GryGry Wideo

Nocna zmiana #2 – małe koszmarki

Gdyby tak się zastanowić, to cały świat składa się z małych bądź większych koszmarków. Takich, które potrafią z czasem osiągnąć gigantyczne rozmiary. Zupełnie jak w grach z serii Little Nightmares, w których zmierzymy się z koszmarami – niewielkimi albo całkiem dużymi. Zaczynając rozgrywkę, obojętnie w którą część z serii, na początku przygody można odnieść wrażenie, że za tymi grami stoją szaleńcy. Jednak im dalej w to szaleństwo się zanurzymy, tym bardziej dostrzeżemy ukryty w nich geniusz.

Little Nightmares

DATA WYDANIA: 28 kwietnia 2017 | PRODUCENT: Tarsier Studios | Werja PL: Tak
Czas gry: ok 5h.

Steam: store.steampowered.com/…

Little Nightmares jest jedną z tych gier, w których nie pada ani jedno słowo, a historia opowiadana jest zapomocą wizualnych wskazówek, animacji, dźwięków i interakcji. Nikt tu niczego nie tłumaczy. Wrzucają nas w dziwny świat, dając do sterowania małą postać w żółtym sztormiaku, i tyle – dalej trzeba radzić sobie samemu. Zaczynamy więc od przedzierania się przez kolejne lokacje, zastanawiając się, kim jesteśmy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. No i co to za człekokształtne, powykręcane paskudztwa, które próbują nas złapać?

Gra ocieka ciężkim, momentami psychodelicznym klimatem. Nie tyle straszy, ile wywołuje ciarki i czasem lekkie obrzydzenie (zniesmaczenie?). I ma rewelacyjny design. Jest piękna na swój specyficzny, pokręcony sposób. Czasami kamera odjeżdża dość daleko do tyłu, byśmy mogli się napatrzeć na widoki – i naprawdę jest na co. Ogólna estetyka stoi na tak wysokim poziomie, że wystarczy w niemal dowolnym momencie pstryknać screena, żeby mieć gotową tapetę na pulpit.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to jest to klasyczna platformówka, w której przyjdzie nam poruszać się głównie w prawo (z drobnymi wyjątkami, kiedy będziemy poruszać się w głąb ekranu) z elementami logicznymi. Nie ma tu wymagających małpiej zręczności sekwencji, więc grać mogą z powodzeniem nawet ci, którzy na co dzień stronią od platformówek.

Ocena: 9/10

Little Nightmares II

DATA WYDANIA: 11 lutego 2021 | PRODUCENT: Tarsier Studios | Werja PL: Tak
Czas gry: ok 7h.

Steam: store.steampowered.com/…

Podobnie jak w części pierwszej, tak i tu gra daje nam świat i postać – tym razem małego jegomościa w papierowej torbie na głowie. W trakcie gry spotkamy jednak towarzyszkę – znaną nam już z jedynki dziewczynkę w żółtym sztormiaku. Tym razem jako postać niezależną, ale dzieciaki będą fajnie współpracować – a to ktoś kogoś podsadzi, a to zwabi na siebie uwagę stwora, by drugie mogło coś zdziałać za jego plecami, a to pomagają sobie przejść na drugą stronę rozpadliny. Takich drobnych interakcji jest całe mnóstwo i wypadają rewelacyjnie – postać niezależna działa świetnie, faktycznie pomaga, nie blokuje się nigdzie, podąża za naszym bohaterem, czasem gestem podpowie, co trzeba zrobić. Chyba najbardziej uroczą rzeczą było to, jak dzieciaki biegną trzymając się za ręce. Uwierzcie mi – gdybyście znaleźli się tam gdzie oni, też byście chcieli, żeby ktoś potrzymał was za rękę.

Gameplay jest podobny jak w jedynce, czyli mamy platformówkę 2.5D z elementami logicznymi. Ważne jest tu właśnie to 2.5D – biegamy nie tylko w prawo i lewo, ale także do przodu, do tyłu i w głąb ekranu. Powoduje to czasem, że trudno jest dobrze określić perspektywę, ocenić odległość czy kąt biegu lub skoku. Pół biedy, jeśli mamy czas na spokojnie przymierzyć, ale często będziemy przed czymś uciekać i te akrobacje trzeba zrobić dobrze za pierwszym razem – wtedy zaczyna się problem. Tak, dwójka jest zdecydowanie bardziej zręcznościowa niż jedynka. Dodatkowo dochodzi tu element „walki”, a właściwie to walenia młotkiem po głowie diabolicznych dzieci. Jest to upierdliwe o tyle, że trzeba zdjąć delikwenta za pierwszym razem, co oznacza, że musimy dobrze wycelować (obrócić się w odpowiednią stronę), jednocześnie trafiając w timing uderzenia (jest powolne) i zgrać się z nacierającym ludkiem (on też ma swoją sekwencję). Są momenty, że trzeba zdjąć kilku takich z rzędu, nadbiegających z różnych stron – taka sekwencja potrafi napsuć nieco krwi. W tym momencie trzeba się zwyczajnie nauczyć kolejnych kroków do wykonania, a to już odbiera trochę radości z zabawy.

Podobnie jak w jedynce design lokacji jest niesamowity. Są one mroczne, przerażające, ociekające tajemnicą (którą niekoniecznie chcemy poznać…). O ile w jedynce byliśmy cały czas w jednym miejscu (w jednej sporej lokacji), tak tu przyjdzie nam zwiedzić kilka różnych miejscówek – od bagien przez szkołę i szpital, po opustoszałe miasto (Pale City) pełne zahipnotyzowanych telemaniaków. Każda z tych lokacji ma swoją mini-mechanikę, dzieje się tu więc nieco więcej niż w jedynce.

Ocena: 8/10

Jak grać?

Najlepiej to od końca. Serio. Jeśli ktoś do tej pory nie miał styczności z koszmarkami, to polecam zapoznać się na początku z Little Nightmares 2, następnie skończyć część pierwszą wraz z dodatkami. Przy takim ogrywaniu poznamy historię chronologicznie (Little Nightmares 2 to preqel jedynki). Dużo motywów stanie się bardziej jasnych, a także zauważymy więcej szczegółów i nawiązań, którymi tu i ówdzie raczą nas autorzy – a te są po prostu genialne. Nie dotyczy to jednak kompletnie trzeciej części – to osobna i zupełnie inna historia.

Little Nightmares 3

DATA WYDANIA: 10 października 2025 | PRODUCENT: Supermassive Games | Werja PL: Tak
Czas gry: ok 7h.

Steam: store.steampowered.com/…

Po 4 latach od premiery dwójki otrzymaliśmy część trzecią, wyprodukowaną przez zupełnie inne studio. Stojące za dwoma pierwszymi odsłonami Tarsier Studios zostało odsunięte (obecnie pracuje nad zupełnie nowym IP, utrzymanym w duchu pierwowzoru – REANIMAL), a prace nad nową odsłoną zostały powierzona Supermassive Games, czyli zespołowi odpowiedzialnemu chociażby za The Quarry czy Until Dawn. Kto by pomyślał, że wybór studia, które dotąd słynęło raczej z pierwszoosobowych przygodówek grozy, będzie raczej kiepskim pomysłem, bo istnieje ryzyko, że nie poradzi sobie z grą zrealizowaną w zupełnie innej konwencji? Jakieś tęgie głowy musiały myśleć nad tą koncepcją.

Przechodząc do meritum – wynudziła mnie ta gra i rozczarowała niemiłosiernie. Została zrealizowana bardzo bezpiecznie, kopiując znane i sprawdzone z poprzednich części pomysły. Sprawia wrażenie, jakby twórcy nie do końca wiedzieli, w którym kierunku chcą podążyć. Nie podążyli więc w żadnym konkretnym, oddając w nasze ręce jedną z najbardziej generycznych i nijakich gier, próbującą udawać Maleńkie Koszmarki. Niestety rezultat jest mizerny. Jedną z najmocniejszych stron poprzednich odsłon był rewelacyjny design lokacji, po których przyszło nam się poruszać. Przez odpowiednie operowanie światłem i otoczeniem łatwo było wykminić, w którą stronę trzeba się udać i co zrobić. Tutaj ewidentnie tego zabrakło. Design lokacji jest dziwny i nie do końca przemyślany, do tego stopnia, że w jednej z początkowych dłuższą chwilę musiałem się zastanowić, dokąd w ogóle iść. Logika podpowiadała, że w głąb ekranu – w stronę światła. Nic bardziej mylnego, należało iść w zupełnie przeciwnym kierunku – w stronę „kamery” – co spowodowało oddalenie widoku na scenę, a tym samym odsłonięcie ukrytego dotąd przejścia. Kto to tak zaprojektował?

Kolejnym niedopracowanym elementem są zagadki, a właściwie sygnalizacja interaktywnych elementów otoczenia. Często nie wiadomo, że jakiś przedmiot można podnieść, przestawić bądź poruszyć, bo po podejściu do niego żadna ikonka się nie wyświetla. Najbardziej upierdliwe jest to w przypadku przedmiotów, które wymagają  podniesienia z ziemi – tym bardziej że jest to zupełnie nowa mechanika, której do tej pory w serii nie było, nie od rzeczy byłaby sugestia, że takie rzeczy są możliwe. Ale nie, po co? Biegaj po lokacji i domyśl się, co należy zrobić. Jest tu niby system podpowiedzi, ale działa on wybiórczo. Czasem działa, czasem nie. Strasznie to upierdliwe. Co lepsze, z tej nowej mechaniki skorzystamy tylko w jednej lokacji, by nigdy więcej do niej nie wrócić.

Nowe Koszmarki są grą niesamowicie odtwórczą. Miałem wrażenie, że już to wszystko gdzieś widziałem. Miejscówki, banalne zagadki, design wrogów. Jedynym novum jest dodany w tej części tryb współpracy, dający możliwość wspólnego zagrania, ale niestety nie lokalnie, a wyłącznie przez internet.

Największy mój zarzut dotyczy jednak tego, że gra jest zwyczajnie nudna. Niewiele się w niej dzieje. Wrogowie nie przerażają tak jak w poprzednich częściach – chociażby z tego powodu, że prawie ich nie ma. Część lokacji jest pusta, a naszym jedynym zadaniem będzie przez nie przejść. Tu nie ma finezji, dziwnych zagadek, powykręcanych kreatur, które zastępowały nam drogę. Jedynie pod sam koniec robi się bardziej intensywnie i ciekawie. Niestety to jednak dużo za mało, żebym mógł polecić tę grę. To zdecydowanie najgorsza część serii, zrobiona kompletnie bez żadnego wyczucia, a jedynie na zasadzie kopiuj-wklej elementów sprawdzonych w poprzednich częściach. Ponadto, jesli ktoś oczekuje tutaj drugiego bądź trzeciego dna, to się srogo zawiedzie. Niczego takiego tu nie ma. Gra nie próbuje nam opowiedzieć jakiejś większej historii, ukrytej pomiędzy wierszami.

Little Nightmares 3 są pozbawione jakiegokolwiek suspensu, dusznej atmosfery i grozy. Szczerze mówiąc, nie wiem, do kogo kierowany jest ten tytuł. Fani marki raczej nie mają tu czego szukać, bo okaże się dla nich banalny, rozczarowujący i mało kreatywny – o czym świadczy spora ilość negatywnych recenzji na Steam. Supermassive Games niestety nie uciągnęło ciężaru, wysmażając generycznego potworka, który polubią i docenią raczej tylko świeżaki, do tej pory nie zaznajomione z serią. Tylko kto zaczyna grać od trzeciej części?

Ocena: 5/10

Podsumowując

Little Nightmares 1 & 2 to najbardziej urocze horrory, w jakie grałem. Pozornie nieme, ale obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. Charakterystyczny klimat, rewelacyjny design, minimalistyczna oprawa, ale bogata w szczegóły. To gry, o których szybko się nie zapomina. W przeciwieństwie do części trzeciej, która powstała nie wiadomo dla kogo. Chyba tylko po to, żeby żerować na marce. To najsłabsza gra z serii, niemająca nic wspólnego z poprzednimi częściami – poza tytułem, no i może pozornie zbliżonym designem, ale to tyle. Gdzieś prysła duszno-straszna atmosfera grozy, która towarzyszyła rozgrywce, a świetne projekty lokacji ustąpiły miejsca nietrafionym pomysłom developerów.

To mi się podoba 5
To mi się nie podoba 0

kr4wi3c

Niepoprawny marzyciel, słuchający na codzień dziwnie nie wpadającej w ucho muzyki z gatunku tych ostrzejszych, grający z reguły we wszelkiego rodzaju FPS'y podszyte lekko warstwą cRPG ale nie pogardzający też cRPG pełną gębą oraz raz na jakiś czas jakąś przygodówką z rodzaju tych starszych. Kiedyś NaPograniczu, obecnie FGSK

Polecamy także

Jeden komentarz

  1. Mamy niezły timing, bo jeśli ktoś jest zainteresowany, to w pierwszą część Little Nightmares można aktualnie grać za darmo na androidowej wersji Epic Games Store.

    To mi się podoba 0
    To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button