Seriale

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy (mocy???) – czyli zło powraca ze zdwojona siłą

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy – okiem fana

Od dwudziestu lat jestem fanem twórczości Tolkiena i jego Władcy Pierścieni. Silmarillion to moja ukochana książka. Dlatego ciężko mi jest przeżyć to, co robi Amazon. Podwójnie ciężko, bo kiedy okazało się, że to właśnie platforma Prime bierze się za serial ze Śródziemia, to niemal wszyscy odetchnęli z ulgą. Prime to nie Netflix, który bierze dobrą książkową historię i brutalnie ją gwałci (patrz: Wiedźmin, ale nie tylko). Pierwszy sezon Pierścieni Władzy to jedno z największych rozczarowań w moim życiu, choć przecież można się było na to przygotować. Wiele miesięcy przed premierą mówiło się już, jaką kaszanę smaży dla nas Amazon. Serce fana zostało wyrwane, rzucone na ziemię i zdeptane.

Zło, starożytne i potężne, powróciło

Pierwsze słowa trailera idealnie oddają, z czym mamy do czynienia, choć wątpię, czy taki był zamiar twórców. Zło tego serialu nie polega tylko na tragicznym nieszanowaniu materiału źródłowego, ani nie na tym, że dostaliśmy ekranizację fatalnej jakości fanfika. Zło polega na tym, że producenci, scenarzyści, showrunnerzy i kto tam jeszcze w obecnych czasach czuwa nad produktem, jakim jest serial, są zapatrzeni w swoje dzieło i nie dociera do nich żadna krytyka.

Grupka wesołych showrunnerów podczas pracy.

Do ostatniego odcinka tego wyrobu serialopodobnego miałem nadzieję, że przecieki nie okażą się prawdziwe, że jest ku*wa jakaś granica! Nadzieja płonna, rozwiązania fabularne potoczyły się jak się potoczyły. Każdy, dla kogo misternie pleciony przez Tolkiena świat jest ważny, rwał sobie włosy z głowy (o ile w ogóle dotarł do końca i nie dostał zawału). No bo jak można choćby umieścić Gandalfa w Śródziemiu tysiące lat przed tym, nim rzeczywiście tam się pojawił? Ale pryszczate gnojki zatrudniane przez Bezosa nie widzą problemu, znają tylko kilka imion z oryginalnej trylogii (i to filmowej – broń Boże nie będą przecież czytać książek) i wkładają te postacie w swój zwariowany świat. Wszystko w pierwszym sezonie tego serialu jest złe. Zaczynając od najtaniej, jak to tylko możliwe wyglądających strojów, poprzez karykaturalną grę (do ciebie mówię Morfryddo Clark) i absolutny brak pomysłu na jakikolwiek trzymający się kupy wątek.

Monfrydda Clark i jej nieziemski talent aktorski.

Pierścienie Mocy zamiast Pierścieni Władzy i mamy zupełnie nowy serial

No dobra, narzekanie na pierwszy sezon odhaczone. Jednak to jeszcze nie koniec, bo oto dwudziestego dziewiątego sierpnia będzie miał premierę sezon drugi, a w sieci właśnie pojawił się nieco ponad półtoraminutowy zwiastun (teaser, jeśli wierzyć podpisowi pod filmem, ale nie wiem, o co chodzi, bo wygląda to jak normalny, zwykły zwiastun).

Najkrócej rzecz ujmując: nie jest dobrze. Jednak zanim o treści, pewien drobiazg. W Polsce chyba już prawie nikt nie chce się tego czegoś tykać, bo na dzień dobry dostajemy błędny tytuł. Pod filmem widzimy, że jest to oficjalny teaserowy zwiastun serialu Władca Pierścieni: Pierścienie Mocy (Somehow Palpatine returned! – dop. Crowley).

Gratuluję! W Polsce nie wiedzą, jak nazywa się serial, który promują, albo uznali, że przyda im się nowe otwarcie i przyciągną widzów, nabierając ich na inną produkcję. Przecież tytuł jest inny. No ale skoro twórcy uważają, że Halbrandowi wystarczy dodać elfie uszy, żeby nikt go nie poznał… Jest jeszcze literówka w napisach pojawiających się w trakcie scen, ale to kto by się przejmował takimi szczegółami?

O czym będzie drugi sezon Pierścieni Władzy?

Sam teaserowy zwiastun to jest poezja i muzyka dla duszy osób spragnionych klimatu Śródziemia. A tak naprawdę to nie. Skoro za kontynuację jest odpowiedzialne to samo zapatrzone w siebie kółko wzajemnej adoracji, to przecież ich pomysły są najlepsze. I tak na początek dostajemy krasnoluda, który ze szkockim akcentem zapowiada, jakim złem jest ten serial i ostrzega nas przed nim.

Chwilę później widzimy potwora z bagien. Czarna wersja zarazy z Księżniczki Mononoke, na pewno będzie to dobrze uargumentowany moment i mocno osadzony w fabule. Tak będzie, nie zmyślam.

Nareszcie pojawia się ONA. Aż piętnaście sekund trzeba nam było czekać, żeby zobaczyć najsilniejszą postać kobiecą, jaka kiedykolwiek chodziła po ziemi… to znaczy po Śródziemiu oczywiście. Galadriela (bo o niej oczywiście mowa) niczym Deadpool burzy czwartą ścianę i mówi do Ciebie widzu: „Przygotuj się”. Tylko czy na tę tragedię da się w jakiś sposób przygotować? Wesoła, zróżnicowana etnicznie drużyna elfów gotuje się do walki z cieniem.

Nie mamy jednak czasu, musimy biec dalej. A dalej jest kilka nic niemówiących scen z pyłkami, gałęziami i korzeniami, a potem wchodzą oni – Ros… Orkowie z pochodniami, idący przez las. Te pochodnie są chyba tylko po to, by pokazać, jak są źli i na tyle nie boją się straży miejskiej, że rozpalają ogień w miejscach do tego niedozwolonych. Nie wydaje się bowiem, by w tej scenie było specjalnie ciemno.

Potem jest wujek Stefan, nazywany dla niepoznaki Celebrimborem, który chyba podlał grilla zbyt dużą ilością benzyny i z przerażeniem patrzy na swoje dzieło.

No i najmocniejszy moment całego tego trailera: elfowie chyba właśnie spostrzegli, że ten gość z uszami elfa, który wygląda jak Halbrand, to chyba rzeczywiście Halbrand. Ach, cóż za spryciarz! Jak on nas wszystkich zmylił tymi uszami, przecież przez to był kompletnie nie do rozpoznania.

Jest „efektowna” muzyka. Galadriela, o zgrozo, znów będzie jeździć na koniu.

Mamy jakiegoś wielkiego morskiego stwora. Jedynym wyjaśnieniem jego obecności jest to, że zaplątał się tutaj z jakiegoś innego filmu. Może z nowej ekranizacji Piratów z Karaibów?

Jest kolejna ulubienica fanów – krasnoludzka księżniczka. Bez niej ten serial nie miałby sensu. To znaczy nie miałby sensu jeszcze bardziej niż teraz, albo nic by się nie zmieniło. Nie ważne, pędźmy dalej, bo warto.

Pomijam kilka nic niewnoszących w tym momencie urywków scen, jak ta z krzyczącą Galadrielą. Może krzyczeć na cokolwiek, bo i tak robi to mniej więcej co pięć minut w każdym odcinku. Podobnie ta z przepychającym się przez tłum Elendilem. Rzut oka na pierścienie dla elfów i krasnoludów. O tak, to bardzo ważne dla całej fabuły. Pamiętajmy, że elfowie mają pierścieni trzy, a krasnoludy aż siedem. To bardzo ważne, by pamiętać o takich detalach, żeby nikt nie zarzucił potem, że nie trzymamy się materiału. Trzy i siedem, zapamiętajmy te liczby.

Czym byłby ten serial bez występu radzieckiego akrobaty? Przepraszam, znowu się pomyliłem – to przecież poczciwy Arondir we własnej osobie ratuje stojącego w tle cudownie ocalałego Isildura, o którego losy wszyscy widzowie drżeli w przerwie między sezonami. Czy przeżył? Czy wszystko u niego w porządku? Otóż jest. Stoi o własnych siłach nasz dzielny młodzian.

I nadszedł moment najważniejszy: otóż ten, którego imienia nie wolno wypowiadać (albowiem Amazon nie ma praw do Silmarillionu) – Manwe (trudno, wyjawię to imię i poniosę tego konsekwencje) wysyła swojego orła do Numenoru. Tyle tylko, że zły kanclerz Palpatine… przepraszam kolejny raz pomyłka, oczywiście Al-Parmezan. Znowu źle, do trzech razy sztuka – Ar-Pharazon – teraz dobrze, wyciąga przeciwko temu orłu miecz. Nie wiadomo, co chce zrobić, możemy się tylko domyślać.

Potem jest zapomniany przez wszystkich chłopak, syn tej co tam z tymi robiła to i tamto, wiecie o kogo chodzi – o tego dobrego chłopaka, co zawsze ładnie dzień dobry mówił, a potem znalazł taką złą broń i przestał dzień dobry mówić.

A to podobno scena upadku Eregionu. Bardzo ładna.

To moim zdaniem Adar. Zmienili aktora, a mimo to wciąż bardziej przypomina siebie z poprzedniego sezonu niż Halbrand. Zmiana uszu naprawdę potrafi zdziałać cuda.

Brakowało wam Gandalfa, więc oto on w całej swojej dziadowskiej okazałości.

A tu zaplątała im się scena z trailera filmu „Twisters”. Nikt nie wie, jak to się stało, ale szefostwo stwierdziło, że skoro już jest, to niech zostanie.

Galadriela wypuszcza dwie płonące strzały w dwóch różnych kierunkach, niczym Kevin Costner w pamiętnym „Księciu Złodziei”. Chyba trafiła w skład fajerwerków, które Ros.. oż znowu – Orkowie szykowali na swój Dzień Zwycięstwa.

Mniejsza o to, bo Elrond już zakłada japonki… to znaczy swoją wyjściową zbroję i będzie prowadził efektowną szarżę.

Jest i zwieńczenie: Halbrand zostaje otoczony. Ktoś go rozgryzł, nie wiadomo jak i kto, ale wreszcie się udało. Elfie uszy już nie dają +100 do ukrywania się. „To twój koniec” krzyczą elfi strażnicy. „A wcale, że nie” odpowiada im Halbrand. „A wcale, że tak” mówi strażnik. „A wcale, ze nie!”. Ta wymiana zdań mogłaby trwać w nieskończoność, gdyby nie Galadriela, która prowokuje Halbranda do działania, wyzywając go od najgorszych – nazywając go Sauronem. Halbrand nie może tego wytrzymać i niszczy całą okolicę… Koniec trailera.

Prawda, że wszystko wyszło im bardzo dobrze? Że z tym trailerem jest wszystko w porządku, jest dobrze i dobrze robią? Jest git! Pozdrawiam całe Sródziemie, dobrych chłopaków i niech się to trzyma. Dobry przekaz leci.

W Polsce potrafią przyznać się do błędu

Po kilkunastu godzinach ktoś wreszcie zauważył, że tytuł pod filmem na YouTube jest zły i po prostu go usunął.

Czyli to chyba nie był jednak celowy zabieg… Sam nie wiem, co o tym myśleć. Pierścienie Mocy mogły być przecież nowym świeżym otwarciem w historii ekranizacji Śródziemia, tymczasem chyba jednak dostaniemy stare, dobrze nam znane Pierścienie Władzy. A na pytanie, czy drugi sezon tego serialu będzie lepszy, Zenon Martyniuk odpowiedział: „Na pewno, na pewno, pewnie, jasne, zobaczymy, czas pokaże, czas pokaże”. On wciąż wierzy. Ja straciłem nadzieję bezpowrotnie.

Tutaj cały zwiastun w wersji angielskiej:

Oraz poprawiony (dzień po premierze) polski zwiastun:

Related Articles

Komentarzy: 75

  1. Rany boskie 😂😂😂
    Nie będę tego oglądać, nie ma takiej opcji. Nerdrotic mi to podsumuje i nic nie stracę.

    Poza tym, czy Sauron nie miał być grany przez jakiegoś typa z Iranu? Gość od Halbranda miał odejść.

    Sam trailer jest jednym z najgorszych jakie w życiu widziałem.
    Ale dajmy temu spokój. Są ciekawsze wieści ze Śródziemia.

    1. Nie wiem czy film o Gollumie to jest coś co może wypalić. Patrząc zwłaszcza na ostatnią część Hobbita Jackson chyba przestał czuć klimat Śródziemia.

      1. Jeszcze animacja ma być

        Z Hobbitem to też była kwestia ratowania projektu, ale ostatni film i tak przebija wiele innych głośnych produkcji, choć był lekkim rozczarowaniem.

        Nie nastawiam się na powtórkę z trylogii, ale liczę na poziom takiego Andora. Też z Serkisem 🙂

  2. Ten trailer utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem olewając już pierwszy sezon. Zastanawia mnie tylko jedno: na co poszedł ten budżet? Czy zatrudnili tutaj specjalistów z krakowskiego Urzędu Miasta, którzy potrafią wydać 400 tysięcy złotych na ławkę na skwerze (i nie pójść za to siedzieć)? Przecież przewalić takie kwoty na tak źle wyglądającą produkcje to trzeba się postarać…

  3. „producenci, scenarzyści, showrunnerzy i kto tam jeszcze w obecnych czasach czuwa nad produktem, jakim jest serial, są zapatrzeni w swoje dzieło i nie dociera do nich żadna krytyka.”

    To akurat typowa postawa w dzisiejszych czasach. Coś czym dzisiejsze kino jednak zdecydowanie różni się od dawniejszego. Mianowicie klient już nie ma zawsze racji. Króluje podejście typu: „nieważne co ci mówili w szkole – Kleopatra była czarna!”. A jak widzom się nie podoba, to znaczy, że to oni są głupi (albo jeszcze lepiej – rasistowscy), a nie, że myśmy spieprzyli.
    Choć akurat Pierścieni Władzy nie uważam za serial aż tak zły, żeby porównywać go z „wiedźminem” (pisownia celowa). Gdyby „wiedźmin” był taki jak Pierścienie Władzy to bym się cieszył. Choć oczywiście ból fanów Tolkiena rozumiem.

    1. Porównując ze sobą tylko pierwsze sezony wiedźmin wypada minimalnie lepiej przy kolosalnie niższym budżecie. Jeśli Pierścienie Władzy pójdą tą samą drogą co wiedźmin, a na to się zanosi przebiją tamtą wątpliwą „produkcję”. Nie wiem czy połączenie castingu i gry aktorskiej na poziomie „Klanu” ze scenografią i fabułą „Korony królów” można nazwać nie aż tak złym serialem.

      1. Nie wchodząc już nawet w fabułę, porównaj tylko poziom techniczny obu seriali. Potwory budzące salwy śmiechu, ludzkie karły jako krasnoludy, ubogie niczym w teatrze telewizji plany, kompletnie spieprzone oświetlenie, kostiumy i dekoracje aż walą po oczach dyktą i paździerzem. A budżet wcale nie był aż tak niski. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, ale 1 sezon „wiedźmina” dysponował budżetem, który Gra o Tron osiągnęła bodajże dopiero w sezonie 7.

        1. 90 mln pierwszy sezon wiedźmina, 715 mln pierwszy sezon pierścieni władzy (odjąć zakup praw to wciąż jest ponad 400 mln) . Chyba w 5 sezonie GoT podchodziło pod 90. No, ale mniejsza o budżet. To wszystko co wymieniasz czyli ubogie plany, kostiumy i dekorację to wypisz wymaluj właśnie Pierścienie Władzy. Spójrz sobie na zbroje Numenoryjczyków. A potowy w pierwszym sezonie wiedźmina to była sinusoida. Pierwszy sezon ma dwa świetne odcinki: Pierwszy z obłędnymi sekwencjami walki i ten ze strzygą, która wygląda mistrzostwo.. No, ale na drugim biegunie jest fatalny smok i inne stwory, które tworzył jedenastolatek. Będę się upierał, że pierwszy sezon wiedźmina jest minimalnie lepszy od Pierścieni, ale to jest w porywach 3/10 vs w porywach 2/10. No tylko, że zwłaszcza drugi, ale i trzeci sezon to jest katastrofa, która nigdy, przenigdy nie powinna powstać. A jeszcze drugi sezon wiedźmina miał prawie 200 mln budżetu. Dlaczego. Dlaczego?!!!

          1. Mógłbym odwrócić przykład zbrojami Nilfgaardczyków, ale nie będę. 🙂 Pierścienie Władzy są po prostu ładniejszym, bardziej malowniczym serialem i zdania nie zmienię. Weźmy choćby scenę, którą masz wstawioną w nagłówku tego wątku. Pokaż mi choć jedną taką scenę w „wiedźminie”. Jedną.
            Na postawione na końcu pytanie pewnie istnieje jakaś odpowiedź. Ja bym jej szukał w globalizacji i powstałym w jej wyniku kulcie wielkiego szmalu. Międzynarodowe korporacje, jakimi stały się również wytwórnie filmowe, stacje telewizyjne itd., wierzą wyłącznie we wzrost cen akcji. Uważają, że wpompowanie w projekt setek milionów samo z siebie zagwarantuje zysk. I co gorsza mają rację. Przy tej skali przedsięwzięcia wystarczy zysk kilkuprocentowy. Nie liczy się już fachowa robota, dobre rzemiosło, bo każdy produkt i tak zaraz trafia na śmietnik. W efekcie globalizacji zalewa nas jednorazowa tandeta. Dlaczego w branży filmowej miałoby być inaczej? Obejrzeć, zapomnieć i brać się za następne.

  4. Zwróciłam uwagę na zdjęcie u samej góry tzw. twórców, ci dwaj faceci to są twórcy tego serialu(babki nie znam), chodzi mi o ich miny, aż bije od nich buta i arogancja, myślę że właśnie taki stosunek mają do tworzonego przez siebie serialu, a przy takim podejściu to nie może wyjść z tego nic dobrego. Podsumowałabym ich tak, dwa dupki które dobrały się do gigantycznego koryta Amazonu, dostali pewnie po znajomości do stworzenia serial o gigantycznej marce, podjęli się zadania zrobienia tego serialu, licząc pewnie że się wybiją na tym serialu, a właściwie na marce, ale po drodze pewnie brak talentu i chęci dały o sobie znać, zadanie ich przerosło i coś nie wyszło.

    1. Pewnie jedni z niezliczonej rzeszy wychowanków Sorosa. A po co im talent? Wystarczy, że są po odpowiedniej linii. Czytałaś o powojennych latach w Polsce? „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Teraz jest dokładnie to samo – komunizm. Na razie mordują tylko wolny rozum, ale to kwestia czasu.

      1. Smutne jest też to, że Ci partacze przy okazji premiery 1 sezonu byli na tyle bezczelni, że mówili na jednym z paneli „Go to the books, go to the books” – tylko po co, skoro te bęcwały żadnej książki spod pióra Tolkiena nigdy w ręku nie mieli? 🙁

        1. Widocznie zakładali, że ich odbiorcy też nie mieli. Wszak Bagiński otwartym tekstem mówi, że to idioci. Inna franczyza, ale zasada ta sama. To mi przypomina początek lat 90, kiedy nasze „elyty” snobowały się na Mrożka. Choć tak naprawdę nikt tego Mrożka nigdy nie czytał. 🙂

          1. Widziałem na Yt reakcję anglojęzycznych recenzentów na słowa Bagińskiego… no cóż, pardonu nie było. Ogólnie jestem ciekaw jak długo ta „moda” na całkowity brak poszanowania materiału źródłowego przy produkcji serialu czy filmów (czytaj: mamy pomysł na nasz manifest polityczny ale jak nie podczepimy tego pod coś znanego, to nikt na to nie spojrzy…).
            Mrożek to ten od Tanga? o rany, jak ja nie znoszę tego „dzieła”. Przez to jedno dzieło nie tknąłem więcej jakichkolwiek dzieł Mrożka.
            Ps. Tak swoją drogą, to brakuje lansowania się Gombrowiczem 😉

            1. Taa, Mrożek, Gombrowicz, Kosiński. Święta Trójca „inteligentów” od Wyborczej. 🙂 Mniejsza.
              A ile potrwa ta moda? Pewnie tyle samo ile moda na lewicowość. Lewackie lata 70 skończyły się epoką Reagana i jego następców. Mam nadzieję, że ta noc też się kiedyś skończy. I to bez jakichś nadmiernie dramatycznych wydarzeń. Trzeba jednak przyznać „zaangażowanym” twórcom z lat 70, że ich dzieła prezentowały o niebo wyższy poziom niż ich dzisiejszych ideowych następców.

          1. Tak ale tylko dlatego, że nie znoszę postaci Daemona i Rhaenyry. Zresztą, jakie to ma za znaczenie, skoro żadne z nich nie wygrało a obie frakcje dokonywały zbrodni?

            1. Daemona rozumiem, ale za co Rhaenyry? Nie jest też prawdą, że żadne stronnictwo nie wygrało. Wygrali Czarni. To synowie Rhaenyry zasiedli na tronie i to jej linia rodowa przetrwała. I dobrze. Przynajmniej raz zdrada i podłość się nie opłaciła.
              A co do zbrodni. Rhaenyra swoich zaczęła dokonywać dopiero zaszczuta i doprowadzona do rozpaczy. Gdyby nie to wszystko, byłaby sprawiedliwą i łagodną królową, jak jej ojciec. Mam ci przypominać co wyrabiali Aegon i Aemond? Chciałbyś być poddanym któregoś? Bo ja nie. Serial trochę wybiela członków stronnictwa Zielonych, zwłaszcza Alicent, ale w książce to nie była równa gra. To muszą przyznać nawet ci, którzy uważają, że tron prawnie powinien należeć się Aegonowi (ja tak nie uważam).

              1. Jeszcze kilka lat temu chciałoby mi się argumentować za Zielonymi itd. Ale minęło tyle lat, 6 tomu brak, finał 8 sezonu wyemitowano 5 lat temu… już po prostu mi się nie chce. Nie lubię stronnictwa Czarnych, uznaję prawa Aegona II do tronu… i tyle. Ktoś się zgadza to ok, nie zgadza się – też ok. Całe Plio stało mi się obojętne, i myślę, że nawet pojawienie się 6 tomu tego nie zmieni. A co do 2 sezonu to czekam na streszczenia Drwala i Nerdrotica – chwała im za ich pracę 🙂

                1. Ja dalej jestem zainteresowany, ale agitować nikogo na siłę nie zamierzam. Jeżeli ktoś chce podyskutować to chętnie, a jeżeli woli pozostać przy swoim zdaniu to jego prawo. 🙂
                  A brakujące tomy PLiO? No cóż, pewnie fajnie byłoby poznać ciąg dalszy, ale PLiO to tylko niewielki wycinek historii uniwersum. Mam coś takiego w charakterze, że element zaskoczenia nie jest mi niezbędny, żeby się dobrze bawić. Najbardziej lubię oglądać filmy, które już widziałem. 🙂 Wiem jak się skończy Taniec Smoków, ale to nie znaczy, że nie chcę go obejrzeć.
                  A co do Drwala to też regularnie oglądam jego kanał. Zwłaszcza w kontekście „wiedźmina”. 🙂

  5. Do autora: Można robić zrzut wybranej części ekranu bez paska YT na każdym.
    Shift+Windows key+s
    I zaznaczamy obszar który ma być przechwycony 😀

    1. Ale żeś mi dzień zrobił tym komentarzem. Akurat w pracy mi się mocno dziś przydało 😂

      1. Polecam taki mały, ale super przydatny programik do robienia screenshotów – Greenshot. Używamy w pracy. Wyśmienicie się sprawdza.

    1. Przygotowania omówienia już się zaczęły i jeśli wszystko dobrze pójdzie, to pojawi się w tym tygodniu.

  6. Wrzucę jeszcze raz tutaj i jeszcze raz przepraszam za zaśmiecenie sesji komentarzy dobrego serialu, serialem beznadziejnie słabym.
    W drugim sezonie Pierścieni Władzy pojawi się Tom Bombadill. Co za dekle przy tym pracują to nie mam słów. Rzucają się na takie rzeczy, żeby przyciągnąć ludzi co czytali książki. Patrzcie Jacskon usunął Bombadilla ze swojego filmu my wam go dajemy. Dno dna.

    1. To, że pojawi się Tom wraz z towarzyszką to jedno. Ale doszły mnie słuchy, które, jeżeli się potwierdzą, dobitnie udowodnią, że twórcy serialu to ewolucyjna pomyłka.
      [spoiler] rzekomo Tom z towarzyszką niespecjalnie mają być sobą… [/spoiler]

      1. „Tom jest swego rodzaju ciekawostką w tej strukturze, ponieważ mimo że jest mrocznie, on śpiewa i wypowiada teksty, które mogłyby być rymowankami z wierszy dla dzieci. W pewnym sensie przeciwstawia się tonalnej zmianie reszty sezonu i jest prawdziwym punktem światła pośród morza ciemności” – wyjaśnia Payne (jeden z producentów)
        Czy oni przestaną się kompromitować. A jeszcze ostatnio czytałem artykuł „Pozwólcie nam lubić Pierścienie Władzy” gdzie ktoś pisze, że hejt na ten serial jest nieadekwatny do jego wysokiego poziomu. Po pierwsze słowo „hejt” jest tak cholernie w dzisiejszych czasach nadużywane, po drugie jak można dać temu czemuś ocenę 8/10?

        1. To jest ta sama gadka, co pierdolety Kathleen Kennedy o tym, jak to paskudne chłopy dokuczają dziewczęcym tworczyniom nowych Gwiezdnych wojen. No uwzięli się i nie lubią dla zasady, bo to przecież takie znakomite filmy i seriale.

          1. tylko z jakiegoś powodu liczby z box office się uwzięły i niespecjalnie te filmy na siebie zarabiają… dziwne, nie?

  7. Co tu można jeszcze powiedzieć, skoro wszystko zostało już powiedziane. To że fanowski trailer „The Rings of Power” nawiązujący do stylu Petera Jacksona wygląda lepiej od oryginału też coś mówi o całej produkcji: https://www.youtube.com/watch?v=sGwqi_01qIk&ab_channel=AbandonedFilms

    Obejrzeć, pewno obejrzę przynajmniej ten pierwszy odcinek. Tak dla zasady i żeby upewnić się w swoich przypuszczeniach, że drugi sezon nie będzie za bardzo odbiegał logiką i poziomem od poprzedniego. No i oczywiście „Gównoburza is coming”. Jestem ciekawa czy Internety znowu rozgrzeją się do czerwoności. Tak swoją drogą, zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Jeśli Amazonowi zależy na promowaniu różnorodności, to czemu nie wziął na tapetę twórczości Brandona Sandersona? Popularny pisarz z całą rzeszą fanów i dwoma cyklami fantasy z których każdy starczałby na kilka sezonów. Co ważniejsze, „Archiwum Burzowego Świata” i „Ostatnie Imperium” to rozbudowane światy z różnorodnością rasową i etniczną. Nikt raczej nie będzie czepiał się, że kolor skóry tego czy tamtego bohatera nie jest taki jaki powinien być. Naprawdę dziwne, że nikt nie chce ekranizować Sandersona :p

    1. Tylko, że różnorodność jest najmniejszym problemem. Ludzie sobie wymyślili, że ci co to oglądali hejtujo bo czarny elf, bo czarna krasnoludka i mają niby alibi, że zrobili dobrze tylko rasizm itd. Tymczasem mamy jedną z najgorzej napisanych i najgorzej zagranych postaci kobiecych jakie tylko można było sobie wyobrazić, mamy płynięcie wpław przez TYSIĄCE kilometrów, Celembribora, który wygląda naprawdę jak wujek Stefan, Elronda Martynika, Gil-Galada też z absolutnie zerową charyzmą. Ze wszystkich aktorów tak naprawdę broni się tylko ten grający Elendila. Casting tego serialu to największa tragedia. No i ja nadal nie mogę z tej sceny podróży do kopalni Elronda i Celebrimbora gdzie wyszli sobie zza skały wesoło gaworząc po przejściu znów kawału drogi bez żadnych zapasów. Stają pod bramą i Celebrimbor mówi eh w sumie to na co ci jak chłopcze jestem potrzebny wracam. Plus ten absurdalny Gandalf i cały pomysł z Sauronem. A Sanderson to mój ulubiony pisarz więc bardzo chciałbym, żeby ktoś go zekranizował zwłaszcza „Z mgły zrodzonego”. Na koniec tylko taka malutka uwaga brać na tapet nie na tapetę.

      1. Myślę, że ludzie odpowiedzialni za „Pierścienie Władzy” w gruncie rzeczy wiedzą, że postacie u Tolkiena wyglądają inaczej niż w ich serialu. No, ale zgodnie z obowiązującymi dzisiaj trendami, Tolkiena należy „uwspółcześnić”, czyli dać więcej miejsca kobietom i zatrudnić w obsadzie ciemnoskórych aktorów. Dziwi mnie tylko postawa polegająca na upieraniu się przy swoim i wmawianiu wszystkim, że serialowe Śródziemie idealnie odwzorowuje to książkowe. W niczym im to nie pomaga, jedynie bardziej kompromituje w oczach znawców Tolkiena. Twórcy „Rodu smoka” przynajmniej okazali się na tyle uczciwi, by wprost powiedzieć, że zmienili kolor skóry Velaryonów, bo chcieli wprowadzić większą różnorodność. I nikt nie upierał się, że tak właśnie było u Martina.

        Patrząc na to z drugiej strony… Nie wątpię, że wśród setek osób krytykujących serial są fani i miłośnicy twórczości Tolkiena, ale nie ma co udawać, że wśród tych krytyków nie ma też rasistów. Ja w każdym razie nie pochwalam atakowania i obrażania części aktorów. Bo w czym niby zawinili? To scenarzyści i producenci decydują o kryteriach doboru aktora do danej roli. Oczywiście zaliczanie każdego, kto nie wychwala serialu do rasistów też nie jest sprawiedliwe, chociaż dla samych twórców zapewne bardzo wygodne.

        Tak, zgadzam się, że różnorodność to nie największy problem „Pierścieni Władzy”. Można długo dyskutować co i dlaczego jest przyczyną tych poważniejszych problemów serialu. Co by nie mówić o scenariuszu, dzięki niemu powstało takie cudo jak ship Sauron/Galadriela. Założę się, że przed „Pierścieniami Władzy” takie romanse nie śniły się nawet filozofom, lol.

        A na ekranizację Sandersona trzeba cierpliwie czekać. Może za parę lat coś się pojawi.

        1. Nikt nie ma pretensji do aktorów za ich kolor skóry. Kłopot w tym, że ci aktorzy często sami wygłaszają kontrowersyjne, przepojone poczuciem wyższości tezy. Jak ta pani grająca krasnoludkę (krasnoludzicę?) czy w innym serialu pani grająca Kleopatrę. Fani zaakceptowali Velaryonów, bo tamci aktorzy nie bawią się w politykę.

          Ship? LOL, chyba od czasów Xeny nie słyszałem tego słowa. 🙂 Ale nie jest dziwne, że powstał. Twórcy serialu dali im takie relacje, że sam tylko czekałem aż wskoczą do łóżka. Byłem wręcz zdziwiony, że jednak do tego nie doszło.

        2. „Bo w czym niby zawinili?” Tym jak się zachowywali przed premierą. To beztalencie grające Galadriele atakowała ludzi. Inna aktorka również, ale nie pamiętam już która. Był to typowy zabieg jaki widzimy od dawna. Tylko kilku aktorów miało tyle godności by siedzieć cicho z tyłu i się nie wychylać. Gość od Adara najwięcej.

          Poza tym to co robi Amazon to nic innego jak fan bating. Specjalnie mamy mieć gównoburze, artykuły na zamówienie i później zasłona dymna zamiast bicia się w pierś, że serial jest zwyczajnie beznadziejny.
          Teraz mamy to samo z Bombadilem. Aż szkoda, że oficjalne strony Tolkiena dały się w to wmanewrować.

          Najlepszy pomysł to olać to wszystko, nie oglądać i nie komentować. Wtedy ich parszywa strategia będzie całkowitą porażką.

          Rasiści są, ale Amazon ich specjalnie wywołuje.
          To samo robili przy Obi Wanie.

          Koniec końców cyferki jasno pokazują jak wielką porażką to jest. Z tym Bezos nie wygra 🙂

      2. A mnie wkurza różnorodność, poprawność polityczna i wszystko z tym związane. Wkurzają mnie czarne elfy, czarne hobbity czy nawet czarni Velaryonowie. Dlaczego? Ano dlatego że oni są wciskani do tych seriali na siłę, nie przez to że mają umiejętności aktorskie tylko przez swój kolor skóry, teraz jest to modne więc producenci, twórcy myślą że tak trzeba więc wciskają do każdego filmu, serialu różne mniejszości, nie patrząc czy pasują do danej produkcji czy nie, ważne żeby tylko odhaczyć różnorodność. Dlaczego jeszcze bo oni zwyczajnie nie pasują do świata przedstawionego, to fatalnie wygląda na ekranie, mnie to strasznie razi w oczy. W mojej opinii poprawność polityczna niszczy filmy, seriale. Kiedyś tego nie było i lepsze produkcje się pojawiały. Często wole obejrzeć serial który znam na pamięć ale który wiem że mnie nie zawiedzie niż oglądać tak zwane nowości, osobiście wole obejrzeć starszy film czy serial nawet taki sprzed 20 lat niż oglądać dzisiejsze badziewia.

        1. Akurat aktor wcielający się w Węża Morskiego jest moim zdaniem świetny i charyzmatyczny. Nie lubię wciskania różnorodności na siłę, ale rozumiem też, że koncerny medialne, to przede wszystkim właśnie koncerny medialne. Zatem muszą płynąć z prądem, gdyż to jest zachowanie najbezpieczniejsze dla ich udziałowców. Nie oceniam czy to dobrze, czy źle, lecz stwierdzam fakt. I akurat HBO w Rodzie Smoka udało się to zrobić naprawdę zgrabnie, m.in. przez zrobienie tego konsekwentnie (jeden ród) i właśnie świetny casting.

          Co do tych pierścieni – obejrzałem dwa pierwsze odcinki i wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Potem obejrzałem jeszcze jakieś losowe, będąc w towarzystwie, i tylko się utwierdziłem, że nie ma to sensu. Dlatego zgadzam się z jednym z Przedmówców: olać, nie komentować, udawać, że nie istnieje.

          1. Fakt, w ekranizacjach Martina to wciskanie lewackiej propagandy (bo czym innym są zmiany względem treści książek, nie mające żadnego artystycznego uzasadnienia, a jedynie polityczne) idzie im jakoś znacznie zgrabniej niż np. w Pierścieniach Władzy (o Wiedźminie nie wspominając). Przecież w książce Szary Robak i Salladhor Saan też byli biali, a niewielu dzisiaj ich tak sobie wyobraża. Mnie Velaryonowie również aż tak bardzo nie drażnią. W każdym razie tyle jestem skłonny złożyć na ołarzu woke, żeby zobaczyć świat Martina na ekranie.

        2. Nie mogę się zgodzić. Tutaj akurat muszę stanąć po stronie tych od poprawności. To jest świat fantasy i najmniejszym problemem jest akurat kolor skóry. Argumentum ad Hajmdalum, czy komuś przyszło do głowy krytykowania za obsadzenie w roli strażnika Bifrostu Idrisa Elby. Wręcz przeciwnie to bardzo dobrze oceniana rola. Problemem jest poziom aktorstwa w tym serialu w ogóle. Galadriela choć biała gra dużo gorzej niż Arondir, Elrond też jest o wiele gorszy. Ten kolor skóry naprawdę nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Arondir W OGÓLE nie jest problemem tego serialu.

          1. Wszystko jest kwestią castingu. Czy ktoś miał problem z tym, że Boga zagrał Morgan Freeman? Nie, bo to dobry aktor. Czy ktoś ma problem z tym, że Nicka Fury’ego gra Sam Jackson? To była pierwotnie biała postać, dopiero później zmienili go dosłownie w Jacksona w komiksach. No ale to Samuel L. „Motherfucker” Jackson, nikogo nie obchodzi kolor jego skóry, bo to świetny aktor i jak dla mnie mógłby grać nawet papieża albo Joannę D’Arc. 😉

            1. To nie do końca tak. Nie mam najmniejszego problemu z tym, że Boga gra Morgan Freeman. Jednak gdyby miał grać średniowiecznego rycerza, albo rosyjskiego szlachcica, to miałbym problem, mimo iż aktor wspaniały.

                1. Dlatego właśnie pytam. Aluzję do węży w samolocie rozumiem, ale papież? 🙂 Szczerze mówiąc akurat Jackson niespecjalnie pasuje mi do roli papieża. Ma jakąś taką niezbyt budzącą zaufanie twarz. Freeman to jednak zupełnie co innego. 🙂

          2. Fantasy to też nie jest wór do którego można upychać wszystkie, nawet najgłupsze pomysły. Ma swoją wewnętrzną logikę. Gdy ta logika zostaje złamana to fani widzą to i oburzają się. Po cholerę im były te czarne elfy, krasnoludy i hobbity? Chcieli dać jakieś czarne postaci to z pewnością coś by się znalazło, co można by odpowiednio umotywować. Ale nie, lepiej iść na rympał i rzucać oskarżeniami o rasizm. :/

            1. „Fantasy to też nie jest wór do którego można upychać wszystkie, nawet najgłupsze pomysły.”
              Oj ktoś tu nie uważnie oglądał ten serial. Są w nim wszystkie najgłupsze pomysły jakie widział świat. Galadriela przepływa jakieś 5.000 (słownie: PIĘĆ TYSIĘCY) kilometrów. To tak jakby bez „tankowania” przepłynąć wpław Atlantyk na raz. Jest jeszcze wiszenie na mieczu, słynna „elfopulta” oraz pokazywanie odległości, które mają do przejścia postaci po czym przedstawienie ich bez zapasów, bez jakiegokolwiek ekwipunku, nie zmęczonych podróżą i nie ubrudzonych nią. No, ale czarny elf to jest przesada to ten najgłupszy pomysł, którego nie można wsadzić do „wora”.

              1. Niczego takiego nie powiedziałem. Napisałem o głupich pomysłach, a ty od razu sobie dośpiewałeś, że super-Galadriela to OK, ale czarni to źle. Typowe dla lewaka. Ale to twój problem.
                Fakt, że ten serial przepełniony jest głupimi pomysłami nie usprawiedliwia dokładania jeszcze kilku. To raczej sposób myślenia takich jak ty. „Aha, to świat fantasy, więc niech laska przepłynie pięć tysięcy kilometrów, a potem lewituje na ostrzu miecza. Dorzućmy też paru czarnych elfów i krasnoludów. Przecież to fantasy, można wszystko. Jesteśmy usprawiedliwieni.”

                1. Matko Boska. Kto tu sobie coś dośpiewuje. Chodzi mi raczej o gradacje głupoty. Nie dogadamy się. Ja o czymś innym ty o czymś innym. Twierdzisz, że pochwalam głupoty w świecie fantasy? Ok. Dla Ciebie mogę być lewakiem skoro stwierdzenie, że elf może być czarny jest przejawem „lewactwa”. Wolałbym, żeby w tym serialu wszyscy elfowie byli czarni, ale żeby nie grała w nim Monffrydy Clark. Ja ten serial krytykuje a ty mi wciskasz, że kogoś usprawiedliwiam.

                2. Wniosek o lewicowości kolegi wyciągnąłem z naszych wcześniejszych rozmów, tutaj odnosi się tylko do skłonności ku szufladkowaniu. Ktoś kto twierdzi, że tolkienowski elf może być czarny jest dla mnie po prostu kiepskim fanem, niezależnie od poglądów politycznych.

          3. Widzicie jak ten temat dzieli, polityczna poprawność zawsze jest zła, w każdej formie, zawsze będą ludzie podzieleni, jedni będą za tym że to jest świat fantasy więc można wszystko czarne elfy itd. drudzy wręcz odwrotnie czarne elfy do fantasy nie pasują. Ja jestem po tej stronie co mój powyższy komentarz dobitnie pokazuje i zdania nie zamierzam zmienić. Są takie światy do których czarni aktorzy zwyczajnie nie pasują, są to seriale fantasy i seriale historyczne. W tamtym roku był serial o czarnej Kleopatrze a 2021 serial o czarnej Annie Boleyn, i co dobrze się z tym czujecie? bo ja na pewno nie. Takie właśnie wynaturzenia powstają przez głupotę i poprawność polityczną.
            „To jest świat fantasy i najmniejszym problemem jest akurat kolor skóry.” Absolutnie NIE zgadzam się z tym stwierdzeniem a dlaczego to w moim powyższym komentarzu pisze. Arondir to jest ten czarny elf tak, nie pasuje do tego serialu wyglądem i fatalny pod względem aktorskim, widziałam go też w serialu Od nowa i tam też fatalnie zagrał. Inna sprawa jakie on rzeczy opowiada w wywiadach, pamiętam jak przed premierą 1 sezonu w wywiadach mówił jak to on marzył lub śnił jako dziecko żeby zostać elfem ale tacy wyglądający jak on elfami nie mogą zostać a teraz jego marzenie się spełniło. Tak jak to wtedy czytałam to zastanawiałam się czy ten wywiad miał mnie wzruszyć, jeśli tak to nie wzruszył, pusty śmiech mnie wtedy ogarnął, nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Takie właśnie głupoty opowiada ten gość.

            1. Czarnoskóra Anna Boleyn to jeden z największych absurdów w historii TV, ale on żyła wiadomo jaka była. Tymczasem elfy mogłyby mieć nawet zielony kolor skóry, bo w prawdziwym świecie elfa nie uświadczysz dlatego to nie jest dla mnie problem. A aktor jest tylko od grania mam gdzieś co opowiada. Skasowałabyś go za wypowiedzi?

              1. Widzisz a dla mnie jest to problem, wychowałam się na trylogii Jacksona i akceptuje tylko białe, piękne elfy, inne nie. Druga sprawa aktor, tak jest od grania ale nie tylko, wywiady są ważną częścią ich zawodu, w wywiadach promują daną produkcje, ważne jest to co mówią. To co opowiadają to może każą im tak mówić a możliwe że sami z siebie opowiadają te głupoty. W każdym razie to jest ważne. Ile razy jest tak że dany aktor/aktorka powiedzą coś niewłaściwego a pózniej muszą za to przepraszać inaczej po karierze.

              2. Tak? To dlaczego nie dali zielonych? Gdyby Tolkien chciał, żeby elfy były czarne to by je takimi opisał. Możemy się łapać lewą ręką za prawe ucho i robić dobre miny do złej gry, ale przecież wszyscy wiemy o co chodzi naprawdę. To po prostu rasizm. Tym razem skierowany przeciw białym. Zachód zawsze miota się od bandy do bandy. Albo wsadzają homoseksualistów do więzień, albo stawiają ich na ołtarzach. W latach 70 Bruce Lee nie mógł wystąpić we własnym serialu, a teraz mamy czarne Kleopatry, czarne królowe angielskie i czarne elfy. :/

            2. „w wywiadach mówił jak to on marzył lub śnił jako dziecko żeby zostać elfem ale tacy wyglądający jak on elfami nie mogą zostać a teraz jego marzenie się spełniło”

              A jakby sobie wymarzył, żeby zostać złotowłosą księżniczką to też mielibyśmy obowiązek spełnić jego marzenie?
              Niech zrobi własny film, nie wycierający sobie gęby Tolkienem i gra tam kogo zechce. USA to podobno wolny kraj.

              1. Nie wiem do kogo ten post ale to pisałam i pisałam też że gada głupoty, ja nie pochwalam tego co mówi.

                1. Wiem. To było takie uniwersalne spostrzeżenie. 🙂

            3. Znacznie zdrowsze podejście do tego mają Azjaci. Gdy Akira Kurosawa robił swoją wersję szekspirowskiego Makbeta, to nie kazał japońskim aktorom udawać Szkotów tylko przeniósł akcję do średniowiecznej Japonii. Tak powstał Tron we Krwi. Moim zdaniem najlepsza adaptacja tej sztuki. Tak to powinno się robić, a nie strugać głupka i szermować terrorem poprawności politycznej.

              1. Plus milion. Nie ma nic złego w robieniu adaptacji na motywach ale ze zmianą realiów. Jeśli wszystko jest spójne, to wychodzą arcydzieła, choćby Ran wspomnianego Kurosawy.

                1. Tak, Ran to też dobry przykład. Choć osobiście wolę Tron we Krwi. Pewnie ze względu na sentyment do Mifune.

  8. Jeżeli chodzi o pomysł zrobienia ekranizacji Archiwum Burzowego Światła… To może lepiej nie. Chociaż gdyby sam Sanderson brał w tym udział, to byłaby jakaś nadzieja.

    Kończę 3 część. To jest po prostu kapitalna seria. Scena z Rathalas mnie powaliła na łopatki. Wciąż się gubię w tym świecie, więc nie wiem jakby ekranizacja miała to ogarnąć.

  9. Znaczy ja aktorkę znałem z innych produkcji. Dość znana jest, więc pewnie stąd „gwiazda”.

    Bardziej zasadne pytanie, to kogo to obchodzi 🤣 Nawet twórców nie bardzo, bo dziura w fabule im nie straszna.

  10. Zadziwiające zjawisko jest takie że ludzie tak nienawidzą pierścionków władzy tak duża krytyka wylewa się na ten serial ale pod każdym newsem dotyczącym właśnie pierścionków jest zawsze dużo komentarzy, widziałam to już nieraz na innych stronach przykładowo filmweb czy naekranie. Tak samo było w przypadku recenzji 1 sezonu, bardzo dużo komentarzy. Inny przykład to Ród Smoka, serial lepszy, bardziej lubiany i doceniany, a komentarzy pod newsami i recenzjami mniej. Dlaczego? Ciekawe zjawisko że ludzie wolą pisać pod serialem znienawidzonym, krytykując go zamiast większe zainteresowanie poświęcić temu lepszemu. Na jednej stronie znalazłam dwa artykuły które bronią tego serialiku, proszę jak kogoś by to interesowało, https://naekranie.pl/aktualnosci/wladca-pierscieni-pierscienie-serial-liczby-bzdura-nikogo-nie-obchodzi-1716453365 lub https://naekranie.pl/artykuly/wladca-pierscieni-pierscienie-wladzy-milosc-to-nie-zbrodnia-apel-do-fanow

  11. Jakie ludzie tematy poruszają, żeby zainteresować tym serialem. Teraz clicbaitowa informacja, że twórcy znów rozwścieczyli fanów bo będzie postać która zostanie żoną Isildura no tylko, że w książkach Tolkien nie nadał jej imienia a w serialu będzie miała imię. O mój Boże. Polaryzacja, kontrowersje, obrzucanie się błotem. Promocja serialu idealna pod dzisiejsze pokręcone czasy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button