Debaty Małej Rady: Ulubiona część Pieśni Lodu i Ognia

Dawno już Debaty Małej Rady nie gościły na FSGK. Zacznijmy więc od podsumowania dawno zakończonych głosowań.

W czerwcu prosiłem Was o wskazanie która spośród postaci spełniających w Pieśni Lodu i Ognia jakieś warunki przepowiedni związanej z Azor Ahai, mogłaby być ponownym wcieleniem tego bohatera. A oto wynik Waszego głosowania:

Wprawdzie ostatecznie wszystkie wątpliwości nie zostały rozwiane… ale przyznam, że i ja zgadzam się z większością. Do tej pory opublikowane książki wydają się wskazywać na Jona, pozostawiając jednak pisarzowi ogromne pole manewru, więc niewykluczone, że jesteśmy robieni w trąbę.

Nie zapominajmy też  o wcześniejszym głosowaniu, które odbywało się na raty, albowiem próbował nam w nim przeszkodzić dziwaczny błąd, który doprowadził do skasowania wyników. Dzięki refleksowi Lai, która zrobiła w odpowiednim momencie printscreena oraz mojemu kalkulatorowi, mogę zatem przedstawić Wam zsumowany wynik obu głosowań na Lorda Dowódcę Królewskiej Gwardii. Wygląda to tak:

  • Ser Brynden Tully – 468 głosów
  • Ser Barristan Selmy – 394 głosy
  • Areo Hotah – 39 głosów
  • Brienne Tarth – 37 głosów
  • Bronn – 33 głosy
  • Sandor Clegane – 24 głosy
  • Szary Robak – 24 głosy

Trzeba też dodać, że w pierwszej rundzie ser Brynden i ser Barristan szli łeb w łeb. I nie ma się co dziwić. Obydwaj są w końcu rycerzami o wielkiej (i zasłużonej) sławie. Nieco sprytniejszemu Blackfishowi udało się odskoczyć dopiero w rundzie drugiej.

Ufff. Skoro zaległe głosowania mamy za sobą, to chciałbym zadać Wam pytanie, które… prawdę mówiąc myślałem, że zadawałem już wcześniej. Wydaje się tak oczywistym. I tak istotnym zwłaszcza teraz, kiedy czekamy na kolejną książkę Martina.

A zatem:

Który tom cyklu Pieśń Lodu i Ognia lubicie najbardziej?

Zapraszam do głosowania, a jeszcze bardziej – do argumentowania w komentarzach. Chciałbym dowiedzieć się co sprawia, że dany tom jest Waszym ulubionym. Wydaje mi się, że powie to całkiem sporo o naszych oczekiwaniach wobec “Wichrów zimy”. (Wydania dwutomowe “Nawałnicy mieczy”, “Uczty dla wron” i “Tańca ze smokami” traktujemy jako pojedyncze książki, jakimi były w oryginalnym, anglojęzycznym wydaniu)

This poll is closed! Poll activity:
Start date 26-07-2018 00:00:16
End date 06-08-2018 23:59:59
Poll Results:
Twoja ulubiona część Pieśni Lodu i Ognia to...
-->

Kilka komentarzy do "Debaty Małej Rady: Ulubiona część Pieśni Lodu i Ognia"

  • 26 lipca 2018 at 12:17
    Permalink

    Trochę dziwny pomysł na materiał, to tak jakby wskazać który rodzic jest ważniejszy.
    Można tutaj podjąć jakąkolwiek decyzję, a i tak będzie ona dobra. Ja osobiście traktuje cykle jako całość i po przeczytaniu całości mogę się wypowiedzieć, jaki wątek mi się (nie)podobał czy cokolwiek innego.

    Reply
    • 26 lipca 2018 at 13:18
      Permalink

      Masz rację, aczkolwiek pytanie jest o ulybioną część, a nie najważniejsząq. Na swoim przykładzie powiem, że najbardziej kocham “Nawałnicę”, ponieważ dzieje się w niej najwięcej odpowiadających mojemu gustowi rzeczy. Podobają mi się przemiany bohaterów, którzy później tracą moją sympatię (np. Arya), albo takich, którzy dopiero ją zyskują (Sansa). Nie jest to osobne dzieło, nie jest to część lepsza od innych, ale zdecydowanie moja ulubiona, bo dotyczy mojego ulubionego czasu w fabule. Poza tym kojarzy mi się ze wspaniałymi wakacjami, moją największą fazą na PLiO i dobrym czasem w moim życiu, co też ma pewnie duży wpływ i nie widzę w tym problemu.

      Reply
    • 27 lipca 2018 at 19:07
      Permalink

      niekoniecznie, mi było trudno wybrac najlepszy tom , ale wiem ,ze najbardziej nudna z mojego punktu widzenia i źle mi sie czytało Ucztę dla wron

      Reply
  • 26 lipca 2018 at 12:25
    Permalink

    Bezsprzecznie Starcie Królów ponieważ to dopiero w drugim tomie po raz pierwszy usłyszeliśmy chwalebne zgrzytanie zębami. Tutaj też znajduje się najlepsza w historii literatury (moim zdaniem) scena dyktowania listu z roszczeniami 🙂

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 12:54
    Permalink

    Uczta dla wron, co prawda brakuje mi w niej Brana ale jakoś najlepiej mi przypasowała. Nawałnica mieczy zdecydowanie najmniejsza sympatia za Robba.

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 13:25
    Permalink

    Ja najbardziej lubię Ucztę dla wron, chociaż zdaję sobie sprawę, że jest ona najmniej lubianą częścią i pewnie jest to zasługa POVów Brienne i jej przydługich wędrówek i rozważań na jakieś filozoficzne tematy.
    W Uczcie dla wron najbardziej pasuje mi klimat, po prostu większość postaci znajduje się w Westeros (wyjątkiem jest Arya i nwm czy ktoś jeszcze bo nie mam przy sobie książki) i można podziwiać ten piękną stworzoną przez Martina rzeczywistość. Jak sam tytuł wskazuje jest to czas po wojnie, wielu ludzi zginęło, wielu zeszło na drogę bezprawia, wszędzie są zgliszcza i panuje głód, nie można bezpiecznie podróżować. Ten złowieszczy nastrój oraz fakt, że są tam moje 3 ulubione POVy (Jaime, Arya, Sansa) oraz, że nie ma 3 najbardziej wkurzających POVów (Bran, Catelyn, Daenerys) sprawia, że czytanie tej części jest dla mnie najprzyjemniejsze. Oczywiście są wyjątki, tak jak wspomniana już Brienne albo Sam, których rozdziały po prostu się dłużą, ale wg mnie największym minusem tej części jest to że znajdują się tu rozdziały z Dorne, które kompletnie nie wpasowują się w klimat UdW i wg mnie powinny być przeniesione do TzS w zamian za wątek muru. Dorne bardziej przypomina kulturą Essos i taki podział byłby wg mnie naturalny.
    Jak coś pomyliłam z rozdziałami to sorry, ale aktualnie nie mam pod ręką książki.

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 13:43
    Permalink

    Zdecydowanie Nawałnica mieczy (gdybym miał doprecyzować konkretny egzemplarz książki to część druga).

    Powodów cała masa:
    – Krwawe Gody i drugi po śmierci Neda zonk, którego w ogóle się nie spodziewałem
    – wesele i śmierć Joffreya, którą przyjąłem z olbrzymią radością
    – Oberyn Martell <3 moja ulubiona postać w całej sadze właśnie tutaj ma pięć minut
    – śmierć Tywina Lannistera i zupełne wywrócenie do góry nogami układu sił, który zaczął się krystalizować
    – ucieczka Sansy, bardzo fajne rozwinięcie wątku LF, śmierć Lysy
    Po prostu dużo się dzieje 😉

    Do tego fajnie jest tu przedstawiony wątek Jona, a słabych momentów (Danuta) jest stosunkowo niewiele. Dla mnie ta część dystansuje pozostałe.

    Na drugim miejscu wskazałbym Starcie Królów za:
    – zamieszanie kociołka interesów różnych królów, tworzące się sojusze i powstające animozje
    – za wprowadzenie Stannisa i Brienne
    – za rozwinięcie wątku Jona i Muru, wyprawę do Crastera itd.
    – za rozgrywki w trójkącie Tyrion-LF-Varys

    Na trzecim miejscu Gra o tron za:
    – Neda Starka, którego bardzo polubiłem i którego śmierć prawie zniechęciła mnie do czytania książki (serio)
    – za fajne rozdziały Danki, gdzie jeszcze człowiek miał nadzieję że jej wątek będzie prowadzony żwawo, a z drugiej strony szybko zazębi się z pozostałymi
    – za historię ze sztyletem, tułaczkę Tyriona i wątek Bronna

    Tutaj minusem jest środkowa część książki, która zbytnio się przeciąga. Jako element całości jest to potrzebne, ale pierwsze wrażenie kiepskie.

    Na czwartym miejscu Taniec ze smokami za:
    – Quentyna Martella i ogólne rozwinięcie wątku Dorne
    – za wątek Jona, Muru, dzikich i zdrady na samym końcu + wreszcie dostaliśmy rozdział Melisandre
    – za rozwinięcie wątku Brana
    – za to, że rozdziały Danki odbiły się od dna i o ile ciągle były to średniawe elementy książki to coś tam zaczęło się dziać, szczególnie za sprawą Tyriona i Barristana w końcówce
    – za Aegona Targaryena, Jona Conningtona i Varysa – z początku uznałem ten wątek za wyciągnięty z czapy (i takowym będzie jeśli Aegon faktycznie będzie Targaryenem), ale po drugim przeczytaniu książki oraz zapoznaniem się z Szalonymi Teoriami, urósł w moich oczach
    – za wątek Davosa, któremu Uczta dla Wron szykowała śmierć, a okazało się że jest zdrów <3

    Mimo wszystko ta część ma problem, gdyż monotematycznie dzieli się na dwa obszary z czego ten wschodni od zawsze po prostu mniej dla mnie znaczył. Rozdziały Danuty poza pierwszą książką uważam za słabe lub przeciętne, brakowało tutaj różnorodności. Sytuację ratuje wyśmienita końcówka (epilog).

    Reply
    • 26 lipca 2018 at 13:45
      Permalink

      Na ostatnim miejscu w mojej opinii Uczta dla wron. Przy pierwszym czytaniu miałem wrażenie, że czytam po prostu rozbudowaną erratę do Nawałnicy mieczy, a nie osobną książkę. Wątek w królewskiej przystani stracił impet, gdyż odpadły tak barwne postaci jak Tywin, Oberyn, Tyrion, LF i Joffrey. Cersei tylko irytowała.
      Do plusików zaliczyłbym:
      – wędrówka Jaime’a po dorzeczu, rozmowy z Brackenami, Blackwoodami, rozwiązanie sytuacji z Riverrun itd.
      – Littlefinger w Orlim Gnieździe, Alayne, Szalona mysz

      Neutralnie podchodzę do wędrówki Brienne (przy drugim czytaniu szło to dużo lepiej). Także w tej części (chyba) mieliśmy zlot Żelaznych Ludzi – przy pierwszym czytaniu odbierałem to jako “nudne przyjęcie randomów które na nic nie mają wpływu” ale znów… po Szalonych Teoriach, przy drugim czytaniu książki ten wątek mocno zyskał.

      Niemniej ogółem podzielenie geograficzne dwóm ostatnim tomom nie wyszło na dobre bo akcje w nich mniej różnorodne + miałem ogromne oczekiwania po Nawałnicy mieczy.

      Reply
      • 26 lipca 2018 at 13:55
        Permalink

        zgadzam sie ze wszystkim oprocz quentyna, to jego watek byl wyjety z czapy i nic nie wniósł(no dopiero w wichrach beda ewentualne konsekwencje tego watku)

        Reply
        • 28 lipca 2018 at 17:58
          Permalink

          Zgadzam się z Wasza dwójką. Dokładnie co do wszystkiego i tego,że wątek Quentyna był po prostu kiepski.

          Reply
  • 26 lipca 2018 at 14:10
    Permalink

    Ciężki wybór miałem. Wszystko to jedna wspaniała książka. Gra o tron wprowadzała w nastrój i świat jaki Martin stworzył i jakbym uczył się nowego życia a czytanie złożyło się z przeprowadzka do innego kraju więc byly nowe horyzonty. Nawałnica przyniosła wiele wydarzeń i przyspieszyła zdecydowanie ale była rezultatem wcześniejszych intryg. Nie mniej wybrałem Grę o Tron bo od tego się to zaczęło tak sentymentalnie.

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 15:44
    Permalink

    Wstrzymam się, bo dość dawno czytałem Starcie i Nawałnicę (w dodatku jednym ciągiem), a Ucztę przeczytałem dopiero po Tańcu, który czytałem równolegle z sezonem serialu na Uczcie opartym, co mogło zmienić moją percepcję książki. Grę o Tron znam prawie na pamięć i gdybym miał wybierać, to wygrałaby pewnie właśnie ona, lub któraś z późniejszych książek, może Uczta?

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 16:37
    Permalink

    Napiszę tu cokolwiek pierwszy raz w życiu, ale będzie krótki i konkretnie.

    Starcie królów – za przepiękny opis armady Stannisa nadciągającej na Królewską Przystań z perspektywy – mojej ulubionej postaci – Davosa. Martin językowo nie pokazuje za wiele na kartach powieści, ale ten fragment naprawdę po latach pamiętam.

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 17:20
    Permalink

    Uczta, ze względu na:
    – wgląd w psychikę Cersei
    – podróż Brienne do Szeptów
    – Merlibal + Pies
    – ŻELAZNE WYSPY !!!
    – Doranowe przygody z córką
    – DARKSTAR
    – Oreo i jego żona z jarzębiny
    – Żmijowe Bękarcice (a nie serialowe Piaskowe Gadziny z Porne!)
    – Jaime w Riverrun
    – ŻELAZNE WYSPY znów
    – Samwell
    – STARE MIASTO
    – Taena z Myr
    – ŻELAZNE WYSPY, ŻELAŹNI LUDZIE, DRAKKARY

    Reply
    • 26 lipca 2018 at 20:21
      Permalink

      Uczta również zdobyła mój głos. Dla mnie te dłużyzny które przeszkadzają innym są właśnie najlepsze, dzięki nim poznajemy Westeross . Brienn mogłaby się tak włóczyć cały ton.

      Reply
    • 28 lipca 2018 at 10:35
      Permalink

      Zgadzam się w 100 % ? uczta zdecydowanie zyskuje mój głos, mogłabym po prostu skopiować Twój komentarz

      Reply
      • 28 lipca 2018 at 11:59
        Permalink

        heh zapomniałam o Rodriku Czytaczu 😀 powinien mieć pov! to jedyny minus Uczty! 😉

        Reply
  • 26 lipca 2018 at 17:43
    Permalink

    Mój głos na Nawałnicę mieczy. Najwięcej niespodzianek, najwięcej się dzieje.

    GoT to po prostu wprowadzenie, SK ma niepotrzebny wątek Renly’ego, a w UdW i TzS przeszkadzał mi podział geograficzny. Wolałbym żeby to było podzielone chronologicznie.

    Reply
  • 26 lipca 2018 at 18:04
    Permalink

    Trudne, ponieważ w każdej były rzeczy, które lubiłam, i takie, których nie.
    Ale po dłuższym namyśle (i wciąż przed drugim czytaniem), Uczta dla Wron. Po pierwsze dlatego, że Starkom zaczęło się lepiej wieść – Arya dotarła do Braavos, a Sansa uciekła ze stolicy. Dzięki tej ostatniej zbliżyliśmy się trochę do motywacji Littlefingera, na którego wizerunku pojawiła się dość znacząca rysa, która prędzej czy później doprowadzi do jego zguby.
    Następnie, Asha, i w ogóle Żelazne Wyspy. Dorne. Pierwsze POVy Cersei i jej powolny upadek. Spotkanie Sama z Aryą. Zaczątek Krwawych Godów 2.
    A także fakt, że Tyrion nie był POVem, więc przynajmniej w jednej książce nic złego mu się nie stało.

    Aż się zdziwiłam, bo praktycznie nic się nie działo na Północy, ale jednak. Największym plusem był chyba jednak brak Daenerys.

    Reply
    • 26 lipca 2018 at 18:10
      Permalink

      bo povów polnocy nie bylo w uczcie tylko w tancu?

      Reply
  • 26 lipca 2018 at 18:08
    Permalink

    Dobra okazja, żeby zapytać. Kogo przedstawia okładka “Uczty dla Wron: Cieni Śmierci”? Nijak nie mogę dopasować przedstawionych postaci.

    Reply
    • 26 lipca 2018 at 18:18
      Permalink

      Nikogo z PLiO. To okładka zapożyczona z czegoś innego, na co wydawnictwo miało licencje.

      Reply
  • 26 lipca 2018 at 20:26
    Permalink

    W końcu jakiś konkretny materiał spod ręki Daela, no no, w końcu moje uwagi zostały wzięte pod uwagę, oby tak dalej. Za takie fsgk nic nie robiłem. A co do pytania w ankiecie, osobiście wybieram Herezje Horusa Czas Horusa.

    Reply
    • 27 lipca 2018 at 10:41
      Permalink

      nie ma to jak wartosciowy artykuł, co? 😀

      Reply
    • 27 lipca 2018 at 11:51
      Permalink

      Jak dla mnie to tu trochę za mało akapitów jest.

      Reply
    • 27 lipca 2018 at 23:40
      Permalink

      Widać, że autor poświęcił niezliczoną ilość dni i nocy na stworzenie tego dzieła. Szanuje

      Reply
  • 27 lipca 2018 at 13:54
    Permalink

    Uwielbiam Nawałnicę za dynamiczną akcję, zwroty akcji (Krwawe Gody, przemiana Jaime’go) i bardzo mocną końcówkę (proces Tyriona ze śmiercią Oberyna, śmierć Tywina, śmierć Lysy, Lady Stoneheart), ale jednak ostatecznie głos poszedł na Grę o tron. Czemu? Bo jednak od niej się wszystko zaczęło, to czytając Grę przekonaliśmy się po raz pierwszy, że Martin nie pier..li się w tańcu i w sadze nie ma postaci z plot armorem 🙂 Lubiłem Neda i jego śmierć spowodowała, że byłem autentycznie wkurzony, ale jednocześnie to wydarzenie uświadomiło mi, że czytanie kolejnych tomów sagi będzie niezwykle interesujące bo cholernie ciężko będzie przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń 🙂 Gra o tron była wstępem do nadciągającej burzy, ale jednocześnie wstępem pełnym spisków (już w tym tomie LF i Varys pokazują, na co ich stać) z majaczącą jeszcze w tle groźbą inwazji nieumarłych. A zaczęło się tak ładnie – rodzinka Starków w komplecie, stanowisko Namiestnika dla Neda, wilkory dla młodych Starków, no i idealny mąż dla Sansy w postaci Joffreya – co może pójść nie tak? 😛
    Zabrakło mi jedynie Jedynego Prawdziwego Króla i jego zgrzytania zębami. Ale przynajmniej był Robert, który też nie bawił się w kurtuazję i walił z grubej rury co mu na sercu leżało 😀

    Reply
    • 27 lipca 2018 at 15:24
      Permalink

      ale to było przewidywalne,ze jak tak sie zaczyna to sa dobre złego poczatki ,ze tak to sie kończyc moze ,ale jak sie zaczyna to czyha zło za zakretem

      Reply
    • 27 lipca 2018 at 16:19
      Permalink

      “czytając Grę przekonaliśmy się po raz pierwszy, że Martin nie pier..li się w tańcu i w sadze nie ma postaci z plot armorem”

      Te zdanie nie ma nic wspólnego z prawdą, bowiem jedni w sadze plot armor mają, inni nie. I tak Tyrion oraz Danka na farcie przechodzą przez niemożliwe od samego, samiutkiego początku. Tyrion mógł zginąć:
      – podczas ataku klanów
      – na skutek przegranej próby walki, kiedy to Lysa nieroztropnie nakazała ubrać niewygodne dla Vardisa Egena uzbrojenie a potem wykonała coś, co słusznie zauważył Dael w czytaju było sprzeczne z jej charakterem – puściła go wolno nie nasyłając zamachowca
      – podczas bitwy nad Zielonymi Widłami, gdzie oberwał w hełm
      – podczas zamieszek chlebowych
      – podczas bitwy nad Czarnym Nurtem, gdy w ostatniej chwili uratował go Podrick Payne
      – na skutek przegranej próby walki, gdzie tym razem od stryczka ocalił go Jaimie
      – nad Rhoyne, kiedy jeden z kamiennych ludzi wciągnął go do wody a z niej wyciągnął go Jon Connington, nawet Szara Łuszczyca się go nie ima choć ten drugi na nią się zaraził
      – podczas ataku łowców niewolników na “wonnego seneszala”
      – mógł zostać stracony po śmierci Yezzana, bowiem jeśli dobrze pamiętam tradycją ghiskarską jest zabijanie niewolników po tym jak stracą pana, jeśli ten sobie tego zażyczy
      – mógł zostać przechwycony i stracony w czasie ucieczki do obozu Drugich Synów, bądź wcześniej zachorować na zarazę panującą w obozie

      Lista Dany też jest imponująca. Mogła zginąć:
      – zatruta winem – Jorah w ostatniej chwili na skutek wyrzutów sumienia ocalił ją od spróbowania zatrutego wina
      – na skutek wejścia do płonącego stosu pogrzebowego. No comment
      – wyczerpana w trakcie marszu przez totalne pustkowia, gdzie ciężko znaleźć wodę. A i tak pośrodku niczego jej khalasar znalazł jakieś ruiny
      – w Domu Nieśmiertelnych
      – na skutek zamachu Zasmuconego w Qarthcie
      – na arenie dwukrotnie – szarańcze(których nie skosztowała a wiemy, że były zatrutę) oraz w trakcie zamieszania po przybyciu Drogona

      Pewnie jeszcze kilka potencjalnych zagrożeń życia pominąłem, niektóre wyolbrzymiłem ale jak widać plot armour u niektórych postaci występuje od samiutkiego początku, od pierwszego tomu.

      Reply
      • 27 lipca 2018 at 18:33
        Permalink

        “– na skutek przegranej próby walki, kiedy to Lysa nieroztropnie nakazała ubrać niewygodne dla Vardisa Egena uzbrojenie a potem wykonała coś, co słusznie zauważył Dael w czytaju było sprzeczne z jej charakterem – puściła go wolno nie nasyłając zamachowca”
        przeciez gdyby go zabila to z automatu wciagnela by doline w wojne, a tego LF nie chcial

        Reply
        • 27 lipca 2018 at 19:18
          Permalink

          To dlaczego w ogóle pozwoliła na próbę walki? Lysa nie działała racjonalnie już od jakiegoś czasu, poza tym śmierć prawdopodobnie byłaby ukartowana tak, żeby wyglądało to jak nieszczęśliwy wypadek bądź w razie czego zwaliłaby winę na klany. Oczywiście to nie przekonałoby Tywina ale on i tak nie zaatakowałby Doliny, Lysa zaś mogłaby powstrzymać, jak to zresztą później zrobiła, dołączenie się Doliny do wojny. Czyli wojna niby jest ale jej tak naprawdę nie ma, potem sobie Paluszek wróciłby do niej z propozycją przywrócenia pokoju, w którym jednym z warunków byłoby przeprowadzenie śledztwa w sprawie podejrzanej śmierci Tyriona, które stałoby się podobną farsą do śledztwa w sprawie bestialskiej śmierci dzieci Rhaegara(przeprowadzonego na żądanie Dorne), gdzie winnych nigdy nie wskazano ani ukarano.

          Reply
          • 27 lipca 2018 at 22:44
            Permalink

            “To dlaczego w ogóle pozwoliła na próbę walki?”
            a jaki miala wybór? puscic karła wolno? sam sobie zreszta odpowiedziales na te pytanie:
            “kiedy to Lysa nieroztropnie nakazała ubrać niewygodne dla Vardisa Egena uzbrojenie”
            wszystko bylo ustawione, bronn mial wygrac i wygral

            Reply
      • 29 lipca 2018 at 13:52
        Permalink

        Wiesz, idąc tym tropem można spokojnie wykazać, że każda z postaci, które jeszcze żyją w sadze, miała do tej pory sporo okazji, by zginąć (np. Davos czy Stannis podczas bitwy na Czarnym Nurcie). Ale czy to od razu oznacza, że mają oni plot armor? No nie bardzo. Bo zarówno Tyrion, jak i Daenerys nadal mogą zginąć przed końcem sagi, tak samo jak i wszyscy inni bohaterowie. Nie ma tu pewniaka, o którym można byłoby powiedzieć, że na pewno przeżyje. Trudno też wymagać od Martina, żeby już w pierwszym czy drugim tomie ubił większość bohaterów, bo wtedy kolejne tomy straciłyby na atrakcyjności. Gdyby Tyrion zginął już w Grze o tron, cały wątek w Królewskiej Przystani w Starciu Królów byłby dużo bardziej nudny. Podobnie śmierć Daenerys w 1 czy 2 tomie sprawiłaby, że cały jej wątek byłby bez sensu. Ale zginąć mogą nadal. I pewnie któreś z nich umrze (ja stawiam na Daenerys).
        I nie powiesz chyba, że śmierć Neda nie była dla Ciebie zaskakująca? 😉 W PLiO nie ma głównych bohaterów, aczkolwiek w Grze o tron Ned był chyba mimo wszystko najważniejszym POVem, to z jego perspektywy śledzimy najważniejsze wydarzenia rozgrywające się wokół króla i spiski na dworze, to on jest kimś, kto jest w samym centrum. Głowa jednego z najważniejszych rodów w Westeros (wokół którego toczy się akcja w 1 tomie więc siłą rzeczy czytelnik się z nimi utożsamia), Namiestnik, a wreszcie przez krótką chwilę ktoś, komu król powierzył pełnię władzy. A tu nagle bach, zostaje uwięziony i za chwilę stracony. I ta jedna krótka chwila sprawia, że czytelnik uświadamia sobie, że w tej sadze zginąć może każdy i w dowolnym momencie. A to nieczęsto zdarza się w innych książkach. Dlatego Gra o tron była w momencie wydania przełomowa (zresztą nie tylko w tym aspekcie).

        Reply
        • 29 lipca 2018 at 22:11
          Permalink

          W plot armouringu chodziło mi o postacie, które w trakcie sagi mogły zginąć wielokrotnie, ale tego uniknęły i do takich Dany i Tyrion z pewnością należą; Davosa jeśli chcesz również możesz podciągnąć, ja tylko podałem przykłady, że na istnienie tego “zjawiska” w przypadku niektórych postaci dowody są ewidentne. Plot Armouring nie oznacza jednak, przynajmniej w moich oczach 100% gwarancji na przeżycie kogoś, tylko na raczej jego dużo zwiększonego prawdopodobieństwa(tak właściwie działała zbroja o tej właśnie nazwie). Niestety, w ciemno można zakładać, że Dany oraz Tyrion przetrwają co najmniej do Snu(i zapewne sporą jego część), zresztą moim zdaniem w tym przypadku Martin zbytnio się wygadał o dalszych losach tych postaci tzn wrócą do Westeros innymi drogami, co biorąc pod uwagę ten przeklęty serial w sprawie ponownego/pierwszego postawienia ich stopy w Siedmiu Królestwach raczej Mistrz nie trollował. Czy byłem zaskoczony śmiercią Neda? niestety nie. Po książki sięgnąłem po obejrzeniu trailera 1 sezonu(sam serial zacząłem oglądać zdaje się po przeczytaniu Uczty, po I epizodzie 5 sezonu na dobre przestałem, chociaż niestety większość spoilerów odnośnie tego co się działo później niestety uniknąć nie mogłem), Neda grał Sean Bean a wszyscy wiemy, że to chodzący spoiler jeśli chodzi o odgrywane przez siebie postacie 😉 . Gdyby nie to pewnie byłbym zaskoczony, choć aż tak bardzo to chyba też nie – po tym jak wygadał się Cersei należało się spodziewać jakiegoś przykrego incydentu wcześniej czy później, spodziewałem się go raczej trochę później. Rozumiem jednakże twój tok myślenia – pod tym względem zaskoczenia tzn niespodziewanej śmierci jednej z kluczowych postaci uniwersum to Gra o Tron i Nawałnica są najlepsze, bo niestety późniejsze tomy, zwłaszcza Taniec, srogo rozczarowują a wątki niektórych POV-ów zmierzają wydaje się donikąd(Brienne pls). Na dobrą sprawę zginęły zaledwie 4(5) POV z 24:
          -Ned(GoT)
          -Cat(NM)
          -Arys(UdW)
          -Quentyn(TzS)
          ~Jon Snow(TzS)

          Trochę skromna ta lista, na 5 tomów zaledwie 4 definitywne śmierci POV, w tym jeden z nich mający zaledwie jeden rozdział, który właściwie mógłby nie istnieć, bo w obecnym kształcie wygląda mi na bardziej na zniszczony potencjał niż pełnoprawny POV, śmiem twierdzić, że prologi i epilogi go masakrują poziomem.

          “A tu nagle bach, zostaje uwięziony i za chwilę stracony. I ta jedna krótka chwila sprawia, że czytelnik uświadamia sobie, że w tej sadze zginąć może każdy i w dowolnym momencie.” I szkoda, że tego GRRM nie podtrzymał, nawet wręcz odwrócił trend przywołując do “żywych” chociażby kilkukrotnie Dondarriona, UnCat, UnGregora i zaraz także Jona. Wolałbym, żeby umarlaki były przywoływane do “żywych” wyłącznie za sprawą Innych, ale to tylko moja dygresja.

          “Gdyby Tyrion zginął już w Grze o tron, cały wątek w Królewskiej Przystani w Starciu Królów byłby dużo bardziej nudny.” Byłby inny, bo zamiast Tyriona zapewne byłby Kevan, moim zdaniem świetny kandydat na POV-a, którego niestety już nie będzie miał.

          Reply
          • 30 lipca 2018 at 12:27
            Permalink

            Ok, przyznaję, że Dany i Tyrion mają czasowy plot armor bo faktycznie bardzo mało prawdopodobne, że nie dożyją Snu więc można w ciemno zakładać, że w Wichrach będą bezpieczni. Ale wciąż nie ma gwarancji, że przetrwają finał sagi. No i masz rację, że Martin niepotrzebnie się wygadał, zresztą nie tylko o Tyrionie i Dany, bo skoro zapewnił, że 5 postaci dotrwa do ostatniego tomu i nawet je wyliczył to wiadomo, że Bran, Arya i Jon również przeżyją Wichry.
            Co do Neda, to już nie Martina wina, że pojawił się serial, który ludziom zaspoilerował pewne rzeczy 😉 Ja czytałem Grę o tron kilka lat przed pojawieniem się serialu i śmierć Neda była zwrotem akcji, który mnie naprawdę zaskoczył i przy okazji mocno wkurzył 😛
            POVów zginęło niby tylko 5, ale w tym aż 3, które odgrywały bardzo ważną rolę dla fabuły (Ned, Cat, Jon) więc ich śmierć można określić nawet jako “szokującą”, o ile ktoś wcześniej nie widział na ten temat żadnego spoilera 😛 Ale przecież zginęło też sporo nie-POVów, które również były ważnymi postaciami. Taki Tywin chociażby. Dla mnie jego śmierć też była dużym zaskoczeniem, myślałem że to nastąpi dużo później i że jeden z najlepszych strategów w Westeros będzie jeszcze odgrywał ważną rolę w późniejszych tomach. A tu nie dość, że zginął już w Nawałnicy, to jeszcze na zabity na kiblu przez własnego syna 😉
            Kevan był ciekawą postacią, fajnie się czytało jego POV w epilogu Tańca, ale przy całej sympatii do niego, do Tyriona mu trochę brakuje. Nie ma tak ciętego języka jak Karzeł i nie potrafi tak kombinować. Rozdziały Tyriona w Starciu Królów, gdy ten przebywał w stolicy, czytało się rewelacyjnie m.in. z powodu rozgrywek w trójkącie Tyrion-Littlefinger-Varys, gdzie każdy próbował wybadać i przechytrzyć pozostałych, no i mieliśmy też rywalizację rodzeństwa Lannisterów (Tyriona z Cersei), w której jedno chciało ograć drugiego. Z Kevanem zamiast Tyriona tego wszystkiego by nie było.

            Reply
  • 27 lipca 2018 at 23:06
    Permalink

    Gra o Tron. Najbardziej spójna, zbita, konkretna, jedyna książka cyklu, która rzeczywiście ma jakiś wstęp i zakończenie. Plus wręcz detektywistyczny wątek pod tytułem “Kto zabił Jona Arryna”, który łączy to wszystko w całość.

    Reply
  • 28 lipca 2018 at 22:45
    Permalink

    Mi też ciężko wybrać coś poszczególnego z tak świetnej całości. Ale faktycznie. Były momenty czytając rozdział danej części gdzie czasami zerkałem ile stron jeszcze mi zostało tego nie zbyt wciagającego rozdziału(aczkolwiek, na koniec często byla jakaś petarda lub ciekawe zakonczenie epizodu danej postaci, za co przedewszytkim kocham miłością prawdziwą Martina) a były takie gdzie byłem odcięty myślami od świata na maksa wyciągnięty. I wg tylko tego mogę przyznać że najmniej nużących momentów było w nawałnicy mieczy. Gre o tron niestety przeczytalem dopiero po obejrzeniu pierwszego sezonu i cala ksiazke przez spojlery czytaly mi sie ciezko ale mimo to jest dla mnie na drugim miejscu. Poniewaz to gra o tron(czy tez w moim przypadku pierwszy sezon) wciagnela mnie w ten fantastyczny świat. Wyobrazcie sobie to że przed obejrzeniem pierwszego odcinka zaczalem czytac Silmariliona Tolkiena. Skonczylem ta dosc ciezka ale ciekawa opowiesc dopiero po przeczytaniu pierwszej części tanca ze smokami, poniewaz w mej glowie bylo tylko Westeros. To swiadczy jak zlozony i spektakularny swiat stworzyl Martin. Czekaja nas jeszcze dwie glowne ksiazki. Zapewne jeszcze jakies do tego opowiadania oraz na poczatek ok 4 spinoffow w tv. Czy kojarzycie tak obszerne uniwersum jak PliO?

    Reply
    • 28 lipca 2018 at 22:52
      Permalink

      Chciałbym tylko wyróżnić jeszcze Taniec ze smokami. Za najlepszy wg mnie prolog ze wszystkich części. Gdy Oset spojrzała na Varamyra niebieskim wzrokiem byla to dla mnie chwila w ktorym moja wyobraznia dostarczyla mi najwiekszej ilosci dreszczy.

      Reply
      • 29 lipca 2018 at 09:42
        Permalink

        najlepszy prolog w wichrach

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków