale narzekają na powolny gameplay i źle zaprojektowaną mechanikę skradania.
Control Resonant – Wygląda na to, że Remedy trzyma poziom. Nowa odsłona Control przypadła graczom do gustu.
SPRAWL Zero – staroszkolny, dynamiczny shooter napędzany adrenaliną i wyśmienitą muzyką. Bardzo ciepło przyjęty i zachwalany – na Steam oceny przytłaczająco pozytywne.
Alien Breed 35th Anniversary Collection – remaster na 35-lecie gry. Pakiet zawiera 6 tytułów kultowej serii: Alien Breed; Alien Breed Special Edition ’92; Alien Breed II: The Horror Continues; Alien Breed: Tower Assault; Alien Breed 3D; Alien Breed 3D II: The Killing Grounds.
Graveyard Keeper 2 – sequel zabawnego miksu gry RPG i symulatora grabarza. W grze jako Wielki Inkwizytor zarządzamy cmentarzem i automatyzujemy produkcję, a także odbudowujemy miasto i bronimy go przed wrogimi nieumarłymi, w czym pomagają nam zombie.
SiN Reloaded – Ekipa z Nightdive Studios zremasterowała kolejnego klasycznego FPSa. Tym razem na warsztat wzięli Sin z 1998 roku od Ritual Entertainment. Wygląda na to, że kolejny raz udało się odnieść sukces.
Wiedźmin 3 Remaster (darmowa aktualizacja dla wszystkich posiadających grę na dowolnej platformie) radzi sobie nienajgorzej. Pierwsze oceny na metacriticu dają 94/100, a do tego gra pobiła swój rekord jednocześnie grających – ponad 120 tysięcy osób (na samym Steam).
Różne
Sony zrezygnowało ze współpracy z Hideo Kojimą (Metal Gear Solid, Death Stranding), w związku z czym Kojima poszedł do XBOXA. Ale się porobiło. Sony nie ma ostatnio szczęścia do dobrych decyzji, z czego skwapliwie korzystają zieloni.
Z kolei w XBOXie porządków ciąg dalszy. Kolejne osoby straciły pracę (ponad 250), głównie w Halo Studios, którym to tytułem ma się zająć nowo stworzony zespół; Ninja Theory (saga Senua) jest o krok od zamknięcia. Obsidian wleciał pod skrzydła Bethesdy. Wciąż nieokreślona pozostaje kwestia studia Arkane (Dishonored, Prey).
CD Projekt Red podejmuje współpracę z Blizzardem. W Diablo IV będzie można biegać barbarzyńcą-Geraltem, a do Overwatcha dojdzie trochę zawartości nawiązującej do serialu Edgerunners. Cyberpunk 2077 będzie też dostępny na platformie Battle.net.
Wstrzymano prace przy remasterze pierwszego Wiedźmina.
Path of Exile 2 w końcu otrzymało status Steam Deck Verified.
One More Level ogłosiło obsadę głosową nadchodzącego Valor Mortis:
Vincent Cassel jako Napoleon Bonaparte
Jennifer English jako The Shrike
James Alexander jako protagonista, William
Adam „Nergal” Darski jako Kapitan Raphael
Against the Storm dostanie swoją planszówkę, opierającą się na kooperacji: https://gamefound.com/pl/projects/mindclash-games/against-the-storm–the-board-game
Jeżeli zawsze chcieliście podrifotwać Polonezem po krętych, japońskich drogach, to już niedługo będzie taka możliwość – do JDM: Japanese Drift Master zostanie dodany ten właśnie samochód.
Microsoft złożył wniosek o patent na przerwy reklamowe w grach F2P. Taka reklama miałaby się pojawiać na przykład podczas ekranów ładowania, przy punktach kontrolnych czy po jakiejś większej akcji. System miałby sam określać, w którym momencie wyświetlić reklamę, tak, by nie zaburzać gry. Obejrzenie reklamy odblokowywałoby dalszą część gry.
Rockstar zapowiedział album muzyczny z utworami z GTA VI. Płyty można już zamawiać w przedsprzedaży, ale póki co nie ujawniono listy utworów poza sześcioma singlami napisanymi specjalnie na potrzeby gry. Premiera 19 listopada i oczywiście wszystkiego będzie można też posłuchać w serwisach streamingowych.
Pod koniec września ujawniono także zawartość oraz cenę edycji kolekcjonerskiej GTA VI. Złośliwcy mówią o niej Kolekcjonerka z Temu, a exTwitter nie zostawia na Rockstarze suchej nitki. Sami zobaczcie ten sztos:
Cena – ponad 1700 zł, ale bez gry 🙂
źródło: https://store.rockstargames.com/pl/merchandise/gtavi-goodtime-state-vice-city-collection
Pozostając jeszcze w temacie GTA zapowiedziano dwa specjalne wydania magazynów PSX Extreme oraz CD-Action poświęcone serii. Oddajmy głos autorom:
Grand Theft Auto: Ulice bezprawia
Czwarte książkowe wydawnictwo N3 Media – wydawcy miesięcznika PSX Extreme zabiera czytelników w podróż przez niemal trzy dekady jednej z najważniejszych, najbardziej kontrowersyjnych i wpływowych serii w historii elektronicznej rozrywki.
Od pierwszego Grand Theft Auto, przez London, GTA 2, Liberty City Stories, Vice City Stories i Chinatown Wars, aż po GTA Online i GTA VI – celem tej publikacji jest pokazanie, że za prostym hasłem „gra o kradzieży samochodów” kryje się jedna z najbardziej fascynujących historii w dziejach elektronicznej rozrywki.
Informacje na temat wydania:
- 116 stron w twardej oprawie, na świetnej jakości papierze, ubrane w albumową formę graficzną
- do każdego wydania papierowego e-wydanie gratis
- Za przygotowanie publikacji odpowiada ekipa dziennikarzy, twórców i przede wszystkim miłośników Grand Theft Auto, dla których topografia Liberty City, Vice City, San Andreas i Los Santos jest znana na pamięć: Maciej Zabłocki (redaktor prowadzący), Adam Piechota, Kacper Adamus, Krzysztof Grabarczyk, Łukasz Kujawa, Maciek Marchewka, Michał Stępień, Roger Żochowski, Michał Ostasz, Michał Pisarski oraz Krzysztof „NRGeek” Micielski.
Przedsprzedaż w promocyjnej cenie 49,99 zł potrwa do 8 listopada. Od 9 listopada regularna cena 59,99 zł. Wysyłka zamówionych egzemplarzy zaplanowana jest najpóźniej do 20 listopada (realnie start od 12-13 listopada).
GRAND THEFT AUTO: ULICE BEZPRAWIA – TWARDA OPRAWA [PRZEDSPRZEDAŻ]
CD-Action Wydanie Specjalne: Grand Theft Auto
Gdzie GTA VI, tam i CD-Action. Aby możliwie najbardziej umilić Wam premierę najnowszej odsłony Grand Theft Auto, nasza redakcja przygotowuje magazyn specjalny poświęcony kultowej serii Rockstar Games, a także reszcie twórczości studia. To aż 144 strony publicystyki, felietonów, analiz i przeglądów – od historii poszczególnych gier, przez spojrzenie na projekty ich otwartych światów, aż po konteksty amerykańskie, socjologiczne i popkulturowe. Taka piguła i porcja tekstów sprawi, że Grand Theft Auto VI odpalicie, wiedząc o marce niemalże wszystko!
Premiera GTA VI pobije wszelkie rekordy i stanie się epokowym wydarzeniem popkulturowym. Chcemy Was do owej premiery dobrze przygotować, tworzymy więc dla Was magazyn specjalny – CD-Action Grand Theft Auto. Aż 144 strony poświęcone pomnikowej twórczości Rockstar Games!
Premiera: 24.11.2026*
(*) Zastrzegamy sobie możliwość zmiany terminu premiery magazynu, zależnie od potencjalnej zmiany daty premiery Grand Theft Auto VI.
Link do sklepu: https://sklep.cdaction.pl/shop/cd-action-wydanie-specjalne-grand-theft-auto/
Trochę liczb
- Dawnwalker – tak zwany Świtochodzik sprzedał milion kopii w zaledwie 2 dni. Jak na nową markę nowego studia to bardzo ładny wynik.
- Onimusha: Way of the Sword – rozeszło się milion kopii w 1 dzień. No cóż, gry Capcomu już tak mają.
- Lost and Found Co. – deweloperzy pochwalili się przebiciem bariery 100 tys sprzedanych egzemplarzy (też sobie kupcie, bo fajne)
- Yet Another Zombie Survivors – w zaledwie tydzień od opuszczenia wczesnego dostępu grę nabyło 100 tys osób
- Dave the Diver – nurkiem zostało już 10 mln osób
- Phantom Liberty, dodatek do Cyberpunka 2077, ma już 3 lata i nabyło go 15 milionów osób
- Dark Souls obchodzi swoje 15 urodziny
- GTA V ma już 13 lat
Co ogrywaliśmy?
Alexandretta
Akurat nie czekałam na żadną z dużych wrześniowych premier, więc wieczory upłynęły mi na układaniu wirtualnych puzzli, równie wirtualnym szyciu oraz odrestaurowywaniu witraży w magicznej krainie.
Ciekawiło mnie, jak się uda Dressmaker, czyli gra o szyciu kiecek – sama nie szyję, ale że babcia była pół-zawodową krawcową, to trochę się napatrzyłam na cały proces. I studiu Cozy Lives udało się z sukcesem przenieść to w cyfrowy świat, z jednej strony zachowując realistyczne kolejne kroki, a z drugiej upraszczając i nieco automatyzując wszystko, by nie nużyło. Każdy projekt zaczynamy od naszkicowania stroju (wybieramy z szeregu gotowych wzorów poszczególnych elementów), dobrania materiału, potem wykrojeniu elementów i zszyciu całości. Każdy etap to mini-gra, ale wyszło to naprawdę fajnie. W tle mamy historię, którą opowiadają nam odwiedzający nasz sklep klienci – w mieście dzieje się sporo, a mieszkańcy przychodzą do nas z prośbą o stworzenie stroju na daną okazję, według ich wytycznych (co i tak pozostawia nam duże pole do popisania się własną kreatywnością).
Wciągnęłam się też w The Artisan of Glimmith – grę logiczną, w której musimy odrestaurować witraże. Dostajemy ramę i musimy ją wypełnić kształtami według określonych reguł. Brzmi niewinnie, wygląda uroczo, ale to srogi czasopochłaniacz.
Kr4wi3c
U mnie we wrześniu głównie było grane w The Sinking City 2 oraz klasyczne shootery. Po nawet nie wiem ilu latach wróciłem do pierwszego Quake’a – tego z 1996 roku. Wszystko za sprawą znakomitego dodatku wydanego z okazji Quakeconu i 30 lecia gry. Dawn of the Machine to niewątpliwie jedna z najlepszych kampanii wydanych do tej leciwej już gry, a także pierwsza, którą prawie ukończyłem (zostało mi raptem parę ostatnich poziomów). Oryginalne epizody jakość mnie nigdy do siebie nie przekonały. Poza tym zawsze wyznawałem zasadę, że Q1 stoi głównie multiplayerem, a kampania stanowi tylko miły, ale kompletnie zbyteczny dodatek. Kilka razy do nich podchodziłem, próbowałem i się od nich skutecznie odbijałem. Widocznie nie dla mnie to.
Z Dawn of the Machine sprawa wygląda zupełnie inaczej. Już od pierwszych minut przyciąga swoją dynamiką starć i poziomem wykonania leveli. Takiego cudownego miszmaszu dawno nie widziałem. W dodatku przyjdzie nam przemierzać mroczne zamczyska, iście lovecraftowskie, monumentalne budowle, skąpane w gęstym mroku lochy, a także korytarze kojarzące się z serią Alien – w których zaułkach czeka na nas nawet kilka jumpscarów. Coś rewelacyjnego. Poziomów łącznie jest 19, co zapewnia około 10 godzin rozrywki godzin. Przyzwoicie. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że dodatek dostajemy za darmo, jeśli posiadamy w swojej bibliotece podstawkę.
Jakby tego było mało, ogrywałem jeszcze SPRAWL zero, czyli kolejny retroshooter napędzany adrenaliną i wyśmienitą muzyką. Dawno nie grało mi się tak dobrze w nowego boomershootera. Z tego co pamiętam, jedynie Prodeus zapewniał podobne wrażenia z rozgrywki, serwując przy okazji świetną ścieżkę dźwiękową. W Sprawl jednak bardziej podoba mi się rozgrywka i pomysł na nią. Tutaj dla odmiany nie przenosimy na plecach całego arsenału. Podstawowym narzędziem mordu są rękawice antygrawitacyjne, którymi rozdajemy potężne ciosy. Potrafią być śmiercionośne, ale tylko przy stosunkowo niewielkiej liczbie przeciwników i sprawdzają się raczej w ostateczności. Dlatego przy każdej możliwej okazji trzeba walczyć o broń. I to dosłownie. Z pokonanych przeciwników wypadają bowiem różnego rodzaju karabiny i strzelby (a także apteczki). Amunicji nigdzie nie znajdziemy, więc jedyną możliwością po jej wyczerpaniu jest ubicie kolejnego wroga i odebranie mu broni. Rozwiązanie nieco przywodzące na myśl polskiego Super Hota. Tym bardziej że tak jak tam możemy zadać decydujący cios rzucając pustym pistoletem w czerep zbliżającego się wroga. REWELACJA. Takie rozwiązanie wymusza konieczność pozostawania w nieustannym ruchu i niezwykle ofensywny styl gry, napędzany równie dynamiczną muzyką.
Crowley
Kupiłem grę. Miało być Anno 117, ale cebulowy sok we krwi przeważył i korzystając z urodzinowej promocji Ubisoftu nabyłem Anno 1800, bo od dawna miałem ochotę na jakąś fajną strategię ekonomiczną łamane na city builder. Pierwsze spotkanie z grą było nieciekawe, bo z niezrozumiałych przyczyn zagotowała mi kartę graficzną, więc trzeba było pogrzebać nieco w ustawieniach. No cóż, trzeba przyznać, że pomimo kilku lat na karku – ładne to. Industrialne miasta robią wrażenie, nawet jeśli w serii Anno zawsze były trochę umowne. Tym razem wyglądają bardzo atrakcyjnie i bardziej „bogato” niż tak naprawdę mechanicznie są. Nie mam nic przeciwko. Lubię gry ładne i z rozmachem, więc nawet te upierdliwe misje fabularne mi nie przeszkadzają.
Kartka z kalendarza
Wrzesień 2000 r. upłynął pod znakiem hiciorów. W ostatnim numerze ŚGK przed rewolucją, która miała dać magazynowi szansę konkurowania z CDA, mogliśmy przeczytać recenzje takich klasyków jak: Najdłuższa podróż (Edyta Olszówka w roli April była doskonała), Warlords: Battlecry ze spin-offu turowej strategii stał się później ojcem całej serii RTSów, Grand Prix 3 był gratką dla każdego miłośnika F1, a Dark Reign 2 powalał grafiką i mordował każdy sprzęt. Ale gwiazdą numeru była gra miesiąca: kultowy Icewind Dale. Co to był za rok dla polskich fanów izometrycznych RPG! Na początku roku Planescape: Torment, we wrześniu Icewind Dale, a w grudniu Baldur’s Gate 2. Komu to przeszkadzało?
Dolina Lodowego Wichru zawsze była nieco w cieniu swojego szacownego rodzeństwa, ale wielu – w tym niżej podpisany – stawia ją co najmniej na równi z Baldurami i Tormentem. Że prostacka i samemu trzeba sobie stworzyć drużynę? Tak, a co w tym złego? Niedostatki fabularne rekompensował niesamowity klimat ośnieżonych krain, potężne labirynty, ogromne bitwy i cudowna muzyka Jeremy’ego Soule’a. Motyw z Kuldahar to prawdziwy majstersztyk.
A w ramach bonusu komiks Śledzia o królowej Kleopatrze (w numerze recenzowano dodatek do Faraona).
















„Pod koniec września ujawniono także zawartość oraz cenę edycji kolekcjonerskiej GTA VI. Złośliwcy mówią o niej Kolekcjonerka z Temu, a exTwitter nie zostawia na Rockstarze suchej nitki. […] Cena – ponad 1700 zł, ale bez gry 🙂”
Nie mówcie tylko, że ktoś to kupi.