Pytania do maesterów #3

Tożsamość Starej Niani

Kim jest Stara Niania? Nie w sensie, jaką historyczną postacią typu Shiera, ale skąd pochodzi, jakie może mieć rodzinne powiązania i dlaczego tak się ekscytuje smokami. – Val

D: Stara Niania jest po prostu bardzo starą kobietą z Północy. Do Winterfell trafiła jako niania albo mamka dla Brandona Starka, który – jeśli dobrze kojarzę – był bratem Rickarda Starka (a więc wujkiem Neda). Jest też prababką Hodora. Co do jej rodzinnych/uczuciowych konotacji to na razie nie wiemy nic (choć może kolejne nowelki o Dunku i Jaju coś odsłonią, zwłaszcza, że z ser Duncana robi się zniewalacz niewieścich serc). Ale z całą pewnością możemy powiedzieć, że liczy się archetypiczna rola, jaką pełni Stara Niania. Ona jest łącznikiem z zapomnianą historią, jako pierwsza nakreśla Branowi świat magii. Musi być stara, by symbolizować starszą, zapomnianą wiedzę – i to mimo, że sama zna ów świat tylko z opowieści.

Serialowa Stara Niania.

BT: Zgadzam się z tym, co powiedział DaeL. Stara Niania przede wszystkim uosabia tradycję, w której przez wieki przetrwały fragmenty tej prawdy, o której zapomnieli mędrcy. Przypomina mi się tutaj scena z “Władcy Pierścieni”, w której Ioreth – wiekowa uzdrowicielka z Minas Tirith – jest jedyną osobą, która pamięta wierszyk, w którym zachowała się pamięć o właściwościach królewskiego ziela. To dzięki niej Aragornowi udaje się ocalić Eowynę i Merry’ego. Podejrzewam, że w PLIO wiedza przekazywana przez Starą Nianię dzieciom Eddarda i Catelyn też ostatecznie okaże się niezwykle przydatna w walce z Innymi. Ta postać i przekazywane przez nią cenne informacje są odpowiedzią na kpiący ton jakim w prologu ser Waymar naśmiewa się z opowieści, którymi dzielą się właśnie takie osoby. 

Co do drugiej części pytania, nie odniosłem wrażenia, żeby Niania interesowała się smokami w tak nadzwyczajnym stopniu, żeby budziło to podejrzenia. Chyba po prostu mówi o nich, bo zdają się należeć do tego samego świata baśni, co inne istoty z jej opowieści. A potem legendy ożywają… Podejrzewam, że po Westeros krąży całe mnóstwo legend o smokach. Nie zdziwiłbym się, gdyby szczególnie zakorzeniły się w folklorze okolic Winterfell, które odwiedzili smoczy jeźdźcy – Alysanne i Jacaerys Velaryon. Jeśli w ogóle dowiemy się czegoś o przeszłości Starej Niani, to zapewne będzie tak jak wspomniał mój przedmówca – musimy poczekać na “Wilczyce z Winterfell”. Jej przybycie do Winterfell w tym okresie zgadzałoby się z tymi nielicznymi informacjami, które posiadamy. Niania była mamką, która pojawiła się w domostwie Starków żeby opiekować się niemowlęciem o imieniu Brandon, którego matka zmarła przy porodzie. Bran nie jest pewien, czy ten Brandon był bratem jego dziadka Rickarda, czy bratem pradziadka. Brat Rickarda odpada z tego prostego względu, że ojciec Neda nie miał rodzeństwa (przynajmniej tak mówi drzewo rodowe ze ŚLIO).

D: Czyli źle kojarzyłem 🙂

BT: Pradziadek Brana miał tylko siostrę, Jocelyn. Na wszelki wypadek trzeba też spojrzeć na żonę Rickarda, Lyarrę – która też pochodziła z rodu Starków, więc Branowi mogłoby się tutaj coś pomieszać. Ale Lyarra miała tylko siostrę. Dlatego tym Brandonem, którym miała się opiekować Stara Niania musiał być pierwszy syn Willama Starka, pradziadka Eddarda. Matką tego Brandona była Lyanne Glover, która prawdopodobnie zmarła przy porodzie – lub w każdym razie młodo, bo lord Willam miał potem dzieci z drugą żoną, a sam nie żył zbyt długo, gdyż zginął w roku 226 w bitwie nad Długim Jeziorem z Raymunem Rudobrodym. Za identyfikacją Brandona od Starej Niani z Brandonem synem Willama przemawia też fakt, że chociaż Brandon był starszy od swojego brata Edwyle’a (syna drugiej żony, Melanthy Blackwood), to właśnie ten drugi został lordem Winterfell po śmierci ich ojca. Wniosek nasuwa się sam – Brandon musiał umrzeć wcześniej. A to doskonale pasuje do tego, co o “swoim” Brandonie powiedziała Niania – że zmarł w wieku trzech lat na “letnie przeziębienie”. Biorąc pod uwagę, że “Wilczyce” rozgrywają się w momencie, kiedy umiera lord Beron Stark, ojciec Willama, i dochodzi do sporu o sukcesję, jest więc wysoce prawdopodobne, że Dunk i Jajo spotkają tam młodą Starą Nianię. I mniej więcej wtedy powinien się też urodzić jej syn, dziadek Hodora (można podejrzewać, że Niania została mamką dla Brandona dlatego, że sama miała w tym czasie dziecko).  Podejrzewam, że mogło być tak, że GRRM najpierw umieścił w książkach wzmiankę o tym Brandonie bracie Rickarda/bracie Edwyle’a, a dopiero potem doszedł do wniosku, że musi to pozmieniać, żeby Stara Niania mogła się pojawić już w “Wilczycach”. Taki miękki retcon.

Uprawadzenie smoka

Kto ma największe szanse na przejęcie od Danki smoka? I komu ostatecznie one przypadną? (wejście w umysł smoka uważam za równoważne z przejęciem go) – Val

D: Euron (poprzez róg) i Bran (poprzez czary-drzewo-mary). Myślę, że Euron spełni tu rolę podobną do serialowego Nocnego Króla. A ostatecznie… hmmm… seria może mieć tu rację – wszystkie zginą, z wyjątkiem jednego, który odleci niewiadomo gdzie, dając nam przyczynek do rozważań nad powrotem smoków.

BT: Też myślę, że dokona tego Euron, chociaż nie wiem, czy przy pomocy rogu – w końcu wygląda na to, że najbardziej szalony z Greyjoyów jest w jakimś stopniu zmiennoskórym, może nawet zielonowidzem. Jeśli Euron ma się stać zagrożeniem dla całego Westeros, a nie tylko terenów przybrzeżnych i tych położonych nad wielkimi rzekami, to raczej musi dostać smoka – w końcu Żelaznych Ludzi jest po prostu zbyt mało, żeby konkurować z którymkolwiek z pozostałych głównych graczy południa. Przynajmniej jeden smok zostanie przy Daenerys do końca, zapewne Drogon. Euronowi chyba przypadnie Viserion.  A wskazówką co do losu Rhaegala może być kolor jego łusek – zielony. Jeśli zobaczymy nowy Taniec Smoków, echo wojny pomiędzy Rhaenyrą i Aegonem II, to czymś stosownym byłoby obdarzenie nowych rywali (Daenerys i Aegona VI) smokami, które barwą nawiązują do dawnych stronnictw – Czarnych i Zielonych. Gdyby Aegonowi udało się oswoić smoka na pewno przekonałoby to wielu do jego sprawy. Byłaby jakaś ironia w tym, gdyby to sama Daenerys wyzwała pretendenta na “próbę smoka”, sądząc że ośmieszy “samozwańczego Targaryena”. A tu nagle Aegon wsiada na smoczy grzbiet i odlatuje… Ale oczywiście okoliczności w jakich Gryf pofrunie mogą być zupełnie odmienne. W każdym razie jestem chyba nawet bardziej przekonany co do Aegona niż Eurona.  Gdy tak teraz o tym myślę, zastanawiam się dlaczego jedna z frakcji z okresu Tańca Smoków to “Zieloni” –  godłem Aegona II był złoty smok, na herbie Hightowerów nie ma zieleni… więc z jakiego powodu GRRM przyznał im takie określenie? Może właśnie ze względu na Rhaegala, którego już wcześniej opisał jako zielonego, a którego będzie dosiadał “nowy Aegon II”, który zmierzy się z “nową Rhaenyrą” na czarnym Drogonie. A co do ostatecznego losu smoków, sądzę, że jeśli pokonani zostaną Inni to smoki również odejdą. Magia ognia i magia lodu albo zupełnie zanikną, albo wzajemnie się zrównoważą. 

Polityka też się sypie, to osobny rozdział…

Czy nie uważacie że system polityczny 7 królestw jest skazany na niestabilność? Nie przypominam sobie aby Król posiadał jakiś urzędników którzy by go reprezentowali na prowincji. Lordowie wolą wspierać lokalnego namiestnika. Czy istnieją jakieś podatki które wpływają, z królestw do Króla? Jedynym podatkiem jaki przychodzi mi do głowy to “podatek inflacyjny” bo w końcu Król bije monetę. Jak w takich warunkach (bez smoka xd) 7 królestw może stabilnie funkcjonować? -zyx

D: To jest problem, o którym będziemy jeszcze w przyszłości dyskutować, ale w największym skrócie – tak, nie wszystko tu gra. To znaczy państwo jest mocno zdecentralizowane, co nie jest na warunki feudalne czymś nadzwyczajnym. Ale jest przy tym ogromne i podzielone kulturowo. Wyobrażam sobie, że taki system może działać bezbłędnie tak długo jak król ma “ultima ratio regnum” – może wsiąść na smoka i zrobić porządek z kapryśnym wasalem. Ale w warunkach bezsmoczych wszystko opiera się na zdolności budowania koalicji – do tego koalicji skłonnej do podejmowania bardzo dużego wysiłku by poskromić separatystów. To musi rodzić problemy. Choć trzeba Martinowi oddać – rzeczywiście w jego prozie je rodzi. Co się tyczy podatków – to trochę zabawne, bo Martin choć żartował sobie z braku informacji na temat “polityki fiskalnej Aragona”, to sam zostawił bardzo mało informacji na ten temat. Wydaje mi się, że podatki rozumiane jako stałe świadczenia pieniężne od wasali nie są ściągane przez Żelazny Tron – a przynajmniej nie regularnie, w zwyczajnych sytuacjach. Na pewno są okoliczności nadzwyczajne, kiedy się to zmienia. A głównym źródłem dochodów korony są cła oraz odstępowanie określonych monarszych monopoli w zamian za czynsz. No i może jakieś świadczenia podatkowe od wasali z Krain Korony. Ale tacy Starkowie czy Arrynowie to raczej nie wysyłają królowi skrzyni z pieniędzmi.

W kwestii kreacji pieniądza i “podatku inflacyjnego” (czyli obniżenia wartości pieniądza znajdującego się w obiegu). to ze zjawiskiem tym raczej nie mieliśmy do czynienia tak długo, jak pieniądz był oparty na kruszcu. Bo tempo wydobycia kruszcu jest wolne, więc przystaje do ślimaczego tempa wzrostu gospodarczego w średniowiecznym państwie rolniczym. Natomiast to się chyba zmieniło za Littlefingera, którego cud gospodarczy polega na rzuceniu do obrotu papierów dłużnych Żelaznego Tronu (co jest de facto kreacją papierowego pieniądza).

BT: Wydaje mi się, że w Westeros jednak jakieś podatki są, gdyż wspomina się o nich kilkakrotnie, na przykład:

  • tam gdzie w “Catelyn I” w starciu królów omawiane są warunki pokoju z Lannisterami (Królowa Regentka i jej syn nie będą sobie rościć pretensji do takich danin z Północy)
  • w miejscu w Nawałnicy gdzie Mance stwierdza, że gdyby Dzicy przeszli przez Mur, sami sobie stworzą prawa i król może sobie zatrzymać swoją sprawiedliwość i podatki. 
  • w Uczcie gdzie lord Merryweather stwierdza, że nie ma znaczenia kto jest regentem Doliny dopóki kraina będzie je płacić
  • w epilogu Tańca gdzie ser Kevan obawia się, że gdyby wprowadził w obecnej sytuacji nowe podatki połowa lordów podniosłaby bunt
  • wśród warunków przyłączenia Dorne do Siedmiu Królestw jest mowa o tym, że ród Martellów będzie miał prawo samodzielnie zbierać należne Koronie podatki, a proces będzie kontrolowany tylko okazjonalnie.

D: To doprecyzuję – chodziło mi o podatki rozumiane klasycznie jako (w przypadku średniowiecza) chociażby pogłówne. Sądzę, że te pozostaje zdecentralizowane i w gestii lordów. I prawdopodobnie nawet uiszczane są nie w formie pieniężnej, ale w naturze. Cła i czynsze z monopoli to odrębna kwestia.

BT: Niestety GRRM nie przedstawił nam jak dotąd więcej szczegółów. Na pewno cła istnieją, w końcu to właśnie jego podniesienie stało się zarzewiem konfliktu lorda Darklyna z Aerysem II. Gdy Północ ogłasza niepodległość Robb wymienia dawnych poborców w Białym Porcie, gdyż nadal wysyłają oni należności Koronie. Podejrzewam, że w Westeros istnieje podobna wielorakość różnego rodzaju opłat, podatków i powinności lennych, ale po prostu GRRM uznał, że takie detale zanudziłyby czytelnika. Nie wiemy też za wiele na temat urzędnikach na niskim i średnim szczeblu. Prawdę mówiąc, w Westeros jest Mała Rada, potem długo, długo nic… Można się domyślać, że np. Starkowie mają swoją administrację, raczej wszystkim nie zawiaduje jeden Luwin. Ale czy są jacyś szeryfowie, baliwowie, reevowie i inni urzędnicy… cóż, z tego co pamiętam, w PLIO w jednym miejscu jest wzmianka o szeryfach, baliwach i justyciariuszach podlegających Doranowi. Ale czym się dokładnie w Westeros zajmują? Tego już nie wiemy. 

Wampiroose

Zastanawia mnie co sadzisz o charakterystycznych cechach Roosa Boltona i ich znaczeniu,gdyż Martin nieustannie przypomina o jego niezwykle jasnych oczach, cichym głosie, pijawkach, etc… Co uważasz o teorii Bolt-on? – Pucio

D: Gdzieś o tym czytałem. To jest trochę zbyt szalona teoria, nawet na mój gust. Wyjaśnię ją pokrótce tym, którzy jej nie słyszeli. Teoria zakłada, że aktualny Roose Bolton to naprawdę jakiś nieśmiertelny byt, który w jakiś sposób przejmuje ciała kolejnych członków rodu (czy przez zmiennoskórość, czy jakimiś innymi metodami). A symbolika rodu – człowiek obdarty ze skóry – jest na to wskazówką. No więc moim zdaniem wskazówką jest raczej słabą. Jakiegoś konkretu tu brakuje. Nie sądzę też, aby ta nieśmiertelność wiele wnosiła do rozwoju postaci… natomiast na pewno wiele odbiera. Mianowicie odbiera Roose’owi pewną głębię, ból, gniew i konflikt związany z faktem, że stracił fantastycznie zapowiadającego się, dobrze wychowanego dziedzica w postaci Domerica. Gdyby i tak miał syna zabić/opętać, to cóż to za różnica jakimi przymiotami charakteru tenże syn by się cechował.

Roose Bolton.

BT: Też myślę, że teoria jest przesadzona. Wydaje mi się, że właśnie zwyczaj obdzierania ludzi ze skóry wskazuje na to, że Boltonowie nie są zmiennoskórymi. Takie dosłowne zdzieranie skór z wrogów i ich przywdziewanie przywodzi raczej na myśl kogoś, kto zazdrości innemu rodowi niezwykłego talentu i go przedrzeźnia. The Fattest Leech zauważyła kiedyś, że coś podobnego ma miejsce w opowiadaniu GRRM-a o wilkołakach pod tytułem “The Skin Trade”, gdzie właśnie tak postępuje grupa “proto-Boltonów”. A co do wyglądu Roose’a, to myślę, że po prostu chodzi tu o symbolikę – Roose może i jest “wampirem” albo “Innym”, ale nie dosłownie.

Podbój Essos?

Kampania Daenerys. To, że wróci od Dothraków, jest pewne. To, że urządzi w Meereen jakieś zniszczenie, raczej też. Tylko co dalej? W sensie przejmie statki Victariona i popłynie od razu do Westeros? Czy też zatrzyma się w Volantis (i może Pentos); a co z Quarthem? Oni jej wypowiedzieli wojnę. Tylko że to w przeciwnym kierunku… Zastanawiam się, czy jest sens atakowania czegokolwiek po drodze. – Vermithor

D: Myślę, że gdy Daenerys wróci do Meereen, spotka ją kilka przykrych niespodzianek. Być może samo miasto zostanie zrównane z ziemią? A na pewno nie będzie już miała smoka. Sądzę, że wściekła nie będzie chciała już zwlekać ani chwili. Rozpocznie szybką kampanię, zemsty i pozyskiwania floty. Volantis na 99% znajdzie się na jej drodze. Pozostałe miasta wymagałyby jednak zboczenia z drogi, więc chyba je ominie… No, chyba, że znajdą tam schronienie jacyś ludzie, na których będzie szczególnie wściekła.

Volantis.

BT: Tak, Volantis odwiedzi raczej na pewno. I może urządzi chroniącym się za Czarnym Murem arystokratom valyriańskiej krwi drugie Harrenhal. Jeśli na tym etapie Plewy na Wietrze będą stały po stronie Daenerys, to podejrzewam, że Obdarty Książe będzie nalegał na wyprawę do Pentos. Jeśli Daenerys dowie się więcej o intrygach Illyria, na przykład od Tyriona, to także ona może zapragnąc wyrównać rachunki z handlarzem sera. Ale jeśli chodzi o Essos, na tym kampania Dany raczej się skończy. Na podróż do Qarthu nie ma po prostu czasu, ale myślę, że GRRM znajdzie jakiś inny sposób na właściwe zakończenie tego wątku. Teoretycznie można sobie wyobrazić coś w rodzaju samotnego rajdu na Qarth na Baleronie, ale taki scenariusz nie wydaje mi się zbyt prawdopodobny. A po Volantis i ewentualnie Pentos przyjdzie już czas na Siedem Królestw, gdzie zapewne dojdzie do powtórki z Tańca Smoków i Daenerys zmierzy się z Aegonem VI. Ale gdyby GRRM postanowił przedstawić podboje Daenerys w jakimś flashbacku albo gdyby jej armia była wtedy na tyle duża, że byłaby w stanie zaatakować np. Myr, Tyrosh i Lys jednocześnie, to możliwe, że właśnie tak się stanie. Ale na pewno nie ma czasu na opis kampanii na zachodzie Essos w takiej formie w jakiej George przedstawił pokonanie Astaporu, Yunkai i Meereen. To byłoby raczej jedno decydujące zwycięstwo nad połączonymi siłami kilku miast, potem zawarcie rozejmu na warunkach bardzo korzystnych dla Daenerys, której armia szybko parłaby potem na zachód. Możliwe zresztą, że konflikt pomiędzy Myr, Tyrosh i Lys zaogni się do takiego stopnia, że te trzy Wolne Miasta skutecznie wyeliminują się z gry bez pomocy ze strony Daenerys. 

O czym ta piosenka?

To nie pytanie, lecz taka ciekawostka z Reddita. Otóż ktoś zauważył, że w piosence, którą śpiewa Tyrionowi Tysha, ktoś doszukał się nawiązania do losów Jona. W sensie, iż kolory włosów w piosence odpowiadają kolejnym kobietom. I tak mamy: lato (rude) – Ygritte, jesień (złote) – Val? i zimę (chyba srebrne) – Dany. Pozostaje wiosna. I tego wersu nie ma (jak na razie). I chyba jest to specjalny trik Martina. Są pewne przypuszczenia. Może chodzić o córkę (ale mało prawdopodobne, bo po wskrzeszeniu będzie bezpłodny). Może być też tak (ale tu moja myśl) że chodzi o czarne – co by się wpisywało w pierwotny romans z Aryą. – Vermithor

BT: Jak dla mnie taka interpretacja jest zbytnio na siłę. Bo na przykład Val wcale nie ma włosów złotych, tylko barwy miodu. W “Nawałnicy” są opisane jako “miodowe” (ang. honey). W angielskim ten kolor może oznaczać wiele odcieni pomiędzy blado-żółtym i brązowo-żółtym. W jednym z rozdziałów “Tańca” odcień włosów Val jest określony jako “miodowo-blond”, w innym zaś jej warkocz jest “ciemno-miodowy”. W każdym razie nigdzie nie mamy tu złota. A zresztą, cały ubiór Val przywodzi na myśl raczej osobę związaną z lodem, zimą i czardrzewami. I oczywiście z walkiriami. Jeśli Val nie miałaby uosabiać zimy, to nie wiem kto mógłby. Nie wiem też, czemu piosenka, która jest tak ważna dla Tyriona miałaby przepowiadać tak szczegółowo wydarzenia z życia Jona. Ale jak już pisałem, uważam, że piosenka ma symboliczne znaczenie – po prostu jest ono bardziej abstrakcyjne i raczej nie zdradza losów konkretnych postaci. A jeśli już, to zapewne samego Tyriona (cztery kobiety z utworu to np. Tysha, Shae, Sansa i Penny). Co do brakującego wersu z piosenki, myślę, że GRRM ma jakiś cel w tym, że na razie nam go nie zdradził. Podejrzewam, że ma to jakiś związek z motywem “snu o wiośnie”. Gdy kiedyś się nad tym zastanawiałem, doszedłem do wniosku, że ostatni wers to pewnie “Kochałem dziewczę … jak wiosna, co miało wschód słońca we włosach” (sunrise, odpowiadający sunset z wersu o jesieni) lub “co miało blask jutrzenki/świtu we włosach” (with dawnlight in her hair)

D: Ja mam prostszą hipotezę. To jest po prostu historia przemijania, pieśń o miłości do kobiety, która starzeje się i umiera.

Znowu merlingi?

Czy będzie tekst o hybrydyzacji gatunków? – Vermithor

D: Tak.

Światłonośca z obsydianu

(…)czytałem wpis o obsydianie, jego kolorach i właściwościach zamieszczonych przez Lai, do którego link umieściłeś pod analizą drugiego odcinka siódmego sezonu GoT. Jak sądzisz, czy Światłonośca może być mieczem obsydianowym albo zdobionym/wzbogacanym obsydianem? (…) Fakty przemawiające za:
1. Obsydian może mieć różne kolory (w tym czerwony), 2. Obsydianowa broń była tworzona już bardzo dawno temu przez dzieci lasu. Obróbka obsydianu była też znana w Valyrii, 3. Przy odrobinie magii obsydian może zacząć płonąć – cała ta historia o obsydianowych świecach w cytadeli, nazwa oznaczająca bodajże “Uśpiony ogień” – więc AA używając odpowiedniej magii może sprawić, że ostrze stanie w płomieniach, 4. Lai wspominała, że niektóre rodzaje stalowej broni były dekorowane obsydianem. Ale dzięki smoczemu płomieniowi obsydian może uzyskać formę plastyczną, łatwą do przekuwania i kształtowania – czy jest więc możliwe, że używano go do tworzenia broni? Albo może do wzbogacania stali, aby nadać jej magiczne/płonące właściwości? 5. Co do argumentów sprzyjających teorii, że Lightbringer mógłby być mieczem z obsydianu dodałbym jeszcze “problemy” z jego wykonaniem, które urosły do rangi legendy – miecz często pękał w trakcie hartowania, a z tego co kojarzę smocze szkło samo w sobie jest trudne w obróbce i kruche…
Czy ta teoria ma rację bytu?-MiZar

D: Pokrótce – teoretycznie tego wykluczyć nie można, ale… Światłonośca pozostaje przedmiotem mitycznym, pochodzącym z czasów tak odległych i tak zagadkowych, że bardzo trudno jest powiedzieć na jego temat cokolwiek konkretnego. Możemy tylko snuć domysły. Cała hipoteza ma jednak dwa problemy. Po pierwsze – kłopoty z hartowaniem nie wskazują na użycie obsydianu, bo obsydianu nie trzeba byłoby hartować. To jest proces ściśle związany z wykuwaniem broni ze stali (w skrócie chodzi o to, żeby poprzez obróbkę temperaturową zmienić strukturę wewnętrzną stali). Po drugie – istniały cywilizacje, które wykorzystywały obsydian do tworzenia broni (Majowie, Aztekowie), stąd wiemy też o słabościach tego materiału. Otóż można sprawić, by był niezwykle ostry, ale naostrzona krawędź bardzo szybko zacznie się kruszyć. Dlatego południowoamerykańskie “obsydianowe miecze” to były bardziej takie maczugi nabijane kilkoma kawałkami zaostrzonego obsydianu. Więc to działa na niekorzyść teorii o obsydianowej broni. Ale czy obsydian nie odegrał jakiejś roli w tworzeniu broni… O! To jest zupełnie inne pytanie. Być może obsydian jest domieszką i “zanieczyszczeniem” w stali Światłonoścy? A może pełni taką rolę w valyriańskiej stali? No i całe te rozważania opierają się na założeniu, że Światłonośca był mieczem, a nie metaforą czy symbolem. Choć ja akurat sądzę, że to była prawdziwa broń.

BT: Myślę, że Światłonośca – jeśli to w ogóle konkretny miecz, a nie symbol – jest raczej wykonany z metalu pochodzącego z meteorytu, tak jak Świt. Może z tego “czarnego kamienia” z opowieści o Krwawnikowym Cesarzu. GRRM mógł się tutaj inspirować “Silmarillionem”, gdzie słynny oręż Turina Turambara, Gurthang, jest właśnie czarnym mieczem wykutym z meteorytu, a jego ostrze lśni bladym ogniem. Dodam jeszcze, że motyw potrójnego wykucia miecza o niezwykłych właściwościach pojawia się choćby w mitologii nordyjskiej, gdzie dopiero za trzecim razem bohater Sigurd jest zadowolony z miecza, który z odłamków oręża jego ojca Sigmunda wykuł karzeł Regin. 

Zmieniamy Martina

Gdybyście byli GRRM to jakie wydarzenia zmienilibyście w już wydanych książkach? – zyx

D: O rany, to jest diabelnie trudne pytanie. Rozumiem, że to nie ma być czysta fantazja w stylu – Ned w ostatniej chwili łapie miecz z ręki Ilyna Payne’a i dekapituje Joffreya 🙂 Chodzi Ci zapewne o to, jak można byłoby książkę usprawnić. Ech… Wydaje mi się, że jednak rozciągnąłbym wydarzenia w czasie. Po prostu dokonałbym paru kilkumiesięcznych przeskoków czasowych, pozwalając bohaterom dorosnąć do zadań, które przed nimi stoją. I wysłałbym Daenerys do Asshai. I przyspieszyłbym podróż Quentyna.

BT: Wprawdzie nie dotyczy to samych wydarzeń tylko poukładania rozdziałów, ale zastanowiłbym się nad bardziej płynnym połączeniem “Uczty” i “Tańca”. Rozumiem co kierowało George’em, kiedy zdecydował się na podział (powiedzmy) geograficzny, ale od ukazania się książek fani opracowali różne ciekawe listy, gdzie te rozdziały są uporządkowane inaczej. Nigdy sam nie czytałem tych dwóch tomów w ten sposób, ale podobno są zalety tych innych metod i nie dla każdego podział “oficjalny” jest najlepszy. A co do przeskoków – wydaje mi się, że planowana pierwotnie pięcioletnia przerwa więcej by namieszała niż pomogła. Niektóre wątki musiałyby popaść w zastój, w innych sytuacja zmieniłaby się diametralnie… Ale kilkumiesięczna przerwa może miałaby sens w przypadku niektórych wątków. Jeśli zaś chodzi o zmiany w samej treści książek, to nie sądzę, żebym zdołał poprowadzić jakiś wątek niż GRRM. Tylko trochę żałuję, że wyciął rozdział o spotkaniu Tyriona z Zawoalowanym Lordem ze Smutków. Jedyne co bym zmienił to różne detale tła – pisałem kiedyś jak rozwiązałbym kwestię językowej różnorodności Westeros, a oprócz tego może zawarłbym w książkach więcej pieśni i odniesień kulturowych – bo w ciągu tylu wieków musiały w Westeros powstać jakieś sławne obrazy, jakieś wybitne dzieła literackie, cykle romansów rycerskich i pieśni o czynach… Trochę brakuje mi tych westeroskich odpowiedników “Beowulfa”, fabliaux, cyklu o lisie Reynardzie, legend o Robin Hoodzie, “Opowieści kanterberyjskich”, legend o wybitnych postaciach Wiary Siedmiu… Wyjaśniłbym też przynajmniej pobieżnie dlaczego lordowie zawsze mają ziemie tylko na obszarze jednego królestwa i opisałbym dokładniej hierarchię Wiary Siedmiu (jacyś odpowiednicy biskupów itd.) i wyjaśnił, czy w Westeros wyżsi duchowni posiadają ziemie (które w średniowieczej Europie bardzo często stanowiły znaczny odsetek powierzchni danego kraju).

Nowy punkt widzenia

Jakie POVy byście dodali lub usunęli? – zyx

D: Nie usuwałbym żadnego, ale na pewno trochę skróciłbym Quentyna i Brienne w Uczcie dla wron. Wydaje mi się, że efekt, jaki Martin chciał osiągnąć tymi rozdziałami mógłby zostać uzyskany przy bardziej oszczędnych środkch. Chyba dodałbym Robba i Stannisa. I Cersei – we wcześniejszych tomach. Chociaż nie wiem, czy to by nie odarło książki z tajemniczości. Pod żadnym pozorem nie chciałbym przecież czytać POV-a Varysa czy Littlefingera (no, chyba, że takiego przedśmiertnego).

BT: Chyba chciałbym zobaczyć ten rozdział postaci związanej z otoczeniem Garlana Tyrella w Wysogrodzie, który podobno był planowany, ale potem GRRM zdecydował się na umieszczenie w książce POV-u Areo Hotaha. Link do teorii użytkownika Admiral Kird znajdziecie w tekście DaeL-a “Na co ja czekam”  z 31 grudnia 2018 roku (jak ten czas leci!).  Z istniejących POV-ów nie ma żadnego, który bym usunął. A jeśli chodzi o dodawanie, to przyszedł mi do głowy tylko maester Luwin – z którego perspektywy mógłby być napisany epilog “Starcia”. Z drugiej strony rozumiem, dlaczego GRRM zdecydował się, żeby ostatnim rozdziałem w tej książce był ten napisany z punktu widzenia Brana, kończący się słowami o tym, że Winterfell nie umarło, choć zostało okaleczone, tak jak on sam. I pewnie kiedyś, gdy cały cykl zostanie już ukończony i wiele tajemnic się wyjaśni, chciałbym zobaczyć rozdział będące spojrzeniem na kluczowe wydarzenia oczami takich postaci, których myśli wcześniej nie mogliśmy poznać, bo dowiedzielibyśmy się zbyt wiele. Na przykład przygotowania do Krwawych Godów oczami któregoś z Freyów albo Roose’a Boltona albo spisek związany z weselem Joffreya oczami kogoś z Tyrellów albo Littlefingera. Ale oczywiście nie ma na coś takiego większych szans.

-->

Kilka komentarzy do "Pytania do maesterów #3"

  • 30 kwietnia 2020 at 12:47
    Permalink

    Bardzo dziękuję za odpowiedzi 😀 Jeśli dobrze pamiętam, to zadałem też pytanie dotyczące Brana ale we wcześniejszym Q&A było dość podobne, więc chyba by się tylko powtórzyło 🙂

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 13:08
    Permalink

    Pytanie co do przeskoków: ile czasu upłynęło w ciągu wszystkich tomów? Rok? Dwa lata, trzy? Nigdy nie umiałem sobie tego wyobrazić, a wskaźnikiem jest tylko ciąża Dany (9 miesiecy mija w 1 tomie). Reszta nie wiem. Będę wdzięczny za odpowiedź!

    Reply
    • 30 kwietnia 2020 at 13:24
      Permalink

      Większość wątków “Gry” zaczyna się w roku 298 o.P. – przy czym prolog i niektóre początkowe rozdziały Daenerys to prawdopodobnie jeszcze 297 o.P. Wesele Joffreya to pierwszy dzień 300 roku, więc do tego monentu upłynęły mniej więcej dwa lata. A ostatnie rozdziały westeroskich wątków “Tańca” to prawdopodobnie koniec 300.

      Reply
      • 30 kwietnia 2020 at 13:43
        Permalink

        Grupa forumowiczów z WesterosOrg stworzyła kiedyś niezwykle dokładną chronologię wydarzeń PLIO (opartą choćby na fazach księżyca, czasach potrzebnych na rejsy i wędrówki oraz wielu innych szczegółach). Ma ona tytuł “The Most Precise ASOIAF Timeline in Existence”. Według tych kalkulacji główne wydarzenia przypadają w nastepujących dniach (często są to zaogrąglenia, margines błędu wynosi niekiedy kilka tygodni).

        [/spoiler]
        297:
        * 22.04 – przybycie Daenerys do Pentos
        * 03.06 – wydarzenia “Prologu”
        * 21.12 – wesele Daenerys i Droga

        298:
        * 10.02 – śmierć Jona Arryna
        * 18.04 – przybycie Roberta do Winterfell
        * 08.05 – Bran wypchnięty z okna
        * 10.05 – czternaste urodziny Daenerys
        * 20.05 – Ned opuszcza Wintefell
        * 10.06 – wieści o ślubie Daenerys i Droga docierają do Roberta (który dzieli się z nimi z Nedem w Krainie Kurhanów)
        * 10.06 – Jon i Benjen docierają do Czarnego Zamku
        * 27.07 – pobyt w Darry, śmierć Lady
        * 02.08 – piętnaste urodziny Jona
        * 04.08 – Bran się budzi
        * 06.08 – Catelyn i Rodrik Cassel docierają do Królewskiej Przystani
        * 10.08 – Ned przybywa do stolicy
        * 13.09 – pojmanie Tyriona
        * 22.09 – początek Turnieju Namiestnika
        * 25.09 – kłótnia z Robertem, Ned rezygnuje z bycia Namiestnikiem
        * 05.10 – Ned wysyła Berika przeciwko Górze
        * 11.10 – śmierć Viserysa
        [/spoiler]

        Reply
      • 30 kwietnia 2020 at 15:31
        Permalink

        Pod spoiler tagiem zamieszczam daty ważniejszych wydarzeń PLIO, na podstawie “The Most Precise ASOIAF Timeline in Existence”:

        część 1: 297 o.P. ; 298

        Spoiler! Pokaż
        Reply
        • 30 kwietnia 2020 at 15:33
          Permalink

          Część druga: 299 o.P.

          Spoiler! Pokaż
          Reply
          • 30 kwietnia 2020 at 15:34
            Permalink

            Część trzecia: 300 o.P. – do końca czerwca

            Spoiler! Pokaż
            Reply
            • 30 kwietnia 2020 at 15:35
              Permalink

              Część czwarta: 300 o.P. – od lipca do końca sierpnia [UWAGA: niektóre wydarzenia pochodzą z rozdziałów-zapowiedzi “Wichrów zimy”]

              Spoiler! Pokaż
              Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 13:26
    Permalink

    Za dużo tych Brandonow i Rickonow u Starkow i jest mętlik. Zresztą zbyt często imiona się powtarzają w jednej linii i trochę to prowadzi do zamieszania.

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 13:52
    Permalink

    Ja również chciałbym zadać pytanie:
    Czy Wspólna Mowa to czysty angielski?

    W sensie, że gdybyśmy się przenieśli do Westeros i znalibyśmy angielski obecny, to byśmy się dogadali?
    Chodzi mi o to, że każdy inny język jest jakoś opisany: Valyrianski ma valar morgulis i valar dolearis (takie trzy słowa raczej nie występują w naszym świecie), Półmaester uczy Gryfa języków Wolnych Miast, a Tyrion odszyfrował kilka słów w jakimś języku z Essos.
    Czy Martin tworząc Westeros “założył” że Wspólna Mowa to czysty angielski czy raczej jest to język ojczysty wszystkich naszych POV-ów i nie ma się nad czym rozwodzić?

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 14:56
    Permalink

    Moim zdaniem Światłonośca był zarówno orężem (to ważne), jak i symbolem. Symbolem dlatego, że wskazuje nam Ostatniego Bohatera, który będzie nim władał. Czy na pewno był mieczem? Raczej tak, choć nie można też wykluczyć alternatywy.

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 15:54
    Permalink

    Miło że odpowiedzieliście na moje pytania. 😀

    Można uznać że ziemie Korony są taką “królewszczyzną” i to z niej Król się utrzymuje.

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 17:15
    Permalink

    Jak to było z tymi pijawkami? Z tego co pamiętam, DaeL za bardzo nie wierzy w moc sprawczą spalonych pijawek opitych królewską krwią, niemniej czytając książki zawsze uważałem, że to była próbka mocy Melisandre. Zwykły przypadek?

    Drugie pytanie: moc królewskiej krwi. Jest coś w tym dosłownego/paranormalnego, czy jest to raczej kwestia tego, że ludzie sobie dopowiadają i łączą przypadkowe sytuacje z magicznym działaniem “królewskiej krwi” (która to sama w sobie jest różnie interpretowana)?

    Reply
    • 30 kwietnia 2020 at 18:06
      Permalink

      Ja na miejscu Stannisa poprosiłbym pijawkę a śmierć Tywina, a nie Joffreya. Ktoś taki jak Stannis powinien sobie zdawać sprawę, kto faktycznie jest zagrożeniem w KP. Gdyby pijawka przyniosła śmierć Tywinowi, to byłaby to zasługa Melisandre i jej mocy.

      Reply
      • 30 kwietnia 2020 at 19:50
        Permalink

        I to jest właśnie dowód, że Melisandre nic wspólnego z tymi śmierciami nie miała. Bo o ile Robb i Balon faktycznie byli najważniejszymi postaciami w swoich stronnictwach, to Joffreya bez dziadka szybko by strącono z tronu, gdy tylko okazałoby się, jak słaba jest dynastia Lannisterów bez swego lorda.

        Reply
        • 30 kwietnia 2020 at 22:37
          Permalink

          Być może Melisandre zobaczyła w płomieniach śmierć króla Robba, Balona i Joffreya (w końcu interpretowanie/przepowiadanie przyszłości z płomieniu przez czerwonych kapłanów to dość istotna część magicznego uniwersum Martina), a pijawki – w tym wypadku – były jedynie “komediancką sztuczką”, żeby przekonać Stannisa do większej ofiary, czyli spalenia biednego Edrica Storma. Ciekawe, że namawiając Mannisa do tego makabrycznego rytuału, Melisandre nie mówi o zabijaniu / pokonywaniu wrogów (casus pijawek) a … o przebudzeniu kamiennego smoka.

          Reply
          • 30 kwietnia 2020 at 23:24
            Permalink

            Dokładnie to miałam na myśli 🙂

            Reply
    • 3 maja 2020 at 17:49
      Permalink

      Ja sądzę, że ta królewska krew ma moc, ale nie pierwszego-lepszego, lecz smoczego, tj. Targarianów. W końcu to oni mają moc poskromić smoki i są niewrażliwi na ogień (np. Dany). W przypadku Czerwonej Kapłanki, sądzę iż była to tylko pokazówka, a ona sama tylko zobaczyła te śmierci wcześniej, ale ich nie spowodowała.

      Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 18:31
    Permalink

    Świetna seria, czekam na każdy tekst z niecierpliwością!

    PYTANIA.
    Czy uważacie, że mitologia/teologia poszczególnych religii w PLiO będzie jakoś rozwinięta?
    Czy Waszym zdaniem R’hllor jest rzeczywiście jedynym bogiem? W sumie chyba tylko jego kapłani dokonują widocznych znaków. O ile rzeczywiście jest to związane z wiarą w Pana Światła, a nie jakaś magią…
    Czy Innym będzie przewodził ktoś na kształt serialowego Nocnego Króla?
    Czy myślicie, że inwazja Białych Wędrowców skończy się na Winterfell czy przypuszczacie, że zajdą dalej?

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 19:41
    Permalink

    Cytat BT:
    “Gdy tak teraz o tym myślę, zastanawiam się dlaczego jedna z frakcji z okresu Tańca Smoków to “Zieloni” – godłem Aegona II był złoty smok, na herbie Hightowerów nie ma zieleni… więc z jakiego powodu GRRM przyznał im takie określenie?”

    A to nie było coś takiego, że w czasie jakiejś uczty jedna z szefowych stronnictwa przyszła w zielonej, a druga w czarnej sukni i dlatego byli zieloni i czarni? Niezbyt dokładnie to opisałem, ale tak było bodajże w Ogniu i Krwi, napisze potem dokładnie o jaką ucztę chodzi. 😀

    Reply
    • 30 kwietnia 2020 at 20:05
      Permalink

      Chyba Ci chodzi o turniej z roku 111 o.P, gdzie z okazji pięciolecia małżeństwa króla z drugą żoną, Alicent założyła zieloną suknię a Rhaenyra czarną 🙂 Swoją drogą, to kilka lat później, na znak “zgody” (w którą tylko sam król Viserys wierzył) obie panie założyły na znak pojednania kolory tej drugiej.

      Reply
    • 30 kwietnia 2020 at 20:36
      Permalink

      W tym stwierdzeniu, chodzi o to, że kolor smoka był pierwszy. Później pojawia się idea, że barwy stronnictw w tańcu smoków powinny odpowiadać kolorom smoków Dany i dopiero wtedy następuje pomysł z balem i kolorem sukni Księżniczki i Królowej.

      Reply
      • 30 kwietnia 2020 at 21:03
        Permalink

        Tak jak wyjaśnił Velaryon, nie chodziło mi o powód in-universe, tylko przyczynę dla której GRRM wybrał taką nazwę.

        Reply
        • 1 maja 2020 at 08:39
          Permalink

          Może dlatego, że słowo Złoci kojarzyłoby się ze Złotymi Płaszczami? Albo z później powstałą Złotą Kompanią? Żeby czytelnik tego nie mylił? :/

          Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 20:39
    Permalink

    Ja mam 2 pytania odnośnie smoków
    1. Nie sądzicie że smoki są za silne? Ludzie nie mogą im praktycznie nic zrobić. W Attack on Titan walka realistycznych technologii z fantastycznymi bestiami jest znacznie lepiej “zbalansowana”
    2. Dlaczego w historii Westeros i Essos ludzie niemal ignorowali potęgę smoków? W naszej historii bomby atomowe natychmiast zakończyły II wojnę światową i powstrzymały kolejną. Tymczasem u Martina inwazja Valyrii jest przez sąsiadów jest traktowana jak pierwsza lepsza wojna, nikt nie szkoli masowo łuczników ani jakiś smoczych asasynów. O Westeros już nie wspomnę. Rody przyłączają się do wewnętrznych walk Targaryenów mimo iż wszystko się rozstrzyga w powietrzu.

    Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 22:24
    Permalink

    Dziękuję za kolejne odpowiedzi 🙂 Tym razem bardzo mnie nie zaskoczyliście, bo zasadniczo mam podobne przemyślenia, ale Wy macie lepsze oko do szczegółów.
    Jeśli chodzi o smoki, to mam nadzieję, że więcej racji ma Bluetiger, a to dlatego, że po prostu lubię Aegona o wiele bardziej niż Eurona. Na symbolikę zielony-czarny w odniesieniu do Rhaegala i Drogona nie zwróciłam nigdy wcześniej uwagi w kontekście Tańca Smoków. A jeszcze jakby Bran się wtrącił i faktycznie ogarnął Rhaegala tak, że młody lepiej by panował nad smokiem niż ciotuchna, choć miała na to więcej czasu…
    Teraz odpłynę, bo może Euron zrobi to samo… z Drogonem. W końcu włazi w sny Danki z takiej odległości, to ze smokiem sobie nie poradzi? Później by jakoś tego smoka odzyskała, na przykład podrzynając Wroniemu Oku gardło. A jego kolorystyczna symbolika pasuje bardziej do Drogona.

    I jeszcze tak z ciekawości: będziecie odpowiadać w q&a na te wszystkie pytania, które pojawiły się pod opublikowanymi tekstami z odpowiedziami? Bo niektóre są faktycznie dość ciekawe i chętnie poznałabym na nie odpowiedź, ale nie wiem, czy wtedy kiedykolwiek skończycie te serię 🙂

    Reply
    • 30 kwietnia 2020 at 22:53
      Permalink

      Myślę, że Drogon zostanie z Daenerys do końca. A co do pozostałych smoków… (spoilery z 7 i 8 sezonu)

      Spoiler! Pokaż
      Reply
      • 30 kwietnia 2020 at 23:35
        Permalink

        W kontekście Cersei cały czas zastanawia mnie jedna kwestia.

        Spoiler! Pokaż
        Reply
      • 1 maja 2020 at 00:20
        Permalink

        Oo, zdecydowanie nie zgodzę się z kolegą, że to Cersei w serialu zastępuje Aegona. Cersei, owszem, została nazbyt rozbudowana i upgrade’owana w stosunku do głupiego, niszczycielskiego bydlęcia, jakim jest w książce, ale to tylko tyle. Zresztą trudno się temu dziwić, skoro dedecy dysponowali tak świetną aktorką, jak Lena Headey. Jednak prawdziwym zastępcą Aegona jest serialowy Jon Snow. Imię Aegon dedecy raczej wybrali mu nieprzypadkowo. A właściwie łączy on w sobie te dwie postaci, którym Martin w książkach wyznaczył zupełnie inne, odległe, drogi. Podejrzewam, że książkowy Jon Snow – o ile w ogóle zostanie ożywiony – nigdy nie okaże się Targaryenem i nigdy nie spotka Dany. To był po prostu natrętny fanserwis. Nie wiem, co wymyślił Martin dla Jona, ale pewien jestem, że te wszystkie serialowe mecyje z Daenerys czekają nie jego, tylko prawdziwego Aegona.

        Reply
  • 30 kwietnia 2020 at 23:30
    Permalink

    Pytania.
    1. Podczas rozmowy z Jonem, Stannis krytykuje postępowanie Robba, na co Jon odpowiada, że kochał swojego brata. Stannis mówi wtedy, że też miał brata którego kochał. Chciałbym wiedzieć, czy według was mówił szczerze i o którego z jego braci mogło chodzić, Roberta, czy Renlyego.
    2. Już dawno chciałem poruszyć temat Grzyba i jego zapisków. Jak sądzicie, czy “kronika” którą po sobie pozostawił, mogła być faktycznym i nieupiększonym świadectwem tego, co działo się w Westeros, tylko że nikt nie wziął jej na poważnie, gdyż autor był trefnisiem i do tego karłem, czy też może jego dzieło było swego rodzaju paszkwilem politycznym.

    Reply
  • 1 maja 2020 at 12:11
    Permalink

    Podatkom GRRM najwięcej uwagi poświęcił chyba w Ogniu i Krwi, przy opisie początków panowania Jaehaerysa I Targaryena. Jego starszy na monetą Rego Draz (Lord powietrza) wprowadził podatki (w istocie cła) na towary luksusowe, gdyż nikt kto będzie musiał je zapłacić nie może powiedzieć, że go rujnują. Wprowadzono wtedy też podatek od murów obronnych, każdy kto chciał wznieć nowe, podwyższyć lub wyremontować stare musiał za to zapłacić, aby inwestycja ta zrujnowała go finansowo i wybiła mu z głowy myśli o buncie.

    Reply
  • 1 maja 2020 at 16:18
    Permalink

    Zainteresowało mnie to przyrównanie kobiet ważnych dla Jona do pór roku. Widziałabym to tak:
    Arya – lato
    Ygritte – jesień
    Daenerys – zima
    Trochę znaczenie ma typ urody, trochę pora roku w jakiej Jon by je poznał, trochę pewnie symbolika. To byłoby w stylu GRRM’a, taka niejednoznaczność ich doboru 😀

    Reply
  • 1 maja 2020 at 22:41
    Permalink

    Szanowny Panie,

    Wyjasnijmy w koncu kilka waznych spraw.

    1) Jak sie pan ustosunkuje do braku dowodow na to, ze Craster obdarowywuje Innych swoimi dziecmi? Zony Crastera mowia co innego, ale, czy gdyby sprawa zostala przedstawiona przed sadem, uwaza pan, ze Craster zostalby uniewinniony? Czy bazowanie jedynie na slowach kobiet jest w ogole madre i zasadne? Uprzejmie przypomne jeszcze, ze mowimy tutaj o zonach.

    2) Czy uwaza pan, ze Nocna Straz powinna zostac zniszczona?

    3) Czy wg pana potrzebny jest definitywny rozdzial kosciola od panstwa i zadna religia nie powinna byc wiodaca w Krolewstwie?

    4) Czy pana zdaniem prawda jest, ze Daenerys jest jedyna przedstawicielka konserwatystow i wolnosciowcow sposrod wszystkich pretendentow do tronu?

    5) Czy uwaza pan, ze podatek dochodowy jest glownym powodem bezrobocia w Westeros?

    6) Czy zgodzi sie pan z faktami, ktore mowia, ze Krolestwo okupuje Westeros, godzac tym samym w suwerennosc poszczegolnych krain?

    7) Czy pochwala pan ostatni apel postepowych organizacji i ich akcja “byc jak Targaryen” domagajaca sie legalizacji malzenst jednokrwistych?

    8) Czy wg pana potrzebne sa Westeros kolejne programy socjalne takie jak: “jeden smok na kraine” i “500+ na kazdego bekarta”?

    9) Jak sie pan zapatruje na pomysl jednomandatowych okregow wyborczych do Malej Rady?

    Z gory dziekuje za odpowiedz.

    Pozdrawiam,
    Prawak

    Reply
  • 2 maja 2020 at 14:55
    Permalink

    Wyliczanie Starków nasunęło mi pewną myśl. Ostatnio, studiując drzewo Starków, uderzyło mnie to, że matka Eddarda, Lyarra, ma siostrę. A jeśli dobrze pamiętam, to Martin powiedział w jednym z “Tako rzecze Martin”, że Ned nie miał ciotki czy wujka. A wydanym w 2014 r. ŚLiO widnieje Branda. I właśnie mnie to zastanawia – co może być przyczyną zmiany drzew rodowych? Co takiego może planować, zmieniając (nie raz dość drastycznie, jak w przypadku Jaehaerysa i Alysanne) je?

    Reply
    • 2 maja 2020 at 17:12
      Permalink

      Podejrzewam, że drzewo Starków zmieniło się przede wszystkim ze względu na prace nad opowiadaniem “Wilczyce z Winterfell”. A drzewo Targaryenów z epoki Jaehaerysa i Alysanne zmieniło się z podobnej przyczyny – po prostu GRRM nie chce, żeby jakiś ciekawy pomysł w jego nowej opowieści ucierpiał na tym, że kiedyś powiedział, że jakiś szczegół wyglądał inaczej. Dlatego te wypowiedzi z “Tako rzecze Martin” mają status “pół-kanoniczny”. Czyli zakładamy, że są prawdziwe, ale późniejsze publikacje mogą coś zmienić. I to wydaje wersje z książek są “kanoniczne”. A co do samej Brandy Stark, ciekawe, czy w samym PLIO pojawią się jacyś członkowie rodu Rodgersów z Amberley, którego członka poślubiła siostra Lyarry. Amberley jest położone w Krainach Burzy, czyli tam gdzie w “Wichrach” będzie działała Złota Kompania…

      Reply
      • 2 maja 2020 at 18:36
        Permalink

        Nie wiedziałem o takim statusie dotyczącym wypowiedzi Martina. Co do Brandy nie jest niestety wiadomo, kiedy się urodziła. Ale nie mamy też informacji o jej śmierci. Więc istnieje cień szansy na to, że się pojawi (choć gdyby GRRM to zrobił, to trochę byłoby to nie w porządku, takie wyciąganie jakiegoś Starka znikąd). Gdyby miała dzieci, to one też mogłyby sobie rościć jakieś prawa do Północy – ale to chyba dość mało prawdopodobne, zważywszy na fakt, że jej ojciec nie był lordem Winterfell…

        “A drzewo Targaryenów z epoki Jaehaerysa i Alysanne zmieniło się z podobnej przyczyny – po prostu GRRM nie chce, żeby jakiś ciekawy pomysł w jego nowej opowieści ucierpiał na tym, że kiedyś powiedział, że jakiś szczegół wyglądał inaczej” – to w ich przypadku musiało w grę wchodzić jakieś olśnienie – bo nie wiem jak wytłumaczyć fakt wykasowania Aeryna i wstawienia nowej Daenerys 😀

        Reply
        • 2 maja 2020 at 19:31
          Permalink

          Co do Aeryna i Daenerys – chyba GRRM po prostu chciał dodać ten wątek o starszej siostrze Aemona i Baelona (gdzie Alysanne uważa, że to ona ma większe prawa do tronu niż młodsi bracia, ale Jaehaerys zbywa całą sprawę stwierdzając, że Daenerys wyjdzie za Aemona), a żeby nie dodawać już więcej dzieci*, usunął po prostu Aeryna (o którym w ŚLIO nie ma żadnych szczegółów) i zastąpił go Daenerys. Możliwe też, że z jakichś względów zalażało mu na wprowadzaniu tu imienia Daenerys. Na “A Wiki of Ice and Fire” jest wypowiedź Elio Garcii, który wyjaśnia, że GRRM miał kilka nowym pomysłów dotyczących tych dzieci Alysanne i Jaehaerysa, które umarły młodo i poprawił błędy, które wynikały z oryginalnej kolejności narodzin (w ŚLIO). Stąd te zmiany kolejności i jedna zmiana imienia. Jednak historie tych dzieci, które dożyły wieku dorosłego się nie zmieniły.

          * Mam pewne przypuszczenia co do tego dlaczego tych dzieci musiało być akurat trzynaście i napisałem kiedyś na ten temat krótką teorię, ale po angielsku. Do wczoraj zastanawiałem się, którą z dwóch teorii wporowadzić w moim dzisiejszym tekście, ale w końcu zdecydowałem się na drugą opcję – odcinek o Sansie i Lúthien.

          Reply
          • 2 maja 2020 at 20:06
            Permalink

            W czasie lektury “Ognia i krwi” nieco zdumiewała mnie postawa królowej, właśnie co do Daenaerys i Aemona. Może to jakiś foreshadowing zdarzeń, które czekają nas w 6 albo 7 tomie? Imię Daenaerys pojawia się jeszcze tylko w kontekście siostry Daerona II – ale myślę, że dla naszej Dany jakąś wskazówką mogą być losy tej nowej.
            Co do wieku dorosłego, to nieco zdumiewające, że z 13 dzieci, nazwisko przetrwało tylko dzięki Baelonowi. GRRM zapewne nie chciał wprowadzać bałaganu, gdyby więcej synów Jaehaerysa przeżyło i miało swoich synów; bo wtedy miałby problem w postaci licznych bocznych gałęzi, z dość dobrymi prawami do tronu (jak z synami króla Anglii Edwarda III).
            “Do wczoraj zastanawiałem się, którą z dwóch teorii wprowadzić w moim dzisiejszym tekście, ale w końcu zdecydowałem się na drugą opcję – odcinek o Sansie i Lúthien.” – nie powiem, zaciekawiłeś mnie 🙂 Nigdy nie myślałem, że ta liczba ma jakiekolwiek znaczenie – prędzej szukałbym znaczenia w liczbie 3 albo 7

            Reply
  • 3 maja 2020 at 12:42
    Permalink

    Pytanie:
    Jak sądzicie, z czyjego punktu widzenia będzie ostatni rozdział? Wspominaliście o tym, ale możecie to rozwinąć. Moim zdaniem ostatni rozdział, lub epilog, powinien być z punktu widzenia Brana, gdyż w ten sposób Martin mógłby przekazać w iście kronikarski sposób, bo z punktu widzenia trójokiej wrony, co stało z wszystkimi bohaterami po zakończeniu akcji powieści, oraz jakie stało się same Westeros pod względem politycznym. Żadna inna postać nie jest tak wszechwiedzącą jak Bran, więc moim zdaniem najbardziej do tego pasuje.
    Ja sam wolałbym gdyby na koniec wszystko było wyjaśnione.

    Reply
    • 4 maja 2020 at 11:18
      Permalink

      A może rozdział, w którym kadet ludzi bez twarzy ma powiedzieć jakich 3 rzeczy się dziś dowiedział? 😀

      Reply
  • 4 maja 2020 at 22:32
    Permalink

    “W kwestii kreacji pieniądza i “podatku inflacyjnego” (czyli obniżenia wartości pieniądza znajdującego się w obiegu). to ze zjawiskiem tym raczej nie mieliśmy do czynienia tak długo, jak pieniądz był oparty na kruszcu. Bo tempo wydobycia kruszcu jest wolne, więc przystaje do ślimaczego tempa wzrostu gospodarczego w średniowiecznym państwie rolniczym.

    Powyższy fragment nie jest prawdą. Rzeczywiście w starożytności czy średniowieczu nie miały miejsca przypadki hiperinflacji, ale nawet kilkunastu procentowa inflacja w skali rok – choć rzadko – już tak.

    https://www.nbportal.pl/wiedza/artykuly/historia-mysli-ekonomicznej/historia_inflacji_cz1
    https://www.nbportal.pl/wiedza/artykuly/historia-mysli-ekonomicznej/historia_inflacji_cz2

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków