Obłąkane Spekulacje: Magia imion

W dzisiejszym odcinku Obłąkanych Spekulacji prezentujemy już drugą gościnną teorię Nieznajomego, poświęconą magii imion. Pozwoliłem sobie rozszerzyć ją o nieco dłuższy wstęp, za co – mam nadzieję – autor się nie obrazi (wspominam o tym, bo nie zdążyliśmy rzeczy skonsultować). Myślę, że tekst zawiera naprawdę bardzo ciekawe spostrzeżenia i przypadnie Wam do gustu.
Miłej lektury,
DaeL


Jaka moc kryje się w prawdziwym imieniu? Przez tysiąclecia ludzie łączyli nazywanie rzeczy z aktem kreacji lub przejęcia władzy nad rzeczą albo człowiekiem. Echa tego poglądu odnajdujemy w wierzeniach starożytnych Egipcjan, Greków i Rzymian. Widzimy je w Starym Testamencie, zarówno w odniesieniu do tabu, jakim było wypowiadanie prawdziwego imienia stwórcy, jak i w stosunku do czynienia świata poddanym człowiekowi.

Ulepił więc PAN Bóg z ziemi wszelkie dzikie zwierzęta i wszelkie ptactwo powietrzne. Przyprowadził je do człowieka, aby dowiedzieć się, jak on je nazwie. I wszystkie żyjące istoty miały się tak nazywać, jak on je nazwał. Człowiek nadał nazwę wszelkiemu bydłu, wszelkim ptakom powietrznym i dzikim zwierzętom.
—Księga Rodzaju 2,19-20—

Podobnie jest w micie o Izydzie, która czerpie swą moc od boga Ra, przymuszonego do wyjawienia swego prawdziwego imienia. W podobne zjawiska wierzyli średniowieczni alchemicy i czarownicy, skupieni na poszukiwaniu prawdziwych, magicznych nazw substancji i duchów.

Konsekwencją tych przekonań było ukrywanie prawdziwych imion. Czynili tak liczni bogowie mitologiczni, ale robili tak również ludzie. W kulturze skandynawskiej zakazane było ujawnianie swego imienia umierającemu wrogowi. W dziesiątkach różnych kultur istnieje zwyczaj posiadania dwóch imion – jednego do kontaktu ze światem, i jednego przeznaczonego wyłącznie dla osób zaufanych. Jak wiemy od Pliniusza, Rzymianie poszli jeszcze dalej, nadając swojemu miastu dwie nazwy. Ta prawdziwa nazwa była tajna, aby miasto nigdy nie zostało przeklęte. Niestety była tak sekretna, że zaginęła w pomroce dziejów.

Trzy pijawki, trzy imiona.

Motyw znajomości imienia jako źródła władzy przewijał się również w literaturze fantasy. Najlepiej znamy go oczywiście z książek Ursuli K. Le Guin.

Albowiem magia zawiera się w tym właśnie, w prawdziwym nazywaniu rzeczy.
—Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu—

Ale wiele wskazuje na to, że imię może być również jednym z kluczy do magii w świecie George’a R.R. Martina.

No bo czy pijawki poskutkowałyby, gdyby R’hllor nie dostał “adresów”?

W środku leżały trzy wielkie czarne pijawki, opite krwią. Krwią chłopca – zrozumiał cebulowy rycerz. Królewską krwią. Stannis wyciągnął rękę i zacisnął palce na jednej z nich.
– Powiedz imię – poleciła Melisandre.
Pijawka wiła się w królewskim uścisku, próbując przyssać się do jednego z jego palców.
– Uzurpator – rzekł Stannis. – Joffrey Baratheon.
—Nawałnica mieczy—

W dzisiejszej Obłąkanej Spekulacji spróbujemy zgłębić ten sekret. A nawet sprawdzić, czy nie jest on przypadkiem konieczny dla przejęcia kontroli nad innym człowiekiem.

Ukryte imiona

Ukrywanie imion jest w Pieśni Lodu i Ognia cechą łączącą niemal wszystkich (na tyle, na ile nam wiadomo) użytkowników magii.

W Domu Czerni i Bieli mamy dwóch ekspertów w tej dziedzinie, ale wiemy tylko, że nazywani są miłym staruszkiem i dziewczynką. Zanim Arya zostanie przyjęta do kultu, jest drobiazgowo dopytywana o to, jak się nazywa. Nie wiemy też, jak nazywa się dziecko lasu w jaskini Bloodravena. Posługuje się ono jakimś dziwacznym argumentem, że jej imię jest za długie. Podobnie Zimnoręki nie chce zdradzić, jak ma na imię. Jego osoba i tak wzbudza podejrzenia Brana, mógłby więc wymyślić jakieś kłamstwo, żeby go uspokoić. Swoje imię tuszował przed światem również Brynden Rivers. Ludzie nazywali go Bloodravenem.

Gdy Meera zapytała, jak się naprawdę nazywa, wydał z siebie przerażający dźwięk, który mógł być chichotem.
– Kiedy chodziłem po ziemi, nosiłem wiele imion, ale nawet ja miałem matkę i imię, które mi nadała, gdy ssałem jej pierś, brzmiało Brynden.
—Taniec ze smokami—

Jeśli prawdziwa jest teoria DaeLa, że właścicielem szklanych świec w Qarth jest Euron, to również on stosuje przydomek.

Powiadają, że w domu Urrathona Nocnego Wędrowca palą się szklane świece, które nie płonęły od stu lat.
—Starcie królów—

Analogicznie jest w przypadku lady Melisandre (prawdziwe imię to Mellony). Moim zdaniem również Quaithe nie jest prawdziwym imieniem tajemniczej postaci. No i z całą pewnością przestają ze swoich imion korzystać wielcy septonowie. Czyżby i to była pozostałość dawnych wierzeń i rytuałów magicznych?

Zimnoręki, który nie podaje imienia.

Ale to nie koniec dziwnych zwyczajów związanych z imionami. Za Murem nie nadaje się ich dzieciom do 4 roku życia. Wprawdzie pewne znaczenie może tu mieć wysoka śmiertelność niemowląt, aczkolwiek nie wolno lekceważyć magicznego aspektu obyczajów Dzikich. Być może to ochrona… bo znajomość imienia jest zaproszeniem dla wargów.

Moc imion

Spójrzmy na sytuację następującą. Potężny, doświadczony warg Varamyr Sześć Skór próbuje przejąć kontrolę nad włóczniczką Oset i ponosi sromotną klęskę. Tymczasem początkujący warg Bran przejmuje z łatwością kontrolę nad Hodorem. Co jest powodem sukcesu Brana i porażki Varamyra? Wydaje się, że mamy aż za wiele możliwych przyczyn, dlatego postaram się przeanalizować wszystkie możliwości.

  1. Moc Brana jest większa, w końcu jest on zielonym jasnowidzem, a Varamyr tylko zwykłym wargiem. Tę możliwość możemy odrzucić od razu. Gdyby to była prawda, nauczyciel Varamyra, Haggon, nie ostrzegałby go, że przejęcie ciała innego człowieka, to plugastwo. Skoro jest to niemożliwe dla zwykłego warga, nie byłoby takiej potrzeby. Sama moc zresztą nie wystarczy. Bran próbuje w Nawałnicy Mieczy przejąć kontrolę nad orłem, widzianym wysoko. Ponosi porażkę, natomiast Varamyr jest w stanie to zrobić.
  2. Hodor jest słaby na umyśle i nie potrafi się bronić. Tu prawdopodobieństwo jest większe, ale pamiętajmy, że Hodorowi utrata ciała bardzo się nie podoba – wierzga i próbuje się bronić. Z kolei zaatakowana Oset wydrapuje sobie oczy i odgryza język. Do takiej obrony nie potrzeba specjalnej inteligencji.
  3. Varamyr jest ranny, co może osłabiać moce warga. Możliwe, ale mało prawdopodobne. Bran jest kaleką, a jego mocy to nie zmniejsza. Poza tym niejako z definicji warg rozpoczyna drugie życie, będąc na krawędzi śmierci.

Ale prolog „Tańca ze smokami” daje nam pewną wskazówkę. Czy zwróciliście uwagę na zamieszanie z imionami? Najpierw dowiadujemy się, że bohater rozdziału sam sobie nadał imię Varamyr, by budzić respekt. Potem, że jego prawdziwe imię brzmi Bryła. Wreszcie przedstawia się fałszywym imieniem Haggon. Nie widzę sensu, aby aż tak to komplikować bez żadnego powodu. Varamyr podaje fałszywe imię… i dlatego sądzę, że to samo zrobiła Oset. Ono nie brzmi jak imię, które matka nadałaby dziecku. To brzydka, kolczasta roślina. Brzmi raczej jak ostrzeżenie. A nieznajomość imienia może być powodem, dla którego Varamyrowi nie udaje się ostatecznie zawładnąć nad kobietą.

W przypadku Hodora jest odwrotnie. Bran jest jedną z postaci, które znają jego prawdziwe imię.

Theon Greyjoy zauważył kiedyś, że Hodor nie ma pojęcia o wielu rzeczach, lecz z pewnością zna swoje imię. Stara Niania zachichotała, kiedy Bran opowiedział jej o tym i wyznała, że prawdziwe imię olbrzyma brzmi Walder. Nikt nie wie, skąd się wziął Hodor, lecz kiedy zaczął go używać, inni poszli w jego ślady.
—Gra o Tron—

Żebyśmy nie zapomnieli, Bran tłumaczy tę kwestię jeszcze raz.

– Hodor chyba lubi, jak ktoś powtarza jego imię.
– To nie jest jego prawdziwe imię – wyjaśnił Bran. – To tylko takie słowo, które powtarza. Stara Niania powiedziała mi, że naprawdę ma na imię Walder.
—Nawałnica Mieczy—

Czy znajomość imienia jest konieczna dla przejęcia kontroli nad człowiekiem? Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Ale nawet jeśli jest inaczej, to musicie przyznać, że kryje się w imionach jakiś sekret i jakaś tajemna moc. Jeszcze się o tym nie raz przekonamy.

-->

Kilka komentarzy do "Obłąkane Spekulacje: Magia imion"

  • 11 marca 2019 at 12:21
    Permalink

    Na obrazku łoś Zimnorękiego ma niebieskie oczy, a wydaje mi się, że był żywym stworzeniem.

    Reply
    • 11 marca 2019 at 12:45
      Permalink

      Żywe stworzenia też miewają niebieskie oczy 😛

      Reply
  • 11 marca 2019 at 12:29
    Permalink

    Wow, kolejny aspekt Pieśni na którego nie zwróciłem uwagi. Świetna robota Nieznajomy 😀

    PS: w jakiej teorii było powiedziane że Euron to Nocny Wędrowiec?

    Reply
  • 11 marca 2019 at 12:44
    Permalink

    Podoba mi się ta obłąkana spekulacja 🙂 Dobra robota 🙂

    Reply
  • 11 marca 2019 at 12:59
    Permalink

    “No bo czy pijawki poskutkowałyby, gdyby nie R’hllor nie dostał “adresatów”.” Gdzie nadworny korektor? 😀 I żeby nie było, ze piszę bezproduktywnie, moim zdaniem coś jest na rzeczy, jednak temat nie jest do końca wyczerpany. Czy ktoś poza mną zastanawiał się po co Martin zmieniał nazwy povów dla niektórych postaci, które się ukrywały? Np. Sansa -> Alayne? Skąd ten pomysł? Wydaje się, że to wczucie w nową rolę, ale może chodzi o cos jeszcze?

    Reply
    • DaeL
      11 marca 2019 at 13:02
      Permalink

      Jego Ekscelencja Nadworny Kłantalupokorektor w tym wypadku nie zawinił, bo to jest fragmencik, który przeniosłem z końca tekstu w trakcie edycji i błąd jest mój.

      Reply
      • 11 marca 2019 at 14:04
        Permalink

        może zacznijmy od tego, że tekst pojawił się tuż przed publikacją, więc jego ekscelencja nie miała nawet kiedy rzucić na niego okiem. a żeby dostosowywać swój plan dnia i koczować o 12-tej, żeby tylko jak najszybciej sprawdzić tekst, bo ktoś go pisze na ostatnią chwilę – trzeba być robokłantalupą, a do tego mi jeszcze trochę brakuje. w niedziele wieczor to aż czasem sama nachodzi ochota (zeby nie powiedziec potrzeba) na przeczytanie czegoś i sprawdzenie, ale co zrobisz, jak tekst zaplanowany z kilkudniowym wyprzedzeniem to rzadkość. ehh

        Reply
        • DaeL
          11 marca 2019 at 22:33
          Permalink

          Toż ja właśnie to powiedziałem :). Nie Twoja wina, że w tym tekście są babole.

          Reply
  • 11 marca 2019 at 14:16
    Permalink

    Tekst się zaczął rozkręcać i zacząłem się wciągać a tu koniec. Trochę mało dowodów na udowadnianie tej tezy. Mamy dwóch wargow, a ich moce może zależą od imienia a może od genów? Starkowie i Wilkory to jakby połączenie i wiemy że już przodkowie Brana byli posądzani o wargowanie. Aspekt ciekawy ale mało przykładów. Ja się przy tym zastanawiam czy u Targaryian istnieje taka więź i możliwość wargowania smoków. Bo niby zawsze istniała więź między smokiem a jeźdźcem.

    Reply
  • 11 marca 2019 at 14:17
    Permalink

    Jedna sprawa nie daje mi spać po przeczytaniu tej spekulacji :
    – Uzurpator – rzekł Stannis. – Joffrey Baratheon.
    Czy magia imion odnosi się tylko do imienia ? Czy by “poprawnie wskazać” osobę należałoby również znać jego prawdziwe nazwisko. W końcu z Joffrey’em sprawa nie jest taka jasna, wydaje mi się, że jeden z rodziców wspomniał kiedyś o swoim synu Joffrey’u Lannisterze. Jak to się odnosi do mocy pijawek? Czy królewska krew rzeczywiście ma moc ? W końcu jakby nie patrzeć, zginęła osoba która w jakimś sensie nie istnieje. Patrząc na zachowanie Cersei, Joffrey zawsze będzie Lannisterem mimo iż tego nigdy nie przyzna? Kto w takim razie i kiedy nadaje imię i czy tylko ono może mieć znaczenie?

    A z przykładów gdzie nazwy mają fundamentalne znaczenie : cykl “Dziedzictwo” można powiedzieć, że opiera na tym całą historię.

    Ehh;/ nie da się coś zrobić by nie kasowało wiadomości jak nie klinie się zgody ?

    Reply
    • 13 marca 2019 at 15:19
      Permalink

      Joffrey jako bękart z ziem korony powinien nazywać się Waters, nie Lannister

      Reply
      • 13 marca 2019 at 17:42
        Permalink

        Słuszna uwaga; Joffrey Waters:) Ciekawe czy sam GRR Martin na to wpadł? Choć chciałbym zauważyć, że król może usunąć skazę bękarctwa.

        Co do nazwisk, to obawiam się, że istnieją zbyt krótko, ( dopiero chyba od Rzymian), żeby się dostać do mitów.

        Reply
  • 11 marca 2019 at 16:19
    Permalink

    Motyw znajomości imienia przeciwnika jako coś umozliwającego jego pokonanie pojawia się też w “Białej bogini” Roberta Gravesa, w rozdziałach gdzie autor analizuje poemat Cad Goddeu, Bitwę Drzew (“Duel of the Fates” z “Gwiezdnych Wojen” to fragmenty Cad Goddeu śpiewane z sanskrycie). W tym walijskim utworze Gwydion i jego brat Amaethon walczą z siłami Arawna, króla zaświatów. Gwydion za pomocą zaklęć przemienia drzewa w wojowników (Dzieci Lasu, legendy Pierwszych Ludzi). Jednym z wojowników Arawna jest tajemniczy siłacz, którego może pokonać tylko ten, kto pozna jego imię. Udaje się to Gwydionowi, który zwraca uwagę na gałązki olchy przyczepione do tarczy przeciwnika i rozwiązując etymologiczno-symboliczną łamigłówkę dochodzi do tego, że wojownikiem Arawna jest Bran (prawdopodobnie Bran Błogosławiony z mitu o magicznym kotle ożywiającym umałych).

    Reply
  • 11 marca 2019 at 17:14
    Permalink

    Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałam wrażenie, że Varamyr nie mógł przejąć kontroli nad Oset, bo była zombie

    Reply
    • 11 marca 2019 at 17:52
      Permalink

      To znaczy wiem, że tak nie było bo Oset mówiła, no ale jakoś tak mi się zawsze wydawało

      Reply
      • 13 marca 2019 at 17:43
        Permalink

        Oset została zombie później, już po nieudanym ataku Varamyra.

        Reply
  • 11 marca 2019 at 22:59
    Permalink

    Z tego co pamiętam motyw z “prawdziwym imieniem” pojawiał się też w “Eragon”

    Reply
  • 11 marca 2019 at 23:48
    Permalink

    Lolo dael wspominał o twoich “gdybaniach” w jednej z szalonych teorii bądź, obłąkanych spekulacjach na ten temat xd dużo ludzi pyta o to samo nie czytając komentarzy lub wcześniejszych teorii,. Trochę to denerwuje, ja np śledzę na bieżąco a tu cały czas pytania o jedno i to samo i a odpowiedzi dawno już zostały udzielone. Dael, lai nie mają tyle czasu by rozpisywać się o jednym i tym samym w kółko.. Jeśli macie jakieś wątpliwości przeczytajcie wszystkie teksty na tej stronie i dajcie żyć naszym redaktorom 😉

    Reply
    • 12 marca 2019 at 00:53
      Permalink

      Też staram się być na bieżąco ale czasami coś ucieka szczególnie jeżeli padło w komentarzu. Nie oczekuje odpowiedzi, jak ktoś odpowie to będzie, jak wspomniałem ja się zastanawiam a nie pytam Deala co sądzi.

      Reply
  • 11 marca 2019 at 23:50
    Permalink

    Lol sorry za błędy haha 😂

    Reply
  • 12 marca 2019 at 00:15
    Permalink

    Fajne, ale za krótkie. Liczyłem na więcej przykładów.

    Reply
  • 12 marca 2019 at 00:22
    Permalink

    Fajne,ale za krótkie. Liczyłem na więcej przykładów.

    Reply
  • 12 marca 2019 at 11:33
    Permalink

    Faktycznie za krótkie. Moje skojarzenia poszły w stronę “Kłamstw Locka Lamory” – tam też prawdziwe imię jest kluczowe.

    W Sadze Martina większość z bohaterów ma coś nie tak ze swoim imieniem 😉 Z ważniejszych bohaterów chyba tylko Cersei nie ma podwójnego imienia, przezwiska lub nie ukrywa tożsamości. No i jeszcze Ned i Robert w pierwszym tomie. Można by pokusić się o spekulacje, kiedy brak znajomości prawdziwego imienia może mieć znaczenie. Na przykład nasuwa się – czy odegra rolę, to że sam zainteresowany nie wie, że dostał inne imię niż Jon 🤣

    Reply
  • 12 marca 2019 at 14:18
    Permalink

    Obrazić się? Tekst z Twoim wprowadzeniem DaeLu wygląda lepiej niż wersja oryginalna.

    Wstęp jest bardzo interesujący i sam dowiedziałem się nowych rzeczy. O ile fakt ukrywania imion był mi znany, o tyle nigdy nie słyszałem o sekretnej nazwie Rzymu. Na dodatek tekst poszedł bardzo szybko, w niedzielę dostałem maila, a już w poniedziałek artykuł był na stronie. Tak, że kłantalupa jest w pełni usprawiedliwiony. Jak nawet autor nie zdążył się dowiedzieć przed publikacją, to jak mieli to zrobić inni. Na marginesie zwrócę tylko uwagę na ciekawy paradoks: ja skracałem swój tekst, a DaeL go wydłużył.

    Dziękuję za wszystkie komentarze do tego i do poprzedniego tekstu. Stanowią one tak jak i teorie DaeLa, Lai, Bluetigera, LML’a inspirację do pisania kolejnych tekstów.
    Nie miałem pojęcia, że w tylu utworach występuje motyw imion. Trzeba będzie coś doczytać.

    Kwestia małej ilości dowodów jest o tyle problematyczna, że mamy mało przypadków prób przejęcia ciała przez wargów. Natomiast sam motyw imion, wypytywania o nie, ukrywania ich, jak w zwyczajach dzikich spotyka się częściej. Weźmy chociażby najważniejszy świętowany przez każdego dzień. Nie są to urodziny, ale właśnie dzień imienia.

    Skorzystam jeszcze z okazji i dopytam kłantalupy czy/kiedy będą kolejne omówienia klasycznych gier komputerowych?

    Reply
    • 12 marca 2019 at 14:48
      Permalink

      nie wiadomo kiedy. mam nadzieje ze jeszcze w tym miesiacu :* kolejny tekst mam juz zaczety, ale chyba go na razie odloze i przerzuce sie na pewien inny tytul, ktory latwiej mi przyjdzie opisac. wlasciwie to przez ten ostatni miesiac zajmowalem sie innymi rzeczami i jakos nie mialem motywacji do pisania. ale skoro pojawil sie pierwszy glos zainteresowania, moze przysiade w koncu do tego 😀
      — edit —
      post nieaktualny, przysiadłem do tekstu i go skończyłem w 2 dni, już jest gotowy i będzie w którąś niedzielę, elo

      Reply
      • 17 marca 2019 at 10:22
        Permalink

        Moje zainteresowanie wzbudza jak najbardziej. Cieszę się, że udało mi się Cię zmotywować:)

        Reply
    • 12 marca 2019 at 19:07
      Permalink

      Poszperaj w bibliotece za Rękopisem znalezionym w smoczej jaskini Sapkowskiego, tam też jest wyliczanka mitologii, podań i fantastyki, w których wykorzystano motyw imion, np. w legendach arturiańskich rycerze przybierali sekretne imiona, w mitologii greckiej wymówienie imienia bestii sprowadzało śmierć. W fantasy motyw nadawania imienia i sekretnego miana (nazwy) oznaczał nadanie osobowości i duszy (duchowości) całym rasom. Wspomnę jeszcze o znanym z bajki Titeliturym 🙂

      Reply
      • 13 marca 2019 at 17:54
        Permalink

        Rękopis leży sobie spokojnie razem z resztą dzieł Sapkowskiego, na honorowym miejscu na półce. Choć przyznaję, że przy pisania tego tekstu do niego nie zaglądałem.

        Natomiast Titelitury jak najbardziej wystąpił w pierwotnej wersji, tylko pod swoim prawdziwym niemieckim imieniem Rumpelstilzchen.

        „Dzisiaj piekę, jutro gotuję,
        Pojutrze królewskim dzieckiem się uraduję.
        Oh wie gut dass niemand weiss dass ich Rumpelstilzchen heiß!”
        (och jak dobrze, że nikt nie wie, że nazywam się Rumpelstilzchen)

        Przypomniało mi się zresztą, że w baśniach 1001 nocy mamy dżiny uwięzione w dzbanach. Więzi je nie korek, lecz wyryte na nim imię Salomona.

        Reply
        • 13 marca 2019 at 21:37
          Permalink

          🙂 niezłe z tymi dżinami. Jak będziesz miał kiedyś czas i ochotę to mam rozgrzebane parę tematów do obłąkanych spekulacji, ale z braku czasu nie mam jak się za nie wziąć. Może wspólnymi siłami udałoby się coś ciekawego uskrobać?

          Reply
          • 14 marca 2019 at 20:04
            Permalink

            Czuję się wyróżniony tą propozycją. Nie wiem tylko czy jestem w stanie coś pomóc. Jednak bez spróbowania na pewno się nie dowiem, zatem wyślij mi coś na maila, postaram się ruszyć głową.

            Reply
            • 14 marca 2019 at 20:46
              Permalink

              Super 🙂 Skrobnij proszę do mnie lai@fsgk.pl bo nie wiem, czy Twój podawany przy komentarzach jest prawidłowy 🙂

              Reply
  • 12 marca 2019 at 14:20
    Permalink

    Podobnie w Herezji Horusa z cyklu Warhammera 400000 – tam też mamy Imperatora, który jest znany tylko z tego miana, nikt nie zna go pod jego prawdziwym imieniem, bo znajomość imienia daje władzę – dotyczy to zarówno istot śmiertelnych, jak i nawet występujących w książkach demonów.

    Reply
  • 12 marca 2019 at 22:03
    Permalink

    jeśli chodzi o historię języka, to faktycznie ludzie często nazywają kogoś kogo się boją dodatkowym imieniem, żeby go nie przywoływać. Pamiętam z zajęć z antropologii kulturowej, że dobrym słowiańskim przykładem jest niedźwiedź, który znaczy “ten co wie gdzie jest miód”. Bardziej to widać w przypadku czeskiego Medveda. Med(miód) ved (wiedzieć). Takich przykładów pewnie jest znacznie więcej.

    Reply
  • 13 marca 2019 at 01:08
    Permalink

    szklane świece zaczęły świecić po tym jak na stosie wraz z Danderys odrodziła sie magia ciepła a zgasły pewnie jak magia zaczeła ginąć,
    w serialu kapłanka mowi do Ari ze widzi w jej oczach oczy tych, których che zabic i mowi min. zielone oczy a oczy zielone mam Lanisterowie czy myslicie ,ze to znaczy , ze ona jednak zabije Cercei albo Jemiego?
    imona to czesty zabieg stosowany w fatasy i wierzeniach magicznych , niektóre plemiona indiańskie chyba tez miały cos z ukrytymi imionami i imiona u Indian w ogóe sa symbliczne bardzo

    Reply
  • 13 marca 2019 at 16:51
    Permalink

    Tak się nad tym zastanawiam teraz… czy w przypadku Jona, imieniem potrzebnym do wwargowania się w jego ciało (pomijam aspekt jego śmierci i tego, że sam jest wargiem), potrzebne będzie znajomość tego imienia pod którym My go znamy, czyli nadanym przez Neda, Jon. Czy może imię nadane mu przez Lyanne, którym może być Aemon/Aegon/Viserys/Jeaherys itd.?

    Reply
  • 13 marca 2019 at 17:31
    Permalink

    W nawiązaniu do uwag, że tekst jest za krótki, oto drobny suplement. Arya dyskutuje z Jaqen’em na temat przyszłego zabójstwa.

    Bogu skradziono trzy życia i trzy życia trzeba mu zwrócić. Z bogów nie wolno drwić.
    Jego głos brzmiał jak owinięta w jedwab stal.
    – Nigdy z nich nie drwiłam. – Zastanawiała się przez moment. – To imię… czy mogę wymienić kogokolwiek? I zabijesz go?
    Jaqen H’ghar pochylił głowę.
    – Mężczyzna rzekł.
    – Każdego? – powtórzyła. – Mężczyznę, kobietę, małe dziecko albo lorda Tywina, wielkiego septona czy twojego ojca?
    – Ojciec mężczyzny dawno już nie żyje, ale gdyby żył i gdybyś ZNAŁA JEGO IMIĘ, zginąłby na twój rozkaz.

    Okazuje się, że Jaqen nie może zabić dla niej tak po prostu wskazanej osoby. Z jakiegoś powodu żąda imienia. Zresztą bardzo szybko się przekonuje, jakie niebezpieczeństwa wiążą się ze zdradzeniem swojego małej dziewczynce.

    – Przysięgnij – poleciła Arya. – Przysięgnij na bogów.
    – Przysięgam na wszystkich bogów morza i powietrza, a nawet tego od ognia.
    – Włożył dłoń w usta Czar-drzewa. – Na siedmiu nowych bogów i niezliczonych starych.
    Przysiągł.
    – Nawet gdybym wymieniła króla…
    – Wymień imię, a śmierć nadejdzie. Jutro, z odmianą księżyca, za rok. Mężczyzna nie umie latać jak ptak, ale przesuwa jedną nogę, a potem drugą, aż pewnego dnia dotrze na miejsce i król zginie.
    – Uklęknął przy niej, by spojrzeć jej prosto w twarz.
    – Dziewczynka może szeptać, jeśli boi się mówić głośno. Słucham. Czy to Joffrey? Przysunęła usta do jego ucha.
    – To Jaqen H’ghar.
    Nawet w płonącej stajni, gdy ze wszystkich stron otaczały go ściany płomieni, a do tego był zakuty w łańcuchy, nie wydawał się tak przerażony, jak w tej chwili.
    -Starcie królów-
    Co go tak przeraziło? Bo przecież nie mała dziewczynka. Raczej pęta go magia imienia.

    Reply
    • 13 marca 2019 at 17:33
      Permalink

      Ponownie widzimy istotność imienia w domu czerni i bieli.

      – Powiedz mi, jak się nazywasz, dziecko – zażądał wreszcie zakapturzony mężczyzna.
      – Sola. Przybyłam tu z Solanek nad Tridentem. Choć nie widziała jego twarzy, w jakiś sposób wyczuła, że się uśmiechnął.
      – Nie – rzekł kapłan. – Powiedz mi, jak się nazywasz.
      – Gołąbek – odpowiedziała tym razem. – Jak się naprawdę nazywasz, dziecko.
      – Matka mówiła na mnie Nan, ale przezwali mnie Łasicą… – Jak się nazywasz? Przełknęła ślinę. – Arry. Jestem Arry.
      – To już bliżej. A naprawdę? Strach tnie głębiej niż miecze – powiedziała sobie.
      – Arya – za pierwszym razem wymówiła swe imię szeptem. Za drugim rzuciła mu je prosto w twarz. – Jestem Arya z rodu Starków.
      – To prawda – zgodził się. – Ale w Domu Czerni i Bieli nie ma miejsca dla Aryi z rodu Starków.
      Proszę — powiedziała. — Nie mam dokąd pójść. — Boisz się śmierci? — Nie. Przygryzła wargę. — Przekonamy się. Kapłan opuścił kaptur. Pod spodem nie miał twarzy, a tylko pożółkłą czaszkę. Do policzków przylegało jeszcze kilka pasemek skóry, a z pustego oczodołu wyłaził biały robak. — Pocałuj mnie, dziecko — wychrypiał kapłan głosem suchym jak grzechot samej śmierci. Wydaje mu się, że mnie przestraszy? Arya pocałowała go w miejsce, gdzie powinien być nos i przy okazji wyciągnęła mu z oka cmentarnego robaka, żeby go zjeść. Robak jednak rozpuścił się w jej dłoni niczym cień. Żółta czaszka również się już rozpuszczała.
      -Uczta dla wron-
      Kiedy pierwszy raz czytałem ten fragment wydawało mi się, że właściwą próbą jest test odwagi. Dopiero potem zauważyłem, że osoba która tak szczegółowo chce poznać imię Aryi, sama nie chce zdradzić własnego.

      Aż boję się poruszyć temat magicznych mieczy obdarzonych imionami, bo to jest temat rzeka, w którym natychmiast zatonę. Wspomnę tylko o złowróżbnie wyglądającym mieczu Joffrey’a , przekutym jak to valyriańska stal za pomocą magii. Joffrey nazywa go „Wdowi płacz” co jest bardzo niebezpieczne w wypadku magicznej broni, czym poniekąd sprowadza na siebie fatalny koniec. Choć może to tylko występująca w PLiO ironia (patrz właściwa teoria).
      LML z kolej tłumaczy nazwę „Światłonośca” na łacinę i otrzymuje Lucyfera.

      Mamy też wilkora Jona, w którym jak się powszechnie przypuszcza ma się schować jego duch, do czasu wskrzeszenia.

      Reply
      • 13 marca 2019 at 21:42
        Permalink

        Tylko po co ma się chować jego duch w wilkora? Catlyn nie miała wilkora, Beric też nie miał a zostali wskrzeszeni. Beric nawet więcej niż raz a Catlyn po pewnym czasie.
        Duch to bardziej dla mnie znak ,ze Jon umrze i zostanie wskrzeszony ,że jednocześnie będzie żyl i będzie martwy, duch to przepowiednia losów Jona .
        Imiona wilkorów zresztą oddają cechy bohaterów Starków. Dlatego mnie zastanawia nazwa Lato wilkora Brana?
        Wdowi płacz to chyba ironia ,ale Światłonośca i Lucyfer to może już być coś na rzeczy. Palenie ludzi, urodzenie demona przez kapłankę w celu zabicia brata Staśka to coś nie może być dobre .Nawet jeśli powstało w dobrym celu pokonania Innych to jest tak samo dobre jak Inni. Dlatego prawdopodobnie Targarienowie szaleli od czasu do czasu bo się w nich gromadziło zbyt duzo złych cech .
        Odchodząc od wiedzy i chowu wsobnego , ja mam na myśli sama magię i jej cechy. To była magia , siła zła i ta siła po skumulowaniu uwalniała się jako szaleństwo co kilka pokoleń Z wiedzą naszego świata bym tego absolutnie nie wiązała a podchodziła do tematu tylko i wyłącznie w sposób ze ŚLIO czyli w sposób magiczny.

        Reply
  • 21 marca 2019 at 09:29
    Permalink

    Jest też znana bajka o łamaniu zaklęć przez poznanie prawdziwego imienia – bajka o Rumpelstiltzkinie 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków