
Masz pożyczyć długopis?
Nie ma co odsuwać na drugi plan tego, jak Maestria powstała, skoro jest to jedną z głównych przyczyn zainteresowania, jakie wzbudza. Aurélien Lozes, rysownik-amator, człowiek bez artystycznego wykształcenia i przygotowania, nie mający na swym koncie nawet komiksowego shorta, pracował nad nią 10 lat. Rysował techniką szrafowania, cierpliwie kreśląc tysiące (miliony?) drobnych kresek za pomocą długopisu żelowego. Osiągnięty efekt śmiało można nazwać piorunującym. Opowieść wydana została we Francji w 2024 roku przez wydawnictwo Komics Initiative, za środki zebrane w ramach kampanii crowdfundingowej. Z marszu zdobyła uznanie recenzentów oraz liczne wyróżnienia.
Postanowiłem o tym wspomnieć na samym początku, bo bardzo mnie to zaintrygowało. Jako człowiek z natury niecierpliwy i łapiący kilka srok za ogon na raz, mam w sobie wielki podziw dla benedyktyńskich twórców czegokolwiek. Dla modelarzy budujących żaglowce z zapałek, autorów piszących wielotomowe sagi fantasy, Dżądżena analizującego twórczość Martina, itd. Oczywiście ważne, żeby ta mrówcza praca pozostawała jakościowa i aby jedynym źródłem zachwytu nad nią nie była tylko skala wysiłku w nią włożonego. Kultura Gniewu w swojej promocji polskiego wydania Maestrii dość mocno skupiała się właśnie na kwestiach formalnych …tym bardziej wzbudzając moje zaciekawienie, czym właściwie ta opowieść jest.
Rewolucja w Zwierzogrodzie
Maestria to historia, w której w rolach głównych obsadzono antropomorficzne zwierzęta, czy raczej zoomorficznych ludzi. Miejscem wydarzeń jest Paryż, a z czasem akcji to już bardziej skomplikowana sprawa. Bohaterami są dwaj gliniarze, jeden z wilczą, a drugi z lamparcią głową, prowadzący sprawę brutalnego zabójstwa żony bogatego przemysłowca. Dama wplątała się w działalność grupki aktywistów, czegoś w rodzaju naszego Ostatniego Pokolenia, w swych działaniach sięgających jednak po środki bardziej radykalne niż klej i farba. Oczywiście sprawa okazuje się mieć drugie i trzecie dno, nie ma sensu się o tym rozpisywać, żeby nie psuć zabawy. Dość napisać, że fabuła oferuje motywy znane i z czarnych kryminałów, i społeczno-politycznych thrillerów, istotne jednak, że Lozes ma do dodania coś jeszcze.
W komiksowym Paryżu trwają protesty społeczne, które z czasem przeradzają się w otwartą wojnę domową. Bohaterowie jednocześnie próbują przetrwać uliczną zawieruchę, jak i rozwiązać kryminalną zagadkę. Na początku niepostrzeżenie, a potem już w sposób rzucający się w oczy, coś dziwnego zaczyna się dziać z otaczającą ich rzeczywistością. Zmieniają się budynki, samochody, stroje postaci drugoplanowych. Jedyne, co nie ulega zmianie, to chaos w mieście i walki na ulicach. Okazuje się, że śledztwo biegnie …pod prąd czasu. Gdy policjanci analizują mozolnie kolejne tropy i nadstawiają w zaułkach swoje zwierzęce pyski, wokół szaleją protesty roku 1968, starcia z czasu obu wojen światowych, walki Komuny Paryskiej, rewolucji 1830 roku i wreszcie Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Sceneria zmienia się, niezmienne pozostają zaciekłość, z jaką toczą się walki, i groza przemocy.
Maestria, czyli tam i z powrotem
Jeśli mało Wam dziwów związanych z Maestrią, to czas wreszcie wspomnieć o tym, co rzuca się w oczy natychmiast po otwarciu okładki. Ten komiks czyta się tylko w górnej połowie, a po dotarciu do ostatniej strony, należy go odwrócić i czytać dalej, wracając ostatecznie do punktu wyjścia. Są w necie informacje o tym, że historię można poznawać zaczynając z jednej lub z drugiej strony. Jasne, nie zaszkodzi spróbować, chociaż moim zdaniem to nie zadziała. Fabułę Maestrii można porównać do tarczy zegara, na której jest tylko jedna godzina zero i zarazem jedna godzina dwunasta. Jest tu jeden logiczny początek opowieści i zarazem jeden jej koniec. Punktem tym jest nasza współczesność, od której akcja biegnie, czy raczej cofa się, do czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a potem wraca do czasów dzisiejszych.
Na początku wrażenie jest nieco dziwne, wzrok sam ucieka do dolnej części planszy, gdzie kadry odwrócone są do góry nogami. Po chwili jednak przestawiamy się na taki sposób narracji. Co ciekawe, to w kilku punktach historie zazębiają się. Opowieść z górnej części w jakiś momencie okazuje się dziać w tym samym miejscu i czasie, co opowieść z dolnej części. Wtedy łączy je wspólny, duży kadr. Lub też wydarzenia z górnej połowy, na tej dolnej (tzn. w momencie czytania górnej) pokazane są ponownie, ale z innej perspektywy. Brzmi to wszystko trochę skomplikowanie, sprawia wrażenia przekombinowanego i trochę takie właśnie jest. Natomiast bez wątpienia jest efektowne i wyróżnia Maestrię z tłumu opowieści graficznych, ukazujących się na naszym rynku dosłownie jedna po drugiej.
Kreski w oczach
Trochę na przekór ogólnym zachwytom przyznam, że opowieść zdała mi się nieco przytłoczona niesamowitą formą. Już mniejsza o rozbicie narracji na dwa kierunki i graficzno-akrobatyczne sztuczki łączące zdarzenia z „góry” i „dołu” plansz. Rysunek bez wątpienia jest perfekcyjny, Lozes jest znakomitym rysownikiem, kadry są aż „ciężkie” od detali. Zarazem jednak zazwyczaj są dość małe, wymagające skupienia i wpatrywania się w nie podczas lektury. Mimo że tak robiłem, to i tak wciąż zostawiały mnie z poczuciem, że coś mi umyka i czegoś ważnego w nich nie dostrzegłem. Zdecydowanie jest to komiks, do którego trzeba będzie wracać i wpatrywać się w niego od nowa. To chyba jednak dobrze, prawda?
Sądzę, że osoby znające dobrze francuską historię i kulturę wyniosą z niego jeszcze coś więcej, wychwycą niedostrzegalne dla mnie nawiązania i aluzje, których istnienie tu podejrzewam. Pod płaszczykiem czarnego kryminału autor rozlicza się z przeszłością swojego kraju, pokazując, że źródła społecznych konfliktów pozostają niezmienne. Nierówności wyprowadzają ludzi na ulice, a gdy dochodzi do rozlewu krwi, wszyscy okazują się pełni pogardy dla innych. Lozes zdaje się zajmować stanowisko po konkretnej stronie barykady, ale czyniąc swymi bohaterami schodzących w otchłań policjantów, umożliwia nam przyjrzenie się społecznym problemom z szerszej perspektywy. Zresztą – przeczytajcie i wyciągnijcie własne wnioski. Warto, bo Maestria to rzecz nietuzinkowa.
-
Ocena Voo - 9/109/10








Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:
Regulamin zamieszczania komentarzy
Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:
[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]