Szalone Teorie: Kruk Mormonta (część 1 – zmiennoskóry)

Westeroskie kruki to fascynujące zwierzęta. Są nadzwyczajnie inteligentne, potrafią naśladować ludzką mowę, a przede wszystkim pełnią rolę gołębi pocztowych, zapewniając komunikację pomiędzy najważniejszymi ośrodkami władzy na kontynencie. Bez kruków Siedem Królestw na pewno wyglądałoby zupełnie inaczej.

Niektórzy powiadają, że współczesne dla wydarzeń z Pieśni Lodu i Ognia kruki są tylko cieniem magicznych stworzeń, jakie służyły dzieciom lasu.

Opierając się ponoć na tekstach przechowywanych w Czarnym Zamku, septon Barth utrzymuje, że dzieci lasu potrafiły rozmawiać z krukami i skłonić je do powtarzania powiedzianych im słów. Według niego Pierwsi Ludzie nauczyli się tej wyższej tajemnicy od dzieci lasu i umożliwiła im ona przekazywanie wiadomości na wielką odległość. W “zdegradowanej” formie umiejętność owa dotarła do współczesnych maesterów, ci jednak nie potrafią już rozmawiać z ptakami. Jest prawdą, że nasz zakon rozumie mowę kruków, ale właściwie wyłapujemy tylko zasadniczy sens ich krakania i skrzeczenia, znamy oznaki strachu i gniewu, choroby i gotowości do parzenia się.
—Świat Lodu i Ognia—

Bez względu jednak na to, czy wierzymy tym legendom, czy też nie, jedno nie ulega wątpliwości. Wśród wszystkich kruków, jakie dane nam było zobaczyć, jeden jest wyjątkowy. To kruk Lorda Dowódcy Nocnej Straży, Jeora Mormonta.

Serialowy Mormont i jego (niestety niemy) kruk.
Nietypowy kruk

Pierwszym, co rzuca się w oczy jest wygląd ptaszyska. Kruk Mormonta jest większy od pozostałych, wręcz nadzwyczajnie duży i stary. Sprawia też wrażenie nieco “rozczochranego”.  Ale jego naprawdę wyjątkową cechą jest inteligencja.

Kruk Mormonta obrzucił go bystrym spojrzeniem czarnych oczek, a potem przeleciał pod okno.
– Masz mnie za swojego sługę? – zapytał ptaka Jon. Gdy otworzył okno o szybach złożonych z grubych, romboidalnych płytek z żółtego szkła, poranny chłód uderzył go prosto w twarz. Chłopak zaczerpnął głęboki oddech, by strącić z siebie pajęczynę nocy. Kruk odleciał. Ten ptak jest stanowczo za sprytny.
—Taniec ze smokami—

Kruk Mormonta przejawia zachowania, które można byłoby uznać za niemal ludzkie. Przegląda dokumenty…

Gdy Sam wszedł do środka, Lord Dowódca czytał jakiś dokument. Na jego ramieniu przycupnął kruk Mormonta. Ptak gapił się na tekst, jakby on również go czytał, ale na widok Sama rozpostarł skrzydła i pofrunął do niego, wrzeszcząc:
— Ziarno, ziarno!
—Uczta dla wron—

…a w końcu, po śmierci lorda Mormonta, pojawia się niespodziewanie w Czarnym Zamku, i to najwyraźniej z determinacją, by wpłynąć na wynik głosowania.

Z ochrypłym wrzaskiem i łopotem skrzydeł z kociołka wyleciał wielki kruk. Ptaszysko pofrunęło w górę, być może szukając krokwi albo okna, przez które mogłoby uciec, w krypcie nie było jednak krokwi ani okien. Kruk znalazł się w pułapce.
Kracząc głośno, okrążył salę raz, drugi i trzeci. Wtem Jon usłyszał krzyk Samwella Tarly’ego.
– Znam tego ptaka! To kruk lorda Mormonta!
Ptak wylądował na blacie najbliżej Jona.
– Snow – zakrakał. Był stary, brudny i przemoczony. – Snow – powtórzył. – Snow, snow, snow.
Podszedł do końca stołu, rozpostarł skrzydła i przefrunął na ramię Jona.
Lord Janos Slynt usiadł tak ciężko, że rozległ się głośny łoskot, ser Alliser wypełnił jednak salę drwiącym śmiechem.
– Ser Świnka ma nas wszystkich za głupców. To on nauczył ptaka tej sztuczki. One wszystkie potrafią mówić „snow”. Wejdźcie do ptaszarni i posłuchajcie sami. Ptak Mormonta znał więcej słów.
Ptak uniósł łebek i popatrzył na Jona.
– Ziarno? – zapytał z nadzieją. – Quork! – zawołał, gdy nie doczekał się ani ziarna, ani odpowiedzi. – Kociołek? Kociołek? Kociołek?
—Nawałnica mieczy—

Jest to wydarzenie tym bardziej istotne, że – wbrew naszym oczekiwaniom – Sam okazuje się nie mieć z tymi machinacjami nic wspólnego.

– To dzieło Sama! – powtórzył głośniej Pyp. Chłopak miał ze sobą bukłak wina, który podniósł sobie teraz do ust i zaśpiewał: – Sam, Sam, Sam czarodziej, niezwykły Sam, Sam, Sam, cudowny Sam, to jego dzieło. Nie mam tylko pojęcia, kiedy schowałeś tego kruka w kociołku, Sam, i skąd, do siedmiu piekieł, wiedziałeś, że poleci do Jona? Gdyby ptaszysko postanowiło przysiąść na łysym łbie Janosa Slynta, wszystko szlag by trafił.
– Nie miałem nic wspólnego z tym ptakiem – upierał się Sam. – Kiedy wyfrunął z kociołka, o mało się nie zlałem.
—Nawałnica mieczy—

Od pozostałych kruków czarne ptaszysko różni się też spożywanym pokarmem. Większość kruków je mięso, podczas gdy kruk Mormonta gustuje w diecie wegetariańskiej.

Kruk lorda Mormonta lubi owoce i ziarno.
– To rzadki okaz – powiedział maester. – Większość kruków je ziarno, ale wolą mięso. Daje im siły, poza tym wydaje mi się, że one lubią smak krwi. W tym względzie są podobne do ludzi… i tak jak ludzie różnią się między sobą.
—Gra o tron—

To właśnie te wyjątkowe cechy każą nam przyjrzeć się krukowi Mormonta bliżej. Niewątpliwie można o nim powiedzieć, że jest gadatliwy. Ale czy w jego gadaninie kryje się coś szczególnie istotnego?

Stary Niedźwiedź i stary kruk.
O czym gadają kruki?

Westeroskie kruki potrafią – tak jak papugi – naśladować ludzki głos, a, jeśli ktoś dołoży odpowiednich starań, to może nauczyć je kilku słów. Zazwyczaj kruki ograniczają się jednak wyłącznie do powtarzania ostatnich głosek, które usłyszą z ust człowieka. Z krukiem Mormonta jest podobnie. Na ogół powtarza ostatnie usłyszane słowa. Choć dobór tych słów wydaje się być bardzo szczególny. W przedziwny sposób kruk wybiera z konwersacji to, co istotne i warte podkreślenia. Zupełnie, jakby rozumiał o czym mowa. A czasem… wtrąca słowa, które w rozmowie nie padły.

Kruk Mormonta jest więc szczególnie podekscytowany na wiadomość, że Bran wybudził się ze śpiączki.

Jon przesunął palcami po konturach wilkora wyciśniętego w białym wosku złamanej pieczęci. Rozpoznał pismo Robba, lecz litery pozostawały dziwnie zamazane. Zdał sobie sprawę, że płacze. Wreszcie, pomimo łez, zrozumiał sens przeczytanych słów i podniósł głowę.
– Obudził się – powiedział. – Bogowie oddali go.
– Pozostał okaleczony – powiedział Mormont. – Przykro mi, chłopcze. Przeczytaj list do końca.
Spojrzał na dalsze słowa, ale nie miały one większego znaczenia. Nic nie miało znaczenia. Bran będzie żył. – Mój brat będzie żył – powiedział do Mormonta. Lord Dowódca pokręcił głową, zebrał w garść trochę ziarna i zagwizdał. Kruk sfrunął na jego ramię, krzycząc: – Żył! Żył!
—Gra o tron—

Dwuznaczność powtarzanych słów jest jeszcze bardziej widoczna, gdy uzmysłowimy sobie fakt, iż język angielski nie jest fleksyjny, a co za tym idzie, słowa brzmią tak samo w każdym przypadku. Kiedy więc lord Mormont zwraca się do Jona per “chłopczę”…

Długo po tym, jak odprowadzili go do jego celi, w której spał, przyszedł do niego Mormont z krukiem na ramieniu. – Mówiłem ci, chłopcze, żebyś nie robił niczego głupiego – powiedział Stary Niedźwiedź.
– Chłopcze – zakrakał ptak.
Mormont pokręcił głową z dezaprobatą. – I pomyśleć, że pokładałem w tobie duże nadzieje.
—Gra o tron—

…słowo powtórzone przez kruka to po prostu “chłopiec”. W tym kontekście brzmi ono raczej jak próba usprawiedliwienia Jona przez czarne ptaszysko.

Analogicznie jest w przypadku wtrąceń kruka dotyczących ojca. Kiedy Jon pyta się o losy Neda, kruk zaczyna dość nachalnie i “przedrzeźniająco” powtarzać słowo “ojciec”.

– Myślałem, że może przyniósł jakieś wieści o moim ojcu.
– Ojcu – przedrzeźniał go stary kruk, który przesuwał się na ramieniu Mormonta z przekrzywioną głową. – Ojcu.
—Gra o tron—

Ptak wydaje się też w kilku przypadkach bardzo zdecydowanie wyrażać swoją wolę. Jest tak w momencie, kiedy Jeor Momrmont ofiarowuje Jonowi swój miecz, Długi Pazur.

Kruk sfrunął na stół i podszedł do miecza, przekrzywiając na bok głowę. Jon zawahał się. Nie miał pojęcia, o co chodzi. – Panie?
– Ogień stopił srebro z rękojeści i spalił osłonę. No, ale czego można się było spodziewać, skoro skóra i drewno są stare. Za to ostrze… och, trzeba by o wiele gorętszego ognia, żeby je zniszczyć.
– Mormont popchnął pochwę przez surowe deski blatu stołu. – Kazałem odnowić. Weź.
– Weź – powtórzył kruk jak echo. – Weź, weź.
—Gra o tron—

Ptaszysko poucza Jona na temat jego priorytetów.

– Myślisz, że wojna twojego brata jest ważniejsza od naszej wojny? – warknął starzec.
Jon zacisnął usta. Kruk zatrzepotał skrzydłami, jakby mu groził. – Wojna, wojna, wojna, wojna – krzyczał.
—Starcie królów—

Kruk Mormonta nie boi się też stawiać istotnych pytań.

– Jon, twój ojciec pan przysłał cię do nas. Kto wie, dlaczego?
– Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? – powtarzał kruk.
—Gra o tron—

Trzeba jednak zaznaczyć, że przebywanie w pobliżu ptaszyska może człowieka wbić w depresję. Kruk najczęściej powtarza słowa związane ze śmiercią…

– Martwy – powtórzył kruk Starego Niedźwiedzia. To było jedno z jego ulubionych słów.
—Taniec ze smokami—

…robi to zazwyczaj rzeczywiście w obliczu nadchodzącej śmierci…

– Zadamy im poważny cios, zanim ich konnica zdąży się zgromadzić, by stawić nam czoło – podjął przemowę Thoren Smallwood. – Jeśli spróbują nas ścigać, poganiamy się z nimi trochę, a potem zawrócimy i uderzymy znowu, bliżej czoła kolumny. Spalimy ich wozy, rozproszymy stada i zabijemy tylu, ilu zdołamy, w tym samego Mance’a Raydera, o ile uda nam się go dopaść. Jeśli pójdą w rozsypkę i wrócą do swoich chat, będzie to znaczyło, że zwyciężyliśmy. Jeśli nie, będziemy ich nękać aż po sam Mur, żeby zostawili za sobą sznur trupów.
– Są ich tysiące – zawołał ktoś stojący za plecami Chetta.
– To pewna śmierć – dorzucił Maslyn drżącym ze strachu głosem.
– Śmierć – rozdarł się kruk Mormonta, łopocząc czarnymi skrzydłami. – Śmierć, śmierć, śmierć.
—Starcie królów—

…ze szczególnym natężeniem tuż przed bitwą na Pięści Pierwszych Ludzi…

– W takim razie najpewniej wszyscy zginiemy. Ale w ten sposób damy czas naszym braciom na Murze. Będą mogli obsadzić puste zamki, zamknąć i zamrozić bramy, wezwać na pomoc lordów oraz królów, naostrzyć topory i naprawić katapulty. Nasza śmierć nie pójdzie na marne.
– Zginiemy – mamrotał łażący po ramionach Mormonta kruk. – Zginiemy, zginiemy, zginiemy, zginiemy.
—Starcie królów—

…i w stosunku do postaci, którym pisana jest śmierć.

– Wiem, jaka jest kara za dezercję. Nie boję się umierać.
– Umierać! – zawołał kruk.
—Gra o tron—

Jon, Duch i kruk.
Osobowość kruka

Kruk Mormonta ma też dość ewidentne preferencje w stosunku do innych postaci. Nie lubi Crastera, oburza się na sugestię przyprowadzenia go na Mur i stara się przekazać Nocnej Straży kim naprawdę jest ów mężczyzna.

– Jest was tu tylko garstka i żyjecie w odosobnieniu – zauważył Mormont. – Jeśli chcesz, przydzielę ci trochę ludzi, żeby odprowadzili was na Mur.
Krukowi ten pomysł wyraźnie przypadł do gustu.
– Mur – wrzasnął, rozpościerając czarne skrzydła za głową lorda dowódcy niczym postawiony kołnierz.
Ich gospodarz uśmiechnął się złośliwie, odsłaniając pełen zestaw połamanych, brązowych zębów.
– A co byśmy tam robili? Usługiwali wam przy kolacji? Jesteśmy wolnymi ludźmi. Craster nie będzie niczyim sługą.
– Czasy są niebezpieczne i lepiej nie mieszkać samotnie w głuszy. Nadchodzą zimne wichry.
– Niech sobie nadchodzą. Moje korzenie sięgają głęboko. – Złapał za nadgarstek przechodzącą obok kobietę. – Powiedz mu, żono. Powiedz lordowi wronie, czy czujemy się zadowoleni.
Kobieta oblizała wąskie wargi.
– Tu jest nasze miejsce. Craster dba o nasze bezpieczeństwo. Lepiej zginąć wolnym niż żyć jako niewolnik.
– Niewolnik – powtórzył cicho kruk.
—Starcie królów—

Wydaje się też sygnalizować satysfakcję, gdy Jon poznał prawdę o Crasterze.

– W Winterfell jedna ze służących opowiadała nam różne historie – ciągnął Jon. – Mówiła, że niektórzy dzicy pokładają się z Innymi, żeby spłodzić półludzkie dzieci.
– Głupie bajania. Czy Craster wydawał ci się nieludzki?
Na pięćdziesiąt różnych sposobów.
– Oddaje synów lasowi.
Zapadła długa cisza.
– Tak – rzekł wreszcie Mormont.
– Tak – wymamrotał kruk, pusząc się dumnie. – Tak, tak, tak.
—Starcie królów—

Preferencje kruk dotyczą zresztą większej grupy osób. Ma on więc niezbyt pochlebne zdanie na temat inteligencji Samwella Tarly.

– Czy ten chłopak rzeczywiście jest taki głupi, na jakiego wygląda? – zapytał lord dowódca po wyjściu grubasa.
– Głupi – poskarżył się kruk.
—Starcie królów—

Z kolei na temat Jona… cóż, na temat Jona próbuje powiedzieć coś tak istotnego, że wiadomość ta wprawia w zakłopotanie samego Starego Niedźwiedzia.

– Król – zakrakał kruk. Przeleciał przez samotnię i wylądował na barku Mormonta. – Król – powtórzył, moszcząc się dumnie.
– Lubi to słowo – zauważył z uśmiechem Jon.
– Łatwo je wymówić. I łatwo polubić.
– Król – powtórzył raz jeszcze ptak.
– Chyba chce, żebyś ty przywdział koronę, panie.
– W królestwie jest już trzech monarchów, a to o dwóch za dużo, jak na mój gust.
Mormont pogłaskał ptaka palcem pod dziobem, lecz ani na chwilę nie spuszczał spojrzenia z Jona Snow.
Chłopak poczuł się z tego powodu dziwnie.
—Starcie królów—

Krucza inicjatywa

Przyzwyczajeni do faktu, że kruk Mormonta powtarza dopiero co zasłyszane słowa (tudzież domaga się z własnej inicjatywy ziarna) możemy łatwo przeoczyć te kilka przypadków, kiedy kruk sam wypowiada słowa. A są to przypadki o niezwykle donośnym znaczeniu.

Wstał i ubrał się po ciemku. Kruk Mormonta latał po pokoju.
– Ziarno – wołał ptak. – Król. Snow, Jon Snow, Jon Snow.
To było dziwne. Jon nie pamiętał, by ptak kiedykolwiek przedtem wołał go z imienia i nazwiska.
—Taniec ze smokami—

Najważniejszy taki przypadek ma miejsce, gdy Lorda Dowódcę Nocnej Straży atakuje wskrzeszony Othor. To właśnie kruk, sam z siebie, podpowiada Jonowi jak rozprawić się z żywym trupem.

…i wtedy zobaczył lorda Mormonta, który pojawił się w drzwiach z lampą oliwną w dłoniach, nagi, zaspany. Okaleczona, pozbawiona palców ręka zaczęła pełznąć w jego stronę. Jon chciał krzyknąć, lecz nie mógł wydobyć z siebie głosu. Dźwignąwszy się z trudem na nogi, kopnął ramię i wyrwał lampę z ręki Starego Niedźwiedzia. Płomień załamał się i niemal zgasł. – Spalić! – zakrakał kruk. – Spalić, spalić, spalić!
—Gra o tron—

I choć to Jon zbiera laury za dzielną walkę i głowę na karku, to kruk Mormonta wydaje nam się sugerować, że wiedzę na temat kruka miał kto inny.

Dzielnie walczyłeś i… co ważniejsze, jeszcze szybciej myślałeś. Ogień! A niech to. Powinniśmy byli wiedzieć. Powinniśmy byli pamiętać. Przecież Długa Noc była już wcześniej. Och, pewnie że osiem tysięcy lat to kawał czasu, ale jeśli Nocna Straż nie pamięta, to kto?
– Kto – powtórzył rozmowny kruk. – Kto.
—Gra o tron—

Spalenie Othora to zasługa kruka.
Tożsamość kruka

Któż zatem mógłby kryć się pod kruczymi piórami? Na pewno wiele osób uważa, że jest to Benjen Stark. W końcu zaginiony Benjen jest od lat odpowiedzią na niemal każdą zagadkę tożsamości postawioną w Pieśni Lodu i Ognia. Ale oczywiście istnieją sensowne argumenty wspierające tę tezę. Przede wszystkim – Benjen jako Stark mógł być zmiennoskórym, więc wcielenie się w kruka, zwłaszcza w momencie śmierci, nie jest wykluczone. Poza tym sam kruk wydaje się znać los Benjena.

– Maester Aemon mówi, że jesteś bystry.
Mormont posadził sobie kruka na ramieniu. Ptaszysko przechyliło głowę z błyskiem w oczach. Odpowiedź nasuwała się sama.
– No więc… wydaje mi się, że łatwiej będzie jednemu człowiekowi znaleźć dwustu niż dwustu znaleźć jednego.
Kruk wydał z siebie przypominające szyderczy chichot skrzeczenie, lecz Stary Niedźwiedź uśmiechnął się pod siwą brodą.
– Tak wielu ludzi i koni zostawia ślad, który zauważyłby nawet Aemon. Ogniska płonące na tym wzgórzu powinny być widoczne aż z podgórza Mroźnych Kłów. Nie wątpię, że jeśli Ben Stark żyje i jest wolny, trafi do nas.
– Tak – zgodził się Jon. – Ale jeśli…
– …zginął? – zapytał Mormont łagodnym głosem.
Młodzieniec skinął z niechęcią głową.
– Zginął – odezwał się kruk. – Zginął. Zginął.
– W takim przypadku też może do nas przyjść – przyznał Stary Niedźwiedź. – Tak jak Othor i Jafer Flowers. Boję się tego tak samo jak ty, Jon, ale musimy się liczyć z podobną możliwością.
– Zginął – zakrakało znowu ptaszysko, strosząc pióra. – Zginął – powtórzyło, głośniej i bardziej przenikliwie.
Mormont pogłaskał je po czarnych piórach, a drugą dłonią zasłonił usta, by stłumić nagłe ziewnięcie.
—Starcie królów—

Niestety hipoteza związana z Benjenem ma poważne wady. Przede wszystkim, jak wiemy, lord Mormont miał kruka od lat, nie jest to więc ptaszysko, które w ręce Starego Niedźwiedzia trafiłoby po śmierci Starka. Książki nie dają nam też powodów do przypuszczeń, że kruk przebywał w pobliżu Benjena w chwili jego śmierci.

O wiele bardziej prawdopodobna jest więc inna teoria. Kruk rzeczywiście musi mieć ludzkiego “pasażera”, i jest to zmiennoskóry. Ale znacznie potężniejszy od Benjena.

Ktoś, kto potrafi przewidywać przyszłość.

W ciszy, która nagle nastała, kruk Mormonta zakrakał głośno i raz jeszcze zawołał:
– Śmierć.
—Nawałnica mieczy—

Ktoś, kto przejawia wyraźne zainteresowanie losami Nocnej Straży.

– A jak sądzisz? Czarami. – Qhorin odgryzł pół jajka. – Dlaczego Mance zgromadził swe siły akurat w Mroźnych Kłach? To posępna i niegościnna okolica, a marsz stamtąd na Mur będzie długi i nużący.
– Miałem nadzieję, że chciał się ukryć w górach przed oczyma moich zwiadowców.
– Być może – przyznał Qhorin, kończąc jajko – myślę jednak, że kryje się w tym coś więcej. Szuka czegoś, co można znaleźć w wysoko położonych, zimnych okolicach. Czegoś, czego potrzebuje.
– Czegoś?
Kruk Mormonta uniósł głowę i krzyknął. W ciasnym namiocie jego głos zabrzmiał ostro jak cięcie noża.
– Jakiejś mocy. Jeniec nie potrafił nam wyjaśnić jakiej. Być może przesłuchiwaliśmy go ze zbyt wielkim zapałem i wyzionął ducha, nim zdążył nam powiedzieć więcej. Wątpię jednak, by to wiedział.
—Starcie królów—

Ktoś, kto potrafi walczyć z upiorami i kontrolować również większe grupy zwierząt.

Ptaszysko łopotało skrzydłami, wrzeszcząc razem z Goździk.
Upiory niemal już dopadły dziewczyny. Słyszał szelest ciemnoczerwonych liści czardrzewa, szepczących do siebie w języku, którego nie znał. Wtem wydało mu się, że blask gwiazd zamigotał. Rosnące wokół drzewa jęknęły i zaskrzypiały. Twarz Sama Tarly’ego przybrała kolor zsiadłego mleka, a jego oczy zrobiły się wielkie jak talerze.
Kruki! Siedziały na czardrzewie, setki, tysiące ptaków przycupnęły na białych jak kość gałęziach i wyglądały spomiędzy liści. Widział, jak otwierają dzioby, wrzeszcząc głośno, jak rozpościerają czarne skrzydła. Drąc się i łopocząc, opadły w gniewnych chmurach na upiory. Rzuciły się na twarz Chetta i wydziobały mu niebieskie oczy, obsiadły Siostrzanina niczym muchy, wyrywały kawałki mięsa z roztrzaskanej głowy Hake’a.
Było ich tak wiele, że przesłoniły Samowi księżyc.
– Idź – odezwał się ptak na jego ramieniu. – Idź, idź, idź.
—Nawałnica mieczy—

Moim zdaniem nie ulega wątpliwości, że kruk Mormonta to w rzeczywistości Trójoka Wrona. Brynden Rivers. Lub – jak kto woli – Bloodraven. Nasz jednooki Zielony Jasnowidz sam się zresztą przedstawił.

Jon wyciągnął rękę, by przegonić ptaka, ale ostatecznie pogłaskał go po piórach. Kruk przekrzywił głowę, kierując nań jedno oko.
—Taniec ze smokami—

Bloodraven musiał być żywotnie zainteresowany tym co dzieje się na Murze. Dzięki swojej obecności pod postacią kruka Lorda Dowódcy mógł śledzić korespondencję i rozmowy członków Nocnej Straży. Mógł też – w ułomny sposób – wpływać na ich decyzje. A nawet ratować ich życie. Ale to nie rozwiązuje wszystkich zagadek związanych z krukiem. Jest jeszcze jedna rzecz, jeszcze jedna tajemnica, którą ptak chciał nam przekazać. Ale o tym porozmawiamy za tydzień, w następnym odcinku Szalonych Teorii.


Więcej Szalonych Teorii znajdziecie TUTAJ.

 

-->

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Kruk Mormonta (część 1 – zmiennoskóry)"

    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 13:15
      Permalink

      Przepraszam za opóźnienie, ale tym razem dałem znać z wyprzedzeniem (w komentarzach), że będzie na 13.00 🙂

      Reply
      • 12 czerwca 2017 at 19:40
        Permalink

        wybaczam, znaj moje dobre serce 😀

        Reply
  • 12 czerwca 2017 at 13:08
    Permalink

    nie myślałem o tym, ale wygląda legitnie

    Reply
  • 12 czerwca 2017 at 13:19
    Permalink

    Pierwszy raz od dawna będę czekał naprawdę niecierpliwie na kolejną teorię – zabiłeś mi klina tym ostatnim zdaniem 😉

    Reply
  • 12 czerwca 2017 at 13:32
    Permalink

    I teraz trzeba żyć w niepewności cały tydzień, główkując w wolnych chwilach… 😀

    Reply
    • 13 czerwca 2017 at 15:25
      Permalink

      Myślę, że nie czytał całości wcale, ale ponadprzeciętnie posługuje się językiem angielskim.

      Reply
  • 12 czerwca 2017 at 14:02
    Permalink

    Twoje teorie są gemialne, ile razy czytałeś książki ? Większości tych rzeczy nie zauważyłam, a czytałam Pieśni Lodu i Ognia dwa razy 😉

    Reply
    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 16:03
      Permalink

      Dzięki. Czytałem polską wersję dwa razy. Wysłuchałem anglojęzycznego audiobooka raz. Pracując nad Szalonymi Teoriami zawsze czytam kilka rozdziałów, więc w kawałkach już chyba zaliczyłem kolejną lekturę. No i zacząłem czytać znów, tym razem w ramach projektu ponownego czytania sagi prowadzonego przez Lai.
      Więc odpowiadając na Twoje pytanie – czytałem PLiO stanowczo zbyt wiele razy 🙂

      Reply
  • 12 czerwca 2017 at 14:42
    Permalink

    A właśnie myślałem o tym kruku.

    Mam do Ciebie Daelu istotne pytanie w innej kwestii. Czytałem sobie ŚLiO i natrafiłem na temat o Morzu Dreszczy. Wspomniano tam o wielu świadectwach istnienia lodowych smoków. Twierdzili tak ponoć marynarze, którzy próbowali płynąć na północ. Smoki te miały sprawiać, że morze zamarzalo, a oczy miały oczywiście niebieskie (albo bladoniebieskie… Jeden kij).
    W świetle tego i teorii o sposobie inwazji Białych Wędrowców, czy sądzisz, że te smoki będą miały z tym coś wspólnego? Może Biali Wędrowcy żyją nie tylko na północnych ziemiach Westeros?
    Wreszcie, czy sugeruje to może również inwazję na Essos ?

    Daj znać jak bardzo obłąkany jestem w swoich rozważaniach 🙂

    Reply
    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 16:17
      Permalink

      Nie wiem. Ze ŚLiO to jest taki problem, że to jest jednak książka, która podrzuca całą masę informacji, które po prostu nie mogą mieć związku z PLiO (np. z opisu Sothoryos wynika, że tam żyją welociraptory, ale to przecież nie będzie miało wpływu na wydarzenia w Westeros). Więc ciężko powiedzieć, czy coś jest wrzucone dlatego, że to ważna informacja, czy po prostu dlatego, że czyni świat trochę większym i bogatszym.
      Oczywiście prześladuje mnie ta nowelka “Lodowy Smok”, którą kiedyś napisał Martin. Niby to bajka, niby nie toczy się w Westeros… ale pewne rzeczy są mocno zastanawiające.

      Reply
      • 12 czerwca 2017 at 16:38
        Permalink

        Oczywiście, też czytając miałem wrażenie, że wiele opisów było tylko w celu wzbogacenia przekazu.
        Jednak tutaj dość konkretnie, choć krótko, opisano zagrożenie dla marynarzy chcących popłynąć zbyt daleko na północ. Opis koloru oczu i tego co mogą te smoki brzmi zbyt realnie (jak na ten świat) by znalazło się tam z przypadku. Choć, jak sam podajesz, Martin lubi też coś wrzucić na złość.
        Może ten serialowy smok Innych to uproszczenie tego pomysłu?

        Reply
    • 13 czerwca 2017 at 14:52
      Permalink

      Zgadzam się z tym, że dalekie krainy w ŚLIO to jedynie tło dla sagi. Jeśli jednak chodzi o inwazję innych na Essos jest duże prawdopodobieństwo, że nastąpiło to w przeszłości. Świadczy o tym np ciąg fortyfikacji na obrzeżach królestwa Yi Ti o nazwie Pięć Fortów. Są wyższe od Muru i w całości wykonane z obsydianu. Po co wybudowano takie potężne budowle z obsydianu? Za nimi ciągnie się tylko pustynia i nieliczne nędzne plemiona. Druga sprawa to, że wschodnie legendy o długiej nocy są bardzo podobne do Westeroskich więc sądzę, że w Essos przed wiekami również widziano innych. Jest jeszcze jedna rzecz w ubogim języku Dothraków istnieje słowo określające dzieci lasu. Skoro dzieci lasu występują (albo występowały) też na północy Essos nie zdziwił bym się gdyby inni przyleźli z niezbadanego zakątka Essos.

      Reply
  • 12 czerwca 2017 at 14:56
    Permalink

    Bardzo fajna teoria, chociaż bardziej skłaniałabym się do tego, że w kruku siedzi jakiś zmiennoskóry, który umarł już dawno temu w jego ciele. No bo w takim razie Bloodraven siedzi w nim cały czas?
    A ostatnie zdanie strasznie mnie zaciekawiło i zaczęłam szukać.
    Więc… Tyrion będzie się pojedynkować? 😀

    Reply
    • 12 czerwca 2017 at 21:40
      Permalink

      Nie łudź się, że DaeL Ci odpowie. On nigdy nie odpowiada, gdy ktoś wybije się w znajomości sagi lekko ponad przeciętną.

      Reply
    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 22:16
      Permalink

      Czy siedzi w nim cały czas? Pewnie nie. Nie znamy do końca możliwości Bloodravena. Ale możemy założyć, że jest pewnie takim zmiennoskórym “na sterydach”, więc przypuszczam, że wślizgiwanie się w kruka nie sprawia mu więcej problemów niż obserwowanie wydarzeń “oczami” czardrzew na południe od Muru.
      Co do innego zmiennoskórego – ale w takim wypadku musiałby to byćk toś, kto:
      1. Zna przynajmniej kilka sekretów o których nie wiedzą inne postaci.
      2. Z jakiegoś powodu jest przywiązany do niektórych postaci (Mormont, Jon)
      3. Jest na tyle silny, że nie stracił człowieczeństwa po długim pobycie wewnątrz zwierzęcia.
      Wydaje mi się, że wprowadzanie takiego dodatkowego zmiennoskórego jest niepotrzebnym mnożeniem bytów.
      Co do tego co ma do powiedzenia kruk – nie, nie chodzi o pojedynkowanie się. Pamiętam, że kruk powtórzył też to słowo w obecności Tyriona (może przewidując próbę walki?), ale nie o to mi chodziło.

      Reply
      • 13 czerwca 2017 at 12:38
        Permalink

        To też racja, nie ma żadnych przesłanek aby był to ktoś inny. Ale z drugiej strony Bloodraven jest naprawdę aż takim proprzekokszonym zmiennoskórym? 1001 oczu odnosi się do tego, ze może robić 1001 rzeczy na raz? W międzyczasie kiedy rozmawia sobie z Branem, kontroluje kruki Zimnorękiego, pewnie też jego łosia, no i robi osiedlowy monitoring siedmiu królestw. A przynajmniej północnej części. No i dlaczego miałoby mu zależeć na Jonie?
        Może kruk Mormonta to po prostu selektywnie hodowany, bardzo mądry kruk 😀
        Pomyślałam o tym pojedynkowaniu się, ponieważ o tym nie wspomniałeś 😉 Teraz jeszcze coś innego chodzi mi po głowie, ale nie pamiętam dokładnie tej sytuacji.

        Reply
  • 12 czerwca 2017 at 14:59
    Permalink

    Zaczęło zastanawiać mnie kilka rzeczy. Mianowicie czy po ewentualnej śmierci Bloodravena Bran mógłby przejąć kontrolę nad krukiem Mormonta oraz dlaczego na zmiennoskórych nałożone są ograniczenia i jaki mają sens skoro np. Varamyr złamał wszystkie i nie miało to większego wpływu na tą postać.

    Reply
    • 12 czerwca 2017 at 16:22
      Permalink

      To raczej zasady moralne.

      Reply
    • 12 czerwca 2017 at 17:19
      Permalink

      Tak nauczał mistrz wargów Hakon nauczyciel m.in Varamyra. Przestrzegał przed tak zwanymi plugastwami i kilkoma innymi rzeczami, które według niego mogą spowodować utratę ludzkiej osobowości gdy się ich nadużywa. Varamyr jest jednak wyjątkowo silnym wargiem silniejszym od Hakona. Kontrolował 6 zwierząt na raz i nawet człowieka co zdarza się niezwykle rzadko. Dzięki temu że miał dużą moc nie uległ zezwierzęceniu.

      Reply
  • 12 czerwca 2017 at 15:18
    Permalink

    Miałam dziś straszny egzamin, wróciłam wściekła, zła i smutna, gdy nagle przypomniałam sobie o Szalonych Teoriach. <3 Dzięki, Dael. Jeszcze obejrzę "Twin Peaks" i wróci dobry nastrój. 😛

    Reply
    • 12 czerwca 2017 at 19:46
      Permalink

      to 2 powody które czynią poniedziałek najlepszym dniem tygodnia 😀

      Reply
      • 13 czerwca 2017 at 08:28
        Permalink

        Dodałbym do tego kolejny odcinek Amerykańskich bogów 🙂

        Reply
    • 12 czerwca 2017 at 21:42
      Permalink

      Studenci!!! Łączmy się w tych ciężkich czasach!

      Reply
    • 12 czerwca 2017 at 22:53
      Permalink

      tak a propo twin peaks 6 odc, zna ktos moze nazwe tej piosenki ktora leciala podczas gdy karzel mordowal te kobiety w biurze? xd

      Reply
    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 16:29
      Permalink

      Zawsze staram się podkreślać, że bodaj 3/4 tekstów to są rozwinięcia pomysłów, które już gdzieś po fandomie krążą. Czasem nawet w komentarzach pod moimi tekstami 🙂 Moja zasługa to nie tyle spostrzegawczość, co raczej mrówcza praca. Więc jeśli (przykładowo) ktoś w internecie napisze, że ten kruk Mormonta jest jakiś dziwny i podeprze to jednym czy dwoma cytatami, to ja biorę się za głębszą analizę. Szukam wszystkich cytatów, przyglądam się kolejności wydarzeń, stawiam sobie różne hipotezy z tym związane. I tak to idzie. Niestety czasem efekt jest mizerny, bo okazuje się, że pierwsza teoria była chybiona. Ale na ogół mam dobre wyczucie dotyczące tego, w jakich przypadkach “coś jest na rzeczy” i jakie tematy warto badać.
      Zdarzają się też (choć rzadziej) sytuacje, w których wpadam na coś, czego nikt wcześniej nie zauważył. To dzieje się zazwyczaj podczas czytania książki. Po prostu coś mnie uderza, zaczynam temat zgłębiać i dochodzę do ciekawych wniosków… O czym mam nadzieję przekonacie się za tydzień 🙂

      Reply
      • 12 czerwca 2017 at 21:46
        Permalink

        Przekonaliśmy się już dawno 😀

        Reply
  • 12 czerwca 2017 at 16:25
    Permalink

    “Widziałam drewniane miasteczko otoczone drewnianą palisadą. Było pełne ludzi.
    Nad fortyfikacjami powiewały chorągwie: łoś, topór, trzy sosny, dwa berdysze
    skrzyżowane pod koroną, końska głowa o gorejących oczach.” To wizja Melisandre ukazuje spiskowców w Barrowtown

    Reply
    • DaeL
      12 czerwca 2017 at 17:43
      Permalink

      Mhm, w wolnej chwili uzupełnię tamten tekst.

      Reply
    • 13 czerwca 2017 at 12:20
      Permalink

      Jakich spiskowców? Coś mnie ominęło?

      Reply
      • 13 czerwca 2017 at 20:39
        Permalink

        Widocznie masz jeszcze zaległą teorię

        Reply
        • 13 czerwca 2017 at 20:52
          Permalink

          ja czytałem wszystkie teorie a też tego “wątku” nie kojarzę ;o

          Reply
          • 13 czerwca 2017 at 22:39
            Permalink

            Chyba chodzi o teorię z Grand Northern Conspiracy 😉

            Reply
            • 14 czerwca 2017 at 18:55
              Permalink

              aha, duzo mi to mowi

              Reply
  • 12 czerwca 2017 at 16:44
    Permalink

    Świetna robota Daelu! Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Zastanawiam się teraz czy to Trójka Wrona wyłał ciężarną wilkorkę za Mur w miejsce gdzie spotka Starków. Wilkory również komunikowały się ze swoimi panami i nie raz pomagały im. Najlepszy przykład to Szary Wicher Robba. Najpierw na naradzie wojennej w Winterfell ostudził zapał Greatjona, który przy wszystkich lordach Północy wyzwał Robba od żółtodziobów. Szary Wicher pokazał kto tu rządzi. Wkrótce Umber stał się jednym z największych popleczników Robba. Dzięki wilkorowi Robb uniknął strat w bitwach pod Ashemark i Oxcross. Szary Wicher ostrzegał też Robba przed zdrajca i. Duch znalazł ciało Othora i pakunek pod Pięścią Pierwszych Ludzi, co miało znaczenie dla Nocnej Straży. Lato i Kudłacz były nieocenioną pomocą dla młodych Starków. Czyżby Bloodraven dawał rady Starkom poprzez wilkory?

    Reply
    • 13 czerwca 2017 at 09:06
      Permalink

      O tym, że kruk Mormonta to Bloodraven “wiedziałam” kiedy po raz drugi przeczytałam sagę a wcześniej teorie DeaLa na temat trójokiej wrony, jednak masz rację co do wilkorów- mnie też zastanawia ich ponadprzeciętne przywiązanie do młodych Starków (mają przecież nawet ich cechy osobowościowe) a przede wszystkim wpływ ich działań. Poza tym, co napisałeś powyżej, wilkory nie raz ostrzegały dzieci przed niebezpieczeństwami (zaznaczam- ostrzegały a nie tylko broniły, np Bran na murze przed upadkiem), wiedziały także np o śmierci Neda, zanim wieści doszły do Winterfell. Nie twierdzę, że za nimi także kryje się Rivers, ale coś jest tu na rzeczy 🙂

      Reply
      • 13 czerwca 2017 at 13:31
        Permalink

        Ta więź Starków z wilkor ami jest wytłumaczalna tym, że każde z dzieci Starków jest po części wargiem. Niesamowite jest jednak to, że wilkory dawały wskazówki młodym Starkom jakby wiedziały więcej od nich.

        Reply
        • 14 czerwca 2017 at 08:38
          Permalink

          No dokładnie to mam na myśli 🙂 ale ta kwestia pewnie nigdy nie będzie wytłumaczona. szkoda

          Reply
  • 12 czerwca 2017 at 16:55
    Permalink

    Z krukiem Mormonta niewątpliwie związana jest jakaś zagadka, ale raczej Bloodraven mnie nie przekonuje, to byłoby zbyt proste. Już prędzej chyba po porostu magiczny kruk. Równie dobrze, może za Plamą też stoi jakiś jasnowidz.

    Reply
    • 12 czerwca 2017 at 17:08
      Permalink

      Ewentualnie Plama to Utopiony Bóg, a merlingi chcą zniszczyć Westeros 😉 Wszystkiemu winne są mlaskacze!

      Reply
      • 14 czerwca 2017 at 08:34
        Permalink

        Albo kruk to Lyanna Stark, która wwargowała w niego przed śmiercią… Dany wiedziała błękitną różę na murze, kruk interesuje się Starkami, krakał przy Jonie “Król” , “Chlopiec”, “Żyje” – jakby matka ucieszyła się, że Ned spełnił jej prośbę i jej chłopiec przetrwał ;]

        Reply
        • 14 czerwca 2017 at 13:31
          Permalink

          Hmmm… Kruk musiałby być w wieży radości (brak informacji), ale czysto teoretycznie chyba możliwe 🙂

          Reply
        • 14 czerwca 2017 at 15:11
          Permalink

          O ile Lyanna faktycznie zmarła w wierzy.

          Reply
  • 12 czerwca 2017 at 21:53
    Permalink

    Poziom “Szalonych Teorii” wraca na wysokie tory! Brawo, DaeLu!

    Reply
    • 12 czerwca 2017 at 23:45
      Permalink

      Ty lepiej Wichry pisz zamiast ST czytać 😀

      Reply
  • 13 czerwca 2017 at 00:36
    Permalink

    Jest jeszcze jedna ciekawa postac. Czy ktoś z was zwrócił uwagę na stara nianię w Winterfell?
    Jest ponoć stara jak świat? Eddard stark wapomina juz ze jak on był mlody już mowil na nia stara niania. Zna setki historii z przed tysiecy lat. I zawsze mowi to tak jak by byka świadkiem tych chistorii.
    I naj częściej wydaje sie ze przemawia do brana. To on naj czesciej ja wspomina. To on bierze sobie do serca jej opowieści. I naj częściej lubi słuchać tych najstraszniejszych? Kim jest ta postać?
    Czy to nie byla by ciekawa teoria?
    Może jest tez kims w rodzaju zmiennoskorego?
    Deaelu moze pistarasz sie rozwinac ta teorie?

    Reply
    • DaeL
      13 czerwca 2017 at 01:07
      Permalink

      Nie, chyba Stara Niania jest po prostu zwyczajną, ale bardzo starą kobietą. W końcu wiemy, że miała rodzinę – jej synowie polegli w Rebelii Roberta, a wnuk w Rebelii Balona Greyjoya. Został jej tylko prawnuk – Hodor. Najprawdopodobniej do Winterfell przybyła w młodości, jako mamka dla Brandona Starka (brata lorda Rickarda, ojca Neda). To by oznaczało, że ma ok. 80 lat. Może trochę więcej. Ned pewnie przesadził nazywając pięćdziesięciokilkuletnią kobietę starą, no ale umówmy się, jak na realia średniowieczne to nie jest wiek młodzieńczy 🙂

      Reply
      • 13 czerwca 2017 at 10:07
        Permalink

        Czy wiadomo co się dzieje teraz ze Starą Nianią? Czy przebywa w Dreadfort razem z innymi kobietami z Winterfel?

        Reply
        • 14 czerwca 2017 at 08:57
          Permalink

          Jeżeli dobrze pamiętam została zabita przez Ramseya.

          Reply
          • 14 czerwca 2017 at 12:50
            Permalink

            źle pamiętasz, bo o losie starej niani nie było mowy

            Reply
            • 14 czerwca 2017 at 17:36
              Permalink

              Jeśli jeszcze żyje to pewnie znajduje się w Dreadfort. W książkach nie było nic na temat jej śmierci.

              Reply
      • 13 czerwca 2017 at 10:52
        Permalink

        Poza tym dla młodego, kilkuletniego chłopaka osoba w wieku ponad 50 lat jest stara. I to niezależnie od tego czy mamy średniowiecze czy nie 🙂

        Reply
      • 13 czerwca 2017 at 15:21
        Permalink

        Według świata lodu i ognia Rickard nie miał brata Brandona, z tego co pamietam jego ociec miał brata Brandona, a także kuzyna o tym imieniu.

        Reply
  • 13 czerwca 2017 at 00:45
    Permalink

    Jest w sadze albo innych źródłach podane czy wskrzeszone ciała przez Innych mają jakąś “datę ważności”? Czy w przypadku ożywienia bedą się poruszać dopóki ktoś ich nie zniszczy? I czy jeśli jednak są nieśmiertelni, ich ciała nie ulegają degradacji to jest możliwość ze inni mają w arsenale jakiegoś nieumarłego smoka z czasów przed powrotem smoków do westeros?

    Reply
    • DaeL
      13 czerwca 2017 at 01:12
      Permalink

      Daty ważności nigdzie nie podano, ale wiemy na pewno, że można wskrzesić ciało, które zgniło już na tyle, że jest nierozpoznawalne. Więc na pewno w grę nie wchodzą wyłącznie “świeże trupy”.

      Reply
    • 13 czerwca 2017 at 08:12
      Permalink

      Zima w Westeros na pewno korzystnie wpływa na datę ważności żywego trupa.

      Reply
  • 13 czerwca 2017 at 10:14
    Permalink

    Nie jestem pewien poprawności interpretacji dwóch cytatów- pierwszy dotyczy rozmowy Jona z Mormontem, gdy kruk krzyczy “król”. Mormont raczej nie wygląda na zakłopotanego lecz na kogoś, kto wie więcej niż chce powiedzieć. Tak jakby znał prawdziwych rodziców Jona. Drugi cytat dotyczy rozmowy z Crasterem. “Jest was tu tylko garstka i żyjecie w odosobnieniu – zauważył Mormont. – Jeśli chcesz, przydzielę ci trochę ludzi, żeby odprowadzili was na Mur.
    Krukowi ten pomysł wyraźnie przypadł do gustu.”- tutaj widzimy, że krukowi przypadł do gustu pomysł powrotu na mur i to niezależnie od tego, czy Craster też miałby się tam znaleźć. Raczej nie można stwierdzić aby kruk oburzał się na jego przyprowadzenie na mur. Raczej sugeruje konieczność ucieczki nocnej straży zamiast kierowania się w głąb północnych ziem.

    Reply
  • 13 czerwca 2017 at 10:35
    Permalink

    Oglądając ostatni odcinek amerykańskich bogów zauważyłem ciekawa zależność między trój oka wrona a odynem, a mianowicie: stary wiek, duża wiedza, brak oka, możliwość kontrolowania/rozmawiania z krukami. Chyba też ktoś kiedyś w komentarzu pisał że PLiO bardzo podobna jest do nordyckiej mitologii, ktoś może wskazać jeszcze jakieś inne podobieństwa?
    P.s chyba dużo roboty było z tą teorią sądząc po ilości cytatów 😉

    Reply
  • 13 czerwca 2017 at 11:58
    Permalink

    Przepraszam, ze trochę nie na temat, ale czy pojawiła się już teoria na temat ostatniej przepowiedni Plamy? Tekst o jego rymowankach na końcu zawiera wzmiankę, że w przyszłości omówiona zostanie ostatnia niewyjaśniona przepowiednia i zupełnie nie mogę znaleźć tego tekstu. Powstał on?

    Co do kruka – jedna z tych teorii, które póki co mogą mieć bardzo dużo rozwiązań. Kruk na pewno nie jest zwykły, a rozwijanie wątków wargów może wytłumaczyć nam paranormalne tło, ale czy to akurat Blodraven?
    Z jednej strony tworzenie teraz nagle dziwnego warga bez podstaw fabularnych byłoby rozwiązaniem na siłę, ale z drugiej nie wiem czy kruk obok trójokiej wrony nie byłby zbytnim obłożeniem postaci Bloodravena.

    Co nie zmienia faktu, że teorię (jak każdą inną) przeczytałem z wypiekami na twarzy i egoistycznie czekam na kolejne 😉

    Reply
    • DaeL
      13 czerwca 2017 at 22:52
      Permalink

      Teoria o przepowiedniach Plamy doczeka się przeróbki i rozszerzenia, ale pewnie dopiero po DF-ach.

      Reply
      • 15 czerwca 2017 at 13:25
        Permalink

        Zostaniemy poinformowani o tej i innych przeróbkach gdzie indziej niż w komentarzach? Nie każdy zwykle przegląda

        Reply
    • 13 czerwca 2017 at 18:24
      Permalink

      Wyjątkowo Rybia teoria,100% ryby w rybie w rybie w rybie.

      Reply
  • 13 czerwca 2017 at 21:46
    Permalink

    Mam takie pytanie związano-niezwiązane z teorią. Związane właściwie z tym obrazkiem kruka. Na tym obrazku ptak wcina kukurydzę (wiem że corn, ale słusznie tłumaczone jako ziarno). A w serialu Olly gadał ze swoim tatą (zanim Ygritte wpakowała mu strzałę w głowę) o ziemniakach.
    I tu moje pytanie: czy w książkach ktokolwiek wspomina o tych albo innych rdzennie amerykańskich roślinach? Bo rośliny z Nowego Świata w niby-średniowiecznoeuropejskich realiach tworzą jakiś taki dysonans, który razi mnie zawsze jak to widzę.

    Reply
    • DaeL
      13 czerwca 2017 at 22:22
      Permalink

      Wydaje mi się, że w książkach nie ma odniesień do roślin z Nowego Świata, ale na pewno są w Westeros dostępne rośliny, których na średniowiecznym, europejskim stole by się nie uświadczyło. Już pomarańcza jest wątpliwa, bo pojawiła się w Europie bodaj w XV wieku, a pomarańcza czerwona (albo krwawa) to już kompletny anachronizm, bo została wyhodowana bodaj w XIX wieku. Mogę się mylić, ale tak mi to utkwiło w głowie z czasu riserczu do tekstu o symbolice pokarmu 🙂

      Reply
      • DaeL
        13 czerwca 2017 at 22:24
        Permalink

        A corn w książkach to oczywiście – jak słusznie zauważyłaś – nie jest kukurydza. Słowo corn było używane jako określenie ziarna jeszcze przed odkryciem kukurydzy.

        Reply
        • 14 czerwca 2017 at 15:59
          Permalink

          Mnie zirytowało użyjcie przymiotnika “łaciński” w którejś części, to już kompletny absurd, ciekawa jestem czy to błąd w tłumaczeniu?

          Reply
          • 14 czerwca 2017 at 18:06
            Permalink

            Mnie z kolei “koper włoski”, ale także podejrzewam tłumaczenie.

            Reply
      • 19 czerwca 2017 at 08:58
        Permalink

        Jeśli pamięć mnie nie myli to przez książki przetoczyły się ziemniaki 😉

        Reply
      • 18 listopada 2017 at 00:03
        Permalink

        Youren z rekrutami jedzą kukurydzę zerwaną z pól w drodze z KP na mur. Jest tam chyba nawet mowa o kolbach.

        Reply
  • 13 czerwca 2017 at 22:21
    Permalink

    DaeL, trochę z innej beczki. W teorii o przepowiedniach Plamy napisałeś na końcu:

    “Ostatnia przepowiednia Plamy jest być może najważniejsza i najbardziej złowieszcza. Plama ponownie wykorzystuje tu symbolikę heraldyczną. Ale o tym co znaczy ta przepowiednia i jak wpisuje się ona w pozostałe, ukryte w innych miejscach opisy nadejścia Białych Wędrowców opowiem Wam w jednym z następnych odcinków Szalonych Teorii…”

    O którym odcinku piszesz?

    Reply
    • 14 czerwca 2017 at 08:24
      Permalink

      Tytuł teorii: Inwazja Białych Wędrowców. Cholera, pamiętam tytuły teorii lepiej niż daty urodzin członków rodziny 😀

      Reply
      • 14 czerwca 2017 at 15:15
        Permalink

        To nie masz się czym chwalić

        Reply
      • 14 czerwca 2017 at 17:23
        Permalink

        I ty sie chwalisz tym czy co? Typowy wyborca pisiorkow.

        Reply
        • 14 czerwca 2017 at 18:52
          Permalink

          chcecie sie powyzywac to idzcie na westeros.pl, tam bedziecie mieli z kim, tutaj smietnika nie robcie

          Reply
        • 14 czerwca 2017 at 20:59
          Permalink

          Chyba już nie ma miejsca w Internecie, gdzie nie znajdzie się idiota, który nie włoży do wszystkiego polityki. Gardzę.

          Reply
        • 14 czerwca 2017 at 23:02
          Permalink

          Napisał to dla zgrywy, a wy to traktujecie na serio… Wracajcie do piaskownicy ludzie.

          Reply
  • 14 czerwca 2017 at 21:42
    Permalink

    Nie wiem czy to było tutaj, ale kiedyś ktoś wrzucił teorię, że wiele wydarzeń to tak naprawdę są związane z przyrodą, astronomią czy zmianami klimatycznymi. Nie mogę tego znaleźć teraz, a zapowiadało się fajnie.
    Tak czy siak dzisiaj mi tkwiła w pamięci kwestia wulkanów i super-wulkanów. Wielkość wybuchu zależy od tego ile przedostaje się tlenku siarki do atmosfery przez co blokowane jest światło słoneczne. Przez to klimat się ochładza i mamy długą zimę i ciemność.
    Martin już zasugerował, że planeta jest okrągła.
    Ostatnie wielkie wybuchy wulkanu sprawiły ponoć, że na planecie noc/zima trwała rok, a ludzie umierali z głodu. Z kolei 75 tyś lat temu super-wulkan Toba wywalił tyle siarki, że zima trwała ponoć kilkanaście lat, planetę ogarnęła ciemność, a prawie cały gatunek homo sapiens wymarl.
    Może na dalekiej i nieznanej północy świata Martina jest wielki wulkan, który czasem wybucha, a wielkość wybuchu determinuje długość zimy. Przez to też Biali Wedrowcy migruja na południe. Z jakiegoś powodu ludzie wiedzą/przeczuwaja, że idzie dłuższa zima.
    Naukowcy mówią, że takie wybuchy są na naszej planecie raz na wiele tysięcy lat. Długa noc była 8 tyś lat przed obecnymi wydarzeniami w książce.

    Reply
    • 14 czerwca 2017 at 23:04
      Permalink

      Nie zapominaj, że największa erupcja wulkanów w świecie Lodu i Ognia spowodowała zagładę Valyrii. Nie ma informacji, że wywołała jakąś wyjątkowo długą zimę w Westeros.

      Reply
      • 15 czerwca 2017 at 02:46
        Permalink

        Naukowcem, a już na pewno znawcą tematu wulkanów nie jestem, ale są różne rodzaje erupcji. Ta przy zagładzie Valyrii miała głównie charakter wydobycia się lawy ze wszystkich wulkanów i zalania terenów. Niestety nie pamiętam by była wzmianka o zimie więc może to nie ten rodzaj erupcji.
        Tak czy siak ciekawi mnie temat, bo już przesądzono, że złamanie ramienia Dorne to efekt podniesienia wód , zagłada Valyrii to efekt wulkanów, a wykuty Światłonośca to zapewne efekt meteorytu (spadajacej gwiazdy w herbie Dayne’ów ). Więc nieregularne zimy o różnej długości też muszą mieć wytłumaczenie i stawiam na jakiś ogromny wulkan na dalekiej północy. Może przy każdym wielkim wybuchu Biali Wedrowcy uciekają na południe. Skądś ta Dluga Noc się bierze, a Dael już przedstawił argumenty, że Inni jej nie wywołują.

        Reply
        • 15 czerwca 2017 at 17:50
          Permalink

          Nie wiem, czy myślimy o tej samej teorii, ale tutaj http://piesnloduiognia.pl/astronomia-wyjasnia-legendy-lodu-i-ognia/ znajduje się hipoteza, według której wszystkie obecne w sadze opowieści o Erze Herosów itd.,w tym o Długiej Nocy, są mitami wyjaśniającymi właśnie różne kataklizmy i zjawiska przyrodnicze. Według tej teorii dawniej istniały dwa księżyce, a w jeden księżyc uderzył meteor i w wyniku rozpadu tego księżyca powstał mit, że smoki(spadające meteoryty spalające się w atmosferze) wykluły się z księzyca, a przebicie Światłonoścą Nissy Nissy ma być metaforą uderzenia meteorytu w księżyc. Oczywiście, spadające na ówczesny świat odłamki księżyca spowodowały szereg katastrof przyrodniczych, tłumaczonych później jako morski smok, złamane ramię Dorne wywołane przez Dzieci Lasu, czy wreszcie Długa Noc.
          Do mnie ta teoria raczej nie przemawia z prostej przyczyny- w sadze Światłonośca jest mieczem, który miał odegnać Długą Noc, a nie ją wywoływać. Więc ta opowieść nie spełnia poznawczej funkcji mitu. A zresztą według tej teorii meteoryt ma powrócić i uderzyć ponownie w księżyc, który pozostał po ostatnim uderzeniu….

          Zresztą wydaje mi się dziwne tłumaczenie zamierzchłych wydarzeń z sagi jako naturalnie występujących kataklizmów, skoro magia i niezwykłe istoty są nam podane na tacy w bieżących wydarzeniach jako rzeczywiście występujące w świecie lodu i ognia.

          Reply
  • 15 czerwca 2017 at 11:43
    Permalink

    Póki co możemy jedynie spekulować co powoduje Długą Noc. Natomiast Martin wspominał, że zagadka nieregularnych pór roku ma się wyjaśnić w kolejnych książkach.

    Reply
    • 15 czerwca 2017 at 17:05
      Permalink

      Rybi wuj topi łój na magicznych swicach, klnie i nuży,konia druży, i czochrze stannisa!

      Reply
  • 15 czerwca 2017 at 17:12
    Permalink

    Czy Aria w plio rowniez spotkala sie z Melisandre i dostala przepowiednie o tym ze zabije zielone szare i niebieskie oczy? Z tegoco pamietam to rowniez bala sie jej wrozka z lasu, czy tam tez byl motyw przepowiedni?

    Reply
    • 15 czerwca 2017 at 17:17
      Permalink

      Arya nigdy nie spotkała się z Melisandre. A odnośnie wróżki to nie ma dowodu na to, że się jej bała. Nikt takiego dowodu nie znalazł, bo go nie ma.

      Reply
  • 15 czerwca 2017 at 21:16
    Permalink

    “Widzę cię, widzę, wilcze dziecko. Dziecko krwi. Myślałam, że to jego lordowska mość cuchnie śmiercią…-jej drobnym ciałem wstrząsnęło straszliwe łkanie- Postąpiłaś okrutnie, przychodząc na moje wzgórze, okrutnie. Nasyciłam się już żałobą w Summerhall. Nie potrzebuję twojej. Uciekaj stąd, serce mroku! a kysz!
    W jej głosie pobrzmiewał strach tak wielki, że Arya cofnęła się o krok, zastanawiając się, czy kobieta jest obłąkana.”
    I to nie jest “wróżka”.
    “Jenny ze Starych Kamieni pojawiła się na dworze w towarzystwie karłowatej albinoski, która ponoć była leśną wiedźmą z dorzecza. Sama lady Jenny w swej ignorancji twierdziła, że kobieta jest dzieckiem lasu”.

    Reply
    • 16 czerwca 2017 at 13:47
      Permalink

      Mniejsza o nazewnictwo, jednak scena taka była. Ciekawe czy to, że jest albinosem ma jakieś większe znaczenie.

      Reply
  • 16 czerwca 2017 at 18:07
    Permalink

    Ciekawa historia o tym kruku. Od siebie dodałbym jeszcze, że wydziobał oczy martwemu Mormontowi. Ciekawi mnie po co? Tylko aby urozmaicić sobie dietę, czy miał w tym jakiś inny cel…………………..

    Reply
    • 17 czerwca 2017 at 08:59
      Permalink

      Żeby niebieskie nie były

      Reply
  • 17 czerwca 2017 at 12:14
    Permalink

    kruki są nadzwyczaj wymowne również w rozdziale theona w wichrach zimy, jednak mam pytanie do ostatniego fragmentu, gdy kruki krzyczą drzewo, a jeden z nich krzyczy Theon, czyżby Theona miał spotkać los Freyowy, czy wskazuje to na udział Theona w zasadzce szykowanej przez Stannisa?

    “Król Stannis zignorował tę drwinę.
    — Chłopcy — tylko to powiedział, zniesmaczony. — Chłopcy długo nie utrzymają lorda Boltona.
    — Owszem — zgodził się Theon. — Długo go nie utrzymają.
    — Długo — zaskrzeczał kruk ze swojej klatki.
    Król posłał ptakowi poirytowane spojrzenie.”

    “— Teren? — odezwał się Theon — Jaki teren? Tutaj? Tę wstrętną wieżę? Nędzną wioskę? Nie masz tu żadnych wzniesień, żadnych murów, by się za nimi skryć, żadnej naturalnej obrony.
    — Jeszcze.
    — Jeszcze — oba kruki wrzasnęły jednocześnie. — Potem jeden zaskrzeczał, a drugi zaszemrał — Drzewo, drzewo, drzewo.”

    “I nagle nastał dziki raban, gdy kruki maestera miotały się w swoich klatkach. Ich czarne pióra fruwały, kiedy waliły skrzydłami w pręty, kracząc wrzaskliwie.
    — Drzewa — skrzeczał jeden. — Drzewa, drzewa, drzewa! — kiedy drugi z nich krzyczał tylko — Theon, Theon, Theon!
    Theon Greyjoy uśmiechnął się. Znają moje imię — pomyślał.”

    Reply
    • 17 czerwca 2017 at 12:16
      Permalink

      Mi się wydaje, że to Bran w nich siedzi.

      Reply
  • 17 czerwca 2017 at 15:11
    Permalink

    Mozliwe. W jednej z czesci wyglada jakby Bran odzywal sie do Theona przez czardrzewo w w Winterfel

    Reply
  • 18 czerwca 2017 at 22:59
    Permalink

    Jak dla mnie ten fragment najmocniej wskazuje na Bloodravena:

    “- Jestem lordem Winterfell – krzyczał Jon. Tym razem pojawił się przed nim Robb. We włosach miał topniejący śnieg. Długi pazur uciął mu głowę. Wtem Jon poczuł, że za ramię ściska go sękata dłoń. Odwrócił się błyskawicznie…
    … i obudził się. Kruk dziobał go w pierś.”

    Reply
  • Pingback: Szalone Teorie: Kruk Mormonta (część 2 – krew i ziarno) – FSGK.PL

  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca: Czerwiec 2017 – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Grę o Tron #8: Catelyn IV, Jon III, Eddard IV – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Grę o Tron #23: Sansa IV, Jon VII – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Grę o Tron #27: Catelyn IX, Jon VIII – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Grę o Tron #34: Jon IX – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Starcie Królów #7: Jon I – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Starcie Królów #12: Daenerys I, Jon II – FSGK.PL

  • Pingback: Czytamy Starcie Królów #29: Jon IV – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków