Awantura o Snydera (i jego Ligę Sprawiedliwości)

12 marca 2017 roku Zack Snyder przeżył potworną tragedię. Jedna z jego córek – Autumn – popełniła samobójstwo. Reżyser, pracujący przy montażu właśnie ukończonej Ligi Sprawiedliwości, odsunął się od projektu. Dla studia Warner Bros. była to okazja nie do przepuszczenia. Snydera zastąpił Whedon. I ponoć nakręcił film zupełnie nowy. Awantury o ostateczny kształt Ligi Sprawiedliwości toczyły się zresztą już od drugiej połowy 2016 roku, gdy jeszcze w trakcie filmowania scen Snyder musiał zgodzić się na udział w projekcie dodatkowych scenarzystów – Allan Heinberga, Setha Grahame-Smitha, Andrei Berloff i twórcy Avengers, czyli Jossa Whedona. Uzasadnieniem takiego postępowania były kiepskie wyniki badań fokusowych oraz negatywne reakcje po filmie Batman v. Superman.

Czy działania studia były słuszne i przyczyniały się na tym etapie do poprawy jakości filmu? To kwestia dyskusyjna. Zack Snyder ma fenomenalne oko do kamery i potrafi fantastycznie uchwycić komiksową estetykę. Czasem udaje się mu też opowiedzieć sprawną historię (300), czasem nie (Sucker Punch). Czasem udaje mu się nakręcić coś, co uważano za niemożliwe do sfilmowania (Watchmen). A czasem tworzy coś, czego nie da się oglądać. Ale czy na pewno to jego robota?

Kto ponosi winę?

Chciałbym postawić sprawę jasno. Uważam, że Zack Snyder nigdy nie powinien dostać oferty, jaką zaproponowało mu Warner Bros. Nigdy nie powinien zostać panem i władcą uniwersum DC, bo jego wrażliwość za bardzo do tych komiksów nie pasuje. Snyder lubi mrok i umęczonych bohaterów. Cóż, może pasowałby do pewnej wersji Batmana, rodem z albumów Franka Millera, z człowiekiem-nietoperzem na krawędzi załamania nerwowego. Ale do Supermana Snyder nie pasuje. I Man of Steel to udowodnił – całkiem niezły film o superbohaterze, lecz nie o Supermanie. Czy jednak można obarczać Snydera winą za wszystko, co stało się z filmowym uniwersum DC? Moim zdaniem nie. Snyder od początku mówił o swoim planie. Najpierw miał powstać Man of Steel, potem równolegle jego druga część oraz pierwszy film o Batmanie. Następnie crossover Batmana i Supermana, potem filmy o Wonder Woman, Flashu, Aquamanie i Suicide Squad (odmawiam używania nazwy Legion Samobójców), a w końcu dwuczęściowa Liga Sprawiedliwości. Niektóre spośród tych filmów Snyder miał reżyserować sam, w innych być producentem i współscenarzystą. Był to model marvelowski, choć z większym piętnem “mrocznego” Snydera. Nietrudno zauważyć, że już po pierwszym Człowieku ze Stali, studio narzuciło Snyderowi inną kolejność działania. A potworek, jakim jest Batman v Superman, to w dużej mierze dzieło szych z WB. Film został zresztą skrzywdzony podwójnie, raz poprzez narzucenie reżyserowi nowego scenariusza i koncepcji działania, a potem na stole montażowym, o czym można się przekonać oglądając wciąż słabą, ale jednak sensowniejszą wersję reżyserską BvS.

A gdy Batman v Superman został zmiażdżony przez krytykę, stało się jasne, że Snyder jest na wylocie. Odebrano mu produkcję Suicide Squad, zamieniając ten film w niekoherentny zlepek scen, pozbawiony nie tylko logiki, ale jakiegoś jednorodnego stylu. Powoli odbierano kontrolę nad Ligą Sprawiedliwości, by już po nakręceniu filmu i wspomnianej tragedii rodzinnej, nakręcić film jeszcze raz. Czy nie przesadzam? Czy nie chodzi raptem o kilka scen, które znalazły się w trailerze, a których nie było w wersji ostatecznej? Raczej nie. Według przedstawicieli studia, nowego materiału było 20%. Sam Snyder, który ponoć wersji Whedona aż do 2019 roku nie widział, ale rozmawiał na ten temat z resztą ekipy, stwierdził, że 75% filmu zostało nakręcone od nowa. Operator kamery Fabian Wagner ocenił, że w ostatecznej wersji filmu znalazło się tylko 10% wersji Snydera, a 90% to “dokrętki”. Komu wierzyć? Może Benowi Affleckowi, który wprawdzie nic na ten temat nie powiedział, ale w trakcie filmu kilkukrotnie zmienia fryzurę, karnację i tuszę? Albo górnej wardze Henry’ego Cavilla, która została w połowie scen komputerowo pozbawiona wąsów?

Ostatecznie Liga Sprawiedliwości okazała się filmem fatalnym. Nie grało tu prawie nic, począwszy od chaotycznej fabuły, aż po koszmarnie wyglądające efekty specjalne. Charakterystyczne, ironiczne poczucie humoru Whedona, które sprawia, że wszystkie postaci w jego filmach mówią głosem Xandera z Buffy: Pogromcy Wampirów, też tu pasowało jak pięść do nosa. Film był więc klapą. Ale najdziwniejsze było chyba to, jak źle ów film wyglądał. Wizualnie był po prostu fatalny, straszył kiepskim oświetleniem, złym blokowaniem scen. Niemal te same ujęcia wyglądały po prostu gorzej niż w trailerze.

Uwolnić wersję Snydera!

Fani zaczęli więc nalegać, aby – tak jak przy okazji Batmana v Supermana – światło dzienne ujrzała pierwotna, snyderowska wersja filmu. Zwłaszcza że w kilku miejscach w internecie pojawiły się całkiem wiarygodne przecieki wskazujące na to, że “Snyder’s Cut” był prawie gotowy, i wymagał może miesiąca albo dwóch w postprodukcji, by stać się pełnoprawnym obrazem. WB zaprzeczało, jakoby taka wersja w ogóle istniała, tłumacząc, że ów film pierwszego reżysera nie był zmontowany, nie ma gotowych efektów specjalnych, a poza tym tak czy siak wymagał dokrętek i bez nich nie mógłby trafić na ekrany. Dziś wiemy już, że tłumaczenie było nieprawdziwe, ale w sumie trudno mu się dziwić. Wyobraźcie sobie, jak wielu ludzi straciłoby pracę, gdyby okazało się, że oryginalna wersja Snydera została lepiej przyjęta. To oznaczałoby, że studio wpakowało w film dodatkowe 100 milionów dolarów, tylko po to, by go popsuć i zmasakrować szanse na stworzenie rywalizującego z Marvelem uniwersum filmowego. Toczyła się zatem walka o życie, do której zaprzęgnięto tzw. “access media”, czyli prasę, telewizję i portale internetowe żyjące z dostępu do przedpremierowych pokazów i zakulisowych informacji. Bardzo szybko domaganie się wypuszczenia przez WB “Snyder’s Cut” Ligi Sprawiedliwości zostało porównane do wiary w teorie spiskowe.

Ale miały też miejsce dwa wydarzenia, których nikt się nie spodziewał. Pandemia koronawirusa, która zamroziła pracę nad produkcjami filmowymi i telewizyjnymi. Oraz przejęcie WB przez koncern AT&T. Fuzja gigantów, głód rynku filmowego, a także start nowej platformy streamingowej HBO Max, należącej do tego samego koncernu, sprawiły, że nikogo nie interesował już fakt, iż kilku producentów z WB straci twarz. W maju pojawiło się zielone światło dla dokończenia postprodukcji Snyder’s Cut Ligi Sprawiedliwości, która miała trafić w formie miniserialu właśnie na HBO Max. W akcie desperacji przez media społecznościowe przelała się ostatnia fala krzyków, że ta decyzja to ugięcie się przed szowinistycznym, toksycznym fandomem. Ale lokomotywy nic już nie mogło zatrzymać. A kilka dni temu w sieci opublikowano trailer filmu Snydera… złożony wyłącznie ze scen, których nie widzieliśmy w obrazie Whedona.

 

Co się rzuca w oczy? Pewnie to, że film po prostu jest bardziej interesujący wizualnie, a Steppenwolf nie wygląda już jak postać wyciągnięta z gry wideo sprzed 15 lat. Użycie scen Flasha i Cyborga wydaje się też wskazywać, że postacie te mają w produkcji Snydera jakieś swoje backstory. Ba, ośmielę się nawet zasugerować, że być może reżyser chciał, abyśmy tych ludzi polubili i przejmowali się ich losem? Bo w wersji kinowej byli tylko tłem.

Nie twierdzę, że Liga Sprawiedliwości Snydera będzie produkcją dobrą. Ale na pewno nie będzie bardziej chaotyczna od Ligi Whedona. Bo po prostu być nie może. Nie wiem też, jak ewentualny sukces filmu wpłynąłby na kształt Uniwersum DC… tym bardziej że nowe podejście, polegające na zerwaniu ciągłości pomiędzy filmami, wydawało się całkiem sensowne (mówcie co chcecie, mnie się podobał i Aquaman, i Wonder Woman, i Shazam!, a Jokera uważam za obraz naprawdę świetny). Ale póki co w ogóle o tym nie myślę, po prostu delektując się tym, jak Zack Snyder rozjeżdża wrogich mu przedstawicieli “access media” na Twitterze.

-->

Kilka komentarzy do "Awantura o Snydera (i jego Ligę Sprawiedliwości)"

  • 25 sierpnia 2020 at 13:20
    Permalink

    Mała, wredna, chamska przypominajka: Joker nie należy ani do DCEU ani do ”SnyderVerse” – to po prostu niezależny film.

    Co do samej Ligi Sprawiedliwości, to gorzej być nie może. A ja z miłą chęcią obejrzę najprawdopodobniej udaną reanimację tego filmu.

    Reply
  • 25 sierpnia 2020 at 13:55
    Permalink

    To dalej będzie słaby film, może być po prostu lepszy od wersji kinowej i na nic więcej bym nie liczył.

    Reply
  • 25 sierpnia 2020 at 14:56
    Permalink

    Osobiście jestem “snyderosceptyczny”. Wierzę, że miał własną wizję skrajnie różniącą się od tego co zobaczyliśmy w kinie, ale nie wierzę, że w maju 2017 była praktycznie gotowa a WB wziął i nagrał JL prawie, że od zera. Jakby tak było to wystarczyłoby przekazać do postprodukcji i po miesiącu-dwóch mielibyśmy Snyder Cut na HBO Max. Dogrywanie dialogów i ADR nie byłoby potrzebne a Snyder nie prosiłby o RESHOOTY:
    https://www.gry-online.pl/newsroom/co-wiemy-o-snyder-cut-ligi-sprawiedliwosci-trailer-w-drodze/ze1de13
    Także to był blef. Jasne, po zwiastunie widzimy, że całe mnóstwo jego materiału wycięto (nie dziwota, 214+ minut to dużo za dużo), ale jego wersja nie mogła być tak kompletna jak sugerował. Poza tym po “sukcesie” BvS patrzeli mu na ręce praktycznie od początku prac nad JL a scenariusz tweekowano jeszcze jak brał udział w projekcie, więc nie spodziewałbym się zupełnie innego filmu i osobiście nie zdziwiłbym się jakby wiele scen musieli dorobić w postprodukcji sklejkami a’la Leia w TRoS.

    Reply
  • 25 sierpnia 2020 at 15:26
    Permalink

    DCEU ma dużo większy potencjał niż MCU, warto dać temu projektowi jeszcze jedną szansę, tym bardziej, że sami decydenci złapali mocną refleksje na ten temat. Przy pełnej zgodzie co do niektórych filmów DCEU np. Suicide Squad albo Ptaki Nocy, gdzie te filmy to jest po prostu żenada, to DCEU ma kilka bardzo dobrych filmów, Aquaman, Shazam albo Wonder Woman. Ten projekt przede wszystkim złapał bardzo zły PR, dużo ludzi od razu hejtowało wszystko co z DCEU bez obejrzenia tego, w jakimś stopniu stało się modne krytykowanie DCEU. A ten projekt nie jest tak zły jak ludzie mówią.

    Reply
    • 25 sierpnia 2020 at 22:18
      Permalink

      Czy DCEU ma potencjał? Absolutnie tak. Czy Aquaman, Shazam i WW było bardzo dobrymi filmami? Tu się już nie zgodzę. Aquaman i Shazam to przyjemne filmy, ale średniej superbohaterskiej półki, ich największą siłą jest brak ambicji i udawania czegoś więcej. To po prostu miła, niepokomplikowana rozrywka. Zaś WW ma niestety skopany cały ostatni akt i totalnie kiepskiego przeciwnika. Ten film byłby dużo lepszy jakby odpuścili sobie Aresa i po prostu Diana doszłaby do smutnej konkluzji, że ludzie zawsze będą ze sobą walczyć i nie potrzebują do tego bogów wojny.

      Uważam, że największą siłą DCEU są castingi: Gadot, Mamoa, Cavill to są ludzie, których chce się oglądać na ekranie. Tylko Batfleck mnie nie przekonuje, ale ja nigdy nie lubiłam tego aktora.

      Patrząc na ostatnie trailery i zapowiedzi powinni olać konkurencje z MCU w budowaniu spójnego uniwersum, bo i tak ich nie dogonią, za to postawić na kreatywnych twórców i dawać nam perełki pokroju Jokera. Liczę, że taką perełką stanie się nowy Batman, a nowy SS od Guna dostarczy dużo bezpretensjonalnej rozrywki.

      Reply
  • 25 sierpnia 2020 at 17:32
    Permalink

    Tak w temacie DC, czy będzie kiedyś jakaś recenzja, albo artykuł o DC Animated Movie Universe (tym zaczynającym się od Justice League: Flashpoint Paradox) ? Podobno pod względem jakości dorównuje MCU, a ma o wiele mniejszą rozpoznawalność (część filmów wydano bezpośrednio na płyty, a strony o serii nie ma nawet na polskiej Wikipedii).

    Reply
    • 25 sierpnia 2020 at 18:05
      Permalink

      Obejrzałem chyba wszystko z tej serii i jestem otwarty na pytania. Jedne filmy są lepsze, drugie gorsze, ale ogółem bardzo porównywalne z MCU. Nacisk na spójność i ciągłość. Fabuła ciągnie się na wiele obrazów. No i całkiem fajnie kompaktują klasyki komiksu. Tu Death of Superman, tu Death in the Family. Konceptualnie bardzo podobne do MCU.

      Reply
      • 28 sierpnia 2020 at 12:19
        Permalink

        Czy wiesz może czy to uniwersum się skończyło po Apokolips War, a filmy które wyjdą są niepowiązane ? Który film według ciebie najlepszy najgorszy ? I jeszcze czy całe uniwersum można kupić na dvd po polsku ?

        Reply
        • 4 września 2020 at 18:03
          Permalink

          To piszę, żeby dało się zauważyć pytania w ostatnich 15 komentarzach (w top 5 chyba znikło za szybko)

          Reply
        • 8 września 2020 at 19:36
          Permalink

          Przepraszam, wiadomość przepadła, dopiero teraz zauważyłem, że pisałeś. Ogólnie trzeba odróżnić dwa pojęcia “DC Universe Animated Original Movies” i “DC Animated Movie Universe”. To pierwsze to cykl wydawniczy filmów animowanych, który zaczął się w 2007 i trwa dalej. To drugie to uniwersum wydawane w ramach powyższego cyklu. Zaczęło się na Flashpoint Paradox i skończyło na Apokolips War. Czy zastąpią go nową serią? Może w przyszłości, teraz zajmują się projektami Elseworldowymi.

          Co do mojej osobistej oceny to chyba najlepszy był chyba Flashpoint Paradox. Całkiem sensownie kompaktował wydarzenia tego crossoveru karząc superbohaterom zmierzyć się z konsekwencjami ich czynów, co nie jest zbyt często spotykane w komiksach. A co najgorsze? Tu wybór jest trudniejszy, bo jest dużo przeciętniaków jak Justice League War czy Wonder Woman Bloodlines, ale chyba zdecyduję się na Batman Bad Blood. Generyczna fabuła będąca zwięczeniem minitelenoweli o batrodzinie. Nie jest złe, ale było “meh”. No i był to bodaj trzeci film z rzędu o Gacku i jego relacji z synami.

          Reply
  • 26 sierpnia 2020 at 00:17
    Permalink

    Zróbcie jakąś recenzje legendarnego animowanego Batman TAS

    Reply
  • 26 sierpnia 2020 at 10:09
    Permalink

    Bvs wersja reżyserska była świetna poza Luthotem i momentem save Marta. Lepiej zamiast miniserialu zrobić dwie wersje miniserial i film. Każdy mógłby sobie wybrać w jaki sposób chce oglądać.

    Reply
  • 26 sierpnia 2020 at 12:00
    Permalink

    Liga Sprawiedliwości jeden z najgorszych filmów jaki w życiu oglądałem. Naprawdę, nic w nim nie trzyma się kupy. Ben Affleck jest najgorszym Batmanem w historii, ale do tego przyzwyczaił już w BvS, Wonder Women kompletnie nie pasuje do ekipy, Flash jest irytujący, a Cyborg to w ogóle jakaś kpina. Wróg z dupy, dziwny i całkowicie absolutnie nijaki i jeszcze te beznadziejne gluty. I ta jakaś dziwna “rosyjska”(?) rodzina. Film bez sensu. Ja chciałbym zobaczyć uniwersum na podstawie (wiem, że jest tu sporo sceptyków) trylogii Nolana, ale tak przenikającej się z innymi filmami jak u Marvela. Batman jako Iron Man z początku najważniejsza postać, Superman jako Kapitan Ameryka, potem można było stworzyć ich konflikt tak jak u Marvela, no ale widać gdzie mądrzejsi ludzie siedzią. Kilka dobrych filmów nie uratuje całego rozpadającego się na kawałki beznadziejnie prowadzonego uniwersum. Niby chcą mroczniej, poważniej, a potem wciskają masę kolorów tęczy jak w LS czy na plakatach nowej WW.

    Reply
  • 26 sierpnia 2020 at 14:15
    Permalink

    Man of Stell kapitalny film nie widziałem lepszego Supermana.
    Ben też dobrze grał Batman mimo wcześniejszych moich obaw.
    Flash to pomyłka Cyborg wygląda jak automat do kawy i gra aktora tragedia.
    Mam wielką nadzieję na JL

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków