
Sansa przekonuje się, że w niezdobytym Orlim Gnieździe jednak czai się niebezpieczeństwo.
Streszczenie
Sansa budzi się przed świtem ze snu o Winterfell. W Orlim Gnieździe jest samotna. Spędza czas tylko ze służącą i lordem Robertem, a Marillion nie daje jej spokoju. Littlefinger często wyjeżdża. W Dolinie Arrynów wrze. Lordom nie podoba się, że Baelish został mężem Lysy i lordem protektorem. Obserwując padający śnieg, Sansa wspomina wyjazd z domu. Była wtedy szczęśliwa, ale tak szybko to przeminęło. Schodzi do ogrodu. Rozjaśnia się, ale nowy dzień jej nie cieszy, bo pragnie powrotu minionych dni. W pozbawionym drzewa serca ogrodzie nie może się modlić do starych bogów. Lepiąc śnieżki, rozmyśla o Aryi i Branie. Zaczyna wznosić zamek ze śniegu. Dociera do niej, że odtwarza Winterfell. Przez chwilę przygląda się jej Lysa. Sansa bezskutecznie próbuje wykonać mosty łączące budynki.
Nagle słyszy radę Baelisha, by oblepić śniegiem patyk. Petyr odgaduje, że to Winterfell, o którym śnił, gdy mieszkała tam Catelyn. Wyobrażał sobie, że jest mroczne i zimne. Sansa opowiada o gorących źródłach i szklarniach. Nie wie, jak odwzorować dach nad tymi ostatnimi. Littlefinger wykonuje kratownicę z gałązek. Pyta, czy potrzeba kolejnej. Gdy Sansa go o to prosi, zapewnia, że nic nie sprawi mu większej przyjemności. Potem wspólnie formują wieże. Gdy Sansa sypie mu śniegiem w twarz, Littlefinger zarzuca jej mało rycerskie zachowanie. Wypomina mu, że miał zabrać ją do domu. Stojąc w Winterfell nabiera odwagi. Baelish przyznaje, że skłamał. Także pod innym względem. Jest coś, co bardziej go ucieszy. Obejmuje ją i całuje. Sansa wyrywa mu się, przypominając, że jest żonaty i mógłby być jej ojcem. Littlefinger przyznaje, że kiedyś było to możliwe, ale niestety stało się inaczej. Uważa, że Sansa może być piękniejsza niż Catelyn w jej wieku. Sansa błaga go, by przestał.
Zjawia się Robert Arryn. Sansa tłumaczy mu, że śnieżna budowla to wielki zamek Starków. Słowiczek posługuje się swą lalką, by odegrać atak olbrzyma. Usiłując go powstrzymać, Sansa przypadkiem odrywa lalce głowę. Jej właściciel pada na ziemię miotany drgawkami. Maester Colemon podaje chłopcu senne wino i zapowiada, że trzeba mu przystawić pijawki. Strażnicy zabierają Roberta, który krzyczy, że nienawidzi Alayne. Sansę nachodzi refleksja, że Joffreyowi przynajmniej nic nie dolegało na ciele. Rozgniewana zatyka głowę lalki nad śnieżną bramą. Baelish śmieje się, że według opowieści coś takiego już się zdarzyło.
Sansa zastanawia się, czy zostanie wygnana. Zesłanie do Księżycowych Bram nie byłoby złe, bo to weselsze miejsce. Postanawia powiedzieć ciotce, że nie wyjdzie za kuzyna. Wolałaby już Tyriona. Poza tym uwolni się od Marilliona i Littlefingera. Przychodzi po nią minstrel. Jest w Dolinie powszechnie znienawidzony, bo naprzykrzał się innym pannom i naigrywał z zalotników Lysy, która obsypała go darami. Wspomina, że napisał piosenkę o pięknej nisko urodzonej dziewczynie. Sansa żałuje, że nie może mu powiedzieć prawdy. Minstrel prowadzi ją do Górnej Komnaty, która dotąd była nieużywana. Marillion każe strażnikom nikogo nie wpuszczać, po czym blokuje włócznią drzwi.
Sansa dopytuje ciotkę o stan Roberta. Zapewnia, że nie chciała zniszczyć zabawki. Lysa oskarża ją, że pocałowała Baelisha. Nie przyjmuje do wiadomości, że to on to zrobił. Według Lysy Sansa uważa, że uroda daje jej prawo, by robiła, co chce. Widziała, jak spogląda na Marilliona. Nie pozwoli sobie odebrać Petyra. Próbowała tego Catelyn. W Riverrun bawiła się jego uczuciami. Kiedyś tańczyła z nim sześć razy, ale gdy chciał ją pocałować, odepchnęła go i wyśmiała. Baelish się upił, a Blackfish musiał go wynieść. Lysa chce wiedzieć, czy siostrzenica to pamięta. Sansa nie wie, czy przez ciotkę przemawia trunek, czy szaleństwo. Przypomina, że urodziła się później. Lysa ponownie zarzuca jej, że kusiła Petyra tak jak matka. Lysa spędziła tamtą noc w jego sypialni. Wyznał jej miłość, choć nazwał ją „Cat”. Jej siostra nie dała mu wstążki, gdy walczył z Brandonem Starkiem.
Sansa boi się ciotki tak samo jak Cersei. Prosi, by mogła odejść. Lysa odmawia. Może chciałaby pojechać na Paluchy, by spotkał ją los, jaki Hoster przewidział dla Petyra? Wcale nie chodziło o pojedynek. Ojciec powiedział jej, że ma szczęście, iż Arryn zgodził się z nią ożenić, choć nie była dziewicą. Nosiła dziecko Baelisha, ale je straciła. Obiecała sobie, że nigdy więcej na to nie pozwoli. Nie dała sobie odebrać Słowiczka, gdy Jon chciał wysłać go do Stannisa, a król do Lannisterów. Teraz nie dopuści, by Sansa zabrała Petyra. Sądząc, że Lysie najlepiej przytakiwać, Sansa obiecuje, że nie będzie całować ani kusić jej męża. Lysa uznaje, że skoro się przyznała, to jest równie zepsuta jak matka. Chwyta ją i woła Marilliona, by zaśpiewał. Prowadzi Sansę ku Księżycowy Drzwiom i rozkazuje, by je otworzyła. Potem zaczyna pchać Sansę ku pustce. Czy wciąż chce opuścić zamek? Sansa łapie Lysę za warkocz. Ciotka krzyczy. Strażnicy dobijają się do drzwi.
Rozlega się głos Littlefingera, który wszedł od tyłu. Sansa wykorzystuje ten moment, by się wyswobodzić. Lysa chwyta ją jednak za włosy. Tłumaczy, że zamierzała dać dziewczynie nauczkę. Nie chce jej w Dolinie. Baelish zapewnia, że mogą ją odesłać, choćby do stolicy. Niech tylko pozwoli Sansie odsunąć się od drzwi. Łkając, Lysa mówi, że to niemożliwe, by Petyr kochał Sansę. To ona zawsze go kochała. Mieliby syna, gdyby nie zabili go ziołami. Nie wiedziała, co podał jej ojciec. Baelish stwierdza, że to wszystko przeszłość. Pyta, czy piła. Powinna uważać, by nie powiedzieć zbyt wiele przy Alayne i Marillionie. Lysa opowiada, że Littlefinger zawdzięcza jej całą karierę. Mąż obiecuje, że to pamięta. Prosi, by puściła Sansę. Lysa odmawia. Widziała pocałunek. Catelyn też pocałowała go w bożym gaju, ale go nie kochała. Baelish wyciąga do żony rękę, mówiąc, że nie potrzeba łez. Płacząc, Lysa przypomina, że to on kazał jej podać Jonowi łzy. To on polecił jej napisać w liście, że Arryna zabili Lannisterowie. Dlaczego pocałował Sansę? Przecież wreszcie są razem. Littlefinger przyrzeka, że zostanie z nią póki oboje będą żyli. Niech zostawi Sansę i go pocałuje. Gdy Lysa obejmuje Petyra, Sansa oddala się od drzwi. Baelish całuje Lysę i przysięga, że kochał tylko jedną kobietę. Lysa się uśmiecha. „Tylko Cat” – dodaje Littlefinger, popychając żonę ku przepaści.
Ciszę przerywa zdumiony minstrel. Wartownicy próbują dostać się do środka. Petyr Baelish pomaga Sansie wstać i każe jej wpuścić straże. Trzeba działać. Marillion zamordował jego małżonkę.

Postaci występujące w rozdziale
- Sansa Stark / Alayne Stone
- Lysa Arryn
- maester Colemon
- Petyr Baelish
- Robert Arryn
- Marillion
Wspomniani
- Arya Stark
- Ilyn Payne
- Maegor Targaryen
- Eddard Stark
- Robert Baratheon
- Jon Arryn
- Eon Hunter
- Gilwood Hunter
- Eustace Hunter
- Harlan Hunter
- Robb Stark
- Hullen
- Bran Stark
- Jory Cassel
- Catelyn Tully
- Lothor Brune
- Joffrey Baratheon
- Nestor Royce
- Myranda Royce
- Mya Stone
- Tyrion Lannister
- Marwyn Belmore (według dodatku to on był kapitanem straży)
- Hoster Tully
- Edmure Tully
- Brynden Tully
- Brandon Stark (brat Neda)
- Cersei Lannister
Ważne informacje
- Możnym Doliny nie podoba się ani to, że Lysa wyszła za Littlefingera, ani to, iż uczyniła go lordem protektorem.
- Baelish prowadzi rozmowy z Corbrayami.
- Royce’owie z Runestone są tak oburzeni nieudzieleniem pomocy Robbowi przez Lysę, że zachodzi niebezpieczeństwo ich buntu. Po swej stronie mają Waynwoodów, Redfortów, Belmore’ów i Templetonów.
- Młodsi synowie lorda Eona Huntera (Eustace i Harlan) oskarżają swego brata Gilwooda o zamordowanie ojca.
- Dotychczasowy dowódca straży w Orlim Gnieździe, ser Marwyn Belmore, został zastąpiony przez Baelisha ser Lothorem Brune’em.
- W młodości Lysa zaszła w ciążę z Petyrem, ale lord Hoster podał jej miesięczną herbatę.
- Littlefinger polecił Lysie otruć Jona Arryna lyseńskimi łzami, a potem zawiadomić Catelyn, że odpowiadają za to Lannisterowie.
- Baelish wypycha Lysę przez Księżycowe Drzwi. O jej zamordowanie zamierza oskarżyć Marilliona.
Kwestie tłumaczeniowe
- Na początku rozdziału zamiast: “Na sąsiednim łożu rzucała się jednak jej służąca, a nie siostra” powinno być raczej: „Słyszała jednak, jak przez sen rzucała się jej służąca, a nie siostra” („But it was her maid she head tossing in sleep, not her sister”).
- Sala tronowa Arrynów, którą oryginał określa jako „High Hall”, w przekładzie tego rozdziału jest nazywana „Górną Komnatą”, podczas gdy w polskim tłumaczeniu Gry o tron (w rozdziale Tyrion V) to samo miejsce to „Wielka Komnata”. Z kolei w tym rozdziale Sansy „Wielka Komnata” to tłumaczenie „Great Hall” w Winterfell. Można mieć wątpliwości, czy określenie „komnata” pasuje do tych dwóch rozległych sal. „High Hall” mogłaby się nazywać raczej „Wysoką Salą”, a miejsce w Winterfell – „Wielką Salą”.
- Samo oddanie nazwy zamku „the Eyrie” przez „Orle Gniazdo” nie zgadza się z tym, że w herbie rodu Arrynów widnieje sokół, a nie orzeł. Angielskie „eyrie” nie musi zawsze oznaczać gniazda orła, lecz również innych ptaków drapieżnych. Siedziba Arrynów mogłaby się zatem nazywać na przykład „Sokole Gniazdo” (jeśli już trzeba koniecznie precyzować, do jakiego ptaka należy), „Wysokie Gniazdo” czy po prostu „Gniazdo”. Z drugiej strony, samo „Gniazdo” nie jest może zbyt dobre, bo nie podkreśla równie mocno co nazwa angielska najważniejszej cechy zamku, czyli tego, że jest on położy niezwykle wysoko.
- Fragment: „Lady Lysa pociągnęła Sansę za rękę. Mogła za nią pójść albo pozwolić się wlec. Szły ku białym drzwiom z czardrewna wprawionym w marmurowy mur” mógłby mieć na przykład taką postać: „Lady Lysa pociągnęła Sansę za rękę. Mogła za nią pójść albo pozwolić się wlec, więc zaczęła iść. Szły przez połowę długości sali i pomiędzy parą filarów, ku białym drzwiom z czardrewna wprawionym w marmurową ścianę” („Lady Lysa pulled at Sansa’s arm. It was either walk or be dragged, so she chose to walk, halfway down the hall and between a pair of pillars, to a white weirwood door set in the marble wall”).
- Gdy na końcu rozdziału Baelish mówi do Sansy, by wpuściła wartowników, polska wersja pomija szczegół, że określa on ich jako swoich („Run let my guards in, then”). Powinno więc być: „To pobiegnij wpuścić moich strażników”. Z jednej strony można to połączyć z faktem, że Littlefinger uczynił ich kapitanem swojego człowieka, ser Lothora Brune’a, a zatem ma teraz kontrolę nad strażą Orlego Gniazda. To jedno słowo może też podkreślać, jak bardzo Littlefinger czuje się panem sytuacji, skoro wraz ze śmiercią Lysy przejął pełnię władzy w Dolinie.
Poniżej pojawiają się informacje z dalszych tomów PLiO oraz z Wielkiego Gatsby’ego.

Komentarz
Za nami osiemdziesiąty rozdział Nawałnicy mieczy (nie licząc prologu), przed sobą mamy już tylko epilog. W tym ostatnim zwykłym rozdziale, wieńczącym tom, w którym doszło do zupełnej klęski Starków, a przynajmniej tak się na tym etapie może wydawać, autor postanawia naświetlić kwestie, które pozostawały niewyjaśnione od pierwszego tomu. Udzielić odpowiedzi na zagadki, które legły u podstaw całego konfliktu Winterfell i Casterly Rock. Wszystko zaczęło się przecież od tajemniczej śmierci Jona Arryna i ostrzeżenia Catelyn przez siostrę, że mieli za to odpowiadać Lannisterowie. Teraz wychodzi na jaw skala manipulacji Petyra Baelisha, który posłużył się Lysą Arryn, by pogrążyć Westeros we krwi. Swymi intrygami Littlefinger doprowadził do śmierci wielu ludzi – od wielkich, jak zdradzony przez niego Ned Stark, po pionki, jak Dontos Hollard, aż do tysięcy nieznanych z imienia mieszkańców Dorzecza i innych królestw. Jednak aż dotąd udawało mu się zachować czyste ręce, co – jak sam opowiadał Sansie w jej poprzednim rozdziale – jest niezwykle ważne. Do tej pory zawsze działał przez innych. Zabijając Lysę własnymi rękami złamał jednak swoją zasadę. W dodatku pokazał swoje najgorsze oblicze na oczach Sansy, która chwilę wcześniej dowiedziała się od Lysy bardzo wiele o planach i działaniach tej pary. W Uczcie dla wron będzie próbował wmówić „Alayne”, że to wszystko było wymysłem szalonej lady Arryn. Sansa ma już wszakże za sobą dość doświadczeń, wynikłych zresztą w dużej mierze właśnie z machinacji Baelisha, by domyślić się, że znów ją okłamuje. Usłyszała też dość o przeszłości Catelyn, Petyra i Lysy, by kiedyś połączyć wszystko w całość. A gdy uświadomi sobie, że Petyr Baelish zniszczył całą jej rodzinę w pogoni za władzą i tym, co postrzegał jako miłość do jej matki… Cóż, nie będzie to raczej oznaczało dla Littlefingera nic dobrego.
W ogrodzie Orlego Gniazda Baelish zdradził się z czymś innym. Najwyraźniej przeniósł swoje uczucie do Catelyn na jej córkę. Nie wymaga szczególnego podkreślenia, jak bardzo wypaczona i mroczna jest to sytuacja. Jak jednak zasugerował DaeL w tekście „Upadek tytana”, Baelish pokazał tym samym swą słabość i zasiał ziarna własnego upadku. W końcu, jak sam radził Sansie w jej szóstym rozdziale w Nawałnicy: „kiedy odkryjesz, czego człowiek pragnie, będziesz wiedziała, kim jest i jak nim pokierować”. W tym rozdziale spełniła się przepowiednia Ducha z Wysokiego Serca o zabiciu olbrzyma w śnieżnym zamku… a przynajmniej spełniła się na poziomie dosłownym. Możliwe oczywiście, że obok proroctw dotyczących znacznie donioślejszych spraw znalazła się tam i zapowiedź dość prozaicznego wydarzenia, jakim było zniszczenie przez Sansę lalki Roberta Arryna. Trudno jednak pozbyć się przypuszczenia, że chodzi tu o coś więcej. Olbrzym może zginąć z rąk dziewczyny, która wcześniej miała we włosach węże po raz kolejny, gdy Sansa jakoś przyczyni się do pokonania Petyra, który dawniej miał w herbie Tytana, a nie przedrzeźniacze. Czy zabije go osobiście? Nie można tego wykluczyć, ale przynajmniej na tę chwilę bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że sprawi, iż straci głowę w inny sposób. Rękami kogoś innego. Tę lekcję Littlefingera pewnie dobrze przyswoi.
To jednak może nastąpić później, a na razie Petyr Baelish zdaje się triumfować. Już wcześniej był lordem Harrenhal i najwyższym lordem Tridentu, czyli nominalnie przewodzi Dorzeczu. Pozbywając się Lysy, dopełnia dzieła przejęcia Doliny. Nie obejdzie się oczywiście bez problemów z dumnymi lordami. Już w tym rozdziale wymienieni są główni adwersarze, którzy staną się potem „lordami deklarantami”. Na razie wrogo nastawieni do Lysy i Baelisha Royce’owie z Runestone mają po swojej stronie cztery potężne rody. Gdy dołączą do nich jeszcze Hunterowie, teraz wspomniani tylko w kontekście podejrzeń, że głowę rodu zamordowano, grono deklarantów będzie pełne. Ciekawe wobec tego, że Littlefinger wrócił właśnie z wizyty u Corbrayów, czyli rodu ser Lyna, który tak walnie przyczyni się to zwycięstwa lorda protektora.
Rozdział pokazuje, że nawet przed śmiercią Lysy Baelishowi do pełnego opanowania rządów w Dolinie brakowało niewiele. Mimochodem zostaje wspomniane, że jego zaufany człowiek, ser Lothor Brune, został dowódcą straży. Można się nawet zastanawiać, czy to nie wyjaśnia pewnych szczegółów dramatycznych wydarzeń w wielkiej sali Arrynów. Przede wszystkim tego, czy Petyr Baelish dotarł na miejsce w porę, by uratować Sansę jedynie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, czy też wiedział, na co się zanosi. Jeśli strażnicy byli już ludźmi wiernymi jemu, a nie Lysie, to mogliby otrzymać polecenie, by ostrzec lorda protektora, w razie gdyby Lysa wezwała Alayne na osobności. Poza tym strażnicy spędzają chyba względnie długi czas na bezowocnym uderzaniu włóczniami w drzwi, zamiast podnieść szerszy alarm i wysłać kogoś, by wszedł do środka drugim wejściem, z którego skorzystał Baelish. Możliwe jednak, że te detale nie zostały celowo opisane przez autora tak, by miały być dla czytelnika dziwne.

Godne uwagi jest też pytanie, od którego momentu Littlefinger chciał zabić Lysę. Przypuszczam, że ogólnie liczył się z tym od dawna. Odkąd został lordem protektorem, miał sposobność, by utrzymać się u władzy niezależnie od tego, czy jego żona pozostaje przy życiu. Zapewne zatem wychodząc za Baelisha i powierzając mu ten urząd, Lysa przypieczętowała swój los. Jak się okaże, szersze plany Littlefingera uwzględniają śmierć Słowiczka, a w dodatku wiele jego posunięć wiąże się z mniejszym czy większym ryzykiem dla lorda Arryna. Jeśli Petyr chciał przystąpić do realizacji tych zamysłów, to musiał wiedzieć, że Lysa wkrótce stanie się przeszkodą. W dodatku stale istniało niebezpieczeństwo, że Lysa wyjawi któryś z wielu sekretów Baelisha, a zagrożenie tylko rosło, w miarę jak pogrążała się w gniewie i zazdrości, a swe żale topiła w winie. Postawienie ser Lothora na czele straży również może sugerować, że Petyr zdawał sobie sprawę, iż zbliża się czas, gdy będzie musiał już samemu utrzymać się u władzy, a nie działać za pośrednictwem małżonki. Sprawowanie kontroli nad zbrojnymi było oczywiście szczególnie ważne w kluczowych chwilach po śmierci Lysy. Gdyby wartownicy podlegali wówczas komuś wiernemu Arrynom, mogliby nie być tak skłonni przyjąć, że to Marillion zabił ich panią, a Baelish nie brał w tym udziału. Gdyby nadal przewodził im na przykład ser Vardis Egen (poległy w pojedynku z Bronnem) czy niedawno odwołany ser Marwyn Belmore, to wypadki mogłyby się potoczyć i w ten sposób, że to sam Littlefinger znalazłby się pod kluczem. W dodatku Belmore pochodził z rodu, który znajdzie się wkrótce wśród lordów deklarantów, a już przed śmiercią Lysy był nieprzyjaźnie nastawiony do protektora.
Trudno jednak rozstrzygnąć, czy już w scenie w ogrodzie Littlefinger miał za sobą podjęcie decyzji, że Lysa musi niebawem umrzeć. Jego duża nieostrożność mogłaby to sugerować, ale da się to też wytłumaczyć i tym, że urojona wizja zastąpienia Catelyn przez Sansę zamąciła mu w głowie na tyle, że przestał się pilnować. W każdym razie można chyba z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazać najpóźniejszy moment, od którego niemal na pewno Littlefinger miał już świadomość, co za chwilę zrobi. Rozmawiając z Lysą, początkowo mówi jeszcze o „Alayne”, choć ma to może o tyle niewiele sensu, że wspomina zaraz potem, iż to córka Catelyn. Samo imię „Sansa” nie pada jednak z jego ust aż do chwili, gdy Lysa nic sobie nie robi z jego ostrzeżenia, by przestała opowiadać o przeszłości przy świadkach. Wtedy mówi już otwarcie, żeby Lysa puściła Sansę. To wszystko dzieje się w końcu obecności Marilliona, co oznacza, Baelish nie mógłby pozwolić minstrelowi wyjść spokojnie i zacząć rozpowiadać, co usłyszał. Od tamtej pory Marillion musiał zginąć albo przynajmniej zostać uciszony. (Choć Petyr zapewne mógł się łatwo domyślić, że już przedtem Lysa zdążyła powiedzieć wystarczająco wiele, by minstrel zorientował się, że „Alayne” to Sansa Stark). Pozbycie się niewygodnego śpiewaka wymagało natomiast wcześniejszego pozbycia się Lysy, która nie pozwoliłaby skrzywdzić ulubieńca. Nawet pomijając zagrożenie ze strony minstrela, który wiedział za dużo, Littlefinger przekonał się wtedy również, iż Lysa jest gotowa wyjawiać rzeczy, których rozpowszechnienie mogłoby go przyprawić o rychłą śmierć. Istotne było zapewne i to, że naocznie przekonał się, iż pozostawienie Lysy przy życiu wiąże się z wielkim ryzykiem dla Sansy. Warto też zwrócić uwagę, że obietnica Baelisha, że jest gotów odesłać Sansę na przykład do Królewskiej Przystani, jest bez wątpienia nieszczera. Nawet pomijając rolę Sansy w jego dalszych planach, coś takiego było niemożliwe już z tego tylko powodu, że wówczas szybko wyszedłby na jaw udział Baelisha w jej ucieczce, a w dodatku dałoby się go powiązać z królobójstwem.
Tak zatem dobiegła końca historia Lysy Arryn. Wiele w tej postaci tragizmu – zginęła z ręki człowieka, którego kochała, choć przeczuwała, że tak naprawdę darzył uczuciem tylko jej siostrę. To jej imię padło z jego ust tamtej nocy w Riverrun, której skutki okazały się tak znaczące dla całego Westeros. Własny ojciec Lysy podał jej bez jej wiedzy napój, przez który straciła dziecko ukochanego. Okazuje, że to właśnie miał na myśli lord Hoster, gdy na łożu śmierci mówił o „rucie”, a tym samym wyjaśnia się inna zagadka ciągnąca się przez powieść. Cały ten tragizm nie sprawia jednak, że jej czyny można usprawiedliwić. Zabiła męża i okłamała Catelyn, wprawiając w ruch mechanizm, który wywołał Wojnę Pięciu Królów. Oszukiwała siostrę, nie pomogła siostrzeńcowi ani ojcu i bratu, gdy mierzyli się z Lannisterami. U schyłku życia próbowała jeszcze wyrzucić Sansę przez Księżycowe Drzwi, choć zapewne doskonale zdawała sobie sprawę, że to Petyr ją pocałował, a nie ona jego. Wskazują na to jej słowa we fragmencie o łzach. Lady Arryn nie była tylko ofiarą manipulacji Littlefingera, pozbawioną wpływu na cokolwiek. Należała do najbardziej wpływowych osób w Westeros. Sprawując rządy nad Doliną w imieniu syna, posiadała wielką władzę, ale źle ją wykorzystała.
Tragizmu nie jest też pozbawione życie Petyra Baelisha. Jak to opisał DaeL we wspomnianym wyżej tekście, Littlefinger zbudował całe swoje życie na błędnym przekonaniu, że Catelyn go kochała. Najwyraźniej rzeczywiście sądził, że tamtą noc spędził z Catelyn, a wersję Lysy tłumaczył sobie pewnie jej zazdrością. Nie wiem niestety, kto pierwszy zwrócił na to uwagę, ale wśród części czytelników PLiO pojawił się pogląd, że pochodzący z mało ważnego rodu Littlefinger, który osiągnął status wielkiego lorda, ale tak naprawdę gonił przede wszystkim za uczuciem do Catelyn, został świadomie częściowo oparty na postaci Jaya Gatsby’ego (vel Jamesa Gatza), którego do upadku również przywiodła miłość oparta na iluzjach i który ścigał to, co nieosiągalne. Myślę, że mają oni rację. Doskonale pasuje to do słów GRRM-a, który wspomniał kiedyś na swym nie-blogu, że uwielbia dzieło Fitzgeralda i miało ono na niego wielki wpływ1George R.R. Martin, „Time to Read!!!” (Czas na czytanie!!!), [na:] Not a Blog, 22.4.2018. https://georgerrmartin.com/notablog/2018/04/22/ [dostęp: 6.3.2026]. Jeśli jednak tak właśnie jest, to Petyr Baelish jest z pewnością znacznie, znacznie mroczniejszą wersją poprzednika.




No cóż, Catelyn też była odpowiedzialna za śmierci w Dorzeczu. Jasne, to Baelish napuścił ją na najmłodszego Lannistera, ale mogła to rozegrać inaczej. I nie… porwanie Tyriona nie było rozwiązaniem. Trzeba było nakłamać, że idzie do ojca w przebraniu, bo chodzą słuchy, że jego zdrowie szwankuje i chciała cicho to sprawdzić, bez oficjalnego przyjazdu.
Nie ważne, czy Tyrion uwierzyłby czy nie. Oni spotkali się w Dorzeczu, nie miał pojęcia, że Catelyn wracała z KL. Jedynymi, którzy mogli ją wydać byli Baelish, Varys i Ned. I żaden by raczej o tym, nie doniósł Tyrionowi.
Czego ona się spodziewała? Tak, oczywiście Tywin Lannister grzecznie pójdzie do króla… tak samo wtedy kiedy jeszcze jako dziedzic, a nie lord krwawo zniszczył dwa domy, a potem podczas rebelii złupił miasto tak mocno, że nawet po 15 latach nadal są tego ślady! Tak, oczywiście porwać syna takiego człowieka. To była powszechna wiedza o Tywinie! On nie ukrywa swojej natury jak Doran Martell!
I nie wierzę w teorię, że Tywin zwołał wojska bo spiskował przeciwko królowi, a Tyrion to był tylko pretekstem. Robert miał się świetnie. Joffrey był dziedzicem i miał 12 lat. Oprócz niego, było jeszcze dwoje królewskich dzieci. Żadnego zagrożenia dla dynastii. Żeby knuć przeciwko Robertowi to Tywin musiałby wiedzieć o kazirodztwie zamiast spokojnie czekać na naturalną śmierć Roberta. Wiemy, że Joanna zagroziła bliźniakom, że powie ojcu o nich. Czyli nie wiedział. Ona umarła, nie mówiąc mu o tym.
Cersei wygrała ten mecz, bo Ned robi błędy – nie mówi Robertowi o zamachu na Brana, nie mówi o kazirodztwie. Nie wiem, jaki miała plan, gdyby Robert nie natknął się na tego dzika. Ale na pewno Tywin nic nie wiedział o jej planach bo nie wiedział o tym, że jego dzieci bawią się w Targaryenów.
Może Cersei miała plan na zabicie Neda, jeśli Robert nie natknąłby się na tego dzika. Roberta trudniej zabić – ciągle ma ludzi wokół siebie. Renly, Selmy. Ale Ned? Większość służby była pod kontrolą Cersei – co za problem dodać czegoś do jedzenia?
Z tymi planami Baelisha… Cersei mówi, że on prosił ją o zgodę na poślubienie Sansy. Skoro prosił ją, a nie Tywina to musiało się stać tuż po śmierci Neda Starka, bo później to Tywin wraca do stolicy i to on decyduje o małżeństwie Klucza Północy. Co gdyby Cersei nie miała oporów klasowych i zgodziła się ? Wtedy cały plan na rozegranie Lysy i Doliny upada od początku. Lysa byłaby wściekła na małżeństwo Petyra. Mogłaby się nawet przyłączyć do Robba, aby zemścić się na niewiernym kochanku.
Na pewno coś jest z Gatsbym, bo już wcześniej była inna postać wzorowana na klasyce z USA- czyli Small Paul wzorowany na Lennym Small z Myszy i Ludzie.
Bardzo mi się podoba też diagnoza Lysy. Owszem, można gadać o efekcie motyla, że jedna noc 20 lat temu zrujnowała Westeros dziś. ALe koniec końców to Lysa odpowiada za swoje zbrodnie, Lannisterowie za swoje, Góra za swoje i Baelish tez.
Nie można tego usprawiedliwiać tym, że Cat nim wzgardziła. To nie ona zabiła sama siebie na weselu będąc gościem.
Cóż, powiedziałabym, że Catelyn nie jest odpowiedzialna za zbrodnie innych, ale za swoje błędy tak.
Co dało ugięcie się pod warunkami Freya? Przecież ten pośpiech, aby ocalić Neda nic nie daje. Dosłownie. Nawet gdyby od razu ruszyli do Królewskiej Przystani, zostawiając Dorzecze to staliby pod miastem i co dalej???? Nie mają floty, machin oblężniczych. Nic, aby oblegać miasto! I co, niby Lannisterowie ładnie by oddali Neda, bo armia pod miastem?
To był już błąd z Freyami, o błędzie z Tyrionem, już napisałam na górze.
O, zupełnie zapomniałem( albo też przeoczyłem przy poprzednich czytaniach) o tym, że Royce’owie chcieli się buntować za nieudzielenie pomocy Robbowi podczas wojny. To sprawia, że plan Littlefingera z objawieniem Alayne jako Sansy tuż przed samym ślubem rzeczywiście może zakończyć się sukcesem, w co trochę wątpiłem jak czytałem odpowiednie rozdziały z następnych książek.
„Littlefinger przyrzeka, że zostanie z nią póki oboje będą żyli.”
No cóż, tu przynajmniej faktycznie powiedział prawdę 😉
W tym rozdziale widzimy też prawdopodobnie, że inni mogli zacząć się domyślać kim jest w rzeczywistości Sansa. Służący widzieli, że buduje zamek, nawet jeśli nie wiedzieli, że to Winterfell to później można to usłyszeć z ust postaci (np jak przyszedł Słowiczek), nadto mogli podejrzeć pocałunek Petyra z Sansą, a naiwnością byłoby sądzić, że wielkie rody Doliny nie miały szpiegów w Orlim Gnieździe. Stąd później dociekliwość Myrandy.
No cóż, nagle pojawia się bękarcia córka Baelisha, o której nikt nie słyszał, akurat w momencie, gdy Sansa Stark zniknęła z Królewskiej Przystani. Nawet Brienne myślała o tym, że pierwsze bezpieczne miejsce dla niej to zamek jej ciotki – oczywiście, wiemy, jaka jest Lysa, ale teoretycznie to jedyny bezpieczny kierunek dla Sansy bo Dorzecze jest po kontrolą Lannisterów, a Północą rządzą Boltonowie.
Zaś Sansa dodatkowo odkryła karty, kiedy Myranda ją testowała – powiedziała jednocześnie o Jonie Snow i o nowym Wielkim Septonie. Przykrywką Sansy było wychowanie u sept. Czyli prawdziwa bękarcia córka wychowana u zakonnic zainteresowałaby się Wielkim Septonem, a nie bękarcim synem Neda Starka.
To brzmi prawdopodobnie.
Z drugiej strony, jeśli wiedziałoby o tym zbyt dużo osób, to jakim cudem nie dowiedziałby się o tym jakiś szpieg ze stolicy? Czy Varys wiedział, ale z jakiegoś powodu nie powiedział nikomu przed swoim zniknieciem? Bo jego następca mógł nie mieć rozbudowanej siatki… Ale że i tak nie znalazł się ktokolwiek kto szukałby korzyści dla siebie w doniesieniu o tym Cersei to wydaje się zadziwiające. Nawet jeśli miałby to być ktoś biedny, a nie z najbogatszych rodów.
Myślę więc, że raczej zwykli służący nic nie wiedzieli, i może jakiś jeden szpieg Royców się zorientował, ale niekoniecznie ktoś więcej.
Przecież Szalona Mysz już jest w Dolinie czyli już wieści się rozeszły. Zaś Varys pewnie wolałby wydać Sansę za kogoś z obozu Aegona, niekoniecznie samego Aegona, skoro chcieli mariażu z Daenerys i smoków, ale warto mieć Sansę dla powiązań z Dorzeczem, Doliną i Północą.
Z Uczty dla Wron
„I would do the same if she were my daughter,” said the last knight, a short, wiry man with a wry smile, pointed nose, and bristly orange hair. „Particularly around louts like us.”
Alayne laughed. „Are you louts?” she said, teasing. „Why, I took the three of you for gallant knights.”
„Knights they are,” said Petyr. „Their gallantry has yet to be demonstrated, but we may hope. Allow me to present Ser Byron, Ser Morgarth, and Ser Shadrich.
Zaś Szalona Mysz na pewno rozpoznał Sansę.
Po bitwie o Czarny Nurt wprowadzono pojmanych zakładników do sali tronowej, a Sansa była tam obecna. I na pewno zwróciła uwagę, ze względu na swoje rozkwitające piękno. Shadrich nie nabierze się na farbowane włosy.