Szalone Teorie: Symbolika jelenia

Wielkie nieba! To już druga “gościnna” Szalona Teoria. Nie zamierzam wprawdzie odwieszać jeszcze klawiatury na kołku, ale z prawdziwą radością prezentuję Wam teksty takie, jak poniższa Szalona Teoria pióra Lai. Tekst dotyka tematu, o który upominaliście się przez ostatnie tygodnie. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni.
DaeL

Podczas przygotowywania kolejnych odcinków Czytamy “Grę o Tron” zwróciłam uwagę na pojawiającego się w książce białego jelenia. Gdzieś w zakamarkach mózgu, gdzie ostały się niewypalone przez serial szare komórki, znalazłam wspomnienie o mitologicznym symbolu jelenia. Naturalnie nie zwlekając postanowiłam poszukać związków pomiędzy przewijającymi się przez “Pieśń Lodu i Ognia” rogaczami, a jeleniami i stworami “jeleniopodobnymi” z europejskich mitów i legend. Rezultat mojej krucjaty możecie przeczytać poniżej, ale zastrzegam – najlepsze dla Waszego zdrowia będzie założenie na głowę folii aluminiowej albo cynowego durszlaka. Bo spekulacji będzie tu sporo. Odstawcie napoje i jedzenie, zapnijcie pasy i ruszamy.

Biały jeleń

Biały jeleń jako istota magiczna/nadnaturalna pojawia się w wielu religiach i kulturach. Często utożsamiano go z jednorożcem, ale my skupimy się głównie na klasycznym, dwurogatym zwierzątku, określanym w języku angielskim jako white hart/white stag. Indianie Huiczole zamieszkujący tereny środkowego Meksyku przedstawiają swego dobrego boga jako Jelenia. Europejska legenda opowiadająca o białym jeleniu z krzyżem sięga czasów przedchrześcijańskich, ale rozpowszechniona została przez zakon benedyktynów, w opowieści o świętym Hubercie i Eustachym. Pogoń za tym zwierzęciem miała symbolizować duchowe poszukiwania.

Św. Hubert miał się nawrócić gdy zobaczył białego jelenia, między rogami którego jaśniał krzyż.

W mitologii celtyckiej biały jeleń to wysłannik z zaświatów. Wierzono, że pojawia się, gdy ktoś złamie tabu/święte prawo. Jest zwiastunem zmiany dla tego, któremu się ukazał. Jako przewodnik biały jeleń prowadził mitologicznych bohaterów ku przygodom, a cudowny jeleń z mitologii węgierskiej wskazał Hunorowi i Magorowi miejsce założenia państwa. W legendach arturiańskich biały jeleń jest nieuchwytny. W legendach o odkryciu Japonii biały jeleń był przewodnikiem dwóch braci. Rogaty bóg Cernunnos był związany z życiem, płodnością, bogactwem i podziemiami – podobnie jak grecki Pan, rzymski Faun, hinduski Pashupati czy Puk (znany np. ze Snu nocy letniej) czy Herne Łowca.

Ostatnia ze wspomnianych postaci powinna być dla nas szczególnie istotna. Herne był łowczym króla Ryszarda II (który sam miał w herbie białego jelenia). Według legendy łowczy uratował życie króla, gdy ten został zaatakowany przez białego jelenia, odniósł jednak śmiertelną ranę. Do życia przywrócił go czarownik przywiązując mu do głowy rogi jelenia. Herne musiał zrezygnować z zawodu myśliwego, przez co oszalał i zbiegł w głąb lasu, wciąż mając przywiązane do głowi rogi. Znaleziono go następnego dnia powieszonego na dębie. Herne ma po dziś dzień straszyć w Windsorskim Lesie.

Herne Łowca.

Reasumując, w legendarnych i mitologicznych opisach białego jelenia przewijają się trzy motywy:

  • Biały jeleń jest przewodnikiem symbolizującym odmianę losu, pojawiającym się po złamaniu tabu.
  • Czarownik wskrzesza i tworzy rogatego opiekuna lasu.
  • Rogaty bóg wiąże się z cyklem przyrody.
Biały jeleń w Westeros

A jak często biały jeleń gości w “Pieśni Lodu i Ognia”? Zaskakująco często. O białym rogaczu w królewskim lesie czytamy po raz pierwszy w rozdziale Eddard XI:

W królewskim lesie wytropiono białego jelenia, w związku z czym lord Renly i ser Barristan pojechali na polowanie z Królem, a z nimi ksiażę Joffrey, Sandor Clegane, Balon Swann i połowa dworu.
—Gra o Tron—

Podczas rozmowy z Jeyne Poole Sansa myśli o magicznych właściwościach zwierzęcia.

Sansa nie chciała być nieuprzejma, dlatego napiła się mleka i zmieniła temat. – Śniło mi się, że Joffrey dopadnie białego jelenia – powiedziała. W rzeczywistości było to bardziej jej marzeniem, ale uznała, że zabrzmi lepiej, jeśli nazwie to snem. Wszyscy wiedzieli, że sny mówią o przyszłości. Białe jelenie były bardzo rzadkie i podobno posiadały czarodziejską moc. W głębi serca żywiła przekonanie, że jej rycerski książę jest więcej wart od swojego zapijaczonego ojca.
—Gra o Tron—

Nieco później okazuje się, że Robert Baratheon natrafił na białego jelenia, a raczej to, co z niego zostało.

Podobno Król nie jest w najlepszym humorze. Znaleźli białego jelenia, a raczej to, co z niego zostało. Wcześniej dopadły go wilki i zostawiły Jego Miłości niewiele więcej ponad kopyta i rogi. Król wściekł się, lecz szybko dowiedział się o ogromnym dziku dalej, w głębi lasu, i oczywiście postanowił zapolować na niego.
—Gra o Tron—

Umierający król mówi o karze, którą bogowie zesłali na niego za zlecenie zabicia Daenerys.

– Litościwi bogowie – jęknął. – Dziewczyna. Daenerys. Tylko dziecko, miałeś racje, to dlatego, dziewczyna… bogowie zesłali dzika… żeby mnie ukarać… – Król zakasłał, plując krwią. – Nie… nie miałem racji… dziewczyna…
—Gra o Tron—

Skoro zesłali dzika, to prawdopodobnie w pakiecie był też jeleń. Robert złamał tabu – skazał na śmierć niewinną istotę, ciężarną kobietę, na dodatek daleką, ale jednak swoją krewną. Ironią losu jest to, że polował na własne zwierzę herbowe, a zginął zabity przez dzika.

Wyprawa na białego jelenia nie skończyła się dobrze dla króla Roberta.

Nieco później, bo już za panowania dobrego króla Joffreya, Tyrion dowiaduje się od Varysa, że galeria “Biały Jeleń” zamierzała wypłynąć z Królewskiej Przystani i dołączyć do floty Stannisa Baratheona. Kapitan zostaje postawiony przed monarchą. Statek wchodzi w skład królewskiej floty i staje do walki z armadą Stannisa. Davos na pokładzie “Czarnej Bethy” zdobywa galerę “Biały Jeleń” (w wersji polskiej – “Biała Łania”).

For those few instants, Black Betha and White Hart were the calm eye in the midst of the storm.
—A Clash of Kings—

Na kilka chwil „Czarna Betha” i „Biała Łania” stały się okiem pośrodku cyklonu.
—Starcie Królów—

“Biały Jeleń” zostaje zniszczony w wybuchu dzikiego ognia, podobnie jak “Czarna Betha”. Stannis złamał wcześniej tabu zabijając swego brata. Biały jeleń, palony zielonym ogniem, przynosi więc odmianę losu. Król Stannis ostatecznie przegrywa, nie tylko ze względu na dziki ogień, ale również przez pojawienie się “zielonego jelenia”, czyli przebranego za Renly’ego Garlana.

Gdzieś tutaj jest Biały Jeleń.

To zresztą przyczynek do osobnego tekstu na temat wskazówek, jakie George R.R. Martin ukrywa w nazwach statków. Jeśli nie wierzycie, że i nazwy statków mają swoje znaczenie, przypomnijcie sobie kim była Czarna Betha. Toż to żona Aegona V, która spłonęła w Summerhall.

Magiczne poroże

Wygląda zresztą na to, że nie tylko jeleń, ale samo poroże odgrywa w “Pieśni Lodu i Ognia” rolę istotnego symbolu. Jest nieodłącznie związane z magią.

Nakrycie głowy z rogami nosi nie kto inny jak Plama, najlepszy wróżbita Westeros.

Za nią zdążał błazen, jak zwykle podskakując dziwacznie bokiem i powłócząc nogami. Na głowie miał hełm wykonany ze starego wiadra, zwieńczonego jelenim porożem, z którego zwisały krowie dzwonki.
—Starcie Królów—

Jak widzimy, nasz wróżbita nie rozstaje się ze swoim nakryciem głowy nawet na Murze, gdzie wygłasza kolejne przepowiednie.

Królowa nie zawracała sobie głowy przedstawianiem błazna, lecz z uwagi na dzwoneczki na ozdobionym porożem kapeluszu oraz błazeńskie kolory wytatuowane na pucołowatych policzkach trudno byłoby go przeoczyć.
—Taniec ze Smokami—

Złote rogi nosi Garlan Tyrell pod Czarnym Nurtem, kiedy to wielu ludzi, wskutek własnej omyłki, a może działania zaklętej w zbroi magii, widzi w nim ducha Renly’ego.

– Widziano też cień króla Renly’ego – mówił kapitan – który kładł ludzi trupem na lewo i prawo, wiodąc przednią straż lwiego lorda. Powiadają, że jego zielona zbroja lśniła w widmowym blasku dzikiego ognia, a na porożu tańczyły złote płomienie.
—Nawałnica mieczy—

Oczywiście moglibyśmy potraktować to jako zbieg okoliczności. W końcu rogi na głowie Plamy czy zbroi Renly’ego mogły być po prostu nawiązaniem do herbu Baratheonów. Ale mamy jeszcze jedną wskazówkę, iż poroże ma w książkach Martina głębsze znaczenie.

Rogaci magowie

Zieloni ludzie są jedną z nierozwiązanych zagadek, jakie stawia przed nami książka. Nie wiemy, czy rzeczywiście są ludźmi, czy dziećmi lasu. Wiemy tylko, że to starożytny zakon umiejscowiony na Wyspie Twarzy, którego członkowie (według Starej Niani, najlepszej historyczki Westeros) noszą na głowach jelenie rogi.

– Czy był zielony? – zainteresował się Bran. – Czy miał poroże?
– Łoś? – zapytał zbity z tropu grubas.
– Zimnoręki – wyjaśnił zniecierpliwiony Bran. – Stara Niania opowiadała, że zieloni ludzie jeżdżą na łosiach. Czasem mają też poroża.
– Nie był zielony. Nosił czarny strój, jak brat z Nocnej Straży, ale był blady jak upiór, a ręce miał takie zimne, że z początku się przestraszyłem. Upiory mają jednak niebieskie oczy i nie mają języków albo zapomniały, jak się ich używa.
– Nawałnica Mieczy –

Howland Reed odwiedził w młodości Wyspę Twarzy, a Bran po wysłuchaniu opowieści Meery o Rycerzu Roześmianego Drzewa stwierdza.

Wszystkie opowieści zgadzały się, że zieloni ludzie dysponują niezwykłymi magicznymi mocami.
—Nawałnica Mieczy—

Jak przyznał GRRM, wkrótce dowiemy się czegoś więcej na temat tych tajemniczych istot.

(…) dzieci lasu walczyły w obronie swojego życia równie zaciekle, co Pierwsi Ludzie. Wojna trwała nieprzerwanie przez pokolenia, aż wreszcie dzieci uświadomiły sobie, że nie mają szans na zwycięstwo. Pierwsi Ludzie, być może zmęczeni wojną, również zapragnęli położyć kres walkom. Najmędrsi przedstawiciele obu ras zdobyli w końcu posłuch wśród swoich, dzięki czemu wielcy bohaterowie oraz władcy walczących stron spotkali się na wyspie na Oku Boga, by zawrzeć Pakt. Dzieci oddały Pierwszym Ludziom wszystkie ziemie Westeros poza najgłębszymi puszczami i w zamian uzyskały od nich obietnicę, że ci nie będą już ścinali czardrzew. We wszystkich czardrzewach na wyspie wyrzeźbiono twarze, by bogowie byli świadkami zawarcia Paktu. Później powołano zakon zielonych ludzi, którzy mieli opiekować się drzewami i strzec wyspy.(…) Nie jest jasne, czy zieloni ludzie nadal istnieją na swej wyspie, choć od czasu do czasu słyszy się, że jakiś młody, lekkomyślny lord z dorzecza popłynął tam łodzią i ujrzał ich przelotnie, nim rozszalał się wicher albo przegnało go stamtąd stado kruków. W bajkach opisuje się ich jako rogatych i zielonoskórych, co zapewne stanowi wypaczenie prawdy wyglądającej tak, że nosili zielone szaty oraz ozdobione rogami nakrycia głowy.
—Świat Lodu i Ognia—

Rogaci strażnicy, magowie, a być może pieśniarze ziemi, czyli dzieci lasu? Jeszcze ciekawszego rogatego maga przedstawia nam Dalla, żona Mance’a Raydera:

– My, wolni ludzie, wiemy rzeczy, o których klękacze zapomnieli. Czasami najkrótsza droga nie jest najbardziej bezpieczna, Jonie Snow. Rogaty Lord powiedział kiedyś, że czary są mieczem bez rękojeści. Nie da się nimi bezpiecznie władać. Mance przebiegł dłonią wzdłuż krzywizny wielkiego rogu.
—Nawałnica Mieczy—

Ów Rogaty Lord to legendarna postać, która miała pokonać Mur używając do tego magii.

Gorne zabił w bitwie króla z rodu Starków, a potem sam zginął z rąk jego dziedzica. Gendel i ocalali dzicy uciekli zaś z powrotem do jaskiń i nigdy już ich nie widziano. Następny był Rogaty Lord, tysiąc lat później (czy może dwa). Jego imię zaginęło w pomroce dziejów, ponoć jednak posłużył się czarami, by sforsować Mur.
—Świat Lodu i Ognia—

Uzbrojeni w wiedzę o jeleniu niosącym odmianę losów i magicznych rogach, nie pozostaje nam nic innego jak tylko spojrzeć na postać innego słynnego rogacza z angielskich legend.

Herne-Snow

Przyznaję się, że na trop Herne’a Łowcy wpadłam sama, ale powiązanie jego losu z losem Jona Snow zasugerowała mi Mityczna Astronomia oraz teoria DaeLa o Królu Ziarna

Bo oto przyglądając się bliżej losom Jona i Herne’a Łowcy, dostrzegamy pewne podobieństwo. Obydwaj pełnią rolę strażników. Obydwaj umarli i zostali (w przypadku Jona powinniśmy póki co używać czasu przyszłego) wskrzeszeni.

Herne Łowca w serialu “Robin z Sherwood”.

We wskrzeszeniu Jona jakąś rolę może odegrać magia starych bogów. Chociażby ze względu na często podkreślaną pomoc, jakiej dzieci lasu udzieliły Ostatniemu Bohaterowi.

Bran przypomniał sobie opowieść Starej Niani o Innych i o ostatnim herosie, którego ścigali w białych lasach martwi ludzie i pająki wielkie jak psy. Poczuł ukłucie strachu, lecz zaraz przypomniał sobie zakończenie opowieści. – Dzieci mu pomogą – wymamrotał. – Dzieci lasu!
Theon Greyjoy uśmiechnął się, a maester Luwin powiedział: – Bran, dzieci lasu wymarły tysiące lat temu. Pozostały po nich tylko twarze na drzewach.
– Tutaj może i tak jest – powiedział Yoren. – Lecz tam, za Murem, kto wie? Czasem trudno powiedzieć, co tam jest żywe, a co martwe.
—Gra o Tron—

Dzieci lasu potrafią prawdopodobnie ożywiać zmarłych. Sugeruje to wypowiedź Liść.

Chłopiec miał straszliwą suchość w gardle. Przełknął ślinę.
– Winterfell. Byłem w Winterfell. Widziałem ojca. On nie zginął, nie zginął. Widziałem go. Żyje i wrócił do Winterfell.
– Nie – zaprzeczyła Liść. – On nie żyje, chłopcze. Nie próbuj przywołać go z martwych.
—Taniec ze Smokami—

DaeL spekulował wcześniej, że wskrzeszenie Jona będzie łączyło w sobie magię “lodu” i “ognia”, albo – używając innego określenia – Starych Bogów i R’hllora. Jon najpierw wykorzysta swój talent do wargowania, by schronić swą duszę wewnątrz Ducha, następnie jego ciało zostanie wskrzeszone w rytuale Pana Światła przez Melisandre.

Nie wiemy oczywiście, czy pozwoli mu to na ominięcie pewnych negatywnych następstw wskrzeszania przez magię ognia. W wywiadzie dla Time GRRM wspominał, że “życie” Berica Dondarriona to w gruncie rzeczy życie niekompletne, życie upiora, niewiele różniącego się od upiorów wskrzeszanych przez Innych.

Q: And Jon Snow, too, is drained by the experience of coming back from the dead on the show.
A: Right. And poor Beric Dondarrion, who was set up as the foreshadowing of all this, every time he’s a little less Beric. His memories are fading, he’s got all these scars, he’s becoming more and more physically hideous, because he’s not a living human being anymore. His heart isn’t beating, his blood isn’t flowing in his veins, he’s a wight, but a wight animated by fire instead of by ice, now we’re getting back to the whole fire and ice thing.

Być może Jon, mimo “transferu” duszy, będzie jednak niekompletny. Stanie się wskrzeszonym strażnikiem, podróżującym przez lasy Ostatnim Bohaterem. W końcu George R.R. Martin zapowiedział, że w ostatnich dwóch książkach zobaczymy Krainy Wiecznej Zimy. Ciekawe z czyjej perspektywy…

Rogate Westeros

I tak oto skończyliśmy naszą podróż po jeleniej symbolice w “Pieśni Lodu i Ognia”. Dowiedzieliśmy się, że mitologiczne białe jelenie są wysłannikami bogów wróżącymi nagłą odmianę losu, wysyłanymi do ludzi, którzy złamali tabu. I rzeczywiście jeleń, na którego polował Robert Baratheon świetnie się w tę rolę wpisał. Usłyszeliśmy o tym, że człowiek noszący na głowie rogi może mieć niewierną żonę… albo magiczny talent. I rzeczywiście, w Westeros rogi pojawiały się w obu kontekstach. A w końcu spojrzeliśmy na najpopularniejszego rogatego strażnika brytyjskich lasów. I zauważyliśmy podobieństwo pomiędzy nim, a Jonem Snow.

Możecie już zdjąć aluminiowe czapeczki.

 

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Symbolika jelenia"

  • 6 listopada 2017 at 12:34
    Permalink

    Ciekawa ale na koniec zostałem z niedosytem

    Reply
  • 6 listopada 2017 at 12:48
    Permalink

    Robert Rogaty Król Lata zginął w wyniku ugodzenia przez dzika, ponieważ w dokładnie ten sam sposób zginął mityczny Adonis.

    Co do białego jelenia, taki zwierz pojawia się również w tolkienowskim legendarium, gdy Thorin i Kompania przedzierają się przez Mroczną Puszczę. Nawiązaniem do tego rozdziału ‘Hobbita’ jest zapewne scena ze ‘Starcia królów’, gdzie podczas Wielkiego Zwiadu Bedwyck wspina się na czardrzewo, by rozejrzeć się po okolicy. W ‘Hobbicie’ na dąb wspina się Bilbo, a u jego podnóża stoi Thorin II Dębowa Tarcza… W ‘Pieśni’ jego rolę odgrywa Thoren Smallwood z Żołędziowego Dworu (ang. Acorn Hall, warto zauważyć, że zawiera rdzeń corn).

    Bran to otręby lub pewien rodzaj niełuskanego zboża, więc raczej przypadkiem nie jest to, że w miejsce Brana Theon przedstawia spalone ciało syna młynarza(!) znad Żołędziowej Wody (Acorn Water).

    Bran znaczy również: kruk, wrona, pochodnia, żagiew, miecz… Jest to również imię kilku postaci z celtyckiej mitologii – Św. Brendan, Bran Błogosławiony itd.

    ‘Bran’ to także nazwa archetypu boga kruków, wron i tajemnej wiedzy, w ‘Białej Bogoni’ Roberta Gravesa.

    Reply
    • 7 listopada 2017 at 21:24
      Permalink

      “Bran znaczy również: kruk, wrona, pochodnia, żagiew, miecz… ” Miecz jako jedno ze znaczeń może nadać nowy kontekst. Chyba nigdzie jeszcze nie czytałam teorii o Branie jako Światłonoścy lub Azorze.

      Reply
      • 7 listopada 2017 at 21:52
        Permalink

        Pisze o tym LML w ‘A Burning Brandon’ (Płonący Brandon), czyli II eseju z ‘Kompendium z Drewna Czardrzewa’.

        https://lucifermeanslightbringer.com/2017/02/20/weirwood-compendium-2-a-burning-brandon/

        Akutalnie zostało mi jeszcze około 9000 słów w ostatnim odcinku trylogii ‘Zielone Zombie’, po czym przejdę do ‘Czardrzewa’. Pierwszy odcinek pod tytułem ‘Szary Król i Morski Smok’ opowiada o mitologii Żelaznych Ludzi, tłumaczenie być może pojawi się w grudniu.

        Znaczenie ‘Bran’ jako płonący miecz zauważyłem w grudniu 2016, nieco zgłębiłem temat i podzieliłem się z LMLem, który wykorzystał te informacje w swoim eseju:

        ‘I’d like to pause a moment for a tip of the hat to my good friends and research buddies on the Westeros.org forums Ravenous Reader, Wizz-the-Smith, and Blue Tiger, who contributed greatly to this next bit. Blue Tiger also runs a Polish ASOIAF website and fan forum called BURSZTYNOWE KOMPENDIUM, where he has actually posted polish translations of my first two essays [sic] (…)

        In Old French, bran is the alternate form of the word branc, and branc means ‘firebrand, flaming sword, or torch.’ It comes from a Proto-Germanic word brandaz, which has the same meanings – flaming sword, torch, firebrand – and there is an older PIE word behind that. This is where the modern English word brand comes from, and the Norse equivalent is brandr, and again it means flaming sword or torch. So yeah – that burning Brandon thing is no joke after all! It’s easy to see now why George chose the burning brand as one of the symbols for lightbringer – because bran can literally mean “flaming sword,” and it’s a great way to signify Bran as a Lightbringer child, one who has possessed the fire of the gods for mankind… for better or worse.’

        Krótko mówiąc:

        w łacinie ludowej było słowo *brandus – żagiew, pochodnia, płonący miecz, które ponoć pochodzi od frankijskiego *brand/*brant (płonący miecz, ognista żagiew), co wg. spekulacji pochodzi od proto-germańskiego *brandaz (pochodnia, miecz, płonąca żagiew).

        Podobne wyrazy pojawiają się w wielu germańskich językach:
        – w staroangielskim (Old English) brand znaczy ogień, płomień, pochodnia, broń, miecz.
        – w starofrancuskim ‘branc’ znaczy ostrze miecza
        – w staronordyckim ‘brandr’ znaczy tyle co miecz, ogień, płonąca żagiew.
        (Warto podkreślić, że w ‘RRetrospektywie’ GRRM pisze, że podczas studiów uczęszczał na kurs lit. i kultury skandynawskiej, gdzie czytał m.in. Eddy (‘przypominały mi Tolkiena’) i poezję). Jedną z legend nordyckich jest mit o drzewie Barnstokkr/Branstokkr w które zostaje wbity miecz, krótko mówiąc, sprawa jest dość podobna do czardrzewa. (https://en.wikipedia.org/wiki/Barnstokkr)

        W przeróżnych językach istnieją wyrazy: brand, brandeler, brandir, brando, bran, brandio.

        Skąd GRRM wziął Brandona i Brana trudno powiedzieć, ponieważ tego typu wyrazy pojawiają się w prawie każdym europejskim języku.
        Wikisłownik utrzymuje, że Brandon pochodzi od staroangielskiego bromdun

        Reply
        • 7 listopada 2017 at 22:07
          Permalink

          ‘wzgórze porośnięte łubinem’, takie imię lub nazwisko nosił zapewne ktoś mieszkający w okolicy gdzie rosły tego typu krzewy.

          Po irlandzku ‘Bran’ znaczy kruk, to imię nosi wiele postaci z mitologii i mitów, po walijsku znaczy ‘kruk/wrona’ i najczęściej kojarzy się z postacią mitycznego Brana Błogosławionego. Podobne imię Brendan, które nosił słynny mnich-żeglarz, bohater poematu ‘Podróż Św. Brendana’, znaczy ‘książę’.

          Jak na złość, (a może na szczęście), wszystkie te znaczenia mają sens w kontekście Brana z PLIO…
          Osobiście uważam, że GRRM bawi się grą słow, tak jak to często robi, nawiązując do znaczeń ‘kruk’ oraz ‘miecz, płonący miecz, żagiew, pięto, pochodnia’.
          W PLIO słowo ‘brand’ we współczesnym ang. znaczeniu pojawia się 23 razy, więc myślę, że nawet bez zagłębiania się w etymologię, GRRM mógł zauważyć podobieństwo walijskiego Bran, które pasowało mu na imię bohatera związanego z krukami do ‘płonącego miecza’, który też jest w PLIO ważnym symbolem.

          (Jako ciekawostkę dodam, że ‘Brand’ jako imienia używał Profesor Tolkien, np. Król Dale w czasach Wojny o Pierścień nosi imię Brand).

          (Czardrzewa z płonącymi mieczami łączy Ser Addam Marbrand z Ashemarku, którego herb przedstawia płonące drzewo… a ash to jesion, drzewo o ogromnym symbolicznym znaczeniu, do którego wielokrotnie nawiązuje GRRM… jesion Yggdrasil (zazwyczaj tłumaczy się to jako jesion, naukowcy nie są jednak zgodni).

          W każdym razie, wydaje się, że wg. wszelkich znaków na niebie i na ziemi przeznaczeniem Brana jest ogień… nomen omen ‘Książe Zieleni’ (tak myśli o sobie Bran będąc w skórze Laty) , noszony przez Hodora w wiklinowym koszu… niczym Wicker Man z tradycji druidów…
          Bran jest również podobne do ‘branch’, czyli gałąź…

          (https://en.wiktionary.org/wiki/brand)

          ***************************************************************************
          Przepraszam za trochę chaotyczną odpowiedź, ale pisałem akurat to co mi się przypomniało. W razie pytań/jeśli Chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym eseju/teorii LMLa, z chęcią odpiszę. W końcu jestem współodpowiedzialny, jako ten, kto ‘odkrył’ te branowe etymologie i potencjalny foreshadowing związany z wiklinowym koszem Brana.

          Pozdrawiam, BT

          Reply
  • 6 listopada 2017 at 15:18
    Permalink

    Lml dużo o tym pisze, ale to jest bardzo metaforyczna interpretacja PLiO.
    Tekst bardzo ciekawy, nie potrzeba folii żeby go łyknąć 🙂

    Reply
  • 6 listopada 2017 at 16:22
    Permalink

    Galeria biały jeleń brzmi nieco hipstersko, ale tekst jest kawalem naprawdę świetnej roboty, dzięki której można po raz kolejny poszerzyć swoje horyzonty. Mija już rok, a nadal nie mogę przestać się cieszyć, że tu trafiłem.

    Reply
  • 6 listopada 2017 at 17:02
    Permalink

    Kto wie może się okazać, że ród Jelenia jest w jakiś sposób wybrany? Może Stannis i bękarty jego brata mają naprawdę jakąś misję? Jak Melisandre spali biedną Shireen, JPK może okazać się białym jeleniem wydając wyrok, a Davos go wykona. Ach ponosi mnie , ale myślę że któryś z Barateonowiczów będzie zwiastunem sprawiedliwości i śmierci (Anioł Śmierci ^^)

    Reply
  • 6 listopada 2017 at 19:43
    Permalink

    Co do Plamy to w którejś szalonej teorii została już wytłumaczona jego ostatnia przepowiednia? 😉

    Reply
  • 7 listopada 2017 at 01:56
    Permalink

    Zapomnieliście dodać najbardziej oczywistego symbolu odmiany losu. O odsieczy Stannisa pod Murem (i być może reszty jego kampanii na Północy).

    Reply
    • 7 listopada 2017 at 11:40
      Permalink

      gdzie byl tam bialy jelen?

      Reply
      • 7 listopada 2017 at 11:52
        Permalink

        Stanisław jest tym jeleniem. A białym bo w śniegu.

        Reply
        • 8 listopada 2017 at 18:18
          Permalink

          stannis jest czlowiekiem z tego co mi wiadomo, ale moge sie mylic

          Reply
          • 8 listopada 2017 at 18:36
            Permalink

            Symbolicznie, Stannis jest wielokrotnie nazywany jeleniem z racji swojego herbu.

            Reply
            • 8 listopada 2017 at 19:29
              Permalink

              I się trochę zachowuje jak jeleń…

              Reply
  • 7 listopada 2017 at 09:47
    Permalink

    Zapomniałaś wspomnieć o pierwszym jeleniu. Tym, który na samym początku powoduje śmierć samicy wilkora. Wiem, że symbolika tamtego jest oczywista (jeleń powoduje śmierć wilkora = Robert i Ned), ale do teorii o jeleniu dalej pasuje 🙂

    Reply
  • 7 listopada 2017 at 12:02
    Permalink

    Nie ma ani słowa o roli mydła “Biały Jeleń” – przynajmniej zdjęcie powinno być.

    Reply
  • 7 listopada 2017 at 20:27
    Permalink

    Mam pytanie nie związane z tematem. DaeL będziesz jeszcze recenzował odcinki Gry o Tron od początku serialu czy jednak to sobie odpuściłeś?

    Reply
    • 7 listopada 2017 at 21:33
      Permalink

      nie odpuścił, prędzej zapomniał 🙁

      Reply
  • 8 listopada 2017 at 09:36
    Permalink

    jesli cala teoria ma sens, bo faktycznie biały jeleń pojawia sie w waznych momentach, to samo ujecie teorii z porożami, dziećmi lasu mnie zupelnie nie przekonuje. Najbardziej identyfikowanie Herne z Jonem. Bardziej zimnoreki tu pasuje, tez umarł został wskrzeszony i do tego jezdzi na łosiu

    Reply
  • 8 listopada 2017 at 15:08
    Permalink

    Zimnoręki to dość jasny przykład tego, że GRRM wykorzystuje legendę o Hernem (najbardziej oczywiste staje się to po przeczytaniu rozdziału ‘Świata Lodu i Ognia’, gdzie maester Yandel pisze, że założycielami Rodu Tarlych są Harlon Łowca i Herndon od Rogu – ale Jon też ma cechy wspólne z tą postacią, a przynajmniej szerzej pojętym archetypem Króla Ziarna/Króla Lasu (King of the Woods, archetyp omawiany przez Sir Jamesa G. Frazera w ‘Złotej gałązce’).

    Krótko mówiąc, Frazer, jako antopolog i religioznawca, analizował przeróżne wierzenia, mity i tradycje, z czego wysunął wniosek, że wiele postaci wywodzi się z podstawowego wzorca/szablonu: bóstwa natury, zwłaszcza lasów i pól, związanego z cyklicznym umieraniem zimą i odradzaniem się na wiosnę.
    Od czasów Carla Junga w psychologii nazywa się taki wzór archetypem*.

    * Prawdę mówiąc, gdy np. LML pisze o archetypie Azora Ahai albo Króla Zimy, robi skrót myślowy, bo archetyp to ‘to coś’ w ‘zbiorowej nieświadomości’ co manifestuje się jako symbole, mity, stereotypy, motywy, toposy itd. Archetyp jest jak czarna dziura – nie możemy go zaobserwować bezpośrednio, tylko dostrzec jego oddziaływanie. A raczej jak ‘biała dziura’, z której wypływają symbole i motywy.

    Nie jestem dokładnie pewien kto nadał temu wzorcowi mitologicznego bohatera nazwę ‘Corn King’, Król Ziarna, bo u Frazera jest mowa o ‘Świętym Królu’ (Sacred King), “Umierającym i Zmartwychwstającym bogiem’ (dying-and-rising-god) , Duchu Zboża (Corn Spirit) i Królu Lasów (King of the Woods).

    Inny badacz mitologii, dość kontrowersyjny Robert Graves – autor teorii o hipotetycznej prehistorycznej religii opartej na kulcie księżycowej ‘Potrójnej Bogini’, reprezentującej księżyc w jego fazach i etapy życia człowieka – podzielił ‘Króla Ziarna/Lasów’ na reprezentującego lato Króla Dębu (Oak King) i Króla Ostrokrzewu (Holly King), będącego uosobieniem zimy. Co ciekawe, w PLIO pojawia się Ród Gravesów, a herbem Klanu Harclayów jest symbol Potrójnego Księżyca… GRRM nawiązuje również do twórcy współczesnego neo-pogaństwa, Geralda Gardnera, nadając to nazwisko Królom Reach i potomkom Gartha Zielonorękiego.

    Garth Zielonoręki to wręcz podręcznikowy przykład ‘Umierającego i Wskrzeszanego boga’:

    ‘Kilka bardzo starych historii o Garthcie Zielonorękim opowiada o zdecydowanie mroczniejszym bóstwie, które domagało się od czcicieli ofiar z ludzi, mających zapewnić dobre żniwa. W niektórych opowieściach zielony bóg umiera każdej jesieni, gdy trzewa tracą liście, by odrodzić się z nadejściem wiosny. O tej wersji Gartha zapomniano niemal całkowicie.

    Świat Lodu i Ognia, Reach: Garth Zielonoręki, str. 207’

    Kolejnym nawiązaniem jest rytuał z Pentos składania ofiary z księcia w razie klęski.

    Reply
    • 8 listopada 2017 at 15:31
      Permalink

      Herne to wg. Gravesa jedna z postaci wywodzących się od archetypicznego Króla Ostrokrzewu, Ducha Natury działającego zimą. W swojej książce ‘Biała Bogini: gramatyczna historyczna poetyckiego mitu’ pisze również o piekielnych ogarach (hellhounds, pojawiające się w PLIO jako rodzaj gargulców) Herne’a.

      U Słowian też występują podobne legendy, np. Dziki Łów, odpowiednik anglosaskiego i nordyckiego Dzikiego Gonu, gdzie w zależności od regionu w upiornym orszaku jadą: Odyn, Wotan, bogini Frigga, Herne Łowca, Hereward the Wake, Herod, Kain, archanioł Gabriel, diabły, Aos Si/Sidhe, Knecht Rupert, Król Herla (stąd słowo arlekin), Erlkonig znany z Króla Olch Geothego (do dziś trwają spory czy Geothe pomylił się tłumacząc z duńskiego na niemiecki, czy chodzi o Króla Olch czy Króla Elfów), Król Artur, Sir Francis Drake, Stary Nick, Krampus… jednym słowem, legendy o Dzikim Gonie można znaleźć jak Europa długa i szeroka, od Hiszpanii do Skandynawii.

      Tak więc, Herne wywodzi się ponoć od celtyckiego Cernunnosa, Króla Lasów, ale jednoznacznie kojarzono go z zimą. Jak z Cerunnos zrobiło się Herne może wyjaśnić Prawo Grimma (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Grimma) – chodzi o Jacoba Grimma, znanego z ‘Baśni Braci Grimm’, niemieckiego XIX wiecznego filologa i badacza kultury.

      W ‘Wesołych kumoszkach z Windsoru’ Shakespeare postać Herne’a zostaje wspomniana w następujących słowach:

      ‘Stara to powieść, że Hern, sławny strzelec,
      Niegdyś gajowy windsorskiego lasu,
      Krąży co zima, gdy kur pieje północ,
      Z rogatą głową, naokoło dębu;
      Schną liście drzewa od jego oddechu,
      Na trzody pada okrutna zaraza,
      Krew zamiast mleka dojne dają krowy;
      Dzwoni łańcuchem, że aż dreszcz przejmuje.
      Każdy z was słyszał powieść o tym duchu,
      Bo w to wierzyły babki zabobonne,
      Jak świętą prawdę wnukom przekazały.

      PAGE
      I teraz jeszcze niejeden bez trwogi
      W nocy do dębu Herna się nie zbliża.
      Ale cóż z tego?

      PANI FORD

      Zamiarem jest naszym
      Wezwać Falstaffa, by w Herna postaci
      Spotkać nas przyszedł z rogami na głowie.’

      JON SNOW to jeden z najbardziej oczywistych Króli Ziarna w PLIO, w końcu nazywa go tak kruk Mormonta. Masz rację, Jona nie można jeszcze utożsamiać z Hernem, ‘jest’ nim Zimnoręki. (w PLIO GRRM nigdy nie tworzy 100% kopii mitów i archetypów, zawsze dodaje coś od siebie).

      Według esejów LMLa z MITYCZNEJ ASTRONOMII,jednym z celów wprowadzenie postaci Zimnorękiego, jest danie czytelnikowi wskzówek o Jonie i Ostatnim Bohaterze (podobnie jak prolog Varmayra, który jest nieco jak podręcznik ‘Jak działa zmiennoskóry dla opornych’).

      Jon jest Królem Ziarna… długie lato dobiegło końca, Adonis/Król Dębu Robert nie żyje, jego następca, Rycerz Lata Renly padł z ręki Zimowego Jelenia… warto wspomieć, że w wielu wersjach mitu Król Dębu to brat Króla Ostrokrzewu, który ginie z jego ręki… i vice versa.

      Jak na umierającego boga przystało, Jon ginie, zabity przez buntowników…

      Reply
      • 8 listopada 2017 at 15:44
        Permalink

        Ale patrząc na Zimnorękiego i Ostatniego Bohatera, który był zmiennoskórym zombie (https://theambercompendium.wordpress.com/2017/10/08/ostatni-bohater-i-krol-ziarna/), możemy spekulować nad tym co stanie się później… Jon powstanie, ale zmieniony, nieumarły Król Zimy, Król Ostrkorzewu, Nowy Ostatni Bohater na Nową Długą Noc. Bohater wojen które dopiero nadejdą… Będzie jak Beric Dondarrion, ale cały, bo jego duszę przechowa Duch…

        … niestety, może się okazać, że aby wyciągnąć Jona, Ducha trzeba będzie złożyć w ofierze, jak byka Mitry i Wicker Mana… jak pokazuje nam przykład orła Orella i Melisandre, spalenie zwierzęcia wypędza duszę zmiennoskórego… Jon będzie jak Zimnoręki – doskonale przystosowany do wypełnienia swojej misji… trupy nie czują zimna, głodu, zmęczenia…

        To co martwe, nie może już umrzeć….

        I właśnie o tym opowiada seria ‘Zielone Zombie’ z Mitycznej Astronomii LMLa, którą przetłumaczyłem na polski.

        Jeśli kogoś zaciekawił ten temat, serdecznie zachęcam do zerknięcia na forum albo bloga.

        **************

        Bardzo ciekawym tematem jest również to, co o Corn Kingu pisali C.S. Lewis i J.R.R. Tolkien, może napiszę o tym w moim nadchodącym (ekhem) eseju o GRRM i Tolkienie.

        Pozdrawiam, M./Bluetiger

        Reply
        • 8 listopada 2017 at 16:06
          Permalink

          Szkoda, że nie da się edytować komentarzy, przepraszam za spam. Ehh, mam nadzieję, że przynajmniej coś z tego co piszę ma sens.

          Przypomniałem sobie, że termin ‘Corn-King’ wymyślił chyba właśnie Lewis, gdy Tolkien przekonywał go, że istnienie wzorów i archetypów takich jak Król Lasu i Umierający Bóg wcale nie musi negować Chrześcijaństwa.

          Przy okazji, wielkie gratulacje dla DAELa, który napisał świetny esej o Królu Ziarna w PLIO. Chciałbym wyjaśnić pewne nieścisłości, które pojawiły się w komentarzach i opiniach czytelników… to, że zdecydowałem się tłumaczyć trylogię LMLa o Zielonych Zombie i Królu Ziarna nie jest jakąś ‘odpowiedzią’ albo ‘atakiem’ na opublikowany na FSGK tekst… Mityczna Astronomia nie jest ‘przeciwko’ jakimkolwiek innym teoriom i esejom, nie chodzi też o to, żeby tworzyć jakieś dogmaty, jedyne słuszne wnioski o Pieśni Lodu i Ognia itp.

          Mityczna Astronomia nie jest ‘prawdą objawioną’, bo ani ja ani LML nie mamy jakiś specjalnych dojść do GRRMa, który nigdy nawet o Mitycznej Astronomii nie słyszał. Wnioski LMLa i jego teksty mają taką samą wartość jak każda inna teoria, każdy ma takie same prawo, by swoje teorie pisać i publikować.

          Nie chodzi nam o to, żeby ‘zamknąć komuś usta’ o co posądzał mnie pewien użytkownik OIL, gdy publikowałem pierwsze tłumaczenia zeszłego lata. Tłumaczenie Mitycznej Asttronomii nie ma na celu zniechęcienie innych czytelników do własnych badań, analiz i wniosków, albo do dyskredytowania ich pracy przez przedstawianie ‘nieomylnych prac genialnego LMLa’.

          W ‘Mitycznej Astronomii’ chodzi o pokazanie jakie piękno i bogactwo może kryć się w książkach, co daje korzystanie z i znajomość mitologii, symboliki, metafor, literatury… przedstawienie pewnego spojrzenia na PLIO i zachęcanie innych do własnych poszukiwań i badań. Co dokładnie GRRM chce nam przekazać? Tego jak na razie nie wie nikt… wydaje nam się, że GRRM robi użytek z czegoś, co LML nazwał ‘Mityczną Astronomią’…. ale czy tak jest naprawdę? Nikt nie wie…

          A nawet jeśli LML sie myli i GRRM wcale nie używa tego typu symboliki, Mityczna Astronomia pokazuje, że takie coś jest możliwe, choć bardzo trudne… może kiedyś jakiś autor się nią zainspiruje.

          Ostatecznie, te całe komety, płonące miecze, Azory Ahai i Bóg wie co jeszcze, nie są aż takie ważne jak pokazanie bogactwa historii, literatury, symboliki, mitologii, religii, metafor, poezji i tego co może dokonać autor.

          Pisząc powyższe słowa, chciałem rozwiać pewne wątpliwości, które pojawiły się u niektórych czytelników Astronomii i DAELa, którego pozdrawiam.

          Reply
            • 8 listopada 2017 at 18:35
              Permalink

              Zapewniam Cię, że sporo osób tego nie przeczytało, ani nie przeczyta, tylko nie chcą się tym chwalić 😉 , a mówiąc poważnie, jeśli chcesz, to z chęcią mogę ci to streścić.

              Reply
              • 8 listopada 2017 at 18:57
                Permalink

                Przeczytałam na tyle, żeby zwrócić uwagę na zły tytuł dzieła Frazera. Polski przekład funkcjonuje od jakichś 60 lat jako “Złota gałąź”, ale komuż by się chciało sprawdzać źródła… Swoją drogą to bardzo ciekawa lektura, warto znać nie tylko w postaci przypisu do naciąganej teorii 😉

                Reply
                • 8 listopada 2017 at 19:12
                  Permalink

                  Wyobraź sobie, że Frazera też czytałem, tylko po angielsku, stąd złośliwość. ‘The Golden Bough’ mam też po polsku, ale nie byłem w domu jak to pisałem. Przepraszam, że złym tytułem Cię uraziłem.

                  ‘Komu by się chciało sprawdzać źródła’ do naciąganych teorii… Wiesz co w moim odczuciu jest naciąganą teorią? Dorabianie do drobnego błędu w moim komentarzu ideologii, że jestem ignorantem i szarlatanem.

                  Nie wiem czym Ciebie uraziłem i nie rozumiem z jakiej przyczyny mam być narażony na jakieś podszte złośliwością kpiące komentarze.

                • 8 listopada 2017 at 19:26
                  Permalink

                  Ale oczywiście, po co odnoscić się do kwestii merytorycznych, podzielić się swoją własną wiedzą, która niewątpliwie nie równa się z moją i poświęcić czas na napisanie czegokolwiek… lepiej wytknąć jeden nieistotny błąd, przypisać rozmówcy możliwie najgorsze intencje, zarzuciuć ignorancję i manipulację, nawet nie zagłębić się w sprawę na tyle, by dowiedzieć się, że skoro od długiego czasu zajmuję się tłumaczeniem esejów o mitologii i symbolice i sam piszę teksty z tej dziedziny, to pewnie znam książką Frazera, skoro o niej wspominam…. ale po co to wszystko , skoro można napisać kpiarski komentarz, dodać uśmieszek, puścić oczko… wszystko świetnie… oszołom wyśmiany i moja, jedyna słuszna wizja tryumfuje – a reszta won od PLIO i teorii, po co nawet się do niej odnieść, jeśli można po prostu nazwać ją ‘naciąganą’.

                  Co konkretnie jest naciągane, na której stronie i w którym eseju? Jeśli wszystko, to czemu?

                  Ehhh… nie oczekuję aplauzu, oklasków, ‘och jakiś ty mądry Lordzie Bluetiger’…. ale chyba zasłużyłem na przynajmniej minimum szacunku… Z Twojego komenatrza wynika, że też ineresują Cię sprawy mitologii, archetypy itd… więc czemu nie możemy kulturalnie porozmawiać, albo przynajmniej rozejść się w milczeniu?

              • 9 listopada 2017 at 19:55
                Permalink

                Przeczytałem. Ale największe wyrazy uznania za tytaniczną i naprawdę zacnie wykonaną robotę z tłumaczeniem tekstów LML.

                Reply
  • 8 listopada 2017 at 17:52
    Permalink

    A mi to wszystko wydaje się bardzo mętne i pozbawione podstaw. Coś w stylu wiersza Szymborskiej.

    Reply
  • 8 listopada 2017 at 20:04
    Permalink

    Na którejś maturze był do omówienia wiersz Szymborskiej. Klucz był taki, ze sama autorka stwierdziła, iż by tego nie zdała. Jeżeli chodzi o teorię białego jelenia, to owszem, pojawia się w tekście i na tym etapie bym powiedziała, że tylko tyle. Bo sama już nie wiem, jaki autorka chciała z tego wysnuć wniosek. Robert polował na białego jelenia, zabił dzika, którego uznał za karę za Daenerys, więc… więc co? Już bardziej bym się doszukiwała tu symbolu jelenia jako mitycznego stworzenia, które – jako rzadkie i obdarzone magią- miało wyznaczyć prawowitego czy tam wspaniałego władcę- stąd takie marzenie Sansy o tym, że to Joffrey zabija białego jelenia. I Robert go nie zabił, nie zabił Joffrey, zabiły go WILKI. BIAŁEGO jelenia zabiły WILKI, więc być może tym władcą mógłby być ktoś powiązany z jakimś białym wilkiem. To by był konkret, w tekście takich konkretów nie widzę( przy czym nie upieram się, że ta teoria jest słuszna-to tylko przykład).

    Tak samo ze statkiem “Biały Jeleń”. Statek taki został wysłany w bój, tak samo jak “Czarna Betha” Stannisa. Davos zdobywa “Białego Jelenia”, a że Stannis złamał tabu, to oba statki zostały spalone. Jak dla mnie brak tutaj jasnego i konkretnego powiązania klęski Stannisa z zabiciem brata. Gdyby na przykład trzymać się mojego wcześniejszego tłumaczenia znaczenia “Białego Jelenia” jako oznaki prawowitego władcy, to” Robert nie zabił białego Jelenia=nie jest dobrym władcą. Od Joffreya ucieka statek o tej nazwie-i Joffrey nie jest dobrym władcą. A więc widocznie Stannis, który zdobył na chwilę “Białego Jelenia”, również nie byłby takim dobrym władca, jaki jest potrzebny Westeros?

    Nie wiem, do czego się tu jeszcze odnieść. Ta teoria, tak jak Mityczna Astronomia, oparte są na używaniu przez Martina podobnych słów. Są to luźne skojarzenia, z których ciężko wysnuć konkretne wnioski. Tak jak np. ze zdań:
    “Howland Reed odwiedził w młodości Wyspę Twarzy, a Bran po wysłuchaniu opowieści Meery o Rycerzu Roześmianego Drzewa stwierdza.
    ” Wszystkie opowieści zgadzały się, że zieloni ludzie dysponują niezwykłymi magicznymi mocami.” Podejrzewam jedynie, że chodziło tu o to, iż noszący jelenie poroże zieloni ludzie posiadają magiczną moc. Tylko co tu wnosi Howland Reed?

    A może po prostu jestem przyzwyczajona do teorii Daela, które są prawdopodobne i konkretne.

    Reply
  • 8 listopada 2017 at 22:07
    Permalink

    Bluetiger. Sorry ale wydaje mi się że za bardzo się nakręciłes tym wszystkim.. Jest to zbyt złożone aby jeden gościu, już tak rozbudowanej sagi mógł w tak każdym szczególe, drobniutenkim dbać o takie detale. Jest to aż niemożliwe do zrobienia. Dlatego nie widzę potrzeby wpatrywac się w “Twoje” rozważania. Tak czytałem na Oil twoje tłumaczenia lecz mam ten sam wniosek. Ciekawe lecz nie realne. Pozdrawiam

    Reply
    • 9 listopada 2017 at 16:55
      Permalink

      To, że ty albo ja, albo większość ludzi nie byłaby w stanie czegoś takiego stworzyć, nie oznacza, że nie istnieje osoba, która jest w stanie tego dokonać…

      Na przykład Tolkien… on też stworzył własną mitologię i używał symboliki, metafor (czasem nawet astronomicznych – np. historia Morgotha i jego upadku, elficki mit o zaćmieniach Słońca, sprawa Eärendila…), w dziełach Profesora znajdujemy również niezliczone nawiązania do mitów, np. w jednej scenie z ‘Władcy Pierścieni’ Tolkien ‘odtwarza’ mit o Barnstokkr i wbitym w nie mieczu.

      Albo Joyce, Tołstoj, Dostojewski, Mickiewicz (metafory astronomiczne są przecież nawet w Wielkiej Improwizacji!), Nietzsche, Campbell, Jung, Freud… wielu wielkich pisarzy używało symboliki… dlaczego więc nie George R.R. Martin, który ma przecież ogromne doświadczenie w swoim rzemiośle… na dodatek wiemy, że na studiach uczęszczał na kurs kultury Skandynawskiej, zna Eddy, mity… A skąd zna astronomię? Choćby z pracy nad przygotwowaniem antologii ‘Stara Wenus’, science-fiction, Tysiąca Światów… Wydaje mi się, że tak jak westeroscy lordowie nie doceniają Wymana Manderly’ego, wielu czytelników nie docenia GRRMa… który przecież był kiedyś profesjonalnym szachistą i wykładowcą dziennikarstwa i pisania w Clarke College… to nie jakiś Filip z Konopii, który pewnego dnia wpadł sobie na pomysł, ‘a na piszę se książki i dam drugie dno, jakąś ukrytą mitologię’….

      Oczywiście, to, że seria esejów pod tytułem ‘Mityczna Astronomia’ raczej nie jest poprawna w każdym aspekcie, pod każdym względem… ale LML ani ja nigdy nie twierdziliśmy, że tak jest.
      Chodzi nam bardziej o pokazanie, że GRRM ‘coś’ robi z tymi metaforami i symboliką, że te nawiązania do mitologii i literatury nie są tam wkładane przypadkowo… co dokładnie, tego nie wiemy… ale im więcej osób zacznie się temu przyglądać, to być może odkryte zostanie coś głębszego, powstaną nowe teorie, eseje, analizy…

      A nawet jeśli GRRM wcale nie używa w swoich stylu pisania metafor, symboliki, archetypów, mitów, legend i tak dalej, to myślę, że Mityczna Astronomia i tak jest coś warta… bo pokazuje, że może nie w tym konkretnym przypadku, Pieśni Lodu i Ognia, ale taki ogromny literacki ‘masterplan’ jest możliwy, że ludzki umysł jest do tego zdolny… Więc może nawet jeśli w PLIO szukanie symoliki nie ma ani krztyny sensu, te pomysły dotrą kiedyś do jakiegoś przyszłego pisarza, i ludzkość naprawdę dostanie coś o takim ogromie…

      ‘Dlatego nie widzę potrzeby wpatrywac się w “Twoje” rozważania. Tak czytałem na Oil twoje tłumaczenia lecz mam ten sam wniosek. Ciekawe lecz nie realne. Pozdrawiam’

      Nie są moje, tylko mojego znajomego i przyjaciela, który używa pseudonimu LML 😉 Gdyby tylko… Cieszy mnie to, że zauważyłeś, że takie coś byłoby ciekawe.

      ‘Sorry ale wydaje mi się że za bardzo się nakręciłes tym wszystkim’
      Masz rację, może za bardzo… ale muszę przyznać, że uświadomienie sobie bogactwa literatury, ludzkiej myśli i kreatywności wywołuje u mnie taką reakcję

      Reply
  • 8 listopada 2017 at 23:02
    Permalink

    Vox populi… I tak mało kto to czytał… Z czasem i tak ciężko, a skoro i tak tłumaczenie przeczyta może z dziesięć osób… Zawsze czułem, że to bez sensu.

    Reply
    • 9 listopada 2017 at 19:35
      Permalink

      nie płakaj, czytam, pewnie inni też:)

      Reply
      • 10 listopada 2017 at 10:21
        Permalink

        Dokładnie, przyłączam się do prośby. Wszystkim nie dogodzisz, zawsze znajdą się krytycy i malkontenci. Nawet jeśli połowa z tego piszę LML to wytwór jego wyobraźni, to czyta się to bardzo dobrze.

        Reply
  • 10 listopada 2017 at 15:59
    Permalink

    Bluetiger ja osobiście jakbym Cie spotkał to bym Ci pogratulował za wysiłek który włożyłeś w to wszystko, może nie jestem zapoznany z wszystkim co tłumaczysz i sam tworzysz, ale co nieco udało mi się przeczytać i jestem pod wrażeniem. Nie jestem w stanie w żaden sposób podjąć dyskusji, bo w świecie PLiO jestem na takim etapie, że coś tam wiem, ale nie mam wiedzy, żeby wymyślać teorie itd.

    Reply
  • 10 listopada 2017 at 16:03
    Permalink

    Przeczytałem tą “trylogię”. Bardzo fascynujące pomysły i teorie. Jest tylko mały problem. Moim zdaniem autor przesadził i im bliżej byłem końca tekstu o Nocnej Straży tym bardziej miałem dość. Autor odleciał próbując udowodnić, że praktycznie każdy nawiązuje/symbolizuje/jest odniesieniem/jest pararela Azora Ahai/Ostatniego Bohatera /zielonego człowieka/warga/dziecka lasu/króla ziarna/rogatego króla itd.

    O kilka posunięć za daleko, zwłaszcza przy końcu.

    Ale ogólnie czytało się świetnie i z chęcią bym jeszcze coś takiego przeczytał, ale już bez tego “przesadyzmu”.
    Wiem, że “mityczna astronomie” kiedyś przestałem szybko czytać przez to właśnie.

    Reply
    • 11 listopada 2017 at 11:04
      Permalink

      vire23, dzięki 😉

      Illuvatar, mam nadzieję, że pocieszy Cię to, że w nowszych esejach z ‘Mitycznej Astronomii’ LML umieszcza tego typu spekulacje w osobnych rozdziałach, np. w ‘Księżyce Lodu i Ognia II: Świt Innych’ najpierw jest wprowadzenie, potem rozdziały omawiające poszczególne symbole, fragmenty PLIO, nawiązania do mitologii itd, a spekulacje są pod koniec, w rozdziale ‘Przerwa na Spekulacje’.

      Dzięki, że zdecydowałeś się przeczytać te nowe tłumaczenia, pomimo tego, że zniechęciły Cię pierwsze odcinki. Sam LML przyznaje, że w ‘Krwawnikowym Komepndium’, zwłaszcza pierwszych trzech odcinkach z 2015r. jego teorie i pomysły są przedstawione nieco chaotycznie – ale jego zdaniem późniejsze teksty są lepiej zorganizowane, bo nabrał doświadczenia i otrzymał mnóstwo porad i wskazówek od czytelników.

      ‘Ten pierwszy zarys miał w ten czy inny sposób prawie wszystkie pomysły, które omawiałem w moich esejach do tej pory. Jednak, to było zwariowane – przeskakiwałem od jednej rzeczy do drugiej i ‘och, przy okazji Głębocy mogą być prawdziwi, a przy okazji nie wydaje mi się, żeby to Dzieci Lasu sprowadziły Młot Wód, a tak w ogóle to Świt jest oryginalnym Lodem, a miecz Neda może być Światłonoścą, a Renly zachowuje się jak Garth Zielony’… – widzicie sami. Zwróciłem się z tym do Yoklboya z Radio Westeros, który był na tyle miły, by to przeczytać, spróbować dojść do tego o co właściwie chodzi i zaoferować trochę rad i zachęty. Skontaktowałem się z kilkoma członkami Westeros.org, których widziałem już wcześniej jak szukali we właściwym kierunku, przede wszystkim Durrana Durrandona, który pomógł mi udoskonalić ten szkic i przejrzeć moje pomysły, by w końcu stworzyć nadający się do czytania esej, do opublikowania na forum – to był mój pierwszy prawdziwy esej…’ (O autorze ‘Mitycznej Astronomii Ognia i Lodu’ – LMLu, https://theambercompendium.wordpress.com/2017/08/16/mythical-astronomy-of-ice-and-fire-about-lml/)

      Od października 2017 LML eksperymentuje z nowym formatem ‘Astronomii’: na razie koniec z ‘potwornościami’ po 30 000 słów, odcinki będą częściej, ale krótsze, skupiające się na jednym konkretnym temacie. I tu pojawia się pytanie… czy jako czytelnicy wolelibyście, żebym przetłumaczył któreś z tych nowszych testów, np. ‘Shadow Heart Mother’, ‘Dawn of the Others’ i dzisiaj opublikowane ‘Visenya Draconic’, o dwóch księżycach i odpowiedzi na wątpliwości co do ich istnienia, czy raczej żebym kontynuował tłumaczenie odcinków po kolei (następnym byłby ‘Szary Król i Morski Smok’, czyli próba odpowiedzi na pytania typu ‘A po co GRRM wpakował tylu tych Żelaznych Ludzi do Uczty dla wron’ – analiza mitologii i kultury Żelaznych Wysp)?

      Reply
      • 16 listopada 2017 at 04:48
        Permalink

        Bluetiger, jestem kolejna osoba, która z wypiekami na twarzy czyta Twoje tłumaczenia, wiec proszę , nie przestawaj i kontynuuj. Z duża chęcią przeczytał bym Szarego Króla i Morskiego Smoka, jeśli chcesz znać moje zdanie

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków