Nieoszlifowane diamenty (2019)

Adam Sandler powinien być w tym roku nominowany do Oscara. Nie powiedział nikt nigdy*. A jednak! Dzięki współpracy z rewelacyjnym reżyserskim duetem braci Safdie i operatorem Dariusem Khondji powstał film, za który Sandler mógł i powinien był dostać nominację. “Nieoszlifowane diamenty” to intensywna jazda bez trzymanki, po której kręci się w głowie, dłonie się pocą, a na koniec człowiek sam nie wie co myśleć.

Zanim jednak coś więcej o filmie – “too much”, czyli tłumacz kontratakuje. “Uncut gems” tłumaczy się ładnie, zgrabnie i dosłownie na nieoszlifowane klejnoty. Co oni z tymi diamentami? Zrozumiałbym, gdyby fabuła oparta była o jakiś spisek związany z handlem diamentów. Otóż nie, na ekranie nie zobaczymy żadnych diamentów poza tymi na półce, bo główny bohater prowadzi sklep z biżuterią. Głównym geologicznym bohaterem jest tu… opal. Dlatego właśnie polski tytuł mówi o nieoszlifowanych diamentach. Czego nie rozumiecie?

Kadr z filmu "Nieoszlifowane Diamenty"
Sandler zagrał rolę życia.

Howard Ratner (Sandler) handluje biżuterią. Ma swój butik ze świecidełkami w centrum słynnego diamentowego dystryktu w Nowym Jorku. Interes idzie średnio, długi są częścią codzienności, trzeba na ulicy uciekać przed szemranymi wierzycielami… Ale hej! Czy to jest problem, kiedy jednym z twoich klientów jest sam Kevin Garnett? Tak jest, ten sam. Gwiazda NBA zakochuje się w pewnym nieoszlifowanym opalu, który Ratner przemycił (a raczej zlecił przemyt) z Etiopii i wiele sobie po nim obiecuje. Garnett pożycza kamień “na szczęście” przed kolejnym meczem, co Howard bierze za dobrą monetę i stawia gruby pieniądz w zakładach. To początek lawiny wydarzeń, która doprowadzi do… o nie. Sami musicie się przekonać.

Bracia Safdie mają bardzo sadystyczne zapędy. Żadnej litości dla widza, żadnej litości dla swoich bohaterów. To drugie można jeszcze zrozumieć. Ratner jest okropnym człowiekiem. Obleśnym, zdradzającym żonę cwaniakiem. Nałogowym hazardzistą, oszustem i krętaczem. Bardzo ciężko polubić go jako protagonistę. Mało tego, nie jestem pewien, czy to w ogóle możliwe. Takiego oto bohatera każą nam śledzić reżyserzy i nie jest to łatwe, oj nie. Żeby chociaż dookoła był ktoś, kto mógłby być punktem zaczepienia. Nic z tego. Wszędzie złodzieje, mafiozi, cyngle, napakowani ochroniarze z mózgiem wielkości orzeszka, szemrane typy przyjmujące nielegalne zakłady. Morze obłudy, niegodziwości i przestępczości.

Kadr z filmu "Nieoszlifowane Diamenty"
Kevin Garnett jak na nie-aktora wypadł całkiem przyzwoicie.

Jakby tego było mało, wszystko zostało podporządkowane drażnieniu widza. Dźwięk bywa niedopasowany i nieznośny, tak jeśli chodzi o motyw muzyczny do danej sceny, ale także o zmienną głośność. Podobnie z obrazem. Montażyści atakują nas raz po raz dynamicznymi obrazami, które zmieniają się bardzo szybko, a kolory momentami przejaskrawiono do granic możliwości. Jesteśmy bombardowani z ekranu taką ilością bodźców, że cały seans jest naprawdę trudny do wytrzymania. Przy czym nie mam wątpliwości, że to zamierzony efekt, bo poczucie chaosu, w którego centrum znalazł się bohater, jest dojmujące.

Adam Sandler zagrał koncertowo i prawdopodobnie to najlepsza kreacja w jego karierze. Wachlarz emocji, jaki potrafi pokazać w obrębie jednej sceny, jest tak szeroki i zróżnicowany, że wręcz niewiarygodny. Momentami do stopnia, w którym można mu współczuć, a wierzcie mi, przy tym kim jest i jaka jest jego postać – to naprawdę niełatwe. Pozostała część obsady dzielnie partneruje: Kevin Garnett jako aktor wypada zaskakująco dobrze i dodałbym też kilka ciepłych słów dla Idiny Menzel za rolę żony Howarda, Dinah. Wcześniej znałem ją głównie z wykonywania piosenki do pierwszej “Krainy lodu” (i, rzecz jasna, z dubbingowania postaci Elsy), a tu taka miła niespodzianka!

Kadr z filmu "Nieoszlifowane Diamenty"
Idina Menzel (aka Adele Dazeem wg Johna Travolty 🙂 to kolejne pozytywne odkrycie braci Safdie.

Jedyny większy problem, jaki mam z filmem, objawia się… stylem braci Safdie. Lubię go, podoba mi się, ale jeśli się widziało wcześniej “Good time“, to wiele elementów pojawia się ponownie. Pewne punkty w scenariuszu, pewien kierunek, którym podążamy. Z uwagi na to ani razu nie dałem się zaskoczyć twórcom w taki sposób, żeby naprawdę mną wstrząsnęło. Żebym mógł powiedzieć: o, tego to się nie spodziewałem.

Ciężko mi polecić z czystym sercem “Nieoszlifowane diamenty”. Nie dlatego, że brakuje w filmie jakości. Wręcz przeciwnie. Po prostu seans jest (zamierzoną) torturą. Dźwięk świdrujący uszy, jaskrawy obraz, umyślnie chaotyczny montaż, okropni ludzie, paskudny bohater. Kino typu “wsadzimy ci drzazgę pod paznokieć i będziemy kręcić”. Jeśli ktoś nie boi się jednak tego typu doznań, zdecydowanie warto. Tym bardziej, że film zawitał na Netflixa z dniem 1 lutego 2020.

Kadr z filmu "Nieoszlifowane Diamenty"
Momentami jest naprawdę mrocznie i nie chodzi tu o paletę kolorów…

* – wiem, że miewał dobre role, ale to moim zdaniem jest jego magnum opus.

-->

Kilka komentarzy do "Nieoszlifowane diamenty (2019)"

  • 11 lutego 2020 at 13:10
    Permalink

    Słowo w obronie tłumaczy: nie wiem, czy to ten przypadek, ale często o tytule decyduje dystrybutor. Bo jego zdaniem coś się lepiej sprzeda. Tłumacz ma guzik do powiedzenia, ale jako pośrednik zawsze zgarnia za wszystko. Oczywiście złych tłumaczy też nie brakuje.

    Reply
    • SithFrog
      11 lutego 2020 at 16:13
      Permalink

      No tak, chociaż zastanawia mnie ta kwestia kiedy film u nas debiutuje na Netflixie. Kto wtedy odpowiada za tytuł? Czy może Netflix jest wtedy oficjalnym dystrybutorem na Polskę?

      W każdym razie masz rację, niekoniecznie tłumacz, ale ktokolwiek to wymyślił/klepnął jest winny! 🙂

      Reply
      • 12 lutego 2020 at 02:09
        Permalink

        To dobre pytanie. Jak znajdę winnego, dam znać☺

        Reply
        • SithFrog
          12 lutego 2020 at 10:11
          Permalink

          Koniecznie, w sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem, a zagadnienie ciekawe. Też poszperam w wolnej chwili.

          Reply
  • 11 lutego 2020 at 15:40
    Permalink

    “Adam Sandler zagrał koncertowo i prawdopodobnie to najlepsza kreacja w jego karierze.”

    Lewy Sercowy, panie Żabo

    Reply
    • SithFrog
      11 lutego 2020 at 16:18
      Permalink

      Wiem, stąd słowo “prawdopodobnie”. Ja bym dorzucił jeszcze “The Meyerowitz Stories (New and Selected)” albo “Zabić wspomnienia. Albo ten komediodramat o śmiertelnie chorym komiku, nie pamiętam tytułu. Generalnie Sandler umie, tylko mam wrażenie, że rzadko mu się chce to pokazać.

      Chociaż zobacz sobie “Uncut gems”. Mam wrażenie, że takiego wachlarza nie pokazał nawet w wymienionych wyżej produkcjach.

      Reply
  • 11 lutego 2020 at 16:04
    Permalink

    Czasami tłumacze wydaje mi się nie wiedzą co jest w filmie. Tu zastosowano polski związek frazeologiczny nieoszlifowany diament – chyba każdy wie co on oznacza. A co do samego filmu to kilka tygodni temu o nim czytałem i tam też mówiono, że Sandler zagrał świetnie, i tak sobie myślełem, że moze jednak film miał premierę w 2020 roku i dlatego Sandler nie przewijał się nawet jakiś hurraoptymistycznych oscarowych spekulacjach. Swoją drogą oscary w tym roku super-ostrożne. Nie damy 1917 bo to film wojenny, nie damy Jokerowi bo to film o komiksowym bohaterze, nie damy produkcją Netfliksa bo są z Netfliksa (chodzi mi o kategorie film i scenariusz bo reszta była masakrycznie do przewidzenia i bez żadnych niespodzianek).

    Reply
    • SithFrog
      11 lutego 2020 at 16:19
      Permalink

      No dziwne to były Oscary, może napiszemy parę słów komentarza niedługo.

      A “Uncut gems” miał premierę w 2019 tylko u nas z dużym opóźnieniem. Podobnie było z “Jojo Rabbit”, w USA chyba we wrześniu, u nas dopiero w styczniu.

      Reply
  • 12 lutego 2020 at 00:01
    Permalink

    “Po prostu seans jest (zamierzoną) torturą”
    eee tam, może na samym poczatku ciezko bylo sie przyzwyczaic, ale potem juz sie nie zwraca na to uwagi, przynajmniej w moim przypadku, film mnie na tyle wciagnal. chociaz nie wiem czy chcialbym ogladac to drugi raz 😛

    Reply
    • SithFrog
      12 lutego 2020 at 10:12
      Permalink

      Nie każdy ma taką silną psychikę 😉

      Reply
  • 13 lutego 2020 at 19:30
    Permalink

    Chyba każdy komik w końcu chce schować do szuflady czapkę błazna. Niektórym się udaje a niektórym nie. Zobaczymy co będzie dalej z Sandlerem.

    Reply
    • SithFrog
      14 lutego 2020 at 11:02
      Permalink

      Sandler zrzucał kilkukrotnie, ale robi to raczej rzadko między kolejnymi seryjnie produkowanymi badziewiami. Tu nie spodziewam się odwrócenia trendu. Zresztą chyba w jakimś wywiadzie odgrażał się, że jak w tym roku go nie nominują do Oscara to zrobi gorszy film niż “Jack and Jill” 😀

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków