
Jeśli ostatnie rozdziały nie dostarczyły Wam dość wrażeń, George R. R. Martin przygotował jeszcze epilog.
Streszczenie
Merretta Freya martwią zjawiska nienaturalne. Takim jest jesienny śnieg w Dorzeczu. Choć szybko stopniał, zamienił wszystkie drogi w grzęzawiska, nie ułatwiając wspinaczki po wijącej się niby wąż ścieżce prowadzącej do Starych Kamieni. Patrząc na porośnięte lasem stoki, Merrett zastanawia się, ilu banitów się tam kryje i od jak dawna go obserwują. Jedynym, czego bardziej nienawidzi od lasów, są banici. To właśnie oni zrujnowali mu życie.
Pełen złych przeczuć marzy o kielichu wina albo chociaż dzbanie zimnego piwa. Nie licząc dwóch rogów ale do śniadania i kielicha wina po, jest trzeźwy jak świnia. Czuje narastający ból głowy: na razie jest to tylko ćmienie, ale w każdej chwili może pojawić się migrena, która zwali go z nóg. Wie, że teraz nie może sobie na to pozwolić. O zachodzie słońca musi dostarczyć banitom okup za Petyra Pryszcza. Jakby się zastanowić, nie jest to przesadnie skomplikowane zadanie, aczkolwiek jego ojciec – lord Walder – przyjął zgłoszenie się Merretta do tej misji z niedowierzaniem. Teraz zastanawia się, czy roztropnie było pchać się w tę kabałę. Kusi go, by pozostawić Petyra własnemu losowi, a samemu przepić wszystkie pieniądze w jakiejś przydrożnej winiarni. Pryszcz sam wszak ściągnął na siebie ten los, uganiając się za jakąś markietanką.
Merrett nie ma dobrych wspomnień z markietankami. W ogóle ma mało dobrych wspomnień. Całe jego życie naznaczone jest pechem. Wszystko zaczęło się od przeklętych banitów, którzy w latach jego młodości siali postrach w Królewskim Lesie. Merrett walczył z nimi jako giermek Sumnera Crakehalla, ale w przeciwieństwie do Jaimego Lannistera, nie okrył się chwałą ani nie został pasowany na rycerza. Generalnie cała ta kampania była dla niego jedną wielką katastrofą. Najpierw złapał francę od markietanki, potem sam dał się złapać Białej Łani, która na pośladku wypaliła mu znamię w kształcie zwierzęcia, od którego wzięła przydomek, a Crakehall wykupił go z niewoli tylko po to, by dał sobie rozbić głowę buzdyganem. Cios był tak potężny, że roztrzaskał hełm Merretta, a on sam odzyskał przytomność dopiero po dwóch tygodniach. I choć wcześniej nie ustępował siłą nawet Hosteenowi Freyowi, uchodzącemu za najsilniejszego z pomiotu Waldera Freya, teraz był do niczego: najlżejszy cios wywoływał paraliżujący ból całkowicie wyłączający go z walki. Tak skończyły się marzenia Merretta o wojaczce. Potem nie było lepiej: wżenił się w Darrych, których pozycja niedługo później znacząco osłabła wraz z upadkiem Targaryenów. Jego żona nim gardziła, zaś z dzieci miał niewiele pożytku. Córkę Ami w młodości przyłapano z kilkoma stajennymi, a gdy w końcu wydał ją jakimś cudem za wędrownego rycerza, ten dał się zabić Górze, w związku z czym dziewczyna powróciła do Bliźniaków, ku uciesze pracujących w stajniach. Walda, jego druga córka, została żoną potężnego Roose’a Boltona, nie poprawiło to jednak pozycji Merretta w oczach ojca, gdyż ten wcześniej zaoferował lordowi Dreadfort posag równy wadze panny młodej. Lord Pijawka, w przeciwieństwie do niektórych, nie był w ciemię bity i wybrał najcięższą z dziewcząt, co nieszczególnie ucieszyło Pana Bliźniaków, który liczył, że sojusz kosztować będzie go mniej. Zwieńczeniem upokorzeń Merretta były Krwawe Gody. Każdemu z Freyów wyznaczono zadania wedle ich zdolności, jemu więc przypadło spicie Greatjona Umbera, by ten nie był w stanie walczyć, gdy zacznie się rzeź. Tyle że to Umber z pijackiego pojedynku wyszedł zwycięsko, a w czasie masakry zabił jednego z napastników i poranił kilku innych.
Perspektywy Merretta prezentują jeszcze bardziej ponuro niż dotychczasowe życie. Nie posiada żadnego majątku, ale dopóki żyje ojciec, przymieranie głodem mu nie grozi. Lord Walder jest, jaki jest, ale dba o swoją rodzinę, nawet tych członków familii, którzy go rozczarowują lub doprowadzają do szału. Gdyby schedę po nim objął Stevron, byłoby podobnie: przez sześćdziesiąt lat ojciec wbijał mu do głowy, że Freyowie muszą trzymać się razem. Tyle że pierworodny lorda Waldera poległ, a jego syn Ryman nie mia podobnych sentymentów. Gdy Walder Frey umrze, nowy Lord Przeprawy pozwoli pozostać w Bliźniakach tylko tym członkom rodziny, których lubi albo uzna za użytecznych, resztę zaś przegna precz. Jego najstarsi synowie: Edwin i Czarny Walder są jeszcze gorsi. Właśnie dlatego Merrett zgłosił się do dostarczenia okupu za najmłodszego z synów Rymana: Petyra. Uwalniając go, wkupi się w łaski przyszłego Lorda Przeprawy. Kto zresztą wie: zarówno Edwin, jak i Czarny Walder nie mają legalnych synów, całkiem zatem możliwe, że Bliźniaki pewnego dnia przypadną Petyrowi, który z pewnością będzie pamiętał, komu zawdzięcza wolność, a może nawet życie.
Na szczycie wzgórza schodzi z konia i prowadzi go pośród ruin. Słysząc muzykę, udaje się w tamtym kierunku. Na zwietrzałym grobowcu króla Tristifera IV siedzi ubrany na zielono mężczyzna, grając na harfie balladę o Jenny ze Starych Kamieni. Pozostali banici wyłaniają się nagle jak spod ziemi, wśród nich jest opatulona w płaszcz z kapturem kobieta. Bandyci chcą wiedzieć, czy przywiózł złoto. Merrett domaga się, by wpierw pokazali mu Petyra, ale banici ignorują go i przetrząsają juki. W nich znajdują okup. Merrett widzi, że „negocjacje” nie idą po jego myśli, ale stara się sprawiać wrażenie opanowanego. Pyta, który z nich jest Dondarrionem. Banici kpią z niego, kłócąc się, któremu dziś przypada rola Berika, zaś minstrel zastanawia się, czy w takim razie on ma być Thorosem. On też oznajmia Merrettowi, że Lord Błyskawica był potrzebny gdzie indziej, nie musi się jednak obawiać, gdyż dostanie od nich to samo co od niego. Frey właśnie teraz zaczyna się naprawdę bać. Przypomina, że wypełnił swoją część umowy: niech wydadzą mu Petyra i odjadą w swoją stronę. Odziany w żółty płaszcz nakazuje mężczyźnie imieniem Notch zaprowadzić Freya do chłopaka, który ma znajdować się w bożym gaju. Okazuje się, że banici mówili prawdę, nie wspomnieli tylko, że wisi tam na gałęzi. Merrett jest zrozpaczony: przybył o umówionym czasie, a bandyci i tak zabili zakładnika. Nim zdąży się obejrzeć, sam ma już związane ręce oraz zarzucony na szyję stryczek. Merrett odgraża się, że nie odważą się powiesić Freya, ale Petyr jest najlepszym przykładem, że założenie to jest błędne. Bandyci doskonale bawią się kosztem jeńca. Ten próbuje jeszcze przekonać ich, że ojciec zapłaci za niego okup, ale banici nie wierzą, by lord Walder drugi raz nabrał się na ten sam numer. Minstrel jednak obiecuje, że każe kompanom go puścić, jeśli odpowie na jedno jego podanie: co się stało z Sandorem Clegane’em? Według Thorosa wybierał się do Bliźniaków. Czy widział go na weselu? Merrett zaprzecza: na pewno nie było go na głównej uczcie, nie pojawił się też raczej na bękarciej, bo z pewnością by o tym usłyszał – Clegane rzucał się w oczy. Minstrel doprecyzowuje, że towarzyszyło mu chude dziesięcioletnie dziecko. Merrett o nim również nic nie wie, bard każe więc z nim skończyć. Frey protestuje: obiecali go puścić. Minstrel doprecyzowuje, że obiecał kazać kompanom by go puścili. Nakazuje im to zrobić, ci jednak go ignorują. Bard rozkłada ręce i zaczyna grać Dzień w którym powiesili Czarnego Robina.

Merrett błaga o życie. Nie zrobił nic złego, przywiózł złoto, odpowiedział na pytania. Ma dzieci! Gdy banici zauważają, iż Freyowie zadbali o to, by Młody Wilk ich nie miał, mężczyzna tłumaczy, że Stark wystawił ich na pośmiewisko, dlatego musieli zmyć jego krwią plamę na swym honorze. Mieli prawo do zemsty, trwała zresztą wojna. W Krwawych Godach stracili pięćdziesięciu ludzi, w tym Dzwoneczka, bezbronnego głupka, któremu Catelyn Stark poderżnęła gardło. Gdy banici zarzucają Merrettowi, że zbezcześcili ciało Robba Starka, ten broni się, że stało się to na rozkaz jego ojca. On tylko pił. Nie można zabić człowieka tylko za to, że pił. Zdesperowany przypomina to, co opowiadają o Beriku Dondarrionie: Lord Błyskawica zawsze urządza proces i nie skazuje ludzi na śmierć, jeśli nie jest w stanie udowodnić im zbrodni. Nie mają żadnych świadków, by dowieść jego winy. Tyle że Merrett jest w błędzie.
Gdy ruszyła w jego stronę, banici rozstąpili się bez słowa. Kiedy opuściła kaptur, coś zacisnęło się mocno w piersi Merretta. Przez chwilę nie był w stanie zaczerpnąć oddechu. Nie. Nie. Widziałem, jak zginęła. Była już martwa całą dobę, nim rozebrali ją do naga i wrzucili ciało do rzeki. Raymund poderżnął jej gardło od ucha do ucha. Nie żyła.
Blizna na szyi kobiety skryta jest pod płaszczem, Merrett widzi jednak wyraźnie jej twarz: poorane straszliwymi bliznami oblicze topielicy o rzadkich białych włosach. Najbardziej przerażające są jednak pełne nienawiści oczy. Banici informują go, że przez głęboką ranę szyi nie jest w stanie mówić. Ale pamięta. Pytają ją, czy Merrett brał udział w rzezi. Nie spuszczając z niego oczu, Catelyn Stark potwierdza skinieniem głowy. Banici pociągają za sznur.
Postaci występujące w rozdziale
- Merrett Frey
- Tom Siódemka
- Cytryn Cytrynowy Płaszcz
- Jack Szczęściarz
- Notch
- kilkunastu innych banitów
- Pani Kamienne Serce
Wspomniani
- Aerys II Targaryen
- Robb Stark
- Tristifer IV Mudd
- Roose Bolton
- Walder Frey
- Stevron Frey
- Ryman Frey
- Edwyn Frey
- Janyce Frey (z domu Hunter – żona Edwyna)
- Walder Frey, zwany Czarnym Walderem
- Petyr Frey, zwany Petyrem Pryszczem (w rozdziale widzimy jego ciało)
- Mylenda Frey (z domu Caron – żona Petyra)
- Aegon Frey, zwany Dzwoneczkiem
- Raymund Frey
- Amarei Frey (z domu Crakehall – trzecia żona Waldera Freya)
- Mariya Frey (z domu Darry – żona Merretta)
- Amerei Frey, zwana Bramną Ami
- Walda Bolton, zwana Grubą Waldą
- Walda Frey, zwana Piękną
- Jared Frey
- Tytos Frey
- Roslyn Tully (z domu Frey)
- Garse Goodbrook
- Kyra Goodbrook (z domu Frey – żona Garse’a)
- Leslyn Haigh
- Sumner Crakehall
- Jaime Lannister
- Jon Umber, zwany Greatjonem
- Wenda Biała Łania
- Beric Dondarrion
- Thoros z Myr
- Arya Stark
- Gregore Clegane
- Sandor Clegane
- Pate z Siedmiu Strumieni (zabity przez Górę mąż Amerei Frey)
- Jenny ze Starych Kamieni
Poniżej pojawiają się informacje z dalszych tomów PLiO.
Ważne informacje
- Walki jak i katastrofy naturalne niszczą w Dorzeczu kolejne plony. Szybkie nadejście zimy oznaczać będzie głód w całej krainie.
- Stare Kamienie to ruiny twierdzy dawnych Królów Rzek. Wznoszą się na wzgórzu, którego stoki obecnie porasta las. Widzieliśmy już je w rozdziale Catelyn V.
- W rozdziale Merrett rozmyśla o swojej najbliższej rodzinie, o której nie ma najlepszego zdania. Dla jasności: jest on dziewiątym synem lorda Waldera i czwartym z jego żoną Amarei Crakehall. Ożenił się z Mariyą Darry z którą ma czworo dzieci: Amerei zwaną Bramną Ami, Waldę zwaną Grubą Waldą, Marissę oraz Waldera zwanego Małym Walderem. Chłopiec wraz z drugim Walderem (Dużym), trafił do Winterfell jako podopieczny Catelyn Stark. Obecnie obaj przebywają w Dreadfort.
- Merrett jest alkoholikiem i uważany jest za największego opoja wśród Freyów. W trunku topi smutki i zapija nim nawracający od czasów otrzymania ciosu buzdyganem w głowę ból.
- Merrett w młodości walczył z Bractwem z Królewskiego Lasu.
- Żona Petyra Pryszcza jest od niego dwa razy starsza.
- O Czarnym Walderze krążą ponure opowieści: znany jest z tego, że bierze, co chce, w tym żony swych braci. Ma mieć romans zarówno z małżonką Edwyna, jak i Petyra. Niektórzy twierdzą, że podobna relacja łączyła go również z siódmą lady Frey. Biorąc to wszystko pod uwagę, plotki o jego romansie z Piękną Waldą nie robią już większego wrażenia. Sam Czarny Walder pozostaje kawalerem.
- Lord Walder Frey dobiega dziewięćdziesięciu dwóch lat. Praktycznie nie widzi, nie może też samodzielnie poruszać się z powodu podagry. Zaczyna też tracić słuch. Jednocześnie przy całym paskudnym charakterze na swój sposób dba o swą olbrzymią rodzinę.
- Stosunki wśród Freyów są napięte. Panuje zasada, że można co najwyżej ufać „pełnemu rodzeństwu”, a i z tym nie należy przesadzać. Za najniebezpieczniejszych z Freyów uchodzą dwaj najstarsi synowie Rymana, który po śmierci swego ojca, Stevrona, został dziedzicem Waldera Freya. Edwyn i Czarny Walder śmiertelnie się nienawidzą. Merrett pierwszego charakteryzuje jako zimnego, drugiego zaś jako gorącego.
- Równie niebezpieczny jak wyżej wymienieni jest uchodzący za sympatycznego Kulawy Lothar – zarządca lorda Waldera i najstarszy syn ze związku z jego czwartą żoną Alyssą Blackwood. To Kulawy Lothar wraz z Roose’em Boltonem w najdrobniejszych szczegółach zaplanowali Krwawe Gody, wybierając nawet z pieśni, jakie mają być w ich czasie wykonane. Lothar kazał tak ustawić trzy wielkie namioty dla wojska, by łatwo było je zawalić, on też rozstawił na galerii kuszników pomiędzy muzykami.
- Według Merretta, który rzecz jasna próbuje się wybielić kosztem innych, ale raczej tu mówi prawdę, największą rolę w zaplanowaniu Krwawych Godów odegrali Walder Frey, Ryman Frey, Roose Bolton i Kulawy Lothar Frey. Do tego należy dodać Waldera Riversa, który dowodził atakiem na obozy.
- Greatjon Umber przeżył Krwawe Gody i teraz jest więźniem w Bliźniakach. Potrzeba było ośmiu ludzi, by go obezwładnić: jednego z nich zabił, trzech kolejnych zranił.
- Thoros wiedział, że Clegane wybierał się do Bliźniaków. Tom mówi Merrettowi, że znaleźli przewoźników, którzy przeprawili jego i Aryę na drugi brzeg, jak również wieśniaka, któremu ukradł wóz.
- W czasie Krwawych Godów Freyowie stracili pięćdziesięciu ludzi, w tym: Aegona, zwanego Dzwoneczkiem (ginie z rąk Catelyn Stark), ser Garse’a Goodbrooka (męża Kyry) oraz ser Tytosa (syna Jareda, miał zginąć od ciosu topora, zatem byłby prawdopodobnie ofiarą Ogara).
- Catelyn Stark zginęła z rąk Raymunda Freya. Jej ciało po dobie od śmierci wrzucono do rzeki.
- Szary Wicher zabił cztery psy i urwał rękę psiarczykowi, nim padł naszpikowany bełtami. Z późniejszych tomów wiemy, że uwolnił go Raynald Westerling.
Kwestie tłumaczeniowe
- [Przekład czyni Merretta jeszcze uboższym niż oryginał, gdyż stwierdza, iż „Był właścicielem ubrania, które miał na sobie, ale nie posiadał nic więcej”. Powinno być raczej: „ale nie miał wiele więcej” („but not much else”). – BT]
- [W zdaniu o tym, których Freyów zatrzyma w Bliźniakach nowy lord, gdy mowa o „tych, którzy mogliby się okazać dla nich użyteczni” zamiast „dla nich” powinno być „dla niego” („to him”). – BT]
Komentarz
Pierwszy raz George R. R. Martin zdecydował się na epilog. Wcześniejsze tomy kończyły rozdziały odpowiednio Daenerys i Brana. Teraz jednak nie było żadnego bohatera, pozwalającego pozamykać jedne z najważniejszych wątków w Nawałnicy mieczy, to znaczy Krwawych Godów oraz Bractwa bez Chorągwi, którego charakter diametralnie się zmienił od czasów, gdy widzieliśmy banitów po raz ostatni. Padło więc na Merretta Freya, który ogólnie nie ma szczęścia w życiu, nie dziwi więc, że epilog kończy się dla niego kiepsko. Cała ta postać jest tragiczno-komiczna. Już na samym początku rozdziału martwią go zjawiska nienaturalne, za które uznaje padający jesienią w Dorzeczu śnieg. Frey nie podejrzewa, że bardziej niż anomaliami pogodowymi powinien martwić się tymi dotyczącymi powracania z martwych. Przekazanie okupu za Petyra jest ostatnią desperacką próbą odmiany losu, który nigdy nie był dla niego łaskawy. Za początek wszelkich nieszczęść uznaje cios, jaki otrzymał w czasie walk z Bractwem z Królewskiego Lasu. Jest to autentyczna tragedia dla Merretta, rzutująca na całe jego życie. Czy jednak definiująca je? Nieco więcej światła na Merretta rzucają wspomnienia Jaimego Lannistera, który zapamiętał go jako co prawda rzeczywiście silnego, ale powolnego, głupiego i okrutnego wobec słabszych. Frey rzecz jasna tak siebie nie postrzega: we własnym mniemaniu jest po prostu ofiarą, nawet rzezi w Bliźniakach, w której brał udział.
Dużo ciekawsze od narzekań Merretta jest to, czego dowiadujemy się od niego o tym, kto faktycznie przygotował Krwawe Gody. O ile decyzja należała do Waldera Freya, prawdziwym mózgiem operacji obok diabolicznego Roose’a Boltona jest pozornie nieszkodliwy i sympatyczny Kulawy Lothar Frey. Nie powinno nas to dziwić: już od czasów Larysa Stronga zwanego Szpotawą Stopą wiemy, że nie wolno lekceważyć Westerosian mających problemy z chodzeniem. Merrett wprost uznaje Lothara za jednego z najniebezpieczniejszych Freyów. Długoletni zarządca Bliźniaków może jeszcze okazać się jednym z najważniejszych graczy o schedę po lordzie Walderze. A że walka o nią będzie zażarta, widzimy już teraz. Sytuacja w Bliźniakach należy, delikatnie mówiąc, do napiętych. Freyowie są bogatym rodem, ale nie na tyle, by utrzymać tak wielką hałastrę dzieci, wnuków i prawnuków lorda Waldera. Stary Frey, jakkolwiek jest postacią obrzydliwą, ma jednak zasadę, której się trzyma: rodzina to świętość. Głowa rodu czuje się odpowiedzialna za wszystkich swych potomków i robi, co może, by zapewnić im podstawy bytowania, nawet jeśli upokarza ich na każdym kroku. Jest to jednak rodzina mocno dysfunkcjonalna, zaś linie podziałów wcale nie przebiegają wyłącznie między przyrodnim rodzeństwem, czego najlepszym dowodem są Edwyn i Czarny Walder – rodzeni bracia, którzy się nienawidzą. Gdy kolejny w linii dziedziczenia – Ryman – zginie z rąk Bractwa bez Chorągwi, Edwyn wprost oskarży Czarnego Waldera, iż ten jest przynajmniej pośrednio zamieszany w śmierć ojca. Starszy z synów Rymana wie, że odtąd tylko on stoi na drodze Czarnego Waldera, by zostać Lordem Przeprawy.
Być może jednak Bractwo bez Chorągwi pod nowym dowództwem rozwiąże problem dziedziczenia pośród Freyów wcześniej. Powrót cienia Catelyn Stark w zdeformowanej i przerażającej postaci Pani Kamienne Serce jest jednym z najbardziej wstrząsającym momentów całej Pieśni lodu i ognia. Tym bardziej, gdy przypomnimy sobie ostatnie chwile jej życia, kiedy nie mogąc uratować syna, postanawia zemścić się na jedynym Freyu, który był w jej mocy: ociężałym umysłowo i akurat absolutnie niewinnym Dzwoneczku. Zaraz potem osuwa się w szaleństwo, zdzierając z rozpaczy paznokciami własną twarz. Biorąc pod uwagę to, co wiemy o innym ożywieńcu – Beriku Dondarrionie – który powróciwszy do życia obsesyjnie kontynuował ostatnie zadanie, jakie wypełniał w chwili śmierci, możemy się domyślać priorytetów przyświecających nienaturalnej egzystencji Pani Kamienne Serce.
Na tym etapie powieści nie wiemy jeszcze, że moc utrzymująca przy „życiu” Lorda Błyskawicę została wraz z dowództwem nad Bractwem przejęta przez cień Catelyn Stark, nie znamy też okoliczności jej wskrzeszenia, jak i związanych z nim obiekcji Thorosa. Znamienne jednak, że w Starych Kamieniach Czerwony Kapłan jest nieobecny. Widzimy za to innych, dotąd jednak dość sympatycznych banitów, którzy jak choćby Cytryn, jeszcze niedawno sprzeciwiali się torturowaniu jeńców. Teraz oporów przed tym nie mają, naigrywają się zatem z Merretta i dają mu złudną nadzieję, że może jeszcze ocalić skórę. Nie dziwi, że jego żałosne tłumaczenia nie przekonują banitów, jednak ich dobry humor i nonszalancja, z jaką odbierają mu życie, są chyba nawet bardziej przerażające niż to, kim stała się nieszczęsna Catelyn Stark. Żonę Neda złamała potworna tragedia, zaś nienaturalna siła, która animowała jej ciało, prawdopodobnie przejęła tylko zdegenerowaną osobowość, która ostała się w niej w momencie śmierci. Banici zaś są zwyczajnymi ludźmi, na których żaden czynnik nadnaturalny nie miał wpływu. Przeciwnie: nie ma nic bardziej naturalnego niż obojętność i okrucieństwo wywołane długim zadawaniem śmierci oraz oglądaniem, jak zabiera ona przyjaciół i towarzyszy.
Czy jednak faktycznie w Pani Kamienne Serce nie zostało nic z Catelyn Stark poza strzępkami wspomnień i żądzą zemsty? Pytania Toma Siódemki wskazują, że banici byli na tropie Ogara, który odebrał im Aryę. Deptali im po piętach, skoro natrafili nawet na wieśniaka, którego obrabował Clegane, by w przebraniu dotrzeć do Bliźniaków. To ten pościg doprowadził prawdopodobnie banitów na brzeg rzeki, na który Nymeria wyciągnęła ciało Catelyn Stark, czego Arya jest świadkiem w swym wilczym śnie. Poszukiwania Starkówny już po tym, gdy miejsce Lorda Błyskawicy zajęła Pani Kamienne Serce, nie są z pewnością motywowane dalszą chęcią wzięcia za nią okupu, skoro teraz to jej matka dowodzi banitami. Czy jednak pytania Toma wynikają z rozkazów Pani Kamienne Serce, w której tli się świadomość Catelyn Stark, czy jest to bardziej inicjatywa samych banitów, którzy zakładają, że matka z pewnością chciałaby odzyskać córkę? Że nie jest tak fatalnie z pamięcią topielicy, widzimy w rozdziale, w którym spotyka ją Brienne. Kobieta, która zyskała wdzięczny przydomek Wieszaczka, dobrze pamięta o tym, co ślubowała jej Dziewica z Tarthu. Czy odzyskanie córki – która, jak już wie, nie zginęła w Królewskiej Przystani i żyła przynajmniej do czasów Krwawych Godów – w jakiś sposób pozwoliłoby jej zaznać spokoju? Na te pytania nie znamy odpowiedzi, ale być może należy się cieszyć, że Aryi chociaż ta trauma – w postaci spotkania matki-ożywieńca – jak dotąd została oszczędzona.
Postcriptum
Tym oto sposobem dotarliśmy do finału Nawałnicy mieczy. Chcieliśmy Wam bardzo podziękować za to, że towarzyszyliście nam w tej fascynującej podróży. Nie byłoby jej, gdyby nie Lai i DaeL, którzy stworzyli „Czytaje”. Ich forma ewoluowała, zaś obecną wypracował DaeL, który rozpoczął omawianie Nawałnicy i napisał pierwszych osiemnaście odcinków. Crowley zaś czuwał nad tym, by wszystko było tip top pod względem językowym i edytorskim. Bardzo im za to dziękujemy.
Przed nami jeszcze podsumowanie całego tomu. Jego przygotowanie będzie wymagało więcej czasu, więc nie pojawi się w kolejny poniedziałek, jak typowe odcinki, ale postaramy się, by oczekiwanie nie było zbyt długie. (Dżądżen i Bluetiger)





Merrett miał przynajmniej to szczęście, że dostał rozdział, choć to tylko epilog. To więcej niż ktokolwiek z jego rodziny, a w ten sposób przeszedł do powszechnej świadomości i historii Westeros 😀
Końcówka Nawałnicy to była jazda bez trzymanki. Śmiało można stwierdzić, że jedna z najlepszych ksiażek gatunku.
Szkoda, że 4 część to było srogie rozczarowanie po tak wybitnym tomie.
Coś jak 4 tom Archiwum Burzowego Światła po wybitnym 3-cim.
Brienne, wędrówka po dorzeczu w myśl hasła 'nothing ever happens’ i jej oblubieniec walący tekstami z sex komedii z lat 2000-tych. Aż mnie skręca na samą myśl
To co teraz? Przerwa na złapanie oddechu i lecimy „Ucztę”?
W całej „Nawałnicy” ten rozdział to chyba największa petarda.
Dla mnie epilog Nawałnicy wprowadził chyba najbardziej zaskakujący zwrot akcji w całej sadze, bardziej nawet niż śmierć Neda i Krwawe Gody, bo powrotu Catelyn Stark kompletnie się nie spodziewałem. Zbierałem szczękę z podłogi jak to przeczytałem. Szkoda, że serial zupełnie wyciął ten wątek i odebrał widzom możliwość przeżycia podobnych emocji.
Dzięki Dżądżen i Bluetiger za świetną robotę przy opracowywaniu wszystkich czytajów z Nawałnicy! 🙂