FilmyRecenzje Filmowe

Ekipa wyburzeniowa (2026)

Ni stąd, ni zowąd pojawił się na Amazon Prime nowy film akcji. „Ekipa wyburzeniowa”, bo o nim mowa, nawiązuje do starego dobrego gatunku „buddy (cop) movie”. Wiecie – klasyki w stylu „Zabójczej broni„, „Nice guys”, „21/22 Jump Street” czy „Bad boys„. Nie jest to produkcja ani specjalnie odkrywcza, ani przełomowa, dlatego od razu wydam werdykt: rewolucji nie ma, ale bawiłem się naprawdę nieźle, więc warto dodać jeszcze parę słów.

Walter Hale (Brian L. Keaulana) zostaje śmiertelnie potrącony. Na jego pogrzeb przybywają Jonny (Jason Momoa) i James (Dave Bautista), dwaj przyrodni bracia. Czy śmierć ojca była nieszczęśliwym wypadkiem komunikacyjnym? A może to morderstwo z premedytacją? Co mogło się stać? Dlaczego zginął?

Synowie Waltera będą rzecz jasna próbowali odpowiedzieć na te pytania, ale główną osią fabularną jest konflikt między Jamesem i Jonnym. Panowie – jak się okazuje – nie mieli ze sobą (ani z ojcem) kontaktu od lat. Spór między nimi korzenie ma daleko w przeszłości, a i trudne relacje z patronem rodu nie pomogły ranom się zabliźnić.

James to przykładny mąż, oficer US Navy, ojciec dwójki dzieci. Jonny nigdy nie pogodził się ze śmiercią swojej mamy (została zamordowana) i jest klasycznym przykładem policjanta z amerykańskich filmów. Twardziel niestroniący od alkoholu i dobrej bitki, olewający zasady i protokoły postępowania, zawieszony za nadużycie siły, wiecznie kipiący złością.

Duet Momoa – Bautista zaskoczył mnie pozytywnie. Obaj panowie ociekają charyzmą na ekranie, potrafią świetnie sprzedać swoje postacie, a przy tym nie przeszarżowują ani w stronę przesadnego dramatu, ani komediowej groteski. Kiedy przerzucają się obelgami, można się setnie ubawić, ale nie brakuje poważnych scen, w których rozumiemy, na czym polega ich konflikt, i dlaczego żaden nie chce ustąpić. Oczywiście w końcu będą musieli się pogodzić, ale muszę przyznać, że jak na tak lekki film, ograno temat bardzo przyzwoicie.

Pozytywnie zaskoczyły mnie też sceny akcji. Widać, że mimo niewielkiego (tak zakładam, bo dane utajniono) budżetu twórcy wspięli się na wyżyny pomysłowości. Wiele ujęć charakteryzuje się ciekawą i nietypową pracą kamery. Co ważne – ani przez chwilę nie gubimy z oczu bohaterów, przeciwników ani orientacji w tym, kto kogo akurat okłada czy ostrzeliwuje. Na pewno nie będziecie się nudzić, oglądając jak panowie na przemian dają wycisk lokalnym zbirom i importowanym z Japonii pomagierom Yakuzy.

Zaskoczyła mnie dosadna brutalność niektórych scen i ze zdziwieniem odkryłem już post factum, że film ma kategorię „R”, czyli jest przeznaczony tylko dla widzów pełnoletnich. Rzadko tego typu produkcje oznaczane są „eRką”. Mało tego, w zasadzie nie wiem, po co sięgnięto po nią w tym konkretnym przypadku. Bowiem jeśli wyciąć kilka scen ze wspomnianą brutalnością i kilkunastu przekleństw – reszta spokojnie nadaje się na komedię przeznaczoną dla większego grona widzów. Ba, nawet sama przemoc – mimo że krwawa – bardziej przypomina tę z serii „Deadpool„, niż naturalistyczne okropieństwa z takiego „Labiryntu Fauna” (kto widział scenę z butelką, ten wie – tego się nie zapomina).

Zaskoczyła mnie też pozytywnie dosadność niektórych żartów. Scenarzyści nie wahali się wrzucić do filmu kilku dialogów, które na pewno wzbudzą kontrowersje wśród woke’owych wrażliwców. Doceniam odwagę, bo mam wrażenie, że w obecnych czasach wszyscy tak bardzo pilnują, żeby ktoś się nie poczuł urażony, że dobre komedie są gatunkiem niemal wymarłym.

Mimo że pierwsze skrzypce grają bracia James i Jonny, nie zabrakło udanych kreacji na drugim planie. Podobał mi się występ znanego z serii „Spider-Man” Jacoba Batalona, na świetną Morenę Baccarin zawsze można liczyć (i tu znów uśmiech w stronę „Deadpoola„), a także mile zaskoczyła Frankie Adams jako Nani. Aktorka znana dotychczas głównie z roli Bobbie Draper w serii „Expanse”.

Czy „Wrecking Crew” to ideał? Absolutnie nie. Jeśli miałbym wytknąć jakieś niedostatki, to na pewno byłby to brak większej ilości humoru i jeszcze trochę akcji. Finał rozwiązany jest trochę za szybko i rozczarowuje. Szczególnie, że intryga dociera do momentu, w którym całość wyjaśniona jest w jednym niedługim monologu, będącym po prostu czystą ekspozycją. Rozumiem jednak, że to konflikt braci i ewolucja ich relacji są osią fabuły, dlatego wybaczam i rozstrzygnięcie, i niezbyt ciekawego antagonistę. Dodatkowy plus dla twórców za odwagę w ostatniej scenie filmu. To żaden spoiler, ale na wszelki wypadek oznaczam:

Spoiler

Syndykat, który nie wiadomo, po co jest w filmie, okazuje się być pretekstem do zostawienia sobie furtki na sequel… który raczej nie powstanie. Jonny wybiera relacje z bliskimi i odbudowę swojego spokoju zamiast kolejnej vendetty. Bardzo nietypowe, bardzo godne podziwu.

[collapse]

Jeśli szukacie przyzwoitej rozrywki na wieczór, lubicie gatunek „buddy comedy” i macie Amazon Prime – koniecznie dajcie szanse „Ekipie wyburzeniowej”. Kawał dobrej, rzemieślniczej roboty. Czuć tu rękę fana tego typu produkcji i kogoś, kto rozumie, jak się robi takie filmy. Tak jak mówiłem, rewolucji nie ma, przełomu też nie, ale i tak jest… tak samo fajnie, jak tam, gdzie nie było bunkrów.

Ekipa wyburzeniowa (2026)
  • Ocena SithFroga - 6/10
    6/10

PS A już zupełnie przy okazji, jednym z najlepszych filmów w gatunku (jeśli nie najlepszym) jest „Ostatni skaut”. Produkcja skandalicznie niedoceniona i niemal zapomniana. Jeśli nie znacie – musicie nadrobić!

To mi się podoba 11
To mi się nie podoba 0

Polecamy także

Komentarzy: 29

    1. Najlepsza kopalnia zabawnych one-linerów i dialogów w histrori gatunku. Bez kitu, to jest jak amerykańskie „Chłopaki nie płaczą”. Fabuła prosta i przewidywalna, ale znam cały film niemal na pamięć przez to co mówi głównie Bruce Willis 😀

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0
    1. Nie, zupełnie inna rzecz. Jak w starym passacie składanym z kilku w Niemczech: przypadkowa zbieżność.

      To mi się podoba 1
      To mi się nie podoba 0
  1. „Doceniam odwagę, bo mam wrażenie, że w obecnych czasach wszyscy tak bardzo pilnują, żeby ktoś się nie poczuł urażony, że dobre komedie są gatunkiem niemal wymarłym.” – czy dobra komedia to tylko taka, w której się kogoś obraża? Szkoda, znam kilka dobrych (np mockument „Co robimy w ukryciu”, „Wielka” albo „Na noże”).

    To mi się podoba 0
    To mi się nie podoba 0
    1. Bezsensowne pytanie zadałeś, od razu z teza z którą nikt mnie będzie chciał dyskutować.

      Dobra komedia to, jak powszechnie wiadomo, komedia śmieszna. Jeżeli obrażanie kogoś jest śmieszne, to może być dobra komedia. Nie musi, nie „tylko” tylko może być.
      Bardzo wiele legendarnych komedii wyśmiewało ludzi. No bo to jest naturalne, że najbardziej lubimy się śmiać z nas samych. Ze stereotypów, z nieporadności, czy z różnic między nami, które mogą prowadzić do absurdalnych i śmiesznych sytuacji. Niemal cały Monty Python na tym się opierał.

      Niestety współcześnie wyideologizowano już praktycznie wszystko, również komedie. Przyszyto jej łatkę złego cementowania i szerzenia stereotypów. Zrobili to kompletni idioci nierozumiejący na czym w ogóle komedia ma polegać. No, ale wiele bezrefleksynych odbiorców również lyknelo ten ideologiczny (skądinąd) bzdet, no i teraz mamy komedie w okowach politycznej poprawności i nieurazamia żadnych wrażliwych grup społecznych. Oczywiście poza rasa kaukaska, bo z białych można (i trzeba!) śmiać się zawsze i wszędzie. Tak jak z katolików.

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 1
      1. Nie wiesz? Jedną z podstaw lewackiej ideologii jest prawo do bezstresowego życia. Nie ma już dawnego per aspera ad astra. Teraz można odwołać wykład naukowy, bo jest ryzyko, że jakiemuś studentowi zrobi się z jego powodu przykro (ma się rozumieć wyłączając z tego białych, mężczyzn i chrześcijan, jak słusznie zauważyłeś). Kolega Malmal z pewnością ci to wyjaśni. 🙂

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 1
        1. Sądziłem że to forum jest platformą do dyskusji i wymiany myśli, skąd więc te ataki ad personam wobec osób biorących udział w niniejszej dyskusji udział?

          To mi się podoba 0
          To mi się nie podoba 0
          1. Widzi tam kolega jakiś atak? Powiedziałem tylko, że z pewnością wyjaśnisz koledze co miałeś na myśli. Nie mam racji? 🙂

            To mi się podoba 0
            To mi się nie podoba 0
            1. to jest chwyt retoryczny nazwany „ironią dyskredytującą”. To tak jakbym ja napisał „otwarte umysły polaków są powszechnie znane, spójrzmy tylko na Roberta Snow” 🙂 Oczywiście nie obrażam Ciebie wprost, ale celem mojej wypowiedzi jest zarówno dyskredytacja twierdzenia, jak i Ciebie – bez urazy, to tylko przykład (to z kolei „pozorna asekuracja”). Ostatnio zabawiam się retoryką, polecam!

              To mi się podoba 0
              To mi się nie podoba 0
      2. Miałem na myśli wydźwięk Twoich słów, zrozumiałem to w ten sposób że dobra komedia = ktoś jest urażony, a pojąłem to w ten sposób ponieważ ” w obecnych czasach wszyscy tak bardzo pilnują, żeby ktoś się nie poczuł urażony, że dobre komedie są gatunkiem niemal wymarłym” – sugeruje krytykę nadmiernej politycznej poprawności, niestety jednocześnie implikując że te „niepoprawne” komedie były śmieszne, w przeciwienstwie do poprawnych. Ja tam lubię komedie wyśmiewające ludzi, bialych i religie tym bardziej, bo dotychczas byli (śmy, w przypadku białych :)) świętymi krowami (zamierzone!) natomiast znam takie, które się w ogóle nie wyśmiewają, opierają się na żartach sytuacyjnych, absurdalnych bądź flirtującymi z toposami popkultury – przytoczone wcześniej „Co robimy…”. I one też mnie bawią, tak samo zresztą jak frenetyczne przypisywanie „ideologii” do wszystkiego, co wiąże się ze zmianą wrażliwości w społeczeństwie, i naturalnie jest odzwierciedlone w popkulturze.

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 1
        1. Hmmm, zabawne rzeczy piszesz. Takie retoryczne, widać autentyczna fascynacje..próbujesz posłużyć się fałszywa równowaga i falwzywym dylematem. Ale zostawmy to żałosne skądinąd mierzenie członków, retoryka jest jak dupa – można na niej usiąść, ale do niczego nie prowadzi. Odpowiedz mi na pytanie, czy to jest „frenetyczne przypisywanie ideologii”, jeżeli szef Disneya mówi otwarcie i wprost o konieczności „woke” i prowokowaniu zmian społecznych przez popkulturę?
          „To studio opowiada historie od 100 lat. I historie te mają znaczący, pozytywny wpływ na świat. Dzieje się tak, ponieważ wartością leżącą u podstaw opowiadanych przez nas historii jest inkluzywność, akceptacja i tolerancja. I nie możemy tego stracić”
          To tylko pierwszy z brzegu z cytatów Boba.
          Dodajmy, że potem sam się z tego wycofał i nawet w Disneylandzie nie ma już promowania gender.
          To samo z Kathleen Kennedy.

          Czy to jest „frenetyczne przypisywanie ideologii” popkulturze, kiedy sam Netflix najpierw wprowadza, a potem wycofuje się z promowania ideologicznych wartości w swojej polityce?
          Czy to jest „frenetyczne przypisywanie ideologii” popkulturze, kiedy słabiutka aktora po kompromitacji w box office swojego słabiutkiego filmu zwala winę na konserwatywne i rasistowskie publiczności?

          Odpowiedz mi na to pytanie. I jeśli to jest wg Ciebie „frenetyczne przypisywanie ideologii ” popkulturze, to rozwiń proszę te myśl i odpowiedź jeszcze na dwa pytania – kto te ideologię popkulturze przypisuje? I co w tym śmiesznego widzisz?

          To mi się podoba 2
          To mi się nie podoba 0
        2. „bialych i religie tym bardziej, bo dotychczas byli (śmy, w przypadku białych :)) świętymi krowami (zamierzone!) ”

          Przepraszam, że jak? Cały Monty Python to jedna wielka beka z Anglików, Europy, USA, białych ludzi, a z religii to zrobili sobie taki kołowrotek, że nie wiadomo gdzie patrzeć> O „Dogmie” waćpan słyszał? O „South Park”? O „Get out!”?

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 0
    2. W „Na noże” maluje się bezpodstawny obraz bananowej, roszczeniowej, białej młodzieży, której zależy tylko na kasie, a pracować nie chce. W „Co robimy w ukryciu” drwi się z biednych krwiopijców i robi się z nich idiotów. A „Wielka” to już w ogóle okrutny obraz rosyjskiej arystokracji, niesprawiedliwy i nierzeczywisty, byle tylko obśmiać wartości, które zbudowały Europę!

      Widzisz, Tobie się podobają, Ty myślisz, że nie obrażają, a jednak…

      A pisząc serio: żyjemy w czasach gdzie „sygnalizowanie cnoty” i obrażanie się to biznes i sposób na łapanie zasięgów i ściąganie atencji. Wszyscy są obrażeni wszystkim. Dochodzi do absurdów w stylu woke’istów oburzonych, że w Ghost in the shell gra Scarlett Johanson, a nie Azjatka, a w tym czasie na ulicach Tokio w ankiecie wszyscy lokalsi zachwyceni castingiem. No, ale „najwrażliwszych” to nie przekonuje, bo oni wiedzą lepiej i ich kodeks etyczno-moralny jest jedynym słusznym.

      A częścią komedii – od zarania dziejów – była groteska, satyra i pastisz i ja uważam, że nie ma świętości i umiejętnie można obśmiać każdy temat. Dlatego „Tropic thunder” to jedna z najlepszych komedii jakie widziałem i jeśli ktoś uważa, że jest rasistowska to po prostu nie rozumie tego gatunku. I moje słowa nie były napisane w znaczeniu, że „komedia jest dobra tylko jak kogoś się obraża” tylko „komedia jest dobra jak umiejętnie obśmiewa to co chce obśmiać, bez wahania i zaciągniętego hamulca, bo ktoś się poczuje urażony”. A dlaczego? Bo dziś ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto poczuje się obrażony. Taki świat, taki biznes.

      To mi się podoba 4
      To mi się nie podoba 0
      1. https://www.youtube.com/watch?v=JMNyDtib6Y4

        A tekst, że „Ja tam lubię komedie wyśmiewające ludzi, bialych i religie” bardzo ciekawy. Bo rozumiem, że mogę zamienić „białych” to inne. Na przykład taki gość co wyśmiewa Chińczyków na youtube. Złoto szczerozłote, komedia prima sort.

        „byli (śmy, w przypadku białych :)) świętymi krowami”
        Bardzo mnie ciekawi skąd się bierze taki pogląd. Ale to do przepracowania samemu raczej niż na forum. Tak samo jak klękanie Polaków w proteście BLM. Bardzo dziwne problemy ludzie sobie sami wymyślają w naszym kraju. Jakbyśmy takich prawdziwych nie mieli czy cos.

        „zmianą wrażliwości w społeczeństwie”
        No tak. Słyszałem ostatnio od kogoś, że nie przeczyta nigdy Harry’ego Pottera, bo jakaś afera z Rowling.

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
      2. Mówiłem już o tym powyżej. To jest celowe działanie. Jeżeli nie możemy nikogo urazić, to znaczy, że nie możemy powiedzieć nic. Bo wszystko może powodować czyjś dyskomfort – zaczynając od polityki i religii, kończąc na prawdziwej nauce. Bierzemy wolność za mordę pod pozorem troski o samopoczucie obywateli. Przecież to Fahrenheit 451 w najczystszej formie.

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
  2. Tak, to jest frenetyczne przypisywanie ideologii, bo co jest złego w szerzeniu inkluzywności? To nie ideologia, tak jak „gender” nie jest ideologią. Zarówno „gender” to narzędzie opisu rzeczywistości (tak jak naród czy rasa), a nie system wartości, które w dodatku prowadzą do przekształcania świata wg konkretnych wzorców. Innymi słowami mówiąc „gender” nie jest ideologią bo nie ma w niej dogmatów. Odpowiadając więc: „Ty” frenetycznie przypisujesz ideologię popkulturze, a bawi mnie to bo lubię patrzeć jak ludzie w błędzie biją pianę – rzecz jasna do momentu aż nie zaczną być prawdziwie niebezpieczni 🙂
    Co do dupy, ma znacznie ważniejsze funkcje niż na niej siadać, a „do niczego nie prowadzi” to chyba błąd edytorski? Miałeś na myśli, że retoryka do niczego nie prowadzi? Sztukaterie na balustradach także, ale cieszą oko.

    Któryś z Was chłopaki tez pisał o tym, że Pythonowie wysmiewali wszystko, i bardzo fajnie, ale…oni też byli białymi chłopami z Europy 😀

    „Bardzo mnie ciekawi skąd się bierze taki pogląd.”-mnie ciekawi skąd się bierze przeciwny, pół życia spędzam studiując skąd u tylu białych chłopów takie poczucie krzywdy, i mam nadzieję że tez się kiedyś dowiem, chociaż nadzieja matką głupich i swoich dzieci nie lubi 😀

    I ostatnie: przekonuje mnie Twoja argumentacja Sithfrog, i w dodatku uważam że tropic thunder to świetna komedia. Boli mnie tylko to takie boomerskie „ehh teraz KAŻDY się obraża” w tonie kiedyś to było, teraz to ni ma, głównie ze względu na to że a) wiadomo, że filmy (czy nawet hucznie – dzieła sztuki) urażały ludzi w przeszłości niejednokrotnie b) to zjawisko może się wydawać bardziej widoczne obecnie ze względu na globalizację, tj internet gdzie każdy może się wypowiedzieć, łącznie z marginalizowanymi grupami. Ale to drobiazg 🙂

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 1
    1. „Któryś z Was chłopaki tez pisał o tym, że Pythonowie wysmiewali wszystko, i bardzo fajnie, ale…oni też byli białymi chłopami z Europy 😀”

      No i? To jest argument na co właściwie?

      „pół życia spędzam studiując skąd u tylu białych chłopów takie poczucie krzywdy”

      Reductio ad absurdum.

      „Boli mnie tylko to takie boomerskie „ehh teraz KAŻDY się obraża” w tonie kiedyś to było, teraz to ni ma”

      Okej, masz mnie, boomer ze mnie. Podaj mi 4-5 tytułów mainstreamowych komedii z ostatnich 5-6 lat, które są tak dosadne w wielu miejscach jak „Tropic Thunder”. Przecież dziś za samego „blackface’a” w wykonaniu Downey Juniora byłby dramat w socialach przez pół roku.

      To mi się podoba 3
      To mi się nie podoba 0
      1. Nie wiem w zasadzie gdzie dać ten komentarz, ale sytuacja wykracza zdecydowanie poza komedie. Dzisiaj czytałem, że Ted Levine przeprasza za swoją rolę Buffalo Billa w Milczeniu Owiec, bo to obraża środowiska i osoby Trans. Przecież żyjemy w jakimś świecie absurdu. Seryjny morderca psychol stawia w złym świetle osoby trans. Nie wiadomo śmiać się czy płakać.

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 0
        1. Nic nowego. Ile się naprzepraszała redakcja Nowej Fantastyki za umieszczenie opowiadania Jacka Komudy, w którym główny czarny charakter – porywacz i handlarz dziećmi – był gejem. Nawet specjalny numer dla lgbtqwerty wydali. Ich wina. Wszak wiadomo, że geje i transy przestępcami być nie mogą. Mają blokady, jak te roboty z Obcego. 😀

          To mi się podoba 2
          To mi się nie podoba 0
          1. To było coś okropnego, to ich korzenie się z zupełnie niewiadomych powodów. Zwłaszcza, że Komudy to jakoś specjalnie nie obeszło, a i Fabryka Słów, się do tego w żaden sposób nie odniosło (czyli z mojego punktu widzenia zachowała się wzorcowo). Zresztą chyba przez to między innymi z redakcji NF odszedł Marcin Zwierzchowski.

            To mi się podoba 2
            To mi się nie podoba 0
    2. „skąd u tylu białych chłopów takie poczucie krzywdy”

      Mnie ciekawi czemu tak wielu ludzi wmawia innym jakieś uczucia. Teoria lustra jest mi bliska, ale w zasadzie na cholerę wam to. Po co jakieś swoje wewnętrzne problemy chcecie wrzucać lub zarzucać innym??
      Czemu przeciętny Polak ma mieć jakiekolwiek poczucie krzywdy?

      Żadne studia i książki nie naprawia problemu ze samym sobą. Być może ich nadmiar w złym umyśle może tylko zaszkodzić. Widziałem takie przypadki.
      I myślę że to bardzo poważny problem wszędzie klasyfikować ludzi według kolorów czy innych cech.
      Ja jak kogoś spotykam to widzę człowieka, a nie jego rasę czy przynależność.
      A znam ludzi z całego świata. Nie rozbieram Hindusa, Chińczyka, Amerykanina czy Niemca na czynniki pierwsze i nie wmawiam mu jakichś wyimaginowanych problemów.

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0
    3. Nie odpowiedziałeś na moje pytania, stosując od razu chwyt erystyczny zwany banalnie i nieekspercko – zmiana tematu.

      Ale cieszę się, że pokazałeś jak ślepy jesteś w dogmatycznym zasłanianiu się definicjami. To rozkoszne, jak ideologiczni zapaleńcy kołowrotkuja sobie rzeczywistość. Wysmiewanie czarnych jest ideologiczne, ale inkluzywnosc już nie jest ideologiczna. Bredzisz jak potłuczony. Socjotechnika, propaganda ideologiczna to są już stare jak świat narzędzia i jak widzę Ty jesteś tym gościem, który w czasach fasci do combatanti podniecał się się „Pilotem” i nie widział w nim nic ideologicznego.
      Podobno coś studiujesz, ale robisz to z góry założona teza, co przybliża Cię do ideologii gender, której oczywisci sam nie rozumiesz będąc przy okazji wielkim zwolennikiem. Gender to były koefysz dawno temu badania wywodzące się z filozofii szkoły krytycznej i pozostałe w jej paradygmacie, ale od dawien dawna jest to ideologiczny oręż pseudonaukowców używany jako wytrych i fundament do budowania swoich dorobków naukowych które w istocie z nauką nie mają nic wspólnego – wystarczy wspomnieć idiotów piszących o hormonalnej terapii dzieci transseksualnych, czy – bliżej kina – sławetny test Bechdel, który jest klęską rozumu w obliczu fanatycznego feminizmu.

      Podsumowując, na argumenty o wciskaniu ideologii przez twórców popkultury nie odpowiadasz, odwracasz uwagę i zmieniasz temat ekspercko szanując nierozumiani przez siebie pojęciami, do tego ironicznie przyznajesz się do bycia uprzywilejowanym freethinkerem, który coś tam „studiuje” od lat. Kończę zatem ta dyskusję, bo w je trakcie zdazylem się poznac na interlokutorze. Szkoda mi takich wybitnych umysłów, można się było czyms sensownym w życiu zająć.

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button